<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>narzekanie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/narzekanie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "narzekanie"</description>
	<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 18:17:57 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[O lejałtach raz jeszcze]]></title>
<link>http://charonsboat.wordpress.com/?p=27</link>
<pubDate>Thu, 10 Jul 2008 20:43:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>charon</dc:creator>
<guid>http://charonsboat.wordpress.com/?p=27</guid>
<description><![CDATA[Mam taką naturę, że w przeciwieństwie do niektórych, potrzebuję zmian. Choćby głupia zmiana ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Mam taką naturę, że w przeciwieństwie do niektórych, potrzebuję zmian. Choćby głupia zmiana avatara na forum, tapety na pulpicie czy szablonu na blogu. Coś się musi zmieniać.</p>
<p>Dlatego ustawiłem nową skórkę.</p>
<p>Niestety nie będę zadowolony, póki nie pojawi się tu szablon mojego własnego autorstwa. Oryginalny, unikalny i niepowtarzalny. Umiem zrobić coś takiego, zrobiłem coś takiego (w końcu trzeba coś zrobić z wolnym czasem), ale z przyczyn, <a href="http://charonsboat.wordpress.com/2008/06/17/hello-world/">o których wspomniałem</a>, nie mogę go tu mieć.</p>
<p>Jedyną możliwością jest znalezienie hostingu, na co się na razie nie zapowiada.</p>
<p>Tak, wiem. Znowu narzekam. Zrzęda ze mnie i tyle.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Odrobinę o Warszawie]]></title>
<link>http://charonsboat.wordpress.com/?p=26</link>
<pubDate>Thu, 10 Jul 2008 20:35:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>charon</dc:creator>
<guid>http://charonsboat.wordpress.com/?p=26</guid>
<description><![CDATA[Z powodu pewnych zawirowań, o których nie będę tutaj pisał, najprawdopodobniej pożegnam się z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Z powodu pewnych zawirowań, o których nie będę tutaj pisał, najprawdopodobniej pożegnam się z życiem mieszkańca akademika i udam się na stancję. Dla jednych byłaby to zmiana na lepsze, dla innych na gorsze. Jednym z głównych mankamentów stancji jest oczywiście jej poszukiwanie. Szczególnie, jeśli nie ma się zgranej, kilkuosobowej paczki, z którą można by podzielić koszty.</p>
<p style="text-align:justify;">Warszawa znana jest wszystkim z nieraz absurdalnych cen. Oczywiście nie jestem bogaczem, ani nie szukam luksusu. Potrzebuję normalnego lokum w normalnej cenie. Dwie propozycje właśnie wczoraj sprawdzałem.</p>
<p style="text-align:justify;">Miałem opowiedzieć o obu opcjach, ale nie będę zanudzał. Jedna absurdalnie droga, szczególnie biorąc pod uwagę brak łożka (trzeba dokupić), biurka i nawet pralki. Drugiej nie brakuje właściwie nic z wyjątkiem sensownej możliwości podłączenia internetu, do którego dostępu potrzebuję. Wróciłem bez rezultatu.</p>
<p style="text-align:justify;">Szkoda mi w sumie tej drugiej opcji. Gdyby był dostęp do sieci... Zresztą sama okolica ukazuje Warszawę z nieco innej strony. Okolica bardziej wiejska niż wschodnie zadupie, na którym spędzam wakacje. Brakowało tylko kur biegających po osiedlowej drodze. Wcale nie za granicami miasta, lecz na Ursynowie. Dojazd znośny. Tylko ten cholerny internet...</p>
<p style="text-align:justify;">Pozostało szukać dalej. Jeszcze całe wakacje przede mną. W sumie będzie to ciekawe doświadczenie pewnego, nieznanego dotąd aspektu studenckiego życia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Eksperyment: Pozytywne nastawienie - kontra negatywne. ]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=732</link>
<pubDate>Tue, 08 Jul 2008 21:13:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=732</guid>
<description><![CDATA[
Jack Canfield, prezes SelfEsteem Seminars, nauczył mnie cudownego dowodu na wyższość pozytywneg]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/07/optymista.jpg" /></p>
<p>Jack Canfield, prezes SelfEsteem Seminars, nauczył mnie cudownego dowodu na wyższość pozytywnego nastawienia nad nastawieniem negatywnym.<br />
Stosuję go podczas moich warsztatów.<br />
Zapraszam na środek jedną z kobiet i proszę, by stanęła twarzą do grupy.<br />
Upewniwszy się, że ma zdrowe ramiona, proszę moją ochotniczkę, by zacisnęła pięści i wyciągnęła ramiona w bok. Staję naprzeciw niej, wyciągam rękę i próbuję jej ramię zepchnąć w dół, prosząc jednocześnie, by opierała się co sił.<br />
Jeszcze nigdy nie udało mi się zepchnąć jej ramienia w dół za pierwszym razem.<br />
Proszę następnie o opuszczenie ramion, zamknięcie oczu i powtórzenie dziesięć razy następującego zdania: „Jestem słaba i niegodna szacunku”.<br />
Proszę moją ochotniczkę, by <strong>naprawdę wczuła się w te słowa</strong>. Kiedy powtórzy zdanie dziesięć razy, proszę, by otworzyła oczy i ponownie wyciągnęła ramiona, dokładnie tak samo jak poprzednio. Przypominam, by opierała się jak tylko może.<br />
Natychmiast udaje mi się zepchnąć jej ramię w dół, jak gdyby cała siła z niej uszła.</p>
<p>Szkoda, że nie możesz zobaczyć min moich ochotniczek, kiedy nie udaje im się oprzeć mojemu naciskowi. Kilka osób prosiło mnie o powtórzenie próby. „Nie byłam jeszcze gotowa!”  błagają.<br />
