<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>mojzesz &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/mojzesz/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "mojzesz"</description>
	<pubDate>Mon, 13 Oct 2008 01:37:30 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[MORALNOŚĆ]]></title>
<link>http://mojzeszbg.wordpress.com/?p=219</link>
<pubDate>Fri, 10 Oct 2008 20:34:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszbg.pl.wordpress.com/2008/10/10/moralnosc/</guid>
<description><![CDATA[MORALNOŚĆ
96.
Moralność słowo źle pojmowane przez ludzkie twory, to życie zgodnie z prawami S]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14pt;font-family:&#34;">MORALNOŚĆ</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:right;margin:0;" align="right"><strong><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">96.</span></span></strong></p>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Moralność słowo źle pojmowane przez ludzkie twory, to życie zgodnie z prawami Stwórcy i Dziesięcioma Przykazaniami.</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Moralność to codzienne przestrzeganie danych nam tu na Ziemie prostych, jasnych i nie skomplikowanych praw PANA Naszego.</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Ziemskie twory słowo moralność spłaszczyły tylko do życia w cielesnej czystości seksualnej.</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Wszystko co się tylko udało to twory ludzkie poprzerabiały po swojemu, aby ściągać się w ciemne nurty.</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Nie po to przebywamy tutaj na planecie Ziemia.</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Wielokrotnie już pisałem, ale powtórzę to po raz kolejny, może ktoś się obudzi: na planecie Ziemia przebywamy, aby odczynić całe zło jakie wyrządziliśmy w trakcie swoich wszystkich inkarnacji, a co wy teraz robicie?</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Rozwój duchowy i pracę nad sobą zamieniliście na wygodne leniwe życie.</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Jedynie co was zajmuje to pomnażanie i gromadzenie ziemskich majątków.</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Całkowicie zapomnieliście po co przebywacie tu na planecie Ziemia.</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Wołam do was: obudźcie się, póki jeszcze jest chwila czasu!!!</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Wydarzenia nasilają się coraz mocniej i kto nie będzie nad swoim rozwojem pracował to może nie przetrwać wydarzeń, a co zatem idzie nie będzie mu dane budowanie Królestwa Tysiącletniego na Ziemi.</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">STWÓRCA już nie będzie zabiegał ani prosił ludzkie twory, aby zmieniły swoje postępowanie.</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Tylko własny wysiłek daje nam możliwość rozwoju duchowego i podążania drogą w kierunku ŚWIATŁA.</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">To właśnie moralne życie kieruje nas na drogę naszego rozwoju duchowego.</span></h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;">Należy zawsze dać sobie szansę, aby dokładnie przeżyć i doświadczyć tego wszystkiego tu na Ziemi.</span></h3>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[KRÓL KRÓLÓW ]]></title>
<link>http://tyara77.wordpress.com/?p=458</link>
<pubDate>Mon, 29 Sep 2008 19:27:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>Tyara Elżbieta Gas</dc:creator>
<guid>http://tyara77.pl.wordpress.com/2008/09/29/krol-krolow/</guid>
<description><![CDATA[

KRÓL KRÓLÓW
161.
Król Królów, Król całej Ziemi, Król Wszelkiej Materii!!!
Ludzie!!! Czy w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><!--[if gte mso 9]&#62;  Normal 0 21   false false false        MicrosoftInternetExplorer4  &#60;![endif]--><!--[if gte mso 9]&#62;   &#60;![endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;"><a href="http://tyara77.files.wordpress.com/2008/09/jezuschrystus.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-459" title="jezuschrystus" src="http://tyara77.wordpress.com/files/2008/09/jezuschrystus.jpg" alt="" width="261" height="372" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;"><strong><span style="font-size:14pt;font-family:&#34;">KRÓL KRÓLÓW</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:right;text-indent:9pt;" align="right"><strong><span style="font-family:Arial;">161.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Król Królów, Król całej Ziemi, Król Wszelkiej Materii!!!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Ludzie!!! Czy wiecie, że jest wśród was na Ziemi?!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Ludzie, wy wysłannika Niebios nie przyjmujecie, co wy robicie?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Już tak jesteście martwi duchowo, że żadne was nawoływania nic nie dają, nic już usłyszeć nie chcecie, to wasz obowiązek by zbliżyć się do PRAWDY, przyjąć PRADĘ bez ograniczeń, bez żadnych wątpliwości, bez krytyki i komplikacji, jasno i czysto jak na duchy przystało, które schodząc na Ziemię przysięgały służyć Światłu, Stwórcy tu w najgęstszej materii.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Wołam do wszystkich duchów obecnych tu; obudzicie się i kierujcie się bezpośrednio do STWÓRCY, zostawcie wszystkie dziwne organizacje, religie i sekty, zostawcie wszystkie cuda wymyślone przez rozumowych ludzi, którzy działają wbrew prawom Stwórcy, natychmiast zacznijcie żyć zgodnie z KONSTYTUCJĄ ze ŚWIATŁA, to jest prawo obowiązujące na Ziemi, dane przez STWÓRCĘ w Nowe KRÓLESTWO CZYSTOŚCI TRÓJJEDYNOŚCI, obowiązuje na Ziemi od 7 września 2007 roku.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Czy wiecie, że żyjecie już w Nowym KRÓLESTWIE CZYSTOŚCI i TRÓJJEDYNOŚCI?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Tu Królem jest JEZUS CHRYSTUS, Król Wszelkiej Materii, który przyszedł na Ziemię zakończyć sąd ostateczny i budować odblask Królestwa Bożego tu na Ziemi.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Przyszedł po raz drugi by was ludzkie duchy poprowadzić do PRAWDY, a Królestwu Jego nie będzie końca.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Duchy ludzkie, gdzie jesteście?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Duchy ludzkie, co robicie?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Dlaczego Króla Królów, Króla Wszelkiej Materii będącego na Ziemi nie przyjmujecie!?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Czyżby tylko wydarzenia na Ziemi zapowiedziane w Apokalipsie przez Apostoła Jana mogły was obudzić!?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Ludzie będziecie bardzo się wstydzić waszych dzisiejszych zachowań, waszej ślepoty i martwoty.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Zamykacie sobie sami jedyną drogę do Światła, jedyną drogę do Stwórcy, krzyczycie, wyzywacie dziś, nie zastanawiacie się, że to co robicie, jutro wam samym wyda się głupie, sami będziecie następnie robić wszystko żeby wam wybaczyć, tylko że jutro może być już za późno i nie da się nic zrobić, wtedy możecie mieć pretensje tylko do siebie, że wszystko przeszło wam koło nosa i upadacie.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">To co dziś wam się wydaje nie do przyjęcia, to jutro może się okazać bardzo realne i prawdziwe, ale trzeba to przyjąć dziś bo jutro będzie to już niemożliwe.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Dlatego wołam do was zanim coś powiecie, zanim coś zrobicie, sto razy się zastanówcie i poczujcie to czy jest to dla was dobre i jakie będą konsekwencje każdego waszego czynu, każdej waszej wypowiedzi i każdej waszej myśli.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Czasami lepiej ugryźć się w język, aby następnie nie trzeba było żałować tego co się powiedziało, pomyślało i uczyniło, żeby nie trzeba było żałować i się wstydzić tego co się robi, mówi i myśli.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Myśli mają moc twórczą, dlatego trzeba zawsze czysto myśleć i zawsze mówić PRAWDĘ.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Człowiek świadomy sam siebie to taki, który wie po co duch zszedł na Ziemię, co ma tu do zrobienia i gdzie odejdzie po ziemskiej śmierci.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Świadomy duch praw Stwórcy, trzyma ognisko swoich myśli w czystości, jego mowa jest czysta i jest świadom swoich czystych czynów.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Taki ludzki duch mało mówi, nikogo nie ocenia i nie obraża, głosi Słowo Pana Naszego, żyje zgodnie z prawami Stwórcy radośnie i szczęśliwie, w codziennej dziękczynnej modlitwie, w każdej sekundzie będąc na Ziemi.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Nie zrzesza się w dziwnych organizacjach, religiach czy sektach, jest sam świadom swojej wewnętrznej pracy duchowej i swojej wiary bezpośrednio do STWÓRCY, taki duch ma oparcie w prawach, w ŚWIETLE i całkowicie oddał się w prowadzenie przez STWÓRCĘ.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">MIŁOŚĆ, JEZUS CHRYSTUS, Syn Boży, jest wśród was, a wy jesteście ślepi na Moc i Siłę uzdrawiającej Miłości duchowej.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Ludzie to największy dar dla duchów dany przez STWÓRCĘ na Ziemię.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Zbłądziliście i zeszliście z drogi PRAWDY, nie znacie praw Stwórcy, to tylko wasza wina.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Nic was nie zwalnia od poznania praw Stwórcy, musicie każdy z osobna doświadczyć na swoim ciele i duchu, to co jest dla was korzystne, musicie poznać prawa i przyjąć prawdziwe wartości.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Oczyśćcie się z tych brudów wokół was, od kłamstw i fałszu, zmieńcie się na lepsze całkowicie od podstaw, przede wszystkim przyjmijcie odpowiedzialność za swoje ziemskie życie, stańcie się pozytywni energetycznie i duchowo, dajcie się poprowadzić przez Króla Królów Jezusa Chrystusa tu, dziś, na Ziemi!!!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;"> </span></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W TYM czasie Abd-ru-shin przejeżdżał przez swoje miasto...]]></title>
<link>http://mojzeszpl.wordpress.com/?p=17</link>
<pubDate>Thu, 25 Sep 2008 17:56:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszpl.pl.wordpress.com/2008/09/25/w-tym-czasie-abd-ru-shin-przejezdzal-przez-swoje-miasto/</guid>
<description><![CDATA[
W TYM czasie Abd-ru-shin przejeżdżał przez swoje miasto, przy jego boku jechała Nahome. Wraz ze]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h3>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">W</span></span><span><span style="font-weight:normal;"> TYM </span></span><span><span style="font-weight:normal;">czasie Abd-ru-shin przejeżdżał przez swoje miasto, przy jego boku jechała Nahome. Wraz ze swą świtą powrócił wcześniej do domu. Na jednym ze wzgórz stał biały pałac z płaskim dachem, siedziba księcia. Gdy Nahome ujrzała pałac, głośno się roześmiała.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Cieszysz się, że znowu spotkasz się z matką, Nahome?«</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Owszem, to także, ale przede wszystkim jestem spokojniejsza, ponieważ faraon jest już od nas daleko.«</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Faraon nie chce niczego złego, dziecko.«</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Nahome utkwiła wzrok przed siebie. »Ale</span><span><span style="font-weight:normal;">  </span></span><span style="font-weight:normal;">ja wiem, że jest zły!«</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Nie odważyłby się walczyć przeciwko mnie.«</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Nahome nie odpowiedziała. Zadumana siedziała na koniu, a jej ręka podświadomie spoczęła na grzywie zwierzęcia.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Nahome nie miała dosyć sił, by odpędzić od siebie pochmurne wspomnienia. Była jeszcze dzieckiem i dotychczas nie pokonała w sobie przerażenia, które zagnieździło się w niej, gdy wojownicy faraona zabili jej ojca. Dlatego bardzo bała się faraona. Myśl o nim odpędzała od niej spokój. Napad był w jej dzieciństwie pierwszym głębokim przeżyciem - ciężko zranił dziecięcą duszę.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Później nadeszło następne przeżycie, Abd-ru-shin ją wyzwolił. Nahome nigdy nie zapomniała chwili, w której ujrzała księcia. Podszedł do niej z promiennym wzrokiem i podniósł ją z nędznego łoża, na którym z przestrachem leżała zwinięta w kłębek.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Od tego czasu Nahome nie znała niczego poza miłością do Abd-ru-shina, do swego wyzwoliciela. Z głęboką wdzięcznością i dziecięcą pokorą starała się księciu służyć. Abd-ru-shin owe wzruszające dziecięce starania przyjmował. Kochał Nahome i pozwalał, by przebywała w jego towarzystwie, kiedy tylko tego pragnęła. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Na płaskim dachu pałacu zatrzepotały chusty. Nahome podniosła rękę i machała w tym kierunku odpowiadając na pozdrowienia.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Także Abd-ru-shin ucieszył się widząc swych przyjaciół. Po obu stronach drogi stali ludzie witając go oraz jego współtowarzyszkę głośnymi okrzykami. Przejawiali w ten sposób radość z powrotu księcia. Abd-ru-shin w milczeniu przyjmował ich entuzjazm. Tylko czasami jego spojrzenie utonęło w tłumie, a on się uśmiechnął.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Korowód jeźdźców dotarł do bram pałacu. Te były otwarte na oścież i jakby oczekiwały na przyjazd księcia. Jeźdźcy wjechali na wielki dziedziniec, gdzie wszyscy zsiedli z koni. Służba szybko podbiegła, by przytrzymać im konie.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Z dziedzińca prowadziły w górę szerokie schody. Na najniższych stopniach stali przyjaciele Abd-ru-shina. Nahome śmiejąc się głośno podbiegła do matki.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Gdy wymieniono wzajemne pozdrowienia, Abd-ru-shin podążył po schodach na górę, do swych komnat. Cała reszta pozostała na dole i patrzyła za księciem, jak gdyby stąpa coraz wyżej i wyżej. Jego biała peleryna, którą podczas jazdy na koniu podkasał w górę, teraz otulała całą jego postać i szeleściła cicho po marmurowych schodach. Kiedy Abd-ru-shin dotarł na górę, obejrzał się, przez chwilę popatrzył na podniesione twarze swych przyjaciół, a potem szybko skręcił w prawo do swych komnat. Ludzie stojący na dole pozostali jeszcze chwilę w głębokim milczeniu. Na ich twarzach odzwierciedlały się szacunek i oddanie, które znaczyło to samo co czczenie. Porywająca wola księcia powodowała, że w swej miłości do niego wszyscy byli sobie równi.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;"> </span></span></p>
