<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>ogollnie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/ogollnie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "ogollnie"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 18:12:33 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Poczuj rdzę - Salad Fingers]]></title>
<link>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=615</link>
<pubDate>Sat, 19 Jul 2008 13:18:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>cascad</dc:creator>
<guid>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=615</guid>
<description><![CDATA[Najgenialniejsze rzeczy są dziełem przypadku? Tak zwykło się mawiać i jest w tym sporo prawdy. ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/07/5.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-616" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/5.jpg" alt="" width="300" height="300" /></a>Najgenialniejsze rzeczy są dziełem przypadku? Tak zwykło się mawiać i jest w tym sporo prawdy. Stara jak węgiel anegdotka o Newtonie któremu na głowę spadło jabłko, jest niejako jej potwierdzeniem. Wielcy ludzie, potrzebują jakiegoś impulsu z zewnątrz by zauważyć coś co mijali codziennie, stworzyć nowe idee, nadać pędu swej pracy twórczej, czegoś co im ‘uaktywni’ wenę.<br />
Dzięki przypadkowi powstała też jedna z najbardziej niezwykłych animacji na jakie można się natknąć w Internecie – ‘<strong>Salad Fingers</strong>’. Jej twórca - David Firth potraktował żarty swego kumpla na serio i postanowił we flashu stworzyć historię typa lubiącego dotykać zardzewiałe łyżeczki... bo niby czemu nie? A skąd się wzięły ‘sałtkowe palce’ ? ten sam koleżka tak nazwał jego pociesznie - wygięte metody uderzania w struny gitary ;) Niepozorne, codzienne rozmowy doprowadziły do stworzenia niepokojącego, narkotycznego obrazu. Zwłaszcza Gdy zasiada się do seansu wstawiony [czymkolwiek] czy też w melancholijnym nastroju. A zresztą, nawet w dobrym humorze można bez problemu dostać plam na mózgu, oglądając poczynania pewnego zgnito zielonego osobnika.<br />
<!--more--></p>
[caption id="attachment_617" align="alignleft" width="240" caption="null"]<a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/2.jpg"><img class="size-medium wp-image-617" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/2.jpg?w=300" alt="" width="240" height="174" /></a>[/caption]
<p>Już na wejściu, w pierwszym króciutkim odcinku dostajemy solidny zastrzyk wrażeń. Zaczyna się od myślenia ‘co to ma wszystko znaczyć? ‘a kończy na próbie jakiegokolwiek sensownego ogarnięcia całej wizji. W oszczędnej grafice spotykamy anormalnego typa, w chatce pośrodku... niczego. Dziwny świat, dziwna muzyka, dziwne postaci i łyżki. Pocieranie pokrytych rdzą przedmiotów sprawia mu niemal seksualną przyjemność. Co jeszcze nie jest tak niepokojące jak jego misja którą sobie sam narzuca, poszukiwanie idealnej łyżki... Ciężkość klimatu potrafi zostawić widza z otwartymi szeroko oczami, nie wiedzącego co w ogóle się stało.</p>
<p>Salad Finger, nie jest w swym świecie sam. Przynajmniej takie sprawia wrażenie, bo za przyjaciół wziął sobie choćby pacynki które umieścił na swych palcach. Już sama rozmowa z nimi może przyprawić o dreszcze (te imiona! Marjory Stewart-Baxter, Hubert Cumberdale, Jeremy Fisher). Poza tym, bardzo lubi je smakować. Nieraz pojawiają się w przedziwnych miejscach niepokojąc jeszcze bardziej. Ciężko rozwikłać jakiekolwiek istoty przewijające się przez ekran: pojawia się mała dziewczynka - przeraźliwie okropna, pokraczne, oszpecone dziecko które zakochuje się w Saladzie. Do tego stopnia, że chce go uwięzić i się mu oświadcza. Jest i niewinny chłopiec ginący w straszny sposób oraz parę innych nie mniej ciężkich person, budzących niepokój samą swą obecnością.</p>
<p><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/6.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-618" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/6.jpg" alt="" width="380" height="200" /></a></p>
<p>Ten mini-serial zdaje się być czymś pomiędzy dziecinną zabawą (jedzenie robione z piasku) a postapokaliptyczną wizją w której na zniszczonej planecie ostały się tylko jeszcze bardziej zniszczone jednostki. Sam autor wprost nie przyznaje jaki miał cel tworząc tą animacje, zachęca za to do szukania podpowiedzi na drugim planie, w wygłaszanych rozmowach, nawet w muzyce stanowiącej tło akcji. Dość ciężko jednak ich szukać na spokojnie, gdy widzi się tak surrealistyczne wizje, przypominające senny koszmar.<br />
Koszmar lub świat ujęty oczami osoby chorej psychicznie. Czy takim kimś jest Salad? Czy Firth oferuje nam przedstawienie codzienności oczami takiej osoby? A może osamotnionej, odizolowanej... starej? Czy to ma być zwiastun przyszłości? Albo tego jak wygląda odwyk? Ciężko cokolwiek stwierdzić, ciężko nawet ocenić to co się widzi na ekranie. Do tego stopnia, że ma się wątpliwości czy aby na pewno człowiek stojący za taką wizją jest normalny.</p>
<p><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/3.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-619" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/3.jpg" alt="" width="395" height="200" /></a><br />
Narkotyczne majaczenie, surrealizm, ukazanie brudu ludzkiej jaźni w króciutkich odcinkach dało nadzwyczajny efekt. Zaczęły powstawać fan kluby, strony internetowe, prześciganie się w teoriach o to co mogą oznaczać kolejne sceny, składanie wszelkich wątków w całość. To nie dziwne, pewne rzeczy trudno zapomnieć a psychodelicznie – masochistyczne animacje zwłaszcza.  Autor sam przyznaje się że inspirował się teledyskami Aphex Twin, filmami Lyncha, Burtona czy komiksem ‘Liga Niezwykłych Dżentelmenów’, choć moim skromnym zdaniem jest zwyczajnie nienormalny ;) Tak bardzo, że chciał stworzyć coś dla ludzi o podobnej wrażliwości, takich samych ‘wędrowców’, i udało mu się bo Salad Fingers to, najkrócej, trip we flashu</p>
<p><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/41.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-621" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/41.jpg?w=300" alt="" width="300" height="281" /></a></p>
<p>Najlepiej jednak samemu spróbować, zamiast czytać o takich zjawiskach. Sprawdźcie dla samej stylistyki, podejdźcie do tego o różnych porach dnia w różnych nastrojach, pokażcie znajomym. Takie dzieła nie powinny ginąc w odmętach sieci.</p>
<p>Proszę, tu bezpośrednie linki do wszystkich odcinków:</p>
<p><a href="http://www.fat-pie.com/salad.htm" target="_blank">EP1 - Spoons</a><br />
<a href="http://www.fat-pie.com/salad2.htm" target="_blank">EP2 - Friends</a><br />
<a href="http://www.fat-pie.com/salad3.htm" target="_blank">EP3 - Nettles</a><br />
<a href="http://www.fat-pie.com/salad4.htm" target="_blank">EP4 - Cage</a><br />
<a href="http://www.fat-pie.com/salad5.htm" target="_blank">EP5 - Picnic</a><br />
<a href="http://www.fat-pie.com/salad6.htm" target="_blank">EP6 - Present</a><br />
<a href="http://www.fat-pie.com/salad7.htm" target="_blank">EP7 - Shore Leave</a><br />
<a href="http://www.fat-pie.com/salad8.htm" target="_blank">EP8 – Cupboard</a></p>
<p>Życzę przyjemnej dewiacji</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/71.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-623" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/71.jpg?w=261" alt="" width="261" height="193" /> </a><strong>cascad</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Drawn Together]]></title>
<link>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=597</link>
<pubDate>Wed, 16 Jul 2008 08:08:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>cascad</dc:creator>
<guid>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=597</guid>
<description><![CDATA[ 
Globalna wioska, świat w którym żyjemy, aż prosi się o cięty i złośliwy komentarz. Taki kt]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/07/drawntogether_season1-2.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-598" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/drawntogether_season1-2.jpg" alt="" width="450" height="289" /> </a></p>
<p>Globalna wioska, świat w którym żyjemy, aż prosi się o cięty i złośliwy komentarz. Taki który będzie zmuszał do myślenia zarazem zatruwając życie jego czołowych, głupiutkich maskotek. Gwiazdy kina, muzyki, politycy chcących zmieniać świat na lepsze, wielkie gesty, wielkie zmiany, cały ten szum coraz trudniej znieść. Czasem warto wypowiedzieć się o nich grubiańsko i chamsko, tak jak na to zasługują. Jaką cenę ponoszą nieraz ludzie głoszący swe opinie w taki sposób dobrze wiemy - zostają wrzuceni w niszę, lub skreśleni z życia publicznego - stają medialnymi persona non grata. Dlatego takie mocno krytyczne komentarze warto przykrywać duuużą dawką humoru i umowności, takim sprytnym kamuflażem posługują się już od dawna kabarety i... kreskówki.<!--more--><br />
Seriale animowane przeszły niesamowitą metamorfozę od słodkich obrazów o konikach  na łące do emitowanych w późnych godzinach obrazoburczych tworów zatopionych w masskulturze. Sam bardzo cenię takie twory, bo pod warstwą (dość grubą) prostactwa zawierają sporo zarówno zmuszających do myślenia jak i prześmiesznych stwierdzeń, stanowiąc miły masaż mózgu. Gatunkiem rządzą oczywiście amerykanie, posiadając i najwięcej rzeczy do wyśmiania ;) i największe medium którym się mogą posługiwać – ich kablówka nie dość że posiada niewyobrażalną liczbę kanałów (w przeciętnym domu ma się wybór około 130!) to jeszcze są w niej stacje takie jak MTV czy Comedy Central. Wśród tego urodzaju wyłowiłem jakiś czas temu coś dla siebie. <strong>Drawn Together</strong>, bo o nim mowa, przedstawia 8miu zupełnie różnych bohaterów wrzuconych do wspólnego kreskówkowego domu. Pierwsze animowane reality show stało się faktem!</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/96-dJJOOXyA'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/96-dJJOOXyA&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:center;"><strong>trailer 3 sezonu</strong></p>
<p><strong>Będę brał Cię w aucie</strong></p>
<p>Cały zamysł i oryginalność tego obrazoburczego cartoon’a to realizacja bardzo prostego pomysłu: wrzucić w jedno miejsce jak najwięcej różnych charakterów i obserwować jakie relacje się miedzy nimi nawiążą. A, że ekipa składa się prawdziwych z uciekinierów z domu opieki psychicznej, to bywa wyjątkowo ciekawie. Każdy z nich przedstawia inny kanon klasycznego bohatera. Kanon oczywiście ujęty w tak krzywym zwierciadle jak tylko może być krzywe zwierciadło. Animowany wielki brat przed niczym nie musi się hamować, a jego zadania bywają niesamowicie okrutne, tak samo jak zwierzenia głównych bohaterów.<br />
Być może Simpsonowie i South Park przetarli już szlaki, pewnie Futurama i Family Guy są u na ileś razy bardziej znane, ale mnie najbardziej zdobyło właśnie Drawn Together. Dzięki swej niezwykłej dynamice, wielowątkowości i temu, że może zdarzyć się w nim absolutnie wszystko.</p>
<p>Już sama konwencja, zmuszenia do współ egzystencji nie pasujących do siebie, inteligentnych inaczej (naprawdę to są idioci) bohaterów będących przedrzeźnieniem disneyowskich księżniczek, komiksowych herosów czy japońskich stworków bitewnych może wydawać się atrakcyjna. Gdy się to zobaczy na ekranie skąpanym w mistrzowskim rasistowsko – seksualno – fanatycznym młynie żartów można się popłakać ze śmiechu. Owszem jest to jechanie po sprawach bolesnych dla wielu osób, ale tu dostaje się każdemu, więc nikt nie powinien poczuć się urażony a pominięty to już na pewno nie.<br />
Wiem, że dla większości osób ten styl satyry nie wydaje się ani mądry ani śmieszny, cóż jednak poradzić na to że taki... jest :) Niszczenie wszelakich świętości wynika z cudnych potyczek między uczestnikami show. Tu troll z jaskini zgwałcił martwego smoka, ukrzyżowano żabę, bawiono się w sado maso, wkładało penisy w dziury w ścianach, wrzucano sobie tabletki gwałtu do napojów, robiono sobie sznyty na ciele, wykorzystywało też Chińczyków do niewolniczej pracy za miskę ryżu... naprawdę polecam ;)</p>
<p><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/drawn-together-11.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-599" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/drawn-together-11.jpg" alt="" width="345" height="200" /> </a></p>
<p><strong>Było na strzech w każdym z nas inna krew</strong></p>
<p>Najważniejsi są oczywiście uczestnicy show:</p>
<p><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/linglingbattle1.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-601" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/linglingbattle1.jpg?w=228" alt="" width="228" height="170" /></a><strong>Ling-Ling</strong> – czyli jawnie frywolne wcielenie Pikachu. Ling Ling mówi językiem którego nikt wokół nie rozumie (za to widzowie mają przetłumaczone napisy podczas jego wypowiedzi, „Ling Ling no dog! Ling Ling here to destroy all!’ to teksty na jego poziomie), jego ‘<em><strong>pintała!!!</strong></em>’ brzmi wręcz poetycko, mimo iż nie mam pojęcia co oznacza. Azjatycki stwór zaskakuje nieraz cudną puentą, zawsze wypowiadaną w tonie chińskich mistrzów kung fu znanych ze starych filmów. Jest to także prześmiewcza wersja wielu wojowników z filmów karate, pełen honoru, patosu i prostolinijny  Zwykle pełni rolę maskotki, ale nieraz okazuje się postacią nadającą najwięcej barw odcinkowi. Gdy samolot którym leciał zaczął płonąć od razu wskoczył do majtek pewnej murzynki wiedząc że czarna skrzynka jest najbezpieczniejszym miejscem - mistrzostwo. Zawsze gotowy do walki do ostatniej kropli krwi, w kryzysowych chwilach zmienia się w super-sayana. Szybko zdobywa sympatię widza, do tego stopnia, że gdy jest smutny to aż chce się go pocieszyć.</p>
<p><strong></strong><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/forcefoxxy1.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-603" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/forcefoxxy1.jpg?w=209" alt="" width="209" height="170" /></a><strong>Foxxy Love</strong> – wspominana pani, która miała przyjemność gościć pomarańczowego stworka między nogami. Powstała na wzór nieznanej w Polsce bohaterki kreskówki  Josie and the Pussycats. Mimo to można ją śmiało zakwalifikować jako stereotypową bardzo seksowną, czarnoskórą fankę sado maso ;) Mówi piękną ‘czarną angielszczyzną’ znaną z amerykańskiej telewizji czy hip-hopowych teledysków (lub wypowiedzi Shaquila O’neila – kto słyszał kiedykolwiek jakieś zdanie sklecone przez tego pana po meczu pewnie także kwiczał ze śmiechu) na czym budowany jest jej komizm. Typowa panienka duże – uda. Zwykle ląduje na seksualnym celowniku męskiej części domowników. Biseksualna fanka masturbacji (czasem dziwnymi przedmiotami).</p>
