<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>pamietnik &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/pamietnik/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "pamietnik"</description>
	<pubDate>Wed, 14 May 2008 06:21:51 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Wpis nr 169.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=169</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 23:02:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=169</guid>
<description><![CDATA[Jakoś tak mnie korci, żeby tutaj coś napisać. Jest godzina pierwsza w nocy, ale dnia już w sumi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jakoś tak mnie korci, żeby tutaj coś napisać. Jest godzina pierwsza w nocy, ale dnia już w sumie dzisiejszego mam tylko dwie godzinki PO i historię, więc się wyśpię. Później spotkanko, malutkie zakupy i wyjazd z rodzicami gdzieś tam, po coś tam, do kogoś tam, czymś tam... no. Wszystko wiecie?</p>
<p>W czwartek koncert rh+. Ciekawe czy się tam pojawię, znając życie to mogę już sobie szukać innego, bardzo ciekawego zajęcia na czwartkowy wieczór. Ale z tym to raczej problemu nie będzie. Zawsze można sie czegoś tam pouczyć. Taaa. Zastanawiam się co będzie w piątek. Postanowiłam, że w tygodniu będę chodzić bardzo późno spać, żeby w piątek cały wieczór przespać i nie myśleć. O czym? A nieważne. Znaczy bardzo ważne, ale dla osób czytającyh te moje dziwne zbitki słów to tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Ważne, że ja wiem. I że wie jeszcze jedna osoba. I wystarczy.</p>
<p>W ogóle niedługo dni Rozprzy się zapowiadają. Pewnie się będzie dziaaało. Hehe. Verba ma być w sobotę (14.06.2008), a w niedzielę (15.06.2008) Cliver. Już mi się podoba. Mógłby już być czerwiec. Ale jeszcze tyle czasu musi upłynąć. Ciekawe jak sie to wszystko potoczy... Ale mnie korci, żeby powiedzieć: "A nie mówiłam??". Ale ja nic nie mówię.. ;p</p>
<p>Dobra, popisałam sobie. Mogę iść spać posłuchawszy jeszcze uprzednio muzyczki z mojej mp3-ki.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wpis z dedykacją.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=168</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 21:49:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=168</guid>
<description><![CDATA[A tak. Wpis ze specjalną dedykacją dla facetów, którzy nie wiedzieć czemu ostatnimi czasy się ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>A tak. Wpis ze specjalną dedykacją dla facetów, którzy nie wiedzieć czemu ostatnimi czasy się za mną uganiają. Otóż, nie macie u mnie za dużych szans. Wszyscy razem i każdy z osobna. Po prostu. Nie, bo nie. Nie chce mi się nad tym rozwodzić, więc posłuchajcie sobie piosenki. Tak, tak. Piosenka specjalnie dla Was ;]</p>
<p><a href="http://qualite.wrzuta.pl/audio/aSK782pm5B/q_bass_vs_mp_project_-_misiu..._nie_tak" target="_blank"><img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" border="0" alt="Q Bass vs MP Project - Misiu... Nie Tak" /></a></p>
<p>.</p>
<p>A to piosenka z dedykacją dla jednej, bardzo ważnej dla mnie osóbki. Osóbki, której ta piosenka bardzo się spodobała. Osóbki, z którą bardzo fajnie się gada tak szczerze. I to przez gg, smsy, ale najlepiej w cztery oczy. Osóbki, z którą bardzo fajnie sie spaceruje. Osóbki, której głos momentalnie potrafi poprawić humor. Osóbki, z którą nawet z prędkością 220km/h jeździ się bezpiecznie samochodem. Osóbki, z którą każda piosenka ma drugie dno. ... Osóbki, bez której życie nie wyglądałoby tak jak wygląda. Osóbki, której mam nadzieję nigdy nie zabraknie, bo bez niej żyć już by się nie dało. Po prostu nie byłoby sensu.</p>
<p>Tomek, pamiętaj, że cokolwiek by się nie działo, zawsze masz mnie. Zawsze możesz do mnie przyjść i zawsze możesz na mnie liczyć.</p>
<p><a href="http://qualite.wrzuta.pl/audio/yV8Y8iqUax/cliver_-_najsmutniejsze_w_zyciu_dni" target="_blank"><img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" border="0" alt="Cliver - Najsmutniejsze w życiu dni" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Piątkowy Spacer]]></title>
<link>http://mithrill.wordpress.com/?p=146</link>
<pubDate>Fri, 09 May 2008 22:37:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>mithrill</dc:creator>
<guid>http://mithrill.wordpress.com/?p=146</guid>
<description><![CDATA[Już we wtorek obmyśliliśmy z Sylwikiem plan na piątek. Mała wędrówka, kilka kilometrów na po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Już we wtorek obmyśliliśmy z Sylwikiem plan na piątek. Mała wędrówka, kilka kilometrów na południe od mojego domu. W przeciwieństwie do wspomnień Drzewca z Władcy Pierścieni, któremu wędrówka na południe kojarzyła się ze schodzeniem ze zbocza pagórka, my krocząc na południe mieliśmy ciągle POD górkę. Dzień był piękny, postanowiłem więc zabrać aparat. Powiem szczerze, że dawno już nie odbyłem takiej wędrówki. Za młodu (haha!) spokojnie trzaskało się kolejne kilometry, ale po tak długiej przerwie był to nie lada wysiłek... pomyślałem wtedy o Wonsie, który pewnie dostanie niezły wycisk podczas drylu wojskowego. Biedny... :)</p>
<p>Zjedliśmy podwieczorek, chwyciłem za butelkę mineralnej i ruszyliśmy. Po wyjściu z domu uderzył mnie cudowny zapach kwitnącego kasztanowca. Nie myślałem, że drzewo to potrafi wydzielać tak przyjemną woń. Bzy przy tym to mały pikuś. Później po drodze natykaliśmy się jeszcze na kila bogatych sadów, w których kwitnące drzewa owocowe po prostu bombardowały nas pięknymi zapachami. Kolejny raz pomyślałem sobie, że musiałem wyprowadzić się na wieś, ażeby doświadczyć tak błahych, lecz ujmujących rzeczy, jak zapach kwitnących jabłoni czy rzepaku. W mieście jakoś mnie to omijało, chociaż drzew owocowych, np. na naszych miejskich działkach, nie brakuje. Jednak na wsi jest ich wszędzie od groma, a zapach nie ucieka razem z wiatrem. Utrzymuje się w miejscu i pozwala się "zauważyć".</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/obraz-127.jpg"><img class="size-medium wp-image-147 aligncenter" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/obraz-127.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/obraz-120.jpg"><img class="size-medium wp-image-156" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/obraz-120.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>(W tle widać pozostałości po rozebranej stodole. Czekają w kolejce do pocięcia i spalenia. Opału mamy chyba na kilka zim :) )</p>
<p>To był świetny pomysł z tym spacerem. Pamiętam, że zawsze po porządnym dotlenieniu spałem w nocy jak niemowlę. Nie inaczej będzie zapewne i tym razem. Już czuję, że odpływam :). Za cel naszej wędrówki obraliśmy sobie pewną kapliczkę, stojącą na górce za Szemrowicami. Jakieś 4 do 5 km od domu. Mijając szemrowicką szkołę już widzieliśmy wznoszący się na odległym pagórku niewielki budynek otoczony drzewami. Widok dość intrygujący - jakby na środku szczerego pola znajdowało się coś ważnego...</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/obraz-129.jpg"><img class="size-medium wp-image-148" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/obraz-129.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Na zdjęciu wydaje się całkiem blisko, ale szosa, która tam prowadzi wiedzie szerokim łukiem omijającym wszystkie pola. 1/4 trasy mieliśmy już za sobą.</p>
<p>Po drodze mijaliśmy piękne ogrody przydomowe. Przyznam, że jestem pod wrażeniem wyglądu obejść. Wszystko wypucowane, trawka przystrzyżona... ludzie coraz bardziej dbają o swoje otoczenie. Zdziwił mnie fakt, że praktycznie każda opuszczona rudera, która jeszcze przed zimą straszyła zawalonym dachem lub sypiącą się ścianą została kupiona i trwają ich remonty. Ludzie musieli sporo zarobić na pracach w Holandii, Niemczech itp. Nie ukrywam, że jest to wieli pozytyw. Okolica bardzo wyładniała. Jednym z lepszych widoków były kolorowe szyby w kościele szemrowickim, przez które przebijało się światło tworząc mały koncert barw. Budynek o bardzo nowoczesnym charakterze, zaprojektowany przez samego prof. Wiktora Zina, znanego polskiego architekta, rysownika i gawędziarza, który prowadził w telewizji popularny program Piórkiem i Węglem. Więcej zdjęć kościoła zamieszczę na końcu tego posta.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/obraz-132.jpg"><img class="size-medium wp-image-149" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/obraz-132.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>W końcu dotarliśmy na miejsce. Kiedy byliśmy już niemal na górze zaskoczył nas rozciągający się po lewej stronie widok. Jak na dłoni mieliśmy cały Gutyń. Miasteczko wydawało się bardzo malutkie i jakby zupełnie wyludnione. Chwilę staliśmy w milczeniu i obserwowaliśmy krajobraz. Panowała cisza, nie było słychać żadnego zgiełku, czy samochodów. Jedynie świergot ptaków i szum wiatru. Można było poczuć się jak Guliwer w krainie liliputów. Miałem wrażenie, że cała miejscowość zmieściła by się w mojej garści.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/obraz-137.jpg"><img class="size-medium wp-image-150" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/obraz-137.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>W takich chwilach żałuję, że nie kupiłem jeszcze statywu. Ręka strasznie mi się trzęsła na wietrze, stąd brak ostrości :) ... przepraszam za słabą jakość fotek. Cieszę się jednak, że widoczne na zdjęciu są promienie słońca przebijającego się zza chmur, tzw. języki Boga. Trzeba się dobrze przyjrzeć, ale na żywo widok był oczywiście znacznie lepszy. Przy kapliczce porobiliśmy kilka zdjęć (nie będę zamieszczał wszystkich, gdyż sam budynek nie jest bardzo interesujący), usiedliśmy na gęstej trawie, w cieniu... porozmawialiśmy o okolicy, o widokach. Odpoczęliśmy i wypiliśmy pół butelki mineralnego Żywca. Patrzyliśmy na kościół w Szemrowicach, który z tego miejsca robi wielkie wrażenie. Wygląda niczym arka dryfująca wśród drzew, ponad dachami domów. Oj... jest na co popatrzeć!</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/obraz-148.jpg"><img class="size-medium wp-image-151" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/obraz-148.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/obraz-149.jpg"><img class="size-medium wp-image-153" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/obraz-149.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/obraz-151.jpg"><img class="size-medium wp-image-152" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/obraz-151.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Postanowiliśmy zatem, że wracając wybierzemy drogę biegnącą u stóp wzniesienia, na którym wybudowano kościół. Oznaczało to nadrobienie kilkuset metrów, ale co tam... było warto, chociażby dla tego zdjęcia:</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/obraz-168.jpg"><img class="size-medium wp-image-154" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/obraz-168.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Słońce świeciło tak mocno, że nawet zmniejszenie przysłony wiele nie dało. Nie mam dziś czasu na zabawę 'fotoszopem'.</p>
