<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>msza-sw &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/msza-sw/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "msza-sw"</description>
	<pubDate>Mon, 06 Oct 2008 11:22:48 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Jako, że dziś Niedziela to musi być coś na temat ;-)]]></title>
<link>http://keenme.wordpress.com/2008/01/13/jako-ze-dzis-niedziela-to-musi-byc-cos-na-temat/</link>
<pubDate>Sun, 13 Jan 2008 11:33:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ja</dc:creator>
<guid>http://keenme.pl.wordpress.com/2008/01/13/jako-ze-dzis-niedziela-to-musi-byc-cos-na-temat/</guid>
<description><![CDATA[
Filmik ma już pół roku, ale co tam 
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/mEdyIvvUJB0'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/mEdyIvvUJB0&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Filmik ma już pół roku, ale co tam :-)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dywersja OP]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/2007/12/21/dywersja-op/</link>
<pubDate>Fri, 21 Dec 2007 07:48:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2007/12/21/dywersja-op/</guid>
<description><![CDATA[Dziś na roratnim kazaniu dowiedziałam się, że patrząc na św. Jana Chrzciciela możemy wyróżn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś na roratnim kazaniu dowiedziałam się, że patrząc na św. Jana Chrzciciela możemy wyróżnić jeszcze dwa (poza obecnymi czternastoma) uczynki miłosierdzia. Tak mi sie one spodobały, że aż stwierdziłam, że przeprowadzę tu małą dywersję dominikańską i je podam:</p>
<p><strong>1. Na widok bliźniego swego z radości skakać</strong> (Jan podskoczył w łonie Elżbiety, kiedy ona zobaczyła Maryję. Tak sobie myślę, że nawet więcej - Jan podskoczył na sam dźwięk głosu Maryi, czyli "na dźwięk głosu bliźniego swego skakać". Oczywiście z radości :D )</p>
<p><strong>2. W czynieniu sobie nawzajem dobra innych wyprzedzać </strong>(Jan był poprzednikiem Jezusa, przygotowywał innych na Jego przyjęcie i oglosił Jego przyjście).</p>
<p><em> </em>I jeszcze jedna myśl, którą rzucił o. Adam - plotkować o dobru, które inni czynią lub jest w innych obecne. Szeptać o tym zastrzegając dyskrecję... Smakowicie podstępne...</p>
<p>Strasznie duże wymagania, ale też bardzo ewangeliczne. Spodobały mi się, spróbuję wcielać w życie, przecież chroniczne niedospanie nie może być jedynym owocem uczęszczania na roraty :D</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szafarze Eucharystii - kapłani powołani przez Boga]]></title>
<link>http://xtomasz.wordpress.com/2007/12/20/szafarze-eucharystii-kaplani-powolani-przez-boga/</link>
<pubDate>Thu, 20 Dec 2007 18:55:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>xtxt</dc:creator>
<guid>http://xtomasz.pl.wordpress.com/2007/12/20/szafarze-eucharystii-kaplani-powolani-przez-boga/</guid>
<description><![CDATA[„Dam wam pasterzy według Mego Serca&#8221; (Jr 3,15) - mówi Bóg, obiecując swojemu ludowi, że]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>„Dam wam pasterzy według Mego Serca" (Jr 3,15) - mówi Bóg, obiecując swojemu ludowi, że nie pozostawi go nigdy bez pasterzy, którzy zawsze będą go gromadzili i prowadzili. „Ustanowię nad nimi (nad Moimi owcami) pasterzy, by je paśli i nie będą się już więcej lękać ani trwożyć" (Jr 23,4).</p>
<p>I żeby wypełnić do końca dzieło Odkupienia, a także po to, aby dać swoim następcom - kapłanom - wzór, Bóg w Osobie swego Jedynego Syna przyjmuje Ciało - naturę ludzką i sam zbawia, karmi swój lud jako Najwyższy Pasterz - Kapłan ofiarując się Bogu Ojcu w Odkupieńczej Ofierze. I aby to dzieło zbawienia i uświęcenia mogło się dokonywać nieustannie, Pan Jezus ustanawia Sakrament Najświętszej Ofiary - Mszy św. - Eucharystii. <strong>Cud, który ze względu na swoją formę, trwałość, naturę, ze względu na swój zasięg i granice, do których dochodzi - jest najpotężniejszy, jaki może istnieć.</strong> Cud niepojęty dla człowieka pysznego (P. Jezus). <!--more--></p>
<p>Ustanawia też Dwunastu, Kolegium Biskupów (por. Mk 3,14) i Sakrament Kapłaństwa, Kapłanów (zob. Łk 22,19) po to, aby mógł dalej On - Bóg w osobie swoich wybranych i konsekrowanych, oddzielonych od tego, co nieboże (świeckie), dalej karmić swój lud swoim Najświętszym Ciałem, swoją Krwią i swoim Słowem. „O jak wielki i zaszczytny jest urząd kapłanów, którym została dana moc sprowadzania Pana Chwały na ołtarz słowami konsekracji, błogosławienia wargami, piastowania Go na rękach, przyjmowania własnymi ustami i podawania innym" (stwierdza dzieło „O naśladowaniu Chrystusa, cz. IV, rozdz. XI). Do tych wielkich dzieł Pan Jezus jako Bóg osobiście wybiera, powołuje (zob. Mk 1,17-19), konsekruje (zob. J 15,16), oczyszcza (zob. J 13, 1-15). Gdyż tylko tak wybrani, namaszczeni, oczyszczeni, czyli czyści mogą Go - Boga - dotykać i przekazywać innym. Dlatego ich ręce - kapłanów - tak jak ich słowa i ich wola, stały się bezpośrednio narzędziem Chrystusa. Właśnie dlatego, to znaczy jako szafarze Eucharystii, oni mają główną i całkowitą odpowiedzialność za święte postacie: ofiarują chleb i wino, konsekrują je i następnie rozdają te święte postacie uczestnikom zgromadzenia, którzy pragną je przyjąć (...). Jakże wymowne zatem, chociaż późniejsze, jest namaszczenie rąk, jak gdyby właśnie tym rękom potrzebna była szczególna łaska i moc Ducha Świętego. <strong>Dotykanie świętych postaci, podejmowanie ich własnymi rękami jest przywilejem tych, którzy mają święcenia, co wskazuje na czynny udział w szafarstwie Eucharystii (...) - pisze Jan Paweł II.</strong> Podkreślenie przez papieża wyłączności kapłanów jako szafarzy jest tu bardzo wyraźne, mimo że dalej Ojciec św. dopuszcza pod pewnymi warunkami też szafarzy nadzwyczajnych (List o tajemnicy i kulcie Eucharystii z II. 1980 r.). Trzeba jednak zaznaczyć, że jest często mocno naciskany przez biskupów Zachodu, często nawet przez całe Episkopaty.</p>
<blockquote><p>Catalina Rivas zobaczyła podczas Konsekracji na Mszy św. Matkę Bożą, dokładnie po prawej stronie arcybiskupa, krok za celebransem. Była zawieszona lekko nad podłogą, klęczała, ubrana w jasną, przezroczystą, ale jednocześnie świetlaną niczym woda krystaliczną tkaninę. Najświętsza Panna, ze złożonymi rękoma spoglądała uważnie i z szacunkiem na celebransa. „Dziwi cię, że widzisz Mnie stojącą za arcybiskupem, nieprawdaż? Tak właśnie powinno być... Z całą miłością, jaką mój Syn Mi daje, nigdy nie dał Mi godności, jaką obdarzył kapłanów - daru kapłaństwa do codziennego uobecniania Cudu Eucharystii. Z tego powodu czuję głęboki szacunek dla księży i dla cudu, jaki Bóg czyni przez ich posługę. To właśnie zmusza Mnie do klęknięcia tutaj, za nimi. (...) Nigdzie nie jestem bardziej obecna niż w czasie Mszy św. Zawsze Mnie znajdziesz u stóp ołtarza, gdzie odprawia się Eucharystię. U stóp tabernakulum trwam z Aniołami, ponieważ zawsze jestem z Jezusem."</p>
<p>Pomyśl, kto jest bardziej czysty, bardziej godny do tego, aby być kapłanem i rozdawać Eucharystię niż Ona - Niepokalana? A jednak Ona tego nie robi, bo nie została do tego przez Boga wybrana, powołana.</p></blockquote>
<p>„Sakrament Eucharystii przyjmujemy (...), a to z ręki niczyjej, jak tylko przełożonych (tzn. biskupów lub kapłanów) (...). Bardzo boimy się, gdyby coś z kielicha czy naszego chleba upadło na ziemię" - pisze Tertulian (+ 220 r.). Natomiast 14 wieków później Sobór Trydencki poucza, że odnośnie Komunii św. zawsze w Kościele Bożym był zwyczaj, iż świeccy przyjmowali Komunię św. od kapłanów, a celebrujący kapłani sami siebie komunikują; ten zwyczaj jako pochodzący z Tradycji apostolskiej powinien być prawowicie i słusznie zachowany (Trident. S.XIII. Cap 8. DS 1648). Sobór Nicejski zabronił nawet diakonom udzielania Komunii św. kapłanom, uzasadniając to tym, że diakon nie może udzielać Komunii św. kapłanowi, gdyż nie jest kapłanem - ofiarnikiem (Can18. Walz 187). Sobór Kartagiński wydał w 398 r. przepis, że diakoni tylko z polecenia biskupa czy kapłana lub w wypadku konieczności mogą być szafarzami Komunii św. Reguła ta, że diakon może być nadzwyczajnym szafarzem Eucharystii jest poświadczona już przez Justyna, Cypriana i Konstytucje Apostolskie (Walz 187). Świadczy to o tym, jak głęboką troską Kościół św. otaczał Eucharystię i jej szafarzy, i o znaczeniu szafarstwa.<br />
Jasno i dokładnie określonego urzędu szafarstwa Eucharystii domaga się zarówno sakralność obrzędu Komunii św., jak też hierarchiczna natura Kościoła. Wiąże się to z istotą kapłaństwa chrześcijańskiego. Kapłan jest bowiem w pojęciu Kościoła przede wszystkim sprawującym ofiarę, czyli ofiarnikiem. Z istoty Komunii św. jako uczty ofiarnej, stanowiącej jedność wraz z ofiarą, wynika, że także tylko sam kapłan powinien sprawować ten obrzęd. Wskazuje na to także sama etymologia słowa „kapłan" (sacerdos) jako szafarza tego, co święte (sacrum vel sacra dans). Jest przecież zrozumiałe, że kto pośredniczy między ludźmi a Bogiem w jednym kierunku, tzn. w znaczeniu ofiary i modlitw do Boga, ten powinien także pośredniczyć w kierunku od Boga ku ludziom, czyli w udzielaniu im Bożej Łaski. Także bowiem w kapłańskim pośredniczeniu Chrystusa są dwa nieodłączne od siebie procesy: pierwszy z nich wznosi się ku górze. Oddaje on świat Bogu. Drugi, zstępujący, daje Boga światu (Journet 97). Już św. Paweł powiedział o sobie i innych biskupach i kapłanach: „Niech więc uważają nas ludzie za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych" (1 Kor 4,1). Ich Bóg jako swoich szafarzy umieścił w Kościele na pierwszym miejscu (zob. 1 Kor 12,28). On - Bóg - sam mówi poprzez św. Katarzynę ze Sieny: Uczyniłem (z kapłanów) aniołów i oni powinni być w tym życiu jako aniołowie ziemscy. Umieściłem kapłanów niczym lampy, aby udzielali Mnie wszystkim, Mnie prawdziwe Słowo - światłem cnót, przykładem życia zacnego i świętego.</p>
<blockquote><p>Czuwaj i pilnuj, żeby nikt nie zajmował miejsca, które do niego nie należy - mówi Pan Jezus do św. Jakuba, pierwszego biskupa Jerozolimy. Bóg da wam światło zgodnie z waszą pozycją. (...) Jeden jest Nauczyciel. Ten, który do ciebie mówi. I jedna jest nauczycielka: Kościół, który Go uwiecznia.<br />
Wy Apostołowie - kapłani powinniście w Moje Imię rozgrzeszać i błogosławić, doprowadzać do Łaski, udzielać sakramentów (...).<br />
Natomiast kobiety nie będą miały kapłaństwa, takiego jak mężczyźni. Nie będą konsekrować ani rozdawać darów Bożych, tych darów, których obecnie jeszcze nie znacie - mówi Pan Jezus (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, III/3, s. 235 i 271)</p></blockquote>
<p>"Czuję powołanie kapłańskie - mówi wielka-mała święta Teresa od Dzieciątka Jezus. Z jaką miłością, o Jezu, niosłabym Cię w moich rękach, kiedy na mój głos zstąpiłbyś z nieba! Z jaką miłością dawałabym Cię duszom! Ale mimo tego pragnienia kapłaństwa podziwiam i zazdroszczę św. Franciszkowi z Asyżu (który wyrzekł się z pokory kapłaństwa) i czuję powołanie do naśladowania go, odrzucając wysoko godność kapłańską". Jest to jedynie słuszna postawa człowieka świeckiego wobec propozycji szafarstwa, jest to bowiem wpędzaniem Kościół w kryzys, a nie przywoływaniem Łaski, która jest owocem pokuty i wierności św. Tradycji.</p>
<p>Słowa Chrystusowe skierowane do Apostołów podczas ustanowienia Ofiary Eucharystycznej: „Czyńcie To na Moją pamiątkę!" są rozumiane w Tradycji Kościoła także w odniesieniu do szafarstwa Komunii św., że mianowicie Apostołom oraz ich następcom, a więc biskupom i kapłanom, Chrystus zlecił tę posługę.</p>
<p>Św. Tomasz podaje <strong>3 powody</strong>, dla których szafarstwo Eucharystii jest właściwe kapłanom:</p>
<ol>
<li>Tak jak Chrystus konsekrował swoje Ciało podczas Ostatniej Wieczerzy, a następnie udzielił Apostołom Komunii św., tak też do posługi kapłana należy konsekrowanie, a następnie udzielanie Komunii.</li>
<li>Kapłan jest pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (zgodnie ze słowami Listu do Hebrajczyków 5,1): skoro składa on Bogu ofiary ludu, tak też przekazuje ludowi dary przez Boga uświęcone.</li>
<li>Cześć i szacunek wobec Najświętszego Sakramentu wymaga, by stykał się on tylko z tym, co poświęcone. Jak poświęcone są przedmioty i naczynia, z którymi styka się Ciało i Krew Chrystusa, tak jedynie poświęcone (duchowo przemienione) ręce kapłana mogą dotykać Najświętszy Sakrament. (STh III, q 82 a3 Resp.)</li>
</ol>
<p>Tu trzeba podkreślić ścisły związek między Komunią św. „na rękę" (którą bł. Matka Teresa nazwała największym złem na świecie) a udzielaniem Komunii przez świeckich szafarzy. Ludzie czują inną strukturę ontyczną (duchową) kapłana i przyjmują „jego" (jako Boży) gest karmienia: do ust! Natomiast co do świeckich szafarzy czują wyraźny opór (czasami nawet niechęć czy odrazę). Dlaczego sąsiad, np. listonosz, urzędnik czy sąsiadka ma wkładać swoim sąsiadom, kolegom Komunię św. do ust, a mi jej nie wolno nawet dotknąć? Z drugiej strony, dlaczego nie powierzyć świeckim szafarstwa, skoro i tak jest (bardzo często) Komunia św. na rękę? Cóż może jeszcze bardziej sponiewierać ten sakrament?<br />
Kiedy papież św. Pius X w 1914 r. leżał na łożu śmierci i przyniesiono mu Komunię św., nie przyjmował Jej do ręki. Przyjmował Ją do ust - zgodnie z prawem i praktyką Kościoła Katolickiego.</p>
<blockquote><p>W Stanach Zjednoczonych umarła niedawno kobieta, która była nadzwyczajną szafarką Eucharystii, czyli dotykała swoimi rękami i rozdawała wiernym Komunię św. (Najświętszy Sakrament). Kilka dni po śmierci odbył się pogrzeb. Kiedy trumna miała być już złożona w grobie, rodzina owej kobiety zażyczyła sobie, aby na chwilę otworzyć trumnę. I ku swemu przerażeniu zobaczyli, że dłonie tej kobiety prawie do łokci są spalone. [Z relacji kapłana, który był przy tym]</p>
<p>"Kto bowiem spożywa i pije, nie zważając na Ciało Pańskie (tzn. bez należnej czci, tzn. też przez niepowołane do tego osoby), wyrok sobie spożywa i pije. Dlatego to właśnie wielu wśród was jest słabych i chorych i wielu też pomarło" - mówi Bóg przez św. Pawła (por. 1 Kor. 11,29n)</p></blockquote>
<p>Kiedy Kardynał Gulbinowicz uczestniczył we Mszy św. odprawianej przez innego kapłana, w momencie Komunii św. podszedł do ołtarza i ukląkł obok ministrantów, za nim zrobiło to kilkudziesięciu biskupów. Podobnie zareagował Abp. T. Gocłowski w Gdańsku. Dlatego nawet kapłan może dotykać Najświętszych Postaci w zasadzie tylko w przypadku konieczności, tzn. szczególnie wtedy, kiedy występuje w imieniu Chrystusa, odprawiając Msze św. i udzielając sakramentów.</p>
<p>O, biskupi, wprowadziliście szafarzy nadzwyczajnych, zapłacicie za to, bo tak wyprowadzacie wiernych z kościołów, wstrzymujecie powołania. Moje dziecko i Moje dzieci, wola Mojego Syna jest: Tylko mężczyzna, nie kobieta, będzie udzielać Jego Ciało dla ludu. Tylko mężczyzna, ksiądz, legalnie wyświęcony, prawdziwy potomek Piotra musi udzielać Ciało Mojego Syna dla ludu - mówi Matka Boża, 20 XI 1979 r.</p>
<p>Kapłan przystępuje do ołtarza jako sługa Chrystusowy, od Chrystusa niższy, lecz wyższy od ludu. Natomiast lud żadną miarą nie zastępuje osoby Boskiego Zbawiciela, ani też nie jest pośrednikiem między samym sobą a Bogiem, w żaden sposób nie może sprawować władzy kapłańskiej (szafarza) - Pius XII, Mediator Dei 29</p>
<blockquote><p><strong>Testament - ostatnia uchwała Prymasa Tysiąclecia:<br />
</strong>Zgodnie z Uchwałą Konferencji Plenarnej Episkopatu, w diecezjach Polski przyjmuje się Komunię Świętą z rąk celebransa (czy świecki szafarz może być celebransem?) do ust w postawie klęczącej. Przepisy te należy zachować we Mszach św. dla grup specjalnych. W szczególnych okolicznościach, w których uklęknięcie jest bardzo utrudnione, np. przy tłumnym udziale wiernych i ścisku, albo gdy wierni uczestniczą we Mszy św. poza kościołem na deszczu, można przyjąć Komunię św. na stojąco (...)<br />
Ks. Kard. Stefan Wyszyński, 177 Konfer. Plenarna Episkopatu Polski, Warszawa, dn. 11.12.1980 r.</p>
<p>„Powiedz wszystkim ludziom, że człowiek nigdy nie jest bardziej człowiekiem, niż kiedy upada na kolana przed Bogiem" - mówi Maryja Niepokalana (przez Catalinę Rivas)</p></blockquote>
<p>:idea: Tekst w PDF-ie: <a target="_blank" href="http://xtomasz.wordpress.com/files/2007/12/szafarze.pdf" title="Tekst">Szafarze Eucharystii - kapłani powołani przez Boga</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak zachować i odzyskać zdrowie]]></title>
<link>http://xtomasz.wordpress.com/2007/12/19/jak-zachowac-i-odzyskac-zdrowie/</link>
<pubDate>Wed, 19 Dec 2007 10:06:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>xtxt</dc:creator>
<guid>http://xtomasz.pl.wordpress.com/2007/12/19/jak-zachowac-i-odzyskac-zdrowie/</guid>
<description><![CDATA[Każdego dnia rozwijaj się duchowo, psychicznie i fizycznie.
