<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>nowak &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/nowak/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "nowak"</description>
	<pubDate>Mon, 13 Oct 2008 17:33:20 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Obwód głowy]]></title>
<link>http://okolicesztuki.wordpress.com/?p=155</link>
<pubDate>Sun, 12 Oct 2008 19:35:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>M.G.</dc:creator>
<guid>http://okolicesztuki.pl.wordpress.com/2008/10/12/obwod-glowy/</guid>
<description><![CDATA[
Małgorzata Szejnert miała racja mówiąc w wywiadzie dla Gazety Wyborczej, że świat jest tak ci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><!--[if gte mso 9]&#62;  Normal 0 21   false false false        MicrosoftInternetExplorer4  &#60;![endif]--><!--[if gte mso 9]&#62;   &#60;![endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Małgorzata<span> </span>Szejnert miała racja mówiąc w wywiadzie dla Gazety Wyborczej, że świat jest tak ciekawy, że nie potrzebujemy już czytać wymyślonych opowiadań i powieści. Wystarczy reportaż. Tak jest w przypadku choćby Włodzimierza Nowaka, którego „matką i nauczycielką” jest pani Małgorzata. Lata pracy i zbierania materiałów złożyły się w książkę, o której piszą, że powinna być podręcznikiem, lekturą obowiązkową Polaków i Niemców. <!--more--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span> </span>Mam wrażenie, że <em>nastał czas</em>, że polski reportaż stojący na wysokim poziomie wreszcie składa się w książki, wchodzi w obieg i zostaje zauważony. Zarówno <em>Czarny Ogród</em> jaki i <em>Obwód Głowy</em> zbierają historie, nierzadko poplątane przy czym to historie po prostu ludzkie. One poruszają, wywołują emocje i nierzadko bolą. Czytamy o przeszłości, która jest raną, o teraźniejszości która jest marą,<span> </span>i przyszłości, w której mamy coś zmienić. I jest w tym coś niebywałego, że nawet trudno pisać o tym lekturach. Bo jakże znaleźć język, który opisze losy ludzi, dramaty rozgrywane na przestrzeni pokoleń. Nowak oddaje głos ludziom, zachęca do rozmowy przy czym pozostaje w tle. To niesamowite, ile skrywa przeszłość, o jak wielu faktach nie mamy pojęcia. To w głowie się nie mieści.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Co wiemy o Niemcach, czym posługujemy się w naszym myśleniu – wszystko to zostaje obnażone podczas lektury. Włodzimierz Nowak mierzy obwód naszych głów z wszelkimi stereotypami, uprzedzeniami. Potępia? Skądże, refleksja pozostaje naszym zadaniem. Widmo, figura Dybuka, która pojawia się w książce krąży przez pokolenia, nie zna granic i granice wyznacza. Ale najważniejszy jest człowiek i nasze spotkanie z nim. Bonie o to chodzi by opisać Niemców czy Polaków. By pokazać, kto cierpiał i w jaki sposób, bo płakali wszyscy.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Spotkanie w którym uczestniczymy to spotkanie z ludźmi, po prostu, twarzą w twarz, przy papierosie, przy herbacie, pełne łez , które ukradkiem spływają po polikach. Myślę, że Obwód głowy jest książką dla wszystkich, którzy potrafią słuchać. Tak jak to zrobił autor, wytrwale poprzez lata, zbierając historie, słuchał i dyskretnie pytał. By w głowach coś nam zostało. <span> </span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Uroczystości piaśnickie]]></title>
<link>http://wejhercity.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Sat, 04 Oct 2008 12:01:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>extremium</dc:creator>
<guid>http://wejhercity.pl.wordpress.com/2008/10/04/uroczystosci-piasnickie/</guid>
<description><![CDATA[Prezydent Krzysztof Hildebrandt zaprasza mieszkańców Wejherowa do udziału w uroczystościach ku c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Prezydent Krzysztof Hildebrandt zaprasza mieszkańców Wejherowa do udziału w uroczystościach ku czci osób pomordowanych w Lesie Piaśnickim. Msza św. odbędzie się w niedzielę 5 października na miejscu kaźni w Piaśnicy o godz. 13.30.<br />
</strong></p>
<p><!--more--></p>
<p>Głównymi organizatorami uroczystości są proboszcz Parafii Chrystusa Króla i wójt gminy Wejherowo, a także władze samorządowe miasta Wejherowa i gminy Krokowa oraz Rodzina Piaśnicka i Komitet Piaśnicki. Aby umożliwić mieszkańcom Wejherowa dotarcie na miejsce uroczystości prezydent Hildebrandt zlecił MZK Wejherowo uruchomienie bezpłatnej, specjalnej linii autobusowej. 5 października na trasę wyruszą specjalne autobusy oznakowane napisem „Piaśnica”. Będą one jeździć z Osiedla Kaszubskiego ulicami Prusa - Pomorską – Kochanowskiego – I Brygady Pancernej WP – Ofiar Piaśnicy, aż do Piaśnicy. Wyjazdy z początkowego przystanku zlokalizowanego przy szkole nr 11 na ul. Prusa nastąpią o godz. 12.00, 12.30 i 13.00, autobusy zatrzymywać się będą na wszystkich przystankach MZK. Pasażerowie przyjeżdżający do Wejherowa pociągiem SKM mogą wsiąść do autobusów specjalnych z przystanku przy ul. Broniewskiego – w stronę Redy, położonego przy wylocie tunelu dworca PKP Wejherowo. Powrót z Piaśnicy zaplanowano ok. godz. 15.30.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lustracja śląskiego ośrodka akademickiego]]></title>
<link>http://lustronauki.wordpress.com/?p=23</link>
<pubDate>Sun, 28 Sep 2008 17:47:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://lustronauki.pl.wordpress.com/2008/09/28/lustracja-slaskiego-osrodka-akademickiego/</guid>
<description><![CDATA[
POZEW AGENTA ODRZUCONY
niezalezna.pl, 28-03-2008
Marek Doropowicz, TW „Zbyszek” był jednym z ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lustronauki.files.wordpress.com/2008/10/baner-osrodki-lustro5.png"><img class="alignnone size-large wp-image-218" title="baner-osrodki-lustro5" src="http://lustronauki.wordpress.com/files/2008/10/baner-osrodki-lustro5.png?w=468" alt="" width="468" height="39" /></a></p>
<p><a href="http://www.niezalezna.pl/index.php/article/show/id/256">POZEW AGENTA ODRZUCONY</a></p>
<p>niezalezna.pl, 28-03-2008</p>
<p>Marek Doropowicz, TW „Zbyszek” był jednym z najbardziej płodnych agentów SB w środowisku akademickim w Katowicach. W latach 80. Doropowicz studiował prawo w Katowicach, był zarejestrowany przez bezpiekę jako Tajny Współpracownik o kryptonimie „Zbyszek”. Napisał kilkaset donosów na kolegów ze studiów, w tym ponad 100 na działacza Niezależnego Zrzeszenia Studentów Przemysława Miśkiewicza. – Zamienił nasze życie w piekło. Kilku kolegów zostało przez niego wyrzuconych ze studiów. Spośród kilku agentów, którzy na mnie donosili ten był szczególnie perfidny. Dzięki decyzji sądu sprawiedliwości stało się zadość – tłumaczy Miśkiewicz. </p>
<p>Teczkę „Zbyszka” opisała „Gazeta Polska” w lipcu 2006 r.</p>
<p><a href="http://www.niezalezna.pl/article/show/id/8797"><strong>GROŹBY AGENTA</strong></a><strong>,</strong> 04-10-2008 </p>
<p>-----------</p>
<h4>ESBECY PROFESOROWIE. </h4>
<p><strong><a href="http://www.dziennik.pl/opinie/article42094/Naukowe_kariery_uniwersyteckich_agentow.html">Naukowe kariery uniwersyteckich agentów</a></strong></p>
<p class="articleDate">Dziennik, sobota 28 lipca 2007 </p>
<p class="articleDate">Uniwersytet Śląski, a zwłaszcza niektóre jego wydziały, to prawdziwa kuźnia kadr aparatu partyjnego. Tajnymi współpracownikami byli wybitni dziś profesorowie i autorytety w wielu dziedzinach - pisze DZIENNIK.</p>
<p class="articleDate">"W kwietniu 1985 roku w szkołach wyższych na Śląsku było &#60;tylko&#62; 183 tajnych współpracowników, pół roku później - już ponad 200. Do tej pory znamy nazwiska jedynie kilku szczególnie gorliwych donosicieli. Współpracowali z SB, z własnej woli donosili na kolegów i w większości przypadków brali za to pieniądze" - mówi Adam Dziuba, historyk IPN, który bada inwigilację Uniwersytetu Śląskiego przez Służbę Bezpieczeństwa.</p>
<p class="articleDate">Chyba najbardziej drastycznym przykładem człowieka, któremu współpraca z esbecją pomogła w<br />
karierze, jest <strong>profesor Arkadiusz Nowak</strong>, obecnie autorytet z zakresu prawa pracy. Tajnym współpracownikiem został w 1969 roku, kiedy był studentem prawa Uniwersytetu Śląskiego. Przyjął najpierw pseudonim &#60;Prawnik&#62;, a potem &#60;Andrzej&#62;, złożył też pierwszy donos. Zachowało się pokwitowanie świadczące o tym, że kilka miesięcy później przyjął pierwsze wynagrodzenie" - mówi dr Dziuba.</p>
<p><strong>Od agenta do profesora</strong><br />
Arkadiusz Nowak swoją współpracę z bezpieką zaczynał jako TW, ale w latach 80. był też konsultantem służb o pseudonimie "Ewa". Pisał ekspertyzy z zakresu prawa rolnego i gruntowego. Równocześnie rozwijała się jego kariera naukowa. Co ciekawe, z notorycznego repetenta zmienił się w nieomal wzorowego studenta, przewodniczącego roku. Napisał też doktorat, zrobił habilitację.</p>
<p class="articleDate">Współpracownikiem SB - pseudonim "Arski"- był również <strong>profesor Janusz Arabski,</strong> znany anglista, dyrektor Instytutu Języka Angielskiego Uniwersytetu Śląskiego. Zwerbowany został w 1968 roku na "zasadzie dobrowolności". Arabski, wówczas asystent na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu</p>
<p class="articleDate"><strong>Profesor Jan Iwanek</strong>, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, był agentem SB o pseudonimie "Piotr" od 1972 roku. Na współpracę zgodził się dobrowolnie jako student III roku prawa UŚ...</p>
<p class="articleDate">Agenturalną przeszłość ma także anglista, <strong>profesor Wojciech Kalaga</strong>. "Zobowiązanie do współpracy z SB podpisał wiosną 1976 roku. Pracował wtedy na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.</p>
<p class="articleDate">Informatorem bezpieki - pseudonim "Irek" - okazał się także <strong>profesor Ireneusz Opacki,</strong> jeden z najwybitniejszych polskich literaturoznawców. W 1975 roku, kiedy zaczął współpracę z SB, był jeszcze wykładowcą na KUL w Lublinie, ale szykował się do przenosin na uniwersytet do Katowic</p>
<p class="articleDate">W 1980 roku profesor został założycielem "Solidarności" na Uniwersytecie Śląskim. Był tak aktywnym działaczem związku, że przygotowano nawet wniosek o jego internowanie w czasie stanu wojennego. Władze nie zdecydowały się na taki krok. W 1982 Opacki został odwołany ze stanowiska prorektora. "W czasie najgorszych prześladowań po wprowadzeniu stanu wojennego Opacki walczył o zwolnienie z obozów internowanych kolegów. Potem - gdy zostali wyrzuceni z pracy - angażował się w ich obronę przed rektorem i senatem UŚ" - mówi Dziuba.</p>
<p class="articleDate">"Mimo że SB udało się zwerbować całe mnóstwo naukowców, trzeba też powiedzieć, że bezpieka ponosiła porażki" - podkreśla historyk IPN. "W latach 80. nie udało się na przykład rozpracować profesora Augusta Chełkowskiego, jedynego rektora w Polsce, który został internowany, oraz zwerbować jego oponenta profesora Jerzego Warczewskiego. Fizyk po prostu odmówił współpracy" - kończy Dziuba.</p>
<p>Ogółem lustracji podlegało 1600 pracowników naukowych Uniwersytetu Śląskiego, który od czasu powstania nazywano "Czerwonym uniwersytetem". Żadna inna uczelnia w Polsce nie była tak zindoktrynowana jak UŚ. Niektóre jego wydziały były prawdziwą "kuźnią kadr" aparatu partyjnego i bezpieczeństwa. Jednocześnie w żadnej innej uczelni w stanie wojennym nie było tak licznych internowań pracowników, studentów i naukowców.</p>
<p>-------------</p>
<p><a href="http://tosz.blogspot.com/">Lustracja na Uniwersytecie Śląskim</a></p>
<p><a href="http://www.dziennik.pl/polityka/article42353/Byly_agent_SB_wstrzymal_lustracje_na_Uniwersytecie_Slaskim.html">Były agent SB wstrzymał lustrację na Uniwersytecie Śląskim</a></p>
<p>Dziennik, 31.07.2007</p>
<p class="articleIntro">Były współpracownik Służby Bezpieczeństwa zainicjował i  lansował powstanie uchwały, która wstrzymała lustrację na dwóch wydziałach  Uniwersytetu Śląskiego. Chodzi o prof. Piotra Iwanka, dyrektora Instytutu Nauk  Politycznych i Dziennikarstwa UŚ, który w archiwach IPN figuruje jako TW "Piotr"  - pisze DZIENNIK.</p>
<p class="articleIntro"><a href="http://www.dziennik.pl/opinie/article42094/Naukowe_kariery_uniwersyteckich_agentow.html">Naukowe kariery uniwersyteckich agentów</a></p>
<p class="articleIntro">Dziennik28.07.2007</p>
<p class="articleIntro">Uniwersytet Śląski, a zwłaszcza niektóre jego wydziały, to prawdziwa kuźnia kadr  aparatu partyjnego. Tajnymi współpracownikami byli wybitni dziś profesorowie i  autorytety w wielu dziedzinach - pisze DZIENNIK.</p>
<p class="articleIntro">Arkadiusz Nowak w swojej karierze napisał kilkaset donosów! TW "Andrzej" już w  latach 70. donosił m.in. na Waleriana Pańkę (działacz opozycji, internowany w  stanie wojennym, a w latach 90. prezes Najwyższej Izby<br />
Kontroli - przyp.  red.) i prof. Wiesława Chrzanowskiego</p>
<p class="articleIntro">Współpracownikiem SB - pseudonim "Arski"- był również profesor Janusz Arabski,  znany anglista, dyrektor Instytutu Języka Angielskiego Uniwersytetu Śląskiego.  Zwerbowany został w 1968 roku na "zasadzie dobrowolności". Arabski, wówczas  asystent na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, składał donosy na  pracowników konsulatu USA, ich kontaktów, swoich kolegów i współpracowników. Po  dwóch latach bezpieka zorientowała się, że jest on członkiem PZPR.</p>
<p class="articleIntro">Profesor Jan Iwanek, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, był  agentem SB o pseudonimie "Piotr" od 1972 roku. Na współpracę zgodził się  dobrowolnie jako student III roku prawa UŚ. W aktach zachowała się  charakterystyka TW "Piotr" z 14 lutego 1976 roku: "[.] W trakcie współpracy  okazał się jednostką wartościową o dużej wiedzy teoretycznej, posiadający  szerokie kontakty w środowisku studenckim. Przekazał szereg ciekawych informacji  o głównych działaczach młodzieżowego ruchu studenckiego. Od listopada 1974 roku  jest członkiem<br />
PZPR.</p>
<p class="articleIntro">Agenturalną przeszłość ma także anglista, profesor Wojciech Kalaga.  "Zobowiązanie do współpracy z SB podpisał wiosną 1976 roku. Pracował wtedy na  Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Został zarejestrowany jako TW "Lester".  Agentem był przez niecały rok" -</p>
<p class="articleIntro">Informatorem bezpieki - pseudonim "Irek" - okazał się także profesor Ireneusz  Opacki, jeden z najwybitniejszych polskich literaturoznawców. W 1975 roku, kiedy  zaczął współpracę z SB, był jeszcze wykładowcą na KUL w Lublinie, ale  szykował się do przenosin na uniwersytet do Katowic..W 1980 roku profesor został założycielem "Solidarności" na Uniwersytecie  Śląskim. Był tak aktywnym działaczem związku, że przygotowano nawet wniosek o  jego internowanie w czasie stanu wojennego. Władze nie zdecydowały się na taki  krok. W 1982 Opacki został odwołany ze stanowiska prorektora.</p>
<p class="articleIntro">-----------</p>
<p class="articleIntro"><a href="http://tosz.blogspot.com/"><strong>Lustracja na Uniwersytecie Śląskim </strong></a></p>
<p class="articleIntro">--------------</p>
<p class="articleIntro"><a href="http://wyborcza.pl/1,79328,4140612.html"><strong>Ofiara lustracji i gorliwości rektora</strong></a></p>
<p class="articleIntro">GW, 17.05.2007</p>
<p class="articleIntro">Rektor PCz January Bień (w poprzedniej kadencji parlamentu senator SLD- przyp.  red.) już 21 marca wezwał swych podwładnych do złożenia oświadczeń  lustracyjnych. Alfred Egeman był jedynym pracownikiem częstochowskiej uczelni,  który tego nie uczynił.</p>
