<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>osoba-boga &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/osoba-boga/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "osoba-boga"</description>
	<pubDate>Wed, 09 Jul 2008 17:37:26 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Trynitarne działanie Boga]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=119</link>
<pubDate>Tue, 18 Mar 2008 10:26:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=119</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary

 Bóg działa w życiu chrześcijanina bardzo różnorodnie. Można jednak ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><span style="font-family:'Bookman Old Style';"><strong>Autor: Mateusz Wichary</strong></span></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span> <span style="font-family:'Bookman Old Style';">Bóg działa w życiu chrześcijanina bardzo różnorodnie. Można jednak odnaleźć w nim pewien wzorzec, który chciałbym przedstawić. Wzorca owego dostarcza nam sposób działania każdej z Osób Bożych dla zbawienia grzesznika. <!--more--> Jest to rozróżnienie, do którego doszedłem już jakiś czas temu, i które moim zdaniem jest bardzo praktyczne. Pomaga bowiem docenić każdy z nich; widzieć wokół nas Boga, i uwielbić Go nie jedynie ogólnie, ale za poszczególne sposoby Jego wpływu na nas. Dalej, nie zagubić się w różnych krążących wśród chrześcijan poglądach na Boże działanie, w których zazwyczaj podkreśla się tylko jeden z nich i pomniejsza pozostałe. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Najpierw jednak krótko o tym, co każde z Bożych działań łączy: to wyrażająca się w nich Boża natura – miłość, łaska i chwała. Wszystkie również spełniają Boży plan; wszystkie wskazują na wiarę w Chrystusa jako jedyny sposób pojednania z Bogiem. Wszystkie w końcu skłaniają upamiętanego grzesznika do odpowiedzi uwielbienia, czci, zachwytu i bojaźni. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Bóg Ojciec i spełnianie się Jego planu w historii świata i naszego życia</span></b></p>
<p><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Bóg Ojciec jest źródłem, autorem planu zbawienia. Przychodząc na świat, dokonując zbawienia przez śmierć krzyżową Chrystus pełni wolę Ojca (Dz 2:23), naśladuje Ojca (nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni – J 5:19). To Ojciec również stoi za działaniem Ducha Bożego w życiu grzesznika – z jednej strony to Duch przekonuje świat o sprawiedliwości i o sądzie (J 16:8), ale z drugiej to Pan otworzył serce Lidii (Dz 16:14); to Ojciec objawił Piotrowi kim jest Chrystus (Mt 16:17), wierzą ci, którzy są do tego przeznaczeni (Dz 13:48). W końcu dowiadujemy się, że nikt nie może przyjść do Syna, jeśli to Ojciec, a nie Duch, go nie pociągnie (J 6:44), oraz że przyjdzie do Jezusa wszystko (wszyscy?), którzy dani są Mu przez Ojca właśnie (J 6:37). Oczywiście, wola Ojca w pełni współgra z wolą Syna i Ducha: Syn mówi, że jest z Ojcem jedno (J 10:30; 14:9), Syn przychodzi do nas i jest z nami przez Ducha (J 14:17-18), a Duch realizując wolę Ojca w tajemniczy sposób działa jak chce (1Kor 12:11). Jednak w tym wszystkim zaznacza się pierwotność Ojca: są jedno z Synem, tak, ale to Syn realizuje wolę Ojca a nie na odwrót; z pewnością są jedno z Duchem, ale to Duch działa wykonując wolę (wyroki) Ojca, a nie na odwrót. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Podsumowując, działanie Boga w historii – przez okoliczności, sploty wydarzeń, zwykłe sytuacje wykorzystywane do niezwykłych celów – to wszystko łączy się właśnie z Ojcem. Bóg Ojciec działa przez Opatrzność: przez aranżowanie i animowanie wydarzeń, „przypadków”, prowadzenie historii w taki sposób, by realizowała Jego cele. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Łączy się ono nie tylko z życiem Jezusa i dokonaniem przez Niego odkupienia. Łączy się również, jak w przypadku Piotra i Lidii, z momentem nawrócenia, gdy w tajemniczy sposób, posyłając Ducha i działając przez różne okoliczności, Ojciec pociąga nas ku Synowi; sprawia, że chcemy się nawrócić, powrócić, ukorzyć, że podejmujemy prawdziwie i na zawsze (a nie na niby i na chwilę) przemieniającą życie decyzję naśladowania Chrystusa.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Ale łączy się również z całym życiem. Przecież Boży plan realizuje się poprzez całe nasze życie. Dawid w swym prowadzonym przez Boga życiu „wykonał służbę, jaką mu wyroki Boże wyznaczyły” (Dz 13:36). Jeremiasz poddany Duchowi Prawdy wyznaje, że wie o tym, że „droga człowieka nie od niego zależy” oraz „że nikt, gdy idzie sam, nie kieruje swoim krokiem” (10:23) – innymi słowy, że Bóg nie tylko nas przyprowadza, ale i prowadzi. Dlatego woła w następnym wersecie o Boże działanie - karcenie. Podobnie Paweł poucza Filipian, że to Bóg, „według upodobania swego” - a więc: zgodnie ze swym planem, wizją tego, co ma się dziać - „sprawia w was i chcenie i wykonanie” (2:13). To On stoi za tym, że chce nam się żyć dla Jezusa. To nie bierze się z powietrza ani z głębi naszych czystych serc. Nie, to Ojciec działa w nas. To jego łaska i miłosierdzie nas dotyka, tak, że nam się chce. I więcej – chce nam się na tyle, że nie tylko mamy dobre chęci, którymi „piekło jest wybrukowane” – ale chce nam się tak bardzo, że realizujemy nasze pragnienia; że działamy zgodnie z naszą nową wolą; że nie zadawalamy się samymi zamierzeniami. To działa Bóg Ojciec. To nie jest przypadek; coś naturalnego, coś zwykłego, coś nieistotnego. To przemożne, potężne, suwerenne działanie Boga, które powinno – jeśli mamy właściwe, duchowe zrozumienie tego, czym to jest – w nas wzbudzać „bojaźń i drżenie” (2:12). Gdziekolwiek bowiem działa Bóg, tam w wierzącym człowieku, widzącym duchowy wymiar rzeczywistości,<span>  </span>budzi się szacunek, pragnienie uwielbienia i poczucie zależności i poddania. Ze względu więc na to, że to sam Bóg działa w naszym życiu, nasze zbawienia mamy sprawować właśnie w takim poczuciu Bożej obecności.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Jeśli więc mamy poczucie, na przykład, patrząc wstecz na ostatni rok czy 10, że nasze życie, poprzez najmniej istotne wydarzenia, oraz te radykalnie zmieniające jego bieg, ma sens, gdzieś nas prowadzi – to widzimy właśnie działanie Ojca. Kiedy widzimy sens trudnych chwil; kiedy odkrywamy, że coś trudnego było nam potrzebne dla czegoś, co dopiero miało nadejść, to właśnie Ojcu powinniśmy podziękować za tak wspaniałą troskę nad nami. Kiedy dzieje się coś „przypadkowo” - i okazuje się, że był to wyjątkowo korzystny albo brzemienny w skutkach splot okoliczności – to działa sam Bóg. To Jego plan sprawia, że nasze życie jest wyjątkowe; sensowne, celowe. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Czasem może być też inaczej – właśnie nie widzimy sensu tego, co się dzieje. Wtedy pociechą może być obietnica, że „Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia Jego są powołani (Rz 8:28). To nie przypadek, że kochamy Boga, że chcemy dla Niego żyć. To właśnie spełniło się Boże postanowienie powołania – zgodnie z nim nastąpiło, pojawiło się w historii to, że Boga kochamy. A więc, Bóg jest obecny w Twoim życiu. On uczestniczy dalej w tym, co rozpoczął. I On robi to ku dobremu – dla osiągnięcia jakichś dobrych celów. Nie ma obowiązku ich wyjawiać; ale wyjawia Ci, że działa, że spełnia swe postanowienia względem Ciebie, że jest obecny, że realizuje swój plan.<span>  </span></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">A więc pierwszym sposobem działania Boga w naszym życiu jest kontrolowanie okoliczności; panowanie nad historią naszego życia; kierowanie nim w cudowny, czasem wyjątkowo radosny a czasem bolesny, ale zawsze sensowny i właściwy sposób. To JEST działanie samego Boga, które w ekonomii zbawienia łączy się z dziełem Boga Ojca. Traktowanie go jako „neutralnego”, nie duchowego, obraża Go i wyraża naszą małowierność, niedowiarstwo w panowanie Boga nad historią.<span>  </span></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Bóg Syn i zbawienie nas poza nami</span></b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Działanie Bożego Syna jest najmniej widoczne. Dzieło krzyża bowiem, choć niezbędne, w 100% konieczne dla naszego zbawienia, jednocześnie dokonało się w 100% poza nami. To Chrystus cierpiał, nie my (Hbr 9:12). To on stał się naszym grzechem, nie my. To On został potępiony, nie my (Iz 53:5). To Jego Bóg opuścił, a nie nas (Mk 15:34). To On wziął na siebie nam należące się przekleństwo, a nie my (Gal 3:13). To On nas odkupił, nie myśmy się sami odkupili. A jednak, właśnie dzięki temu nie musimy cierpieć, być karani, potępieni, przeklęci! Właśnie dzięki temu jesteśmy usprawiedliwieni, usynowieni, posiadamy obietnice życia na wieki, Bóg nam błogosławi duchowym błogosławieństwem niebios. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">(Gal 4:6; Rz 3:24-25; Rz 5:1;1J 4:11-13; Ef 1:3).<span>    </span></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Problemem dzisiejszych chrześcijan (choć pewnie nie tylko dzisiejszych) jest niedostrzeganie Boga poza własnym doświadczeniem. Jeśli coś się nie dzieje w moim życiu, to jest nieistotne. Może tego nie być. Ważne jest tylko to, co przeżywam, co mnie dotyka, porusza; a z natury dotyka nas i porusza najbardziej to, co dzieje się <em>w nas</em>. Tylko że z natury nie tej przemienionej, ale starej. Nie ma się więc czym chlubić. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Dlatego też Bóg działając w swej łasce zmusza nas, byśmy odwrócili swe oczy od siebie samych; przestali uważać się za pępek świata – i zwrócili się poza siebie, ku Chrystusowi (Gal 2:16; J 14:6). Ku dalekiemu wydarzeniu sprzed 2000 lat, o którym niektórzy teolodzy twierdzą, że nie ma już dla nas znaczenia, bo to nie nasze życie; nie nasze doświadczenia. Fakt, dla wielu nie ma znaczenia.<span>  </span>Ale dla prawdziwie wierzących – właśnie w tym dalekim życiu Galilejczyka, w Jego śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu widoczny w chwale i mocy jest sam Bóg (J 1:14). Bóg nie tylko się ujawniający – ale Bóg dokonujący najważniejszego zadania, jakie sobie zaplanował ze wszystkich, jakie łączą się ze zbawieniem człowieka – stania się sługą, wyrzeczenia się swej chwały, wyparcia się samego siebie, dobrowolnego i nieprzymuszonego uniżenia. Którego zwieńczeniem jest złożenie z samego siebie doskonałej ofiary, okupu za wielu, stanie się doskonałym Arcykapłanem i Barankiem na wieki, korzystając z której ludzie mogą pojednać się z Bogiem (Flp 2:6-11; Hbr 9:15; Obj 21:22). </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Chrystus jest poza nami. Chrystus jest obecnie w niebie, siedzi po prawicy Ojca, skąd przyjdzie powtórnie w chwale, aby przeprowadzić sąd i wprowadzić nową epokę – nowych niebios i nowej ziemi (Obj 21:1). I do tego właśnie Chrystusa poza nami musimy koniecznie się zwrócić; przyjść; skłonić. Musimy wyjść z siebie – przestać się interesować sami sobą, koncentrować na własnych wysiłkach i zdolnościach, pobożności, moralności – i odnaleźć zaspokojenie i ukojenie w tym, co stało się poza nami, czego On dokonał. W Jego doskonałej ofierze, którą nas uświęcił. W Jego doskonałym życiu, którego zasługi są przypisane każdemu, kto do Niego przychodzi. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">W jaki sposób to Boże działanie poza nami jest w nas obecne? Tylko poprzez nasze wyjście poza siebie, odwrócenie się od siebie i zwrócenie się ku Niemu; czyli tylko poprzez naszą wiarę. Osoba prawdziwie wierząca widzi konieczność krzyża; potrafi się na nim skupić; potrafi nim żyć – radością z tego, co uczynił dla niej Chrystus. Taka osoba ma pokój, wdzięczność, radość niezależnie od okoliczności życia i ponadnaturalnych dzieł Ducha, bowiem prawdziwe ufa Chrystusowi. „W wierze a nie w oglądaniu” pielgrzymuje; widzi krzyż i żyje łaską, pojednaniem, miłością, którą tam odnalazła. Jest jej to bliskie, i dla niej bardzo cenne, choć to życie Kogoś Innego. Potrafi mówić o Jezusie, zachwycać i podniecać się tym, co o Nim czyta; dzielić się tym z innymi. Dotykają ją nie tylko Boże dary w życiu (lub ich brak), widzialne błogosławieństwa, jakby nie były ważne, prowadzenie Boże w rodzinie, pracy czy Kościele. Ale właśnie, i to bez względu na zrozumienie Bożego planu; bez względu na widoczne w życiu działanie Ducha – zwraca swój wzrok na Jezusa. I to jej wystarcza, bowiem widzi w Nim swego Zbawiciela i Stwórcę; widzi w Nim naturę Boga Ojca, do którego może w ufności wołać Abba. Mając Chrystusa ma wszystko; wszystko inne choć dobrze, że jest, nie jest jej potrzebne.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">To Boże działanie – zwracające nas w stronę Chrystusa i sprawiające, że interesuje nas i jest dla nas cenne coś, co z natury nas nie pociąga i z natury nie ma dla nas znaczenia – było podkreślane przez purytan jako świadectwo prawdziwości nawrócenia. To, że ktoś widzi sens w historii, Boga, który działa, jeszcze nie czyni z niego osoby zbawionej. Owszem, doświadcza błogosławieństwa, ale tego błogosławieństwa doświadczają również ludzie niezbawieni. Ręka Boża jest czasem tak silnie widoczna w życiu, czy to osobistym czy narodowym, że i niewierzący się zgodzą, że Ktoś kieruje ich życiem. To jednak<span>  </span>jeszcze nie czyni z nich osób zbawionych. Podobnie cuda – wielu się zgodzi, że istnieją, że jakiś Bóg za nimi stoi; zgadzały się z tym nawet tłumy idące za Jezusem. I co? I nic. Chodziły i przestały chodzić. Wiara jest ze słuchania, a nie z cudów; a treścią tego, czego słuchamy nie jest Słowo Cudów ani Słowo Błogosławieństwa, ale Słowo Chrystusowe (Rz 10:17). Innymi słowy, nawet jeśli ktoś rozpoznaje Boże dzieło Ojca i Syna, musi ujrzeć Syna i przyjść do Syna.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Podsumowując: osoba prawdziwie nawrócona wie, że coś wyjątkowego stało się poza nią. Potrafi sięgać wzrokiem – zainteresowaniem, ciekawością, pragnieniem poznawania i przeżywania – poza własne odczucia i życie. Odnajduje wielkie pocieszenie, wdzięczność i pokój słuchając nie o sobie, skupiając się nie na sobie, opowiadając nie o sobie, mówiąc nie o Bożym działaniu w sobie, ale słuchając o Chrystusie, skupiając się na Chrystusie, opowiadając o Chrystusie, o Bożym działaniu w Chrystusowym życiu, śmierci i zmartwychwstaniu. To mało efektowne, fajerwerkowe, ale pełne największej przemieniającej życie mocy<span>  </span>i konieczne dla zbawienia działanie Boże (Rz 1:16: wiara w coś poza nami, ewangelię Chrystusową właśnie, jest mocą ku zbawieniu). Bez tego działania wiary nie mamy Chrystusa. Mamy może cuda i poczucie Boga jako Stwórcy, ale nie mamy uwalniającego, dającego zbawienie od wszelkiego grzechu i egoizmu odwrócenia wzroku do siebie i znalezienia naszego ukojenia poza sobą, w wyjątkowej postaci wcielonego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Syna Bożego, Jezusa Chrystusa; On jest Zbawicielem każdego, kto Jemu powierzy swoje życie i złoży nadzieję pojednania z Bogiem w Jego doskonałej ofierze.<span>    </span></span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"><span></span></span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"><span> </span></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Bóg Duch Święty i przekonujące świadczenie o prawdziwości zbawienia</span></b></p>
<p><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Duch został dany wszystkim wierzącym Synowi przez Ojca (Łk 24:49). Jest pośród nas (J 14:17), wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem (1Kor 12:13); On rozdziela zgodnie ze swa wolą dary (1Kor 12:11). Naucza i przypomina to, czego nauczał Jezus (J 14:26), uwielbia Go, oznajmia to, co otrzymał od Syna (J 16:14). Jest Duchem Prawdy, pochodzącym od Ojca, którego zadaniem jest złożyć świadectwo o Synu (J 15:26). On sprawia, że ludzie wyznają Jezusa Panem (1Kor 12:3); On również wspiera nas w niemocy naszej, pomagając w modlitwie (Rz 8:26), a przede wszystkim potwierdza w naszych sercach rzeczywistość nowej więzi Bogiem: świadczy że jesteśmy dziećmi Bożymi (Rz 8:26).<span>   </span></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Duch również przekonuje świat o istnieniu grzechu, Sądu Bożego i wyjątkowości Jezusa, potrzebie zbawienia (J 16:8-11) i sprawia, że ludzie nawracają się do Boga przez Syna. Czasami robi to w bardzo wyjątkowy sposób: przez ogłaszanie prawdy w mocy na nabożeństwach (1Kor 14:25),<span>  </span>czy w końcu przez cuda, czyli znaki (Mk 16:20) – uwalnianie ludzi od demonów (Dz 8:7), uzdrowienia (np. Dz 9:34-35; 14:10), wskrzeszenia (Dz<span>  </span>9:40) czy inne (Mk 16:18). </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Podsumowując, w życiu człowieka wierzącego działanie Ducha zauważalne jest przede wszystkim przez świadczenia w sercu o synostwie oraz świadczenie o Bogu w mocy, przez cuda względem zboru i świata. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Obecnie chyba właśnie temu ostatniemu sposobowi Bożego działania poświęca się najwięcej uwagi. Z pewnością w historii często było to działanie Boże nie doceniane, zaprzeczano realności składania świadectwa przez Ducha Bożego - o prawdziwości zbawienia dokonanego przez Syna i dostępnego przez wiarę w ewangelię i upamiętanie - w ponadnaturalny, spektakularny sposób. I z pewnością nie jest to postawa wiary i zaufania do Boga. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Z drugiej strony obecnie widzę niebezpieczną tendencję skupiania się tylko na tym jednym sposobie Bożego działania w życiu i traktowania go jako jedynego prawdziwego. Albo jedynego wartościowego. Często jego obecność (lub mniemana obecność) jest traktowana jako test duchowości. Czy to właściwa postawa? </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Z pewnością nie. U Boga wcale nie to co najbardziej efektowne jest najważniejsze. Np. upodobało się Mu zbawiać ludzi w bardzo nieefektowny sposób – przez głupie kazanie, a nie znaki czy mądrość (1Kor 1:21-22). Zbawił ludzi nie przez coś wspaniałego i wielkiego, ale przez hańbiącą śmierć. Obiecuje swym naśladowcom nie zaszczyty i chwałę na tym świecie, ale współcierpienie (Rz 8:17) zapieranie się siebie i noszenie krzyża (Mt 16:24-25). Tak więc wiele osób przez ciągłe pragnienie cudowności i niezwykłości swą postawą lekceważy Bożą logikę postępowania, całe dzieło Boga Ojca i Syna - skupiając się tylko na cudach Ducha. Jednocześnie w ogóle nie rozumie celu działania Ducha – tym celem bowiem jest zawsze POTWIERDZENIE prawdziwości dzieła Syna, wskazanie na wyjątkowy plan Ojca zrealizowany przez Syna i realizujący się w Jego ciele – kościele, nie zaś samemu bycie w centrum. Duch świadczy o Ojcu i Synu, a nie zajmuje ich miejsce! Duch prowadzi do Ojca i Syna – a nie do siebie. Duch zawsze chce wskazywać Syna, a przez Syna Ojca; nie chce, by na nim się zatrzymać. Po to też są Jego cuda i w ogóle Jego działania. Nie daje cudów po to, by były w naszym życiu i sprawiły, żeby było ciekawe i emocjonujące, troszeczkę nadnaturalne, tak jak u buddystów czy na kursie jogi. Naprawdę ciekawe, duchowo, nasze życie będzie nie wtedy, gdy będą w nich cuda, ale wtedy, gdy będzie w nim Syn i Ojciec dzięki Duchowi i przez Ducha.