<p><strong></strong><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/princessclara.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-604" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/princessclara.jpg?w=160" alt="" width="160" height="170" /></a><strong>Princess Clara</strong> – postać która od samego początku mocno atakuje widza swymi poglądami. jest fanatyczną chrześcijanką, myśląca że od pocałunku zajdzie w ciążę a przy tym piękną księżniczką, wyrwaną wprost z baśniowych historii dla dziewczynek. Przy okazji potrafi rozbroić swymi rasistowskimi, dobroduszno - prostackimi uprzedzeniami (choćby do żydów). Jej postać pięknie ośmiesza wszelakich bogaczy zamkniętych w swych złotych klatkach, odciętych od codziennych problemów ‘zwykłych’ ludzi. Jest nawet odcinek poświęcony temu co się kryje za jej majtkami – od razu mówię, że to nie to co zwykle się widuje za kobiecymi majtkami. Odpowiedzi na wszelkie pytania szuka w biblii Dzięki niej Jezus czuwa nad każdym epizodem Drawn Together ;) Z czasem ze słodkiej idiotki zmienia się w prawdziwa sukę, choć i tak cała jej siła, dzięki której zapada w pamięć widza od pierwszego kontaktu z DT  leży w fanatyzmie religijnym.</p>
<p><strong></strong><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/xandircr.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-605" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/xandircr.jpg?w=209" alt="" width="209" height="170" /></a><strong>Xandir P. Wifflebottom</strong> – czołowy gej tego serialu, dzięki czemu niewybredne żarty wręcz lgną do niego.  Jego wygląd kojarzy się, i słusznie, z bishonenem wprost z gry konsolowej. Xandir reprezentuje bohaterów wirtualnych światów, ciągnąc za sobą cały ich ciężki bagaż – musi choćby ratować księżniczkę ( niełatwo takiej wytłumaczyć, że ma się inną orientację ;) ) a w przypadku chęci popełnienia samobójstwa musi stracić wszystkie ‘życia’ a nie tylko jedno. Prześmieszny typ, o mentalności rozchwianej emocjonalnie nastolatki, wzorowany na samym Linku z serii the Legend of Zelda. Ciągle pyta się <strong>'What’s going on?</strong>' i nie pojmuje zła tego świata. Powiela całkowicie stereotyp geja-cioty przez co jest jeszcze zabawniejszy i zachęca do większej krytyki oburzonych obrońców moralności i panów z koszulką w tęczę. Takie życie, jak dla mnie jest rozbrajający.</p>
<p><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/captainherointro.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-606" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/captainherointro.jpg?w=208" alt="" width="208" height="170" /></a><strong>Captain Hero</strong> – chodząco – latająca parodia Superbohaterów. Co by też o nim nie napisać na pierwszy plan wysuwa się to, że jest tępy. Do tego stopnia, że pomylił dziewczynkę z kozą a jednym z jego życiowych celów było zobaczenie wielbłąda. Najczęściej raczy widza puentą zupełnie mylną i nie pasującą do sytuacji – ciężko go nie uwielbiać ;) Strasznie ekstrawertyczny, szybko też popada w euforię czy rozpacz, a jego czarne łzy to coś co bezwzględnie warto ujrzeć. Nie rozumie chyba nic z tego co się wokół niego dzieje, tworząc niesamowity klimat głupawki w tym i tak chorym serialu.<br />
Jego przygody seksualne ciężko spisać, w każdej i tak był przekomiczny, od gejowskich zdobyczy przez zabawę łańcuchami i biczami do gruchania opóźnionej kuzynki księżniczki Clary. Posiada też najbardziej dziecinnie- głupie – tępe żarty z całej załogi, definitywnie przegięty typ. Tępy mięśniak powtarzający pierwsza klasę trzeci raz? Oto C. Hero!</p>
<p><strong></strong><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/priestwooldoor1.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-608" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/priestwooldoor1.jpg?w=150" alt="" width="150" height="130" /></a><strong>Wooldoor Sockbat</strong> – persona będąca odbiciem SpongeBob’a SquarePants’a (której osobiście absolutnie nie kojarzę). Żółty twór mogący wszystko w czym przeszkadza mu niestety inteligencja i wrażliwość na poziomie zwierzaczka. Nie pasująca do niczego, dziwna, przyprawiająca o schizy postać, wklejana zawsze tam gdzie trzeba zrobić coś niemożliwego. Do tego jest taki niewinny i dobroduszny, może wcielić się w każdą postać (jak myślicie kto udzielał gejowskiego ślubu dla dobra serialu?). Dziwny, ale niejednokrotnie rozbrajający bohater tego reality show.</p>
<p style="text-align:left;"><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/tootbraunstein.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-609" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/tootbraunstein.jpg?w=160" alt="" width="160" height="170" /></a><strong>Toot Braunstein</strong> – symbol seksu... lat 20stych i to widać. Narysowana została w równie ‘atrakcyjny; sposób co kreskówki z początku zeszłego wieku. Do tego cała czarno biała o głosie, który najspokojniejszych zdenerwuje. Autodestrukcyjna persona która w chwilach stresu sięga po żyletkę, po sprawnym cięciu przez udo całkowicie się luzuje. Scenarzyści definitywnie się nad nią pastwią, właściwie wszystko co obrzydliwe (jakiś śluz, smród etc) to jej partia. W roli wielkiej, starej, lecz ciągle napalonej baby spełnia się niepodzielnie. W sumie Betty Boop (na której jest wzorowana) dziś by tak się prezentowała. Uwielbia się obżerać i wrzeszczeć jak wredna zgorzkniałą starucha (<strong>god’dammit</strong>!). Szkoda, że ciągle ma problem ze zrozumieniem tego czemu mężczyźni jej nie adorują. Najczęstsze gagi wiążą się z jej nadwagą i jedzeniem wszystkiego niczym buldożer, stadko meksykańców w sombrerach łykła niczym parkomat monety.</p>
<p><strong></strong><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/800px-spankycant.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-610" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/07/800px-spankycant.jpg?w=212" alt="" width="212" height="170" /></a><strong>Spanky Ham</strong> – humanoidalna świnia, będąca niczym innym jak uosobieniem wszechobecnego w Internecie flashowego natręctwa. Jego jedyną miłością jest rak. Chamski, samolubny, myślący tylko o sobie i o seksie. Często rozpada się na pojedyncze piksele i bardzo często robi kaka i psi psi do ciekawych miejsc. Jest chciwy i leniwy, gdy tylko nadarza się okazja wykorzystuje innych. Jest złym charakterem (od początku do końca) tej kreskówki, szukanie u niego cech pozytywnych mija się z celem. Można go za to bardzo polubić ;) zwykle bardzo wygadany, skupiający na sobie uwagę niewybrednymi komentarzami (mądrzejszymi niż się wydają), błyskotliwe puenty to zwykle jego zadanie.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/6IxjWC0qCtc'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/6IxjWC0qCtc&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:center;"><strong>trailer B 3 sezonu</strong></p>
<p style="text-align:left;">
<p style="text-align:left;"><strong>Fotomontaż</strong></p>
<p>Czy stworzenie takiego skupiska patologicznych charakterów mogło się nie udać ? Oczywiście, że mogło, dlatego tym większe gratulacje dla twórców -  Dave’a Jeser’a i Matt’a Silverstein’a. Naprawdę zabłysnęli i zaimponowali mi niesamowicie swym jakże trafnym sparodiowaniem tylu powszechnych w naszej codzienności postaw. Zabawa jest przednia, choć w wielu przypadkach może okazać się zbyt mocno pojechana, zwłaszcza dla ‘lubiących się obrażać’.<br />
Skończono niestety na trzech sezonach a i je przy dużym szczęściu ‘przepchnięto’. Autorzy zakończyli współprace z Comedy Central by oddać się kolejnemu projektowi (już dla Fox Broadcasting Company), robiąc prze-pojechane widowisko. Po pewnym czasie dotarło do Polski (z wspaniałym tytułem ‘Przerysowani), choć jest jeszcze zbyt słabo wypromowane.  DVD z pełnymi sezonami tez jeszcze nie można u nas skupić, tym bardziej zachęcam do szukania w sieci odcinków z oryginalnym, amerykańskich dubbingiem (jest dużo lepszy jak nietrudno się domyśleć) i sprawdzenie jak powinien od samego początku wyglądać wielki brat ;)<br />
Ogromna dawka rysunkowej przemocy, seksu i wulgaryzmów potrafi zapewnić rozrywkę tym dla których szczytem poczucia humoru jest głośne beknięcie po obiedzie i tym którzy widzą jak okropnie komercyjną papką stał się nasz świat. Wystarczy tylko wiedzieć jak do Drawn Together podejść. Szczerze polecam sprawdzić, bo zabawa jest przednia i oryginalna.</p>
<p><strong>cascad</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdybym był developerem [diialogii]]]></title>
<link>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=510</link>
<pubDate>Sun, 22 Jun 2008 16:26:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>cascad</dc:creator>
<guid>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=510</guid>
<description><![CDATA[
Każdy gracz ma pewnie tuzin pomysłów na to co by jeszcze chciał ujrzeć w grach, rewolucje na k]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/tyyytr1.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-512" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/tyyytr1.jpg" alt="" width="450" height="135" /></a></p>
<p>Każdy gracz ma pewnie tuzin pomysłów na to co by jeszcze chciał ujrzeć w grach, rewolucje na które sztaby ludzi pracuje w gigantycznych korporacjach przychodzą nam do głowy ‘ot tak’ ;) . Niestety to taki biznes, że zaledwie mały promil z ‘nas’ będzie mógł wprowadzić w życie swe wizje. Komiks można zrobić samemu, książkę też, film mimo iż wymaga sporo środków to są one w zasięgu każdego (chyba, że chce się zrobić sequel Władcy Pierścieni na ogródku), gry to inna bajka – samo stworzenie grafiki 3d, że o napisaniu algorytmów SI nie wspomnę - to praca przerastając możliwości szarych ludzi, wymagające nie tylko talentu ale i tysięcy roboczogodzin spędzonych na ćwiczeniach. Ani trochę to jednak nie stopuje fantazjowania na temat swych wymarzonych projektów. <!--more--></p>
<p>Sam pewnego dnia tocząc dyskusję, z kolegą Cookie’m aka mroczny Piotrek, na tak powszechne tematy jak to czy sukces komiksu Witchblade zależy tylko i wyłącznie od zawartej w nim erotyki, wpadłem na myśl o swej idealnej grze. Będąc konkretnym to razem wpadliśmy, przelewając swe wizje przez ukochany Internetowy komunikator nastolatek za pomocą kopca liter. Wyszło dość intrygująco, na tyle że można się owymi fantazjami podzielić.<br />
Po próbie dogadania się w kwestii czy Metal Gear Solid to seria kiczowata specjalnie czy nie, po rozważaniu o graniu w dwa ognie na NDSie i narzekaniu na sytuację Neversoftu – kreatywnego developera uwięzionego w kleszczach wydawania kolejnych Tony Hawków i Guitar Hero - doszliśmy w końcu do... rozmowy o grze Viking: Battle for Asgard. Okazało się, że gry o wikingach ciągle nie spełniają do końca pokładanych w nich oczekiwań, zaczęło się narzekanie, wytykanie niezgodności z realiami i... padło kluczowe dla tego tekstu stwierdzenie Cookiego:</p>
<p><strong>Cookie</strong>: ja bym chciał grę w mitologii Indian obu Ameryk i afrykańców</p>
<p><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/warrior_by_holyundeezbatman.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-513" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/warrior_by_holyundeezbatman.jpg" alt="" width="400" height="280" /></a></p>
<p>Pomysł chwycił i od tego momentu zaczęła się toczyć rozmowa o tym jakby to było gdybyśmy dostali zabójczy budżet i team developerski do opieki. Co by nie mówić tematyka rodowitych mieszkańców ameryki w formie cyfrowej jest praktycznie nie ruszona. Dziwna to sprawa bo można całkiem sporo rzeczy w niej przemycić, przytoczona rozmowa to udowodni (korekta była minimalna, więc nie zważajcie na formę, to w końcu wycinki z gg):</p>
<p><strong>Cascad </strong>- wolałbym zapie*dalać Indianami przybyszy z Europy co chcą United States zrobić.<br />
<strong>Cookie</strong> – Też dobre, ale w przypadku tej Afryki to bez  questa ‘zdobywamy AIDS od ruchania małp’.<br />
<strong>Cascad</strong> -a potem dajemy się złapać na brzegu w siatkę xD<br />
Cascad - i siuuuuuuuuuuuuu ciąć trzcinę cukrową dla Wujka Sama.<br />
Cook - o czujesz fabuła dwu biegowa L<br />
Cook - Afrykańczyk i Indianiec.</p>
<p><em>Rozmowa zeszła na tory zastanawiania się kiedy właściwie biały człowiek ujrzał czarnego, nie doszliśmy do żadnych wniosków, więc ciągnęliśmy dalej o grze:</em></p>
<p>Cas - ale już widzę grę o wodzu Crazy Horse.<br />
Cas - jak ścinamy skalpy Francuzom, Niemcom i Anglikom.<br />
Cook - W ogóle podział na plemiona, pertraktacje, sojusznicy, wielkie rajdy, zdobywanie surowców, broni - fajna sprawa.<br />
Cas - no ale wzięli ich po świńsku, szkoda w sumie...<br />
Coo - aż se obejrzę wichry namiętności xD<br />
Coo – no szkoda, szkoda nigdy nie jest dobrze, jak ginie jakąś kultura, a większość plemion biali wybili całkowicie.<br />
Cas - nom, ale jednak coś musiało być w tych wojownikach, że bez broni palnej mielili 'cywilizowanych' przybyszów.<br />
Cas - a Ci im dali kurwa prześcieradła z zarazą -_____-<br />
Cook - a weź<br />
Cook - ospą zabić...</p>
<p><em>Po zejściu na pół godziny na tematy wyrzynania kolejnych plemion przez ludzi ‘cywilizowanych’ znów powrócił temat Indiańskiej wycinki bladych twarzy:</em></p>
<p>Coo - zejdę na poprzedni temat - kluczowy moment w naszej grze o Indianach -<br />
wybór czy wziąć koce czy nie xD<br />
Cas - trzeba by było napie*dalać w przycisk żeby nie wziął - jak Snake na torturach<br />
Coo - nom xD<br />
Cas - a potem QTE jak wódz robi kupkę na prześcieradło w geście odmowy<br />
Coo - później wrogowie by biegali poubierani w prześcieradła.<br />
Cas - po co Piotrze? Hallowenn?<br />
Coo - a sequel zrobimy jak nanomaszyny go ożywiają i idzie bliski wschód oczyszczać<br />
Coo- żeby zakażać.<br />
Cas - aaa, myślałem, że w duszki się bawią.</p>
<p>Cas - ale tak napie*dalać na koniu przez prerię amerykańską goniąc z tomahawkiem blade twarze byłoby bosko - upgrade konia by musiał być i edytor wzorów wymalowanych na mordzie - a gdy wpadamy w Berserk to pióropusz się zapala xD</p>
<p><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/indian_sunset_by_chrisrawlins.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-514" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/indian_sunset_by_chrisrawlins.jpg" alt="" width="450" height="151" /></a></p>
<p>Coo - i taniec deszczu !<br />
Cas - o ! tańce wpływające na warunki atmosferyczne! motyw jak z okaryną. Btw Indianie gwałcili białe kobiety?<br />
Coo - podobno Irokezi bardzo brutalnie, jakieś tam plemię w ogóle etc. - zależnie od plemienia, ale mogę się mylić (i zapewne ktoś nas w komentarzach poprawi - cookie)<br />
Cas - ale nie na zasadach obrzędu nie? tylko 'tak o'<br />
Coo - nom tak o<br />
Cas - hmmm dobra gra by była<br />
Coo - polowania na bizony, stawianie tipi na czas xD<br />
Casc - machanie analogami by w kanuu pływać xD<br />
Coo – xD<br />
Coo - fajka pokoju!<br />
Cas - na wii wycięta, dzieci nie mogą się sztachać.<br />
Coo - wii dostałoby spinnoffa - celowniczek.<br />
Cas: - bonusowa postać: Samotny Marian kojot!<br />
Coo - na Yoshim-konio-bizonie<br />
Coo - strzelający ognistymi kulkami z łuku wodza linka<br />
Cas - ale nie mówmy o spinoffach :&#60;</p>
<p><em>Doszło nawet do wizji dalszych części</em></p>
<p>Cas - a druga część to by się zaczęła zaraz po jedynce - wybiliśmy wszystkich przybyszy, wiec zaku*wiamy im statki i ziuuuuuuuu do Lizbony wprowadzać kulturę indiańską xD<br />
Coo - xD tak ku*wa, 3 byla by cyberpunkowym indiańskim światem xD<br />
Cas - a 4 postapokalipsą.</p>