<p class="articleIntro">Za niesubordynację rektor Bień pozbawił go funkcji publicznej, czyli stanowiska  starszego wykładowcy. Razem z pismem informującym o tej decyzji w kopercie  znalazł świadectwo pracy ze zwolnieniem dyscyplinarnym od 20 kwietnia, czyli  dnia, w którym mijał termin złożenia oświadczenia..</p>
<p class="articleIntro">Skoro Trybunał Konstytucyjny zwolnił starszych wykładowców z obowiązku  lustracyjnego, sąd powinien przywrócić go do pracy, na poprzednio zajmowane  stanowisko - informuje Mikołaj Pietrzak, który w Helsińskiej Fundacji Praw  Człowieka kieruje programem "Prawa człowieka a rozliczanie z przeszłością".  Przedstawiciele fundacji nazywają go programem pomocy ofiarom lustracji i  raportu WSI. Zaangażowani w program gromadzą informacje o poszkodowanych przez  nie, a w niektórych wypadkach udzielają takim osobom pomocy prawnej.</p>
<p class="articleIntro">-------------</p>
<p class="articleIntro"> </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[September 24 2008 - Vanessa Conde Interview]]></title>
<link>http://dmaartistconfidential.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Sat, 27 Sep 2008 11:48:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>8025alliancecrew</dc:creator>
<guid>http://dmaartistconfidential.pl.wordpress.com/2008/09/27/october-1-2008-vanessa-conde-interview/</guid>
<description><![CDATA[
This week we had the pleasure of Sitting down with Destune Recording Artist:
VANESSA CONDE  New Je]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-12" title="artistconfidential9308" src="http://dmaartistconfidential.wordpress.com/files/2008/09/artistconfidential9308.jpg" alt="" width="450" height="600" /></p>
<p>This week we had the pleasure of Sitting down with Destune Recording Artist:</p>
<p><a href="http://www.myspace.com/mrsbutterflyv" target="_blank">VANESSA CONDE</a>  New Jersey, NJ</p>
<p>Listen to the Interview in its Entirety HERE:</p>
<p>[Audio http://www.8025alliance.com/DMA/dma confidential vanessa conde(128Kbps).mp3]</p>
<p>show length aprox 46. min. (All Tags below were topics of conversation during the interview.)</p>
<p style="text-align:justify;"><img class="aligncenter size-full wp-image-14" title="dmaartistconfidential_blog_bio" src="http://dmaartistconfidential.wordpress.com/files/2008/09/dmaartistconfidential_blog_bio.jpg" alt="" width="450" height="65" /></p>
<p>Vanessa Conde's Full Bio:</p>
<p>“THE PURE VOICE NEED NOT WHISPER-- In life, The sweetest dreams are made of what one desires most. Laughter, love and living among the blessings of the universe. It is the one true balance and essentials needed to grow, develop and progress. In a world where money fame and vanity enters and exit’s a stage faster than a flash of a paparazzo’s bulb, it is these dreams and desires that become a reality and a living antidote to the trails and tests of life. Although an average artist gets 15 minutes on stage in the spotlight to create an impact, it takes a lifetime to cultivate a legacy. To cultivate a legacy one needs to nurture oneself, evolve and let destiny take its course. At times, patience is the true virtue and in return life becomes a cocoon getting ready to burst , spread its wings and prepares to fly. These words are simple and could be used for encouragement, but simply reflect the life of a rising icon: Vanessa Conde.</p>
<p>Born to Dominican American parents in Washington Heights New York City, by the tender age of five, Vanessa Conde took singing lessons under much encouragement from her mom, Dr. Maredia Warren, an accomplished organist and music teacher who also was another source of Vanessa's personal and professional development. At age 17, Vanessa had been accepted into Westminster Choir College as a Vocal Performance Major, a prestigious music school in Princeton New Jersey. There she encountered exceptional teachers but faced many challenges. Her counselor discouraged her from becoming an opera singer, as the industry contained minimal representation of Hispanic American artists. This made Vanessa even more determined to succeed despite the odds. She studied exclusively at Westminster with Soprano Lorna MacDonald. She participated in the New Jersey State (National Association of Teachers of Singing) and placed 8th in the state as a Sophomore (1992) and 6th as a Senior Undergraduate (1997). Soon after She founded the Black and Hispanic Alliance Support Group for students. Its purpose was to support the dreams of the minority musician not discourage them. Before transferring to Montclair State, she was awarded the 1993 Campus Leadership Award. At Montclair State University, she majored in Vocal Performance and studied voice under former New York City Opera baritone Edward Pierson. Mr. Pierson was one of the first African Americans to perform at the New York City Opera. She performed stage versions of Hansel &#38; Gretel as the mother, George Bizet’s Carmen as Carmen and Menotti’s The Old Maid &#38; A Thief as Miss Todd. She was winner of the Oscar Ravina Vocalist Competition and performed with maestro Ravina and the University’s Orchestra. In addition she performed in two summer operas in central parks concert and was featured in the NJ Star Ledger along with other aspiring young soloists.</p>
<p>As a classical vocalist, Vanessa's voice has no limitations performing Italian arias and operatic roles such as: Delilah from Samson and Delilah, and as Carmen in Bizet's Carmen. Vanessa was featured in the January 2007 Issue of SKOPE National Music Magazine: “From the Opera Stage to the Dance Floor” by Jason McNeil available at Barnes and Noble book stores nationwide. Although Vanessa Conde was trained in the finer arts, as a child growing up in Washington Heights in New York , she also grew up on a musical diet of Latinhiphop/Freestyle/Dance and underground House music. Due to her personal social experiences and obstacles in her educational and professional life; she felt represented by pioneering American Hispanics opening new doors in uncharted musical markets for second generation 80’s Latin artist; such as Joey Kid, George LaMond, Safire, Sandee, and Expose. In the process, making it her life dedication to also follow in those footsteps and continue to keep that legacy alive.</p>
<p>Jump forward to 2008 and Vanessa can be heard in International Dance clubs and radio stations with her House club hit “Let The Music Play” with distribution through Shake Italy/Warner Brothers International . At the same time breaking new ground with another dance club release , also written by her, “Peace and Love” (Soundgroove records) with production by Midnight Society and Alma Matriz ( of Tribal Circuit anthem fame “Rapido” and “Music Electrica”). Already having cultivated a following from her previous Freestyle/Trance song “For You” on Detour records, she also has on her past belt several on stage cameo appearances and impromptu performances with fellow artist such as Amber, George Lamond and known for taking part in massive community events as the Jersey City Puerto Rican Festival, The Community Fair For Children and New Jersey City Gay Pride; just to name a few.</p>
<p>By late March 2008 Ms. Conde would wrap up her Winter Music Conference week tour in Miami and appeared in a line of showcases in Venues like Voodoo Lounge, Score, The world famous La Bodegita del Medio, Club BOOM and add them to her list of venues such as Heaven New York, Serena Night Club New York, the now defunct OZONE Miami, and even her performance on Telemundo “Despierta America” Channel 41 New York/Tri state area.</p>
<p>In the Summer of 2008 she gears up to release a line of new self written material on Miami’s DESTUNE records; with original traditional and Neo-Freestyle versions and remixes provided by a line of DJ/Producers including DJ Jorge Ojeda, DJ Connie Casserole, DJ Vidal , Maximus 3000 , and many more. In addition, Vanessa also will be debuting material with projects with Safire, Joey Kid, Alma Matriz and can also be found having label mates like CORONA (Shake/Warner) and SANDEE (DESTUNE). Praised by international producer Johnny Vicious as a “GRAND VOICE”, Vanessa is ready to bring her songwriting into another realm! As she continues to get club and radio play, including play on XM and Sirrius Satellite Radio, she will be making history in May 2008 as the first new generation NEO- Freestyle vocal artist to perform on the Pacha/DJ Peter Munch float during the New York Dance Music Parade, Alongside Major Recording Artists and DJs.</p>
<p>Astep not taken before, especially for a predominant “house” music event, but a reflection of the changing times and musical switch due to the “ELECTRO” awareness and preference of the current day. Although Vanessa Conde’s career is gearing into a higher chapter, her awareness of her position as a vocal dance artist and the positive influence she is now having on a new generation of independent freelance dance artist is what keeps her motivated, humble and well grounded. Vocal artist, BMI songwriter, Business Woman; It is her inner Love for Dance music she shares with her family and friends, the laughter she brings people and the joy of life which keeps her in balance as her dreams become real life blessings as she spread her wings from her cocoon.“</p>
<p>--JON PITO,2008</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-16" title="dmaartistconfidential_blog_pics" src="http://dmaartistconfidential.wordpress.com/files/2008/09/dmaartistconfidential_blog_pics.jpg" alt="" width="450" height="65" /></p>
[caption id="attachment_22" align="alignnone" width="240" caption="Vanessa Conde"]<img class="size-full wp-image-22" title="vanessaconde-wince" src="http://dmaartistconfidential.wordpress.com/files/2008/09/vanessaconde-wince.jpg" alt="Vanessa Conde" width="240" height="180" />[/caption]
[caption id="attachment_21" align="alignnone" width="300" caption="Vanessa conde"]<img class="size-full wp-image-21 " title="vanessaconde2-wince" src="http://dmaartistconfidential.wordpress.com/files/2008/09/vanessaconde2-wince.jpg" alt="" width="300" height="320" />[/caption]
<div class="mceTemp">
<dl class="wp-caption alignnone">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="size-full wp-image-20" title="wmc-08-taishanball-7-la-b-del-m-friday-3-28-08-114-wince" src="http://dmaartistconfidential.wordpress.com/files/2008/09/wmc-08-taishanball-7-la-b-del-m-friday-3-28-08-114-wince.jpg" alt="Vanessa Conde @ TaiShanBall" width="252" height="320" /></dt>
<dd class="wp-caption-dd">Vanessa Conde @ TaiShanBall</dd>
</dl>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-13" title="dmaartistconfidential_blog_resources" src="http://dmaartistconfidential.wordpress.com/files/2008/09/dmaartistconfidential_blog_resources.jpg" alt="" width="450" height="65" /></p>
<p><a href="http://www.myspace.com/mrsbutterflyv" target="_blank">Vanessa Conde's Myspace Page</a></p>
<p><a href="http://www.freestylemusic.com" target="_blank">Vanessa Conde's Current label: DESTUNE</a></div>
<p>----------------------------------------------------------</p>
<p>Dont forget to leave us a wonderful comment, and Tune in LIVE every wednesday from 6-7 pm est on <a href="http://www.dancemixamerica.com">www.dancemixamerica.com</a> baby!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Polish activity aboard Part 1]]></title>
<link>http://socasoul.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Sat, 13 Sep 2008 21:23:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>Evan Taylor</dc:creator>
<guid>http://socasoul.pl.wordpress.com/2008/09/13/polish-activity-aboard-part-1/</guid>
<description><![CDATA[So there&#8217;s been some big Polish activity aboard (Big compared to before, which barely anything]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://socasoul.wordpress.com/files/2008/10/smol1.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-137" title="smol1" src="http://socasoul.wordpress.com/files/2008/10/smol1.jpg" alt="" width="205" height="159" /></a>So there's been some big Polish activity aboard (Big compared to before, which barely anything happened) and I'd like to share some of my opinions on these.</p>
<p>First off, we have <strong>Ebi Smolarek</strong> finally find a new club, but unfortunately he has yet to settle in. The Bolton coach doesn't expect to play <strong>Ebi</strong> anytime soon until he has settled in with his new club and surroundings. Hmm, this is only saying part of the truth as it is quite obvous he is very much out of form. <!--more-->Most of us saw the San Marino game (Unfortunately I had to settle for highlights, because we had some problems in Polish SOCA! LA HQ and only the employees at Polish SOCA! NY watched the match) and it was painfully obvous that him and majority of our other so called "stars" were out of form. Not to mention the little guy is way too small, If I expect him to do much in the Premier League, he will have to beef up at least a bit.  <strong>Ronaldo</strong> was small when he came to Manchester United, but with his technical skill he was able to still be able to make an impact on the team, and as he started working out more he became a better player overall. <strong>Smolarek</strong>, on the other hand doesn't have the skill that of <strong>Ronaldo's</strong> (Like any Polish player does...) and thus will have to work harder. Personally I like that he won't be rushed to play for Bolton and screw up on his debut. Better work and train to be better and on form and actually show some flair on your debut. <strong>Smolarek's</strong> time will come. At the moment it has also been revealed that he had left to Holland because of a <a href="http://www.reprezentacja.com.pl/index.php?plik=wstawki/news_caly&#38;numer=56475&#38;kat=2&#38;nazwa=Dramat+Smolarka">death in the family</a>.</p>
<p><strong>Ireneusz Jelen</strong>? Hmm, what can I say about him? He and <strong>Leo</strong> simply do not get along, and his whole resignation from the national team was actually more like BS from his manager. Basically <strong>Jelen's</strong> manager did not like the idea of <strong>Leo</strong> simply keeping his client out of international action for plenty of matches and <a href="http://socasoul.wordpress.com/files/2008/10/jel1.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-135" title="jel1" src="http://socasoul.wordpress.com/files/2008/10/jel1.jpg" alt="" width="205" height="159" /></a>has become fed up with this. However, I don't see how making your client resign from the NT until the PZPN fires the coach will get him far, or as a matter, anywhere at all. It's stupid and immature, just like another Poles action towards the NT (<strong>Wichniarek</strong>) except that decision was made by the player, not manager. While we are on the topic of the immaturity of Polish players, what the heck was up with <strong>Smolarek's</strong> celebration on the first goal?  Such a easy tap-in goal that anyone in the world would have made, even the mentally disabled, not to mention it was scored on Europe's weakest team with a majority of the roster made up of amateur players... does he really have the nerve to pull something childish like that to show up to <strong>Leo</strong> for benching him for his crippling weak form? Eh, have a see for yourselves.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/IzqZYmusht0'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/IzqZYmusht0&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>My next little nitpicking rant will go towards the scoring monster, <strong>Błażej Nowak</strong>. With so much hype over where he will be going, the end result was little to be left desired for, just like <strong>Smolarek's</strong> end transfer. At first it was expected for him to make his trail in Toulouse, and possibly play on the starting eleven with <strong>Smolarek</strong>, but that obviously didn't happen because of other small things. One of that can be that bigger clubs such as Korea's Suwon Bluewings, Mexico's  F.C. Atlas A.C., or heck even Miami FC wanted him. Not to mention he picked up more of the spotlight having been on Canada's roster for the BENSI Soccer Aid tournament in Los Angeles we had here. I was luckily enough to attend and saw our young star rip threw the competition. He finished as top scorer for Canada with 5 goals, who finished 2nd place in the tournament. Now since the tournament was more of a charity thing, the competition wasn't that high, but then again I did notice that <strong>Nowak's</strong> skills would take him to heights much higher then College football. He was a natural born leader out there, and wore the Captains armband threw out the whole tournament. Now I'm not saying College football is bad or anything, but he can do better, and should have joined a big club when he had the chance if he still plans to represent Poland... but then again better not rush things, and build more confidence. (Not that any of that was missing during the tournament if you get my drift)</p>