Ale, jak amen w pacierzu, i za drugim razem dzieje się to samo  przy niewielkim nacisku z mojej strony, ramię opada w dół.<br />
Stoją oniemiałe.</p>
<p>Pewnego razu poprosiłam jedną z ochotniczek, by jeszcze raz zamknęła oczy i powtórzyła dziesięć razy następujące zdanie pozytywne: „Jestem silna i godna szacunku”. I tym razem prosiłam, by naprawdę wczuła się w te słowa.<br />
Po raz kolejny poprosiłam o wyciągnięcie ramion i stawienie oporu mojemu naciskowi.  Ku jej zdumieniu (i wszystkich na sali) ramię ani drgnęło.<br />
Co więcej, opór był jeszcze silniejszy niż za pierwszym razem.  Kiedy dalej naprzemiennie proszę o nastawienie pozytywne i negatywne, wynik jest zawsze ten sam. Po zdaniu negatywnym ramię idzie w dół, po pozytywnym nie udaje mi się go zepchnąć.<br />
Powtórzyłam też eksperyment nie wiedząc, jakie zdanie wypowiada ochotniczka. Wyszłam z sali i grupa sama ustaliła, czy ma to być zdanie pozytywne czy negatywne.<br />
Nie było żadnej różnicy. Słabe słowa to słaba ręka, mocne słowa  mocna ręka.  Jest to spektakularny dowód na to, jaka siła kryje się w słowach, które wypowiadamy.<br />
Słowa pozytywne powodują, że jesteśmy silni fizycznie, słowa negatywne nas fizycznie osłabiają.</p>
<p>A najbardziej zdumiewające w tym wszystkim jest to, że nieważne czy tym słowom wierzymy czy nie.</p>
<p>Wystarczy je wypowiedzieć, a nasze wewnętrzne Ja daje im wiarę.</p>
<p>Jakby nie umiało odróżnić prawdy od fałszu.<br />
Ja wewnętrzne dokonuje oceny.<br />
Reaguje jedynie na to, czym się je karmi.<br />
<strong>Kiedy docierają do niego słowa „Jestem słaby”, poucza całą naszą resztę: „On chce być dzisiaj słaby”. Kiedy docierają słowa „Jestem silny”, do ciała płynie instrukcja: „On chce być dzisiaj silny”.</strong><br />
Jaki z tego płynie wniosek?<br />
PRZESTAŃ SIEBIE KARMIĆ NEGATYWNYMI MYŚLAMI.</p>
<p><strong>Negatywne myśli okradają nas z sił...  i powodują, że strach paraliżuje jeszcze bardziej. </strong></p>
<p>Koncepcja pozytywnego myślenia nie jest nowa.</p>
<p>„Nie bądź taką Pollyanną! <em><span style="color:#808080;">(Pollyanna to cudowna opowieść o dziewczynce, która bawiła się w wyszukiwanie w przeciwnościach losu „czegoś, z czego można byłoby się cieszyć”.  „Pollyanna”, „Pollyanna dorasta”  cykl powieści autorstwa Eleanor H. Porter, Nasza Księgarnia, Warszawa))</span></em><br />
Zapewne wiele razy ktoś podobnymi słowami sprowadzał Cię na ziemię, kiedy próbowałeś na coś spojrzeć z pozytywnej strony. Ja sama przez wiele lat nie miałam wątpliwości, że to źle być Pollyanną.<br />
Podświadomie wbijano mi to do głowy.<br />
Któregoś wieczoru przy kolacji, z uporem maniaka próbowałam zmusić przyjaciółkę, by dostrzegła dobre strony czegoś, co ona szczerze odżegnywała od czci i wiary.<br />
W końcu rzuciła pogardliwie: „Zaczynasz mówić jak Pollyanna”.<br />
„A cóż w tym złego?”  palnęłam ku jej, i własnemu, zdumieniu.<br />
„Cóż złego widzisz w tym, aby mieć pozytywny stosunek do życia, nawet jeśli rzuca Ci kłody pod nogi? Cóż złego w tym, że zwracasz wzrok w kierunku słońca, zamiast dostrzegać tylko nędzę i rozpacz?<br />
Cóż złego w tym, że starasz się odnaleźć dobre strony każdej sytuacji?<br />
Nic!” - powiedziałam stanowczo.<br />
„Nie rozumiem”  dodałam, nie dowierzając sama sobie  „skąd takie opory przed tego typu myśleniem”.<br />
A przecież opór mamy!<br />
Jakże trudno przekonać ludzi do idei pozytywnego myślenia. Ilekroć podczas warsztatów i zajęć przedstawiam swoje poglądy na ten temat, słuchacze natychmiast ripostują:<br />
„Przecież to takie nierealistyczne!”.<br />
A kiedy ich pytam dlaczego myślenie negatywne miałoby być bardziej realistyczne, nie potrafią odpowiedzieć.<br />
Ludzie automatycznie zakładają, że to co złe jest realistyczne, a to co dobre  nie.<br />
Przy bliższym zastanowieniu się widać, że to kompletny absurd.<br />
Podobno ponad 90% naszych obaw nigdy się nie spełnia.<br />
Czyli nasze negatywne troski mają około 10% szansy, że się sprawdzą.<br />
Jeśli tak jest rzeczywiście, to czy myślenie pozytywne nie jest bardziej realistyczne od myślenia negatywnego?<br />
Pomyśl, jak to jest w Twoim przypadku.<br />
Dam głowę, że większość Twoich obaw nigdy się nie sprawdza.<br />
Więc czy naprawdę jesteś takim realistą, martwiąc się bez przerwy? Nie!</p>
<p>Zastanów się, a dojdziesz do wniosku, że nie chodzi o to, która z tych postaw jest bardziej realistyczna, tylko o to po co się zadręczać, kiedy można być szczęśliwym?<br />
Oprócz Pollyanny, głosili ją wiele lat temu Norman Vincent Peale, Napoleon Hill, Maxwell Maltz i inni. Jeszcze dzisiaj można kupić ich książki.</p>
<p>Więc dlaczego ludzie nie myślą bardziej pozytywnie?<br />
Chyba nie wiedzą, jakie w tym celu trzeba spełnić wymagania. Pozytywne myślenie wymaga wielkiego zaangażowania i bardzo wielu ćwiczeń. A kiedy już tę umiejętność doskonale opanujesz, będziesz musiał ją koniecznie podtrzymywać.<br />
Nie znam nikogo, komu udałoby się bez ciągłego ćwiczenia uczynić z pozytywnego myślenia trwały nawyk. Może tacy gdzieś są, ale ja ich nie spotkałam.<br />
Z moich doświadczeń wynika, że bez ćwiczenia ta umiejętność zanika.<br />
Tego większość ludzi nie rozumie.  Wiem, że to niesprawiedliwe, że kiedy tylko człowiek przestaje myśleć pozytywnie, automatycznie włącza się myślenie negatywne.<br />
Ale to jak z ćwiczeniami fizycznymi.<br />
