<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>moj-rower &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/moj-rower/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "moj-rower"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 22:04:01 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[WA08: dzień drugi - niedziela]]></title>
<link>http://bik3.wordpress.com/?p=138</link>
<pubDate>Tue, 22 Apr 2008 23:39:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>bik3r</dc:creator>
<guid>http://bik3.wordpress.com/?p=138</guid>
<description><![CDATA[Rano po złożeniu namiotu i sporządzeniu ciepłej zupy przy pomocy wody zagotowanej na Kettlu okaz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Rano po złożeniu namiotu i sporządzeniu ciepłej zupy przy pomocy wody zagotowanej na Kettlu okazało się, że pogoda znów zapowiada się zachęcająco. Był piękny wschód słońca i bezchmurne niebo.</strong></p>
<p>Ponieważ pierwszego dnia ciągnąłem przyczepkę praktycznie sam przez cały dzień zgodziliśmy się, że moja kobieta zapnie ją do swojego roweru i odda mi kiedy się zmęczy. Rozebrałem więc zapięcie i przełożyłem przyczepkę do jej roweru.</p>
<p>Kiedy już wszystko było spakowane zauważyłem, że złapaliśmy gumę w jednym z kół w przyczepce. Szybka akcja i ruszyliśmy w dalszą drogę jeszcze zatrzymując się na chwilę w supermarkecie na drobne zakupy i poranną toaletę.</p>
<p>Dalsza trasa przebiegała przez coraz ciekawsze i bardziej odludne tereny. Znowu zaczął jednak padać deszcz ale humory nam dopisywały.</p>
<p>Po południu trasa stawała się stopniowo coraz mniej interesująca. Zaczęliśmy wjeżdżać w zachodnią część Szkocji, gdzie sporo jest szarych, małych powojennych miasteczek, często zaśmieconych do granic wyobraźni. Najbrzydszym okazało się Kilwinning. Mnie to się kojarzyło z blokiem komunistycznym. Z jednej strony ohydne, ale jednocześnie w dziwny sposób interesujące.</p>
<p>W reszcie dojechaliśmy na wybrzeże, a konkretnie do Saltcoats, skąd już wzdłuż wybrzeża jechaliśmy dosyć długo do Ardrossan. Było w okolicach godziny 15, znowu zaświeciło słońce więc nam się nie spieszyło.</p>
<p>Już z daleka zobaczyliśmy ośnieżone szczyty gór na wyspie Arran (wtedy tego jeszcze nie byliśmy do końca pewni). Widok wyjątkowo imponujący. Najwyższy szczyt Goatfell (wietrzne wzgórze) ma 2866 stóp, czyli ponad 873 metry.</p>
<p>Pojechaliśmy prosto na prom, żeby mieć pewność, że jeszcze tego samego dnia dojedziemy na Arran.</p>
<p>Prom wpłynął, a właściwie wleciał do portu "na ręcznym". Wyglądało to mniej więcej tak jakby za sterami siedział Krzysiek Hołowczyc. Byliśmy niemal pewni, że ten ogromny (w porównaniu do naszych rowerów) statek sunący z tak dużą prędkością rozbije się o nabrzeże.</p>
<p>Ustawiliśmy się w specjalnej kolejce dla rowerzystów. Szybko okazało się, że o tej porze rowerzyści już tylko wracali z Wyspy na ląd. Byliśmy więc jedynymi zroweryzowanymi turystami na okręcie :) .</p>
<p>W trakcie rejsu wyszliśmy na pokład gdzie poznaliśmy jednego z mieszkańców Arran. Okazało się, że niedawno odwiedzał Polskę i bardzo mu się podobało, z tym że bardzo tłoczno było. Szkocja jest w końcu o wiele mniej zaludniona. Poza tym uświadomił nas, że na Wyspie jest sporo naszych sympatycznych i pracowitych rodaków.</p>
