<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>muzeum-powstania-warszawskiego &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/muzeum-powstania-warszawskiego/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "muzeum-powstania-warszawskiego"</description>
	<pubDate>Wed, 08 Oct 2008 05:29:54 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[17 września, o szkolnictwie i edukacji]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=70</link>
<pubDate>Wed, 17 Sep 2008 18:37:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.pl.wordpress.com/2008/09/17/17-wrzesnia-o-szkolnictwie-i-edukacji/</guid>
<description><![CDATA[Podobno połowa Polaków nie potrafi przypisać żadnego historycznego wydarzenia do daty - 17 wrze]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Podobno połowa Polaków nie potrafi przypisać żadnego historycznego wydarzenia do daty - 17 września, a jakaś część tej połowy kojarzy ją nawet z Powstaniem Warszawskim.</p>
<p>Prawdę mówiąc wypadałoby się cieszyć, że połowa Polaków wie, co się wydarzyło 17 września 1939 roku. Nie jestem ekspertem w dziedzinie szkolnictwa, edukacji, pedagogiki, ale z moich pobieżnych obserwacji wynika, że właściwie nie należy się dziwić wynikom tego typu sondaży. Ze szkołą - i chyba nie tylko z polską szkołą - dzieje się coś złego.</p>
<p>Sam uczęszczałem do liceum ogólnokształcącego w latach 1991 - 1995, podobno jednego z najlepszych w pewnym małym dużym mieście na wschodzie Polski. Przyznaję, że ja do niego jeszcze wówczas nie dorosłem. Wydawało mi się, że jest wiele ciekawszych rzeczy niż uczenie się słówek na pamięć czy to z niemieckiego, czy z angielskiego, niż uczenie się na pamięć notatek dyktowanych przez 45 minut lekcji biologii - tak, tak właśnie wyglądały lekcje biologii - 45 - minutowe dyktowanie notatek, nic więcej, nic mniej. Albo dyktowanie planów z historii - w punktach, czasami nawet z pożółkłych zeszytów pani od historii, pamiętających pewnie jeszcze jej lata szkolne. Podczas odpytywania nigdy nie można było wyjść poza owe plany - zdarzało się bowiem, że pani od historii komentowała takie usiłowania w następujący sposób: "Tak, to ciekawe o czym mówisz, ale nas to nie interesuje."</p>
<p>Miałem wówczas wiele ciekawszych zajęć, a historią i literaturą interesowałem się na własną rękę, poza szkołą, poza lekcjami języka polskiego czy historii, co sprawiało, że byłem niemal najgorszym uczniem w klasie, jeśli chodzi o te przedmioty. Jakież było zdumienie niektórych nauczycieli, gdy pewnego razu zdarzyło mi się wygrać pewien konkurs literacki, nie poinformowawszy uprzednio nikogo o zamiarze wzięcia w nim udziału i nie uzyskawszy wcześniej odpowiedniego namaszczenia.</p>
<p>Dość szybko zorientowałem się, że trafiłem do nieodpowiedniego dla mnie liceum i do nieodpowiedniej klasy. Elitarne liceum, wyjątkowo zdolna klasa, to rzeczywiście ostatnie miejsca, w których powinienem szukać sobie miejsca, ale stało się, a po raz drugi nie chciałem zmieniać liceum, więc męczyłem się prawie 4 lata, aż do matury.</p>
<p>Klasa rzeczywiście była wybitna - niemal wszyscy już od początku wiedzieli na jakie studia będą chcieli zdawać i konsekwentnie dążyli do swego celu. Czasem była to nauka dla nauki, nauka dla ocen, nauka dla udowodnienia sobie lub innym "czegoś" - czasem własnej wyjątkowości, lepszości, czasem dla podniesienia poczucia własnej wartości, a czasem pewnie dla czystej przyjemności nauki i zdobywania wiedzy.</p>
<p>W tym wszystkim jednak umykało coś zwyczajnego, coś prostego, banalnego, coś ludzkiego. Nie było w tym miejsca na odmienność, nie ważne było to, kim był inny, a jedynie to, jakie wyniki osiągał w nauce. Nie ważne, jakim był poza szkołą, ale jakim był w szkole, na lekcjach i jakie były rezultaty tej jego obecności.</p>