</h3>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Odpłata]]></title>
<link>http://bucer.wordpress.com/?p=133</link>
<pubDate>Wed, 24 Sep 2008 14:06:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>bucer</dc:creator>
<guid>http://bucer.pl.wordpress.com/2008/09/24/odplata/</guid>
<description><![CDATA[Odpłata to słowo niejednoznaczne. Choć chyba najbardziej kojarzy się z pomstą za doznane krzywd]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Odpłata to słowo niejednoznaczne. Choć chyba najbardziej kojarzy się z pomstą za doznane krzywdy. Tak też najczęściej bywa interpretowana starotestamentowa zasada "oko za oko, ząb za ząb". Kiedy jednak przyjrzymy się bliżej zasadom sprawiedliwości przedstawionym w Starym Testamencie, zobaczymy, że w obu przypadkach mamy do czynienia z pewnymi uprzedzeniami i nie całkiem właściwą interpretacją. <!--more--></p>
<p>Odpłata to u Mojżesza przede wszystkim zadośćuczynienie dla strony pokrzywdzonej. Złapany złodziej miał nie tylko zwrócić to, co ukradł, ale też zapłacić odszkodowanie, którego wysokość zależała od tego, co ukradł, a także czy nadużył swej pozycji społecznej do popełnienia przestępstwa. Odszkodowanie w całości trafiało do osoby poszkodowanej, tak że państwo w żaden sposób nie "zarabiało" na zbrodni. (Jedynym przypadkiem, gdy połowa odszkodowania trafiała do kogoś innego, był sytuacja, kiedy ukradzione zostały dobra powierzone czyjejś pieczy - jeśli powiernik skutecznie współpracował w wykryciu złodzieja, które nastąpiło przed terminem zwrotu powierzonej rzeczy, wtedy otrzymywał on połowę odszkodowania). Oznacza to, że Biblia w wymierzaniu kary jest przede wszystkim zainteresowana obroną interesów ofiary. Utrzymanie porządku przychodzi dopiero na drugim miejscu. I dopiero oba te elementy razem decydują o tym, czy dany porządek prawny jest sprawiedliwy (porządek sam w sobie może być niesprawiedliwy, bo przecież wszystko zależy od tego, co jest zasadą porządkującą).</p>
<p>Jeśli zaś chodzi o zasadę "oko za oko, ząb za ząb", to nie stwierdza ona nic ponad to, że kara winna odpowiadać zbrodni. Nie może być tak, jak za Lamecha (1Mj/Rdz 4), że uderzenie skutkujące sińcem karane jest śmiercią. Z drugiej strony nie może też być tak, że zbrodniarz (lub ktokolwiek inny za wyjątkiem ofiary) cokolwiek zyskuje na zbrodni, np. przez niepełne odszkodowanie. Brak adekwatności kary do zbrodni widać m.in. w znanym skądinąd Kodeksie Hammurabiego, który przewidywał różne kary za tę samą zbrodnię w zależności od statusu społecznego ofiar lub też karał nawet śmiercią za kradzież. Taki porządek trudno nazwać sprawiedliwym.</p>
<p>Również Nowy Testament pokazuje, że adekwatna odpłata jest podstawą sprawiedliwego prawa. Kiedy Zacheusz stwierdza, że odda każdemu, kogo skrzywdził, w czwórnasób, to stosuje mojżeszową zasadę o odszkodowaniu za przestępstwo związane z nadużyciem własnej pozycji (więcej na ten temat w: Jim Jordan, <span style="font-style:italic;">Law of the Covenant</span>, Appendix G). W końcu, również śmierć Jezusa przedstawiona jest m.in. jako spłata należności (Kol 2,14). Bóg zatem nie stwierdził, że długi można darować ot, tak sobie, ponieważ zawsze ktoś musi wyrównać krzywdy, żeby odpuszczenie win w rzeczywistości nie prowadziło do pomnożenia win.</p>
<p>Zatem sprawiedliwość, a także odpłata, w Biblii nigdy nie oznacza tylko i wyłącznie, a nawet nie przede wszystkim, kary dla zbrodniarza, ale raczej zadośćuczynienie dla pokrzywdzonych i ochronę dla prawych.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[NA DZIEDZINIEC pałacu wjechali posłowie pewnego księcia]]></title>
<link>http://mojzeszpl.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Tue, 23 Sep 2008 15:45:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszpl.pl.wordpress.com/2008/09/23/na-dziedziniec-palacu-wjechali-poslowie-pewnego-ksiecia/</guid>
<description><![CDATA[NA DZIEDZINIEC pałacu wjechali posłowie pewnego księcia. Służba zaprowadziła ich przed faraona]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h3 style="text-align:justify;"><span>N</span><span>A DZIEDZINIEC</span><span><span style="font-weight:normal;"> pałacu wjechali posłowie pewnego księcia. Służba zaprowadziła ich przed faraona. Ten, kiedy tylko ich ujrzał, z zadowoleniem powstał. Poznał ich po charakterystycznym ubiorze. Posłowie głęboko się ukłonili, a kiedy faraon niecierpliwie w pozdrowieniu skinął ręką w ich stronę, rzekli:</span></span><span style="font-weight:normal;"><br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Dostojny faraonie! Nasz pan i władca Abd-ru-shin z wielką świtą zbliża się do twego dworu. Przesyła ci pozdrowienia.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Kiedy Abd-ru-shin przyjedzie?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Dotrze tutaj wkrótce po nas.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Faraon skinął w stronę swego osobistego niewolnika.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Niech stu jeźdźców natychmiast wyrusza naprzeciw Abd-ru-shinowi i niech towarzyszą mu aż do mego pałacu!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Niewolnik biegiem opuścił komnatę. Posłów zaś na rozkaz faraona suto ugoszczono. Wkrótce potem w pałacu zapanował żywy ruch. Juri-cheo dawała rozkazy swojej służbie i na cześć Abd-ru-shina kazała się upiększyć. Tylko Mojżesz był spokojny, siedział na podłodze i obserwował biegających wokół niego niewolników. Kiedy już miał dosyć obserwowania, wstał i odszedł w stronę zagajnika, który przylegał do tylnej części pałacu. W otaczającej go ciszy ponownie zaczęły go nachodzić wesołe myśli i zapomniał o ironicznym nastroju, który zawsze go opanowywał, kiedy obserwował przesadną gościnność faraona. Lekko, swobodnie przemierzał gaj zwracając swą uwagę na rzadko w tym klimacie występujące odmiany roślin i od czasu do czasu kosztując owoców, które wszędzie wisiały na wyciągnięcie ręki.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">W końcu zadowolony cicho sobie nucąc powrócił do pałacu, gdzie już go szukano. Jego niewolnicy czekali na niego z ozdobną szatą i klejnotami, by przyozdobić go na cześć gościa. Mojżesz obojętnie poddał się temu, zezwolił by rozebrano go i ponownie ubrano. Podziw, który wzbudził swym wyglądem był mu całkowicie obojętny. Skinął sługom, by odeszli i spokojnie poszedł do salonu, gdzie przebywał faraon wraz z swym gościem. Gdy wszedł, przestali rozmawiać. Kiedy faraon zauważył badawcze spojrzenie swego gościa, uśmiechnął się.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Juri-cheo siedziała między obu mężczyznami. Gdy Mojżesz wszedł także się uśmiechnęła, podniosła w pozdrowieniu swą dłoń i zwróciła się w stronę swego gościa:<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Abd-ru-shinie, oto Mojżesz, o którym właśnie ci opowiadałam.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin uważnie spojrzał na młodzieńca, który do niego podszedł. Mojżesz trzykrotnie głęboko ukłonił się przed nim. Abd-ru-shin dotknął dłonią swego czoła i odpowiedział także ukłonem. Spojrzenie jego wielkich ciemnych oczu spotkało się ze spojrzeniem Mojżesza, w tym samym momencie przykuł do siebie uwagę Mojżesza. Ten w milczeniu usiadł naprzeciw gościa. Niewolnicy z wysiłkiem wnosili do salonu jedzenie na wielkich złotych misach, przynosili dzbany z winem, napełniali puchary i proponowali przekąski.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz w duchu westchnął – znał prawie całodniowe uczty faraona. Skrycie zahaczył swym wzrokiem o Abd-ru-shina, lecz speszony natychmiast skłonił głowę. Abd-ru-shin obserwował go. Mojżesza powoli ogarniało wzruszenie, jakiego nigdy przedtem nie zaznał. Domyślał się, że czuje duchową więź z owym obcym księciem. Był przez niego coraz bardziej przyciągany. Wydawało mu się, że z Abd-ru-shina spływa na niego siła, jakiej jeszcze nigdy przedtem nie odczuł. Jak to możliwe, że na faraona owa siła nie działa? Pytająco spojrzał na gościa, ten zaś uśmiechnął się do niego. Mojżesz był coraz bardziej speszony. »A może to czarownik?« błysnęła w jego głowie myśl.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Czekał, by Abd-ru-shin zwrócił się do niego. Czuł się jak człowiek, który tęskni za dobrym słowem. Abd-ru-shin jednak nie przemówił do niego i nie przerwał ogólnej zabawy.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Dlaczego tutaj właściwie siedzę?« pomyślał Mojżesz »Czyż nie jestem błaznem faraona i jego mówcą? Wszyscy obcy bawią się tym, co i jak mówię, starają się mnie sprytnymi uwagami zagnać w kozi róg i tylko ten oto książę wcale nie zwraca na mnie uwagi. To niedobrze! Obserwuje mnie wprawdzie, lecz nie rozmawia ze mną. Dla niego nie jestem zabawny, nie potrafię go rozweselić i nie czuje on do mnie sympatii!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz milczał coraz częściej i faraon niecierpliwie zaczynał na niego spoglądać. W jego wzroku pojawiła się niechęć i niezadowolenie. Juri-cheo z troską spoglądała na Mojżesza. Wydawało się, że tylko Abd-ru-shin niczego nie zauważa. Nikt nie umiał czytać w jego młodej twarzy. Jego rysy były tak bardzo jasne i harmonijne, że każdy mógł od razu pomyśleć, że wie, co wyrażają. A jednak wyrażały coś, co zmuszało ludzi do zastanowienia, kiedy tylko spróbowali w to się wgłębić.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin był bardzo młody, pomimo tego panował jednak w jednym z największych narodów afrykańskich. Jego pochodzenie owiane było tajemnicą. Nikt na ten temat nigdy głośno nie rozmawiał. Ów naród przyjął go za swego władcę, kochał go i czcił jak boga. Abd-ru-shin panował nad siłami nadprzyrodzonymi. To one wyniosły go na tron i dały mu ogromną moc.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Faraon bał się go i dlatego starał się pozyskać sobie jego przyjaźń. Chociaż sam posiadał bogactwo i moc, spoglądał na Abd-ru-shina zawistnym wzrokiem, a zawiść ta była też jedyną sprawą, która jeszcze go męczyła. Z pewnością, on sam jest mocnym, panuje nad życiem wielu ludzi, którzy dla niego pracują, posiada olbrzymie bogactwo, lecz z jakich środków musiał korzystać, by to wszystko osiągnąć? Czy pracowałby dla niego choćby jeden Izraelita, gdyby nad jego plecami nie trzaskał bicz? Czy słuchałby go sługa, gdyby nie był niewolnikiem, którego może kazać zabić, kiedykolwiek przyjdzie mu na to ochota? Takie i podobne pytania wściekle stawiał sobie faraon bardzo często.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">A Abd-ru-shin? Jak on panuje? Czy posiada jakiś izraelski lud, który każe biczować? Nie! Ma niewolników? Nie! Wszyscy jego słudzy są wolni i wolny jest także cały naród. Pomimo tego wszyscy żyją tylko dla swego księcia, pilnie wytwarzając jego bogactwo i kochają go! W czym tkwi moc tego człowieka, o którego pochodzeniu dokładnie nikt niczego nie wie? Dlaczego z łatwością udaje mu się to, co on, faraon, osiąga kosztem wielu nieprzespanych nocy i przy pomocy podstępu? Czy spokojna, pełna pokoju twarz i ciemne, gorąco spoglądające oczy, to jego broń, którą podbija narody?<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">W sercu faraona zaczęła budzić się ciemna nienawiść. Jego niezmierna próżność nie potrafiła znieść obok siebie nikogo potężniejszego, nikogo mocniejszego. Nikomu jednakże nie wolno było o tym się dowiedzieć. Strach przed Abd-ru-shinem nie pozwalał faraonowi ujawniać swych zamiarów i dlatego nosił maskę, która miała go zwieść. Słowa mówiące o przyjaźni, uznaniu i miłości miały Abd-ru-shina przekonać o jego szczerości. Czy udało mu się go okłamać? Nic nie świadczyło o tym, że Abd-ru-shin przejrzał jego zamiary. Wydawało się, że jest prostoduszny i łatwowierny.