<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>mlodosc &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/mlodosc/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "mlodosc"</description>
	<pubDate>Wed, 08 Oct 2008 10:22:10 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[To fajnie]]></title>
<link>http://rzeczywisnie.wordpress.com/?p=230</link>
<pubDate>Fri, 05 Sep 2008 10:03:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Julia</dc:creator>
<guid>http://rzeczywisnie.pl.wordpress.com/2008/09/05/to-fajnie/</guid>
<description><![CDATA[ 
Powietrze było inne niż przez całe wakacje. Drzewa pachniały, młoda sąsiadka podlewała kwi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;"> </p>
<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;">Powietrze było inne niż przez całe wakacje. Drzewa pachniały, młoda sąsiadka podlewała kwiatki na balkonie, ja piekłam kurczaka. Nie żeby udało mi się coś zmienić, zatrzymać. Bijące serca, greka, szkło między palcami - to dalej wydaje się prawdziwsze.</p>
<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;">Narracja w pierwszej osobie rzeczywiśnie ogranicza.</p>
<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;"> </p>
<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;">Żeby żyć trzeba się konfrontować, trzeba ryzykować. Cóż, decyduję się jeszcze bardziej nad tym teraz pracować. Parę siniaków już mam.</p>
<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;"> </p>
<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;">W drzwiach wydziału prawie zderzyłam się z dziekanem. Studia znowu tuż przede mną. Jeszcze ze trzy głębsze oddechy i przyjdzie zanurzyć się w uniwersyteckie chodzenie, zapominanie, wypożyczanie, kserowanie, czytanie. Życie. To fajnie że wracasz na studia, fajnie. Chcesz skończyć studia? Nawet jeśli będą trudności? Więcej patrzysz mi w oczy niż kiedyś.</p>
<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;"> </p>
<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;">Ile miałeś samochodów, ile miałeś kobiet. Jeżdżę od dziesiątego roku życia, ciężarówkami jeździłem już mając piętnaście lat. Uhm uhm kiwam głową. Rowery? To ja stworzyłem maraton rowerowy w Polsce. Uhm uhm.</p>
<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;">Faceci są łatwiejsi od kobiet, nie ma się czym chwalić.</p>
<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;"> </p>
<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;">Byliśmy młodzi. Młodość wszystko usprawiedliwi, była młoda, kazali jej śpiewać o jajecznicy, nie wiedziała co robi. Był młody wiesz jak jest. Ależ byliśmy wtedy młodzi. A ta dzisiejsza młodzież, już nawet nie mówią do siebie <em>hejka!</em>, mówią <em>siemka!</em> - takimi piskliwymi głosikami. Zniewieściali chłopcy w pubie fałszowali (a jednak) Niemena, Nirvanę i Beatlesów świętując początek roku szkolnego.</p>
<p class="Tekstwstpniesformatowany" style="margin:0;">My piłyśmy za zmiany.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[13 najlepszych filmów z lat 80 i młodości]]></title>
<link>http://kreweta.wordpress.com/?p=411</link>
<pubDate>Sun, 31 Aug 2008 17:36:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kreweta</dc:creator>
<guid>http://kreweta.pl.wordpress.com/2008/08/31/13-najlepszych-filmow-z-lat-80-i-mlodosci/</guid>
<description><![CDATA[Dzisiaj pozbierałem wszystkie te fajny filmy, głównie z lat 80, czyli mojej młodości, które zr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj pozbierałem wszystkie te fajny filmy, głównie z lat 80, czyli mojej młodości, które zrobiły na mnie wrażenie. Oto i one:</p>
<p><strong>1. Powrot do przeszłości</strong></p>
<p>Wszystkie części tej serii były świetne, a to za sprawą dobrych aktorów i naprawdę dobrych scenariuszy.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/28Wa5L-fkkM'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/28Wa5L-fkkM&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>2. Beatlejuice</strong></p>
<p>Film o tyle ciekawy, że jest jednym z nielicznych, bezkrwistych filmów osadzonych w konwencji czarnego humoru. No i te piosenki.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/MEy89l0SOZs'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/MEy89l0SOZs&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/jUqtC1oiztw'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/jUqtC1oiztw&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>3. Flintstones</strong></p>
<p>Akurat wrzucam zabawny kawałek z niemieckim dubbingiem, bo innego nie mogłem znaleźć. Na YT jest więcej wycinków z tego nowego filmu, który nijak się ma do pierwszej ekranizacji Flintstonsów. To to co ostatnio powstało to naprawdę tanie kino najniższej klasy. Ale pierwsza część była znakomita!</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/kDTd5PVLZAA'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/kDTd5PVLZAA&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:left;"><span style="color:#ff0000;">EDIT: W związku z uwagą Tami poprawiłem nazwę filmu i zaznaczam, że film ten pochodzi z mojej młodości a nie z lat 80 bo powstał w 1994? Tak? Tak!. Dzięki Tami!</span></p>
<p><strong>4. Aliens </strong></p>
<p>Tego filmu nie muszę przedstawiać prawda? Świetna gra aktorska, film trzymający w napięciu, dobra ścieżka dźwiękowa. Do tego jeszcze była planszówka nawiązująca do tej gry. Świetne czasy.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/X_gJCO7mlDk'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/X_gJCO7mlDk&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>5. Indiana Jones</strong></p>
<p>Jeden z filmów, który pokazuje, że popularność niszczy jakość. Ta część była chyba najlepsza z serii, a dalej już tylko odcinano kupony od strategii "nieważne jaki scenariusz, ważne, że na plakacie będzie Indiana Jones". Warto pamiętać jednak początki tej serii.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/fbmfv_Y9WIc'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/fbmfv_Y9WIc&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>6. Shining</strong></p>
<p>Tego filmu akurat w młodości nie oglądałem. Ale że z lat 80 to też go tutaj umieszczam. Przykład thrillera z dobrym scenariuszem i grą aktorską. Klasyka gatunku i niedościgniony wzór. Czy tylko w tamtych czasach aktorzy okazywali emocje?</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/2TVooUHN7j4'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/2TVooUHN7j4&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>7. Gremliny</strong></p>
<p>No był taki film i się go oglądało. Czy warto było? Pewnie że tak, film do obejrzenia raz jest ok. Polecam.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/IsiPmV1yh4Q'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/IsiPmV1yh4Q&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>8. Terminator</strong></p>
<p>Pierwszy film w którym zobaczyłem jak wygląda wybuch bomby atomowej i dlaczego to jest złe. Pierwszy film też w którym pokazano cyborga. Jeżeli powstanie kiedyś prawdziwy cyborg, to pewnie będzie wyglądał jak Arnold.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/d1QDPQZTgYE'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/d1QDPQZTgYE&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>No i przy okazji warto też podać link do zabawnej parodii filmu:</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/Qnq7N6X4x84'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/Qnq7N6X4x84&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>9. Ghostbusters</strong></p>
<p>No cóż, seria filmów o grupie trzymającej duchy... za mordy ;) Chciałoby się rzec. Pierwszy film w którym duchy są pokazane w całej okazałości, początek całego cyklu legend miejskich, opowieści późną porą, gier, planszówek i innych zabaw.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/iqRVz5a1ERY'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/iqRVz5a1ERY&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>10. Top Gun</strong></p>
<p>Świetny film dla osób które jeszcze nie zafascynowały się lotnictwem. Piękne samoloty, wartka akcja, jakiś tam scenariusz, niby tak mało a wystarczy żeby zrobić świetny film, no i jeszcze oczywiście gra aktorska.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/VN8ze3S0Uj8'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/VN8ze3S0Uj8&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>11. Never ending story</strong></p>
<p>Taka bajka dla dzieci, ale zabawna i z fajnym motywem muzycznym. Warta obejrzenia? Pewnie. Bardziej niż Troll na pewno!</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/--ZTrKPFwJc'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/--ZTrKPFwJc&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>12. Weird Science</strong></p>
<p>Czyli jeden z całej serii fajnych filmów o naukowcach, nauce itd. Głównie komedii. Niestety nie pamiętam innych tytułów i nie mogę sobie przypomnieć. Jeżeli pamiętacie jeszcze ten nurt z lat 80 - 90 filmów o zabawnych naukowcach albo studentach którzy robią jakieś szalone naukowe rzeczy to dajcie linki w komentarzach proszę.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/zOHo5BoIXOA'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/zOHo5BoIXOA&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>13. Return of Jedi</strong></p>
<p>Film wspaniały, dający nadzieję na całą serię kolejnych pokazujących oczom to czego wyobraźnia nie potrafi pokazać, a tutaj co? Nic, podobnie jak Jurrasic Park seria która musiała stracić swój blask wraz ze zdobyciem popularności.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/av4IuDcP3EE'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/av4IuDcP3EE&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:left;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Czy są jakieś nowsze filmy, które by można było dopisać do tej listy? Nie sądzę, kino teraz polega na powielaniu schematów (o czym <a title="Powielanie schematów w kinie" href="http://kreweta.wordpress.com/2008/08/23/6-najbardziej-oklepanych-motywow-filmowych/">piszę w tym poście</a>). Niestety tak działa wygląda teraz 'warsztat filmu' , który już zasługuje na nazwę 'fabryka filmów'. Czego brakuje w ostatnich filmach? Rzeczy niespodziewanych, czegoś co by mnie zaskoczyło, czegoś w fabule co sprawia, że nie jesteś pewny co zobaczysz dalej. Brakuje dobrych scenariuszy z jakimś wątkiem głównym i pobocznym, które trwają przez cały film i które jakoś spajają ze sobą każdą minutę z 1 albo 2 godzin siedzenia w jednym miejscu w kinie. Brakuje też dobrej gry aktorskiej, emocji, pokazywania ludzkich uczuć i zachowań.</p>
