<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>mity &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/mity/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "mity"</description>
	<pubDate>Sun, 07 Sep 2008 07:17:11 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Mitologia - Jan Parandowski]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/?p=830</link>
<pubDate>Tue, 02 Sep 2008 17:57:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/?p=830</guid>
<description><![CDATA[Pierwszy dzień szkoły, a już zadano mi przeczytanie mitologii Parandowskiego. Na za tydzień, na ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwszy dzień szkoły, a już zadano mi przeczytanie mitologii Parandowskiego. Na za tydzień, na wtorek. Nie, nie całą, wybrane mity. Zacząłem grzebać po Sieci w poszukiwaniu ebooka i znalazłem. W RTF jak zwykle :S Przerobiłem go na PDF, usuwając przy okazji ręczne znaki dzielenia wyrazów :S</p>
<p><a href='http://byisk.wordpress.com/files/2008/09/jan-parandowski-mitologia.pdf'>jan-parandowski-mitologia - pobierz</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/files/2008/09/screenshot-jan-parandowski-mitologiapdf.png"><img src="http://byisk.wordpress.com/files/2008/09/screenshot-jan-parandowski-mitologiapdf.png" alt="" width="616" height="631" class="alignnone size-full wp-image-832" /></a></p>
<p>b.YISK</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Macieja Iłowieckiego refleksje o nauce]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/?p=486</link>
<pubDate>Tue, 12 Aug 2008 20:36:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/?p=486</guid>
<description><![CDATA[
źródło
Spór szkiełka z mędrcem. Kilka refleksji o nauce
Nowe Państwo
&#8220;Ludzie obserwuj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://nfajw.files.wordpress.com/2008/08/maciej-ilowiecki.jpg"><img src="http://nfajw.wordpress.com/files/2008/08/maciej-ilowiecki.jpg?w=200" alt="" width="200" height="160" class="alignnone size-medium wp-image-488" /></a><br />
<a href="http://bumerang.interia.pl/nasi-goscie/news/maciej-t-ilowiecki,849741">źródło</a></p>
<p><a href="http://www.nowe-panstwo.pl/artykuly.php?AID=1135"><strong>Spór szkiełka z mędrcem. Kilka refleksji o nauce</strong></a><br />
<strong><em>Nowe Państwo</em></strong><br />
"Ludzie obserwujący dziś kondycję nauki dostrzegają dwa niepokojące zjawiska. Po pierwsze, niezwykłą przemianę roli samych uczonych, którzy kiedyś czuli odpowiedzialność za życie społeczne, a ich autorytet w nauce wziął się z bycia autorytetem moralnym. Dlaczego dzisiaj jest tak mało w nauce (nie tylko polskiej) takich autorytetów?<br />
Po drugie: łatwo zauważyć, że coś niedobrego dzieje się w światowej i polskiej społeczności naukowej w tym sensie, że ogromnie zwiększa się liczba oszustw, plagiatów i różnych niegodziwości. Czy tak jest tylko dlatego, że zawód naukowca stał się masowy (zatem i niegodziwości "zmasowiały") i że media z lubością donoszą o aferach, dlatego upowszechniają skrzywiony obraz? Czy może wiąże się to z ogólnym, dostrzegalnym w każdym zawodzie upadkiem etosu? Zapewne rolę odgrywają wszystkie wymienione przyczyny i pewnie jeszcze inne, ale chodzi o skutki.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kriti: Ruiny]]></title>
<link>http://trzecieoko.wordpress.com/?p=142</link>
<pubDate>Thu, 31 Jul 2008 12:05:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>trzecieoko</dc:creator>
<guid>http://trzecieoko.wordpress.com/?p=142</guid>
<description><![CDATA[Takie chodzenie sobie po ruinach noszących ślady minionej przeszłości bywa zajęciem wymagający]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Takie chodzenie sobie po ruinach noszących ślady minionej przeszłości bywa zajęciem wymagającym, ale i dla wymagających. Klimatyczne pozostałości po dawnym czasie robią za swego rodzaju trampolinę do pełnych piruetów i meandrów historii skoków w otchłań czasu. Albo za odręczny szkic, na którym kolory, kształty i perspektywy dziejowe domalowuje wyobraźnia. Do takich akrobacji intelektualnych należy być porządnie przygotowanym - wypada trochę poczytać, w źródłach pogrzebać, otworzyć szeroko zmysły i nakręcić fantazję. Oraz wymagać od ruin tego samego. Ruiny winny delikatnie zarysowywać scenerię, inspirować, przyciągać...</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/1.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-144" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/1.jpg?w=474" alt="" width="474" height="632" /></a></p>