Zarówno dla utrzymania jak i dla odzy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Każdego dnia rozwijaj się duchowo, psychicznie i fizycznie.</strong></p>
<p>Zarówno dla utrzymania jak i dla odzyskania zdrowia konieczne jest:</p>
<ol>
<li>Pojednanie z Bogiem - przez stałe nawrócenie serca i właściwy kult zgodny z Tradycją.</li>
<li>Pojednanie z bliźnimi - przez stałe przebaczenie im i służbę.</li>
<li>Pojednanie ze sobą - przez stałą modlitwę (pragnienia), akceptację siebie i przebaczenie sobie.</li>
<li>Pojednanie z naturą - przez właściwy tryb życia, właściwą dietę i szacunek dla otoczenia. <!--more--></li>
</ol>
<p>Szczęśliwe życie, a więc zdrowe życie zależy od trwałego skupienia na Tym, który jest Największym Dobrem, na Bogu, na Chrystusie. Powinno to być skupienie pełne uwielbienia i miłości, należnych Temu, który jest naszym Stwórcą i Dawcą wszelkiego dobra. Miłość zaś z natury zawsze dąży do pojednania, do zjednoczenia. Dlatego skupienie to polega na stałych aktach oddania, zaufania, na myśleniu, na mówieniu, na naśladowaniu Chrystusa, i na pełnym bojaźni, (aby Go nie obrazić) służeniu Mu, także w bliźnich i w sobie. Polega na pokornej adoacji, na właściwym kulcie. Zaniedbanie tych spraw prowadzi szybko do choroby duszy i ciała. Życie człowieka musi ulegać nieustannej przemianie, tak, aby było coraz bardziej duchowe, tzn. skierowane na Boga i dla Boga jako do Tego, który jest naszym Źródłem i Celem.</p>
<p>"Ludzie chorowali na skutek swoich grzesznych czynów" (Ps 107, 17).</p>
<p>Główną przyczyną chorób duszy i ciała jest grzech (zob. Kpł 26, 16, Pwt 28, Rz 1, 18-32; 1Kor 11, 28-30). Grzech bowiem oddala człowieka od Boga, który jest Źródłem zdrowia i pragnie nas nim obdarzyć (zob. Wj 15, 26). "Ja Pan chcę być twoim lekarzem" - mówi Bóg. Człowiek zaś w grzechu skupia się zwykle na sobie na swojej pożądliwości i pysze, a przez to oddala się od Źródła, od Boga, dlatego niemożliwe jest wtedy wyzdrowienie. Bóg jednak wzywa: <strong>"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście a Ja was pokrzepię"</strong> (Mt 11, 28).<br />
Uprzywilejowane miejsce pojednania, to Spowiedź św.:</p>
<p><strong>1) SAKRAMENT POKUTY (przemiany) I POJEDNANIA<br />
</strong><br />
Dlatego, to, czego potrzebujemy najbardziej, to spowiedź. Spowiedź jest aktem pokory, a pokora siłą (Matka Teresa). Głównym jej aktem winny być: twoje grzechy, żal - skrucha, mocne postanowienie poprawy i świadomość Bożego przebaczenia. A jeżeli Bóg tobie przebaczył, ty też powinieneś przebaczyć sobie i innym, bez względu na to jak wielkie są ich winy. Często to wystarczy, aby nastąpiło wyzdrowienie, albo przynajmniej poprawa zdrowia. Jest to, więc wielki Sakrament Bożego Miłosierdzia, przez który Bóg chroni człowieka przed rozpaczą i samobójstwem, a zawsze przed rozchwianiem psychiki. Dlatego korzystaj z niego przynajmniej, co 4 tyg. (lepiej, co 2 tyg.).</p>
<p>W stanach szczególnie przewlekłej choroby, psychicznego załamania, lęku proś kapłana także o Sakrament namaszczenia chorych. Pamiętaj jednak, że skutek jest też zależny od twojej ufności i od rzeczywistej chęci przemiany życia.</p>
<p><strong>2) NABOŻEŃSTWO DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO</strong></p>
<p>Jest także ogromną siłą, rozwija, bowiem w człowieku ufność, a ufność to środek o natychmiastowym działaniu. "Niech pokładają nadzieję w Miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść Miłosierdzia Mojego (...). Wystarczy przystąpić do stóp zastępcy Mojego (spowiednika) z wiarą i powiedzieć mu nędzę swoją, a cud Miłosierdzia Bożego okaże się w całej pełni. Choćby dusza była jak trup rozkładający się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia i wszystko stracone. Nie tak jest po Bożemu. Cud Miłosierdzia wskrzesza tę dusze w całej pełni" mówi P. Jezus (św. Faustyna, Dzienniczek 1448).</p>
<p>Pewna kobieta chora na raka piersi przyłożyła sobie do chorego miejsca obraz Jezusa Miłosiernego prosząc tylko o łaskę wytrwania w chorobie, poczuła pewną ulgę. Kiedy wkrótce przeprowadzono badania okazał się, że nie ma śladu raka.</p>
<p><strong>3) OFIAROWANIE</strong></p>
<p>Oddanie jest miłością. Jeżeli pragniesz zdrowia, to twoim pierwszym krokiem po zauważeniu choroby (też strapienia, lęku), winno być uwielbienie Boga i wewnętrzna zgoda na to, co jest Bożą wolą. Błogosławione dzieci z Fatimy mówiły w chwilach objawów choroby (innych doświadczeń):</p>
<blockquote><p>...(Przyjmuję) to z miłości do Ciebie P. Jezu, dla nawrócenia grzeszników i na zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciw Niepokalanemu Sercu Maryi.</p></blockquote>
<p>Wtedy zawsze przychodzi pewne ukojenie ducha, a nierzadko uzdrowienie. Proś tylko Chrystusa, aby przez wzgląd na swoją Mękę, swoje zasługi, zasługi Niepokalanego Serca Maryi i Świętych, zabrał twoją chorobę (ból, lęk...), zawierzając Mu ją jednocześnie, połączył ze swoją Ofiarą i przez Niepokalane Serce Maryi oddał Bogu Ojcu. <strong>„Wszystkie wasze troski przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was" </strong>(1P 5, 7). P. Jezus powiedział, że ofiara zawsze sprowadza nam łaskę. A łaska, to Bóg, a Bóg to zdrowie. Dlatego im więcej ofiar tym lepsze zdrowie.</p>
<p><strong>4) MSZA ŚWIĘTA</strong></p>
<p>przewyższa nieskończenie swoją wartością i skutecznością oddziaływania wszystkie inne modlitwy i ofiary. Jest to, bowiem Ofiara samego Boga Jezusa Chrystusa i kiedy w niej pobożnie uczestniczysz staje się jednocześnie twoją Ofiarę, którą składasz przez ręce kapłana Bogu. Pamiętaj, że to, o co prosisz (np. zdrowie) jest niczym wobec tego, co ofiarujesz (bł. Leopold). Jedna jedyna Msza św. posiada większą wartość, niż wszystkie skarby świata. Dlatego dobrze byłoby, gdybyś w niej uczestniczył nawet codziennie. Ze względu na Jej ogromne znaczenie, trzeba ją przeżywać w ogromnej pokorze ducha; w uniżeniu ciała i klęcząc przyjmować przychodzącego w Komunii św. i w błogosławieństwie Boga. Następnie wykonaj akt dziękczynienia i uwielbienia i proś Go z ufnością, o co chcesz, a to się stanie (zob. J 14, 14).</p>
<p>Pewna kobieta, którą mocno bolał kręgosłup, słuchając Ewangelii o tym jak ciężko chora niewiasta dotknęła się tylko szaty P. Jezusa i wyzdrowiała uwierzyła, że ją mogłoby to spotkać, bo przecież dotyka Boga przyjmując Komunię św. Po końcowym błogosławieństwie zorientowała się, że jest zupełnie zdrowa.</p>
<p><strong>5) NABOŻEŃSTWO DO MĘKI PAŃSKIEJ</strong></p>
<p>a szczególnie Droga Krzyżowa, uczy pokory. A pokora, to najlepsza obrona przed duchem pychy, buntu, egoizmu, nieprzebaczenia, złości,..., co jest często przyczyną choroby. Jednocześnie nabożeństwo to, daje nam ufność przez zasługi Męki Chrystusa i Niepokalanej, a szczególnie świętych Ran i Krwi Zbawiciela, bowiem: „<strong>w Jego Ranach jest nasze zdrowie"</strong> (Iz 53, 5) i <strong>„Krwią Jego Ran zostaliście uzdrowieni"</strong> (1P 2, 24). Pewien chłopak bardzo poważnie chory na całkowity zanik energii, wyzdrowiał, kiedy po przeczytaniu tego tekstu uwierzył.</p>
<p>Dlatego codziennie czytaj i rozważaj...<br />
<strong>6) PISMO ŚW.</strong> i usilnie staraj się żyć według tego, jest to bowiem „Słowo Żywe". Kiedy pewien młody człowiek doznawał szalejących i niszczących go uczuć, namiętności, nagle usłyszał głos: Weź i czytaj! Obok leżało Pismo Św. Zaczął czytać i w czasie czytania jednego z listów św. Pawła jego umysł jakby opróżnił się od zła, serce skruszało i nastał pokój, ogarnęło go jakieś dziwne ukojenie ducha. Od tej chwili zerwał z grzechami, namiętnościami (sam stał się dużym wsparciem dla wielu).</p>
<p><strong>7) MODLITWA</strong></p>
<p>P. Jezus powiedział: <strong>„Proście, a będzie wam dane..."</strong> (Mt 7,7). "<strong>Beze Mnie nic nie możecie uczynić..."</strong> (J 15,5). Dlatego pamiętaj, że o wszystko trzeba Go prosić (o skupienie, o czas do modlitwy, o chęci, ...) i za wszystko trzeba Mu dziękować. <strong>Dziękczynienie, bowiem wzmaga mocno działanie Łaski. </strong>Po Mszy św. najskuteczniejszą formą modlitwy jest:</p>
<p><strong>8.) RÓŻANIEC</strong></p>
<p>O potrzebie tej modlitwy przypominali prawie wszyscy papieże. Matka Boża prosiła (prosi) o Różaniec we wszystkich swoich objawieniach. Kiedy bł. Dzieci z Fatimy prosiły w imieniu chorych o uzdrowienie, to zawsze było wezwanie do zmiany życia i do Różańca, codziennego Różańca św. <strong>„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca"</strong> - mówi S. Łucja z Fatimy. Różaniec jest szczególnie skuteczny, kiedy odmawia się wszystkie 3 części, ale na początek można zacząć od jednaj (5 razy 10), byle była to modlitwa sercem, tzn. z pełnym zaangażowaniem (skupieniem) władz duszy i ciała.</p>
<p><strong>9) IMIĘ BOŻE</strong></p>
<p><strong>„Każdy, kto wezwie Imienia Pańskiego (tzn. Jezusa Chrystusa) będzie zbawiony"</strong> (Rz 10, 13 ). Zbawiony, to znaczy też uzdrowiony, uwolniony od zła...</p>
<p>"O cokolwiek prosić Mnie będziecie w Imię Moje, Ja to spełnię" (J 14, 14). Mocą Imienia Jezus można uzdrawiać, wyrzucać złe duchy, dokonywać cudów ... (zob. Mk 16, 17; Łk 10, 17). Może to robić każdy, kto trwa w Tym Imieniu, tzn.: zachowuje prawość, uczciwość, czystość intencji, mocno ufa i regularnie się modli. A Imię to wypowiada zawsze z wielką czcią i miłością. Np.: <strong>Jezu ufam Tobie; Jezu zmiłuj się...</strong> Skuteczne jest też wezwanie Imienia Matki Bożej, Maryi: <strong>Maryjo, Matko dopomóż nam.</strong> Pamiętaj, jeżeli tylko wezwiesz to Imię z ufnością, od tego momentu nie jesteś już sam/a.</p>
<blockquote><p>„Nieskończona radość Mnie przenika i ogarnia, gdy ktoś kocha Mnie i wzywa, nie czekając na godzinę, gdy będzie w potrzebie. Woła Mnie, bo Mnie kocha bardziej niż wszystko na świecie i odczuwa, że się napełnia radością - podobną do radości Mojej - już na samo zawołanie Mnie: Jezu, Jezu... (P. Jezus, M. Valtorta „Poemat" T.3/4, s. 63).</p></blockquote>
<p><strong>10) PRZEBACZENIE I POJEDNANIE</strong></p>
<p>Jeżeli chcesz być wolny od zła, choroby musisz koniecznie przebaczyć każdą zniewagę, bez tego nic się nie dokona. P. Jezus powiedział: <strong>„Wszystko, o co w modlitwie prosicie stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A, kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie jeżeli macie, co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w Niebie przebaczył wam wykroczenia wasze"</strong> (Mk 11, 24). Zniewaga jest sprzeczna z miłością. To, co sprzeczne z miłością pozbawia Boga. Ten, zatem, kto popełnia zniewagę, staje się nagi i jedynie przebaczenie znieważonego przyodziewa tę nagość, przywracając mu Boga. Żeby przebaczyć Bóg czeka, aż przebaczy znieważony człowiek. Czeka, żeby przebaczyć tak człowiekowi obrażonemu przez drugiego, jak i temu, który obraził człowieka i Boga. Nie ma, bowiem nikogo, kto nie obraziłby swego Pana. Bóg jednak nam przebacza, jeśli my przebaczymy bliźniemu. Bóg przebacza (i często uzdrawia) bliźniemu, jeśli przebaczył mu ten, kto został przez (niego) znieważony. Stanie się wam tak, jak wy czyniliście. Przebaczcie zatem, jeśli chcecie, żeby wam przebaczono (i uzdrowiono) (Tamże, s. 81). Kiedy z serca przebaczasz bliźniemu jesteś w stanie przebaczyć też sobie. Jeżeli wydaje ci się za trudne, proś o to wytrwale, a otrzymasz.</p>
<p><strong>11) ROZWIJAJ PRZYNALEŻNOŚĆ DO MATKI BOŻEJ</strong></p>
<p>To z woli Boga także twoja Matka. I Chrystus chce być przyjmowany, wielbiony w Jej Niepokalanym Sercu. To przez Nią przyszedł i przez Nią chce przychodzić nadal, i przez Nią chce nadal dokonywać cudów i uzdrowień. Dlatego im bardziej należysz do Niej, tym bardziej należysz do samego Boga, i tym bardziej jesteś zdrowy na duszy i na ciele. Ona sama prosi dla twego dobra: „Oddajcie Mi siebie. To bardzo błogosławiony dzień dla was, jeżeli każdą chwilę poświęcicie Memu Niepokalanemu Sercu.<br />
Powierzcie Mi swoje troski. Nikt was lepiej nie zrozumie ode Mnie. Chronię szczególnie tych, którzy poświęcili się dla Mnie" (Medjugorje). Pamiętaj, że zło (szatan), choroba nie może zniszczyć tych, którzy należą do Niepokalanej. Dlatego codziennie odmawiaj akt oddania siebie (rodziny) Matce Bożej. I rozwijaj formy przynależności do Niej, to znaczy: Modlitwa, Różaniec św., miłość do Boga, pokorę, czystość, oddanie się Bogu przez Niepokalane Serce Matki.</p>
<p><strong>12) MIŁOŚĆ DO BOGA</strong></p>
<p>Proś Chrystusa z pokorą, przez Niepokalane Serce Maryi, aby nauczył cię kochać, przede wszystkim, aby obdarował cię wielką miłością do Siebie samego - do Boga. Mając, bowiem tę Miłość otrzymasz od Niego wszelkie dobro, jakiego potrzebujesz. Proś też Chrystusa o miłość do Niepokalanej. On tego chce. „<strong>Taki już jestem - mówi Pan Jezus - że nie umiem odmówić, o co Mnie proszą (z wytrwałością i pokorą), ale dla dusz kochających Mnie szczerze uczyniłbym cuda niesłychane, stworzyłbym świat na nowo, umarłbym tysiące razy w tym samym smutku i w tym samym opuszczeniu, których doznałem na Krzyżu. O jak miłuję te dusze"</strong> (Schryvers „Boski Przyjaciel", s. 132). Udaje się nam (wszystko), kiedy kochamy. Niewiele się udaje, kiedy kochamy z trudem. Wcale się nie udaje, gdy nie kochamy. W odniesieniu do wszystkiego" - mówi P. Jezus. Wyrazem twojej miłości jest wyrzeczenie się tego wszystkiego, co może ją zmącić (zmysłowość, egoizm, TV, spotkania towarzyskie ...).</p>
<p><strong>13) POKORA</strong></p>
<p>Jej wyrazem jest zdolność do upokorzenia siebie, przyjęcia zniewagi... Człowiek staje się pokorny - jak mówi Matka Teresa - przez radosną akceptacje wszelkiego upokorzenia, która mnie spotka, przez akceptacje siebie samego takiego, jakim jestem i poprzez pogodne przyjmowanie naszych ułomności. To naturalne, że tego nie lubimy, ale wiara w Boga może sprawić, że polubimy. Bóg potrzebuje naszej wewnętrznej pustki i naszego uniżenia, a nie naszej obfitości. Jeżeli jesteś pokorny nic nie zakłuci twojego spokoju, ani pochwała, ani pohańbienie, ponieważ wiesz, kim jesteś. Nie przypisuj sobie żadnej zasługi, wszystko odnoś do Boga, Bóg z reguły zaczyna działać, kiedy ty uznajesz swoją bezsilność. Taka postawa najlepiej chroni zdrowie ducha, a duch zdrowia, psychiki i ciała.</p>
<p><strong>14) CZYSTOŚĆ</strong></p>
