<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>owoce-sezonowe &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/owoce-sezonowe/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "owoce-sezonowe"</description>
	<pubDate>Sat, 11 Oct 2008 05:50:43 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[ikebana, czyli tarta z morelami]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/?p=130</link>
<pubDate>Tue, 15 Jul 2008 14:11:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2008/07/15/ikebana-czyli-tarta-z-morelami/</guid>
<description><![CDATA[Wygląda jak wielka chryzantema: pomarańczowa i rozwinięta. Tarta z morelami, preludium dojrzałeg]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wygląda jak wielka chryzantema: pomarańczowa i rozwinięta. Tarta z morelami, preludium dojrzałego lata.<!--more--></p>
<p>Ciasto robi się jak zwykle (na przykład tak, jak na <a href="http://cuppediae.wordpress.com/2008/06/20/filolet-za-kratkami-czyli-tarta-z-jagodami/">tartę z jagodami</a>). Morele, najlepiej takie z czerwonawą skórką, bardzo pomarańczowe w środku, trzeba pokroić na małe kawałki, a te kawałki cierpliwie ułożyć, zakładając lekko jeden o drugi. Powstanie wspaniała pomarańczowa roleta, podobna do wielkiego kwiatu. Z resztek ciasta przyrównanego wałkiem do formy należy zrobić cieniutkie wałeczki i ułożyć je w niezbyt symetryczny palmetowy wzór. Wszystko posypać miałkim cukrem z wanilią i grubym, kryształowym. 20 minut w piekarniku (ok. 180ºC), studzenie — i gotowe.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[rhubarbe est arrivée! — czyli rabarbarowa flaugnarde]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/?p=120</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 13:21:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2008/04/30/rhubarbe-est-arrivee-%e2%80%94-czyli-rabarbarowe-flaugnarde/</guid>
<description><![CDATA[Kiedy Niemcy cieszą się już szparagami z Beelitz, nam pozostaje pocieszyć się zwiastunem wiosny]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy Niemcy cieszą się już <a href="http://www.tagesspiegel.de/berlin/Brandenburg-Spargel-Ernte-Beelitz-Saison;art128,1881745">szparagami</a> z Beelitz, nam pozostaje pocieszyć się zwiastunem wiosny, czyli rabarbarem. <em>Flaugnarde</em> (<em>flognarde</em>) polega na utopieniu w mleczno-jajecznej masie owoców, jeśli owocami są  dojrzałe wiśnie, to mówi się o <em>clafoutis.</em> Idea pochodzi z <a href="http://www.region-limousin.fr/">Limousin</a>.</p>
<p><!--more-->100 gramów mąki, 200 cukru, 350 pokrojonego rabarbaru, 2 jajka, 100ml mleka. Rabarbar maceruje się przez trochę z połową cukru. Jajka zmieszane z połową pozostałego cukru i mąką doprawia się mlekiem i miesza na gładkie ciasto. Połowę masy wylewa się do nasmarowanej masłem brytfanki, układa się na to rabarbar i zalewa resztą ciasta. Piecze się 10 minut w piekarniku rozgrzanym do 200°C (floniarda ma urosnąć, wtedy jest gotowa). Gorące posypuje się resztą cukru.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[zimowe wspomnienie lata, czyli przetworów kilka]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/09/19/zimowe-wspomnienie-lata-czyli-przetworow-kilka/</link>
<pubDate>Wed, 19 Sep 2007 19:58:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2007/09/19/zimowe-wspomnienie-lata-czyli-przetworow-kilka/</guid>
<description><![CDATA[Niezbyt słodkie, zwykle odrobinę alkoholizowane. Moje trzy ulubione: z moreli, z owoców leśnych ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Niezbyt słodkie, zwykle odrobinę alkoholizowane. Moje trzy ulubione: z moreli, z owoców leśnych i taka zza chałupy, czyli z sadu.</p>
<p><!--more--><!-- more --><br />
