<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>norwid &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/norwid/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "norwid"</description>
	<pubDate>Sun, 07 Sep 2008 07:15:06 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Popiół i dyjament]]></title>
<link>http://mialembycskala.wordpress.com/?p=31</link>
<pubDate>Tue, 11 Mar 2008 23:18:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>P.</dc:creator>
<guid>http://mialembycskala.wordpress.com/?p=31</guid>
<description><![CDATA[Coraz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,
Wokoło lecą szmaty zapalone;
Gorejąc, nie wiesz, czy s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size:9pt;color:black;"><font color="#999999" face="Arial">Coraz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,<br />
Wokoło lecą szmaty zapalone;<br />
Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny,<br />
Czy to co twoje, ma być zatracone?</font></span><span style="font-size:9pt;color:black;"><font face="Arial"><font color="#999999"> </font><font color="#999999">Czy popiół tylko zostanie i zamęt,<br />
Co idzie w przepaść z burzą - czy zostanie<br />
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,<br />
Wiekuistego zwycięstwa zaranie!</font></p>
<p></font></span></p>
<p style="margin:0 0 12pt;" class="MsoNormal"><span style="font-size:9pt;color:black;"><font color="#999999" face="Arial">Cyprian Kamil Norwid</font></span></p>
<p style="margin:0 0 12pt;" class="MsoNormal"><span style="font-size:9pt;color:black;"><font color="#999999" face="Arial">***</font></span></p>
<p style="margin:0 0 12pt;" class="MsoNormal"><span style="font-size:9pt;color:black;"><font color="#999999" face="Arial">Jak będę w Paryżu, muszę pamiętać, aby odwiedzić ogród Norwida w XIII dzielnicy.</font></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[MAGnificat]]></title>
<link>http://bawidelka.wordpress.com/2008/01/15/magnificat/</link>
<pubDate>Tue, 15 Jan 2008 22:01:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mag</dc:creator>
<guid>http://bawidelka.wordpress.com/2008/01/15/magnificat/</guid>
<description><![CDATA[Jestem sobą - to znaczy odpowiadam za swoje słowa i czyny, potrafię stanąć na wysokości zadani]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem sobą - to znaczy odpowiadam za swoje słowa i czyny, potrafię stanąć na wysokości zadania, znam swoje możliwości, nie boję się wyzwań, zawsze dążę do wyznaczonego celu, a w dążeniu tym liczy się droga i staranie. Jestem - a to znaczy, że mi się chce. Bo niczego tak naprawdę nie muszę. Ja mogę tylko chcieć. Chcieć studiować, chcieć pracować, w przyszłości stawać na werandzie domu i wysyłając wszystkie dobre myśli bliskim w oparach mgły i parzenia się świerszczy wsiąkać w nieskończoność.</p>
<p>Jestem sobą, to znaczy, że wiem, co jest dla mnie najważniejsze. A najważniejsze zawsze pozostanie to samo - ocalić siebie i innych w całym potencjalnym bogactwie wewnętrznym, jakie niesie ze sobą pełnia życia, pełnia człowieczeństwa. Rozwinąć się w kierunku dobra i zrozumienia innych. Potrafić cieszyć się najmniejszą popierdółką, najlichszym banałem, od którego życie się zaczyna i na którym życie się kończy.</p>
<p>Jestem sobą - to znaczy, że nie boje się marzyć. Nie boję się śnić. Wyznaczam sobie tysięczniki i zdobywam je. Czasami za pierwszym podejściem, czasami po wielu staraniach. Wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeżeli się czegoś naprawdę chce, że najważniejsza jest wiara w to, co z pozoru niemożliwe; że należy iść do przodu, a potem się odpocznie; cudne manowce, cudne manowce.</p>
<p>Jestem sobą - to znaczy śmieję się głośno, płaczę cicho, przed siebie idę młoda, genialna, trzymam ręce w kieszeniach, stawiam kroki milowe zamaszyste jak świat; <i>tak</i> mam za <i>tak</i>, a<i> nie</i> za <i>nie</i>, i już po kres swoich dni chcę jeść kromkę posmarowaną masłem nieskończoności, chcę pić śmietankę z półlitrówki wieczności...</p>
<p>Jestem sobą - a to znaczy - jestem harcerką. Służę całym życiem, przez całe życie. I mam szczerą wolę. I chcę. Śmiać się, aż tchu w piersiach brak, pomagać, kiedy inni zawodzą, padać, z padłych wstawać i iść do końca. Ryczeć na Powązkach przy krzyżu Zawadzkiego, tego Zawadzkiego nosić w sercu, jak relikwie świętą, czerpać z niej motywację, motywacją tą się dzielić, a przez to pamiętać, czuwać, przekładać to, co najważniejsze na nieskończoność, na braterstwo. Jestem harcerką, to znaczy, że się nie boję. To znaczy, że czuwam.</p>
<p>Jestem sobą - to znaczy śpię do południa, spóźniam się na zajęcia, zaczepiam ludzi w tramwaju, nucę <i>Smołk on de łoter</i> w miejscach publicznych, straszę gołębie, parzę najlepsze kakao na świecie, lubię babrać się w czekoladzie i jestem specjalistką od języka. Kocham Warszawę, cukierki anyżkowe, folklor, militaria; lubię, jak mi się herbata na łóżku wylewa i jak pościel pachnie jaśminem. W przyszłości chcę pracować w jakimś instytucie, gdzie naukowcy zacni i szanowani będą badać mój sen, a ja tym sposobem śpiąc zarabiać pragnę na życie. Jestem sobą - a to znaczy, że nie lubię chamstwa i czepialstwa, buraków, marudzenia, niezałatwionych spraw i jak jest zimno w łazience. Nie cierpię flaków, <i>Lorda Jima</i>, wieszającego się paska zadań Visty i obietnic słownych nie znajdujących swojego pokrycia w czynach.</p>