<p><em>powrót do tematu...</em></p>
<p>Coo - hmmm ale jakby też dać jeszcze duchy przodków, szukanie rożnego ziela, handel<br />
Cas - wiesz, by się wybierało do jakiego ducha się modlić, każdy by dawał inne siły, nie wiem, wyostrzał dany zmysł na przykład.<br />
Coo - i pomagał przechodzi mashowanie z kocami xD<br />
Cas - to byłby kluczowy moment gry, zabronilibyśmy o nim pisać w recenzjach, a jak ktoś da niską ocenę to można o rasizm oskarżyć.<br />
Coo - i sądzilibyśmy tych co dawaliby naszej grze podziej 90%!<br />
Cas - Indianie w stanach będę ciągnąć prąd do rezerwatów żeby w to zagrać xD<br />
Coo - sami im zawieziemy, ale bez koców i prześcieradeł.<br />
Cas - karimaty weźmiemy xD a w bonusach dla preorederowców paciorki<br />
Cook – to ja chce OST kapeli Plebania do tego :(<br />
Coo - no i tryby multi: capure the horse, last white man standing, taki że wcielałoby się też w białego i uciekało przed Indianami, mecze klasowe i później byśmy mapy sprzedawali za 5$<br />
Cas - i jak w Street Fighter 2 się autko niszczyło na czas, tak tu tomahawkami by się statki ciapało<br />
Cook - ale nie było by mini gierek jak w God of War jak się panienki znajdzie, prawda?<br />
Cas: jak to nie?!? reap the whitey !</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/ua83008-lg.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-515 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/ua83008-lg.jpg" alt="" width="450" height="185" /></a></p>
<p>No I na tym skończyliśmy ;) jeżeli więc ujrzycie kiedykolwiek na okładce jakiejś gry logo z charakterystycznym trójkolorowym granatem to wiedzcie, że będzie w niej trochę chorych akcji i modlenia się duchów lasu w akompaniamencie ściągania skalpów. Będzie to też oznaczało że a nam się dobrze wiedzie, na złocie jamy obiad a na platynie deser – pomysły chwyciły.</p>
<p>PS. Jeżeli ktoś się poczuł urażony pewnymi sformułowaniami , to niech się tak nie czuje ;) od rasizmu, nacjonalizmu, komunizmu i każdego innego ‘izmu’ się odcinamy (no ism - no schizm). Zamieszczając tekst tylko z powodu jego zabarwienia humorystycznego, oraz jako eksperyment – by sprawdzić jego przyjęcie . Zawiera wycinki z codziennej rozmowy, pomysł na ich wrzucenie padł po fakcie ;] więc poetyckiej formy nie ma co szukać. Okej tyle ‘wyjaśniania zawczasu’, może kiedyś się taki felietonik powtórzy. Howgh.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         <strong>cascad&#38;cookie</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Merlin]]></title>
<link>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=481</link>
<pubDate>Tue, 17 Jun 2008 13:04:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>cookiecrusher</dc:creator>
<guid>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=481</guid>
<description><![CDATA[
Ubolewam nad faktem, że tak rzadko zdarza się wyprodukować świetny serial osadzony w kli­ma­]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/06/merlin21.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-485" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/merlin21.jpg" alt="" width="360" height="143" /></a></p>
<p>Ubolewam nad faktem, że tak rzadko zdarza się wyprodukować świetny serial osadzony w kli­ma­tach fantasy. Mamy kilka epopei sci-fi, dużo seriali pseudohistorycznych, czy mieszanek gatunkowych, jak choćby <cite>Lost</cite>, ale klasycznej fantastyki prawie brak… Tym bardziej warto przyjrzeć się tym nielicznym perełkom, serią na poziomie .<!--more--></p>
<p>Mini serial <cite>Merlin</cite> – jak nieciężko się domyślić – po raz kolejny prezentuje nam  ar­tu­riań­ską legendę. Jednak tym razem akcja przedstawiona jest<span> </span>z punktu widzenia czarodzieja Merlina. Merlin jako główny bohater jest zarazem bacznym obserwatorem oraz aktywnym uczestnikiem wielkich zdarzeń, stojącym z boku, łamiącym czasami własne zasady, jednak myślącym w ideach mniejszego zła.</p>
<p><span> </span>Akcja serialu obejmuje okres od stworzenia Camelotu, przez jego upadek, od zdrady Lancelota, po zatracenie <a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/06/merlin111.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-487" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/merlin111.jpg?w=300" alt="" width="300" height="221" /></a>dawnych obyczajów. Historia jest ciekawa, mocna i wciągająca. Uczynienie Merlina głównym bohaterem okazało się strzałem w dziesiątkę. Czarnoksiężnik jest dostojny, pokorny, mądry, lecz zarazem ludzki. Myli się, widzi swoje błędy, jednak jest w stanie wszystko spokojnie zrelacjonować. Przeżywa własne tragedie, jak i problemy całego kraju, nieobca jest mu miłość i nienawiść, nie obce są mu dobro i zło. Jego nemesis jest Królowa Mab – pogańska bogini, która za wszelką cenę pragnie, aby Wielka Brytania nie przyjęła chrześcijaństwa, pozostając wierna dawnym obyczajom. Mimo to bogini nie jest do końca negatywną postacią, a Merlin istotą bez skazy. To on sam doprowadza do wielu zdrad, aktów przemocy, czy wreszcie przemiany samej Morgany. Walka dwóch wielkich postaci sprowadza tragedię na wielu ludzi, konflikt wartości jest zarysowany mocno, jednak nie odbiega znacznie od legend o Arturze.<a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/06/merlin12.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-488" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/merlin12.jpg?w=200" alt="" width="200" height="281" /></a></p>
<p><span> </span>Historia, mimo że pełna mistycyzmu i legendarnego posmaku, nie jest czarno-biała, a poprowadzono ją fenomenalnie. Wątki przeplatają się ze sobą, czuć klimat arturiański, a możliwość spojrzenia na wydarzenia z perspektywy Merlina jest czymś nowym i zarazem świetnym. Merlin to seria w której czuć legendę, mityczny posmak, czasy zapomniane przez człowieka, do których jednak wielu tęskni. Co więcej, nie ma tu dziur fabularnych, nieścisłości, czy wpadek. Kawał doskonałej roboty.</p>
<p>Mimo przeniesienia na drugi plan takich postaci jak Król Artur, Ginewra, czy Lancelot, serial nie traci nic ze swojej mocy. Wręcz przeciwnie – dostajemy zupełnie nowy punkt widzenia, przegląd sytuacji z oczu istot o niezwykłej mocy i wiedzy. Przedstawienie relacji między Królową Mab, Panią Jeziora, Morganą oraz Merlinem pozwala na nowo czerpać z tej klasycznej historii. Wszystko wydaje się bliskie, lecz zarazem nieznane. Bardzo dobry zabieg, świetna podstawa dla całej serii.</p>
<p>Aktorzy spisali się na szóstkę. Szczególną klasę zaprezentowali Sam Neill jako Merlin oraz Miranda Jane Richardson w podwójnej roli. Reszta aktorów nie odstaje klasą, m.in. Lena Headey, Nicholas Anthony Phillip Clay, czy znana z <cite>Fight Club</cite> Helena Bonham Carter zagrali doskonale. Reżyseria stoi na wysokim poziomie, cały serial ogląda się bardzo przyjemnie. Narracja jest spokojna, powolna, jednak wciąga. Wszystkiego dopełniają dobre zdjęcia oraz świetna scenografia, kostiumy oraz tło muzyczne. Muzyka z serialu została wydana na CD i spokojnie konkuruje z ścieżkami dźwiękowymi wysokobudżetowych filmów.<a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/06/merlin16.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-489" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/merlin16.jpg?w=300" alt="" width="286" height="201" /></a></p>
<p style="text-indent:35.4pt;"><span> </span>Merlin to bez wątpienia czołówka seriali telewizyjnych pod każdym względem. Kostiumy, choreografia, aktorstwo zachowanie statystów, narracja, efekty specjalne – wszystko jest niesamowicie spójne i przemyślane. Dlatego, nawet mimo postępu technicznego, jaki dokonał się od premiery serii w roku 1998, praktycznie nic się nie zdezaktualizowało. Całość trwa 3 godziny i zapewniam, że nie będzie to czas stracony. Co ciekawe przy serii pracowało wiele osób związanych z słynnym filmem Excalibur.</p>
<p style="text-indent:35.4pt;">Szeroko pojętemu rynkowi fantastyki brakuje takich seriali jak Merlin. Mocnych, lecz spokojnych, klasycznych, acz świeżych. Po prostu dobrych. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić to dzieło z całego serca. Kto jeszcze go nie oglądał, niech nadrobi to natychmiast. Teraz musimy już tylko czekać na serial na podstawie Pieśni Lodu i Ognia…</p>
<p><em><strong>cookiecrusher</strong></em></p>
<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/06/8.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-490" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/8.jpg" alt="" width="197" height="125" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Resident Evil 5 TRAILER]]></title>
<link>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=374</link>
<pubDate>Sat, 31 May 2008 13:06:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>cookiecrusher</dc:creator>
<guid>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=374</guid>
<description><![CDATA[

Ekipa z Capcom pojechała po bandzie. Złamali tabu, przekroczyli granicę, której inni boją si]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/resident-evil-5312.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-383 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/resident-evil-5312.jpg" alt="" width="450" height="255" /></a></p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">Ekipa z Capcom pojechała po bandzie. Złamali tabu, przekroczyli granicę, której inni boją się, zaatakowali z<span> </span>grubej rury. Niepoprawnie politycznie, ale realnie. W next-genowej jakości, która pokazuje konkurencji jak bardzo leży w poprzedniej generacji. Afryka nigdy jeszcze nie była tak dzika, imponująca, chora i brutalna. Nigdy nie była tak realna.</p>
<p class="MsoNormal">Trailer o dziadowskiej jakości pod spodem, puryści niech zapuszczą <a href="http://www.gametrailers.com/player/34647.html">ten link</a> i czekają na wersję HD:</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/8aV0g49ATQ8'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/8aV0g49ATQ8&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span><!--more--></p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal">Podczas, gdy spekulowało się, że piąta część Resident Evil jednak nie ma miejsca w Afryce, a szukający sensacji pismacy oskarżali Capcom o rasizm, nowy trailer rozwija wszelkie wątpliwości. To jest Czarny Ląd. I strzelać będziemy do czarnych. I świetnie, bo podczas gdy walenie całych magazynków w białych, żółtych, różowych, marsjan, czy teletubisie, było w porządku to strzelanie do przedstawicieli rasy czarnej (przepraszam do „rodowitych ludów Afryki”) jest przecież złe, niedobre i rasistowskie. Murzyn w cyfrowym świecie był dotychczas na uprzywilejowanej pozycji, zatem wypada na to, że Capcom nie pokazuje nam rasizmu, lecz wirtualne równouprawnienie. Na żydów w szóstce nie ma co liczyć.</p>
<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/residentevil5.jpg"><img class="size-full wp-image-376 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/residentevil5.jpg" alt="" width="450" height="250" /></a></p>
<p>Japończycy pokazują dzikość Afryki taką jaka jest. Kanibalizm, rasizm, dzicz, strefy gdzie biały człowiek nie ma prawa przejechać żywy – to ciemne oblicze Czarnego Lądu. Kontynentu zacofanego, toczonego biedą i problemami, które reszta świata olewa. Stąd też pole do popisu mistrzów z Capcomu – mogą w końcu zaprezentować problemy czarnego lądu w formie elektronicznego przekazu. Mogą otworzyć oczy kilku ludziom, zamiast zostać zlinczowani bez podstaw. Bo przekaz jest sugestywny – tłumy czarnych, zdemonizowanych i chorych ludzi, bieda, upał. Człowiek rzucony w to wszystko. Biały i stąd cały raban. Podoba mi się to co żółto-niebiescy pokazują.</p>
<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/z5125838x.jpg"><img class="size-full wp-image-377 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/z5125838x.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p>Bo pokazują również jak robić next-genową grę z next-genową mechaniką i wykorzystaniem mocy do zmian w gameplayu, nie tylko w grafice.  Tak, tam gdzie GTA IV zawiodło, będąc grą ciągle siedzącą w past-genach, do tego będącą sporym krokiem (krokiem? biegem pod prąd) w stosunku do San Andreas gra Capcomu daje rade. Resident Evil 5 już pokazuje, że będzie mocniej, intensywniej, lepiej niż w poprzedniku pod każdym względem. Większy power giwer, całe legiony przeciwników, dopakowani psychole z piłami, psy, rozpierdol na ogromnym poziomie, świetne otoczenie, ogromne miejscówki. Momenty z trailera, gdy Chris strzela ze snajperki z oddali w beczkę stojącą na moście, a jej eksplozja zmiata tabuny zakażonych jak i moment gdy szyje w przechodzący obok tłum pokazują, że będziemy mieli do czynienia z dziesiątkami wrogów naraz na ogromnych przestrzeniach terenu. Czyżby szykowało się wreszcie ogromne, otwarte miasto w tej serii? Do tego zajebiste efekty świetlne, odzwierciedlenie przyzwyczajenia oka do zmian oświetlenia (z słońca w ciemne pomieszczenie i na odwrót), ostre jak żyleta tekstury i świetne modele postaci. Czego chcieć więcej?</p>
<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/mnpsc6.jpg"><img class="size-full wp-image-378 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/mnpsc6.jpg" alt="" width="450" height="285" /></a></p>
<p>Ano można zwiększyć dynamikę, rozwinąć walkę wręcz, która na trailerach robi wrażenie, pozwolić na strzelanie w czasie chodzenia i...chyba tyle. Więcej od formuły takiej gry nie można wymagać, więcej nie da się wycisnąć, bez kolejnej rewolucji. Już Resident Evil 4 został okrzyknięty przez wielu pierwszą next-genową grą, sequel rozwija go w każdym aspekcie. A w przemyśle, w którym zazwyczaj części next-genowe tracą wiele z poprzedników, aby można zrecyklinogować opuszczone elementy w  kolejnych odsłonach to dobry znak.</p>
<p>No i jeszcze sprawa kooperacji. Będzie. I już nawet wiemy, że przypuszczalnie drugi gracz wcieli się w piękną czekoladkę ślicznie sumująca najnowszy trailer. Welcome to Africa :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[„Don’t look, don’t look”]]></title>
<link>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=321</link>
<pubDate>Tue, 20 May 2008 12:40:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>cookiecrusher</dc:creator>
<guid>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=321</guid>
<description><![CDATA[
Tragedia może przyjść nagle i niespodziewanie. Rozpacz po stracie ukochanej osoby to największy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/crrow1.jpg"><img class="size-full wp-image-324 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/crrow1.jpg" alt="" width="450" height="119" /></a></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody">Tragedia może przyjść nagle i niespodziewanie. Rozpacz po stracie ukochanej osoby to największy ból jaki może spotkać człowieka. Wielu poddaje się, unika życia, zaszywa się. Jednak są tacy, którzy swój ból przelewają. W alkohol, prochy lub…twórczość. The Crow to opowieść o cierpieniu, która narodziła się z cierpienia. Katharsis dla czytelnika i jedna z najpiękniejszych graficznych nowel jakie kiedykolwiek powstały. </span></p>