Kiedy już nabierzesz kondycji fizycznej, nie możesz przestać ćwiczyć, bo mięśnie szybko zwiotczeją i zamiast pięćdziesięciu siadów z pozycji leżącej, zrobisz maksimum dwadzieścia. Musisz stale ćwiczyć.  Tak samo jest z umysłem. Dopóki codziennie rozwiązujesz problemy, uczestniczysz w ożywczych dyskusjach, czytasz, umysł zachowuje bystrość. Natomiast po dwóch tygodniach wakacji, wylegiwania się na plaży, umysł rozmięka. Dopiero po kilku dniach wraca do formy.</p>
<p>Niektóre sfery naszej psychiki wymagają ciągłych wzmocnień, a jedną z nich jest pozytywne nastawienie psychiczne.<br />
Więc siedzisz przede mną, jak kupka nieszczęścia. Jak się w ogóle zabrać do odwrócenia kierunku nędznych myśli, które odzierają Cię z sił?  Aby to zrobić, musisz zacząć działać...</p>
<p><em>Więcej w: Jeffers Susan - Nie bój się bać</em></p>
<p><strong>Powiązane posty:</strong></p>
<p>• <a href="../2008/02/14/uwazaj-co-mowisz/">Uważaj, co mówisz…</a></p>
<p>• <a href="../2008/05/27/rezygnacja-i-bezradnosc-w-obliczu-trudnosci-jak-pokonac-pesymizm/">Rezygnacja i bezradność w obliczu trudności - jak pokonać pesymizm?</a></p>
<p>• <a href="../2008/06/05/tak-mocno-pragniesz-oto-przyczyna-dlaczego-nie-otrzymujesz/">Tak mocno pragniesz…? Oto przyczyna dlaczego nie otrzymujesz.</a></p>
<p>• <a href="../2008/01/07/nie-istnieja-bledy-tylko-lekcje/">Nie istnieją błędy - tylko lekcje</a></p>
<p>• <a href="../2008/05/11/pozytywne-myslenie-nie-wystarczy/">Pozytywne myślenie nie wystarczy!</a></p>
<p>• <a href="../2008/05/13/jak-sprawic-by-inni-uwierzyli-we-wlasne-sily/">Jak sprawić by inni uwierzyli we własne siły?</a></p>
<p>• <a href="../2008/06/01/porazka-jest-matka-sukcesu/">Porażka jest matką sukcesu</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie umiem gotować]]></title>
<link>http://charonsboat.wordpress.com/?p=23</link>
<pubDate>Sat, 05 Jul 2008 21:20:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>charon</dc:creator>
<guid>http://charonsboat.wordpress.com/?p=23</guid>
<description><![CDATA[Zjadłem właśnie kiełbasę. Rozgotowaną kiełbasę oczywiście. Oczywiście, bo ja nie mogę ugo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Zjadłem właśnie kiełbasę. Rozgotowaną kiełbasę oczywiście. Oczywiście, bo ja nie mogę ugotować poprawnie kiełbasy. Zawsze ją rozgotuję. Zastanawia mnie ten fakt. W poniższym wywodzie postaram się przeanalizować go i odnaleźć przyczynę tego stanu rzeczy.</p>
<p style="text-align:justify;">Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, skąd wnioskuję o nieuniknioności faktu rozgotowania kiełbasy. Oczywiście o owej nieuniknioności można mówić pod warunkiem, że to ja ją gotuję. Kiełbaski, parówki i podobne produkty przyszło mi gotować nie raz. Zawsze były rozgotowane.</p>
<p style="text-align:justify;">Oczywiście tematem rozważań jest przyczyna tego stanu rzeczy. Do problemu trzeba podejść sceptycznie. Należy być wolnym od uprzedzeń i stereotypów, których przykładem jest ten mówiący o tym, że to kobiety powinny gotować. Na początek spróbuję wysuąć parę hipotez.</p>
<p style="text-align:justify;">Pierwsza to ta, którą wielu z nas tłumaczy problemy z przybyciem na czas. Muszę wyjść za 15 minut. Jeśli to zrobię teraz, na pewno będę za wcześnie. Czekam, bo nie będę tam moknąć jak ostatni idiota. Niestety pozostały w takiej sytuacji kawałek czasu, który z ochotą poświęcam na drobne bzdury,  ma tendencję do skracania się. Ileż to razy, myśląc że jeszcze sporo czasu zostało, spoglądałem po chwili na zegarek i spostrzegałem, że już muszę iść! Zapewne dobrze odgadliście. Tym tłumaczeniem są zakrzywienia czasoprzestrzenne.</p>
<p style="text-align:justify;">Inne wytłumaczenie polega na stwierdzeniu, że moment, w którym kiełbasa jest poprawnie zagotowana, to w rzeczywistości chwila. Chwila w sensie dosłownym, czyli nieskończenie krótka. Nanosekundę wcześniej jest niedogotowana, a nanosekundę później rozgotowana. Teoria na pierwszy rzut oka zdaje się być elegancka. Przyjęcie jej implikuje także inny fakt. Fakt niemożliwości poprawnego ugotowania kiełbasy.</p>
<p style="text-align:justify;">Tutaj jednak dochodzimy do absurdu. Przecież nie raz dostawałem na talerz dobrze zrobioną kiełbasę, taką naprawdę smaczną. Z tego powodu należy także odrzucić pierwszą hipotezę. O ile problem z przychodzeniem za późno lub za wsześnie ma wiele osób, to problem z gotowaniem mam tylko ja. Zatem powodu należy szukać nie w pokrętnych prawach fizyki, chemii lub innej nauki. Przyczyna tkwi we mnie.</p>
<p style="text-align:justify;">Jest ona dziecinnie prosta. <strong>Nie umiem gotować</strong>. Jak dobrze, że na studiach są stołówki, kebaby i inne miejsca, gdzie za grosze można zjeść. Jak dobrze, że w wakacje większość posiłków może mi przygotować matka. Chwała jej za to! Mi niestety pozostaje pogodzić się z przykrą rzeczywistością i starać się jeść to, co przygotują inni.</p>
<p style="text-align:justify;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jeśli jesteś klientem KFC...]]></title>
<link>http://photomarcin.wordpress.com/?p=11</link>
<pubDate>Tue, 20 May 2008 22:52:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>photomarcin</dc:creator>
<guid>http://photomarcin.wordpress.com/?p=11</guid>
<description><![CDATA[&#8230;to przeczytaj. Koniecznie.