<p>Jestem sobą -a to znaczy, że siebie akceptuję i że mam do siebie dystans. Że lubię swoje jasne włosy, podkrążone oczy i zakrągłe biodra; tendencję do przeziębień wszelakich, lenistw, nicnierobienia, a z drugiej strony, tą zapiętość wszystkiego na ostatni guzik i pierwszość słowa, które zawsze mi towarzyszy i które ze mnie wypływa - odpowiedzialność.</p>
<p>Jestem sobą - a więc <i>żyję w głąb, nie wszerz</i>; i wiem, że w tym wszystkim najważniejsze jest to, by nie odejść od siebie za daleko.</p>
<p><i>Żeby człowiek był człowiekiem,<br />
lecą liście<br />
szumi w lesie<br />
wiatr z obłoków warkocz plecie<br />
i tego trzymać się trzeba.</i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[LICEALIŚCI ANIOŁAMI]]></title>
<link>http://osanorwid.wordpress.com/2007/12/17/licealisci-aniolami/</link>
<pubDate>Mon, 17 Dec 2007 17:32:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>mr_shelp</dc:creator>
<guid>http://osanorwid.wordpress.com/2007/12/17/licealisci-aniolami/</guid>
<description><![CDATA[
Okazuje się, że magia świąt działa nie tylko w reklamie coca-coli. Najlepszym przykładem jest]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><img src="http://osanorwid.wordpress.com/files/2007/12/osa.jpg" border="1"/></p>
<p align="justify"><b>Okazuje się, że magia świąt działa nie tylko w reklamie coca-coli. Najlepszym przykładem jest powyższe zdjęcie (z naszej okładki).To uczniowie Norwida i Kruczka w świątecznym nastroju. A w numerze między innymi:</b><br />
<br />
- kłótnia o wyższość chromosomu Y nad X („Prosteron”, „Anty-steron”)<br />
- życzenia świąteczne od Was i dla Was!<br />
- byli Norwidowcy o obecnych Norwidowcach</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sentymenty]]></title>
<link>http://bawidelka.wordpress.com/2007/11/21/myslatka/</link>
<pubDate>Wed, 21 Nov 2007 20:59:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mag</dc:creator>
<guid>http://bawidelka.wordpress.com/2007/11/21/myslatka/</guid>
<description><![CDATA[Zazwyczaj trzymam go na wierzchu. Takie przyzwyczajenie. Lubię na niego patrzeć, zatrzymać wzrok ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zazwyczaj trzymam go na wierzchu. Takie przyzwyczajenie. Lubię na niego patrzeć, zatrzymać wzrok na jakimś szczególe, uśmiechnąć się do dni minionych, które cała jego postać ze sobą niesie, poprawić jakiś jego szczegół, wygładzić kołnierz, wyrównać chustę. Lubię kiedy najzwyczajniej w świecie wisi w moim pokoju, na szafie, zawsze gotowy, żeby w niego wskoczyć, wyjść, zobaczyć, pomyśleć, pomóc, czyli działać.</p>
<p>Mam go od czerwca roku dwa tysiące i trzy. Koło kołnierza i ramion odznacza się wysiłek dni minionych, który do dziś za nic nie chce zejść; na mankietach widać przetarcia, zdarcia; tu i tam podwójnie przyszywane guziki. Pierwszy raz włożyłam go w upalny dzień Bożego Ciała - wędrowaliśmy wówczas ciepłym krajem z Pauliną, Natalką, Piotrkiem i Bogusią. <em>Nigdy nie będzie takiego lata.</em></p>
<p>Od dwudziestego siódmego sierpnia jest mi najdroższy na świecie. Od tego dnia bowiem noszę przy nim moje <em>drugie serce</em>.</p>
<p>Myślę sobie nad tym wszystkim czarownie, wymownie i uśmiecham się filuternie. Pewne rzeczy, pewne sprawy - jeżeli tylko się ich dotknie, jeżeli tylko się je pozna, wsiąknie ostatecznie tak, jak się wsiąka w to, co jest dla nas najważniejsze - nabierają wartości ponadczasowych. Najważniejsze, to  zdać sobie z <strong>tego</strong> sprawę. I z tego jeszcze, że cały świat widziany - to ja i Ty, i cała magia zawarta w tym, co nas otacza. Że nie ma niczego ważniejszego nad Ciebie - jakkolwiek masz na imię: Teresa, Andrzej, Bartek czy Zośka. Że od tego jestem ja, żebyś był i Ty. Że są pewne sprawy w obliczu których jeżeli raz powie się TAK, to to TAK przenosi się na nieskończoność. Norwid pisał o tym bezbrzeżnie, tęsknie, pamiętnie - do mnie, do Ciebie <em>- do tych, co mają tak za tak, a nie za nie - bez światłocienia.</em></p>
<p>Myślę sobie nad tym wszystkim pobudzona przez dyskusje i rozmowy ostatnich dni. Myślę i rośnie we mnie takie poczućko ogromne, nieskromne - że oto nic nie jest ważne; że zawsze miałam rację mówiąc - <em>najważniejsze pozostanie to, samo... </em></p>
<p>***</p>
<p>Same banały. Ale to jest ten zachwyt dla tego, co nas otacza, dla samego siebie, żeby człowiek znalazł czas i rozejrzał się wkoło, i dostrzegł, że przyroda, ludzie, ludzkie losy i cały świat widzialny jest na swój sposób wspaniały i wyjątkowy, nawet jeśli banalny.</p>
<p>***</p>
<p>Całym życiem, przez całe życie, a nawet za jego cenę. Jestem harcerką.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nowé Sztetëno]]></title>
<link>http://bawidelka.wordpress.com/2007/11/17/nowe-szteteno/</link>
<pubDate>Sat, 17 Nov 2007 19:28:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mag</dc:creator>
<guid>http://bawidelka.wordpress.com/2007/11/17/nowe-szteteno/</guid>
<description><![CDATA[ Wszystko to, co najważniejsze zawiera się w przestrzeni serca.