<p>Po powrocie nogi bolały nas okrutnie. Zjedliśmy kolację i rozpoczęliśmy rytualną, długą rozmowę na milion tematów :) Od nadmiaru świeżego powietrza do tej pory huczy mi w głowie. Świetny, udany dzień!</p>
<p>PS. Obiecałem Sylwikowi, że zamieszczę jakieś jej zdjęcie z dzisiejszej wyprawy... no to proszę!</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/sylwjusia-03.jpg"><img class="size-medium wp-image-155" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/sylwjusia-03.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ja tu, Ty w wojsku.]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=52</link>
<pubDate>Tue, 06 May 2008 17:04:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=52</guid>
<description><![CDATA[Finisz. I nadeszło to, czego baliśmy się najbardziej. Od dziś Pawełkowi musi być do twarzy tyl]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Finisz. I nadeszło to, czego baliśmy się najbardziej. Od dziś Pawełkowi musi być do twarzy tylko w wojskowym mundurze, od dziś trzeba zadowolić się zdjęciami i wspólnymi chwilami, które minęły pięknie, lecz zbyt szybko. Od dziś każdy dzień, każda sekunda, minuta, godzina w nocy czy w dzień jest bezustannym czekaniem. Kiedy to przeczytasz, Kochanie? Dobre 9 miesięcy minie nim znów, jak tego pamiętnego weekendu czas będzie tylko dla nas, czas będzie stawał w miejscu, czas gonić nas nie będzie mógł, bo my przegonimy go. I już go gonimy. Każdy dzień, choć bliski początkowi, przybliża nas do końca. Dramatyzuję? Nie, tęsknię. Za słowami, za dotykiem, za obecnością. Za obecnością kogoś, kogo kocham.</p>
<p><strong>"W poszukiwaniu"</p>
<p>Śladami Twoimi chodzę<br />
w ciepłym piasku zatapiam stopy<br />
w tym piasku,<br />
w którym<br />
i Twoje też tonęły.</p>
<p>Zapachu Twojego szukam<br />
Czasem łapię fałszywe tropy<br />
w tej wodzie<br />
w której<br />
Oczy Twe błysnęły.</p>
<p>Dotyku szukam Twojego<br />
u drzew, co Twoje słowa szepczą<br />
tych drzew<br />
wśród których<br />
i my szeptaliśmy cichutko</p>
<p>Obecności Twojej szukam<br />
Choć chochliki czasu ją depczą<br />
Chodź tu na chwilę<br />
Chodź jeszcze<br />
po zapach, po dotyk, po słowa<br />
po miłość chodź<br />
nawet na krótko.</strong></p>
<p><img src="http://www.photo-libre.fr/mer/Med/Rz_109b.jpg" alt="" width="375" height="500" /></p>
<p>Albert Einstein:</p>
<p><strong>"Miłość niesie ze sobą wielkie szczęście, o wiele większe od bólu, który przynosi tęsknota"</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Przepraszam"]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=167</link>
<pubDate>Tue, 06 May 2008 10:47:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=167</guid>
<description><![CDATA[Pomimo faktu że zawsze chcę robić dobrze,
nie zawsze mi dobrze wychodzi wbrew sobie
dlatego chce ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pomimo faktu że zawsze chcę robić dobrze,<br />
nie zawsze mi dobrze wychodzi wbrew sobie<br />
dlatego chce wam dać parę tych wersów,<br />
<strong>przeprosić za to na co nie ma miejsca w sercu. </strong></p>
<p><strong>Przepraszam bliskich, że mnie ciągle nie ma, </strong><br />
że <strong>gdy jestem potrzebny jest tylko pokój pusty</strong> i brzmienia z płyty<br />
zamiast prawdziwego głosu tak bardzo bym chciał na to znaleźć sposób,<br />
ale jestem jeden ciężko się rozdzielić czyli być w dwóch miejscach<br />
wiec musze dzielić, ale <strong>przyjdzie dzień w którym będziecie mnie widzieli </strong><br />
i ten utwór będzie, historią kiedyś.<br />
<strong>Przepraszam przyjaciół jeśli jeszcze mam takich, że często jestem w drodze<br />
do wszystkich tylko nie do was ale myślę o was, o tych sytuacjach które były</strong> i będą tak to moje słowa.</p>
<p><strong>Chcę by było dobrze, ale czasem jest nie tak.</strong></p>
<p><strong>Wciąż jednak wierzę, że kiedyś uda się.</strong></p>
<p><strong>Przepraszam ludzi, którzy się zawiedli, nie odpisałem oddzwoniłem to że coś ważnego mieli. </strong><br />
Nie nagrałem, dograłem się do waszych tekstów,<strong> nie miałem czasu od tak pogadać w przejściu. </strong><br />
Przepraszam tych, którzy wciąż czekają bym nagrał coś innego na jakiś inny temat,<br />
może z innym producentem pod inne bity inne rytmy tak by zrzedły miny.<br />
<strong>Przepraszam Boga, że czasami wątpie w dobroć tego świata w ludzi ich intencje,<br />
że chciałbym być innym a jestem jaki jestem, </strong>przepraszam siebie że muszę przepraszać.<strong><br />
Że chcę być ideałem. Innym szczęście dawać</strong>, że po prostu doszło do tej sytuacji ,<br />
że za pomocą tekstu prosić o to <strong>byście zrozumieli i dali szanse nową</strong>.</p>
<pre style="text-align:right;"><span style="color:#181818;">DKA "Przepraszam"</span></pre>
<p><a href="http://qualite.wrzuta.pl/audio/yM9LaXs6Lc/dka_-_przepraszam_by_pit" target="_blank"><img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" border="0" alt="Dka - Przepraszam (by pit)" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Moje Słonko w Krakowie]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=50</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 22:47:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=50</guid>
<description><![CDATA[Weekend, jak ze snów. Kłopoty odpływają z nurtem Wisły, deszcze mogą padać ile chcą, tęskno]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Weekend, jak ze snów. Kłopoty odpływają z nurtem Wisły, deszcze mogą padać ile chcą, tęsknota spada z hukiem z diabelskiego młyna. Dwa dni - tylko Ty, dwa dni -  tylko ja. A tyle było obaw, tyle niespokojnych myśli, które jak śnieg, zimne, stopiły się w mgnieniu oka, jakby były ogrzane promieniami słońca, i podlały ziemię, z której wyrosły i rozkwitły nieśmiałe przebiśniegi miłości. Tak, to nie ta pora na przebiśniegi. Jest wiosna pełną parą, choć i pogoda czasem zawodziła. Ale było pięknie, prawda?</p>
<p>Nie da się tego opisać słowami...ani wspólnego siedzenia nad Wisłą, ani pomarańczy na kopcu Kraka, ani wspólnego przesiadywania w pokoju, ani lodów straciatella w Galerii Kazimierz, ani ostatniego rzędu w kinie, ani żadnego buziaka...skradzionego i nie.</p>
<p>Pomimo to kilka niezdarnych rymów udało mi się sklecić w jedną niezdarną całość, w nikłą mgłę tego, co naprawdę się zdarzyło.</p>
<p><strong>"Tutaj"</strong></p>
<p><strong>Pociągu gwizd<br />
peronu gwar<br />
już jesteś tu<br />
już oczy lśnią<br />
ten błysk<br />
to nie magia<br />
to nie czar.</strong></p>
<p><strong>To tutaj sen<br />
iskrzy w starciu<br />
z rzeczywistością<br />
To tutaj płacz<br />
przechodzi w pył<br />
rozgrzany radością</strong></p>
<p><strong>To tutaj oczy moje<br />
błądzą<br />
coś zmieszane<br />
To tutaj usta drżą<br />
spragnione<br />
zabłąkane<br />
To tutaj w trawie leżą<br />
dwa ciała przytulone<br />
To tu dwa serca biją</strong><strong> równo,</strong></p>
<p><strong>bo złączone.</strong></p>
<p><a href="http://aniaipawel.files.wordpress.com/2008/05/kopiec_wandy.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-51" src="http://aniaipawel.wordpress.com/files/2008/05/kopiec_wandy.jpg?w=300" alt="kopiec_wandy" width="300" height="187" /></a></p>
<p><strong>Kocham Cię, Misiaczku, wszystko będzie dobrze:*</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://yvonne88.wordpress.com/?p=233</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 12:13:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iwona Winiarek</dc:creator>
<guid>http://yvonne88.wordpress.com/?p=233</guid>
<description><![CDATA[żeby nie było że starszy brat poszedł w odstawkę &#8230;

]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>żeby nie było że starszy brat poszedł w odstawkę ...</p>
<p><a href="http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/05/20080113-0211.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-234" src="http://yvonne88.wordpress.com/files/2008/05/20080113-0211.jpg" alt="" width="497" height="372" /></a><a href="http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/05/20080113-021.jpg"></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jaśminowiec - update.]]></title>
<link>http://mithrill.wordpress.com/?p=139</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 09:08:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>mithrill</dc:creator>
<guid>http://mithrill.wordpress.com/?p=139</guid>
<description><![CDATA[Tylko popatrzcie jak to drzewo cudownie wygląda! Szkoda, że rośnie na takim uboczu i jest raczej ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tylko popatrzcie jak to drzewo cudownie wygląda! Szkoda, że rośnie na takim uboczu i jest raczej mało widoczne... (klikamy obraz żeby powiększyć).</p>
<p style="text-align:center;">
<a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/006.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-140" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/006.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:left;">Bardzo ładnie prezentuje się nasz kasztanowiec. Gdyby nie jego cień, marnie znosilibyśmy letni żar. Ktoś, kto go posadził miał łeb na karku i wybrał idealne miejsce.</p>
