<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>niewolnictwo &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/niewolnictwo/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "niewolnictwo"</description>
	<pubDate>Mon, 13 Oct 2008 17:48:41 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Zydzi = handlarze niewolnikami]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=678</link>
<pubDate>Thu, 07 Aug 2008 22:52:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.pl.wordpress.com/2008/08/07/zydzi-handlarze-niewolnikami/</guid>
<description><![CDATA[(iskry.pl)
Gdybym miał sporządzić ranking najhaniebniejszych profesji wykonywanych przez setki i ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#000000;">(iskry.pl)</span></p>
<p><span style="font-family:Tahoma;color:#000000;"><strong>Gdybym miał sporządzić ranking najhaniebniejszych profesji wykonywanych przez setki i tysiące lat przez istoty ludzkie, bez wahania wskazałbym na handlarzy niewolników.<br />
</strong></span></p>
<div><span style="font-family:Tahoma;color:#000000;">Niemal słyszę już łaskawsze słowa “postępowców” stwierdzających, że niżej podpisany- niegdyś reakcyjny kłamca i “tak zwany historyk z Opola”- nawrócił się na jedynie słuszną ideologię. Błąd moi mili. Tym większy, że dzisiaj zajmę się sprawą nadzwyczaj drażliwą: dominacją przedstawicieli Wielce Czcigodnego- skądinąd- “Narodu Wybranego” w ogólnoświatowym handlu “żywym towarem”. Żeby nie być posądzonym o stronniczość, niniejszy tekst opieram głównie na pracach historyków żydowskich.Ponad 50 lat temu Jacob Marcus, być może najznamienitszy historyk żydowski połowy XX w., stwierdził w “Encyclopaedia Britannica” : “ W wiekach ciemności (dla autora to średniowiecze- DR) handel zachodniej Europy pozostawał głównie w ich (Żydów-DR) rękach, szczególnie handel niewolnikami...” Wspierał tym samym nieco wcześniejszą uwagę S.Grayzela poczynioną w książce “Historia Żyda: od Wygnania Babilońskiego do końca II Wojny Światowej” (Filadelfia 1948): “Żydzi byli najważniejszymi handlarzami niewolników...”</p>
<p></span></div>
<p><span style="font-family:Tahoma;color:#000000;">Zauważali to dużo wcześniej chrześcijańscy pisarze starożytni i średniowieczni. Nie mogło być inaczej. Żydowscy handlarze, posiłkując się biciem i- nazwijmy rzecz eufemistycznie- molestowaniem seksualnym, dostarczali z Europy na Bliski Wschód tysiące urodziwych jasnowłosych kobiet i dzieci. Była to rynkowa odpowiedź na preferencje śniadych, kruczoczarnych i przede wszystkim bogatych klientów z Azji oraz północnej Afryki. Możemy tylko domyślać się co czuli wyrwani z ognisk domowych młodzi ludzie, jakie dramaty rozgrywały się na niewolniczych szlakach. Możemy również współczuć, chociaż uczucie to zwykle rezerwujemy dla ofiar znanych z autopsji lub opowiadań żywych świadków historii. Naturalna wybiórczość oraz skończoność ludzkiej pamięci zawsze wpędzają mnie w przygnębienie. Podobnież - okrutna anonimowość zbiorowego cierpienia ludzi żyjących w dawno minionych epokach. Jestem jednak realistą: dzisiaj oni- pojutrze my.</span></p>
<p><span style="color:#000000;">Przytoczone wyżej fakty nie mogą budzić większego poruszenia. Basen Morza Śródziemnego był przecież naturalnym rejonem działania żydowskich handlarzy “żywym towarem”. Natomiast współczesne pokolenia wychowane na filmach “made in Hollywood”, w których handlarzami czarnych nieszczęśników z Afryki są niezmiennie anglosaskie typy spod ciemnej gwiazdy (exemplum: “Amistad” Stevena Spielberga), za niespodziankę przyjmą twierdzenie, iż Żydzi- niezbyt przecież liczni w angielskich (brytyjskich) koloniach w Ameryce Północnej- dominowali również wśród handlarzy na amerykańskich trasach niewolniczych. Oddajmy w tym miejscu głos żydowskiemu historykowi Marcowi Raphaelowi (“Żydzi i judaizm w Stanach Zjednoczonych: historia dokumentalna”, t.14, N. Jork 1983) : “ Żydowscy kupcy odgrywali wiodącą rolę w handlu niewolnikami. Rzeczywiście we wszystkich amerykańskich koloniach, czy to francuskich (Martynika), brytyjskich lub holenderskich, żydowscy kupcy często dominowali. Twierdzenie to odnosi się także do kontynentu północnoamerykańskiego, gdzie w XVIII w. Żydzi uczestniczyli w polegającym na tym, że niewolników przywożono z Afryki do Indii Zachodnich, tam wymieniano na melasę, którą następnie zabierano do Nowej Anglii, gdzie następowała wymiana na rum, który z kolei wywożono na sprzedaż do Afryki. Od 1750 r. do wczesnych lat 70-tych XVIII w., żydowski handel na kontynencie zdominowali Isaac Da Costa z Charlestonu, David Franks z Filadelfii i Aaron Lopez z Newport”.</span></p>
<p><span style="color:#000000;">W Ameryce Północnej głównym punktem handlu niewolnikami był Newport (Rhode Island). Miasto to stanowiło “osiowe” centrum “trójkątnego biznesu”. Stąd wywożono rum i melasę do Afryki, by powrócić z “żywym towarem” do Indii Zachodnich oraz kolonii na stałym lądzie. Zapewne nie jest dziełem przypadku, że Newport szczycił się najstarszą synagogą na kontynencie oraz największą i najlepiej prosperującą społecznością żydowską w amerykańskich koloniach Wielkiej Brytanii. Zarabiano ogromne pieniądze kosztem zdrowia i życia “hebanowego ładunku”. Wspomniany mieszkaniec Newport Aaron Lopez, potomek portugalskich marranów, był w II połowie XVIII w. jednym z najpotężniejszych handlarzy niewolników w obu Amerykach. Jego licząca dziesiątki statków flota bez przerwy krążyła po wodach Atlantyku. Warunki, jakie zapewniano przewożonym pod pokładami niewolnikom wołały o pomstę do nieba. Z zachowanego sprawozdania z dwóch podróży statku “Cleopatra” (własność Lopeza) wynika, iż wojaży nie przeżyło 250 Murzynów. A mówimy tylko o jednym statku i zaledwie dwóch jego “kursach”. Jeżeli nie nazwiemy tego ludobójstwem, to co to słowo właściwie oznacza?!</span></p>