<p>Całkiem niedawno przetoczyła się w mediach dyskusja na temat tego czy w klasach powinno łączyć się dzieci mniej i bardziej zdolne, dobrze uczące się i uczące się źle, dzieci wybitne i mniej wybitne, zdolne i mniej zdolne. Asumpt do owej dyskusji dał pomysł tworzenia klas skupiających tylko dzieci zdolne i dobrze uczące się, a średniaki i dzieci nie mieszczące się nawet w tej kategorii miałyby się znaleźć w klasach mieszanych. To, że dzieci uczące się lepiej mogą motywować - choć też wcale nie muszą - swoich mniej zdolnych lub mniej pracowitych rówieśników jest rzeczą oczywistą. Ale dopiero pewna dziennikarka telewizyjnej "Panoramy" w komentarzu przypomniała o tym, jaki jest jeszcze inny cel istnienia mieszanych klas - dzięki nim dzieci wybitniejsze miałyby się uczyć szacunku wobec swoich mniej wybitnych koleżanek i kolegów.</p>
<p>Przypomniałem sobie w tym momencie jeszcze z czasów szkoły podstawowej kółka samopomocy - bo tak się one chyba nieszczęśnie nazywały - w których lepsi uczniowie mieli pomagać uczniom słabszym. Tak czy owak pomoc to jedno, a uczenie się szacunku wobec kogoś kto nie jest tak dobry, uzdolniony, utalentowany jak my, to inna sprawa. Ludzie mają różne zdolności, różne talenty, a niekiedy ich w ogóle nie mają, i musimy się nauczyć z tym jakoś żyć, nie gardząc tymi pozornie "gorszymi", nie piętnując ich, nie traktując jako bębna, w który można bezkarnie bić, tła, na którego tle bez większego wysiłku można się wyróżnić. Czy tego można się nauczyć we współczesnej szkole? Wątpię, choć moja wiedza w tym zakresie jest ograniczona. Wiem jedynie, że nie można się tego było nauczyć w moim rzekomo elitarnym liceum.</p>
<p>Obserwując jednak od czasu do czasu dyskusje wokół nowej, choć już nie takiej nowej matury, dochodzę do przekonania, że uczy ona bardziej myślenia schematami, niż myślenia samodzielnego, gromadzenia dużej ilości wiedzy dla ocen, które mają zadecydować o przyjęciu na dobre studia. A wychowywanie i przekazywanie wartości przez szkołę gdzieś umknęło i umyka nadal. Data 17 września wydaje się być uczniom jedną z wielu dat, którą trzeba zakuć i zapomnieć. Prawdopodobnie nie jest ona ukazywana w jakimś szerszym kontekście. Na niewiele by się pewnie też tutaj zdały lekcje z patriotyzmu - pojawił się swego czasu też taki pomysł. To nie w tym rzecz, by utworzyć nowy przedmiot, lecz uczynić coś, by szkoła - w ramach istniejących możliwości - przekazywała uczniom pewien etos, a historia, w tym też to, co się wydarzyło 17 września mogłoby stanowić, jakąś jego część. Byle tylko historia była nauczana w atrakcyjny, nowoczesny sposób, a że jest to możliwe - w Polsce wskazywałby na to sukces Muzeum Powstania Warszawskiego, a na Węgrzech Muzeum Terror Haza (muzeum w Budapeszcie przedstawiające dzieje Węgier za czasów dwóch totalitaryzmów - faszystowskiego i komunistycznego). Obie instytucje udowodniły, że o historii, zwłaszcza tej najnowszej można opowiadać w sposób atrakcyjny, niestandardowy i nowoczesny.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Muzeum bimbrownictwa. A może muzeum wielokulturowości Podlasia?]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=18</link>
<pubDate>Sun, 27 Apr 2008 17:51:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.pl.wordpress.com/2008/04/27/muzeum-bimbrownictwa-a-moze-muzeum-wielokulturowosci-podlasia/</guid>
<description><![CDATA[Z początku myślałem, że to żart, ale okazuje się, że jacyś ważni i wpływowi białostocczan]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z początku myślałem, że to żart, ale okazuje się, że jacyś ważni i wpływowi białostocczanie zamierzają utworzyć muzeum bimbrownictwa w samym Białymstoku czy gdzieś w okolicach, w którym można będzie obejrzeć bimbrownię, przyrządy służące do produkcji bimbru, przyjrzeć się procesowi powstawania bimbru, a nawet uczestniczyć w pokazie likwidacji takiej "nielegalnej" bimbrowni. Z punktu widzenia marketingowego to może i dobry pomysł, na pewno miłośnicy agroturystyki i egzotyki podlaskiej z chęcią zajrzą do tak kuriozalnego przybytku. Ale z drugiej strony - wciąż nie ma w Białymstoku muzeum poświęconego białostockim Żydom, nie ma nawet stałej ekspozycji w muzeach już istniejących poświęconej tej grupie narodowej niegdyś tak licznie zamieszkującej Podlasie, a zwłaszcza sam Białystok (przed II wojną światową Żydzi stanowili w 100-tysięcznym Białymstoku 50% mieszkańców miasta). Padł kiedyś taki pomysł i na samym pomyśle się skończyło. Prawdę mówiąc nie jestem zwolennikiem tworzenia w Białymstoku muzeum poświęconego