<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>piatek &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/piatek/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "piatek"</description>
	<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 18:40:52 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Długi spacer]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/?p=157</link>
<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 22:22:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/?p=157</guid>
<description><![CDATA[Plan dnia na bieżąco modyfikowany, więc na kilka chwil po dwudziestej pierwszej szybka decyzja o ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Plan dnia na bieżąco modyfikowany, więc na kilka chwil po dwudziestej pierwszej szybka decyzja o wyjściu na długi, samotny spacer. Przeskakiwanie kałuż i wwąchiwanie się w zapach przydomowych ogrodów na ulicy Dziesięciny. Za szczelnymi parkaniami wściekłe, ujadające psy. Na chodniku, opodal torów przy Generała Maczka, pielgrzymki winniczków, prześlizgujących się z jednej strony ścieżki na drugą. Trzeba iść ostrożnie, z trudem wyszukując miejsce na postawienie stopy. Robi się ciemno, sztuka jest trudna, kilka razy słyszę pod butem niepokojący chrzęst. Ślimaczy holokaust.</p>
<p style="text-align:justify;">Na Andersa pędzące na złamanie karku tiry i beemki na sokólskich numerach. Kończy się zmiana, więc z fabryk po drugiej stronie ulicy wypełzają tłumy styranych robotników z reklamówkami w rękach i podkrążonymi oczami. Woń spalenizny dochodząca z jednego z lokali gastronomicznych. Idę  Sienkiewicza, potem Warszawską, gdzie przy zaparkowanych niedbale autach stoi młodzież i debatuje nad tym, z czego składa się tłumik samochodowy.</p>
<p style="text-align:justify;">W kebabie za Muzeum Wojska drażniące sikorki złe na cały świat, a przede wszystkim na to, dlaczego nie produkuje się fajnych ciuchów w rozmiarze 38. Długa debata o bikini w kolorze różowym (<em>jak się opalę, to nie będzie widać, że mam strój</em>). Obok rozważania nad sensem kupowania dywanu za trzy tysiące (<em>bo wiesz, jak będzie impreza i ktoś mi wyleje piwo na ten dywan za trzy paki, to chyba gnoja uduszę</em>).</p>
<p style="text-align:justify;">Rynek zadziwiająco pusty, jak na piątkową dwudziestą trzecią. Obok Cristalu para z dwusetką czystej w trzymanej przez pospolitą blondynkę butelce bardzo nieprzyjemnie i złowrogo się kłóci. Przekrzykując się, znikają w mrokach skweru z martwą fontanną. Wielcy ochroniarze w wejściu do Prognoz i parkujące co chwila przed klubem taksówki.</p>
<p style="text-align:justify;">Na wiadukcie przy Dąbrowskiego idący kilkadziesiąt metrów przede mną młody jegomość ze staromodnym plecakiem nagle traci równowagę, przelatuje przed łańcuchy po prawej stronie chodnika i majestatycznie stacza się kilka metrów po trawie. Zastanawiam się, czy mu nie pomóc, zatrzymuję się  więc i przez moment patrzę. Widzę błogość i zadowolenie z dotarcia na zasłużony odpoczynek. Lipcowe noce są ciepłe.</p>
<p style="text-align:justify;">Okolice rzeki zasnute mgłą i lekkim chłodem. Watachy osiedlowych chuliganów w okolicach nocnego u zbiegu Gajowej i Berlinga. Wódka rozpijana przez osiedlowych kloszardów na tyłach osiedlowej przychodni. Opustoszały bazar przy osiedlowym blaszaku. Dom.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Transit, praca u jewish family i jedzenie]]></title>
<link>http://freyka.wordpress.com/?p=11</link>
<pubDate>Fri, 30 May 2008 17:00:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>yakato</dc:creator>
<guid>http://freyka.wordpress.com/?p=11</guid>
<description><![CDATA[Zanim przejde do tytulowych spraw - odpowiedz na kilka pytan.
Co sie stalo z moim iPodem? Zwyczajnie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><ins datetime="00"></ins>Zanim przejde do tytulowych spraw - odpowiedz na kilka pytan.</p>
<p>Co sie stalo z moim iPodem? Zwyczajnie sie rozwalil. Mam go moze pol roku, moze troche dluzej, ale poobijal sie, wyswietlacz stluczony, obudowa sie rozchodzi. Nietrwaly sprzet tak ogolnie rzecz biorac (:</p>
<p>Czy nie moge zalozyc karty w bibliotece? Nie moge, poniewaz wymagaja dokumentu potwierdzajacego Twoj adres - prawo jazdy na przyklad. Ale bez problemu mozna na 2 godzinki wejsc 'na paszport' fatygujac ludzi tu pracujacych (;</p>
<p>PRAWO JAZDY - jako, ze mam 17 lat, a drive licence mozna robic od 16 nie jest to skomplikowane, ale wymaga czasu, a tego mi brakuje. Trzeba napisac w dowolnym terminie test teoretyczny &#60;mozna po polsku&#62; ktory kosztuje 125 cad (dolary kanadyjskie). Wtedy dostaje sie kategorie G1, ktory pozwala jezdzic samochodem osobowym, ale z ograniczeniami. Na dachy trzeba miec specjalny znak - Young driver, nie mozna jezdzic po autostradach - high way'ach, trzeba jechac z osoba, ktora conajmniej 4 lata ma prawo jazdy kat. G. Po 12 miesiacach mozna zdawac test praktyczny - 40 cad. Wtedy ograniczeniem jest tylko jazda po highway, ale nie mam pewnosci co do tego. (:</p>