<p><!--more--></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody">Kondycja komiksu w Polsce jest co najmniej dziwna. Większość dyskredytuje tą formę sztuki, z góry uznając ją za infantylną i płytką. Z drugiej strony powoli rozrasta nam się (często o bezwartościowe pozycje, gdy perełki umierają w zapomnieniu) rynek mangi i anime. Jednak nadal nie dotarły do nas dzieła takie jak The Crow. Komiksy, które mogą przekonać nowych ludzi do gatunku, wzbudzić uczucia i dać do myślenia….</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/the_crow_-_tpb_c011.jpg"><img class="size-medium wp-image-335 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/the_crow_-_tpb_c011.jpg?w=197" alt="" width="197" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody">Autor komiksu -James O’Bar nie mógł przypuszczać, że jego życie tak szybko się zmieni w koszmar. O’Bar to człowiek i artysta nietypowy - sierota, były komandos, twórca udzielający się charytatywnie. James od dziecięcych lat ćwiczył rysunek. Będąc doskonałym samoukiem coraz bardziej interesował się sztuką tworzenia komiku. Niewiele wiadomo o jego wczesnej twórczości, lecz pewnym jest że już wtedy doskonalił swój warsztat. Tragicznym i przełomowym momentem dla niego była śmierć bliskiej osoby. Po tym gdy jego narzeczona zginęła pod kołami pijanego kierowcy James wpadł w depresję. Pogrążony w smutku i bezsilności zamknął się, przegrywając z własnym bólem. Wtedy też rozpoczął pracę nad The Crow. Jak sam wspomina - każdy kadr, każda linijka były dla niego destrukcyjne. Mimo to kontynuował pracę, przelewał emocję na papier. Stworzył świat tak prawdziwy w swej nierealności, przemawiając świetnym połączeniem rysunku i dialogu. Komiks brutalny, brudny, chory i dorosły w każdym aspekcie tego słowa. </span></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/the_crow_-_tpb_p001.png"><img class="size-medium wp-image-325 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/the_crow_-_tpb_p001.png?w=182" alt="" width="182" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody">The Crow opowiada historię Erica Dravena i Shelly Webster (nazwiska dodane w filmie) – zakochanej pary, która znalazła się złym miejscu w złym czasie. Przez nieszczęśliwy zbieg okoliczności stają się ofiarami, bandy naćpanych, ludzkich śmieci. Erick sparaliżowany musi patrzeć jak Shelly zostaje zgwałcona, a następnie zabita, po czym pośmiertnie zbezczeszczona<span> </span>Budzi się w szpitalu, gdzie przychodzi po niego Kruk… Karze mu opuścić ten świat, zapomnieć o cierpieniu. Erick umiera. Jednak to nie koniec jego historii. Dokładnie rok po zabójstwie Shelly Erick zmartwychwstaje, kieruje nim tylko jedno – rozpacz. Rozpacz destruktywna nakazująca mu zabić swoich prześladowców. Mścicielowi towarzyszą tytułowy Kruk oraz Skull Cowboy postacie niecodziennie, lecz odgrywające ważną role. Erickowi teraz pozostaje tylko zemsta. Chora, pełna bezsilnej nienawiści rządzą prowadzącą go wprost to czeluści piekła.<span> </span></span></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/the_crow_-_tpb_p002.png"><img class="size-medium wp-image-326 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/the_crow_-_tpb_p002.png?w=195" alt="" width="195" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody">Fenomen powieści polega na jej wielowymiarowości. Z pozoru chodzi tylko o zemstę Eryka, który nie mogąc pogodzić się ze swoim losem, coraz brutalniej zabijając swoich oprawców, pogrążając się w szaleństwie. Jednak Kruk to coś więcej, to poezja zaprezentowana za pomocą obrazów.<span> </span>Eric nie może znieść straty Shelly. Płonie z rządzy zemsty, umiera tęskniąc, niszczy się od środka. Mimo to nie chce o niej zapomnieć. Prawdziwa miłość jest silniejsza niż śmierć. Zmartwychwstał dla niej, aby zabić tych którzy nie zasługują na życie.</span></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/the_crow_-_tpb_p003.png"><img class="size-medium wp-image-327 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/the_crow_-_tpb_p003.png?w=178" alt="" width="178" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody">Komiks w odważny sposób zredefiniował pojęcie Gothicu w kulturze masowej. Czarno-biała oprawa, ogromna dawka brutalności, połączona jednak z wyjątkową realnością, lecz zarazem i zupełnym surrealizmem dały świat prawdziwy, lecz i pełen metafor.<span> </span></span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody">Grafika w komiksie jest czarno-biała z pozoru surowa. Jednak autor doskonale odzwierciedla charaktery postaci, mroczny klimat gothicku, syf i bezprawie panujące w mieście. Niejednokrotnie podziwiamy piękne, niemalże nieme kadry, czy niepozorne obrazy z przeszłości Erica… Jednak tutaj każdy rysunek ma swoje znaczenie, z każdego kadru wylewa się jakaś treść. Autor niejednokrotnie prezentuje kadry przyozdobione wierszami takich artystów jak </span><strong>Arthur Rimbaud, Roberth Smith, Rose Fyleman</strong><span class="postbody">. Wielokrotnie podziwiamy kadry, przyozdobione tą poezją, lub też ciche, z pozoru nic nie znaczące obrazy z przeszłości Eryka Doskonale komponują się z klimatem komiksu, zmuszając do chwili refleksji… O’Bar pokazał jak słowo i obraz mogą współgrać, jak razem nabierają coraz większego sensu. </span></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/the_crow_-_tpb_p007.png"><img class="size-medium wp-image-329 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/the_crow_-_tpb_p007.png?w=187" alt="" width="187" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody">The Crow to część dzisiejszej kultury. Krucza Twarz stała się popularnym symbolem, powstały kolejne filmy i komiksy, a nawet gra wideo. Nawet słynny wresler Sting zainspirowany dziełem, zmienił swój wizerunek na Kruczy. Piosenka The Cure „Burn” napisana do ekranizacji filmu silnie inspirowana jest oryginalnym komiksem, a czarne ptaki są inspiracją dla wielu pisarzy i rysowników.<span> </span>The Crow to symbol. Cierpienia i wielkiej miłości, tych mistycznych składników życia każdego z nas.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/thcro2.jpg"><img class="size-medium wp-image-336 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/thcro2.jpg?w=206" alt="" width="206" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal">Sukces komiksu przyczynił się do rozpoczęcia prac nad jego ekranizacją. Reżyserem został Alex Proyas, zaś do udziału w filmie zaproszono aktorów takich jak Michael Anthony Claudio Wincott czy Bai Ling. Główną rolę w filmie powierzono Brandonowi Lee – synowi słynnego Bruca Lee. Film mimo, że znacząco odbiegał od komiksu okazał się strzałem w dziesiątkę. W sposób udany przeniesiono klimat i estetykę komiksu, do tego doszły świetne role Brandona i Wincotta. Uzupełnieniem był doskonały soundtrack na który złożyły się tak uznane kapele jak The Cure, Nin Inch Nails, Pantera i wiele innych. Jednak podczas realizacji filmu zdarzyła się tragedia. W czasie kręcenia jednej ze scen strzelnych Brandon został śmiertelnie postrzelony – w jednym z pistoletów znalazła się prawdziwa kula. Pomimo natychmiastowej interwencji lekarzy aktora nie udało się uratować. Producenci zniszczyli wszelkie taśmy z zapisem śmierci Bradona, niedługo później załamany O’Bar powiedział, że żałuje narysowania komiksu, czując się współwinnym śmierci Brandona. Wszystkie zyski, które dostał za prawa do ekranizacji przekazał na cele dobroczynne.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/the_crow_-_tpb_p244.jpg"><img class="size-medium wp-image-330 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/the_crow_-_tpb_p244.jpg?w=203" alt="" width="203" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal">Wypadki również zdarzały się na planie serialu, problemem była realizacja kolejnych części filmu... Legenda Kruka wiele wycierpiała – problemy z wydaniem komiksu, kolejne coraz słabsze filmy i komiksy, na szczęście w większości nie związane z oryginałem, kilka świetnych powieści od O’Bara, książki. Wszelkie kolejne części tej sagi były nierówne, zaś żadna nie dorównała legendzie pierwowzoru i jego ekranizacji. Oryginalny komiks wraz ze wznowieniami doczekał się min dedykacji dla Brandona, pojawiły się krótsze powieści, a nawet kontynuacja wędrówki Erica. O’Bar narysował jeszcze jednego świetnego Kruka, jednak oryginał jest wciąż jedyny w swoim rodzaju.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/the_crow_-_tpb_p243.jpg"><img class="size-medium wp-image-331 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/the_crow_-_tpb_p243.jpg?w=215" alt="" width="215" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal">Eric Draven już na zawsze wpisał się do kanonu najbardziej tragicznych postaci w sztuce. Młodzieniec mściciel, rozpaczający za ukochaną i jego czarny ptak to jedna z najbardziej niecodziennych par jakie pojawiły się w komiksie.<span class="postbody"> The Crow to uniwersalna opowieść, na którą składają się w równej mierze słowa jak i obrazy, dzieło ponadczasowe, piękne i smutne. James O’Bar udowodnił, że komiks to nie tylko superbohaterowie i ich rozterki. Pokazał, że opowieść w obrazkach może równie poruszać co film i słowo. Nieśmiertelne dzieło. Polecam. Nie mam zamiaru niczego zdradzić, szczególnie, że to trzeba obejrzeć – choć, nie bardziej pasuje tutaj słowo przeżyć, ale.. ostatnia scena komiksu to jedna z najsmutniejszych rzeczy jakie widziałem. Prawdziwe przeżycie dla duszy i oka po którym nic już nie jest takie same. </span></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/the_crow_-_tpb_p233.png"><img class="size-medium wp-image-333 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/the_crow_-_tpb_p233.png?w=191" alt="" width="191" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody">Tym bardziej boli mnie, brak polskiego wydania komiksu. Podczas, gdy jesteśmy zalewani mangowymi tasiemcami, pomyłkami Marvela, czy komiksem francuskim nie ma miejsca na komiks, który potrafi przekonać do tego medium osoby uczulone na tą formę sztuki. Osoby takie jaką byłem kiedyś ja.</span></p>
<p class="MsoNormal"><strong>cookiecrusher </strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[300]]></title>
<link>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=280</link>
<pubDate>Fri, 16 May 2008 16:46:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>cookiecrusher</dc:creator>
<guid>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=280</guid>
<description><![CDATA[Frank Miller. Człowiek, który zrobił więcej dla komiksu, niż niejedna kompania. Człowiek, któ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/48_1.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-281" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/48_1.jpg?w=300" alt="" width="300" height="217" /></a>Frank Miller. Człowiek, który zrobił więcej dla komiksu, niż niejedna kompania. Człowiek, który spopularyzował nowe formy narracji graficznych opowieści oraz jako pierwszy przedstawił superbohaterów z ich ludzkiej strony. Rysownik, który tchnął nowe życie w Daredevila i Batmana. Prawdziwy mistrz. Już od małego inspirowała go sztuka rysowania komiksu. Wtedy też jako dziecko obejrzał film 300 Spartan, który lata później zainspirował go do stworzenia komiksu 300. Dziś już legendarnego.<!--more--></p>
<p>Miller chciał stworzył dzieło pompatyczne, wzniosłe, przerysowane, lecz zarazem skłaniające do refleksji. Udało mu się. Przez cały komiks przewijają się motywy takie jak chwała, poświęcenie, nadzieja, wolność. To co według wielu nie do końca udało się przy realizacji filmowej 300 w formie graficznej nie zawodzi. Sam komiks składa się z pięciu części. Miller świetnie rozplanował opowieść - każda jest zamkniętą całością, posiada główny motyw przewodni, zarazem pozostawiając czytelnika w napięciu. Niewielu zachodnim autorom udaje się ta sztuka. Mimo, że fabuła nie jest najwyższych lotów, nie to dowodzi siły komiksu.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/300_1-01.jpg"><img class="size-medium wp-image-282 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/300_1-01.jpg?w=300" alt="" width="300" height="230" /></a></p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p>Grafika i narracja. Te dwie cechy decydują o jakości komiksu. Frank to świetny rysownik i scenarzysta. Jego narracja jest oszczędna, lecz genialna w swojej prostocie - przez cały komiks nie pojawia się ani jedno zbędne słowo, ani jedna zbędna scena. Wręcz przeciwnie - adaptacja filmowa została obdarta brutalnie z kilku scen, które przy lekturze komiksu wryją wam się w pamięć. Oglądając film brakowało mi czołgania się Spartan, odejścia pobitych Nieśmiertelnych, czy wybuchu buntu w perskim obozie. Co dziwnie sam komiks jest mniej komiksowy od filmu - nie ma tu miejsca na te wszystkie mutanty, które momentami psuły klimat filmu. Zamiast tego mamy świetnie poprowadzone starcie z Nieśmiertelnymi, rozwinięty wątek garbatego zdrajcy, możemy też poznać los części greków, którzy opuścili dzielnych Spartan. Dialogi Millera są momentami zabawne, innym razem wzniosłe - takie jak powinny być. Zresztą większość z nich została zaadaptowana na potrzeby filmu. Charaktery postaci są mocno przerysowane, lecz w typowo millerowskim stylu. Ten człowiek po prostu czuje sztukę tworzenia komiksu i doskonale wie jak balansować na cienkiej linii pomiędzy całkowitym kiczem, a wyolbrzymieniem. Jego Leonidas to prawdziwy bohater, którego aż chce się podziwiać, jego Kserkses to człowiek, który naprawdę wierzy w swoją boskość... Miller zdecydował się na prostą powieść, ale opowiedział ją w mistrzowski sposób.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/por300.jpg"><img class="size-medium wp-image-284 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/por300.jpg?w=300" alt="" width="300" height="253" /></a></p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p>Graficznie nowela jest bez zarzutu. Mamy tu pieczołowicie ułożone kadry, mistrzowsko łączące ze sobą szczegółowość oraz minimalizm. Niejednokrotnie kadr składa się z kilku planów zatłoczonych żołnierzami, dla których tłem jest jedynie kolor. Rysunki są ostre, groteskowe. Postaciom brakuje smukłości, niejednokrotnie wręcz bije od nich brzydota, ich sylwetki są zdeformowane, kwadratowe, ale doskonale pasuje to do charakteru całej powieści. Spartanie wyglądają inaczej, niż banda sterydów znanych z ekranu. Akcję obserwujemy z różnych ujęć - z boku, góry, pod kątami, z gruntu i lotu ptaka. Dzięki temu nawet sceny pozornie statyczne w pełni nabierają rozmachu. Wrażenie robią ogromne plansze, które oddają ogromną skalę zmagań z Persami. Same zmagania rozrysowano porządnie: bije od nich dynamiką i brutalnością, czuć siłę ciosów, szybkość włóczni i mieczy. Kolory nałożone przez Lynn Varley (żona Franka) są oszczędne, brudne i mroczne. Nadają całej powieści specyficzny klimat i naprawdę ciężko by sobie wyobrazić 300 w formie czarno-białej.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/300_1-22-23.jpg"><img class="size-medium wp-image-283 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/300_1-22-23.jpg?w=300" alt="" width="300" height="232" /></a></p>
