<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>mialo_byc_madre_a_wyszlo_jak_zwykle &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/mialo_byc_madre_a_wyszlo_jak_zwykle/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "mialo_byc_madre_a_wyszlo_jak_zwykle"</description>
	<pubDate>Wed, 08 Oct 2008 05:23:34 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Początek nowego początku. Seria próbna.]]></title>
<link>http://apiliszek.wordpress.com/?p=77</link>
<pubDate>Fri, 12 Sep 2008 18:01:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>apiliszek</dc:creator>
<guid>http://apiliszek.pl.wordpress.com/2008/09/12/poczatek-nowego-poczatku-seria-probna/</guid>
<description><![CDATA[Zimno mi. Od trzech dni jest mi zimno. Brzmi to banalnie, bo właśnie od trzech bodajże dni mamy d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zimno mi. Od trzech dni jest mi zimno. Brzmi to banalnie, bo właśnie od trzech bodajże dni mamy do czynienia z chwilowym oziembieniem klimatu. I gdyby było mi zimno ze względu na te niesprzyjające warunki atmosferyczne to sprawa byłaby... właściwie to nie by jej nie było.<br />
Ale jest.<br />
Dlaczego?</p>
<p>Dlatego, że... chłód wewnętrzny bardziej ziębi. Jest bardziej niebezpieczny. On bardziej JEST, niż to zimno którego doświadczamy z zewnątrz. Tamto jest chwilowe, przychodzi z nieskończoności i do niej wraca. I nawet jak nie ma wystarczająco dużej (albo małej...) energi potencjalnej to i tak jest w stanie odejść. Wystarczy że nie ma 'potrzeby' pozostania w nas. Nie ma powodu. A wewnętrzny chłód?<br />
Powstał we mnie, we mnie wzrastał i we mnie... pozostanie? Jest inne wyjście? Owszem, zawsze jest. Może wydostać się z mojego wnętrza do świata poza mną. Tam z kolei, zamiast znaleźć sobie jakąś neutralną przestrzeń, on odnajdzie innego. Człowieka.    </p>
<p>A człowiek może już się nie odnaleźć. </p>
<p>________________________________________________________________________________</p>
<p>Dawno nie pisałam, wprawa już nie ta. (Napisałam to tak jakby moja wprawa kiedyś była 'ta'... nie sugerujcie się :) ) Dlaczego nie pisałam? Mogę powiedzieć, że brak czasu, brak tematów, inspiracji, chęci.... Będzie to wszystko prawda. Ale ostania z trzech rodzajów prawd: gówno prawda. Nigdy wcześniej mi to nie przeszkadzało, nie miało dla mnie znaczenia to czy mam o czym pisać czy nie. Podchodziło się do monitora, kładło ręce na klawiaturze, a te same sobie radziły przy lekkim wsparciu ze strony oczu i rdzenia kręgowego (a mózg? mózg odpoczywał). Dlaczego teraz mając temat, mając początek nie jestem w stanie odnaleźć myśli i słów, które chcą zostać <em>wyrzucone</em>? One CHCĄ. Coś je blokuje.</p>
<p>Czasem jest tak, że człowiek się zagubi. Nie jest pewien kim jest, czego pragnie, co o nim stanowi. Nie ma pewności co do swojej osoby. "Nadrzędną wartością jest dla mnie miłość" - myśli, i nie wie czy to on tak myśli, czy tylko wymyślił sobie tą myśl. Zagmatwane? Postaram się prościej:<br />
Jest klasówka. Z matematyki. Zrobiwszy 2 z trzech zadań, podchodzę do ostatniego, które okazuje się dla mnie trudne. Nie bardzo trudne, ale jednak. Zaczynam się nad nim zastanawiać, ale mój mózg nie jest dziś w najlepszej formie. Mam więc problem. Do dzwonka nie całe 15 minut. Wiem, że moje nerwy są napięte do ostateczności i że nie mam szans... Kartka koleżanki jest blisko. Bardzo blisko. Kątem oka widzę, że zadanie nr 3 ma rozwiązane... Zerkam, przepisuje pierwsze znaczki, potem kolejne, aż dochodzę do odpowiedzi. Zadanie okazuje się proste. Rozumiem je już w pełni, a przecież nikt mi go nie tłumaczył. To znaczy, że odpowiedź na nie jest <em>moją </em>odpowiedzią, prawda?<br />
PRAWDA??</p>
<p>Jak, odczuwając w ten sposób siebie samego, można pisać o, a więc wywnętrzniać, swoje przekonania, opinie, doświadczenia (o samym sobie nie wspomnę). No jak?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Z głupimi nie rozmawiam, przed głupkami się bronię"]]></title>
<link>http://apiliszek.wordpress.com/?p=36</link>
<pubDate>Thu, 29 May 2008 19:03:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>apiliszek</dc:creator>
<guid>http://apiliszek.pl.wordpress.com/2008/05/29/z-glupimi-nie-rozmawiam-przed-glupkami-sie-bronie/</guid>