W niej to sploty różnych wspomni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> Wszystko to, co najważniejsze zawiera się w przestrzeni serca.<br />
W niej to sploty różnych wspomnień, gestów, ruchów, dni minionych oraz chwil pachnących szczęściem wychodzą z przeszłości i przekładają się na teraźniejszość. Pisał o tym Cyprian Norwid - "przeszłość, to jest dziś, tylko cokolwiek dalej."</p>
<p>W tym to "dalej" mieszka ciągłość wyblakłych wstążek, uśmiechów kochanków, spacerów w świetle gazowych latarni i gorącej kawy, którą sączyło się na tarasach kawiarnianych.<br />
Bez tego "dalej" nie byłoby "dziś"; bez Wczoraj brakowało by Jutra, beze mnie nie byłoby Ciebie.<br />
I choć prawdy to banalne, okraszone zwyczajnością i powszednością, to w nich zawiera się sens Małych Światów i Małego Nieba na tej wielkiej Ziemi.</p>
<p>***</p>
<p>Szczecinek to miasto drzew i historii - przesiąknięte do granic wspomnieniami z lat najdawniejszych, burzami epok, zmianami stref wpływów i walkami o wyzwolenie. To też miejsce zarezerwowane dla najpiękniejszych wspomnień - doniosłych wydarzeń, zmian pokoleniowych, przechodzenia tego, co było, w to, co jest.<br />
To takie współuczestnictwo w historiach małych i dużych, zawierających się w karmieniu kaczek na Jeziorze Trzesiecko, w wyprawach szlakiem Wału Pomorskiego, spijaniu dobrych myśli z filiżanek w restauracji na Wyspie Mysiej, czy spacerowaniu po ulicach już nieistniejących, o których świadczą tylko załomy murów i opowieści zalegające po książkach.</p>
<p><img src="http://bawidelka.wordpress.com/files/2007/11/1.jpg" /></p>
<p>Szczecinek to miejsce każdego z nas. Mały punkt na Ziemi, do którego zawsze się wraca myślami po przetartych szlakach Wyobraźni. To też takie drugie serce, które tętni i pulsuje, organizuje życie, buduje przestrzenie. Wystarczy tylko włączyć się w ten płynący i ruchliwy bieg, aby już na zawsze wsiąknąć w pewne tereny, w pewne czasy i nieodłącznie związać się z miejscem przynależnym do naszych pierwszych kroków, pierwszych słów i lat minionych. Aby zrozumieć siebie poprzez pryzmat tego, gdzie się pierwszy raz kochało, gdzie kochać się będzie po raz ostatni, gdzie przyszło się urodzić i gdzie niebo jest na wyciągnięcie ręki.</p>
<p>***</p>
<p>Wspomnienia to są latawce dobrych dni. Warto je wskrzeszać, warto do nich wracać. W spacerach długich i jesiennych, po nocach ogniem pachnących i ciepłą herbatą można odnaleźć to, co najpiękniejsze - siebie sprzed lat. Z miejsc, w których się było, z miejsc, które na przestrzeni dziesięcioleci i wieków zmieniają się w wieczny łańcuch przeżyć i przenoszą się tym na nieskończoność - można zbudować siebie w teraźniejszości.<br />
Wystarczy tylko wyruszyć w wędrówkę po szlakach wspomnień, po zapomnianych ulicach, placach, przystanąć na chwilę przy wytartych tablicach, uśmiechnąć się do lat minionych i pajęczyn zaległych po uczuciach. A wszystko to może stać się przyczynkiem do lepszego zrozumienia teraźniejszości. "Przeszłość wszak, to jest dziś, tylko cokolwiek dalej."</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Woli uczyć]]></title>
<link>http://osanorwid.wordpress.com/2007/06/23/woli-uczyc/</link>
<pubDate>Sat, 23 Jun 2007 11:10:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>mayeran</dc:creator>
<guid>http://osanorwid.wordpress.com/2007/06/23/woli-uczyc/</guid>
<description><![CDATA[
Choć na mocy prawa jest dyrektorem do końca sierpnia, już wczoraj pożegnał się z uczniami. By]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="left"><img width="572" src="http://osanorwid.wordpress.com/files/2007/06/schowek04.jpg" alt="Dyrektor Rosiak podczas uroczystości zakończenia roku szkolnego." height="430" style="width:572px;height:420px;" /></p>
<p align="justify"><big><strong>Choć na mocy prawa jest dyrektorem do końca sierpnia, już wczoraj pożegnał się z uczniami. Były kwiaty, spontanicznie "Sto lat", gromkie brawa i szczere wzruszenie. Przypomnijmy sobie najciekawsze fragmenty wywiadu z dyrektorem Piotrem Rosiakiem.</strong></big></p>
<p><big></big><big></big><big></big><big></big><big></big><big></big><big></big><big></big><big></big><big></p>
<p align="left" style="text-align:justify;" class="MsoNormal"><span style="font-weight:bold;font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';">OSA: Woli pan dyrektora Rosiaka czy profesora Rosiaka?<br />