<p><strong>In other news:</strong> <strong>Jakub Blaszczykowski</strong> was strongly to thank for his teams success, as Borussia Dortmund was able to tie with Schalke 04 3:3. <strong>Blaszczykowski </strong>was fouled twice by two different players giving Schalke 04 two red cards in the process, along with winning a penalty kick after heading the ball into a defenders hands. So far our best player on the NT has been doing spectacular both on the international and national level.</p>
<p><strong>Jelen's</strong> Auxerre also tied 1:1 with AS Nancy, while <strong>Wasilewski</strong> scored for Anderlecht against RAEC Mons winning the game 2:1. Very good so far, but wish he'd work more on his defensive skills rather offensive.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wyborca nowej partii Nowaka]]></title>
<link>http://kriskul.wordpress.com/?p=61</link>
<pubDate>Mon, 16 Jun 2008 16:26:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>kriskul</dc:creator>
<guid>http://kriskul.pl.wordpress.com/2008/06/16/wyborca-nowej-partii-nowaka/</guid>
<description><![CDATA[Przeciętny, czy może raczej statystyczny wyborca nowej partii Jerzego Roberta Nowaka to patriota, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Przeciętny, czy może raczej statystyczny wyborca nowej partii Jerzego Roberta Nowaka to patriota, Polak, katolik. Gardzący liberalizmem obyczajowym, Platformą, Unią Europejską i szeroko pojętym lewactwem. Takim typowym wyborcą Ruchu Przełomu Narodowego jest np. Pan Stanisław Wilski. Pan Wilski napisał ostatnio listo do prezydenta a przy okazji zamieścił go na stronie USOPAŁ, organizacji której szefem jest przyjaciel Rydzyka, biznesmen Jan Kobylański. Pan Stanisław jest wściekły na Platformę za jej ataki na Radio Maryja i Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej. Zresztą cały jego list jest typowy dla osób politycznie utożsamiających się z ojcem Rydzykiem.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em>Protestujemy przeciwko tak cynicznym i podłym  atakom na ojca T. Rydzyka, a czynią to ludzie z PO. Ci Libero-łajdacy nie mają żadnych gospodarczych i społecznych osiągnięć w kraju, atakują tymi swoimi cepami na oślep np. jeden z pseudo-posłów od „Przyjaznego Państwa" - nawołuje do zlikwidowania ojca T. Rydzyka, to komuniści w ostatnich latach dogorywania nie nawoływali do zlikwidowania księdza Popiełuszki.</em></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em>A JA JESTEM DUMNY, ŻE NIE GŁOSOWAŁEM NA TĄ LIBERTYŃSKĄ PLATFORMĘ.</em></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em>Walkę z Kościołem i z Narodem Polskim już prowadzili tak potężni ludzie jak: Hitler, Stalin, Bierut i wielu innych polskich bandytów z PZPR i wiemy czym to się skończyło. Takie bez przykładne i cyniczne działanie tych libertynów jest działaniem różnych masonów i hipokrytów, wrogów Kościoła Polskiego i Narodu Polskiego. Naród Polski jest cierpliwy, ale wcześniej czy później będzie musiało się źle zakończyć działanie tych łotrów wewnętrznych i zewnętrznych.</em></strong></p>
<p style="text-align:justify;">I uwaga, uwaga - najlepsze!!</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em>Państwo Polskie powinno  zachować się tak samo - jak to zrobił Izrael w stosunku do profesora Finkelsteina, deportując go - ale niesłusznie, natomiast łotrów siejących zamęt i nienawiść, opluwających Polskę i Naród Polski DEPORTOWAĆ DO IZRAELA - TAM JEST ICH OJCZYZNA!<br />
Dla tych łotrów jest bezwzględnie potrzebne powtórzenie roku 1968!</em></strong></p>
<p style="text-align:justify;">Smród antysemityzmu, gdy za coś biorą się ludzie redemptorysty zawsze pojawia się on w powietrzu. Ale jestem spokojny. Z takimi wyborcami partia Nowaka osiągnie co najwyżej 3% poparcia. Ludzie myślący nie będą chcieli by stawiać ich w jednym szeregu z apogletami marca 68.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bush Admnistration denies U.N. access to U.S. jails in Iraq]]></title>
<link>http://gstaadblog.wordpress.com/2008/03/12/bush-admnistration-denies-un-access-to-us-run-jails-in-iraq/</link>
<pubDate>Wed, 12 Mar 2008 14:54:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>gstaadblog</dc:creator>
<guid>http://gstaadblog.pl.wordpress.com/2008/03/12/bush-admnistration-denies-un-access-to-us-run-jails-in-iraq/</guid>
<description><![CDATA[By Andreas Sandre von Warburg
The Bush Administration has denied the United Nations any access to US]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>By Andreas Sandre von Warburg</p>
<p>The Bush Administration has denied the United Nations any access to US-run jails in Iraq. According to the UN investigator on torture, who has an Iraqi government invitation for his October planned visit, there are credible information that the situation had improved at US detention facilities in recent years, but stressed only a visit would allow his office to verify them.<br />
<!--more--><br />
"I was a little astonished that the US government is not willing to grant me access because it might perhaps even be in their own interest if I compared different detention facilities," Manfred Nowak, United Nations Special Rapporteur on Torture, told reporters in Geneva.</p>
<p>"It might also be in their interest in overcoming the legacy of having been criticized so much for torture practices in Abu Ghraib and other detention facilities up to 2004," he added, referring to the scandal that erupted when images of prisoner abuse by U.S. military personnel at the detention center west of Baghdad became public.</p>
<p>Norwak also expressed his outmost dismay at President George W. Bush’s decision to veto a piece of legislation that would have banned the US Central Intelligence Agency (CIA) from using an interrogation method known as waterboarding.</p>
<p>"I think that the [US] government wishes to maintain certain positions of principle which they have taken at the beginning of the so-called war on terror, and if they now would take them back as a government, they would kind of admit that what they had done in the past was wrong," he told reporters. "I think that the current administration still sticks to its legal position although there is enough evidence that these legal positions are untenable under international law."</p>
<p>Earlier last month, Norwak said the interrogation technique – where water is poured over a suspect to simulate drowning – is “absolutely unacceptable under international human rights law.”</p>
<p>“This is absolutely unacceptable under international human rights law,” was Novak’s comment after the White House defended the use of waterboarding, saying it’s legal and has saved American lives. “[The] time has come that the government will actually acknowledge that they did something wrong and not continue trying to justify what is unjustifiable.”</p>
<p>Nowak, a professor of constitutional law and human rights at the University of Vienna in Austria, is a former adviser to the UN High Commissioner for Human Rights and one of the five authors of the a United Nations report on the detention of captives at the US naval base at Guantánamo Bay, Cuba.</p>
<p>The office of the UN Special Rapporteur on Torture was created by the United Nations Commission on Human Rights in 1985 with a large mandate that comprises three main activities: transmitting urgent appeals to States with regard to individuals reported to be at risk of torture, as well as communications on past alleged cases of torture; undertaking fact-finding country visits; and submitting annual reports on activities, the mandate and methods of work to the Human Rights Council and the UN General Assembly.</p>
<p>To read previous article on waterboarding, please click <a href="http://gstaadblog.wordpress.com/2008/02/11/un-censures-bush-administration-for-waterboarding/">here</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kościół chętnie gości Nowaka]]></title>
<link>http://kriskul.wordpress.com/2008/03/03/kosciol-chetnie-gosci-nowaka/</link>
<pubDate>Mon, 03 Mar 2008 09:25:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>kriskul</dc:creator>
<guid>http://kriskul.pl.wordpress.com/2008/03/03/kosciol-chetnie-gosci-nowaka/</guid>
<description><![CDATA[&nbsp;
   Trwa tournee po Polsce profesora Nowaka, „wybitnego&#8221; specjalisty w dziedzinie st]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">&#160;</p>
<p align="justify">   Trwa tournee po Polsce profesora Nowaka, „wybitnego" specjalisty w dziedzinie stosunków polsko-żydowskich. Przyjmowany entuzjastycznie przez słuchaczy Radia Maryja, Prawdziwych Polaków, wszystkich którym na sercu leży dobro Najjaśniejszej. Okazuje się że profesor ma także liczne grono zwolenników wśród księży. Udostępniają oni swoich świątyń, gdzie Nowak bez przeszkód może opowiadać o antypoloniźmie i złych Żydach.</p>
<p align="justify">   Dlaczego Kościół pozwala na antysemickie wybryki na swoim terenie? Jedną z przyczyn może być fakt, że Nowak głośno mówi to, czego księża nie mogą (nie chcą) głośno powiedzieć. Rezerwa, czy niechęć do „starszych braci" w Kościele jest nadal silna. I nie pomogły gesty czy działania Jana Pawła II. Udostępniając świątynie pierwszemu polskiemu żydożercy, Kościół daje do zrozumienia że akceptuje treść jego przemówień. Innego wytłumaczenia nie ma. Bo i jak można się z tego tłumaczyć - że nie zna się działalności i publicystyki tego wybitnego Polaka Patrioty?</p>
<p align="justify">   Podczas swoich wystąpień Nowak atakuje przede wszystkim Grossa. Ale podczas ostatniego występu dostało się także Jackowi Kuroniowi (tu wychodzi żarliwy katolicyzm profesora), Leonowi Kieresowi - nazwanego "żałosną karykaturalną postacią". Tłum słuchał i klaskał, nie ma to jak przejechać się po zmarłym Kuroniu, szczególnie robiąc to w świętym miejscu, pod krzyżem. Część obecnych księży też oklaskiwało wywody naszego „znawcy". Tak oto wygląda wiara w Polsce, takich katolicy mają pasterzy. Tak wygląda miłosierdzie.</p>
<p align="justify">   Episkopat robi to co zawsze, kiedy coś niedobrego dzieje się w jego szeregach - milczy. Jeśli w Polsce poruszany jest temat aborcji, edukacji seksualnej w mediach zaraz odzywają się biskupi Pieronek, Życiński. Ale wiadomo, że te tematy wywołują anty-Polacy, łże-patrioci których tak bardzo piętnuje prof. Nowak. Dlaczego teraz nie odzywają się hierarchowie Kościoła - ci z rzekomo liberalnego skrzydła. Czy nie ma takiego hierarchy który nazwałby rzeczy po imieniu - że wykłady Nowaka to po prostu żałosny, antysemicki kwik. Na razie wybrano milczenie, a Nowak nadal może liczyć na gościnę w kościołach.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[LOVE IS ON MY MIND...]]></title>
<link>http://sugarbam.wordpress.com/2008/02/15/love-is-on-my-mind/</link>
<pubDate>Fri, 15 Feb 2008 11:36:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>djachilles</dc:creator>
<guid>http://sugarbam.pl.wordpress.com/2008/02/15/love-is-on-my-mind/</guid>
<description><![CDATA[Spit - Falling (Daddy&#8217;s Groove Vocal Mix)

Sucker DJ&#8217;s - Salvation


Supermode - Tell Me]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span><b>Spit - Falling (Daddy's Groove Vocal Mix)</b></span></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/yu0UpDXjOg4'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/yu0UpDXjOg4&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><span><b><span>Sucker DJ's - Salvation</span></b></span></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/6HNLieHo62U'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/6HNLieHo62U&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><!--more--></p>
<p><span><b>Supermode - Tell Me Why</b></span></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/rvGuEr0RyL0'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/rvGuEr0RyL0&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><b>Nowak feat. D'Layna - S<span>tand Up (the guitarness extended mix) Hed Kandi 2008</span> </b></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/oy9ZIhXuk8Q'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/oy9ZIhXuk8Q&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><b><span>Todd Terry Allstars - Get Down (Mousse T Remix)</span></b></p>
<p><b><span></span></b><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/QKQG_nHKzR0'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/QKQG_nHKzR0&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><b><span>Booty Luv - Some Kinda Rush</span></b></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/qttkzjnObZ8'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/qttkzjnObZ8&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><b><span>Axwell - It's true (life will smile 4 u) love this tune :-) </span></b></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/JjntraiX8UM'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/JjntraiX8UM&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><span><b>Axwell - I found You (love this too!!!)</b><br />
</span></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/x0gYh_znYMA'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/x0gYh_znYMA&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><b><span>Belezamusica - Inside Out (Dj Meme Mix)</span></b></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/EvhCsv7U6tY'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/EvhCsv7U6tY&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><b><span>Doc Da Funk - Real Love</span></b></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/zGol0Fy-bYA'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/zGol0Fy-bYA&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><b><span>Justin Timberlake - My Love(Paul Oakenfold remix)</span></b></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/hVDlKg0dSoQ'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/hVDlKg0dSoQ&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Strach Gross'a przed Polakami ... czyli czysta prawda o Gross'ie-filosemicie]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/2008/01/20/strach-grossa-przed-polakami-czyli-czysta-prawda-o-grossie-filosemicie/</link>
