<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>odrzucenie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/odrzucenie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "odrzucenie"</description>
	<pubDate>Wed, 08 Oct 2008 05:19:33 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Zły]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/?p=667</link>
<pubDate>Sun, 25 May 2008 00:05:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.pl.wordpress.com/2008/05/25/zly/</guid>
<description><![CDATA[Był zły. Prawdziwą radość sprawiało mu dręczenie jej i znęcanie się nad nią. Gdy powiedzia]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Był zły. Prawdziwą radość sprawiało mu dręczenie jej i znęcanie się nad nią. Gdy powiedział: "Nie kocham pani" - spojrzał jej prosto w oczy, a potem spokojnie obserwował jak płacze.  Jej miłość do niego była czysta i naiwna; myślała, że swoją troską uratuje jego zagubione i zdeprawowane istnienie. Nie umiała kochać inaczej, jak poprzez litość, ale miała też dość miłości własnej, by cierpieć, gdy to uczucie zostało odrzucone. Aby ją zupełnie zmiażdżyć, następnego dnia przysłał wiadomość, w której doradził popełnienie samobójstwa w związku z upokorzeniami, jakich doznała od niego. Podał również dwa najskuteczniejsze sposoby na dokonanie tego. Oba bardzo drastyczne i bolesne. Spróbowała czegoś łagodniejszego i mniej skutecznego. Odratowano ją. Wróciła ze szpitala po tygodniu. Leżała w łóżku patrząc w ścianę. Dławił ją ból odrzucenia. Jej przyjaciółka zgłosiła na policję nakłanianie do samobójstwa, ale wiadomość była skasowana i nie chcieli się tym zająć. Później doszła do siebie, ale ciągle nie może zrozumieć, dlaczego chciał ją zabić...</p>
<p><strong>Led Zeppelin "In My Time of Dying" </strong><strong>/part 1/</strong><strong> (1975) </strong><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/2x7-DbAr8Xw'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/2x7-DbAr8Xw&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niekochana]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/?p=664</link>
<pubDate>Tue, 20 May 2008 18:51:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.pl.wordpress.com/2008/05/20/niekochana/</guid>
<description><![CDATA[Nie kochał jej. Nie umiała się z tym pogodzić. Wylewała grube łzy, trawiąc swój ból. On chc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie kochał jej. Nie umiała się z tym pogodzić. Wylewała grube łzy, trawiąc swój ból. On chciał być kochany za swoje niepowtarzalne istnienie, za swoje niedoskonałe człowieczeństwo, bez względu na swoje zachowanie, a ona nie umiała mu tego dać. Żądała by był rycerski, by spełniał jej nie zawsze mądre żądania i zachcianki. Ona również chciała być kochana bez względu na to, jak niemożliwa do zniesienia była w swoich kobiecych i niekobiecych  humorach. Ale on tego nie rozumiał, tak jak i ona nie rozumiała jego potrzeby bezwzględnej akceptacji. Byli jak mała dziewczynka i mały chłopczyk. Nie tolerował tego, że ona próbuje traktować go przedmiotowo, jak pokornego sługę, że sprawdza jego gotowość do poświęceń. Na uległego niewolnika zdecydowanie się nie nadawał, nie chciał niczyjej łaskawej przychylności; był indywidualistą, który szukał światła życia w drugim człowieku. Chciał bezwarunkowej miłości. Nie potrafił zrozumieć jej potrzeby posiadania kogoś opiekuńczego i przychylnego wobec niej, kogoś, kogo nigdy w życiu nie miała, bo nigdy nie miała prawdziwego domu. On z kolei nie tyle szukał  drugiej matki, a osoby, która go po prostu bezinteresownie pokocha... Ona nigdy nie była kochana, więc nie umiała kochać. On też nie mógł pojąć, że nie można dostawać bez dawania. Ale tylko ona cierpiała z powodu odrzucenia, i nie rozumiała, dlaczego tak się działo. Wieczorami  zasypiała szlochając i myśląc o nim.</p>
<p><strong>Led Zeppelin "I Can't Quit You Baby" (1969)</strong><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/dqRN-eaGGAs'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/dqRN-eaGGAs&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Noc, a nocą, gdy nie śpie...]]></title>
<link>http://robertvellopez.wordpress.com/?p=3</link>
<pubDate>Fri, 11 Apr 2008 21:49:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>robertvellopez</dc:creator>
<guid>http://robertvellopez.pl.wordpress.com/2008/04/11/noc-a-noca-gdy-nie-spie/</guid>
<description><![CDATA[&#8230; Zakładam bloga i pisze.