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Cuda czynili magowie egipscy; cuda czynił Szymon Czarnoksiężnik. Cudem byłoby objawienie się anioła z nieba, o którym mówił Paweł, a jednak to nie dowodzi, że działa Bóg (Gal 1:8). Cuda nie są jakimś wyróżnikiem prawdziwej wiary. Owszem, łączą się z nią, towarzyszą jej, ale ona nie na nich polega i nie ich szuka. Szukanie cudów jest pomyleniem Bożych priorytetów. Szukaj Boga, a cuda znajdą ciebie; szukaj cudów, a odnajdziesz dużo udawania i podróbek. Bowiem Bóg czyni prawdziwe cuda w nieprzymuszony sposób, i czyni je nie tam, gdzie rozwydrzone względnie znudzone tłumy ich oczekują, ale tam, gdzie ludzie szukają wiary i Boga. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">I jeśli ktoś tego nie rozumie, a obawiam się, że sporo dzisiejszych protestantów tego nie rozumie, to w ogóle może nie jest zbawiony. </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Chrześcijaństwo nie polega bowiem na dostarczaniu uciechy i zadowolenia zarozumiałym grzesznikom, którzy chcą cudów, a nie Boga (może nawet mówią, że chcą Boga, ale tak naprawdę przez Boga rozumieją cuda); którzy chlubią się i wywyższają ponad innych czymś, co dostali z łaski – darami łaski, charyzmatami. Albo może nawet czymś, co od Boga nie pochodzi – bo<span>  </span>przecież można czynić cuda i uzdrawiać, i to w imieniu Jezusa, a i tak nigdy Jezusa nie poznać.<span>  </span>Jezus zna grzeszników tylko wtedy, gdy znają Go jako Tego, który przemienia życie grzeszne w sprawiedliwe (Mt 7:23). Albo może chlubią się czymś, co po prostu jest udawaniem przed innymi i co gorsza samymi sobą, że jest cudem - koloryzują własne doświadczenie wiary, dodają i manipulują, żeby poprawić swoje samopoczucie i udowodnić sobie przez to własną wyjątkowość.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Nie żyjmy więc dla cudów i szukając cudów; żyjmy dla Boga, a cudowne działanie przyjdzie samo.<span>  </span>To działanie nie zastąpi nam znajomości dzieła Bożego Syna ani Ojca; ono również niczego do treści naszej wiary nie doda. Bo nie po to jest dawane. Dawane jest dla świadectwa – dla potwierdzenia prawdziwości tego, w co wierzymy. Świadek nie czyni czegoś prawdziwym bądź fałszywym; świadek stoi obok i wzmacnia słowa prawdy i osłabia słowa kłamstwa. Pieczęć na dokumencie nic nie dodaje do jego treści. On jest prawdziwy i bez niej. Ale pieczęć dowodzi, potwierdza, wzmacnia przesłanie zawarte w dokumencie. Podobnie działanie Ducha. Ono nie sprawia prawdziwości dzieła Ojca i Syna, ale w przekonujący sposób potwierdza zbawienie, które przez wiarę zyskujemy w Chrystusowej śmierci i sprawiedliwości.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b></p>
<p><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Podsumowanie</span></b></p>
<p><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Życie chrześcijańskie, w łasce Bożej, przez wiarę, to doświadczanie działania Ojca, Syna i Ducha. Potrzebujemy rozpoznawać Boga jako Pana nad światem; czerpać nadzieję i pocieszenie z Jego prowadzenia historii naszej i historii w ogóle. Człowiek wierzący to widzi i to go wzmacnia i napełnia czcią i bojaźnią. Potrzebujemy wychodzić poza siebie – sięgać wiarą ku Chrystusowi; w Nim odnajdywać zaspokojenie i spełnienie. Odginać, odkręcać nasze skupione przez grzech na sobie spojrzenie; odnajdywać w Chrystusie Boga i Zbawiciela. Potrzebujemy działania Ducha Bożego, który na różne sposoby, towarzysząc nam w pielgrzymce wiary, potwierdza naszą tożsamość i przynależność do Bożej rodziny oraz świadczy niewierzącym o realności żywego Boga.<span>  </span></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Każdy z nas prawdopodobnie skupia się na którymś z nich. Potrzebujemy jednak wszystkich, aby nasze doświadczenie Boga odzwierciedlało Boże zamierzenie. Doświadczając wszystkich nie zaprzeczajmy żadnemu; nie wywyższajmy jednego nad pozostałe. Potrzebujemy Boga w całej różnorodności Jego wpływu; odkrywać i uwielbiać Go za całą pełnię Jego zbawiającego działania<span>  </span>dla nas i w nas.<span>  </span></span></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Artykuł ukazał sie w miesięczniku "Słowo Prawdy"</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kim jest Bóg? Szkic]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=36</link>
<pubDate>Mon, 03 Mar 2008 11:47:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=36</guid>
<description><![CDATA[Autor: Natan Chesed  
I. Jak Bóg objawia się ludzkości.
1. Przez Swoje dzieła stwórcze - Rzy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Natan Chesed </strong> <!--more--></p>
<p><strong>I. Jak Bóg objawia się ludzkości.</strong></p>
<p>1. Przez Swoje dzieła stwórcze - Rzymian 1:18-20.</p>
<p>2. Za pośrednictwem Słowa Bożego, Biblii - Mateusza 19:4; Jana 17:17.</p>
<p>3. Bóg najpełniej objawił się za pośrednictwem Swego Syna, Jezusa Chrystusa - Jana 1:18; 14:6-11.</p>
<p>4. Boga możesz poznać osobiście, nawiązując z Nim serdeczną, osobistą więź za pośrednictwem Jezusa Chrystusa. Niezbędny do tego jest radykalny zwrot ku Bogu zwany nawróceniem (zmiana myślenia i postępowania). Następnie coraz lepiej będziesz poznawał Boga i doświadczał Jego ingerencji w twoim życiu. W ten sposób poznasz Go osobiście, z doświadczenia.<br />
<strong><br />
II. Przymioty Boże</strong></p>
<p>Bóg jest duchem - Jana 4:24; jest nieśmiertelny i niewidzialny - 1 Tymoteusza 6:16; jest wszechobecny - Jeremiasza 23:24; Psalm 139:8; jest wieczny i jest w wieczności (poza czasem) - Psalm 90:2; jako Stwórca nie jest częścią wszechświata ani stworzenia, nieskończenie przewyższa wszystko, co jest stworzone - Izajasza 40:25, 26; 44:24; jest wszechwiedzący - 1 Samuela 2:3; zna przyszłość, jest Bogiem niezawodnych proroctw - Izajasza 42:9; jest absolutnie mądry - Rzymian 16:27; jest wszechmocny - Marka 10:27; jest sprawiedliwy, prawy, wierny i prawdomówny - 5 Mojżeszowa 32:4; jest święty - 1 Piotra 1:15, 16; nienawidzi grzechu, zła i bezprawia - Psalm 5:5-7; jest miłosierny i łaskawy, cierpliwy i pełen dobroci, nieskory do gniewu i przebaczający - Psalm 103:8-14; Jego dominującą cechą jest miłość - 1 Jana 4:8-10; jedynie On może uwolnić nas od winy za nasze grzechy - Izajasza 43:25; w gniewie karze zatwardziałych grzeszników - Rzymian 1:18; 2:4-8; jedynie On jest Bogiem i tylko Jemu należy się chwała - Izajasza 42:8; 44:6-8.</p>
<p><strong>III. Kwestia imienia Bożego. Tytuły odnoszące się do Boga</strong></p>
<p>1. Imię a tytuły. We współczesnej kulturze zachodniej imiona są jedynie etykietkami pozwalającymi odróżnić jedną osobę od drugiej. W czasach biblijnych imiona miały głębsze znaczenie, ponieważ opisywały cechę charakteru danej osoby lub rolę, jaką miała spełnić. Na przykład Bóg zmienił imię Abrama („wzniosły ojciec”) na Abraham („ojciec mnóstwa”) - 1 Mojżeszowa 17:5. Jedynym osobistym imieniem Boga Izraela było imię Jahwe. Wszystkie inne nazwy odnoszące się do Stwórcy są tytułami lub określeniami. Tytuły Boga m.in. wyrażają cechy Jego charakteru lub Jego wielkość, np. Bóg Najwyższy, Bóg prawdy, Bóg święty, Bóg wieczny, Bóg wszechmocny, Bóg żywy, Król, Majestat, Mocarz, Najświętszy, Nauczyciel, Odkupiciel, Ojciec, Pan, Pasterz, Prawodawca, Prawy, Sędzia, Skała, Starodawny, Stwórca, Szczęśliwy (Błogosławiony) Bóg, Tarcza, Twórca, Wielki Bóg, Wybawca (5 Mojżeszowa 32:8; Izajasza 40:28 itp.)</p>
<p>2. Imię Jahwe. W Starym Przymierzu Bóg objawił się jako Jahwe. Imię to było zapisane za pomocą czterech spółgłosek hebrajskich (tak zwany tetragram): Jod, He, Waw, He, odpowiadających naszym J H W H. W Starym Testamencie występuje ono ponad 6 tysięcy razy. Wchodzi w skład znanego nam zwrotu „Alleluja”, po hebrajsku „Hallelu-Jah”, to znaczy „chwalcie Jah” (skrócona forma imienia Jahwe). Co ciekawe, w piśmie hebrajskim nie zapisywano samogłosek. Dopiero w V wieku n.e. uczeni żydowscy wynaleźli system samogłoskowy. Polegał on na tym, że w spółgłoskowym tekście Biblii Hebrajskiej nad każdym słowem umieścili znaki samogłoskowe (kropki i kreski) pozwalające właściwie odczytać dane słowo. Niestety, nad tetragramem JHWH umieścili znaki e-o-a, ponieważ Żydzi już od dawna nie wymawiali imienia Jahwe, lecz słowo Adonaj, Pan. Dlatego nie ma stuprocentowej pewności co do tego, jak wymawiano imię Boże. Na pewno nie brzmiało ono Jehowa - ta wersja powstała na skutek pomyłki. Najbardziej udokumentowaną formą tetragramu jest Jahwe. Według ostatnich badań imię Jahwe znaczy „On sprawia, że jest”, to znaczy „On sprawia, że mają miejsce wydarzenia” (z naciskiem na udział Boga w tych wydarzeniach). Komentarzem do imienia Bożego są słowa samego Boga z 2 Mojżeszowej 3:14: „Jestem, który jestem” albo „Będę, kim będę”. Sens tego wyrażenia jest następujący: Bóg będzie taką Osobą dla Swego ludu, jaką objawią Jego zbawcze czyny względem niego.</p>
<p>3. Jakim imieniem powinni określać Boga chrześcijanie? W Nowym Testamencie imię Jahwe praktycznie nie występuje. Pan Jezus najczęściej określał Boga słowem „Ojciec” lub „Abba” (prawdopodobnie „Tata”) - Marka 14:36; Mateusza 5:45; 23:9. Przez wiarę w Jezusa Chrystusa jako naszego Pana i Zbawiciela zostajemy adoptowani do rodziny Bożej i stajemy się dziećmi Bożymi, dlatego my również możemy Boga nazywać naszym Ojcem (Galacjan 3:26; 4:6). Ale to jeszcze nie wszystko. Bóg objawił się najpełniej w Osobie Jezusa Chrystusa, dlatego hebrajskie imię Jehoszua, czyli Jezus, zawiera w sobie imię Boże Jahwe i znaczy „Jahwe jest zbawieniem”. Imię Jezus jest jedynym imieniem, w którym możemy być zbawieni (Dzieje 4:10-12). Bóg Ojciec postanowił, żeby imię Jezus było wywyższone ponad wszelkie imiona (Filipian 2:9-11). Nie znaczy to, że mamy modlić się wyłącznie do Pana Jezusa lub, że Bóg Ojciec się nie liczy. Pierwsi chrześcijanie modlili się zarówno do Boga Ojca w imieniu Jezusa, jak i bezpośrednio do Chrystusa (Jana 16:23; Dzieje 7:59). Imię Jezus jest po prostu imieniem drugiej Osoby Trójcy Świętej. Tytułem trzeciej Osoby Trójcy, to jest Ducha Świętego jest greckie słowo „Parakletos” czyli „Pocieszyciel”, „Orędownik”, „Rzecznik”.</p>