tylko i wyłącznie Żydom, ale marzy mi się muzeum poświęcone wielokulturowości Podlasia, w którym byłyby ujęte historia, kultura, obyczaje i tradycje wszystkich grup narodowościowych i etnicznych zamieszkujących Podlasie, muzeum, w którym byłoby miejsce na przedstawienie relacji między tymi grupami na przestrzeni dziejów i na prowadzenie nad nimi badań. Nowoczesne muzeum, wykorzystujące najnowsze rozwiązania techniczne - łączące pod tym względem elementy muzeum przyrodniczego w Białowieży i muzeum historycznego w Budapeszcie - Terror Haza czy Muzeum Powstania Warszawskiego. Nie może to być kolejne nudne białostockie muzeum opierające się wyłącznie na eksponatach wystawionych w gablotach, starych fotografiach, pocztówkach, planszach, szkicach, makietach. Tym młodych ludzi nikt do muzeum nie przyciągnie.Ale jak znam białostocką rzeczywistość to muzeum bimbrownictwa pewnie powstanie, a muzeum poświęcone wielokulturowości tego regionu pozostanie tylko w sferze marzeń. Podlasie - poza walorami przyrodniczymi - nie ma raczej wysokich notowań w Polsce, a teraz jeszcze będziemy na dodatek kojarzeni z bimbrem, jeśli już nie jesteśmy. Kiepska to reklama regionu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Prawda zawsze wyplywa...]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/2008/01/08/prawda-zawsze-wyplywa/</link>
<pubDate>Tue, 08 Jan 2008 21:24:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.pl.wordpress.com/2008/01/08/prawda-zawsze-wyplywa/</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)
Już w przyszłym roku w piwnicach pod budynkiem Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)</p>
<p><b>Już w przyszłym roku w piwnicach pod budynkiem Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie mieściło się komunistyczne Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, będzie otwarta wystawa upamiętniająca męczeństwo więzionych Polaków. W latach 1945-1954 w tych pomieszczeniach mieścił się areszt śledczy, gdzie przetrzymywano ludzi oskarżonych m.in. o przynależność do organizacji niepodległościowych. Gospodarzem tego miejsca będzie Muzeum Powstania Warszawskiego. Zdaniem wicedyrektora muzeum Pawła Kukielskiego, wystawę w piwnicach MS można traktować jako epilog powstania, bo wielu bohaterów walk z Niemcami było po wojnie traktowanych jak bandyci.</b></p>
<p>- Witam państwa po 50 latach męczeńskiej śmierci Jana Rodowicza, jednego z bohaterów Powstania Warszawskiego, którego pamiątkowa tablica widnieje umieszczona na budynku Ministerstwa Sprawiedliwości. Ten budynek budził grozę w latach 1945-1954. Kojarzą się z nim nazwiska takich oprawców jak: Fejgin, Brystygierowa, Romkowski i Humer - powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski, przekazując pomieszczenia pieczy Muzeum Powstania Warszawskiego. Przypomniał on dramat czasów stalinowskich, gdzie "bodaj 6 mln ludzi zostało dotkniętych represjami, z tego wykonano 3 tys. wyroków śmierci".<br />
W imieniu muzeum uroczystego aktu przejęcia pomieszczeń dokonał wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Paweł Kukielski. - Jest to miejsce niezwykle różne od opowieści, którą ukazujemy w Muzeum Powstania Warszawskiego. To jakby epilog tamtych wydarzeń - mówił. Kukielski podzielił się swoimi doświadczeniami z piastowanego przez siebie stanowiska. - O ile zagraniczni turyści są w stanie zrozumieć walkę powstańców z Niemcami, o tyle nie mogą pojąć, że później traktowano ich jak bandytów - podkreślił. Nawiązał do planowanej w przejętych pomieszczeniach przyszłej wystawy. - O tych czasach wiadomo niewiele. Chciałbym, aby wszyscy, którzy mają wspomnienia lub pamiątki związane z tym miejscem, dostarczali je, aby w ten sposób współtworzyli wystawę - zaapelował.<br />