<p style="text-align:left;">
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/0081.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-141" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/0081.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Party... and three letters]]></title>
<link>http://reaver696.wordpress.com/?p=121</link>
<pubDate>Sat, 03 May 2008 21:43:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Łukasz</dc:creator>
<guid>http://reaver696.wordpress.com/?p=121</guid>
<description><![CDATA[Trzy litery. Na zawsze. Nie ważne, co. Nigdy nie znikną. Zawsze będą. Zawsze. Nie ważne, jak. N]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Trzy litery. Na zawsze. Nie ważne, co. Nigdy nie znikną. Zawsze będą. Zawsze. Nie ważne, jak. Nie ważne, dlaczego. Zostaną.</p>
<p>I... przepraszam. Was wszystkich.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mija czas.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=164</link>
<pubDate>Sat, 03 May 2008 19:16:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=164</guid>
<description><![CDATA[Spotkali się rano w kinie bez snu
Wakacje i wszystkie noce po świt
Rozdzielił ich los i parę lat]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Spotkali się rano w kinie bez snu<br />
Wakacje i wszystkie noce po świt<br />
Rozdzielił ich los i parę lat przybyło<br />
Inni byli już i lato się skończyło</p>
<p>Przyjaciół dwóch...</p>
<p>(...)</p>
<p>Mija czas i każdy z nas choć ten sam jest inny, jest inny, jest inny...</p>
<p>Miał dziesięć lat, jasny książe małych spraw<br />
Z uśmiechem w życie wszedł, zmienić chciał cały świat<br />
Upłynął czas, parę lat przybyło<br />
Już nie śmieje się, życie go zmieniło</p>
<pre style="text-align:right;"><span style="color:#181818;">Wilki ""Cherman"

</span></pre>
<p><a href="http://qualite.wrzuta.pl/audio/djrdno2Z7I/wilki_-_cherman" target="_blank"><img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" border="0" alt="Wilki - Cherman" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie chcę już wierzyć w cud.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=163</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 17:49:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=163</guid>
<description><![CDATA[Nie znam już takich słów, aby móc być z Tobą znów,
 Nie chcę już wierzyć w cud,
 Mówią m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie znam już takich słów, aby móc być z Tobą znów,<br />
<strong> Nie chcę już wierzyć w cud</strong>,<br />
<strong> Mówią mi: nie trać sił, bo z tego już nie będzie nic,</strong><br />
bo z tego już nie będzie nic, nie będzie nic już więcej...</p>
<p>Uczucia zagubiłam, utraciłam to, co piękne<br />
Może na szczęście nigdy nie było wieczne<br />
Nigdy nie będę już śnić o tym, by ponaprawiać błędy<br />
Nie będę szukać chwil - tych, które odeszły<br />
Teraz wiem, że nigdy się nie złamię już więcej<br />
<strong> Smutek to szczęście, gdy z kamienia mam serce</strong><br />
Nagle zawiodła pamięć, zgubiłem gdzieś wspomnienia<br />
<strong> Miłość to piękne uczucie - zwłaszcza gdy jej nie ma</strong><br />
Od teraz muszę iść, muszę żyć bez uczuć dalej<br />
<strong> To, co jest popiołem kiedyś było żarem</strong> i niech to już tak zostanie<br />
Niech to już zostanie, bo tak lepiej<br />
<strong> Mam już święty spokój, wolę żyć bez Ciebie</strong><br />
Teraz telefon milczy, skasowane wiadomości<br />
<strong> Nie uwierzę już nigdy nawet szczerej miłości</strong><br />
Jestem sama i tylko jedna myśl porusza<br />
- jak zaufać teraz komuś, skoro anioł mnie oszukał?</p>
<p>Stoję samotnie pośród tłumu, zostałam z niczym, bez uczuć<br />
<strong> Jak coś poczuć, gdy serce milczy?</strong><br />
Dziś widziałam zbyt wiele, o jeden obraz za dużo<br />
<strong> Dla Ciebie nie mam już miejsca, gdy marzenia się kruszą</strong><br />
Wiesz, stoję <strong>sama między szeptem a ciszą</strong><br />
Wiesz jak to jest gdy się myśli kołyszą w głowie, która nie chce już tego, co było<br />
Jesteś nie wywołaną kliszą dla mnie, jesteś ciszą, która <strong>usypia mnie, gdy próbuję powstać</strong>, męczy mnie, <strong>zabija, gdy nie zamierzam poddać się</strong><br />
Stoisz obok, ale jakby Cię nie było,<br />
zapomniałam o tobie, nawet jeśli byłaś słodką chwilą<br />
<strong> Stoję sama, tak bez uczuć</strong>, wiesz<br />
Które zgasiłam właśnie, ugasiłam wszystkie je<br />
Może łatwiej będzie po prostu nie rozmawiać,<br />
<strong> zamykam rozdział ten</strong>, z mego życia spadaj...</p>
<pre style="text-align:right;"><span style="color:#202020;">Verba "Nic więcej"</span></pre>
<p><a href="http://qualite.wrzuta.pl/audio/dK475k4ix6/verba_-_nie_wiecej_remix" target="_blank"><img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" border="0" alt="Verba -  Nie Wiecej (Remix)" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://yvonne88.wordpress.com/?p=229</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 11:10:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iwona Winiarek</dc:creator>
<guid>http://yvonne88.wordpress.com/?p=229</guid>
<description><![CDATA[


]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/05/zdjecie0031.jpg'><img src="http://yvonne88.wordpress.com/files/2008/05/zdjecie0031.jpg" alt="" width="497" height="372" class="alignnone size-full wp-image-228" /></a></p>
<p><a href='http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/05/zdjecie006.jpg'><img src="http://yvonne88.wordpress.com/files/2008/05/zdjecie006.jpg" alt="" width="497" height="372" class="alignnone size-full wp-image-230" /></a></p>
<p><a href='http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/05/zdjecie008.jpg'><img src="http://yvonne88.wordpress.com/files/2008/05/zdjecie008.jpg" alt="" width="497" height="372" class="alignnone size-full wp-image-231" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wiosna, część 3.]]></title>
<link>http://mithrill.wordpress.com/?p=134</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 07:14:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>mithrill</dc:creator>
<guid>http://mithrill.wordpress.com/?p=134</guid>
<description><![CDATA[Uwielbiam obserwować budzącą się do życia przyrodę. Po długim, zimowym śnie przyszedł czas ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;">Uwielbiam obserwować budzącą się do życia przyrodę. Po długim, zimowym śnie przyszedł czas na intensywny rozkwit. W mgnieniu oka wybuchła bomba kolorów i zapachów. Zabiegani i zajęci codziennością, łatwo możemy przegapić ten moment. Przeżywszy zaledwie (a może już?) ćwierć wieku, zdałem sobie sprawę z tego, że życie to nie pościg za mamoną i statusem społecznym. Życie to nauka, obserwacja i celebracja otaczającego nas piękna. Nie chcę brać udziału w wyścigu szczurów, zbyt wiele się przez to traci. Zastanówcie się kiedy ostatnio leżeliście na chłodnej trawie? Otoczeni zielenią i zapachami kwitnących drzew wsłuchiwaliście się w piękny śpiew ptaków (dopiero tutaj, w Warku usłyszałem coś więcej od ćwierkania gutyńskich wróbli), obserwowaliście jak słońce powoli chowa się za czubkami drzew, a niebo pieści oczy paletą milionów barw od jasnoniebieskiego, po głęboką czerwień i biel chmur. Wszystkie zmysły są bombardowane setkami bodźców. Zapach jest tak intensywny i słodki, że po zamknięciu oczu odpływamy natychmiastowo ku marzeniom. Wiosenny wiatr gładzi czoło, wplątuje się we włosy, szepcze historie o jakich nam się nie śniło - "gdzie to on nie był, czego nie widział...". Coś niesamowitego!</p>
<p style="text-align:center;">Proponuję czasami przystanąć... chociaż na małą chwilkę. Spojrzeć w niebo, rozejrzeć się dookoła. Zastanowić się "dokąd zmierzam?" i czy nie tracę zbyt wiele, pochłonięty liczeniem pieniędzy z kolejnych kontraktów, które zdobywam, brnąc do celu nawet "po trupach"? W końcu pewnego dnia oprzytomniejesz i kiedy nadejdzie jesień życia zdasz sobie sprawę z tego, że zmarnowałeś swój czas. Przeleciał Ci przez palce i nic już nie jesteś w stanie z tym zrobić. Zwolnijcie troszkę...</p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;">____</p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;">Tak moi mili, proces rozkwitu już się zaczął. Trwa od ładnych parunastu dni. Ale dopiero niedawno pąki zamieniły się w kwiaty. Chodząc po okolicy z aparatem nie mogłem nie pokazać Wam paru dowodów na to, że wiosna już tu jest i ma się dobrze. Kto przegapił ten moment, ten ciapa :)</p>
<p style="text-align:center;">Na początek rododendron, którego uratowałem przed niechybną śmiercią w cieniu świerka. Zmarniał nam srogo, ale po przeniesieniu w nowe miejsce szybko wraca do zdrowia. Kto czytał poprzednie wpisy o wiośnie wie o co kaman...</p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/004.jpg"><img class="size-medium wp-image-135" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/004.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;">Azalia także zakończyła swój sen:</p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/008.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-136" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/008.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;">A to sławetne drzewo, o którym pisałem już wcześniej i zamieszczałem jego zdjęcia (można sobie porównać)? Zupełnie inne od wszystkich drzew w okolicy. Jego zagadka nie stanowi już dla mnie tajemnicy. Poszperałem w internecie i znalazłem odpowiedź :). Drzewo to rośnie na łące, w sąsiedztwie starego parku dworskiego. Właśnie zaczyna kwitnąć. Po pewnym czasie całe będzie porośnięte białymi kwiatami, liście mienią się w słońcu srebrzystą barwą. Cudo... jesienią czeka je gruntowna odnowa. Musimy usunąć zbędne gałęzie, doprowadzić wszystko do porządku. Teraz jest za późno, nadmierna ingerencja w okresie kwitnięcia może zniszczyć ten okaz. Na terenie starego parku znalazłem dwa młodziutkie szczepy tego drzewa. Samosiejki? Możliwe... są bardzo młode, a parkiem tym od wielu lat nikt się nie zajmuje. Jest to odmiana jaśminowca. Bardzo ładnie wygląda kiedy jest zadbany. Poczekajcie tylko aż w pełni zakwitnie!</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/010.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-137" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/010.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/016.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-138" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/016.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:right;">