<p><strong>IV. Trójca Święta.</strong></p>
<p>Słowo to nie występuje w Biblii, nie ma też w niej szczegółowego omówienia tej doktryny. Dlaczego zatem wierzymy w Trójcę? Na czym polega ta doktryna? Czy jest dla nas ważna?</p>
<p>1. Stary Testament. Izraelici wierzyli w jedynego Boga Jahwe, nie znali pojęcia Trójcy. Jednakże nawet w Starym Testamencie są teksty, które zdają się przypisywać Boskość komuś poza Bogiem Ojcem, sugerujące, że Bóg to więcej niż jedna Osoba. Na przykład w 1 Mojżeszowej 1:26, 27 słowa w liczbie mnogiej: „uczyńmy”, „obraz nasz”, „podobny do nas” odnoszą się do stworzenia człowieka na „obraz Boga”. Księga Izajasza 9:5 nazywa przyszłego Mesjasza „Bogiem Mocnym”; co ciekawe to samo słowo hebrajskie, El Gibbor odniesione jest w Izajasza 10:21 do Boga Jahwe.</p>
<p>2. Nowy Testament. Pan Jezus jest wyraźnie nazywany Bogiem i przypisuje Mu się całą pełnię Boskości (Jana 1:1-4, 14; 20:28; Filipian 2:6; Kolosan 2:9). Co więcej, w myśl nauki Nowego Testamentu Chrystusowi należy się chwała i cześć (Jana 5:23; Objawienie 5:12-14). W Starym Testamencie było nie do pomyślenia, by oddawać cześć jakiejś drugiej osobie, prócz Boga Jahwe (Izajasza 42:8). Ponadto Boskość odniesiono w Nowym Testamencie również do Ducha Świętego (Dzieje 5:3, 4; 1 Koryntian 12:6, 11; Mateusza 12:31, 32). Prócz tego w niektórych miejscach trzy Osoby Boskie wymieniane są razem (Mateusza 28:19; 2 Koryntian 13:13; 1 Koryntian 12:4-6).</p>
<p>3. Historia chrześcijaństwa. Przez pewien czas chrześcijanie nie zastanawiali się głębiej nad relacjami zachodzącymi między Bogiem Ojcem, Synem Bożym i Duchem Świętym. Lecz zwłaszcza w wiekach III i IV, nasi bracia rozważali, jak pogodzić ze sobą dwa fakty: oddajemy cześć Boską zarówno Chrystusowi, jak i Ojcu, a przecież Biblia mówi, że jest tylko jeden Bóg. Musieli to rozstrzygnąć, bo pojawiło się niemało błędnych poglądów - jedni twierdzili, że Jezus jest mniejszym bogiem, stworzeniem lub aniołem; inni mówili, że jest tylko jedna osoba Boska, która występuje w trzech rolach. Niektórzy mieli też wątpliwości co do tego, kim lub czym jest Duch Święty. Na szczęście uczniowie Chrystusa nie byli zostawieni samym sobie; prowadził ich w tym Duch Święty (Jana 16:13). W rezultacie ogół chrześcijan doszedł do przekonania, że są trzy równe sobie Osoby Boskie, lecz tylko jeden Bóg. Choć jedna z tych Osób może mieć wyższą funkcję od drugiej, to jednak wszystkie mają naturę Bożą i wszystkie są wieczne.</p>
<p>4. Jakie znaczenie ma dla nas doktryna o Trójcy. Doktryna ta oddaje sprawiedliwość temu, co Biblia mówi o każdej z Boskich Osób. Zarazem pomaga zachować monoteizm i uniknąć wielobóstwa (w tym wypadku wiary w trzech bogów) oraz chroni przed pomniejszeniem którejś z Osób.</p>
<p>Można powiedzieć, że choć Biblia wyraźnie nie naucza o Trójcy, to zawiera wszystkie materiały budulcowe dla tej doktryny. To tak, jakby w Biblii napisano, że możemy dokonać działania 2 + 2, lecz nie podano wyniku tego działania. Chrześcijanie musieli pod kierownictwem Ducha Świętego rozważyć wszystkie wzmianki o trzech Boskich Osobach i wyciągnąć właściwe wnioski. Co jest najważniejsze, działalność wszystkich trzech Osób Boskich ma dla nas wielkie znaczenie: Bóg Ojciec jest źródłem stworzenia; Syn Boży jest wykonawcą odkupienia; Duch Święty jest odpowiedzialny za nasze uświęcenie (1 Koryntian 8:6; Efezjan 1:7; 2 Tesaloniczan 2:13).</p>
<p>Copyright © Natan Chesed, 2003.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wiecznośc i czas]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=35</link>
<pubDate>Mon, 03 Mar 2008 11:12:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=35</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary

- Czy to prawda, że myślisz daleko szybciej od człowieka?
- To prawda.
- ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Mateusz Wichary</strong></p>
<p><strong></strong><br />
- Czy to prawda, że myślisz daleko szybciej od człowieka?<br />
- To prawda.<br />
- Ale mówisz jak ja.<br />
- Inaczej byś nie zrozumiał. Jeżeli nawet mam gotową odpowiedź w części sekundy, wygłaszam ją stopniowo - przyzwyczaiłem się już do tego, że jesteście tacy... spowolnieni. <!--more--></p>
<p>Stanisław Lem, Młot</p>
<p>To dialog między człowiekiem i komputerem. Unaocznia ciekawe zagadnienie, z którym stykamy się zastanawiając się nad społecznością Boga z człowiekiem.</p>
<p>Bóg jest wieczny. W swej wiecznej naturze jest stały. Kiedy piszę stały chodzi mi o to, że jego charakter, jako święty i doskonały nie podlega zmianom spowodowanym otoczeniem (w wieczności nie ma otoczenia, istnieje Bóg jedynie) oraz zmianami w Bożym nastawieniu, który jest zgodny sam ze sobą, dzięki temu wiarygodny i zdecydowany oraz prawdomówny.</p>
<p>Jednocześnie Bóg nie jest zimnym, niezmiennym bytem - jest aktywną i przepełnioną miłością społecznością trzech osób. "Bóg jest miłością" nie odnosi się w pierwszym rzędzie do miłości Boga do nas - ale do relacji, jaką wobec siebie mają osoby Trójcy. To z głębi tej relacji Bóg stworzył na swoje podobieństwo takie dziwny i zdumiewający byt jak człowieka, który istnieje zawsze na dwa równe co do jakości sposoby - jako kobieta i mężczyzna, z których każde jest do miłości zdolne.</p>
<p>Tu dochodzimy do ważnego szczegółu, mianowicie człowiek - kobieta i mężczyzna - istnieją w czasie. W czasie również realizuje się ich istnienie, poprzez które wykazują swoje podobieństwo do Boga, na wzór którego zostali stworzeni. Więcej, w czasie również realizuje się ich więź z Odwiecznym Bogiem, który ich stworzył.</p>
<p>Pojawiają się tu ważne pytania. Jak osadzony w czasie człowiek może w rzeczywisty sposób kochać wiecznego Boga, i na odwrót - w jaki sposób jest to możliwe, że wieczna miłość Boga wobec człowieka istnieje w czasie?</p>
<p>Wydaje mi się, że z prostego faktu, iż człowiek nie jest w stanie wyjść poza ramy, w jakich został stworzony - poza czas - wynika, iż to Bóg, pragnąc społeczności z człowiekiem, dobrowolnie wszedł w czas. Wszedł po to, by prawdziwie kochać człowieka. Prawdziwie - czyli w sposób, który bierze pod uwagę potrzeby nie tylko jednej, ale dwóch stron związku. Innymi słowy - Bóg decydując dać człowiekowi możliwość poznania siebie i kochania siebie, jednocześnie zdecydował na swoje istnienie w czasie.</p>
<p>Czy to ważne?</p>
<p>Myślę, że tak. Oznacza to bowiem, że wszelkie reakcje Boga na działanie jego umiłowanych w Biblii nie są jedynie obrazem, antropomorfizmem, ale prawdziwym wyrażeniem uczuć, które istnieją w Bogu. Bóg prawdziwie się smuci, kiedy grzeszymy; prawdziwie się troszczy o nas w czasie naszego życia; prawdziwie pewne działania Mu się podobają, a pewne nie. Prawdziwie reaguje na to, co robimy.</p>
<p>Oczywiście, takie postawienie sprawy nasuwa pytanie: w jaki sposób pogodzić tą czasową perspektywę z Bożą wieczną niezmiennością? Wydaje mi się, że istnieje prosty sposób - Bóg po prostu zaplanował istnienie stworzenia we wszystkich szczegółach, wraz z działaniem swojej Opatrzności względem Jego dzieci, której jednym z aspektów jest obdarzanie miłością człowieka.</p>
<p>Boże działanie w czasie ma swoje korzenie w odwiecznej decyzji. Ale z drugiej strony nie wolno nam tego doczesnego wymiaru lekceważyć, bo to sprawi, że Jego miłość będzie dla nas niezrozumiała, a przez to nieprawdziwa. Ten czasowy wymiar jest prawdziwy. Jak my. I jak nasza miłość do Boga.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szczęście Boga i Człowieka w teologii J.Pipera cz. II]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=32</link>
<pubDate>Mon, 03 Mar 2008 10:49:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=32</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mirosław Zawadzki
Cz. II. Szczęście Boga w refleksji J. Pipera 
1. Wprowadzenie
Kiedy Pipe]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Mirosław Zawadzki</strong></p>
<p><strong>Cz. II. Szczęście Boga w refleksji J. Pipera</strong> <!--more--></p>
<p><strong>1. Wprowadzenie</strong><br />
Kiedy Piper zastanawia się nad udziałem człowieka w szczęściu Boga, jego rozważaniom przyświeca stwierdzenie, że Bóg wtedy jest najbardziej przez człowieka uwielbiony, gdy ten jest maksymalnie szczęśliwy w Nim, co stara się podsumować stwierdzeniem, że człowiek będzie wtedy szczęśliwy w Bogu, gdy będzie wiedział, na czym polega szczęście Boga w samym sobie. Gdy mówi o szczęściu samego Boga stwierdza, że szczęście jest wielką częścią Jego chwały. Jedynie On jest prawdziwym szczęściem, nigdzie poza Nim szczęście nie istnieje. Jak pisał Augustyn: „Czegóż więc brakowałoby Tobie do szczęścia, który sam jesteś dla siebie szczęściem?” Piper twierdzi, iż fakt, że Bóg jest szczęśliwy, jest dla nas ludzi niezmiernie dobrą wiadomością. Bóg jest zadowolony z faktu bycia Bogiem. Jeżeli nie jest to prawdą, nikt nie mógłby spędzić wieczności z nieszczęśliwym Bogiem. Jeżeli Bóg jest nieszczęśliwy, to nie można też mówić o Ewangelii, która przecież jest Dobrą Nowiną.</p>