Najpierw może coś o sobie, później o motywach, przemyśleniach ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>... Zakładam bloga i pisze.</p>
<p>Najpierw może coś o sobie, później o motywach, przemyśleniach wnioskach.</p>
<p>Mam na imię Robert.  Żółtodziub. Świeżo upieczony 18-latek. Dorosły - według prawa, lecz nie przystosowany. Czynniki społeczne miały ogromny wpływ na kształtowanie we mnie podstawowych cech. Pochodzenie: malutka wioska, gdzieś nieopodal kilkunastotysięcznych Koluszek. Introwertyk. Indywidualista. Dobrze wychowany. Skryty. Cierpiący na wydawałoby się nieuleczalny gawiedziowstręt. Romantyk. Przedkładający miłość, nad nieskrępowanym, wolnym seksem. Poszukujący. Z uczuciem niespełnienia. Człowiek płytkiej wiary i niskiej samooceny. To kilka wybranych cech, które określają mnie jako człowieka. A istotą człowieczeństwa jak sądze jest dążenie do samopoznania, podróży w głąb siebie. Pozostaje jednak jedynie jednym z trybików w maszynie nazywanej społeczeństwem. Wobec tego, w świetle tej niezaprzeczalnej prawdy, czy mogę sam siebie określać? Nie nie takim bowiem jestem, jak mi się wydaje. To opinie innych budują prawdziwy obraz człowieka. Znam ich kilka i wiem, że jedynie z ust mych przyjaciół mogę usłyszeć rzetelne zdanie. Oprócz pochlebstw i superlatyw, mogę poznać swoje wady. Jeśli to czytacie wiedzcie jak bardzo cenie szczerość. Wracając jednak do meritum. Pretenduje do miana gitarzysty-amatora. Muzyka uskrzydla mi i dodaje otuchy. Towarzyszy na codzień. Dobieram ją w zależności od nastroju. Trudno określić to mianem zjawiska, bądź czegoś wyjątkowego, gdyż jak zauważyłem wiele młodych osób tak deklaruje. Pomijam i pozostawiam do Waszej oceny jednak fakt, iż część z nich mianem muzyki określa rozmaite nurty techno. Nałogów i wyższych ambicji nie posiadam. Podobnie jak siły przebicia, dlatego wiem, że nic wzniosłego zrobić nie zdołam. Skazany na porażke. Moment w którym prawie na amen ugaszono mój zapał zapamiętam na długo, jeżeli nie do końca życia. Był to moment w którym zawzięcie próbowałem wycisnąć z mojej gitary siódme poty i w pewnym momencie mój tato stwierdził: "w naszej rodzinie przynajmniej od stu lat nie było nikogo dobrze grającego na jakimkolwiek instrumencie, więc nie myśl, że Ty będziesz". Zdanie, które podcina skrzydła. Czy w takim razie skazany jestem na przeznaczenie? Czy jednak mogę dowolnie kierować moim życiem? Poza tym nie mam daru do przechodzenia gładko w temacie. Wybaczcie mi takie nieuporządkowanie i długie dygresje. Nie zamierzane, ale mam tyle do powiedzenia. Skoro nie ma komu się wyżalić, wypłakać w rękaw, należy przepymślenia swe przelać na papier, a bardziej dosłownie wyżyć się na klawiaturze. Posiada to właściwości kojące, a jest bez recepty. Cechy szczególne? Długie włosy. Dopóki nie zapuściłem ich nie sądziłem, że są one tak potępiane wśród społeczeństwa. Wiele razy słyszałem już słowa dezaprobaty, bądź nawet obelgi ze strony ludzi. Także wśród grupy wydawałoby się oczytanych nauczycieli znaleźli się prymitywni szydercy. Urodziłem się w odpowiednim roku. Po obaleniu rządów komunistycznych, przed pokoleniem neostrady. Choć nieukrywam fanem Internetu jestem wielkim. Głównie portalu społecznościowego Fotka.pl, ostatnimi czasy jednak coraz mniej, gdyż odsetek ludzi interesujących jest tak znikomy, że poszukiwania są zazwyczaj z góry skazane na niepowodzenie. Przypomina to szukanie igły w stogu siana. Pozostawanie anonimowym dodaje pewności siebie. Której z pewnością mi brakuje w kontaktach vis-a-vis. Niestety.</p>