<p style="text-align:right;">
<p style="text-align:right;">Dla Sylwika.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Najpiękniejszy? Zdecydowanie!]]></title>
<link>http://mithrill.wordpress.com/?p=124</link>
<pubDate>Mon, 28 Apr 2008 17:34:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>mithrill</dc:creator>
<guid>http://mithrill.wordpress.com/?p=124</guid>
<description><![CDATA[Województwo opolskie, wieś Kopice, równe 100km od Gutynia. Dawna siedziba rodu Schaffgotschów. Z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><strong>Województwo opolskie, wieś Kopice, równe 100km od Gutynia. Dawna siedziba rodu <span style="font-size:10pt;">Schaffgotschów. Zbudowali oni tutaj jeden z najpiękniejszych pałaców w tej części Europy. Pisząc swoją pracę licencjacką nie mogłem nie uwzględnić w niej tej budowli.</span></strong></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/04/db_schloss_schwarzengrund_kreis_grottkau__5_1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-125" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/db_schloss_schwarzengrund_kreis_grottkau__5_1.jpg" alt="" width="400" height="255" /></a></p>
<p>Historia właścicieli posiadłości przypomina bajkę o Kopciuszku. <span style="font-size:10pt;">Hrabia Hans Ulrich von Schaffgotsch kupił dobra w Kopicach specjalnie dla swojej młodziutkiej żony. Joanna Grycik von Schomberg-Godula</span><em> </em><span style="font-size:10pt;">była młodą, 17-letnią damą. Jednak nie zawsze miała hrabiowski tytuł. Jej ojciec pracował u jednego z najbogatszych ludzi tamtych czasów. Przedsiębiorca Karol Godula miał niewyobrażalnie wielki majątek. Był najbogatszym człowiekiem na Śląsku. Posiadał liczne kopalnie węgla i galmanu... Kiedy ojciec Joanny umiera, a jej matka porzuca dziewczynkę, decyzją sądu prawną opiekunką dziecka zostaje jedna ze służących starego Goduli.  Możny pan, otoczony przepychem i olbrzymią fortuną nie miał jednak potomków. Nic dziwnego zatem, że martwił się o losy swojego majątku. Czyżby po jego śmierci wszystko miało zostać stracone? I tak pewnego dnia natknął się na malutką Joannę bawiącą się w jego ogrodzie. Dziewczynka zauroczyła starszego pana. Nie bała się możnego, srogiego pana (podobno takie sprawiał wrażenie), traktowała go jak swojego dziadka. Była otwarta i bezpośrednia. Karol pokochał małą Joannę i ogłosił ją swoją córką, dziedziczką nazwiska i majątku. Wyłożył pieniądze na jej edukację. </span><span style="font-size:10pt;">To się nazywa szczęście. To tak, jakby Bill Gates zapisał Ci cały swój dorobek i firmę :)</span></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/04/db_schloss_schwarzengrund_kreis_grottkau__7_1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-126" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/db_schloss_schwarzengrund_kreis_grottkau__7_1.jpg" alt="" width="400" height="248" /></a></p>
<p>Niebawem Joanna otrzymała od króla Prus, Fryderyka Wilhelma IV Hohenzollern'a, tytuł szlachecki. Przyszedł także czas na miłość i niecodzienny mezalians. Hans Ulrich pochodził z bardzo wpływowego rodu, jednak nie miał wielkiego majątku (fortunę jego rodziny odziedziczył stryj Hansa). Joanna natomiast była szalenie bogata, jednak była tylko córką służącej ze świeżo nadanym szlachectwem. Typowa "nowobogacka" :). To jednak nie stanowiło żadnej przeszkody. Ślubnym podarkiem dla ukochanej miała być bajkowa rezydencja. Godna prawdziwej księżniczki, coś niespotykanego nigdzie indziej. Zatrudnieni zostali najwięksi architekci tamtych czasów, a wszystkim kierował ówczesny bóg architektury zamkowej, miejskiej i renowacji zabytków - <span style="font-size:10pt;">Karl Lüdecke. Do Kopic, gdzie powstawał pałac, zaczęły napływać dobra zamawiane u najwspanialszych rzemieślników świata. Od Włoch, po Indie. Nie muszę chyba mówić, że Hans całkowicie się "spłukał"? Całość kosztowała krocie. Ale zakochani mogli spokojnie żyć za pieniądze Joanny do końca swych dni. Starczyło jeszcze dla pięcioro dzieci i wnuków młodej hrabianki...<br />
</span></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/04/db_schloss_schwarzengrund_kreis_grottkau__1_1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-127" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/db_schloss_schwarzengrund_kreis_grottkau__1_1.jpg" alt="" width="400" height="250" /></a></p>
<p>Trzeba przyznać, że <span style="font-size:10pt;">Lüdecke przeszedł samego siebie. </span></p>
<blockquote><p><span style="font-size:10pt;">Rezydencja otoczona była z trzech stron rozległymi stawami. W pobliżu założono hektary ogrodów kwiatowych i warzywnych, sad, oranżerię, ogród zimowy. Drzewa tropikalne w palmiarni dochodziły do 17 metrów wysokości. Przed "pałacem na wodzie" rozpościerały się kwiatowe dywany o przeróżnych wzorach i barwach. Obok pałacu, na powierzchni 100 hektarów, rozciągał się słynny park krajobrazowy, a dbał o niego sam królewski dyrektor ogrodów Wilhelm Hempel. Ozdobą parku były m.in. stuletnie dęby, sztuczne ruiny "średniowiecznego" zamku, "mysia wieża", kaplica grobowa rodziny Schaffgotschów, niewielka świątynia dumania Diany, pawilon chiński. Park zdobiły <span style="color:#0000ff;">1342 rzeźby</span> postaci oraz zwierząt w naturalnych rozmiarach, dłuta wrocławskiego mistrza Carla Kerna.<br />
Atmosfery przepychu i piękna dopełniały przemyślnie wkomponowane fontanny. Na jednej ze sztucznych wysp wzniesiono altanę, obok której stanęła wysoka kolumna zwieńczona figurą anioła. W parku hrabia hodował daniele. Jego syn planował budowę pól golfowych, a nawet małego lotniska dla samolotów, które sporadycznie lądowały w Kopicach już w latach trzydziestych.</span></p></blockquote>
<p>Wszystko pięknie i ładnie. Ale jak tylko Kopice przestały być własnością <span style="font-size:10pt;">Schaffgotschów (rok 1945), zaczęły się dziać niewyobrażalne rzeczy. Na samą myśl o nich człowiekowi otwiera się nóż w kieszeni!</span></p>
<p>Pałac przetrwał wojnę w stanie nienaruszonym, jeszcze mój ojciec pamięta w miarę dobry stan budowli (okolice 1967). Jednak od połowy lat 50-tych zaczyna się okres tzw. grabieży majątku <span style="font-size:10pt;">Schaffgotschów. Powoli znikało wszystko, od posągów po wyposażenie zamczyska. Podłogi i drewniane zdobienia służyły okolicznym mieszkańcom jako opał na zimę. Cegła zamkowa wykorzystywana była do budowy obór i chlewów. Jadąc przez wieś można nawet zobaczyć które domy i budynki gospodarcze zostały wybudowane ze szczątków "pałacu na wodzie". Pomyślcie sobie, tak majestatyczna budowla trafia w łapska oszalałego motłochu, który rujnuje i wywozi wszystko, następnie spuszcza wodę ze stawów i podpala budynek aby zatrzeć wszelkie ślady. Wody brak, po chwili nie ma już czym gasić olbrzymiego kompleksu. Horror! Rozpacz! Nie rozumiem jak można było dopuścić do takich czynów. Ale to jeszcze nie koniec męczarni tego pięknego obiektu.</span></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/04/kopice05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-128" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/kopice05.jpg" alt="" width="400" height="300" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/04/kopiceteraz.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-133" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/kopiceteraz.jpg" alt="" width="400" height="533" /></a></p>
<p>Szaleńcza dewastacja trwała nadal. Niebawem pojawili się w Kopicach handlarze dziełami sztuki, najemnicy i inni 'tomb raiderzy', którzy zaczęli wywozić ocalałe po pożarach, cenne rzeźby i inne artefakty. Swój udział w zniszczeniach ma także okoliczna młodzież, która zabawiała się wieczorami paćkając mury farbą, niszcząc sztukaterię, która ledwo już trzymała się ścian. Oczami wyobraźni widzę to jako jedną wielką Sodomę i Gomorę. A najlepsze jest to, że nikt nie robił zupełnie niczego, aby uratować pałac. Władze gminne przestały interesować się posiadłością po jej drugim pożarze.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/04/kopice11.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-129" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/kopice11.jpg" alt="" width="400" height="300" /></a></p>
<p>I wtedy właśnie pojawiła się nadzieja. Oto nadszedł człowiek, który oświadczył wszem i wobec, że kupi pałac i doprowadzi go do dawnej świetności w przeciągu kilkunastu miesięcy. W 1990 roku władze sprzedały ruinę pewnemu biznesmanowi. Za ile? Równowartość dzisiejszych 5k zł. I to rozłożonych na wieloletnie raty. Tak więc śmieszna sumka byłą jedynie kwotą symboliczną, która nie miała obciążać finansowo człowieka, który już niebawem miał zamienić Kopice w wielki plac budowy. Miał... ale do dziś tego nie zrobił. Co gorsza... człowiek ten okazał się być 'gwoździem do trumny' tego wspaniałego pałacu. Zniknęły bezcenne rzeźby, ornamenty, a nawet rzygacze odprowadzające wodę z dachów. Zupełnie legalnie pan K. zamienił "pałac na wodzie" w przerażającą ruinę. Ostały się jedynie ściany i kupa gruzu wewnątrz nich.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/04/kopice2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-130" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/kopice2.jpg" alt="" width="400" height="270" /></a></p>
<p>Pytam zatem DLACZEGO?! Jak to jest możliwe? Dlaczego władze olały ten piękny pałac? Dlaczego mieszkańcy Kopic, którzy zawdzięczali Joannie tak wiele, postanowili zniszczyć jej ukochany azyl? Dlaczego do tej pory państwo nie robi nic w kierunku odzyskania majątku <span style="font-size:10pt;">Schaffgotschów? Zupełnie tego nie pojmuję.</span></p>