Ja wiem, że jedzenie tam jest dobre, i, jak na restaurację typu ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>...to przeczytaj. Koniecznie.</p>
<p>Ja wiem, że jedzenie tam jest dobre, i, jak na restaurację typu "fast food", naturalne.</p>
<p>Zdaję sobie również sprawę z faktu, iż nie jest to restauracja pięciogwiazdkowa, i że maniery jakieś wysoce dworskie w niej nie obowiązują.</p>
<p>Ale.</p>
<p>Czy za każdym razem, kiedy coś jesz, musisz zostawiać połowę posiłku na/pod stołem?</p>
<p>Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak to wkurwia małego, szarego człowieczka, którego obowiązkiem jest dbanie o czystość sali. Nawet bez Twoich odpadków jest to praca dość ciężka i męcząca, serio.</p>
<p>Dokładne posprzątanie sali, na której nie ma już klientów, a która była na bieżąco sprzątana w ciągu dnia, zajmuje ok. 2h, z myciem podłóg itp.</p>
<p>Jeśli przed zamknięciem przyjdziesz, razem ze sporą grupą innych osób (a tak jest prawie zawsze), to zmuszasz osobę odpowiedzialną za sprzątanie do porzucenia swoich normalnych obowiązków i obsłużenia Ciebie bądź kogoś z tej grupy.</p>
<p>W związku z tym sala nie jest sprzątana na bieżąco. Zbiera się syf - frytki, składniki sałatek, kawałki kurczaka. Do tego brud z Twoich butów.</p>
<p>Do tego wykazujesz, Drogi Kliencie, dziwną tendencję paciania brudnymi palcami po ścianach, które trzeba potem umyć.</p>
<p>Ostatnio dwóm osobom zajęło to czas od 21.30 do 00.30.</p>
<p>A normalnie robi to jedna osoba. O której więc poszłaby do domu? Policzmy.</p>
<p>21.30 - 22.30: jedna godzina.</p>
<p>22.30-23.30: druga godzina.</p>
<p>23.30-00.30: trzecia godzina.</p>
<p>To czas dla dwóch osób. Trzy godziny.</p>
<p>Logicznie rzecz ujmując, jednej osobie zajęłoby to dwa razy więcej czasu. Skończyłaby więc po 6 godzinach. O 3.30.</p>
<p>Teraz, Drogi Kliencie, weź pod uwagę, że osoba ta zaczyna pracę o 14. Do 21.30 obsługuje klientów, biega, rozmawia, użera się z co bardziej wrednymi wersjami Ciebie, często nosi ciężkie kartony z różnymi produktami.</p>
<p>I przy tym wszystkim ma świadomość, że do późnego wieczora/nocy będzie jeszcze sprzątać całą salę po to, żebyś Ty, przychodząc rano, miał czystą salę do zasyfienia.</p>
<p>Wykaż nieco zrozumienia, sympatii i wyobraźni. Zastanów się, zanim następnym razem rozlejesz napój dookoła swojego stolika. Nawet nie wiesz, jak pracownicy będą Ci wdzięczni za to, że pozostawisz po sobie porządek.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[drugie]]></title>
<link>http://pietras.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Sat, 17 May 2008 20:04:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>pietras</dc:creator>
<guid>http://pietras.wordpress.com/?p=15</guid>
<description><![CDATA[Poprzednio, a sporo czasu upłynęło od pierwszej notki, napisałem, że zaczynam się urządzać w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Poprzednio, a sporo czasu upłynęło od pierwszej notki, napisałem, że zaczynam się urządzać w ciemni.<br />
Chciałbym się pochwalić, iż już technikę ciemniową opanowałem na dość dobrym poziome. No, może kilka małych błędów się zawsze wkradnie - każdemu może się zdarzyć. Lecz wracając do tematu...</p>
<p><img src="http://farm3.static.flickr.com/2176/2500238880_621283e85f_o.jpg" alt="Ania w studio, 2008" /></p>
<p>Mając już pewien okres czasu w domu średni format, człowiek zaczyna z nim się coraz lepiej dogadywać. Ba! Rzekłbym nawet, iż Bronica mnie polubiła, gdyż całkiem całkiem kadry mi wychodzą. ;)</p>
<p>A to wszystko przez tego o to człowieka, którego przedstawię Wam niżej.<br />
Holandia ludziom w głowie miesza - nawet, jeśli nie wyjechali do tego wspaniałego kraju.<br />
Artur - dzięki, żeś mnie średnim zaraził. :D W nagrodę Cię wystawię na bloga. :o)</p>
<p><img src="http://farm4.static.flickr.com/3227/2500238884_9ae772db69_o.jpg" alt="Zniecierpliwienie. 2008" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[marudzenie...]]></title>
<link>http://photomarcin.wordpress.com/?p=9</link>
<pubDate>Tue, 13 May 2008 23:12:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>photomarcin</dc:creator>
<guid>http://photomarcin.wordpress.com/?p=9</guid>
<description><![CDATA[&#8230;czyli czynność standardowa dla gatunku, do którego należę.
Otóż mam dość KFC, ludzi,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>...czyli czynność standardowa dla gatunku, do którego należę.</p>
<p>Otóż mam dość KFC, ludzi, którzy tam przychodzą, zamawiają jedzenie, od którego tyją do niewyobrażalnych wręcz rozmiarów. Karmią tym siebie, swoje dzieci, swoje ego - patrzcie, stać mnie na to, żeby żreć w kejefsi codziennie, jestem fajny. Kurwa!</p>
<p>A potem przyjdzie taki cwel jeden z drugim i rzuca skrzydełkiem w twarz, bo nieświeże. I nie jest istotne, że 2 minuty wcześniej skończyło się smażyć.</p>
<p>Ja pierdolę.</p>
<p>Motto na dziś:</p>
<p>"ja dla was bombę mam, bombę wielką jak świat. Dam wam ją  w prezencie, polecicie aż do gwiazd"</p>
<p>Leniwiec</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Marcin Narzeka (jak zwykle)]]></title>
<link>http://photomarcin.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Fri, 09 May 2008 22:51:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>photomarcin</dc:creator>
<guid>http://photomarcin.wordpress.com/?p=6</guid>
<description><![CDATA[Witajcie! Hej i reszta takich pierdół.
Otóż sobie ponarzekam teraz.
A na co? Na koncert.
Etna, M]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Witajcie! Hej i reszta takich pierdół.</p>
<p>Otóż sobie ponarzekam teraz.</p>
<p>A na co? Na koncert.</p>
<p>Etna, Muchy i Happysad.</p>
<p>Po całym dniu spędzonym na uroczym tete-a-tete z torebkami pewnej gdańskiej firmy na B. postanowiłem razem z Kami udać się na rzeczony koncert na teren AWF.</p>
<p>Nauczeni doświadczeniem Kami, która była tam wcześniej, zakupiliśmy sobie 6 puszek złocistego trunku, w celu wniesienia ich na koncert. Jak się okazało, doświadczenia nie zawsze należy słuchać, gdyż okazało się to niemożliwe. Wypiliśmy więc przed, dość szybko. Kiedy skończyliśmy pić, uwagę naszą przykuły dziwne, zwierzęce dźwięki dochodzące z bliskiej okolicy.</p>
<p>Okazało się, że pewien chłopczyk, Dominikiem zwany, jak się później okazało, starał się wszystkich przekonać, iż jest pawianem.</p>
<p>Oto przykład działań w tym celu podjętych:</p>
