<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>marzenie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/marzenie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "marzenie"</description>
	<pubDate>Sun, 12 Oct 2008 23:40:16 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Marzenie o Słońcu]]></title>
<link>http://alternatywa.wordpress.com/?p=80</link>
<pubDate>Thu, 14 Aug 2008 16:33:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>alternatywa</dc:creator>
<guid>http://alternatywa.pl.wordpress.com/2008/08/14/marzenie-o-sloncu/</guid>
<description><![CDATA[Stoimy pod stromą skarpą, sięgając wzrokiem Słońca. Wyzywając na pojedynek strach, chwytamy s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Stoimy pod stromą skarpą, sięgając wzrokiem Słońca. Wyzywając na pojedynek strach, chwytamy się stromego zbocza. Nie patrząc w dół, nie dbając o konsekwencje, wspinamy się po niestabilnym podłożu kalecząc dłonie. Osypujące się spod nóg kamienie są jak lawina czarnych myśli. Zwiastują chwilę niepewności i pojawiającą się znikąd chęć odwrotu. To ostatni moment na podjęcie decyzji. Pomimo krótkiego zwątpienia zwycięża chęć zdobycia szczytu. Wspiąć się wysoko i dotknąć Słońca, poczuć ciepły dotyk promieni, spojrzeć z dumą w dół na przebytą drogę i nie żałować wysiłku - to nasz cel. To końcowy przystanek, wieńczący drogę pełną obaw. Zapoznać się ze Słońcem i polatać na obłoku - to nasze marzenia, które pchają nas ku górze, tak jak wiatr popycha kolorowy latawiec. Stawiamy stopy na kamieniach, wiedząc, że każdy może być zdradliwym niszczycielem naszych marzeń, kiedy obsunie się pod naciskiem. Skrzydlata miłość do Słońca pozwala odrywać się od podłoża, unosząc nas lekko siłą podświadomości. Zabawny zawrót głowy sygnalizuje ciału zbyt dużą wysokość, ale ono nie słucha rozumu, bo prowadzi je serce. Prosta droga po pionowym podłożu upływa bez większych potknięć i kiedy zawieszeni u szczytu przedwcześnie wyciągamy dłoń, by przywitać Słońce, oślepieni jego blaskiem tracimy grunt pod nogami. I kiedy spadamy w dół nie myślimy o strachu, nie zwracamy uwagi na prędkość spadania, opór powietrza, nie interesuje nas siła uderzenia i bólu. Myślimy wtedy o Słońcu, które zdradziło nie odwzajemniając naszego powitania i pozwalając nam spaść, kiedy my staliśmy już u jego stóp pokornie czekając na rozkazy. I aż do chwili, kiedy nasze ciała uderzą o podłoże poddając się sile grawitacji, w pamięci zostanie jego jednakowa obojętność na przerażenie w naszych oczach niepozbawionych zachwytu.</span></p>
<p><em><span style="font-family:courier new,courier;">'O, jakież w głowę mą włożyła oczy miłość, że widzą nie to, na co patrzą? Lub jeśli widzą, gdzie się sąd mój stoczył, że mu na opak obrazy tłumaczą? Jeśli jest piękny obraz ich miłości, co ma na myśli świat że temu przeczy? Jeśli się mylą, miłość słusznie głosi, że wzrok kochanków widzenie kaleczy. Lecz jak ma oko miłości być rącze, gdy załzawione jest wciąż i bezsenne? Nic więc dziwnego, że wzrok mi się plącze: Za chmurą ślepnie i słońce promienne. Chytra miłości! Oślepiasz mnie łzami, bym cię nie ujrzał z wszystkimi wadami.'</span></em></p>
<p><em><span style="font-family:courier new,courier;">William Shakespeare</span></em></p>
<p><a href="http://alternatywa.files.wordpress.com/2008/08/zachod.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-81" src="http://alternatywa.wordpress.com/files/2008/08/zachod.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p><span style="font-family:book antiqua,palatino;"><em>Dla Pana o Smutnych Oczach, na szczególną prośbę ;&#62;</em></span></p>
<p>czwartek, 31 lipca 2008  (04:28 )</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niepotrzebny]]></title>
<link>http://alternatywa.wordpress.com/?p=25</link>
<pubDate>Thu, 14 Aug 2008 15:38:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>alternatywa</dc:creator>
<guid>http://alternatywa.pl.wordpress.com/2008/08/14/niepotrzebny/</guid>
<description><![CDATA[Popychany przez niewidzialne ręce losu, wytykany palcami, pod osłoną nieświadomości wsłuchujes]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Popychany przez niewidzialne ręce losu, wytykany palcami, pod osłoną nieświadomości wsłuchujesz się w rzewne takty ulubionej piosenki spoglądając w dal z utęsknieniem. Horyzont oddala się pod siłą twojego wzroku, a ty tkwisz, niepotrzebny, goniąc spojrzeniem brzeg świata. Gdzie jest koniec? - zastanawiasz się w duchu, ale na próżno szukasz odpowiedzi. Im bardziej go wypatrujesz, tym szybciej ucieka.</span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Niechciane słowa i krzyki rozbrzmiewają w głowie długo głośnym echem, zakorzeniając się w sercu i oplatając je mocnym węzłem, spowalniając jego bicie. Jak wiele słów potrzeba, żeby węzeł się zacisnął zbyt mocno?