<p>Niestety chyba straciliśmy to całe dobre kino na rzecz filmów aspiracyjnych. A o aspiracji w kinie i telewizji możesz posłuchać <a href="http://ie.youtube.com/watch?v=NRzn6jIAiXw">w tym nagraniu bardzo ciekawym</a>, ale też jakże smutnym. Przypomina to trochę rynek produktów spożywczych. Zamiast dostać dobry, zdrowy sok owocowy dostajemy niesmaczny, zrobiony z substytutów, chemikaliów za tą samą cenę co prawdziwy. A żeby uspokoić konsumentów do takiego soku wrzuca się trochę witamin, żeby taki sok przynajmniej <strong>sprawiał wrażenie wartościowego</strong>.</p>
<p>Może przypominasz sobie z dzieciństwa albo młodości inne ciekawe filmy, które są warte odnotowania z jakiegoś powodu? Wpisz w komentarzach!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Marcelino chleb i wino. ]]></title>
<link>http://trzecieoko.wordpress.com/2008/07/24/107/</link>
<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 21:13:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>trzecieoko</dc:creator>
<guid>http://trzecieoko.pl.wordpress.com/2008/07/24/107/</guid>
<description><![CDATA[Podobno wyglądam nazbyt dojrzale- na lat czterdzieści nawet&#8230;
Piję mleko z kieliszka, uważa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Podobno wyglądam nazbyt dojrzale- na lat czterdzieści nawet...<br />
Piję mleko z kieliszka, uważam na co patrzę i czym karmię świadomość. Nikogo nie zabijam,   bo nie dzielę swiatów na rzeczywisty i wirtualny. Pzypominam sobie  zabawy w piaskownicy i chowam się w szafie. Rozmawiam z drzewami. Staję się panią własnych emocji  odbiarając  im władzę. Całe dnie i noce czuwam nad Marcelkiem i pięknie mi z tym choć mam lat niespełna dwadzieścia cztery. Zdaje mi się, że niektórzy mi współczują, bo myślą, że odebrano mi młodość. W naszych czasach mając dziecko w moim wieku znaczy być alternatywnym, ale  ja i tak  nigdy nie mieściłam się w systemie.<br />
Nie tęsknię wcale  za zadymionymi pubami , za obfitym życiem towarzyskim też nie.<br />
Marcelini daje  mi Pełnię, Abstrakcję i Fantazję.<br />
Lubię świt, święte krowy i maki... Pokazuję mu to wszystko. On cieszy się dużo. Że Jest.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[takie coś, sam nie wiem co]]></title>
<link>http://manna2manna.wordpress.com/?p=26</link>
<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 13:16:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>manna2manna</dc:creator>
<guid>http://manna2manna.pl.wordpress.com/2008/06/25/takie-cos-sam-nie-wiem-co/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;ryz z owocami morza, sajgonki, kurczak po wietnamsku i co jeszcze?&#8221; - zapytam dzisiaj z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"ryz z owocami morza, sajgonki, kurczak po wietnamsku i co jeszcze?" - zapytam dzisiaj z pewnością.<br />
Czasami pytam o coś innego czasami ktoś inny pyta. "No to co jemy?". Jakoś tak wydaje mi się, że trochę zatrzymałem się w miejscu. Może spowodowane to jest brakiem spektakularnych sukcesów, które są jakimiś kolejnymi etapami, rozwojem. Może.</p>
<p>Przeczytałem ostatnio książkę: "Pokalanie", Czerwińskiego Piotra w dodatku, strasznie męcząca książka, ciężki stosunek głównego bohatera do rzeczywistości która czasami jest też moją rzeczywistością. Ale czemu o niej wspominam. Okej to był mały sukces, bo od kilku miesięcy walczyłem z nią - trochę głupio było mi, że tak czytam i czytam i tak nie ma wyników (ta książka nie była czytana dla przyjemności, tak mi się wydawało) aż tu, proszę skończyłem. Powiem więcej. W ostatnim dziale, który jest takim dziwnym happy endem autor pisze: "Młodość jest jak te butelki, które rozwalaliśmy o ściany. Nie można ich skleić z powrotem, ale jest jeszcze szansa dla każdego z nas, marnych ciuli, że przyjdzie ktoś, kto ułoży z nich witraże", trochę absurdalny jest ten  tekst, ja cała ta książka i jak cały ten happy endem.</p>
<p>Trochę boję się odchodzić z młodości tak mi się wydaje, jestem młody duchem, chce się bawić, a nie zajmować się spłacaniem kredytu, urządzaniem mieszkania - co też penie może być przyjemne, szukaniem żony czy inwestowaniem w siebie tylko i wyłącznie w dziedziny związane z zawodem/pracą.<br />
Moim znajomi różnie podchodzą do tego, jedni zakładają rodziny drudzy lajtują się.<br />
Coś czuję, że będę musiał sformułować zasady, jak w innym poważnie dorosłym świecie funkcjonować.</p>
<p>Generalnie wiem czego chcę i są szanse, że to mi się uda. W niektórych dziedzinach się uczę, szkolę i innych niestety zawalam :/<br />
Boję się tylko, że stanę się z dnia na dzień taki odpowiedzialny, rozsądny i ... sam nie wiem jaki.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[<b>opowiastka</b>]]></title>
<link>http://lysaowca.wordpress.com/?p=31</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 23:09:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ola</dc:creator>
<guid>http://lysaowca.pl.wordpress.com/2008/05/12/opowiastka/</guid>
<description><![CDATA[ode mnie o mnie dla mnie
&#8220;to będzie dla wszystkich, dla każdego mały fragment, chyba właś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;">ode mnie o mnie dla mnie</p>
<p style="text-align:left;">"to będzie dla wszystkich, dla każdego mały fragment, chyba właśnie dlatego najbardziej będzie dla mnie"</p>
<p class="center"><a href="http://lysaowca.wordpress.com/files/2008/05/piesio.jpg"><img src="http://lysaowca.wordpress.com/files/2008/05/piesio.jpg" alt="" width="499" height="326" /></a></p>
<p>Na środku łąki stoi topola, zasadzona przez mojego dziadka. Zaraz obok jest stara, zabita deskami studnia, którą babcia mnie straszyła. Mówiła, że stamtąd licho wyjdzie i mnie porwie, jeśli będę niegrzeczna. Ale jakoś nigdy nie wyszło. Przestrzeń między jedyny drzewem na łące, a studnią wypełniają krzaki dzikiej róży. Wielkie niegdyś gospodarstwo z każdym dziadkiem-ojcem, stawało się coraz mniejsze. Dzieliło sie między dzieci, siostry i braci. Aż stało się malutkimi, oddzielnymi pólkami.</p>
<p style="text-align:left;">Po lewej stronie łąki było moje królestwo. No prawie moje. Bo było tam wielu zdobywców przede mną i ze mną zresztą też. I była tam też babcia, co piekła ciasta i przynosiła ciepłe mleko od krowy. Był mój ogródek, 'troszkę' zapuszczony - niem miałam serca wyrywać roślinek.. I były drzewa i domki na drzewach, ciocie i wujkowie i kuzyni. I był piec zbudowany z bratem, studnia którą malowałam, boisko do kosza i wiewiórki kradnące orzechy, i hamak i zboże, dużo zboża, tajemnicze miejsce z hurtownią czterolistnych koniczynek. Była też wielka straszna stodoła przerobiona na warsztat, pełen trocin i siana. Były warzywa i owoce. Nie było tylko nudy.</p>
<p style="text-align:left;">Po prawej stronie był straszny opuszczony kawałek ziemi. Miejsce pełne pokrzyw, z przepyszną papierówką, tajemniczy spalony dom - pełen tajemnic i skarbów i piór z porwanych poduszek i starych konfitur cioci, których nigdy nie chciała stamtąd zabrać. I było tam jeszcze jedno miejsce, ubóstwiane przez ludzi najmniejszych - Marcinowa chatka wypełniona gołębiami, chomikami, świnkami morskimi, królikami, psem i innymi stworami z marzeń małych odkrywców.</p>
<p style="text-align:left;">Niedaleko była górka, zaraz za stawami, zimowa górka. Na której zjeżdżało się sankami. Była Postoła, gdzie grzyby były równie częste co niewypały. Była Zalesianka, nazywana Małą Wisłą. Były Łabędzie i stawy i kaczki i jeże. Było wszystko. Było pełno kryjówek, te milsze jak strych w 'starym domu' i odrobinę mniej przyjemne, jak podmostowie pełne pająków i kości różnych zwierzątek.</p>
<p style="text-align:left;">Tam były całe wakacje, ferie, tam była beztroska i najpiękniejsze dni. Prawdziwy Dom i Rodzina. I moja Banda!</p>
<p style="text-align:center;">*    *    *</p>
<p style="text-align:left;">W żłobku, w przedszkolu w podstawówce było fajnie. W żłobku pierwszy narzeczony i dwie psiapsióły pluszakowe. W przedszkolu kolejny 'przyjaciel' i kolejne już, poważniejsze bliskie koleżanki. Pierwsze strachy i rozterki, zazdrość i smutek, śmiechy i zabawa. No i nie zapominajmy o placu zabaw! Były bale karnawałowe i snucie podstępnych planów z bratem. Tańce z panem od tańców, harce i swawole!</p>
<p style="text-align:left;">I była babcia, nadal, co rozpieszczała. 'Można leżeć do drugiej, bo później mama wraca z pracy i obu się nam dostanie!' I niedoceniane leżakowanie. było wszystko, było pięknie, no i był ten plac zabaw!</p>
<p style="text-align:left;">W podstawówce też było miło i przyjemnie. Klasę z przedszkola znałam w sporej części, więc nieśmiała nie byłam. Były wyjazdy, lekcje, nauka. Były bójki i gra w nogę sportu było co niemiara, ruchu i pierwsze bunty! Pierwsze wielkie tygodniowe miłości. I przyjaźnie 'do końca życia'.</p>
<p style="text-align:left;">Podstawówka to czas poznawania piękna i zła. Pierwszy alkohol i papierosy, pierwsze przyjaźnie i długie rozmowy. Spacery godzinami po parkach i pobliskich uliczkach.</p>
<p style="text-align:left;">Przyjaźnie podstawówkowe różnie wspominam. Zależy kiedy i z kim. Były te gorsze, co sprowadzały na 'złą drogę' i te lepsze pełne przygód. I te i te wspominam przewspaniale! Przygodowe przyjaźnie były wielkie. Odkrywanie nowego świata, bieganie od dziupli do dziupli. Nocowanie w Tybetańskiej Chacie, zbudowanej z kartonów i folii. Trzeba uważać rano. Bo przypięta na spinacze do ubrań folia nie wytrzymuje ciężaru nocnego deszczu. Były pierwsze 'prace dorywcze'. Zmagania ze złymi psami podczas nocnych wypraw rowerowych.<br />
Podpalanie łąki i gaszenie jej w popłochu, kiedy okazywało się, że sucha trawa dość dobrze się pali, i uciekanie z miejsca zbrodni. Podrywy nad rzeka sięgającą kolan. pogrzeb wiewiórki znalezionej na drodze i sekcja zwłok martwego kruka. Pierwsze próby strzeleckie do starych puszek, organizowane wystawy motyli i zabawa z 'zwariowaną forsę' z żabą w ręku. Były przygody było piękne życie. I dyskoteki szkolne!</p>
<p style="text-align:left;">Wtedy wróciłam do tańców. Wywijałam z kolegą z klasy niższym o głowę. Treningi judo wymagające wytrzymałości i skupienia, dawały się często w kość. Rozwijałam wszelkie talenty. Zarówno plastyczne jak i muzyczne. Lepiłam garnki z gliny, grałam na flecie i gitarze, śpiewałam w chórkach i malowałam obrazy!</p>
<p style="text-align:center;">*    *    *</p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:left;">cdn.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Narilvatar]]></title>
<link>http://anomandaris.wordpress.com/?p=153</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 16:10:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Anomandaris</dc:creator>
<guid>http://anomandaris.pl.wordpress.com/2008/04/30/narilvatar/</guid>
<description><![CDATA[Dobra, misie kolorowe, kochani czytacze moi nieliczni.