<p><img src="http://img241.imageshack.us/img241/6906/dsc0508pj3.jpg" alt="" /></p>
<p>Przykuwało to uwagę innych dzieci...</p>
<p><img src="http://img99.imageshack.us/img99/3753/dsc0509na8.jpg" alt="" /></p>
<p>...oraz fotografów</p>
<p><img src="http://img255.imageshack.us/img255/644/dsc0512ys7.jpg" alt="" /></p>
<p>Jak wiadomo, sprawy toczą się różnie, mniej lub bardziej chwiejnie (a w naszym przypadku raczej bardziej niż mniej), w związku z czym dotoczyliśmy się do punktu, w którym poznaliśmy sprawców całego zamieszania.</p>
<p>Dominika już poznaliście, teraz kolej na DominikaMamę, czyli Gosię (po prawej stronie), oraz KoleżankęDominikaMamy, czyli Anię (po lewej stronie).</p>
<p><img src="http://img241.imageshack.us/img241/6539/dsc0490rk3.jpg" alt="" /></p>
<p>Potem po drzewie biegaliśmy my (się znaczy się Kami i ja), przypomnieliśmy sobie, tak odległe przecież, czasy dzieciństwa. Rozmowa się przeciągnęła, i czas nadszedł, by z drzewa zejść...</p>
<p><img src="http://img208.imageshack.us/img208/6153/dsc0504pz7.jpg" alt="" /></p>
<p>I iść na koncert. A tam było fajnie, ale zdjęć ciekawych nie mam, bo na Etnie wolałem się pobujać, w czasie występu Much poszliśmy degustować pyszności z okolicznego baru mlecznego, a Happysad...cóż...</p>
<p>HAPPYSAD SSIE!</p>
<p>Marcin</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[I. Patrzę na świat z nawyku.]]></title>
<link>http://losborsukos.wordpress.com/?p=3</link>
<pubDate>Wed, 26 Mar 2008 22:21:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>pomiot liryczny</dc:creator>
<guid>http://losborsukos.wordpress.com/?p=3</guid>
<description><![CDATA[Szaro. Strasznie szaro. Ostatnimi czasy słońce świeci szaro, śnieg też zdaje się być podejrza]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Szaro. Strasznie szaro. Ostatnimi czasy słońce świeci szaro, śnieg też zdaje się być podejrzanie szary. Wypuszczany z moich płuc papierosowy dym też jest szary- chociaż to akurat żadna nowość. Cały świat zdaje się więc być widziany zza chmury dymu wydzielanego podczas częściowego spalania tytoniu. Ot, istny postmodernizm.*</p>
<p>A przecież było inaczej. Gdy spoglądam na stare zdjęcie, ilość kolorów poraża mnie, feeria barw razi moje oczy. Mam nawet zaraz przy biurku tablicę korkową ze swoimi zdjęciami (jak na zadufanego buca przystało) z dzieciństwa. Kolory, uśmiechy, radość, śmiech... Emocje. Szał emocji. Na jednym wyskakuje z pełnym uśmiechem w kierunku aparatu, można policzyć ilu zębów w wieku siedmiu lat nie miałem. W okół mnie tyle miejsc, tyle twarzy, tyle historii i żywotów ludzkich. Z tym, że większość z nich już mnie nie obchodzi. Stąd to szarzenie?</p>
<p>Czy to moje rosnące zobojętnienie na świat skutkuje? Wszystko wokół odwdzięcza mi się tym samym? Jakbym powoli odrywał się od codzienności, zaczynał patrzeć na nią z innej perspektywy. Zaczyna mnie to nużyć, męczyć. Wstawać na budzik, iść do łazienki, umyć się, ogolić, opłukać twarz, iść do kuchni. Zrobić sobie kawy, zapytać ojca, czy nie chce kawy, zrobić mu kawę. Zapalić, wypić kawę, zorientować się, że zaraz odjeżdża ostatni autobus. Szybko się ubrać, przypalić coś papierosem (bo szkoda gasić setkę tak prędko, prawda?), wyjść na klatkę, zamknąć drzwi i ruszać w świat. Dzień w dzień. Od miesięcy.</p>
<p>I dlatego czasem w moich koszmarach widzę siebie jako księgowego, notariusza czy innego pracownika biurowego. Dzień w dzień siedzieć przed monitorem, noc w noc myśleć o tym, co będzie jutro w pracy- ciągle mając świadomość, że to samo, że znów cyferki, dodawanie, odejmowanie, sprawdzanie, przerwa na kawę, powrót do pracy. Po szesnastej powrót do domu. Ucieczka. I to bezcelowa ucieczka, bo znów trzeba wrócić do pracy, do tego dodawania, odejmowania i sprawdzania. Koszmar.</p>
<p>Do czego doprowadzi mnie więc ogarniająca szarość? Dokąd sam się prowadzę, wkraczając w nią? Ma przynosić ulgę, ma mi dawać ten cudowny dystans- i daje go, pozwala odsunąć mi się od wielu problemów świata codziennego, od wielu spraw ludzkich, od niewiele mnie interesujących osób. Ale jakim kosztem?</p>
<p>Monotonia ceną spokoju.</p>
<p>_______</p>
<p>* Naczelna zasada pseudointelektualisty mówi: "Jeżeli nie wiesz jak coś nazwać, a nie chcesz wyjść na idiotę i ignoranta, nazwij to postmodernizmem".</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Terrorystka]]></title>
<link>http://piecuvia.wordpress.com/2007/11/27/terrorystka/</link>
<pubDate>Tue, 27 Nov 2007 21:05:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>piecuvia</dc:creator>
<guid>http://piecuvia.wordpress.com/2007/11/27/terrorystka/</guid>
<description><![CDATA[Niech szlag trafi poetów, poezję i wszystkie inne cholerne romansidła. Gdyby nie to całe słodko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Niech szlag trafi poetów, poezję i wszystkie inne cholerne romansidła. Gdyby nie to całe słodko pierdzące badziewie, słowa takie jak miłość, uczucia, przyjaźń i tym podobne rzeczy, uchodzące za pewne osobiste wartości nie brzmiały by pusto jak ten czerep. A tak, przez tych wszystkich zasranych pisarczyków<span>  </span>i innych Natchnionych Pomyleńców nie ma chyba niczego, poza uczuciami, co zostało tak cholernie uwznioślone i ubóstwione, że uzyskało znaczenie wprost przeciwne – i tak ktoś mówiący, na przykład, o miłości, zamiast wzruszająco odpływać do siódmego nieba, twardo szoruje dupskiem o asfalt uchodząc przy tym za jakiegoś masochistycznego świra o wyidealizowanym światopoglądzie. </p>
<p class="MsoNormal">Co w takim razie ma zrobić ktoś, kto o tym mówi, a kto nie uważa się za wspomnianego świra? Ktoś taki, chcący uchodzić za „<em>normalnego</em>” powie pewnie, że nie lubi wielkich słów i owijając w bawełnę sam zaplącze się w sieć bezsensownych zwodów, uników i wykrętów. Ktoś inny, chcący uchodzić za siebie, uzna pewnie, że serdecznie go to wszystko pierdoli i tak czy siak powie to, co ma do powiedzenia. I ja tak właśnie zamierzam uczynić. A żeby podkreślić to, że nie jestem w nastroju do owijania w bawełnę i odpływania do nieba, od razu, w jednym zdaniu streszczę pozostałą treść tego artykułu, zmniejszając tym samym cierpienia osobom, które artykuł ten za typowo durno-blogowo-zwierzeniowy mogłyby uznać dopiero po przeczytaniu całości – tak przynajmniej mają już spokój i nie muszą męczyć się czytaniem czegoś co im się nie podoba. <strong>Reszta tego tekstu będzie mówiła tylko i wyłącznie o tym, że jest mi źle, nie mam humoru i narzekam na co tylko się da. </strong></p>