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Także Juri-cheo nie miała pojęcia o zamiarach swego ojca. Kochała Abd-ru-shina, podziwiała go i nie ukrywała tego przed nikim. Był dla niej nieosiągalnym ideałem. Wiedziała, że każdy, kto żyje blisko niego, musi go pokochać, że jego urokowi osobistemu nikt się nie oprze. Widziała tę zmianę w wypadku Mojżesza, którego tak bardzo zmieniło pierwsze spotkanie z Abd-ru-shinem. Obecność tego człowieka wpłynęła na niego tak, jak na całą resztę.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Godna podziwu była także zmiana, którą zaczął po dłuższym pobycie w towarzystwie Abd-ru-shina przejawiać sam faraon. W jego oczach pojawił się blask szczerości i z twarzy zupełnie zniknął podstępny wyraz, który, jak się wydawało, ukrywał się pod przymkniętymi powiekami. Dolna warga, nieustannie wysunięta do przodu, cofnęła się i z twarzy zniknął wyraz brutalnej surowości. Faraon zapomniał o zawiści, która opanowała go zawsze, gdy pomyślał o potędze Abd-ru-shina. Przestał nieustannie chwalić samego siebie, a jego mowa stała się prosta.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Przyjęcie trwało wiele godzin i od czasu do czasu w przerwach tancerki, kuglarze oraz grajkowie rozweselali towarzystwo zmieniając jego nastrój.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz siedział na swym miejscu nie uczestnicząc w niczym, tylko czasami zabłądził swym wzrokiem w okolice obcego księcia. Przypomniał mu się lud izraelski i ogarnął go smutek. Ból przeszył go tak mocno i tak silnie przeniknęła rozpacz, że z trudem się opanował.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Biedny narodzie«, zastanawiał się »cóż umożliwia ci znosić owe nieznośne udręki? Czyżbyś miał nadzieję, że nadejdzie jakiś wybawca? Nie znam cię, nie znam źródła twej siły i nie wierzę w nadejście pomocy tak, jak wierzysz w nią ty. Nigdy nie będziesz mógł wyzwolić się ze szponów faraona.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz zanurzył się w głębokich rozważaniach i zapomniał o swym otoczeniu. Z zamyślenia wyrwał go miękki, gorący głos, który zabrzmiał tuż obok niego.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Cóż cię tak martwi, przyjacielu?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin przysiadł się do niego. Głośna muzyka prawie że zagłuszała jego słowa, tak więc słyszał je tylko Mojżesz. Jego spojrzenie spoczęło na Abd-ru-shinie w taki sposób, z którego od razu można było wywnioskować, że rzeczywiście coś go dręczy.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Abd-ru-shinie! Ufam ci, ponieważ wiem, że jesteś dobry. Czy mogę powiedzieć ci, co mnie trapi?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Wysłucham cię jutro. Pojadę z tobą poza miasto.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz z ulgą westchnął. Jego serce wypełniła niezmierna radość. Pochmurne myśli zniknęły. Nagle wszystko wydało mu się tak lekkie, jak gdyby swe brzemię włożył na barki kogoś innego.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">W jego wnętrzu stał się cud. Po raz pierwszy przeżył w sobie szlachetne uczucie entuzjazmu. Miłość zapłonęła w nim jasnymi płomieniami, rozżarzyła go, oczyściła i spaliła wszelki zbędny osad na jego duszy. Mojżesz poczuł się całkiem młody, młody i silny! Oczy błyszczały mu chęcią do walki. Ten stan utrzymał się aż do następnego dnia. Kiedy jechał na koniu obok Abd-ru-shina, jego ciało i dusza pełne były siły. Abd-ru-shin z uśmiechem spoglądał na galopującego obok niego i świetnie trzymającego się w siodle młodzieńca. Mojżesz przechwycił jego spojrzenie i lekko się zaczerwienił.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Abd-ru-shinie,« powiedział, »dzisiaj widzisz mnie zupełnie odmienionego. Już nie jestem marzycielem i chorym z tęsknoty do swego domu człowiekiem, który wczoraj prosił cię o pomoc. Od momentu, w którym zwierzyłem ci się z moich trosk, troski te odeszły ode mnie. Nigdy jeszcze nie czułem się tak wesołym, tak młodym i silnym jak dziś!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Co cię trapiło, Mojżeszu?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Młodzieniec pochylił głowę.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Panie, tęskniłem do miłości, do formy wypełnionej treścią! Szukałem sensu swego życia i nie mogłem go odnaleźć.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Czy sądzisz, że teraz już wiesz, co jest tym sensem?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz wyprostował się.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Tak!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin nie odpowiedział, chociaż Mojżesz pytająco na niego spojrzał. Milczał.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Abd-ru-shinie!« prosił Mojżesz.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Ten długo na niego w milczeniu spoglądał. Konie stały cicho obok siebie...<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Przed tobą wielkie zadanie. Czy twoja wola jest niezłomna?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Panie, ty wiesz?« wykrztusił Mojżesz.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Tak, wiem o twym życzeniu. Pragniesz wskazać drogę swemu ludowi.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Znowu zapanowało długie milczenie.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Skąd chcesz czerpać siłę, by spełnić tak wielkie zadanie?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Pytanie Abd-ru-shina brzmiało w niszach młodzieńca jak bicie potężnych dzwonów.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Skąd?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Skąd!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz pogrążył się w sobie.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Izrael wierzy w niewidzialnego, mocnego Boga.« powiedział w końcu.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»A ty nie znasz Boga swego ludu?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Nie znam go i nie znam nawet swego ludu. Widzę tylko jego hańbę, którą znosi i bezcelowość jego modlitw!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin znów uśmiechnął się tajemniczo tak, jak gdyby o wszystkim wiedział.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»A gdybyś go uratował, czy wtedy jego modlitwy nie zostałyby wysłuchane?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz spojrzał na niego ze zdziwieniem.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Tak, ale ja w ich Boga nie wierzę. Nie wierzę nawet w bogów egipskich. W ich pobliżu nie widzę i nie odczuwam żadnej siły, nie promienieje z nich miłość. Mogę wierzyć tylko wtedy, gdy mam dowody!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Skąd masz otrzymać siłę, która ci będzie potrzebna, by spełnić zadanie?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Skąd?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Nagle krzyknął z radością.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Skąd? Od ciebie!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Bez tchu spojrzał na Abd-ru-shina dumny z wyjścia z sytuacji, które tak nagle pojawiło się przed nim.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Tak,« rzekł chwilę później, »ty masz siłę w sobie! Czyż owa siła nie wypełnia mnie od chwili, gdy cię poznałem? Czyż nie wskazała mi mego celu, nie wzmocniła mnie i nie otworzyła moich oczu?« Mojżesz drżał z emocji.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin spojrzał na niego, a potem zapytał:<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»A skąd ja mam ową siłę?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Ty? – Nie była w tobie, zawsze?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Jest we mnie, ponieważ na mnie nieustannie spływa. Daję ją dalej - tobie, wszystkim ludziom. Nie mogę jednak uczynić niczego, kiedy widzę, że ludzie korzystają z niej zmierzając do niskich celów.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz spoglądał na Abd-ru-shina wzruszony i poruszony do głębi. W jego oczach pojawiła się wiara dziecka, a usta jego sformowały kilka słów: »Wierzę w twego Boga!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin wyciągnął rękę i dotknął czoła młodzieńca. Lekko przejechał po czole palcem i naznaczył go krzyżem. Mojżesz nawet nie drgnął. Konie przycisnęły się mocno do siebie i wytworzyły most między obu mężczyznami.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Jeszcze często czuł Mojżesz na czole palec Abd-ru-shina...<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Pamiętaj o tej chwili, kiedy będziesz walczył, ufaj Bogu swych ojców, albowiem jest On także moim Bogiem!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz skinął głową. Nie potrafił wykrztusić jedynego słowa.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Obaj jeźdźcy milcząc jechali z powrotem. Zachodzące słońce rzucało na pustynny piasek szkarłatne promienie zamieniając go w czerwone, lśniące morze - potem wszystko zgasło tak szybko, jak się pojawiło. Zaskakująco szybko nadeszła noc.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Następnego dnia Abd-ru-shin odjechał z dworu faraona. Pałac pozostawił po sobie pusty i zimny. Ze wszystkich kątów ziało pustką. Mojżesz całymi godzinami niespokojnie błądził po komnatach i zaułkach pałacu. Myślał sobie, że bez Abd-ru-shina nie potrafi wytrzymać. Nagle przypomniał sobie głęboko przeżytą z księciem chwilę i jego słowa. Znów poczuł ciepło jego obecności i uświadomił sobie, że już nigdy nie będzie sam, ponieważ jego Bóg jest wszechobecny. Przez to uzyskał mocną wiarę, odnalazł łączność z Bogiem. Owe łączące włókna przytrzymywały go na górze i doprowadzały do niego siłę zawsze wtedy, kiedy o nią prosił.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Juri-cheo wyraźnie widziała miłość, która Mojżesza tak zmieniła. Była szczęśliwa widząc, że jej wychowanek darzy Abd-ru-shina głębokim szacunkiem. Lecz nie rozmawiała o tym z młodzieńcem, ponieważ nie chciała urazić jego najświętszych uczuć. A Mojżesz był jej bardzo wdzięczny za to taktowne postępowanie. Juri-cheo była dla niego matką i równocześnie przyjacielem. Był z nią związany i tylko z powodu niej pozostawał jeszcze w pałacu. Gdyby nie ona, już dawno odszedłby do swego ludu.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">W tym okresie nieustannie szukał Izraela. Całymi dniami czuł, jak przyciągają go jego wąskie, brudne uliczki. Szukał ludzi, których cierpienie zmusiło do tego, by dojrzeli. Odnajdywał ich, lecz na zewnątrz byli zbyt otępiali, nie potrafili wsłuchiwać się w jego słowa, które gorąco i z przekonaniem płynęły z jego ust.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Pewnego dnia odnalazł w nędznej chacie swych krewnych. Szczupła, prawie że chuda kobieta z siwymi włosami, to była jego matka. Czarnowłosa kobieta z wielkimi głodnymi oczami – jego siostra Mirjam. Ojca nie znalazł, tylko wysoki, kościsty mężczyzna, który patrzył na świat tak samo tępo jak ludzie cierpiący razem z nim. Był to jego brat i nazywał się Aron.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz nieustannie spoglądał to na jednego, to na drugiego. A więc to są ludzie, do których należy?<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Nie!« krzyczał głos w jego wnętrzu. »Przecież prawie ich nie znasz. To obcy ludzie i nie masz z nimi nic wspólnego!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Próbował uciszyć ten głos, zagłuszyć go, lecz na darmo. Mojżesz od tej chwili czuł się całkowicie od rodziny wewnętrznie oderwany. Był jeszcze za młody, by przejść przez tę sytuację bez rozterek swej duszy. Nie trzeba się więc dziwić, że w jego wyobraźni pojawiła się postać Juri-cheo. Zatęsknił nagle do niej tak samo, jak do pałacu faraona i zaczął opowiadać krewnym o swych przeżyciach. Na początku słuchali z zainteresowaniem, lecz z biegiem czasu z ich twarzy wyraz zadowolenia zaczął znikać. Kąciki ich ust ściągnęły się z rozgoryczeniem, oczy zaś zamieniły się w wąskie szparki. Martwą drętwotę na twarzy Arona zastąpił grymas gwałtownego gniewu.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz niczego nie zauważył. Opowiadał o swym życiu, o Juri-cheo, chwalił jej troskliwość i opiekuńczość, i nawet faraona opisywał jako człowieka łaskawego!<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Nagle Aron ogarnięty wściekłością uderzył pięścią w stół. Mojżesz poderwał się.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Precz! Ty – ty...!« syczał Aron. »Przyszedłeś, aby nam opowiadać o swym życiu panicza, abyś mógł paść się na naszej biedzie? Stał się z ciebie gładki, wielmożny pan! Egipcjanin!« Śmiał się ostrym, jęczącym głosem, głos przeskakiwał mu ze wściekłości.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz był blady, lecz stał nieruchomo i wsłuchiwał się w słowa brata. Został na miejscu, nie odszedł. Uświadomił sobie bezsensowność tego, jak przed chwilą postępował i zdecydował się, że nie odejdzie, zanim Arona nie uspokoi.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Posłuchaj, Aronie!« powiedział, kiedy w końcu brat usiadł. »Nie zrozumieliście mnie. Przyszedłem, by wam pomóc. Tak, chcę wam pomóc wyzwolić Izrael spod władzy faraona!