Chciałbym Wam opowiedzieć o miejscu, które]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dobra, misie kolorowe, kochani czytacze moi nieliczni.</p>
<p>Chciałbym Wam opowiedzieć o miejscu, które w dużej mierze ukształtowało mój światopogląd; miejscu, dzięki któremu znam dziesiątki wspaniałych, życzliwych ludzi, obdarzonych nieprzeciętną inteligencją; dla tego miejsca podczas pewnych miesięcy zarywałem szkołę - wolałem pisać, niż iść się uczyć.</p>
<p>To miejsce to forum internetowe zwane Narilvatar.</p>
<p>Narilvatar to bardzo ładna nazwa, ma przyjemne brzmienie, nieprawdaż? Dlatego teraz opowiem Wam moją historię z Narilvatarem.</p>
<p>O tym forum internetowym dowiedziałem się od mojego przyjaciela, Eternal Delighta(jak kto woli, ale ja wolę nazywać go ciulem), który realizował razem z adminem tego forum, serwis traktujący o Zapomnianych Krainach. Mówił, że fajne forum, że warto zajrzeć.</p>
<p>Zajrzałem po roku.</p>
<p>No i mnie oczarowało. Zwyczajnie na wakacje przepadłem, chciałem nawet pojechać z forumowiczami na tradycyjny wyjazd w Bieszczady, jednak się nie udało - zwyczajnie byłem za młody. Aktywnie uczestniczyłem w forumowym życiu, pisałem nowe posty, zakładałem nowe tematy, ogólnie wciągnąłem się bardziej niż w cokolwiek innego. Poznawałem nowych ludzi, prowadziłem bardzo długie rozmowy z Womankiem, prowadziłem dwa miasta internetowe, potem założyłem swoje własne, które cieszyło się naprawdę dużą popularnością.</p>
<p>Potem mi odbiło.</p>
<p>I zapragnąłem władzy na forum dla siebie. I udało mi się ją zdobyć, co nie miało dobre skutku dla forum. Narilvatar od zawsze miał okresy zastoju, mniejszej aktywności użytkowników, kadra starała się to zmienić, jednak nigdy to nie przybrało takiego wymiaru, by nawet kadra dała sobie spokój z reaktywowaniem forum. Przeniosłem się na inne, olałem Narilvatar - de facto, miejsce mojej młodości, miejsce, w którym poznałem masę niesamowicie ciekawych ludzi, których, można by powiedzieć, że ukochałem na swój własny chory sposób. Odwróciłem się do niego plecami, zmieniłem podwórko, pałętałem się po tworach forumowych, które były dla mnie niczym, kolejnym miejscem.</p>
<p>I ostatnio wiele się zmieniło. Najpierw przejrzałem temat o kawałach, w końcu dobrze znacie parę dobrych dowcipów, nie? No i wrócił sentyment. Zapragnąłem sie zrehabilitować, zapragnąłem, by forum sie podniosło z kolan i stanęło na własnych nogach i trzymało się dobrze. Zapragnąłem dla niego wszystkiego, co najlepsze.</p>
<p>I teraz się staram do realizować.</p>
<p>Byłbym bardzo wdzięczny, gdybyście  - po przeczytaniu tego sentymentalnego wpisu - kliknęli na link poniżej i spojrzeli na miejsce mojej młodości.</p>
<p>Proszę.</p>
<p>www.forum.narilvatar.pl</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sprawdź, co może pozbawić Cię seksu]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=121</link>
<pubDate>Sat, 05 Apr 2008 10:56:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.pl.wordpress.com/2008/04/05/sprawdz-co-moze-pozbawic-cie-seksu/</guid>
<description><![CDATA[Za Dziennikiem:
Sprawdź, co może pozbawić Cię seksu
Brakuje Ci pewności siebie? Żyjesz w wiecz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Za <strong>Dziennikiem</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a title="Sprawdź, co może pozbawić Cię seksu" rel="nofollow" target="_blank" href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article148833/Sprawdz_co_moze_pozbawic_Cie_seksu.html">Sprawdź, co może pozbawić Cię seksu</a></strong></p>
<p>Brakuje Ci pewności siebie? Żyjesz w wiecznym stresie? Nadużywasz alkoholu? Jeśli pozytywnie odpowiadasz na te pytania, mamy dla Ciebie bardzo złą wiadomość - nie tylko narażasz swoje zdrowie na szwank, ale również możesz zupełnie pozbawić się życia seksualnego.</p>
<p>Dobry seks to efekt nie tylko dobrych chęci. Żeby czerpać satysfakcję z miłości fizycznej, musisz mieć nie tylko zdrowe ciało, ale i zdrowy umysł. A we współczesnym świecie wcale nie jest to takie łatwe. Zobacz, co jest największym zagrożeniem dla miłości:</p>
<p>Stres - masz denerwującą pracę? Wkurza Cię szef? Niepotrzebnie. Lepiej napij się ziółek uspokajających i zrelaksuj się. W innym przypadku ominą Cię cielesne przyjemności. Seksuolodzy są wyjątkowo zgodni w tej kwestii - osoba wiecznie zestresowana, skupiona na problemach nie może czerpać radości z seksu.</p>
<p>Alkohol - wiele osób tłumaczy, że nic lepiej nie wprowadza w seksowny nastrój, niż parę drinków. Nic bardziej mylnego. Po nadużyciu napojów wyskokowych, możemy co najwyżej popisać się w towarzystwie bełkotliwym żartem i tańcem połamańcem. Wszystkie inne zadania mogą przerosnąć nasz podchmielony organizm.</p>
<p>Brak pewności siebie - ciągle myślisz, że jesteś za gruba? Że masz okropną cerę i w ogóle jesteś strasznie brzydka? Tego typu dylematy skutecznie pozbawią Cię życia seksualnego. Osoba, która nie akceptuje swojego ciała, nie jest zdolna do odczuwania cielesnej przyjemności.</p>
<p>Hipochondria - jeśli wiecznie obawiasz się zawału serca, miłosne uniesienia nie są dla Ciebie. Gdy najdzie Cię ochota na seks, wystarczy, że wyobrazisz sobie, jak zareaguje Twoje serce na największą rozkosz i od razu pozbawisz się miłosnego nastroju. Pytanie tylko, co jest przyjemniejsze: orgazm czy użalanie się nad sobą?</p>
<p>Ciąża - wiele przyszłych mam obawia się współżyć. Zupełnie niepotrzebnie. Nie ma przeciwwskazań do uprawiania seksu podczas ciąży. Co więcej, wielu seksuologów przekonuje, że kobieta spodziewająca się dziecka może cieszyć się seksem, jak nigdy dotąd.</p>
<p>Menopauza - wiele kobiet uważa, że wraz z menopauzą, traci swoją kobiecość i przestaje być atrakcyjna. Aż 64 proc. Polek po 50. twierdzi, że w ogóle zrezygnowała z seksu. Tymczasem nie istnieje żadna medyczna teoria, która mówiłaby, że miłość to tylko przywilej młodości. Przyjemność z seksu można czerpać także na emeryturze.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Weź osobistego trenera do łóżka]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=110</link>
<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 14:58:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.pl.wordpress.com/2008/03/25/wez-osobistego-trenera-do-lozka/</guid>
<description><![CDATA[Za Dziennikiem:
Weź osobistego trenera do łóżka
Jak się czujesz, gdy u Twego boku leży wspania]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Za <b>Dziennikiem</b>:</p>
<blockquote><p><b><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article141255/Wez_osobistego_trenera_do_lozka.html" title="Weź osobistego trenera do łóżka" rel="nofollow" target="_blank">Weź osobistego trenera do łóżka</a></b></p>
<p>Jak się czujesz, gdy u Twego boku leży wspaniały mężczyzna? Koktajl złożony z hormonów szczęścia sprawia, że jesteś w świetnym nastroju, a Twoja cera nie potrzebuje wizyt u kosmetyczki. A co z sylwetką? Nie martw się, natura zadbała także o Twoje krągłości. Seks sprawia nam nie tylko rozkosz, ale i rzeźbi figurę oraz spala kalorie. Po co Ci więc trener na siłowni i wyciskanie siódmych potów w dusznej sali?<br />
To nie nowość, że namiętny seks ma same zalety. Ale czy wiesz, jak dobroczynny wpływ ma na Twoją sylwetkę i urodę? I jak korzystnie wpływa na Twoje zdrowie fizyczne i psychiczne? Oto 7 najlepszych skutków aktywności fizycznej w łóżku:</p>
<p><b>1. Spalanie kalorii, redukcja tłuszczu</b><br />
Może to zabrzmi mało romantycznie, ale seks, podobnie jak sport, zmusza nas do wysiłku i wyczerpujących "ćwiczeń”, w wyniku których pocimy się i poprawia się nasza kondycja. W konsekwencji gubimy zbędne kilogramy, a ciało staje się jędrne i sprężyste. Pośladki nabierają zgrabnych kształtów, gubimy brzuszek, a talia staje się smukła niczym u osy. Dla przykładu: same pocałunki "kosztują" nas 150 kcal, a coś więcej od 350 kcal w górę...</p>
<p><b>2. Dotlenianie organizmu</b><br />
W wyniku przyspieszonego oddechu dostajemy dodatkowy zastrzyk tlenu, który wspomaga prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Poprawia się także wydolność serca, wzrasta puls i ciśnienie krwi. Seks to świetny trening dla serca i krążenia.</p>
<p><b>3. Uśmierzanie bólu</b><br />
Hormony, które wydzielają się podczas seksu, pozwalają nam zapomnieć nie tylko o ostrych stanach zapalnych. Skutecznie likwidują także inne uciążliwe dolegliwości: ból głowy i pleców.</p>
<p><b>4. Pożegnanie ze stresem</b><br />
Nigdy więcej zszarpanych nerwów. Koniec z agresją! Badania naukowe dowodzą, że osoby zadowolone z życia seksualnego zdecydowanie rzadziej zapadają na depresje i nerwice.</p>
<p><b>5. Gwarancja wiecznej młodości</b><br />
Wzmocnione wydzielanie estrogenów opóźnia starzenie się skóry. A podczas orgazmu wydzielana jest pochodna endorfiny - oksytocyna, zwana też hormonem młodości, która sprawia, że cieszymy się świetnym zdrowiem i urodą długie lata.</p>
<p><b>6. Akcja!</b><br />
Seks sprawia, że jesteśmy aktywni, co pozytywnie wpływa na przemianę materii. Rezultat? Chudniemy.</p>
<p><b>7. Więcej pewności siebie</b><br />
Sama świadomość, że uprawiamy regularnie seks, korzystnie wpływa na postrzeganie samego siebie. Jeśli partner znajduje przyjemność w pieszczeniu naszego ciała, możemy być pewne, że jesteśmy sexy. Nie za grube, nie za chude. W sam raz!</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dlaczego wiosną rośnie apetyt na seks?]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=97</link>
<pubDate>Sun, 16 Mar 2008 11:04:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.pl.wordpress.com/2008/03/16/dlaczego-wiosna-rosnie-apetyt-na-seks/</guid>
<description><![CDATA[Z Dziennika:
Dlaczego wiosną rośnie apetyt na seks?