<p>Niedługo przed zmrokiem dopłynęliśmy do Brodick skąd udaliśmy się na pobliski kemping. Trochę czasu zajęło nam znalezienie drogi w to odludne miejsce, bo ze zmęczenia mieliśmy już spore problemy z czytaniem mapy. Ale udało się i po raz drugi w czasie naszej wyprawy rozbijaliśmy się po ciemku.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[poradnik: rower w Szkocji]]></title>
<link>http://bik3.wordpress.com/2008/01/23/poradnik-rower-w-szkocji/</link>
<pubDate>Wed, 23 Jan 2008 15:27:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>bik3r</dc:creator>
<guid>http://bik3.wordpress.com/2008/01/23/poradnik-rower-w-szkocji/</guid>
<description><![CDATA[Szkocja jest pięknym krajem po którym warto podróżować rowerem. Kilka przydatnych linków przed]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Szkocja jest pięknym krajem po którym warto podróżować rowerem. Kilka przydatnych linków przedstawiam poniżej.</strong></p>
<p><strong>Zakup roweru</strong></p>
<p><strong></strong>Przy zakupie roweru może pomóc nam przede wszystkim tak zwany LBS (Local Bike Shop). Poza tym warto przejrzeć oferty na <a title="Edinburgh Gumtree" href="http://edinburgh.gumtree.com/edinburgh/sports-goods-for-sale_1047_1.html" target="_blank">Gumtree</a>. W miarę tanie rowery i supertanie używane części rowerowe można kupić <a title="The Bike Station" href="http://www.thebikestation.org.uk/" target="_blank">w edynburskim second handzie rowerowym</a>. Poza tym polecam również <a title="Froogle" href="http://www.froogle.co.uk" target="_blank">Froogle</a>.</p>
<p>Żeby rower nadawał się do użytkowania i był w miarę tani w eksploatacji trzeba wydać minimum 150 funtów za nowy i około 50 funtów za używany. Przy czym zwracam uwagę, że inwestowanie w sprzęt z amortyzatorami/hamulcami tarczowymi w tym zakresie cenowym = kłopoty. Za rower z przednim amortyzatorem nienajgorszej jakości trzeba dać minimum 250 - 300 funtów, z pełnym zawieszeniem koło 350 - 400. Można też wydać o wiele, wiele więcej.</p>
<p><strong>Cyclescheme</strong></p>
<p><strong></strong>W zakupie roweru pomocny może być rządowy program <a title="Cyclescheme" href="http://www.cyclescheme.co.uk/" target="_blank">Cyclescheme</a>. Polega to na tym, że pracodawca kupuje nam rower (o ile mu się zechce, większe firmy zwykle nie robią problemów, u mniejszych pracodawców będzie trzeba czasami się uśmiechnąć i poprosić). My na tym rowerze jeździmy do pracy (przynajmniej teoretycznie, bo kto to sprawdzi) minimum 50 procent razy w ciągu roku. Poza tym płacimy za niego miesięczne nieoprocentowane raty odliczane nam z pensji automatycznie przed podatkiem. Generalnie można na tym zaoszczędzić nawet 50 procent ceny roweru. Można też dokupić sprzęt typu kask, zapięcie itp. Spłacamy taki rower w rok lub półtora roku. Ale rower cały czas jest formalnie własnością pracodawcy. Na koniec wykupujemy rower od pracodawcy po cenie rynkowej. W praktyce jest to około 5 procent jego wartości. Więcej w FAQ na stronie <a title="Cyclescheme - FAQ" href="http://www.cyclescheme.co.uk/employee,faqs.htm" target="_blank">Cyclescheme</a>.</p>