<p>Niestety 300 posiada liczne wady. Sam komiks wydaje się, zbyt krótki, kończy się za szybko, tak jakby był niepełny. Sceny walk pomimo, że wyśmienite, moim skromnym zdaniem nie dorównują tym z Berserka. Nie ta klasa dynamiki, brutalności i kadrowania co japońskie dzieło. Ostatni zarzut to sama ułomność medium jakim jest komiks. Za dużo trzeba wyobrazić sobie samemu, wiele rzeczy jest niedopowiedzianych. Niestety 300 to nie komiks dla wszystkich. Pomimo swojej doskonałe otoczki, żeby go wielbić trzeba po prostu pokochać komiksy. Ja ich aż tak nie kocham. Uważam 300 za jeden z ważniejszych komiksów, lecz wątpię, żeby kogoś przekonał do formy graficznej noweli. A szkoda. Osobiście wolę jego ekranizację, jednak uważam, że każdy fan filmu, który jeszcze nie widział oryginału powinien go nabyć. I to natychmiast, bowiem kilka scen nie zawartych w ekranizacji, które można zobaczyć w komiksie zapiera dech w piersiach.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p>Pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu Miller nie chciał za cholerę sprzedawać filmowcom praw autorskich do swoich filmów. Na szczęście zmienił zdanie i chyba wszystkim wyszło to na dobre. Dostaliśmy świetne Sin City i 300. Miller zarobił, a Hollywood wreszcie zrobiło prawdziwy film akcji. Komiks 300 dla wielu będzie przykładem mistrzostwa, które wyrosło z banału. Niedoskonałości i prostota są paradoksalnie jego największym atutem. Prosta historia o trzystu spartanach, jednak przede wszystkim składnia do refleksji nad męstwem, honorem i ofiarą Spartan, którzy bez wahania poświęcili swoje życie dla innych. Miller doskonale to oddał, jednak w moim mniemaniu zabrakło tej iskry, którą posiadał jego Dark Knight, a która nie pozwoliła mi zapomnieć o tamtym komiksie przez lata. Mimo to polecam.</p>
<p><strong>cookiecrusher</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[GTA4: Pierwsza krew DWA]]></title>
<link>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=219</link>
<pubDate>Fri, 02 May 2008 17:27:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>cascad</dc:creator>
<guid>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=219</guid>
<description><![CDATA[ 
Dziesiątki rozbojów, kradzieży, morderstw i przelanych litrów cyfrowego alkoholu, minęło od ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/gta4.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-218" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/gta4.jpg" alt="" width="450" height="153" /> </a></p>
<p>Dziesiątki rozbojów, kradzieży, morderstw i przelanych litrów cyfrowego alkoholu, minęło od mojej <a href="http://peacegrenade.wordpress.com/2008/04/28/gta4-–-dzien-zero-pierwsza-krew/">pierwszej relacji z Liberty City</a>. Przez te parę dni, od ostatniego tekstu, zobaczyłem tyle, że zdecydowanie jest o czym pisać, czas więc na  część drugą.<br />
Jak nietrudno się domyślić, wraz z postępami w grze GTA4 odkrywa przed graczem coraz więcej dowodów kreatywności developerów Rockstar. O ich kunszcie graficznym, nie będę się znowu rozpisywał, przypomnę tylko, że stworzyli najkonkretniejsze miasto jakie gry kiedykolwiek widziały, zapełniając je bardziej i mniej nachalnymi smaczkami. Naprawdę ta ekipa jest w stanie zrealizować wszystko co im błyśnie między uszami.<br />
<!--more--><br />
A błyskają im nieraz naprawdę drobnostki – drobnostki których kumulacja, buduje niepowtarzalny, przepotężny klimat gry. Metropolia żyje, jest autentyczna, brudna, plastyczna. Co można powiedzieć o sytuacji, w której należy zwolnić przed bramką na autostradzie by... wrzucić pięć dolców, zaczekać na podniesienie szlabanu i jechać dalej ? A co o zatrzymywaniu się na ulicy by przegryźć hot-doga prosto z przydrożnych ‘mobilnych budek’ ? Małe mistrzostwo świata.<br />
<a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/gta5.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-220" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/gta5.jpg" alt="" width="450" height="181" /></a></p>
<p>Akurat z tym miałem pewną historię, podchodzę do owego przydrożnego ‘wózka z parówami’ (nie wiem czy w języku polskim istnieje jakaś nazwa tego wynalazku, w każdym razie wiecie o co biega, po angielsku to <a href="http://img247.imageshack.us/my.php?image=hotdogcartvp9.jpg">hot-dog cart</a>) z shotgunem w ręce. Zrobiłem to dość energicznie, bo potrzebowałem na szybko zregenerować sobie zdrowie. Jakież było moje zdziwienie gdy Niko wbiegł na wózek, przewracając go na sprzedawcę, i przygniatając mu nogi (jęczał a jęczał ;) ). Potęga silnika odpowiedzialnego za fizykę gry! Potęga! Tylko chwilę się tym leżącym dziadem pocieszyłem, bo musiałem nowej budki szukać, ten już mnie obsługiwać nie chciał...</p>
<p>Skoro mowa o spożywaniu – w grze kierujemy naszym słowiańskim bratem, co pozwala się domyśleć, że temat alkoholu musi być odpowiednio przedstawiony. Nie jest tu zbyt odkrywczo aczkolwiek bardzo miło – Niko wychodzi z baru a potem najzwyklejszy blur, utrudnione sterowanie, załamanie się perspektywy ‘pod wpływem’, i oczywiście przewracanie się na chodnik. Do tego gra grzecznie nakazuje by wracać do domu taksówką a nie prowadzić, jakże edukacyjnie.</p>
<p>Osobiście miałem to w poważaniu, urządzając masakrę skrzynką pocztowym, zaparkowanym samochodom, koszom na śmieci i hydrantom, w drodze do domu. Wróciłem całkowicie zdezelowanym wozem, ale wróciłem!</p>
<p>Wspomnianą taksówkę za to można wezwać w każdej chwili gry, Niko zatrzyma się na chodniki, zacznie gwizdać, nawoływać i któraś się w końcu zatrzyma, oferują przewiezienie w konkretne miejsce za drobną opłatą – fajnie.</p>
<p>Dobrą informacją jest to, ze nareszcie gracz nie jest pępkiem świata. Przyzwyczajony łajdaczeniem z poprzednich części, gdy tylko potrzebowałem wozu wybiegałem na ulicę i... lądowałem pod kołami najbliższego pojazdu. Teraz naprawdę warto używać chodnika do pieszych wędrówek, kierowcy nie zwracają uwagi na to że o wielki gracz raczył wejść na jezdnie i trzeba się zatrzymać.<br />
Takie rozwiązanie mocno podbija wrażenia z rozgrywki, szkoda tylko, że poza tym nie zainwestowano w to by wirtualni kierowcy z łaski swojej zaczęli używać kierunkowskazów.. Ciągle jeżdżą jak Doda w telewizji, niby szczegół, jednak gdy podczas ucieczki przed czterema radiowozami i policyjnym helikopterem, jakiś Jaś nagle wjedzie nam pod maskę, to autentycznie można osiwieć.</p>
<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/gta1.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-221" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/gta1.jpg" alt="" width="424" height="200" /></a></p>
<p>Wraz z postępami w grze mocno rozrasta się lista osób w naszej komórce. Gdy akcja już złapie tępo to nie zwalnia – cały czas trzeba być w biegu. Bez przerwy dostajemy smsy, telefony, umawiamy się na spotkania, i towarzyskie i ‘biznesowe’. Do tego  e-malie (zakładamy konto w kafejce internetowej) i naprawdę człowiek ma tyle roboty... że nie wie co robić. Niko jest wręcz rozchwytywany, jedziemy w miejsce jednej misji, dostajemy telefon o kolejnej, a za chwilkę jeszcze wiadomość od nieznajomego, plus oczywiście zaproszenie od kumpla na jakieś piwko/kręgle/striptizerki . I wiecie na czym się przypałem? Na tym, że praktycznie zero czasu poświęcałem na takie czysto rozrywkowe wypady. Zajmowałem się tylko ‘karierą gangstera’, bo to bardziej opłacalne, znajomi zeszli na dalszy plan. Takie mrugnięcie okiem w kierunku naszych zabieganych czasów? Nie wiem czy było to zamierzone, ale jeśli tak to ukłony, niskie ukłony.<br />
Od samego początku przeszkadzało mi, że w rogu ekranu nie widać obecnej godziny w grze. Zacząłem już nawet szukać po menusach opcji w której mógłbym go włączyć... bardzo się więc zdziwiłem gdy po 8 godzinach grania, zauważyłem go na ekranie komórki Niko ;) Naprawdę czasem, najbardziej oczywiste rzeczy najtrudniej znaleźć. A tak w ogóle to co powiecie na to, że z czasem dostajemy telefon opcją robienia zdjęć ?</p>
<p>Szokiem okazała się akcja, związana z wspomnianym w ostatnim tekście GPSem. Ułatwia on sprawne docieranie na miejsce niesamowicie, więc korzystam z niego cały czas. Traf chciał, ze akurat pożyczyłem sobie jedno z bardziej luksusowych aut w grze (PMP600 wzorowany na <a href="http://img166.imageshack.us/my.php?image=chrysler300ccl2.jpg" target="_blank">Chrystlerze 300c</a>), i wyłączyłem radio, po czym odruchowo cyk-cyk, ustawiłem GPSa. Jadę kawałek i słyszę zimny kobiecy głos mówiący „in 200 yards turn left”. TAK! Najbardziej kąśliwe wozy mają mówioną nawigację! Bawiłem się jak dziecko, słuchając jak ładnie podaje mi współrzędne. Od tej pory gdy tylko widzę jakiś kosztowny samochód, od razu rzucam się na niego by cieszyć uszy przywiązaniem do szczegółów ekipy Rockstar, są genialni!</p>
<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/niko.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-225" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/niko.jpg" alt="" width="450" height="163" /></a></p>
<p>GTA4 jest pełne skryptów, nie ma co się oszukiwać, prawdopodobnie na tej generacji sprzętu jest to nie do przeskoczenia. O ile miasto tętni cały czas własnym życiem tak misje to ciągle poprzednia epoka, jeżeli chodzi o ich rodzaj i zachowanie/rozstaw przeciwników. Podchodząc do danego zadania za drugim i trzecim razem nic się praktycznie w zachowaniu wrogów nie zmienia. Czy to przeszkadza? Zależy od stopnia ‘czepliwości’ danej jednostki.<br />
Mi osobiście rzuciło się to w oczy, gdy w danym miejscu na autostradzie, pod moje koła, z busa spadły beczki a zaraz potem pale drewna z ciężarówki (nie jak w ‘oszukać przeznaczenie 2’ ale zawsze) . Normalnie strasznie ciężko tak w nie uderzyć by towar zgubiły. Poza tym ciężko odczuć ten problem – rzadko kiedy trzeba zadanie powtarzać, gra nie jest wybitnie trudna, więc jedno oko można, na ten archaizm przymknąć. Tym bardziej, że 95% obecnych gier ma 20 razy mniejszy teren akcji od GTA4 a i tak nie posiada randomowego zachowania wrogów... Osobiście jestem średnio zadowolony.</p>
<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/gta44.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-222" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/gta44.jpg" alt="" width="450" height="189" /> </a></p>
<p>Radio: tu bez żadnych niespodzianek, poziom serii utrzymany. Masa stacji (14!) grających rytmy wszelakie jest w stanie zaspokoić gust każdego, poza miłośnikami orkiestry górniczej. Wątpię by miłośnicy muzyki, nie znaleźli takiej która trafia  w ich gust.<br />
Zawarto też oczywiście rewelacyjne reklamy, rozmowy i wiadomości. Jest tak jak zwykle – wystarczy włączyć odpowiednie radio, odczekać chwilkę i parskać ze śmiechu. Stały element serii i tym razem nie zawiódł.<br />
I jeszcze jedna rzecz... na stacji grającej elektronikę można usłyszeć <a href="http://pl.youtube.com/watch?v=jkyhqE_VOEE&#38;feature=related" target="_blank">JUSTICE</a> ! pewnie na nikim innym poza mną to wrażenia nie robi, ale ja gdy ich usłyszałem, jadąc kogoś ukatrupić, to z radości trzy hydranty skosiłem ;)</p>
<p>Wesoło jednak nie jest gdy robi się konkretna zadyma i trzeba szybko reagować. Poruszanie się Niko w centrum strzelaniny niestety do najprzyjemniejszych zajęć nie należy. Sterowanie od czasu San Andreas zmieniono wprawdzie minimalnie, ale musze przyznać, że na gorsze. Przełączanie pomiędzy broniami, przyleganie do ściany i odklejanie się od niej, mniejszy zasięg wzroku, dość wolne reakcje Niko na poczynania gracza... utrudnia to rozgrywkę. Naprawdę, czasem zanim zlokalizujemy skąd pochodzą ‘strzały z nikąd’ mija sporo czasu, i w najlepszym przypadku jesteśmy tylko ciężko ranni. Prowadzenie ostrzału z jadącego auta w ogóle uległo przebudowie na gorsze. Zmusza to do wzmożonego skupienia, ale i najzwyczajniej frustruje. Przez większość gry nie mam zastrzeżeń do obłożenia pada etc. Ale są momenty w których naprawdę trzeba z nim walczyć.</p>
<p>Oprócz możliwości szybkiego powtórzenia misji po porażce, autosave’a (nie wspominałem o tym? A no tak – jest autosave po każdym ważnym dla fabuły wydarzeniu), i GPSu gracze dostali jeszcze jedną ‘umilającą’ im życie niespodziankę. Teraz po śmierci/złapaniu przez policję nie tracimy ani pieniędzy ani broni. Najzwyczajniej w świecie kontynuujemy przygodę, jak gdyby nigdy nic, tylko z pod komisariatu/szpitala.</p>
<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/gta31.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-224" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/gta31.jpg" alt="" width="450" height="95" /> </a></p>
<p>Jeszcze parę ‘szczególików’:</p>
<p>Ludzie pod biurowcem zbierają się by zrobić przerwę na papierosa.</p>
<p>Biegnąc po ulicy nieraz wytracimy przechodniom jakiś przedmiot z ręki, często są z tego powodu strasznie nie zadowoleni. Jeśli powiedzą coś brzydkiego, to nie ma problemu, by podnieść to co im spadło i rzucić ich tym w łeb :D</p>
<p>W kafejce internetowej założymy swe konto randkowe, ściągniemy nowe motywy i dzwonki na komórkę.</p>
<p>Przejmując radiowóz mamy dostęp m.in. do policyjnego radia i policyjnej bazy danych. Można choćby sprawdzić listę ‘most wanted’.</p>
<p>Wszystkie sklepy, bary, i inne miejsca gdzie możemy wyskoczyć w międzyczasie automatycznie zaznaczają się mapie (w S.A. część z nich niestety pozostawała ukryta).</p>
<p>Prostytutki ciągle są, a jakże. Teraz nawet mają cennik! Zabierając taką zbłąkaną owce z ulicy, mamy trzy opcje zapłaty do wyboru – im więcej dajemy tym ciekawszą akcję pani wykona. Tak – widać to przez szybę.</p>
<p>Korci mnie, żeby jeszcze troszkę was ponakręcać pikantnymi szczegółami ale aż taki wredny nie jestem. Warto samemu odkryć sekrety Liberty City, i sprawdzić na własnej skórze czy to naprawdę to na co czekał cały świat graczy. Sam jeszcze nie skończyłem gry, zdradzę jednak, że gdzieś  w połowie fabuła zalicza solidnego kopa (choć i tak moim zdaniem jest nierówna), takiego, że ciężko odejść od pada. W każdym razie, jeżeli podejmę się kolejnego tekstu o GTA IV to będzie to już recenzja. A prawie na pewno się skuszę ;) Maj 2008 będzie pamiętnym miesiącem, dzięki czterem literkom i cyferce.</p>
<p>PS po sieci krążą  wypowiedzi o przycinaniu GTA4 -  mi się takie coś nie zdarzyło.</p>
<p>PS2 dzięki wszystkim za ciepłe przyjęcie pierwszej relacji.</p>
<p><strong>cascad </strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Samuraje na 4Funie]]></title>
<link>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=205</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 15:36:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>cookiecrusher</dc:creator>
<guid>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=205</guid>
<description><![CDATA[3 maja będzie wielkim dniem dla wszystkich fanów anime i nie tylko. Jeszcze niedawno niejaki Aras ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:left;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/champloo33.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-214" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/champloo33.jpg?w=300" alt="" width="300" height="217" /></a>3 maja będzie wielkim dniem dla wszystkich fanów anime i nie tylko. Jeszcze niedawno niejaki <a href="http://peacegrenade.wordpress.com/2008/04/06/cos-dla-znudzonych-kinomanow-mniejszosc-kulturowa/" target="_blank">Aras polecał Wam Samurai Champloo</a> a już niedługo bo 3 maja, będzie można obejrzeć go w Polskiej telewizji dzięki 4fun.tv.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:left;">Za darmo, w pełni legalnie, poświęcając niecałe 30 minut życia.</p>
