<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>osobiste-ataki &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/osobiste-ataki/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "osobiste-ataki"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 16:24:18 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Ogniska już dogasa blask.]]></title>
<link>http://wulgaryzm.wordpress.com/?p=78</link>
<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 11:13:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>c y n i k</dc:creator>
<guid>http://wulgaryzm.wordpress.com/?p=78</guid>
<description><![CDATA[Tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem
Polska jest Polską, a Polak Polakiem – Adam Mickiew]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:right;"><em>Tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem<br />
Polska jest Polską, a Polak Polakiem</em> – Adam Mickiewicz</p>
<p style="text-align:right;"><em>A co najgorsze nie było państwem [Polska – dop. Cynik] ani wielkim, ani małym: dość wielkie aby być powołane do aktywności historycznej, zanadto małe aby temu powołaniu sprostać</em> – Witold Gombrowicz</p>
<p style="text-align:right;"><em>Dla mnie ojczyzna to trzy, cztery osoby</em> – Jean Genet</p>
<p>Wysiadam przed bramą ośrodka Wojska Polskiego. Jestem poirytowany – wyznaczona mi godzina ósma ma przypomnieć, że nie ja tu stawiam warunku. Idę wolno, wspominam z tęsknotą papierosowy nałóg – chętnie bym sobie przed armią zapalił.<br />
W ręku mam małą, zieloną książeczkę wojskową – uśmiecham się, gdy spoglądał na srebrne, dumnie wypisane litery: Siły Zbrojne Rzeczpospolitej Polskiej. Moje imię i nazwisko jakoś dziwnie nie idzie w parze z Siłami Zbrojnymi.</p>
<p>I właśnie wtedy zobaczyłem rzeźbę Jelonka na bramie. Jelonek! Tak siedzi, sam, ale dumny, czekający, wytrwale przygotowany na wrogów. I coś za serce mnie wtedy złapało – że ach – do wojska, do armii ja idę! Do chlopców z karabinami, z armatami i czołgami podążam. I już żwawszym krokiem, bom pewny, że się nadam.</p>
<p>Na korytarzu studenci (poznaję po kacu) i pracujący (poznaję po nudnych rozmowach o zarobkach) siedzą – i ja dołączam dumny, pewny siebie, wyptostowany na baczność czekam w kolejce – do wojska, do wojska idziemy, panowie! Głowa do góry, bagnet na broń! I wtedy podstarzały, gruby i ordynarny pan mówi do mnie miło: „Skierowanie ma?”. Daję mu je i rozglądam się, gdzie broń, gdzie ci Turcy i inni wrogowie, a on mnie do kolejki, że po kolei, spokojnie, tutaj czekać, tutaj pukać, tutaj na klamkę naciskać, że tu, kurwa, dyscyplina jest.</p>
<p>To ja się jeszcze bardziej prostuję – jak drut – aż coś mi w krzyżu pierdykło i na twarzy groźny grymas, grymas żołnierza mi się zjawił. To dlatego tak wyglądał Jean-Claude Van Dame w <em>Uniwersalnym Żołnierzu</em>, to dlatego taką prezencję mieli naziści. Ale stoję – trzeba być twardym. Wojsko to nie łaskotki.</p>
<p>Panie szeregowy generale sierżancie, muszę Panu wyznać parę rzeczy. Spowiedź moją przedstawić, opłakaną ofiarami spowiedź, ciężkim życiem, ciężkimi ofiarami. Bo ja się, wstyd przyznać, wstyd dla Orła Białego, Bielika tego, ja się ukrywałem. Przed wami, przed panem majorem pułkownikiem sierżantem, po okopach, po uczelnianych korytarzach, zaświadczeniami się uchylałem – wstyd i biada, biada mi! Ja wiem, panie jenerale kapralu chorąży, to się nie godzi. Żeby Polak, z krwi i kości, żeby młody i gibki (ekhm...) tak uciekał w książki. Wiem, że się nie godzi. Na swoje mizerne usprawiedliwienie mogę jedynie powiedzieć, że niczego w tych książkach nie znalazłem, panie plutonowy kapralu kapitanie, żadnych rozwiązań, żadnych dróg, niczego! Nie ma tam życia, sir, wszystko jest martwe.</p>
<p>Od chyba szesnastego roku życia jeździłem w różne mroczne miejsca, z różnymi mrocznymi ludźmi – wszyscy mieliśmy w głowach anarchię, wszystkim tak się przynajmniej zdawało. I te wina, ku chwale chaosu, i te jointy palone po koncertach, i te buńczuczne krzyki rzucane w niebo, na festiwalu Bielawa z kwiatem narodu, młodzieżą, ućpaną i intelektualnie zarzyganą, deklaracje pacyfizmu zawierane.</p>
