<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>mloda &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/mloda/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "mloda"</description>
	<pubDate>Mon, 13 Oct 2008 17:03:01 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Uzależnienie]]></title>
<link>http://fallen0ne.wordpress.com/?p=23</link>
<pubDate>Mon, 28 Jul 2008 17:34:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>fallen0ne</dc:creator>
<guid>http://fallen0ne.pl.wordpress.com/2008/07/28/uzaleznienie/</guid>
<description><![CDATA[Jestem uzależniony od czułości i zawsze jestem na głodzie bo samotność to moje drugie imię. 2]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem uzależniony od czułości i zawsze jestem na głodzie bo samotność to moje drugie imię. 2 lata temu straciłem jedyną prawdziwą miłość i mam pozamiatane, wciąż uczę się żyć bez niej, ale nie potrafię. Przeraża mnie wszystko. Przeraża mnie przyszłość, praca, nowi ludzie, których poznam zaczynając studia od nowa, przeraża mnie to, że znowu wezmę się za jakąś łajzę i stracę tylko czas usiłując ją pokochać jednocześnie wiedząc doskonale, że nikogo nie pokocham dopóki nie wygonię demonów, które siedzą we mnie od dwóch lat. "Dni, których nie znamy" od tego wszystko się zaczęło, do tej pory słysząc tę piosenkę tracę nad sobą kontrolę, staram się tej piosenki po prostu nie słuchać.</p>
<p>Przez ostatnie 4 dni była u mnie Kaś. Miało być dobrze, a wyszło jak zawsze. Skończyło się na tym, że codziennie przez pół dnia ona siedziała przy kompie, gadała na gg, przeglądała bahu i epulsa a ja nie miałem co ze sobą zrobić. Później się dowiedziałem, że ona siedziała przy kompie bo ja leżałem, albo czytałem książkę (chociaż byłem przekonany, że jest na odwrót, tj. ja leżę i czytam bo ona siedzi przy kompie i nie zwraca na mnie najmniejszej uwagi. Olałem to bo później było fajnie. W piątek przyjechała, odebrałem ją z dworca (jak już w końcu znalazłem ją na peronie) i poszliśmy do domu. Po drodze zjadłem sobie knyszę, czym wprawiłem młodą w stan skrajnego obrzydzenia. W domu ona siedziała przy kompie a ja przy niej i nabijaliśmy się z emo na epulsie i z jej znajomych na gg. Po 21 przyszedł sąsiad i obejrzeliśmy film. Dziwnie się zachowywał, przy niej się praktycznie nie odzywał, a wypadałoby, żeby po tym co ostatnio z nią wyczyniał powiedział jej chociaż "cześć". W sobotę wstaliśmy koło 10, ona siedziała przy kompie a ja czułem się olany. Po południu poszliśmy do miasta na obiad i spacer i wylądowaliśmy w KFC (ku wielkiemu mojemu niezadowoleniu). Nie najadłem się, ale za to napiłem jak dzik. Pogadaliśmy, było miło. Wieczorem poszliśmy na fontannę koło przyrodniczego, gdzie jedliśmy ogórki konserwowe i chlapaliśmy się wodą. To było po prostu niesamowite. Po powrocie do domu siedzieliśmy se i robiliśmy se jaja z ludzi. W niedzielę od rana miałem doła - młoda zostawiała mi za dużo czasu na myślenie. Uświadomiłem sobie, że nie mam kompletnie nikogo, z kim w razie "W" mógłbym pogadać, wyżalić się czy nie wiem, przytulić. Kasię to strasznie wkurzało, ale nie zrobiła nic, żeby mnie z tego doła wyciągnąć - wręcz przeciwnie: miała pretensje i marudziła. Poszliśmy w końcu na obiad do chińskiej knajpy i jedliśmy pałeczkami(lansik, lansik). Wtedy już wszystko było dobrze, wygadałem się (zero prób pocieszania, może i lepiej, chociaż...). Łaziliśmy potem po mieście, byliśmy na wyspie słodowej po ciemku oglądać miasto, śmialiśmy się z ludzi, wyzywaliśmy się</p>
<blockquote><p>- jesteś chujem<br />