<p style="text-align:center;"><!--more--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;">
<p class="MsoNormal" style="text-align:left;">Samurai Champloo to jedno z najciekawszych dokonań anime ostatnich lat. Dzieło mistrza Watanabe, znanego choćby z Cowboy Bebop opowiada z pozoru banalną historię trójki podróżników – renegata Mugena , ronina Jina oraz nastoletniej Fuu poszukujących „Samuraja pachnącego słonecznikami”. Ten pozornie prosty wątek fabularny, jest tylko pretekstem do ukazania trójki odmiennych sobie postaci w najróżniejszych i najdziwniejszych sytuacjach....</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/4OuRajFzMYI'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/4OuRajFzMYI&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/cham2.jpg"><br />
</a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:left;">Walki na miecze, grzyby haluny, psychopaci, humor, pierwszy w historii międzynarodowy mecz bejsbola, groteska, powieść detektywistyczna, dramat – Samurai Champloo to miszmasz gatunkowy przyprawiony klimatem feudalnej Japonii w sosie hip-hopu. Każdy odcinek prezentuje nam odmienną konwencję, niektóre historię spokojnie można by prezentować jako samodzielne produkcje, zaś bohaterowie – pomimo pozornej płytkości – są ciekawi i przede wszystkim mocno nakreśleni.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;">
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/05/2137671.jpg"><img class="size-medium wp-image-216" style="vertical-align:middle;" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/2137671.jpg?w=300" alt="" width="300" height="240" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:left;">Psychopatyczny Mugen, walczący w jak najbrutalniejszy sposób, przy okazji wykorzystując elementy break-dance to zadymiarz jakiego ze świecą szukać. Jin to jego przeciwieństwo – spokojny duch,<span> </span>świetny szermierz, człowiek dążący do samodoskonalenia. Zaś Fuu...to zagubiona dziewczyna szukająca miłości...</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/qGQAQSUTcns'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/qGQAQSUTcns&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:left;"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:left;">Anime w niecodziennym stylu łączy w sobie elementy kultury hip-hop oraz pieczołowity obraz Japonii XVII wieku. Watanabe po Bebopie który podbił serca widzów rytmami Jazzu i Bluesa zaatakował nasze zmysły rapem, hip-hopem jakiego jeszcze w anime nie było. Z pozoru niedorzeczne połączenie (pojedynek samurajów gdy w tle leci nowoczesna muzyka?) okazuje się świetnym sposobem na poszerzenie gustu – zarówno kinowego, jak i muzycznego. Przy okazji to ciekawa wycieczka w przestrzeń i czas ponieważ obraz ówczesnej Japonii został odwzorowany bez zarzutu.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;">
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/chmap31.jpg"><img class="size-full wp-image-215" style="vertical-align:middle;" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/chmap31.jpg" alt="" width="450" height="360" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:left;">Nieważne jaki gatunek anime Ci się podoba, nie ważne czy w ogóle lubisz anime. Samurai Champloo warto sprawdzić choćby dla świetnych scen walki, dopracowanej oprawy, czy muzyki spod ręki Nujabes, Force of Nature, czy Fat Jona. Jest to anime dla każdego – znajdzie się tu zarówno sieczka, jak i głębsza, ciekawa historia. Znajdzie się komedia, parodia,<span> </span>tragedia. Polecam każdemu ;)</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/cham2.jpg"><img class="size-medium wp-image-207 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/05/cham2.jpg?w=216" alt="" width="216" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p>Jeżeli seria okaże się sukcesem w Polsce 4fun.tv wyemituje wszystkie 26 odcinków. Premiera już w sobotę 3 maja 2008 roku o godzinie 11.00, zaś powtórki w środę o 16.00. Zapiszcie w notesiku i odpalcie. Nie zawiedziecie się.</p>
<p><strong>cookiecrusher </strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wydarzenie warte notki]]></title>
<link>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=143</link>
<pubDate>Sun, 27 Apr 2008 16:53:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>cascad</dc:creator>
<guid>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=143</guid>
<description><![CDATA[
Zmiany zaszły na Peace Grenade. Do drużyny (złożonej ze mnie  ) od dziś dołącza cookiecrushe]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/13pitupitu1.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-146" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/13pitupitu1.jpg" alt="" width="414" height="87" /></a></p>
<p>Zmiany zaszły na Peace Grenade. <strong>Do drużyny</strong> (złożonej ze mnie ;) ) od dziś <strong>dołącza cookiecrusher </strong>aka Pita. Wpłynie to znacząco na liczbę tekstów (w zamyśle: częściej, więcej, lepiej) i atrakcyjność stronki.<br />
Jak będzie czas to sam się przedstawi, na razie mogę napisać, że to spec od RPG, fan gier SNK i Atlusa,  mruk, człowiek nad wyraz elokwentny i profesjonalny. Myślę że nasza odmienności styli i gustów wyjdzie czytającym (choćby tym paru) na dobre.</p>
<p>Osobiście przepadam za gościem, do tego stopnia, że sprzedałbym mu córkę. Choć na początku znajomości patrzeliśmy na siebie z góry, to obecnie nawet bloga mamy wspólnego, jednak życie ma zakręty, z czego się nadwyraz cieszę. Teraz tylko wystarczy poczekać na efekty współpracy, wierzę że uda nam się zrealizować to co sobie postanowiliśmy.</p>
<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/charliekd9.gif"><img class="alignnone size-full wp-image-147" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/charliekd9.gif" alt="" width="90" height="90" /></a></p>
<p>Witam Cię Piotrze, serdecznie.</p>
<p><strong>cascad </strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Yasumi Matsuno]]></title>
<link>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=142</link>
<pubDate>Sun, 27 Apr 2008 16:48:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>cookiecrusher</dc:creator>
<guid>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=142</guid>
<description><![CDATA[Yasumi Matsuno. Legendarny twórca gier wideo, a zarazem jedna z najbardziej niedocenionych postaci ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/matsuno2.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-176" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/matsuno2.jpg?w=200" alt="" width="200" height="129" /></a>Yasumi Matsuno.<span> </span>Legendarny twórca gier wideo, a zarazem jedna z najbardziej niedocenionych postaci w branży. Designer skromny, lecz genialny i twórczy. Przez kolegów nazywany po prostu YAZZem, dał rynkowi gier takie dzieła jak seria Ogre Battle, niezapomniane Final Fantasy Tactics, Vagrant Story, czy niedawny Final Fantasy XII. Jego produkcje świetnie łączą wszelkie cechy zachodu i wschodu, dostarczając od lat zabawy na najwyższym światowym poziomie. Mimo uznania w oczach krytyki nie odniósł znaczącego sukcesu komercyjnego, nigdy nie dorównując popularności Sakaguchiemu, czy Nomurze. Kariera Matsuno to pasmo poświęceń, pracy i prób wbicia się w nisze na rynku. Prób, które na zawsze zmieniły gatunek jRPG.</p>
<p><!--more--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">Matsuno urodził się w roku 1965, w Nigata-ken, w Japonii. Mimo, że nieznane nam są bliższe szczegóły z tego okresu jego życia, wiadomym jest że już wtedy interesował się historią starego kontynentu. Z czasem spotkał się z tworami zachodniej popkultury – ukochaną przez niego później muzyką zespołu The Queen oraz podręcznikami RPG do Advanced Dungeon &#38; Dragons. Wtedy też rozpaliła się w nim miłość do kultury średniowiecznej<span> </span>Europy i zachodniej fantastyki . W czasie studiów zainspirowało go to do napisania ośmiu części nigdy nie wydanej noweli Ogre Battle Saga. Powieści miały w przyszłości ewoluować w jego projekty.<a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/ob.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-180" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/ob.jpg" alt="" width="450" height="168" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">Kariera Matsuno rozpoczęła się, kiedy dołączył do firmy Quest, gdzie pomagał przy developingu takich pozycji jak Conquest of the Crystal Palace, czy Magical Chase<span> </span>Szybko pozwolono mu rozpocząć pracę nad własnym projektem. Yasumi postanowił stworzyć serie gier na podstawie Ogre Battle. Młody członek firmy Quest postanowił przelać swoją miłość do fantastyki, muzyki zespołu Quuen oraz nietypowe pomysły w jedną serię... Serię która wyznaczyła późniejsze standardy gatunkowi taktycznych RPGów. Przed nimi tRPGi korzystały z formuły zaprezentowanej w Fire Emblem, dopiero seria Ogre Battle Saga pokazała dwa inne sposoby przedstawiania gatunku, z którymi jest on obecnie nierozerwalny.<span> </span>Pierwsza część March of the Black Queen ukazał się w roku 1993 na SFCa. Recenzenci ciepło przyjęli pozycję, szczególnie ceniąc sobie jej oryginalne podejście do gatunku. Matsuno zredefiniował pojęcie sRPGa, a jego gra stała się symbolem rozpoznawczym całego Quest’a. Ogre Battle łączy w sobie elementy RTSa, walki w turach oraz wydawania ogólnych rozkazów w ciekawy sposób prezentując działania na polu bitwy. Ważną rolę odgrywają morale miast, reputacja, kondycja jednostek, pory dnia i magia. Matsuno stworzył całą otoczkę prezentując historię krainy, ludzi tam zamieszkujących, ich wierzenia, czy obawy. Gracze dostali grę toporna, jednak niesamowicie dopracowaną, długą i innowacyjną. Co prawda boli płytki scenariusz i schematyczny gameplay, jednak te wady nie przysłaniają beczki miodu jaka wycieka z gry. Z czasem pozycję skonwersowano również na PSXa i Sega Saturn dodając kilka nowych map i lekko poprawiając oprawę AV.<a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/ob2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-182" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/ob2.jpg" alt="" width="450" height="233" /></a></p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">Jak się okazało March of the Black Queen była jedynie preludium do kolejnych części Sagi nad którymi już wtedy czuwał Yasumi.</p>
<p class="MsoNormal"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/tactics_orge_ps1.png"><br />
</a></p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">W czasie prac nad następcą Matsuno dużo podróżował po całej Europie, zbierając informacje oraz prowadząc poszukiwania. Produkcja którą planował stworzyć potrzebowała bogatego podłoża i szerokich badań. <span>Tactics Ogre: Let Us Cling Together ukazał się w 1995 roku na Super Famicoma. </span>Pozycja stworzyła podwaliny pod cały gatunek, wg wielu (w tym mnie) będąc po dzień dzisiejszy jego najdoskonalszym przedstawicielem. To ona stworzyła system użyty później w Final Fantasy Tactics, Disagea, czy innych grach słynniejszych od swego protoplasty. Fabuła pozycji została osadzona w krainie Valeria będącej ważnym punktem strategicznym dla najpotężniejszych mocarstw świata. Król zmarł, bez prawowitego następcy a w królestwie narastają konflikty na tle etnicznym i kulturowym. W międzyczasie ludzie różnego pokroju dochodzą do władzy, a na wyspach pojawiają się wysłannicy dwóch potężnych mocarstw…</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/ob4.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-183" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/ob4.jpg" alt="" width="450" height="201" /></a></p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">Yasumi nie tylko opracował świetny, nieliniowy scenariusz. Dzięki wiedzy i umiejętnością jakie nabył opracował całą mitologię świata, wraz z podłożem geopolitycznym. W Tactics Ogre świat żyje, jeśli tylko chcemy możemy poznać jego legendy, religię, najnowsze plotki, dowiedzieć co dzieje się w innych prowincjach, w czasie kiedy my walczymy. Wykreowano historię krainy, opisy miast i wspaniałe, wielowymiarowe postacie. Powróciła część znajomych z poprzednika, pojawiły się nowe postacie, świetnie budując intrygę i klimat. Mężny Denim, odważny Lancelot, zdezorientowana Kashua… Ale pierwsze skrzypce grał Lans Tartare, mroczny rycerz, który zostawiły ślady na dzieciństwie naszych bohaterów. Postać, która budzi ogromne emocje – nienawiść, podziw, lecz i…zrozumienie. Szczególnie jeśli pozna się jego historię.</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">System gry został doskonale przemyślany - klasy<span> </span>podzielono<span> </span>wg płci oraz typu charakteru naszych żołnierzy. Co więcej zadbano o idealny balans, dzięki czemu nie ma tej jedynej, słusznej klasy. Wymusza to tworzenie uniwersalnych drużyn gdzie muszą się znaleźć wojownicy, jak i postacie parające się magią, czy też leczeniem ran. Ze względu na nikłą ilość technik wskrzeszających, strata każdej jednostki jest bolesna. Już nie wystarczy kupić 99 sztuk Life i śmiać się śmierci w twarz. Bitwy toczone są dziesięcioosobowymi drużynami, oprócz ludzi możemy korzystać z bestii i ras nieludzkich. Wraz z naprawdę wysokim poziomem trudności, warunkami pogodowymi, żywiołami przypisanymi do postaci czyni całość największym dziełem podgatunku. Matsuno, wraz ze swoimi ludźmi chciał dostarczyć kompletny produkt, oddając graczom do dyspozycji ogrom dodatkowych lokacji i zadań, trzy główne ścieżki fabularne oraz kilka wariacji czterech zakończeń. Warto podkreślić, że developerzy umożliwili nieliniowe prowadzenie scenariusza na skalę niespotykaną w konsolowych RPGach, na czym jednak w żadnym przypadku nie ucierpiała fabuła. W jednej grze dostaliśmy nieskończone możliwości edycji drużyny, doskonały system, żywych bohaterów i piękną historię . Poruszający, głęboki, epicki, smutny i nieśmiertelny tytuł.<a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/ob3.