<p>Apdejt (3 luty 2008): <em>Bardzo zdesperowanym bajkerom zostają jeszcze dwie opcje zdobycia roweru. </em></p>
<p><em>Jedna to znaleźć na ulicy. To znaczy <strong>nie ukraść</strong>! Zdecydowanie odradzam kradzieże bo po pierwsze jest to bardzo niefajne, a po drugie gestapo w tym kraju mają sprawne a kradzieże, również kradzieże rowerów są traktowane poważnie i surowo karane.</em></p>
<p><em>Zachęcam natomiast do przejścia się po mieście, zwłaszcza po bogatszych dzielnicach, gdzie ludzie często wystawiają rowery podobnie jak wystawia się tu telewizory, pralki i lodówki. Często można znaleźć rower wymagający kilku sprawnych ruchów śrubokrętem i kluczem imbusowym. Plus ewentualnie dopompowanie koła. Oczywiście nie każdemu może się poszczęścić, ale ja znalazłem już kilka.</em></p>
<p><em>Ja rozpoznaję rower, który został wystawiony do zabrania w ten sposób, że przede wszystkim sprawdzam, czy rower jest zapięty. Jeśli nie jest, to patrzę czy nadaje się do jazdy, tzn czy wygląda jakby był regularnie użytkowany. Dobrym wskaźnikiem jest rdza. Jeśli rower jest pokryty rdzą, to z dużym prawdopodobieństwem jego właściciel już go nie chce. Poza tym brak powietrza w kołach też na ogół sugeruje, że rower został wyrzucony.</em></p>
<p><em>Druga opcja, to skorzystać z "oferty" <a title="Community Recycling Centre" href="http://www.edinburgh.gov.uk/internet/Environment/Rubbish_waste_and_recycling/CEC_community_recycling_centres" target="_blank">Community Recycling Centres</a>. Są to po prostu centra recyklingu, gdzie ludzie przywożą pralki, lodówki i telewizory, a także złom. W tym mieszczą się też rowery. Jeśli się ma szczęście to można wyhaczyć rower w całkiem dobrym stanie. Moi znajomi regularnie jeżdżą w takie miejsca wyrzucać makulaturę, szkło i puszki. W ten sposób zgarnęli już kilka rowerów i na każdym z nich przejeździli przynajmniej kilka miesięcy. W każdym razie jest to na tyle bogate źródło, że do tej pory jeszcze nie zainwestowali w nowy sprzęt. </em></p>
<p><em>Poniżej mapka edynburskich centrów recyklingu.</em></p>
<p><a title="Bezpo&#38;sacute;redni link do pliku" href="http://bik3.wordpress.com/files/2008/02/recycling-centres-map.jpg"><img src="http://bik3.wordpress.com/files/2008/02/recycling-centres-map.jpg" alt="Recycling Centres Edinburgh" width="450" /></a></p>
<p><em>Apdejt (23 kwiecień 2008). Na recyclingu w Edynburgu i w Dundee raczej roweru nie dostaniecie. Zainteresowały się nimi organizacje charytatywne (w Edynburgu jest to The Bike Station), które odbierają używane rowery aby je naprawić i sprzedać.</em></p>
<p><strong>Pociągi</strong></p>
<p>Rower można bez dodatkowych opłat zabrać do niektórych pociągów. Można o szczegóły zapytać na stacji kolejowej lub sprawdzić na stronach <a title="Scotrail - Bikes" href="http://www.firstgroup.com/scotrail/content/travelinfo/cycle-info.php" target="_blank">Scotrail</a>. Przy wsiadaniu trzeba szukać drzwi z narysowanym rowerkiem. Najczęściej zagubionym rowerzystom spieszy z pomocą uprzejmy konduktor. Pociągi podmiejskie jeżdżą tutaj wyjątkowo często od wczesnego poranka do późnej nocy. Bilet kosztuje w okolicach 5 - 10 funtów w zależności od długości przejazdu.</p>
<p><strong>Trasy rowerowe</strong></p>