- jesteś gównem!</p></blockquote>
<p>Potem poszliśmy z ogórkami na fontannę, ale już nie było tak fajnie jak dzień wcześniej, jakoś głupio lała. W drodze powrotnej postanowiłem się wyegzaltować i powiedziałem coś w stylu:</p>
<blockquote><p>Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i siostrą, dziękuję, że jesteś i mimo, że cały dzień mnie olewasz i siedzisz przy kompie to jesteś cudowna i kocham cię</p></blockquote>
<p>Na co zamiast zwykłego "ja ciebie też" usłyszałem "jesteś przekutasem", które uznałem za odpowiedź równorzędną. Dzisiaj, tj w poniedziałek wyszliśmy z domu wcześniej, poszliśmy do ogrodu japońskiego a następnie do sklepu orientalnego i chińskiej knajpy. Obiecałem Kasi, że kupię jej arafatkę, ale były tak skurwysyńsko drogie, że nie miałem tyle kasy i jej nie kupiłem. Połaziliśmy jeszcze po arkadach i dwie godziny przed odjazdem byliśmy na dworcu. Kupiłem młodej bilet (za jej pieniądze) dałem jej resztę i wywiązała się rozmowa:</p>
<blockquote><p>- To teraz idziemy na lody do mcdonalda i na picie do kfc - zaproponowałem<br />
- do macdonalda na frytki<br />
- dobra, ale ty stawiasz<br />
- sama sobie kupię<br />
- no dzięki, jesteś egoistką wiesz? // jakby nie patrzeć przez ostatnie 4 dni kupowałem jej wszystko - bilety, jedzenie, picie, ogórki<br />
- i kto to mówi, jesteś chujem<br />
- mam sobie iść?<br />
- idź<br />
- no to idę, cześć - zacząłem iść przed nią<br />
- oddaj mi plecak<br />
- a no tak, zapomniałem - podałem jej plecak - naprawdę mam sobie iść?<br />
- tak, idź</p></blockquote>
<p>Wyszedłem z dworca, kupiłem sobie wodę, wypiłem, dałem jej chwilę na ochłonięcie i wróciłem do niej</p>
<blockquote><p>- miałeś sobie iść - powitała mnie<br />
- nie chciałem. O co ci chodzi?<br />
- o gówno. Idź sobie.</p></blockquote>
<p>I poszedłem. Antyś twierdzi, że albo chodzi o tę arafatkę(niedotrzymana obietnica), albo o to, że cała ta przyjaźń była o kant dupy rozbić. Jeśli chodzi o niedotrzymane obietnice to Kaś mnie przebiła (doliczyłem się 3, pewnie jakbym się zastanowił to bym więcej znalazł). W zasadzie nie wiem o co poszło, nie wiem czy Antyś ma rację, mam nadzieję, że obie opcje są błędne i chodziło cholera wie o co, rozchwianie emocjonalne albo coś. Podejrzewam, że to oznacza koniec naszej przyjaźni, ale z nami różnie bywało, więc nie warto nic przedwcześnie zakładać. Mam tylko nadzieję, że dowiem się o co poszło bo wizja "nasza przyjaźń była warta 36 zł" jest dla mnie tak samo chujowa jak wizja "nasza przyjaźń nie istniała".</p>
<p>Wszystko to podsumowuję krótko: kochanie nie wychodzi mi na dobre: 4 dni starania się być najlepszym przyjacielem i bratem, za które otrzymałem 4 dni olewania mnie, wydawania mojej kasy i "idź sobie" na pożegnanie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[...słowo o frustracji...]]></title>
<link>http://blackops.wordpress.com/?p=72</link>
<pubDate>Tue, 22 Jul 2008 08:47:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Black Ops</dc:creator>
<guid>http://blackops.pl.wordpress.com/2008/07/22/slowo-o-frustracji/</guid>
<description><![CDATA[
Lubię usiąść z Młodą, z zimną butelką i z jakimś serialem, albo bez; lubię zasypiać o st]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://scrapsofreality.net/blogimg/crosschair.jpg" alt="...na stos..." /></p>
<p>Lubię usiąść z Młodą, z zimną butelką i z jakimś serialem, albo bez; lubię zasypiać o stosunkowo normalnej porze. Lubię budzić się w ciepłym łóżku nie wcześniej, niż w okolicach ósmej. 30 długości basenu raz na jakiś czas. Wiosłowanie po nieznanych wcześniej jeziorkach. Snucie się po nieznanych miastach, nieplanowany wypad do cukierni czy inne podobne niespodzianki.</p>