<p>Ten, kto jest czysty posiada już na tej ziemi zaczątek nieba, gdyż Bóg pochyla się nad czystym i człowiek taki - żyjąc na ziemi - widzi swego Boga. Nie zna smutku ludzkich miłości, lecz korzysta, aż do ekstazy smaku miłości Boskiej. Ten, kto posiada Boga doświadcza niewytłumaczalnych nawet dla niego samego istotnych przemian, które czynią go świętym, mądrym i silnym (zdrowym). Czym jest życie tego, który widzi Boga. Szczęśliwością. I chcielibyście pozbawić się takiego daru przez cuchnąca nieczystość (...). <strong>Tylko czyści widzą właściwie, bo nie ma w nich grzechu, co wywołuje zamęt myśli. Nie prowadźcie złych rozmów, nawet w swoim wnętrzu.</strong> Bóg, bowiem widzi i musi dostrzegać wnętrze czyste, aby mógł zstąpić i uczynić tam siedzibę. A obecność Boga wymaga otoczenia czystego z powodu szacunku należnego Jego wzniosłemu majestatowi. Nie zastanawiacie się, że przyjemność jest trucizną, która szybko zaraża, wysusza ogniem, który pożera stając się coraz bardziej nienasyconym - mówi P. Jezus.</p>
<p><strong>15) SAKRAMENTALIA</strong></p>
<p>Tu ważny jest cudowny medalik z napisem: „O Maryjo, bez grzechu poczęta ...". Dlatego, że jest to dar Boży jest bardzo dużo uzdrowień z chorób, nałogów u ludzi, którzy noszą ten medalik. Dobrą praktyką jest położyć ten medalik na miejsce chore, albo w przypadku nikotynizmu, alkoholizmu itp. włożyć do ust. Miejsca chore, bolące dobrze jest też smarować przynajmniej dwa razy dziennie wodą święconą. Można ją pić także małymi łykami. Pamiętaj jednak, że tym zabiegom musi towarzyszyć wiara i chęć zmiany życia, nawrócenie. Postaraj się także o szkaplerz Matki Bożej.</p>
<p><strong>Kard. Stefan Wyszyński:</strong></p>
<ol>
<li>Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, twojego brata. </li>
<li>Myśl dobrze o wszystkich - nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym można znaleźć coś dobrego.</li>
<li>Mów zawsze życzliwie o drugich nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi.</li>
<li>Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj łez. Uspokajaj i okazuj dobroć.</li>
<li>Przebaczaj wszystko, wszystkim. Nie chowaj w sercu urazy. Zawsze pierwszy wyciągnij rękę do zgody.</li>
<li>Działaj zawsze na korzyść bliźniego. Czyń dobrze każdemu, jakbyś pragnął, aby tobie tak czyniono. Nie myśl o tym, co tobie jest, kto winien, ale co ty jesteś winien innym.</li>
<li>Czynnie współczuj w cierpieniu. Chętnie spiesz z pociechą, radą, pomocą, sercem.</li>
<li>Pracuj rzetelnie, bo z owoców twej pracy korzystają inni, jak ty korzystasz z pracy drugich.</li>
<li>Włącz się w społeczną pomoc bliźnim. Otwórz się ku ubogim i chorym. Użyczaj ze swego. Staraj się dostrzec potrzebujących wokół siebie.</li>
<li>Módl się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół.</li>
</ol>
<p><strong>Matka Teresa z Kalkuty:</strong></p>
<ul>
<li>Ludzie są nieracjonalni, nielogiczni, egocentryczni. Nieważne - kochaj ich.</li>
<li>Jeżeli czynisz dobro, przypiszą ci ukryte egoistyczne cele. Nieważne - czyń dobro.</li>
<li>Jeżeli będziesz realizować swoje cele, spotkasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów. Nie ważne - realizuj je.</li>
<li>Dobro, które uczyniłeś, zostanie jutro zapomniane. Nieważne - czyń dobro.</li>
<li>Uczciwość i szczerość uczynią cię bezbronnym. Nieważne - bądź szczery i uczciwy.</li>
<li>To, co budowałeś przez lata może być zniszczone w jednej chwili. Nieważne buduj.</li>
<li>Jeżeli pomożesz ludziom, będą urażeni. Nieważne - pomagaj im.</li>
<li>Jeśli służąc światu dasz z siebie wszystko, potraktuje cię kopniakiem. Nieważne - dawaj z siebie wszystko</li>
</ul>
<p><strong># ŁAD I PORZĄDEK</strong><br />
Choroba jest rodzajem nieporządku (P. Jezus). Dlatego zachowuj regularny i naturalny tryb życia, spokój i w miarę możliwości milczenie. Unikaj każdego widoku, który powoduje rozproszenie i niepokój.</p>
<p><strong># SEN</strong><br />
Dobry sen uzdrawia, wzmacnia, koi. Pamiętaj, że już za dnia musisz się troszczyć o dobry, spokojny i twardy sen. Kładź się najpóźniej o 22.00 i naucz się nie myśleć w łóżku o tym, co robiłeś za dnia! Nie jedz nic na 4 godziny przed snem (najwyżej jabłko, szklankę kefiru czy wody). Przed snem bierz codziennie naprzemienny prysznic (ciepły - chłodny; 3-4 razy). Zimno, bowiem odpowiednio dawkowane skutecznie hartuje i pomaga w utrzymaniu i odzyskaniu zdrowia, także chodzenie boso czy polewanie stóp zimną wodą. Tylko zaraz potem trzeba je dokładnie wytrzeć i założyć skarpety.</p>
<p><strong># ODDYCHANIE</strong><br />
Oddychaj tylko przez nos i to jak najbardziej rytmicznie, w miarę możliwości świeżym powietrzem, powoli, harmonijnie, bez wysiłku, starając się jednak usunąć z płuc całą zawartość, a następnie wypełnić całe płuca. Dobrze to robić w czasie marszu, 4 kroki wydychamy i 4 kroki wdychamy. Przez prawidłowe oddychanie człowiek usuwa 70% toksyn z organizmu. Dlatego takie kontrolowane oddychanie działa odmładzająco, wzmacniająco, powiększa siłę życiową, pomaga pokonać choroby, a nawet przezwyciężyć trwogę, zdenerwowanie i inne niższe uczucia. Prawidłowe oddychanie pozwala zahamować proces starzenia o 30-40 lat.</p>
<p><strong># OCZYSZCZANIE ORGANIZMU...</strong> powinno być także wewnętrzne, a nie tylko zewnętrzne. Zanieczyszczone jelito grube jest przyczyną większości chorób (...). Dlatego walcz z zaparciami. Dbaj o regularne wypróżnienie; najlepiej rano o godz. 5.00 - do 7.00. Jest największa aktywność okrężnicy; idź wtedy do toalety nawet gdyby nie było parcia. Wypróżnienie powinno być 23 razy dziennie. Dobrze jest raz na miesiąc, a nawet raz na tydzień robić sobie lewatywę. W dużym stopniu na tym polega leczenie raka. Rak jest to jedno z ostatnich stadiów wewnętrznego zanieczyszczenia organizmu.</p>
<p><strong># DBAJ O KRĘGOSŁUP,</strong> bowiem nawet niewielkie skrzywienia są powodem wielu chorób. Dlatego śpij bez poduszki, tylko z małym Jaśkiem pod szyją, na wznak i raczej na twardym i dobrze dopasowanym materacu. Ćwicz sobie codziennie, choć parę minut mięśnie pleców i dbaj, aby były one stale wyprostowane.</p>
<p><strong># CHCESZ ŻYĆ - RUSZAJ SIĘ</strong><br />
Prowadząc aktywny tryb życia nie tylko chronisz swoje zdrowie, ale także możesz pozbyć się wielu chorób. Już samo „szybkie chodzenie", przynajmniej 1-3 km dziennie (2 razy) dużo daje. Jednak wysiłek zwiększaj stopniowo wg możliwości, najlepiej, aż do regularnych parokilometrowych biegów. Bieg, bowiem wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, spala cholesterol, harmonizuje ciśnienie krwi, przemianę materii, wzmacnia kręgosłup, mięśnie, stawy, a także pracę układu żołądkowo-jelitowego. W dużym stopniu osiąga się to przez szybkie spacery.</p>
<p><strong># GŁODÓWKI LECZNICZE.</strong><br />
Post, głodówka musi być przygotowana. Dzień - 2 dni wcześniej jemy potrawy lekkostrawne najlepiej gotowane i surowe warzywa. Przed snem pijemy napar z ziół przeczyszczających. Rano robimy podwójną lewatywę (irygator do tego można kupić w aptece lub w sklepie medycznym). Jest to potrzebne, aby szybciej pokonać okres osłabienia, który trwa zwykle wtedy 12 dni, do czasu przejścia organizmu na odżywianie wewnętrzne. Wtedy zwykle następuje duży przypływ sił. Irygacje jednak trzeba przeprowadzać codziennie rano, aby pozbyć się soków trawiennych i dobrze oczyścić jelito grube. W czasie głodówki pij 1-2 litry wody, dokładnie mieszając każdy łyk ze śliną.<br />
W przypadku wzmożonego osłabienia lub niepokoju dodawaj do szklanki łyżeczkę miodu i łyżeczkę cytryny.<br />
Do normalnego jedzenia dochodzimy stopniowo najpierw płyny (najlepiej świeże wyciśnięte soki) i to przez cały dzień, jeżeli był też dzień, czy 2 głodówki. Jeżeli były 4 dni głodówki, to muszą być przynajmniej 2 dni na sokach, potem jeszcze 2 dni potrawy lekkostrawne.</p>
<p><strong>„Głodowanie stanowi najbardziej skuteczny sposób leczenia wszelkich chorób"</strong> - stwierdza dr Adolf Mayer, a za nim wielu prof. medycyny. Celem nie jest tylko polepszenie zdrowia, pozbycie się choroby, oczyszczenie krwi, choć to wszystko przez post się osiąga. Daleko ważniejszym celem postu jest zdobycie siebie, przez uniezależnienie ciała od wpływu przemożnego odżywiania i trawienia, takiej jasności ducha, która ułatwia rozstrzyganie teoretycznych i praktycznych zagadnień życiowych. Jasność myśli i łatwość decyzji moralnych są najcenniejszymi skutkami postu (...). Tych prawd nie można nikomu inaczej udowodnić, jak doświadczeniem" - W. Lutosławski. <strong>„Jeżeli człowiek mało je i pije, to nigdy nie zachoruje"</strong> - mówi ojciec medycyny Hipokrates.</p>
<p><strong># PRAWIDŁOWE ŻYWIENIE.</strong><br />
Nieodzownym krokiem zdrowego żywienia jest <strong>świadome ograniczenie ilości</strong> przez bardzo dokładne (przynajmniej 50 razy) przeżuwanie każdego kąska tak, żeby sam rozpłynął się w ustach; <strong>im mniej jemy, tym łatwiej i więcej asymilujemy</strong>. Dlatego od stołu człowiek powinien wstawać przynajmniej lekko głodny. Obite jedzenie powoduje ociężałość fizyczną i umysłową - grzech (zob. Pwt 31, 20). Nie jedź też między posiłkami, bo to obniża odporność. Nie zajmuj się niczym w trakcie jedzenia. <strong>Dobremu trawieniu musi towarzyszyć skupienie. </strong>Nie pij też w trakcie posiłku, gdyż to zaburza (przyśpiesza za bardzo) proces trawienia przez rozwodnienie soków treści pokarmowych.<br />
Pić najlepiej czystą wodę (herbaty ziołowe) rano, po wypłukaniu ust, 20 min. przed posiłkiem, albo 2 godz. po. Tak samo owoce. Białek najlepiej nie mieszać z innymi białkami. Np. tylko ryba, albo tylko groch (fasola), albo tylko mięso, (jeżeli ktoś koniecznie chce, najmniej szkodliwe jest mięso kurze). Tłuszcze i białka lepiej jeść w innym czasie, bo tłuszcze zwalniają proces trawienia o 2 - 3 godz. Tak samo jedz tylko jeden rodzaj węglowodorów. Np. tylko chleb, albo tylko ziemniaki, czy tylko kasza. Nie jedz wyrobów mącznych (chleba...) z dżemem, ponieważ powoduje to fermentacje. Wyjątkiem jest miód.</p>
<p>Pamiętaj, że białka (ryby, jaja, fasola, orzechy, słonecznika ziarna...) można łączyć z tłuszczami i zieleniną, natomiast nie można ich łączyć z chlebem, ziemniakami, cukrem i miodem, tzn. z węglowodanami. Węglowodany można łączyć z tłuszczami, warzywami.</p>
<p><strong>50%</strong> naszego pożywienia powinny stanowić pełne ziarna zbóż, kasze, ryż niełuskany (brązowy).<br />
<strong>35%</strong> świeże, suszone lub duszone warzywa, w tym 5% rośliny strączkowe. Około<br />
<strong>10%</strong> owoce surowe lub suszone.<br />
I <strong>5%</strong> dodatki: pełnoziarnisty chleb, delikatne przyprawy, jaja, kefir, jogurt, sery, miód, sól nieoczyszczona kamienna.</p>
<p><strong>Trzeba wykluczyć zupełnie:</strong> konserwy, wyroby ratyfikowane, cukier, białą mąkę - białe pieczywo, mleko gotowane, mięso, szczególnie buliony (rosoły), używki, czyli spirytualia, wina, piwa, kawę, czarną herbatę. Trzeba także wykluczyć, a przynajmniej mocno ograniczyć wszelkie potrawy przerobione, "ulepszone". Im potrawa bardziej świeża i im mniej przerobiona tym zdrowsza.<br />
<strong>Konserwy, mięso, rosoły</strong> wykluczamy dlatego, że są bardzo ciężko strawne (trujące). Na strawienie ziemniaka organizm potrzebuje, 1 godz., na strawienie mięsa 37 godz. Poza tym w mięsie obok środków konserwujących jest ponad 40 różnych trujących substancji, które podczas gotowania przechodzą do rosołu. Dlatego na strawienie rosołu organizm zużywa 30 razy więcej energii niż na trawienie mięsa.<br />
<strong>Biała mąka</strong> - białe pieczywo tworzą rodzaj kleju w układzie trawiennym, co powoduje powstanie złogów, zanieczyszczeń w żyłach i naczyniach krwionośnych. A także kamieni w pęcherzyku żółciowym, nie mówiąc o jeszcze bardziej szkodliwych domieszkach, które powodują, że naczynia krwionośne drętwieją, obumierają. To razem z drożdżami jest przyczyną wzdęć, zaparć i innych chorób układu trawiennego.<br />
<strong>Mleko krowie</strong> jest ciężko strawne, ponieważ zawiera kazeinę (klej stolarski), potrzebną cielakowi, aby mu rosły rogi i kopyta. Mleko zawiera też zbyt dużo tłuszczu (przyswajalnego tylko w 20%) i pieriastek radioaktywny stont - 90. Shelto pisze, że mleko krowie jest źródłem powstania śluzu (niestrawnego) w organizmie i przyczynia się do powstawania takich chorób jak: grypa, przeziębienia, astma, bronchit. Także <strong>cukier</strong> jak wykazują badania jest dla organizmu substancją obcą, która właściwie wcale nie jest wchłaniana, a tylko prowadzi do zaniku naczyń krwionośnych, mutacji i zwyrodnień komórek, co ostatecznie powoduje raka.<br />
Tak samo <strong>spirytualia, wina, piwa</strong> powodują przez działanie higroskopijne, odwodnienie organizmu, ścinanie się białka i niestrawności przez zbyt dużą ilość (następuje dosłownie lanie ...) soków trawiennych. Poza tym środki te, szczególnie <strong>nikotyna</strong> blokuje tlen i prowadzi do obumierania tkanek. Pamiętajmy też, że to środki (także kawa, herbata) o działaniu psychotropowym (to znaczy, zmieniającym psychikę człowieka), co prowadzi do uzależnienia tak działa także mięso i cukier! Prowadzi to do otwarcia duszy człowieka na działanie sił demonicznych, czego ludzie zwykle nie chcą usłyszeć, dlatego tak wielu jest zniewolonych nałogami, i tak wielu choruje.</p>
<p>Pamiętaj o drogach do Boga. <strong>„A Bóg mój (twój) według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę"</strong> (Flp 4, 19). Natomiast bez Stwórcy, stworzenie choruje, zanika...</p>
<blockquote><p>Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać Duszy, którą plami grzech. Ale kiedy (człowiek) żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia (P. Jezus  - Św. Faustyna, „Dzienniczek" 1728)</p></blockquote>
<p><strong># DIETA WARZYWNO - OWOCOWA.</strong><br />
Łagodną, ale też skuteczną formą postu, jest dieta warzywno-owocowa, polecana przez dr Ewę Dąbrowską. Istotą leczenia chorób cywilizacyjnych żywieniem jest <strong>w pierwszym etapie</strong> kuracja oczyszczająca, polegająca na czasowym (2-6 tyg.) powstrzymywaniu się od spożywania pokarmów bogatobiałkowych, bogatotłuszczowych oraz bogatoweglanowych. <strong>W drugim etapie</strong> stosuje się zdrowe żywienie.</p>
<p><strong>W czasie kuracji zamożna jeść tylko te warzywa i owoce:</strong></p>