<p>W Edynburgu i okolicach jest dosyć sporo ścieżek rowerowych. W wynajdywaniu przydać się może <a title="Bikely - ścieżki rowerowe" href="http://www.bikely.com/listpaths/srchkey/edinburgh+centre" target="_blank">serwis Bikely</a>. Również mapy Spokes dostępne w każdym sklepie rowerowym i <a title="Spokes Cycling Map - Amazon" href="http://www.amazon.co.uk/exec/obidos/ASIN/0954529928/ref=nosim/mikelewisconsu06" target="_blank">na Amazonie</a> mogą dostarczyć wielu ciekawych informacji.</p>
<p>W Edynburgu wiele miejsc można dojechać po bezkolizyjnej ścieżce w centrum miasta. Nie mogę znaleźć dobrej mapy z jakiegoś dziwnego powodu. Ale można ją znaleźć na mapach Spokes, i jak się ktoś uprze to <a title="Edinburgh Core Paths" href="http://emisapps.erm.com/corepaths/Documents%5CDraft%20Core%20Paths%20Plan%5CPage%208.pdf" target="_blank">na tym pedeefie</a>.</p>
<p>Poza tym można jeździć na dalekie wycieczki (nawet do Glasgow, około 60 mil w jedną stronę) nad Union Canal. Jest to bardzo przyjemna trasa, prowadząca przez wiele starych miejscowości, dosyć łatwa do przejechania a w wielu miejscach biegnie blisko linii kolejowej, więc można wrócić pociągiem.</p>
<p><strong>Bothies</strong></p>
<p>Nie będę pisał o hotelach, hostelach i B&#38;B bo to sobie każdy może poszukać we własnym zakresie. Powiem o bothies, bo jest to dosyć ciekawa sprawa a zarazem bardzo funkcjonalna. W najbardziej niedostępnych częściach Szkocji, czyli praktycznie wszędzie poza największymi aglomeracjami rozsiane są chatki, oddalone od cywilizacji, pozbawione elektryczności, bieżącej wody i wszelkich nowoczesnych wygód. Nadają się za to wyśmienicie jako schronienie po całodziennej wędrówce.</p>
<p>Sam nocleg w bothies nie kosztuje nic. Każdy kto wie gdzie się znajdują może sobie tam wejść i korzystać z poszanowaniem kilku prostych reguł w zasadzie pokrywających się z zasadami współżycia społecznego i dobrego wychowania. Więcej na stronach <a title="Mountain Bothies Association" href="http://www.mountainbothies.org.uk/" target="_blank">Mountain Bothies Association (MBA)</a>.</p>
<p><strong>Transport roweru z Polski</strong></p>
<p>Choć ogólnie tego nie polecam można przewieźć rower z Polski stosunkowo tanio. Nie polecam, ponieważ można kupić tanie rowery używane na miejscu.</p>
<p><strong>Dodatkowe linki</strong></p>
<p><a title="Edinburgh City Breaks" href="http://citybreaks.visitscotland.com/city/edinburgh/activities/cycling/default.aspx" target="_blank">Edinburgh City Breaks</a> - ogólne info o rowerowaniu po Edi</p>
<p><a title="Cycling in Scotland" href="http://cycling.visitscotland.com/" target="_blank">Cycling in Scotland</a> - część większego przedsięwzięcia pod nazwą Visit Sclotland. Można zamówić broszury i darmowe mapki.</p>
<p><a title="Cycle Routes - SE Scotland &#38; NE England" href="http://www.bikeroutes.org.uk/" target="_blank">Cycle Routes - SE Scotland &#38; NE England</a> - obszerne opisy tras rowerowych wraz z mapkami.</p>
<p><a title="Sustrans" href="http://www.sustrans.org.uk/" target="_blank">Sustrans</a> - organizacja charytatywna wspierająca przedsięwzięcia pro-ekologiczne.</p>