<p>I nic się nie stało, i świat się nie zmienił, i ciągle było tak samo. I dlatego ja tutaj, panie generale podpułkowniku szeregowy, ja tutaj, do Was, do Wojska Polskiego. Jak Robert Redford w <em>Lions for Lambs</em>, dostrzegłem szansę na zmianę. Tylko karabin mi dać, panie chorąży majorze kapralu, tylko dać mi szansę i wroga postawić!</p>
<p>A sprawdzę ja się na żołnierza, już ja trenuję: brzuszki, pompki, przysiady, zwieracze – już ja gotów! Dziewczynę nawet do sąsiedniego pokoju wstawiłem, i z drugiego do niej listy piszę, a ona odpisuje, że tęskni, że czeka, że w ciąży jest i że mały Kubuś z utęsknieniem wyczekuje na tatusia jak z wojny wróci, że już umie mówić: „Wojna!”.</p>
<p>Na sztandar się klnę, na Orła!, czytałem literaturę, muzyki reggae słuchałem, Bogu w twarz plułem, gejem nawet byłem, ale do czasu, sir, do czasu panie majorze generale sierżancie! Już ja swój licencjat, o tych zbereźnikach, spedalonych dżenderowcach, spaliłem, już jedynego słusznego Sienkiewicza na półkach mam, już Dmowskiego portrety, już Moniuszki tapety, i <em>Strasznego Dworu</em> recytacje, już Mickiewicz, ach, Mickiewicz! Już ja rozprawiłem się z błędami młodości, tymi zakazanymi owocami, tymi manowcami, zwodnikami podstępnymi.</p>
<p>I gotowość swą, panie jenerale chorąży kapralu, deklaruję! Gotowość do walki, do obrony Orła Białego na frontach wschodnich, bo bronić tam trzeba naszej wiary, naszej Ojczyzny przed zapędami barbarzyńców arabskich – bo Polski bronić trzeba w Afganistanie! Braterski splećmy krąg – pochodnię rewolucji zatrzymamy. I znów będziemy ważni.</p>
<p>I komunistów i liberałów, tfu, Żydów i pedałów, tylko dajcie znać, już ja bagnet na broń założę, już ja wszystkich poustawiam, powybijam – bo kto pluje w twarz ojczyźnie...</p>
<p>Tyle smutków by nam oszczędzili, sir, gdyby te Giaury się nie narodziły – ileż można by ocalić istnień, gdyby nie Marks, który jak twierdziła moja pani od literatury, cierpiał na chorobę weneryczną i na mózg już mu się rzuciła i stąd te teorie. Jaki spokój byłby, gdybyśmy obudzili się w świecie bez Żydów i gejów. Pan, panie sierżancie szeregowy majorze, to sobie wyobraża? Wyobraża pan sobie ten spokój? Bo mi aż ręce drżą. Na myśl samą. Na myśl złotą.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Elektryczne Browary]]></title>
<link>http://wulgaryzm.wordpress.com/?p=66</link>
<pubDate>Sun, 06 Jul 2008 09:21:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>c y n i k</dc:creator>
<guid>http://wulgaryzm.wordpress.com/?p=66</guid>
<description><![CDATA[Wczoraj w wyniku zawirowań złych czasów, trafiłem na koncert grupy Elektryczne Gitary. Już tuta]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Wczoraj w wyniku zawirowań złych czasów, trafiłem na koncert grupy Elektryczne Gitary. Już tutaj, czytelniku, być powinieneś podejrzliwy, bo i koncert ten odbył się w specyficznej miejscówce, którą ktoś dla szpanu i pozornej ważności, nazwał Kamienną Górą.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--> O mieście pisałem już parę razy, pokutuje w moim tekstach jako Golgota czy inne przyjemne miejsce. Otóż Kamienna Góra to typowe małe miasteczko z małym, za przeproszeniem, fallusem i dużą wyszczekaną mordką. Ten falliczny kompleks objawia się co rusz w przypadku jakichś kulturalnych eventów, w których słowo kultura odnosi się do rzygania nie na ulicy a w krzakach. Scena na takich miastowych wydarzeniach musi być obowiązkowo wysoka, wielka, do nieba wręcz – niedługo sięgniemy tej Woodstockowej. I na tej wielkiej scenie, jak przystało na wyimaginowany duży fallus, grają gwiazdki. W tym przypadku były to trzy zespoły, z tego jedna prawdziwa gwiazda, która zgasnąć powinna już dawno.