<p>PRACA - Coz, tu sie pojawia klopot. W teorii pracy jest mnostwo, w praktyce teoria zawodzi. Przegladanie polskich gazet - wiekszosc ogloszeni dot. sprzatania, opieki nad dziecmi jest albo nieaktualna albo wymaga drive licence albo jest w innej zone Toronto. Wiec co dalej? Wciaz szukam.</p>
<p>Odnosnie tytulu - Zaczelo sie od ogloszenia w gazecie. Potrzebna opiekunka na caly tydzien (bez ndz) do dwojki dzieci wraz ze sprzataniem. No ok, co za problem? Jak w domu. Dzwonie, musze umowic sie na interview. Okazuje sie, ze rowniez oferuja pokoj. Data 'wywiadu' wyznaczona na wczoraj wieczorem. Trzeba bylo jakos dojechac. Samochodu nie mam ani ja ani tata, zostaja publiczne srodki transportu. Z Aurora do North York jest spory kawalek. Wg google to ok 50 km (ale samochodem...). Na przystanku autobusowym dowiedzialam sie jak kupic bilet :D Specjalna maszyna jest, ale nie oplaca sie w ogole kupowac biletow. Jesli ktos zamierza jezdzic metrem lub autobusami korzystniej kupic bilet miesieczny (ok 120cad). Jednorazowa jazda kosztowala 4cad. Duzo... Podroz samym autobusem trwala ok 45 min. Dojechalam do Finch Station, czyli moglam przesiasc sie w metro - subway. Tu bylo mocniej skomplikowane. Jednorazowe wejscie do metra - prawie 3 cad. Przez bramki ciezko byloby skakac ;) Chyba ze pod prad, ale to i tak dosc ryzykowne. Coz, polapalam sie gdzie musze dojechac i dojechalam. Potem musialam dosc dlugo isc na piechote, ok 3, 4 przystanki autobusowe, bo jednak szkoda mi 9 pln na bilet :) Dotarlam. Typowo Zydowska dzielnica. Typowo amerykanska ulica (Ameryka od Canady rozni sie niewiele). Typowy domek. Na podworku 4 dzieciece rowerki &#60;o.O&#62;, rozwalone zabawki &#60;geeez&#62; i ogolnie nieprzyjemny widok. W drzwiach jakas dziewczynka, potem nastepna, wreszcie typowy Zyd, dosc religijny sadzac po stroju. Wchodze do srodka. W kuchni Anita - kobieta z ktora rozmawialam przez telefon. W kuchni ... smierdzialo, bylo brudno, a ona cos gotowala. Coz, wejdzcie do living room. Krzesla ofoliowane &#60;kupione dopiero?&#62;, dalej smierdzi. Siadamy. Jak sie nazywasz&#60;Kathy&#62;, ile masz lat &#60;19 :D&#62;, po co chcesz prace etc. W zakres obowiazkow mialo wchodzic sprzatanie, prasowanie, opieka nad dwojka dzieci &#60;1rok i 2 lata&#62;. Wymiana telefonow, zadzwonie jak pomysle, moze jutro i bye bye. Wyszlam z ulga. Nie zadzwonie.</p>
<p>Droga powrotna byla dluga, nudna i meczaca. Caly dzien na nogach, w autobusie przysypialam. Ale poznalam kolejna odslone kanadyjskich realiow. Dzis piatek (podobno ;p), mija 5 dni odkad przylecialam, a juz zaczynam przyswajac niektore slowa etc., mimowolnie lapie sie na tym, ze mowie czasem po angielsku, bo tak krocej, wygodniej...</p>
<p>Czekam na wasze pytania, jesli cos chcecie wiedziec - w komentarzach. W nastepnej notce o tym, dlaczego nie lubie tutejszych Polakow, czemu wszyscy ludzie na ulicy sie smieja, co jem, ile kosztuje to co jem, i czemu wszyscy jedza w Tim Horton's. Oraz troche o kanadyjskim angielskim.</p>
<p>Fotek niestety narazie nie dodam (brak sprzetu), ale jak tylko znajde prace - dostane kase - to kupie aparat ;p</p>
<p>Do nastepnego. </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wpis nr 169.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=169</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 23:02:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=169</guid>
<description><![CDATA[Jakoś tak mnie korci, żeby tutaj coś napisać. Jest godzina pierwsza w nocy, ale dnia już w sumi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jakoś tak mnie korci, żeby tutaj coś napisać. Jest godzina pierwsza w nocy, ale dnia już w sumie dzisiejszego mam tylko dwie godzinki PO i historię, więc się wyśpię. Później spotkanko, malutkie zakupy i wyjazd z rodzicami gdzieś tam, po coś tam, do kogoś tam, czymś tam... no. Wszystko wiecie?</p>
<p>W czwartek koncert rh+. Ciekawe czy się tam pojawię, znając życie to mogę już sobie szukać innego, bardzo ciekawego zajęcia na czwartkowy wieczór. Ale z tym to raczej problemu nie będzie. Zawsze można sie czegoś tam pouczyć. Taaa. Zastanawiam się co będzie w piątek. Postanowiłam, że w tygodniu będę chodzić bardzo późno spać, żeby w piątek cały wieczór przespać i nie myśleć. O czym? A nieważne. Znaczy bardzo ważne, ale dla osób czytającyh te moje dziwne zbitki słów to tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Ważne, że ja wiem. I że wie jeszcze jedna osoba. I wystarczy.</p>
<p>W ogóle niedługo dni Rozprzy się zapowiadają. Pewnie się będzie dziaaało. Hehe. Verba ma być w sobotę (14.06.2008), a w niedzielę (15.06.2008) Cliver. Już mi się podoba. Mógłby już być czerwiec. Ale jeszcze tyle czasu musi upłynąć. Ciekawe jak sie to wszystko potoczy... Ale mnie korci, żeby powiedzieć: "A nie mówiłam??". Ale ja nic nie mówię.. ;p</p>
<p>Dobra, popisałam sobie. Mogę iść spać posłuchawszy jeszcze uprzednio muzyczki z mojej mp3-ki.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lubelskiej Platformy smutne przypadki]]></title>
<link>http://manobuso.wordpress.com/?p=214</link>
<pubDate>Mon, 28 Apr 2008 17:20:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>vertok</dc:creator>
<guid>http://manobuso.wordpress.com/?p=214</guid>
<description><![CDATA[Ostatnio lubelska Peło nie ma szczęścia.
W Urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubelskiego jed]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio lubelska Peło nie ma szczęścia.</p>
<p>W Urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubelskiego jedna wielka i nieustająca tragedia.<br />
Były szef Departamentu Mienia i Inwestycji [członek Wiadomej Partii i to dość wysoki stopniem] postanowił okazyjnie zainwestować w zespół pałacowy gdzieś pod Kurowem, dał komuś w łapę [kawał ziemi dał, konkretnie] a w zamian miał dostać prawo użytkowania wieczystego. Niestety dowiedzieli się o tym siepacze Kamińskiego i nici z interesu.</p>
<p>Inny z Departamentów tegoż Urzędu [Departament Drogownictwa i Transportu] był tak powszechnie lubiany przez wszystkich, że musiał zostać rozwiązany. Nie pomógł świeży zaciąg [pozdrowienia dla  kogo trzeba i tak tego nie czyta:))]. Wcześniej były różne fajne story z samobójstwem pracowniczki albo z dokumentami departamentu które, nie wiedzieć czemu, nagle znalazły się tam gdzie nie powinny być czyli u pewnego przedsiębiorcy. To jest chyba ta zapowiadana przez Peło decentralizacja władzy.<br />
Nadzorca tegoż departamentu, z ramienia Wiadomej Partii, niejaki Sobczak [facet ma ADHD] póki co zachował głowę.  </p>
<p><a href='http://manobuso.files.wordpress.com/2008/04/imgsmallphp.jpg'><img src="http://manobuso.wordpress.com/files/2008/04/imgsmallphp.jpg" alt="" width="170" height="157" class="alignnone size-full wp-image-215" /></a><br />
<em>Na kogo teraz zapoluje Poseł Palikot</em> Foto Barański/Eastnews, tylko miniaturka niestety</p>
<p>W Radzie Miasta Lublin rozleciał  się klub PO [no to trochę starsza story] i chłopiec od motokrosu  [Więckowski] postanowił  opuścić łono matki-karmicielki-partii i zwiać do PiS-u. Piątek [inny radny PO, kumpel Więckowskiego od motokrosu, capo klubu radnych PO] chce chyba jeszcze trochę pobruździć Palikotowi bo został w Peło.<br />
A chodzi o <a href="http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080114/AKTUALNOSCI/632516343">kasę</a> tzn. o te no Górki Czechowskie [tam jest tren cały motokros Piatka/Więckowskiego na który to motokros dybie Palikot].</p>
<p>Palikota zresztą pozwał tenże Więckowski za, uhuhuhu, naruszenie dóbr osobistych. Bo DżejPi Plastikowy Penis nawrzucał mu kiedyś w TV.</p>
<p>Doniu chyba wprowadzi zarząd komisaryczny i przyśle paru "chłopaków z miasta" od Sketyny:)))). Trza tu zrobić porządek.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pierwszy kwiat cz.1]]></title>
<link>http://elcede.wordpress.com/2008/04/07/64/</link>
<pubDate>Mon, 07 Apr 2008 21:22:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mat</dc:creator>
<guid>http://elcede.wordpress.com/2008/04/07/64/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Delikatny wiatr wpadł przez okno
I siadł mi na kartce,
Dotknął w palce,
Pachniał emocją]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:right;"><span style="font-size:xx-small;"><em>"Delikatny wiatr wpadł przez okno</em></span><br />
<span style="font-size:xx-small;"><em>I siadł mi na kartce,</em></span><br />
<span style="font-size:xx-small;"><em>Dotknął w palce,</em></span><br />
<span style="font-size:xx-small;"><em>Pachniał emocją</em></span><br />
<span style="font-size:xx-small;"><em>Z dziecięcych lat,</em></span><br />
<span style="font-size:xx-small;"><em>A ja tak mocno</em></span><br />
<span style="font-size:xx-small;"><em>Poczułem strach, jak w walce.</em></span><br />
<span style="font-size:xx-small;"><em>Już nie widzę gwiazd. Słyszę kosmos."</em></span><br />
<span style="font-size:xx-small;">Pijani Powietrzem - Zmysły, emocje</span></p>
<p style="text-align:justify;">Tak jak zwykle. Dzień, świt, szara luminescencja poranka. Ale to nie był zwykły dzień, nie znienawidzona środa, lecz wolny od zajęć piątek. Piątek magiczny i przenajszczęśliwszy. Ten dzień bowiem miał być początkiem czegoś większego, szaleńczego i dość przyjemnego. Tak przynajmniej mi się wydaje, a kilka innych osobistości, które odwiedziło miasto seksu i biznesu może moje słowa potwierdzić, powiedzieć "co?", powiedzieć "jak?" oraz "dlaczego?", bo, niestety, moja szwankująca pamięć już zasłużyła na emeryturę, dlatego też nie mogę wypisać wszystkich wspaniałości tych trzech, niecałych, dni. Lecz postaram się wypisać jak najwięcej. Dla dobra świata i ku chwale gołębi rynkowych.</p>
<p style="text-align:justify;">Więc przenieśmy się tunelem czasoprzestrzennym do dworca piątkowego, na którym, również czasoprzestrzennie, który miał 15 minut opóźnienia przyjechał bez niego i na inny peron. Magia, albo fizyka - nazywajcie to jak chcecie. Ja wiem jedno, to co się działo było kwestią koegzystencji istot z dwóch różnych światów w jednym miejscu, co doprowadziło do zdarzeń nieprzewidzianych, spontanicznych i całkowicie irracjonalnych, a jednocześnie przyjemnych i miłych. Tak się bawi, tak sie bawi...</p>
<p style="text-align:justify;">Właściwie to o czym wspominałem wcześniej, te szaleństwa i zabawy i przyjemności to dopiero wstęp da całości wykwintnego spotkania. Bo kiedy dwa ciała, na peronie numer 2, zetknęły się ze sobą - ziemia zadrżała, trawa przestałą rosnąć, słońce przestało świecić, Egipt dostał déjà vu starożytnych egipskich plag, oceany wyparowały i skropliły się nagle, upadły mocarstwa, a inne powstały, tornada wymknęły sie spod motylich skrzydeł, na świecie zapanował pokój i harmonia, na odległej planecie powstało życie, a Tenacious D po raz drugi zagrali najlepszą piosenkę na świecie. Oczywiście całość trwała kilka sekund i nikt niczego nie zauważył, za co dziękuję niniejszym Matce Naturze, bo w innym przypadku ktoś mógłby to wykorzystać w niecnym celu, mimo, że wszystko wróciło do normy, kiedy ciała się od siebie oddzieliły.</p>