<p>Ostatnio przeczytałem w internecie ogłoszenie, w którym pan K. proponuje odsprzedać zamek za ponad 1 milion euro. Skandal! No ale cóż, teraz już za późno, wszystko jest przeprowadzone zgodnie z prawem. Pozostaje jedynie zastanowić się nad faktem, czy obecny właściciel posiada sumienie... wydaje się, że to zwyczajny cwaniak, który wyczuł sporą kasiorę i skorzystał z sytuacji robiąc z władz gminy całkowitych tumanów. No cóż, to nie pierwszy i nie ostatni taki osobnik.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/04/kopiceteraz10.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-131" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/kopiceteraz10.jpg" alt="" width="400" height="300" /></a></p>
<p>Co ciekawe, na ogłoszenie odpowiedziała pewna amerykańska firma. Bardzo majętna. Wynajęła prawników, którzy mają zająć się tą sprawą i doprowadzić do ugody. Planują całkowitą odbudowę i otwarcie jakiegoś uzdrowiska w Kopicach. Może zatem po prawie 60 latach pałac znów zabłyśnie pełną krasą? Skorzystają na nim jednak nie nasi "mądrzy" rodacy (uważam, że mieszkańcy Kopic sami zabili swoją kurę, która mogła znosić dla nich złote jajka), ale jak zwykle obcokrajowcy. To takie... POLSKIE!</p>
<p>Z niecierpliwością czekam na zakończenie tej sprawy i odbudowę tego pięknego miejsca. Dla mnie jest to najwspanialszy pałac w naszym kraju. Nawet jego ruiny robią ogromne wrażenie kiedy widzi się je na żywo, z bliska...</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/db_schloss_schwarzengrund_kreis_grottkau__3_1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-132" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/db_schloss_schwarzengrund_kreis_grottkau__3_1.jpg" alt="" width="400" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:left;">Mały update - kolejne fotki przedstawiające obecną sytuację pałacu. A także porównanie z czasami świetności.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/0202728487.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-142" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/0202728487.jpg?w=300" alt="" width="300" height="158" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/_mg_2509.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-157" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/_mg_2509.jpg?w=300" alt="" width="300" height="200" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/kopice-02.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-143" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/kopice-02.jpg?w=270" alt="" width="270" height="300" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/kopice-01.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-144" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/kopice-01.jpg?w=300" alt="" width="300" height="292" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/05/kopice-04.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-145" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/05/kopice-04.jpg?w=300" alt="" width="300" height="188" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://yvonne88.wordpress.com/?p=224</link>
<pubDate>Mon, 28 Apr 2008 14:27:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iwona Winiarek</dc:creator>
<guid>http://yvonne88.wordpress.com/?p=224</guid>
<description><![CDATA[spokojnie rośniemy &#8230;



starszy brat musi czasami zrelaksować się przy zabawie

i nie tylko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>spokojnie rośniemy ...</p>
<p><a href='http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/04/zdjecie0021.jpg'><img src="http://yvonne88.wordpress.com/files/2008/04/zdjecie0021.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" class="alignnone size-medium wp-image-221" /></a></p>
<p><a href='http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/04/zdjecie009.jpg'><img src="http://yvonne88.wordpress.com/files/2008/04/zdjecie009.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" class="alignnone size-medium wp-image-222" /></a></p>
<p><a href='http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/04/zdjecie012.jpg'><img src="http://yvonne88.wordpress.com/files/2008/04/zdjecie012.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" class="alignnone size-medium wp-image-223" /></a></p>
<p>starszy brat musi czasami zrelaksować się przy zabawie</p>
<p><a href='http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/04/rozne-kwiecien-2008-001.jpg'><img src="http://yvonne88.wordpress.com/files/2008/04/rozne-kwiecien-2008-001.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" class="alignnone size-medium wp-image-225" /></a></p>
<p>i nie tylko</p>
<p><a href='http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/04/rozne-kwiecien-2008-016.jpg'><img src="http://yvonne88.wordpress.com/files/2008/04/rozne-kwiecien-2008-016.jpg?w=300" alt="" width="300" height="200" class="alignnone size-medium wp-image-226" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pamiętnik palacza.]]></title>
<link>http://anomandaris.wordpress.com/?p=148</link>
<pubDate>Sun, 27 Apr 2008 19:23:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Anomandaris</dc:creator>
<guid>http://anomandaris.wordpress.com/?p=148</guid>
<description><![CDATA[Dobra, misie kolorowe, dziś się wybrałem na tak zwanego tripa lub na edwenczyr. Jak kto woli.
Opo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dobra, misie kolorowe, dziś się wybrałem na tak zwanego tripa lub na edwenczyr. Jak kto woli.</p>
<p>Opowieść z podróży.</p>
<p>Wstałem, ubrałem się, rzuciłem się po piłkę, założyłem buty i w drogę. Wziąłem kilka złotych na papierosy, które były głównym celem mojej wyprawy. A jako, że mieszkam na cholernej wsi, to musiałem się troszeczkę, kurwa, przejść. Na początku stwierdziłem, że pobiegnę, ale na śmierć zapomniałem o tym, że jestem palaczem. No i zanim dobiegłem do drogi na Bełchatów, byłem zdyszany i ledwo żywy. Trudno się mówi i kocha się dalej.</p>
<p>Znalazłem kij, obdarłem go z gałązek, wziąłem i próbowałem nadaremnie złapać okazję do Bełchatowa. Przeszedłem jakieś dwa kilometry - ni chuja nic nie jechało - a jak jechało, to nie chciało się zatrzymać. Stwierdziłem, że może w Korczewie będzie sklep. Nie było. Za to porozmawiałem z dwoma osobnikami płci żeńskiej(to poznałem po głosie, żeby nie było), które potem mnie poszczuły psem. Sklepu nie było, więc wróciłem na główną drogę i z naiwnością dziecka próbowałem złapać okazję. Nie udało się. Zbliżyłem się więc do kolejnej wsi - Dobiecina - myśląc, że tam będzie sklep otwarty. Oczywiście, kurwa, zamknięty. Idę dalej, idę dalej, zobaczyłem grupę młodzieży(16-20 lat) stojącą i przypatrującą mi się ciekawie. Znalazłem na ziemi stary, zabrudzony nóż. Zaczęli się ze mnie śmiać, no to polazłem dalej. Cały, kurwa, czas próbując złapać okazję.</p>
<p>Ale nie!</p>
<p>Te stare dziady, stare pryki nie chciały mnie zabrać. Wreszcie, gdy już prawie doszedłem do Bełchatowa, zabrał mnie jakiś długowłosy palacz. Swój znaczy! Nie dał mi fajek, ale mnie podrzucił do miasta. Znalazłem E. Leclerc. Oczywiście zamknięty, no bo jakże inaczej? Sprawdziłem. Spóźniłem się dokładnie 4 minuty.</p>
<p>No to idę dalej, szukam monopola, Bełchatów - duże w miarę miasto - monopol powinien być. A tu nagle, całkowicie zaskakująco zza rogu wyłoniła sie cudna, kochana, uwielbiana, boska Żabka. Wziąłem i kupiłem fajki (Pallmalle zielone, mentole, takie śmieszne z wizjerem na fajki, coby nie uciekały). Kupiłem, podzieliłem się tym, że drałowałem jak głupi przez 8 km, żeby kupić fajki. Zakupiłem też Nestea o smaku niby to cytrynowym, ale smakowało jak hibiskus plus jabłko. Sam nie wiem co to było. Aha, kupiłem też zapałki. Zapaliłem! Cudnie! Bosko! Idę, lansuje się po mieście, uśmiecham się do kobiet, wracam znaczy do domu - czyli znowu na okazję.</p>
<p>Idę i idę. Idę i idę. Kurwa, wciąż idę. O, jedzie coś! Macham. Pojechał. Chuj. Idę dalej, zapaliłem na przystanku, napiłem się. No i oczywiście, kurwa ich mać, zostawiłem zapałki na przystanku. Oczywiście zorientowałem się w połowie drogi do domu, gdy zachciało mi sie kolejnego papierosa. Trudno, kurde, idę. Znowu mijałem młodzież niemiastową.</p>
<p>Warto zauważyć, że mam lanserską, lustrzaną piłkę Najki, która przyciągnęła ich uwagę. Chcieli ją zobaczyć, więc im rzuciłem. Zobaczyli, odrzucili. A potem dali mi ognia. Znowu paliłem, cudownie!</p>
<p>Ale też znowu szedłem do domu, znowu kurwa niczego nie mogłem złapać, więc generalnie olałem to bezsensowne zajęcie i skręciłem na wieś zwaną Zwierzchów, przez którą przeszedłem i znalazłem się na drodze do Postękalic, czyli miejsca mojego zamieszkania. Dotarłem, po niemałych trudach, do domu. Ale dom zamknięty. Mam klucze czy nie mam? Oczywiście, nie mam. Dobra, dzwonię. Nie odbierają cholery jedne. Biorę mój sprzęt - piłkę Najki - i rzucam w okno. Cztery razy nie trafiłem w ogóle w okno(2 razy za nisko, dwa razy za wysoko). Za piątym razem trafiłem. W termometr przy oknie. Ten się rozjebał i spadł na ziemię. Pech jak chuj, jak mawiają widma.</p>
<p>Dobra, dotarłem. Jestem przed kompem, zaraz idę po piwo i kontynuuje moją walkę.</p>
<p>A teraz wnioski.</p>
<p>Wniosek numer jeden - ludzie mający samochody to chamy i psy ogrodników. Mają wolne miejsca, jest kurfa jasno, jest ciepło, ale nie zabiorą. Czemu? Najstarsi Indianie tego nie wiedzą.</p>
<p>Wniosek numer dwa - kozy wydają z siebie kozie dźwięki, tylko gdy masz wyłączony telefon. Jakbyś chciał zadzwonić do znajomej o ksywce Koza, to zapomnij. Będą patrzeć na Ciebie idiotycznie i skubać trawę.</p>
<p>Wniosek numer trzy - w mieście śmierdzi.</p>
<p>Wniosek numer cztery - muszę, kurwa, znaleźć klucze do domu.</p>
<p>Wniosek numer pięć(najważniejszy) - MAM FAJKI!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z obawy przed pustką gram...]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=162</link>
<pubDate>Sat, 26 Apr 2008 20:04:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=162</guid>
<description><![CDATA[&#8230; tak jak większość z nas&#8230;
.