<p><span style="color:#000000;">Żydzi zdominowali handel niewolnikami nie tylko w amerykańskich koloniach, ale i w całym Nowym Świecie. W fundamentalnej pracy autorstwa S.B.Liebmana “ Żydowstwo Nowego Świata,1492-1825: Requiem dla zapomnianych” (N.Jork 1982) czytamy: “ Przypływali statkami z Afrykańczykami, których sprzedawano w niewolę. Handel niewolnikami był królewskim monopolem, a Żydów często mianowano królewskimi agentami ich sprzedaży... W całym regionie Karaibów flota handlowa była głównie żydowskim przedsięwzięciem. Statki były ich własnością, obsadzały je żydowskie załogi, żeglowały pod rozkazami żydowskich kapitanów”. Inny żydowski badacz przeszłości, Arnold Aharon Wiznitzer (“ Żydzi w kolonialnej Brazylii”, 1960), dodaje nie bez pewnej dumy: “ Kompania Zachodnioindyjska, która zmonopolizowała import niewolników z Afryki, sprzedawała ich na publicznych aukcjach za gotówkę. Tak się składało, że gotówkę przeważnie posiadali Żydzi. Kupcy, którzy pojawiali się na aukcjach byli prawie zawsze Żydami. Z powodu braku konkurencji mogli oni nabywać niewolników po niskich cenach ( a potem odstępować plantatorom na kredyt ściągany przy następnych zbiorach w cukrze- DR).... Jeżeli zdarzało się , że data danej aukcji pokrywała się z żydowskim świętem- odraczano ją. Tak było w piątek, 21 października 1644 r.”.</span></p>
<p><span style="color:#000000;">Żydzi byli także posiadaczami niewolników w Ameryce Północnej. Wspomniany Jacob Marcus napisał w innej książce (“Żydowstwo Stanów Zjednoczonych. 1776-1985”, Detroit 1989) : “ Przez cały wiek XVIII, aż do początków XIX w., Żydzi na Północy mieli własnych czarnych służących (niewolników- DR) ; na Południu kilka plantacji żydowskich opierało się na pracy niewolniczej. W 1820 r. ponad 75% żydowskich rodzin z Charlestonu, Richmond i Savannah posiadało niewolników zatrudnionych w charakterze służby domowej ; ponad 40% żydowskich właścicieli gospodarstw domowych w Stanach Zjednoczonych posiadało 1 lub więcej niewolników... Bardzo mało Żydów w USA protestowało z pobudek moralnych przeciwko...niewolnictwu”. Dodam do tego wywodu tylko tyle, że mniej niż 10% pozostałych białych Amerykanów było w tym czasie posiadaczami niewolnej siły roboczej.</span></p>
<p><span style="color:#000000;">Solidne publikacje przedstawione powyżej były przede wszystkim adresowane do żydowskiego czytelnika zainteresowanego historią własnego narodu. Jednak w momencie gdy tematem zajęli się mniej lub bardziej “medialni” nie- Żydzi, rozpoczął się-trwający do dnia dzisiejszego- proces umniejszania, wręcz minimalizowania roli Żydów w haniebnym procederze handlu niewolnikami. Wyrazem tego trendu były liczne publiczne wypowiedzi żydowskich naukowców, wzmiankowany film “Amistad” oraz poświęcone mu artykuły na łamach “Time’a” czy “Newsweek’a”. Natomiast słynna “Liga Antydefamacyjna” (ADL) zastosowała jedyną znaną jej taktykę wobec adwersarzy: oskarżenie o propagowanie antysemityzmu.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Przyznaję, że zupełnie tego nie rozumiem. Podobno historia jest tylko historią...</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Dariusz Ratajczak</strong></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[o dobrodziejstwach kapitalizmu ]]></title>
<link>http://chyba.wordpress.com/?p=177</link>
<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 20:36:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>sis</dc:creator>
<guid>http://chyba.pl.wordpress.com/2008/07/25/o-dobrodziejstwach-kapitalizmu/</guid>
<description><![CDATA[W związku z tym, że wciąż jeszcze cierpię na rozpaczliwą bezwenność, połączoną z równie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><strong>W</strong> związku z tym, że wciąż jeszcze cierpię na rozpaczliwą bezwenność, połączoną z równie dotkliwym brakiem czasu i potężnymi wyrzutami sumienia, że tak niecnie zaniedbałam ten wirtualny kątek, notka będzie krótka, acz treściwa. I muzyczna, co ściśle związane jest z faktem, że nie dalej jak tydzień temu miałam okazję odwiedzić festiwal w Jarocinie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>roszę bardzo:</p>
<p style="text-align:justify;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/V3nZ1Dss3RM'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/V3nZ1Dss3RM&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><em>Kochani nasi bracia<br />
Cieszcie się z życia<br />
Uczcie się wraz z nami<br />
Jak budować kapitał</em></p>
<p><em>Połączmy nasz wysiłek<br />
Zjednoczmy wszystkie siły<br />
Ojczyzna, ojczyzna czeka na ciebie<br />
Kapitalisto miły</em></p>
<p><em>Piękna przyszłość<br />
Jest przed nami<br />
Wzniesiemy nowe banki<br />
Z betonu i ze stali</em></p>
<p><em>Połączmy nasz wysiłek<br />
Zjednoczmy wszystkie siły<br />
Ojczyzna, ojczyzna czeka na ciebie<br />
Kapitalisto miły</em></p>
<p><em>W przyszłość rodacy<br />
Zbudujemy nowy świat<br />
Zdechniemy przy pracy<br />
Jeszcze tylko parę lat</em></p>
<p><em>Połączmy nasz wysiłek<br />
Zjednoczmy wszystkie siły<br />
Ojczyzna, ojczyzna czeka na ciebie<br />
Kapitalisto miły - towarzyszu miły</em></p>
<p>(Dezerter, <em>Ku przyszłości</em>)</p>
<p>•</p>
<p><strong>Z</strong>a tydzień odbieram pierwszą w życiu wypłatę.</p>
<p><strong>K</strong>ocham kapitalizm!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[o nagłym ataku robotniczego zdurnienia]]></title>
<link>http://chyba.wordpress.com/?p=163</link>
<pubDate>Sun, 13 Jul 2008 19:45:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>sis</dc:creator>
<guid>http://chyba.pl.wordpress.com/2008/07/13/o-naglym-ataku-robotniczego-zdurnienia/</guid>
<description><![CDATA[Przez cały tydzień obmyślałam nową notkę, aby zrekompensować jakoś Szanownym Czytelnikom tę]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>rzez cały tydzień obmyślałam nową notkę, aby zrekompensować jakoś Szanownym Czytelnikom tę przygnębiającą pustkę na <span style="color:#e0004b;"><em>dziekuję. nie słodzę</em></span>, która mnie samą wpędza w poczucie winy. Przez cały tydzień cieszyłam się na niedzielę, kiedy to leniwie wyjdę sobie o poranku - wypadającym mniej więcej w okolicach południa - na balkon z kubkiem kawy, niespiesznie zapalę pierwszego papierosa, pozbieram myśli, poukładam je w karkołomne gramatycznie zdania, a potem usiądę do komputera, włączę Łordpresa, odpalę panel administracyjny i z wielką swadą, dowcipem i finezją podzielę się swoimi błyskotliwymi refleksjami, związanymi z faktem, że jestem kobietą pracującą.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>rzez cały tydzień kombinowałam, jak by tu zgrabnie ująć w słowa swoje osiągnięcia zawodowe i interesująco opisać wszystkie te zadziwiające czynności, które wykonuję od dwóch tygodni, działając w trybie - jak się okazuje - wielofunkcyjnym. Przez cały tydzień - beztrosko lekce sobie ważąc postmodernistyczne utyskiwania na zmierzch wielkich narracji - tworzyłam sobie w głowie godną pozazdroszczenia opowieść o tym, że nie tylko dziarsko sklejam dekoracyjne płytki ceramiczne, ale również układam mozaiki, rozładowuję piec, pakuję go, uwzględniając fakt, że wkładane do pieca elementy w kolorze KGG 114 nie mogą się stykać oraz błyskawicznie czyszczę pokryte szkliwem płyty, zsypując resztki sypkiego szkliwa do pojemników, oznaczonych tajemniczo wyglądającymi liczbami, które powoli uczę się już odróżniać.