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Aron ironicznie wstrząsnął ramionami. »Idź lepiej do domu, chłopaczku, idź do swego pałacu, tutaj nie troszczymy się o chłopców tak jak tam! Idź!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz spojrzał na matkę i na siostrę. Ich twarze pałały niechęcią. Dlatego ze smutkiem spuścił wzrok i opuścił ich. –<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Później Mojżesz już domu swej rodziny nie odwiedził. Nadal jednak odwiedzał chaty swych braci i sióstr. Chciał się z nimi zjednoczyć! Z biegiem czasu przestał zauważać brud, w którym żyli. Podczas rozmów z nimi uczył się utrzymywać swe uczucia w wodzach i przeżywał ich cierpienia tak, jak gdyby to cierpiał on sam.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Juri-cheo coraz bardziej się martwiła, kiedy obserwowała narastającą przychylność, która gnała Mojżesza do jego ludu. Bała się, by nie dowiedział się o tym ojciec. Ten już wcale nie brał pod uwagę tego, że Mojżesz jest Izraelitą i rozmawiał przed nim otwarcie o nowych obciążeniach, które mają zostać nałożone na barki ludu izraelskiego. Nie zauważał goryczy, która pojawiała się wtedy na twarzy młodzieńca. Juri-cheo drżała ze strachu. Sytuacja stawała się coraz bardziej poważna, zaś więzy między Juri-cheo a Mojżeszem coraz słabsze. Jeden gwałtowniejszy ruch mógł je zerwać.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz odczuwał owo napięcie i nie chciał nadal go utrzymywać. Jego myśli z tęsknotą powracały do Abd-ru-shina. Każdego dnia miał nadzieję, że książę powróci. Zapuszczał się głęboko na równiny, za którymi leżało królestwo Abd-ru-shina. Wodził oczyma po linii horyzontu, jak gdyby oczekiwał na pojawienie się grupy jeźdźców, których poprowadzi Abd-ru-shin. Owo życzenie z czasem stało się tak gorące, że myślał o nim całymi dniami.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Przestał chodzić między Izraelitów, ponieważ jego wysiłek zmierzający ku nawiązaniu z nimi przyjaźni nie przyniósł żadnych owoców. Ciągle niedowierzali mu tak samo, jak na początku. Byli nieufni, nieustannie czuli się zagrożeni i jego słów słuchali z podejrzliwością.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesza ich zachowanie zaczęło męczyć i dlatego przestał ich odwiedzać. Nie osiągnął jeszcze dojrzałości, której żądało olbrzymie zadanie, które miał wykonać. W myślach nieustannie był z Abd-ru-shinem i nieustannie przypominał sobie jego uwagi dotyczące tego, by stał się w swym wnętrzu mocniejszym.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">I wtedy, gdy opuściła go już nadzieja i przestał myśleć o spotkaniu, Abd-ru-shin nagle po długich miesiącach się pojawił. Nieoczekiwanie wjechał z wieloma jeźdźcami na dziedziniec pałacu.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesza ogarnęło niezmierne wzruszenie. Pobiegł na dziedziniec, ponieważ chciał być pierwszym, który księcia przywita.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Jeźdźcy właśnie szykowali się, by wejść do pałacu, gdy wtem napotkali Mojżesza. Ruszył naprzeciw Abd-ru-shinowi, głęboko ukłonił się przed nim, potem padł na kolana i ucałował brzeg jego szaty.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin się wzdragał. Przesadny sposób przywitania wyraźnie mu nie odpowiadał. Kiedy jednak spojrzał w dziecięce, czyste oczy młodego mężczyzny, dobrotliwie się uśmiechnął. Mojżesz prowadził gościa do faraona i z radości nie potrafił wykrztusić z siebie żadnego słowa. Przed wielką zasłoną, która oddzielała pomieszczenia faraona od reszty, zatrzymał się jednak.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Nie mogę teraz iść dalej, Abd-ru-shinie, nie znoszę jego obecności.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mówiąc to odsunął zasłonę, poczekał, aż Abd-ru-shin wejdzie i odwrócił się. Zamyślony powoli odszedł do swych komnat. Długo patrzył przed siebie pustym wzrokiem. Całkiem zagłębił się w swych własnych myślach. Tylko gdzieś głęboko w jego oczach, jak się wydawało, tliła się iskierka. Entuzjazm, który ogarnął jego wnętrze, ukrywał przed obcym wzrokiem. Czuł potężną siłę, która przed chwilą opanowała go w obecności Abd-ru-shina. Obserwował w sobie tętno nowego życia. Radosna wdzięczność zmuszała go do pokornego skłonienia się przed owym Wielkim.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz czekał.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Z tęsknotą nadsłuchiwał czy nie usłyszy kroków niewolnika przynoszącego wskazówki od faraona. Kiedy wreszcie niewolnik nadszedł i przekazał mu życzenie faraona, zgodnie z którym miał uczestniczyć we wspólnej uczcie, wyskoczył jak gdyby wyzwolony.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Pojawił się w nim spokój pełen nadziei na to, że usłyszy słowa księcia. Kiedy wchodził do głównej sali usłyszał, jeszcze zanim książę go ujrzał, ostatnie słowa Abd-ru-shina:<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Niedaleko egipskich granic kazałem zorganizować obozowisko, całe namiotowe miasto. Pragnąłbym być obecnie twym częstym gościem, wzniosły faraonie.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesza w duchu zajaśniał i rozpromieniła całą jego twarz. Wtem ujrzał go faraon. Skinieniem ręki go wezwał i wskazał mu miejsce dosyć odległe od Abd-ru-shina, ponieważ niektóre miejsca zostały zarezerwowane dla części jego świty, która miała w uczcie uczestniczyć.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz wszakże faraona nie usłuchał i siadł blisko gościa. Faraon chciał go skarcić, lecz ze względu na gościa tego nie uczynił. Spojrzał tylko wściekle na Mojżesza, lecz ten udawał, że nie wie, o co chodzi. Siedział spokojnie na miejscu, które było przeznaczone nie dla niego. Chwilę później weszli przyjaciele i część służby Abd-ru-shina. Po wymianie głośnych pozdrowień wszyscy usiedli.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz obserwował ludzi, którym wolno było nieustannie przebywać w najbliższym otoczeniu Abd-ru-shina. Spoglądał na ich dzikie, odważne twarze, które rzeźbione były twardymi, jakby toporem ciosanymi rysami. Także ich mowa brzmiała twardo, krótko mówiąc - byli to synowie dziczy, którzy wyrastali w anarchii, dopóki nie nadszedł ten książę i nie okiełznał ich swą mocą. Teraz bez sprzeciwu poddawali się woli wyższej. Wzrokiem wisieli na ustach swego władcy, a jego słowa przenikały przez nich całkowicie ich wypełniając, byli mu wierni i bezwarunkowo wypełniali każdy jego rozkaz. Mojżesz lubił ich, kochał w nich ich pana. Wyobraził sobie, co spotkałoby każdego, kto odważyłby się zagrozić życiu Abd-ru-shina i po plecach przeszły mu ciarki.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Wiedział, że Abd-ru-shin ma dużo wrogów. W domu faraona był świadkiem wielu rozmów. Obserwował wrogie nastawienie różnych gości faraona wobec owego mocnego księcia. Widział, jak ich usta sycząc wykrzywiają się w nienawistnym grymasie. Znał ich skryte, podstępne spojrzenia, obserwował ich ręce z palcami zakrzywionymi niczym szpony i w niejasny sposób wyczuwał także nienawiść faraona.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Pomimo tego nikt z nich nie odważył się otwarcie przejawić swej wrogości wobec Abd-ru-shina. Na to byli zbyt tchórzliwi. Wie o tym? Czy zna swych wrogów w przyjaznych maskach? A może posiada szczególną ochronę niebios, która pozwala mu tak spokojnie wchodzić do domów swych nieprzyjaciół i spać u nich, jakby był u siebie w domu? Faraon i jego czarownicy podejrzewają jakąś tajemnicę. Czy mają rację?<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Gdy Mojżesz spoglądał na towarzyszy Abd-ru-shina, przez jego głowę przetaczało się wiele różnych myśli.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Czyż służenie mu nie jest najwyższym szczęściem? Czyż najwyższym szczęściem nie jest podporządkowanie się woli, która chce tylko tego, co właściwe? Wszyscy mężowie, którzy siedzą tutaj koło swego księcia są spokojni. Nie ma w ich krwi niepokoju, który popędza Mojżesza, by szukał prawdy.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Po kilku godzinach Abd-ru-shin wraz ze swą świtą odjechał. Mojżesz towarzyszył mu konno aż w pobliże jego namiotów. Jechali nocą i słychać było tylko krótkie, urywane słowa. W końcu Mojżesz poprosił Abd-ru-shina o zatrzymanie, by mógł zawrócić swego konia w drogę powrotną. Abd-ru-shin jednak milcząco jechał dalej, Mojżesz więc podążał za nim.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Dopiero kiedy na horyzoncie pojawiła się łuna obozowych ognisk i pojawiły się pierwsze namioty, Abd-ru-shin spojrzał na Mojżesza.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Czy chcesz zostać na kilka dni moim gościem?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Odpowiedzią Mojżesza było jego lśniące spojrzenie, lecz później jakby się zawahał i wydawało się, że o czymś myśli.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Abd-ru-shinie, teraz powrócę i przyjadę do ciebie jutro.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Książę lekko skinął głową, dotknął na pożegnanie dłonią swego czoła i wydał świcie krótki rozkaz. Jeźdźcy natychmiast pognali konie i te gwałtownie ruszyły z miejsca unosząc za sobą chmurę piasku. Mojżesz w bezruchu spoglądał na jeźdźców, dopóki ci nie dojechali do namiotów widniejących na horyzoncie jak cienie, i nie zniknęli z zasięgu jego wzroku. Potem zawrócił konia i w cichą tropikalną noc szybko pogalopował z powrotem. Cisza, która go otaczała, spotęgowana rytmicznymi uderzeniami końskich kopyt, zaczęła wkrótce wpływać na jego zmysły. Poganiał konia coraz bardziej, a jego biała peleryna unosiła się i powiewała za nim. Kiedy tak pędził cichą nocą, wyglądał jak istota nie z tej ziemi.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">W końcu, już dawno po wschodzie słońca, dojechał do pałacu. Wyczerpany zsunął się z siodła. Z wysiłkiem dowlókł się do swych komnat, padł na łoże i zasnął głębokim snem.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Wyobrażenie tego, co spowoduje swą decyzją, Mojżesza przedtem bardzo męczyło i zaczęło być dla niego nieznośne. Teraz leżał wyczerpany jak martwy i napięcie z niego opadło.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Do komnaty cicho weszła Juri-cheo, podeszła do niego i długo go obserwowała. Na jej twarzy odbijało się cierpienie. Nie będąc tego nawet świadoma szeptała:<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Mojżeszu, dziecko moje, już cię straciłam. Jutro lub wkrótce na zawsze odejdziesz ode mnie. Podążysz swą drogą i nawet myślą nie zawadzisz o cierpiącą kobietę, która kochała cię bardziej niż swego ojca i swój kraj. Między nas kładzie się gęsty, mocny, szary całun i rozdziela nas na wieki. Ach, Mojżeszu, sama tkałam włókna, które teraz krępują mnie mocniej niż najmocniejsze sieci. Jesteś wolny, jesteś sam i masz pomoc oraz siłę wielkiego Boga. Oby ochraniała cię nadal i dopomogła ci zwyciężyć!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Schyliła się nad śpiącym Mojżeszem, położyła na jego piersi płaskie złote pudełko, dotknęła wargami jego włosów, a potem gwałtownie się wyprostowała. W jej oczach pojawiły się ciężkie łzy i powoli ściekały po jej nieruchomej twarzy. Bez słowa opuściła komnatę...<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz poruszył się, jego wargi lekko się uśmiechnęły, obudził się. Od razu wstał, pudełko ześliznęło się z jego piersi i wpadło między wyprawione zwierzęce skóry łoża. Nie zauważył tego, nie zwrócił na nie uwagi.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Twarz płonęła mu z podekscytowania.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Teraz! Sytuacja już dojrzała do tego,« zaszeptał. Otworzył kasety z klejnotami i skrzynie, w których leżały drogie i wspaniałe szaty. Wyjął je, spojrzał na wszystko jeszcze raz – albowiem kochał piękno – i ułożył z powrotem. Ściągnął z palców pierścienie, zrzucił z szyi złoty łańcuch, włożył do skrzynki na klejnoty, starannie ją zamknął i położył na swe miejsce.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Wreszcie wszystko było przygotowane. Narzucił wokół ramion ciemną pelerynę i nie oglądając się opuścił komnatę. Odruchowo skręcił w stronę ogrodów Juri-cheo. Wiedział, że w tym czasie przebywa w nich wraz ze służbą.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Juri-cheo usłyszała jego dudniące po marmurowej posadzce kroki. Na twarzy pojawił się lęk. Zacisnęła palce w pięść, znów je rozwarła i w bezsilnej rozterce złożyła ręce dłońmi ku sobie. Kroki Mojżesza słychać było coraz bliżej. Kiedy skręcił koło sali kolumnowej, spojrzała na niego. Zobaczyła ciemną pelerynę i od razu wiedziała, co się stało. Jeżeli Mojżesz, który lubił wszystko, co było jasne i kolorowe, włożył na siebie tę pelerynę, znaczyło to, że rozstaje się ze wszystkim.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Mojżeszu?« zapytała cicho, gdy stanął przed nią.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Juri-cheo, chcę teraz odejść - ty wiesz dlaczego.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Skinęła głową. Serce biło jej ciężko i powoli.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Najpierw pójdę do Abd-ru-shina, będę jego gościem a potem...