<p style="text-align:justify;">A kiedy już się oddzieliły, ruszyły w stronę bliżej nieokreśloną, połknięte przez autobusową bestię (Później bestia nas wypluła i połknęła nas inna, która znów się nas pozbyła ze swoich trzewi, ale o tym nie będę wspominać, bo jeszcze komuś mogłoby wpaść do głowy, że jesteśmy nieapetyczni, co jest oczywistą nieprawdą, bo jesteśmy apetyczni jak jasna cholera. Proponowano nam okładkę i rozkładówkę Playboya, ale nie chcemy, żeby cały świat padł u naszych stóp.). Doszliśmy więc do domu, z którego po jakimś czasie wyszliśmy, by dotrzeć do [b]demonicznego goliowcy z Poznania[/b], gdzie zostawiłem Owcę samopas na popas, do której później wróciłem z piękną różą. Tak piękną, że tylko Owca ją pod tym względem przewyższała. Ba, trzeba napomnieć o tym, że dziewczyna stała sie jeszcze ładniejsza po tym, kiedy goliowca zakręciła złociste loczki na główce małej dziewczynki. Całość dopełniał jeszcze perlisty uśmiech słodkiej panienki. Ale dość rozpływania się, bo zaraz się rozmarzę, rozmażę i skończę pisać, z głową w barankowych chmurach. A więc dalej doszło do tego, że jeszcze milsza się Owca zrobiła po tym, kiedy dostała żółwiowe kolczyki. Zielony prezent dla ciepłych uszek. W tym momencie była już chyba w siódmym niebie.</p>
<p style="text-align:justify;">&#62; Tutaj następuje przerwa, podczas której wracamy z Olą do domu, gdzie nie dzieje się nic, co można by tu napisać, więc oszczędzę tego czytelnikom. <strong>[&#62;&#62;]</strong> &#60;</p>
<p style="text-align:justify;">Następnie znów porwani przez autobus, a następnie przez tramwaj, dotarliśmy na miejsce pewnego spotkania, które całkowicie odmieniło ten weekend. Spotkaliśmy bowiem niejakiego Grzesia (Grzesiu, YO!), co Ola skwitowała głośnym "<em>Grzesiuuuuuuuu!</em>" oraz rzuceniem sie na szyję nieboraka. Ta scena powtarzała się w przyszłości jeszcze wielokrotnie, co wykreślamy z protokołu spotkania, żeby ("<em>Grzesiuuuuuuuuuu!</em>") nie wprowadzać nadmiernej monotonii. Tak więc ("<em>Grześ...</em>-- cięcie) razem z Grzesiem (vel. Bejbe Latino) udaliśmy się na Gloggowską, odwiedzić parkę żyjącą w stanie wysokiego stresu, bo jedno się uczy, a drugie odchudza, ale oni są twardzi, więc dadzą radę. Biedaczki.</p>
<p style="text-align:justify;">A więc po zakwaterowaniu Grzesia, ochrzczonego przez Olę Grzesławem, ruszyliśmy na koncert Polskiej Republiki Ludowej, gdzie później dołączył do nas Michał (pan uczyuczyuczyuczy się). Zabawa była oczywiście przednia, lecz nie będę tu tworzyć recenzji, bo nie jestem osobą do tego stworzoną, jako, że koncertuję dość rzadko, a tamte zespoły słyszałem na żywo pierwszy, może drugi raz. Ale było wybitnie fajnie. A jak! Skakaliśmy, szaleliśmy, szukaliśmy afro Grzesia w tłumie, pociliśmy się i przyjmowaliśmy na siebie zimne salwy wody gazowanej oraz razy z łokci i glanów. Przy okazji przyglądaliśmy sie konkursowi "kto więcej razy uderzy skina", w którym wygrał niewątpliwie niejaki pan Rudy. Ahoj.</p>
<p style="text-align:justify;">A kiedy już byliśmy zmachani, zmęczeni i wypucowani, oraz mokrzy od potu swojego, cudzego oraz wody mineralnej, koncert się skończył, co przyjęliśmy ze świeżym powietrzem w płucach i drobnym stresem, ponieważ Grześ nic sobie nie robił z tego, że przez 3 godziny skakał pod sceną i jakby nigdy nic biegał sobie po ulicy, niby koń rączy. Tak, jasne, konik był od czasu do czasu zaganiany przez Owcę, ale niestety, dziewczyna nie miała tyle siły, żeby dogonić galopującego rumaka, uskakującego zwinnie i lekko, jakby był w pełni wypoczęty. Pozostali my, czyli wszyscy poza Grzesiem, marzyliśmy tylko o jednym - zimnym napoju, żeby ukoić nasze gorące od zmęczenia ciałka.</p>
<p style="text-align:justify;">No więc poszliśmy piechotą do Brogansu, gdzie spotkaliśmy kolejne postaci tej bajki, lecz zabawiliśmy w środku dość krótko, bo właściwie dwie partie bilarda i po jednym piwie. Pożegnawszy się więc z Michałem i Grzegorzem pojechaliśmy do domu</p>
<p style="text-align:justify;">&#62; Scena domowa znów zostaje wycięta, gdyż prawdopodobnie nie jest interesująca dla przeciętnego czytelnika <strong>[&#62;&#62;]</strong> &#60;</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>C.D.N.</strong></p>
<p style="text-align:left;"><span style="font-size:x-small;"><em>The Cinematic Orchestra - Channel 1 suite</em></span><br />
[audio http://lcd_muzyka1.w.interia.pl/Channel%201%20suite.mp3]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Piątek.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Mon, 07 Apr 2008 10:34:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=13</guid>
<description><![CDATA[Piątek był specyficznym dniem, trzeba mu to szybciutko przyznać i zapamiętać na dłużej.
A cze]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Piątek był specyficznym dniem, trzeba mu to szybciutko przyznać i zapamiętać na dłużej.<br />
A czemuż to?<br />
A może z powodu pytania Pana od Koszul na zajęciach z literatury o to, czy to nasze wychodzenie na zajęciach przypadkiem nie jest zaraźliwe, czy to może jakaś choroba pęcherzowa albo coś podobnego.<br />
A może dlatego, że był to pierwszy dzień powrotu po chorobie?<br />
Może dlatego, że odcinek Niani był wyjątkowo śmieszny?<br />
Może z powodu pewnego telefonu, po którym stwierdziłam:"Kurde!kurde!kurde!" i szybciutko pobiegłam, żeby spotkać się z Człowiekiem. Uświadomić sobie, że są ludzie, którzy są ważni, i którzy pomagają nam się zmienić, i że robią to jakby mimochodem.<br />
A może dlatego, że nie piłam prawie nic, bo przecież antybiotyki jeszcze, a zabawa i tak była niesamowita. Że noc się zaczęła o 4 rano dopiero.<br />
Bo ja tańczyć lubię. Właśnie to odkryłam.