<p><strong>2. Doksologiczny charakter szczęścia Bożego</strong></p>
<p>Rozważania Pipera na temat szczęścia Boga biorą początek z 1 Tm 1,11 gdzie apostoł Paweł mówi o ewangelii „chwały błogosławionego Boga”. Piper w cytowanym przez siebie powyższym wersecie, w miejsce słowa błogosławionego, używa słowa szczęśliwego. Według niego użyte w oryginale greckie słowo makarios powinno być przetłumaczone w ten sposób. Grecko-polskie, interlinearne wydanie Nowego Testamentu tak oddaje ten werset: „Według dobrej nowiny chwały szczęśliwego Boga...” Szczęście Boga jest według Pipera mocno związane z Jego łaską. W Dz 17, 25, Bóg przedstawiony jest jako zupełnie samowystarczalny. Nie potrzebuje niczego od stworzenia. To On napełnia wszystko życiem i wszystkim, co potrzebne jest stworzeniu. On jest w centrum ewangelii, która jest ewangelią łaski. A łaska, jak pisze Piper, to przyjemność Boga, którą znajduje On w tym, że jest wywyższany. Jego wywyższenie ma natomiast swoją kulminację w dawaniu grzesznikom prawa do bycia szczęśliwymi w Nim.</p>
<p>Książka The Pleasures of God, w której Piper szczegółowo rozwija koncepcję szczęścia Boga, składa się z trzech części. W pierwszej Piper chce pokazać, iż szczęście Boga leży w Nim samym oraz Jego dziełach. W drugiej, koncepcja szczęścia Boga częściowo obejmuje człowieka, co szczegółowo będzie omówione w rozdziale następnym niniejszej pracy. W tej części książki zaakcentowana jest radość Boga z odpowiedzi udzielonej Mu przez człowieka. Wreszcie trzecia część, która jest też epilogiem książki, kładzie nacisk na to, że Bóg jest szczęśliwy, gdy daje człowiekowi szczęście, które ma w sobie. Poniżej zostaną omówione koncepcje szczęścia Bożego, opisane przez Pipera w poszczególnych częściach książki.</p>
<p>Część pierwsza, mówi o szczęściu Boga, jakie ma On w sobie i w tym czego dokonuje. Bóg jest szczęśliwy z powodu Jezusa Chrystusa, wszystkiego co robi, swojego stworzenia, swojej chwały.</p>
<p><strong>3. Szczęście Boga w Jezusie Chrystusie</strong><br />
Pierwszym i pierwszorzędnym powodem Bożego szczęścia jest szczęście, które ma On w swoim Synu. W relacji biblijnej na temat Przemienienia, znajdujemy takie oto stwierdzenie wypowiedziane przez Boga pod adresem Jezusa: „Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem...” Bóg otwarcie deklaruje, że kocha oraz ma satysfakcję ze swojego Syna. Angielski przekład NKJV, z którego korzysta Piper, tak oddaje drugą część Mt 17,5. „...in whom I am well pleased”. Słowo pleased można przetłumaczyć jako zadowolony, usatysfakcjonowany, a w niektórych przypadkach, szczęśliwy. Słowo delight ma jeszcze bardziej emfatyczne znaczenie. Można je przełożyć na zachwyt, a nawet rozkosz. W greckim tekście użyte jest tu słowo eudokesa, które przez Pipera tłumaczone jest jako delight. W ten sam sposób tłumaczy je interlinearny przekład grecko-angielski. Kiedy Piper pisze o szczęściu nie ma na myśli szczęścia rozumianego w potocznym sensie, przez większość ludzi, którzy definiują szczęście jako coś, co się przytrafia, wydarza, coś co po prostu spotyka człowieka niezależnie od niego samego. Dla niego szczęście to radość. W tej pracy najczęściej używanym terminem będzie szczęście, ale Piper używa też innych określeń, takich jak radość czy przyjemność. Dlatego, gdy mowa jest o szczęściu Boga, synonimami dla określenia szczęścia będą słowa takie jak, radość, przyjemność czy zachwyt. Tak więc Bóg jest zachwycony swoim Synem i rozkoszuje się Nim. Jest szczęśliwy w Nim jak i z powodu Niego. Z powodu tego, iż jest Panem, ale też, że przyszedł, aby służyć. Piper wymienia jeszcze inne powody, dla których Bóg jest szczęśliwy w swoim Synu. To uczestnictwo Jezusa w stwarzaniu świata, unikalna więź Jezusa z Bogiem Ojcem, fakt, że pełnia Boskości zamieszkała w Nim.</p>
<p>Bóg jest zachwycony swoim Synem, ponieważ Jezus Chrystus jest obrazem niewidzialnego Boga (czyli Jego własnym), „jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty...” Piper konkluduje swoje wywody na temat szczęścia Boga w swoim Synu stwierdzeniem, że szczęście Boga w Jezusie Chrystusie jest niczym więcej niż szczęściem Boga, jakie ma On w sobie samym. Jeżeli pełnia Boskości zamieszkała w Chrystusie, jeżeli to On jest obrazem niewidzialnego Boga, jeżeli On równy jest Bogu, no i w końcu, jeżeli On jest Bogiem, z tego wynika obraz Boga, który jest szczęśliwy w samym sobie i z powodu siebie. Bóg jest zachwycony samym sobą.</p>
<p>To dla Pipera bardzo ważne stwierdzenie. Wydaje się, że chodzi mu przede wszystkim o ukazanie Boga, który jest absolutnym centrum wszystkiego. Szczęście czy radość znajduje On w sobie samym, lub też w tym, co jest odbiciem Jego istoty.</p>
<p>Jednak taki obraz Boga przedstawiony przez Pipera może zrodzić pewne pytania. Na przykład można by zapytać, czy aby nie jest to obraz zapatrzonego w siebie narcystycznego Boga egoisty, który zadowolony i szczęśliwy jest tylko wtedy, gdy widzi samego siebie? Piper również dostrzega potencjalną możliwość postawienia mu podobnych pytań. Według niego, gdyby człowiek odnajdywał szczęście w spoglądaniu w lusterko, musiałoby to zostać uznane za próżność. Człowiek został stworzony do rzeczy daleko większej niż kontemplacja samego siebie. Jego przeznaczeniem jest kontemplacja Boga. Wszystko „mniej” będzie z jednej strony bałwochwalstwem, a z drugiej rozczarowaniem dla niego samego.</p>
<p>Jednak Bóg jest godny chwały ponad wszystko. Nie kochać Go i nie być zachwycony Nim jest wielką stratą dla człowieka i obrazą dla Boga. Według Pipera ta sama prawda tyczy się również Boga. Czy Bóg może kochać i zachwycać się czymś, co nie jest godne chwały ponad wszystko? Czy nie byłoby to bałwochwalstwem? Łamaniem zasad sprawiedliwości ustanowionej przez Niego? Dlatego uzasadnione jest stwierdzenie, że Bóg kocha i zachwyca się własnym pięknem i swoją doskonałością. W innej swojej książce Piper powołuje się na Jonathana Edwardsa, który twierdzi, że nic nie jest bardziej miłe Bogu niż wywyższać samego siebie. Piper podsumowuje to stwierdzeniem, że Bóg jest zachwycony byciem Bogiem. A ponieważ Jezus Chrystus jest Bogiem, to Boży zachwyt, czy jak to tłumaczy Biblia Tysiąclecia, Boże upodobanie, które ma On w swoim Synu, jest zachwytem dla samego siebie.</p>
<p>Ale dla Pipera wynika z tego faktu jeszcze jedna, niezwykle ważna według niego implikacja. Ta prawda jest fundamentem dla całej chrześcijańskiej nadziei. Jeżeli Bóg jest szczęśliwy z powodu swojego Syna, to jest też szczęśliwy z powodu tych, którzy są przez Jego Syna odkupieni.</p>
<p><strong>4. Szczęście Boga w Jego czynach</strong><br />
Następna koncepcja przedstawiona przez Pipera w pierwszej części The Pleasures... mówi o tym, że Bogu sprawia przyjemność wszystko, co robi. Innymi słowy, jest szczęśliwy z każdym swoim czynem oraz z powodu niego. Chodzi tu o Jego suwerenne działanie. Nie ma niczego, co sprawiałoby Mu przykrość. Nie ma niczego, co robi, a wolałby tego nie robić.</p>
<p>Właściwie nie ma tu wielkiej potrzeby streszczania tego rozdziału. Ale jest potrzeba dyskusji z Piperem. Jest potrzeba postawienia pytania, które co jakiś czas stawiane jest na przestrzeni dziejów Kościoła. Pytania, które było i jest dość istotną częścią dyskusji toczącej się między zwolennikami teologii kalwińskiej a zwolennikami teologii arminiańskiej. Jeżeli Bóg jest zadowolony z każdego swojego czynu, to czy Bogu sprawia przyjemność posyłanie ludzi do piekła? Czy wolno nam powiedzieć, że jest On z tego powodu szczęśliwy?</p>
<p>Westminsterskie wyznanie wiary wypowiada się na ten temat w sposób jednoznaczny: „Jest suwerennym władcą nad wszystkimi Swoimi stworzeniami. Używa ich według Swojej woli i robi dla nich i z nimi cokolwiek zapragnie.” To stwierdzenie nie odpowiada na pytanie o szczęście Boga, jednak w tym samym wyznaniu wiary czytamy także: „Wszystko co czyni jest wynikiem Jego niezmiennej, sprawiedliwej woli i służy Jego własnej chwale.” A szczęście, jak to zostało odnotowane powyżej, jest wielką częścią Bożej chwały.</p>
<p>Autor artykułu zamieszczonego na stronie internetowej krytykującego koncepcje przedstawione przez Pipera twierdzi, że jeśli Bóg jest szczęśliwy we wszystkim, co robi - a więc i wtedy gdy wrzuca kogoś do piekła, to Piper prezentuje nam Boga podobnego do dziecka zabawiającego się lalką Barbi, które czasami znajdzie przyjemność po prostu niszcząc ją. W takim ujęciu, dla Pipera Bóg jest kimś, dla kogo wysłanie człowieka do piekła jest zaspokojeniem własnego pragnienia przyjemności i szczęścia.</p>
<p>W odpowiedzi Piper wskazuje na złożoność „emocjonalnego życia Boga”. Z jednej strony nie raduje się On ze śmierci żadnego grzesznika, a drugiej jest ona powodem Jego chwały, więc w tym sensie raduje się z niej. Dla zobrazowania tej idei Piper pyta, jak możemy wytłumaczyć fakt, że Bóg w każdej chwili wysłuchuje kilku milionów modlitw, jak w jednej chwili może współczuć tym, którzy cierpią, a jak radować się z tymi, którzy się radują? W jednej chwili obrażają Go grzechy popełniane na świecie, w tej samej chwili chwałę przynoszą Mu ci, którzy pokutują. Nikt nie potrafi odpowiedzieć na te pytania. Możemy tylko posuwać się tak daleko, na ile nam pozwala opis biblijny. A ten informuje nas, że Bóg w pewnym sensie nie ma przyjemności w śmierci bezbożnego, a w pewnym ma. W swoim komentarzu do pracy J. Edwardsa The End for Which God Created the World, Piper przywołuje wypowiedź Edwardsa na ten temat. W swojej wypowiedzi Edwards oparł się on na fragmencie Rz 9,22-23. Według Edwardsa ten fragment wyraźnie sugeruje, że gniew Boga nad bezbożnymi ma w konsekwencji objawić Jego chwałę.</p>