«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»A potem?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Pragnę żyć dla swego ludu.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Juri-cheo znów skinęła głową. Mojżesz chciał jeszcze coś powiedzieć, może kilka słów podzięki, lecz nie mógł. Stał przed nią i ciężko oddychał. Juri-cheo zaś nie potrafiła mu rozstania ułatwić. Czuła tylko, że ciągle jeszcze ma nadzieję, i że się wbrew wszystkiemu owej nadziei przytrzymuje.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Nagle Mojżesz odwrócił się i szybko odszedł. Opuścił ją. Juri-cheo stała cicho i nawet się nie poruszyła. Patrzyła za nim. Wreszcie, kiedy już był daleko, powoli poszła w stronę jego komnat. Niczym we śnie podeszła do łoża, na którym jeszcze przed chwilą spał. Usiadła na nie i pieszczotliwie zaczęła gładzić poduszki i skóry.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Nagle! Jej ręka natrafiła na pudełko, trzymała je w dłoni, talizman, jej ostatni dar dla Mojżesza. Popatrzyła na niego, a potem podeszła do skrzyni na klejnoty. Zamknięta. Zawiesiła sobie talizman na łańcuszku wokół szyi i ukryła go pod szatą.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Niczego ze sobą nie zabrał,« pomyślała sobie. »Odszedł tak samo ubogi, jak przyszedł i nawet nie zabrał ze sobą w świat niczego, co by mu mogło mnie przypominać.« W swej samotności Juri-cheo z nikim nie podzieliła się swym bólem. Pozornie nic się nie zmieniło. –<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz tymczasem jechał do Abd-ru-shina. Wokół niego, gdzie okiem sięgnąć, rozciągała się pustynia. Piasek, piasek i tylko piasek. Nad zachodnim horyzontem wisiało słońce i rzucało ostatnie promienie na bezludną okolicę. Mojżesz nie widział tego wszystkiego. Nurtowała go tylko jedna myśl: »Mój zamiar się ziścił!« Nieustannie musiał sobie uświadamiać, że teraz znajduje się naprawdę na początku swej prawdziwej drogi. Kroku wstecz uczynić nie mógł.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">W dali Mojżesz zauważył zbliżających się do niego jeźdźców. Kiedy Mojżesz poznał znajome twarze ze świty Abd-ru-shina, radośnie krzyknął.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Wzięli go pomiędzy siebie i ruszyli z zawrotną szybkością w kierunku taboru Abd-ru-shina. Mojżesz odetchnął z ulgą, kiedy ujrzał namioty. Poczuł jak gdyby powiew rodzinnego domostwa. Było tu coś mu już znanego, przyjaciele!<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Biały ogier Abd-ru-shina niecierpliwie dreptał w miejscu. Na wierzchołku małej wydmy stał samotny jeździec i spoglądał na zbliżającą się grupkę jeźdźców.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Jego burnus powiewał na wietrze. Mężczyzna i koń jaśniejący na ciemnym nocnym niebie tworzyli jedną całość. Mojżesz spojrzał na niebo, na lśniące gwiazdy oraz na samotnego jeźdźca na wzgórzu górującym nad okolicą. Ten obraz nim wstrząsnął. Wywołał w nim niejasne wspomnienie.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Jest inny niż wszyscy ludzie,« pomyślał sobie Mojżesz. »Jest sam, nic go z nami nie łączy. Czy także to odczuwa? Czy nie czuje się samotny?<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin zjechał z wydmy i już wkrótce jeźdźcy stanęli naprzeciw siebie.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin badawczo spojrzał na Mojżesza.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Jesteś wolny?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Tak!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin dał znak i na czele grupy pogalopował w stronę obozu.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Przed jego namiotem stało kilku mężczyzn i czekało na jeźdźców. Usłyszeli, jak jeźdźcy zeskakują z siodeł i rozchodzą się w różnych kierunkach. Pomimo otaczającej ich ciemności Arabowie poznali swego księcia. Ich dobry słuch rozpoznał kroki Abd-ru-shina w całej reszcie dobiegających do nich dźwięków. Potem na ciemnym tle nocnego nieba pojawiło się kilka sylwetek. Mężczyźni rozstąpili się umożliwiając wejście do namiotu. W tym momencie zasłona u wejścia uchyliła się i z namiotu wyśliznęła się szczupła postać.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">W mroku sprawiała wrażenie cicho unoszącego się cienia. Poznała mężczyznę podchodzącego do namiotu.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Abd-ru-shinie!« zabrzmiało w ciszy nocy, niczym wołanie ptaszyny. Śpieszyła księciu naprzeciw, ten zaś z uśmiechem ją przywitał.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin skinął na Mojżesza, który nieśmiało pozostał kilka kroków w tyle, by poszedł za nimi W namiocie było jasno, ze świeczników spływał ciepły blask płonących świec, można więc było zobaczyć wyposażenie jego wnętrza. Podłogę oraz ściany pokrywały cenne kobierce, miejsca do siedzenia pokryte były skórami. Pod ścianami namiotu stały złote, pełne owoców misy, zaś w ozdobionych szlachetnymi kamieniami skrzyniach leżały niezmiernej wartości skarby.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz jednak nic z tego nie widział. Ponieważ swój wzrok utkwił w młodej dziewczynie, która spoglądała na księcia tak, by w jego oczach zauważyć każde jego życzenie. Abd-ru-shin położył na jej ramieniu swą dłoń, uśmiechnął się i wskazał głową Mojżesza.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Nie zauważyłaś, że mój gość chętnie dowiedziałby się, kim jesteś?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Speszony Mojżesz pośpiesznie poprawił sobie włosy.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Dziewczyna ze zdziwieniem spojrzała na niego.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Kim jest twój gość?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»To Izraelita, który wychował się na dworze faraona.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Dziewczyna złapała Abd-ru-shina za rękę i z przestrachem przytuliła się do niego.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»On był u faraona?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Tak, ale go opuścił, Nahome.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Och!« roześmiała się i serce zabiło jej radośniej. »To dobrze!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin zwrócił się do Mojżesza.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Nahome przebywa pod moją ochroną. Żołnierze faraona ograbili i porwali ją i jej matkę. Miałem możliwość ją wyzwolić. Jest mi za to wdzięczna i nieustannie przebywa blisko mnie.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz obserwował kruche dziecięce stworzenie i nie ukrywał swego zachwytu.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Któż by ciebie nie kochał, książę?« powiedział, a w jego oczach błyszczała żarliwa wierność.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin z dezaprobatą podniósł rękę i wskazał by usiedli.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Jesteś zmęczony i głodny Mojżeszu. Zjedzmy coś.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Nahome zaklaskała. Pojawiła się służba, przyniosła wyszukane dania i postawiła je przed siedzącymi.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesza opanowało niewymowne poczucie bezpieczeństwa. Czuł się tak, jak gdyby po raz pierwszy w życiu znalazł się rzeczywiście w domu. W chatach swego ludu ani owego spokoju, ani poufnej atmosfery nie znajdywał. Musiał się zmuszać, by w nich wytrzymać choć trochę dłużej. Gdy spoglądał w ciemne oczy swych braci, z żalu pękało mu serce. Owe oskarżające spojrzenia nieustannie pojawiały się przed oczyma jego duszy, żądały i nie opuszczały go ani na jawie, ani nawet podczas snu. Coraz mocniej w jego wnętrzu odzywał się głos nakazujący mu im pomóc. Tak, żal mu owych dzieci Izraela i kocha ich, ale czy także do nich należy? Czy zna ich cierpienia z własnych doświadczeń? Czy Egipcjanie także go zniewalali? Na dworze faraona przeżywał tylko dobre chwile i nigdy nie potrafi całkowicie zrozumieć swego ludu, który głęboko przeżywa wielkie cierpienia.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Wydawało się, że Abd-ru-shin zna myśli swego gościa.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Wkrótce zaczniesz spełniać swe zadanie – czyż nie popędza cię ono z niecierpliwością?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz spojrzał księciu prosto w twarz.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Teraz mnie już nic nie popędza. Mam wszystko, gdy mogę przebywać w twojej obecności.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Czyżbyś był tak chwiejny i nietrwały?« Owe poważne Abd-ru-shina słowa z wyrzutem trafiły w Mojżesza. Schylił głowę i milczał.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Mojżeszu! Wierzysz jeszcze w Boga, w mego Boga, który jest także Bogiem twego ludu?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Tak, wierzę w Niego.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»I pomimo tego nie czujesz, dlaczego żyjesz?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Abd-ru-shinie, żyję, bym wyzwolił Izrael, ale czy mi się to uda? Ty nie znasz tego ludu tak, jak znam go ja. Chodziłem do ich domostw i widziałem ich biedę, ich rozpacz, lecz przede wszystkim spotykałem się ze zwątpieniem i brakiem ufności. Jestem dla nich obcy, nigdy nie będą mi ufać. Jak więc mam zacząć? Co mam robić? Mam rozpętać powstanie przeciw Egiptowi? Wystarczy jedno uderzenie wojsk faraona, by rozbić Izrael w proch i pył!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»I ty mówisz o swej wierze? Nie, Mojżeszu, ty nie wierzysz! Jedynie wiara może cię oświecić, wskazać ci drogę, po której musisz podążać!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Abd-ru-shinie! Powiedz mi, co mam czynić, a wtedy zwyciężę!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin z poważną twarzą pokręcił głową.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Czyż nie powiedziałem tego już dosyć wyraźnie? Nie rozumiesz mnie? Odejdź więc na pustynię, sam, bez ochrony i pracuj nad swym wnętrzem tak długo, aż usłyszysz głos Pana!«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz podniósł głowę i spojrzał na niego zrozpaczony. »Ty każesz mi odejść? Mam iść stąd? Nie lubisz mnie? Gardzisz mną?«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin znów pokręcił głową.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Jestem surowy, bo cię lubię, Mojżeszu. A ponieważ chcę ci pomóc, nie pozwalam, byś przebywał w pobliżu mnie. Odejdź, szukaj samotności, walcz o życie i w spokoju dojrzewaj. Czekaj, aż przyjdzie do ciebie Pan, słuchaj Jego głosu i postępuj według Jego nakazów.«<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Panie!« Mojżesz zawołał i schylił głowę. »Uczynię, jak rzekłeś,« zaszeptał.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Abd-ru-shin z powagą przytaknął i wstał.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Mojżeszu!« Jego głos zabrzmiał radośnie.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Mojżesz poderwał się i zobaczył promieniejące oblicze księcia.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Abd-ru-shinie!« wyrwało mu się z ust. Światło padło także na niego rozjaśniając i rozpromieniając jego rysy.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">»Zrozumiałem cię, Panie!« rzekły jego usta, a głos nawet mu nie drgnął.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Następnego dnia Mojżesz opuścił księcia. Szukał spokoju, by przygotować się do swego zadania.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Przed nim rozpościerała się w nieskończoność rozległa i bezludna pustynia. W tych odległych krańcach wspominał swą młodość i chwile, gdy oderwał się od wszystkiego, do czego się przyzwyczaił. Stopniowo i bardzo powoli znikały ostatnie wspomnienia przepychu, który kiedyś go otaczał. Wysiłek, który musiał codziennie poświęcać wszystkiemu tylko po to, by nie umrzeć z głodu, na początku wydawał mu się nieznośny. Aby jednak: nie zginąć, musiał wędrować dalej i znaleźć jakąś oazę. Niecichnący głos w jego wnętrzu zmuszał go, by ciągle podążał naprzód. Mojżesz wspominał urodzajną dolinę Nilu, gdzie natura hojnie wszystkich obdarzała i w skupieniu rozglądał się wokół siebie. Żółty blask oślepiał go, wszędzie dookoła tylko piasek i piasek, nigdzie nawet skrawka cienia.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Często, trzymając się już tylko resztek nadziei, bliski rozpaczy padał na kolana. Powrócić? Nie! Mojżesz się modlił.<br />
</span></h3>
<h3 style="text-align:justify;"><span style="font-weight:normal;">Błagał Boga o pomoc jak jeszcze nigdy dotąd. Jego prośby zostały wysłuchane. Zobaczył na wpół zawiane ślady. Podążał po nich i w końcu dotarł całkowicie wyczerpany do wytęsknionej oazy. Źródło! Mojżesz pił, usta miał spierzchnięte. Pożywienie i woda, które wiózł ze sobą na grzbiecie wielbłąda, już dawno się skończyły. Gdyby nie otrzymał pomocy, zginąłby.</span></h3>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[OD TEGO dnia Juri-cheo całkiem się zmieniła.]]></title>
<link>http://mojzeszpl.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Sat, 20 Sep 2008 14:21:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszpl.pl.wordpress.com/2008/09/20/pewnego-dnia-juri-cheo-odpoczywala-na-swym-ulubionym-miejscu/</guid>