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--> No i stoi nasza Kamienna Góra ze sterczącą sceną (miejscowi animatorzy kultury licytują się jej wielkością, strach zapytać, co robią w ubikacjach) i pod nią wyczekuje wasz wierny acz skromny korespondent. Wiernie czeka, jak pies, z poświęceniem sączy piwo, z poświęceniem zerka na boki. I czeka! A musicie, drodzy czytelnicy, wiedzieć, iż ciągnęli mnie wówczas na wódkę, pasy ze mnie zdzierali i do ucha, jak te diabły, szatany, mi szeptali, że chodź, tu wódeczka, tu kubeczki, białe, tak jak lubisz, tu jest murek, pareczek, krzaczki, ławeczka, nie wiem, stoliczek jeszcze i lampka.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--> Ale ja twardy i dzielny, przecież dziennikarski obowiązek zobowiązuje. Więc stoję i przypatruję się spontanicznej (bo pijanej) zgromadzonej ludności Kamiennej Góry. A wydarzenie to absurdalne. Darmowe imprezy plenerowe mają już to do siebie, że oprócz zatwardziałych fanów muzyki rockowej ściągają też zatwardziali amatorzy (i profesjonaliści) mętnego wzroku i dna butelki. Toteż długie włosy wymieniają się z odorkiem rozsiewanym przez boskich w swej nieświadomości śmierdzenia żuli. Całość współgra ze sobą i wzajemnie się uzupełnia – wielka masa nagrzanych i schlanych ludzi. No dobrze, dziennikarski obowiązek każe mi wspomnieć o niedzielnych starszych parach pod krawatem.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--> I wchodzi gwiazda wieczoru, spiker zapowiada to, na co tak wszyscy czekali (Dorian, no chodź na wódkę...) – Elektryczne Gitary rozpoczynają grać. Przyznam, że ich twórczość kojarzę albo z pijackich śpiewów albo z polskich filmów. I doprawdy, zdziwiłem się, jak ten zespół stał się tak popularny. Bo jak można rozgrzać do tańca ludzi utworami takimi jak „Już tylko killer” czy np. „Spokój grabarza”. Nudny i beznamiętny głos frontmana usypiał i ludzie poczęli szybciorem zamawiać piwo, co by odnaleźć w utworach Elektrycznych Gitar jakiś ukryty przekaz.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--> I tak grali, a ja tak stałem, a znajomi tak ciągnęli, że aż ściemniło się i dopiero istny szatan w publikę wstąpił, że gdy zespół śpiewał „Ona jest pedałem” to oni tam zaczęli pogo odstawiać. Ach, niewinne pogo! Kolega, punk z zamiłowania, wlazł tam i począł delikatnie dawać do zrozumienia, iż skończyły się łaskotki. I fruwały dziewczęta, fruwały komóry i dresiarze nadto wstawieni. No, przynajmniej dopóki nie wyprowadziła kolegi ochrona... Bo pogo, okazało się, robić na Elektrycznych Gitarach nie wolno.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--> Po odegraniu obowiązkowych „Dzieci” postanowiliśmy zastosować się do treści utworu i spoczęliśmy kulturalnie, by skonsumować tę cholerną wódkę, co tak myśli mym znajomym mąciła. Nazajutrz, gdy jakimś zrozumiałym tylko ludziom na kacu sposobem o 9 rano wyszedłem na miasto (a jest, oczywiście, niedziela!), zauważyłem swoje brudne buty – zupełnie tak, jakbym to ja w tym pogo tam uczestniczył. I to chyba była moja jedyna głębsza refleksja, jaka została mi po tym koncercie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zemsta Murzyna z Atrapy II]]></title>
<link>http://wulgaryzm.wordpress.com/?p=64</link>
<pubDate>Wed, 23 Apr 2008 09:49:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>c y n i k</dc:creator>
<guid>http://wulgaryzm.wordpress.com/?p=64</guid>
<description><![CDATA[Porobiło się w tej Polsce, w tej ziemi. Straszne rzeczy, straszne dyskusje, dialogi, monologi, pik]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Porobiło się w tej Polsce, w tej ziemi. Straszne rzeczy, straszne dyskusje, dialogi, monologi, pikiety, wystąpienia, megafony, ach, splendor, po stokroć, splendor! Życie ostatnimi czasy raczy nam niezwykłą ilością punktów spornych; nie wiem, czy zauważyliście, ale TV aż huczy od dyskusji między kobietami a mężczyznami, między liberałami a tradycjonalistami.</p>