<p class="MsoNormal">Stare porzekadło, wywodzące się ze wspomnianej we wstępie słodko pierdzącej poezji, mówi, że „<em>miłość uskrzydla</em>”. Nie przeczę, że jest w tym trochę prawdy, ale tylko trochę, bo tak naprawdę, „<em>miłość</em>” ma dwie strony, albo dwa ostrza, niczym „<em>miecz przeznaczenia</em>” w prozie Sapkowskiego (prozie z resztą rewelacyjnej, nic nie mającej wspólnego z pomyloną twórczością zapalonych romantyków). Jedno z nich może uskrzydlać, ale drugie skutecznie jak nic innego te skrzydła będzie podcinać. Mi niestety przyszło zmierzyć się z tą drugą stroną, ponieważ na własne życzenie ten miecz obróciłem, jakoś na przełomie sierpnia i września tego roku.. Pech chciał, że dzierży go osoba na której swego czasu bardzo mi zależało. I rację miał ten, kto powiedział, że „<em>najdotkliwiej ranią nas ci, na których najbardziej nam zależy</em>”. </p>
<p class="MsoNormal">Myślę, że nie będę streszczał tu sytuacji, w wyniku której owy miecz się obrócił, bo ten blog zasadniczo powstał po to, abym mógł przedstawić czasem swój punkt widzenia na sprawy, który w danym momencie mnie nurtują, a nie po to, żeby przedstawiać skrupulatną relację z mojego życia. Tak czy siak, w chwilach takich jak ta zastanawiam się, czy „l<em>epiej żałować, że się coś zrobiło, niż że się tego nie zrobiło</em>”, jak mówi pewne ludowe porzekadło. Wyrzuty sumienia to okropna sprawa, a zakochani ludzie mają przesrane życie.</p>
<p class="MsoNormal">Wracając do tytułu - dlaczego terrorystka?</p>
<p class="MsoNormal">A dlaczego nie?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ludzie są przewidywalni]]></title>
<link>http://piecuvia.wordpress.com/2007/11/02/ludzie-sa-przewidywalni/</link>
<pubDate>Fri, 02 Nov 2007 10:23:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>piecuvia</dc:creator>
<guid>http://piecuvia.wordpress.com/2007/11/02/ludzie-sa-przewidywalni/</guid>
<description><![CDATA[Są tak cholernie przewidywalni, że czasem wypadałoby się zastanowić, dlaczego wcześniej z tego]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Są tak cholernie przewidywalni, że czasem wypadałoby się zastanowić, dlaczego wcześniej z tego nie skorzystałem i nie pilnowałem bardziej tego, o czym tutaj piszę. Ale nie będę się nad tym zastanawiał, bo odpowiedź znam - to nie ja decyduję, do kogo mój blog i treści na jego łamach opublikowane docierają i kto je przeczyta. A już tym bardziej nie mam wpływu na to, w jakim stopniu ktoś weźmie to do siebie i co będzie na ten temat myślał. Blog jest otwarty, może go czytać każdy kto ma na to ochotę.  Ale każdy, który to czyta musi liczyć się z tym, że treści które tu przedstawiam są <strong>moimi osobistymi, prywatnymi opiniami i przemyśleniami</strong>, bardzo często ujętymi w dużo bardziej szczere i dobitnie określające pewne sprawy słowa. Dlatego, że jest to tylko blog - który nie jest skierowany do konkretnych osób i które wcale nie są zaproszone do tego, żeby to czytać (to ich decyzja, za którą nie odpowiadam), a z drugiej strony, jest to aż blog - na którym czasem mogę sobie pozwolić na dużo więcej niż gdzie indziej.</p>
<p><strong>Przejdźmy jednak do sedna sprawy</strong>,  bo powyższy wstęp raczej niewiele mówi o przyczynach napisania tego posta. W tytule napisałem, że ludzie są przewidywalni, i to aż do bólu. W artykule z przed paru tygodni, "<a href="http://piecuvia.wordpress.com/2007/09/20/o-turniejach-tanca-w-internecie/">O turniejach tańca w internecie</a>" napisałem:</p>
<blockquote><p><em>No i pięknie. Skrytykowałem obu panów doszczętnie, tylko więc czekać, aż ktoś pięknie zarzuci mi, że sam lepszy nie jestem, bo nie robię nic.</em></p></blockquote>
<p>I to się prawie sprawdziło. Bo doszły mnie słuchy, że pewne osoby już  mają do mnie żal i pretensje. "Prawie" się sprawdziło, bo o tych pretensjach dowiedziałem się praktycznie przez przypadek. Gdybym sam do nich nie doszedł, najprawdopodobniej nie usłyszałbym na ten temat nawet słowa, a osoby te po cichu rzucałyby mi krzywe spojrzenia. Bardzo ważne: <strong>teraz ja będę miał do tych osób żal i pretensje za to, że nie potrafiły/nie chciały powiedzieć mi o tym prosto w oczy,</strong> mimo tego że miały ku temu okazję 3 razy w tygodniu. Ale w tej sytuacji jest już odrobinę za późno, bo teraz sam będę dążył do rozmowy i wyjaśnienia tego tematu.</p>
<p>Pora na odrobinę sprostowań.  <strong>Nie zamierzam wycofać się nawet z jednego słowa, które padło na moim blogu</strong>. Wszystko co tam napisałem idealnie odzwierciedla to co myślałem wtedy, i co myślę teraz. Nadal zamierzam krytycznie podchodzić do twórczości pana Socika i Zbyszka z Lublina, bo w żaden sposób twórczość ta się nie poprawiła, ani ja nie zmieniłem nagle gustów i upodobań.</p>
<p><strong>Jest jedna rzecz, w związku z którą pretensje do mnie są uzasadnione</strong>. Napisałem wtedy, że <em>"na dniach biorę się do roboty nad stroną www i zorganizowaniem obsługi internetowej OTTT “Perła Pomorza”, który odbędzie się w Wałczu 13 października (swoją drogą, zapraszam gorąco). I mam zamiar udowodnić sobie i całemu światu, że jestem od obu panów lepszy". </em><strong>Faktycznie, powiedziałem, że zrobię i pokażę, a nie zrobiłem i nie pokazałem</strong>. Dlaczego? Tylko i wyłącznie dlatego, że podczas rozmowy z organizatorami turnieju padło stwierdzenie, że <em>"w tym roku raczej nie, ale może w przyszłym, jak będzie większy budżet to pomyślimy nad stroną internetową".</em> Przykro mi bardzo, ale nie było mi dane tego popisowego zamiaru zrealizować. Nie będę robił nic na siłę, bo wyraźnie usłyszałem, że stroną internetową organizatorzy <strong>nie są zainteresowani</strong>. Tak czy siak, przykro mi, że nie udało się zademonstrować swoich możliwości.</p>