<p>
Kiedyś jak byłam dziewczątkiem jeszcze chodziłam na tańce dla dzieciaczków. Ale nic nie pamiętam. I wtedy to się bardziej mojej mamie podobało. Tylko że, ja nie lubię czegoś robić, bo jest taka moda. Przeczekać? Cieszyć się na razie jazdą na rowerze i miernymi próbami nauki gry na gitarze?
</p>
<p>
-M! Sprecyzować się musisz! O!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Życie bez komputera jest piękne :D]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=116</link>
<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 18:40:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=116</guid>
<description><![CDATA[Wróciłam!! Ale i tak uważam, że życie bez komputera jest piękne!!  
W piątek zostałam na kil]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wróciłam!! Ale i tak uważam, że życie bez komputera jest piękne!! :D</p>
<p>W piątek zostałam na kilka dni całkowicie odcięta od świata. Padł mi drugi komputer. I to nowy komputer. Kupiony może półtora miesiąca temu. Moooooże. No super. W pierwszej chwili panika. W końcu jak ja mogę żyć bez komputera? Wszyscy wokół mnie wiedzą, że jestem uzależniona w kompa i netu. Ale jak widać nie mają racji. Bo do dnia dzisiejszego żyłam bez komputera i jakoś bardzo nie odczułam jego braku. Wręcz przeciwnie. W końcu miałam czas na wiele pożyteczniejszych rzeczy. Mogłam sobie spokojnie wyjść z domu wieczorem, nie przejmując się tym, że ktoś będzie coś ode mnie chciał na gg, że przyjdzie mail potwierdzający dokonanie zakupu w sklepie internetowym czy, że spadną statystyki na wordpressie czy gdzieś tam indziej. Miałam wreszcie czas na gruntowniejsze porządki w pokoju. Na rozmowę z rodziną.</p>
<p>Dzisiaj, kiedy dostałam z powrotem swój komputer (co prawda na razie ten stary - bez 2GB RAM-u, procka czterordzeniowego i najnowszych kart graficznych, muzycznych czy jakichś tam innych), nie wiedziałam co mam na nim robić. Jakoś tak... nie brakowało mi go. Miałam wiele planów związanych raczej ogólnie z moim życiem. I wcale do ich wykonania nie był i nie jest potrzebny mi komputer. No ale skoro już go mam to... no dobra... system wgrany. Sterowniki też. Net zainstalowany. Co dalej? Sprawdziłam pocztę. Zainstalowałam gg. Sprawdziłam co się zmieniło na wordpressie, epulsie i naszej klasie. W między czasie na kompie przybyło kilka programów takich jak Winamp. Wrzuciłam trochę muzyki. Ale myślami tak naprawdę byłam i nadal jestem gdzie indziej. Jakoś mi ten komputer do szczęścia wcale potrzebny nie jest. Potwierdzić to mogę tym co się wydarzyło wczoraj wieczorem. Cały dzień spędziłam w łóżku. Myślałam, że to przez brak komputera. W końcu uzależniona niby jestem od netu, więc co mam robić kiedy dostępu do netu brak? Ale wieczorem okazało się, że to nie komputera i internetu mi tak naprawdę brakowało. Stęskniłam się po prostu za pewną osobą. I dopiero wieczorem po naszym spotkaniu sobie to uświadomiłam.</p>
<p>Ale wracając do tych dziwnych zbiegów okoliczności, które ostatnio mają miejsce w moim domu... w ciągu dwóch miesięcy popsuły się telewizor, dwa komputery (w tym jeden nowiusieńki!!), telefon bezprzewodowy, odtwarzacz mp3, maszynka do mięsa, lampa się spaliła... wszystko podłączone do prądu. Dziwny zbieg okoliczności? Otóż najprawdopodobniej nie. Mój tata idąc tym tropem sprawdził napięcie w gniazdkach. 250 V. A ile powinno być? 230-240!! Że też ja akurat wtedy byłam zajęta składaniem mebli ;/ Zrobiłby się zdjęcie i można by dochodzić się o odszkodowanie od elektrownii. A tak lipa. Bo znów dziwnym zbiegiem okoliczności chwilę przed tym jak przyjechali panowie z elektrowni poinformowani o takowym zajściu przez mojego tatę, napięcie spadło do 240. I tak do dnia dzisiejszego się utrzymuje. Tak więc o odszkodowaniu za cały uszkodzony sprzęt można zapomnieć. Jak pech to pech. Bywa. Koszty naprawy musimy pokryć sami. Super. Zakup kamery zostanie przesunięty w czasie. Wyprawienie osiemnastki też stanęło pod znakiem zapytania.</p>
<p>A na koniec fragment piosenki usłyszanej dziś w radiu:</p>
<p><i>   Dzisiaj uwierzyłam,<br />
że do szczęścia mi wystarczy,<br />
bym przy Tobie była,<br />
byś codziennie na mnie patrzył.<br />
Niby tak zwyczajnie,<br />
Ale oczy mówią wiele.</i></p>
<p><i>Uwierzyłam znów</i></p>
<p><i>Ten blask,<br />
który inni we mnie dostrzegają.<br />
Niech trwa,<br />
bo dotąd miałam go za mało.<br />
Ten blask,<br />
by zaistnieć potrzebuje Ciebie<br />
Tylko mnie kochaj  </i></p>
<div align="right">
<pre><font color="#181818">Goya "Tylko mnie kochaj" </font></pre>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lohan na leczeniu odwykowym]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/lohan-na-leczeniu-odwykowym/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 16:54:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/lohan-na-leczeniu-odwykowym/</guid>
<description><![CDATA[Leczenie odwykowe, sprawy karne i rozpadające się związki na długo pozostaną w jej pamięci. C]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Leczenie odwykowe, sprawy karne i rozpadające się związki na długo pozostaną w jej pamięci. Cóż - tak po prostu jest z <b>Lindsay</b>. Poznajemy coraz to nowe szczegóły włoskich wakacji <b>Lindsay Lohan</b>. Borykająca się z nałogami gwiazdka wydała astronomiczne sumy na markowe ciuchy i luksusowe dodatki.<br />