<description><![CDATA[OD TEGO dnia Juri-cheo całkiem się zmieniła. Żyła dla dziecka, opiekowała się nim i troszczy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2 class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14pt;font-family:Arial;">O</span><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">D TEGO</span><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;"> dnia Juri-cheo całkiem się zmieniła. Żyła dla dziecka, opiekowała się nim i troszczyła się o nie tak, jak gdyby Mojżesz był jej własnym synem. Faraon z uśmiechem zezwalał jej na to, ponieważ uważał to wszystko tylko za kaprys swego pieszczoszka. Juri-cheo była sprytna i umiała ukryć przed ojcem swą miłość do chłopca. Wiedziała, że faraon zazdrosny jest o wszystko, czemu poświęca się więcej uwagi, niż on sam uznaje za konieczne.</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">Dla postronnego obserwatora był Mojżesz dla córki faraona tylko zabawką, kiedy wszakże została z nim sama, otaczała go wszelką możliwą dobrocią, do jakiej była zdolna. Dlatego wyrastał w środowisku wypełnionym miłością. Każdy postępował z nim nienagannie, lecz traktowano go tak samo, jak któregoś z piesków Juri-cheo.</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">Mirjam na początku przychodziła często, później jednak coraz rzadziej. W końcu o swym bracie zapomniała i nawet w domu o nim już nie mówiono. Kiedy Mojżesz był trochę starszy, przydzielono mu na życzenie Juri-cheo najlepszych nauczycieli. Był bardzo spragniony wiedzy, a przy tym tak mądry, że Juri-cheo była z niego coraz bardziej dumna. Przy każdej nadarzającej się okazji Mojżesza wszyscy podziwiali i mówili o nim jako o cudownym dziecku. Faraona bawiły jego wesołe odpowiedzi i przedstawiał go gościom niczym jedną z zabawek, która go bawiła.</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">Juri-cheo owych przedstawień nienawidziła. Obawiała się, że pochwały, których Mojżeszowi nie szczędzono, wywołają w nim próżność.</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">Kiedy zaś rzeczywiście pojawiła się u niego pewnego rodzaju powierzchowność, starała się walczyć z nią surowością. To jednak mijało się z celem. Mojżesz pozostawał nadal beztroskim i kiedy pewnego razu starała się z nim poważnie porozmawiać, roześmiał się. W końcu się rozgniewała.</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">»Słuchaj, Mojżeszu,« rzekła gwałtownie, »nie chcę, abyś ufał wszystkim ludziom. Szkodzi ci to.«</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">»Czyż wszyscy ludzie nie są dla mnie dobrzy?«</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">»Są dobrzy tylko dlatego, że ja jestem dla ciebie dobra. Gdybym kiedyś odeszła, a ty zostałbyś sam, wygnaliby cię lub uczyniliby z ciebie najzwyklejszego niewolnika. Teraz więc ja jestem tutaj, by cię ochraniać. Później będziesz musiał bronić się sam i dlatego musisz być już teraz sprytnym i ostrożnym!«</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">Mojżesz wysłuchał ją, lecz nie rozumiał jej obaw. Dlatego Juri-cheo posadziła go obok siebie na podłogę. Siedzieli obydwoje na miękkich skórach, a Juri-cheo opowiadała chłopcu o tym, skąd pochodzi, o jego narodzie oraz o tym, jak kiedyś go uratowała.</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">Mojżesz z napięciem wsłuchiwał się w jej słowa. Zawisł oczyma na jej wargach i powoli zaczynał wszystko pojmować. Na do tej pory czystym czole chłopca pojawił się cień głębokiej powagi. Podziękował Juri-cheo delikatnie przytulając się do niej. Uspokoiła się i była szczęśliwa. Zgarnęła jego ciemną kędzierzawą czuprynę do tyłu i kazała mu odejść. Obawiała się o Mojżesza bardziej, niż sama była zdolna przed sobą to przyznać i wymyślała plany, które mogłyby go uratować przed nagłymi zmianami humorów jej ojca. Wiedziała, że to, co dzisiaj od niej usłyszał, rozedrgało w nim strunę, która już nigdy drgać nie przestanie, strunę, która drgając brzmiała wiecznym rytmem i muzyką izraelskiej krwi. Teraz Mojżesz może stać się wrogiem jej narodu; kiedy będzie starszy, może nawet zacząć myśleć o jego zniszczeniu. Poznał wiele i swym bystrym intelektem może ogarniać i kojarzyć dużo z tego, co się wokół niego dzieje. Juri-cheo poczuła nagle dreszcz, gdy wyobraziła sobie, jak Mojżesz sieje grozę i śmierć, a te stopniowo ogarniają jej naród. Zapomniała, że jest jeszcze chłopcem i widziała go przed sobą w groźnej postaci mściciela swego narodu.</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">»Dlaczego, ja nieszczęsna, mówiłam mu o tym? Czyżbym kochała go bardziej niż swój własny naród?«</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">Od tego czasu Juri-cheo już nigdy nie mówiła przed Mojżeszem o jego pochodzeniu i również Mojżesz nigdy jej o to nie pytał. Im jednak był starszy, tym wyraźniej mogła Egipcjanka obserwować także jego gniew, jego troskę o Izrael. Cierpiał wraz ze swym ludem, który miał możliwość widywać bardzo rzadko, i gardził tchórzostwem oraz uległością, z jaką naród ów znosił życie w niewoli.</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">Mojżesz był hardym i władczym. Nie znał żadnego człowieka, któremu by się ślepo podporządkował. Siła jego woli niesamowicie wzrosła. Żył pod ochroną córki faraona i nikt nie miał odwagi mu się sprzeciwiać. Wyrósł na wysokiego, szczupłego młodzieńca z błyszczącymi, bystrymi i wypełnionymi blaskiem duszy oczyma, które często w rozmarzeniu miękko patrzyły w dal, jak gdyby oczekiwały na cud. Wokół warg pojawiał się grymas, który znała i rozumiała tylko Juri-cheo. Często w ten sposób na zewnątrz przejawiała się tłumiona gorycz, najczęściej wtedy, kiedy pałac błyszczał w największym blasku.</span></h2>
<h2 class="MsoNormal" style="text-indent:15pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">Mojżesz snuł się po salach i komnatach, obserwował krzątanie niewolników i oglądał wspaniałe dary, które schowane były w skarbcach. Szczupłą dłonią dotykał tkanin przeszywanych złotem, rozgarniał wspaniałe brylanty i drogie kamienie, aż nagle jego palce zwarły się w pięść, a on w geście obrzydzenia cofnął rękę. Na jeszcze przed chwilą gładkim czole młodzieńca, pojawiła się między brwiami pionowa, głęboka zmarszczka. Ponuro spoglądał na klejnoty, na nagromadzone bogactwo, które leżało tutaj bezużyteczne, podczas gdy inny naród ginął w biedzie i nędzy. Mojżesz otrząsnął się, wybiegł ze skarbca i uciekał stamtąd, aż prawie bez tchu osunął się gdzieś na schodach któregoś z placów. Powoli uspokajał się, oddychał wolniej i w końcu powrócił do pałacu. Sam sobie czynił przy tym wyrzuty, ponieważ zawsze starał się w podobnych sytuacjach panować nad sobą, lecz jego gniew był za każdym razem od niego mocniejszy.</span></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ŚWIĘTO CZYSTEJ LILII]]></title>
<link>http://mojzeszbg.wordpress.com/?p=211</link>
<pubDate>Sat, 20 Sep 2008 14:16:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszbg.pl.wordpress.com/2008/09/20/swieto-czystej-lilii/</guid>
<description><![CDATA[ŚWIĘTO CZYSTEJ LILII
94.
W dniu 07.09.2008 roku obchodziliśmy Święto Czystej Lilii i pierwszą ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2 class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14pt;font-family:&#34;"><font face="&#34;"><a href="http://mojzeszbg.files.wordpress.com/2008/09/krzyzlilie.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-212" title="Krzyż z lilii" src="http://mojzeszbg.wordpress.com/files/2008/09/krzyzlilie.jpg" alt="" width="314" height="448" /></a></font></span><a href="http://mojzeszbg.files.wordpress.com/2008/09/krzyzlilie.jpg"></a>ŚWIĘTO CZYSTEJ LILII</h2>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:right;margin:0;">94.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;">W dniu 07.09.2008 roku obchodziliśmy Święto Czystej Lilii i pierwszą rocznicę Królestwa Bożego na Ziemi. O godzinie 12.00 przeżywaliśmy Słowo Pana Naszego.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Po spożyciu obfitego, Świątecznego posiłku, wyruszyliśmy z Jezusem Chrystusem i Tyarą oraz istotnym Sabą na wędrówkę po lesie, aby korzystać z darów natury i w ciszy i spokoju przeżywać SŁOWO PANA.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Niestety nikt z ludzkich duchów, poza osobami wymienionymi nie chciał brać udziału w uroczystościach dziękczynnych ku czci i chwale STWÓRCY.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Ludzkie twory mimo, że wchodzą, czytają wykłady, zamieszczone na blogach Jezusa Chrystusa, Tyary i moich Mojżesza nie wyciągają dla siebie korzystnych wniosków.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Trzymają się cały czas starego i brną coraz bardziej w bagno ciemności.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Żaden ludzki twór odwiedzający blogi nie zadeklarował się, że chce się rozwijać i podążać tą drogą.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Wydarzenia, które mają miejsce w różnych zakątkach na kuli ziemskiej nie skłaniają jeszcze do głębszej refleksji.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Na razie żadne ludzkie twory z terenów dotkniętych nie zadały pytania; dlaczego tak się dzieje?</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Zewsząd słychać narzekania, że stracili rzeczy materialne, a nie ma w tych ludzkich tworach radości, że życie im zostało jeszcze darowane, aby mogli się zmienić i zacząć kierować się drogą rozwoju duchowego.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Na pewno wtedy inaczej popatrzyli by na te wydarzenia jakie mieli możliwość przeżyć osobiście.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Prawa STWÓRCY są niezmienialne i kto nie żyje zgodnie z nimi może się spodziewać dotknięcia działania żywiołów w każdej chwili.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Należy dziękować STWORZYCIELOWI za wszystko co posiadamy i otrzymujemy.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Biadoląc, narzekając ściągamy na siebie takie same energie, tylko wielokrotnie pomnożone.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Wznosząc dziękczynne modlitwy do PANA Naszego podnosimy wibrację i możemy korzystać z energii jaka płynie tu na Ziemię od STWORZYCIELA.</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;">Ludzkie twory nauczcie się korzystać z tego co codziennie otrzymujecie od PANA i dziękujcie za to, a nie narzekajcie!</h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"> </h3>
<h3 class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:center;margin:0;">MOJŻESZ BOGUSŁAW GAS</h3>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[PEWNEGO dnia Juri-cheo odpoczywała...]]></title>
<link>http://mojzeszpl.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Wed, 17 Sep 2008 08:52:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszpl.pl.wordpress.com/2008/09/17/pewnego-dnia-juri-cheo-odpoczywala/</guid>
<description><![CDATA[
PEWNEGO dnia Juri-cheo odpoczywała na swym ulubionym miejscu, na łóżku pokrytym skórami zwierz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h3>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">P</span></span><span><span style="font-weight:normal;">EWNEGO</span></span><span><span style="font-weight:normal;"> dnia Juri-cheo odpoczywała na swym ulubionym miejscu, na łóżku pokrytym skórami zwierząt i słuchała śpiewu swych służebnic. Leżała nieruchomo z zamkniętymi oczyma, jak gdyby spała. Wokół niej siedziały na podłodze niewolnice grając i śpiewając pieśni swych narodów, pieśni, w których odzwierciedlała się tęsknota i pragnienie powrotu do swego kraju...</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Nagle gwałtownie podniosła rękę, aż zabrzęczały bransolety, którymi była ozdobiona. Poderwała się.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Służebnice szybko wstały i z oddaniem czekały na jej rozkazy. Niecierpliwie zaklaskała w dłonie: »Moja lektyka! Chcę się wykąpać!«</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Niewolnice bez słowa wybiegły z komnaty, przyniosły welon i zasłoniły jej głowę. Nieco później Juri-cheo w towarzystwie kobiet prędko przemierzyła komnaty, zbiegła po schodach i przez podwórze z marmurową posadzką, kolorowymi kamiennymi fontannami i rzeźbami zdobionymi złotem dotarła do wielkiej pałacowej bramy. Tam czekali na nią czterej wysocy i muskularni niewolnicy z lektyką zdobioną osadzanymi w złocie drogimi kamieniami. Promienie słońca rozszczepiały się w nich i skrząc się rzucały wokół kolorowy blask. Wnętrze lektyki pokryte było purpurowym wezgłowiem i złotem przeszywanymi poduszkami.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Juri-cheo szybko wsunęła się do lektyki, zaś jedna ze służących opuściła za nią ciężkie wyszywane zasłony, aby do środka nie mógł zaglądać nikt niepowołany. Niewolnicy podnieśli cenny ładunek i równomiernym krokiem podążyli ulicami w kierunku Nilu. Ludzie widząc lektykę, od razu ustępowali na bok, aby uwolnić drogę córce faraona, w której widzieli swą przyszłą władczynię.