Większość osób, które mnie znają lub które przecz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>... tak jak większość z nas...</p>
<p>.<br />
Większość osób, które mnie znają lub które przeczytały tego bloga od początku myśli pewnie, że to będzie kolejny wpis z cyklu "rozczulania się nad sobą". Otóż nie. No dobra, może trochę. Ostatnio nie pisałam za dużo na tym blogu. Co gorsza (a może lepsza??) nie mam zamiaru się jakoś specjalnie pod tym względem poprawiać. Jak mi coś przyjdzie ciekawego do głowy to pewnie tutaj napiszę, ale na codzienne wpisy na Waszym miejscu bym nie liczyła. Ot co. Chyba dorosłam i co nieco zrozumiałam. Dobra! Bez komentarzy! Zostawmy temat mojej dorosłości... w każdym razie wybieram życie w realu od siedzenia przed komputerem i pisania głupot ;-) Mam nadzieję, że mi to wybaczycie ;-)</p>
<p>Zastanawiałam się co by tu jeszcze napisać.. no i wymyśliłam. Kiedyś zamiast godziny wychowawczej mieliśmy zastępstwo z księdzem. Wymyślił ów ksiądz taką zabawę, która polegała na tym, że każdy każdemu pisał na kartce przyklejonej do pleców co myśli, a raczej za co lubi dana osobe. No to ja przytoczę, co o mnie napisano :)</p>
<p>.</p>
<p>"Zachowujesz tajemnice - można Ci jest powierzać"</p>
<p>"Za to, że zawsze jesteś wesoła i da się z Tobą pogadać"</p>
<p>"Fajne cygara palisz, dobrze zorganizowana, skromna" - Ja nie palę!</p>
<p>"Uśmiech, lojalność, poczucie humoru i za to, że jesteś podobna do mnie (-: "</p>
<p>"Za to, że robisz piękne zdjęcia i potrafisz to robić z miłością!!!"</p>
<p>"Lubię Cię za totalny luz i dystans do rzeczywistości" - faktycznie czasami jestem w swoim świecie, ale, żeby podchodziła do wszystkiego na luzie to nie można powiedzieć... nerwy mnie często paraliżują :/</p>
<p>"Za to, że czasem jednak patrzysz optymistycznie na świat"</p>
<p>"Za bogate życie wewnętrzne i czekoladę truskawkową"</p>
<p>"Za uśmiech i fajne fotki"</p>
<p>.</p>
<p>Chce ktoś coś dopowiedzieć?? Czekam na opinie w komentarzach :))</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Internetowa znieczulica.]]></title>
<link>http://mithrill.wordpress.com/?p=109</link>
<pubDate>Fri, 18 Apr 2008 19:05:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>mithrill</dc:creator>
<guid>http://mithrill.wordpress.com/?p=109</guid>
<description><![CDATA[Obejrzałem wczoraj pewien film, który po raz kolejny zmusił mnie  do refleksji. Aby zrozumieć o ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Obejrzałem wczoraj pewien film, który po raz kolejny zmusił mnie  do refleksji. Aby zrozumieć o co chodzi, najpierw powinniście odwiedzić stronę <strong>www.killwithme.com</strong></p>
<p>Jakiego dokonaliście wyboru? Czy ciekawość wzięła górę? Otóż to - w 90% przypadków internauci klikną w link i dalej do zawartości. Każdy ma pewnego rodzaju "słabość" do przemocy, mocnych wrażeń. Sam film nie jest dziełem wybitnym, ale porusza ciekawy problem. Już tłumaczę o co chodzi (oczywiście nie będę zdradzał ważnych dla fabuły rzeczy).</p>
<p>Film opowiada o agentce FBI, która pracuje w dziale 'zwalczania przestępczości internetowej' w Portland. Jest ona rozumiana pod bardzo szerokim kątem. Od nielegalnego rozpowszechniania materiałów chronionych prawem, po pedofilię, hackerów, sprzedaż narkotyków itd. Razem ze swoim partnerem z pokoju przesiadują nocami przed monitorami, tropiąc w sieci wszelakich przestępców.<br />
Widać, że sztukę tą mają opanowaną do perfekcji (jak dla mnie aż za dobrze... to jest właśnie jedna z wad filmu + Windows Vista na każdym kompie xD) i każda noc zdaje się wyglądać tak samo. Zajęcie może nieco monotonne, ale mające 'wyższy' cel.</p>
<p>Kolejna zmiana. Wszystko wskazuje, że będzie to jeden z "tych nudnych" dyżurów. Jednak wkrótce agentka Jennifer Marsh otrzymuje cynk od policji o jakiejś podejrzanej stronie. Oczywiście postanawia ją sprawdzić. Po wpisaniu adresu jej oczom ukazuje się rentgenowskie zdjęcie czaszki i czerwony napis KILLWITHME. Przekonana, że zobaczy jakaś kolejną pierdołę, lub jedną z setek mistyfikacji wchodzi na stronkę. Pojawia się obraz wideo nadawany "na żywo" oraz licznik osób odwiedzających stronę. Agentka obserwuje jak mały kot zostaje przyklejony do pułapki na szczury (lepka mata, do której przykleja się gryzoń, zwabiony zapachem kleju, który imituje różne zwierzęce smakołyki, szczur liże matę i zakleja sobie w ten sposób drogi oddechowe - dusi się). Po pewnym czasie zwierzę zdycha. Liczba oglądających wynosi około 200 osób. Szybko okazuje się, że strony tej nie można zablokować, serwery znajdują się w Rosji. Nie można namierzyć IP komputera właściciela strony, ponieważ zorganizował on sobie jakąś mistrzowską, wirtualną sieć, która pozuje na połączenia z różnych zakątków świata itd. Jednym słowem jakiś genialny hacker, który całkowicie uniemożliwił namierzenie swojej osoby i zablokowania strony (każda próba wyłączenia jej kończyła się kolejnym restartem z jakiegoś innego serwera) .</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/rhovictim003.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-110" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/rhovictim003.jpg" alt="" width="378" height="292" /></a></p>
<p>Wieści szybko się roznoszą po internetowej społeczności, a FBI bagatelizuje sprawę sądząc, że to jakiś jednorazowy wybryk, lub doskonale przygotowane, nieprawdziwe przedstawienie. Jednak niebawem strona znów się aktywuje. Tym razem w okienku wideo widzimy uwiązanego mężczyznę. Ma wycięty na torsie napis KILLWITHME, a do żył podłączone jakieś kroplówki. Jennifer obserwuje sytuację. Jest zaszokowana i bezradna. Licznik odwiedzających stronę zaczyna rosnąć. Z każdymi kolejnymi internautami rośnie także prędkość, z jaką dawka płynu uwalniana jest z kroplówek. Facet zaczyna krwawić. Płyn ten zapobiega krzepnięciu krwi. Z każdego otworu w ciele tego biedaka leje się rzadka posoka. Licznik pnie się w górę jak oszalały. Agenci szybko odgadują, że im więcej ludzi odwiedzi stronkę, tym szybciej ofiara umrze. Gdyby nikt nie kliknął na ENTER , lub osób byłoby mniej, zapewne mężczyzna nie doznałby żadnej krzywdy. Niestety kilkanaście tysięcy odwiedzających przyczyniło się do śmierci niewinnego. Internauci są zmieszani. Nie wiedzą, czy to się dzieje na serio, czy może to jakiś dowcip, zwykły filmik. Swoje oburzenie wyrażają pisząc komentarze w shoutbox. Po widowisku stronka znów zawiesza działalność na jakiś czas. W międzyczasie policja informuje opinię publiczną (wbrew opinii i staraniom Marsh), że to, co ludzie widzieli nie było mistyfikacją. Szef FBI w Portland apeluje o bojkot strony. Podkreśla, że każdy, kto dołącza do obserwujących staje się współwinny morderstwa.</p>
<p>Niestety ludzi to nie rusza,a wręcz apel staje się jakby reklamą KWM, o czym ostrzegała główna bohaterka. Kiedy strona znów startuje liczba odwiedzających szybko sięga setek tysięcy. Internauci, głównie jakaś dzieciarnia, z ciekawości wchodzą, chcą sprawdzić kto tym razem jest głównym aktorem przedstawienia. Traktują stronę jako swego rodzaju kolejny filmik na youtube. Zupełnie nie zważają na to, że przyczyniają się do straszliwego cierpienia ofiary (mechanizmy zabijania są coraz bardziej 'wyrafinowane'). Komentarze w shoutbox są różne. Od potępiających ten czyn, do zupełnie obojętnych. Są nawet idioci przyklaskujący mordercy, wypisujący teksty w stylu "zdychaj wreszcie!", "czas umierać matkojebco" i tym podobne.</p>
<p style="text-align:center;">
<p>I tutaj właśnie zacząłem zastanawiać się jakby taka sytuacja wyglądała w rzeczywistości. Czy ludzie faktycznie wchodziliby na stronę, świadomie przyczyniając się do śmierci osoby zupełnie im nieznanej i obojętnej. Nie liczę nieświadomych wyświetleń. Patrząc na popularność jaką cieszą się wszelkie filmiki obrazujące przemoc, tzw. "śmierć na żywo", samobójstwa, wypadki, strony w stylu ogrish i tym podobne, śmiem twierdzić, że tak by było. W filmie morderca zablokował dostęp do strony dla ludzi mających inne IP niż amerykańskie. Warto zastanowić się jak dalece zaawansowana jest ludzka znieczulica. Nie tylko w sieci, ale i w codziennym życiu. Zawsze olewamy to, co nie dotyczy nas. Gorzej, jak sami znajdziemy się w nieprzyjemnej sytuacji i wtedy nie znajdzie się nikt, kto by pomógł, zainteresował się. Bo po co? Przecież to nie moja sprawa, nie będę się wychylał. Każdy próbuje tylko przeżyć, jak to się mówi, cały i zdrowy... Zatem pytam... jakim kosztem?</p>