<pubDate>Sun, 20 Jan 2008 20:11:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.pl.wordpress.com/2008/01/20/strach-grossa-przed-polakami-czyli-czysta-prawda-o-grossie-filosemicie/</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)
Wyjątkowym skandalem, o którym nikt dotąd nie napisał konkretnie i szczegółowo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)</p>
<p><b>Wyjątkowym skandalem, o którym nikt dotąd nie napisał konkretnie i szczegółowo, były manipulacje, jakie zastosował Jan Tomasz Gross i Znak przy wydaniu polskiego przekładu "Strachu". Chodzi o to, że polską edycję gruntownie zmieniono w stosunku do wersji wydanej w języku angielskim w 2006 r., nie informując o prawdziwej wielkości cięć dokonanych w przekładzie i świadomie dezinformując o ich charakterze. Cięcia były ogromne, usunięto różne fragmenty na blisko 100 stronach angielskiego tekstu, zastępując je nowymi, głównie obszernymi cytatami.</b></p>
<p>Starano się przy tym usunąć zawarte w angielskim oryginale "Strachu" ("Fear") fragmenty najbardziej jadowite, kompromitujące w swej antypolskiej agresywności i nieprawdzie. Rzecz znamienna - wypróbowany fałszerz J.T. Gross we wstępie do polskiego wydania "Strachu" napisał na s. 10, jakoby jego publikacja była w języku polskim rzekomo "bardziej dosadna w sformułowaniach". Jest akurat dokładnie odwrotnie, jak pokażę dalej, omawiając ważniejsze fragmenty wycięte w polskim przekładzie "Strachu". Dodajmy, że kłamstwo Grossa na temat charakteru zmian w polskim przekładzie "Strachu" wsparł już ponad tydzień temu Dawid Warszawski (Gebert), mówiąc w audycji TVN 24, że słyszał, iż polski tekst jest bardziej drastyczny w swej wymowie od angielskiego. Warszawski rzekomo to słyszał, bo "dziwnie" nie zajrzał do angielskiego oryginału "Strachu", choć o ile wiem, zna angielski. Charakter zmian dokonanych w polskim przekładzie "Strachu" próbowała starannie zafałszować również autorka tekstu o Grossie w "Gazecie Wyborczej" z 12-13 stycznia br. Joanna Tokarska-Bakir. W swym artykule "Strach w Polsce" pisała: "(...) usłyszałam, że przygotowując polskie wydanie 'Strachu', Gross bardzo dużo w nim pozmieniał. Zbyt dużo, żeby świadczyło to na jego korzyść. Długo nie rozumiałam tego zarzutu. Dopiero ostatnio do mnie dotarło: Gross miał jakoby różnicować wersje, starając się zatrzeć złe wrażenie, jakie na Polakach wywarłoby kokietowanie Amerykanów. Znam obie wersje książki i stwierdzam, że jest to zarzut wyjątkowo niemądry. Wersja polska, pisana do publiczności, która w lot chwyta aluzje, tak się ma do angielskiej, jak podręcznik akademicki do gimnazjalnego".<br />
Wbrew temu kłamliwemu wyjaśnieniu p. Tokarskiej-Bakir, Gross tak wiele pozmieniał w tekście nie dlatego, że polska publiczność w lot chwyta aluzje. Zrobił to przede wszystkim dlatego, że pewne obrzydliwe sformułowania i jawne, skandaliczne oszczerstwa zostałyby natychmiast wychwycone przez polskich czytelników i wywołałyby ogromne oburzenie. Polscy czytelnicy zbyt dużo wiedzą bowiem o tak starannie oczernianych przez Grossa dziejach Polski doby wojny i pierwszych lat powojennych. I jest tu zasadnicza różnica ze stanem umysłów amerykańskich czytelników, którzy w 98 procentach nie mają zielonego pojęcia o tym, co się działo w Polsce i w innych krajach Europy Środkowej w tamtym czasie. A na tym właśnie bazował Gross, starannie sącząc swe rozliczne oszczerstwa antypolskie i antykatolickie.<br />
Dla zmylenia czytelników polskiego przekładu "Strachu" Gross używa kolejnego kłamstwa. Pisze na s. 10 swego wstępu, iż: "Następne rozdziały [po 1. rozdziale - J.R.N.] pokrywają się pod względem treści z rozdziałami wydania amerykańskiego (...)". Otóż wcale nie pokrywają się, bo Gross poza licznymi cięciami dokonał wielokrotnych, liczących wiele dziesiątków, przemieszań swego tekstu z pierwszego wydania. Niejednokrotnie przerzucał różne informacje, opisy czy cytaty w polskim wydaniu o sto lub nawet dwieście stron dalej lub wcześniej, niż były w wydaniu amerykańskim.<br />
Dla przykładu: jedno z najbardziej oburzających kłamstw Grossa, oskarżające Polaków o "przywłaszczenie na masową skalę cudzej własności - niemieckiej i żydowskiej", w polskim wydaniu jest umieszczone na s. 86, a w amerykańskim na s. 248. Jestem pewny, że to przerzucanie stron dalej lub bliżej w polskim przekładzie miało świadomy cel - maksymalnie utrudnić rozpoznanie rozmiarów cięć tekstów dokonanych w polskim przekładzie "Strachu". W tym szaleństwie była metoda. Ciekawe, że konsultantką od spraw historycznych przy przekładzie książki Grossa była związana z Żydowskim Instytutem Historycznym dr Bożena Szaynok, prawdziwa badaczka, w odróżnieniu od hochsztaplera Grossa. Doktor Szaynok poprzednio w aż trzech recenzjach krytykowała słabości tekstu amerykańskiego wydania "Fear" ("Strachu") Grossa, w tym jego tendencyjne zafałszowania wymowy cytowanych przezeń tekstów. Zrobiła to w recenzji dla nowojorskiego "Przeglądu Polskiego", w drugim tomie "Zagłady Żydów" (Warszawa 2006) i w recenzji dla "Gazety Wyborczej". Znając skrupulatność B. Szaynok, można sądzić, że to głównie ona wyłapywała najbardziej skandaliczne i najłatwiejsze do zdemaskowania kłamstwa faktograficzne Grossa i szczególnie kompromitujące tego autora uogólnienia antypolskie i antykatolickie. Rzecz w tym, że Gross nie przyznał się w polskim wstępie do tego, jaki charakter miały ogromne cięcia w wydaniu "Strachu". A cięcia te miały osłabić potencjalne oburzenie polskich czytelników rozmiarami jego antypolskich i antykatolickich pomówień i utrudnić zrozumienie, jak wielkie rozmiary antypolskiego jadu zostały użyte dla odpowiedniego nastawienia amerykańskich czytelników. Nastawienia służącego według profesora Normana Finkelsteina odpowiedniemu spełnianiu przez Grossa roli narzędzia "przedsiębiorstwa holocaust" w wyłudzaniu roszczeń żydowskich wobec Polaków.<br />
Warto tu wspomnieć o odpowiedzialności lewicowego, katolickiego wydawnictwa Znak, które wydało polski przekład "Strachu" w przemilczeniu prawdy o dokonanych w książce, jakże zafałszowujących jej wymowę, skrótów. Wydawcy Znaku znają przecież chyba angielski, a w najgorszym razie to tłumacz książki mógł ich poinformować o dokonanych w przekładzie gruntownych "przeróbkach". Niepoinformowanie o tych zmianach, przy równoczesnym konsekwentnym wybranianiu wymowy "Strachu" przez prezesa zarządu wydawnictwa Znak Henryka Woźniakowskiego uważam za rzecz głęboko nieuczciwą. Ostatnia sprawa. Wycinając tak wielkie partie tekstów antypolskich i antykatolickich, Gross zastąpił je głównie rozlicznymi, bardzo długimi cytatami (np. ogromniastym, nudnawym cytatem z Jana Kotta, s. 121-122 polskiego przekładu). Najwyraźniej musiał pogodzić się z wielkimi cięciami w tekście, a nie chciał pogodzić z wynikłą stąd stratą pieniędzy. Zapychał więc powstałe na skutek cięć tekstu luki swego rodzaju "watą", aby zarobić jak najlepiej na wierszówce. Każdy uważny czytelnik odkryje, że wprowadzane teksty miały na ogół dużo mniej znaczącą wymowę od usuniętych fragmentów, w stosunku do pierwszego, amerykańskiego wydania. Niżej przedstawiam niektóre z rozlicznych cięć dokonanych w polskim przekładzie.</p>
<p><b>Kalumnie przeciw Kościołowi katolickiemu<br />
Wycięcie tekstu o rzekomych mordach rytualnych na żydowskich dzieciach</b><br />
Opuszczony w polskim wydaniu fragment amerykańskiego wydania "Fear" (s. 162), oskarżający duchowieństwo katolickie o rzekome dokonywanie mordów rytualnych na żydowskich dzieciach. Gross pisał tam: "(...) W sprawie oskarżeń o mord rytualny możemy wyraźnie rozpoznać odmienną praktykę, która nigdy nie była dyskutowana jako sporny problem stosunków katolicko-żydowskich. Mam tu na myśli 'mord rytualny' na żydowskich dzieciach ze strony duchowieństwa katolickiego, dokonywany poniekąd za każdym razem, gdy żydowskie dziecko było chrzczone bez wyraźnego żądania czy upoważnienia od jego czy jej rodziców (...)".<br />
W książce "Nowe kłamstwa Grossa" (Warszawa 2006, s. 34) komentowałem to oszczerstwo Grossa słowami: "Czyż nie jest przejawem skrajnego fanatyzmu ten typ oskarżeń pod adresem ludzi, którzy z narażeniem życia ratowali życie dzieciom żydowskim?". Dodajmy tu, że setki dzieci żydowskich były podrzucane bezimiennie pod bramy klasztorów.</p>
<p><b>Wycięcie tekstu szkalującego rolę Kościoła katolickiego</b><br />
Opuszczony został w polskim wydaniu fragment amerykańskiego wydania (s. 152) oskarżycielsko podsumowujący rolę Kościoła katolickiego w Polsce w 1946 roku. Gross pisał tam m.in.: "(...) To jest książka historyczna, a nie moralitet. Ze względu jednak, że Kościół katolicki ma swój biznes, związany z Dziesięcioma Przykazaniami [the Catholic Church's business is with ten Commandments], każdy może ocenić działania jego funkcjonariuszy w świetle kryteriów moralnych, bez konieczności wydawania nieodpowiednich sądów. Wypada tu odnotować, że instytucjonalna elita Kościoła wybrała kompletne ignorowanie powojennego antysemityzmu w Polsce. Nie odpowiedziała nań nawet wtedy, gdy została postawiona naprzeciw zapierającej dech gwałtowności pogromu w Kielcach. Skonfrontowani z masowym mordem, popełnionym przez ludzi, którzy według swego mniemania bronili religii katolickiej, pasterze trzódki, która wpadła w szał, ograniczyli się wyłącznie do apelu o spokój. W czasie, gdy ludność Kielc zgubiła drogę, hierarchia Kościoła katolickiego abdykowała ze swej odpowiedzialności zaoferowania duchowego przewodnictwa. (...) Symbolika urzędników 'umywających ręce', podczas gdy niewinni Żydzi byli zabijani w męczarniach, pozostała stracona dla tego duchowieństwa katolickiego, zaślepionego przez uprzedzenia (...)".<br />
W "Nowych kłamstwach Grossa" (s. 33-34) pisałem, że "komentarz Grossa jest wyrazem fanatycznego zacietrzewienia antykatolickiego ze strony autora, który za wszelką cenę chce jednostronnie zrzucić winę za komunistyczną zbrodnię, dokonaną przez ludzi z formacji reżimowych, na kieleckich chrześcijan. Szczególnie oburzająca była sugestia Grossa, że mordu na Żydach dokonali ludzie wierzący, że w ten sposób 'bronią religii katolickiej'".</p>
<p><b>Wycięcie oszczerczych uogólnień o polskim duchowieństwie</b><br />
Opuszczone zostały w polskim wydaniu fragmenty amerykańskiego wydania (s. 261). Gross pisał tam m.in., że: "(...) trzy i pół miliona Żydów żyło w Polsce w przededniu wojny (...) i naziści rozpoczęli ich mordowanie. W tym czasie 'widzowie', stopniowo wciskani we wspólnictwo sytuacji, gdy 'fundamentalnie antysemicki kler' Polski (diagnoza ambasadora Cavendisha-Bentincka) okazał się niechętny do wkroczenia i przeszkodzenia trzódce w zaangażowaniu się [po stronie nazistów - J.R.N.]. Głęboka religijność zmuszała poszczególnych katolików do ratowania i pomagania ludzkim istotom, znajdującym się w śmiertelnym niebezpieczeństwie i uratowania życia wielu ludziom. Ale ratujący [Żydów - J.R.N.] reprezentowali małą mniejszość, poddawaną ostracyzmowi w ich własnym środowisku, podczas gdy warstewka religijności, cechująca polskie duchowieństwo, była cienka, łatwo rozpadała się na skutek uprzedzeń i chciwości, które podzielali wraz z przeciętnymi ludźmi (prejudice and greed, they shared with the common folk) (...) w każdym takim regionie, gdzie nie słychać było głosu reprezentantów Kościoła w tej sprawie [tj. mordowania Żydów - J.R.N.], Kościół stawał się faktycznie wspólnikiem w morderczych napaściach polskich katolików przeciwko ich żydowskim sąsiadom (in each district, where the voice of its representatives was not heard on his issue, the Church became complitiuous in murderous assaults by Polish Catholics against their Jewish neighbours)".</p>
<p><b>Kalumnie przeciw Polsce i Polakom<br />
Wycięcie uogólnienia o Polakach jako o narodzie o morderczych skłonnościach</b><br />
Jedno z najobrzydliwszych uogólnień o Polakach jako całym Narodzie zawarł Gross na s. 256 amerykańskiego wydania "Strachu" ("Fear"). Pisał tam: "Innymi słowy, Żydzi bardzo mocno budzili strach i byli niebezpieczni, nie z powodu tego, co zrobili i mogli robić dla Polaków, lecz z powodu tego, co Polacy zrobili dla Żydów - powszechne wplątanie w morderstwa i rabowanie Żydów odkrywało w każdej społeczności, w której miały miejsce napaści i rabunki, skłonność do morderczego gwałtu, na którą w zasadzie nikt nie był uodporniony". Krytykowałem to oszczerstwo w "Nowych kłamstwach Grossa" (s. 14). To haniebne oszczerstwo zostało wycięte z polskiej wersji "Strachu".</p>
<p><b>Wycięcie fragmentu o "grabieniu Żydów jako społecznie akceptowanej normie w Polsce"</b><br />
Na s. 252 wydania amerykańskiego Gross pisał, że "grabienie Żydów było społecznie akceptowaną normą w Polsce" (spoliatation of the Jews became a community accepted norm"). Na s. 15 "Nowych kłamstw..." krytykowałem występujące w "Strachu" maksymalne wyeksponowanie przez Grossa grabienia Żydów jako rzekomo szczególnie rozpowszechnionej w Polsce "specjalności Polaków". Gross opuścił cytowany wyżej zwrot w wydaniu polskim.</p>
<p><b>Wycięcie zwrotu o grabieżczej demoralizacji 2,5 miliona Polaków</b><br />
Na s. 47 wydania amerykańskiego Gross ocenił, że w Polsce liczba osób poddanych "demoralizacji" na skutek zagrabienia mienia żydowskiego we wsiach i małych miasteczkach sięgała dwóch i pół miliona osób. To swoje obliczenie pominął w wydaniu polskim (s. 85). Tu już dużo ostrożniej pisał: "Ilu ludzi w jakiejś mierze skorzystało na czystce etnicznej, przeprowadzonej podczas okupacji przez Niemców - nie wiadomo. Wojciech Lizak ocenił na pół miliona 'następców prawnych w pożydowskich Sztetlach'". Cóż, między pół miliona a dwoma i pół miliona osób jest niebagatelna różnica! Amerykanów można było oczywiście epatować większymi liczbami.</p>
<p><b>Wycięcie fragmentów o polskiej zmowie z nazistowską eksterminacją Żydów</b><br />
W wydaniu amerykańskim Gross wielokrotnie podawał jako wyłączny powód rabowania Żydów w Polsce polską pazerność i żądzę rabunku, które jakoby doprowadziły wielkie rzesze Polaków do kolaboracji z Niemcami. Już we wstępie do amerykańskiego wydania "Strachu" (s. XVI) Gross twierdził, że "(...) to szeroko rozpowszechniona zmowa z realizowaną przez nazistów grabieżą i ewentualnym mordowaniem Żydów była tym, co wywoływało polski antysemityzm po wojnie, nie zaś rzekoma powojenna kolaboracja Żydów w narzucaniu Polakom komunizmu". Krytykowałem to oszczerstwo o "szeroko rozpowszechnionej zmowie Polaków z nazistami" w moich "Nowych kłamstwach..." (s. 14). Wspomniane oszczerstwo Grossa zniknęło z tekstu przygotowanego do polskiego wydania. Podobnie nie ukazał się w polskiej wersji inny zwrot Grossa ze s. 247-248 amerykańskiej edycji jego "Strachu": "Żydzi byli postrzegani jako zagrożenie dla materialnego status quo, bezpieczeństwa i pokojowej świadomości swych chrześcijańskich współobywateli po wojnie dlatego, że zostali ograbieni i dlatego, że to, co pozostało z żydowskiej własności, podobnie jak społeczne role Żydów, zostało przejęte przez ich polskich sąsiadów w cichym i często oportunistycznym wspólnictwie w podjudzanej przez nazistów instytucjonalnej masowej eksterminacji. W konsekwencji tego, atakując Żydów, aby pozbyć się ich raz na zawsze (...) bronili swoich realnych interesów (...)".<br />