<p>I różne rzeczy, różne argumenty przytaczane – nie tak dawno <a href="http://wulgaryzm.wordpress.com/2008/04/15/jak-murzyna-w-atrapie-w-jeleniej-gorze-pobili/" target="_blank">pisałem</a> o Murzynie z jeleniogórskiego klubu Atrapa, co wszedł do środka i doznał deja vu z Apartheidu. Szybko okazało się, że niewinny czarny Murzyn był całkiem białym Murzynem, bo ponoć on zachowywał się „skandalicznie” i praktykował „chuligańskie wybryki”. To ja sobie myślę: zaraz, Murzyn czarny zachowuje się skandalicznie w klubie białym, dla białych, podrywa białe dziewczęta, obraża białych facetów... Toż to atrapa Murzyna, jak nic! Toż to zupełny Polak z krwi i kości! On chciał, wiecie, po swojsku, po polsku się zachowywać, a wy do niego z takim niezrozumieniem, naprawdę, wstyd, wstyd...</p>
<p>Takim Murzynem z Atrapy są też ostatnimi czasy kobiety – aż, porobiło się, porobiło. Dyskusje w telewizji o tym, jaki status ma Kościół w XXI wieku to tak naprawdę dyskusje o paru spornych punktach – m.in. aborcji. Widziałem nie tak dawno wymianę poglądów między paniami z różnych instytucji dla matek i dziecka i panami z PiS. Różnica wiedzy jest porażająca – no bo spójrzmy prawdzie w oczy – co taki polityk PiS wie o aborcji czy chociażby o problemie samotnej matki czy środkach antykoncepcyjnych dla młodych? Zero, zupełna papka ideologiczna, jakieś idee, powoływanie się na tradycje – kurwa – ci tu o tradycji, a tam rodzą piętnastolatki, ci tu o tradycji, a tam matka rodzi szóste dziecko pijanemu mężowi, ci tu o tradycji, a tam kurwa życie, samo życie. Kobiety więc miażdżyły w dyskusji panów z PiSu i tych innych takich wynalazków. Na co dzień stykają się z rozmaitymi problemami, to i nazbierało im się argumentów. 1:0 dla aborcji.</p>
<p>Inny problem, szalenie aktualny, to wspomniana wyżej tradycja zestawiana z pędem ku nowoczesności, nowoczesnemu humanizmowi i wreszcie, ku nowoczesnej wolności. Otóż, KRRiT to bardzo przeze mnie lubiana organizacja. Nikt nie wie po co są; chyba tylko po to, żeby przyjmowali telefony od Radia Maryja i LPR. Okazało się bowiem, że psie kupy i polska flaga to złe połączenie. Połączenie godne kary. I tym sposobem, za wtykanie w psie kupy polskich flag zostanie ukarany Kuba Wojewódzki.</p>
<p>Mi się już naprawdę nie chce pisać setny raz o wolności słowa i o tym, że w Polsce to fikcja, że wciąż aktualne są bzdurne przepisy o obrazie uczuć religijnych i że dystans do siebie (i do swoich wartości) sprzyja rozwiązywaniu konfliktów. Taki dystans ma Kuba, dystansu nie ma cała psia kupa, o przepraszam, cała Polska. Widać za wcześnie jeszcze na Kubę.</p>
<p>Czasami zastanawiam się, jakim idiotą trzeba być, żeby obrażać się za powieszenie fallusa na krzyżu, za meteoryt na papieżu czy chociażby polską flagę w psiej kupce. Naprawdę, ja to oglądam w telewizji, czytam o tym w gazetach, internecie i na mojej twarzy pojawia się uśmiech, czasami nawet salwa śmiechu – w żadnym razie nie wywołuje to u mnie oburzenia czy gniewu. A jeśli nawet, czasami, to jest to mój gniew i moje oburzenie, które zostawiam dla siebie. Przygnietli Papieża? Przygniećcie więc Kubę Wojewódzkiego. Ale nie zakazujcie, gnojki, komukolwiek jakiejkolwiek ekspresji – bo po pierwsze, z całym szacunkiem, chuj wam do tego, po drugiej, z całym szacunkiem, kto powiedział, że macie rację i że wy, akurat, jesteście najmądrzejsi?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak Murzyna w Atrapie w Jeleniej Górze pobili.]]></title>
<link>http://wulgaryzm.wordpress.com/?p=63</link>
<pubDate>Tue, 15 Apr 2008 19:25:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>c y n i k</dc:creator>
<guid>http://wulgaryzm.wordpress.com/?p=63</guid>
<description><![CDATA[Sytuacja wygląda tak:
Robię jajecznicę, wiecie, pieczarki, sól, pieprz, serce bo gotować trzeba]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Sytuacja wygląda tak:</p>
<p>Robię jajecznicę, wiecie, pieczarki, sól, pieprz, serce bo gotować trzeba z sercem, no i trzy jajka, robię, smażę, trochę to trwa, bały burdel w kuchni, ja ubabrany, wesoły, ubabrany po trzeciej kawie, po trzecim musującym magnezie słyszę:</p>
<p>- Murzyn pobity w Atrapie, w Jeleniej Górze, w Atrapie go pobili.</p>