<p>Przed przybyciem na Kretę podciągnąłem się nieco z wiedzy o jej przeszłości. Odświeżyłem historie o królach , piratach , imperatorach, filozofach, Deadlach i Ikarach, Tezeuszach, Minotaurach i pomniejszych kreaturach zaludniających jej pół-mityczne początki. <!--more-->Po czym trafiłem najpierw do Knossos, potem do Gortyny. Pierwsze miejsce wywiązało się ze swej  roli trampoliny w historię średnio raczej, za to drugie wyśmienicie.</p>
<p><strong>Knossos</strong><br />
Kilkanaście wieków przed naszą erą nieproszone przez nikogo fale tsunami roztrzaskały wielgachne obszary pałacowe w północnej Krecie. Potem na to jeszcze najechali różni tacy z północy i to co zostało zburzyli spalili i złupili, także kilkaset lat później to co zostało z dawnej cywilizacji przypomniało bardziej labirynt gruzów niż stolicę państwa. Dlatego też pewnie potomnych poniosła wyobraźnia i  wkręcili sobie, że były to loch dla Minotaura umieszczonego tam z powodu swej wątpliwej urody i aspołecznego sposobu bycia przez króla ojca, co chciał zatuszować sprawę klątwy Posejdona. Gawęda rozkręcała się i tak pojawił się w niej ateński Tezeusz, pogromca Minotaura jak i sekundująca mu piękna Ariadne. Zaraz też doszlusował do niej osobny wątek w postaci budowniczego całego kompleksu Dedala i Ikara syna jego, który zginął podczas próby ucieczki z tej cudnej wyspy przez lekkomyślność własną. Co ciekawe mity żyły sobie potem w najlepsze własnym życiem za to wkrótce zapomniano w ogóle gdzie cały ten labirynt / pałac się mieścił. Dopiero  jakieś sto lat temu pewien Anglik co nieco namierzył i odkopał.</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/2.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-145" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/2.jpg?w=474" alt="" width="474" height="632" /></a></p>
<p>Ten pan archeolog był niestety jednym z tych co chcieli dobrze, a wyszło jak zawsze. Wymyślił on sobie bowiem, że on ten pałac władców minojskich zrekonstruuje taki jaki (w jego mniemaniu) był u zarania. Przynajmniej we fragmentach. Tak więc odlano z betonu starożytne kolumny, narysowano pradawne freski, tam gdzie zachowały się trzy schodki i kawałek murka, stanęła klatka schodowa i zbrojona ściana. Na wejściu wstawili bramkę na bilety a przy wyjściu sklepy z pamiątkami, o bok parking dla turystów którzy skuszeni ofertami biur zjeżdząją tłumnie. W celu rzucenia okiem na tron Minosa i sale przyozdobioną (XXwiecznymi) freskami trzeba stanąć w takiej kolejce. Brr...</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/3.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-146" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/3.jpg?w=472" alt="" width="472" height="354" /></a></p>
<p>Ogólnie Knnossos mi się nie spodobało. Lubię, bardzo lubię stare miejsca, ale to zostało wyraźnie zepsute. Powiew wieków ulotnił się stąd na dobre i zaszył gdzieś w górach, a gdy próbuje wrócić, płoszą go grupy niemieckich emerytów na wczasach pstrykający zdjęcia z betonową kolumną pomalowaną na czerwono, bo kiedyś w tym miejscu pewnie stała kolumna drewniana.</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/4.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-147" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/4.jpg?w=474" alt="" width="474" height="632" /></a></p>
<p>Mozna podejść do sprawy inaczej i zamiast wytykać ruinom brak autentyzmu posłuchać opowieści przewodnika. Dowiedzieć się idzie, że na malowidłach minojskich mężczyźni i kobiety różnią się kolorem skóry (czerwony dla Kreteńczyków, biały dla Kretenek) dlatego, żę nie różnią prawie inaczej. Obie płcie zakładały na siebie jeno krótką spódnicę i topless paradowały z włosem długim rozwianymi kręconym nieco. Znaczy to, że na dawnej obowiązywał jednaki status płci brzydkiej i niebrzydkiej, co się w owych czasach spotykało rzadko. W innych czasach zresztą też.</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/5.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-149" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/5.jpg?w=472" alt="" width="472" height="354" /></a></p>
<p>Przyjemność ze słuchania przewodnika psuje jednakowoż rezydent, który tłumaczy z angielskiego na polski, to co większość już zrozumiała, przez co grupa się wlecze i wlecze. Wymknąłem się jej poszukać śladów Minotaura na własną rękę, tam zrobiło się nieco klimatyczniej.</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/61.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-162" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/61.jpg?w=472" alt="" width="472" height="345" /></a><br />
Ale tych klimatów za dużo tez nie było. Także opuściłem Knossos niepocieszony.</p>
<p><strong>Gortyna</strong><br />