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-184" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/ob3.jpg" alt="" width="450" height="260" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">Gra sprzedała się na tyle dobrze, że skonwersowano ją Sege Saturn w 96 i Sony Playstation w roku 97. Co ciekawe wersja na Saturna posiadała kwestie mówione, za to jedynie wersja na PSXa została przetłumaczona na angielski i wydana w U.S.A w roku 1998 przez Atlus. Sukces i kult jakim obrosła seria przyciągnęły uwagę szefów Squaresoftu, szukających ludzi do nowego projektu. Potencjał jaki drzemał w artyście i jego najbliższych współpracownikach nie mógł się marnować i tak niedługo po zakończeniu prac nad Tactcis Ogre Squaresoft wynajął ich zlecając im nowa grę. Tak bardzo bliską i ważną dla wielu graczy – Final Fantasy Tactics. Matsuno stanął przed poważnym zadaniem. W jednym tytule miał połączyć swój unikalny styl, wraz z całkowicie odmienną mitologią Final Fantasy. Udało mu się wywiązać z niego świetnie doskonale komponując średniowieczny, poważny klimat z elementami znanymi z innych gier spod znaku Final Fantasy. Przy kreacji świata szczególnie mocno nawiązał do pierwszych części, hołdujących klasycznemu fantasy. Gra została umiejscowiona w rozdartej przez wojnę krainie Ivalice, prezentując losy dwójki przyjaciół z różnych klas społecznych, którzy znaleźli się w środku całego zamieszania. Delita i Ramza – bohaterowie- to postacie pełne sprzeczności, tragiczne i zmuszone do walki. Pozycja nie bała się ominąć wątków religijnych, zaprezentowano Kościoł jako organizację wykorzystującą ludzi, a rządzących jako próżnych i głupich. Dorosły, kontrowersyjny scenariusz, który spokojnie może konkurować z książkami stał się zarazem powodem, nie wydania gry w Europie.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/ob5.jpg"><img class="size-full wp-image-185 alignleft" style="float:left;" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/ob5.jpg" alt="" width="443" height="140" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">W czasie produkcji<span> </span>tytułu Matsuno masowo wręcz wykorzystał motywy z Tactics Ogre – podobieństwa można znaleźć w systemie walki, konstrukcji fabuły, czy nawet ścieżce dźwiękowej. Co ciekawe plotka niesie, że ponoć już wtedy między YAZZem a jego pracodawcami doszło do pierwszych zgrzytów – wg. niektórych źródeł FFT miało być grą trudniejszą, mniej nawiązująca do serii, bardziej skomplikowaną. Wyleciał też tryb multiplayer, który nadal można odkryć w grze za pomocą gamesharka lub innego narzedzia do tworzenia kodów. YAZZ jednak zachował swój styl, nawet nazywając rozdziały gry tytułami piosenek Queen.<span> </span>Gra dorobiła się tysięcy fanów, przyczyniając się też do rozpowszechnienia podgatunku tRPGów na całym świecie. Od razu też wybuchła wojna między fanami TO a FFT, o to która gra jest lepsza. Pewnie jest jedno - marka zagwarantowała większy rozgłos FFT, przez co seria Ogre Battle niesłusznie pozostała w cieniu.<a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/vs.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-186" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/vs.jpg" alt="" width="449" height="167" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">Losy Quest po odejściu Matsuno nie potoczyły się różowo – kompania wydała jeszcze trzy bardzo dobre części<span> </span>Ogre Battle Saga<strong>:<span> Prince of </span></strong><span>Zenobia</span><span> </span>na Neo Geo Pocket Color, Person of Lordly Caliber na Nintendo 64 (przypuszczalnie jeszcze ze scenariuszem spod ręki Matsuno) oraz niesamowite Knight of Lodis na GBA. Jednak żadna z gier nie odniosła zasłużonego sukcesu, a kompania traciła fundusze z dnia na dzień. Wreszcie, wraz z prawami do licencji została wchłonięta przez Squaresoft w roku 2002. Obecna kondycja Square-enix<span> </span>pokazuje jak złe było to posunięcie dla artystów z Questa – ich zdolności nie zostały należycie wykorzystane, a gry który mi muszą się zajmować przesycone są wręcz komercyjną papką.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">Zadowalająca sprzedaż Final Fantasy Tactics pozwoliła Yasumi na kolejny projekt dla Squaresoftu.<span> </span>Kolejna gra Matsuno miała jednak zerwać z taktycznymi korzeniami i zaprezentować zupełnie nową jakość jeśli chodzi o system walki w gatunku RPG. Produkcja prezentowała całkowicie odmienny styl od swoich poprzednich i późniejszych dokonań, Swobodne poruszanie, zręcznościowa walka, mix wielu gatunków. Matsuno sam przyznał, że VS ma by grą wymykającą się z ram gatunkowych. YAZZ wraz ze swoimi ludźmi chciał stworzyć nowy produkt, nie bazujący na znanej licencji, czy też korzystający ze znanych bohaterów, lub uniwersów. W czasie wstępnej fazy planowania Matsuno dostał zdjęcia z Saint-Émilion, regionu Bordeaux, we Francji. Architektura starego miasteczka słynącego z winiarni urzekła designerów, którzy wybrali się w podróż do Francji, aby zaadoptować tamtejszy styl na potrzeby gry. Zabawne jest to, że Vagrant Story był planowany jako gra na 5-6 godzin, jednak wraz z postępami prac znacznie rozrósł się producentom. Może mieć to jednak związek z tym, że podobno mistrz nie dostał odpowiedniej ilości czasu czy funduszy na produkcję swoich marzeń. Jednak bez względu na to ekipa zadbała o wszelkie szczegóły doskonale oddając klimat średniowiecznej Europy i wyciskając z poczciwego szaraka ostatnie pokłady mocy.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/127.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-187" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/127.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">Oczywiście tradycyjnie dla YAZZa, znalazły się nawiązania do muzyki choćby w postaci lochu Iron Maiden, czy nazwach niektórych broni. Kilkoma szczegółami gra również odwoływała się do Final Fantasy Tactics, dzieł Szekspira, Ogre Battle, judaizmu. Gotowy produkt ukazał się w roku 2000, z<span> </span>miejsca inkasując maksymalną ocenę 40/40 w japońskim Famitsu co wcześniej zdarzyło się tylko dwukrotnie. Prasa była zachwycona.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">Kunsztowny system walki łączy w sobie poruszanie się w czasie rzeczywistym oraz aktywną pauzę w czasie której wybieramy odpowiednią część ciała wroga. Oprócz tego pięć typów magii, system chainsów, techniki specjalne. Niezwykle przypadły do gustu również możliwości kompletowania własnych części zbroi i oręża, korzystania z kuźni w której niektórzy spędzali całe godziny. Twórcy postarali się też o dodatkowe lokacje dostępne dopiero w czasie drugiej gry, system tytułów i osiągnięć oraz kompletowaną encyklopedię potworów. Wisienką na szczycie ponownie okazał się świetny scenariusz spod ręki Matsuno, wielowymiarowi bohaterowie oraz klimat.<span> </span>Co boli gra nie sprzedała się tak dobrze jak oczekiwał wydawca, jednak dostatecznie aby przynieść spore zyski. Biorąc pod uwagę dzisiejszą kondycję Square-enixu oraz ich zdolności do profanacji licencji może brak goromnej sprzedaży i kultu wyszedł licencji na dobre. Ważne, że dzięki temu tytułowi Yasumi już na zawsze wpisał się w historię branży… Yasumi pragnął zrobić sequela do Vagrant Story, jednak produkcja została zarzucona na rzecz Kingdom Hearts... Kolejne projekty już czekały.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/vs2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-188" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/vs2.jpg" alt="" width="450" height="218" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">Rozwój rynku handheldów i marki Final Fantasy, spowodował decyzję Squaresoftu o potrzebie stworzenia części ekskluzywnie dla GBA. Ponownie zatrudniono Matsuno. Tym razem prace nie miały przebiegać burzliwie, a sam YAZZ, wraz ze swoimi ludźmi nie zaangażował się całym sercem w grę. Wydawca żądał gry przyjaznej dla użytkowników graj-chłopca. I Matsuno taką grę dostarczył. Pierwsze niepotwierdzone informacje mówiły, ze doczekamy się konwersji PSXowego FFT, jednak jak okazało się prawda była zupełnie inna. Ekipa odpowiedzialna za przygotowanie Final Fantasy Tactics Advance dostała dokładne wytyczne, które miały zapewnić grze sukces komercyjny. Gotowy produkt okazał się cukierkowym, lekkim i przyjemnym taktycznym RPGiem, któremu zabrakło głębi jego poprzedników. W grze znalazło się wiele cech łącznych z poprzednim FFT, a miejscem akcji ponownie nazwano Ivalice, tym samym puszczając oko do fanów.<span> </span>Z jednej strony Tactics Advance odniósł znaczący sukces, z drugiej ogromna cześć fanów FFT była zawiedziona baśniowym klimatem i infantylną otoczką FFTA. Mimo to znaleźli się i wśród nich tacy, którzy pokochali to nowe dziecko, wręcz domagając się sequela. Ja osobiście poczułem się zawiedziony i…oszukany. Marketing Square-enixu jednak nie pozwala na sentymenty, tam gdzie można zarobić duże pieniądze.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/vs3.jpg"><img class="size-full wp-image-189 alignleft" style="float:left;" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/vs3.jpg" alt="" width="450" height="208" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">Sukcesy jakie odnosił artysta zadecydowały o powierzeniu mu funkcji reżysera i producenta nowej, pełnoprawnej części Final Fantasy. Przypuszczalnie silnik i system Final Fantasy XII były projektowane z myślą o nigdy nie wydanym MMORPGu, nad którym pracował po cichu developer. Mała popularność usługi Play-online zdecydowała o zarzuceniu prac nad tytułem. Matsuno się nie poddał i chciał przelać całe dotychczasowe doświadczenie w tak mainstreamowy projekt. Final Fantasy XII zapowiadało się na najbardziej ambitną część serii. YAZZ chciał tam poruszyć wątki dotychczas mocno omijane przez poprzedników Wg. różnych relacji gra miała mocniej dotykać problemów wiary, polityki, a nawet sexu. Również postacie bohaterów różniły się do tego co zaoferowała nam gotowa gra. Problemem Matsuno okazał się wielkość jego planów. Firma uznała, że projekt może być zbyt ambitny co obije się na sprzedaży. Poza tym poważne potraktowanie choćby spraw łóżkowych i wpływu Religi na życie ludzkie zagroziłoby wizerunkowi serii, w tym<span> </span>klasyfikacji wiekowej produkcji.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/ff121.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-190" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/ff121.jpg?w=300" alt="" width="300" height="187" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">W czasie developingu Matsuno zniknął ze SE. Do dziś gracze się spierają, czy prawdziwy był powód mówiący o chorobie, czy też była to decyzja z góry . Pewne jest jedno – gra była kończona bez nadzoru jej twórcy, scenariusza spod jego ręki, końcowych szlifów. Zarazem jest to rozwiązanie zagadki nad która głowiły się setki recenzentów piszących całe eseje i toczących dyskusje dlaczego gra nie jest pełna. A wystarczyło zajrzeć do jej twórców. Ludzie pracujący z Matsuno postanowili oddać mu swego rodzaju hołd i w grze umieścili postać Yazmata, będącą oczywiście nawiązaniem do Matsuno. Gra mimo nie doróbek zainkasowała perfekcyjną ocenę w Famitsu, zarazem po raz drugi w historii zdarzyło się, aby dwie gry tego samego człowieka dostały perfekcyjną ocenę. Tym samym w oczach pisma Matsuno dorównał samemu mistrzowi Miyamoto.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">Matsuno nigdy nie unikał trudnych tematów, co zarazem stało się jego przekleństwem. Prezentowanie silnych uczuć, roli Religi w życiu człowieka, sensu wojny, często okazywało się zbyt ambitne dla rynku. Wydawcy bali się kontrowersji wokół jego tytułów, a wielu graczy szukało mniej skomplikowanej rozrywki. To znacznie zawężało krąg odbiorców jego gier.<a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/459841_77598_front2.jpg"> </a></p>
<p style="text-align:center;"><img class="size-medium wp-image-192 aligncenter" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/459841_77598_front2.jpg?w=213" alt="" width="213" height="300" /></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">Nie wolno mi jednak zostać obojętnym wobec innych osób, które współpracowały z Matsuno – ludzi z byłego Questa. Na specjalnie wyróżnienie zasługują w szczególności <span>Hitoshi Sakimoto i Masaharu Iwata, <strong></strong></span>którzy tworzyli niezapomnianą muzykę do jego gier, <span>Hiroshi Minagawa</span>, który współ-reżyserował jego gry oraz <span>Akihiko Yoshida</span><span> </span>odpowiedzialny za design postaci.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;">Losy YAZZa po odejściu z SE są w zasadzie nieznane. Najgorsze jest to, że na 99% nie posiada licencji na Ogre Battle i Vagrant Story bowiem te zostały w rękach SE. Jego projekty powoli są profanowane – SE wymyśliło bezsensowną kompilacje Ivalice, w imię skoku na kasę. YAZZ pojawił się na filmie promocyjnym Nintendo Wii, gdzie wypowiadał się pozytywnie o konsoli. Hironobu Sakaguchi kilkakrotnie przyznawał, ze w chęcią by ujrzał go w Mistwalker, a wiadomo powszechnie, że obaj twórcy się przyjaźnią i szanują. Strona www.next-gen.biz umieściła go na 13 pozycji listy „THE HOT 100 GAME DEVELOPERS OF 2007”. Ostatnie treściwe wzmianki o YAZZie<span> </span>padły z ust Ray Nakazato w wywiadzie dla gamasutry. Nakazato przyznał, że Matsuno ma własny projekt i na razie nie dołączy do Mistwalkera. Jednak jest nadzieja – mówi się coraz częściej, że wraz Mistwalkerem pracuje nad grą na DSa, zaś na zlecenie Square-enix opracowuje kolejnego Ogre Battle na Wii. Ważne jest, że nie porzucił rynku gier wideo. Administratorzy strony matsunocurse doskonale określili jego karierę słowami :” Razem z<span> </span>Akihiko Yoshida, Hiroshi Minagawa i Hitoshi Sakimoto, Matsuno spełnił wiele naszych marzeń.”<span> </span>Pozostaje nam czekać i mieć nadzieje, że jeszcze wielokrotnie spełni nasze marzenia.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.4pt;"><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/yazz.jpg"></a></p>
<p><img class="size-full wp-image-179" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/yazz.jpg" alt="" width="450" height="152" /></p>
<p><strong>cookiecrusher </strong></p>
<p style="text-align:center;"><span style="font-size:12pt;"></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Coś dla znudzonych kinomanów ? / mniejszość kulturowa]]></title>
<link>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=91</link>
<pubDate>Sun, 06 Apr 2008 11:51:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>cascad</dc:creator>
<guid>http://peacegrenade.wordpress.com/?p=91</guid>
<description><![CDATA[
Jak najłatwiej dziś zobaczyć się w oczach innej osoby jako ktoś infantylny? Istnieje wiele spo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/1.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-92" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/1.jpg" alt="" /></a></p>
<p>Jak najłatwiej dziś zobaczyć się w oczach innej osoby jako ktoś infantylny? Istnieje wiele sposobów. Można jej zapaskudzić pół-strawionym obiadem spodnie na imprezie, można z dzikim podnieceniem mówić o kanapkach z Makdonalda, lub powiesić na ścianie plakat Szanghaj Motel, ale to wszystko jest niczym, powiadam NICZYM, przy wyjawianiu prawdy o swych kinowych gustach – o tym, że ogląda i ceni się Anime.</p>
<p>Syndrom zboczonej chińskiej bajki ciągle twardo się trzyma, naszych narodowych polskich lędźwi. Stałe argumenty o krzykliwych panienkach z wielgachnymi oczami i braku jakiejkolwiek wartościowej treści, nie tracą na ważności w ustach ‘specjalistów’, od lat stojąc dumnie jak ten pomnik ze spiżu. Gdy przyjrzymy się sprawie z bliska, argumenty przeciwników wydają się coraz mniej logiczne. Owym znawcom, nie chodzi nawet o animowaną formę nowel, tylko, że w ogóle są z Japonii, są dziwne, niepojętne i dziecinne. Wychodzi przy tym jakie pranie mózgu przechodzimy od stanu dziecięcego – dzieci nie patrzą na swych kolegów przez pryzmat pieniędzy, wyglądu, statusu, są trochę jak zwierzaczki – miłość odpłacają miłością, liczy się to kto jaki jest. Do czego piję? Do tego, że zastraszająca przewaga typów wrogich konwencji anime... spędziło przy niej dzieciństwo! Wyczekując sławnego pasma Polonii 1 z wypiekami na twarzy, czerwonymi niczym wnętrze Etny.<!--more--></p>