<p>Następna sprawa - nie zmienia to ani trochę faktu, że <strong>uważam się za lepszego od obu wspomnianych wyżej panów</strong>. Dlatego, że obaj panowie tworzą coś według standardów, które opanowali kilkanaście lat temu i które w chwili obecnej nie mają praktycznie żadnej racji bytu - internet jest rzeczą rozwijającą się zbyt szybko, żeby bazować na tak archaicznej wiedzy. Żeby coś tu osiągnąć, trzeba się rozwijać razem z nim, być na bieżąco z najnowszymi rozwiązaniami technicznymi i trendami w ogóle. Właśnie stąd bierze się krytyka tych panów. A dlaczego ja miałbym być lepszy? Przecież ja się tym tematem zajmuję od zaledwie 3 lat, a nie tak jak pan Socik, od 20. I właśnie w tym tkwi moja przewaga, ponieważ ja przez te 3 lata cały czas robię wszystko co mogę, żeby się uczyć, rozwijać i korzystać z nowoczesnych narzędzi i rozwiązań technicznych. Oczywiście, nie ukrywam że <strong>pan Socik ma na tą chwilę znacznie więcej</strong><strong> osiągnięć</strong><strong> niż ja</strong>. Ale to wynika tylko z tego, że działa ode mnie dłużej i miał więcej czasu na ich osiągnięcie. I <strong>to jest tylko i wyłącznie kwestią czasu</strong>.</p>
<p>Mam teraz nauczkę na przyszłość: zbytnia szczerość szkodzi, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto weźmie ją za bardzo do siebie i rozdmuchując do granic możliwości, będzie tworzył niepotrzebne pretensje i kłótnie. Na dodatek ten ktoś nie weźmie pod uwagę tego, że blog internetowy służy właśnie do tego, żeby móc podzielić się swoimi prywatnymi refleksjami i opiniami w sposób publiczny.  I co najgorsze, takie osoby nie będą później w stanie powiedzieć, że coś im się nie spodobało. Bo przecież najłatwiej nosić do kogoś urazę za zbytnią bezpośredniość samemu siedząc cicho i nie mogąc zebrać się na rozmowę i wyjaśnienie sprawy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O turniejach tańca w internecie]]></title>
<link>http://piecuvia.wordpress.com/2007/09/20/o-turniejach-tanca-w-internecie/</link>
<pubDate>Thu, 20 Sep 2007 18:47:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>piecuvia</dc:creator>
<guid>http://piecuvia.wordpress.com/2007/09/20/o-turniejach-tanca-w-internecie/</guid>
<description><![CDATA[Ostrzeżenie: Niniejszy post zawiera duże ilości krytycznych, chamskich i niekulturalnych zwrotów]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ostrzeżenie: </strong><em>Niniejszy post zawiera duże ilości krytycznych, chamskich i niekulturalnych zwrotów niosących ze sobą (nie)konstruktywną krytykę określonych osób i firm. Osoby o słabych nerwach zachęca się do zaniechania dalszej lektury, chyba że mają to w dupie. Poza tym, tekst jest dosyć długi, dlatego leniwi/niezainteresowani też mogą sobie darować.  </em></p>
<h2> Twist shit</h2>
<p>Do tej pory myślałem, że twórczość pana Socika, właściciela firmy <a href="http://twist.home.pl">Twist Service</a>  bije wszelkie możliwe rekordy w kwestii zastosowania archaicznych i kompletnie przestarzałych rozwiązań internetowych. No i oczywiście w kwestii totalnego braku dobrego smaku i poczucia estetyki. Sama strona pana Socika u niektórych może wywoływać odruchy wymiotne, jest po prostu niewyobrażalnie brzydka. A najśmieszniejsze jest to, że jest on jednym z dwóch (jest jeszcze pan Zbigniew z Lublina) projektantów www, którzy praktycznie zdominowali rynek internetowej obsługi klubów i turniejów tanecznych.</p>
<p>Żeby nie być gołosłownym - są też inne niesamowicie fantastyczne twory pana Socika, jak choćby <a href="http://www.taniec.pl">strona Polskiego Towarzystwa Tanecznego</a>, jedna z tych, które na prawdę mogłyby jakiś poziom prezentować, bo przecież jest to niejako wizytówka polskiego tańca towarzyskiego w internecie - a jak na ironię, wygląda jak wyciągnięta z jakiegoś muzeum badziewi i rupieci z lat '90. Inny przykład - Festiwal Tańca <a href="http://karkonoszeopen.pl/">Karkonosze Open 2007</a> (na który tak a propos wybieram się za nieco ponad tydzień). To samo - wygląda strasznie, poplątane niczym dzieło Picassa. W stronę techniczną nie będę się zagłębiał, bo to nie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Geek">geekowy</a> blog. Poza tym,  absolutnie nieczytelnie, ciężko dotrzeć do jakichkolwiek informacji.</p>
<h2>Zbysio z Lublina</h2>
<p>Na chwilę zostawmy temat fantastycznej twórczości pana Socika, tylko po to, żeby skupić się na wspomnianym wyżej <a href="http://www.turnieje-taneczne.pl/">Zbyszku z Lublina</a>. Kolejny zapalony amator, wielki twórca i prawdziwy artysta. Ten z kolei proponuje seryjne wytwarzanie stron informacyjnych turniejów i imprez tanecznych. <em>"Realizacja usługi wynosi 4 godz.              po dostarczeniu niezbędnych danych (nazwa i termin turnieju, termin              zamknięcia zgłoszeń, kategorie i style.). Organizator otrzymuje              adres internetowy, który wkleja na własnej stronie. Koszt              tej usługi - tylko 150.-zł, (a ile kłopotów mniej)." </em>Podoba mi się sama idea skierowania swojej oferty na internetową obsługę turniejów i podpinanie ich pod domenę turnieje-taneczne.pl - świetny pomysł, Tkwi w tym spory potencjał. Ale ludzie... jeśli pan Zbysio planuje podchodzić do tematu aż tak szablonowo i chce kopiować jedną stronę, zmieniając tylko informacje o poszczególnych turniejach - nie wróżę mu długometrażowego sukcesu. Tym bardziej, że ten jeden szablon, do którego tak uparcie się przypiął ( <a href="http://turnieje-taneczne.pl/Jelinek2007/">przykład 1</a>, <a href="http://turnieje-taneczne.pl/Lubartow2007/">przykład 2</a> ) wcale a wcale pięknością nie grzeszy. I nic dziwnego, ciężko jest zbudować od podstaw porządną, solidną stronę z ładną, przyjemną dla oka oprawą graficzną w 4 godziny. Przynajmniej ja potrzebuję na to zdecydowanie więcej czasu, jeśli wszystko ma być dopięte na ostatni guzik.</p>
<h2>And the winner is...</h2>
<p>No i pięknie. Skrytykowałem obu panów doszczętnie, tylko więc czekać, aż ktoś pięknie zarzuci mi, że sam lepszy nie jestem, bo nie robię nic. Otóż robię - na dniach biorę się do roboty nad stroną www i zorganizowaniem obsługi internetowej OTTT "Perła Pomorza", który odbędzie się w Wałczu 13 października (swoją drogą, zapraszam gorąco). I mam zamiar udowodnić sobie i całemu światu, że jestem od obu panów lepszy i że turniej tańca może wyglądać w internecie porządnie i zachęcać do obejrzenia widowiska na żywo. W sobotę widzę się z organizatorami celem dogadania wszelkich możliwych szczegółów, a potem obracam klepsydrę i biorę się do roboty.</p>
<p>Ja Wam pokażę.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jesiennie]]></title>
<link>http://piecuvia.wordpress.com/2007/09/16/jesiennie/</link>
<pubDate>Sun, 16 Sep 2007 19:15:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>piecuvia</dc:creator>
<guid>http://piecuvia.wordpress.com/2007/09/16/jesiennie/</guid>
<description><![CDATA[Z dwóch powodów:

Żeby pokazać, że przyszła ta zimna, mokra i niedobra.