<ul>
<li>korzeniowe: marchew, seler, pietruszka, burak, rzodkiew, rzepa</li>
<li>liściaste: sałata, seler naciowy, zielona pietruszka, jarmuż, rzeżucha, koper, zioła</li>
<li>cebulowe: cebula, por, czosnek</li>
<li>kapustne: kapusta biała, czerwona,włoska, pekińska, kalafior, kalarepa</li>
<li>dyniowate: dynia, kabaczek, cukinia, ogórki</li>
<li>owoce: jabłka, cytryny, grapefruty</li>
</ul>
<p>Można je spożywać w postaci soków, na surowo, gotowane, duszone, kiszone. W przypadku braku apetytu, można pić tylko soki, ale trzeba wtedy codziennie rano robić sobie lewatywę, aby usunąć soki trawienne z jelit. Kuracje do 2 tyg. można przeprowadzić samemu, dłuższą pod kontrolą lekarza.</p>
<p><strong>Nie powinni stosować tej kuracji chorzy na:</strong> choroby wrodzone, gruźlicę, nadczynność tarczycy, niedoczynność nadnerczy, ostrą porfirię, depresje, wyniszczenie organizmu, dzieci i młodzież przed okresem dojrzewania.</p>
<p>Wszystkie inne choroby, jak otyłość, choroba wieńcowa, nadciśnienie, cukrzyca, wysoki cholesterol, przeziębienia, grypę i inne choroby cywilizacji, a nawet uzależnienia (alkoholizm, nikotynizm, narkomania...), z powodzeniem leczy, albo bardzo wspomaga leczenie, dieta warzywno-owocowa. (zob. Ewa Dąbrowska „Ciało i ducha ratować żywieniem". Wyd. Michalineum. Marki - struga k. Warszawy 1998, s. 131 - 132).<br />
 </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Największy skarb - w przykładach]]></title>
<link>http://xtomasz.wordpress.com/2007/12/18/najwiekszy-skarb-w-przykladach/</link>
<pubDate>Tue, 18 Dec 2007 19:49:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>xtxt</dc:creator>
<guid>http://xtomasz.pl.wordpress.com/2007/12/18/najwiekszy-skarb-w-przykladach/</guid>
<description><![CDATA[Czytamy w żywocie św. Izydora, że rolę bogatego szlachcica z Madrytu podjął się uprawiać za ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czytamy w żywocie św. Izydora, że rolę bogatego szlachcica z Madrytu podjął się uprawiać za ustaloną roczną zapłatę. Czego też pilnie dopełniał, nie zaniedbując wszakże, co dzień rano słuchać Mszy Świętej. Jego postępowanie tak się Panu Bogu podobało, że Aniołów posyłał mu do pomocy, aby w uprawie roli nie było straty. Jego żona, szedłszy z jadłem do niego w pole, widziała nieraz, jak dwóch Aniołów z wołami i z pługami orać dopomagało jej mężowi. Św. Izydor tego nie widział ani mu żona jego Marriba o tym nic nie wspomniała, żeby go nie pobudzać do próżności, była bowiem bardzo świątobliwą niewiastą. Lecz kilku rolników sąsiednich, zazdroszcząc powodzenia Izydorowi, oskarżyło go przed panem, że biega po kościołach w mieście, a późno rozpoczynając uprawę roli, zaledwie połowę roboty dziennej odrabia. <!--more-->Pan, chociaż Izydora bardzo polubił, pragnął wszakże naocznie się o tym przekonać. Poszedł, przeto na pole i ujrzał z daleka Izydora orzącego wspólnie z dwoma Aniołami. Zdziwiony wielce, przyśpieszył kroku, by lepiej mógł się przypatrzyć tym dwom cudownym osobom; lecz skoro blisko stanął, znikli mu z oczu wraz z wołami i z pługami. Ochłonąwszy ze zdumienia, zapytał się uprzejmie Izydora: „Co to za ludzie, którzy tobie w oraniu dopomagali?" Święty roześmiał się nie wiedząc, co odpowiedzieć. Gdy jednakże pan zaręczał, że istotnie widział dwóch z nim razem orzących ludzi, św. Izydor odpowiedział: „Zaprawdę wydaje się panu, przy robocie mojej żadnych ani widziałem pomocników, ani ich sobie nie przywołałem, prócz Boga mojego, którego zawsze wzywam ku pomocy mojej". Wtedy szlachcic przekonał się, że owymi dwoma oraczami byli Aniołowie i bardzo się ucieszył, że tak pobożnego ma robotnika.<br />
Z tego podania poznasz, ze słuchanie Mszy Świętej pracy nie opóźnia, ale ją, owszem, przyśpiesza, ponieważ Bóg tak zrządził, że w takim razie roboty nasze udają nam się lepiej i prędzej. Nie słuchaj ludzi mówiących: „Co mi tam po Mszy? Bogatszym nie będę ani szczęśliwszym".</p>
<p>Pewien ubogi robotnik miał osobliwe nabożeństwo do Mszy Świętej i nigdy jej prawie nie zaniedbał, skoro mu tylko czas pozwolił. Jednego dnia wcześnie wstawszy, poszedł na rynek, gdzie według zwyczaju czekali wyrobnicy za robotą. Tymczasem zadzwoniono na Mszę Świętą, a nasz wyrobnik, nie czekając na próżno, pobiegł do kościoła. Wysłuchawszy pobożnie Mszy Świętej, zabawił tam jeszcze nieco dłużej, prosząc Pana Boga gorąco o chleb powszedni. Kiedy powrócił na rynek, już wszyscy inni najęci byli do roboty, a po niego nikt nie przychodził by go wynająć. Po długim wyczekiwaniu smutny szedł do domu i już prawie zaczął żałować, że słuchaniem Mszy Świętej stracił zarobek dzienny. Wtem spotkał jakiegoś bogatego pana, pytającego się, czemu jest tak smutny? Odebrawszy od robotnika odpowiedź, że przykro mu, iż dla słuchania Mszy Świętej pozbawił się zarobku, odrzekł: „Nie martw się, ale idź i wysłuchaj jeszcze jednej Mszy Świętej za mnie, a dam ci zapłatę za cały dzień". Poczciwy ten robotnik poszedł wesoło i wysłuchał wszystkich Mszy Świętych, które odprawiano w klasztorze. Powróciwszy do bogacza, dostał od niego dobry obiad, bochenek chleba i dwa złote. Za tą szczodrobliwość gorąco podziękował i uradowany odszedł do domu. Na drodze spotkał jakiegoś znakomitego pana, który go zagadnął, dlaczego jest taki wesoły? Biedak opowiedział mu, co zaszło, chwaląc szczodrobliwość bogacza. Pan zaś ten rzekł uroczyście: "Bardzo mało dał ci ten bogacz za tyle wysłuchanych Mszy Świętych, wróć do niego i powiedz mu, że ci ma dać więcej, inaczej na złe mu to wyjdzie". Robotnik wrócił do bogacza, opowiedział mu, co usłyszał od owego pana, i opisał mu jego majestatyczną postać. Bogacz domyślając się, że ten pan to jakiś mąż świątobliwy, dał biedakowi pięć talarów, prosząc go, żeby się modlił za niego. Robotnik ucieszony śpieszy do domu, aby żonie i dzieciom opowiedzieć swoje szczęście, lecz ów pan zastąpił mu znowu drogę, pytając się, ile by otrzymał. Robotnik bardzo wychwalając bogacza powiedział, że mu dał pięć talarów. Pan ów tajemniczy na to odrzekł: „Idź powtórnie do niego i powiedź mu, że jeśli nie da ci sto talarów, to do jutra nie dożyje". Biedak wzbraniał się wprawdzie żądać tyle pieniędzy od bogacza, poszedł jednakże za radą tego pana i powtórzył bogaczowi te słowa. Ten zaś zląkł się niezmiernie, bo wielkim był grzesznikiem i nigdy się należycie nie wyspowiadał ze swoich grzechów. Toteż wolał dać robotnikowi sto talarów, aniżeli umrzeć nagłą śmiercią. Następnej nocy objawił mu się Pan Jezus we śnie i rzekł do niego: „Jam jest Tym, który ci przysłał biednego robotnika, dlatego że szatan przed sądem moim surowym wołał o pomstę przeciw tobie, a dla ciężkich twoich występków, z których się nigdy nie wyspowiadałeś, wydałem wyrok na ciebie i dałem szatanowi moc nad tobą. Lecz na szczęście twoje oto stawił się ku twej obronie biedny robotnik, który tak pobożnie wysłuchał Mszy Świętych i tak gorliwie modlił się za tobą, że zawiesiłem mój wyrok i zostawiłem tobie czas do pokuty. Wyspowiadaj się, więc z grzechów swoich, popraw życie i bądź szczodry dla ubogich". Wszystko to bogacz wypełnił i odtąd pilnie uczęszczał na Msze Święte. Tym sposobem Msza Święta była mu pożyteczniejsza niż bogactwo jego, bo przez nią uchronił się od śmierci doczesnej i wiecznej, a potem żył pobożnie i bogobojnie.</p>
<p>Ten przykład nasunie pytanie: Czy Mszę Świętą sprzedać można? Odpowiedź: Tego bynajmniej nie wolno, albowiem byłby to handel podobny do judaszowego, który sprzedał Pana Jezusa za 30 srebrników. Lecz powiesz może: Ale księża biorą pieniądze za odprawione Msze Święte. Czynią to, dlatego, ponieważ powiedział św. Paweł Apostoł: „Czyż nie wiecie, że ci, którzy trudzą się około ofiar, żywią się ze świątyni, a ci, którzy posługują przy ołtarzu, mają udział w ofiarach ołtarza?" Tak też i pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię (1 Kor 9, 13-14).</p>
<p><strong>OFIAROWANIE MSZY ŚWIĘTEJ</strong> - Ile waży Msza św.</p>
<p>Było to w jednym z luksemburskich miast. Do sklepu mięsnego weszła starsza, uboga kobieta i poprosiła o kawałek mięsa. Zaznaczyła jednak, ze nie me pieniędzy. Obok niej stał, zupełnie tą prośbą nie poruszony, strażnik pracujący w sklepie. Rzeźnik drwiąco zapytał: - kawałeczek mięsa? A czym pani zapłaci? Kobieta odpowiedziała: - Pieniędzy nie mam, ale ofiaruję w Pana intencji Mszę Św.</p>
<p>Obaj mężczyźni, dalecy od wiary zaczęli podśmiewywać się z niej. Rzeźnik odpowiedział: - Dobrze proszę iść na Msze św., a dam mięsa tyle, ile waży Msza św. Kobieta wyszła zupełnie niezrażona zachowaniem mężczyzn. Wróciła po godzinie. Rzeźnik wziął od niej karteczkę z napisem: -‘Ofiarowałam za Pana Mszę św.!' Położył tę karteczkę na szali wagi, na drugiej umieścił kawałek kości. Waga ani drgnęła. Dołożył kawałek mięsa i kość. I znowu nic okazało się, że lekka karteczka waży tyle, co kość i mięso. Zdenerwowany zbadał wagę - była ustawiona prawidłowo. Teraz już ze złością rzucił na wagę pokaźnych rozmiarów szynkę, ale strzałka ani drgnęła. Poruszony tym, co zaszło podarował kobiecie mięso i od tego zdarzenia czynił tak codziennie. Zrozumiał, że Bóg w ten sposób przemówił do niego. Tego dnia nawrócił się. Strażnik, który był świadkiem całego wydarzenia, także uwierzył. Do domu wrócił już odmieniony. Od tego czasu często, wiernie i z wielką pokorą uczestniczył we Mszy św. Tym strażnikiem był mój ojciec, jestem jego synem - kapłanem. Moi bracia są również kapłanami. A ojciec przez całe życie mówił nam, byśmy ze skupieniem i wiarą celebrowali Mszę św. („Miłujcie się" nr. 9-10/2001, s. 38).<br />
 <br />
Roczniki Ojców Kapucynów opowiadają, że pewna niewiasta w mieście Syello miała męża złośnika, który obchodził się z nią po tyrańsku, lżąc i znieważając ją w różny sposób. Takie pędząc życie przez kilka lat, do rozpaczy prawie była przywiedziona. Wtedy - było to w roku 1852 - przybyło do niej dwóch kapucynów po kweście, brat Laktancjusz i brat Franciszek z Nursji.<br />
Z chęcią udzieliła im jałmużny, żaląc się przy tym na swą niedolę. Bracia pocieszali ją, w końcu dali jej życzliwą radę, aby codziennie słuchając Mszy Świętej, Bogu ofiarowała w niej swoje umartwienie, i zapewnili, że niewątpliwie dozna ulgi w swych strapieniach. Kobieta przyrzekła skwapliwie usłuchać tej rady, ale ponieważ mąż tak był nielitościwy, że nigdy nie pozwolił jej bywać na Mszy Świętej w dnie robocze, bardzo się zasmuciła, że za radą zakonników pójść nie była w stanie. Lecz Pan Bóg zrządził, że mąż w daleką musiał się puścić podróż; tym, więc sposobem żona pilnie Mszy Świętej słuchać mogła. Zanosząc wówczas modły swoje Bogu, poleciła Mu siebie i swego męża; szczególniej się modliła o zwrócenie serca zbłąkanego męża na drogę religii. Ten zaś rychlej powrócił z podróży, aniżeli żona się spodziewała, a dowiedziawszy się, ze jego małżonka była na Mszy Świętej, szalał ze złości, złorzecząc jej, a skoro przyszła do domu, tak ją przywitał zelżywie i po grubiańsku, że ją chciał udusić. Nie wiedząc, jak sobie poradzić, wezwała Boskiego ratunku, błagając Chrystusa Pana, aby mocą swej Ofiary Mszy Świętej nie dozwolił jej wyrządzić nic złego. I oto nagle zmartwiało ramię złośnika męża, który skutkiem tego uważając swą małżonkę za czarownicę, wszelkich dobywał sił, aby koniecznie ją udusić, lecz ręce jego jeszcze bardziej zdrętwiały i dopiero wtedy uznał pomstę Bożą, która go dosięgła. Żałował za swój ciężki grzech i przyrzekł żonie poprawę swego bezbożnego życia. Gdy szczerze to postanowił, wezwała ona Boskiego Miłosierdzia, żeby męża jej uwolnić raczył od tego kalectwa; Pan Bóg zaś wysłuchał jej prośby. Surowa ta kara poskutkowała, albowiem złośnik poprawił swe występne życie, z żoną przyzwoicie się obchodził i często słuchał z nią Mszy Świętej.</p>
<p>Pewien rolnik miał takie nabożeństwo do Mszy Świętej, że nawet zajęty robotą na polu lub w lesie, skoro usłyszał dzwonienie na Mszę Świętą, natychmiast pług i woły swoje zostawiał, a sam do kościoła śpieszył. Do tego pobożnego zwyczaju nawykł za młodu i trwał w nim wytrwale aż do starości. Pewnego razu idąc z pola do kościoła, drogą bardzo przykrą z powodu niepogody, mówił do siebie: „Jestem już stary, chodzić nie mogę jak za młodu i myślę, że pan Bóg nie poczyta mi za złe, jeśli odtąd z pola nie będę chodził na Mszę Świętą. Gdy zadzwonią na Mszę Świętą, a będę w domu, rad na nią podążę, lecz będąc na polu - zostanę przy robocie". Gdy tak sobie postanowił, słyszał kogoś idącego za sobą, a gdy się obejrzał, ujrzał Anioła, niosącego w zwoju swoim wiele pięknych kwitnących róż. Anioł tak był śliczny, iż rolnik mniemał, że widzi samego Pana Boga. Upadł, przeto na kolana i rzekł: „O mój Boże kochany! Skądże mi ta łaska, że przychodzisz do mnie? „Anioł odrzekł: ‘Jam nie jest twoim Bogiem. Lecz twoim Aniołem Stróżem'. Wieśniak odpowiedział: „Mój drogi Aniele! Jakiż to powód, ze na mnie spojrzeć raczysz?" A Anioł na to: "Bóg mnie posłał, abym chodził za tobą, co też zawsze czyniłem, ile razy z pola odchodziłeś na Mszę Świętą". „A to, na co?" - zapytał chłopek. „Ileś kroków zrobił do kościoła - odpowiedział Anioł - tyle róż wyrastało pod twoimi stopami. Te zawsze zrywałem i do Nieba odnosiłem". Po czym wyjąwszy róże ze swego zawoju, pokazał je i rzekł: „Patrz, oto te róże uszczknąłem pod twoimi stopami, dlatego radzę ci, żebyś nie wykonał tego, coś dziś postanowił, ale raczej żebyś nadal uczęszczał do kościoła, jakoś zwykł był czynić za młodu. Jeśli aż do zgonu twego wytrwasz w tym chwalebnym zwyczaju, uwieńczę przy śmierci twą głowę różami i tron twój w Niebie ustroję w róże na wieczne twoje uczczenie". Wtem Anioł znikł, a chłop płacząc z radości, ucałował jego ślady i dziękował Panu Bogu za to radosne widzenie, którego nigdy nie stracił z pamięci, bo tak był zachwycony pięknością Anioła i cudną wonią róż, że już tylko o rzeczach niebieskich myślał, a wszystko, co doczesne mu obrzydło. Żył, bowiem po tym widzeniu krótki czas i umarł bardziej z pragnienia radości niebieskich niż z boleści choroby.</p>