<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/2.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-93" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/2.jpg" alt="" /></a></p>
<p>Chłopcy podziwiali <em>Tsubas</em>ę, dali się porwać jego boiskowym przygodom, poznając świat piłki nożnej, rywalizacji i super strzałów. Śledzili z zapartym tchem <em>Tygrysią maskę</em> – cudne, walki zapaśników. Był też <em>Yattaman</em> z załogą; Yatta-psem, Yatta-kotem, Yatta-rybą i Yatta-wszystkim, porywali w niesamowity świat przygód. Największy, bezwzględny klasyk – <em>Generał Daimos</em> sprawiał, że tuż po emisji odcinka składało się roboty z klocków lego, chcąc za wszelką cenę odtwarzać jego potyczki. Gdy wybijał wieczór, na tapetę ruszały równie japońskie, wieczorynkowe<em> Muminki</em>, z wręcz potwornie zastraszającą Buką. Oglądało się też <em>Pszczółkę Maję</em> posiadającą tak sławetny polski dubbing i piosenki, że do dziś ludzie są nieświadomi jej skośnookiego pochodzenia. Wstyd byłoby zapomnieć o rysunkowej operze mydlanej; <em>Sailor Moon</em>, i operze mydlanej 2 – serii <em>Dragon Ball</em>, uzależniające od siebie ludzi na długie lata. Wszystkie te bajki były pełnoprawną częścią życia każdego obecnego, plus-minus – dwudziestolatka. Zapytajcie któregokolwiek z nich o nie, to będzie się rozpływał i wspominał z łezką  w oku jak to kiedyś było. Dziś Ci ludzie, mówią jakie są złe, zboczone i fatalnie infantylne....</p>
<p>Modna stała się krytyka japońskiej animacji w polskich mediach. Zaczęto prawić nad bezsensowną przemocą, okultyzmem i nadmierną ekspresją czegokolwiek. Wychowani na Polonii 1, zostali od niej odcięci, i nigdzie już nie mogli zobaczyć czegoś w tym stylu, i tylko dla swej grupy wiekowej. Z czasem sami zaczęli myśleć, że cały świat anime jest tym co kiedyś widzieli – bajką dla dzieci.</p>
<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/04/12.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-104" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/04/12.jpg" alt="" /></a></p>
<p>Paradoksalnie gwoździem do trumny w szufladkowaniu tego gatunku okazał się, światowy ewenement – <em>Pokemon</em>. Co by nie napisać, kreskówkowa adaptacja gry spotkała się ze straszną falą obrońców moralności i była wycelowana w młodego odbiorcę, kreskę miała strasznie prostą a jej główną atrakcją były rozbłyski na pół ekranu. Promocja serialu z wszechobecnym szałem dodatków do chipsów, i dzieciaków wkręconych maniakalnie w zbieractwo (Catch them all! Złap je wszystkie!) mimo nabicia niejednej grubej rybie kieszeni dolarami, nie pomogło wcale w zdobyciu uznania dla tego rodzaju sztuki. Wręcz okropnie mu zaszkodziła, tworząc w głowach każdego kto traktował problem powierzchownie, lub nawet nie starał się go analizować, skrót myślowy podsumowujący każdą animację japońską, jako strasznego Pokemona. Było to typowe dla naszego młodego, skażonego PRLem, kapitalizmu, wydojono Pikachu do granic możliwości, nie zastanawiając się nad tym ile można by było wyciągnąć korzyści z wypromowania całego gatunku, i pokazania jego różnorodności. Cóż, Stany, Anglia, Francja, Włochy, Niemcy, pokazują jak ogromna widownia została stracona, i jak krótkofalowe myślenie panuje w biało czerwonym marketingu.</p>
<p><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/06/w9618-scsamurai-champloo-posters.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-439" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/w9618-scsamurai-champloo-posters.jpg?w=216" alt="" width="216" height="300" /></a>Co by nie pisać, okropna szkoda, że sądy nt  anime są wydawane na tak marnych podstawach. Fani kimetografii, ci więksi i mniejsi, prawdopodobnie nie sprawdzą przez wredną propagandę telewizji jeden, paru z jej najjaśniejszych dzieci, tego i ubiegłego stulecia. Dzieci z czarną czupryną, lekko nikczemnym wzrostem i z białą flagą z czerwoną kropką na sztandarze.<br />
Pierwszym co trzeba przyjąć do wiadomości jest to, że anime jest dzielone na ogromną ilość kategorii, i każda jest wypełniona zastraszającą ilością tytułów. Jeżeli jest coś dla osób pełnoletnich, mimo iż wygląda na zwykły serial animowany, to miejcie pewność, że jest od lat 18stu. W każdej chwili mogą zacząć latać głowy, albo pojawi się demon z piekieł, wkładający swe macki w różne ‘wejścia’ głównej, przed chwilą ubranej, bohaterki. Twórcy się rzadko kiedy hamują, realizując często czysto chore wizje, w końcu tworzą coś dla dorosłych, więc mogą. Powstają osobne produkcje dla licealistów, dla dziewczyn, dla gejów, fanów siece fiction, samurajów, fantasy, cyberpunku, ludzi oczekujących komedii, dramatu czy mordoklepki, wszystko dodatkowo okraszone kategoriami wiekowymi – i każdy to przyjmuje do wiadomości, czerpiąc rozrywkę wybierając z półki dzieła mu dedykowane. Naprawdę nie wyobrażam sobie osoby, która by nie znalazła czegoś dla siebie. W naszym kręgu kulturowym przejęło się jednak, że aktorskie filmy są dla dorosłych, a animowane tylko dla dzieci. Japończycy nie robią z tego problemu, skoro coś jest dla dorosłych to jest i może być nawet ruchomym szkicem a nie wybiegiem dla zarabiających miliony gwiazd, one nie są im potrzebne. Dochodzą do tego sprawy budżetowe – naprawdę, robienie aktorskich wersji, ich wizji przerosłoby hollywoodzkie budżety. Większość scenariuszy pochłonęłoby pieniądze Władcy Pierścieni i jeszcze by trzeba było dopłacać.<br />
Tym większa szkoda, że do Polski zawsze trafiały te anime które były kierowane do młodej widowni, o istnieniu reszty gatunków, dla innych grup docelowych niestety nie przyszło się nam oficjalnie dowiedzieć. Przynajmniej dzieci oglądały coś fajnego, szkoda że ich starsi koledzy, już byli odcięci od produkcji dla siebie.</p>
<p>Nie będę ukrywał, że tekst powstał by zachęcić choćby parę osób, do sprawdzenia filmów, których zapewne nigdy by nie sprawdzili. Nie trzeba stawać się zapalonym fanem z miejsca - wcale nie trzeba nim zostawać tylko... są rzeczy na świecie, które trzeba zobaczyć ;) I warto wydawać potem opinie na temat tego gatunku, znając choć kilku jego czołowych przedstawicieli, a nie powtarzając zdanie specjalistów, znających tylko to co można było zobaczyć w naszej telewizji. Bo to tak jakby na podstawie kąpieli w wannie wypowiadać się o wind surfingu .  Na dobry początek trzeba naprawdę niewiele wysiłku, wystarczy udać się do byle sklepu z dvd (empik, MM, Saturn, cokolwiek) i wyhaczyć z półki...</p>
<p style="text-align:left;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/06/scploo.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-431" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/scploo.jpg" alt="" width="450" height="92" /></a></p>
<p><strong>Samurai Champloo</strong>, dzieło Shinchiro Watanabe, pięknie bawi się formą i przedstawiając strasznie ciekawe postaci (mimo iż jednowymiarowe, to charakterystyczne), nowoczesne brzmienia i czasy mistrzów miecza. Obserwujemy wyjętego spod prawa Mugena, ronina Jina i łączącą ich losy nastoletnią Fuu. Klimat feudalnej Japonii, mimo głównie luźnej konwencji nie stroni od pokazania jej brudu; sprzedawania ludzi, hazardu, motywów religijnych i burdeli, na swój sposób sięgnięto też w dzisiejszą tematykę narkotyków i wandalizmu (heh, jakby tamte nie były dzisiejsze). Często można odnieść wrażenie, że ogląda się serial nie o Samurajach lecz czarną komedię o gangsterach. Odczucia te winduje muzyka, utrzymania w hip-hopowych barwach, dodaje dynamiki starciom, i nakręca akcję – wtapia się w całość w taki sposób, że ciężko sobie potem wyobrazić oglądanie walk na katany bez konkretnego beat’u w tle. Kreska Champloo nie ma wiele wspólnego z ogólnym wyobrażeniem anime – cały czas obserwujemy naturalne, ludzkie sylwetki, piękną, płynną animację i walki z elegancko oddaną siłą ciosów, w akompaniamencie cudownie przerysowanej, tryskającej krwi. Trójka bohaterów, rusza w podróż (małe kino drogi ;) ), wpadając na coraz to bardziej niesamowite postaci – holenderski otaku, wojownik z dalekich stron, wielkolud-wyrzutek, bracia kochający ‘malarstwo’ etc. Spirala akcji nie zwalnia, równoważąc poważne problemy, z przeszłości goniącej Mugena i Jina. Obaj mają życiorysy, warte poświęcenia im osobnych serii. Wspominając o tym duecie , należy nadmienić, że nie darzą się zbytnim respektem i gdyby nie Fuu, to SC trwałoby jeden odcinek, w którym by się pozabijali. Po łyknięciu całego sezonu, spojrzy się na japończyków z innej perspektywy, zobaczy, że jednak robią cos nie dla dzieci, tylko rzeczy z jajem, świetnie wystylizowane i sprawiające każdemu przyjemność z oglądania.</p>
<p style="text-align:left;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/06/akira_9_640.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-432" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/akira_9_640.jpg" alt="" width="450" height="134" /></a></p>
<p>Mini-przegląd, wybitnych anime zacząłem od czegoś miarodajnie łatwego w przyswojeniu, pełnego kowbojskiego luzu i akcji. Jednak powszechnie wiadomo, że pierwszeństwo we wszelakich rankingach należy się tytułom: Akira i Ghost in the Shell. Te dzieła mają moc stwórczą wręcz - są wyjątkowe w skali światowej kinematografii, niezależnie od preferencji widza. Ciężko nazwać się znawcą filmu, nie widząc obu, to tak jak być Polakiem i nie narzekać.<br />
Widok futurystycznego Tokio, z <strong>Akiry</strong>, odbudowanego po trzeciej wojnie światowej, przygotowywanego do pierwszej od zawieszenia broni olimpiady, mimo lekko już przestarzałej kreski, ciągle robi wrażenie. Znów poszkodowana Japonia zmienia się w państwo policyjne, na którego ulicach toczy się walka o wolność. Obserwujemy to z perspektywy członków gangu motocyklowego. Wstępnie nic nie przepowiada tego, do jakiej skali urośnie konflikt między szefem gangu – Kanedą a jego pozornie najsłabszym członkiem, Tetsuo. Gorącą sytuację w mieście podbijają rzesze fanatyków religijnych, czekających na mesjasza, bez przerwy rozpędzanych przez wojsko. Jeżeli filmy tak dotykające boskości i parapsychologii (a zarazem pełne akcji) komukolwiek się podobają to Akirę potraktuje jak klasyk. Pranie mózgu na skutek, którego wyjawiają się lęki Tetsuo, ma naprawdę ciężki klimat. Świetna muzyka i post apokaliptyczny klimat, przez lata nie stracił na sugestywności Jednoczesne nasilenie przyziemnych spraw, z wybuchem nadnaturalnych mocy, i próby opanowania jej przez ludzi (tym jest właśnie tytułowy ‘projekt’ Akira) daje kinomanom sytą ucztę. Ucztę troszkę wyrachowaną, bo trzeba się zastanowić którym sztućcem jakie frykasy należy jeść, ilość łyżeczek i widelczyków może przestraszyć, ale warto się ogarnąć, by oddać się konsumpcji, tak wyjątkowego dania.</p>
<p style="text-align:left;"><a href="http://peacegrenade.files.wordpress.com/2008/06/gitgits.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-433" src="http://peacegrenade.wordpress.com/files/2008/06/gitgits.jpg" alt="" width="450" height="114" /></a></p>
<p>Trzymając się kulinarnych porównań,<strong> Ghost in the Shell</strong> jest prawdziwą kolacją u ambasadora, na pewno nie dla każdego, na pewno wytrawną i na pewno wymagającą. Ostry cyberpunk, poszukiwanie definicji życia i duszy, zacieranie się granicy między maszyną a człowiekiem, cyborgi nie wiedzące czy tak naprawdę czują, czy są tylko do tego zaprogramowane – nie są to tematy, o których rozmawia się łatwo, i dochodzi do jednoznacznych wniosków. Film opowiada o akcji elitarnej sekcji dziewiątej (zajmującej się m.in. cyberterroryzmem) chcącej złapać hakera pierwszej klasy – sprawy znacznie się komplikują gdy, bohaterka, major Motoko Kusanagi nawiązuje z nim bezpośredni kontakt. Haker zwany Władcą Marionetek jest w stanie włamywać się do ludzkich umysłów, wypaczając choćby ich wspomnienia czy wyobrażenie o życiu. Gdy zaatakowana zostaje tłumaczka, biorącą udział w najważniejszych rządowych spotkaniach dyplomatycznych, śledztwo nabiera jeszcze większego rozmachu.<br />
Historia porusza sprawy indywidualności bytów, ewolucji, i posiada mocny grunt polityczny. Wizja świata w którym ludzie są cały czas podpięci do sieci, i można się w nich ‘włamywać’, może okazać się prorocza, przez co jeszcze bardziej niepokoi. Twarde realia obserwujemy już od pierwszej sekundy projekcji, gdy zostajemy w nie wprowadzeni, przez narratora mówiącego (tu pozwolę sobie zacytować): "W niedalekiej przyszłości korporacje łącznościowe sięgnęły gwiazd, a elektrony i światło płyną poprzez wszechświat. A jednak postęp komputeryzacji nie zlikwidował jak dotąd podziałów narodowych i rasowych..." czysta moc! Przy kolejnych dialogach i monologach przechodzą ciarki po plecach. Każde ujęcie  filmu jest chwilą chwały jego twórców– od roku 1996 (data premiery) nie powstało nic co by mogło się równać z oprawą GitS. Szczyt perfekcji, pod każdym względem, ilość szczegółów może pobrudzić bieliznę najbardziej odpornym na sztukę. Okazjonalne pościgi, sceny walk, niesamowite kadry, całe bogactwo formy, nie odwróci tego, że chodzi tu głównie o treść, jak – przystało na ramy gatunku. Natłok informacji, multum szczegółów i niedopowiedzeń tworzą obraz tak samo trudno przystępny, jak i fascynujący.<br />
Sprawa Ghost in the Shell to coś więcej niż jeden film – uniwersum składa się jeszcze z dwóch sezonów serialu anime. Ich podejście jest bardziej sensacyjne, utrzymane w konwencji serii detektywistycznej. Obserwujemy zdecydowanie bardziej ludzkie problemy bohaterów, i mamy okazję poznać wszystkich członków sekcji dziewiątej. Elitarna grupa bierze udział w sprawach najwyższej wagi, ujęcia akcji przeplatają się z bardzo rozbudowanym tłem politycznym. Ujrzymy stojącą na skraju wojny domowej Japonię czy walkę o fotel premiera rządu, a potem jego kontrolę, a efekty misji ‘dziewiątki’ przekładają się na sytuację w cąłym kraju.<br />
Powstał też drugi film kinowy, o podtytule Innocence. Niewinność jest właściwie spełnieniem marzeń fanów jedynki, tak bardzo od niej różne a jednak podnoszące do sześcianu jakiekolwiek motanie fabułą. Graficznie ponad poziomy wylatuje, dorzucając do perfekcyjnej kreski efekty komputerowe, wygląda maksymalnie futurystycznie, a animacja ją otwierająca zwana jako ‘making of cyborg’ wdzierając się  w podświadomość swym bezwzględnie doskonałym obrazem. 9 lat pracy, włożone w jego produkcję, jest odczuwalne przez cały seans. Po walczeniu, i ogarnięciu całej poprzedniczki można z przyjemnością się poddać próbie rozwikłania wizji numer dwa. Mimo mego pełnego uwielbienia, przyznaję że bez dobrej znajomości realiów tego świata, i przesłania jakie niosły działania Władcy Marionetek, jest prawie nie do zrozumienia. Pozycja tylko dla fanów? Może, ale strasznie opłaca się być fanem. To istny traktat filozoficzny, bawiąc