Kiedy Knossos przeistoczyło się już dawno w stertę kamieni, a wyspa przestała być wiodącą potęgą w tej części płaskiego jeszcze wówczas świata i wojny którymi żyły całe pokolenia : trojańska, perska, peloponeska przechodziły jakby z boku powstało tu miasteczko - ośrodek religijny i naukowy. Naukowy tak bardzo, że odwiedzany swego czasu przez Ateńczyka o imieniu Arystoteles... Wraz z cała wyspą zostało trochę potem zagarnięte przez konstruujących orbrzymiaste imperium Rzymian.</p>
<p>Zdobywcy, pragnąc zapewne zrobić na złość kręcącym na nich nosem mieszkańców północnych metropolii umieścili stolicę wyspy (i prowincji w ogóle)  właśnie tutaj - w Gortynie. Tym sposobem na elementy greckie nałożyły się rzymskie, a potem, parę wieków potem, doszły jeszcze chrześcijańskie.</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/7.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-151" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/7.jpg?w=472" alt="" width="472" height="354" /></a></p>
<p>Przez długi czas na świecie było tak, że domki mieszkalne i użyteczności publicznej stawiano z lichego materiału podczas gdy dobra substancja szła na konstrukcje służące jednemu z dwóch celów - religii albo wojnie. Z tego powodu, szukając obiektów starszych niż kilkaset lat prawie zawsze trafimy na świątynie albo warowne zamki. Nie inaczej jest w Gortynie - najlepiej zachował się właśnie kościółek św. Tytusa - pierwszy chrześcijański kościół na Krecie. Tytus był tu takim jakby pierwotnym biskupem młodej działającej jeszcze na pół w konspiracji chrześcijańskiej gminy. Założyli ją entuzjaści nowego kultu przez entuzjastów  przybywający raz po raz  z Palestyny, w Nowym Testamencie znajdziemy list jednego z nich - św. Pawła do Tytusa, tego właśnie samego Tutusa. Ogniska wiary znajdowały się nieopodal - w jaskiniach Matali odprawiano nabożeństwa i chowano zmarłych. Po legalizacji religii w IV stuleciu wzniesiono tu właśnie kościółek, który wciąż spowija aura pierwszych wieków po Chrystusie.</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/8.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-152" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/8.jpg?w=474" alt="" width="474" height="632" /></a></p>
<p>Nie zagląda tu wielu turystów, nikt na szczęście nie wpadł na pomysł, by do stojącej jeszcze wschodniej ściany dobudować pozostałe trzy, otynkować zagipsować i udawać że są stare. Jak w Knossos. Zwalone filary leżą tu od wieków tak jak padły, a w załomach tych, które wciąż stoją pozwolono gnieździć się gołębiom. Kościół jest ewidentnie stary, ale nie jest to starość spotykana u nas zanurzająca od razu przybyszów mrokach średniowiecza, ale  jeszcze bardziej magicznego. Prosta przedromańska bryła i  brak sufitu przybliżają do pierwotnych początków wzrastającego dopiero  kultu, który wkrótce zdominował pół świata.  Tu nich nie stoi  na przeszkodzie, by spocząć na jednym z kamieni, oprzeć spocone plecy o gipsowe ściany i posłuchać w chłodzie cienia jak pulsuje tutejsza ziemie. Wyczuć w oddechu tej ziemi tętna tych, co zbierali się w tym pomieszczeniu zwróceni twarzami w kierunku Jerozolimy, w stronę Syjonu, składali hołd młodemu jeszcze Bogu.</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/9.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-154" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/9.jpg?w=474" alt="" width="474" height="632" /></a></p>
<p>Poza kościołem w Gortynie znajdziemy polanę z oliwami starymi jak sam kościół. i przywołującymi podobne wrażenie. Kto słyszał w psalmach biblijnych o pięknie gajów oliwnych, spojrzy tu i je sobie  właściwie dopiero teraz unaoczni.</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/10.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-155" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/10.jpg?w=474" alt="" width="474" height="632" /></a></p>
<p>Są też pozostałości po miejscu publicznym, gdzie gromadzić się mogły większe ilości mieszkańców.</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/11.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-156" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/11.jpg?w=472" alt="" width="472" height="354" /></a></p>