<p>Św. Jan Jałmużnik opowiadał następujące zdarzenie. Żyło w Aleksandrii dwóch szewców, z których jeden miał żonę i dzieci, a ponieważ codziennie słuchał Mszy Świętej, błogosławił mu Bóg na dobytku doczesnym; drugiemu, chociaż dzieci nie miał i dniem i nocą pracował, w niczym się nie szczęściło, bo nie słuchał Mszy Świętej. Wtedy przyszedłszy pewnego razu do tamtego szewca zapytał: „Powiedz mi, jakim też sposobem dorobiłeś się majątku, kiedy dużo mniej pracujesz niżeli ja?" Na to odpowiedział mu szewc pobożny, że znalazł skarb, z którego co dzień znosi do domu po trosze. Szewc bezdzietny rzekł do niego: „Pokażże mi, kochany sąsiedzie, ten skarb; dozwól, abym i ja zebrał sobie cokolwiek z niego". „Najchętniej, odrzekł mu tamten, przyjdź jutro rano do mnie, to ci pokażę miejsce, gdzie skarb tak wielki jest ukryty i ze całe miasto nasze z niego mogłoby się wzbogacić". Nazajutrz raniutko stawił się szewc biedny, lecz jego sąsiad rzekł wtedy: „Pójdźmy najpierw na Mszę Świętą; a potem pójdziemy po skarby". Po Mszy Świętej zaraz pożegnał się z nim - obiecując jutro dopiero zaprowadzić go na miejsce umówione. Nierad odszedł do domu, lecz nazajutrz już wcześniej przybył; ale jak dnia poprzedniego, był znowu poprowadzony na Mszę Świętą i z próżną ręką wrócił do domu. Gdy to dnia trzeciego ponownie z nim się stać miało, rzekł oburzony: „Drogę do kościoła znam i już od dawna wiem, co to jest słuchać Mszy Świętej, dlatego wcale nie widzę potrzeby, ażebyś drwił ze mnie, skoro mi skarbu pokazać nie chcesz". Wtedy odrzekł mu szewc pobożny: „Nie gniewaj się na mnie, mój sąsiedzie, bo nie drwiłem z ciebie, alem ci pokazał miejsce skarbu. Miejscem tym bowiem jest kościół, a skarbem Msza Święta, z niej codziennie tyle czerpię dobrego, że w moim domu żadnego nie doznaję niedostatku. Jeżeli i ty chcesz tak uczynić, bez wątpienia to samo dobrodziejstwo od Boga uzyskasz. Powołuję się na świadectwo Chrystusa, który powiedział w swej Ewangelii: „Szukajcie naprzód Królestwa Niebieskiego i sprawiedliwości Jego, a to wszystko (doczesne) będzie wam przydane". Jam od początku mego małżeństwa przez słuchanie Mszy Świętej szukał Królestwa Bożego i rzeczywiście Bóg przydał mi dostatki doczesne; ty zaś pogardziłeś tą zbawienną radą Chrystusa Pana i Mszy Świętej zaniedbałeś dla roboty, przeto Bóg nie dał ci doczesnego mienia, ale przeciwnie - dał ubóstwo". Przyjął do serca to upomnienie szewc niepobożny, często odtąd słuchał Mszy Świętej i doznał wkrótce rzeczywiście błogosławieństwa Bożego.</p>
<p>O królu francuskim, św. Ludwiku, pisze Rajmund, że co dzień słuchał dwóch Mszy Świętych, często trzech, a niekiedy nawet czterech. Jego dworzanie z tego powodu szemrali i mówili: „Nie przystoi, żeby król nasz, jakby zakonnik, cały poranek bawił w kościele, ale sprawy państwa należy mu odrabiać, a księżom pozostawić ich Msze Święte". Król, gdy to usłyszał, rzekł do nich: „Dziwię się, że moi ministrowie sarkają na mnie o słuchanie Mszy Świętej, kiedy pewnie żaden z nich nie narzekałby, gdybym dwa razy tyle czasu marnował na grę w kostki albo na polowaniu".<br />
Trafna ta odpowiedz zawstydziła nie tylko dworzan, ale zawstydza także wielu ludzi za naszych czasów. Sądzą bowiem z podpuszczenia czarta, że tracą wiele czasu i wiele zysku, gdyby w dzień powszedni wysłuchali jednej i dwóch Mszy Świętych; ale gdy godzinę lub dwie zmarnują na grach, pijatykach, pogadankach albo na spaniu, za nic sobie tego nie mają, myślą owszem, że tych godzin dobrze użyli. Co to za przewrotność i lekkomyślność!</p>
<p><strong>Pozostałe przykłady:</strong></p>
<p>Wspomnienia  z  obozu  Ravensbruck: Dzień ten był dla nas z wielu względów niezwykłym, oprócz tego, bowiem faktu, który po pewnym czasie spokoju wstrząsnął nami znowu, stało się coś, co możemy tylko cudem nazwać. Otóż tego samego dnia została rozdana Komunia św., którą nam przysłaliście. Przy czym dwie z rozstrzelanych koleżanek z naszego bloku zdołało przystąpić do tego sakramentu. Gorąco dziękujemy Bogu za ten niezwykły dowód łaski i wam także jako pośrednikom w tym akcie Opatrznosci. Przesyłamy serdeczne wyrazy wdzięczności. Towarzyszki wasze szły na śmierć dzielnie, pogodzone i opanowane. (Jak ogromną siłę daje Chrystus w Eucharystii)</p>
<p>„Skoro kapłan wymówił słowa konsekracji – mówi św. Gertruda – przemienił się chleb w żywego Baranka, mającego oblicze człowiecze i otoczonego promieniem gorejącym. Wszyscy Aniołowie obecni uwielbiali Go i służyli Mu, a było ich tylu, co pyłu w powietrzu. Również takie mnóstwo dusz świętych było obecnych, że mój wzrok nie mógł ich zmierzyć ani wszerz, ani wzdłuż. Jakaż wspaniała uroczystość, w której tylu Aniołów i świętych bierze udział”.</p>
<p>Przez ofiarowanie Mszy św. każdy człowiek wszystko uprosić może..., od Boga i od Matki Bożej, wszystko, czego zażąda dla swego zbawienia, albowiem przy Mszy św. nie modlisz się sam jeden, lecz i kapłan i Aniołowie a nawet sam Zbawiciel Chrystus Pan modli się za ciebie.  A nie tylko się modlisz, ale ofiarujesz Bogu Dar, także mający wartość, jaką ma sam Bóg.</p>
<p>6.IV.1936 r. młody mężczyzna Alibardi B. przyjechał do Padwy w poszukiwaniu lekarza. Jego żona od 2 dni nie mogła urodzić; nieszczęsna cierpiała straszliwie i już zaczynała umierać. Kiedy spotkał się z  O. Leopoldem Mandic, ten mu powiedział: „Proszę udać się natychmiast do Bazyliki św. Antoniego i wysłuchać Mszy św. u jego grobu. Potem proszę wrócić do domu, aby zobaczyć, co tam się dzieje. – „Ojcze, chętnie pójdę na Mszę św., teraz muszę biec po lekarza”. - „Powiedziałem, żeby poszedł Pan natychmiast wysłuchać Mszy św. – odrzekł ojciec Leopold”.<br />
Jakby pchnięty tajemnicza siłą posłuchał, następnie pobiegł do domu. Żona jego urodziła bez najmniejszego trudu piękne dziecko. Stało się to dokładnie, kiedy po zakończeniu Mszy św. opuszczał Bazylikę. O. Leopold powiedział mu potem: - „Czy nie mówiłem, że trzeba zaufać Mszy św.”<br />
W chwili dokonywania św. Tajemnic – pisał O. Leopold w jednym z listów – z całą siłą duszy obejmuję wszystkich, którzy mi się powierzyli. Serce mam wówczas przepełnione pewnością łask, gdyż to, o co proszę podczas Mszy św. jest niczym w porównaniu z tym, co ofiaruję. </p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Największy Skarb - Najświętsza Ofiara]]></title>
<link>http://xtomasz.wordpress.com/2007/12/17/najwiekszy-skarb-najswietsza-ofiara/</link>
<pubDate>Mon, 17 Dec 2007 15:19:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>xtxt</dc:creator>
<guid>http://xtomasz.pl.wordpress.com/2007/12/17/najwiekszy-skarb-najswietsza-ofiara/</guid>
<description><![CDATA[Świat (schorowany, poraniony grzechem człowiek) potrzebuje Ofiary (odkupienia) - mówi Zbawiciel -]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Świat (schorowany, poraniony grzechem człowiek) potrzebuje Ofiary (odkupienia) - mówi Zbawiciel - Jezus Chrystus. Kiedy zostanę wyniszczony w Ofierze miłości, wtedy przyjdzie Miłość (Duch Święty). Będzie jak piękny płomień unoszący się ze złożonej w Ofierze Żertwy.</p>
<p>I ten płomień nie zgaśnie, bo nie ustanie Ofiara. Raz ustanowiona będzie trwać przez cały czas istnienia ziemi. Czy wiesz, czym będzie Msza św.? Nie wiesz, nie możesz wiedzieć. Będzie Moją śmiercią utrwaloną (w obrządku Kościoła) na zawsze dla rodzaju ludzkiego żyjącego lub przeżywającego męki.<!--more--></p>
<p>Pan Jezus ustanowił Najświętszą Ofiarę Mszy św., w której stał się Chlebem, po to, aby zaspokoić nasz ogromny głód Miłości. „Jam jest Chleb życia, kto do Mnie przychodzi nie będzie łaknął"; stał się też Winem (Krwią), aby zaspokoić nasze ogromne pragnienie Miłości - zawierzenia, ofiarowania się przez wiarę, ‘kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie' (J 6, 35).</p>
<p>Służebnica Boża (Teresa z Awila) będąca wówczas w wieku 66 lat właśnie przyjęła komunię św. - mówi O. Diego. Była śmiertelnie blada, jak to jest naturalne w tym wieku. Nim jednak zdążyłem osunąć rękę, którą złożyłem Hostię na jej wargach, gdy nagle twarz jej zaróżowiła się i stała się przejrzysta. Było to jakby Zmartwychwstanie. Napełnił mnie podziw i szacunek. W takich chwilach twarz jej nabierała rumieńców i nadzwyczajnej piękności.</p>
<p>Chleb Eucharystyczny dla wielu czcicieli Chrystusa wystarczał również jako pokarm, nierzadko też jako jedyny pokarm dla ciała, ponieważ tylko Ten Pokarm nasyca duszę. Dlatego pierwsi Chrześcijanie mówili swoim prześladowcom zakazującym im słuchania Mszy św.: „My nie możemy żyć bez celebrowania Wieczerzy Pańskiej" (A. Hamman "Życie codzienne pierwszych chrześcijan" PAX, s. 258).</p>
<p>Ołtarz Golgoty nie różni się od ołtarzy w naszych Kościołach; również ołtarze są wzgórzami, na których wznosi się Krzyż z Ukrzyżowanym, gdzie dokonuje się pojednanie między Bogiem, a człowiekiem - mówi papież Pius XII. Natomiast św. Tomasz z Akwinu, mówi, że: taką wartość ma sprawowanie Mszy św., jaką ma śmierć Jezusa na Krzyżu. Dlatego wszystkie łaski, owoce, przywileje i dary, które otrzymujemy z rąk Boga Ojca pochodzą z zasług najświętszej Męki i Śmierci Pana naszego Jezusa Chrystusa, której owoce trwają w bezkrwawej Ofierze Mszy Świętej: „Przybywam z taką pokorą - mówi sam Pan Jezus - że nie znam ani jednej duszy jakakolwiek godna byłaby pogardy, przed którą bym się nie zniżył, byleby tego chciała. Po wtóre, przybywam z cierpliwością tak wielką, że nawet największego Mego nieprzyjaciela, który obecny jest na Mszy św., cierpliwie zniosę, z nim się pojednam i z radością wszystkie odpuszczę mu długi, jeśli o to poprosi. Po trzecie, z tak wielką przybywam miłością, że nie ma tak oziębłego i zatwardziałego człowieka, abym go nie zapalił moją miłością, byleby tylko zechciał. Po czwarte, z tak uprzejmą przybywam szczodrobliwością, że i najuboższy może się wzbogacić w liczby (dary) Mojej Łaski. Po piąte, z tak słodkim Pokarmem, że nie ma tak zgłodniałego, któryby przeze Mnie nie mógł być pokrzepiony i nakarmiony. Po szóste, z tak wielką przybywam jasnością, że nie ma serca tak zaślepionego, omamionego i w takiej pogrążonego ciemnocie, które by moją obecnością nie mogło być oświecone i oczyszczone. Po siódme, z taką przybywam Łask obfitością, że nie ma tak gnuśnego i niepobożnego, którego bym nie mógł obudzić z jego twardego uśpienia".</p>
<blockquote><p>„Wszelkie Łaski, owoce, przywileje i dary, które otrzymujemy z rąk Boga Ojca Niebieskiego pochodzą z zasług najświętszej Męki i Śmierci Pana naszego Jezusa Chrystusa, której owoce trwają w bezkrwawej Ofierze Mszy św." (św. Tomasz z Akwinu)</p>
<p>Człowiek, który się pozbawia Mszy św. szuka na próżno pokarmu dla swego życia, tak jakby chciał się żywić kamieniami (stąd tyle chorób wśród ludzi).</p>
<p>„Komunia św. tak napełnia całą mą duszę niebiańska pociechą i pełnią słodyczy, że pływam w niej jak w oceanie rozkoszy i napełnia taką siłą duchową, że ta obfitość spływa aż do mego ciała (...). On przebywa we mnie, a ja w Nim. Jest dla mnie pokarmem, napojem, zdrowiem, lekarstwem" (św. Mikołaj z Flue. )</p>
<p>„Jedna jedyna Msza św. posiada większą wartość niż wszystkie bogactwa świata" (Pan Jezus)</p></blockquote>
<p><strong>MOŻNA WYRÓŻNIĆ cztery zasadnicze cele Ofiary Mszy św.:</strong></p>
<ol>
<li>Pierwszym jest oddanie czci Bogu należnej, uwielbienie Boga. Cel ten jest również 1- szym i głównym celem naszego istnienia. Oddanie tej czci i chwały Panu Bogu i pouczenie nas jak Pana Boga godnie czcić ma-my było głównym celem przyjścia Pana Jezusa na świat, jak to głosili Aniołowie przy Jego narodzeniu. „Chwała na wysokości Bogu”. Tak, nasz Bóg – stał się naszym Bratem, Głową rodzaju ludzkiego i jako taki staje na jego czele przed Bogiem – Ojcem i przez Ofiarę Krzyżową i we Mszy św. oddaje Mu za siebie i za nas, razem z nami, tę część, jakiej nikt Mu oddać nie mógł i nie może. Dlatego przez jedną Mszę św. Odbiera Pan Bóg większą cześć, aniżeli odbiera w niebie od wszystkich Aniołów i świętych.</li>
<li>Drugim głównym celem jest dziękczynienie. Dziękczynienie za tak liczne Boże dary. „W Nim to, bowiem zostaliście wzbogaceni we wszelkie dobro i wszelkie poznanie (por. 1 Kor 1, 4-5). Dlatego jak mówi Księga Mądrości: W dziękowaniu Tobie trzeba wyprzedzać słońce (16, 28). I pełną, jedną i wystarczającą ofiarą dziękczynną może być tylko Ofiara Mszy św., w której Jezus Chrystus dziękuje za nas mocą swego oddania w Ofierze.</li>
<li>Trzecim głównym celem jest przebłaganie Pana Boga i przepraszanie <br />
Go za grzechy nasze. Ponieważ codziennie grzeszymy, i codzienie potrzebujemy oczyszczenia, dlatego Chrystus dał nam możność składania tej Najświętszej Ofiary, aby Jego Męka i śmierć była odkupieniem i rozgrzeszeniem Świata. I to ofiarowanie było i jest okupieniem i oczyszczeniem dla wszystkich, w prawdziwej wierze ofiarujących. Św. Albert Wielki mówi, że: „Wszelki gniew Boga uśmierzamy tym kosztownym darem”.</p>
<p>Msza św. jest też Ofiarą zadośćuczynienia dla dusz czyśćcowych. Św. Hieronim naucza, że podczas każdej Mszy św. pewna ilość dusz z czyśćca wybawioną bywa, i że dusze czyśćcowe przynajmniej wtedy, gdy się Msze św. za nie odprawia od kary są wolne i nie cierpią. A bł. Katarzyna Emmerich, tak pisze: Widziałam, że dusze czyśćcowe gorąco pragną być obmyte Krwią Chrystusową, za nich na ołtarzu ofiarowaną. Ach, gdyby im wolno było powrócić na ziemie, z jaką pobożnością słuchałyby Mszy św.</p>
<p>Kiedy pewien kapłan modlił się za dusze swego przyjaciela, przyszło mu na myśl, żeby za nią ofiarować Mszę św. I gdy to uczynił, ujrzał w chwili podniesienia Kielicha z krwią Przenajświętszą duszę tą wstępującą w wielkiej światłości do nieba. Msze św. najbardziej przyczyniły się do mego wyzwolenia – mówi inna dusza wyzwolona z czyśćca – One są ceną mojego wykupu.</p>
<p>Kiedy człowiek powie: W niedzielę jestem obowiązany pójść na Mszę św., a nie w dzień powszedni, więc nie idę. Kto tak myśli i postępuje, długo musi po śmierci czekać zanim mu się jakaś Msza św. dostanie, bo ją sobie za życia mało cenił. Gdyby wiedziano jak wielką wartość dla wieczności posiada wysłuchanie pierwszej Mszy św. kościoły byłyby przepełnione nie tylko w święta. W chwili śmierci za życia wysłuchane Msze św. są dla nas wielkim skarbem i maja większą wartość od tych ofiarowanych po śmierci.</li>
<li>Czwartym głównym celem Ofiary Mszy św. jest uproszenie łask nam potrzebnych, do czego msza św. jest najlepszym środkiem. A to, dlatego, że we Mszy św. sam Pan Jezus prosi i błaga razem z nami i za nami; ale nie tylko prosi, ale też za nas się ofiarowuje we Mszy św.