<p><a title="Cycling Edinburgh - zorganizowane wycieczki rowerowe" href="http://www.cycling-edinburgh.org.uk/index.htm" target="_blank">Cycling Edinburgh</a> - zorganizowane wycieczki rowerowe.</p>
<p><a title="Cycle Maps Directory" href="http://www.pindar.com/cyclemaps/regions/scotland/index.html" target="_blank">Cycle Maps Directory</a> -  zbiór map rowerowych w Szkocji jak i w całej Wielkiej Brytanii.</p>
<p><a title="Cycle Edinburgh Info" href="http://cyclingedinburgh.wordpress.com/" target="_blank">Cycle Edinburgh Info</a> - wiele ciekawych informacji o rowerowaniu w Edynburgu.</p>
<p><a title="Edinburgh Core Paths" href="http://www.edinburghcorepaths.org/" target="_blank">Edinburgh Core Paths</a> - pedeefy z mapkami ścieżek rowerowych w Edi. Trochę nieporęczne, ale zawsze coś.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ile kosztuje rower]]></title>
<link>http://bik3.wordpress.com/2007/09/23/ile-kosztuje-rower/</link>
<pubDate>Sun, 23 Sep 2007 21:11:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>bik3r</dc:creator>
<guid>http://bik3.wordpress.com/2007/09/23/ile-kosztuje-rower/</guid>
<description><![CDATA[Najtańszy rower można dostać za darmo. Za najdroższe płaci się platynowymi kartami kredytowymi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Najtańszy rower można dostać za darmo. Za najdroższe płaci się platynowymi kartami kredytowymi. Ale sam rower to dopiero początek wydatków. Jeżeli jeździsz codziennie to szybko się zorientujesz, że części rowerowe i naprawy są po prostu drogie.</strong></p>
<p><!--more--><br />
Można sobie z tym jednak jakoś radzić. Po pierwsze, części można kupować w second handzie. W UK nie ma z tym raczej problemu. W Polsce istnieją nieformalne szroty rowerowe prowadzone przez starych wyjadaczy. Żeby do nich trafić trzeba znać kogo trzeba. Co prawda używane części to nie to samo co nowe, ale często można na nich zrobić jeszcze sporo kilometrów a koszt to ułamek ceny w sklepie. Jak się znasz to dasz radę. Można się tego nauczyć.</p>
<p>Ja osobiście lubię takie miejsca. Często mają niepowtarzalną atmosferę, z właścicielem można pogadać i zapytać o poradę w sprawie montażu. No i zaopatrzenie często lepsze niż w sklepie. Zwłaszcza jeśli szukasz części do starszych rowerów.</p>
<p>No i jak już się ma te części to trzeba je jeszcze samemu zamontować. Można byłoby iść z nimi do sklepu, ale tam będą krzywo patrzeć na części kupione gdzie indziej.  Po za tym, naprawianie rowerów jest integralną częścią tego hobby. Nigdy nie będziesz prawdziwym rowerzystą jeżeli boisz się zakasać rękawów i ubrudzić rąk w smarze. Bierze się to między innymi stąd, że na trasie często nie znajdziesz sklepu rowerowego. Więc jeżeli myślisz poważnie o rowerze, to wcześnie czy później nauczysz się go reperować.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[rower - krótkie podsumowanie]]></title>
<link>http://bik3.wordpress.com/2007/09/23/rower-krotkie-podsumowanie/</link>
<pubDate>Sun, 23 Sep 2007 20:29:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>bik3r</dc:creator>
<guid>http://bik3.wordpress.com/2007/09/23/rower-krotkie-podsumowanie/</guid>
<description><![CDATA[Zaczynając bloga muszę zacząć pierwszy. Zacznę od tego, że lubię jeździć rowerem.