<p>Za tym, że był to sąd przemawia odnaleziony nieopodal Kodeks z Gortyny. Jest to spisany ówczesnym pismem linearnym zbór praw ówczesnych, który przybywał studiować sam Arystoteles właśnie. Metoda zapisu zwie się "jak wół orze" co oznacza, że choć abecadło użyte do złudzenia przypomina to z tutejszych znaków drogowych, to linijki zapisywane są naprzemiennie raz od lewej do prawe, a zaraz na odwrót. Ciekawe czemu się to nie przyjęło... Trochę latek tablicom z inskrypcjami już stuknęło, a one wciąż są straszliwie czytelne i robią wrażenie , zupełnie jakby były to zapomniane zaklęcia czy tajemnica położenia Atlantydy, nie jakiś prawniczy bełkot ;)</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/12.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-157" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/12.jpg?w=472" alt="" width="472" height="354" /></a></p>
<p>Na deser jest kilka rzymskich posągów, większość co prawda bez kończyn górnych i dolnych a także bez twarzy, bo kto by z okolicznej wioski nie chciał mieć doniczki o twarzy bogini czy starożytnego stracha na wróble.</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/07/14.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-159" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/07/14.jpg?w=472" alt="" width="472" height="354" /></a></p>
<p>Tymczasem duchy odległych czasów kręcą się po okolicy i filują zza winkla ,a  w chwili (nie)uwagi porywają w  klimat swoich dni...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[SMS-y niebezpieczne dla życia]]></title>
<link>http://nowetechnologie.wordpress.com/?p=74</link>
<pubDate>Thu, 31 Jul 2008 08:30:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>nowetechnologie</dc:creator>
<guid>http://nowetechnologie.wordpress.com/?p=74</guid>
<description><![CDATA[Coraz większą liczbę użytkowników telefonów komórkowych atakuje mania SMS-owania. Jest tak ź]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="articleLead">Coraz większą liczbę użytkowników telefonów komórkowych atakuje mania SMS-owania. Jest tak źle, że Lekarze z American College of Emergency Physicians wydali ostrzeżenie o niebezpieczeństwach, które grożą tym, którzy nie potrafią oderwać się od SMS-ów.</p>
<p>Lekarze apelują, by nie rozmawiać przez telefon komórkowy oraz nie wysyłać SMS-ów podczas czynności ruchowych, jak na przykład chodzenie po ulicy czy jazda na rowerze.</p>
<p>Z kroniki policyjnej wynika, że mania SMS-owania to wielki problem. Stróże prawa alarmują, że rośnie liczba wypadków, którymi ofiarami są SMS-ujący piesi, rowerzyści czy motocykliści.Wiadomo także o dwóch śmiertelnych wypadkach - osoby były tak zajęte wysyłaniem SMS-ów, że nie zauważyły nadjeżdżającego samochodu.(interia.pl)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kriti]]></title>
<link>http://trzecieoko.wordpress.com/?p=42</link>
<pubDate>Fri, 30 May 2008 15:51:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>trzecieoko</dc:creator>
<guid>http://trzecieoko.wordpress.com/?p=42</guid>
<description><![CDATA[Na Krecie rzeczy miały się i mają nieco mitycznie. Na samym początku w ktorejś z tamtejszych ja]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Na Krecie rzeczy miały się i mają nieco mitycznie. Na samym początku w ktorejś z tamtejszych jaskiń urodził się Zeus, ze skalistych zboczy spoglądał na ziemie tą przepiękną i cieszył się, że kiedyś to wszystko będzie jego. Tenże Zeus trochę lat później przybrał postać byka i porwał pewną piękność azjatycką, pląsającą po łąkach księżniczkę Europę i przywiódł na Kretę właśnie, do gaju oliwnego takiego jak ten...</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/gortyna-stare-oliwy2.jpg" alt="" width="480" height="640" /></p>
<p>...gdzie Europa uległa nieodpartemu urokowi Gromowładnego i została jego n-tą kochanką. Z tej namiętności urodził się między innymi Minos, kolejny mityczny figurant, król-symbol cudnej cywilizacji jaka na tam rozkwitła. Jest bowiem w micie o porwaniu jeszcze takie znaczenie:<!--more--> Kreta jest wyspą, oddaloną jednako daleko od brzegów kontynentu jak i od Azji czy Afryki. I podczas gdy w dwóch ostatnich istniały już piramidy, rolnictwo, pismo i wiszące ogrody to szczytem możliwości naszych praziomków był góra Biskupin. I tak Zeus przeniósł królewską krew a zatem i cała dostojność cywilizacji z Azji na nowe lądy nazwane odtąd - od imienia pięknej księżniczki - Europą. Tam się to wszystko zaczęło, zresztą wydaje sie to całkiem logiczne, bo gdy na stałym lądzie grasowali barbarzyńcy, hydry, cyklopy i inna dzicz kudłata to wyspa zapewniała od tych atrakcji ochronę. Tak że spokojnie się Minojczycy rozwijali i mieli sobie pałace, flotę, wino, freski, byki, świątynie, tańce, równouprawnienie, oliwę z oliwek, Minotaura i majstra Dedala co mu labirynt skonstruował. (a ruiny tego można zwiedzać z przewodnikiem lub bez)</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/knossos-freski.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p>Dedal zresztą - kolejna postać mityczna - przepowiedział niejako przyszłość wyspy. Tak się bowiem składa, że tysiące gości przybywa tu właśnie jego nowatorskim sposobem, to znaczy na skrzydłach. Co prawda nie zlepionych z piór i wosku, bo z tych materiałów czarterowe Boeingi nie korzystają, ale symbolika spadania z obłoków zostaje zachowana.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/dscn7715.jpg" alt="" width="480" height="342" /></p>