<p>Wbrew pozorą to jedynie skrawek. Urywek. Ociupinka ( :) ) Jednak zdrowy rozsądek, ogranicza wylewność. Po cichu licząc na to, że ktoś doceni mój wkład i przeczyta to.</p>
<p>Wobec tego motywy pozostawie na jutro.</p>
<p>Żegnam.</p>
<p>"<em>It's a nice day to start again,<br />
It's a nice day for a white wedding</em> [...]<br />
<em>I've been away for so long<br />
I let you go for so long...</em>"</p>
<p>fragment<br />
Billy Idol - White Wedding</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Poczucie niepewności i gniew - w związku. DDA.]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=406</link>
<pubDate>Tue, 18 Mar 2008 21:51:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.pl.wordpress.com/2008/03/18/poczucie-niepewnosci-i-gniew-w-zwiazku-dda/</guid>
<description><![CDATA[
 (DDA - termin odnosi się nie tylko do dzieci alkoholików ale i do wnuków i prawnuków takich os]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/03/demonic.jpg" /></p>
<p><font color="#999999"><i> (DDA - termin odnosi się nie tylko do dzieci alkoholików ale i do wnuków i prawnuków takich osób,<br />
DDTR - Dorosłe dzieci toksycznych rodziców)</i></font><br />
----------------------------------------------------------------------------------------------<br />
Przy różnych okazjach mogliście usłyszeć :<br />
„To jest nierealne. To nie dzieje sie naprawdę".<br />
Słyszycie takie stwierdzenie, kiedy wszystko dobrze sie układa i wasz związek wydaje sie czyms tak cudownym, udanym i wyjątkowym, że trudno wam w to uwierzyć. Niemożność uwierzenia jest czym innym niż niemożność postrzegania danej sytuacji jako realnej. Mówiąc, że nie możemy w coś uwierzyć, wyrażamy podniecenie i poczucie niezwykłości: „Mam szczęście, że udało mi sie znaleźć osobę, z która tak wiele mogę przeżyć!". Prawdopodobnie to właśnie macie na myśli, mówiąc: „Czy to dzieje sie naprawdę? Ale ze mnie szczęściarz".</p>
<p>Kiedy dzieci alkoholików(DDA) mówią: „To niemożliwe", ma to inne znaczenie.<br />
Dorastanie było dla wielu z nich bardzo traumatyczne i <b>rzeczywistość własnego dzieciństwa jest jedyna, jaka znają</b>. <b>Kiedy życie dobrze im sie układa, okoliczności staja sie dla nich na tyle obce, że maja poczucie nierealności.</b><br />
Powoduje to niepokój.<br />
Kiedy szalejecie ze szczęścia i sadzicie, że z waszym partnerem dzieje sie to samo, on lub ona może właśnie robić coś, aby <b>sabotować</b> związek. <b>Ni stąd, ni zowąd dziecko alkoholika wywołuje sprzeczkę</b> lub nie odbiera waszych telefonów.<br />
Takie zachowanie nie ma dla was sensu i <u>czujecie sie odepchnięci</u>. Kiedy wszystko układa sie tak cudownie, że aż wydaje sie to nieprawdopodobne, dziecko alkoholika w celu <b>urealnienia</b> sytuacji próbuje to zniszczyć.</p>
<p>Znajomość tego mechanizmu może uczynić was bardziej odpornymi. Możecie uznać, że nieprzyjemne zachowanie nie ma nic wspólnego z wami, lecz jest związane z wyuczonymi przez dzieci alkoholików reakcjami. Możecie powiedzieć:<br />
„Nic złego nie zrobiłem. Wszystko jest dobrze. Po prostu spróbuj sie rozluźnić i nie spiesz sie". Jeżeli twój partner ucieknie, jest szansa, że powróci. Zapewne będziecie musieli zrobić coś, by siebie chronić, ale zrozumcie, że to odtrącenie jest tylko chwilowe. Wasze <b>zrozumienie </b>zapobiegnie dalszemu komplikowaniu sie sytuacji.<br />
Kiedy dzieci alkoholików zdają sobie sprawę, co zrobiły, czuja sie winne i sa pełne skruchy. <b>Dochodzą do wniosku, że nie możecie ich dłużej kochać, bo sa okropnymi ludźmi.</b><br />
Gdyby tak nie było, potrafiłyby cieszyć sie, że jest tak dobrze, zamiast stać na przeszkodzie własnemu szczęściu.<br />