W polskim wydaniu nie ukazał się również, użyty przez Grossa w amerykańskim wydaniu na s. 249, zwrot o tym, że "masy ludzi w Polsce stały się wspólnikami [became complicit] w eksploatacji Żydów i w doprowadzeniu ich do śmierci". Z polskiego przekładu wykreślono również liczne inne, wciąż powtarzające się oskarżenia Grossa na temat rzekomej "polskiej kolaboracji" i rzekomego wspólnictwa "szerokich warstw" polskiego społeczeństwa z nazistami w grabieniu, a nawet mordowaniu Żydów. Gross używał tych zwrotów po wielokroć, aby maksymalnie podjudzić amerykańską opinię publiczną przeciw polskim "oprawcom" Żydów. Teraz, w polskim wydaniu, starał się zacierać rozmiary tego antypolskiego judzenia, pomijając m.in. antypolskie oskarżenia o wspólnictwie z nazistami w grabieniu Żydów, zawarte na s. 185, 186, 250 i 260 amerykańskiego wydania "Strachu".</p>
<p><b>Wycięcie oskarżenia o to, że "polskie społeczeństwo było niezdolne do opłakiwania śmierci swoich żydowskich sąsiadów"</b><br />
Jak pisałem na s. 12 "Nowych kłamstw...": "Naród polski, który tak bardzo ucierpiał w czasie wojny, Gross przedstawił w swej nowej książce jako znikczemniały naród dzikich antysemitów, krwiożerczych i rabusiów. Naród, w którym rzekomo tylko nieliczna mniejszość umiała zachować uczciwość w czas wyzwania, podczas gdy ogromna część nacji była pozbawiona współczucia dla mordowanych Żydów".<br />
Na łamach amerykańskiego wydania "Strachu" Gross oskarżał Polaków jako naród o brak współczucia dla eksterminowanych Żydów. Pisał (s. 247-248): "Jak mogła niezdolność do opłakiwania ze strony polskiego społeczeństwa, czy mniej ambitnie, absencja współczucia wśród Polaków dla ich żydowskich współobywateli, być rozliczana wtedy, gdy Holocaust był bezpośrednio obserwowany przez miliony widzów. Zanim ktoś da alternatywne wyjaśnienie, musimy sądzić, że to była szeroko rozpowszechniona zmowa przeciętnych Polaków z realizowaną przez Niemców eksterminacją Żydów [it was ordinary Poles widespread colusion with the Nazi-driven extermination of Jews], która sama w sobie wytwarzała taki brak litości. Żyjący Żydzi ucieleśniali pełne bankructwo charakteru i rozumu ze strony ich polskich sąsiadów i stwarzali przez samą swą obecność zarówno przypomnienie, jak i groźbę, że oni będą mieli potrzebę rozliczenia się". Dalej Gross snuł rozważania o skutkach niechęci Polaków do oddania przywłaszczonego przez nich mienia żydowskiego. Także ten przytoczony wyżej fragment amerykańskiego wydania "Strachu" został świadomie, a nieprzypadkowo, pominięty w polskim wydaniu książki.</p>
<p><b>Wycięcie skrajnie tendencyjnych antypolskich informacji w opisie niektórych wydarzeń</b><br />
<b>Opuszczenie ogromnej części kłamstw o polskich reakcjach na powstanie w getcie warszawskim</b><br />
W amerykańskim wydaniu podany jest jednowymiarowy obraz Polaków jako prawdziwych "potworów moralnych" na tle skrajnie zdeformowanego obrazu ich stosunku do powstania w getcie warszawskim. Gross pokazywał Polaków jako ogromnie cieszących się z tragedii Żydów ginących w płonącym getcie, wołających, że oto "smażą się kotlety z Żydów". Krytykowałem fałsze tego obrazu w "Nowych kłamstwach..." (s. 51-55), pokazując nader ważne świadectwa żydowskie (m.in. kronikarza Ludwika Landaua), dowodzące, że wbrew kłamstwom Grossa ogromna część Polaków sympatyzowała z Żydami walczącymi w getcie. Zdeformowanie przez Grossa obrazu stosunku Polaków do powstania w getcie krytykowała również dr Bożena Szaynok. Zrobiła to w recenzji publikowanej 25 sierpnia 2006 r. na łamach "Przeglądu Polskiego", tygodniowego dodatku do nowojorskiego "Nowego Dziennika". Z uwagi na te demaskatorskie krytyki deformowań Grossa autor "Strachu" w polskim wydaniu opuścił ogromną część swych antypolskich dywagacji na temat stosunku Polaków do powstania w getcie warszawskim. Usunął m.in. przytaczaną na s. 172 opowieść Mieczysława Jastruna o polskich reakcjach na powstanie w getcie, przytaczaną na s. 172 relację Fanki Gaerber oraz przytaczane na s. 173-174 obszerne relacje Rysia Bychowskiego o "antysemityzmie Polaków". Zniknął również przytaczany na s. 172 wymysł Czesława Miłosza o radosnej zabawie Polaków na karuzeli przed płonącym gettem. W polskim wydaniu w miejsce wyciętych ponad 2 stron zostało tylko 12 wierszy na temat powstania w getcie, wyszłych spod pióra Adolfa Rudnickiego (s. 226).</p>
<p><b>Wycięcie zdeformowanej relacji na temat książki Christophera Browninga</b><br />
Na s. 179-180 do amerykańskiego wydania Gross dał zafałszowany obraz zachowań Polaków wobec Żydów w czasie wojny przez "odpowiednie" zdeformowanie relacji niemieckich policjantów na ten temat, publikowanych w książce Christophera Browninga "Zwyczajni ludzie". Zafałszowanie tego obrazu przez Grossa krytykowała B. Szaynok w recenzji ze "Strachu", publikowanej na łamach 2. tomu "Zagłady Żydów" (Warszawa 2006, s. 489-490). Szaynok pisała m.in.: "W innym miejscu potwierdzeniem antysemickich zachowań Polaków, tym razem w czasie wojny, mają być zeznania niemieckich policjantów, przywoływane przez Christophera R. Browninga w książce 'Zwyczajni ludzie'. Sposób ich cytowania budzi moje zastrzeżenia. Opis wydarzeń w Józefowie zawiera informacje o udziale Polaków w mordowaniu Żydów. Gross nie wspomina o tych wszystkich zastrzeżeniach Browninga co do wiarygodności tych zeznań: opis relacji niemiecko-polsko-żydowskich, nakreślony w zeznaniach, ma charakter wyraźnie oczyszczający, natomiast relacje polsko-żydowskie są przedstawione w sposób bardzo potępiający. (...) Nie ulega wątpliwości, że im większą winą policjanci obarczali Polaków, tym mniejszą odpowiedzialność ponosili sami. Nie wolno o tym zapominać, czytając poniższe zeznania". Według B. Szaynok: "Relacjom Niemców, z których Gross wybrał jedynie informacje o karygodnych zachowaniach części Polaków, towarzyszą w książce Browninga informacje o 'bardziej systematycznym rozstrzeliwaniu Polaków, którzy ukrywali Żydów. Niemal zawsze od razu paliliśmy też domy zabitych'". Szaynok pisała: "Przywołałam te fragmenty książki Browninga nie tylko po to, aby pokazać, że problem postaw Polaków wobec Żydów pod okupacją niemiecką był znacznie bardziej złożony, niż to przedstawia Gross, ale także po to, aby zwrócić uwagę na sposób wykorzystywania źródeł" [podkr. J.R.N.]. Powiedzmy wprost, chodzi o wykorzystywanie przez Grossa źródeł w duchu deformowania ich wymowy w skrajnie antypolski sposób.</p>
<p><b>Usunięcie kłamstwa o kieleckiej zbrodni z lipca 1946 r. jako "rzekomo największego pogromu Żydów z XX wieku"</b><br />
Na s. 156 amerykańskiego wydania "Strachu" Gross pisał o zbrodni kieleckiej z lipca 1946 r. jako "najbardziej śmiercionośnym pogromie dwudziestego wieku w Europie". Dodajmy, że dużo wcześniej Gross podał już na obwolucie swojej książki oszczercze twierdzenie, że "najkrwawszy pogrom czasów pokojowych w dwudziestowiecznej Europie [the bloodiest peacetime pogrom in twentieth century Europe] miał miejsce w polskim mieście Kielce, rok po zakończeniu wojny, 4 lipca 1946 r.". Oba te twierdzenia były jaskrawym oszczerstwem. Zbrodnia kielecka (notabene "dzieło" sowieckiej i polskiej bezpieki) z lipca 1946 r. pociągnęła 42 ofiary. Natomiast sławetny pogrom Żydów w tzw. noc kryształową w 1938 roku pociągnął 92 ofiary śmiertelne. Z kolei w czasie pogromów w Rosji na początku XX wieku (Kiszyniów i Odessa) zginęły setki Żydów. Gross usunął obie wspomniane oszczercze dywagacje z tekstu polskiego wydania "Strachu".</p>
<p><b>Poprawienie tekstu nieuczciwie cytowanego w amerykańskim wydaniu</b><br />
W amerykańskim wydaniu Gross szedł dosłownie na całość w "preparowaniu" cytatów z omawianych tekstów, dobieraniu ich głównie pod kątem tym mocniejszego wyeksponowania mniemanego "polskiego antysemityzmu". W polskim wydaniu (z obawy, że go łatwiej sprawdzą) uznał za konieczne poprawienie zafałszowanych przez siebie cytatów, dodając to, co przedtem w amerykańskim wydaniu opuścił, w nieuczciwy sposób deformując opisywane przez siebie wydarzenia. Szczególnie jaskrawym przykładem pod tym względem było podanie przez Grossa w amerykańskim wydaniu (s. 226), w oparciu o jakiegoś anonimowego sprawozdawcę (!), opisu powiatowego zjazdu PSL w Bochni 19 sierpnia 1945 roku. Gross zacytował w amerykańskim wydaniu opis tego skróconego zjazdu, "odpowiednio" skrócony, tak aby jeszcze pokazać "polski antysemityzm" w jak najobrzydliwszej formie. Przytoczył zdania: "Z kolei zabrał głos trzeci mówca (...), postawił wniosek, aby również Żydów wysiedlono z Polski, przy czym zaznacza, że Hitlerowi należałoby podziękować za wyniszczenie Żydów (burzliwe oklaski i brawa)". W amerykańskim wydaniu Gross cynicznie opuścił następne zdanie sprawozdania, bardzo wyraźnie zmieniające jego wymowę: "Na powyższe przemówienie przewodniczący ob. Ryncarz Władysław natychmiast reaguje, odbierając mu głos i potępiając jego przemówienie". I to właśnie fałszersko urwane w amerykańskim wydaniu ostatnie zdanie znalazło się w rzetelniej podanym tekście w polskim przekładzie na s. 284. Tym lepiej ujawnia ono jednak skrajnie tendencyjne - w duchu antypolskim - metody cytowania źródeł przez Grossa.</p>
<p><b>Spreparowanie cytatu z Yurija Slezkina</b><br />
Metody preparowania cytatów przez Grossa dobrze ilustruje jego stwierdzenie w wydaniu polskim na s. 263: "Zapamiętajmy z tego wszystkiego po prostu, że antyżydowska polityka sowieckiego establishmentu poprzedza o kilka lat podbój Europy Wschodniej przez komunistów. Jak pisał Yurij Slezkin w swej znakomitej książce 'The Jewish Century', 'utworzenie nowych reżimów stalinowskich (w Europie Wschodniej) zbiegło się z odkryciem przez Stalina, że Żydzi nie są godni zaufania'". Książka żydowskiego badacza Y. Slezkina, który wyemigrował z Rosji, jest rzeczywiście znakomita. Tyle że Gross wyrwał z niej dogodne dla jego kłamliwych celów pół zdania, pomijając sprzeczną z tymi celami połowę zdania. Brzmiało ono zaś w sposób następujący: "Doświadczenie drugiej wojny światowej uczyniło Żydów jedynymi kandydatami na niektóre ważne stanowiska [podkr. J.R.N.]; z drugiej strony, tworzenie nowych reżimów stalinowskich zbiegło się z odkryciem Stalina, że Żydzi nie są godni zaufania" (por. Y. Slezkin: "Wiek Żydów", Warszawa 2006, s. 334-335). Dodajmy, że nieco wcześniej, na tej samej stronie 334, Slezkin akcentuje, iż wystąpienia Stalina i jego naśladowców przeciwko Żydom zaczęły się dopiero od procesu Slanky'ego, jesienią 1952 roku. Przedtem natomiast - jak pisał Slezkin - "na Węgrzech, w Rumunii i w Polsce najważniejsze stanowiska w aparacie partyjnym, administracji państwowej i zwłaszcza w Agitpropie, służbie zagranicznej i bezpiece zajmowali etniczni Żydzi, którzy awansowali dzięki lojalności, a teraz mieli być usunięci z powodu narodowości" (por. Y. Slezkin: op. cit., s. 334). Powyższe stwierdzenie ze znakomitej i udokumentowanej książki Slezkina wyraźnie kłóci się z naciąganą oceną Grossa (polskie wydanie, s. 259), głoszącą, że: "Tezę o żydokomunie, czyli najogólniej, o szczególnej skłonności do komunizmu, sprzężonej ze szczególnym uprzywilejowaniem Żydów przez aparaty (głównie przemocy) partii komunistycznych - jako mechanizmie, który doprowadził do sowietyzacji Europy Wschodniej, niełatwo pogodzić z wyartykułowanym już w latach czterdziestych antysemityzmem Stalina i sowieckich instytucji".<br />
W swoim artykule bardzo skrótowo zasygnalizowałem ogromne rozmiary cięć dokonanych w polskim przekładzie "Strachu" po to, aby zatrzeć niebywale jadowity charakter polakożerczych i katolikożerczych wynurzeń Grossa zawartych w całej książce. Dla zabezpieczenia się przed krytykami mówiącymi, że mnoży tylko jak najgorsze rzeczy w swoich opisach zachowania się Polaków, Gross dodał w polskiej edycji kilka znaczących uzupełnień, których nie podał w angielskim wydaniu. Chodzi tu przede wszystkim o nieistniejące w angielskim oryginale uwagi na temat polskich wybawców Żydów - o Antoninie Wyrzykowskiej (ok. półtorej strony, w angielskim tekście było tylko jedno zdanie), o ratowaniu Żydów przez Karolcię Sapetową (półtorej strony), Mikołaja Iwaniuka (ok. pół strony) i Zofię Kossak-Szczucką (ok. jednej trzeciej strony). Pomimo tych wszystkich zmian, mających zdezinformować czytelnika co do prawdziwych intencji Grossa, jego polskie wydanie "Strachu" i tak zawiera bardzo dużą ilość skandalicznych pomówień antypolskich i antykatolickich. Są wśród nich stwierdzenia o rzekomo skrajnie negatywnym stosunku przeważającej części Narodu Polskiego do Żydów, haniebne oszczerstwa na temat zachowania polskiego duchowieństwa katolickiego, a zwłaszcza metropolity krakowskiego Adam Sapiehy, czy twierdzenie, że aż paręset tysięcy Niemców i Ukraińców padło rzekomo ofiarą polskiej "brutalności" w czasie przesiedleń. Dochodzą do tego różne ordynarne antypolskie i antykatolickie pomówienia wypowiadane przez J.T. Grossa w czasie ostatnich paru wywiadów.<br />
<b>Prof. Jerzy Robert Nowak</b></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szmata Niesiolowski]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/2008/01/05/szmata-niesiolowski/</link>
<pubDate>Sat, 05 Jan 2008 18:28:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.pl.wordpress.com/2008/01/05/szmata-niesiolowski/</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)
Skrajnym przykładem kameleońskich &#8220;wyczynów&#8221; Stefana Niesiołowskiego]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)</p>
<p><b>Skrajnym przykładem kameleońskich "wyczynów" Stefana Niesiołowskiego jest - obserwowana od roku 1992 - niesamowita wręcz ewolucja jego stosunku do postkomuny oraz do prawdziwych partii prawicowych. Z zajadłego antykomunisty w ciągu kilkunastu lat Niesiołowski przemienił się w skrajnego pomniejszacza zagrożeń postkomuny, traktującego ją jako dużo mniejsze zło od partii prawicowych, a w szczególności PiS. Zyskuje on dzięki temu coraz więcej pochwał czołowych postkomunistów, od Leszka Millera po Ryszarda Kalisza. Równocześnie coraz bardziej daje upust niekontrolowanej, wręcz furiackiej nienawiści do prawicowych polityków, a zwłaszcza liderów PiS.</b></p>
<p>W pierwszych latach po czerwcu 1989 r. Niesiołowski należał do szczególnie bojowych antykomunistów w Sejmie i mediach. Wiosną 1991 r., w czasie debaty sejmowej powiedział w atmosferze wrogich okrzyków lewicy: "Panie i panowie z byłej PZPR. Została wam już tylko agresja, przeszkadzanie i klejenie się do tych foteli" (por. S. Niesiołowski: "Została im już tylko agresja", "Ład" z 7 kwietnia 1991 r.). W artykule polemicznym na łamach "Gazety Wyborczej" z 6 maja 1991 r. pt. "Spojrzenie z ZChN-u" dumnie perorował: "Jesteśmy bowiem jak wyrzut sumienia lewicy, która usiłowała raz na zawsze zniszczyć fizycznie, unicestwić, skompromitować moralnie, zniesławić i skazać na wieczne zapomnienie polską prawicę, szczególnie chrześcijańską i narodową. A ta prawica przetrwała". W tymże tekście Niesiołowski powołał się na wyrażoną w książce "Lepszy" opinię Waldemara Łysiaka, że "podczas jednego roku po oddaniu władzy komuniści wzbogacili się bardziej, niż podczas 45 lat jej sprawowania".</p>
<p><b>Od bojowego antykomunizmu do flirtu z komuną</b><br />
W atakach na polityków lewicy nie wahał się sięgać do najskrajniejszych epitetów, wdając się w ciągłe "pyskówki". Potrafił na przykład przerwać sejmowe przemówienie lewicowego ekonomisty Ryszarda Bugaja napastliwym zwischenrufem: "łże jak pies". W tym czasie mocno dostawało się od Niesiołowskiego także osobom z byłej opozycyjnej lewicy laickiej i z lewicy katolickiej. W znakomitym skądinąd artykule "Reguły gry" ("Ład" z 10 czerwca 1990 r.) Niesiołowski zarzucał, że "lewica katolicka jest lojalna wobec komunistycznych dysydentów i ich uczniów". Oskarżał tam również środowiska lewicy laickiej o to, że po 1989 r. zdobyły "decydujące pozycje polityczne w Polsce" i "zablokowały procesy, prowadzące do odbudowania demokracji parlamentarnej". Zarzucał tym środowiskom, iż zyskały "olbrzymie korzyści i przywileje", "korzystając z poparcia komunistów", że są "zwolennikami demokracji sterowanej, będącej pochodną demokracji socjalistycznej".<br />