Jednym z więźniów piwnic Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego był obecny na spotkaniu prof. Wiesław Chrzanowski. - W okresie okupacji mieściła się tu siedziba niemieckiej policji kryminalnej. Przejmowanie budynków, wcześniej służących m.in. gestapo jest bardzo wymownym faktem. W tych pomieszczeniach wyroków nie wykonywano, nie oznacza to jednak, że ludzie przetrzymywani tutaj nie tracili życia. Różnica polegała na tym, że ich zgony okryte były tajemnicą, jak też miejsca pochówku ciał zamordowanych - zaznaczył. Spośród nich prof. Chrzanowski wymienił m.in. zamordowanego tutaj prof. Mariana Grzybowskiego oraz Jana Rodowicza. - Nawet dzisiaj bywają próby kreowania na ofiary osób odpowiedzialnych za zbrodnie, a obciążania tych, którzy walczyli o niepodległość. Dlatego sądzę, że ważnym momentem jest dzisiaj otwarcie tych piwnic - konkludował.<br />
<b>Jacek Dytkowski</b></p>
<p>* * * * * * * * * * * *</p>
<p><b>Z posłem Janem Ołdakowskim, dyrektorem Muzeum Powstania Warszawskiego, rozmawia Jacek Dytkowski</b></p>
<p><b>Jakie jest znaczenie dzisiejszego aktu przekazania byłego budynku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Muzeum Powstania Warszawskiego?</b><br />
- Jest to jakby podsumowanie kilkuletnich prac, które zaczęliśmy jeszcze za kadencji ówczesnego ministra sprawiedliwości Andrzeja Kalwasa, kiedy to pierwszy raz wystąpiliśmy w tej sprawie. Natomiast pierwsze pomieszczenia otrzymaliśmy w czasie, gdy ministrem był Zbigniew Ziobro. A teraz mamy jakby finalizację, czyli przekazanie połowy istniejących piwnic katowni ubeckiej, gdzie trafiali ludzie, w stosunku do których jedynym zarzutem była przynależność do Armii Krajowej czy uczestnictwo w Powstaniu Warszawskim. W tych pomieszczeniach mieścił się brutalny areszt śledczy. Następnie, po ogłoszonych wyrokach, ludzie ci trafiali często do innych katowni, ale tutaj dla wielu zaczynała się ta droga.</p>
<p><b>Dlaczego właśnie Muzeum Powstania Warszawskiego ma zająć się tymi pomieszczeniami?</b><br />
- Dlatego, że w nich odbywał się dalszy ciąg historii powstańców warszawskich. Nie da się opowiadać dziejów Powstania Warszawskiego bez pokazania późniejszych losów jego bohaterów, którzy często do tej katowni trafiali. Fakt ten robi największe wrażenie na osobach z zagranicy, zwłaszcza na Anglosasach, gdzie weteran jest osobą otoczoną przez państwo i społeczeństwo powszechnym szacunkiem, a tu się okazuje, że ci młodzi, dwudziestokilkuletni bohaterowie, którzy walczyli z narażeniem życia w powstaniu, nagle dwa lata po wojnie stają się wrogami ludu i czekają na nich kazamaty albo wyroki śmierci. Należy przypomnieć, że wydano na nich około 2 tys. wyroków śmierci, a połowę z tego wykonano. Rozstrzeliwano ich za samą przynależność do Armii Krajowej czy innych związków podziemia niepodległościowego, za całą działalność wcześniejszą oraz opór przeciwko Niemcom.</p>
<p><b>Jak muzeum zamierza wykorzystać te pomieszczenia?</b><br />
- To 400 m piwnic podziemi ówczesnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, które mieszczą się pod budynkiem obecnego Ministerstwa Sprawiedliwości. Zamierzamy tam zrobić ekspozycję pokazującą cierpienia oraz dalsze losy uczestników Powstania Warszawskiego. Ich potworność polega na tym, że nie było dla tych ludzi miejsca w społeczeństwie, zostali "zaplutymi karłami reakcji", czekało ich odrzucenie, procesy sądowe, areszty, brutalne bicia i rozstrzelania. Był to wstrząsający paradoks historii, że bohaterowie okazywali się zbrodniarzami w zaprowadzanym w Polsce systemie. Zasadniczo wystawa będzie na pewno takim oskarżeniem komunizmu, pokazaniem tej mało znanej historii dwudziestokilkuletnich dziewcząt, na których wykonywane były wyroki śmierci. A były takie przypadki. Tragiczny los tych, które służyły w Armii Krajowej lub były sanitariuszkami w Powstaniu Warszawskim, robi wrażenie. Chcemy w ten sposób młodemu człowiekowi opowiedzieć, bo jest to powoli już zapominane, o jednym z najbardziej zbrodniczych elementów PRL, czyli początkach okresu stalinowskiego. Był to naprawdę absurd, że w tym czasie walczono z ludźmi, którzy wcześniej bili się o wolność Polski.</p>
<p><b>Kiedy zostanie otwarta no wa ekspozycja?</b><br />
- Prace studialne wykonywaliśmy już wcześniej, ale pewne badania, szczególnie mam tu na myśli sprawy budowlane, będziemy realizować teraz. W obecnej chwili mamy dopiero podpisaną umowę na użytkowanie, ale myślę, że terminu otwarcia wystawy należy spodziewać się za kilkanaście miesięcy.</p>
<p>Dziękuję za rozmowę.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