Za nowe ciuchy zapłaci jutro, ponieważ już zdążyła przekroczyć przydzielone jej kieszonkowe. <b>Lindsay Lohan</b> jest stale obecna na okładkach brukowców, ale raczej nie przejdzie do historii światowego kina. Kolejne dwa dni przepracuje w izbie przyjęć pogotowia ratunkowego. Ale opamiętałem się i pocałowałem ją. <b>Michael Lohan</b>, który niegdyś sam borykał się z uzależnieniem od narkotyków, zapowiedział, że nie spocznie dopóki nie dopadnie <i>tego śmiecia, który zdeprawował jego córkę</i>.<br />
Było mi smutno, to mnie zraniło.<br />
Kupiła trochę jedzenia. Doprowadziła do szału mnóstwo ludzi. Aktorka spróbowała już wielu metod szybkiego pozyskiwania gotówki: pracowała na planie filmowym i w studiu nagraniowym, sprzedawała dziennikarzom prywatne zdjęcia swoje i swojej rodziny, próbowała nawe zarobić na kryptoreklamie. A propos - na zdjęciu widać, że <b>Lohan</b> nadal współpracuje z fimą farmaceutyczną, która jej płaci za kryptoreklamę... Kolejna terapia Lindsay...<br />
Jemu również nie szczędziła czułości. <b>Lohan</b> zdobyła również wysokie miejsce w zestawieniu najgorszych filmów. W zeszły piątek widziano ich w popularnym klubie, gdzie <b>Lohan</b>, po wypiciu kilku drinków, rzuciła się na robiących jej zdjęcia paparazzi. Mimo to gwiazdka została uhonorowana przez twórców festiwalu filmowego. Mężczyzna, który jest utrzymankiem to przykry widok, ale facet sprzedający zdjęcia dla kilku groszy, to widok wybitnie niesmaczny.<br />
Tylko od czasu do czasu wypije jednego drinka. Ojciec <b>Lindsay</b> wypowiedział wojnę dilerom! <b>Lohan</b> została wymieniona w rankingach i to aż dwa razy.<br />
Portal <b>AOL</b> przeprowadził wybory, w których głosowały prawie 4 miliony internautów. Jedyna odbitka, która przeniknęła do prasy, przedstawia <b>Lindsay</b> z odsłoniętym brzuchem. Słynąca z erotycznych ekscesów gwiazdka znalazła sobie nowy obiekt westchnień - jest nim uczestnik amerykańskich reality show - <b>Brody Jenner</b>. Tworzą taką cudowną parę. Jurorzy docenili jej pracę i przyznali wyróżnienie <i>za całokształt twórczości</i>! Nie mogłem uwierzyć, kiedy później zaprosiła mnie na kolację. Z naszych danych wynika, że <b>Lindsay</b> zapłaciła ponad milion dolarów za roczną rezerwację pokoju w luksusowym hotelu. Były chłopak <b>Lindsay Lohan</b> nie rezygnuje ze swoich ambicji.<br />
Aktorka spróbowała już wielu metod szybkiego pozyskiwania gotówki: pracowała na planie filmowym i w studiu nagraniowym, sprzedawała dziennikarzom prywatne zdjęcia swoje i swojej rodziny, próbowała nawet zarobić na kryptoreklamie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[piątek (nareszcie)]]></title>
<link>http://misiolenie.wordpress.com/2008/01/18/piatek-nareszcie/</link>
<pubDate>Fri, 18 Jan 2008 09:54:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>miś</dc:creator>
<guid>http://misiolenie.wordpress.com/2008/01/18/piatek-nareszcie/</guid>
<description><![CDATA[Jest! Upragnoiny i wyczekiwany ulubiony dzień tygodnia. Tym razem wyjątkowo piątek faktycznie ko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jest! Upragnoiny i wyczekiwany ulubiony dzień tygodnia. Tym razem wyjątkowo piątek faktycznie kończy roboczy tydzień, bo jak na razie nie przewiduję na weekend jakiś wielkich prac (mam nadzieję). Chciałbym popalić w kominku, wyjść z Misiem na spacer jak pogoda pozwoli (może nawet Misiową bym zabrał)... Misiowa wczoraj pomyła podłogi więc sprzątać specjalnie nie musze. Ale mogę ostrzyc psa :)
<div>Dzisiaj Mis pojechał do swojej przyszywanej babci, czyli opiekunki, która ma się nim zajmować podczas gdy my, poważni rodzice, będziemy w pracy. To taki dzień testowy. Jak na razie podobno wszystko gra. Ja osobiście nie mam jeszcze wyrobionego zdania na ten temat, tzn. opieki na misiem i jego opiekunki. Może z czasem wyrobię sobie opinię.</div>
<div>Co ważne! Dzisiaj będzie moja ulubiona obiado-kolacja (nie powiem jaka!). Wiem tylko, że się najem pożądnie i ze smakiem, bo nie zdrowo. Specjalnie do pracy pokroiłem sobie cieńsze skibki, żeby być na prawdę głodnym. Wszystko zjadłem do 10, więc koło 18 będę pewnie głodny piekielnie :)</div>
<div>W pracy? W pracy OK :) Szefa nie ma, jest na spotkaniu. Trochę pracujemy, trochę bimbamy. W końcu jest piątek, nie powinniśmy się przemęczać. Piątek to już prawie weekend przecież! Popijam sobie kawkę, niestety bez mleka, bo nikt mleka nie kupił. W sumie jest git.</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jazz Master]]></title>
<link>http://kurwanatelefon.wordpress.com/2007/12/08/jazz-master/</link>
<pubDate>Sat, 08 Dec 2007 01:42:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurwanatelefon</dc:creator>
<guid>http://kurwanatelefon.wordpress.com/2007/12/08/jazz-master/</guid>
<description><![CDATA[Generalnie byliśmy w Niebie i było niebiańsko. Wiele tematów, o których się nie mówi, chyba, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Generalnie byliśmy w Niebie i było niebiańsko. Wiele tematów, o których się nie mówi, chyba, że to Hika, chyba, że to Jack. A dalej Jack i jego piano oraz ja w wykonaniu Hiki {tak, Kach dał sie zrobić}</p>
<p><img src="http://i86.photobucket.com/albums/k116/kach_the_best/JazzMasterJack117.jpg" align="left" height="500" width="450" /></p>
<p><img src="http://i86.photobucket.com/albums/k116/kach_the_best/JazzMasterJack028.jpg" align="left" height="500" width="450" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W piątek wieczorem]]></title>
<link>http://rastus.wordpress.com/2007/12/07/w-piatek-wieczorem/</link>
<pubDate>Fri, 07 Dec 2007 23:08:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>rastus</dc:creator>