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Słońce stało już wysoko w zenicie i dla Juri-cheo było właściwie na kąpanie za późno. Zgodnie z życzeniem faraona, który nieustannie martwił się o jej zdrowie, powinna była unikać upału. Nil wszakże obdarzał przyjemnym chłodem. Miejsce, w którym Juri-cheo kazała się zatrzymać, było niedostępne dla obcych spojrzeń. Brzeg po obu stronach ozdabiało tam gęste sitowie i pozostało wśród niego tylko małe miejsce, które Juri-cheo zawsze odszukiwała. Teraz wyśliznęła się z lektyki, skinęła w stronę swej świty, by pozostała na miejscu i poszła w stronę rzeki.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Rozluźniła opasujące ją zwoje i te opadły na ziemię, na chwilę zatrzymała się, spięła ręce nad głową wsłuchując się w szum rzeki. Nagle coś wyraźnie zwróciło jej uwagę, podeszła o krok bliżej w stronę sitowia. Teraz była już pewna, że się nie przesłyszała. Szybko podbiegła do gęstych przybrzeżnych porostów i poczęła je rozgarniać, wtem coś zaszeleściło, aż przestraszona zrobiła krok w tył. Przed nią stała śniadoskóra dziewczyna i z przerażeniem spoglądała na nią szeroko otwartymi oczyma.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Kim jesteś?« zapytała Juri-cheo dziewczyny.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Dziewczę ze strachem rzuciło jej się do nóg.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»O księżno, nie zabijaj go, pozwól mu żyć!« łkała.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Juri-cheo ze zdziwieniem rozejrzała się wokół. »Kogo? O kim to mówisz?«</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Wtem znieruchomiała, ponieważ z sitowia dobiegł głośny płacz. Uczyniła krok w tę stronę, lecz śniade dziewczę objęło ją za kolana.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Pani!« prosiła przerażona. Juri-cheo wzdrygnęła się wbrew swej woli. »Zostaw mnie!« Dziewczyna jęcząc osunęła się na bok.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Córka faraona skierowała swe kroki tam, skąd nieustannie dobiegał do niej płacz. Zatrzymała się przed koszykiem, który do połowy zanurzony pływał w wodzie. Jednym ruchem podciągnęła szatę, weszła w bagno i schyliła się po koszyk. Przyciągnęła go bliżej, pochwyciła i podniosła. Jednym skokiem powróciła na suchy brzeg przyciskając koszyk do piersi. Już w nim było cicho. Szybko przedarła się przez sitowie docierając z powrotem do dziewczyny. Nie zwracała jednak na nią uwagi, uklękła sobie i otworzyła koszyk.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Ach,« westchnęła zdziwiona. W koszyku leżało dziecię z ciemnymi oczami i patrzyło jej prosto w twarz. »Jakie jest miłe,« zaszeptała cichutko.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Dziewczyna podniosła głowę i ze zdziwieniem nasłuchiwała, jej przerażenie zamieniło się w nic nie pojmujące zdziwienie. Lecz nie odważyła się do Juri-cheo zbliżyć.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Egipcjanka całkowicie zajęta była dzieckiem. Kiedy obserwowała owo bezbronne stworzenie, poczuła w sercu litość i ból. Wtem przypomniała sobie o dziewczynie i zwróciła się do niej z pytaniem: »To twoje dziecko?«</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Nie, to jest mój brat,« odpowiedziała dziewczyna i znowu poczęła błagać:</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Pozostaw mi go, księżno, nie zabijaj go!«</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Ja miałabym go zabić?«</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Księżno, zabijają wszystkich nowo narodzonych chłopców Izraela. Zabiją także jego, jeżeli go odnajdą!«</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Juri-cheo z niedowierzaniem pokręciła głową.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Tak, tak się stanie, księżno!« zawołała dziewczyna jeszcze bardziej nalegając.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Jak masz na imię?«</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Mirjam – on zaś nazywa się Mojżesz.« Mirjam wskazała na dziecię.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»A więc, Mirjam, nikt go nie skrzywdzi, będę go chronić.«</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Mirjam z przerażeniem wyciągnęła ręce w stronę dziecka.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Lecz Juri-cheo przycisnęła koszyk mocniej do siebie. »Pozostawię go sobie, Mirjam, niczego się nie bój. Powiedz swej matce, że Mojżesza wezmę pod swoją opiekę i« – po chwili milczenia dodała – »będziesz mogła czasami go odwiedzać. Przyjdź tylko za mną do pałacu.«</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">Mirjam długo i przenikliwie patrzyła na córkę faraona. Jej przedwcześnie dojrzałe i głębokie oczy, które uzyskały swój wyraz pod wpływem widzianych i przeżytych od samego dzieciństwa cierpień, badały, czy Juri-cheo mówi prawdę. Juri-cheo wytrzymała to spojrzenie. Zauważyła w nim strach, niedowierzanie, budzącą się nadzieję oraz uśmiech, który w końcu pojawił się także na twarzy Mirjam. Juri-cheo przyjaźnie skinęła w jej stronę ręką i promieniejąca szczęściem pośpiesznie podążyła ze swym znajdą w stronę służby. Nie zwracając uwagi na zdziwione spojrzenia weszła do lektyki.</span><span style="font-weight:normal;"></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span style="font-weight:normal;">»Szybko z powrotem!« rozkazała i niewolnicy zaczęli biec.</span></span></p>
</h3>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Krzyż i butonierka]]></title>
<link>http://pretremarc.wordpress.com/?p=62</link>
<pubDate>Sat, 13 Sep 2008 15:04:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Blog Wolnego Człowieka</dc:creator>
<guid>http://pretremarc.pl.wordpress.com/2008/09/13/krzyz-i-butonierka/</guid>
<description><![CDATA[
Jeżeli dziś ludzie potrafią dokonywać karkołomnych działań w „Amazing Race”, czy w Forci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><!--[if gte mso 9]&#62;  Normal 0 21       MicrosoftInternetExplorer4  &#60;![endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt;line-height:150%;"><span style="font-size:13.5pt;line-height:150%;">Jeżeli dziś ludzie potrafią dokonywać karkołomnych działań w „Amazing Race”, czy w Forcie Bouyard, by wygrać milion dolarów, czy zyskać sławę, to kto wie, czy za czas jakiś nie wyprawią się, by szukać drogi powrotnej do życia wolnego od karkołomności i udziwnień.</span></p>
<ul>
<li><!--[if !supportLists]--><span style="font-size:13.5pt;line-height:150%;font-family:Symbol;"><span><span style="font-family:&#34;font-variant:normal;font-weight:normal;font-size:7pt;line-height:normal;"> </span></span></span><!--[endif]--><span style="font-size:13.5pt;line-height:150%;">Słuchając opowieści o wędrówce Izraelitów przez pustynię, wiele można odnaleźć podobieństw do czasów nam współczesnych, choćby już tylko sam fakt, że „lud stracił cierpliwość”. Ileż tej niecierpliwości dziś notujemy? Na każdym niemal kroku ktoś ją traci, komuś jej brak. W konsekwencji pojawiają się spory, konflikty, rozdrażnienia. W rodzinach zaczyna brakować zrozumienia, w pracy wiedzie prym rutyna i zobojętnienie, w więziach społecznych górę bierze zazdrość i nienawiść. Słowem – na pustyni ludzkiego życia zaczynają nas kąsać one jako współczesne węże o jadzie palącym. </span></li>
</ul>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;text-indent:35.4pt;line-height:150%;"><span style="font-size:13.5pt;line-height:150%;">Ktoś powie, że to, co wydarzyło się pośród Izraelitów na pustyni, to ich osobiste doświadczenie, które może miało miejsca, a może nie. Oto, więc kolejny przykład. <span style="text-decoration:underline;">Francja czasów średniowiecza – najstarsza, po Armenii „Córka Kościoła” od roku 496: Bernard z Clairveaux i jego reformatorsko – teologiczna myśl; przepiękne katedry, 16 papieży wywodzących się z tego kraju, kult Najś. Serca Pana Jezusa, liczne zakony – jakże to chlubne świadectwo głębokiej, żywej wiary oraz dziedzictwo kultury chrześcijańskiej.</span> Dziś świątynie nad Sekwaną świecą pustką, w konfesjonałach Kościołów czynnych trzyma się szczotki, wiadra i środki czystości, księżom nie wolno chodzić w sutannach, a biskupi muszą nosić „wymiarowe”, zatwierdzone przez władzę krzyże. Ulice Paryża, Lyonu, Tuluza, i wielu innych miast stają się areną agresywnego, wręcz barbarzyńskiego wyrażania goryczy, przepełniającej serce człowieka, noszącego piętno innego jadowitego węża, jakim bez wątpienia była Wielka, Oświecona, Rewolucja Francuska. Odkąd odrzucono wiarę, kult i liturgię, na rzecz rozumu, encyklopedii i postępu, Francja, jak również wiele innych państw europejskich znalazła się na pustyni życia. </span></p>
<ul>
<li><!--[if !supportLists]--><span style="font-size:13.5pt;line-height:150%;font-family:Symbol;"><span><span style="font-family:&#34;font-variant:normal;font-weight:normal;font-size:7pt;line-height:normal;"> </span></span></span><!--[endif]--><span style="font-size:13.5pt;line-height:150%;">Chrześcijaństwo to religia krzyża. Jednak nie służy ten krzyż hańbie i kaźni, lecz zbawieniu i wybawieniu od zła wszelkiego. To z krzyża wypływa misja Kościoła i chrześcijan; sakramenty święte, zwalczanie dobrem zła, zmartwychwstanie i życie wieczne. Prawdę o krzyżu zapowiedział Bóg Izraelitom, wówczas na pustyni, kiedy nakazał im wpatrywać się w wywyższonego węża miedzianego. Ta figura mesjańska stała się faktem, kiedy Bóg umarł na drzewie Krzyża. Prawdę o krzyżu głosi i nieustannie przypomina Chrystusowy Kościół, dziś w sposób szczególny we Francji, gdzie z pielgrzymką apostolską przebywa Papież Benedykt 16.</span></li>
</ul>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;line-height:150%;"><span style="font-size:13.5pt;line-height:150%;"><a href="http://kazania.wordpress.com/2008/09/13/1409-podwyzszenie-krzyza-swietego">Znalazłem wczoraj arcyciekawe</a>, jak na czasy obecne, słowa: <em><span style="text-decoration:underline;">“Jeśli odrzucamy krzyż Chrystusa, to dlatego, że mamy go nosić na ramionach, a nie w butonierce</span></em>.” Czy potrafimy dziś jeszcze wykrzesać z siebie nieco energii, by realizować porządek odwrotny?</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[WIDZENIE WEWNĘTRZNYM OKIEM]]></title>
<link>http://mojzeszbg.wordpress.com/?p=208</link>
<pubDate>Sat, 06 Sep 2008 10:39:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszbg.pl.wordpress.com/2008/09/06/widzenie-wewnetrznym-okiem/</guid>
<description><![CDATA[
WIDZENIE WEWNĘTRZNYM OKIEM
93.
Widzenie wewnętrznym okiem to dar od STWÓRCY jaki otrzymaliśmy, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2>
<p class="MsoNormal"><span><a href="http://mojzeszbg.files.wordpress.com/2008/09/okoprzyj1.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-209" title="Oko przyjmujące energię" src="http://mojzeszbg.wordpress.com/files/2008/09/okoprzyj1.jpg?w=212" alt="" width="212" height="300" /></a>WIDZENIE WEWNĘTRZNYM OKIEM</span></p>
<p class="MsoNormal" align="right"><strong><span>93.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><span>Widzenie wewnętrznym okiem to dar od STWÓRCY jaki otrzymaliśmy, aby mieć łączność z poziomem duchowo istotnym.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Niestety ziemskie twory nie potrafią korzystać z tak cennego daru .</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Potrafiąc patrzeć wewnętrznym wzrokiem możemy odczytywać podpowiedzi jakie do nas płyną w postaci obrazów i tekstów.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Należy bacznie obserwować co nam się pokazuje i każdy obraz należy naszkicować, opisać, a następnie namalować oryginał.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>W każdym takim odebranym obrazem są podpowiedzi jak powinniśmy postępować tu na Ziemi.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Prawidłowo odczytane obrazy kierują nas na ścieżkę rozwoju duchowego, po to jesteśmy tu na Ziemi, aby prowadzić swój rozwój duchowy do najwyższego poznania i służyć STWÓRCY.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Odebrane obrazy i teksty powinniśmy się starać przekazywać jak najszerszym kręgom odbiorców.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Istnieje taka możliwość, że śpiący ludzki duch po zobaczeniu obrazu, przeczytaniu odebranego tekstu, zechce podążać drogą rozwoju duchowego, dlatego obowiązkiem jest publikowanie tekstów i obrazów jakie odebraliśmy w trakcie wglądów.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Należy cały czas rozwijać swoje zdolności jakie przynieśliśmy tu na Ziemie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Każdy powinien dbać o swoje talenty, doskonalić je i uczyć następne ludzkie duchy.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Nie należy nic zatrzymywać dla siebie, bo traci się połączenie z duchowo istotnym.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Rozwijając swój wzrok wewnętrzny mamy prowadzenie tu na Ziemi i należy umiejętnie z tego korzystać.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span> </span></p>
<p class="MsoNormal" align="center"><span>MOJŻESZ BOGUSŁAW GAS</span></p>
</h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[LEŚNE SPACERY]]></title>
<link>http://mojzeszbg.wordpress.com/?p=206</link>
<pubDate>Fri, 05 Sep 2008 12:36:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszbg.pl.wordpress.com/2008/09/05/lesne-spacery/</guid>
<description><![CDATA[
LEŚNE SPACERY
92.