<p>Znany dogmatyk Bruce Milne twierdzi, że Pismo umieszcza zło i cierpienie w kontekście przyszłego tryumfu Bożych zamiarów względem ludzkości. Według niego grzech, cierpienie ani zło nigdy nie były elementem Bożego zamiaru względem ludzkości ani też nie są stałym elementem jego istnienia. Są one raczej czymś chwilowym, czymś, co nie będzie mieć miejsca w ostatecznej realizacji Bożych planów.</p>
<p>Apologia Konfesji Augsburskiej rzecz tę ujmuje w następujący sposób. Istnieją „dwa naczelne działania Boga”, mianowicie „przerazić oraz usprawiedliwić i ożywić przerażonych” - to odpowiednio Zakon i Ewangelia. Pierwsze jest Jego „obcym, niewłaściwym działaniem”, drugie Jego „własnym, właściwym działaniem”. Gniew nie jest więc drugą istotą Boga, lecz cieniem Jego istoty, która jest miłością. „Ale jako cień, bez którego światło Jego łaski nie świeci, jest on konieczny”.</p>
<p>Z kolei Karol Barth pisze, że to czym jest w swej łasce Bóg, jest esencją wszystkiego, co można nazwać możnością, wolnością oraz możliwością. „Moc Boga nie jest jakąś mocą bez charakteru. Dlatego te wszystkie pytania typu: czy aby Bóg mógłby sprawić, by dwa razy dwa równało się pięć, i temu podobne są tak bezprzedmiotowe, bowiem kryje się za nimi abstrakcyjne pojęcie możności.” Można tu pokusić się o jeszcze inną odpowiedź, którą proponuje Cornelius Van Til. Zarzuty podobne tym, przedstawionym przez powyżej cytowanego autora strony internetowej są, jak twierdzi, próbą logicznego zrozumienia natury Boga, „nie rozróżniając jasno pomiędzy istnieniem, jakie On ma sam w sobie, a Jego relacją do świata”, dalej twierdząc, że „człowiekowi jako stworzeniu i grzesznikowi nie wolno określać natury Boga innym sposobem jak tylko na podstawie Jego własnego objawienia”. Wydaje się, że Piper chce zatrzymać się właśnie w tym momencie, mówiąc, że z jednej strony nie raduje się On ze śmierci żadnego grzesznika, a z drugiej, jest ona powodem Jego chwały, więc w tym sensie raduje się z niej. Biblijne objawienie wskazuje na te dwa, z pozoru paradoksalne bieguny i Piper nie próbuje dokonać tu żadnej syntezy.</p>
<p>Podsumowując można postawić pytanie, czy Piper nie próbuje koniec końców nieco złagodzić swego stanowiska. Stwierdzenie, że Bóg raduje się ze wszystkiego, co robi, a więc jest szczęśliwy z powodu tego wszystkiego, czego sam dokonuje, brzmi troszeczkę inaczej, niż stwierdzenie, że Bóg w pewnym sensie raduje się ze śmierci grzesznika, a w innym nie. Niestety Piper nie tłumaczy tej rozbieżności między stawianymi przez siebie tezami. Wydaje się jednak, że zakłada on pewne zrozumienie tematu przez czytelnika. Powodem szczęścia Bożego jest też smutek i cierpienie, jest nim nawet śmierć Jezusa Chrystusa (o czym będzie mowa w dalszej części pracy). Dlatego, gdy zaczynamy wracać do naszego potocznego rozumienia szczęścia czy radości, te rozbieżności stają się widoczne. Jednak w perspektywie przedstawionej przez Pipera, zanikają. Chwałę przynoszą Bogu nawet rzeczy, które z punktu widzenia człowieka, wyglądają na trudne, a nawet tragiczne.</p>
<p><strong>5. Szczęście Boga w stworzeniu</strong><br />
Następny powód szczęścia Boga to stworzenie. Bóg według Pipera raduje się ze swojego stworzenia. Po pierwsze dlatego, iż ono wyraża Jego chwałę. „Niech chwała Pana trwa na wieki, niech się raduje Pan dziełami swymi.” Głównym przesłaniem, które ma być komunikowane człowiekowi przez stworzenie jest chwała Boża. Po drugie, Bóg raduje się ze stworzenia bo ono Go wywyższa i wysławia. W dalszej kolejności Piper wymienia to, że stworzenie objawia Bożą mądrość, Bożą potęgę oraz fakt, iż ma ono kierować uwagę człowieka na samego Boga. Ma skłonić go do refleksji i zadania sobie pytania, „jeżeli to wszystko jest dziełem Boga, to jaki jest sam Bóg?” Konfesja westminsterska również stwierdza, że Bóg stworzył świat, który jest przyjemny Bogu Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu. Świat ma manifestować „chwałę Jego wiecznej mocy, mądrości oraz dobra”. Louis Berkhof pisze, że „doktryna o stworzeniu nie jest umieszczona w Biblii jako filozoficzne rozwiązanie problemu powstania świata, ale ma ona etyczne i religijne znaczenie jako ukazanie właściwej relacji człowieka do Boga. Podkreśla ona fakt, że Bóg jest źródłem wszystkich rzeczy i że wszystko należy do Niego oraz jest Mu podporządkowane”. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Piper nigdy nie postrzega stworzonego świata jako ostatecznego celu Boga. Jak wielokrotnie wspomina, ostatecznym celem Boga jest Jego własna chwała. W historii Kościoła, zwłaszcza w czasach XVI-wiecznego humanizmu oraz racjonalizmu osiemnastego stulecia, często twierdzono, że Bóg nie może czynić samego siebie ostatecznym celem, cel ten może odnaleźć jedynie w stworzeniu, a szczególnie w człowieku. Tak więc ostatecznym celem stworzenia jest w tym ujęciu powodzenie, czy też szczęście człowieka.</p>
<p>Dla Pipera stworzenie nie tylko nie jest ostatecznym celem Boga, nie jest też ono w tym sensie czymś, co samo w sobie ma uczynić człowieka szczęśliwym. Jest ono refleksem Bożej chwały i dlatego jest powodem do szczęścia Boga. Może być ono w też w tym stopniu powodem do szczęścia człowieka, jeżeli potrafi on dostrzec w nim Bożą chwałę, Jego moc, mądrość, czy gdy kieruje ono uwagę człowieka na swego Stwórcę.</p>
<p>Gdy Piper mówi o stworzeniu i szczęściu jakie Bóg ma z powodu niego, znowu zauważalne staje się główne przesłanie Pipera, które chce on przekazać swym czytelnikom. Powodem Bożej chwały oraz związanego z nią Jego szczęścia jest On sam. Stworzenie samo w sobie nie jest powodem omawianego tu Bożego szczęścia. Prawdziwym powodem jest to, iż odbija ono Jego chwałę. Znowu widać prawdziwe centrum teologii Pipera. To Bóg, który ma przyjemność w sobie samym.</p>
<p><strong>6. Szczęście Boga płynące z okazywania przychylności ufającemu Mu człowiekowi</strong><br />
Następny powód do szczęścia Boga omawiany przez Pipera, to robienie dobrych rzeczy tym, którzy Mu ufają. Innymi słowy, znajduje On upodobanie w czynieniu dobra. Pierwszy tekst biblijny, na którym opiera się Piper to Jr 32, 39-41, gdzie Bóg zapowiada Nowe Przymierze pomiędzy sobą a swoim ludem. To Nowe Przymierze ma charakteryzować się między innymi tym, że Bóg nie przestanie czynić dobrych rzeczy dla tych, z którymi zawarł Przymierze. I będzie to robił z radością. W tłumaczeniu Biblii Warszawskiej czytamy „i będę się radował z nich”, ale Piper twierdzi, że ten tekst poprawnie przetłumaczony powinien brzmieć „będę się radował czyniąc dobro dla nich”. Podobnie tłumaczy to Biblia Tysiąclecia, gdzie powyższy werset brzmi: „Zawrę zaś z nimi przymierze wieczne, mocą którego nie zaprzestanę wyświadczać im dobra (...) i cieszyć się będę wyświadczając im dobrodziejstwa”. Innym tekstem jest fragment Psalmu 23, gdzie psalmista stwierdza, że dobroć i łaska towarzyszyć mu będą po wszystkie dni.</p>
<p>Piper opiera się na twierdzeniu, że Bóg „uwielbia okazywać miłosierdzie”. Boża przychylność względem swojego ludu wyraża Jego wielkość. Bóg decyduje się pokonać wszelką przeszkodę, która stoi na drodze do czynienia dobra, co znajduje swoją kulminację w śmierci Jezusa Chrystusa. Berkhof zwraca uwagę na fakt, iż słowo miłosierdzie, które jest często tłumaczeniem hebrajskiego chesed, powinno być raczej tłumaczeniem innego hebrajskiego słowa, które brzmi racham. A właściwe tłumaczenie powinno być wzmocnione przymiotnikiem: czuła lub łagodna. Czułe lub łagodne miłosierdzie. „Jeżeli łaska Boga powinna być odniesiona do człowieka, który jest winny przed Nim, to miłosierdzie ma pokazywać człowieka jako tego, który niesie konsekwencje grzechu, jest słaby i dlatego potrzebuje boskiej pomocy.”</p>
<p>To, iż Bóg raduje się z czynienia dobra znowu obrazuje fakt, że Bóg jest szczęśliwy w samym sobie. Jak po raz kolejny zauważa Piper Bóg przede wszystkim kocha swoją własną chwałę. Człowiek w swym oddawaniu Bogu chwały jest niedoskonały i nie mógłby oddawać jej w sposób zadowalający doskonałego Boga. Idąc dalej w tym rozumowaniu, człowiek przez całe życie znieważa Boga w ten czy inny sposób. Jedyne, co może całkowicie Boga zadowolić to chwała Jego własnego imienia. Dlatego człowiek może oddać chwałę Bogu tylko w jeden sposób. Chroniąc się w Bożym imieniu, co Piper definiuje jako zaufanie. Poprzez zaufanie okazane Bogu człowiek uczestniczy w akcie uwielbienia. A dla Boga, jak pisze Piper, „uwielbienie jest echem Jego własnej doskonałości, która odbija się w sercach ufających Mu ludzi”. Dla Pipera implikacją tego faktu jest to, iż to samo pragnienie, które pcha Boga do szukania własnej chwały, motywuje Go aby usatysfakcjonować serca tych, którzy szukają swego szczęścia w Nim, co w tym wypadku jest równoznaczne z zaufaniem Mu, czy jak to wcześniej zostało nazwane, chronieniem się w Jego imieniu. Bóg znajduje swoją chwałę w ludziach, którzy, parafrazując nieco słowa Augustyna, aby osiągnąć szczęście zwracają się ku Temu, który je stworzył, i żyją coraz bliżej Źródła życia, w jego świetle widzą światło, stają się doskonałymi, jasnymi, błogosławionymi.</p>
<p>Czytając ten fragment książki Pipera nasuwa się jednak kilka pytań. Po pierwsze, twierdzenie, że Bóg czyni z radością dobre rzeczy dla swojego ludu rodzi pewne skojarzenia z tzw. Ewangelią Prosperity. Taki zarzut stawia Piperowi Sandy Simpson, który w swej polemice z Piperem wskazuje na fakt, iż niektóre idee przedstawiane przez niego, w jawny sposób wspierają zagrażający dziś Kościołowi charyzmatyczny ruch Trzeciej Fali. Warto więc przyjrzeć się pokrótce ideom głoszonym przez Kościoły związane z tym ruchem.</p>