Według szkockich naukowców pary, które upra]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z <strong>Dziennika</strong>:</p>
<blockquote><p><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article132880/Dlaczego_wiosna_rosnie_apetyt_na_seks_.html" title="Dlaczego wiosną rośnie apetyt na seks?" target="_blank" rel="nofollow"><strong>Dlaczego wiosną rośnie apetyt na seks?</a></strong></p>
<p>Według szkockich naukowców pary, które uprawiają seks trzy lub więcej razy w tygodniu, wyglądają o 10 lat młodziej - i tak się czują. Wiosna sprzyja aktywności, mamy bowiem więcej energii, chce nam się poruszać. Zaczynamy jeździć na rowerze, chodzić do siłowni, poważnie myślimy o odchudzaniu. Seks wpisuje się idealnie w ten cykl aktywności.</p>
<p>Aktywność w czasie zbliżenia powoduje zwiększone spalanie kalorii, a więc chudnięcie. Długotrwały seks ze zmianami pozycji oznacza spalenie około 600 kcal, a więc tyle co godzinna jazda rowerem w terenie albo wspinaczka. Już jeden pocałunek oznacza utratę 12 kalorii, zaś kwadrans pieszczot to 70 kcal. Dzięki samemu stosunkowi możemy spalić - zależnie od tego, jak długo trwa - od 200 do 400 kcal.</p>
<p>Podczas miłosnych uniesień tętno podskakuje do 180, krew niesie aż o 40 proc. więcej tlenu. Wiosną, gdy nasze organizmy są niedotlenione po zimowym siedzeniu za biurkiem, zadymione i rozleniwione wylegiwaniem się przed telewizorem, przyda nam się to dla zdrowia.</p>
<p>Dzięki radosnemu seksowi mijają bóle głowy, a skóra staje się różowa, gładka, jędrna.</p>
<p>Seks wiosenny jest bardziej dynamiczny, szczęśliwy, innowacyjny, kolorowy. Wszystko się budzi do życia, więc i emocji więcej. Seks zimowy jest megaprzeżyciem, a nie zimową rutyną, która ma na celu ogrzanie się pod kołdrą, gdy na dworze mróz.</p>
<p>Pamiętajmy, że wiosenny seks poranny działa jak środek pobudzający. Dodaje sił i pewności siebie. Gruczoły wydzielania wewnętrznego produkują naturalny "hormon szczęścia", endorfinę, zwalczającą ból, kojącą stresy. Seks poranny dodaje sił, pewności siebie, obniża napięcia psychiczne, zapewnia ostry start do aktywnego, udanego dnia. Wieczorny, wiosenny seks, dla odmiany, wycisza, rozluźnia i usypia równie skutecznie jak tabletka nasenna. Sen po kochaniu się jest głębszy i dłuższy o jedną trzecią niż sen seksualnych abstynentów, zapewnia lepszy wypoczynek.</p>
<p>Miłosne zmagania pobudzają do aktywności cały organizm, tak jak w czasie intensywnego treningu na siłowni. Udane i urozmaicone życie intymne podnosi wydolność organizmu. Gdy się często kochamy (przynajmniej cztery razy w tygodniu przez pół godziny), mamy więcej energii, sprężyste ruchy i na pewno szybciej dobiegniemy do autobusu niż nasi rówieśnicy, którzy lekceważą seks lub z jakichś niezrozumiałych względów go nie lubią..</p>
<p>U mężczyzn w czasie stosunku podnosi się poziom testosteronu (zwanego również hormonem pożądania), który korzystnie wpływa na rozwój kości i mięśni. Co więcej w miłosną, łóżkową walkę ciał są zaangażowane są wszystkie mięśnie. Prosty wydawałoby się pocałunek na przykład angażuje aż 32 mięśnie, a więc żaden masaż ani zalecane przez kosmetyczki ćwiczenia przeciwzmarszczkowe nie są w stanie dorównać mu skutecznością w wygładzaniu twarzy.</p>
<p>A poza tym, bądźmy szczerzy: kobieta nigdy nie wygląda tak pięknie jak w czasie aktu seksualnego - szczególnie wiosną radosną.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kochanie, nie dzisiaj...]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=92</link>
<pubDate>Tue, 11 Mar 2008 13:55:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.pl.wordpress.com/2008/03/11/kochanie-nie-dzisiaj/</guid>
<description><![CDATA[Artykuł z pisma Claudia:
Kochanie, nie dzisiaj&#8230;
Jeszcze do niedawna seks sprawiał ci radoś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Artykuł z pisma <strong>Claudia</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.claudia.kobieta.pl/claudia2/index.jsp?place=Lead07&#38;news_cat_id=96&#38;news_id=1412&#38;layout=1&#38;forum_id=839&#38;page=text" title="Kochanie, nie dzisiaj..." rel="nofollow" target="_blank">Kochanie, nie dzisiaj...</a></strong><br />
Jeszcze do niedawna seks sprawiał ci radość jak mało komu. Teraz wszystko się zmieniło. Czujesz, że płomień twojego pożądania mocno przygasł.<br />
Nie cieszy cię nawet bliskość ukochanego. A przecież ta namiętność nadal jest w tobie! I to od ciebie i twojego partnera zależy, czy obudzisz ją na nowo.</p>
<p>Kolejny wieczór i ten sam problem. On czeka na ciebie w sypialni, ty zaś robisz wszystko, by odwlec moment położenia się do łóżka. A gdy już się w nim znajdziesz, przesuwasz się na skraj, odwracasz tyłem, udając, że natychmiast zasypiasz. Tak naprawdę wcale nie śpisz, martwisz się, czy z tobą wszystko w porządku. Dlaczego to, co kiedyś sprawiało ci przyjemność, teraz wiąże się ze strachem, niechęcią, a nawet udręką? Czy to kwestia wieku? Zmęczenia? Stresu? A może po prostu znudzenia partnerem? Po cichu powtarzasz słowo „oziębłość” i w ten sposób jeszcze bardziej siebie pognębiasz. Zupełnie niepotrzebnie. Bardzo często wystarczy szczera rozmowa z partnerem. Tylko daj mu czas. Jego delikatność może zdziałać cuda. Wtedy wszystkie twoje kłopoty znikną jak ręką odjął. A jeśli uznasz, że problem jest poważny, poproś o pomoc specjalistę – ginekologa lub seksuologa. Ustali, co jest przyczyną tego, że w twojej sypialni nie dzieje się najlepiej. To bardzo ważne. Jeśli szybko zaczniesz działać, twoje życie seksualne nabierze rumieńców. A że na wszystko jest sposób, przekonuje seksuolog Wiesław Ślósarz.</p>
<p>Apetyt na seks to idealny barometr tego, co dzieje się w związku. Jeśli nie jest dobrze, to nie masz ochoty na zbliżenia.</p>
<p><strong>Pół roku temu urodziłam synka</strong><br />
Nasz ukochany Jasiek ma już 6 miesięcy. A od dnia porodu nic nie jest już tak samo… Przed ciążą kochaliśmy się z mężem nawet kilka razy dziennie. Uwielbialiśmy seks. Gdy dowiedziałam się, że będę mamą, ograniczyliśmy intymne zbliżenia, bo baliśmy się o dziecko, a teraz jeszcze się pogorszyło. Jestem zmęczona, niewyspana, bolą mnie piersi od karmienia. Nie mam chęci nawet na pieszczoty. Czasami ulegnę Jackowi, ale bardziej z obowiązku niż dla przyjemności. Martwię się, bo czuję, że on oddala się ode mnie.<br />
Joanna</p>
<p>■ Dlaczego tak się dzieje To naturalne, że po porodzie spada aktywność seksualna kobiety. Przyczyn jest kilka: przede wszystkim młode mamy są zmęczone nowymi obowiązkami, często źle się czują i nie wróciły do dobrej formy, jaką się cieszyły przed ciążą. Boją się również bólu przy stosunku, mając w pamięci ból porodowy. Poza tym wydaje się im, że krocze po zszyciu nie wygląda już tak jak kiedyś. Wiele kobiet ma też po porodzie problemy z odpowiednim nawilżeniem pochwy. No i oczywiście młode mamy nie są zadowolone ze swojego ciała (które potrzebuje czasu, by odzyskać jędrność; albo pojawiły się na nim rozstępy). Martwią się, że dla swojego partnera nie są już atrakcyjne. A to wszystko, niestety, nie sprzyja zbliżeniom.</p>
<p>■ Co radzi seksuolog Jeśli 3–4 miesiące po porodzie poziom libido u kobiety nadal jest bardzo niski, powinna wykonać badania hormonalne (aby wykluczyć tego rodzaju zaburzenia). Warto też zapytać ginekologa, czy w wyniku porodu nie nastąpiły zmiany w obrębie układu rodnego, co mogłoby tłumaczyć ten stan. Jeśli okaże się, że wszystko jest w porządku, trzeba przyjrzeć się relacjom z ukochanym. Często po urodzeniu dziecka uwaga kobiety całkowicie przenosi się z partnera na niemowlę. Czasem występuje też tzw. zespół modliszki. Do chwili zajścia w ciążę kobieta jest otwarta na kontakty erotyczne, a nawet je inicjuje. Ale gdy dojdzie do zapłodnienia, traci zainteresowanie seksem, bo osiągnęła już swój cel. W takim wypadku warto skorzystać z pomocy seksuologa. Najczęściej jednak młode mamy są po prostu zmęczone, brak im siły i chęci na aktywność seksualną. Wtedy obydwoje partnerzy powinni wykazać się cierpliwością i delikatnością w stosunku do siebie i nie unikać bliskości.</p>
<p>Staraj się położyć do łóżka, gdy nie jesteś bardzo zmęczona. Chętniej przytulisz się do ukochanego</p>
<p><strong>Nasz związek się rozpada</strong><br />
Od jakiegoś czasu nie mogę dogadać się z Adamem, kłócimy się o wszystko. Drażni go, że poszłam do pracy, choć mógł mnie utrzymywać. Stał się o mnie strasznie zazdrosny. Kiedyś nasze spory kończyły się w łóżku, ale teraz nie mam już ochoty na seks. Sama myśl o nim budzi we mnie wręcz niechęć graniczącą ze wstrętem. Nie potrafię się kochać, nie mam orgazmu. Chyba coś ze mną nie tak<br />
Martyna</p>
<p>■ Dlaczego tak się dzieje Narastający konflikt z partnerem powoduje, że między dwojgiem bliskich do tej pory ludzi budzą się negatywne uczucia. Początkowo są tłumione, ale po pewnym czasie mogą powodować stopniowy brak zainteresowania współżyciem. To z kolei prowadzi do tzw. awersji seksualnej, czyli wstrętu do zbliżeń i wszystkiego, co jest z seksem związane. Seks zaczyna irytować do tego stopnia, że brzydzi nas nawet dotyk partnera. W efekcie kobieta czuje do mężczyzny tak wielką niechęć, iż unika z nim wszelkich kontaktów.</p>
<p>■ Co radzi seksuolog Kryzys w związku, bez względu na to, co jest jego przyczyną, zawsze wpływa na sferę erotyczną. W tym wypadku więź uczuciowa została mocno zachwiana, nic więc dziwnego, że kobieta negatywnie nastawia się do partnera. Na uratowanie związku nie jest jednak za późno. Partnerzy razem powinni udać się do seksuologa. Problemy w życiu intymnym nigdy bowiem nie dotyczą jednej osoby, tylko zawsze pary. Specjalista w takiej sytuacji pełni funkcję mediatora: docieka przyczyn, tłumaczy jednej stronie punkt widzenia tej drugiej. Mężczyźnie mówi, jakie potrzeby ma kobieta, i na odwrót. Z zaburzeniami seksualnymi jest tak, jak z każdą chorobą: im wcześniej pacjent zgłosi się do terapeuty, tym lepiej. Jeśli nie są one leczone, mogą się pogłębić i wtedy niechęć do partnera przeniesie się na wszystkich mężczyzn.</p>
<p>Aby rozbudzić ochotę partnerki na seks, musisz ją dopieszczać. Przy każdej okazji okazywać czułość i miłość.</p>
<p><strong>Biorę tabletki antykoncepcyjne</strong><br />
Od kilku miesięcy stosuję inne tabletki antykoncepcyjne. Te, które zażywałam poprzednio, spowodowały, że znacznie przybrałam na wadze. Teraz mam inny kłopot: od czasu zmiany pigułek mam o wiele mniejszy apetyt na seks. Wykręcam się zmęczeniem, bólem głowy. Jeśli już się kochamy, trudniej się podniecam, nie mam orgazmu, choć wcześniej nie było z tym kłopotów. Stosunki zamiast przyjemności sprawiają mi przykrość. Wolę się przytulić, niż iść do łóżka. Martwię się, bo kocham mojego chłopaka i nie chcę go stracić.<br />
Agnieszka</p>