<p>Podobno człowiek się nie zmienia. Ale najwidoczniej się starzeję, bo mięknę. Tylko w sieci jestem strasznym frustratem, czyhającym na niewinne ofiary mojego cynizmu.</p>
<p>[tu miejsce na patetyczny opis moich wad. I frustracji.]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Upadek konsumpcjonizmu]]></title>
<link>http://blackops.wordpress.com/?p=40</link>
<pubDate>Mon, 09 Jun 2008 14:15:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>Black Ops</dc:creator>
<guid>http://blackops.pl.wordpress.com/2008/06/09/upadek-konsumpcjonizmu/</guid>
<description><![CDATA[
&#8220;Nienawidzę supermarketów&#8221; to fraza nieco zbyt mocna, ale daje pojęcie o wektorze mo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://scrapsofreality.net/blogimg/cart1.jpg" alt="...upadło się temu wózkowi..." /></p>
<p>"Nienawidzę supermarketów" to fraza nieco zbyt mocna, ale daje pojęcie o wektorze moich uczuć do tychże. Możliwość wyboru spośród 30 rodzajów serka jest możliwością miłą, niemniej czasem potrzebny jest serek jeden, konkretny. I weź go człowieku upoluj. Czy zmywacz do paznokci. Czy inne takie.</p>
<p>Wszystkim obecnym w sobotę w wiadomym miejscu dziękuję za przybycie - i polecam się na przyszłość. Wszystkim nieobecnym przekazuję wyrazy nadziei, że bawili się dobrze gdzie indziej.<br />
Specjalne podziękowania dla Młodej, która jest młoda, piękna i <em>supportive</em>. I piękna.</p>
<p>[Foto: bodajże Wigilia Bożego Narodzenia 2006 ...zgodnie z życzeniem. Jesus pwns shopping.]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[.....icki masz wpier....]]></title>
<link>http://musek.wordpress.com/?p=184</link>
<pubDate>Mon, 02 Jun 2008 19:29:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>musek</dc:creator>
<guid>http://musek.pl.wordpress.com/2008/06/02/icki-masz-wpier/</guid>
<description><![CDATA[Wraz z Kamilem wyręczyłem pewnego pana w kwesti robienia zdjęc ślubnych. Było dośc śmiesznie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wraz z Kamilem wyręczyłem pewnego pana w kwesti robienia zdjęc ślubnych. Było dośc śmiesznie momentami;)</p>
<p>zajebiści w akcji</p>
<p><img src="http://musek.files.wordpress.com/2008/06/zaj.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://musek.files.wordpress.com/2008/06/img_1461.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://musek.files.wordpress.com/2008/06/img_1478.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://musek.files.wordpress.com/2008/06/img_1601.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://musek.files.wordpress.com/2008/06/img_1605.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://musek.files.wordpress.com/2008/06/img_1628.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://musek.files.wordpress.com/2008/06/img_1633.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://musek.files.wordpress.com/2008/06/img_1646.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://musek.files.wordpress.com/2008/06/img_1651.jpg" alt="" /></p>
<p>PS: Prawdziwy fotograf ma zawsze korkociag!... i scyzoryk MacGayvera:D</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[...notabene...]]></title>
<link>http://blackops.wordpress.com/?p=30</link>
<pubDate>Tue, 20 May 2008 18:10:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Black Ops</dc:creator>
<guid>http://blackops.pl.wordpress.com/2008/05/20/notabene/</guid>
<description><![CDATA[
&#8230;jestem zły, bo zimny i cyniczny.