<p>Gości sprowadza zresztą to samo co w owych mitycznych czasach - wyspa jest wciąż tak samo daleko od kontynentu co od Afryki albo Azji, przez co między znajome elementy europejskie wkradają się hece jakby z innej trochę bajki...</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/malunki.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p>Takim sprowadzonym i przyciągniętym inna bajką stałem się sam na początku maja. Pora okazała się idealna, bo po tym jak samolot gruchnął o nawierzchnię lotniska w Heraklionie i drzwi otwarły się na oścież pasażerami nie owładnęło wilgotne gorąco - wciąż panowała tu wiosna. Gdzie się nie ruszyć coś kwitło, a przeważnie były to rośliny bez nazwy (bo zupełnie się nie na znam na roślinności śródziemnomorskiej) przez co jeszcze bardziej tajemnicze i bardziej korzenno-wiosenne. Niektóre kojarzyłem z doniczek na polskich parapetach, ale tutaj przybrały rozmiary drzew, co porastały zawzięcie malownicze drogi, dzikie góry, podchodziły pod klify i przystrajały zatoki, a miasteczka wypełniały klimatem ciepła i witalności.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/rosl.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p>Same te elementy krajobrazowe w sobie zresztą również też estetycznie wysmakowane bywają. Zwłaszcza z drogi biegnącej wzdłuż brzegu tudzież przez wyspę na przestrzał serpentynami się gdzieś tam pnącej i skądś tam do morza spadającej, bo wtedy się to wszystko kręci i zmienia. Gra światła, gra cienia. Czar mar, kalejdoskop, kolorowe Kretki :)</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/pejzaz2.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/pejzaz1.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p>Ogólnie rzecz biorąc wyjazd miał na celu zapoznanie się z produktem turystycznym pod tytułem wczasy na Krecie, czyli zwiedzenie kilkunastu hoteli, które na co dzień wciskam bidnym turystom i zobaczenie najbardziej obleganych atrakcji.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/hotel1.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/hotel2.jpg" alt="" /></p>
<p>Plus na szczęście nieco mniej kolektywnego zwiedzania we własnym zakresie. Samo miejsce nie zwala z nóg totalną egzotyką, ale kryje się ona tu ówdzie rozbłyskując znienacka raz po raz. Bo niby to taki o zwykły europejski kraj, ale zaraz zaułkami przechadza się kapłan w czerni i bardzo brodaty, kierowca autobusu sam zagaduje ludzi z przodu i prowadzi wóz serpentynami rozmawiając przez komórkę, na ulicę przez sklepik wystawione są ryby homary i kraby, alfabet ze znaków drogowych pamięta dawno upadłe imperia, a na skałach nad autostradą pasą się kozy. Poza tym obecne wyspa służy głownie wypoczynkowi i nasiąka aurą relaksujących się tu ludzi, co razem z naturą niespiesznych, uśmiechniętych Greków od razu wprawia przybywających<span> </span>w błogi stan. To uczucie można jeszcze wzmocnić zaglądając to może niełatwo dostępnych ale bardzo cudnych miejsc nasączonych mocą i klimatem. One dopiero nakręcają w przybyszu radochę z życia i przygodę. Do niektórych z nich dotarłem, niektóre mnie minęły i czekają aż kolejny raz przyfrunę. Te co zbadałem utrwaliłem w pamięci a także na kliszy cyfrowej toteż w kilku następnych postach odwzoruję to co utrwalone. Niech magia przemówi! :)</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/widok.jpg" alt="" width="480" height="640" /></p>
<p>Grzesiek</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy zdrada to męska specjalność?]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=120</link>
<pubDate>Fri, 04 Apr 2008 10:15:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=120</guid>
<description><![CDATA[Artykuł z pisma Naj:
Czy zdrada to męska specjalność?
Mówi się, że wszyscy mężczyźni zdrad]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Artykuł z pisma <b>Naj</b>:</p>
<blockquote><p><b><a href="http://www.naj.kobieta.pl/naj3/index.jsp?place=Lead09&#38;news_cat_id=17&#38;news_id=2350&#38;layout=18&#38;page=text" title="Czy zdrada to męska specjalność?" rel="nofollow" target="_blank">Czy zdrada to męska specjalność?</a></b></p>
<p>Mówi się, że wszyscy mężczyźni zdradzają, tylko dżentelmeni robią to dyskretnie.</p>