<p>■ Dlaczego tak się dzieje Tabletka antykoncepcyjna powinna być idealnie dobrana do potrzeb organizmu kobiety i trybu jej życia. Jeśli okazuje się, że po jej stosowaniu libido zaczyna spadać, to znak, że preparat został po prostu źle dobrany. Organizmowi nie służą zawarte w pigułce hormony. Poza tym środki antykoncepcyjne obniżają stężenie estrogenów we krwi. A to z kolei prowadzi do zmniejszenia wydzielania się śluzu w pochwie. Kobiety czują, że nie są odpowiednio nawilżone (utrudnia to penetrację członka).</p>
<p>■ Co radzi seksuolog Przede wszystkim należy porozmawiać z ginekologiem, który zmieni tabletki. W razie suchości w pochwie można kupić w aptece bez recepty nawilżający żel intymny (jest ich duży wybór). Warto też pamiętać, że seks z powodzeniem zastępują pieszczoty czy masaż erotyczny. To nieprawda, że mężczyznę zaspokaja jedynie wprowadzenie członka do pochwy. Czasem, zamiast powiedzieć: „Kochanie, nie dzisiaj”, wystarczy zaproponować: „Kochanie, dzisiaj cię tylko popieszczę”. Związek można zbudować i utrwalić jedynie na wzajemnym wczuwaniu się w położenie drugiej osoby. Mężczyzna niech spróbuje zrozumieć złe samopoczucie kobiety, ale ona powinna postarać się wejść w skórę partnera i zrozumieć też jego potrzeby.</p>
<p><strong>Nikt nie potrafi mnie rozbudzić</strong><br />
Mam za sobą trzy poważne związki, niestety, zupełnie nieudane pod względem erotycznym. Każdy z mężczyzn był wspaniały, ale gdy rozpoczynaliśmy współżycie, to żaden nie traktował mnie w łóżku tak, jak tego oczekiwałam. Zbyt szybko przechodził po prostu do rzeczy. Na początku nawet wspominałam o grze wstępnej, przytulaniu, pieszczotach, ale potem dałam spokój. Teraz seks zupełnie przestał mnie interesować. Unikam okazji do zbliżeń, bo wydaje mi się, że już nie potrafię czerpać z nich żadnej satysfakcji.<br />
Kaśka</p>
<p>■ Dlaczego tak się dzieje Są mężczyźni, którzy nie troszczą się o to, aby przed zbliżeniem najpierw rozbudzić partnerkę. Zadowalają się tylko tym, że w ogóle wyraża ona zgodę na stosunek. A kobiety bardzo potrzebują gry wstępnej. Gdy jej brak, po pewnym czasie spada u nich libido i nawet zaczynają czuć awersję do kontaktów seksualnych z mężczyznami.</p>
<p>■ Co radzi seksuolog Jeśli partner nie zna najbardziej czułych miejsc ukochanej, to jego nietrafione pieszczoty, zamiast podniecać, mogą nawet drażnić. A co na to kobieta? Nie chce albo nie potrafi powiedzieć ukochanemu, jaki rodzaj stymulacji ją podnieca. Dyskretnymi aluzjami nigdy nie naprowadzi go na odpowiedni trop. Jeśli czuje się zaniedbywana, pomocy potrzebuje jej partner. Ale to właśnie ona powinna mu jej udzielić – jasno wytłumaczyć, co powinien robić, a nie czekać w nieskończoność, aż sam na to wpadnie.</p>
<p>Kobieta chce mieć w łóżku mężczyznę, a nie chłopczyka. Bądź więc czuły, delikatny i zdecydowany.</p>
<p><strong>Podnieca nas coś innego</strong><br />
Jesteśmy małżeństwem od kilku lat, a mnie – po fazie wielkiego zauroczenia – przeszła, niestety, chęć na intymne zbliżenia. Wydaje mi się, że mąż ma zupełnie inne potrzeby seksualne niż ja i kompletnie nie wie, czego od niego oczekuję. Delikatnie sugeruję mu, co mnie podnieca, a czego nie lubię, lecz on, niestety, jest skoncentrowany wyłącznie na sobie. Na przykład podczas stosunku uwielbia wkładać język do mojego ucha, chociaż to mnie bardzo irytuje i rozprasza. Mimo że odsuwam głowę, on nie przestaje.<br />
Ola</p>
<p>■ Dlaczego tak się dzieje Negatywne nastawienie do kontaktów seksualnych może być spowodowane narzucaniem przez partnera swoich potrzeb. Udane życie intymne to przecież nic innego jak wzajemne spełnianie oczekiwań. Bez wczucia się w pragnienie ukochanej osoby i bez chęci sprawienia jej większej przyjemności seks staje się nudny. Zaczyna brakować bliskości, co w konsekwencji powoduje, że te, jeszcze nie tak dawno upragnione, zbliżenia zaczynają być upokarzające. Błędem jest to, że partnerzy o tym nie rozmawiają. Zamiast podjąć próbę naprawienia współżycia, po prostu udają, że problem nie istnieje. W efekcie kobieta nie ma ochoty na współżycie, bo jest pewna, że i tak nie zostanie zaspokojona.</p>
<p>■ Co radzi seksuolog Niestety, i w tej sytuacji podstawowym problemem jest nieumiejętność porozumienia się partnerów. Mężczyzna nie zdaje sobie sprawy z tego, że kobieta nie odczuwa satysfakcji ze zbliżenia. Dlatego tak ważne jest w każdym związku, aby być wobec siebie szczerym i rozmawiać z partnerem o swoich potrzebach czy fantazjach seksualnych. Panowie nie powinni pytać partnerki, czy jest jej dobrze (bo z pewnością usłyszą, że tak), lecz prosić o konkretne wskazówki, dopytywać o jej oczekiwania. Tylko w ten sposób uda się im rozwiązać swoje problemy.</p>
<p>Myśl o seksie jak najczęściej. Niepodsycana erotyczna fantazja gaśnie, a razem z nią pragnienie.</p>
<p><strong>Wstydzę się swojego ciała</strong><br />
Nie jestem zadowolona z tego, jak wyglądam. Wstydzę się moich nieco obwisłych piersi, rozstępów, cellulitu na udach itp. Dlatego nie jestem w stanie kochać się, gdy w pokoju jest jasno. Sama myśl o tym paraliżuje mnie. Kiedyś w trakcie seksu partner zapalił światło, a ja z krzykiem schowałam się pod kołdrę. Po tym wydarzeniu, na wszelki wypadek, unikam zbliżeń.<br />
Adrianna</p>
<p>■ Dlaczego tak się dzieje Niechęć do seksu, a w efekcie także niemożność pełnego jego przeżywania, często może wynikać z tego, że kobieta nie akceptuje swojego ciała. A przecież to naturalne, że z czasem ciało się zmienia, zwłaszcza po porodzie (np. blizny po cesarskim cięciu, rozstępy). Również nadmiar kilogramów wywołuje u pań poczucie wstydu i brak akceptacji dla swojej cielesności. Niechętnie pokazują się nago i preferują seks w kompletnych ciemnościach. Wtedy nie zadręcza ich myśl, że mogą nie podobać się swojemu ukochanemu.</p>
<p>■ Co radzi seksuolog Problem leży wyłącznie w psychice kobiety. Gdy pytam o to mężczyzn, którzy trafiają do mojego gabinetu, okazuje się, że zazwyczaj kompletnie nie zwracają uwagi na to, czego wstydzą się ich partnerki. Typowym przykładem jest cellulit – większość panów nie ma pojęcia, co to jest! Nie ma więc on żadnego wpływu na atrakcyjność partnerki. Jedna moich pacjentek uważała, że ma zbyt małe piersi. Sądziła, że jej męża fascynują duże biusty. Tak wyolbrzymiła ten problem, że dopuszczała tylko takie pozycje, w których on nie miał do jej piersi żadnego dostępu. Dopiero u mnie, w gabinecie, dowiedziała się, że partner akceptuje jej ciało, piersi też. Najważniejsze więc, żeby kobieta zrozumiała i uwierzyła, że dla swojego mężczyzny jest najcudowniejsza. Zaakceptowanie własnego ciała podreperuje poczucie własnej wartości, a tym samym natychmiast poprawi życie seksualne w związku.</p>
<p>Zaakceptuj siebie. Jeśli polubisz swoje ciało, staniesz się sexy.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Poczwarka. Od dziecka do człowieka]]></title>
<link>http://dobraksiazka.wordpress.com/?p=212</link>
<pubDate>Sun, 09 Mar 2008 18:00:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>Yves P.</dc:creator>
<guid>http://dobraksiazka.pl.wordpress.com/2008/03/09/poczwarka-od-dziecka-do-czlowieka/</guid>
<description><![CDATA[Poczwarka. Od dziecka do człowieka
Autor:  Midas Dekkers
Pasją Midasa Dekkersa, najpopularniejszeg]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=99282&#38;idp=356" rel="nofollow">Poczwarka. Od dziecka do człowieka</a><br />
<em>Autor:  Midas Dekkers</em></p>
<p>Pasją Midasa Dekkersa, najpopularniejszego w Holandii biologa i niestrudzonego popularyzatora wiedzy przyrodniczej, są zaskakujące podobieństwa między ludźmi i zwierzętami, poczwarka, opisując niemowlęctwo najróżniejszych stworzeń. <!--more--></p>
<p>Od ważek, węgorzy, przez żaby, ptaki i ssaki aż do osobników ludzkich, uświadamia czytelnikowi, że lekceważone często stadium niedojrzałości jest właściwe większości organizmów żyjących na Ziemi, a formy niedorosłe mają w zasadzie cechy całkowicie odmienne niż osobniki dojrzałe są organizmami doskonale skończonymi, w pełni autonomicznymi.<br />
Dekkers dowodzi, że również ludzkie dziecko jest takim odrębnym tworem, larwalną postacią człowieka, o cechach i predyspozycjach właściwych tylko sobie. W błyskotliwych, intelektualnie prowokacyjnych i niewolnych od ironii rozważaniach autor przekracza granice biologii, poddając analizie takie zjawiska społeczne, jak moda na wieczną młodość, stereotypy związane z wychowaniem dzieci czy wtórny infantylizm, przez co Poczwarka, wraz z całym jej bogactwem wiedzy naukowej, staje się przede wszystkim oryginalną, odkrywczą refleksją o współczesnej kulturze. <a href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=99282&#38;idp=356" rel="nofollow">Dalej &#187;</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jaki będzie seks w 2010 roku?]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=85</link>
<pubDate>Fri, 29 Feb 2008 10:47:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.pl.wordpress.com/2008/02/29/jaki-bedzie-seks-w-2010-roku/</guid>
<description><![CDATA[Za Dziennikiem:
Jaki będzie seks w 2010 roku?
Jak będziemy się kochali za dwa lata? Odpowiedzi na]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Za <strong>Dziennikiem</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article129803/Jaki_bedzie_seks_w_2010_roku_.html" title="Jaki będzie seks w 2010 roku?" rel="nofollow" target="_blank">Jaki będzie seks w 2010 roku?</a></strong></p>
<p>Jak będziemy się kochali za dwa lata? Odpowiedzi na to pytanie podjął się niemiecki naukowiec, Matthias Horx, który zbadał seksualne zachowanie Niemców i doszedł do wniosku, że przyszłość będzie zdominowana przez siedem seksualnych typów. Sprawdź, do którego potencjalnie zaliczasz się Ty.</p>
<p>1. Początkujący teoretyk</p>
<p>Nadmiar informacji charakteryzuje początkujących kochanków i nastolatków między 14. a 20. rokiem życia. O seksie wiedzą dużo więcej od swoich rówieśników z poprzednich pokoleń. Wszystko za sprawą nowoczesnych środków przekazu, a szczególnie internetu, który przyczynił się do rozpowszechnienia wiedzy na temat życia seksualnego.</p>
<p>2. Młode eksperymentujące pary</p>
<p>Młodzi (w wieku między 20 a 30), żądni seksualnych "ekscesów“, atrakcyjni, żyjący w parach, zarówno hetero-, jak i homoseksualni. Zaufanie i wierność są dla nich tak samo ważne, jak pragnienie spróbowania czegoś nowego...</p>
<p>3. Luzacy</p>
<p>Do tej grupy należą młode (ok. 35 roku życia), pewne siebie, wyemancypowane i wykształcone kobiety. Pozwalają sobie na wszystko to, co dotychczas było domeną facetów. Bez zahamowań przejmują inicjatywę w łóżku, korzystają z życia seksualnego w taki sposób i z taką intensywnością, jak im się podoba.</p>
<p>4. Rozrywkowi rodzice</p>