Żeby pokazać, że ni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z dwóch powodów:</p>
<ol>
<li>Żeby pokazać, że przyszła ta zimna, mokra i niedobra.</li>
<li>Żeby pokazać, że niemoc twórcza trwa.</li>
</ol>
<p><img src="http://www.gamatronic.pl/dec/jesien.png" border="0" height="516" width="472" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak robić, żeby nic nie zrobić...]]></title>
<link>http://piecuvia.wordpress.com/2007/09/15/jak-robic-zeby-nic-nie-zrobic/</link>
<pubDate>Sat, 15 Sep 2007 21:56:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>piecuvia</dc:creator>
<guid>http://piecuvia.wordpress.com/2007/09/15/jak-robic-zeby-nic-nie-zrobic/</guid>
<description><![CDATA[Co za cholerny dzień.
Nie nawidzę tak zwanych &#8216;dni bez weny&#8217;, określanych przez niekt]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Co za cholerny dzień.</p>
<p>Nie nawidzę tak zwanych 'dni bez weny', określanych przez niektórych jako te, na początku których wstaje się z łóżka lewą nogą. Takie dni, podczas których człowiek nie jest w stanie niczego konstruktywnego wymyślić. Po prostu nie może i koniec. Taka niemoc twórcza. Pal licho jeśli podczas takiego dnia nie ma potrzeby tworzenia czegokolwiek... gorzej kiedy taka potrzeba jest. I wtedy człowiek się stara, robi co może żeby tę niemoc przełamać... i gówno mu z tego wychodzi. Normalnie kurwicy można dostać.</p>
<p>Pech chciał, że zebrało mi się na ambicje artystyczno-rzemieślniczo-twórcze właśnie dzisiaj. Tylko po to, żeby przekonać się, że taki 'dzień bez weny i polotu' nastał właśnie dziś. Zamierzałem zabrać się za wykańczanie strony klasowej, nad którą pracuję już od sam nie wiem jak dawna, ale po paru godzinach niby jako-takiej pracy zdałem sobie sprawę, że cały czas stoję w punkcie wyjścia. Noż kurwa mać.</p>
<p>Próbowałem też zabrać się wreszcie za zaprojektowanie loga dla pewnej firmy nagłośnieniowej, która mnie o to poprosiła. Co prawda tutaj może poszło by mi lepiej, gdybym nie tworzył tego za darmo - pech chciał że firma należy do kumpla, z którego głupio mi było zdzierać solidną kasę. W każdym bądź razie, skończyło się, jak nie trudno się domyślić, na niczym. Coś tam niby powstało, ale skoro sam nie jestem z tego zadowolony, to znaczy że nie powstało nic wartego uwagi. Tym bardziej, że kumpel-nagłośnieniowiec też nie był zadowolony - ale w dupe z tym, do narzekania klientów na prawdę da się przyzwyczaić.</p>
<p>Całe szczęście ten cholerny dzień skończy się za niecałe 4 minuty. Idę spać.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zapierdalator Tryb]]></title>
<link>http://kejcz.wordpress.com/2007/05/28/zapierdalator-tryb/</link>
<pubDate>Mon, 28 May 2007 16:43:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>kejcz</dc:creator>
<guid>http://kejcz.wordpress.com/2007/05/28/zapierdalator-tryb/</guid>
<description><![CDATA[ostatni zjazd, trzeba nadrobic straty wobec lidera, i najlepiej to zaliczyc wszystko teraz zeby miec]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>ostatni zjazd, trzeba nadrobic straty wobec lidera, i najlepiej to zaliczyc wszystko teraz zeby miec juz wolne na wakacje, pewno do promocyjnego nie podejde ale chuj, trzeba probowac...</p>
<p>lista dluga, czasu malo, ale jakos damy rade, eeelloo :)</p>
<p>hgw jakbym sobie poradzil gdyby nie pomoc z Falenica City (dzieki Pawel) wiec jakby cos, to to... to ja nie wiem, moze cos napisze, moze jakas foteczke slitasna wrzuce jak bedzie czas, narazie go nie ma</p>
<p>wiec do zo po 16 :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ple ple ple]]></title>
<link>http://kejcz.wordpress.com/2007/05/19/ple-ple-ple/</link>
<pubDate>Sat, 19 May 2007 17:13:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>kejcz</dc:creator>
<guid>http://kejcz.wordpress.com/2007/05/19/ple-ple-ple/</guid>
<description><![CDATA[   
abołuw: skrzyczne freestyle downhill contest 2007 (kilka szotow bo tak) delta400
troche zaniedb]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://kejcz.files.wordpress.com/2007/05/9.jpg"><img src="http://kejcz.wordpress.com/files/2007/05/9.thumbnail.jpg" alt="9.jpg" /></a> <a href="http://kejcz.files.wordpress.com/2007/05/2.jpg"><img src="http://kejcz.wordpress.com/files/2007/05/2.thumbnail.jpg" alt="2.jpg" /></a> <a href="http://kejcz.files.wordpress.com/2007/05/23.jpg"><img src="http://kejcz.wordpress.com/files/2007/05/23.thumbnail.jpg" alt="23.jpg" /></a> <a href="http://kejcz.files.wordpress.com/2007/05/28.jpg"><img src="http://kejcz.wordpress.com/files/2007/05/28.thumbnail.jpg" alt="28.jpg" /></a></p>
<p>abołuw: skrzyczne freestyle downhill contest 2007 (kilka szotow bo tak) delta400</p>
<p>troche zaniedbalem blogaska, ale sie reflektuje i bede czasem cos skrobal i pokazywal o ile czas pozwoli i sie wydarzy cos</p>
<p>"szkola, praca" pf, jasne byloby fajnie ale wstyd mi tak umniejszac ich znaczenie</p>
<p>troche pracy przy spacerowniku po lodzi, zbliza sie koniec 2 semestru, a ja w dupie jestem, brak pieniedzy wkurwia po maxie, oby sie zmienilo...</p>
<p>przyjechal Rozmi, przyjezdza dzisiaj wieczorem Rami, oby nie skonczylo sie jak wczoraj bo mnie glowa boli od rana...</p>
<p>ps. kuzwa co zrobic zeby mi to cholerstwo nie ucinalo zdjec...</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