<p>Ty jednak masz nadzieję, że twój partner jest wyjątkiem i nie zawiedzie twojego zaufania. My zaś podpowiadamy, jak tę nadzieję przekształcić w pewność.<br />
Pora odczarować mity na temat niewierności. Po pierwsze, nie ma naukowych dowodów na to, że panowie są ewolucyjnie "zaprogramowani" do zdrady, że muszą rozsiewać jak największą ilość genów i że wierność nie leży w ich naturze. Nie odnaleziono również genu niewierności. A ostatnio nawet psychologowie i seksuolodzy stwierdzili, że kobiety powoli dorównują mężczyznom w tej niezbyt chlubnej dziedzinie. Jednak dla nas i dla panów zdrada ma zupełnie inne znaczenie. Jeśli np. twój małżonek, przyłapany w niedwuznacznej sytuacji, na klęczkach i ze łzami w oczach błaga: "Skarbie, wybacz mi. To był nieznaczący epizod, kocham tylko ciebie" - w większości przypadków mówi prawdę. Dla niego jeden nieumyślny "skok w bok" z kobietą, która mu się tylko fizycznie podoba, nie ma nic wspólnego z wygaśnięciem uczuć do ciebie. Większość mężczyzn nie łączy przygodnego seksu z emocjonalnym zaangażowaniem.</p>
<p>Bez względu na płeć</p>
<p>Nie znaczy to jednak, że kobieta ma popierać takie postępowanie męża. Zdrady w związku pod żadnym względem nie należy tolerować, ale można wiele zrobić, żeby w ogóle się nie przydarzyła. Najpierw zapamiętaj, że zdrada to nie wróg, który czai się za rogiem i atakuje znienacka. To proces, któremu ulega związek za sprawą obojga partnerów. Znak, że w małżeństwie dzieje się coś złego. Pamiętaj również, że bardzo rzadko wina leży wyłącznie po jednej stronie. Ktoś może zawinić bardziej, ale gdyby partnerzy równie mocno dbali o swoją miłość i angażowali się w uatrakcyjnianie wspólnego czasu, nikt nie szukałby pocieszenia w ramionach innych osób. Prawdą jest również to, że kobiety ze względu na swój szósty zmysł - intuicję - dużo szybciej wyczuwają, że w ich małżeństwie dzieje się coś złego. Dlatego też powinnyśmy od razu działać, nie czekając, że to mąż zainicjuje rozmowę. Mężczyźni zwykle bardzo długo uważają, że wszystko jest w porządku i jako ostatni zauważają, że ich związek przeżywa kryzys.</p>
<p>Jak jej uniknąć?</p>
<p>Jeśli chcesz, by twój mężczyzna był ci wierny do grobowej deski, przede wszystkim nie wmawiaj sobie, że w waszym związku problem zdrady na pewno nigdy w życiu się nie pojawi. To bardzo zgubne myślenie, a zamykanie oczu na problem wcale go nie likwiduje. Patrzysz na swojego mężczyznę, który z błogim wyrazem twarzy odpoczywa na kanapie przed telewizorem, i jesteś absolutnie przekonana, że on jest tak zmęczony codziennymi obowiązkami, że o żadnym "skoku w bok" nawet nie pomyśli. A przecież nigdy nie wiadomo, co się stanie, kogo jeszcze w życiu spotka, i czy przypadkiem stabilizacja i rutyna w waszym małżeństwie nie powodują, że mimowolnie ogląda się za innymi kobietami. Pamiętaj, że dookoła nie brakuje amatorek cudzych mężów, które chętnie z nimi flirtują. Dlatego lepiej trzymać rękę na pulsie i dbać o związek. Co to oznacza w praktyce? Przeczytaj nasze sprawdzone sposoby.</p>
<p>8 praktycznych rad, jak ocalić swoje małżeństwo przed pokusą zdrady</p>
<p>1. Doceniaj partnera Pamiętaj, że każdy mężczyzna lubi być chwalony, choćby za to, że pięknie wbił gwóźdź w ścianę, zmył talerz po sobie czy przeczytał dziecku bajkę na dobranoc. Co ci zależy, przecież to nic nie kosztuje.</p>
<p>2. Nie manipuluj seksem To często nasz sposób na uzyskiwanie od męża różnych korzyści. Uważamy, że mężczyzna musi zasłużyć sobie na seks. Jednak jeśli znudzi mu się zasługiwanie, może zauważyć, że miła sąsiadka patrzy na niego przychylnym wzrokiem.</p>
<p>3. Podkreślaj różnice między wami Dzięki temu wciąż będziecie dla siebie atrakcyjni. Poza tym jak najczęściej mów mężowi, jak bardzo go kochasz i cudownie się przy nim czujesz. Nawet jeśli stwierdzi, że "te kobiety są dziwne", zrozumie, że świat męskich i kobiecych emocji to dwie różne bajki.</p>
<p>4. Dawaj - zamiast oczekiwać Nie wypytuj go na okrągło: "Czy ty mnie jeszcze kochasz?", bo przecież wiesz, że panowie okazują uczucia za pomocą czynów, a nie słów. Zamiast tego powtarzaj mu, że jest dla ciebie ważny, że jesteś z niego dumna. Jakiś czuły SMS w ciągu dnia albo śmieszny liścik zostawiony na poduszce w sypialni to drobiazgi, które cudownie pielęgnują miłość.</p>
<p>5. W rozmowach nie unikajcie tematu zdrady Jeżeli przydarzyła się ona np. waszym znajomym albo wspólnie obejrzeliście film na ten temat, spróbujcie o tym podyskutować. Nie kryjcie swoich poglądów. Dzięki temu obydwoje będziecie mieli okazję dowiedzieć się, co każde z was myśli na ten temat.</p>