Jeśli z tym sobie poradzicie, reszta pójdzie jak z płatka.</p>
<p>„Przekonasz sie, jaki jestem zły".</p>
<p>Dzieci alkoholików nauczyły sie ukrywać swój gniew.<br />
Z ich dziecięcych doświadczeń wynika, że jeśli będą okazywały gniew, tak jak robiły to inne dzieci, przysporzą tylko więcej trudności.<br />
W rezultacie wiele z nich jest pełnych <b>nierozładowanej złości</b>.<br />
Istnieje realna obawa, że złość odczuwana wobec partnera i ta z dzieciństwa wsącza sie w związek.<br />
Dzieci alkoholików boja sie, że okażą wam gniew w niewłaściwy sposób.<br />
Obawiaja sie także, iż odstraszy was siła ich gniewu.<br />
To może, ale nie musi byc prawda. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób reagujecie na złość i jak bardzo obchodzi was to, jak inni sie do was odnoszą.</p>
<p>Zdarza sie, że pewne sytuacje w związku przywołują wczesne doświadczenia. Ważne jest dla was i dla waszych partnerów, abyście sie dobrze znali. Dzieki temu, jesli zdarzy sie cos, czego z początku nie rozumiecie, zdacie sobie sprawę, że wytłumaczenia trzeba szukać w dzieciństwie. Kiedy dziecko alkoholika reaguje złością nieadekwatna do sytuacji, prawdopodobnie nasilenie gniewu nie ma z nia nic wspólnego.</p>
<p>Sarah poprosiła Tommy'ego, by przeniósł na tył podwórza kilka gałezi, które spadły z drzew przed domem. Były za cieżkie, by sama mogła je zebrać, ale dla Tommy'ego nie było to trudne. Odpowiedział, że z przyjemnością to dla niej zrobi. Kiedy Sarah wróciła z pracy i zobaczyła, że tego nie uczynił, wpadła w furie. Tommy był zdumiony, że aż tak ja to rozzłościło, ale powiedział: „Przepraszam. Zupełnie o tym zapomniałem, ale zrobie to". Jest oczywiste, że reakcja Sarah była przesadna,<br />
skoro była gotowa zerwać związek z tak błahego powodu. Incydent ten nabiera znaczenia, gdy spojrzymy na zachowanie<br />
Sarah pod katem jej dzieciństwa w rodzinie alkoholika.<br />
Po pierwsze, musiała sie przełamać, by poprosić o przysługę.<br />
Bardzo trudno jej było powiedzieć: „Potrzebuje twojej pomocy". Nauczyła sie nie prosić o pomoc, bo nigdy jej prośby nie były spełniane. Jednakże, ponieważ pracuje nad związkiem i jest on dla niej ważny, podjęła świadomą decyzje, aby poprosić.<br />
Poza tym Sarah nadmiernie przejmuje sie tym, co pomyślą sasiedzi, gdy zobaczą bałagan na jej podwórku. To, że tak liczy sie ze zdaniem innych na jej temat, świadczy, że nie jest pewna własnej opinii o sobie. Gdy Tommy zapomniał o jej prośbie, poczuła, że jest dla niego zupełnie nieważna. Jej rozumowanie przebiegało w ten sposób: "Gdyby rzeczywiście mu na mnie zależało, nie mógłby zapomnieć. Wiedziałby, że nigdy nie poprosiłabym o cos, co nie jest dla mnie ważne.<br />
Gdyby nie zapomniał o posprzątaniu gałęzi, wiedziałabym, że mu na mnie zależy. Fakt, że zapomniał, świadczy o tym, że tylko udaje, iż jestem dla niego ważna."<br />
Oczywiście jej złosc na Tommy'ego wydaje sie niewspółmierna do sytuacji, która mogła ja zdenerwować, ale nie aż do tego stopnia.<br />
Tommy okazał sie niewrażliwy na jej potrzeby, ponieważ tak niedbale potraktował jej prośbę. Jego ociąganie sie było właściwe dla jego przeszłości.<br />
Aby związek pozostał zdrowy, para musi wnikliwie <b>przeanalizować</b> ten incydent. Ona musi zrozumieć, że nie każde jej życzenie będzie automatycznie spełniane, nawet jeśli tak trudno jej prosić.<br />
Musi również zrozumieć, że ociąganie sie Tommy'ego nie odzwierciedla jego uczuć do niej.<br />