Jakże słusznie ostrzegał przed sukcesem lewicy, który groziłby wprowadzeniem w Polsce modelu meksykańskiego, "gdzie jedna partia wygrywa od 80 lat wybory", "kieruje polityką zagraniczną, decyduje o dostępie do środków przekazu, obsadza kluczowe stanowiska". Zarzucał lewicy w Polsce, że "nie waha się przed denuncjowaniem własnego narodu jako niedojrzałego do demokracji [jednoznaczna aluzja do niesławnej wypowiedzi Bronisława Geremka z 1990 r., tegoż samego Geremka, z którym tak mocno współdziałał w czasach rządu H. Suchockiej - J.R.N.], dającego zbyt łatwo posłuch siłom nietolerancji, wymagającego impregnacji wobec wzbierającej podobno fali nienawiści. Taką denuncjacją był na przykład apel grupy lewicowych polityków, którzy określili się jako intelektualiści, w którym zła wola miesza się z przeinaczaniem rzeczywistości". Niesiołowski szczególnie ostro zaatakował lewicowców z Łodzi, pisząc, że "(...) kierowana przez Marka Edelmana (jednego z intelektualistów sygnatariuszy) grupa, próbowała przechwycić władzę w NSZZ 'Solidarność', mając do dyspozycji olbrzymie środki finansowe, poparcie środowisk lewicy w kraju i na świecie, prowadziła nie przebierającą w środkach i słowach nagonkę przeciw legalnie wybranym w wyborach 1981 roku, szkalowała, oczerniała i niszczyła, nie zważając na żadne względy, na prawdę, racje moralne, interesy Związku, ludzi, którzy swoim cierpieniem w więzieniu i postawą po wyjściu udowodnili wierność ideałom 'Solidarności'. Dlaczego p. Edelman, podpisując apel o 'tolerancji', tyle pięknych słów zawierający, nie stosuje zasad tolerancji w swojej działalności politycznej w Łodzi (...)". Tak celnie obnażał wówczas Niesiołowski obłudę i amoralność działań jednego z czołowych pseudoautorytetów Unii Demokratycznej Marka Edelmana. Dosłownie - nic dodać, nic ująć.<br />
Za swoją antykomunistyczną i w ogóle antylewicową postawę Niesiołowski był wręcz znienawidzony przez ludzi postkomuny. Obrzucano go obelgami, wyzywano różnymi epitetami. Na przykład Aleksander Kwaśniewski nazwał Niesiołowskiego "Zenonem Kliszką III Rzeczypospolitej".<br />
Wraz ze zdradą starych prawicowych ideałów przez Niesiołowskiego, w lecie 1992 r. następowała stopniowa, ale coraz wyraźniejsza ewolucja postawy łódzkiego polityka wobec komuny, której kiedyś był tak jednoznacznym przeciwnikiem. Już 21 lipca 1995 r. na łamach "Tygodnika Solidarność" wyrażano zdumienie z powodu wyraźnego "bratania się" Stefana Niesiołowskiego i naczelnego redaktora postkomunistycznej "Trybuny" Dariusza Szymczychy podczas programu "Egzamin dojrzałości" w Polsacie. Wyrażano to zdumienie nie bez kozery. Dariusz Szymczycha znany był z wielu nader agresywnych i kłamliwych ataków na środowiska chrześcijańsko-narodowe. Publicysta "Tygodnika Solidarność" Tomasz Sypniewski pisał: "(...) Jeśli jesteś właśnie świeżo po obejrzeniu 'Egzaminu dojrzałości' z Szymczychą, Czarneckim, Niesiołowskim w rolach głównych, (...) wtedy może cię najść podejrzenie, że 'ci na górze' to zgrana paczka przyjaciół, a spektakl pod tytułem - wojna o pryncypia - jest grany dla kogoś takiego, jak ty". Później doszło do kolejnej fraternizacji między Niesiołowskim a osławionym przywódcą SLD Leszkiem Millerem i ich wspólnego wystąpienia na scenie łódzkiego teatru.<br />
Stopniowo Niesiołowski zerwał z głoszoną przez niego samego tezą, że podstawowym polskim konfliktem politycznym jest spór pomiędzy politykami obozu solidarnościowego a postkomunistami. Nagle uznał, że trzeba odsunąć na bok tego typu podziały, bo rzekomo dla Polski groźniejsze od postkomunistów są inne siły polityczne, takie jak prawicowa LPR i Samoobrona. W takim duchu wystąpił na łamach "Gazety Polskiej" (nr 42 z 2002 r.), gdzie uznał za szczególnie wielkie zagrożenia dla Polski "skrajności" z LPR i Samoobrony. Pisał we wspomnianej "Gazecie Polskiej": "W tej sytuacji podział (...) sprowadzający się do walki obozu postkomunistycznego z (...) obozem antykomunistycznej i demokratycznej opozycji, który i tak od dłuższego czasu stawał się coraz bardziej anachroniczny i pozorny, wydaje się mimo wszystko drugorzędny". Tekst Niesiołowskiego sugerował: "Porzućmy dotychczasowe spory i konflikty", skoro występują oto nowe skrajne zagrożenia ze strony LPR i Samoobrony. Znamienne, że tekst Niesiołowskiego został natychmiast z zachwytem nagłośniony w "Gazecie Wyborczej" z 12 grudnia 2002 r. w tekście Marka Beylina "Populizm ponad podziałami". Autor "Wyborczej" ogromnie cieszył się z tego, że oto Niesiołowski, niegdyś "czołowy herold walki z postkomuną", nagle wzywa do porzucenia dotychczasowych konfliktów i sporów, uważając spory z postkomunistami za "drugorzędne" w nowej sytuacji. Beylin pisał: "Cieszy mnie ten głos, proponujący działania ponad dotychczasowymi podziałami politycznymi, gdyż dowodzi, że w obliczu realnego niebezpieczeństwa można wyzwolić się z własnych nostalgii i przyzwyczajeń".<br />
I rzeczywiście, Niesiołowski coraz bardziej wyzwalał się z "własnych nostalgii", coraz bardziej dokładając prawicy chrześcijańskiej i narodowej i coraz bardziej wchodząc w układy z postkomunistami. Doszło do tego, że zajadły bojownik przeciw komunie w ostatnich latach zaczął niezwykle ochoczo występować na łamach postkomunistycznej "Trybuny", kierowanej przez telewizyjnego "janczara" stanu wojennego Marka Barańskiego (!). Niesiołowski występował w postkomunistycznej gazecie, pełnej jadu do prawicy, z własnymi porcjami podobnego jadu przeciw rządowi PiS i prawicowym politykom, zajadle ich szkalując. W wywiadzie dla "Trybuny" z 8 lutego 2007 r. mówił o Jarosławie Kaczyńskim i Ludwiku Dornie: "To nie są ludzie straszni, to są ludzie śmieszni". W innym wywiadzie (dla "Trybuny" z 17 września 2007 r.) nazwał J. Kaczyńskiego "trzeciorzędnym opozycjonistą". W tymże wywiadzie Niesiołowski oskarżał prezesa PiS o kłamstwo, głosił, że "w swojej nienawiści do politycznych przeciwników Kaczyński posunie się do każdej podłości". Wcześniej, w lutym 2006 r., Niesiołowski wybrał sobie właśnie postkomunistyczną "Trybunę" dla snucia fantazyjnych rozważań o zbawiennych perspektywach ewentualnego rozpadu PiS i "wybicia się na niepodległość" Kazimierza Marcinkiewicza i Marka Jurka. Określił nawet warunki, na jakich Platforma mogłaby poprzeć tych polityków, gdyby "wybili się na niepodległość". Dywagacje Niesiołowskiego w postkomunistycznej "Trybunie" wywołały pełen zdziwienia komentarz publicysty "Rzeczpospolitej" Bogumiła Lufta. W numerze z 25 lutego 2006 r. Luft krytycznie ocenił medialne spekulacje na temat sporów J. Kaczyńskiego i K. Marcinkiewicza, konstatując: "Gorączkowe pogłębianie chaosu nie jest najbardziej Polsce potrzebne. A wynurzenia polityczne Niesiołowskiego na łamach 'Trybuny' wydłużają tylko rejestr zabawnych incydentów w kilkumiesięcznej historii Przejściowej RP".<br />
Szokujące wielu ataki Niesiołowskiego na polityków prawicy zyskiwały byłemu antykomuniście tym większy poklask ze strony starej komuny. Z pochwalnym trelem na temat postawy Niesiołowskiego odezwał się nawet sam były premier postkomunistyczny Leszek Miller. W łódzkim wydaniu "Gazety Wyborczej" z 7 marca 2006 r. sławił on Niesiołowskiego w słowach: "Ja się bardzo cieszę, że Niesiołowski jest senatorem. To barwna postać, polityk o wielkim temperamencie. Rozmawiamy czasem. Byłem u niego w domu, on u mnie". Pochwały pod adresem Niesiołowskiego ze strony środowisk postkomunistycznych mnożyły się i mnożą. Ostatnio wystąpiła z nimi córka gen. Wojciecha Jaruzelskiego - Monika. Zwierzyła się na łamach "Wprost" z 16 grudnia 2007 r., iż poza LiD, na który głosowała, lubi polityków Platformy typu Stefana Niesiołowskiego. Trwa wymiana wzajemnych duserów między Niesiołowskim a postkomunistami. W wydawanym przez niemieckiego Springera "Dzienniku" z 24 grudnia 2007 r. opublikowano serdeczne życzenia Niesiołowskiego dla jednego z filarów postkomuny Ryszarda Kalisza: "Oprócz zdrowia, spokoju, szczęścia, także życzę, aby nie było już nigdy między nami wymiany inwektyw. I także, by nie zatracił swej ogromnej pogody ducha i wrodzonej jowialności".<br />
31 grudnia 2007 r. na łamach "Newsweeka" doszło do wymiany kolejnej porcji wzajemnych "czułości" słownych między Niesiołowskim a Kaliszem, nazwanym kiedyś przez obecnego wicemarszałka Sejmu "pornogrubasem". Niesiołowski pisał m.in.: "Panu Kaliszowi życzę wszystkiego, co najlepsze i jeszcze raz go przepraszam za nieporozumienia. Oby wszystkie jego spory kończyły się, tak jak nasz". Kalisz bardzo ciepło odwzajemnił się za te życzenia, pisząc do Niesiołowskiego: "Życzę mu, by był taki, jaki jest. Otwarty w debacie politycznej, elokwentny, błyskotliwy w swoich sądach. Żeby spełniał się na wszystkich polach. I żeby był szczęśliwy".<br />
Warto przypomnieć tu jakże wymowne stwierdzenia Roberta Walenciaka na łamach postkomunistycznego "Przeglądu" z 8 stycznia 2006 roku. Pisząc o Niesiołowskim jako o "głównym zagończyku PO", Walenciak akcentował: "Jacek Kuroń mawiał, że ludzie mają nie tyle poglądy polityczne, ile temperament. Jeśli chodzi o Niesiołowskiego, trafił w dziesiątkę. Ten senator z Łodzi przez 15 lat III RP szalał na sejmowej trybunie lub w telewizyjnym studiu - jako ZChN, AWS, w ogóle jako twarda prawica. I nagle trafił do Platformy, bo Polska się przesunęła. I tam też szaleje. Kiedyś walczył z komuną, a teraz z chłopcami z LPR i dygnitarzami z PiS. Idzie mu to pięknie, ci sami dziennikarze, którzy parę lat temu mówili, że to lekki oszołom, dziś chodzą i opowiadają, jaki to inteligentny i błyskotliwy polemista".<br />
Jak na tle wymienionych powyżej faktów wyglądają groteskowe zapewnienia Stefana Niesiołowskiego o jego rzekomej i niebywałej wierności raz przyjętym poglądom? W 1992 r. zapewniał: "Zawsze będę cenił ludzi, którzy w trudnych czasach pozostawali wierni wartościom, do których inni doszlusowują dopiero dziś albo od niedawna" (cyt. za "Wprost" z 16 sierpnia 1992 r.). Zapytajmy, co sam Niesiołowski ma wspólnego z postawami wierności wyznawanym wartościom?<br />
Przytoczyłem tu tak liczne cytaty z różnych zakrętów i manowców życiowych Stefana Niesiołowskiego. W starej, XVIII-wiecznej encyklopedii pisano: "Koń jaki jest, każdy widzi". Każdy może z łatwością przekonać się dzięki odpowiednim lekturom, jak pokrętna i kameleońska była droga życiowa obecnego wicemarszałka Sejmu z ramienia PO. Jak na tym tle można określać jego kolejne ordynarne etykietki wystawiane ludziom, którzy w odróżnieniu od niego byli prawdziwie wierni, uczciwi i jednoznaczni w swoich drogach życiowych i poglądach? Czymże jest Niesiołowski wobec postaci tak szkalowanego przez niego Ojca Dyrektora, który stworzył tak wiele ważnych dzieł - instytucji służących Bogu i Narodowi?!</p>
<p><b>Czołowy nienawistnik anty-PiS-owski</b><br />
Ciągłemu "ocieplaniu" stosunków Niesiołowskiego z postkomunistami towarzyszą tym zajadlejsze jego ataki na polityków z prawicowego PiS. Symbolem przebrania jakiejkolwiek miary w tym względzie przez Niesiołowskiego było jego stwierdzenie na łamach "Gazety Wyborczej" w styczniu 2007 r. piętnujące rząd Kaczyńskiego jako "najgorszy, najbardziej cyniczny, obłudny i niemoralny gabinet w historii demokratycznej Polski" (por. S. Niesiołowski: "Zły prezydent, zły rząd, zły rok", "Gazeta Wyborcza" z 15 stycznia 2007 r.). A więc jako rząd gorszy nie tylko od rządów "żółwia" - grubokreskowicza Tadeusza Mazowieckiego, nieudacznika Jana Krzysztofa Bieleckiego, marionetkowej Hanny Suchockiej, ale także od postkomunistycznych rządów Józefa Oleksego, Włodzimierza Cimoszewicza, Leszka Millera czy Marka Belki (!). Swego rodzaju kropkę nad "i" postawił Niesiołowski już w tytule swego tekstu dla "Dziennika" z 27 września 2007 r.: "PiS jest o wiele groźniejszy dla Polski niż lewica". Anty-PiS-owskie fobie Niesiołowskiego celnie scharakteryzował Robert Mazurek na łamach tygodnika "Wprost" z 21 stycznia 2007 r., pisząc: "Niesiołowski napędzony obsesyjną nienawiścią do Kaczyńskich, którzy w 2001 r. uniemożliwili mu wejście do PiS i skazali na cztery lata banicji, spędzone razem z muchówkami, nawet nie próbuje posługiwać się merytoryczną argumentacją. Mocniej dokopać, porównać do Stalina, Lenina albo Gomułki, nazwać łgarzem - to retoryka i zasób środków perswazji najodważniejszego polityka PO" (por. R. Mazurek: "Bohater ostatniej ławki", "Wprost" z 21 stycznia 2007 r.). Gwoli ścisłości warto dodać, że skrajnie nienawistne uprzedzenia Niesiołowskiego do J. Kaczyńskiego mają znacznie wcześniejszy rodowód niż rok 2001, gdy został wzgardzony przez PiS; ówczesna wzgarda tylko pogłębiła jego fobie. Niesiołowski już atakował Jarosława Kaczyńskiego za jego krytyczny stosunek do liderów AWS. W artykule dla "Gazety Wyborczej" z 5 maja 1999 r. perorował o rzekomej "wyraźnej degeneracji intelektualnej Kaczyńskiego". Zarzucał mu, że twórca PC krytykował wszystkie kolejne gabinety III RP, niezmiennie uruchamiając przy tej okazji procesy ich destrukcji".<br />
Do szczególnie podłych wybryków anty-PiS-owskiej nienawiści S. Niesiołowskiego należało jego gorąco oklaskiwane (!) wystąpienie na konwencji Platformy Obywatelskiej z 21 maja 2006 roku. Zarzucił tam Jarosławowi Kaczyńskiemu, że jakoby "najbardziej pod względem mentalności, pomysłów gospodarczych, jakiegoś takiego zacofania, niechęci do dziennikarzy i inteligencji, przypomina - bardzo mi przykro, panie prezesie - Władysława Gomułkę. Zwłaszcza w późnym okresie. On się zewnętrznie do niego upodabnia; ten skrzekliwy głos, ten sposób argumentacji, to przeciąganie sylab i końcówek. To jest jakaś recydywa 'gomułkowszczyzny' nad Polską. W tej ekipie jest też oczywiście jeden kandydat na Moczara i drugi na generała gazrurkę. Otóż, proszę Państwa, Platformy, jest po to, żeby Gomułka, Moczar i gazrurka jak najkrócej rządzili Polską" (cyt. za udostępnionym "Angorze" przez TVN 24 tekstem wystąpienia S. Niesiołowskiego pt. "Razem zajmowaliśmy się Leninem", "Angora" z 4 czerwca 2006 r.). Nader celnie skomentował ten występ "nienawistnika" Niesiołowskiego świetny prawicowy publicysta Marian Miszalski, pisząc: "Występy Niesiołowskiego w barwach PO żywo przypominają zapluwanie się Gomułki na partyjnych zjazdach, ale - nie wiedzieć czemu - Niesiołowski widzi podobieństwo nie w swoich wystąpieniach i w reakcjach partyjnych towarzyszy z PO (reagowali jak aktyw PZPR-owski), ale w wystąpieniach Kaczyńskich! Tak, jak Gomułce, na starość 'rzuca mu się na oczy', czy też służy jak umie? 'Rad staratsa, wasze wieliczestwo' - słynna mentalność 'liberała'?" (por. M. Miszalski: "Idą lepsze czasy", "Najwyższy Czas" z 7 stycznia 2006 r.).<br />
Warto przypomnieć, że pięć miesięcy wcześniej ten sam Marian Miszalski dał świetny miniportret zachowań S. Niesiołowskiego, pisząc: "Tymczasem na czołowego agitatora łże-liberałów wyrasta neofita senator Niesiołowski. Chłopina musi się teraz wkupić w łaski PO, toteż wszędzie go, w tych mediach jeszcze, pełno: krąży dowcip, że nawet jak się otworzy sedes, to wyskakuje senator Niesiołowski. Senator Niesiołowski orze, jak może, to znaczy opowiada głupstwa, których starzy, wytrawni łże-liberałowie, już by publicznie raczej nie mówili, żeby nie skompromitować się bardziej. Senator Niesiołowski najwyraźniej spłaca dług na platformiarskiej liście..." (por. M. Miszalski: "Na zakręcie", "Najwyższy Czas", 7 stycznia 2006 r.).<br />