<p>6. Ustalcie własne granice zaufania w związku Dla każdego z was zdradą może być co innego. Na przykład może okazać się, że dla ciebie wypady męża na kawę z koleżanką z pracy czy wieczorne pogaduszki przez telefon ze znajomą z kawalerskich czasów są jawnym naruszeniem waszej intymności, podczas gdy on nie widzi w tym niczego złego. Im wcześniej to ustalicie, tym mniej będzie między wami nieporozumień w tym temacie.</p>
<p>7. Każdego dnia budujcie wzajemne zaufanie Choć wydaje się, że od małego, niewinnego kłamstewka do zdrady naprawdę daleka droga, to jeśli ufacie sobie w podstawowych codziennych sprawach, nie macie przed sobą większych tajemnic - jesteście bardziej odporni na niewierność.</p>
<p>8. Dbaj o równowagę w związku Przekonanie, że facet nie potrafi zapanować nad popędem seksualnym, to mit. Ludzie, którzy zdradzają, często szukają w związkach ,,na boku" tego, czego brakuje im w małżeństwie. Jeśli np. na początku małżeństwa mąż cię utrzymywał, a teraz ty zarabiasz więcej od niego, może okazać się, że on czuje się niepotrzebny. Pomyśl, jaką nową, ważną rolę mógłby przejąć w waszej relacji. Możecie np. ustalić, że zajmie się inwestowaniem oszczędności.<br />
<b>Anna Mróz</b></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dlaczego by nie obalić paru mitów?]]></title>
<link>http://pozytywnezacisze.wordpress.com/?p=54</link>
<pubDate>Sat, 29 Mar 2008 23:27:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>pozytywnezacisze</dc:creator>
<guid>http://pozytywnezacisze.wordpress.com/?p=54</guid>
<description><![CDATA[To zawsze duże zaskoczenie. Coś w co się wierzyło od zawsze nagle staje się nieprawdą. Jak po ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://farmakognozja.farmacja.pl/alkaloid/zwiazki/nikotyna.gif" align="left" height="108" hspace="5" width="149" />To zawsze duże zaskoczenie. Coś w co się wierzyło od zawsze nagle staje się nieprawdą. Jak po takim rozczarowaniu wierzyć w naukowe badania?</p>
<p>Nikotyna nie jest środkiem szkodliwym!<br />
Nikotyna nie jest środkiem rakotwórczym!<br />
Nikotyna nie jest środkiem uzależniającym!</p>
<p>Wierzycie? Nie? To normalne zjawisko. Każdy normalny człowiek jak coś takiego usłyszy popuka się w głowę bo przecież wszyscy wiedzą... W którymś momencie jednak ta błędna wiedza zaczyna się odkręcać. Tak bez huku, bez nagłaśniania. Można powiedzieć, że w ukryciu.</p>
<p>Niestety nie powiem, że można palić :( Sam bym sobie zapalił, ale nie - za wszystkie szkodliwe skutki odpowiadają inne środki wdychane z dymem papierosowym. Tylko teraz trudniej w to wierzyć. Do tej pory głównym oskarżonym była nikotyna. Teraz została ułaskawiona. Coś jednak zabija w paleniu. Największym wrogiem wydawała się własnie nikotyna. Ona uzależniała, była rakotwórcza. A teraz okazuje się, że gdy chciano uznać ją za środek uzależniający, żeby wpisać na listę narkotyków i w ten sposób zakazać rozpowszechniania papierosów to nie wyszło. Dwoili się i troili, żeby uzyskać taki wyrok - uzależnia. Nie udało się. Ludzki mózg posiada receptory nikotyny. Skąd wiedział o istnieniu takiego środka? Tak samo jak posiada receptory najsilniejszego narkotyku - morfiny.  Skąd się tam wzięły?</p>
<p>To takie rewelacje przy okazji mojego kursu pilotażu. Bardzo ciekawe zajęcia, polecam szczególnie filmik reklamowy:<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/UZq4sZz56qM'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/UZq4sZz56qM&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Przy okazji tego kursu, bo badano trzy grupy pilotów:<br />
1. Grupa po spożyciu 50 gram wódki<br />
2. Grupa pod wpływem nikotyny<br />
3. Grupa pod wpływem placebo</p>
<p>Pierwsza grupa miała znacząco gorsze wyniki od pozostałych. Grupa pod wpływem nikotyny charakteryzowała się znacznie trafniejszymi i szybszym podejmowaniem decyzji niż grupa z placebo.</p>
<p>Zastanawiające...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Numerologia]]></title>
<link>http://jackking.wordpress.com/2008/03/18/numerologia/</link>
<pubDate>Tue, 18 Mar 2008 15:42:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jack</dc:creator>
<guid>http://jackking.wordpress.com/2008/03/18/numerologia/</guid>
<description><![CDATA[Umberto Eco zdarł skóry ze zwolenników numerologii, określając to zjawisko mitem. &#8220;Z nume]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Umberto Eco zdarł skóry ze zwolenników numerologii, określając to zjawisko mitem. "Z numerami można zrobić wszystko." Powiedział Eco (<a target="_blank" href="http://www.ansa.it/site/notizie/awnplus/english/news/2008-03-13_113213959.html">Źródło</a>).</p>
<p>Zrobiłem szybki sprawdzian:</p>
<div align="center">Moje prawdziwe imię to 85.<br />Dobrze sprawdzić też mój pseudonim - JACK KING to 66.