Najpierw morele. Najlepsze w sierpniu, chyba że się trafi takie lato, jak w tym roku, kiedy nic nie jest na swoim miejscu. Mogą być drobniejsze, byle bez plam. Na dwa kilogramy potrzeba kilogram cukru (góra półtora), sok z jednej lub dwóch cytryn, laskę wanilii (ewentualnie paczkę cukru z prawdziwą wanilią), pół szklanki brandy, garść płatków migdałowych (opcjonalnie). Gotuje się cukier z odrobiną wody, a dla lubiących mieszać — od razu z morelami (wypestkowanymi, w połówkach). Kiedy zaczną bulgać, dodaje się wanilię, sok z cytryny (zapobiega ciemnieniu) i brandy. Chwilę się gotuje — aż się się zrobi złocisty syrop. Wtedy już tylko do słoików i zamykamy na spirytus.<br />
Inspiracją dla owoców leśnych był tradycyjny zimowy francuski przepis na <em>confiture de vieux garçon</em>. Tę ostatnią (czyli konfiturę starego kawalera) robi się metodą starego kawalera: przez całe lato dokłada się warstwami owoce sezonowe (truskawki, maliny, porzeczki, wiśnie, jagody, jeżyny, mogą też być morele, brzoskwinie itd., raczej miękkie owoce), dając na 4 części owoców 3 części cukru i na każde sto gramów owoców mniej więcej 40 ml czystej wódki). Stoi to sobie i się maceruje aż do Bożego Narodzenia. Pod choinką się to wyjada. Konfitura inspirowana składa się tylko z jagód, jeżyn i malin — po równo (ja daję 3 razy po pół kilo), a do tego cukru połowę tego, co owoców. Gotuje się to krótko, tylko do pojawienia się pianki (owoce powinny być całe), dodaje się brandy albo lepiej — słodkie wino (marsala, malaga, porto) — mniej więcej szklankę na podane tu proporcje. Do słoików, spirutus, płomyk, pokrywka i gotowe.<br />
Konfitura zza chałupy też jest potrójna: tyle samo jabłek, gruszek i śliwek (węgierek), a cukru — tyle, ile połowa tej masy. Napierw rozgotowuje się jabłka i część śliwek na pulpę, potem dodaje gruszki pokrojone w paski i resztę pokrojonych na cztery śliwek. Krótko się gotuje — żeby gruszki zmiękły, a śliwki były na krawędzi rozpadu. I do słoików!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[gruszki burgundzkie (zapiekane w białym winie) i bardzo podobne z patelni]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/09/10/gruszki-burgundzkie-zapiekane-w-bialym-winie-i-bardzo-podobne-z-patelni/</link>
<pubDate>Mon, 10 Sep 2007 15:04:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2007/09/10/gruszki-burgundzkie-zapiekane-w-bialym-winie-i-bardzo-podobne-z-patelni/</guid>
<description><![CDATA[Równiutko ułożone połówki gruszek posypanych złocistymi płatkmi migdałowymi są znakomitym d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Równiutko ułożone połówki gruszek posypanych złocistymi płatkmi migdałowymi są znakomitym dopełnieniem letniego (i wczesnojesiennego) obiadu.<br />
<!--more--><br />
Tyle gruszek, ile ludzi. Trzeba je obrać, przekroić na pół, oczyścić z gniazd nasiennych. Natrzeć cytryną (żeby nie ściemniały). Ułożyć w wysmarowanym masłem naczyniu żaroodpornym. Na każdej gruszce ułożyć grudkę masła. Całość polać białym winem (pół szklanki) wymieszanym z syropem truskawkowym (ja czasem zamiast tego daję <a href="http://www.disaronno.com/">amaretto</a> i cukrem (zamiast cukru można dać miód). Po wierzchu posypać płatkami migdałowymi (dlatego amaretto tak dobrze pasuje) i zapiekać przez pół godziny w piekarniku rozgrzanym do mniej więcej 180°.</p>
<p>Bardzo podobne gruszki można zrobić też na patelni: preparuje się je tak samo, ale zamiast gotować w mieszance winno-miodowej, najpierw warto je chwilę pokarmelizować z migdałami w miodzie. Potem, kiedy się doda wina, należy też dodać przypraw: białego pieprzu, imbiru, wanilii, gałki muszkatołowej i cynamonu. Można dorzucić trochę rozmarynu. Potrzymać pod przykryciem do miękkości, kontrolując, żeby sos się zredukował, a całość nie przypaliła. Z przyprawami trzeba bardzo uważać — naciągają porządnie w tej winno-miodowej kąpieli.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[w pół drogi do mrozu, czyli semifreddo]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/09/09/w-pol-drogi-do-mrozu-czyli-semifreddo/</link>
<pubDate>Sun, 09 Sep 2007 10:31:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2007/09/09/w-pol-drogi-do-mrozu-czyli-semifreddo/</guid>
<description><![CDATA[Włoski deser, bije na głowę paskudztwa w rodzaju tiramis&ugrave;.