Niesiołowskiemu tak się spodobały wymyślone przez niego głupawe porównania J. Kaczyńskiego do W. Gomułki, że starał się je wciąż ponawiać i "twórczo" rozwijać. Na przykład w artykule "Kaczyńscy cynicznie oszukują własny naród" ("Życie Warszawy" z 9 stycznia 2007 r.) pisał o rzekomym, uderzającym podobieństwie Jarosława Kaczyńskiego do Władysława Gomułki: "Podobieństwo dotyczy nawet głosu, sposobu mówienia, akcentowania, okularów, typu łysiny, łupieżu, a nawet sposobu trzymania się mównicy". Swym porównaniem (dywagacja na temat łupieżu) Niesiołowski, nie pierwszy raz zresztą, przekroczył granice chamstwa. Jego wybryki już w maju 2006 r. wywołały konkretną, zrozumiałą ripostę szefa klubu parlamentarnego PiS Przemysława Gosiewskiego. Zalecił on członkom swego klubu: "Parlamentarzyści proszeni są o nieprzyjmowanie zaproszeń do audycji medialnych, w których udział bierze senator PO Stefan Niesiołowski". Zalecenie Gosiewskiego spotkało się z powszechnym zrozumieniem w klubie parlamentarnym PiS. "Senator [Niesiołowski - J.R.N.] wykazuje się wręcz zwierzęcą nienawiścią do PiS-u. Nie widzimy powodu, dla którego mielibyśmy dawać mu okazję do kolejnych ataków" - tłumaczył poseł PiS Adam Hofman (por. tekst J. Harłukowicza: "Szlaban na Niesiołowskiego", "SuperExpress" z 25 maja 2006 r.).<br />
W tej rzeczywiście iście zwierzęcej fobii Niesiołowskiego na punkcie PiS swoją rolę odegrało - poza zdecydowanym odrzuceniem jego starań o wejście do partii Kaczyńskich w 2001 r. - także zablokowanie przez PiS kandydatury Niesiołowskiego na wicemarszałka Senatu. Z drugiej strony, jednak trudno było wymagać od PiS, by zgodziło się na wybór Niesiołowskiego, który tylekroć atakował tę partię za pomocą najbardziej niegodziwych oszczerstw i pomówień. Obserwatorzy zastanawiali się nad niezrozumiałymi przyczynami upierania się PO przy tak odpychającej inne partie kandydaturze. Jacek Łęski pisał w "Gazecie Polskiej" z 3 listopada 2005 r. o kandydaturze Niesiołowskiego na wicemarszałka Senatu: "Gołym okiem widać, że jego [Niesiołowskiego - J.R.N.] główną zaletą w tej sytuacji było to, że wielokrotnie napastliwie pisał o Kaczyńskich (...). Po kiego licha Platforma uparła się przy Niesiołowskim? Wygląda na to, że tylko dla draki". Kilkutygodniowe upieranie się Platformy przy kandydaturze Niesiołowskiego było faktycznie czymś ogromnie groteskowym. Wreszcie PO złamała się i wysunęła innego kandydata na wicemarszałka Senatu - prof. M. Ziółkowskiego. Żeby było śmieszniej, jego kandydaturę przedstawił kolegom senatorom sam odrzucony przez większość Senatu nieszczęsny Niesiołowski. Żeby było jeszcze śmieszniej, Niesiołowski, przedstawiając nowego kandydata na wicemarszałka Senatu, zachęcał: "Jest spokojny i nieagresywny, a to zaleta w dzisiejszych czasach". I to powiedział właśnie on, Niesiołowski, najagresywniejszy spośród parlamentarnych warchołów! Nagle cała sala Senatu zatrzęsła się od ogromnego, żywiołowego rechotu.<br />
Jak nachalnie nieprawdziwe były filipiki Niesiołowskiego przeciw PiS, można było się bardzo łatwo przekonać, czytając jego artykuł w "Tygodniku Powszechnym" z 11 grudnia 2005 roku. Według Niesiołowskiego, "Sukces wyborczy Kaczyński odniósł, co do tego opinie specjalistów są zgodne, dzięki kłamstwu Jacka Kurskiego na temat rzekomych proniemieckich filiacji dziadka Tuska, które przeszły na wnuka". Niesiołowski napisał absolutną brechtę. Skąd doprawdy wytrzasnął swą opinię o rzekomych "zgodnych opiniach specjalistów", to już jego słodka tajemnica. Jakoś nie przypominam sobie specjalistów, którzy uznali sprawę służby dziadka Tuska w Wehrmachcie za coś, co przeważyło szalę na rzecz Lecha Kaczyńskiego. Akcentowano nawet, że cała sprawa przejściowo zabrała trochę głosów L. Kaczyńskiemu na skutek ogromnej wrzawy medialnej rozpętanej przeciw PiS.<br />
Zoologiczne wręcz fobie Niesiołowskiego wobec PiS najlepiej ilustruje jego własne stwierdzenie z artykułu w "Wyborczej": "(...) wszystko, co jest złe dla PiS, jest dobre dla Polski" (por. S. Niesiołowski: "IV RP jak PRL", "Gazeta Wyborcza" z 14 lipca 2006 r.).</p>
<p><b>Śladem muchy plujki</b><br />
W ciągu ostatnich kilku lat Niesiołowski dostarczył ogromnie wiele dowodów potwierdzających jakże celną opinię satyryka Marcina Wolskiego na jego temat z czerwca 2006 r.: "Senator Niesiołowski tyle lat badał muchy plujki, że upodobnił się do jednej z nich". Trudno byłoby dziś znaleźć kogoś z prawicy, kogo Niesiołowski dotąd jeszcze nie zdążył opluć i obsmarować w swych wystąpieniach-pomówieniach. Chyba najobrzydliwszym z tych opluwań ze strony Niesiołowskiego było jego - opublikowane w postkomunistycznej "Trybunie" - porównanie byłego premiera Jana Olszewskiego do starego knura! Niesiołowski napisał w "Trybunie" expressis verbis o Olszewskim: "On był prekursorem Jarosława Kaczyńskiego. Teraz mi się z kolei 'Folwark zwierzęcy' Orwella przypomina. Tam był stary knur Major, który był prekursorem knura Napoleona (...). Potęga starego Majora polegała na tym, że już nie żył. Może o to właśnie tu chodzi" (cyt. za "Polityką" z 13 października 2007 r.). Andrzeja Gwiazdę, odznaczonego Orderem Orła Białego za zasługi w walce z komunizmem i wybranego przez większość Senatu na członka Kolegium IPN, Niesiołowski nazwał "człowiekiem niegodnym, oszczercą, człowiekiem nikczemnie podłym" (por. "Dziennik" z 12 maja 2007 r.). O innych czołowych postaciach "Solidarności" z lat 1980-1981 i późniejszej opozycji: Annie Walentynowicz, Krzysztofie Wyszkowskim i Joannie Dudzie-Gwieździe pisał jako o "notorycznych oszczercach, organizatorach obrzydliwej nagonki przeciw historycznemu przywódcy 'Solidarności'" (por. "Gazeta Wyborcza" z 15 stycznia 2007 r.). Wśród innych wybryków "niesiołowszczyzny", czyli słowotoku pełnego nienawiści, możemy znaleźć m.in. uznanie Jacka Kurskiego za typowy przykład "marcowego dziennikarstwa" połączonego z "politycznym chuligaństwem" i nazwanie przewodniczącej KRRiT Elżbiety Kruk "symbolem mentalności cenzorskiej i zajadłego partyjnictwa ślepego na wszystkie argumenty" ("Gazeta Wyborcza" z 14 lipca 2006 r.). Szczególnie podłe było użyte przy tym sformułowanie Niesiołowskiego, wybielającego postkomunistyczną propagandystkę Danutę Waniek kosztem prawicowego polityka Elżbiety Kruk: "W porównaniu z panią Kruk nawet Danuta Waniek może być wzorem poszanowania pluralizmu i wrażliwości drugiej strony". Niesiołowski posunął się do wymyślania od "szkodników" J. Kaczyńskiemu, A. Macierewiczowi i Ojcu Dyrektorowi T. Rydzykowi, od "kanalii" senatorowi profesorowi Ryszardowi Benderowi i europosłowi Maciejowi Giertychowi, od "szczurołapów" temuż M. Giertychowi i Andrzejowi Lepperowi. Przywódcę Polaków w całej Ameryce Łacińskiej, tak zasłużonego prezesa USOPAŁ Jana Kobylańskiego, Niesiołowski oszczerczo określił jako "podejrzanego o szmalcownictwo" (por. "Życie Warszawy" z 11 grudnia 2006 r.). O ministrach: Zbigniewie Ziobrze, Annie Fotydze i Wojciechu Jasińskim, mówił jako o "kreaturach" (cyt. za: "Nasz Dziennik" z 31 sierpnia 2007 r.). Przy innej okazji określił Dorna, Gosiewskiego i Ziobrę jako "lizusów" ("Życie Warszawy" z 9 stycznia 2007 r.). Ministra Adama Lipińskiego określił jako "jednego z głównych zauszników prezesa Kaczyńskiego" i zarazem osobę winną "korupcyjnych zachowań" (por. "Życie Warszawy" z 11 grudnia 2006 r.).<br />
20 stycznia 2006 r. na łamach "Gazety Wyborczej" zaatakował Adama Bielana jako "zakłamanego", Zbigniewa Wassermanna jako "operetkowego", Zbigniewa Ziobrę jako "zakompleksionego", Ludwika Dorna jako "aroganckiego". Szefa CBA Mariusza Kamińskiego napiętnował jako człowieka rzekomo "całkowicie niezdolnego do pełnienia ważnych funkcji w demokratycznym państwie prawa", "Robespierre'a bez gilotyny" (tamże). W tymże tekście na łamach "Wyborczej" zaatakował również Jarosława Kalinowskiego z PSL, twierdząc, że jest to polityk, "któremu wszystko jedno - SLD czy PiS, byle tylko być w rządzie". Niesiołowski tak ostro atakował wówczas Kalinowskiego z PSL, myśląc, że PSL wejdzie do rządu z PiS. Nie przewidział, goniąc za "co lepszymi konfiturami", iż ludowcy wybiorą koniunkturalnie właśnie jego partię - PO. W tekście "Ocalmy Polskę z ludzi strasznych" ("Gazeta Wyborcza" z 10 lutego 2006 r.) z furią napadł jako na jednego ze "strasznych ludzi" rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego, twierdząc, że "reprezentuje w odniesieniu do swojego wielkiego poprzednika poziom nieporównywalnie niższy, pod każdym względem żenujący".<br />
<b>Prof. Jerzy Robert Nowak</b><br />
<img src="http://www.naszdziennik.pl/php/przezr.gif" height="3" width="3" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Maski Niesiolowskiego]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/2007/12/30/maski-niesiolowskiego/</link>
<pubDate>Sun, 30 Dec 2007 22:04:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.pl.wordpress.com/2007/12/30/maski-niesiolowskiego/</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)
Prof. Jerzy Robert Nowak
Słynny był kiedyś kuplet w &#8220;Słówkach&#8221; Boya]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)</p>
<p><b>Prof. Jerzy Robert Nowak<br />
Słynny był kiedyś kuplet w "Słówkach" Boya o pewnym galicyjskim polityku:<br />
Żadnych politycznych<br />
Nie zna on przesądów,<br />
Każda Partia dobra,<br />
Byle dojść do rządów!</b></p>
<p>Słowa te pasują jak ulał do przeróżnych skrajnych zygzaków kariery politycznej obecnego wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego, prawdziwie wyspecjalizowanego w koniunkturalnych zmianach poglądów. Na tym tle prawdziwą groteską był fakt, że jeszcze w 2001 roku, w ulotce przedwyborczej, tenże Stefan Niesiołowski z werwą zachwalał samego siebie jako tego, który "nie zmienia przekonań" i jako tego, który jest jak najdalszy od karierowiczostwa.</p>
<p>W rzeczywistości Niesiołowski wielokrotnie w swym życiu dawał przykłady iście kameleońskich skłonności do zmian poglądów politycznych, przyklejania się do tego, co uprzednio zwalczał i zwalczania tego, co uprzednio chwalił. Wychwalana przez Niesiołowskiego jego rzekoma "niezmienność poglądów" aż nadto przypominała osławioną zasadę Lecha Wałęsy: "Jestem za, a nawet przeciw".</p>
<p><b>Gdy "brzydził się" "fanatykiem" Michnikiem</b><br />
Od wielu lat Niesiołowski znany jest jako jedyny obok Aleksandra Halla dyżurny "prawicowiec" Michnikowskiej "Gazety Wyborczej", który zawsze zabiera głos na łamach tej gazety, gdy to z jakichś względów potrzebne jest politycznie jej naczelnemu. Mało się dziś pamięta, że tenże Niesiołowski jeszcze w 1992 roku pisał o A. Michniku, używając jak najostrzejszych słów, stwierdzając wprost: "Dla mnie typowym fanatykiem nienawiści i agresji jest Adam Michnik, aczkolwiek niewątpliwie inteligentny. Reprezentuje rodzaj fanatyzmu, którym się najbardziej brzydzę [podkr. - J.R.N.], ponieważ pod pozorami troski o człowieka, o wolność, o demokrację, lansuje twardą antykościelną i antypolską opcję polityczną" (por. A. Poppek, K. Pytlakowska: "Szaszłyk po polsku", Warszawa 1992, s. 151).<br />
Dziś tak zajadle występujący w roli pierwszego zagończyka liberałów z Platformy Niesiołowski był w swoim czasie niezwykle zajadłym, nieubłaganym wrogiem liberałów wszelkiej maści. Jakże wstydliwe muszą być dla niego wypowiedzi z wcześniejszych lat. By przypomnieć choćby, z jaką emfazą pisał Niesiołowski 13 stycznia 1992 roku na łamach "Gazety Wyborczej": "Liberałowie udowodnili, że nie mają żadnych kwalifikacji ekonomicznych i nigdy w żadnej koalicji - gdyby do takiej kiedykolwiek doszło - nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo zrujnują kraj [podkr. - J.R.N.]. Cały wysiłek nowego, centroprawicowego rządu Jana Olszewskiego, obciążonego fatalnym dziedzictwem ich rządów [podkr. - J.R.N.], musi skoncentrować się na problematyce gospodarczej, w imię umocnienia demokracji i odsunięcia od nich zagrożeń" (cyt. za: S. Niesiołowski: Przede wszystkim gospodarka, "Gazeta Wyborcza" z 13 stycznia 1992 r.). Te jakże słuszne skądinąd stwierdzenia Niesiołowski powtórzył (a więc je nadal aprobował) w wyborze swych tekstów prasowych, opublikowanym w 2001 r. (por. S. Niesiołowski: W wolnej III Rzeczypospolitej. Wybór tekstów prasowych 1990-2001, Łódź 2001, s. 33).<br />
W wielu wypowiedziach na początku lat 90. Niesiołowski odsądzał liberałów od czci i wiary, wręcz równając ich z ziemią. Przypomnijmy choćby wywiad dla "Rzeczpospolitej" z 13-14 czerwca 1992 r., gdzie z niekłamaną pasją piętnował ogół liberałów jako odrażające środowisko, które chciałoby zamknąć Kościół katolicki w swoistym getcie. Z jakimż oburzeniem Niesiołowski atakował wówczas liberalny rząd Bieleckiego! Stwierdzał: "Mieliśmy przykład gabinetu Bieleckiego, który wyrzucił wiceministra Kaperę za to, że powiedział o istnieniu zboczeńców seksualnych. A o zboczeńcach seksualnych można przeczytać w każdej encyklopedii". Przypomnijmy, że w tymże samym czasie obecny przywódca partyjny Niesiołowskiego premier Donald Tusk dosłownie "skakał z radości" na wieść o usunięciu z rządu "niepoprawnego politycznie" Kazimierza Kapery.<br />
Rzekomo "nie zmieniający nigdy poglądów" Niesiołowski od lat szczególnie gorliwie współpracuje z byłym korowcem Bogdanem Borusewiczem czy korowcami z "Gazety Wyborczej". Jakoś dziwnie "zapomniał", jakież to ostre teksty wypisywał o KOR w czasie "karnawału" "Solidarności" (tj. lat 1980-1981), gdy twórców KOR nazwał "pogrobowcami Stalina". Jakże się bił za to w wywiadzie, udzielonym M. Lizutowi z "Dużego Formatu" (dodatku do "Gazety Wyborczej") z 14 listopada 2005 roku. Bąkał tam, iż "żałuje" swego stwierdzenia o twórcach KOR jako "pogrobowcach Stalina", tłumacząc, że: "Niektóre sformułowania padły w ferworze walki".<br />
Inny przykład, dowodzący, jak absurdalnie kłamliwe są twierdzenia o rzekomej "niezmienności" przekonań Niesiołowskiego. W ostatnich latach niejednokrotnie występował z zajadłymi atakami na PiS, zarzucając mu, że narzucał Polsce politykę "krnąbrności wobec Europy", która nas jakoby ośmieszała i marginalizowała na kontynencie. Robi to ten sam Niesiołowski, który kiedyś ostrzegał, że wejście do Unii Europejskiej doprowadzi do skrajnie żałosnych skutków dla Polski. Według tekstu S. Niesiołowskiego na łamach "Nowej Europy" z 1995 r.: "(...) Wraz z przystąpieniem do Unii Europejskiej Polska stanie się państwem ideologicznym, prowadzącym politykę dechrystianizacji i degradującym katolików, to znaczy 82 proc. społeczeństwa do roli obywateli drugiej kategorii, prześladowanych bardziej okrutnie, bo w sposób wyrafinowany, niż za czasów komuny" (cyt. za M. Rybiński: Z wykopalisk, "Gazeta Polska" z 12 września 2007 r.). Jakiż "niezmienny" na tle przytoczonych dawnych wypowiedzi wydaje się S. Niesiołowski. Po prostu tytan stałości poglądów!</p>
<p><b>Przeciw Unii Demokratycznej, a nawet za </b><br />