<p>Film, który zainspirował tego posta nazywa się Untraceable - Nieuchwytny.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[samo zycie]]></title>
<link>http://deszczowadziewczynka.wordpress.com/?p=274</link>
<pubDate>Fri, 18 Apr 2008 08:26:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>mak</dc:creator>
<guid>http://deszczowadziewczynka.wordpress.com/?p=274</guid>
<description><![CDATA[Na koniec - problemy z internetem i kompletny brak czasu. Skad my mamy tyle gratow, no skad?? Przeci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Na koniec - problemy z internetem i kompletny brak czasu. Skad my mamy tyle gratow, no skad?? Przeciez jeszcze kilka lat temu caly nasz dobytek mozna bylo spakowac do dwoch plecakow i walizki, a teraz - torb i paczek, pudel i siat tyle ze sie w glowie nie miesci (i w samochodzie tez nie za bardzo). A to i tak nie wszystko.</p>
<p>Postanowilam ze nie bede sprzatac mieszkania dla przyszlych lokatorow. Wiem, wiem - nieladnie tak, ale juz naprawde nie mam na to sily, a ochoty tym bardziej. Zreszta, przeprowadzke i tak zaczynamy gruntownym sprzataniem nowych katow, wiec jeszcze sie naodkurzam i naszoruje.</p>
<p>To tyle na dzis (i jutro i pojutrze)...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[[Pamiętnik] 7. Mocny jednostrzał.]]></title>
<link>http://ddr4ever.wordpress.com/?p=41</link>
<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 19:52:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darken</dc:creator>
<guid>http://ddr4ever.wordpress.com/?p=41</guid>
<description><![CDATA[
Pomimo, że większość sesji tego czasu było częścią jakiejś większej całości (seria 3-5 ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img style="margin-left:50px;margin-bottom:50px;" src="http://recollections.nma.gov.au/ejournal_library/images/vol_1_no_1/national_treasures_watson_diary_w450/files/13015/National%20Treasures%20-%20WatsonDiary.jpg" alt="" width="160" height="120" align="right" /><br />
Pomimo, że większość sesji tego czasu było częścią jakiejś większej całości (seria 3-5 sesji), to dość często organizowałem sesję, które były jednorazowymi pomysłami. Tak było i tym razem.</p>
<p>Wraz z graczami (Łukasz-Stały gracz w tamtym okresie, bardzo aktywny, Ania-Stonowana, pomimo że nie kipiała z nadmiaru pomysłów, nie była moim zdaniem zbędna na sesjach, oraz jej brat, który grał tylko na tej sesji z nami), postanowiliśmy, że zagramy sesję World of Darkness*, na której będzie masa akcji w hollywoodzkim stylu. Miała być jasno zarysowana sytuacja w której wylądują postacie graczy.<br />
<!--more--><br />
Postacie graczy:</p>
<p>Wilkołak (Sowa) - Postać opierająca się na głównym bohaterze z filmu "Transporter". Była to już stara postać, ale podobała mi się i dopuściłem ją do gry (stworzył ją wraz z innym mg). Wynikły potem z tego pewne problemy, zwłaszcza, że nie znałem zasad dotyczących wilkołaków a zwłaszcza ich mocy.</p>
<p>Wampir Assasin (Ania) - Postać zwiazana z wilkołakiem, będąca pod jego opieką bo miał ją dostarczyć jako paczkę. Uwolnił ją i od tej pory jakoś razem współpracują. Postać ala Bitch, jeżdżąca po ludziach i wyglądająca jak Angelina Joile.</p>
<p>Wampir Malkav (Brat) - Nie wiadomo, czym kierował się przy wyborze takiej postaci. Chyba dlatego, że chciał być świrem, niestety, opacznie zrozumiał konwencję sesji a My nie dostatecznie dobrze wytłumaczliśmy mu ją.</p>
<p>*Należy zaznaczyć, że to jak gramy w wampira, nie ma w sumie dużo wspólnego z tym, co w Polsce uważa się za World of Darkness. Po pierwsze luzacko podchodziliśmy do kwestii łączenia settingów (wilkołaki z wampirami itp), a sesje to ciągłe walki o władze plus walki w stylu filmu "Blade".</p>
<p>Sesja rozpoczęła się od ustalenia, że postacie się znają. Nie pamiętam jak było z Malkavem, ogólnie przez całą sesję trzymał się raczej na uboczu, oprócz jednej sceny.<br />
Do Garażu, którego właścicielem był Wilkołak wpadł oddział SWAT, który bardzo szybko został kompletnie spacyfikowany przez naszą grupę.<br />
Dość szybko został przedstawiony główny przeciwnik, którym był szef policji w mieście (bliżej nie określonym mieście w USA), który zadzwonił na komórkę Wilkołaka.<br />
Uzgodniłem z Łukaszem, że jest to jego dawny przeciwnik, który okazał się tchórzem, a teraz chcę się mścić.<br />
Wyszła bardzo fajna scena, kiedy to komisarz był w telewizji i rozmawiali przez chwilę na wizji poprzez komórki.<br />
Ok, chwilę później, Łukasz chciał całym samochodem przenieść się poprzez umbrę (taki inny, duchowy wymiar świata) do komisariatu, bo jak powiedział, jego postać już tam była. Wystraszyłem się wtedy, że jego akcja popsuje grę, i uciąłem jego moc w dość wredny sposób: W mieście został rozpuszczony wirus, który zabijał wilkołaki. Telefon później, Wilkołak już wiedział, że to czyn komisarza, a wilkołaki już ewakuowały się z miasta, wampiry też szykowały się do ucieczki (nie pamiętam konkretnego powodu, ale fajne to było, ucieczka nadnaturali z okolicy).<br />
Tutaj pamięć mnie nieco zawodzi, ale była krótka scena szaleńczego wyścigu po mieście, z helikopterami, ostrzałem, rozwalaniem przypadkowych samochodów itp. Ogólnie, dużo radochy, chociaż to ja głównie opowiadałem co się dzieje, a załoga samochodu jedynie co robiła, to reagowała na przeszkody (zestrzeliwanie helikoptera, wozów pościgowych, blokady dróg).<br />
Będąc niedaleko komisariatu, wrzuciłem postać, którą automatycznie gracze ochrzcili mianem Vincenta. Zabawne było to, że rozpoznali go, jako jedną z moich ulubionych postaci którą kiedyś grałem. Podchwyciłem ten pomysł, i kontynuowałem.<br />
Nie tłumacząc jego motywacji, od tak stwierdziłem, że on też poluje na komisarza. Był zaopatrzony we własny skład uderzeniowy oraz wielki wóz opancerzony, którym wbili się razem do holu.<br />
Tutaj puściłem muzyczkę Dragula "I can't never die", i nasyłałem tylu ludzi, żeby mogli się pobawić opisami jak ich nie rozwalają. Ogólny fun, dużo kopiowania akcji z różnych filmów (a zwłaszcza z matrixa, no bo hol).<br />
Potem wspinaczka po schodach, napotkanie jednej z postaci Łukasza, którą bardzo lubił.<br />
Był to zarazem Naziol nadesłany do pomocy grupie, jak i mistrz Malkava. Wszytko dlatego, że podczas sceny w holu, Brat z jakiegoś powodu nie chwycił klimatu, tylko latał z pizzą w łapach.<br />
Podczas jego wejścia, miało miejsce rozwalenie helikoptera za pomocą rzuconej siekiery w pilota, właśnie przez nową postać, Clauda.<br />
Potem było jeszcze ostatnie piętro, gdzie znalazły się prawdziwe worki z piaskiem i ckm (naturalnie eskalowałem do ciężkiego sprzętu). Tutaj pazury (dosłownie) pokazała assasinka, w praktyce mordując całe piętro, by wilkołak w spokoju dopadł Bossa. Na dachu znalazł się Komisarz i Wilkołak, i po krótkiej rozmowie godnej dobrego filmu sensacyjnego, gdzie główny bohater mówi, co sądzi o tym złym.<br />
Jak się okazało, Komisarz był teraz tym mrocznym kolesiem od żmija (taki główny wróg wilkołaków) i potanowił wykończyć wszystkich wrogów żmija. Dwa rzuty później, leżał już martwy pod nogami postaci Łukasza.<br />
Szczepionka na wirusa była w ciele jakiegoś kumpla wilkołaka (co przypomina mi teraz, że była to chyba początkowa motywacja bohaterów graczy).</p>
<p>Podsumowując.<br />
Sesja trwała parę godzin (4-5), miała tylko małe przerwy. Brat Ani był trochę zagubiony podczas gry, pewnie dlatego, że jego sesje które grał z kumplami wyglądały zupełnie inaczej (idziemy po questa może?).<br />