<p>To ja myślę - Murzyna pobili w Atrapie, wzięli go znaczy za prawdziwego, z krwi i kości, bo wyobraźcie sobie, że Murzyni są z krwi i kości, wzięli go nie za atrapę za coś zupełnie prawdziwego, z tarczą z dziesiątką, z napisem na czole, bo wyobraźcie sobie, że Murzyni na czołach mają napisy: „proszę łaskawie mi wpierdolić".</p>
<p>Tak myślę, krojąc szynkę do jajecznicy, myślę o tych wpierdolach w Atrapie, myślę o czarnych, o wielu rzeczach myślę, o rasizmie, rozumiesz, o problemie głodu na świecie, o jajecznicy właśnie i wtedy brat mówi:</p>
<p>- I dobrze, skoro cwaniakował! Skoro odważył się wejść! Tam trzystu dresów, trzystu kurwa, Spartan, tam narkotyki, białe narkotyki, rozumiesz, białe! Tam dziwki białe, białe dupy, białe skarpety, białe lampasy, białe fury, komóry, białe prezerwatywy, a on tam, ten MURZYN, ze swoją czarną dupą, on tam z tym mrokiem, z ciemnością do nich, on tam przecież wyglądał jak gówno na białej ścianie, to go rozmazali, bo co się z gównem robi, rozmazali go, bo nie może tak być, że do white sensation roomu wchodzi czarny, przecież bądźmy poważni, po co cwaniakował, po co on tam wszedł?!</p>
<p>I tak mówi mój brat, z kości, z krwi, mówi czytając gazetę, szukając w niej innych może wpierdolów, a ja tylko z jajecznicą, bez gazety, bez słowa pisanego, więc głupio mi mówić, bo co ja powiem, co ja powiem jajecznicą ubabrany!</p>
<p>Ale mówię:</p>
<p>- To oto właśnie chodzi, żeby tam mógł wejść nawet Chińczyk baletmistrz, żeby, rozumiesz, mógł tam tańczyć i mieć kwiaty we włosach.</p>
<p>A on, a mój brat, że pierdoli kwiaty we włosach, bo jeśli się, rozumiesz, narusza pewne wartości, wartości jak biel w klubie Atrapa, jeśli się kurwa narusza hymn, godło, laskę, furę, jeśli się, dla przykładu, wchodzi do klubu Atrapa będąc czarnym, tzn. ma się skórę maści czarnej, o czarnym kolorze, to rozumiesz, że nie może tak być, że nie może tak być, że nie może tak być! Że prowokacja nawet największym śmiałkom nie przystoi!</p>
<p>No to ja już zbladłem, jajecznica zbledła, (pieprzę, solę) i mówię: „No jak! Przecież on, ten czarny, ten Murzyn, czym on się tak w ogóle różni od nas, że przecież ja pamiętam w podstawówce, że oprócz kto ty jesteś - Polak mały, to mówiliśmy o dobroci, o tolerancji, o Jezuskach, o kurwa akcji sprzątania Ziemi. Że nie może tak być, iż Murzyn dostaje wpierdol, ten wpierdol, w klubie Atrapa, co on, ten Murzyn, pomyśli, jak on, ten wpierdol, odbierze.</p>
<p>Na to brat rzecze, z gazetą, a zaszeleścił nią, a zatrząsł się cały, a wzburzył się jak morze, jak morze otwarte!</p>
<p>- Ja do Murzynów, powiem ci, nic nie mam, ale kurwa, ale chuj, ale wiesz, oni znać swoje miejsce mają, po co w drogę wchodzą, ja się pytam, po co oni w Atrapę wpadają? Toż ma swój klub, swoją Atrapę, swoje czarne miejsca, gdzie białych nie ma, bo biali się tam nie pokazują, bo biali się nie brudzą, ja się pytam, po co on tam, na co on tam, z tą czarną skórą!? Ja do Murzynów nic nie mam, ale...</p>
<p>I już nie słucham, bo jajecznica strzela, a pryska, a strzela, i to „ale" mi w głowie huczy, jak wielki znak, „ale" jak ostrzeżenie, jak „ale" uważaj, wielkie „ALE" świeci.</p>
<p>I ja jestem patriotą, Ale Polskę to mam w dupie<br />
I ja nie jestem homofobem, Ale geje niepotrzebnie robią te parady<br />
I ja nie jestem antysemitą, Ale Żydzi nie powinni mieszać się do polityki<br />
ale, ale, ale!</p>
<p>I co ja, cały w tej jajecznicy, co ja powiem bratu, co ja mu jajecznicą mięśnie wysmaruję, ja mu poglądy zmienię swoją chudością, włosami długimi, swoim Foucaultem, swoimi studiami, indeksem cokolwiek wskóram? Co ja, do Atrapy wejdę i powiem, nie wolno, palcem pogrążę? Oni o wpierdolach, wpierdoli w gazetach szukają, w Atrapie na biało malują, a ja do nich z jajecznicą na margarynie?</p>
<p>Na margarynie?!?!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zabierzcie te swoje koszyczki!]]></title>
<link>http://wulgaryzm.wordpress.com/?p=52</link>