Szczególnie groteskowe były zmiany poglądów S. Niesiołowskiego w stosunku do Unii Demokratycznej vel Unii Wolności. Początkowo Niesiołowski był zajadłym wrogiem UD, chętnie wyzywał ją od "udecji" lub "udokomuny" (por. własne wyznania S. Niesiołowskiego w wywiadzie dla książki A. Poppek i K. Pytlakowskiej "Szaszłyk po polsku", Warszawa 1992, s. 159). Dziennikarki "Gazety Wyborczej" Anna Bikont i Joanna Szczęsna przypominały, jak to w swoim czasie Niesiołowski: "Twierdził o Unii Demokratycznej, że 'jest mniej więcej tak samo demokratyczna, jak PZPR była robotnicza i polska' i przylepiał do niej łatki: 'katolewica', 'różowi', 'udecja'. Tym, którzy 'nie wahali się świadczyć Jezusowi Chrystusowi za cenę gorszych zarobków i nie awansowania', przeciwstawiał związanych z Unią Demokratyczną Jerzego Turowicza i Andrzeja Wajdę, obwiniając ich za to, że 'obsługiwali kadzielnicę kłamstwa, która jest istotą komunizmu'. Turowicz wyjaśniał, że owszem, był za zgodą i aprobatą kardynała Wyszyńskiego, w utworzonym pod egidą PRL-owskich władz Froncie Jedności Narodu i że wystąpił tam raz, w obronie listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, wypowiedź Niesiołowskiego zaś trudno określić inaczej niż zwyczajne chamstwo" [podkr. - J.R.N.] (cyt. za: A. Bikont, J. Szczęsna: Radio Maryja? Wolę motyle. Portret Stefana Niesiołowskiego, "Gazeta Wyborcza" z 6-7 maja 2006 r.). Zapytany w 2006 r. przez Bikont i Szczęsną o swój dawny atak na Turowicza, Niesiołowski stwierdził, że dziś uważa tę wypowiedź za "niepotrzebną i krzywdzącą" (por. tamże).<br />
Przypomnijmy, że Niesiołowski, tak zaangażowany od połowy czerwca 1992 r. w maksymalne wspieranie koalicji ZChN z Unią Demokratyczną, niewiele wcześniej, w tymże 1992 r., bardzo ostro krytykował UD w wywiadzie do książki "Szaszłyk po polsku". Pisał o niej we fragmencie zatytułowanym "Janusowe oblicze (dwulicowość)". Tę dwulicowość przedstawiał jako "istotę Unii Demokratycznej". Pisał: "Mają na każdą okoliczność inną twarz. W szkołach mówią, że są za aborcją i że młodzież musi się kochać. Wśród emerytów twierdzą, że wartości chrześcijańskie są im najbliższe. Na kongresie socjaldemokratów jeden z liderów UD powiedział, że oni są za socjaldemokracją, ale z powodów taktycznych nie mogą się do tego przyznać. U chadeków zaś inny lider przyznał się do chadeckich poglądów, które jednak też są zmuszeni ukrywać. Naprawdę zaś najbliżsi są socjaldemokracji. To partia nastawiona na zdobycie władzy" (por. A. Poppek, K. Pytlakowska: "Szaszłyk po polsku", Warszawa 1992, s. 153).</p>
<p><b>Czy Niesiołowskiego zastra szono?</b><br />
W czerwcu 1992 r. doszło do nagłej, szokującej zmiany frontu przez Niesiołowskiego, który stał się jakby zupełnie innym człowiekiem. Ten dotychczas stanowczy obrońca wartości chrześcijańskich w polityce i publicystyce nagle zdradził sprawę tych wartości, zdradził sprawę patriotyzmu, totalnie uzależniając się od Unii Demokratycznej, a nawet stał się swego rodzaju ekspozyturą poglądów Bronisława Geremka w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym. Było to prawdziwym szokiem dla obserwatorów polskiej sceny politycznej, w tym i dla mnie. Jeszcze wiosną 1990 r., wspólnie z tak opluwającym mnie dziś Niesiołowskim, przygwoździliśmy lewackiego radykała z UD - Zbigniewa Bujaka, w telewizyjnym programie "Interpelacje". Wkrótce potem Niesiołowski odwiedził mnie w moim mieszkaniu w Warszawie wraz z wicemarszałkiem Sejmu Andrzejem Kernem. Miałem wówczas wrażenie naszej całkowitej zgodności poglądów. Niesiołowski wręczył mi swoje więzienne wspomnienia (pisane pod pseudonimem "Ewa Ostrołęcka"), dedykując je słowami: "Z najserdeczniejszymi pozdrowieniami i wyrazami szacunku". (Dziś ten sam Niesiołowski jak może szkaluje mój życiorys sprzed 1990 r.!). W owym czasie Niesiołowskiego zaliczano wraz z Markiem Jurkiem i Janem Łopuszańskim do tzw. trzech muszkieterów, konsekwentnie toczących w parlamencie boje w obronie Kościoła, patriotyzmu i programu dekomunizacji.<br />
Nagle w czerwcu 1992 r. dochodzi do całkowitej zmiany postawy Niesiołowskiego. W filmie "Nocna zmiana", autorstwa Jacka Kurskiego, widzimy Niesiołowskiego na zwołanej przez Lecha Wałęsę tajnej naradzie spiskowej, zmierzającej do obalenia rządu Jana Olszewskiego. Sam Jacek Kurski tak opisywał w czerwcu 1995 r. zachowanie Niesiołowskiego sprzed trzech lat: "Niesiołowski ogląda naradę obłędnym, przerażonym wzrokiem; nic nie mówi. Za kwadrans wygłosi, zresztą pokazane w tym filmie, wspaniałe przemówienie w obronie rządu. Gdy go niedawno spytałem, co robił na tej naradzie - zbladł, bo nie wiedział, że była filmowana. Określił ją jako 'bandycką, zbójecką naradę, na którą zwabiono go podstępem'. Szkoda tylko, że nikomu o tym nie powiedział. Bo potem oglądaliśmy 'w polityce' zupełnie innego Niesiołowskiego: rano 5 czerwca nie umiał już wygłosić przemówienia przeciwko powołaniu rządu Pawlaka - w ostatniej chwili poprosił o to Marka Jurka - widywaliśmy go za to na konferencjach z Geremkiem, robiącego dobrą minę do beznadziejnego rządu Suchockiej" (por. Dobrze służyć Polsce Ludowej. Wywiad W. Kalimowskiego z J. Kurskim, "Tygodnik Solidarność" z 23 czerwca 1995 r.).<br />
Co spowodowało tak gwałtowną zmianę kursu u S. Niesiołowskiego? Jak to się stało, że ten do niedawna tak żarliwy przeciwnik Unii Demokratycznej, nagle zaczął wręcz symbolicznie jeść z ręki czołowych polityków na czele z Geremkiem? Być może zaszantażowano go wówczas groźbą nagłośnienia w mediach jego skrajnie tchórzliwego zachowania po aresztowaniu i sypaniu koleżanek i kolegów z "Ruchu". Może chodziło o coś jeszcze dużo gorszego. W różnych publikacjach niejednokrotnie pojawiały się informacje o tym, że Niesiołowski figurował na tzw. liście Milczanowskiego. Jedno nie ulega wątpliwości. Od czerwca 1992 r., wkrótce po obaleniu rządu J. Olszewskiego, Niesiołowski wchodzi na drogę ewidentnej zdrady swych dotychczasowych przekonań, wspierając odtąd to, co zwalczał, i zwalczając to, co przedtem popierał.</p>
<p><b>Najwierniejszy sojusznik Unii Demokratycznej</b><br />
W ciągu lata 1992 r. Niesiołowski nagle zabiera się z niebywałą pasją do budowania koalicji z Unią Demokratyczną w imię wspólnego tworzenia fundamentów rządu H. Suchockiej. Jan Rokita w swym wywiadzie-rzece "Alfabet Rokity" wyjaśnia sukces idei powołania rządu Suchockiej głównie błyskawicznym dogadaniem się w tej sprawie z Niesiołowskim. Stwierdza: "Kiedy upadł rząd Olszewskiego, dla mnie było jasne, że podstawą nowego rządu musi być porozumienie ognia z wodą: Unii Demokratycznej i ZChN. Partnerem w poszukiwaniu takiego porozumienia stał się (...) Stefan Niesiołowski. Konspirowaliśmy w sejmowych kuluarach i restauracjach. Aż wreszcie któregoś dnia spotkałem Niesiołowskiego na korytarzu i spytałem: 'A co byś powiedział, gdyby premierem została Suchocka', a on mi na to - Świetny pomysł, spróbowałbym to przepchnąć w ZChN" (por. "Alfabet Rokity". Z J. Rokitą rozmawiali M. Karnowski i P. Zaremba, Kraków 2004, s. 117). Rokita wysławiał S. Niesiołowskiego, pisząc (s. 101): "Myślę o rycerzach jedności tamtej koalicji - o Stefanie Niesiołowskim po stronie ZChN i Bronisławie Geremku. To dwaj zasłużeni politycy, którzy wbrew swoim środowiskom i wyznawanym przez siebie ideologiom bronili tego rządu". I rzeczywiście, Niesiołowski zajadle bronił rządu Suchockiej wbrew wyznawanej przez siebie ideologii i środowisku ZChN. Tylko, czy naprawdę wierzył w głoszoną dotąd przez siebie ideologię? Czy zaangażowawszy się koniunkturalnie w poparcie rządu Suchockiej, miał wówczas jeszcze cokolwiek wspólnego z chrześcijańsko-narodowymi wartościami ZChN? Przypuszczam, że wątpię, jak pisał stary Kisiel.<br />
Niesiołowski przez cały czas rz ądu Suchockiej odgrywał ogromnie niechlubną rolę swego rodzaju głównego filaru, podtrzymującego wsparcie dla tego gabinetu w ZChN. Rokita przypomniał w tym kontekście (op. cit. s. 104) wspólne konferencje prasowe B. Geremka i S. Niesiołowskiego w obronie rządu H. Suchockiej - z jednej strony przed braćmi Kaczyńskimi, z drugiej - przed SLD.<br />
Wybielająca wszelkie działania Unii Demokratycznej postawa "chrześcijańskiego polityka", za którego podawał się S. Niesiołowski, wywoływała coraz częstsze protesty na prawicy. Znamienny pod tym względem był ogłoszony w dzienniku "Nowy Świat" z 15 października 1992 r. list otwarty wiceprezesa Porozumienia Centrum Sławomira Siwka pt. "Stefan Niesiołowski traci wzrok". Wiceprezes PC Stanisław Siwek pisał tam m.in.: "To przykre, że polityk Twojego wymiaru traci wzrok i nie widzi tego, co wokół niego się dzieje (...). Mogę jeszcze zrozumieć, że przerażony rolą, jaką ZChN spełnia jako kwiatek nie swojej sprawy, w rządzie rządzonym przez lewicę Unii Demokratycznej - lider ZChN chce dyskredytować wszystkich, którzy jednoznacznie taką sytuację ujawniają".<br />
Szokujące upieranie się Niesiołowskiego przy koalicji z Unią Demokratyczną rzuciło się szczególnie mocno w oczy po wypowiedzi wicepremiera z ZChN Henryka Goryszewskiego 21 listopada 1992 r., iż "koalicja rządowa jest w stanie przetrwać nawet bez Unii Demokratycznej". Niesiołowski natychmiast po tych słowach doprowadził do zwołania specjalnej konferencji prasowej z Bronisławem Geremkiem, publicznie zapewniając kolejny raz z rzędu o trwałości sojuszu ZChN z UD (por. A. Dudek: "Pierwsze lata III Rzeczypospolitej 1989-2001", Kraków 2002, s. 280). W końcu kwietnia 1993 r., po przejściu Porozumienia Ludowego do opozycji, doszło do publicznego wysunięcia przez posła Jana Łopuszańskiego projektu prawicowej koalicji bez UD. I znowu doszło do publicznego wystąpienia Stefana Niesiołowskiego w roli najwierniejszego zwolennika koalicji ZChN z UD. Niesiołowski określił wszelkie szanse stworzenia prawicowej koalicji bez Unii Demokratycznej jako tak samo prawdopodobne co "śnieg w lipcu".</p>
<p><b>Pacyfikator "warchołów" z AWS</b><br />
Gdy kilka lat później doszło do koalicji AWS i Unii Demokratycznej, znowu głównym "rycerzem" tej koalicji stał się S. Niesiołowski. Z jakąż werwą okładał wówczas wszystkich, którzy buntowali się przeciw tej koalicji, tak fatalnej dla Polski. Jak wymyślał od "warchołów" wszystkim, którzy protestowali przeciwko niej. Niesiołowski należał do najbardziej gorliwych zwolenników koalicji z Unią Wolności za wszelką cenę, starając się maksymalnie pomniejszyć wynikające z tego negatywy i przedstawić jako koalicję, która nie ma żadnej alternatywy (por. wywiad Niesiołowskiego dla "Nowego Państwa" z 24 października 1997 r.: "Skazani na Unię"). Niesiołowski zapewniał tam: "Jeżeli nie będzie koalicji z Unią Wolności, to pozostanie nam przejście do opozycji, co oznaczałoby zupełną klęskę prawicy. (...) Koalicja jest taka, jaką chcieli wyborcy. Nie mamy innego wyboru. Ludzie po to głosowali na prawicę, żeby przejęła odpowiedzialność za Polskę, a możemy to zrobić tylko razem z Unią". Szczególnie kłamliwe było stwierdzenie Niesiołowskiego: "Koalicja jest taka, jaką chcieli wyborcy". Jak wskazywały wyniki wyborów z 1997 r. i poniesione w nich straty UW, wyborcy z 1997 r. głosowali nie tylko na AWS przeciw SLD-owskim rządom Cimoszewicza, ale również i przeciw Balcerowiczowi. A dzięki takim ludziom jak Niesiołowski dostali znowu "radosną" powtórkę z Balcerowicza.<br />
Przez kilka lat rządów koalicji AWS z Unią Wolności Niesiołowski wyspecjalizował się w brutalnych atakach na wszystkich tych parlamentarzystów, którzy mieli własne zdanie i odmawiali ciągłego stania na baczność przed M. Krzaklewskim. Szczególnie ostro krytykował tych, którzy ośmielali się kwestionować słuszność tak nieszczęsnej dla AWS koalicji z Unią. Nie przebierał przy tym w słowach, z grubej rury piętnując oponentów. Posła Adama Słomkę nazwał "głupcem" i "warchołem", profesora Piotra Jaroszyńskiego "frustratem". W wywiadzie dla "Tygodnika AWS" z 31 stycznia 1999 r. perorował: "Prawdopodobnie mamy w przypadku np. Słomki, Łopuszańskiego i paru innych do czynienia ze splotem różnych czynników: charakteropatią, szalonymi ambicjami osobistymi, nadzieją na wyjście z politycznego marginesu, na którym z własnej woli się znaleźli".<br />
Z jakim zadowoleniem pisał na łamach "Gazety Wyborczej" z 3 sierpnia 1998 r.: "Wydaje mi się, że wielką zasługą AWS jest także uporządkowanie polskiej sceny politycznej. Na marginesie polityki znaleźli się na szczęście Janusz Korwin-Mikke, Leszek Moczulski, Antoni Macierewicz i paru innych. Najprawdopodobniej też niezawodny w destrukcji Lech Wałęsa ze swoją nieproszoną pomocą. Dziś, gdy w polityczny niebyt odchodzą Słomka i Łopuszański - można tylko odetchnąć z ulgą: Bogu niech będą dzięki". Ciekawe, jak określić nadużywanie imienia Boga w takiej sytuacji przez Niesiołowskiego?!<br />
Polityka AWS od początku rządów koalicji z UW była pełna fatalnych błędów. Niesiołowski nie znosił jakiegokolwiek publicznego ich wypominania, z prawdziwym jadem nienawiści opluwał zarówno polityków, jak i dziennikarzy, którzy pisali o tych błędach. Stwierdzał na przykład: "Legutko, Krasowski, Perzyna i Łętowski z samobójczą konsekwencją piszą o kierownictwie AWS, dostrzegając niemal we wszystkich działaniach AWS wyłącznie błędy". Klub parlamentarny AWS stopniowo coraz bardziej topniał na skutek odejść coraz liczniejszych posłów, mających dość kolejnych żałosnych ustępstw premiera Buzka i Krzaklewskiego na rzecz Balcerowicza i Geremka. Niesiołowski nie wyciągał żadnych wniosków z tych odejść od AWS. Przeciwnie, z całą dezynwolturą komentował: "Warchołów mi nie żal" ("Gazeta Wyborcza" z 31 sierpnia 1998 r.). Politycy AWS przystosowali się do forsowanych przez Balcerowiczowską Unię Wyborczą fatalnych prywatyzacji, a niektórzy z nich sami ponosili winę za wyprzedaż majątku narodowego za bezcen (vide sprzedaż Domów Centrum w Warszawie przez ministra Wąsacza poniżej nawet wartości ceny gruntów, na których stały). Wszystko to obchodziło rzekomo "narodowego" polityka Niesiołowskiego tyle, co zeszłoroczny śnieg. Piorunował na łamach postkomunistycznego "Wprost" (też "odpowiednie" miejsce dla byłego opozycjonisty) z 15 listopada 1998 r.: "(...) w pismach marginalnych, niesłusznie uchodzących za prawicowe (...) trwa nieustający (...) atak na AWS z absurdalnymi zarzutami niezrealizowania programu, wyprzedaży majątku, zdrady interesów narodowych itp. zarzutami, zbieżnymi z argumentacją i politycznym zapotrzebowaniem postkomunistów". Co najgorsze, epitetom Niesiołowskiego towarzyszyło jego bardzo niegodne zachowanie na czele komitetu dyscyplinarnego AWS. Z jakąż pasją wnioskował o wyrzucanie kolejnych "krnąbrnych" posłów z klubu AWS.<br />
Ataki na dawnych antykomunistycznych sojuszników - posłów Jana Łopuszańskiego, Ludwika Dorna, Teresę Liszcz, Jarosława Kaczyńskiego łączył Niesiołowski ze skrajną wyrozumiałością dla Balcerowicza i innych polityków Unii Wolności, a nawet... wyrozumiałością dla posłów postkomunistycznych. Dziwne dwuznaczności zachowań politycznych Niesiołowskiego były od dawna odnotowywane przez przeróżnych obserwatorów działań tego polityka. Na przykład Agata Kopeć i Władysław Korowajczyk pisali już w lipcu 2001 r.: "Można zastanawiać się, jakie właściwie poglądy polityczne ma Stefan Niesiołowski. Jednego dnia deklaruje swój antykomunizm, a już następnego dnia występuje na autentycznej scenie z przeciwnikiem - przeciw któremu toczy się proces lustracyjny. Sympatie Niesiołowskiego do Unii Wolności są znane nie od dziś. Może to nawet więcej niż sympatie...? Ostatnio w programie Moniki Olejnik 'Kropka nad I' bronił jak lew uposażeń prezesa NBP Leszka Balcerowicza. Żałosny to był widok i chyba nie przysporzył posłowi zwolenników. Można sobie tylko zadać pytanie, co przez takie stanowisko chce osiągnąć poseł Stefan Niesiołowski? Bardzo to zastanawiające..." (por. A. Kopeć i W. Korowajczyk: Rzecz o Niesiołowskim, "Myśl Polska" z 8 lipca 2001 r.).</p>
<p><b>Odrzucenie Niesiołowskiego przez PiS</b><br />
W 2001 r. przyszły dla Niesiołowskiego fatalne czasy. Od początku 2001 r. mnożyły się sygnały przyszłej katastrofy AWS, rozpaczliwie bronionego przez niego i... kierowanego na mielizny. Cytowana wyżej para a