<p>Reprezentatywny dla tego nurtu jest szwedzki pastor i teolog Ulf Ekman, który już na wstępie omawiania tematu Bożej przychylności dla człowieka pisze, że imię Boga El Shadai należy przetłumaczyć jako „więcej niż wystarczający” lub „we wszystkim wystarczający”. Całe nasze myślenie na temat Boga powinno zaczynać się od stwierdzenia, że „Bóg jest Bogiem wszelkiego dostatku”. Dalej, powinniśmy pamiętać, że „w Jezusie jest przeobfity zasób życia i bogactwa dla zaspokojenia każdej potrzeby życia” oraz, że słowo ewangelia znaczy tyle, iż „w Jezusie Chrystusie Bóg ma wspaniałe życie dla nas wszystkich”. Można tu przytoczyć jeszcze inne stwierdzenia: „On nie chce by jego dzieci cierpiały w czymkolwiek niedostatek”, czy też „Ubóstwo przyszło na świat przez grzech. Nie jest ono cnotą przybliżającą cię do Boga, ale przekleństwem, które ograbia mężczyzn i kobiety z ich zdrowia, radości i możliwości pomagania tym, którzy są w potrzebie”. Kiedy Piper w swojej książce Desiring God... mówi o szczęściu człowieka jego koncepcje w pewien sposób uprawniają do porównywania ich z teologią Trzeciej Fali. Jednak, czy w miejscu gdzie mówi o szczęściu samego Boga i o tym, że jednym ze źródeł tego szczęścia jest bycie przychylnym swemu ludowi, te porównania są uzasadnione? Czy Simpson nie wyrwał po prostu wypowiedzi Pipera z jej właściwego kontekstu?</p>
<p>Po pierwsze akcent u Pipera pada nie na dobrodziejstwa, które Bóg wyświadcza swoim dzieciom, ale raczej na to, z jakim nastawieniem On to robi. Przykładem jest tu historia Syna Marnotrawnego, przy okazji której dowiadujemy się, że „większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się upamięta, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują upamiętania”. Piper przywołuje ten werset, aby wskazać na Bożą przychylność. Według niego Jezus przekazuje przesłanie wszystkim tym, którzy przychodzą do Boga. Przesłanie o Jego przychylności. I tu dochodzimy do kolejnych różnic między Piperem a Ekmanem. Ten ostatni akcentuje zwycięskie życie. Wiara powinna być agresywna, a wierzący cały czas jest wzywany do walki. Retoryka Pipera jest inna. Jedyna walka, którą ma toczyć wierzący w Boga człowiek, to schronić się w Jego imieniu. Piper cytuje Ps 147, gdzie w wersetach 10 - 11 psalmista opisuje Boga jako tego, który „nie lubuje się w sile rumaka, nie ma upodobania w goleniach męża, ale ma upodobanie w tych, którzy się go boją, którzy ufają łasce jego”. Wyrażając to inaczej, Boża przychylność spotyka tych, którzy Mu ufają. W teologii Trzeciej Fali, jest ona raczej zarezerwowana dla tych, którzy walczą.</p>
<p>Warto w tym miejscu wspomnieć o tym, że w pewnym stopniu różnice między Piperem a Ekmanem mogą wydać się tylko pozorne, ograniczające się do retoryki. Ekman nie mówi o walce własnymi siłami. On też zachęca swoich czytelników do zaufania Bogu. Jednak to zaufanie wyrażać się ma w afirmowaniu Boga, poprzez wspomnianą już agresywną wiarę, czy też „pieśni wojenne”, których słowa mają przypominać o tym, kim jest Bóg i czego On dokonał, a także czego człowiek może dokonać przez Niego. Pieśni te mają być także wyrazem wiary, ale przede wszystkim przyświeca im jeden cel - pobudzenie Boga do działania. „Bóg dokona tych rzeczy w tobie i przez ciebie, jeśli zaczniesz czynić je swoim wyznaniem.” Podczas gdy Ekman wyznaje, że Pan jest zwycięzcą i wojownikiem i są to według niego Boże atrybuty w pełni przekazywalne, Piper chce czegoś więcej niż wyznania. Chce życiowej postawy, która jasno wskazuje, że „Pan jest moim schronieniem, moją skałą i moją jedyną nadzieją”.</p>
<p>Inne powstające w tym kontekście pytanie, to pytanie o trudności, które spotykają każdego człowieka na drodze życia. Dramaty, tragedie, porażki i różne przykrości spotykające przecież nawet tych, którzy chronią się w Imieniu Pańskim. Piper wskazuje tu na Bożą suwerenność i na fakt, że dopuszcza On do rzeczy niezrozumiałych w życiu człowieka. Sposób zrozumienia przez Pipera opatrzności Bożej został jasno przedstawiony w jego artykule, który ukazał się po trzęsieniu ziemi w Turcji. Ta tragedia spowodowała setki pytań, stawianych przez ofiary, ich bliskich, a także postronnych obserwatorów. Piper wyraźnie wskazuje tu na fakt, że tego typu wydarzenia mają kierować naszą uwagę na potęgę Boga. Kiedy ziemia się trzęsie, nie pozostaje już człowiekowi żadna droga ucieczki. „Dokąd się zwrócisz, jeśli już nawet ziemia nie jest bezpieczna? Odpowiedź brzmi, do Boga.” Dla Pipera wszystko, co się wydarza, jest przyzwolone przez Bożą opatrzność. Przy czym akcent wyraźnie pada na Bożą suwerenność i wszechmoc.</p>
<p>Karol Barth pisze, że Bóg nie jest ani Bogiem, który by nic nie mógł, ani nie jest Bogiem, który nie mógłby wszystkiego, „lecz On odróżnia się od wszystkich innych mocy tym, że może czynić, co chce”. Dla Bartha Bóg nie stoi w rzędzie żadnych mocy doczesnych, nawet jako najwyższa z nich. On przewyższa wszystkie inne moce i nie jest przez nie ograniczony, ani uwarunkowany. On jest Panem panów i Królem wszystkich królów. „Tak, że wszystkie te moce, będące jako takie istotnie mocami, już apriorycznie leżą u stóp mocy, która jest mocą Boga”. Jednak ostatecznie człowiek musi i tak zaufać Bożej obietnicy, która mówi, że Bóg będzie się radował robiąc dla ufającego Mu człowieka dobre rzeczy. A więc Bóg jest szczęśliwy z powodu dobra, jakie wyświadcza. Ale też z powodu tych, którzy Mu ufają.</p>
<p>Podsumowując można tu powiedzieć, że największym szczęściem dla człowieka jest radość ze społeczności z Bogiem, udział w szczęściu, które ma On w sobie samym. Patrząc na to z tej perspektywy, największym dobrodziejstwem, jakie Bóg wyświadcza człowiekowi, jest umożliwienie przebywania w Jego obecności i oddawania Mu chwały w sposób podobający się Jemu. Dlatego nie należy patrzeć na Boga wyłącznie oceniając bieżące wydarzenia, patrząc na ewentualne korzyści czy straty z tego płynące. Na tej podstawie łatwo człowiekowi zakwestionować twierdzenia mówiące, że Bóg chce czynić dobre rzeczy tym, którzy Mu ufają. Piper pokazuje, że Bóg daje z radością, ale to, co daje On w pierwszej kolejności, to możliwość radowania się ze społeczności z Nim.</p>
<p><strong>7. Szczęście Boga z powodu predestynacji</strong><br />
Według Pipera, powodem do szczęścia Boga jest też wybranie. Autor sam przyznaje, że dla wielu ludzi to stwierdzenie może wydać się nad wyraz kontrowersyjne. Jednak jak sam twierdzi, rzadko która prawda biblijna nie zasługuje na miano kontrowersyjnej. A w dzisiejszym świecie człowiek jest zmuszony do kupowania swojej intelektualnej i duchowej strawy w hipermarkecie kontrowersji.</p>
<p>Rozważanie na temat wybrania zaczyna Piper od Izraela. Według niego Stary Testament nieustannie przypomina o fakcie, że Izrael stał się Bożym narodem z powodu tego, iż Bóg wybrał ten naród spośród innych narodów świata. Berkhof pisze, że „Izrael został wybrany przez Boga jako naród, który miał mieć szczególne przywileje oraz szczególną służbę. Piper podkreśla bezwarunkowe wybranie Izraela, a więc fakt, iż Bóg nie był pod najmniejszym nawet wpływem jakichkolwiek moralnych czy innych zalet swych wybranych. Jeżeli więc Bóg nie był motywowany przy swym wyborze jakimiś zaletami Izraela, jaki jest inny motyw Bożego działania? Piper przywołuje V Księgę Mojżeszową 10, gdzie w piętnastym rozdziale czytamy „...do twoich ojców przywiązał się Pan, twój Bóg, aby ich miłować...” Według niego werset ten można przetłumaczyć, „Bóg zachwycił się umiłowaniem twych ojców”, co ma obrazować fakt, iż powodem wybrania Izraela jest Boża przyjemność czy szczęście. Także Berkhof stwierdza, że powodem, dla którego Bóg wybrał Izraela, a potem Kościół, „jest Jego własna chwała”, a jak Piper często podkreśla, szczęście Boga i Jego chwała są ze sobą nierozerwalnie związane. Według Pipera Nowy Testament w podobny sposób opisuje fakt wybrania. Jedyną różnicą jest to, iż nowotestamentowy Kościół nie należy już do jakiejś szczególnej grupy etnicznej. Wybranie jest teraz rozciągnięte na indywidualne osoby, które są wzywane do wiary, a tym samym stania się częścią odkupionego ludu Bożego.</p>
<p>Warto w tym miejscu zrobić pewną dygresję i odnieść się do zagadnienia wybrania, jako problemu samego w sobie. Piper w niewielkim stopniu zajmuje się wybraniem jako problemem teologicznym. Bardziej zależy mu na ukazaniu szczęścia jakiego doświadcza Bóg z powodu niego. Szczęście Boga jest też tematem tego rozdziału pracy. Jednak zagadnienie wybrania jest na tyle istotną kwestią w historii dogmatycznej refleksji, że nie sposób nie zarysować tu choćby kilku koncepcji. Piper, choć unika tego typu stwierdzeń, stoi na stanowisku kalwińskiej nauki o podwójnej predestynacji (łac. praedestinatio gemina).</p>