</span><span style="font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';">- Wolę uczyć. Gdybym miał wybierać, wybrałbym z pewnością profesora Rosiaka. Dla mnie praca w szkole jest dlatego tak ciekawa, bo każda lekcja jest inna. Nawet jeśli zrobię ten sam temat 100 razy w ciągu dwudziestu lat pracy, tutaj nic się nie powtarza. Ja jestem za każdym razem taki sam, ale „druga strona” jest zawsze inna – inni są uczniowie i inna atmosfera. Dlatego nie jest możliwe zaplanowanie wszystkiego, co na lekcji może się wydarzyć. Nie mówiąc już o zrealizowaniu tego planu. To właśnie sytuacja kontaktu interpersonalnego jest najbardziej ciekawa i motywująca w tej pracy. Suche przedstawienie faktów niczego was nie nauczy.</span></p>
<p><span style="font-weight:bold;font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';">Teraz załóżmy, że jeszcze nie jest pan profesorem. Jest pan maturzystą, który dziś musi podjąć decyzje dotyczące swojej przyszłości. Czy dzisiaj – znając realia wykonywania zawodu nauczyciela – dokonałby pan takiego samego wyboru, zdecydowałby się pan na kiepsko płatną pracę, a do tego społecznie „średnio” szanowaną?<br />
</span><span style="font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';">- Cóż, jak byłem maturzystą mówiłem sobie (zresztą jak większość ludzi w tym wieku), że nie ma mowy, żebym został nauczycielem, że absolutnie nie będę uczył w szkole. Do pracy z młodzieżą przekonałem się po czwartym roku studiów. Decyzja przyszła wraz z rozpoczęciem praktyk w szkole podstawowej i w liceum.</span></p>
<p><span style="font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';"></span><span style="font-weight:bold;font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';">Jednak musi pan przyznać, że mężczyzna – nauczyciel to jednak w dalszym ciągu ewenement. Jak się pracuje dżentelmenowi w tak sfeminizowanym zawodzie?<br />
- </span><span style="font-size:11pt;">Zawsze byłem zdania, że aby szkoła mogła dobrze funkcjonować, powinno w niej pracować przynajmniej 50% mężczyzn. W domu mamy mamę i ojca, w szkole powinno być tak samo. Istnieją problemy, o których łatwiej porozmawiać młodemu człowiekowi z nauczycielem-mężczyną, i takie, o których rozmowa łatwiejsza wydaje się z nauczycielką. Moim zdaniem feminizacja tego zawodu to bardzo poważny problem.</span></p>
<p><span style="font-size:11pt;"></span><span style="font-weight:bold;font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';">Mężczyźni cieszą się u Pana jakimiś preferencjami podczas postępowania rekrutacyjnego do pracy?<span> <br />
- </span></span><span style="font-size:11pt;">Nie. Preferencją jest to, co kandydat starający się o pracę potrafi. Natomiast nie ukrywam, że jeśli dostanę dwa „takie same”<span>  </span>listy motywacyjne – od mężczyzny i od kobiety – jestem skłonny wybrać mężczyznę. Wracając do początku naszej rozmowy - to także jedna ze spraw, która mi się w tej szkole udała. Kiedy rozpoczynałem kadencję oprócz mnie w tej szkole uczył tylko jeden mężczyzna (prof. Pielot – przyp. red.), w tej chwili nauczycieli mamy więcej.<br />
</span><span style="font-weight:bold;font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';"><br />
Panie dyrektorze, zbliża się okres rekrutacji do szkół średnich. Możliwe, że ten numer „Osy” trafi także do rąk gimnazjalistów. Jaką szkołę im pan poleci i dlaczego to jest Norwid?<br />
- </span><span style="font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';">Nigdy nie usiłowałem nikomu wmówić, że jedynym wyborem jest Norwid…</span><span style="font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';"></p>
<p></span><span style="font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';"><span style="font-weight:bold;font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';">Oczywiście, ale obaj wiemy, że jest bardzo dobrym wyborem.<br />
- </span><span style="font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';">W każdej szkole można się przygotować do matury. Trzeba chcieć. Ale dlaczego jednak Norwid? Cóż, wydaje mi się, że przede wszystkim ze względu na specyficzną atmosferę tej szkoły. Tutaj kontakt między nauczycielem a uczniem jest po prostu „ludzki”. Nie jest problemem zarówno rozmowa na temat klasówki jaki i na o sprawach niezwiązanych ze szkołą. Dystans między jedną a drugą stroną został zredukowany do minimum. Jest to relacja oparta na szacunku.</span><span style="font-family:'Times New Roman';"> </p>
<p></span></span><span style="font-size:11pt;font-family:'Times New Roman';"><span style="font-family:'Times New Roman';"><strong>Rozmawiał Tomek Leśniak</strong><br />
Zdjęcie: Marietta Stefaniak<br />
Pełny tekst wywiadu ukazał się w: Osa (nr 17) czerwiec 2007</span></span></p>
<p></big></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Norwid elitarny]]></title>