</div>
<p align="center">66 + 85 = 151<br />6 + 6 + 8 + 5 = 25</p>
<div align="center">
</div>
<p align="center">zatem…</p>
<div align="center">
</div>
<p align="center">1 + 5 + 1 = <b>7</b><br />2 + 5 = <b>7</b></p>
<div align="center">
</div>
<p align="left">Podwójna <b>siódemka</b>, a więc dobrze jest... na wypadek, gdyby jednak Eco nie miał racji a numerologia była najprawdziwszą szatańską nauką. </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Silmarillion. Wydanie uzupełnione]]></title>
<link>http://dobraksiazka.wordpress.com/?p=158</link>
<pubDate>Thu, 28 Feb 2008 07:44:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>Yves P.</dc:creator>
<guid>http://dobraksiazka.wordpress.com/?p=158</guid>
<description><![CDATA[Silmarillion. Wydanie uzupełnione
Autor: J.R.R. Tolkien
Silmarillion to zbiór opowieści o Dawnych]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Silmarillion. Wydanie uzupełnione</strong><br />
<em>Autor: J.R.R. Tolkien</em></p>
<p><a href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=148882&#38;idp=356" rel="nofollow">Silmarillion</a> to zbiór opowieści o Dawnych Dniach, czyli o Pierwszej Erze Świata, poprzedzającej epokę, w której rozgrywa się akcja Władcy Pierścieni. Legendy i mity sięgają zamierzchłych czasów, gdy pierwszy Władca Ciemności, Morgoth, przebywał w Śródziemiu, a elfy Wysokiego Rodu toczyły z nim wojnę, by odzyskać Silmarile, trzy "świetliste klejnoty", w których przetrwało światło Dwóch Drzew Valinoru.<br />
Oprócz właściwej historii Silmarilów książkę wypełniają legendy o Ainurach, Valarach, upadku Numenoru i Pierścieniu Władzy. Razem składają się na niepowtarzalny obraz dziejów - od Muzyki Ainurów, z której zrodził się świat, aż do końca Trzeciej Ery, gdy powiernicy Pierścienia odpłynęli z Szarej Przystani... <a href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=148882&#38;idp=356" rel="nofollow">Dalej &#187;</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bernini, czyli ulotne metamorfozy]]></title>
<link>http://krotoszynski.wordpress.com/?p=170</link>
<pubDate>Thu, 07 Feb 2008 23:31:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>Michał Krotoszyński</dc:creator>
<guid>http://krotoszynski.wordpress.com/?p=170</guid>
<description><![CDATA[

Bernini, &#8220;Apollo i Dafne&#8221;. Rzeźba ta, rzecz jasna, to przedstawienie mityczne i żeby]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div ALIGN="center"><img SRC="http://krotoszynski.wordpress.com/files/2008/02/429px-apollodaphne.jpg" BORDER="0" WIDTH="400" HEIGHT="600" /></div>
<div ALIGN="justify"></div>
<div ALIGN="justify"><BR>Bernini, "Apollo i Dafne". Rzeźba ta, rzecz jasna, to przedstawienie mityczne i żeby wiedzieć, o co w niej chodzi musimy się z tym mitem zaznajomić. Apollo, bóg piękna, poezji, muzyki, obraził Erosa, który to Eros za karę poraził go złotą strzałą miłości - i tak Apollo zakochał się w Dafne, córce Peneusa, boga rzecznego. Eros jednak, by ukarać Apolla, trafił i Dafne, lecz strzałą z ołowiu, zabijającą miłość; siła działania strzały była zresztą tak wielka, że Dafne niezdolna była pokochać jakiegokolwiek mężczyznę (stąd psycholodzy gotowi są czasem mówić o "kompleksie Dafne"). Apollo jednak chciał posiąść nimfę - ta zaś długo uciekała przed nim. W końcu jednak bliski był swojego celu:  patrząc na rzeźbę widzimy, że lewa dłoń boga oplata już korpus dziewczyny. Wówczas Dafne wezwała Peneusa na pomoc; ten zaś, chroniąc ją, zamienił ją w drzewo laurowe. I tu właśnie mamy moment tej przemiany: włosy Dafne stają się liśćmi, ręce gałęziami, tułów obrasta korą, stopy zmieniają się w korzenie. Na twarzy Dafne widać przerażenie - twarz łapiącego ją Apolla jest zaś dziwnie spokojna. Dlaczego? Bo od strony skupionego na pogoni boga nie widać jeszcze tej całej przemiany, patrząc z miejsca Apolla, wchodząc w jego skórę widzimy tylko uciekającą nimfę - dopiero gdybyśmy podnieśli wzrok lub go opuścili, bylibyśmy w stanie zauważyć początki jej metamorfozy. Apollo jest więc niejako "tuż przed", a Dafne zupełnie "w trakcie". Za chwilę nie będzie już Dafne, a Apollo zerwie gałązkę z drzewa laurowego, zrobi z niej wieniec i ogłosi laur świętym drzewem. Sama rzeźba zaś urzekać będzie zawsze: klasycznym pięknem Apolla i dramaturgią postaci nimfy; a także wspaniałym uchwyceniem tej mitycznej metamorfozy. Dbałość o detal (stopy i włosy Dafne, trzewiki Apolla), szlachetny materiał rzeźby i ta narracja w niej ukryta - to mnie właśnie w tym dziele Berniniego niezwykle, niezwykle zachwyca.</div>
<p><BR></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zeitgeist - nie tylko patrz, a myśl i nie daj się zmanipulować]]></title>
<link>http://yuenvsjapan.wordpress.com/2007/11/19/zeitgeist-nie-tylko-patrz-a-mysl-i-nie-daj-sie-zmanipulowac/</link>
<pubDate>Mon, 19 Nov 2007 22:05:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>yuenpl</dc:creator>
<guid>http://yuenvsjapan.wordpress.com/2007/11/19/zeitgeist-nie-tylko-patrz-a-mysl-i-nie-daj-sie-zmanipulowac/</guid>
<description><![CDATA[Dziś nie napiszę o Japonii. Ani o Dalekim Wschodzie. Prawdę mówiąc w ogóle niewiele napiszę -]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś nie napiszę o Japonii. Ani o Dalekim Wschodzie. Prawdę mówiąc w ogóle niewiele napiszę - tylko te kilka słów wstępu.</p>
<p>Bardzo polecam oglądnąć ten film, który jest poniżej (nazywa sie "Zeitgeist"). Jest kontrowersyjny, mocno wstrząsa, ale czasem cholera trzeba być kontrowersyjnym!</p>
<p>[googlevideo=http://video.google.com/videoplay?docid=-5870901554543719947&#38;hl=pl]</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