<p>Mają już dzieci. Ich wiek waha się między 30. a 45. rokiem życia. Świadomie, od czasu do czasu, biorą sobie wolne od obowiązków życia codziennego, czyli pracy zawodowej i wychowywania dzieci. Chcą delektować się deficytowym luksusem: satysfakcjonującym, dającym rozkosz seksem. I wcale nie chodzi im o czułość, delikatność i poczucie bliskości...</p>
<p>5. Artyści</p>
<p>Zaliczają się do nich zarówno hetero, jak i bi- oraz homoseksualiści. Są to pary i single w przedziale wiekowym między 30. a 50. rokiem życia. Im chodzi tylko o seks. On wyznacza kierunek ich życia. Emanują seksapilem. Są piękni, młodzi i zadbani, a ich głównym dążeniem oprócz satysfakcji z seksu jest zgrabna sylwetka.</p>
<p>6. Kobiety kochanki</p>
<p>Nowy typ, który nie występował nigdy wcześniej. Do grupy tej zaliczają się kobiety, które ukończyły 40 lat, są dobrze sytuowane, zrobiły karierę, mają wysoką pozycją społeczną i dużo zarabiają. Mogą być rozwiedzione, owdowiałe, w separacji lub prowadzić życie singla. Bez skrupułów rozkoszują się wolnością (także w sensie erotycznym). Obnoszą się swoją ekstrawagancją, poczuciem dobrego stylu i wysokim poziomem życia.</p>
<p>7. Smakosze seksu</p>
<p>Koneserami seksu są kobiety i mężczyźni w wieku od 50 lat. Smakują oni swoje erotyczne związki bardzo intensywnie. Z wiekiem nie zaniedbują erotycznego repertuaru i nie tracą zainteresowania seksem.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cudowne dzieciństwo.]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2008/02/23/cudowne-dziecinstwo/</link>
<pubDate>Sat, 23 Feb 2008 20:19:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.pl.wordpress.com/2008/02/23/cudowne-dziecinstwo/</guid>
<description><![CDATA[Ilu z was pamięta swoje dzieciństwo, które wydaje się, że było nie tak dawno a jednak skończy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ilu z was pamięta swoje dzieciństwo, które wydaje się, że było nie tak dawno a jednak skończyło się wiele, wiele lat temu. <!--more-->Czy nie ogarnia Was nostalgia za tymi czasami? W których nie mieliśmy tyle luksusów jak dzieci dorastające w dzisiejszych czasach, ale jednak było nam dobrze.</p>
<p>Dorastałem w czasach, w których nawet nie mogłem pomarzyć o komputerze a Internet był czymś, o czym mogłem tylko usłyszeć od starszych kolegów, z którymi grałem w piłkę. Świat kręcił się wolniej, ludzie nie mieli takich zmartwień jak dzisiaj, życie było bajecznie proste, dorośli wiedzieli, że mają jakiś wybór, jeśli stracą prace i nie będzie to koniec świata dla nikogo.</p>
<p>Nie było alergii na kurz, na trawę ile razy każdy z nas nażarł się piasku podczas zapasów w piaskownicy, ile razy jedliśmy niemyte owoce z drzew, ile raz przewracaliśmy się obcierając kolana, ręce i łokcie i nigdy nie dostawaliśmy żadnych zakażeń, skakaliśmy po drzewach, bujaliśmy się na linach robionych z węży strażackich, żaden z nas nie miał dysleksji, adhd i nie chodził do psychologa. Po meczach, najczęściej na jedną bramkę piliśmy całą drużyną z jednej butelki wodę nalaną z kranu w piwnicy albo od ludzi, których prosiło się żeby zrzucili nam z okna, czasy oranżady po 50 gr. w zwrotnych szklanych butelkach. Wracaliśmy ze szkoły i od razu szliśmy na dwór pograć w piłkę, chowanego do późnej godziny, złodziei i policjantów, podchody, murarza czy wiele innych. Bawiliśmy się w domach u siebie na zmiany, jeśli kogoś nie zaproszono to wypłakał się, było mu smutno i na drugi dzień normalnie się bawiliśmy. W wiosnę graliśmy całymi dniami w piłkę na boisku, którego już nie ma, a na środku, którego rosły drzewa, każdy znał skład swojego ulubionego klubu i zawsze udawał, że jest swoim ulubionym zawodnikiem, wbiegaliśmy na boisko witaliśmy się oficjalnie, potem ustawialiśmy się do udawanego zdjęcia i graliśmy, w lato chodziliśmy na basen, byliśmy wrzucani do głębokiej wody przez starszych chłopaków i uczyliśmy się szybko pływać, nikt nikogo nie pozywał do sądu za to, w zimę zjeżdżaliśmy do późnego wieczora z górek na sankach, kartonach…, czym się tylko dało. Nie było nam straszne śnieg, deszcz ani mróz. Skakaliśmy z metalowych huśtawek w dal i rysowaliśmy linie – kto dalej.</p>
<p>Budowaliśmy łuki, proce i "paciuloki" z butelek i obciętych palców gumowych rękawiczek. Mieliśmy "bazy", pamiętny bieg z kanapą przez powstającą autostradę. Skracanie sobie drogi przez nasyp gliny i pomoc kolegi, który uratował mi życie, kiedy nasyp zaczął się zapadać pode mną.</p>
<p>Przeżywaliśmy pierwszą miłość do koleżanek z klasy, każdy wyglądał tak jak wyglądał i nie zmieniał tego, nikt nie miał niesamowicie oryginalnych i modnych ubrań. Większość miała "złote myśli", do których wpisywały się koleżanki i koledzy. Dziewczyny zawsze uczyły się lepiej od chłopaków. W szkole siedzieliśmy do południa i nosiliśmy ogromne plecaki, za których nie było nas prawie widać. Na przerwach skakaliśmy z koleżankami w gumę, nawet, jeśli robiliśmy za słupy trzymające gumę. Zabieraliśmy koleżankom spinki i opaski do włosów, ot takie zaloty szczeniackie.</p>
<p>Kto miał telewizor i wideo zapraszał kolegów na oglądanie kreskówek z kaset najczęściej transformersów, albo kablówkę i Cartoon Network po angielsku. Dla każdego idolem była Tygrysia Maska i Daimos, każdy chciał strzelać do bramki jak Tsubasa i każdy chciał się bawić w Drużynę A. Niedorobiona Matplaneta. Każdy miał kaseciaka w domu. Późniejsze czasy żółtych dyskietek i pegazusa. Kiedy kupiłeś sobie nową zabawkę koledzy na drugi dzień mieli takie same.</p>
<p>Zawsze mogłeś wyjść z kolegami do parku, nie martwiłeś się, że ktoś Cię zabije, pobije, okradnie.</p>
<p>Nie było dewiacji, każdy był normalny.</p>
<p>Lubiliśmy oranżady w proszku pakowane w małych torebkach i lizaki, pączki, ciastka i ciasta z prawdziwym cukrem i na prawdziwym maśle, gumy Kaczora Donalda i gumy Turbo. Bułki były takie pyszne. Jedliśmy na dworze brudnymi rękami kanapki, które mamy nam zrobiły w domu.</p>
<p>Tendencja do utrwalania starych wspomnień jest, pamiętam tylko miłe chwile, albo te złe chwile, które zakończyły się szczęśliwie. Możliwe, że wspomnienia z mojego dzieciństwa w teraźniejszym świecie są mdłe i nudne jak flaki z olejem, ale czy nie byliśmy <b>szczęśliwi</b>?</p>
<p>Polecam: http://docs.google.com/EmbedSlideshow?docid=dftgr74_25fs46kfgw</p>
<p>Prezentacja: <a href="http://mojstary.wordpress.com/files/2008/02/tacy_bylismy.pps" title="Tacy byliśmy">Tacy byliśmy</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jaskiniowy ludek...]]></title>
<link>http://miszczq.wordpress.com/2008/01/17/jaskiniowy-ludek/</link>
<pubDate>Thu, 17 Jan 2008 12:13:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Gb.Ottis vel. MiszczQ</dc:creator>
<guid>http://miszczq.pl.wordpress.com/2008/01/17/jaskiniowy-ludek/</guid>
<description><![CDATA[W 1923 roku p.n.e. (po narodzinach Ezuata - zbawcy świata, który w czterdziestym czwartym roku swo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W 1923 roku p.n.e. (po narodzinach Ezuata - zbawcy świata, który w czterdziestym czwartym roku swojego życia wytłukł całą wioskę, później na specjalnej rozprawie, twierdził, że oni wszyscy umarli za nasze grzechy i zmartwychwstaną, ale do dziś dnia, 2008 roku według kalendarza, z którego obecnie korzysta chyba każdy Polak, nic o takich zmartwychwstaniach nie wiadomo. Chociaż, miliony lat później, trafił się kolejny zbawca, który miał taki sam plan jak Ezuat, ale niestety był troszkę bardziej ułomny i zaczął od siebie, później niestety zabrakło mu sił na innych.) urodził się wspaniały człowiek, wyjątkowo inteligentny, wyjątkowo urodziwy i wyjątkowo wyjątkowy. Jego inteligencja mogła sprawić, że świat nagle ruszyłby do przodu, że ludzkość opuściła by swą epokę i wkroczyła do zupełnie nowej, nieznanej nam żyjącym obecnie (co i tak później zostałoby cofnięte przez fanatyków tego ostatniego znanego zbawcy). Jednak życie zupełnie inny los zgotowało nam, zupełnie inny los zgotowało Ananiasowi.</p>
<p>Niektórzy pewnie jeszcze nie wiedzą, ale niektórzy mądrzejsi mogą się już domyślać, że lata kiedy przyszło żyć Ananiasowi nie były latami współczesnymi, nie były nawet bliskie współczesności. Kiedy Ananias postawił na płaskiej ziemi jedną z dwóch swych stóp (nikt dziś już nie pamięta, czy najpierw postawiona została stopa lewa, czy prawa) nie było dezintegratorów molekularnych, nie było silników spalinowych, nie było elektryczności, nie było silników parowych, nie było fabryk, nie było domów... Nie było nawet koła (kwadraty były, ale znali je tylko uczeni, prócz uczonych kwadrat znał jeszcze Ananias, który w swym drugim roku życia narysował na ziemi kwadrat, a pod spodem wyrył patyczkiem "P=a*b", lecz wszyscy wzięli to tylko za dziecinne bazgroły, albowiem w tamtych czasach nie było jeszcze nawet pisma). Ananias żył w bardzo ciężkich czasach, w których wilki zjadały wilki (obecnie wilki dalej zjadają wilki, ale teraz czasy są bardzo lekkie), ale Ananias nie narzekał, podobnie jak i reszta ludzi, nie narzekał nikt, bowiem narzekanie zostało odkryte dopiero w kilkanaście lat po śmierci naszego głównego bohatera. Najpewniej już niemal każdy z nas (niemal, gdyż świadom jestem, że na ziemi istnieją idioci, którzy w obecnych czasach mniej posiadają wiedzy, niż głupek jej posiadał za czasów Ananiasa) orientuje się kiedy żył Ananias, oraz orientuje jak jak trudne to były czasy. Najwyższa wiec już pora, na przybliżenie wam historii tego wspaniałego człowieka.</p>
<p><b>Narodziny.</b><br />
W życiu każdego z nas nadchodzi taka chwila, kiedy to musimy się narodzić. Ten sam los czekał Ananiasa, wprawdzie mogło być inaczej, Ananias mógł się nie narodzić, mógł umrzeć podczas porodu, mógł zostać zjedzony przez dzikiego zwierza, mógł zostać zjedzony przez własnych rodziców, mógł podciąć sobie żyły, matka mogła go wyskrobać... Chociaż nie, zapomniałem, że skrobaczki do dzieci (model Skrob Turbo 1 z jedną głowicą skrobiącą) wyszedł dopiero w 1988 roku p.n.e. (obecnie model Turbo Skrob 4 posiada cztery głowice skrobiące i jedną głowicę dającą niesamowity efekt pełnego wyluzowania dostępny jest w sklepach za jedyne 125,99zł. KUP TERAZ!)... Więc wyskrobany nie mógł zostać, ale mogło go spotkać coś gorszego, co i tak odebrałoby mu życie. Na szczęście nic takiego się naszemu bohaterowi nie stało, urodził się w sposób całkowicie normalny, przy czym słowo normalny dotyczy czasów tamtych, a nie tych obecnych. Nie było porodówek, nie było lekarzy, nie było szpitali, nie było żadnej pomocy. Nawet kobiety były tak grube i brzydkie, że ponad 90% męskiego społeczeństwa wolała zapładniać siebie nawzajem. Grube kobiety jednak znalazły na to radę i ewoluowały, stały się wiatropylne (kilka tysięcy lat później pewien mężczyzna, który miał straszliwe opory przed stosunkami z mężczyznami, opracował genialny sposób na wyszczuplanie kobiet, zamykał kobiecinę w klatkę, a następnie karmił jedynie owocami, warzywami i wodą, po kilku latach mieliśmy chudą babeczkę). Kiedy więc jakiś samiec (dane ojca są nieznane) zapłodnił jakąś samicę, zaczęła się prawdziwa historia. Życie owej samicy nie powinno nas interesować, nie ona bowiem jest Ananiasem, jest zaledwie jego matką, a wtedy matka nie przywiązywała się do swojego dziecka. Kiedy po dwunastu miesiącach ciąży (ciąże wiatropylne właśnie tyle trwają) dziecko było wystarczająco duże i przestawało się mieścić w swej matce, po prostu opuszczało `lokal` i przez pierwszy okres matka ciągnęła je za pępowinę, aż do momentu gdy pępowina przerywała się. Wtedy Ananias zyskał wolność i... Całe jego życie zależało już tylko od niego, jeśli nie zadbał o jedzenie ginął, jeśli zadbał o to, że sam stawał się jedzeniem, także ginął. Zatem jedyne co musiał osiągnąć to przeżyć, przetrwać samemu w wielkim świecie gdzie wilki zjadają wilki i nie tylko. Jak wspomniałem na samym początku, Ananias był bardzo inteligentnym człowiekiem i przetrwał, ukrywał się gdy było niebezpiecznie, a pożywiał się gdy niebezpieczeństwo mijało. W taki oto sposób Ananias, przetrwał pierwszy okres swego życia i wkroczył w...</p>