Musiałem się z kimś tym podzielić.
[foto: obok wyjątk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://scrapsofreality.net/blogimg/flowerz.jpg" alt="...dla wyjątkowej kobiety..." /></p>
<p>...jestem <em>zły, bo zimny i cyniczny</em>.</p>
<p>Musiałem się z kimś tym podzielić.</p>
<p>[foto: obok wyjątkowej kobiety, obecnie kwitnące zapewne w Ogrodzie Botanicznym we Wrocławiu]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wszystko jest fikcją                               (by młoda)]]></title>
<link>http://scypion.wordpress.com/?p=37</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 21:11:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>kuriaczek</dc:creator>
<guid>http://scypion.pl.wordpress.com/2008/04/30/wszystko-jest-fikcja-by-mloda/</guid>
<description><![CDATA[
W tym cholernym życiu potrzebna jest miłość.
Bez niej jest wieczna pustka, która dusi, zabija,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><span class="postbody"><em><br />
<strong>W tym cholernym życiu potrzebna jest miłość.<br />
Bez niej jest wieczna pustka, która dusi, zabija, męczy.<br />
I wtedy nie można być sobą.<br />
Jest się dla siebie zupełnie obcym.<br />
Tak zupełnie i bez reszty obcym dla samego siebie.'<br />
</strong><br />
Barbara Rosiak.<br />
'Pamiętnik narkomanki'</em><br />
</span></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://img380.imageshack.us/img380/2589/butterflyofpainbysandmaqv9.jpg" alt="" width="200" height="258" /></p>
<p><span class="postbody"><br />
Fragmenty wyjęty z kontekstu książkowej narkomańskiej miłości.<br />
Ma w sobie dużo racji. Należy na niego odpowiednio popatrzeć, na pewno nie przez pryzmat całej książki, ale tylko jako te kilka samodzielnych zdań.<br />
Prędzej czy później największy zgorzknialec zrozumie, że nie potrafi być dłużej sam. Pustka zacznie go wyniszczać.<br />
Zresztą, jak można żyć w świecie bez miłości? Ktoś może mi odpowiedzieć?<br />
Jeśli by jej nie było, nie byłoby Nas. Sami nawzajem byśmy się pozabijali, skacząc sobie do gardeł. To przykre, ale jakże prawdziwe.<br />
A ta prawdziwa miłość zaczyna wyginać… Traktujemy siebie jako największych wrogów. Tylko co jest motorem, który to tak nakręca?<br />
Chyba Nasz egoizm.<br />
A ten, kto twierdzi, że nie jest egoistą niech weźmie kamień i uderzy się nim w głowę.<br />
Nie ma chętnych? Nic dziwnego. W każdym z Nas drzemią pokłady egoizmu. Jedni są nim przepełnieni i nie widzą świata poza sobą. Zaś reszta ma minimalne wymagania względem własnej osoby. Skrupulatnie je spełnia i żyje dla innych.<br />
Egoizm wyniszcza resztki człowieczeństwa, wyniszcza nasze uczucia…i pozostawia pustkę.<br />
Naprawdę, aż tak chcemy być obcy dla siebie? Nie poznawać siebie? Nie widzieć w drugiej osobie nic?<br />
Ja tak nie chcę. Miłość otwiera duszę. Pozwala zrozumieć życie i otaczający Nas świat.<br />
A w drugiej osobie możemy odnaleźć to czego szukamy… to co jest naszym celem.</span></p>
<p style="text-align:center;"><em>(Autor: młoda)</em></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