<p>Według Bartha, dla którego idea wybrania stoi w środku soteriologii, odwieczna predestynacja jest predestynacją podwójną, nie jest to jednak tradycyjne scholastyczno-kalwińskie zrozumienie, gdzie jedna „część ludzkości jest odwiecznie wybrana, a druga odwiecznie odrzucona, lecz w znaczeniu, że w Jezusie wszyscy ludzie są wybrani, chociaż bez Jezusa wszyscy są odrzuceni, ponieważ Jezus jest jedynym wybranym i jedynym odrzuconym człowiekiem. W Nim, wybierającym Bogu i wybranym człowieku, wszyscy ludzie są wybrani i tak nikt nie jest odrzucony. Bóg odrzuca samego siebie na krzyżu zastępczo za wszystkich ludzi, tak że żaden człowiek nie zostaje odrzucony i wszyscy zostają wybrani.” Horst Georg Poehlmann stwierdza, iż nauka o podwójnej predestynacji nie jest nauką biblijną, bo po pierwsze jest ona sprzeczna z uniwersalnością łaski, po drugie kłóci się ona z miłością jako istotą Boga, bo „czyni ona z Niego Boga o cechach nieludzkich i despotycznych”. Zwolennicy nauki o podwójnej predestynacji często twierdzą, iż jej całokształt przynosi korzyści w postaci dobrych postaw jej wyznawców. „Pobożne rozważanie predestynacji i naszego wyboru w Chrystusie jest pełne słodkiej, miłej i niewysłowionej pociechy dla pobożnych osób.” Inni chcą podkreślić Bożą łaskawość. Ich wizją jest wizja Boga życzliwego, niezależnie od tego, co może wynikać z tez o podwójnej predestynacji. „Widząc dramat człowieka, polegający między innymi na niezdolności wyjścia z zastanej sytuacji wychodzi mu naprzeciw.” Część teologów, mimo iż przyznaje się do praedestinatio gemina, rzadko wyprowadza daleko idące skutki wynikające z tej nauki. „Selektywnie koncentrują się zwykle na radosnym jej elemencie: iż Bóg jako czuły i wrażliwy Ojciec wychodzi naprzeciw niesprawiedliwemu człowiekowi, by łaskawie i niezasłużenie odziać go w kosztowną szatę swej Boskiej - danej przez ukrzyżowanego Chrystusa - sprawiedliwości.”</p>
<p>Wydaje się, że Piper chciałby przedstawić Boga właśnie w ten sposób. Jako Boga łaskawego i miłosiernego. Jednak akcent w jego wywodach na omawiany wyżej temat pada zawsze na fakt, iż Boży wybór jest powodem do Jego chwały i szczęścia. Jest to zgodne z innym jego twierdzeniem, które zostało omówione powyżej. Że Bóg jest szczęśliwy we wszystkim, co robi. Konsekwentnie więc, będzie on szczęśliwy w dokonanym przez siebie wyborze, zupełnie niezależnie od tego, jak dziś oraz na przestrzeni dziejów, wybór ten był rozumiany. Zagadnienie predestynacji i podwójnej predestynacji są do dziś dnia tematami, które co jakiś czas budzą kontrowersje w Kościołach ewangelikalnych. Z pewnością wskazanie na fakt, iż Boży wybór dokonywany jest przez Boga z radością, z radości, i jest powodem do jeszcze większej radości może tylko ożywić, lub też zaostrzyć toczące się dyskusje.</p>
<p><strong>8. Szczęście Boga z powodu odkupieńczej śmierci Chrystusa</strong><br />
W swojej książce pt. The Passion of Jesus Christ Piper zadaje pytanie o sprawcę ukrzyżowania Chrystusa. „Kto ukrzyżował Chrystusa? Sam Bóg to zrobił”. W książce pt. The Pleasures... twierdzi, że to kolejny powód do szczęścia Boga. Tak jak powodem do tego jest Jego Syn, tak jak powodem jest Jego własna doskonałość, wyrażana przez stworzenie, tak jak Jego własna chwała, czy dobro czynione tym, którzy Mu ufają, tak też powodem Jego szczęścia jest skazanie na śmierć swojego Syna. Konfesja westminsterska w podobny sposób opisuje stosunek Boga do śmierci swojego Syna. „Odwieczny cel, którym jest wybranie Jezusa Chrystusa i ustanowienie Go mediatorem między człowiekiem a Bogiem... raduje Go.” Bóg będąc całkowicie zaangażowany w rozsławianie swojej chwały, właśnie w ten sposób usuwa wszelkie przeszkody, aby udział w tej chwale miał grzeszny człowiek. Piper przedstawia historię odkupienia jako symfonię z dwoma głównymi tematami. Jednym z tematów to właśnie Bóg, którego pasją jest Jego własna chwała, drugim zaś Jego miłość do grzeszników. I jak to Piper obrazowo przedstawia, Boże szczęście płynące z Jego przychylności względem grzeszników oraz Jego szczęście związane z Jego własną chwałą spotykają się i biorą ślub w Jego szczęściu płynącym z poświęcenia własnego Syna. Innymi słowy, śmierć Jezusa Chrystusa usuwa dysonans jaki zachodzi między Bożą miłością dla Swojej chwały, a Jego miłością do grzeszników. Piper twierdzi, że głównym celem ofiary Chrystusa jest umożliwienie człowiekowi oddawanie chwały Bogu we właściwy sposób. Wszystkie skutki, jakie niesie za sobą ofiara Chrystusa, czyli uśmierzenie Bożego gniewu względem grzeszników, otworzenie człowiekowi dostępu do Boga, stworzenie mu miejsca, w którym może on spotkać się z Bogiem, prowadzą do kulminacji, którą jest fakt, iż człowiek może, dzięki ofierze Chrystusa oddawać Bogu chwałę w sposób jaki Go zadowala.</p>
<p>I tu znowu widać centrum teologii Pipera, którą jest sam Bóg i Jego chwała. Szczęście Boga, jakie znajduje on w śmierci Jezusa Chrystusa, jest uzasadnione tym, że śmierć ta umożliwiła oddawanie Mu chwały.</p>
<p><strong>9. Szczęście Boga z powodu dawania a nie sprzedawania</strong><br />
Ta przyczyna mogłaby być uznana za wyjaśnioną przy okazji omawiania Bożej radości, płynącej z dawania grzesznikom dobrych rzeczy. Warto tu jednak powrócić do tego tematu, gdyż można potraktować go nieco szerzej oraz położyć akcent na nieco inne aspekty wspomnianego dawania. Bóg jest szczęśliwy z powodu dawania. Jednak podkreślenie Pipera ma na celu pokazanie, że jest to dawanie, a nie sprzedawanie. Tyczy się to zarówno zbawienia, odpowiedzi na modlitwy, jak i całej Jego przychylności płynącej z powodu Przymierza. Piper daje tu ilustrację sztucznego zbiornika wodnego. Trzeba o niego dbać, nawadniać, pogłębiać i oczyszczać. Bóg jest jednak podobny do górskiego źródełka, dla którego nic nie można zrobić. Można z niego jednak pić. Dla Pipera Bóg jest właśnie taki. Ceniący spragnionego i chętnie dający Mu się napić. A na dodatek wszystko to sprawia Mu przyjemność.</p>
<p><strong>10. Szczęście Boga z powodu cierpienia Jego ludu</strong><br />
Piper spotyka się z zarzutami skierowanymi w stronę niektórych przedstawianych przez siebie koncepcji. Jeżeli Bóg z radością chce dawać człowiekowi dobre rzeczy, jest mu przychylny i „uwielbia okazywać miłosierdzie”, to czy nie oznacza to dla człowieka dobrego, dostatniego i spokojnego życia? Kiedy Boża przychylność wydaje się tak łatwo człowiekowi dostępna, gdy odnosi się wrażenie, że w zasadzie jedynym Bożym wymaganiem stawianym człowiekowi przez Boga jest położenie całej swej nadziei w Nim, to czy nie można odnieść wrażenia, że prezentowany tu obraz chrześcijaństwa jest obrazem wakacyjnej sielanki? Piper rozwiewa jednak podobne wątpliwości pisząc, że nieodłącznym elementem prawdziwego chrześcijaństwa jest cierpienie. Cierpienie wierzącego człowieka jest też powodem Bożej chwały, a więc też powodem Jego szczęścia. Piper pisze, że każde cierpienie wierzącego człowieka jest cierpieniem dla Chrystusa i z Chrystusem. Cierpienie jest towarzyszem człowieka gdy ten przez wiarę podąża ścieżkami wytyczonymi przez Boga. Zgodnie ze słowami autora Listu do Hebrajczyków człowiek jest wspierany przez arcykapłańską służbę Jezusa Chrystusa.</p>
<p>Największym skarbem i dążeniem chrześcijanina jest chwała Boża. I jak wielokrotnie zauważa Piper, Bóg niczym innym nie jest zainteresowany bardziej, niż własną chwałą. W cierpieniu człowieka manifestuje się chwała Boża. Jeśli cierpiący człowiek polega na Bogu i pomimo swej tragicznej sytuacji trwa w nadziei i radości, pokazuje swą postawą, że ufa Bogu, który jest jedynym źródłem wszelkiej satysfakcji i siły. Pokazuje, że Bóg jest dla niego cenniejszy niż wszystko to, co właśnie stracił. W ten sposób Bóg jest przez niego wywyższony. W swoim traktacie na temat cierpienia Marcinkowski pisze, że celem ludzkiego cierpienia „jest uwielbienie wszystkiego tak, aby Bóg był wszystkim we wszystkim”.</p>
<p>Problem cierpienia jest też przez Pipera przedstawiany jako powód do szczęścia człowieka, co zostanie zasygnalizowane w rozdziale czwartym niniejszej pracy. Problem jest na tyle istotny, że jak utrzymuje Juergen Moltmann, „rodzi wszystkie ludzkie wątpliwości wokół osoby Boga, bowiem cierpienie nie jest jedynie problemem natury akademickiej, lecz otwartą raną na ciele świata”. To, do czego usiłuje przekonać swych czytelników Piper można podsumować jednym prostym zdaniem. Ludzkie cierpienie jest powodem chwały Bożej. Z pewnością problem cierpienia powinien być omawiany w bardziej kompleksowy sposób. Ostatecznie jest to problem nurtujący wielkich i mniejszych teologów od samego początku istnienia chrześcijaństwa. Jak pisze Dyrness, „powinniśmy być świadomi, że rozważany problem, z którym zmagali się rozmaici myśliciele przez tysiące lat, jest jedną z tajemnic ludzkiej egzystencji, ściśle związaną z doświadczeniem religijnym”.</p>
<p>Można miejscami odnieść wrażenie, iż Piper upraszcza nieco swe podejście do tematu. Jego celem nie jest jednak dokładne omówienie problemu cierpienia. Stara się on raczej wskazać na fakt, iż ludzkie cierpienie jest powodem Bożej chwały i Jego szczęścia. A jeżeli człowiek ma do cierpienia właściwy stosunek, ma być też ono powodem do jego własnego szczęścia. To, iż Piper porusza zagadnienie cierpienia daje mu też kolejny kontrargument w dyskusji z przeciwnikami jego koncepcji. Jeżeli możliwe było odniesienie wrażenia, że Piper proponuje łatwe chrześcijaństwo, oparte na założeniu o przychylności Boga oraz na Jego pragnieniu szczęścia stworzenia, to poprzez wskazanie na konieczność cierpienia i na fakt, iż ono również przynosi chwałę Bogu, wnosi pełniejsze zrozumienie szczęścia i chwały Boga.</p>
<p><strong>11. Podsumowanie</strong><br />
Cel Pipera to ukazanie Boga, który jest absolutnym centrum wszystkiego. Szczęście, czy radość znajduje On w sobie samym. To Bóg, który jest zachwycony byciem Bogiem. A jeżeli cokolwiek innego jest przedmiotem Jego zachwytu, to tylko ze względu na to, iż jest ona odbiciem Jego własnej chwały. Jak wielokrotnie wspomina Piper, jedynym i ostatecznym celem Boga jest Jego własna chwała. Nie człowiek, a Bóg. Jednakże człowiek odgrywa w tym Bożym celu bardzo istotną rolę. Został stworzony przez Boga po to, aby oddawać Mu chwałę, czy - jak zostanie to wyjaśnione w kolejnym rozdziale pracy - po to, by być szczęśliwym w Nim.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