<link>http://osanorwid.wordpress.com/2007/06/16/norwid-elitarny/</link>
<pubDate>Sat, 16 Jun 2007 11:33:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>mayeran</dc:creator>
<guid>http://osanorwid.wordpress.com/2007/06/16/norwid-elitarny/</guid>
<description><![CDATA[ 
Z informacji opublikowanych niedawno na stronie Śląskiego Kuartorium Oświaty wynika, że w ubie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> <img src="http://i166.photobucket.com/albums/u88/bogdan_marietka/dzien%20otwarty/Obraz062.jpg?t=1181993439" height="313" width="522" /></p>
<p align="justify">Z informacji opublikowanych niedawno na stronie <a href="http://www.kuratorium.katowice.pl/Rekrutacja/rekrutacja.pdf" title="PDF" target="_blank">Śląskiego Kuartorium Oświaty wynika</a>, że w ubiegłym roku Norwid był szkołą, która przed absolwentami gimnazjów stawiała najwyższe wymagania punktowe. I to nie tylko wśród tyskich szkół średnich, ale także sąsiednich powiatów - mikołowskiego, bieruńsko-lędzińskiego. Co najciekawsze Do Norwida trudniej się było dostać niż do jakiegokolwiek liceum w... Katowicach.</p>
<p> Dla porównania przedstawiamy progi punktowe wybranych szkół w regionie.<br />
<strong><br />
<font color="#ff6600">II LO im. Norwida w Tychach:         105 punktów</font></strong><br />
I LO im. Kruczkowskiego w Tychach:      97  punktów<br />
IV LO im. Morcinka w Tychach:               65 punktów<br />
III LO im. Wyspiańskiego w Tychach:     61 punktów</p>
<p>I LO im. Miarki w Mikołowie:                    98 punktów<br />
III LO im. Mickiewicza w Katowicach:     96 punktów<br />
I LO im. Kopernika w Katowicach:            89 punktów<br />
LO im. Powstańców Śląskich w Bieruniu: 89 punktów</p>
<p>Wszystkim, którym jednak udało się dostać, serdecznie gratulujemy. Kandydaci, nie zrażajcie się. ;)<br />
[zdjęcie wykonane podczas Dnia Otwartego w II LO]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[HABEMUS DIRECTORE]]></title>
<link>http://osanorwid.wordpress.com/2007/05/18/habemus-directore/</link>
<pubDate>Fri, 18 May 2007 09:14:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>mayeran</dc:creator>
<guid>http://osanorwid.wordpress.com/2007/05/18/habemus-directore/</guid>
<description><![CDATA[
Utworzenie klasy z wykładowym niemieckim, „tak” dla mundurków i kampania przeciwko nieuczciwo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><img border="1" width="430" src="http://osanorwid.files.wordpress.com/2007/05/schowek01.jpg" /></p>
<p align="justify"><span style="font-weight:bold;font-size:10.65pt;font-family:'Times New Roman';">Utworzenie klasy z wykładowym niemieckim, „tak” dla mundurków i kampania przeciwko nieuczciwości w szkole – to plany nowego dyrektora Norwida. Więcej na ten temat w papierowym wydaniu Osy.</span></p>
<p>A w numerze poza tym:<br />
- wywiad z ustępującym dyrektorem<strong> Piotrem Rosiakiem</strong>,<br />
- mundurek czy "<strong>jednolity strój uczniowski</strong>"?<br />
- tekst propagujący <strong>homoseksualizm</strong> (i inne zboczenia)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[UZNANIE NA ŚLĄSKU]]></title>
<link>http://osanorwid.wordpress.com/2007/04/30/uznanie-na-slasku/</link>
<pubDate>Mon, 30 Apr 2007 16:06:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>mayeran</dc:creator>
<guid>http://osanorwid.wordpress.com/2007/04/30/uznanie-na-slasku/</guid>
<description><![CDATA[
Osa wybrana Najlepszą Śląską Gazetką Szkolną w Wojewódzkim Konkursie Gazetek Szkolnych ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><img border="1" width="430" src="http://osanorwid.files.wordpress.com/2007/04/obraz014przerobiony.jpg" /></p>
<p align="justify"><strong>Osa wybrana Najlepszą Śląską Gazetką Szkolną w Wojewódzkim Konkursie Gazetek Szkolnych "Szpalta 2007"!  Na zdjęciu Dominika, Krystian i Tomek [ja] oglądający prezentację multimedialną, która pomogła nam w osiągnięciu tego sukcesu.</strong></p>
<p><a target="_blank" href="http://www.norwid.tychy.pl/gallery.php?catId=26">Więcej zdjęć.</a><br />
<a target="_blank" href="http://www.tychy.pl/News/exeConcrete/?mid=2&#38;id=1231">Więcej o konkursie.</a></p>
<p>fot. Marietka Stefaniak</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[[Archiwum] W magicznej krainie zadań domowych]]></title>
<link>http://osanorwid.wordpress.com/2007/04/28/archiwum-w-magicznej-krainie-zadan-domowych/</link>
<pubDate>Mon, 02 Apr 2007 07:28:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>mr_shelp</dc:creator>
<guid>http://osanorwid.wordpress.com/2007/04/28/archiwum-w-magicznej-krainie-zadan-domowych/</guid>