<p>WARUNKI: Ażeby prośby nasze były wysłuchane, potrzeba żebyśmy uczestniczyli z czystym sumieniem, najlepiej po dobrej spowiedzi św., zawsze w stanie łaski uświęcającej z żalem za grzechy i z sercem od grzechu oderwanym, z przebaczeniem winowajcom i z ufnością. </li>
</ol>
<p>Św. Augustyn opowiada, że w mieszkaniu nijakiego Hesperiusza zły duch dzień i noc rozmaite niepokoje wyrabiał, a skoro w tym mieszkaniu została odprawiona Msza św. zły duch natychmiast ustąpił. Św. Grzegorz opowiada, że w niektóre dni, kajdany z jednego niewolnika pozos-tającego w niewoli same opadały. Powróciwszy z niewoli opowiedział to zdarzenie. I wtedy przekonano się, że w te dni, kiedy kajdany opadały, były za niego odprawiane Msze św.</p>
<p>Rodzice i wychowawcy skarżą się, że dzisiejsze dzieci (młodzież) są ordynarne i nie chcą słuchać starszych. Nic dziwnego. Dawniej dzieci codziennie uczęszczały na szkolne Msze św. I modlitwa oraz Komunia św. dawały im siłę, do tego, aby były posłuszne i obowiąz-kowe. Ani ojciec, ani matka, ani katechetka nie potrafi włożyć w duszę tego, co Zbawiciel przez Łaskę daruje dziecku we Mszy św. i Komunii św.</p>
<p>Słuchanie Mszy św. jest nie tylko modlitwą jest także uwielbieniem i ofiarowaniem. Najwyższym kapłanem prawdziwym ofiarnikiem jest sam Pan Jezus. Po Nim następuje kapłan, który jako narzędzie i minister użycza Mu swoich rąk i ust. Na trzecim miejscu stoją wszyscy obecni na Mszy św. Na czwartym miejscu są ci, którzy zamówili Msze św., ale są na niej nieobecni, oraz ci, którzy podarowali rzeczy do Mszy św. potrzebne. Jakby w piątym rzędzie są ci, którzy, co prawda z różnych powodów nie mogą uczestniczyć, ale w domu duchowym sposobem, razem z kapłanem Msze św. ofiarują. Oni wszyscy, ponieważ ofiarują (...), stają się uczestnikami owoców Mszy św. Św. Antoni tak o tym mówi: „Nie dosyć na tym, że na Mszy św. jesteśmy obecni, ale powinniśmy ofiarować ją razem z kapłanem. Wszyscy wierni mogą ofiarować Msze św., lecz nie sami przez się, ale przez ręce kapłana; żeby zaś ludzie świeccy ofiarować mogli Msze św. muszą jej pobożnie słuchać”.</p>
<p>Do św. Mechtyldy Pan Jezus powiedział podczas Mszy św.: „Oto ci daje Moją Miłość Boską, Moją pobożność i gorzką Mękę. To wszystko oddaję ci na własność, ażebyś je jako swoje (Mnie) znowu oddać mogła. Ile razy tak uczynisz Ja tobie zwrócę w dwójnasób to, co mi podarowałaś" (...). I to jest oddanie stokrotne, które człowiek otrzymuje tu w doczesności, a na tamtym świecie życie wieczne.</p>
<p>„Niechby grzesznik był największy jednak dojść może do nadziei przebaczenia, byleby ofiarował Mojemu Ojcu niewinną Mękę Moją – mówi Pan Jezus do św. Gertrudy”.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Aby być wolnym od zła... czy uwolnić siebie lub kogoś]]></title>
<link>http://xtomasz.wordpress.com/2007/12/17/aby-byc-wolnym-od-zla-czy-uwolnic-siebie-lub-kogos/</link>
<pubDate>Mon, 17 Dec 2007 14:53:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>xtxt</dc:creator>
<guid>http://xtomasz.pl.wordpress.com/2007/12/17/aby-byc-wolnym-od-zla-czy-uwolnic-siebie-lub-kogos/</guid>
<description><![CDATA[ROZWIJAJ POCZUCIE PRZYNALEŻNOŚCI DO BOGA. MSZA ŚW. – OFIARA CHRYSTUSA I TWOJA
Musisz należeć]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>ROZWIJAJ POCZUCIE PRZYNALEŻNOŚCI DO BOGA. MSZA ŚW. – OFIARA CHRYSTUSA I TWOJA</strong></p>
<p>Musisz należeć do największego osobowego Dobra, dlatego odmawiaj codziennie <strong>akt oddania</strong> Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi Panny.<br />
Dobrą praktyką jest czynić to w chwili pokusy, choćby pokrótce. Uczęszczaj, jeżeli to możliwe, codziennie na <strong>Mszę św.</strong> i tam z ufnością podczas Ofiarowania <strong>oddawaj Bogu siebie, swoich bliskich, wszystkie swoje sprawy</strong>, szczególnie swoje cierpienia – krzyże w intencji nawrócenia grzeszników i za dusze czyśćcowe razem z Ofiarą, jaką jest sam Chrystus poprzez Niepokalane Serce Maryi. Pamiętaj, że ciało zawsze jest poddane duchowi. I jest to w każdym przypadku albo Duch Święty albo duch nieczysty – szatan. Innej możliwości nie ma.<br />
Jeżeli należysz do Chrystusa przez pełne zawierzenie Jemu, częste akty oddania, miłości, to ufaj. <strong>On potrafi zatroszczyć się o swoją „własność”.</strong> Walcz tylko, aby to była jak najbardziej pełna przynależność. Wszystko dla Chrystusa. <!--more--></p>
<p><strong>ROZWIJAJ POCZUCIE PRZYNALEŻNOŚCI DO MATKI BOŻEJ</strong></p>
<p>To też twoja Matka, dana ci przez Boga. Chrystus chce być przyjmowany, wielbiony, też proszony w Jej duchu – Sercu. Jest Ona bowiem niepowtarzalnym Arcydziełem Ducha Świętego, danym nam po to, aby miał zawsze śmiały dostęp do Jego Boskiego Serca. To przez Nią Bóg przyszedł i chce przez Nią przychodzić nadal. Maryja to "Ziemia” całkowicie czysta i święta. Dlatego sama Jej obecność odpędza szatana, ducha nieczystego. Pan Jezus mówi: „Błogosławieni ci, którzy słuchają i zakładają swe przebywanie obok Niej. Błogosławiony ten, kto trzyma się Mojej Matki i Ja też się raduję, gdy ci, których miłuję, stają się przyjaciółmi Maryi”. Im bardziej wielbisz Maryję, tym bardziej wielbisz też Chrystusa.</p>
<p><strong>MODLITWA – RÓŻANIEC</strong></p>
<p>Módl się regularnie; odmawiaj cały Różaniec (dwadzieścia dziesiątek). Różaniec św. sam z siebie, a szczególnie, jeżeli dodajesz intencje: „O uwolnienie od zła”, <strong>jest silnym egzorcyzmem</strong> (tylko odmawiaj go z pokorą, najlepiej klęcząc). Masz przez niego wtedy obronę przeciwko wszystkim złym duchom. Odmawiając cały różaniec masz bowiem udział we wszystkich zasługach Pana Jezusa i Maryi. „Namawiam was do modlitwy różańcowej – mówi Maryja Niepokalana – Zapraszajcie do niej innych. Przy pomocy różańca zwyciężycie wszystkie trudności, jakie szatan stawia przed Kościołem. Dlatego codziennie, jeśli to możliwe, odmawiajcie cały różaniec, tajemnice radosne, bolesne, chwalebne, światła. Pragnę jedynie, aby różaniec stał się dla was życiem. Módlcie się i miejcie go zawsze pod ręką.To dla szatana znak, że do Mnie należycie”. Usilnie staraj się modlić zawsze, cały czas, nie tyle przez odmawiane modlitwy słowne, ale przez modlitwę myślną – myślenie o Bogu, a szczególnie poprzez stałe pragnienie Boga (zob. Łk 18, 1; 1 Tes 5,17).<br />
Posiadasz wtedy pełną władzę (panowanie) nad sobą, a nawet nad szatanem.</p>
<p><strong>SAKRAMENT SPOWIEDZI ŚW.</strong></p>
<p>Korzystaj też co 2 tygodnie z Sakramentu spowiedzi św. i odsłaniaj przy tym spowiednikowi nie tylko grzechy, ale także pokusy, słabości.<br />
Człowiek uwalnia się od zła poprzez skruchę, głęboki żal za grzechy i mocne – uczciwe postanowienie poprawy, czym obejmuje nie tylko grzechy, ale także słabości, czy nawet niedoskonałości. Według słów św. Pawła, który powiedział: „Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5,22). Jeżeli człowiek bowiem unika grzechu, szatan usiłuje wniknąć do jego duszy poprzez tzw. mniejsze dobro, albo inaczej: pozorne zło. Dlatego bądź czujny (Chrystus wielokrotnie wzywał do czujności; zob. Mk 13, 33-37), skupiony na tym, co dobre, a szczególnie na tym, co najlepsze, na Tym, który jest największym Dobrem, na obecności Boga w swoim życiu. Rozwijaj w sobie świadomość obecności Bożej. I ufając Bogu:</p>
<p><strong>PRZECIWSTAWIAJ SIĘ ZŁU</strong></p>
<p>Od razu na pierwszy objaw pokusy, czy nawet na samą zapowiedź, czy przepuszczenie pokusy, niepokoju, każdej egoistycznej myśli, stanowczym NIE w Imieniu Chrystusa! (Mów to tylko z ufnością); albo też wprost do złego ducha: Duchu złości, lęku (rozpaczy, alkoholizmu, narkomanii, nieczystości, zwątpienia) przeciwstawiam się tobie w imieniu Jezusa Chrystusa, nie będę się złościł (bał...). Winno być jednocześnie ufne – miłosne odniesienie do zasług Męki Chrystusa i Niepokalanej, a szczególnie do świętych Ran i Krwi Zbawiciela, a także do łez Niepokalanej, bowiem „...w Jego Ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53,5) i „Krwią Jego Ran zostaliście uzdrowieni” (1 P 2,24). Skupiaj się też jak najczęściej, a szczególnie w pokusach, na obliczu – obecności – Chrystusa albo Maryi. Z im większą ufnością i miłością to wykonasz, tym silniejszy będzie skutek. Szatan nie jest cierpliwy, dlatego przez wytrwałość zawsze zwyciężysz. Bóg powiedział: „szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli” (Am 5,14). Dlatego bądź zawsze skupiony na czymś dobrym i szukaj dobra, szatana natomiast trzeba ignorować, nie zwracać na niego uwagi. Jest to bowiem duch pychy; pychy, którą zaspokajasz, kiedy zwracasz na niego uwagę. Staje się on wtedy coraz bardziej agresywny. Dobrze jest też w chwili pokusy zrobić znak krzyża świętego, tzn. z ufnością przeżegnać się. Mów wtedy: <strong>Jezu, proszę Cię, zbaw mnie!</strong> (- uzdrów, - uwolnij mnie)</p>
<p><strong>NABOŻEŃSTWO DO MĘKI PAŃSKIEJ</strong></p>
<p>Odprawiaj sobie też codziennie Drogę Krzyżową, albo inne nabożeństwo do Męki Pańskiej, to uczy pokory. Posłuszeństwo i pokora to najlepsza obrona przed szatanem, duchem pychy i buntu. Dlatego upokarzaj się często przed Bogiem i przed obrazem Boga - człowiekiem (zob. 1 Krl 21,29; 2 Krn 34,27; Ps 37,7; Syr 7,17 i 18,211; P 5,6). Jeżeli nie możesz inaczej, to chociaż w duchu. Człowiek staje się pokornym – jak mówi Matka Teresa „przez radosną akceptację wszelkiego upokorzenia, które mnie spotyka, przez akceptację siebie samego takim, jakim jestem i poprzez pogodne przyjmowanie naszych ułomności”. To naturalne, że tego nie lubimy, ale wiara Boga może sprawić, że polubimy. Bóg potrzebuje naszej wewnętrznej pustki i naszego uniżenia, a nie naszej obfi tości (Matka Teresa). Dlatego pokora otwiera człowieka na Boga, na Boga, który przynosi człowiekowi pokornemu swoją radość i tak sku-tecznie obroni go przed pokusą. Jeżeli jesteś pokorny – mówi Matka Teresa – nic nie zakłóci twego spokoju, ani pochwała, ani pohańbienie, ponieważ wiesz, kim jesteś i gdzie jest twoja wartość. Nic nie przypisuj sobie, żadnej zasługi, wszystko odnoś do Boga – do Chrystusa. Za każde dobro, którego dokonasz lub doznasz, dziękuj Bogu. Uznaj po prostu swoją nędzę (że wszystko masz od Boga). I uznaj swoją bezsilność (ja sam nic nie mogę). „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15,5) – powiedział P. Jezus. Dlatego im bardziej uznajesz swoją bezsilność, niemoc, tym bardziej jesteś mocny (zob. 2 Kor 12,10). Tym bardziej bowiem otwierasz się na działanie Boga, który wtedy właśnie zaczyna działać. Zaufaj – zawierz Mu tylko. Módl się: „Boże, jestem słaby i grzeszny, przyjdź nam na pomoc z Twoją mocą i przebaczeniem!” Wtedy Bóg cię nie zawiedzie. To Jego obietnica.</p>
<p><strong>NABOŻEŃSTWO DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO</strong></p>
<p>Rozwijaj w sobie nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego i ufaj, ufaj w potęgę Miłosierdzia Bożego wbrew każdej ludzkiej oczywistości. „Kto ufa Miłosierdziu Mojemu – mówi P. Jezus – nie zginie, bo wszystkie sprawy jego Moimi są, a nieprzyjaciele rozbijają się u stóp podnóżka Mojego” (Dz II-723). I dziękuj Bogu za Jego miłość, za Jego Miłosierdzie. Dziękuj Bogu za wszystko. „Kiedy dusza wysławia Moją dobroć, wtenczas szatan drży przed nią i ucieka na samo dno piekła” – mówi P. Jezus (Dz 378).</p>
<p><strong>PISMO ŚW.</strong></p>
<p>Czytaj też i rozważaj codziennie Pismo św. (10-20 min.) i staraj się usilnie żyć według tego.<br />
Gdy pewien młodzieniec Augustyn doznawał szalejących uczuć namiętności, usłyszał jakiś głos, który mu mówił: „Weź i czytaj”. Obok leżało Pismo św. Natychmiast posłuchał tego głosu i zabrał się za lekturę. W czasie czytania jednego z rozdziałów listu św. Pawła jego umysł jakby opróżnił się ze zła, serce naraz skruszało, a nastał pokój i ogarnęło go jakieś dziwne ukojenie ducha. Od tej chwili zerwał ze światem, z szatanem, z ciałem i cały poświęcił się Bożej służbie, stając się wielkim świętym. Tak zmieniało i zmienia się wielu ludzi, uwalniając się za pomocą Słowa Bożego z sideł szatana. Pamiętaj, że jest to Słowo Żywe.</p>
<p><strong>IMIĘ BOŻE</strong></p>
<p>Wzywaj też często, szczególnie w trudnych doświadczeniach, imienia Jezusa i imię Maryi, gdyż <strong>każdy, kto wezwie imienia Pańskiego będzie zbawiony</strong> (Rz 10,13). Zbawiony to znaczy też uzdrowiony z chorób i uwolniony od zła, „gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy osiągnąć zbawienie" (Dz 4,12). Sam Chrystus powiedział: „O cokolwiek prosić będziecie w imię Moje, Ja to spełnię" (J 14,12 i 14). I w Imię Pańskie można wyrzucać złe duchy, uzdrawiać, dokonywać cudów (zob. Mk 16,17; Łk 10,17) pod warunkiem, że trwasz w tym imieniu, tzn. zachowujesz prawość, świętość życia i wielką ufność. Wypowiadaj to Imię tylko z miłością, z wielką czcią. Można powtarzać np. <strong>Jezu ufam Tobie albo Jezu, zmiłuj się nade mną...</strong> Warto też wzywać imienia Maryi, np. <strong>Maryjo, Matko dopomóż nam...</strong> Są całe zastępy ludzi, którzy wzywając tak imienia Jezusa albo Maryi zostali uzdrowieni, uwolnieni od zła, czy wybawieni z poważnych opresji. Dotyczy to każdego, kto uwierzył. Pamiętaj, że kiedy wymawiasz Imię Boże z ufnością, od tego momentu nie jesteś już sam/a. Może myślisz, że jesteś grzesznikiem i nie powinieneś! To właśnie przez grzeszników Imię Boże powinno być wzywane. Mają Go - Jezusa - wzywać ci, którzy czują się duszeni przez szatana i chcą się wyzwolić z grzechu i od Zwodziciela. Którzy chcą. To zmienia świętokradztwo w ryt: Pragnienie uzdrowienia, wzywanie Potężnego dla doznania przebaczenia i uzdrowienia, wzywanie Go, aby zmusić zwodziciela do ucieczki - mówi P. Jezus (M. Valtorta, Poemat Boga Człowieka, Ks. II/2 s. 217).</p>
<p><strong>PRZEBACZENIE</strong></p>
<p>Jeśli chcesz być wolny od zła, koniecznie musisz przebaczyć. Pan Jezus powiedział: „Jeżeli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień" (Mt 6, 14- 15). Bóg naprawdę hojny jest w przebaczeniu (Jz 55,7) pod warunkiem jednak, że i ty przebaczysz swojemu winowajcy, nie chowasz urazy. Nie przebaczenie bowiem jest rodzajem nienawiści i zarzewiem grzechu. „Pamiętaj /.../, że w moim domu nie może być nikt, kto nie przebaczył swoim winowajcom i komu jego bliźni win nie odpuścili - mówi P. Jezus. Tu widać, jak ogromne znaczenie ma pojednanie. Bez przebaczenia i pojednania bowiem twoja modlitwa i ofi ara nie dociera do Boga (chyba że robisz wszystko, co jest naprawdę możliwe dla pojednania, a jesteś odtrącony/a). Jeśli chcesz cokolwiek Bogu ofi arować, też modlitwę i przypomnisz sobie, że brat twój (albo siostra) ma coś przeciwko tobie /.../, najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofi aruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze (tzn. żyjesz na ziemi), by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: „Nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz" - mówi P. Jezus (zob. Mt 5,23-26). Jeżeli uważasz jednak, że robisz wszystko, co tylko możliwe dla dzieła pojednania, co ci potwierdza spowiednik (ewentualnie inna obiektywnie patrząca osoba znająca sprawę) i jeżeli jesteś po dobrej spowiedzi św., to bądź spokojny. Kiedy Bóg przebacza, to wszyscy przebaczają - mówi P. Jezus.</p>
<p><strong>ŁAD I PORZĄDEK</strong></p>
<p>„Wszystko niech się odbywa godnie i w należytym porządku..." - mówi św. Paweł (1 Kor 14,40). Zachowuj bardzo regularny tryb życia, zgodny z porządkiem Bożym. Wcześnie kładź się spać (do 22.00) i wcześnie wstawaj. Dbaj też o higienę (czystość) ciała i duszy. To znaczy unikaj grzechu i wszelkiej okazji do grzechu. Unikaj ciekawostek, spotkań (imprez) towarzyskich, alkoholu, nikotyny, kawy, telewizji, wszelkich używek, pobudzenia zmysłów kolorowymi obrazami, unikaj wszystkiego, co wzbudza pożądliwość. Wystrzegaj się także wszelkiego osądzania, oceniania, a szczególnie oskarżania bliźnich, choćby w myślach. „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem jakim osądzicie, i was osądzą; i taką miarą jaką wy mierzycie wam odmierzą" (Mt 7,1-2). Bądź miłosierny dla innych.</p>
<p><strong>AKTYWNOŚĆ</strong></p>
<p>Unikaj też jak ognia wszelkiej bezczynności, bierności, lenistwa, bo to zawsze stanowi otwarcie na działanie szatana. „Lenistwo bowiem nauczyło wiele złego..." (Syr 33,28). „Niektórzy z was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują" (2 Tes 3,11). Jeżeli nie masz pracy, masz obowiązek codziennie jej szukać, starać się o nią, dokształcać. I przeciwnie: „Wspaniałe są owoce dobrych wysiłków..." (Mdr 3,15). Bądźcie wytrwali i niezachwiani, zajęci zawsze ofi arnie dziełem Pańskim, pamiętając, że trud wasz nie pozostaje daremny w Panu (1 Kor 15,58). Dziełem Pańskim jest każda uczciwa praca, służba, każde uczciwe zainteresowanie, rozwijaj to tylko. Staraj się na ile możesz pomagać innym sam, albo lepiej w organizacjach c h a r y t a t y w n y c h , dobroczynnych (caritas, hospicjum...). Jest to szczególnie ważne dla tych, którzy nie mają stałej pracy, swojej rodziny. Uprawiaj choć w niewielkim zakresie także jakiś sport, a przynajmniej codziennie chodź na dłuższe spacery.</p>
<p><strong>WSTRZEMIĘŻLIWOŚĆ + WYRZECZENIE</strong></p>
<p>Aby uniknąć zła, albo też uwolnić się od niego, nieodzowna jest również wstrzemięźliwość i wyrzeczenie w zaspokajaniu potrzeb zmysłowych: zmysłów, które są często nienasycone i tylko duchem można je okiełznać. Dlatego konieczne jest wyrzeczenie się pewnych (im więcej, tym lepiej) wrażeń zmysłowych (też wyobrażeń), żeby zrobić miejsce dla Ducha Świętego i dzięki Jego pomocy pokonać zło, które wciąż usiłuje się w nas zagnieździć. Jak mówi P. Jezus: „są rodzaje złych duchów, które można pokonać tylko modlitwą i postem" (zob. Mt 17,21 i Mk 9,29). Charakterystyczne jest również to, że zarówno P. Jezus, jak i Apostołowie przed ważnymi wyborami, dziełami regularnie pościli (zob. Dz 13,3; 14,23). Pamiętaj, że prawdziwe dobro nie przychodzi łatwo, trzeba o nie cierpliwie walczyć (zob. Mt 7,14).  </p>
<p>:idea: Tekst w PDF-ie: <a target="_blank" href="http://xtomasz.wordpress.com/files/2007/12/wolny.pdf" title="Tekst">Aby być wolnym od zła... czy uwolnić siebie lub kogoś</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Łaski płynące z Mszy św.]]></title>
<link>http://xtomasz.wordpress.com/2007/12/17/laski-plynace-z-mszy-sw/</link>
<pubDate>Mon, 17 Dec 2007 13:13:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>xtxt</dc:creator>
<guid>http://xtomasz.pl.wordpress.com/2007/12/17/laski-plynace-z-mszy-sw/</guid>
<description><![CDATA[

Dla twego zbawienia zsyła Bóg Ojciec z nieba swego Syna umiłowanego.