<pubDate>Sat, 22 Mar 2008 22:18:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>c y n i k</dc:creator>
<guid>http://wulgaryzm.wordpress.com/?p=52</guid>
<description><![CDATA[  Zawsze tak mam, że po wielkiej imprezie, na której poległem, muszę wyjść do ludzi, na zewną]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="/Zawsze%20tak%20mam.doc">  </a>Zawsze tak mam, że po wielkiej imprezie, na której poległem, muszę wyjść do ludzi, na zewnątrz i potoczyć się w stronę sklepu Żabka. Zbieram się więc rano (o trzynastej), zbieram te wszystkie elementy, które uległy rozsypce, gdy wczoraj zwalałem się do łóżka (albo na podłogę), przyklejam nogi, ręce, głowę jakoś ustawiam, przed lustrem sprawdzam, czy ktoś mi przy powrocie nie wpierdolił, przeczesuję włosy. Jak myję zęby to czuję alkohol w całej swojej śmierdzącej postaci.</p>
<p>I wychodzę na miasto, dzisiaj wychodzę, a tu z koszyczkami, a tu ze święconką do kościoła i z kościoła fale ludzi. Idę przed siebie, mam kaca, mam wielkie poczucie alienacji, bardzo jestem wyalienowany, że aż strach, że aż prawie mnie nie ma. Ludzie w garniturach, ludzie z dziećmi i z koszyczkami, a ja bez, o przepraszam, wyszedłem tylko na chwilę, zupełnie wypadło mi z głowy, koszyczek już czeka, zaraz się cofnę i pójdę święcić. Wszyscy razem staniemy, postawimy swoje koszyczki, popatrzymy nawet, co tam w środku mamy, ach, kabanosek, ach, masełko, ojej, ale pięknie pani to ozdobiła, ale piękna ta solniczka i cukier pani ma! Pochwalimy się kiełbasami, chlebem i wtedy ksiądz przyjdzie, jak zbawienie, ksiądz z kropidłem, chodząca jasność, witajcie wy owieczki, wy biedne moje dzieci, i jeb, tym kropidłem nas, wodą znaczy poświęconą. I choć nie trafi w te koszyczki, choć nam nasze garnitury, odświętne krochmalone koszule i spódnice poplami, to przecież my wiemy, że to symbol, że chodzi o metaforę, pan rozumie, tu trzeba metaforycznie myśleć, metaforycznie Pan Jezus zbawia.</p>
<p>Ale ja nie pójdę! Ja tu będę Chodził. Ja tu Postoję. Wy tam idźcie, wy! Pierdolę wasze koszyczki! Ja mam kaca, o wiaro, ja mam kaca i proszę mi tutaj z Jezusami, z kazaniami, z homiliami nie wyskakiwać, ja potrzebuję tylko sklepu z sieci Żabka, potrzebuję paru produktów, a nie Słowa Bożego, nie lukrowanych baranków, gałązek oliwnych. Nie! Proszę mnie zostawić, proszę puścić moją kurtkę, nie wkładajcie mi krawata, nie lubię białych koszul, nie pójdę, nie, szatan, szatan! Nie wierzę! Jestem ateistą, nie żartuję, jestem a-te-i-stą! Sobie to kurwa przeliterujcie, odpieprzcie się, nie analizujcie tego, nie szukajcie sublimacji, nie pytajcie „to w co takim razie wierzysz?", nie szukajcie argumentów na wiara.pl - kochani, odpierdolcie się.</p>
<p>Bo jak nie, to wtedy będę zły, narzygam wam w te koszyczki, podeptam baranki, jajkami obrzucę i fiuty będę na pisankach malował. Bo jak nie, to wtedy z owieczki, która zbłądziła, stanę się wrogiem Kościoła, wrogiem papieża - wariatem znaczy, bo przecież nie można być normalnym jednocześnie twierdząc, że papież to kretyn, nie można być normalnym i twierdzić, iż Bóg to faszysta. Wariat! Wariat! Do wariatkowa go!</p>
<p>Dzielcie się opłatkami, święćcie sobie te chlebki i kiełbaski, módlcie się, padajcie na twarze, czekajcie na zbawiciela, krzyżujcie i pocieszajcie się na wiara.pl, ale mnie w to proszę nie mieszać, proszę moją osobę zostawić, nie udowadniajcie mi, że mój bunt wynika z mody, że widocznie spotkałem w życiu złych księży i złe katechetki, nie mówcie, że na łożu śmierci się nawrócę. Ja nie będę wam tłumaczył, nie będę tutaj argumentował, ach, dlaczego ja nie wierzę, ach dlaczego i po co! Nie będę leczył waszej wiary, nie będę waszym marginesem, nie będę waszym kompleksem.</p>
<p>Odejdę raczej, pójdę sobie do sklepu, powiem „dzień dobry" a potem „do widzenia", wrócę do domu, obejrzę może film, może oddam się strasznemu konsumpcjonizmowi, może nawet, o zgrozo, wpieprzę jakąś szynkę, a wy tam sobie, zwariowane wariaty siedźcie, wy tam sobie szeptajcie, przekazujcie sobie Słowo Boże. Beze mnie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Polak]]></title>