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>rzez cały tydzień obmyślałam notkę życia. I co?</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>adeszła upragniona niedziela. Zrobiłam sobie kawę, zapaliłam papierosa, usiadłam do komputera, włączyłam Łordpresa i odpaliłam panel administracyjny. A potem zrobił mi się z tego wieczór... Nie od razu, oczywiście. W międzyczasie zdążyłam pobuszować trochę po sieci, wypić następną kawę, spalić pół paczki fajek, zrobić obiad, skonsumować go, splądrować sklep internetowy, wydając majątek na <a href="http://www.pierceofcake.pl/" target="_blank">kolczyki</a>, ale notki jak nie było, tak nie ma.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>ajwyraźniej tymczasowa przynależność do klasy robotniczej spowodowała u mnie o tyleż silne, co kłopotliwe rozleniwienie umysłowe, skutecznie uniemożliwiające podejmowanie jakiejkolwiek aktywności twórczej. Mimo moich usilnych starań wszelkie próby zwerbalizowania swych przemyśleń zakończyły się bowiem kompletną katastrofą, którą wstyd publikować i stworzeniem zaledwie kilku obrzydliwie prostych, niedorozwiniętych, banalnych zdanek. W dodatku obficie usianych literówkami i osobliwymi znaczkami, wywodzącymi się najprawdopodobniej z jakiegoś raczej nieznanego mi narzecza, co może świadczyć o wczesnym stadium rozwijającego sie  u mnie po tajniacku wtórnego analfabetyzmu. Albo opętania.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Ż</strong>ywię tylko głęboką nadzieję, że to jedynie chwilowa zaćma, która opuści mnie w momencie zakończenia mych proletariackich przygód zarobkowych. A póki co, żeby nie zgłupieć do szczętu, uroczyście obiecuję rozwiązywać co wieczór przynajmniej jedno sudoku do poduszki. Może to ocali mnie przed całkowitym robotniczym zdurnieniem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[o tym, że zostałam przedstawicielką klasy robotniczej]]></title>
<link>http://chyba.wordpress.com/?p=160</link>
<pubDate>Sun, 06 Jul 2008 18:32:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>sis</dc:creator>
<guid>http://chyba.pl.wordpress.com/2008/07/06/o-tym-ze-zostalam-przedstawicielka-klasy-robotniczej/</guid>
<description><![CDATA[Obecna! Zaniedbałam nieco ten przeuroczy wirtualny przybytek, ale odczuwam skruchę i obiecuję pop]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><strong>O</strong>becna! Zaniedbałam nieco ten przeuroczy wirtualny przybytek, ale odczuwam skruchę i obiecuję poprawę. W miarę możliwości - przerwa w regularnych dostawach mojej niepoważnej pisaniny wynika bowiem z faktu, że ostatnio wyjątkowo zaabsorbowała mnie kariera zawodowa, której poświęcam całą swoją energię i jeszcze przez jakiś czas tak pozostanie. Dopraszam się więc zrozumienia i wybaczenia.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>A</strong> wszystko dlatego, że wraz z nastaniem lipca zdecydowałam się porzucić intelektualne rozrywki i zostałam przedstawicielką klasy robotniczej. Pełną gębą. Taką, co to wstaje o szóstej, narzuca na siebie najbardziej niewyjściowe ciuchy zdatne jedynie do tego, by unurzać się w nich jak dzikus, zużycie kosmetyków ogranicza zaledwie do tych niezbędnych do życia, jak dezodorant i pasta do zębów i wybiega z domu bladym świtem, by zdążyć na autobus, a potem na tramwaj, który wysadzi ją na odludziu, pośród pól i maków. Następnie dziarskim krokiem przemierza piaszczystą drogę, która przy odrobinie dobrej woli mogłaby zostać uznana za drogę do Avonlea czy inszego Bullerbyn, wprost proszącą się o przyśpiewkę <em>Kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej</em>, gdyby nie fakt, że już o siódmej trzydzieści panuje tam tak niemiłosierny skwar, że najbliżej jej niestety do pustyni.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>o pokonaniu tych wszystkich niedogodności, zakurzona i z lekka uświniona, ciągnąc za sobą swądek skwierczącego w porannym słońcu ciała, na ósmą docieram do pracy. I, jak na wyzyskiwaną przez kapitalistów proletariuszkę przystało, spędzam na stojąco osiem bitych godzin, kisząc się przy stole do prac ręcznych i sklejając z podziwu godną precyzją <a href="http://www.ardea-arte.pl/" target="_blank"><em>luksusowe mozaiki ceramiczne</em></a> w pomieszczeniu pozbawionym okien i powietrza, ale za to zaopatrzonym w piec, który po włączeniu zapewnia sprzyjającą wzmożonej aktywności fizycznej temperaturę czterdziestu dwóch stopni. Drinków z palemką, przystojnego Murzyna z wachlarzem i klimatyzacji póki co firma na stanie nie posiada. A szkoda.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>W</strong> tak egzotycznym, hawajskim klimacie upływa mi czas do szesnastej. Następnie czeka mnie jeszcze kolejny, tym razem popołudniowy spacer przez pustynię, podczas którego słońce praży nieco mocniej, ale skrywa się sprytnie za chmurą pyłu, wzbijanym przez przejeżdżające samochody. Z niecierpliwością czekam na spotkanie w tej urzekającej scenerii z jakimś zabłąkanym wielbłądkiem, który - niczym mityczny jednorożec, ukazujący się czystej i niepokalanej dziewicy - powinien mi się niebawem objawić. Zważywszy na kryteria, decydujące o takim spotkaniu, muszę przyznać, że szanse na zobaczenie owego wielbłądka mam rzeczywiście spore jako, że - umęczona po całodziennym dniu pracy - codziennie o godzinie dwudziestej drugiej leżę już grzecznie w łóżeczku, a maksymalnie w pół godziny później, przeczytawszy kilka stron książki, odpływam rozkosznie w błogą krainę snu.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>A</strong> wszystko to za niewolniczą stawkę. Gdzieś w oddali, na osłodę, majaczy co prawda wizja spodziewanej premii, stanowiącej jakiś-tam-procent od wynagrodzenia podstawowego, ale wciąż jeszcze nie udało mi się obliczyć, ile ów jakiś-tam-procent od niewolnictwa może wynosić. I chyba nie dane mi będzie dokonać tej sztuki aż do dnia wypłaty.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>L</strong>iczę jednak na to, że moja tymczasowa przynależność do klasy robotniczej i empiryczne poznanie niedoli pracowników fizycznych zaowocują w przyszłości. Na przykład tym, że przygotowując się na wrześniowy egzamin z historii literatury, nareszcie zapałam miłością do socrealizmu. Mam tylko nadzieję, że do tego czasu nie zacznę jeszcze wrzeszczeć:<em> Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[handel ludmi "Globalna prostytucja" ]]></title>