<description><![CDATA[Kreatywne zadania domowe w klasach licealnych to niecodzienność. Czasem potrafią być okazją do ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong><big>Kreatywne zadania domowe w klasach licealnych to niecodzienność. Czasem potrafią być okazją do dobrej oceny. Ale zdarzają się i takie wyzwania, które stają się katorgą nie do przejścia. </big></strong></p>
<p align="justify"><img src="http://osanorwid.files.wordpress.com/2007/04/homework.jpg" border="1" alt="" hspace="5" width="268" height="225" align="right" />Gdy byłam młodsza, zawsze radość sprawiały mi wszelkiej maści zadania domowe, gdzie w grę w chodziło wycinanie, wyklejanie, tworzenie z nic nieznaczących papierków spójnej całości. Niestety, tak już bywa w życiu człowieka, że z większości przyzwyczajeń się wyrasta na poczet innych. Jedni lubili od podstawówki WF, by w liceum przynosić notoryczne zwolnienia, inni kochali historię do czasu, gdy restrykcyjne odpytywanie co lekcję skutecznie obrzydziło im owo zamiłowanie. Tym samym być może jakiś nauczyciel ma na sumieniu niespełnionego geniusza, który za sprawą dziwacznych, osobistych wizji tego pierwszego nie poznał, co to blask chwały i sławy.</p>
<p align="justify">Wracając do wycinanek. Wydawało mi się, że wraz z rozpoczęciem gimnazjum (co dopiero liceum!) skończą się wycinanki, rysunki kredkami świecowymi. A jednak musiałam się rozczarować. Ale za to w jakim stylu! W gimnazjum czekały na mnie tak kreatywne zadania domowe jak „narysuj Soplicowo według mickiewiczowskiego opisu” albo „twoja wizja wymarzonego placu zabaw”. Dało się przeżyć. W końcu kto się tam w gimnazjum przejmuje brakiem czasu na wykonanie zadania domowego. Skończyło się gimnazjum, zaczęło się robić coraz poważniej. A ja dalej z nadzieją, że już żadne prace wymagające użycia prawej półkuli mózgowej mnie nie czekają... I znowu pomyłka! Żeby było ciekawiej i zarazem trudniej, dogoniły mnie dopiero w trzeciej klasie. Klasie maturalnej. Wyobraźcie sobie jaka była moja radość, gdy na początku roku szkolnego obiecano nam zmniejszenie siatki godzin lekcyjnych, byśmy mogli – my, maturzyści – w spokoju poświęcić się nauce wybranych przedmiotów w zaciszach domowych, z dala od absurdalnej pomysłowości MENu. Może i zajęć mniej, ale na pewno nie w pierwszym semestrze.</p>
<p align="justify">Wrócę jednak do zadań domowych. Najciekawsze do tej pory było związane z wyborami do parlamentu i z październikowymi wyborami nowego prezydenta. Polegało na tym, by z dostępnych nam źródeł informacji wyciąć/ wydrukować te najważniejsze i wkleić ładnie do zeszytu z wosu. Super, pomyślałam na wstępie, mam na zadania kupę czasu, do tego łatwą możliwość zarobienia dobrej oceny. Na pewno. Pod warunkiem, że wpaść na pomysł wycinanki z artykułów z gazet znaczy tyle, co przewidzieć, że w domu panuje zasada wyrzucania wszystkich czasopism po dość krótkim czasie. I takim właśnie sposobem straciłam już pierwszą część zadania, czyli wybory nowego rządu. I już ocena w dół... Okazało się, że owa ocena leci w dół dalej za szereg małych niedociągnięć, dla normalnego śmiertelnika niewyłapywalnych, a dla wprawionego belfra wyniesionych do rozmiarów Kolosa z Rodos. I cóż pozostało z marzenia o łatwej i zadowalającej oczy i duszę ocenie? Guzik. Bo pętelka była w podpisie, widniejącym pod oceną dostateczną.</p>
<p align="justify">Tym samym porzuciłam myśl o wyrzuceniu [szalona!] wyżej wspomnianych kredek świecowych, bo kto wie, może za niedługo przyjdzie mi zmierzyć się z zadaniem namalowania na wielkim brystolu kopii ’Bitwy pod Grunwaldem’. I już na wstępie zacznę zastanawiać się, czy liczba guzików w odzieniu króla Jagiełły zgadza się z oryginałem oraz czy odpowiednia ilość zabitych znajduje się po lewej stronie polskiej chorągwi…</p>
<p><strong>Mary Wąsik</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kaśka wpadła! ]]></title>
<link>http://osanorwid.wordpress.com/2007/03/17/kaska-wpadla/</link>
<pubDate>Sat, 17 Mar 2007 19:50:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>mayeran</dc:creator>
<guid>http://osanorwid.wordpress.com/2007/03/17/kaska-wpadla/</guid>
<description><![CDATA[
Już niebawem rozstrzygnięcie kolejnej edycji ogólnopolskiego konkursu gazet szkolnych Forum Pism]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="justify">
<p><b>Już niebawem rozstrzygnięcie kolejnej edycji ogólnopolskiego konkursu gazet szkolnych <i>Forum Pismaków</i>. W zeszłym roku <i>Osa</i> niespodziewanie dla wszystkich (przede wszystkim dla nas samych) zdeklasowała rywali. Jednak poza tytułem najlepszej gazety nasi redaktorzy wywalczyli także nagrody indywidualne. Przedstawiamy Wam jeden z nagrodzonych tekstów.</b></p>