Pomijając frutti di bosco, czy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Włoski deser, bije na głowę paskudztwa w rodzaju tiramis&#249;.<br />
<!--more-->Pomijając <em>frutti di bosco</em>, czyli po prostu owoce leśne, <em>panna cota</em> i <em>cantucci<a href="http://www.vinoteka.com.pl/oferta/katalog/89/" target="_blank"> e vin santo</a></em> to mój ulubiony włoski deser. <em>Cantucci</em> w zasadzie nie uważam za deser, pogryzam je po prostu do popołudniowej kawy lub herbaty. O <em>biscotti di prato</em> będzie innym razem, dziś o zmrożonym kremie, czyli <em>semifreddo</em>. To bomba kaloryczna, ale ponieważ nie da się zjeść wielkiej michy semifreddo, więc raz na jakiś czas można sobie pozwolić, a potem tylko dwa baseny i dwie siłownie w tygodniu (zamiast zwyczajowej jednej) plus pięćdziesiątka dobrym (amatorskim) tempem na rowerze i opona nie grozi.  Jest to też w zasadzie deser na więcej osób (powiedzmy 6–8), bo na tyle mniej więcej starcza pojemniczek śmietany.<br />
A śmietana musi być tłusta, 36% — moim zdaniem idealna jest Piątnicy. Ubija się z niej bitą śmietanę (miskę i śmietanę warto dobrze schłodzić, ja zwykle wkładam na 15–20 minut do zamrażalnika). Można do śmietany dodać cukru, ale problem z semifreddo polega na tym, że nie można go przesłodzić, więc jeśli się woli wytrawniejsze, to śmietanę ubija się na kwaśno. Na pojemniczek śmietany (standardowo jest to 200 ml) potrzeba sześciu jajek, starannie umytych, z których oddziela się białka od żółtek. Żółtka z cukrem ubija się na białą, puszystą masę, a białka — na pianę. Ja do ubijania żółtek dodaję cukier z prawdziwą wanilią albo po prostu oskrobaną wanilię — zapach jest niezrównany, no i te śliczne ciemne kropeczki! Wcześniej, zanim zacznie się całe to bicie, trzeba sobie przygotować migdały karmelizowane (można i orzechy, tylko włoskie trzeba by chyba obrać ze skórki, żeby nie było czuć goryczki). Robi się zwykły karmelowy syrop, dodaje do tego migdały, potem wylewa na deskę, żeby ostygły, a potem z pomocą hydraulików uzbrojonych w kafar rozbija na kawałki. Cała rzecz z migdałami (orzechami) polega na tym, żeby je w karmelu delikatnie obtoczyć — tak, żeby miały chrupką warstewke, choć jak ktoś lubi, można trochę drobinek karmelowych wrzucić.<br />
Kolejnym etapem jest mieszanie, najpierw bitej śmietany z masą żółtkową i tłuczonymi migdałami, potem — delikatnie, żeby piana nie siadła — z nadmuchanymi białkami. Przelewa się to wszystko do kokilek lub (o wiele efektowniejsze przy podawaniu) do płaskiej tortownicy wyłożonej folią spożywczą (ja używam szklanej do tart). Potem jeszcze delikatnie trzeba upuścić naczynie na blat, żeby zlikwidować bąble powietrza, które zdradziecko przyczaiły się w masie, zawinąć folię i do zamrażalnika.<br />
Następnego dnia (6—8 godzin to minimum chłodzenia) wystarczy tylko przygotować <em>coulis</em>, czyli kwaśny sos owocowy; miękkie owoce: maliny, truskawki, porzeczki czarne, jagody, jeżyny czy wiśnie przeciera się przez sito (lepiej je najpierw rozdrobnić w blenderze) — chodzi o to, żeby nie było pestek, dodaje trochę cukru (ale naprawdę niezbyt dużo; cukier może być brązowy) i sok z cytryny, a potem miesza. Dzięki cytrynie, kolor będzie niezrównany.<br />
Przed podaniem wystarczy zgrabnym odwróceniem formy umieścić piękny krążek na dużym talerzu i podać <em>coulis</em> w dzbanuszku. Kto lubi talerze artystyczne, może od razu pokroić na osiem części i polać sosem w jakiś ozdobny sposób.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[nic o Apfelstrudlu (ale za to mogą być inne owoce)]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/09/07/ciasto-z-jablkami-czyli-nic-o-strudlu-ale-za-to-moga-byc-inne-owoce/</link>
<pubDate>Fri, 07 Sep 2007 19:02:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2007/09/07/ciasto-z-jablkami-czyli-nic-o-strudlu-ale-za-to-moga-byc-inne-owoce/</guid>
<description><![CDATA[Płaska, cienka, bardzo owocowa tarta (niekoniecznie z jabłkami).