<link>http://iwka.wordpress.com/?p=618</link>
<pubDate>Thu, 03 Jul 2008 05:15:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>iwka</dc:creator>
<guid>http://iwka.pl.wordpress.com/2008/07/03/handel-ludmi-globalna-prostytucja/</guid>
<description><![CDATA[Artykul Giuseppe de Rosa SJ &#8220;Globalna prostytucja&#8221; opublikowany w czerwcowym numerze Prz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="text-decoration:underline;"><a href="http://wiadomosci.onet.pl/1495672,2678,1,zglobalizowana_prostytucja_nowa_forma_niewolnictwa,kioskart.html">Artykul Giuseppe de Rosa SJ "Globalna prostytucja"</a></span> opublikowany w <span style="text-decoration:underline;"><a href="http://www.rhetos.pl/index.php?s=karta&#38;id=361&#38;czas=1">czerwcowym numerze Przegladu Powszechnego</a></span>, tlumaczenie Stanisław Opiela SJ, oryginalnie zamieszczony w "Civilta Cattolica", nr I/2008.</p>
<p><em><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niewolnictwo początku XXI wieku]]></title>
<link>http://andhy.wordpress.com/?p=454</link>
<pubDate>Tue, 03 Jun 2008 14:43:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>andhy</dc:creator>
<guid>http://andhy.com/2008/06/03/niewolnictwo-poczatku-xxi-wieku/</guid>
<description><![CDATA[W Polsce mieszka 38,1 mln ludzi, z tego legalnie zatrudnionych jest 13,2 mln, czyli zaledwie połowa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>W Polsce mieszka 38,1 mln ludzi, z tego legalnie zatrudnionych jest 13,2 mln, czyli zaledwie połowa populacji w wieku produkcyjnym. Jednakże to właśnie ta druga połowa wykazuje się większym rozsądkiem, bowiem przeciętny Polak, pracujący poza rolnictwem, oddaje państwu około 60% swoich dochodów.</p>
<p>Powyższej tezy nie będę udowadniał na średnich, procentach czy innych wskaźnikach, ponieważ nie do wszystkich suche liczby przemawiają z dostateczną siłą. Posłużę się fikcyjnym przykładem człowieka o przeciętnych zarobkach i niewygórowanych wydatkach.</p>
<p>Weźmy przysłowiowego Jana Kowalskiego, który pracuje w niewielkim tartaku, a jego kontrakt (umowa o pracę) opiewa na miesięczną kwotę 2.500 złotych brutto. Rzeczywista pensja Kowalskiego wynosi jednak naprawdę 2.965,25 zł, ponieważ nieco ponad 20% stanowi „składka” na ZUS odprowadzana przez pracodawcę i będąca de facto częścią wynagrodzenia naszego podatnika. Do tego zakład pracy Kowalskiego co miesiąc wpłaca na konto Urzędu Skarbowego pozostałe 342,75 zł. na „ubezpieczenie społeczne”, 194,15 zł na „ubezpieczenie zdrowotne” oraz 173 zł zwykłego podatku od przychodów (PIT). </p>
<p><!--more--></p>
<p>Tak więc na starcie każdego miesiąca nasz podatnik dysponuje zaledwie 1.790,10 złotymi, co stanowi nieco ponad 60% jego pensji. Pan Zdzisław nigdy nie przejawiał większej skłonności do oszczędzania i całość otrzymanego wynagrodzenia przeznacza na konsumpcję (i tylko w kraju). W ten sposób od każdej wydanej złotówki musi zapłacić podatek od towarów i usług (VAT), choć danina ta jest ukryta w cenach, a płatnikami są podmioty gospodarcze. Ze względu na zróżnicowanie stawek tego podatku trudno oszacować, ile konsumenci przeciętnie dopłacają do swoich wydatków. Bazując na ekspertyzie jednej z partii, do niedawna opozycyjnej, przyjmijmy, że średnio będzie to 15%. Czyli dokonując codziennych zakupów pan Zdzisław oddaje Fiskusowi kolejne 233,49 złotych.</p>
<p>Na tym jednak pazerność państwa się nie kończy – nasz przykładowy podatnik codziennie dojeżdża do pracy swoim wysłużonym fiatem 126p około 20 km. Tak więc przy obecnych cenach (ok. 4,35 zł za litr Pb95) miesięcznie koszt paliwa to jakieś 191,40 zł. Z tego 56%, czyli 107,18 zł, stanowią różnego rodzaju podatki i opłaty: akcyza, opłata paliwowa, VAT itp. Ponadto pan Zdzisław po powrocie do domu lubi wypić piwo, zapalić papierosa i posiedzieć przed telewizorem. Od każdej z tych czynności musi zapłacić dodatkową daninę: akcyzę oraz abonament RTV. W ciągu miesiąca jest to jakieś 130 zł. Do tego raz na tydzień (sobota wieczorem) pan Zdzisław spotyka się z kolegami – butelka wódki kupiona z tej okazji kosztuje jakieś 24 zł, z czego ponad połowa to znowu są podatki. Tylko w tym akapicie (z pominięciem VAT-u uwzględnionego już wcześniej) pan Zdzisław zapłacił państwu 240,58 złotych.</p>
<p>Na tym oczywiście lista podatków i innych danin publicznych się nie kończy – pozostają jeszcze: podatek od nieruchomości, rolny, leśny, od czynności cywilnoprawnych, od psów, akcyza na energię elektryczną i samochody. Do tego dochodzą też różnego rodzaju opłaty skarbowe uiszczane przy wydaniu prawa jazdy, paszportu dowodu rejestracyjnego, dowodu osobistego i cała lista innych para podatków nieujętych w tym tekście. Przyjmijmy, że miesięcznie dają one kwotę 20 złotych.</p>
<p><strong>W ten sposób po 30 dniach pan Zdzisław zapłacił (choć zazwyczaj niebezpośrednio) państwu polskiemu 1.758,62 zł (co rocznie daje kwotę 21 tys. zł), zaś na życie zostało mu niecałe 1.300 złotych. Inaczej mówiąc w 40-godzinnym tygodniu pracy nasz podatnik przez 22 godziny i 32 minuty pracuje na rzecz państwa; na swoje zaczyna zarabiać dopiero od czwartku. W ten sposób współczesny wymiar „pańszczyzny” w Polsce wynosi trzy dni w tygodniu, czyli jakieś 156 dni w roku. Tą ponurą statystykę odrobinę poprawiła redukcja stawki rentowej, dając pracownikom dodatkowe 24 dni wolności w całym roku.</strong></p>
<p>Oczywiście powyższy przykład można uznać za dalece niedoskonały, a dla każdego wymiar „pracy przymusowej” na rzecz państwa będzie inny. Jednakże nie zmienia to faktu, że zdecydowana <strong>większość ludzi legalnie pracujących w Polsce ponad połowę swoich dochodów musi oddać państwu</strong>.</p>
<p><em>Krzysztof Kolany, <a href="http://www.bankier.pl/wiadomosc/Polska-krajem-podatkowych-niewolnikow-1771853.html">Bankier.pl</a></em></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wiosna, kurwa jej mać.]]></title>
<link>http://anomandaris.wordpress.com/?p=136</link>
<pubDate>Wed, 09 Apr 2008 15:04:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>Anomandaris</dc:creator>
<guid>http://anomandaris.pl.wordpress.com/2008/04/09/wiosna-kurwa-jej-mac/</guid>