Jeżeli jego zachowanie sie nie zmieni, a ona nie będzie mogła tego znieść, byc może będzie musiała poddać ocenie ich związek.<br />
Jednakże w tej konkretnej sytuacji jej reakcja wydaje sie zbyt ostra.<br />
Tommy będzie musiał zrozumieć, że jesli zgadza sie cos zrobić, powinien to zrobić na warunkach osoby, która go o to poprosiła. Skoro mówi ukochanej: „Tak, zrobię to dla ciebie", wiedząc, że to dla niej pilne, nie będzie w porządku, jesli nie spełni prośby jak najszybciej. Jesli nie jest pewien, czy będzie mógł wykonać prośbę natychmiast, powinien powiedzieć: „Zrobie to dla ciebie, ale nie mogę obiecać, że od razu to zrobię".<br />
<b>Porozumiewanie sie</b> i rozmawianie maja ogromne znaczenie dla dzieci alkoholików. To jedyny sposób dla nich i związanych z nimi osób na budowanie zdrowego związku.</p>
<p><font color="#999999"><i>J.Woititz - Lęk przed bliskoscią</i></font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy czujesz... że zasługujesz?]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/2008/01/21/czy-czujesz-ze-zaslugujesz/</link>
<pubDate>Mon, 21 Jan 2008 23:12:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.pl.wordpress.com/2008/01/21/czy-czujesz-ze-zaslugujesz/</guid>
<description><![CDATA[
Gdy modlisz się, nie próbuj przekonywać Boga o swej niegodności.
Twoje poglądy na twój temat ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/01/zen_afirmacja_medytacja_chmury_fly1.jpg" /></p>
<p>Gdy modlisz się, nie próbuj przekonywać Boga o swej niegodności.<br />
Twoje poglądy na twój temat nic a nic Boga nie obchodzą, ale tobie utrudniają przyjęcie wszystkich Jego darów. Jeśli nie jesteś ich godny, po co zawracasz sobie głowę proszeniem o nie? Nie trać cennego czasu!<br />
<b>Nie przypuszczam, żeby Bóg, powołując Cię do istnienia, zaplanował, byś był Go niegodnym.</b><br />
Poczucie godności jest niezwykle ważne w życiu i na duchowej ścieżce.<br />
Jeśli nie jesteś godzien i nie szanujesz siebie, to będziesz zawsze na przegranej pozycji. Poczucie godności to świadomość, że zasługujesz na wszystko, co najlepsze; że zasługujesz, by zawsze cieszyć się szacunkiem i bogactwem; że istniejesz po to, żeby cieszyć się szacunkiem i bogactwem (choć skoro jesteś wolny, możesz z tego wszystkiego zrezygnować). Bez poczucia godności nie spotkasz nauczyciela, którego byłbyś godzien. Możesz natomiast spotkać wielu oszustów, którzy utrwalą twe poczucie niższej wartości.</p>
<p>Wielu ludzi czuje tak wielką nienawiść do siebie, że poszukuje tylko takich „dróg rozwoju duchowego", które ich niszczą. Ludzie ci upajają się swymi rzekomymi sukcesami w znęcaniu się nad własnym ciałem i modlą się, żeby Bóg pomógł im wytrwać w cierpieniu. <b>Ale wcale nie pytają, czy wolą Bożą jest, by trwali w cierpieniu. A może ty też istniejesz po to, by cierpieć i poniżać się? Czy pytałeś o to Boga? Czy też jesteś niegodny, żeby zapytać?</b><br />
Gdy czujesz się niegodny, wtedy zaczynasz walczyć o wszystko, czego zazdrościsz innym. Gdy wiesz, że zasługujesz na wszystkie dary Boże, nie masz już o co walczyć. Wystarczy je przyjąć.<br />
<i>"Z ufnością przyjmuję wszystkie dary Boże. Z ufnością przyjmuję Boże prowadzenie."</i><br />
Gdy przyjmiesz Boże prowadzenie, wtedy z pewnością spotkasz nauczyciela, który jest ciebie godzien i którego ty jesteś godzien. Jeśliby jeden z was nie był godny drugiego, wtedy nie byłoby żadnego nauczania. <b>Relacja uczeń-nauczyciel jest zdrowa tylko wtedy, gdy obaj się inspirują.</b> Każda inna relacja prowadzi do zakłamania bądź niezrozumienia.<br />
A jeśli twym nauczycielem jest Bóg lub Chrystus, to jaki pożytek może On mieć z ciebie, gdy jesteś niegodny?<br />