Ani o tarte Tatin, bo może będ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Płaska, cienka, bardzo owocowa tarta (niekoniecznie z jabłkami).<br />
<!--more--><br />
Ani o <a href="http://www.marmiton.org/recettes/recette.cfm?num_recette=12456">tarte Tatin</a>, bo może będzie innym razem, ani o <a href="http://de.wikibooks.org/wiki/Kochbuch/_Apfelstrudel">strudlu z jabłkami</a>, bo po prostu go nie lubię, a już na ciepło z lodami po prostu mnie mierzi (co innego <em>Birnenstrudel</em>). Ani o szarlotce, w dowolnej odmianie (tzn. jabłek utopionych w cieście biszkoptowym lub przecieru jabłkowego zapieczonego na kruchym spodzie; pierwsze to obrzydliwstwo, tajemnicę drugiego znała moja babka i zna mama, i to jest coś, czego nie robię, bo po co? — systematyczne dostawy trwają cały sezon). Tym razem o prostej tarcie z jabłkami, kruchy spód (ja zagniatam ciasto z krupczatki, masła, jajek i cukru, dobrze je chłodzę, potem cienko wałkuję; do ciasta dodaję trochę cukru z prawdziwą wanilią, ograniczając trochę zwykły cukier) i na nim układam pokrojone w talarki jabłko (<a href="http://www.pila.lasy.gov.pl/strony/1/i/7027.php">szara reneta</a> jest nie do przebicia), ciasno, tak by zachodziły na siebie. Posypuję grubym cukrem i wanilią, na wierzchu robię kratę (nie drobną, ale grubą i płaską), którą smaruję mlekiem. Na 20 minut do piecyka rozgrzanego do 180°C.<br />
Jabłka można zastąpić brzoskwiniami lub nektarynkami (trzeba je tylko obedrzeć ze skóry, co robi się zanurzając je w gorącej wodzie) — muszą być dojrzałe. Można zastąpić gruszkami lub mieszanką gruszek (też muszą być dojrzałe, mięciutkie, najlepiej bery), jabłek i śliwek.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[kisiel inaczej, czyli Grütze]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/08/25/kisiel-inaczej-czyli-grutze/</link>
<pubDate>Sat, 25 Aug 2007 21:46:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2007/08/25/kisiel-inaczej-czyli-grutze/</guid>
<description><![CDATA[Kisiel jest nudny i dziecinny, ale nie ten.