<description><![CDATA[Czuję się wybitnie podniecona. I właściwie nie wiem dlaczego. Tzn. wiem, ale jeśli miałabym po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czuję się wybitnie podniecona. I właściwie nie wiem dlaczego. Tzn. wiem, ale jeśli miałabym podać jeden konkretny powód odpowiadający za ten stan to miałabym problem. Ale jeśli nie wymagacie jednego i konkretnego powodu to sprawa wygląda zgoła inaczej. Otóż wydarzenia. (Taaa... ale wymyśliłam... xD).</p>
<p>Pan Terry Pratchett kiedyś napisał, że wydarzenia to tchórze - zbierają się i atakują zbiorowo. Dziś, po raz kolejny, jestem zmuszona przyznać mu rację. Nie będę wymieniać wszystkiego co ma mnie spotkać w najbliższych dniach, dlatego że ponieważ (innymi słowy: bo nie). Chciałabym jednak radośnie wykrzyknąć, iż dnia 31 maja Roku Pańskiego 2008 idę na spotkanie z Panem Wojtkiem Cejrowskim. O! I z tego też powodu jestem bardzo rada. Ale żeby nie było tak pięknie i różowo (nie mam pojęcia co ma piękne do różowego i na odwrót, ale tak mówią LUDZIE) to tegoż samego dnia mam dodatkowe kilka godzin angielskiego (dwie do trzech" - powiedziała Pani, więc spodziewam się, że spędzę pół dnia słuchając jakiś kretyńskich lyseningów ;]).<br />
Przyszły tydzień będzie jeszcze ciekawszy: klasówki, testy, zadanka, FCE ... Taaak. I co? Powinnam się uczyć, nieprawda-ż? Tylko, że ja jak zwykle naukę zaczynam od zrelaksowania się, a potem... zazwyczaj znowu się relaksuje, a podręczniki szkole są skutecznie wypierane przez komiksy. Skutki? Jestem NAPRAWDĘ zrelaksowana. ;]</p>
<p>____________________________________________________________</p>
<p>Co po niektórzy inteligentniejsi i bardziej aktywni czytacze zastanawiają się pewnie co ma tytuł do treści wpisu. Odpowiadam: nic. Albo prawie nic - z treścią postu może go jedynie łączyć wspomniany Pan WC, który to jest autorem słów tytułu.</p>
<p>Dziękuje za uwagę. :P</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[człowiek]]></title>
<link>http://apiliszek.wordpress.com/?p=24</link>
<pubDate>Fri, 11 Apr 2008 05:23:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>apiliszek</dc:creator>
<guid>http://apiliszek.pl.wordpress.com/2008/04/11/czlowiek/</guid>
<description><![CDATA[Człowiek jest dziwny. Jak już gdzieś napisałam, jest &#8216;bytem ponad konieczność&#8217;, kt]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Człowiek jest dziwny. Jak już gdzieś napisałam, jest 'bytem ponad konieczność', którego tworzenie zawsze obarczone jest pewnym ryzykiem. Ale czym byłby tort, nawet najwspanialszy, bez tej ostatniej wisienki więczącej dzieło? Zwykłym tortem.</p>
<p>Podobnie świat nie miałby w sobie tego czynnika, który próbuje wyłamać się z obowiązujących w nim [świecie] praw, który zaburza odwieczną harmonię i tworzy własną (lepszą?), który pyta. Pyta i myśli i rzadko znajduje odpowiedź, i tylko i wyłącznie po to aby zadać jeszcze więcej pytań. Nie ma w tym sensu w rozumieniu klasycznym. Nie daje mu to nic poza niezdefiniowanym rozwojem duchowym i własną satysfakcją.</p>
<p>Dziecko. Dziecko pyta instynktownie. Poznaje. Ale to dziecięce poznawanie ma określony cel: nauczenie się rozpoznawania niebezpieczeństw. Człowiek młody chce (ale już nie musi; nie nakazuje mu tego instynkt tylko on sam sobie) 'zaznać życia'. Próbuje wszystkiego, ryzykując, że nie jest to dobre. Nie ma w tym sensu. Człowiek dojrzały jeśli juz poznał co miał poznać zazwyczaj ustatkowuje się. Wie czego chce  i to robi. Chyba że dzieje się inaczej. Człowiek stary poznaje to czego tamci jeszcze nie poznali (poza szczególnymi przypadkami). Człowiek stary umiera.</p>
<p>Pozornie bezsensowne zachowania ludzkie ("ja tego nie zrobię, bo ona też nie !") mają swój sens. Na pewno. Może domyślamy się go. Może w ogóle się nad nim nie zastanawiamy. Ale on jest. Czy bowiem życie ma jakikolwiek sens jeśli kończy się śmiercią? Właściwie, jakie znaczenie ma żywot jakiejś surykatki żyjącej na Madagaskarze? On nic nie zmienia. On i żywoty innych zwierząt, rośliny i żywioły są tylko i wyłącznie dla nas. Umożliwiają nam nie tylko przeżycie, ale również (a może przede wszystkim!) refleksje nad istnieniem. A człowiek? Jego życie, jak już wspomniałam, nie ma sensu w klasycznym mniemaniu (nie jest niezbędny; poszczególne zachowania są niekonieczne). Więc... może to śmierć ma sens, a życie ma pozwolić nam jedynie umrzeć?</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