Dla twego zbawienia przemi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><br></p>
<ol>
<li>Dla twego zbawienia zsyła Bóg Ojciec z nieba swego Syna umiłowanego.</li>
<li>Dla twego zbawienia przemienia Duch Święty chleb i wino w prawdziwe Ciało i w prawdziwą krew Chrystusa.</li>
<li>Dla ciebie Syn Boży zstępuje z nieba i kryje się pod postacią Hostii świętej. </li>
<li>A nawet tak się poniża, że w najmniejszej odrobinie Hostii Świętej jest obecny. <!--more--></li>
<li>Dla twego zbawienia odnawia On niezgłębioną tajemnicę swego Wcielenia. </li>
<li>Dla twego zbawienia rodzi się na nowo duchowym sposobem w każdej Mszy Świętej. </li>
<li>Na Ołtarzu daje ci te same dowody miłości, które dawał ludziom na ziemi. </li>
<li>Dla twego zbawienia odnawia niejako mękę bolesną, abyś mógł mieć w niej udział. </li>
<li>Dla twego zbawienia umiera ponownie duchowym sposobem i drogie życie swoje za ciebie poświęca.</li>
<li>Dla twego zbawienia przelewa duchowym sposobem najświętszą krew swoją i ofiaruje ją Bogu Ojcu za ciebie.</li>
<li>Tą krwią najświętszą skrapia twą duszę i obmywa ją z plam grzechowych.</li>
<li>Za ciebie ofiaruje się Chrystus jako całopalenie, składając taką cześć Bóstwu, jaka Mu się należy od wszelkiego stworzenia.</li>
<li>Ofiarując Bogu cześć Jego, wynagradzasz Mu za cześć, którąś składać zaniedbał.</li>
<li>Za ciebie ofiaruje się Chrystus jako ofiara uwielbienia i nagradza to, czegoś ty w uwielbieniu zaniechał.</li>
<li>Ofiarując Bogu to uwielbienie Chrystusowe, większą Mu oddajesz chwałę od tej, którą Mu składają Aniołowie.</li>
<li>Za ciebie ofiaruje się Chrystus jako najdoskonalsza ofiara dziękczynna i nagradza to, czegoś ty w dziękczynieniu zaniechał.</li>
<li>Ofiarując Bogu te dziękczynienia Chrystusowe, wywdzięczasz Mu się obficie za wszelkie dobrodziejstwa, które tobie wyświadczył.</li>
<li>Za ciebie ofiaruje się Chrystus jako ofiara pojednawcza i przywraca ci przyjaźń zagniewanego Boga.</li>
<li>Przebacza ci także wszystkie twoje grzechy powszednie. Których unikać pragniesz.</li>
<li>Chrystus czyni także zadość za niejedno twoje opuszczenie, któregoś się dopuścił, zaniedbując dobrych uczynków.</li>
<li>Naprawia wiele twych niedokładności, których dopuściłeś się przy wykonywaniu dobrych uczynków.</li>
<li>Przebacza ci także twoje grzechy zapomniane, z których się spowiadać nie mogłeś.</li>
<li>Ofiaruje się jako ofiara zadośćuczynienia, spłacając część twych długów i kar.</li>
<li>Każdą Mszą świętą odpokutować możesz więcej kary, aniżeli innymi surowymi uczynkami pokutnymi.</li>
<li>Chrystus daruje tobie część swych zasług, które Bogu Ojcu ofiarować możesz za twoje grzechy.</li>
<li>Chrystus ofiarując się za ciebie jako ofiara błagalna i błaga za tobą tak serdecznie, jak błagał na krzyżu za swoimi nieprzyjaciółmi.</li>
<li>Jego Krew najświętsza woła za tobą tylu słowami, ile wypłynęło kropelek Krwi z Jego ciała.</li>
<li>Jego najświętsze Rany wołają za Tobą tylu głosami, ile tych Ran było na Jego ciele.</li>
<li>Dla tej potężnej ofiary błagalnej modlitwy twoje daleko prędzej dostąpią wysłuchania we Mszy świętej, jak poza nią.</li>
<li>Modlitwa, którą odmawiasz we Mszy świętej, daleko jest lepsza i gorętsza od modlitwy odmawianej poza Mszą świętą.</li>
<li>Albowiem Chrystus łączy się ze swoimi modłami i ofiaruje ją swemu Ojcu Niebieskiemu.</li>
<li>Twoje potrzeby i niebezpieczeństwa przedstawia Jemu wiernie i o twoje zbawienie bardzo się troszczy.</li>
<li>Wszyscy obecni Aniołowie modlą się także za tobą, ofiarując Bogu najwyższemu nieudolną twą modlitwę.</li>
<li>Kapłan odprawia za ciebie Mszę świętą, mocą, której duchowi przeklętemu wzbroniony jest do ciebie dostęp.</li>
<li>Modli się także we Mszy świętej za ciebie i sprawia, że jest dla ciebie skuteczniejsza.</li>
<li>Kiedy słuchasz Mszy świętej, jesteś duchowym sposobem kapłanem, a Chrystus udziela tobie władzy ofiarowania Mszy świętej tak za siebie, jako i za innych.</li>
<li>Kiedy ofiarujesz Mszę świętą, dajesz Przenajświętszej Trójcy dar najprzyjemniejszy.</li>
<li>Ofiarujesz Jej dar tak drogi, że więcej wart nad niebo i ziemię.</li>
<li>Ofiarujesz Jej dar kosztowny, który tyle wart, co sam Bóg.</li>
<li>Tym ofiarowaniem tak wielką Bogu wyświadczasz cześć, jakiej Bóg jest godzien.</li>
<li>Tym ofiarowaniem nieskończoną przenajświętszej Trójcy sprawiasz radość.</li>
<li>Ten dar zacny i drogocenny ofiarujesz jako dar twój własny, ponieważ Pan Jezus sam go tobie podarował.</li>
<li>Słuchając należycie Mszy świętej, spełniasz dzieło najwznioślejszego nabożeństwa.</li>
<li>Słuchaniem Mszy świętej wyświadczasz Człowieczeństwu Chrystusa najwyższą przysługę i pociechę.</li>
<li>Tym uczcisz mękę Pańską najlepiej i siebie czynisz uczestnikiem jej owoców.</li>
<li>Tym nabożeństwem uczcisz także Matkę Boską w najlepszy sposób i pomnożysz Jej radość.</li>
<li>Wszystkich Aniołów i Świętych słuchaniem Mszy świętej więcej uczcić możesz, niż innymi modlitwami choćby najliczniejszymi.</li>
<li>Nabożnym wysłuchaniem jednej Mszy świętej więcej się wzbogacisz, niżeli wszystkim innym na świecie.</li>
<li>Tym, bowiem wypełniasz najlepszy z dobrych uczynków.</li>
<li>Wypełniasz w wysokim stopniu akt prawdziwej wiary i wysługujesz sobie przez to wielką nagrodę.</li>
<li>Padając na kolana na widok świętej Hostii i świętego kielicha, wypełniasz najdoskonalszy akt adoracji.</li>
<li>Ilekroć spoglądasz nabożnie i z wiarą na świętą Hostię, tylekroć wysługujesz sobie szczególną nagrodę w niebie.</li>
<li>Ilekroć pokornie bijesz się w piersi, tylekroć dostępujesz odpuszczenia niektórych grzechów.</li>
<li>Gdy w grzechu śmiertelnym słuchasz Mszy świętej, ofiaruje ci Bóg łaskę nawrócenia.</li>
<li>Gdy w czasie łaski Boskiej słuchasz Mszy świętej, pomnoży ci znacznie swą łaskę Boską.</li>
<li>We Mszy świętej nakarmisz i napoisz się w duchowy sposób Ciałem i Krwią Chrystusa Pana.</li>
<li>Dostępujesz zaszczytu, że oglądasz Chrystusa swymi oczami i przez Niego widziany jesteś.</li>
<li>Otrzymujesz błogosławieństwo kapłańskie, a Chrystus zatwierdza je w niebie.</li>
<li>Pilnym i częstym słuchaniem Mszy świętej wyjednywasz sobie błogosławieństwo Boże, w dobrach duchowych i doczesnych.</li>
<li>Przez nią uchronisz się od wielu nieszczęść, w które w innym razie popadłbyś.</li>
<li>Przez nią nabierzesz siły do zwalczania pokus, które by cię inaczej przemogły.</li>
<li>Każdą Msza świętą zyskać sobie możesz łaskę szczęśliwej śmierci.</li>
<li>Za wysłuchane Msze święte ku czci Aniołów i Świętych odbierzesz pomoc i pociechę od tychże w każdej twojej potrzebie.</li>
<li>Przy śmierci twojej pocieszą cię wysłuchane Msze święte i silną w tobie wywołają ufność w Miłosierdzie Boże.</li>
<li>Pójdą z tobą przed sąd Boży i uproszą łaskę przed surowym Sędzią.</li>
<li>Spodziewać się możesz krótkiego i łagodnego czyśćca, ponieważ wielu Mszami świętymi wysłuchanymi już większą część kar twoich wypłaciłeś.</li>
<li>Przez każdą Mszę świętą umniejszasz sobie czyśćca więcej niżeli każdym innym uczynkiem pokutnym.</li>
<li>Jedna za życia twego wysłuchana Msza święta więcej ci pożytku przyniesie niż wiele ich, które po śmierci twej za ciebie będą odprawione.</li>
<li>W niebie czeka cię za słuchanie Mszy świętych wysoki stopień chwały, który na wieki posiądziesz.</li>
<li>Bo każda wysłuchana Msza Święta posuwa cię wyżej w niebie i powiększa o wiele twoją szczęśliwość.</li>
<li>Dla przyjaciół twoich nic pożyteczniejszego nie zdziałasz, jak że za nich Mszy świętej wysłuchasz i za nich ofiarujesz.</li>
<li>Dobroczyńcom twoim wywdzięczysz się najlepiej wysłuchaniem za nich Mszy świętej.</li>
<li>Cierpiącym, chorym i konającym najlepszą sprawisz pociechę wysłuchaniem i ofiarowaniem za nich Mszy świętej.</li>
<li>Wielu grzesznikom ofiarowaniem Mszy świętej nawrócenie wyjednać możesz.75. Słuchaniem Mszy świętych wszystkim prawowiernym chrześcijanom wiele do zbawienia uprosić możesz.</li>
<li>Słuchaniem Mszy świętych ochłodzić możesz biedne dusze, czyśćcowe męki cierpiące.</li>
<li>Jeżeli za zmarłych twych krewnych lub przyjaciół nie możesz Mszy świętej zamówić, wybawić ich możesz przez słuchanie Mszy świętej.</li>
</ol>
<p>I jakże teraz, duszo pobożna? Cóż teraz sądzisz o Mszy świętej? Czy myślisz, że jest na świecie, jakie dobre dzieło, którym pozyskać byś mogła tyle łask i skarbów, jak przez Mszę świętą! Czy nie wierzysz, że prawdziwe są słowa ojca Sancheza, że chrześcijanin jedną Mszą świętą więcej wzbogacić się może, jak wszystkimi od Boga stworzonymi rzeczami, byleby należycie umiał z niej korzystać. Nieprzebranym, więc jest skarbem Msza święta<br />
i szczęśliwy każdy, że z tak małym trudem ten skarb nabyć może! I któż by teraz nie rad słuchał Mszy świętej, kto by ją zaniedbywał lekkomyślnie?</p>
<p>Moja duszo! Nie opuszczajże Mszy świętej, ale raczej spiesz na nią do kościoła, jeśli tylko możesz na te pół godzinki oderwać się od domowych zatrudnień. Pomyśl sobie, jakże zasmuciłabyś się, gdybyś, którego dnia zgubiła albo przegrała, jaką kwotę, nie mówię już wielką sumę pieniędzy. Zapewne wielkim smutkiem przejąłby cię taki wypadek i strata poniesiona bardzo by cię zmartwiła. A o ileż więcej smucić się powinnaś, gdy którego dnia bez ważnej przeszkody, a tym bardziej z lenistwa, zaniedbasz Mszę świętą! Ty zaś, który tak wiele Mszy świętych opuszczasz, nie smucisz się bynajmniej, jakbyś nic nie stracił. Jest to znak pewny, że albo nie poznałeś tego drogiego skarbu, albo go wcale cenić i poważać nie umiesz. Jeżeli pilnie czytać będziesz tę książkę, spodziewam się, że cię wyleczę i dopomogę do poznania tego skarbu niebieskiego, do poważania go i czerpania z niego. Daj to Boże!</p>
<p><strong>W czasie podniesienia:</strong></p>
<ul>
<li>Jezu, proszę Cię przemień mnie w siebie i nawróć ....... oraz wszystkich błądzących, jak nawróciłeś łotra z wysokości krzyża.</li>
<li>Maryjo, Matko Miłosierdzia ofiaruj teraz Bogu drogocenną krew Twego Syna dla wyzwolenia św. dusz ....... z czyśćca i dla złagodzenia innym upaleń czyścowych.</li>
</ul>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niebezpieczna Komunia Św. na rękę]]></title>
<link>http://xtomasz.wordpress.com/2007/12/17/niebezpieczna-komunia-sw-na-reke/</link>
<pubDate>Mon, 17 Dec 2007 10:43:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>xtxt</dc:creator>
<guid>http://xtomasz.pl.wordpress.com/2007/12/17/niebezpieczna-komunia-sw-na-reke/</guid>
<description><![CDATA[Ojciec John Pierricone z parafii św. Agnieszki w Nowym Jorku często odprawiał Mszę świętą dla]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ojciec John Pierricone z parafii św. Agnieszki w Nowym Jorku często odprawiał Mszę świętą dla sióstr Misjonarek Miłości Matki Teresy. Wielokrotnie spotkał on osobiście Matkę Teresę. Spytał ją kiedyś jako osobę podróżującą po całym świecie, co uważa za największe zło współczesnego świata. Bez zastanowienia odpowiedziała: „Komunię na rękę". <!--more--></p>
<p>Prawdą jest, że Komunia święta była przyjmowana „na rękę" w pierwszych wiekach (od II do V) Kościoła. Były to jednak jak mówi św. Bazyli (Epistola 93) czasy prześladowań, a więc warunki nadzwyczajne, kiedy nie były jeszcze dość rozwinięte odpowiednie dla wiary formy i obrzędy (Memoriale Domini, 1969, s. 541). Jednakże nawet wtedy nie przyjmowano Komunii Świętej bezpośrednio na rękę, ale na specjalną chustę zwaną dominikale. Wierni nie dotykali więc Hostii świętej samą ręką.</p>
<blockquote><p>Św. Bazyli Wielki – Doktor Kościoła (330-379), mówi wyraźnie, że otrzymanie Komunii św. do ręki jest dozwolone jedynie w czasie prześladowań. Św. Bazyli w warunkach normalnych uważa te praktykę za tak poważne nadużycie, że nie wahał się traktować jej  jako ciężkie przewinienie. Gdy  prześladowania ustały, zwyczaj ten, który utrzymywał się jeszcze tu i ówdzie, był jednak traktowany jako nadużycie, które należało wykorzenić, ponieważ uważano je za sprzeczne ze zwyczajem przekazywanym przez Apostołów (!)</p></blockquote>
<p>Kościół jednak z czasem, na skutek nadużyć osłabiających wiarę doszedł do wniosku, że najlepszym zabezpieczeniem wiary w obecność Chrystusa pod cząsteczkami postaci eucharystycznych jest forma przyjmowania Komunii świętej z ręki kapłana wprost do ust. „Niech nikt nie spożywa tego Ciała zanim Go nie uczci" (św. Augustyn). Papież Pius XII wymaga adoracji, kultu zewnętrznego przed przyjęciem Komunii świętej: „Konieczne jest bowiem, aby obrządek zewnętrzny Ofiary z natury swej wyrażał kult wewnętrzny" (por. encyklika Mediator Dei, 30 i 37). Dlatego też już od V -VI wieku wydawano zakazy udzielania Komunii Świętej do ręki. Jedynie na niektórych terenach zwyczaj Komunii świętej na rękę, tzn. na specjalną chustę utrzymał się do IX w. W 839 r. Synod w Kordobie odrzucił jednoznacznie udzielenie osobom świeckim Komunii świętej na rękę uzasadniając to niebezpieczeństwem zbeszczeszczenia Ciała Pańskiego. Ostatecznie w 878 r. Sobór w Ruen w kanonie 2 wyraźnie zabronił udzielania Komunii świętej na rękę uważając tę formę za ubliżającą Bogu i obraźliwą i zarządzając za to karę odsunięcia od służby ołtarza. Chociaż, jak twierdzi Gamber powszechną praktykę udzielania Komunii świętej do ust należy datować na VI wiek, czyli wcześniej niż dotychczas mniemano. Zwyczaj, zgodnie z którym kapłan celebrujący Msze św. udziela Komunii św. sam sobie, własnymi rękami, a świeccy wierni otrzymują ją od niego, wywodzi się z Tradycji apostolskiej - tak nauczał św. Sobór Trydencki. Tak samo jak uważali ojcowie Kościoła (m.in. św. Bazyli Wielki) od Apostołów pochodzi praktyka Komunii św. do ust, nie na rękę (co potwierdza mistyka).</p>
<p>Ponownie Komunię świętą „na rękę" wprowadzili reformatorzy protestanccy w 1549 r., szczególnie w tym celu, aby zaprzeczyć katolickim dogmatom na temat kapłaństwa<br />
i Rzeczywistej Obecności. Praktyka taka stała się od tego czasu oznaką antykatolcyzmu. Jeden z protestantów M. Bucer twierdzi: „Zwyczaj nie rozdawania sakramentu na rękę wiernych wprowadzono z uwagi na zabobony: po pierwsze - ze względu na fałszywą cześć, którą chcieliby okazać temu sakramentowi, po drugie - ze względu na pożałowania godną arogancję wobec księży rzekomo bardziej świętych niż lud Chrystusowy, z uwagi na ich namaszczenie podczas konsekracji. Nasz Pan bez wątpienia przekazał te swoje święte symbole (?) wprost na ręce Apostołów".</p>
<blockquote><p><strong><span style="font-family:Georgia;">Komunia na rękę jako wyraz niewiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie i w niezbywalność kapłaństwa.</span></strong></p>
<p><strong><span style="font-family:Georgia;"></span></strong>Protestanccy reformatorzy zerwali z tradycyjną praktyką Komunii św. do ust i na klęcząco, aby podkreślić swoją wiarę, iż Eucharystia nie jest Ciałem Chrystusa, lecz tylko symbolem. Jak niszczące działanie dla wiary w dogmat o rzeczywistej Obecności i powołania miała ta praktyka pokazuje statystyka. W USA 20 lat po wprowadzeniu Komunii „na rękę” ponad 70 % ludzi określających się jako katolicy nie wierzy już w rzeczywistą obecność Zbawiciela w Najświętszym Sakramencie. Czyli Komunia „na rękę” jest wyrazem niewiary przyjmującego, a przede wszystkim udzielającego.</p>
<p>„Przyjmuje się do ust to, co uznaje się przez wiarę” – mówił papież św. Leon Wielki (440-461).</p>
<p>Jedynymi, którzy zawsze przystępowali do Komunii stojąc i z wyciągniętą ręką, byli od samego początku arianie, którzy uparcie negowali Bóstwo Chrystusa  i nie widzieli w Eucharystii niczego poza symbolem „jedności”, który może być dotykany i rozdawany dalej.</p></blockquote>