<link>http://wulgaryzm.wordpress.com/?p=50</link>
<pubDate>Thu, 13 Mar 2008 15:05:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>c y n i k</dc:creator>
<guid>http://wulgaryzm.wordpress.com/?p=50</guid>
<description><![CDATA[W tym mieście urzekło mnie już chyba wszystko, co mogło. To jest właśnie mój problem - zamias]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W tym mieście urzekło mnie już chyba wszystko, co mogło. To jest właśnie mój problem - zamiast zupełnej separacji, zostawienia tego wszystkiego, ja brnę dalej, tonę w słowach i półszeptach tak niezmiennych, jak stali i niezmienni są ich nadawcy. Rozmawiam i żyję. Witam się i żegnam. Uśmiecham się nawet. Nie odejdę stąd, bo i po co - gdzie pójdę? Wyjadę do Anglii, Irlandii? Przecież tam to samo i jeszcze trzeba się języka uczyć, opowiadać co w Polsce, że nic, że w Warszawie kradną jak kradli, że we Wrocławiu piją jak pili, że w Krakowie zwiedzają jak zwiedzali i że w Toruniu modlą się jak modlili. I że teraz jest nowy rząd i pewnie będzie lepszy, choć przecież w telewizji mówią, że nie jest lepszy więc jeszcze wstydził się będziesz za oddany głos.</p>
<p>Irlandia i Anglia odpadają - Niemców nie lubię od dziecka. Rosja kojarzy mi się z ciągłym kacem w dodatku na mrozie. Podziękuję. Postoję. W Polsce, na przystanku postoję i chociaż mróz tu jak wszędzie i śmierdzi też podobnie, to ja czuję do tego miejsca specjalny pociąg - taki anarchistyczny patriotyzm. Że stoję tu, bo gdzie indziej nie mogę. Że tak źle mi nie będzie nawet w najbiedniejszym kraju Afryki - tam byłbym bogaczem, turystą, pomagałbym może fundacjom, rozdawał obiady. Tylko tutaj mogę mieć taki nastrój.</p>
<p align="right"><b>tu się nawet godnie nie ćpa</b></p>
<p>            Razem z kilkunastoma osobami jak zwykle wsiądziemy do autobusu, jak zwykle upchamy się na brudnych siedzeniach, przetrzemy te szyby, przełożymy portfele w bezpieczne miejsca (nie żebyśmy sobie nie ufali), może nawet włączymy swoje tanie empetrójki, może nagrane mieć tam będziemy coś o pierdoleniu Polski albo coś o miłości do niej, poczytamy ogłoszenia na szybach, że pekaes nas kocha, że my kochamy go także, że uwaga na kieszonkowców, oni gdzieś są i czyhają na biednych (biedniejszych od nich), poczytamy o biletach miesięcznych i o tym, że kurs stąd i dotąd drożeje. Bo w tym kraju zawsze coś drożeje, bo telewizja mówi tylko o podwyżkach, bo przecież nie może być tak, że w tak śmierdzącym i brzydkim Państwie cokolwiek będzie tanie, nie może być tak, żeby rencistom starczyło na chleb, żeby przerażony młodym dziewczynom starczyło na antykoncepcje, a odważnym młodym chłopakom na narkotyki. Tu się nawet godnie nie ćpa, nie mówiąc o pieprzeniu.</p>
<p>Ja nie narzekam. Dobra, narzekam. Narzekam bo jestem Polakiem, w dodatku młodym. Student, wszystko mi wolno i nawet jeśli ty uważasz, że mi nie wolno (że za mało jeszcze wiem), to naprawdę, zrozum, i tak wszystko mi wolno.</p>
<p>Więc startujemy - stacja Landeshut kierunek Waldenburg. Z małego miasta o małomiasteczkowych ambicjach Warszawy do dużej wioski, w której upadło nawet to, z czego słynęła. Nie żebym był złośliwy - Wałbrzych to niezłe miasto do stoczenia się, zapaści. Hasłem tej zapomnianej mieściny powinno być „Wałbrzych - apatia i marazm". Albo „Wałbrzych wspiera górników" (czyt. Alkoholików).</p>
<p>Więc tak sobie jedziemy, słuchamy empetrójek, patrzymy się za okno, mijamy wieś Borówno (Bóg wybacza, Borówno nigdy), mijamy Czarny Bór i Gorce. Zdajemy sobie sprawę, że jeśli dłużej tak poskaczemy na tych wybojach, to zwrócimy nasze tanie śniadania przygotowywane nad ranem na tanich blatach kuchennych. Jesteśmy Polakami, biedy i taniochy się nie wstydzimy, wręcz przeciwnie, robimy wszystko, żeby wyglądało jeszcze biedniej i jeszcze taniej - w Landeshut malują domy w pastele (róże, żółcie, rażąca zieleń). Do połowy, „dla kolarzy", bo pasteli na górę już nie starczyło. Jak się jedzie autobusem to masz wrażenie, że włożyli cię do jakiegoś symulatora lotów kosmicznych i masz niezłego tripa. Jestem ciekaw, co myślą Niemcy, którzy przyjeżdżają na te tereny masowo i oglądają swoje stare pastelowe posiadłości. Chyba mogliby nawet organizować kursy: „Obudź w sobie Hitlera - podróże do Polski".</p>