Chodząc po lesie mamy możliwość korzystania z darów natury, czyli z tego co]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h3>
<p class="MsoNormal"><span>LEŚNE SPACERY</span></p>
<p class="MsoNormal" align="right"><strong><span>92.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><span>Chodząc po lesie mamy możliwość korzystania z darów natury, czyli z tego co STWÓRCA dał nam tu na Ziemi.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Przemierzając leśne ścieżki mamy możliwość dotlenienia naszego organizmu.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Wchodząc do lasu powinniśmy pamiętać o głębokim oddychaniu i maksymalnym wydychaniu powietrza z naszego organizmu. Oddychanie powinno być głębokie i ma za zadanie oczyszczenie naszego ciała z toksyn i innych nagromadzonych zanieczyszczeń jakie jesteśmy w stanie nagromadzić poprzez oddychanie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>W lesie jest dużo owoców, które nie są skażone opryskami chemicznymi.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Będąc na spacerze, możemy pojeść sobie leśnych owoców: jagód, malin, poziomek, jeżyn, borówki czerwonej, żurawiny.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>W ten sposób dostarczamy do naszego organizmu potrzebne witaminy i mikroelementy, które są bardzo łatwo przyswajane przez nasz organizm w połączeniu z czystym powietrzem leśnym.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Mamy same korzyści z takiej wędrówki po lasach.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Chodząc po lesie przez cały rok, możemy nauczyć się obserwować zwierzęta, ptactwo i też korzystać z uroków leśnych roślin, których jest wiele gatunków.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Od wczesnej wiosny można zaobserwować jak przyroda budzi się do życia, rozkwitają różne rośliny, latem możemy korzystać już z owoców leśnych, a jesienią widać jak wszystko przygotowuje się do snu zimowego.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Dostaliśmy od STWÓRCY możliwość zaobserwowania pełnej harmonii i piękna jak została stworzona przyroda.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Spacerując rozwijamy sobie nasze mięśnie i stawy, które swobodnie, bez nadmiernego obciążenia pracują podczas marszu.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Czytając SŁOWO PANA wśród przyrody mamy możliwość najściślejszego kontaktu ze STWÓRCĄ.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Możemy swobodnie, słuchając muzyki natury odbierać obrazy i teksty, jakie do nas docierają z poziomu duchowo istotnego.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Powinniśmy z tych darów korzystać, aby utrzymywać ziemskie ciało w dobrej kondycji fizycznej i rozwijać się duchowo.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Wydarzenia, które dzieją się na całej kuli ziemskiej pokazują nam, że nic nie jest ważne tylko nasz rozwój duchowy.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Każdego dnia powinniśmy dziękować PANU naszemu za to wszystko co otrzymujemy żyjąc zgodnie z prawami STWÓRCY i rozwijając się duchowo, to najlepsza modlitwa dziękczynna dla STWÓRCY.</span></p>
</h3>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[NAŁOGI]]></title>
<link>http://mojzeszbg.wordpress.com/?p=204</link>
<pubDate>Thu, 04 Sep 2008 08:17:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszbg.pl.wordpress.com/2008/09/04/nalogi/</guid>
<description><![CDATA[
NAŁOGI
91.
Grupa ludzkich tworów chcąca pomnażać swoje ziemskie majątki, wymyśliła różneg]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h3>
<p class="MsoNormal"><span>NAŁOGI</span></p>
<p class="MsoNormal" align="right"><strong><span>91.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><span>Grupa ludzkich tworów chcąca pomnażać swoje ziemskie majątki, wymyśliła różnego rodzaju używki w postaci narkotyków, alkoholu, papierosów, tytoniu, kawy suplementów diety i innych dodatków do żywności.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Stosowane są różne metody do tego, aby uzależnić przede wszystkim; dzieci i młodzież od różnego rodzaju używek.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Na początku jest to niewinny; lizak, cukierek lub jakiś napój i bardzo łatwo wpaść w uzależnienie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Następnie taka osoba robi wszystko, aby zaspokoić głód organizmu na używki.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Człowiekiem uzależnionym jest bardzo łatwo sterować i jest to stałe źródło dochodu.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Ludzki twór który wpadł w nałóg, podczas transu traci swoją naturalną ochronę i w tym czasie wnikają do tego ziemskiego ciała byty tego samego gatunku.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Zapotrzebowanie na używki rośnie wprost proporcjonalnie do ilości bytów, które wniknęły do danego ciała bo one też potrzebują tych używek.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Leczenie takiego ludzkiego twora musi iść wielotorowo.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Ciało musi zostać oczyszczone z bytów jakie do niego wniknęły, a następnie trzeba oczyścić i uzdrowić takiego ludzkiego twora.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Takie zadanie może wykonać tylko uzdrowiciel - egzorcysta obdarzony łaską od STWÓRCY.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Przy leczeniu konieczna jest bardzo ścisła współpraca osoby poddanej uzdrawianiu jak i cała ziemska rodzina musi wspierać cały proces uzdrawiania.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Ludzkie twory wytwarzające tego typu używki w skutku zwrotnym dostaną to samo, ale wielokrotnie pomnożone.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Nikt nie powinien czerpać korzyści z nieszczęścia innego ludzkiego twora.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Są to działania niezgodne z prawami STWÓRCY, więc te ludzkie twory poniosą surowe konsekwencje swoich działań.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>W Królestwie Tysiącletnim wszelkie używki i produkty szkodzące ludzkim duchom, ich produkcja będzie zakazana.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Próby produkcji i sprzedaży będą bardzo surowo karane.</span></p>
</h3>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ALKOHOLIZM]]></title>
<link>http://mojzeszbg.wordpress.com/?p=202</link>
<pubDate>Wed, 03 Sep 2008 18:00:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszbg.pl.wordpress.com/2008/09/03/alkoholizm/</guid>
<description><![CDATA[
ALKOHOLIZM
90.
Alkoholizm to choroba trawiąca nie jedno społeczeństwo.
Najbardziej cieszą się ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h3>
<p class="MsoNormal"><span>ALKOHOLIZM</span></p>
<p class="MsoNormal" align="right"><strong><span>90.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><span>Alkoholizm to choroba trawiąca nie jedno społeczeństwo.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Najbardziej cieszą się z tego producenci różnego rodzaju alkoholu.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Do alkoholi dodawane są różnego rodzaju uzależniacze i też inne środki chemiczne.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>W alkoholizm wpadają ludzie z tak zwanych wyższych sfer i marginesu społecznego.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Medycyna nie potrafi skutecznie poradzić sobie z wyleczeniem tej przypadłości.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Nie potrafią medycy określić przyczyny w jakim stanie znajduje się ludzki twór.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Tradycyjne terapie nie przynosi pożądanych efektów leczenia.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Jedną z przyczyn takiego stanu ludzkiego twora może być opętanie lub nawiedzenie przez ducha, który pozostał na Ziemi po śmierci ziemskiego ciała, a w trakcie swojego pobytu był alkoholikiem. W takim przypadku należy wykonać egzorcyzmy, aby uwolnić opętanego od innych duchów i wskazać, odprowadzić je w kierunku do Światła.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Musi to być świadome działanie ludzkiego twora, bo przez jakąś skłonność może poprzyciągać sobie wszystko z powrotem.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Wszystko dzieje się zgodnie z prawami Stworzyciela i nikomu nie wolno ich łamać bo wtedy jesteśmy pozbawieni energii życiowej, która jest nam bardzo potrzebna do funkcjonowania.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Przy współpracy osoby nawiedzonej z uzdrowicielem można pozbyć się nałogu bezpowrotnie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>W ogóle nadużywanie alkoholu jest bardzo niekorzystne dla ludzkiego twora, ponieważ w stanie upojenia alkoholowego tracimy naszą naturalną ochronne i wtedy jest dużo większa możliwość, że w takie ciało pozbawione ochrony coś wniknie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Ludzkie twory dbajcie o swoje otoczki ochronne, abyście nie musieli korzystać z usług egzorcysty.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Poddana osoba terapii, jest oczyszczona z bytów i może zacząć normalnie funkcjonować i nie powinna wyciągać ręki do ciemnych nurtów.</span></p>
</h3>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[MIŁOŚĆ DUCHOWA]]></title>
<link>http://mojzeszbg.wordpress.com/?p=199</link>
<pubDate>Wed, 03 Sep 2008 11:29:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszbg.pl.wordpress.com/2008/09/03/milosc-duchowa/</guid>
<description><![CDATA[
MIŁOŚĆ DUCHOWA
89.
Miłość duchowa nie ma nic wspólnego z miłością w wydaniu ziemskich two]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h3>
<p class="MsoNormal"><span>MIŁOŚĆ DUCHOWA</span></p>
<p class="MsoNormal" align="right"><strong><span>89.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal"><span>Miłość duchowa nie ma nic wspólnego z miłością w wydaniu ziemskich tworów.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Na Ziemi miłość została sprowadzona do czakramu podstawy, kolor czerwony.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Ziemska miłość opiera się głównie o sex i jest miłością warunkową, czyli za miłość coś sobie możemy załatwić lub kupić.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Miłość duchowa oparta jest o czakram serca, czyli kolor zielony.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Największą Miłością jest Jezus Chrystus i powinniśmy podążać za Jego naukami, aby dotrzeć do bram Raju duchowego.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Wszystko co robimy, wykonujemy, powinniśmy robić to z miłością do STWORCY, dla STWÓRCY i w podzięce STWÓRCY.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Zapomnieliście ludzkie twory, że tu na Ziemi przebywacie z Woli STWORZYCIELA i to co posiadacie też jest z Jego Woli.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>STWORZYCIEL wysłał na Ziemię Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, Miłość, aby uratował tyle ludzkich tworów, przed zagładą, ile jest to możliwe.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Niestety twory ludzkie zajęte są tylko i wyłącznie materią, a o rozwoju duchowym nie chcą w ogóle słuchać.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Jezus Chrystus publikuje swoje Przesłanie Miłości w każdym blogu, aby informacja była do odnalezienia bez większych komplikacji.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Prawdziwa Miłość jest surowa, sprawiedliwa i wymagająca.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Nie można z miłości do kogoś wyrządzać mu krzywdy, a co za tym idzie osoba tak postępująca działa w brew trzem prawom STWORZYCIELA i w skutku zwrotnym dostanie to co zrobiła, ale wielokrotnie pomnożone.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Zasady są proste tylko trzeba ich się trzymać i za nimi podążać, a wtedy poznamy prawdziwą Miłość duchową.</span></p>
</h3>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[TRĄBA POWIETRZNA]]></title>
<link>http://mojzeszbg.wordpress.com/?p=196</link>
<pubDate>Mon, 01 Sep 2008 07:46:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszbg.pl.wordpress.com/2008/09/01/traba-powietrzna/</guid>
<description><![CDATA[
TRĄBA POWIETRZNA
88.
Trąba powietrzna przyszła niespodziewanie, zniszczyła nagromadzone przez l]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14pt;font-family:&#34;"><strong><a href="http://mojzeszbg.wordpress.com/files/2008/08/przeslaniemojzesza1.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-189" src="http://mojzeszbg.wordpress.com/files/2008/08/przeslaniemojzesza1.jpg?w=69" alt="" width="69" height="96" /></a></strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14pt;font-family:&#34;"><strong>TRĄBA POWIETRZNA</strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:right;margin:0;" align="right"><strong><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">88.</span></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Trąba powietrzna przyszła niespodziewanie, zniszczyła nagromadzone przez ludzkie twory rzeczy gęstomaterialne.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Skutki są już bardziej dotkliwe i dotknęło to działanie Żywiołu dużo większy obszar niż wcześniejsze trąby powietrzne.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Wszystko trwało dosłownie kilka minut i ludzkie twory mają ze swojego majątku tylko tyle co na sobie ubrania.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Zewsząd słychać narzekanie i biadolenie, ale nikt z działania Żywiołów nie wyciąga wniosków, nikt nie zmienia nic w swoim życiu, tylko dalej brnie w ciemności.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Ludzkie twory nie dopuszczają informacji płynących ze swojego wnętrza, że jest to działanie STWORZYCIELA celowe, poprzez Żywioły dla oczyszczenia Ziemi.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Można sobie zadać pytanie; czym dotknięte kataklizmem ludzkie twory sobie zasłużyły, na takie działania Stwórcy?</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Nikt nie deklaruje chęci zmiany i podążania drogą w kierunku Światła.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Czyżby ludzkie twory były ślepe, głuche i niczego nie odczuwały?</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Co powiedzą kiedy następne działanie Żywiołów będzie jeszcze bardziej wzmożone?</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Już przy takich zniszczeniach nie można mówić o przypadkowym działaniu Żywiołu.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Kto nie zmieni swojego postępowania w myślach, mowie i działaniu, to przyciąga sobie sam osobiście takie działania Żywiołów.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Nie ma żadnego ziemskiego skutecznego zabezpieczenia przed działaniem Żywiołów, tylko poprzez swoją zmianę wewnętrzną i gorliwą dziękczynną modlitwę do STWÓRCY możemy powstrzymać działanie Żywiołów na danym terenie.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Ludzki tworze zacznij się wysilać, aby odnaleźć drogę wiodącą w kierunku ŚWIATŁA.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:9pt;text-align:justify;margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Kto się nie wysila i nie odnajduje drogi do ŚWIATŁA, to jego wina.</span></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[DZWONEK]]></title>
<link>http://mojzeszbg.wordpress.com/?p=192</link>
<pubDate>Sat, 30 Aug 2008 07:39:54 +0000</pub