To gwoli ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Zaczynając bloga muszę zacząć pierwszy. Zacznę od tego, że lubię jeździć rowerem.</strong></p>
<p><strong>To gwoli wstępu, a przechodząc do rzeczy: jestem posiadaczem turystycznego Gianta Cypress, którego kupiłem na <a href="http://www.edinburgh.gumtree.com/" title="Gumtree" target="_blank">Gumtree</a> parę tygodni temu. Oczywiście używanego, ale w bardzo dobrym stanie. Koleś jeździł nim chyba tylko do sklepu za rogiem, bo praktycznie nie miał żadnych śladów użytkowania. Sam przenosił się do Londynu i rower nie wchodził mu do bagażnika. Poza tym musiał oszczędzać miejsce na rower żony :).</strong><!--more--></p>
<p>W każdym razie sprzedał mi go za sto funtów. Ciekawe, że wcale takiego roweru nie chciałem. Szukałem roweru górskiego dla mojej kobiety.  Tan był dla niej sporo za duży więc wziąłem go dla siebie a jej dałem górala, na którym wcześniej jeździłem. Nawiasem mówiąc całkiem niezły rower za który zapłaciłem trochę ponad 37 funtów, bo tylko tyle miałem przy sobie, kiedy spotkał mnie na ulicy jego właściciel. Chciał się go szybko pozbyć bo na początku chciał za niego 70! Więc po zakończonej transakcji doszło do mnie, że rower jest najprawdopodobniej kradziony. Potępiam się za ten niegodny czyn do dziś :(.</p>
<p>Jeżdżę więc teraz na rowerze turystycznym. Nie doceniałem go od początku. Myślałem sobie, że takimi rowerami jeżdżą stare pryki i nudziarze. I wtedy do mnie dotarło, że już nie mam 18, ani nawet 25 lat. Ale co do nudziarza się nie zgadzam!</p>
<p>Rower znaczy to dla mnie:</p>
<p>- sposób na relaks - w drodze do pracy i z powrotem regeneruję się psychicznie (zwłaszcza kiedy na ścieżkę rowerową wyjdzie łabądź :D). Nie wyobrażam sobie lepszego sposobu na odstresowanie. Jadę tak szybko jak mi się chce. Jestem panem swojego losu: niezależnym od woli kierowcy autobusu i zakorkowanych ulic. Mogę wszystko.</p>
<p>- sportem - uważam, że człowiek powinien uprawiać sport przez całe życie. Jakiś czas po studiach nic nie robiłem i zacząłem obrastać w tłuszcz. Do otyłości jeszcze mi dużo brakowało, ale pewnego dnia stwierdziłem, że mam problemy z wchodzeniem po schodach (zadyszka) a zawiązanie buta zaczyna być wyzwaniem. Rower to idealny sport bo rozwija pozwala utrzymać w formie mięśnie całego ciała i znakomicie przyspiesza chudnięcie.</p>
<p>- środkiem transportu - i to wyjątkowo wszechstronnym. Jeżdżę rowem codziennie do pracy. Jeżdżę nim po zakupy, na wycieczki i bez większego celu dla przyjemności. Rower ma tę zaletę, że można nim poruszać się po jezdniach, ścieżkach rowerowych i chodnikach. Samochodem ani motorem nie da się jeździć nigdzie indziej niż po drogach (chyba, że ktoś ma krosa, ale wtedy na drogę tym wyjechać to obciach). A piesi mogą poruszać się tylko chodnikami. Jadąc rowerem masz wybór.</p>
<p>Poza tym parkowanie rowerem to betka. Spróbujcie zaparkować samochód w centrum dużego miasta. Kiedy kierowcy samochodu płacą za parking ja właśnie wchodzę do sklepu, przed którym całkowicie bezkarnie zaparkowany jest mój rower. Zanim on dojdzie do tego sklepu ja płacę za towar i wychodzę!</p>
<p>No i taniocha. Paliwo darmowe (no dobra, muszę jeść, ale jedzenie nie drożeje w takim tempie jak ropa). Nie ponoszę żądnych opłat drogowych, ubezpieczenia (no chyba, że naprawdę bardzo chcę). Nie muszę go rejestrować, jeździć na przeglądy (bo sam go sobie naprawiam) i badania techniczne. Oszczędzam czas i pieniądze!</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