Druga rzecz: Uciąłem moc postaci Łukasza. Bałem się, że stracę kontrolę nad grą, przez co ograniczyłem zarąbistość jego postaci. Niby dzięki temu był pościg oraz wóz opancerzony, ale nadal było to chamskie przycięcie bez pytania. Inna sprawa, że nie znałem mocy wilkołaczych.<br />
Trzecia: Jak dla mnie, scena kulminacyjna ssała, ale inni byli zadowoleni. Dla mnie wymiana dwóch ciosów była zbyt skąpa, ale dla Łukasza była pokazem, kto tutaj jest prawdziwym Bossem.<br />
Czwarta:Spotlight skierowany był na Wilkołaka, bo inni nie podejmowali żadnych wysiłków, aby skierować światło reflektorów na siebie (oprócz jednej sceny, w której Ania rządziła na ostatnim piętrze). Wydawało mi się, że woleli słuchać, co robi Łukasz swoją postacią, niż aktywnie brać udział w sesji.</p>
<p>Całkiem udana sesja jednak. Były drobne potknięcia, ale sesja była bardzo fajna.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://yvonne88.wordpress.com/?p=213</link>
<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 17:57:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iwona Winiarek</dc:creator>
<guid>http://yvonne88.wordpress.com/?p=213</guid>
<description><![CDATA[W niedzielę 13 kwietnia o godzinie 9:03 przyszedł na świat nasz malutki kochany synek Mateusz Zbi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W niedzielę 13 kwietnia o godzinie 9:03 przyszedł na świat nasz malutki kochany synek Mateusz Zbigniew (3700 g i 57 cm długości) :)</p>
<p><a href="http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/04/zdjecie004.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-216" src="http://yvonne88.wordpress.com/files/2008/04/zdjecie004.jpg" alt="" width="372" height="496" /></a></p>
<p><a href="http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/04/dsc00692.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-215" src="http://yvonne88.wordpress.com/files/2008/04/dsc00692.jpg?w=497" alt="" width="497" height="372" /></a></p>
<p>Bartuś z młodszym braciszkiem</p>
<p> <a href="http://yvonne88.files.wordpress.com/2008/04/dsc00683.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-214" src="http://yvonne88.wordpress.com/files/2008/04/dsc00683.jpg?w=497" alt="" width="497" height="372" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Był sobie samochód.]]></title>
<link>http://mithrill.wordpress.com/?p=102</link>
<pubDate>Fri, 11 Apr 2008 18:02:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>mithrill</dc:creator>
<guid>http://mithrill.wordpress.com/?p=102</guid>
<description><![CDATA[Do trzech razy sztuka, jak to się mówi.
Nie ma to jak prawdziwie szokujący dzień. Brat już 2 ra]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Do trzech razy sztuka, jak to się mówi.</p>
<p>Nie ma to jak prawdziwie szokujący dzień. Brat już 2 razy zderzał się z różnymi obiektami. Najpierw był jakiś słupek, później sarna... no ale tym razem nic już nie uratuje naszego staruszka. Spotkanie z drugim samochodem okazało się zabójcze dla Audika. Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało (podobno drugi wóz, van z zakładu pogrzebowego, miał tylko malutkie wgięcie z tyłu). Po pracy poszedłem podlać krzewy, kiedy wszedłem do domu mama akurat odebrała telefon. Po chwili pomyślałem 'ocho, coś jest nie tak'. Reszta potoczyła się już szybko. O 19 podjechała laweta z Jarkiem i wrakiem "osiemdziesiątki" na pokładzie. Audika rzuciliśmy w ustronny kąt, gdzie będzie spokojnie sobie dogorywał. Jarek cały roztrzęsiony będzie potrzebował nieco więcej czasu aby dojść do siebie. Współczuję...</p>
<p>Poniżej kilka fotek... Zostawię to bez komentarza.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/04/obraz-038.jpg"><img class="size-medium wp-image-103" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/obraz-038.jpg?w=400" alt="" width="400" height="300" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/04/obraz-033.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-104" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/obraz-033.jpg?w=400" alt="" width="400" height="300" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.files.wordpress.com/2008/04/obraz-034.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-105" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/obraz-034.jpg?w=400" alt="" width="400" height="300" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/obraz-041.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-106" src="http://mithrill.wordpress.com/files/2008/04/obraz-041.jpg?w=400" alt="" width="400" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Urzeczywistnić sny.]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=42</link>
<pubDate>Fri, 11 Apr 2008 14:47:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=42</guid>
<description><![CDATA[Reymont powiedział kiedyś:&#8220;Rzeczywistość jest z tej samej przędzy co i marzenia&#8221;. J]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Reymont powiedział kiedyś:<strong>"Rzeczywistość jest z tej samej przędzy co i marzenia"</strong>. Jeśli ten niewątpliwie wielki pisarz miał pełną słuszność po swojej stronie, to dlaczego my, "przyziemna hołota" (za Mrożkiem), w tej naszej ziemskiej tułaczce wciąż narzekamy na tę naszą, XXI-wieczną ( ale i każdą, bo skargi nie rozwinęły się na przestrzeni wieków, a były cechą wrodzoną każdego człowieka ) rzeczywistość. <strong>Narzekamy na kolejną przegraną w Lotku, cierpimy na chroniczny brak pieniędzy, ulegamy przewlekłemu brakowi wiary w to, że cokolwiek na naszym globie może być lepsze, radośniejsze, pomyślniejsze.</strong> Lecz czym tak naprawdę jest narzekanie, jakim lichem, jak sądzimy przychodzącym z zewnątrz, skoro wszelka motywacja jest w nas samych? To w naszych zakurzonych umysłach śpią bezgłośnie <strong>aspiracje, marzenia, cele</strong>,<strong> </strong>których nie budzimy głośnym śmiechem, których nie podjudzamy do czynów patrząc w niebo, na słońce - światło naszego życia, zagłębiając wzrok w otchłanie oceanów - wodę, która daje byt. Czas ruszyć tę ludzką machinę, obudzić marzenia śpiące w nas i ucieleśnić je. Urzeczywistnić, bo -to zdaje się być niewiarygodne- <strong>wszystko jest możliwe</strong>, wszystko jest w zasięgu ludzkich dłoni.</p>
<p>Sny i czyny to ta sama przędza. Ta sama, moi kochani...</p>
<p style="text-align:left;"><strong>***<br />
</strong></p>
<p style="text-align:left;"><strong>"Obudzić marzenia"</strong></p>
<p><strong>Budzę się ze słońcem<br />
ze słońcem z łóżka wstaję<br />
ziewam<br />
przeciągam się<br />
pod kołdrą<br />
sen leniwy, jeszcze świeży<br />
otulony ciepłem<br />
zostaje.</strong></p>
<p><strong>Łóżka nie zaścielę<br />
niech jeszcze sobie drzemie<br />
sen cichy<br />
sen sen tak błogi<br />
niech śpi<br />
dziecko, któremu nasze brzemię<br />
rzucamy wciąż pod nogi.</strong></p>
<p><strong>Marzenia rzucamy<br />
w łóżko rzucając ciało<br />
śnimy<br />
pragniemy<br />
a ciągle nam mało</strong></p>
<p><strong>Mało siły,<br />
by to dziecko<br />
wprowadzić<br />
w świat prawdziwy<br />
mało wiary<br />
w to, że niemowlę<br />
będzie chodzić, mówić<br />
za dużo obaw,<br />
że nazwą fałszywym</strong></p>
<p><strong>za dużo zwierząt<br />
wśród ludzkości<br />
za dużo sępów,<br />
co obgryzą jego ciałko<br />
wiotkie<br />
do ostatniej kości.</strong></p>
<p><strong>I śpi to dziecko<br />
naszych marzeń<br />
Główkę pełną aspiracji<br />
zatapia w podusi<br />
Rączki pełne werwy<br />
ustka pełne słów<br />
zamyka,<br />
bo świat karze<br />
zamyka, bo musi<br />
Bo nóżki za krótkie,<br />
za słabe<br />
Bo pogoń za niczym<br />
w ziemię go wtłacza</strong></p>
<p><strong>Biegnij więc, dziecko,<br />
w przeciwną stronę<br />
roznoś szczęście<br />
marzenia w czyny przeistaczaj,<br />
a nade wszystko<br />
wbrew swym wrogom<br />
przebaczaj, przebaczaj, przebaczaj.</strong></p>
<p style="text-align:left;"><strong>***</strong></p>
<p style="text-align:left;"><img src="http://www.photo-libre.fr/mer/Med/Rz_105.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