<description><![CDATA[
Zaczynam wpis od wulgaryzmu doprawdy ohydnego, a jednocześnie najbardziej popularnego w naszym pi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.edwardmitterrand.com/artists/Slow%20Burn/Images/Phelan_FuckYou_72dpi_20cm.jpg" alt="" width="401" height="583" /></p>
<p>Zaczynam wpis od wulgaryzmu doprawdy ohydnego, a jednocześnie najbardziej popularnego w naszym pięknym kraiku zwanym zwykle Polską. Zaczynam wpis od wulgaryzmu z jakiegoś konkretnego powodu - i choć Królestwo Karmazynowego Króla zaszczyca mnie swoimi dźwiękami - to jednak mam ochotę, wielką i przemożną, by wziąć moją wysłużoną tępą siekierę i pozabijać kilka osób. Oczywiście, wszystkie osoby były by całkowicie przypadkowe. Jakoś wszystko jednako wydają mi się ofiarami mej siekiery i mej ręki nią powodującej.</p>
<p>Wiosna, dobra, mamy wiosnę. Robi się ciepło, ptaszyny ćwirkają, wiatr jakoś mniej wieje, nawet słońce od czasu do czasu wystawią swą chytrą mordę zza chmur i przypieka tych, do których jeszcze nie dotarło, że jest ciepło. Pora roku ta, zaiste, cudownym czasem na wszelakie rozwijanie uczuć, treningi fizyczne, treningi umysłowe i psychiczne. Szkoda, że niektórym osobom przestawienie się z wrednego skurwiela na wąchającego kwiatki pajaca jest zbyt trudne, a jeśli nawet nie zbyt trudne, to zbyt czasochłonne.</p>
<p>Taaaak, wszystko jest zielone i pachnące, jak to na wiosnę, coś jednak gnije. Gniją postanowienia noworoczne. Gniją wielkie slogany,  co to ja nie będę robić, co to ja spróbuję rzucić, co to ja ograniczę, co to ja zrobię, czego się nauczę, co zjem, co wysram, kogo przelecę. Stagnacja! Ohyda gnijącego sumienia! Wreszcie, kurwa, kanibalizm!</p>
<p>Kanibalizm, o tak, to idealny środek na zapobiegnięciu największej katastrofy naszych czasów - 830 milionów ludzi głoduje na świecie. Fajnie, nie? A teraz, kurwa, zjadać obiady do końca. Ma być Wam przykro. Ale kanibalizm. Kanibalizm. Kraje III świata cierpią z powodu wielkiego przyrostu naturalnego, słabej opieki zdrowotnej, głodu, AIDS, imperialistyczno-kapitalistycznych chujów wyzyskiwaczy Zachodu. 300 lat  grzebania w kontynencie, przekopywania każdej piędzi ziemi, byleby tylko znaleźć coś cennego. A jak było czegoś cennego, to była darmowa siła robocza. A teraz się, cholera, martwią bo prawie 1/6 populacji Ziemi nie ma co do gęby włożyć.</p>
<p>(Wkładam do gęby papierosa. Umrę na raka, wiem, spieprzać.)</p>
<p>I jeszcze idiotyczne pytania, jak temu zapobiec. On się pyta co można dla nich zrobić, jak rozwiązać ten problem. Ja odpowiem: "Cofnąć się, kurwa, w czasie i nie dopuścić do niewolnictwa".</p>
<p>Nieważne, problemy III świata to nie moje problemy.</p>
<p>A o swoich problemach Wam nie opowiem.</p>
<p>Koniec spektaklu, basta, finito.</p>
<p>Spierdzielać na dwór i cieszyć się wiosną.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przebudzenie karmy]]></title>
<link>http://mocreiki.wordpress.com/?p=132</link>
<pubDate>Thu, 20 Mar 2008 13:06:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>jankidudu</dc:creator>
<guid>http://mocreiki.pl.wordpress.com/2008/03/20/przebudzenie-karmy/</guid>
<description><![CDATA[Autor: Bartłomiej Jankiewicz 
Copyright - Prawa Autorskie
Po wejściu na ścieżkę rozwoju duchowe]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Autor: <a title="Bartłomiej Jankiewicz" href="http://mocreiki.wordpress.com/2008/07/25/autor-bartlomiej-jankiewicz/" target="_self">Bartłomiej Jankiewicz</a> <a title="Copyright - Prawa Autorskie" href="../2008/06/16/copyright-prawa-autorskie/" target="_self"><br />
Copyright - Prawa Autorskie</a></p>
<p>Po wejściu na ścieżkę rozwoju duchowego wiele osób zauważa, iż ich życie bardzo się skomplikowało. Rzeczy już nie są tak poukładane, zaszufladkowane jak to się wcześniej wydawało, a i osiągnięcie różnych celów stało się bardziej skomplikowane. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi na to pytanie chciałbym udzielić w tym artykule.</p>
<p>Nasze życie kreowane jest nieustannie przez nasze myśli - intencje. Nasze podświadomości nieustannie dogadują się między sobą kierując nas do tych miejsc, ludzi i zdarzeń, które w pełni odpowiadają naszym intencjom. Skoro to takie proste, czemu więc nasze życie to nie sielanka? Otóż nie wszystkie nasze intencje wobec nas samych są pozytywne, a wiele z nich nie jest w pełni uświadomiona, a jeszcze większa liczba ich została przez nas całkiem zapomniana - czytaj: zepchnięta do najgłębszych zakamarków podświadomości, gdzie żyją nadal swoim życiem brużdżądz nam w życiu, nazywane są negatywnymi wzorcami.</p>
<p>Tu istotne jest przedstawienie pewnych ważnych mechanizmów związanych z funkcjonowaniem świadomości, podświadomości i nadświadomości. Każda z Nich ma swoje zadania:</p>
<ul>
<li>Świadomość -  posiada świadomość rozróżniającą, potrafi rozróżniać dobro i zło, przez co chroni podświadomość przed negatywnymi wzorcami, a także posiada pamięć chwilową,</li>
<li>Podświadomość - posiada świadomość wartościującą oraz odpowiada za pamięć, dzieli rzeczy na ważne i nieważne, w jej słowniku pojęć nie ma pojęcia "rzeczy mniej ważne", dla tego jeśli coś zapamięta, to pamięta to długo, a jeśli uzna rzecz za nieważną to o niej szybko zapomina. Kontroluje następujące rodzaje pamięci; pamięć krótkotrwałą, długotrwałą i poprzednich wcieleń. Ma też moc kreacji zdarzeń.</li>
<li>Nadświadomość - posiada Świadomość Najwyższego Dobra, wie co jest najwłaściwsze w danej chwili, a także częściowo odpowiada za to co przytrafia się nam w naszym życiu, prowadzi nas do duchowo inspirujących osób, książek, zdarzeń, a także częściowo chroni nas przed negatywnymi skutkami naszych negatywnych intencji blokując (do pewnego stopnia) ich realizację.</li>
</ul>
<p>Ludzka osobowość kształtuje się do szóstego roku życia, tzn. do tego wieku połączenie między świadomością a podświadomością jest bardzo mocne i mechanizmy świadomości rozróżniającej są jeszcze nie w pełni ukształtowane, dla tego wszelkie niewłaściwe poglądy dotyczące świata i życia w nim, w tym wieku utrwalają się stosunkowo łatwo. Po tym okresie życia jednostka jest w stanie oprzeć się negatywnym wpływom i z biegiem lat idzie jej to coraz lepiej, jednak pod wpływem nagłych-silnych emocji lub długotrwałej koncentracji, negatywne programy mogą z dużą dozą prawdopodobieństwa zakodować się w podświadomości.</p>