<p><big><b>Twierdzenie u progu XXI wieku, że antykoncepcja to temat, którego poruszać nie wypada, to już nie wyraz wstrzemięźliwości duchowe, ale intelektualnego upośledzenia.</b></big></p>
<p><img align="right" width="265" src="http://osanorwid.files.wordpress.com/2007/03/5.gif" height="366" style="width:265px;height:366px;" />Można udawać, że sprawy nie ma, a jak jest, to nie wypada o niej mówić. Można przyjąć, że ludźmi prawie dorosłymi jesteśmy i wiemy, co robimy. Można też kłamać w żywe oczy i trzymać się wersji, że jedyną grą z podgrupami dwuosobowymi jaką znamy, są szachy. Ale, proszę Państwa, kiedy po raz kolejny z dziką satysfakcją będziecie mówić o tym, że ‘Kaśka wpadła’ [uczestnik bierny] lub też z niemniej dziką  rozpaczą stwierdzicie, że za czas jakiś Bozia obdarzy Was potomkiem [uczestnik czynny], proszę się nie tłumaczyć, że ‘nikt nam nie mówił, a telewizja kłamie….’.</p>
<p><b>NIKT NIE CHCIAŁ, WSZYSCY JĄ MIELI</b><br />
Teraz weźmy kartkę i zróbmy rysunek. W lewym górnym rogu narysujmy szeroko pojętą Władzę a od niej strzałkę aż do prawego rogu, do przybytku szczęśliwości zwanego Szkołą. Od Szkoły strzałeczkę w stronę Domu, czyli prawy dolny. Od Domu domyślnie strzałeczkę w stronę ‘Grupy Znajomych’ lub jej brak. A same strzałeczki niech symbolizują drogę myśli technicznej, czyli tego, kto się boi Wirginii Wolf. Jeśli przekaz jest niezrozumiały, podpowiem: kto komu podrzuca obowiązek uświadamiania nieświadomej młodzieży. Trochę jak w reklamach grypy: nikt jej nie chciał, wszyscy ją mieli.</p>
<p><b>SZAŁ CIAŁ I INNE TAKIE</b><br />
Bo otóż stajemy przed smutnym faktem, kiedy to inicjacja seksualna młodzieży spada tak nisko, że aż kompleksów dostaję, a na pytanie ‘dlaczego’ najczęściej zapytywani ankietowani odpowiadają ‘bo wszyscy to robią’. Owszem, robią. Ale robią z głową. Tym samym nie wiem, czy śmiać się, czy płakać na widok równolatki, która z namaszczeniem poprawia kocyk w wózeczku swojego pierworodnego,  zamiast przygotowywać się do egzaminu dojrzałości [zapewne przekonana święcie, ze już go zdała]. I zastanawiam się, o co u diabła chodzi… Niby wszyscy wszystko wiedzą, niby środki antykoncepcyjne są ogólnodostępne, a tu taka niespodzianka… Nasuwają się tym samym pewne pytania: czy w szale uniesienia cielesnego, i miejmy nadzieję- również emocjonalnego, ktoś po prostu nie pomyślał, czy też pełen nadziei i wiary w Siły Wyższe postawił wszystko na jedną kartę. Brakuje mi tu jeszcze hasła, że zabezpieczeniem było szczelne zamknięcia okna, co by bocian się nie pojawił…<br />
Jako osoba młoda [jeszcze, wbrew pozorom…] i narażona na wszelkie pokusy tego świata, które na mą bezbronną duszyczkę czyhają, mam świadomość konsekwencji wynikających z pewnych czynów. Tym samym staram się myśleć nieco do przodu, jeśli tego wymaga sytuacja- nawet za drugą osobę. Uważam, że w końcu w dużej mierze na tym polega dojrzałość. Niestety i ową ‘dojrzałość’ cechuje silny relatywizm. Nie będę namawiała do żadnej wstrzemięźliwości seksualnej, bo w chwili obecnej to raczej przypominałoby słynny rysunek husara, który z szabelką na radziecki czołg galopuje. Apeluję jednak o korzystanie w pełni z tego wszystkiego, czym obdarzyła nas natura. Głównie z głowy. Reszta należy do Was.</p>
<p><b>Kira Krzesłowska</b></p>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szliśmy drogi nieświadomi]]></title>
<link>http://osanorwid.wordpress.com/2007/02/12/szlismy-drogi-nieswiadomi/</link>
<pubDate>Mon, 12 Feb 2007 18:44:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>mayeran</dc:creator>
<guid>http://osanorwid.wordpress.com/2007/02/12/szlismy-drogi-nieswiadomi/</guid>
<description><![CDATA[
Nowa Osa ma już rok. Rok dużych sukcesów i porażek (mniejszych). Od początku staramy się wyda]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="justify">
<p><strong><big>Nowa Osa ma już rok</big>. Rok dużych sukcesów i porażek (mniejszych). Od początku staramy się wydawać gazetę nie do końca na serio, ale też taką, która byłaby warta toneru ksera i „tych lasów", które giną, żeby Osa mogła się rozmnożyć. Początki były trudne. A ówcześni trzecioklasiści nie chcieli się bawić w gazetkę z pierwszakami.</strong></p>