<guid>http://rastus.wordpress.com/2007/12/07/w-piatek-wieczorem/</guid>
<description><![CDATA[



matematyka w kajpie jest smieszna
PARABOLE TANCZA TANACZA TANCZA TANCZA TANCZA
TANCZA ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://rastus.wordpress.com/files/2007/12/dsc03895.jpg" border="0" alt="" align="top" /><img src="http://rastus.wordpress.com/files/2007/12/dsc03896.jpg" border="0" alt="" align="bottom" /><img src="http://rastus.wordpress.com/files/2007/12/dsc03897.jpg" border="0" alt="" /></p>
<p><img src="http://rastus.wordpress.com/files/2007/12/dsc03903.jpg" border="0" alt="" /><img src="http://rastus.wordpress.com/files/2007/12/dsc03904.jpg" border="0" alt="" width="500" height="332" align="bottom" /><img src="http://rastus.wordpress.com/files/2007/12/dsc03911.jpg" border="0" alt="" align="bottom" /><img src="http://rastus.wordpress.com/files/2007/12/dsc03919.jpg" border="0" alt="" align="bottom" /></p>
<p><img src="http://rastus.wordpress.com/files/2007/12/dsc03917.jpg" border="0" alt="" width="500" height="332" align="bottom" /></p>
<p><img src="http://rastus.wordpress.com/files/2007/12/dsc03923.jpg" border="0" alt="" align="bottom" /></p>
<p>matematyka w kajpie jest smieszna</p>
<p>PARABOLE TANCZA TANACZA TANCZA TANCZA TANCZA</p>
<p>TANCZA  TANCZA TANCZA TANCZA PARABOLE</p>
<p>"wychodzi nam 1 i wchuj szatana"</p>
<p>" to podnosimy do kwadratu i wychodzi ze ty nie pijesz "</p>
<p>- to byłą jedyna panna która z nim nie zerwała</p>
<p>- ale ona była pojebana</p>
<p>- to wszystko wyjasnia</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Piątek w czwartek]]></title>
<link>http://misiolenie.wordpress.com/2007/11/30/piatek-w-czwartek/</link>
<pubDate>Fri, 30 Nov 2007 15:40:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>miś</dc:creator>
<guid>http://misiolenie.wordpress.com/2007/11/30/piatek-w-czwartek/</guid>
<description><![CDATA[Wydawało mi się że jest czwartek, a jest piątek. W sumie lepiej, bo mam dosyć tego tygodnia (ja]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wydawało mi się że jest czwartek, a jest piątek. W sumie lepiej, bo mam dosyć tego tygodnia (jak zawsze w piątek), więc to miła pomyłka. Ciekawe dlaczego gubię czasem jeden dzień? Ostatnio zdarza mi się to dość często. Kiedyś byłem tak przekonany że jest inny dzień niż w rzeczywistości, że pani Misiowej wybiłem z głowy branie tabletki antykoncepcyjnej i miałem ubaw z TVN Meteo, bo uważałem że podają pogodę na zły dzień (że niby oni się pomylili a nie ja!).<br class="webkit-block-placeholder" /><br class="webkit-block-placeholder" />Najgorzej jak się zdaje że jest środa, a okazuje się że to wtorek. Wtedy nie jest fajnie, a takie pomyłki też w moim życiu wystepują.<br class="webkit-block-placeholder" /><br class="webkit-block-placeholder" />Podsumowując tydzień - nie było najgorzej. Mieszka u nas teściowa, która zajmuje się małym Misiem. Misiowa w tym czasie pracuje albo też zajmuje sie Misiem. Znaczy mamy lepiej teraz, bo jest opieka do dziecka. W sumie prawda! Na razie babcie nie wchodzi mi w paradę, więc da się wytrzymać. Gorzej jak będzie spięcie :)<br class="webkit-block-placeholder" /><br class="webkit-block-placeholder" />W robocie też ok. Nic się strasznego nie dzieje, choć pracy sporo. Po godzinach też trochę robię, żeby miec na te Włochy latem :) Z czegoś trzeba żyć, a ja już gadam o wakacjach. Na razie są święta za pasem. Misiowa już kupiła seksowne gwiazdorki, które rozswietlają nasz salon, a w weekend zostaną wyniesione na taras, żeby sąsiada denerwować, bo on nie ma gwiazdorków :) Musze być pierwszy, bo to taki sasiad, co wszystko zwala ode mnie, więc jak on pierwszy powiesi, to oceniając mnie swoją miarą pomysli, że ja zerżnąłem od niego! Jutro kurwa zapierdalam po śniadaniu na taras. Koniecznie!<br class="webkit-block-placeholder" /><br class="webkit-block-placeholder" />To chyba tyle. Umyje jeszcze łapy, bo mam chwilowy napad nerwicy natręctw. Zapalę i będe się zbierał do domu. Może jakiś obiad dadzą. Dwie baby w domu, to mogły by coś pożywnego na piątek zrobić. Chyba dobrze kombinuję?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[300/8]]></title>
<link>http://misiolenie.wordpress.com/2007/11/09/3008/</link>
<pubDate>Fri, 09 Nov 2007 08:55:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>miś</dc:creator>
<guid>http://misiolenie.wordpress.com/2007/11/09/3008/</guid>
<description><![CDATA[300, bo dostałem 300 zł mandatu, a 8 bo do tego 8 punktów. Przekroczyłem prędkość, ponad 70 n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>300, bo dostałem 300 zł mandatu, a 8 bo do tego 8 punktów. Przekroczyłem prędkość, ponad 70 na 30. Spieszyłem się i tyle. Idiota ustawił znak praktycznie w środku lasu. No i co zrobić? Nie mam pretensji. Dobrze że dopiero się rozpędzałem :) Na pewno przez jakiś czas będę jeździł bardziej uważnie i będę wczesniej wychodził do pracy, żeby nie napierdalać potem jak oparzony. Żona już ze mnie polewa, bo zawsze wmawiałem jej że jestem takim fajnym kierowcą z pustym kontem. A tu taka plama i to w piątek!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://kapuczino.wordpress.com/2006/06/19/118/</link>
<pubDate>Mon, 19 Jun 2006 13:16:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>kapuczino</dc:creator>
<guid>http://kapuczino.wordpress.com/2006/06/19/118/</guid>