<p>Wałbrzych jest przynajmniej jednolity - jednolicie szary i czarny, zapylony tynkiem, zapełniony reklamami i rozkładającymi w lato swoje zwłoki górnikami. Taka czarna masa, bez formy, bez czegokolwiek, co by to miejsce ratowało. Wielkie wyborcze bilbordy lokalnych polityków z hasłami „Darmowe parkingi", „Darmowy internet" wzbudzają tylko cichy lament, odnoszą się, że tak powiem, do czystej natury Polaka.</p>
<p align="right"><b>luksus ADHD</b></p>
<p>            Mam kompleks mniejszości, wiem, żyję w małym miasteczku, jeżdżę do dużej wsi. Wyrosłem na odrapanych ścianach, kopaniu piłki o mury niemieckich kamienic - wtedy nikt z nas nie mógł sobie pozwolić na luksus ADHD, wpierdol od rodzica i po krzyku. Baw się dalej w chowanego. Jakieś psychologiczne kursy? Zaświadczenia dysortografii? Poradnia zdrowia psychicznego? Superniania? Chyba żartujesz - rodzice robili cię z początku na górnika, dopiero potem przyszła cała ta zabawa z „musisz iść na studia bo nic w życiu nie osiągniesz". I teraz mamy uczelnie zapełnione idiotami z zaświadczeniami o dysortografii.</p>
<p>Chociaż, urodziłem się w kapuście, tak utrzymuje moja siostra. Pochodzenie kapuściane, ale jakie plany! Matka ciągle mówiła, że jak będę duży, to zostanę prezydentem. Wtedy się cieszyłem, mieć taką władzą - obcinać im te renty, te emerytury, ustawiać podatki od brody, od łokci, od fryzury! Ale teraz bym nie chciał - widzę, że siedzi tam całkiem spora gromadka innych kapuścianych głąbów, co to poobcinać również sobie lubią. Ja tam tłumu nie cierpię - ocieranie się, wymiana poglądów, zapoznawcze wizyty, zapoznawcze trunki, zapoznawcze łóżka. Nuda.</p>
<p align="right"><b>bi strejt</b></p>
<p>            Potem jakiś nacjonalista mówi mi, że nie tutaj jest moje miejsce, że powinienem w trybie natychmiastowym zadzierać kiecę i lecieć, tylko pozbieraj wcześniej te pedalskie ciuszki, spal wszystkie mosty. Możesz zostać ale: Kochaj Polskę, ojczyznę, naród, kochaj, kochaj, miej logo miasta na komórce, dzwonek z hymnem państwowym, bi strejt, 100% hetero, kochaj Górnik Wałbrzych, Kościół, paciorków zmawiać nie musisz, to pedalskie, kochaj kobiety, ale tak, żeby znały swoje miejsce, pij z kolegami, idź do wojska, każdy facet musi iść do wojska. A jak nie to spierdalaj, idź stąd, bo ci zajebię, pedale pedalski ty. Co mądrzejszy, to wytknie ci modę: że teraz moda na bunt, na ateizm, na lewactwo, na pacyfki moda jest i że moda na kosmopolityzm. Że modnie jest jebać Polskę. A ja przecież stoję, tam gdzie stałem, od początku, niezmienny prawie tak, jak nacjonalizm. Ja tu, drogi skinheadzie, byłem wcześniej niż emo i wcześniej niż moda na ateizm.</p>
<p>Ale nie przegadasz - wyrzucą cię z tego syfu, z tego zsypu. Ty się taplasz w błocie, oglądasz te towary, których nigdy nie kupisz, brudzisz wystawową szybę, a tu z dobrocią w sercu nacjonalista wyrzuca cię z kraju. Idź sobie, nie bądź biedny, pedałuj gdzie indziej. Tutaj jest się biednym i smutnym, ale   z a d o w o l o n y m   z kraju, który nie dał ci absolutnie nic oprócz chrztu i lekcji na ulicach. Nie podoba się to możesz wyjechać.</p>
<p>Gdzie wyjechać? Przecież ci mówię, debilu, że nigdzie indziej nie będę tak wspaniale biedny, że nigdzie indziej nie będę pedałem, że nigdzie indziej nie wytkną mi żydostwa, że nigdzie indziej nie dostanę po twarzy za samo tylko istnienie. Palestyna? Chiny? Po co, skoro i tutaj można zginąć, i tutaj można być innym. Jestem biedniejszy od Jezusa Chrystusa. A patrząc na ciebie zaczynam się uczyć tej drugiej kwestii, typowo polskiej: Jestem biedny ale wdzięczny Polsce!</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