<p><b>Lata młodości.</b><br />
Jeden z nas lubił grać w piłkę, jeszcze inny bawił się ze znajomymi, jeszcze inny dokuczał swym rodzicom, kolejny natomiast drażnił się z rodzeństwem, byli też tacy, którzy grali na komputerze, bawili się klockami, skakali na skakance, kręcili hula-hop, byli też i tacy, którzy całe dzieciństwo leżeli przeleżeli na kanapie, jednak Ananias nie mógł tego robić, głównie dlatego, że nie miał rodziców, nie miał rodzeństwa, nie miał znajomych, piłki, komputer, klocki, skakanka, hula-hop nie zostały wynalezione, natomiast zamiast kanap była miękka ściółka, jednak kto na niej się położył, ten natychmiast stawał się pożywieniem dla większego i silniejszego stworzenia. W latach kiedy Ananias przechadzał się po świecie nie było taryf ulgowych, zniżek dla dzieci, nie było niczego co mogłoby mu pomóc w trudnym dzieciństwie, Ananias jednak tym odróżniał się od innych, że rozumiał to i wiedział, że jeśli chce żyć musi zrezygnować z wszelkich zabaw i zbędnych przyjemności. Prawdziwą przyjemnością musi stać się zdobywanie pożywienia i wielka chęć przetrwania i tak też przez kolejne lata Ananias postępował. Ananias urodził się w mało przyjacielskich warunkach, a przynajmniej mało przyjacielskich dla małego dziecka, natomiast bardo przyjacielskich dla zwierząt, które małymi dziećmi żywią się zawodowo. Jeśli Ananias chciał przetrwać musiał postępować według prostego schematu, iść przed siebie, biec przed siebie, przemieszczać się, by w końcu osiągnąć miejsce, w którym życie daje warunki do przetrwania, a przynajmniej dla tak małego dziecka jakim był Ananias.</p>
<p>Podczas swojej długiej tułaczki spotykał wiele innych dzieci, niektóre były martwe, a inne żywe, spotykał też dorosłych, ci też dzielili się na dwie grupy, na dorosłych, którzy byli martwi i na takich dorosłych, którzy byli żywi. Ananiasowi bardziej podobały się Ci pierwsi, bowiem stanowili źródło pożywienia, a nie zagrożenia. Natomiast jeśli o dzieci idzie, to zdecydowanie preferował spotykanie żywych, martwe stanowiły marne źródło pożywienia, żywe zaś natomiast mogły posłużyć mu do jego gry, do walki o przetrwanie. Niestety inne dzieci nie rozumiały go, nie doceniały potencjału drzemiącego w jego pomysłach, nie doceniały niczego, były za głupie. Nie docierały nie do nich słowa Ananiasa, inne dzieciaki nie potrafiły docenić słów Ananiasa, nie rozumiały, że: "życie w większych społecznościach stanowiły znacznie większe prawdopodobieństwo na przetrwanie", "nawet małe jednostki są w stanie pokonać jednostkę znacznie większą, jeśli tylko podejmą wspólne działania i będą działać w zorganizowanych podgrupach", "spadek napięcia na rezystorze jest iloczynem prądu płynącego przez rezystor oraz rezystencji danego rezystora". Tego ostatniego nawet sam Ananias nie rozumiał, ale wiedział, że coś takiego jest, był tego świadom. Ananias był bardzo mądrym dzieckiem.</p>
<p>Ananias nie przejmował się jednak swymi niepowodzeniami, cieszył się z tego, że wciąż żyje, że ma pożywienie, był świadom, że jeśli tylko odpowiednio pokieruje swoim życiem to towarzysze podróży znajdą się sami. Wystarczy tylko odpowiednio pokierować swoim życiem, zorganizować pożywienie, miejsce do schronienia, zagwarantować bezpieczeństwo swym poddanym i wreszcie odpowiednio do nich przemówić. Niestety jednak to za dużo jak na czterolatka, Ananias musiał jeszcze poczekać, minimum te kilkanaście lat. Inni byli równie głupi wtedy, jak są i teraz, nigdy nie daliby sobą kierować młodemu, niezależnie jak inteligentnym człowiekiem on by był, większość woli być kierowanym przez starego i doświadczonego głupca. Ananias i to rozumiał doskonale. Pozostawało mu tylko czekać i mieć nadzieję, że uda mu się dorosnąć i stać się kimś, zanim coś zdąży go zjeść lub tylko zabić.</p>
<p><b>Życie młodzieniaszka</b><br />
Niektórzy z nas mają tyle szczęścia, że są w stanie dożyć lat młodzieńczych. Co z tymi, którzy tego szczęścia mieli mniej? Oni zostali pożarci, rozjechani przez pojazdy, zostali wyskrobani, umarli z głodu, zostali ukrzyżowani, ewentualnie rozstrzelani, a ostatnia zostali zniszczeni przez sesję. Ananias miał więcej szczęścia i jakoś udało mu się w tym ciężkim świecie przetrwać. Zapewne małą pomoc przyniosła mu tutaj dobrze rozwinięta cywilizacja, a właściwie jej brak, albowiem dzięki niej Ananias nie mógł zostać rozjechany, rozstrzelany, ukrzyżowany (mógł zostać ukołowany, czyli przybity kołkami do drewnianego okręgu, krzyż bowiem został wynaleziony później, ale mimo wszystko nie spotkał się on z wielkim przyjęciem przez ludzkość, dopiero 2000 lat wstecz od dnia dzisiejszego został rozsławiony za sprawą pewnego jegomościa, który właśnie na krzyżu zginął, od tamtej pory, krzyże są niemal w każdym miejscu), nie mógł też stać się ofiarą sesji. A wiecie czemu? Bo tego wszystkiego też jeszcze nie było. Mniej niebezpieczeństw oznacza większą szansę na przetrwanie, jednak nie tylko z powodu mniejszej ilości niebezpieczeństw Ananiasowi udało się przetrwać w niemal nienaruszonym stanie, to jego wrodzona inteligencja sprawiła, że w dzikim świecie nie miał sobie równych.</p>
<p>Czy wspominałem już, że Ananias był człowiekiem bardzo inteligentnym? Heh, nim rzucisz we mnie tym kapciem, którego trzymasz w ręce musisz wiedzieć o nim coś jeszcze, coś co sprawi, że ostatecznie przekonasz się, że był naprawdę mądrym człekiem (w tym momencie autor opowiadania oberwał kapciem, lecz kto rzucał tego kapcia? Czyżby skromny, aczkolwiek inteligentny, Ananias poruszył przedmiot siłą woli? On jest tak inteligentny, że mógłby nawet i to!).</p>
<p>Podczas swych długich wędrówek Ananias nie tylko żarł i chował się, żarł i chował się, żarł i chował się, on starał się pojąć świąt otaczający go, zrozumieć co się tu dzieje, jak to się dzieje i kto to stworzył (siłę wyższą wykluczył natychmiast, szybko też odkrył dowód na to, że żadnego stwórcy nie ma, niestety dowód ten zaginął i prawdopodobnie jeszcze przez długi czas nikt tego nie dowiedzie). Ananias obserwował, ale nie tylko, wyciągał także wnioski. Szybko też odkrył, że nie ma różnicy czyś słaby czy silny, nie liczy się twa wielkość, czy siła, liczy się inteligencja i praca w grupie. W zasadzie to praca w grupie cechuje jednostki rozumne. Jedna mrówka jest mała i niewiele zdziałać może, ale jeśli kilka innych mrówek jej dopomoże, to już tej grupy nikt nie ruszy, to samo tyczy się pszczół, szarańczy i wielu innych małych stworzeń. Wśród dużych też panowała zasada grupowa, ale nie wszystkie wykazywały tyle inteligencji co te małe stworzonka. Wśród dużych stworzeń też występowały grupy, ale bardziej indywidualne niż grupowe. Przez cały czas trzymały się w grupie, ale gdy tylko pojawiało się zagrożenie, to każdy natychmiast czmychał w swoją stronę. Ananiasa naprawdę bawiło, kiedy dostrzegał jednego drapieżnika, który atakował stado zwierząt złożone z kilku tysięcy sztuk. Ananias wiedział, że w grupie siła, kiedy tylko to do niego dotarło i wiedział, że jeśli połączy z kimś swą siłę i swój rozum, to nic im nie stanie na przeszkodzie. Był świadom tego, że jeden mózg to jeden mózg, dwa mózgi mają potęgę dwóch mózgów, ale już trzy mózgi mają potęgę czterech rozumów. Dlatego też postanowił znaleźć sobie towarzysza.</p>
<p>Postanowić bardzo łatwo, jednak już zrealizować sobie ten cel jest znacznie trudniej. Zwłaszcza, gdy jesteś w dzikim świecie i napotkany towarzysz może okazać się twym wrogiem. Na początku więc, Ananias próbował się zjednoczyć z kimś, kto jest istotą nie przepadającą za mięsem, dlatego też na pierwszy ogień trafiły zwierzęta takie jak koń (Niektórzy twierdzą, że koń to "duże zwierzę roślinożerne o wydłużonej głowie i szyi, grzywie na karku i na czole, długim ogonie z włosia, długich nogach zakończonych kopytami i krótkiej sierści, hodowane głownie jako zwierzę wierzchowe i pociągowe", ale ja się z tym opisem nie zgadzam, dla mnie koń to "duże zwierzę co ma cztery nogi, a zero rąk, do tych czterech nóg doczepiony jest tułów, od dupy strony mieści się zazwyczaj ogon (chyba, że koń miał pecha), naprzeciwko ogona mieści się szyja (coś jak ogon, tylko krótsze i sztywniejsze), a do szyi przytwierdzona jest głowa, która zakończona jest potężnym ryjem. W tym ryju natomiast mieszczą się wielgachne zęby, równie wielkie dziurki w nosie. Jeszcze jedno, górna część szyi oraz głowy pokryta jest włosiem - i to właśnie jest koń!) oraz niedźwiedź (no, później się okazało, że to drugie zwierzę jednak wcale tak za roślinkami nie przepada, lubi sobie skubnąć to i owo, ale też małym Ananiasem nie wzgardzi, nasz bohater miał dużo szczęścia, że wyszedł z tego cało). I tutaj Ananias zrozumiał kolejną rzecz, że warto zacząć zaprzyjaźniać się nie z fanami roślinek (bo Ci są jacyś dziwni), lecz z istotami znacznie mniejszymi od osoby zaprzyjaźniającej się. Postanowił też zaprzyjaźniać się jedynie z osobnikami z tego samego gatunku co i on sam.</p>