<p>Jak łatwo zauważyć podświadomość realizuje wszystkie nasze intencje, zarówno te dobre jak i złe, wobec siebie i świata, które zebraliśmy do tej pory. Przyjmuje się, że wszelkie negatywne intencje zebrane od momentu poczęcia do szóstego roku życia obciążają do 80% działań podświadomości, a obciążenia z poprzednich wcieleń w około 10% plus-minus 2%. Pozostałe 10%, które jest w miarę nie obciążone nie pozwala nam jeszcze zwariować w tym świecie.</p>
<p>Gdyby tak wziąć przeciętnego człowieka, nie rozwijającego się duchowo i zacząć analizować jego życie pod kątem wszystkich obciążeń jakie posiada, a w szczególności obciążeń z poprzednich wcieleń, to dość szybko da się zauważyć, iż zdecydowana ilość karmy, którą posiada po prostu nie oddziałowywuje na niego. Działają obciążenia z dzieciństwa, najmocniejsze obciążenia karmiczne, których przed urodzeniem nie dało się wyhamować, a także zadanie karmiczne, czyli to z czym dana osoba przyszła się uporać w tym wcieleniu. Inaczej sprawa przedstawia się u osób, które rozwijają się duchowo, u nich pobudzone są wszystkie wzorce.</p>
<p>Paradoks ten można uznać za niesprawiedliwy - dlaczego, skoro rozwijam się duchowo, mam dostawać po d... bardziej niż inni?</p>
<p>Jest w tym jednak głęboka mądrość.  Za tym faktem przemawiają dwie przesłanki:</p>
<ol>
<li>pobudzenie wszystkich wzorców nie pozwala nam ich przeoczyć, na ścieżce rozwoju duchowego,</li>
<li>przeciętny człowiek nie dał by sobie rady w życiu, gdyby musiał zmagać się ze wszystkimi swymi obciążeniami. Osoby rozwijające się duchowo, pomimo aktywności całej karmy, są w stanie dać sobie z nią radę, gdyż znają metody pracy z nią.</li>
</ol>
<p>Życie rozwojowców (określenie własne tej grupy społecznej), do momentu zajęcia się rozwojem duchowym najczęściej wyglądało tak samo jak i reszty społeczeństwa, a po ... było już ciekawie, choć nie zawsze miło. Punkt ten ich życiu, w którym nieuświadomione negatywne intencje wychodzą z ukrycia, nazywa się "Przebudzeniem Karmy." Często uaktywnienie  karmy odbywało się w sposób nagły, lecz nie wszystkie techniki rozwoju duchowego prowadzą do tak gwałtownych zdarzeń. Wykorzystując to kryterium podziału możemy wyróżnić dwie grupy technik:</p>
<ol>
<li>miękkie - które pozwalają w sposób względnie łagodny uporać się ze swymi wzorcami, zaliczamy do nich:
<ul>
<li>wizualizacja,</li>
<li>afirmacje,</li>
<li>medytacje (niektóre techniki),</li>
<li>rebirthing</li>
<li>zabiegi z wykorzystaniem energii (bioenergii, reiki i inne)</li>
</ul>
</li>
<li>twarde - ingerują w sposób ostrzejszy w podświadomość, jednak ich zaletą jest to, że pozwalają w sposób zdecydowanie szybszy uporać się z wzorcami, zaliczamy do nich:
<ul>
<li>medytacje</li>
<li>terapie regresywne, np. regresing®</li>
<li>inicjacje reiki i medytacje z tą energią</li>
<li>modlitwy</li>
</ul>
</li>
</ol>
<p>Dobrze ilustruje to następujący przykład:<br />
Mężczyzna (25 lat): „ Już dość wcześnie zacząłem interesować rozwojem duchowym. Na początku moje zainteresowanie ograniczało się do lektury artykułów i książek z tej tematyki. Później przyszedł czas na afirmacje, wizualizacje i inne techniki, które mogłem sam wykonać w domu. Potem poszedłem do mojej pierwszej pracy, która wprawdzie nie była najlepsza, ale to był czas największego kryzysu z pracą w naszym kraju, więc nie miałem specjalnego wyboru. Jednak już w tedy zaczynałem zauważać pewne wzorce powielające się w moim życiu (dotyczące przyciągania do siebie podobnego towarzystwa). Stwierdziłem, że: „Ja dalej już tak nie wytrzymam!!!” i zdecydowałem się wybrać na zajęcia Rocznej Szkoły Regresing’u. Po zajęciach, które odbyły się w sobotę i niedzielę, w poniedziałek poszedłem do pracy, gdzie na przerwie śniadaniowej dowiedziałem się, iż od przyszłego tygodnia przenoszą mnie na nowe stanowisko, które jest dużo cięższe i tylko nieco lepiej płatne. Przyczyną tak nagłej zmiany w mojej pracy było przebudzenie się karmy, a dokładniej wzorców zniewolenia i niewolnictwa. Uporanie się z nimi zajęło mi trochę czasu. W trakcie przepracowywania sobie tej karmy, kilka razy zmieniłem pracę i każda z nich była nieco lepsza od poprzedniej. Choć w sumie cała sytuacja nie należała do najprzyjemniejszych jednak teraz nie żałuję swoich wyborów, mimo wszystko warto było!!!!”</p>
<p>Oprócz wyżej wymienionych technik, które przyczyniają się do przebudzenia karmy (jak i innych nie wymienionych w tym artykule), istotne jest również wspomnienie o świętym popiele Wibutti, który został zmaterializowany przez Sai Babę. Zjedzenie go (ma pudrowy smak i zapach) powoduje także przebudzenie karmy, poza tym przyśpieszania on spalanie karmy.</p>
<p>Jak widać  wkraczając na tą ścieżkę warto zdawać sobie sprawę z tego jakie wiążą się z nią wyzwania, lecz nie zapominajmy, że rozwój duchowy może dać nam wiele dobrego, o wiele więcej niż jesteśmy w stanie sobie to wyobrazić.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czysta rasa...]]></title>
<link>http://miszczq.wordpress.com/2008/01/10/czysta-rasa/</link>
<pubDate>Thu, 10 Jan 2008 10:19:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>Gb.Ottis vel. MiszczQ</dc:creator>
<guid>http://miszczq.pl.wordpress.com/2008/01/10/czysta-rasa/</guid>
<description><![CDATA[Temat ten naszedł mnie zupełnie nagle, notka zatem będzie prawdopodobnie krótka, chyba, że jak ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Temat ten naszedł mnie zupełnie nagle, notka zatem będzie prawdopodobnie krótka, chyba, że jak mam to zwykle w zwyczaju mocno się nakręcę i zmienię swój tor na politykę, wtedy końca notatki nie będzie widać. Pozostaje mieć wam nadzieję, że jednak tak się nie stanie.</p>
<p>Ostatnio oglądałem sobie program National Geographic albo Animal Planet (sam już nie pamiętam gdzie to leciało), lecz uwagę mą przykuł fragment poświęcony koniom, gatunkowi, który przestał ewoluować od setek (a niektóre gatunki nawet od tysięcy) lat. Istota doskonała? A może skazana na wyginięcie? A może znowu maczał w tym swoje palce człowiek? Jak nic wina PO!</p>
<p>Żeby jednak przybliżyć wam nieco sprawę koni, muszę najpierw powiedzieć wam czym taki koń jest. Ze słownika języka polskiego możemy wyczytać taką oto informację:</p>
<blockquote><p><i>"Equus caballus", duże zwierzę roślinożerne o wydłużonej głowie i szyi, grzywie na karku i na czole, długim ogonie z włosia, długich nogach zakończonych kopytami i krótkiej sierści, hodowane głownie jako zwierzę wierzchowe i pociągowe</i></p></blockquote>