<p>Natomiast w Kościele Katolickim Komunię świętą na rękę wprowadzono jako akt rebelii wkrótce po Soborze Watykańskim II. Zaczęło się w Holandii, jako wyzwanie rzucone prawowitej władzy kościelnej. Rzucono wyzwanie normom liturgicznym, których nikt, nawet jeśli jest kapłanem nie ma prawa dowolnie zmieniać (zob. Pius XII, Mediator Dei i S.C. 22).</p>
<p>I Komunia święta w niektórych kościołach była rozdawana w sposób, który od czasów Reformacji uznawano za typowo protestancki. Było to poważne nadużycie i biskupi winni byli temu stanowczo przeciwdziałać, jako że oni są odpowiedzialni za czystość wiary i kultu. To jednak nie nastąpiło, a praktyka ta rozprzestrzeniła się na Niemcy, Belgię i Francję z bardzo nikłym oporem biskupów.</p>
<blockquote><p>Pewien oddany Bogu mężczyzna czując powołanie do kapłaństwa wstąpił do seminarium – w kraju niemieckojęzycznym. Panował tam już wtedy zwyczaj przyjmowania Komunii św. „na rękę”, dlatego i on w duchu solidarności, prostoty i posłuszeństwa, też przyjmował „na rękę”. Ale okazało się, że w miejscu, na którym kładziono mu Hostię odczuwał pieczenie, a nawet palenie. Było to bardzo mocne i co gorsze nic (ani zimna woda, czy inne środki) nie były w stanie przynieść mu ulgi. Pomagała jednak woda święcona. Kiedy poinformował o tym swoich przełożonych, ci chcieli go wysłać na badania psychiatryczne. Poza tym, zaczęli mu robić takie trudności między innymi, w dopuszczeniu do święceń, że musiał prosić o interwencję Stolicę Apostolską.</p></blockquote>
<p>Konsekwencje tej rebelii stały się tak poważne, iż Paweł VI konsultował się z biskupami na całym świecie i po otrzymaniu ich opinii wydał 28 maja 1969 roku instrukcję Memoriale Domini. Mówi ona: „Ten sposób (do ust) udzielania Komunii świętej ze względu na całą obecną sytuację Kościoła powinien zostać zachowany. Nie tylko dlatego, że opiera się on na przekazanym przez tradycję od wielu wieków zwyczaju, lecz szczególnie dlatego, że wyraża on szacunek wiernych wobec Eucharystii. Zwyczaj ten należy do owego przygotowania, które jest konieczne do jak najbardziej owocnego przyjęcia Ciała Pańskiego. Ponadto przez ten obrzęd, który należy uważać za przekazany przez Tradycję, zabezpieczone jest, że Komunia święta rozdzielana jest z należną jej czcią, pięknem i godnością oraz, że postacie Eucharystyczne, w których jest obecny w jedyny sposób substancjalnie i trwale cały i niepodzielny Chrystus, Bóg i Człowiek, ochraniane są przed wszelkim niebezpieczeństwem profanacji, aby w końcu zachowana była pilna troska o okruchy konsekrowanej Hostii, której Kościół zawsze wymagał". Podsumowaniem dokumentu jest opinia biskupów: „Z tych nadesłanych wypowiedzi wynika jasno, że większość biskupów jest zdania, iż nie należy zmieniać dotychczasowej dyscypliny. Są oni nawet zdania, że taka zmiana byłaby zgorszeniem zarówno dla odczucia, jak też dla duchowego nabożeństwa samych biskupów i wielu wiernych. Z tego powodu Ojciec Święty uznał za niewłaściwe zmieniać dotychczasową praktykę udzielania Komunii świętej. Dlatego Stolica Apostolska napomina biskupów, kapłanów i wiernych z całą stanowczością do przestrzegania obowiązującego i na nowo potwierdzonego prawa". Dalej następuje zaskakujące, sprzeczne z powyższym jakby z innego ducha: „Jeśli jednak przeciwny zwyczaj, tzn. kładzenia Komunii świętej na rękę, już się gdzieś umocnił Stolica Apostolska udzieli konferencjom biskupów ciężaru i zlecenia, by rozważyć szczególne uwarunkowania, aczkolwiek pod warunkiem zapobieżenia wszelkiemu niebezpieczeństwu, czy to zmniejszenia szacunku, czy też wtargnięcia do dusz fałszywych mniemań, co do Najświętszej Eucharystii". Oczywistym jest, że sformułowanie „już się rozpowszechniła" oznacza datę 28 maja 1969 r. Kraje, w których praktyka ta nie była rozpowszechniona, do tego dnia były w oczywisty sposób wyłączone z prawa występowania o takie zezwolenie. Należy podkreślić, iż Stolica Apostolska tylko wówczas uzna praktykę Komunii świętej na rękę, jeżeli po raz pierwszy wprowadzono ją nielegalnie, z nieposłuszeństwa (pod przymusem faktu dokonanego). Następuje to według zasady: sprzeciwiaj się prawu kościelnemu, a być może twój sprzeciw zostanie zalegalizowany.<br />
To, że Papież Paweł VI był zdecydowanie przeciwny, wynika wyraźnie z powyższej instrukcji, z nowego mszału Pawła VI (Editio typica vaticana 1970, Art. 117), jak i z licznych jego osobistych wypowiedzi, np.:</p>
<blockquote><p>„Pewnego dnia poszedłem do Papieża (Pawła VI) - opowiada kard. Benno Gut, Prefekt Kongregacji Świętych Obrzędów - i klęcząc przed nim powiedziałem: ‘Ojcze święty. Nie pozwól na Komunię świętą „na rękę", gdyż będzie to okazją, a nawet powodem - wielu, wielu przewinień przeciwko świętości Najświętszego Sakramentu'. I Papież powiedział: „Bądź spokojny, nigdy na to nie pozwolę!" (A. Tornelli, Die Freunde seiner Eminenz, 30 Tage nr 3/1993, 13).</p></blockquote>
<p>Wbrew temu Papież został zmuszony dać pozwolenie, bo było to już ustanowione przez poprzedzające nieposłuszeństwo grupy księży i biskupów.</p>
<p>Tak samo Papież Jan Paweł II zdecydowanie odmawiał rozdawania Komunii świętej na rękę podczas wizyt pasterskich na całym świecie, także prominentom. Odmówił żonie prezydenta G. d'Estaing Komunii świętej na rękę i dawał każdemu we Francji<br />
i Niemczech tylko do ust. Wtedy biskupi powiedzieli: „Dlaczego ty sam odmawiasz dania do ręki? Twój poprzednik, Paweł VI pozwolił na to. Dlaczego ty teraz odmawiasz?". I tak Papież zaprzestał swego oporu. Jednak nie czyni też tajemnicy ze swego osobistego przekonania, gdy w liście apostolskim Dominicae Cenae z 24.II.1980 r. nazywa ten sposób przyjmowania Komunii świętej „godnym ubolewania brakiem czci dla Hostii Eucharystycznej". I dalej: „Dotykanie konsekrowanych postaci Hostii, a także rozdawanie ich własnymi rękoma, jest właśnie przywilejem wyświeconych..." warto dodać, że pod wpływem tego listu Episkopat Polski pod przewodnictwem Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego świadomy niebezpieczeństwa takich wynaturzeń stwierdza jasno: „W diecezjach Polski przyjmuje się Komunię świętą z rąk celebransa do ust w postawie klęczącej" (por. 177 Konferencja Episkopatu Polski, 10).</p>
<p>W krajach, gdzie bierze się Komunię świętą do ręki okazuje się zupełny brak świadomości tego, co ma się w swoich rękach. Ludzie nawet żartują sobie z tego. W Szwajcarii dwóch chłopców rozcięło nożyczkami przyniesioną Hostię, aby sprawdzić, czy wypłynie z niej krew, po czym wyrzucili ją do klozetu. W Holandii uczniowie urządzili między sobą zawody, kto zbierze najwięcej Hostii z Kościoła; zdobycze przylepiano na ścianie. Pewien ksiądz dowiedział się, że jedno z dzieci brało Hostie ze sobą do domu, aby karmić nimi swego psa. Święte Hostie znajduje się często rozsypane w ławkach, na ziemi, w kieszeni dzieci itp. Niejednokrotnie bierze się je do profanacji. Bp Stewart stwierdza: „Są bezsprzeczne dowody na to, iż konsekrowane Hostie są wrzucane do kosza, ponieważ jak się mówi, rzeczywista Obecność zanika, gdy uczta jest skończona (rozumienie protestantów!), czasem Hostie są ponownie konsekrowane (...) Kapłani nie przyklękają podczas konsekracji ponieważ utrzymują, że Chrystus jest obecny tylko podczas uczty. Kto wobec sprawiedliwości Boga bierze za to zniszczenie wiary, za to wszystko odpowiedzialność? Narzuca się tu stwierdzenie: Poufałość rodzi pogardę! Komu na tym zależy?</p>
<p>Francuskie pismo „Vers demain" opublikowało w 1970 roku następującą wiadomość: „Są trzy fazy masońsko-diabelskiego planu":</p>
<ol>
<li>Wszystkimi środkami należy osiągnąć, żeby w rzymsko-katolickich kościołach przyjmowano Komunię na stojąco.</li>
<li>Należy osiągnąć to, aby chleb był kładziony komunikującym do ręki, żeby powoli zanikała wiara i pobożność, i tak dojść do trzeciego etapu.</li>
<li>Tak przygotowani wierni zostaną przygotowani do wiary, że Eucharystia jest tylko symbolem posiłku i w końcu symbolem powszechnego braterstwa" (Maj M82).</li>
</ol>
<p>Zdumiewająca zbieżność z obecnymi faktami! Trzeba mocno podkreślić, że tam, gdzie wprowadzono Komunię świętą na rękę, opierano się na kłamstwach, np.: że jest to według Soboru Watykańskiego II, że jest to życzeniem Ojca Świętego, że tak jak w Kościele Prawosławnym i wybitnie przewrotnie: że jest to wyraz czci do Najświętszego Sakramentu...</p>
<p>Sobór watykański II nic o tym nie mówi; Ojciec Święty wyraźnie życzył sobie zachowania tradycji; w Kościele Prawosławnym Komunię świętą przyjmuje się do ust specjalną łyżeczką. W wielu przypadkach ową „reformę" przygotowano w głębokiej tajemnicy; np.: w Anglii, gdzie wiernych poinformowano na kilka godzin przed wprowadzeniem tej innowacji. Wiadomo, że dla ludzi sprawy wiary polegają w dużej mierze na obrzędach i formach. Skoro więc to, co było zabronione, np. Komunia święta na rękę, na stojąco (...) staje się naraz normą, to zupełnie zrozumiałe, że jawi się pytanie, czy to jest ten sam Kościół? Czyżby pasterze nie wiedzieli, że obrzędy wyrażają, umacniają wiarę, i że zmieniając je - niszczą wiarę? Dla zniszczenia wiary wystarczy dać ludziom wolność mówiąc: Przyjmujcie, jak chcecie. Jest tu znamienne, iż w Holandii, pierwszym kraju, gdzie tę praktykę wprowadzono, Kościół Katolicki praktycznie zniknął z powierzchni ziemi. Na szczęście są też odważni biskupi. Episkopat Filipin opowiedział się przeciwko wprowadzeniu Komunii świętej „na rękę". W Argentynie w swojej diecezji zrobił to bp JuanLaise.</p>
<blockquote><p>Niestety w wielu miejscach Komunia jest rozdawana „na rękę”. W jakim stopniu uważa się to za odnowę i pogłębienie sposobu przyjmowania Komunii świętej? Czy nasza obawa o zachowanie należnej czci, z jaką mamy przyjmować ten niepojęty dar, jest pogłębiona przez przekazywanie go przez nasze niekonsekrowane ręce (jest tak mało ważny, że każdy może Go wziąć do ręki), zamiast przyjmować z konsekrowanych rąk Kapłanów?</p>
<p>Nietrudno zauważyć, iż niebezpieczeństwo, że cząstki konsekrowanej Hostii upadną na ziemię jest bez porównania większe, a niebezpieczeńtwo zbeszczeszczenia lub naprawdę strasznego bluźnierstwa jest dużo większe (co jedno i drugie zostało wielokrotnie udowodnione, wręcz udokumentowane). I co świat chce przez to osiągnąć? Twierdzenie, że kontakt z ręką daje większe poczucie realności hostii jest oczywistym pustym nonsensem, ponieważ przedmiotem (wiary) nie jest tutaj realność materii hostii, ale przeświadczenie, które można posiąść tylko przez wiarę, iż hostia stała się rzeczywistym Ciałem i Krwią Chrystusa. Godne przyjmowanie Ciała Chrystusa na język z konsekrowanych rąk kapłana, dużo bardziej sprzyja wzmacnianiu tego przeświadczenia, niż przyjmowanie z naszych niekonsekrowanych rąk.</p>
<p>Ditrich von Hildebrand </p>
<p>„Visus, tactus, gustus in te fallitu, sed auditu solo tuto creditur” – mówi św. Tomasz z Akwinu. (Spojrzenie, dotyk i czucie mylą się o Tobie, lecz tylko słysząc – słuchając otrzymujemy pewną wiarę).</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Być czy nie być ]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/2007/12/14/158/</link>
<pubDate>Fri, 14 Dec 2007 10:16:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2007/12/14/158/</guid>
<description><![CDATA[Kościół Katolicki w Anglii organizuje akcje mające służyć ponownemu upowszechnieniu praktyk r]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kościół Katolicki w Anglii organizuje akcje mające służyć ponownemu upowszechnieniu praktyk religijnych, w tym uczęszczania na niedzielną mszę świętą. Akcja ta polega na prośbie skierowanej do wiernych świeckich, aby zapraszali swoich bliskich i znajomych na mszę. Tak po prostu. Z wyliczeń statystycznych wynika, że w Zjednoczonym Królestwie jest ok. 3 mln. ludzi, którzy mając takie zaproszenie, wróciliby do praktykowania.</p>
<p>Na pytanie o przyczynę absencji na mszach pada wiele odpowiedzi: sekularyzacja społeczeństwa i związany z nią brak społecznego nacisku na uczestnictwo a często wręcz zniechęcanie wynikające z takiego planowania czasu, że na mszę go już brak, przyczepienie osobom chodzącym na mszę etykietki "nienowoczesnego" (chodzenie do kościoła przestało należeć do kategorii "done thing" - rzeczy, które się robi), lenistwo, zagubienie wiary, utrata świadomości znaczenia tego, co dokonuje się na ołtarzu. Te przyczyny podaje w wywiadzie bp MacMahon, biskup Nottingham.</p>
<p>A ja bym dorzuciła jeszcze jedną: brak wiary i zaangażowania u kapłanów. I nie wiem, czy to nie jest to, co najskuteczniej zniechęca do Kościoła. Zniechęcony ksiądz byle jak odprawia mszę, mówi kazania słabe lub jedynie erudycyjne a pozbawione Ducha, nie chce mu się spowiadać. Liturgia "robiona" a nie sprawowana odrzuca, widać jej fałsz. A skoro źródło i cel Kościoła (por. Sacrosanctum concilium) doświadczane są jako byle jakie, to po co wchodzić w jego wspólnotę? Po co się z nią spotykać?</p>
<p>Czytałam kiedyś świadectwo pewnego księdza z Włoch. Został proboszczem martwej parafii: pusty kościół, nikogo na mszy. Postanowił, że będzie żebrał u Boga o życie dla jego nieobecnych parafian. Codziennie wystawiał Ciało Pańskie w pustym kościele i godzinami je adorował. Potem już nawet przed Nim spał i pracował (przyniósł sobie biurko). Po kilku miesiącach do pustego kościoła weszła para młodych ludzi. Uklękli. Po modlitwie podeszli do księdza i powiedzieli mu, że coś kazało im wejść i, że poczuli się u siebie. Zaczęli przychodzić częściej, przyprowadzili następnych. Parafia po pewnym czasie odżyła. Dla mnie jest to opowieść o tym, że to Duch buduje Kościół, Eucharystia go gromadzi, ale potrzebny też jest człowiek, który tę Eucharystię konsekruje i pomoże przychodzącym zrozumieć, Kto ich przyciągnął. Wspólnocie potrzebny jest po prostu ojciec. Dobry ojciec.</p>
<p>PS</p>
<p>Wypowiedź bp. Nottingham przytaczam za <strong><a href="http://www.zenit.org/article-21268?l=english"><font color="#993300">wywiadem</font></a></strong> w ZENICIE.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ziołowy Służew]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/2007/11/13/ziolowy-sluzew/</link>
<pubDate>Tue, 13 Nov 2007 11:19:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2007/11/13/ziolowy-sluzew/</guid>
<description><![CDATA[Widok zasypanego śniegiem miasta od kilku lat kojarzy mi się z promocją książki o. Michała Zio]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Widok zasypanego śniegiem miasta od kilku lat kojarzy mi się z promocją książki o. Michała Zioło OCSO na warszawskim Służewie. Sypało wtedy długo i namiętnie, jak zwykle zaskakując MPO. Trzeba przyznać, że skutki tej pogody były zadziwiające.</p>
<p>Kościół dominikanów na Służewie nawiązuje swoją bryłą do namiotu, jego wnętrze utrzymane w stylu brutalistycznym (bez tynku, czerwona cegła i wąskie wysokie okna bez witraży odlane z betonu) stanowi ogromną pod względem przestrzeni halę, w której gubią się drewniane ławki i przycupnięci w nich ludzie. Ten dłuższy opis jest uzasadniony, ponieważ także wnętrze "zagrało" w sytuacji, którą chcę opowiedzieć.</p>
<p>Była to msza wieczorna - za oknem ciemno i sypiący śnieg, wewnątrz kilku ojców przy ołtarzu, w tym o. Michał. Świetne, krótkie Ziołowe kazanie w stylu trapistycznym, porządna dominikańska liturgia i... technologiczna "wsypa" z powodu śnieżycy. W momencie, kiedy ojcowie schodzili z puszkami, aby udzielić komunii, urwała się dostawa prądu i padło oświetlenie. Padło dokumentnie i co lepsze - na ca