<p>Po wielu dniach wędrówek Ananias spotkał dziwną istotę, która wyglądała niemal identycznie, z tą tylko różnicą, że była ona zupełnie innego koloru. Ananias przestraszył się jej, skojarzyła mu się z mrokiem, a mrok kojarzył mu się z tym człowiekiem innego koloru, nie chciał takiego towarzysza, odszedł. Później jednak bał się, że tamten może zechcieć jego, a tego Ananias nie chciał, użył swej inteligencji, odnalazł tę dziwną istotę, zabił i zjadł (ten, który chce zakrzyknąć iż jest to rasizm, niech wie, że w tamtych czasach rasizmu nie było, obcy dał się zjeść więc był gorszy). Kolejna napotkaną istotą, był także człowiek, tym razem o kolorze skór niemal identycznym, budową ciała natomiast nie dorównywał Ananiasowi. Ananias był spokojny, domyślał się, że przy tym osobniku może być spokojny. Ananias i Kokuos szybko zaprzyjaźnili się i postanowili razem brnąć przez życie. Później spotkali jeszcze kolejną istotę, ta była bardzo dziwna, w jednym miejscu wybrakowana, a w drugim obdarzona aż nazbyt hojnie. Ananias zdziwił się mocny, gdy ujrzał to dziwadło, długo myślał i zastanawiał się do czegóż ona została stworzona (Ananias świadom był faktu, że nic nie dzieje się przypadkiem, że każda istota jest częścią czegoś większego, że każdy jest potrzebny światu). Miał już pierwsze przypuszczenia, kiedy to Kokuos wyrżnął nowo napotkanej istocie kamienie w głowę i pozbawił ją życia. Z jednej strony Ananias żałował tego co się stało, a z drugiej strony... Przynajmniej był co żreć, a to było najważniejsze.</p>
<p><b>Pierwsza przyjaźń</b><br />
To już tylko dla wybranych. Nie każdy może liczyć, że przez całe życie uda mu się znaleźć przyjaciela, Ananiasowi się udało, Kokuosowi zresztą też. Razem wędrowali, razem rozmawiali, razem spali (wtedy nie było homoseksualizmu, sypianie z kimś było jedynie zaspokajaniem żądz, ujściem dla buzujących hormonów) i razem też robili wiele innych rzeczy. Na nieszczęście Ananiasa, Kokuos był głupim chłopcem, głupim w porównaniu z Ananiasem, ale i tak chłopiec stanowił ujście dla skomplikowanych myśli naszego wybrańca. Ananias miał sny, ciężkie sny, czasami budził się w nocy i wiedział, że musi podzielić się tym ze swoim przyjacielem, nigdy nie zwlekał tylko od razu wypalał: "Przerzutniki astabilne, nazywane też multiwibratorami, są układami relaksacyjnymi, samowzbudnymi, wytwarzanymi przebiegi okresowe o kształcie zbliżonym do prostokątnego, które charakteryzują się amplitudą, czasem trwania, czasem narastania, czasem opadania, zwisem, czasem przerzutu i amplitudą przerzutu.", "Ubuntu is an operating system consisting of free and open source software. With Ubuntu you can surf the web, read email, creat documents, spreadsheets and more! Ubuntu gives you power and flexibility for business, education and home use.", a czasem nawet: "Miszna &#60;hebr. <i>misznah</i> dosł. `powtarzanie, nauka`&#62; rel. &#60;&#62;: Postępował zgodnie z nauką Miszny. ż IV, CMs. ~nie, blm.". Odpowiedzi Kokuosa były zazwyczaj krótkie: "Rany, skąd Ty wiesz takie rzeczy? I co to wszystko ma znaczyć?", Ananias odpowiadał wtedy zgodnie z prawdą: "Nie wiem, naprawdę tego nie wiem, przyśniło mi się". Jednak prawda była ciut inna, wprawdzie to wszystko mu się śniło, na jawie tego nie rozumiał i nie był w stanie tego przyswoić, ale to tylko dlatego, że za dnia jego umysł zajęty był znacznie trudniejszymi zagadnieniami (gdyby nie fakt, że sam nie umiałbym tego przekazać zbyt dobrze, to napisałbym to tutaj, byście mogli zrozumieć jak wspaniałym był człowiekiem, jednak czy jego mądrość da się w ogóle zapisać ludzkimi słowami?). Mimo różnic umysłowych Ananias kochał swego przyjaciela Kokuosa, a Kokuos kochał swego przyjaciela Ananiasa. Wszystko zapowiadało się tak pięknie.</p>
<p><b>Dorosłe życie</b><br />
Tego już Ananias nie uświadczył, nie dożył swego dorosłego życia, poległ, świat okazał się dla niego zbyt trudny. A może to nie wina świata? A może to coś innego zadecydowało o śmierci Ananiasa? Ta z pewnością nie był godna tego młodego geniusza, ale niestety są na świecie rzeczy, które dzieją się po prostu. Musicie wiedzieć, że przez cały okres przyjaźni między Kokuosem i Ananiasem, ten drugi obdarowywał tego pierwszego różnymi wynalazkami, które miały na celu pomóc im przetrwać. Ananias wymyślił maczugę, łuk, kuszę, karabin maszynowy Ananias kaliber `88, prosty pojazd jeżdżący (napędzany siła ludzkich mięśni) oraz prosty samolot, który pozwalał na swobodne opadanie i upatrzenie ofiary, która z pewnością nie spodziewała się ataku z góry. Koukos był mu za to bardzo wdzięczny i w nagrodę dawał Ananiasowi swoje wynalazki takie jak naszyjnik z jarzębiny, garść kamieni, zielony patyk, zmiażdżoną glizdę i inne bardzo przydatne rzeczy.</p>
<p>Wszystko było pięknie do pewnego momentu, kiedy to Kokuos obudził się w nocy, wziął wielki kamień, uderzył śpiącego Ananiasa w głowę i pozbawił go życia. Jedyne co zdążył na koniec usłyszeć Ananias to słowa swego przyjaciela: "Jestem taki głodny...", po tym incydencie przestali być przyjaciółmi.</p>
<p><b>Koniec?</b><br />
Tak kończy się przygoda tego, który był najmądrzejszym z ludzi. Ale czy prócz swej mądrości nie wykazywał się czasem i głupotą? Mógł żyć, ale zbytnio chciał przyjaźni, nie był w stanie zrozumieć tego wszystkiego co pojawiało się w jego głowie, musiał się z kimś podzielić. Możliwe, że to właśnie dlatego szukał sobie towarzysza przygód, nie by przetrwać (przetrwałby świetnie i samemu, bez zbędnych przyjaciół, którzy stanowili tylko obciążenie), ale po to, by podzielić się tym, co rodzi się w jego głowie.</p>
<p>Dzień przed śmiercią Ananias odkrył coś jeszcze. Z pewnością było to coś fantastycznego, gdyż sam Ananias bardzo się cieszył, radość rozpierała jego serce, na twarzy pojawiał się błogi uśmiech, radował się całą swoją osobą... I wszystko byłoby pewnie dobrze, gdyby Ananias nie postanowił dzielić się tym właśnie ze mną... Lecz z drugiej strony, gdyby nie zdradził tego mnie, to... Wtedy nie ja bym dziś przekazywał wam te słowa, wtedy z całą pewnością Ananias odszedłby w zapomnienie...</p>
<p>Kokuos Miszczyński.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[John Maxwell Coetzee "Młodość"]]></title>
<link>http://oryszczyszyn.wordpress.com/2007/12/23/john-maxwell-coetzee-mlodosc/</link>
<pubDate>Sat, 22 Dec 2007 22:40:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://oryszczyszyn.pl.wordpress.com/2007/12/23/john-maxwell-coetzee-mlodosc/</guid>
<description><![CDATA[Oto laureat literackiej Nagrody Nobla, John Maxwell Coetzee,  napisał autobiograficzną opowieść]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><img src="http://oryszczyszyn.wordpress.com/files/2007/12/coetzee.jpg" align="left" height="203" width="130" />Oto laureat literackiej Nagrody Nobla, John Maxwell Coetzee,  napisał autobiograficzną opowieść o własnym upadku, a mnie - rówieśnikowi bohatera powieści pod tytułem "Młodość", przyszło czytać tę historię niezrealizowanych planów nietrywialnego życia właśnie teraz, gdy sam zbliżam się do wieku, w którym bohater powieści wieści swoją klęskę.</p>
<p align="justify">Książka J.M. Coetzee to w mniejszym niż mi się początkowo wydawało stopniu powieść kolonialna. Bohater - co prawda - opuszcza rodzinną Południową Afrykę, próbując uwolnić się od duszących go więzów rodzinnych. Przybywa do Londynu, gdzie próbuje "nowego otwarcia". Ma ambicje poetyckie, chce uciec przed trywialnością zdeterminowanego "naturalnym porządkiem rzeczy" życia zwykłych ludzi. Walka z determinizmem ludzkich losów, próba zapanowania choćby częściowego nad własnymi losami, przewija się na kartach książki od pierwszych do ostatnich jej stron. Próby zbudowania głębokiego i niebanalnego związku uczuciowego kończą się albo niepowodzeniem albo - co gorsza - sytuacją nieznośnego zawieszenia, niedookreślenia, drażniącego niedopowiedzenia. Kobiety nie spełniają oczekiwań, których bohater sam nie jest w stanie sprecyzować. Londyn albo drażni wielkomiejską opresywnością, albo przeraża niemożliwością zrealizowania ogromnych możliwości jakie sam stwarza.</p>
<p align="justify">Sytuacja, w jakiej znajduje się bohater powieści, jest sytuacją człowieka zawieszonego pomiędzy utraconą, odległą o tysiące kilometrów niezrealizowaną i nudną młodością a dorosłością wieku średniego, która daje wybór: albo kariera na kierowniczym stanowisku, albo pasek od spodni na szyję. Te kilka lat, które dzieli ukończenie edukacji od magicznej trzydziestki na karku, ukazane jest jako czas napięcia, podejmowania walki z samym sobą. Naiwność młodzieńca przekonanego, że z dnia na dzień jest w stanie zmienić całe swoje życie zderza się z twardą rzeczywistością, w której nawet długoletnia praca nad charakterem nie musi przynieść żadnych rezultatów.</p>
<p align="justify">To zderzenie młodości z dojrzałością, pomiędzy którymi jest te kilka lat zawieszenia, emocjonalnej burzy, która równie dobrze jest emocjonalną pustką, opisuje Coetzee z chłodem i dystansem, do którego trudno się początkowo przyzwyczaić. Ta napisana lekkim, przejrzystym, pozbawionym zbędnych ozdobników stylem proza wywołuje u czytelnika efekt dokładnie przeciwny do tego, na jaki wskazywałaby jej forma. To nie jest słowiańskie wypruwanie z trzewi najgłębszych tajemnic, to raczej emocje wypowiadane z estymą i nobliwością Obywatela Imperium Brytyjskiego. Z perspektywy człowieka wschodu potęguje to efekt emocjonalności, jak gdyby przeczuwane przez czytelnika emocje znajdywały ujście właśnie w jego osobistym odbiorze dzieła.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nasza Klasa 2]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/09/20/nasza-klasa-2/</link>
<pubDate>Thu, 20 Sep 2007 08:09:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.pl.wordpress.com/2007/09/20/nasza-klasa-2/</guid>
<description><![CDATA[Wielu z nas szuka jednak utracona mlodosc wiedziony sentymentami beztroskich lat. Nie da sie ukryc, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wielu z nas szuka jednak utracona mlodosc wiedziony sentymentami beztroskich lat. Nie da sie ukryc, chcialoby sie tam wrocic. Chocby na chwilke. Teraz nam sie wydaje, ze Wtedy bylo tak fajnie i latwo, choc Wtedy nam sie wydawalo, ze zycie jest okropne, bo trzeba odrabiac lekcje.<!--more--></p>
<p>Teraz wiemy lepiej. I wracamy. Wracamy do Naszej Klasy, gdzie coraz wiecej znajomych sie pojawia. Kazdego dnia ktos "nowy" sie zapisuje. Nie bylismy przyjaciolmi, ale chetnie pogadamy, pokazemy zdjecia, a nawet umowimy sie na spotkanie klasowe. Kazdego dnia z wielka taka ciekawoscia sprawdzam, czy ktos nastepny sie "odnalazl"...  (suspens, ze prawie Hitchcock)... ????? Jak wyglada, co robi, jak mu sie wiedzie... czy tez go wywialo gdzies w inny zakatek swiata (a wiekszosc wywialo, silny wiatr musial byc!)...??? Wydoroslelismy, troszke postarzelismy, ale musze przyznac, ze wygladamy o niebo lepiej, niz Wtedy. Tamte ortalionowe lub zorzetowo-plastikowe fartuszki, (bo te przymusowe wdzianka nawet na miano mundurka nie zaslugiwaly), niekonkretne fryzury, niepewne miny, zgarbione plecy (bo rodzice mowili "wyprostuj sie!") i te nieproporcjonalnie dlugie ramiona... juz pod koniec podstawowki... wszystko bylo piekne, jak kulawy na chybotliwej drabinie z reka w gipsie. Ach!</p>
<p>Dzisiaj "odnalazly sie" az dwie osoby! Wczoraj jedna! I przedwczoraj jedna!!</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