<p>Powiem tak, po przeczytaniu tego opisu mocno się wystraszyłem. Miałem w życiu to szczęście, że widziałem konia, w dodatku żywego. Teraz jednak postanowiłem wyobrazić sobie, że takiego nigdy nie widziałem i stworzyć obraz na podstawie opisu z słownika języka polskiego. Stworzyłem obraz w głowie i... Ni cholery, to nie był koń! Facet spieprzył sprawę, źle opisał konia. Koń bowiem ma cztery nogi, a zero rąk, do tych czterech nóg doczepiony jest tułów, od dupy strony mieści się zazwyczaj ogon (chyba, że koń miał pecha), naprzeciwko ogona mieści się szyja (coś jak ogon, tylko krótsze i sztywniejsze), a do szyi przytwierdzona jest głowa, która zakończona jest potężnym ryjem. W tym ryju natomiast mieszczą się wielgachne zęby, równie wielkie dziurki w nosie. Jeszcze jedno, górna część szyi oraz głowy pokryta jest włosiem. Gotowe. I to jest kurde koń!</p>
<p>Miało być krótko, a ja już się rozkręcam. Konie są różne i jest ich wiele, są konie angielskie, są konie arabskie, angloarabskie, hanowerskie, a nawet trojańskie (te ostatnie są z drewna, podobno wyginęły, rodziły ludzi zamiast małych koników). Podsumowując, konie są dziwne i jest ich wiele. Tak zdecydowali z PiS skurczybyki.</p>
<p>Co to ma do czystej rasy? Ano wrócić muszę do obejrzanego programu. Było tam o koniach i o całkowicie czystej (i jednocześnie najstarszej) rasie. Rasa był tak czysta, ze ludzie postanowili zachować ją dla potomnych i nie brudzić jej końmi innej rasy. Nie wiem jak to była rasa, specjalistą do spraw koni nie jestem, więc nie powiem. Dla tych koni został wydzielony specjalny obszar, na który nie mają wstępu inne zwierzęta (w tym brudne gatunki koni). W ten oto sposób najczystsza rasa koni żyje w pierdlu.</p>
<p>Konie jednak to nie są głupie zwierzęta i wiedzą, że mają kilka praw (do adwokata nie mają akurat, do wolności zresztą też nie), mają prawo do rozmnażania. Lecz jak zwykle ludzie musieli w to ingerować i zadecydowali, że konie mogą rozmnażać się tylko miedzy swoim szczepem (prowadzi to do kazirodztwa, ale ludzie mają jazdy tylko w przypadku samych siebie) i nic więcej. Nawet jak przypadkiem trafi się jakiś wspaniały dorodny ogier, to panie konnice (nie mylić z zakonnicami, jak koń zapładnia konnice to stoi za nią i wtedy jest zakonnicą) muszą olać gościa i wrócić do swoich ciapciaków. Ale trudno tak zadecydowali biali i czarni, i żółci, i inni.</p>
<p>A skoro już jesteśmy przy białych, czarnych, żółtych i innych to... Czemu u nas nie zachowuje się jedności ras? Czemu u nas nie wydziela się kilku idealnie białych, kilku idealnie czarnych, kilku idealnie czerwonych, kilku idealnie żółtych, kilku idealnie innych i nie trzyma w jakiejś separacja dla potomnych? Ludzie są gorsze od koni i nie zasługują na czystość rasy? A może tutaj chodzi o coś jeszcze innego? Człowiek myśli tylko o tym jak spieprzyć życie innym? Dostrzegam tutaj kilka idiotyzmów, ale człowiek nigdy racjonalnie nie postępował.</p>
<p>Zatem czytelniku, czy jesteś biały, czy jesteś czarny, czy jesteś żółty, czy jesteś czerwony, czy jesteś jeszcze innego koloru... Idź i zachowaj swą czystość, jeśli jesteś sprawiedliwym... Idź i brudź się z innymi, jeśli jesteś niewolnikiem...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niewolnicy w mundurkach]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/2007/12/19/niewolnicy-w-mundurkach/</link>
<pubDate>Wed, 19 Dec 2007 12:43:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://analogicznie.pl.wordpress.com/2007/12/19/niewolnicy-w-mundurkach/</guid>
<description><![CDATA[ 
&#8220;Szanowny Panie Rzeczniku, zwracam się z prośbą o zwrócenie uwagi na problem zniewoleni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> <img src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2007/12/kolczasty.jpg" /></p>
<p><span class="postbody">"Szanowny Panie Rzeczniku, zwracam się z prośbą o zwrócenie uwagi na problem <i><b>zniewolenia uczniów przez nieuczciwych nauczycieli</b></i>. <font color="#ff0000"><i><b>Obowiązek szkolny, który stoi w sprzeczności z podstawowymi prawami człowieka</b></i></font> często jest egzekwowany w znacznie większym zakresie niż to przewiduje prawo. Takie praktyki bez wątpienia są współczesną formą niewolnictwa. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o podjęcie skutecznych działań, których skutkiem będzie położenie kresu panującemu w szkołach bezprawi, w tym łamaniu praw człowieka." Pisze <a href="http://prawa-ucznia.pl/forum/viewtopic.php?p=3485#3485">RPU </a>do RPO (polecam "dyskusj" na linkowanym forum RPU, zwłaszcza to o bajkach). </span></p>
<p>Ktoś wie gdzie leży granica absurdu? Ja rozumiem, że uczniowie mają ciężkie życie (też miałem) , ale nazywanie tego <a href="http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3947597">niewolnictwem </a>jest objawem co najmniej niezrozumienia słów, których się używa. Toż to uczniowie czerpią profity z prac domowych, nie nauczyciele.</p>
<p>Oczywiście, że gdy matematyk, fizyk, polonista z chemikiem się uprą, to do wieczora możnaślęczeć nad lekcjami... Tylko coś mi się wydaje, że zadania nie są jakoś przesadnie trudniejsze niż to drzewiej bywało, jeno młodzież bardziej leniwa (dobra, jestem starym zgredem).</p>
<p>Z drugiej strony, trudno nie przyznać choć trochę racji rzecznikowi (pomijając formę w jakiej to wyraża) - szkoła zawłaszcza czas wolny uczniów (ale czy uczniowie mają prawo do czasu wolnego?).</p>
<p>W radosnym marszu ku Nowej Świetlanej Przyszłości przekroczyliśmy kolejny Rubikon  - dzieci i <a href="http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35056,4772320.html">ryby</a> domagają się (przez swoich przedstawicieli) poszanowania praw i godności - mniej lub bardziej urojonych (ciekawe, kto roi sobie bardziej? - przedstawiciele?).</p>
<p>Z tego wszystkiego najbardziej podoba mi sie fragment wyróżniny na czerwono - widac po <a href="http://prawa-ucznia.pl/#linki">www</a> rzecznika z kim trzyma, ale mógłby nie przesadzać.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wietnam: Strajk w fabryce Nike]]></title>
<link>http://soccafe.wordpress.com/2007/12/01/12/</link>
<pubDate>Sat, 01 Dec 2007 17:09:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>lzaaq</dc:creator>
<guid>http://soccafe.pl.wordpress.com/2007/12/01/12/</guid>