<b>Świadomość godności to nie to samo co wynoszenie się ponad innych.</b><br />
Wynosząc się ponad innych i czując się kimś wybranym, wyjątkowym, nie jesteś w stanie dostrzec w ludziach ich prawdziwej, Boskiej istoty, nie jesteś w stanie dostrzec jej również w sobie, nawet jeśli wydaje ci się, że jesteś Bogiem.</p>
<p>Gdy zaczniesz sobie uświadamiać swoje wspaniałe możliwości kreowania zmian w życiu i otoczeniu lub zdolności postrzegania pozazmysłowego, z pewnością będziesz mieć powody do wdzięczności, a zarazem będziesz sobie coraz dokładniej uświadamiać swą wolność w jej twórczym aspekcie. Co więcej, gdy kreujesz pozytywne zmiany w swym życiu i umyśle, wtedy stajesz się coraz bardziej niezależny od wpływów otoczenia. <b>Twoje otoczenie krępowało cię dotąd, ponieważ sam siebie krępowałeś, ograniczało cię, ponieważ sam siebie ograniczałeś.</b><br />
Ty sam wybrałeś, że opłaca ci się to ograniczenie.<br />
Ty sam wybrałeś kierowanie się cudzymi opiniami.</p>
<p>Jeśli miałeś potrzebę udowadniania, że żyjesz, potrzebę konkurowania z innymi, to z pewnością prowokowałeś ich do tego, żeby cię zauważali, żeby ci okazywali uznanie, pogardę, cokolwiek, bylebyś był przez nich zauważony. A jeśli ktoś nie dał się sprowokować i nie zauważał twej wściekłej walki o zauważenie? O, wtedy w twoim mniemaniu był kretynem lub tchórzem. Musiałeś to sobie tak tłumaczyć, ponieważ bolało cię jego lekceważenie. Przebacz więc wszystkim, którzy cię ranili. Pozwól innym być takimi, jakimi są. <b>Przestań ich prowokować, a wtedy oni przestaną prowokować ciebie i pozwolą ci być takim, jakim jesteś. Ale to wymaga odkrycia, jakim jesteś naprawdę, odkrycia, że twoja natura jest Boska.</b> Większości ludzi i tak nic to nie obchodzi, że są mieszkaniem „jakiegoś tam" Ducha; że mają Jego moc i możliwości korzystania ze wszystkich Jego darów. Większość interesuje się prowokowaniem innych, by ich słuchano, zauważano, szanowano lub walczono z nimi. Dla większości Bóg jest zamknięty w niebie lub w kościele.<br />
Dziecko, które czuje się winne, traci szacunek dla rodziców, którzy go nie karzą. Dorosły, który gardzi sobą, poczuje pogardę do każdego, kto powie mu „kocham cię", i z pewnością odwróci się od bezsilnego Boga, który nawet nie jest w stanie nikogo ukarać, a jeszcze obiecuje bezwarunkową miłość!</p>
<p><b>A jednak prawdą jest, że w oczach Boga zasługujesz na miłość i szacunek.</b> Zaakceptuj to i wyciągnij z tego wnioski dla siebie.<br />
<b>Gdy zaczniesz szanować siebie, przejdzie ci ochota do prowokowania innych. Gdy zaczniesz szanować innych, przejdzie ci ochota do ulegania ich prowokacjom, za to otworzysz się na płynące od nich inspiracje.</b><br />
Prowokacje wynikają z infantylizmu prowokatorów, z tego, że nie nauczyli się grać w żadną efektywną grę społeczną. Gdy przestaniesz ulegać cudzym prowokacjom, będziesz mógł pomóc tym ludziom w rozumieniu siebie i w przemianie. Gdy uświadomisz sobie, że zasługujesz, by zawsze cieszyć się szacunkiem, przestaniesz być małym egoistą, który manipuluje swym otoczeniem, tak by zaspokajało jego potrzeby.<br />
Jeśli zasługujesz na miłość i szacunek, twoje potrzeby społeczne są w pełni zaspokojone, bowiem zasługujesz wtedy również na doskonałe związki z innymi, oparte na wzajemnym zrozumieniu, życzliwości i szacunku.<br />
<b>Tylko świadomość miłości i szacunku dla siebie samego skutecznie ochroni cię przed bólem odrzucenia, potępienia czy pogardy.</p>
<p></b><i>L.Żądło Tajemne moce umysłu</i></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