Kisiel to glut, kolorowy sok z dodatkiem mąki kartoflan]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kisiel jest nudny i dziecinny, ale nie ten.<br />
<!--more-->Kisiel to glut, kolorowy sok z dodatkiem mąki kartoflanej. Kupuje się w torebce i rozrabia według przepisu — nadaje się to na wieczór przy ognisku, ale na deser trzeba czegoś lepszego. Na przykład kiślu żurawinowego albo tradycyjnego (północno-)niemieckiego grütze.</p>
<p>To kisiel z czerwonych owoców, tradycyjnie podawany z sosem waniliowym. Dość kwaśny, z całymi owocami, odświeżający. Potrzebne są wiśnie, porzeczki (czerwone), truskawki, czarne porzeczki, maliny itd., nawet rabarbar — byle czerwone (powiedzmy, w sumie pół kilo),  z miększych owoców (np. z czarnych porzeczek i malin) zagotować sok z pół litrem wody, przetrzeć go, trochę zredukować, dodać cukru (brązowego) lub miodu, ewentualnie wytrawnego wina, odrobinę cynamonu. Potem w niewielkiej ilości chłodnego soku rozrobia się mąkę kartoflaną (lub mączkę kukurydzianą, a w najstarszej wersji grysik) i dodaje stopniowo do gorącej całości. Potem całość trzeba wymieszać, zabulgotać, rozlać do miseczek. Z mleka, jajek, cukru i wanilii przygotowujemy sos waniliowy, którym polewa się grütze przed podaniem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[gruszki]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/08/16/gruszki/</link>
<pubDate>Thu, 16 Aug 2007 18:53:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2007/08/16/gruszki/</guid>
<description><![CDATA[(Prawie) wszystko, co gruszkowe jest bezkonkurencyjne, a gruszki w czerwonym winie — kuszą czerwi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Prawie) wszystko, co gruszkowe jest bezkonkurencyjne, a gruszki w czerwonym winie — kuszą czerwienią z wierzchu i delikatną kremową zawartością w środku.<br />
<!--more--><br />
Gruszki są pyszne niemal w każdej postaci, dwie jedyne, których nie lubię, to bimber znany jako Poire William — ohydztwo pierwszej wody, całkowite marnowanie tej pysznej odmiany (ale nazwijcie coś<em> eau de vie</em>, a wielu osobom zacznie smakować lepiej), nadaje się tylko do tego, żeby je do czegoś dodać (podobnie jak jego jabłkowy odpowiednik, czyli <a href="http://www.formatage.org/branches/realisations/normandie/normandie-calvados.html">calvados</a>), oraz poire belle Hélène, czyli gruszka  w gorzkiej czekoladzie. Ale to wynika z mojej niechęci do kombinacji owoców i czekolady.</p>
<p>Wszystkie inne postaci gruszek  uważam za dobre lub bardzo dobre. Na przykład gruszkę gotowaną w czerwonym winie z korzeniami (moża dodać trochę miodu do redukującego się sosu) albo gruszki drążone, napełnione żurawinami i polane <a href="http://www.disaronno.com/">amaretto</a> (parę informacji o samym Saronno <a href="http://www.saronno.biz/saronno.html">&#62;&#62;</a>), obtoczone w płatkach migdałowych i zapiekane w folii. Albo Birnenstrudel — gruszkowy odpowiednik strudla jabłkowego. Albo sałatkę z blanszowanych gruszek polanych sosem z jogurtu i roqueforta. Gruszki zawsze warto natrzeć cytryną — zachowują wtedy piękny kremowy kolor.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[tarte myrtilles maison z Auberge du Charmant Som]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/07/31/tarte-myrtilles-maison-z-auberge-du-charmant-som/</link>
<pubDate>Tue, 31 Jul 2007 18:28:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2007/07/31/tarte-myrtilles-maison-z-auberge-du-charmant-som/</guid>
<description><![CDATA[Wśród licznych zbrodni kucharskich miejsce w ścisłej czołówce zajmuje  nieużywanie produktów]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wśród licznych zbrodni kucharskich miejsce w ścisłej czołówce zajmuje  nieużywanie produktów sezonowych. Grzechem tylko nieco mniejszym jest złe używanie.<!--more--><br />
Zachodzę w głowę, dlaczego w rodzimych kawiarniach w szczycie sezonu jagodowego nie ma placków z jagodami. Są pierogi, są przesłodzone, zapychające buły z rozgniecionymi jagodami (zwane jagodziankami) — obraza dla cukiernictwa, ale nie ma placków z jagodami. Prostych tart na kruchym spodzie, w których zapieczone zostałyby całe jagody --- tak delikatnie, by nie uszkodzić owoców, ale dość, by ich własna pektyna stworzyła z nich spójną warstwę. Albo w wersji Léonie Bacuzzi i Sébastiena Roux  (<a href="http://lecharmantsom.free.fr/">&#62;&#62;</a>): jagody zatopione są we własnej galaretce, która się tworzy dzięki ich pektynie.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