<p>Jeszcze przed wydaniem pierwszego numeru słyszeliśmy, że „niszczymy tradycję szkoły", „nie mamy nic do powiedzenia" no i że „jesteśmy grzecznymi dzieciaczkami, które będą lizać wszystko i wszystkim". Kiedy <strong><big>dzieciaczki</big></strong> wydały wreszcie pierwszą gazetkę, prawdopodobnie z powodu braku punktu zaczepienia (przyczepienia), egzystował już tylko jeden zarzut, że „jesteśmy zbyt profesjonalni", co mnie akurat jakoś średnio przeszkadza. (Zresztą egzystencja ta szybko się skończyła, w momencie ukazania się pierwszego numeru Pszczoły.) Numer 1 nowej Osy miał się ukazać pod koniec października 2005. Chcieliśmy zachować format A5 (w jakim wydawana była „stara Osa") i oryginalne logo gazetki. Niestety, wtedy to właśnie rozpoczęła się telenowela pt. „Kurde, znowu <strong><big>ksero </big></strong>- kurde - nie działa, a w ogóle to - kurde - komputer w bibliotece - kurde - nie obsługuje tego formatu pliku (kurde)". I tak to właśnie dzień po dniu, aż do grudnia w naszych <strong><big>niezmąconych zwątpieniem</big></strong> umysłach rodził się plan na stworzenie czegoś nowego i naszego, co ewentualnie mogłoby się spodobać jeszcze komuś, kto nie byłby <big><strong>Marietką</strong>, </big>Tomkiem czy panią profesor <big><strong>Chełchowską</strong>. </big>W międzyczasie przyszło nam uczestniczyć w chwilami ekscytujących warsztatach dziennikarskich (ekscytująca była prowadząca je pani redaktor), które okazały się dla nas słuszne i zbawienne i... w samą porę. Cóż, dzięki nim wiemy przynajmniej, że w <big><strong>przyszłości</strong> </big>dziennikarzami być nie zamierzamy (tzn. okazało się, że żyliśmy w błogiej nieświadomości wysokości dziennikarskiego wynagrodzenia). Kiedy w lutym 2006 otwieraliśmy list z kapituły Ogólnopolskiego Konkursu Gazetek <strong><big>"Forum Pismaków"</big></strong> informujący nas o otrzymaniu przez Osę "wyróżnienia",  „jakież zdziwienie zagościło na naszych licach". Jednak okazało się, że jurorzy naszych lic nie mają zamiaru oszczędzać, bo podczas gali rozstrzygającej konkurs- „wyróżnienie" to nie wyróżnienie, ale <big><strong>pierwsze miejsce</strong>. </big>I tak, gazeta, której ukazały się trzy numery (czyli dokładnie tyle, ile życzyło sobie jury do oceny) została wybrana najlepszą w Polsce.</p>
<p>Później przyszedł czas na konkurencję w szkole i podłożoną Osie <big><strong>Świnię</strong>. </big>Gazetę w zamierzeniu niszową i alternatywną, wydawaną przez Ludzi Anonimowych Tudzież Estetycznie Konserwatywnych i Samowystarczalnych. Osa musiała odeprzeć konkurencję. Dlatego we współpracy z<big> <strong>Druga Ef Corporation</strong> </big>przygotowała alternatywę dla alternatywy, podziemie podziemia i niszę w niszowości - Pszczołę - czyli zwierzę na miarę naszych możliwości. To coś, co nazwaliśmy dodatkiem do Osy, na początku miało na celu wyłącznie sprowokować do zastanowienia się nad tym, czy w Norwidzie faktycznie jest potrzebna więcej niż jedna gazeta. Kolejne wydania Pszczoły stały się testem na norwidowski dystans do rzeczywistości. Zdaliśmy go hmmm... różnie. Z biegiem czasu coraz częściej w naszym osowym ulu  <big><strong>sprzęty elektroniczne</strong> </big>dawały znać, że coś nas nie lubią. Nasz serial pt. „Kurde! Coś tu się - kurde - psuje!" stał się już średniej długości brazylijską telenowelą (w przypadku ksera także: średniej jakości).I tak, co miesiąc, redakcja musiała (i nadal musi) bawić się w przepełnione namiętnością (do ksera) Marie Luisy i Jose Antoniów, którzy nie marzą o niczym innym, jak tylko o tym, żeby przyspieszyć akcję swojego tandetnego serialu. A ten cały <big><strong>masochizm</strong> </big>tylko po to, żeby doprowadzić te zmagania z przeciwnościami losu do happy endu, jakim jest zazwyczaj wydanie numeru. (Lub też - w przypadku wystąpienia przeciwności ponadprzeciętnych - coś w rodzaju „pacjent zszedł”). No. Teraz dostajecie do ręki Osę z <big><strong>kolorowymi stronami</strong>. </big>Czyli radzimy sobie chyba całkiem nieźle? Od września Osa ma nowych redaktorów.</p>
<p><strong>Tomek na<big>Leśniak</big></strong></p>
<p>PS: Na wszelki wypadek nie mówimy do nich „dzieciaczki".</p>
<p>Ja, Pan Naczelny, dziękuję za ten rok <strong><em>REDAKCJI JEDYNEJ SŁUSZNEJ GAZETY</em></strong>, a przede wszystkim:  <strong>Nieustającemu Natchnieniu</strong>, <strong>Nieprzecenionej Korekcie </strong>i <strong>Elitarnej Sekcji Technicznej.</strong><br />
A poza tym (kolejność alfabetyczna): p. prof. Izabeli <strong>Donigiewicz</strong>, <strong>Drugiej F</strong>, Patrykowi <strong>Majewskiemu</strong>, p. prof. Barbarze <strong>Pytlarz</strong>, p. dyr. Piotrowi <strong>Rosiakowi</strong>, p. prof. Urszuli <strong>Sojce</strong>, p. prof. Antoninie <strong>Stachurce, </strong>Marysi <strong>Wąsik i Łukaszowi </strong><strong>Więckowi.</strong></p>
</div>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