<description><![CDATA[Tysiące pracowników z fabryki Tae Kwang Vina, która produkuje buty dla firmy Nike strajkuje. W fa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p ALIGN="justify"><strong>Tysiące pracowników z fabryki Tae Kwang Vina, która produkuje buty dla firmy Nike strajkuje. </strong><strong><font COLOR="#000080">W fabryce pensje wynoszą ok. 150 zł. miesięcznie.</font></strong><strong> Prawie 14 tys. osób pracuje w fabryce Tae Kwang Vina w Dong Nai niedaleko od miasta Ho Chi Minh. 10% produkcji Nike pochodzi z tej fabryki. Co roku Tae Kwang Vina produkuje ok. 7,5 mln par butów dla Nike'a.</strong></p>
<p ALIGN="justify">Dziesięć lat temu niezależny audyt wykrył, że w fabryce Tae Kwang praca po godzinach w niebezpiecznych warunkach to norma. Nike musiało gęsto się tłumaczyć z niedociągnięć swojego południowokoreańskiego podwykonawcy, do którego należały hale produkcyjne. Nike także został oskarżony o wykorzystywanie w swoich indonezyjskich fabrykach pracy dzieci oraz wprowadzanie półniewolniczych warunków pracy.</p>
<p ALIGN="justify">W 1996 r. amerykańska stacja telewizyjna CBS pokazała reportaż o warunkach pracy w fabrykach Nike'a w Wietnamie. W Marcu 1997 r. grupa Vietnam Labor Watch pojechała do Wietnamu, aby badać sytuację. (Raport.) Jeszcze trzy inne grupy pojechały do Wietnamu i badały sytuację w fabrykach. Wtedy aktywiści organizowali bojkot firmy. Akcje protestacyjne miały miejsce w różnych miastach USA i świata, wsród nich słynna akcje gdzie biedna młodzież podpaliła buty Nike'a przed New Jorskim sklepem firmowym tej firmy.</p>
<p ALIGN="justify">W roku 1997, w wyniku bojkotu Nike przyjął kodeks postępowania, określający między innymi dolną granicę wieku osób które mogą być zatrudniane przy wytwarzaniu jego produktów. Jednak warunki pracy nie poprawili się.</p>
<p ALIGN="justify">W 2005 r. Nike przyznał się do wyzysku pracowników w krajach Dalekiego Wschodu. Firma opublikowała 108 stronicowy raport, w którym stwierdziła m. in., że zmuszała pracowników, głównie kobiety do pracy w nadgodzinach, lekceważyła normy bhp i nie zapewniała nawet dostępu do wody pitnej. Pracownicy odmawiający pracy w nadgodzinach (do 60 godzin na tydzień) byli karani przez pracodawcę. Nike opublikował raport po tym, jak grupie pracowników, którzy wystąpili z powództwem wypłacił wysokie odszkodowanie w drodze ugody pozasądowej.</p>
<p ALIGN="justify">Nike, której siedziba mieści się w stanie Oregon ma 124 fabryki w Chinach, 73 w Tajlandii, 35 w Korei Płd i 34 w Wietnamie. Ogółem w różnych krajach świata ma ponad 700 zakładów produkcyjnych.</p>
<p>Za : <a TARGET="_blank" HREF="http://cia.bzzz.net/wietnam_strajk_w_fabryce_nike">C.I.A. </a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[wolność]]></title>
<link>http://niepowazny.wordpress.com/2007/10/24/wolnosc/</link>
<pubDate>Wed, 24 Oct 2007 08:55:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dawid Garus</dc:creator>
<guid>http://niepowazny.pl.wordpress.com/2007/10/24/wolnosc/</guid>
<description><![CDATA[Pora napisać coś o najważniejszym prawie człowieka. O prawie do wolności. Czym jest tak na praw]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pora napisać coś o najważniejszym prawie człowieka. O prawie do wolności. Czym jest tak na prawdę wolność? Zacznę od tego, że jest to <em>prawo</em>, a nie <em>obowiązek</em>. Czyli, jeżeli ktoś chce dobrowolnie zrzec się prawa do wolności, nikt mu tego nie powinien zabronić. Bo gdy wolny człowiek odda się komuś jako niewolnik, to jego decyzja. To niekoniecznie jest złe dla tej osoby i może na tym wyjść dobrze. Przykładowo jego pan, w zamian za posłuszeństwo zapewni mu i jego rodzinie wyżywienie i dach nad głową. Za średniowiecza wolni ludzie często oddawali się pod opiekę seniorowi. Jeżeli komuś taki tryb życia odpowiada, to jego wybór. Bo jedną z dwóch najważniejszych zasad wolności jest twierdzenie, iż <strong>chcącemu nie dzieje się krzywda</strong>. Co to w praktyce oznacza? A no to, że jeżeli ktoś dobrowolnie chce zrobić coś, co jest dla niego niekorzystne, to ma takie prawo. Chcesz się okaleczyć? Proszę bardzo. Chcesz ryzykować jazdą bez zapiętych pasów? Droga wolna. Mimo ostrzeżenia nie usuwasz się z drogi, gdy jedzie czołg - masz takie prawo, prawo do popełnienia samobójstwa, bo niby z jakiej racji ktoś ma Ci zabronić pozbawienia się <em>swojego</em> życia?<br />
Wkraczamy właśnie w zależności między wolnościa, a moralnością oraz jak dalego powinna sięgać wolność. Przed chwilą padło bardzo ważne stwierdzenie. Każdy powinien mieć prawo robić ze <em>sobą</em> co chce. Ze szczególnym naciskiem na słowo "sobą". Bo druga najważniesza zasada wolności brzmi: <strong>nie ma przestępstwa bez ofiary</strong>. Więc dorosły człowiek powinieć mieć prawo iść do prostytutki lub dać sobie w żyłe. A dlaczego nie? Są jakieś ofiary? Czy ktoś straci z tego powodu? Nikt, może tylko ów człowiek, ale samemu się nie pozwiesz do sądu, prawda? Można by tu się jeszcze kłócić, że taka naćpana osoba może wyjść na ulice, kogoś zabić, czy prowadzić samochod, ale w takim razie należy również zabronić alkoholu, który ma gorsze skutki od większości narkotyków, a skala alkoholizmu jest 10 razy większa.<br />
Moralność natomiast jest kwestią względną. Co kraj, to obyczaj, a poszczególni ludzie różnią się od siebie nawzajem. Tak więc dla jednego (w tym dla mnie) niemorlanym będzie zabieranie (= kradzież) ludziom zarobionych ciężką pracą pieniędzy, a następnie wpłacanie ich na wspólne konto wszystkich obywateli, skąd będą czerpać korzyści nieroby pobierający zasiłek; dla innych niemoralne jest odbieranie ludziom tego zasiłku. Prawda jest taka, że gdyby ktoś bardzo chciał, to na pewno znajdzie jakąś prace - nie ważne jaką, w końcu "żadna praca nie hańbi" ;) Trudno jest zdefiniować moralność, jednak istnieją normy niepodlegające dyskusji, takie, jak te zapisane w dekalogu. <strong>Jednak skoro człowiek jest obdarzony wolną wolą, to przecież ma prawo łamać zasady moralne, nie?</strong> Bo gdybyśmy musieli postępować tylko moralnie, to nie mieli byśmy wolnej woli, daru od Boga. Trochę o religii zaczęłem gadać... Niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący, czy nie, ma wolną wolną i powinien móc robić to, na co mu zezwala sumienie (byle nie naruszać cudzej własności oczywiście). Wierzący zaś uważają, że będą z tego dodatkowo rozliczani, ale po raz kolejny powtarzam - decyzja należy do człowieka. Nawet Bóg nie ma prawa mu niczego zabronić. Ma za to prawo go z tego rozliczyć.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