<description><![CDATA[W dlugi czerwcowy weekend pojechalam z rodzicami i babcia na dzialeczke. W sobote dojechal do nas Kr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W dlugi czerwcowy weekend pojechalam z rodzicami i babcia na dzialeczke. W sobote dojechal do nas Krzysiu z ktoym uskutecznialismy &#34; relaks&#34; Nie zawsze nam on jednak wychodzil aczkolwiek wolne dni uznaje za odprezajace. W niedziele urzadzilismy sobie biegi dookola boiska gdzie odbywaja sie gminne mecze piki noznej. Moja kondycja jest zaskakujaco dobra co mnie bardzo cieszy. Krzys obiecal mi, ze rozbierze sie kiedy przebiegne&#160; cala trase w okreslonym czasie ale niestety moja proba zakonczyla sie fiaskiem nad czym bardzo uboleam:):) Nie zaliczylam niestety kapieli w jeziorze w zamian za to zaczyna sie moje uczulenie sloneczne, ktore ukoic moze tylko &#34;kremowy&#34; masaz wykonywany przez wiadomo kogo. DZisiaj zalatwialam karte obiegowa, a obrone wyznaczono mi na 30 czerwca godz 8:) Mam nadzieje ze bedzie sympatycznie i wiecej na ten temat nie mowie:) Bardzo zaluje ze Krzys pracuje przez ten tydzien bo z checia powylegiwalabym sie na plazy oczywiscie wiecej czasu spedzajac w morzu niz na ladzie..&#160; W polowie tygodnia zaczynam przygotowania do obrony musze odswiezyc sobie pare znaczacych informacji i powino byc dobrze:) Jestem pelna optymizmu i nadzieji a to dlategio, ze wszystko co najgorsze juz za mna, a nerwy niesnaski odeszly w niepamiec. Milego dnia!!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Weekend]]></title>
<link>http://kapuczino.wordpress.com/2006/05/21/weekend/</link>
<pubDate>Sun, 21 May 2006 11:20:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>kapuczino</dc:creator>
<guid>http://kapuczino.wordpress.com/2006/05/21/weekend/</guid>
<description><![CDATA[W piatek: nie zapowiadalo się, że weekend bedzie uroczy co zresztą widac  bylo po moich postach,k]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b><font color="#003300">W piatek</font></b>: nie zapowiadalo się, że weekend bedzie uroczy co zresztą widac  bylo po moich postach,ktore nie emanowaly zbytnia radscia. Wieczorem wszystko wrocilo do normy i ne przesladowaly mnie wiecej pesymistyczne mysli, ktore wczesniej atakwoaly ze zdwojona sila.</p>
<p><b><font color="#ff3300">SObota:</font></b> Spotkalismy sie z Ola (kuzynka) i Robertem ( chlopakiem kuzynki)na piwku w Tiger pubie. Spedzilismy tam sympatycznie czas popijac wareczke z sokiem imbirowym. Nic dodac nic ujac super odprezenie, ktore niestety nie zdarza sie dosyc czesto. P&#243;zny wieczor spedzilam przy blasku swiec, a reszte pozostawie dla siebie;) Pozostal mi ostatni tydzien do napisania pracy. Nie wspomne ile jeszcze przede mna,powiem zas ile juz za mna ( metodologia, rozdzial teoreytyczny i wykonane badania). To taki optymistyzny akcent, ktory warto zaakcentowac, aby poczuc sie lepiej. Niewielka doza  samozachety pomaga i moblizuje zwlaszcza, ze nadeszla niedziela.</p>
<p><font color="#0066ff">Niedziela</font>: nie przepadam za niedzielami, sa takie szare i ponure zwlaszcza w Gdansku. W zwiakzu z tym szare i ponury bedzie rowniez moj dzien. Nie mam w planach, zadnych spotkan a dzien spedza w polarowych dresach (moje ulubione) i poszarpanych wlosach.Palcem nie kiwne, aby byc trendy wiec biada ewentalnym gosciom na ktorych zreszta nie licze. Potem wpadna rodzice. Niech zobacza w jakim jestem oplakanym stanie i zwroca mi na to uwage. Wtedy ja aktorka pierwszej wody opowiem im o upojnych nocach spedzonych przy ksiazkach oraz o nieziemskim nizu intelektualnym spowodowanym brakiem weny.</p>
<p>I jeszcze jedno: patrze dzisiaj na licznik moich odwiedzin na blogu i widze cyferke z trzema zerami.Calkiem fajnie moze szampanika---&#62;mowi serce, wola targa mna i szarpie krzyczac przerźliwym glosemdo roboty nierobie;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[piatek, sobota, niedziela;)]]></title>
<link>http://kapuczino.wordpress.com/2006/05/08/impreza/</link>
<pubDate>Mon, 08 May 2006 07:08:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>kapuczino</dc:creator>
<guid>http://kapuczino.wordpress.com/2006/05/08/impreza/</guid>
<description><![CDATA[W piatek  byłam z K na super imprezie u JUstynki. Jak było?.jak to na imprezie. Sympatycznie, weso]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b><font color="#009900">W piatek</font></b>  byłam z K na super imprezie u JUstynki. Jak było?.jak to na imprezie. Sympatycznie, wesoło, bardzo bardzo smiesznie, babelkowo. Wspomniec musze rowniez o kuchennych staraniach justyny. Wszystko musialo byc dobre bowiem o godzinie 3 nad ranem mialam juz do wyboru tylko paluszki:) natancowalam sie straszliwie czego wynikiem byl strasnzy bol kregoslupa.No, ale czego sie nie robi dla solenizantow:P</p>
<p><b><font color="#ff0000">W sobote</font></b> caly dzien spedzilam w łozku z powodu bezczynnosci i niesamowitego lenia. czasem fajnie pobyc caly dzien w pizamie i nie robic kompletnie nic. dzieki temu nadrobilam wszystkie serial i konkursy... i oczywiscie poprawilam swoje relacje z misiem:)</p>
<p><b><font color="#0099cc"> W niedziele</font></b> udałam sie do rodzic&#243;w na kaszuby aby poodychac swiezym powietrzem i poopalac sie na sloneczku. Co w zasadzie skonczylo sie 10 km spacerkiem od ktorego dzisiejszego dnia mam niemilosierne zakwasy! Mimo wszystko nie zaluje bo poznalismy nowe kaszubskie trasy. Teraz wiem gdzie moge wybrac sie na wspanialy, intymno- romantyczny piknik:)tym razem samochodem...:)</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