</span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Przygłaszasz refren piosenki, chcąc zagłuszyć głosy. Nadaremnie. Wyłączasz więc muzykę i zaciskając mocno złączone palce, stawiając czoła słowom, próbujesz je przezwyciężyć nasłuchując ciszy. Nierówny oddech, zimne dłonie, drżące wargi i szare, nic nie znaczące spojrzenie, wyrażają jednak więcej niż niejeden uśmiech. W ciszy znajdujesz ukojenie i z niej tworzysz własną melodię.</span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Takie to banalne! Jak wszystkie słowa. Takie to bzdurne. Jak twoje myśli. I takie to niepotrzebne. Jak ty.</span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Na banałach stoi świat, opierając się o nicość...</span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;"> </span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Ale niepotrzebny o tym nie wie. Wciąż teraz marzy o wielkiej miłości, przytulnym domu z ogródkiem i lepszym życiu, którego nie będzie. Jak może być? Przecież życie jest jedno.</span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Ale ciii... nie mów mu tego. Niech nadal wsłuchuje się w ciszę, słysząc w niej swoją ulubioną piosenkę. Tą piosenkę o człowieku, który był nikomu niepotrzebny, ale kiedyś tam odnalazł sens. Nie mów mu. Nie mów mu tego.</span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Bo zaciśniesz węzeł na jego sercu.</span></p>
<p><em><span style="font-family:courier new,courier;">"Sam wiem najlepiej jak to jest, budzić się nikomu niepotrzebnym jak w koszmarnym śnie. I choć zawalił się twój świat, nie bój się, bo nigdy nie zostaniesz tylko sobie sam"</span></em></p>
<p><em><span style="font-family:courier new,courier;">IRA</span></em></p>
<p><a href="http://alternatywa.files.wordpress.com/2008/08/blog4.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-26" src="http://alternatywa.wordpress.com/files/2008/08/blog4.jpg?w=202" alt="" width="202" height="249" /></a></p>
<p>czwartek, 25 października 2007  (23:24)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[On]]></title>
<link>http://alternatywa.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Thu, 14 Aug 2008 15:33:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>alternatywa</dc:creator>
<guid>http://alternatywa.pl.wordpress.com/2008/08/14/on/</guid>
<description><![CDATA[Jesteś tak blisko, lecz nie czuję dotyku Twoich dłoni. Jesteś tak blisko, lecz nie mogę dosięg]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Jesteś tak blisko, lecz nie czuję dotyku Twoich dłoni. Jesteś tak blisko, lecz nie mogę dosięgnąć Twojego ramienia. Tak bardzo chcę. Jesteś blisko, lecz Twoje myśli krążą gdzieś daleko, niepoznane. Nie rozumiesz moich słów, nie znasz moich pragnień. W całej swej skrytości wzbraniasz się przed poznaniem. Błądzącym spojrzeniem mierzysz świat, nie dostrzegając mnie, stojącej naprzeciw. Spoglądam na Ciebie z dziecięcą ufnością i nadzieją, że w końcu mnie dostrzeżesz. Mnie. Z całą moją niepewnością i strachem. Ufam, że wtedy podejdziesz i spojrzysz prosto w moje oczy. Obejmiesz mnie ramieniem i przelejesz na mnie całą swą czułość, skrywaną tak długo. Będziemy trwać w jedności dusz, bez słowa patrząc w niebo. Trzymając mnie za rękę, jak dobry opiekun przeprowadzisz nas krętą drogą uczuć. Z Twoim pocałunkiem złożonym na moim czole, niczym z błogosławieństwem, przetrwam najtrudniejsze. </span></p>
<p><span style="font-family:courier new,courier;"><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Przecież wiem, że jesteś. Wierzę, że mnie znajdziesz. Ufam. I czekam.</span></span></p>
<p><span style="font-family:courier new,courier;"><em>"A ja cię pilnuję, towarzystwo gonię podejrzane, które nad ranem ściąga patrzeć jak śpisz..."</em></span></p>
<p><span style="font-family:courier new,courier;"><em>Republika</em></span></p>
<p><a href="http://alternatywa.files.wordpress.com/2008/08/blog3fj3.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-16" src="http://alternatywa.wordpress.com/files/2008/08/blog3fj3.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>piątek, 05 października 2007  (22:30)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[instrumenta]]></title>
<link>http://suwmiarka.wordpress.com/?p=58</link>
<pubDate>Sat, 12 Apr 2008 15:04:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>suwmiarka</dc:creator>
<guid>http://suwmiarka.pl.wordpress.com/2008/04/12/instrumenta/</guid>
<description><![CDATA[
Skrzypce i gitara. (tak jakby ktoś nie wiedział  )
Odkąd dane mi było dowiedzieć sie, żem ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><span style="color:#98f659;"><img src="http://images25.fotosik.pl/193/19b9041807bbdd34.jpg" alt="" /><img src="http://images25.fotosik.pl/193/9c3fa5a2a613e5ee.jpg" alt="" /></span></p>
<p style="text-align:center;"><span style="color:#00ff00;">Skrzypce i gitara. (tak jakby ktoś nie wiedział :P )</span></p>
<p style="text-align:left;"><span style="color:#fbdc4a;">Odkąd dane mi było dowiedzieć sie, żem "za stara, żeby nauczyć się grać na skrzypcach", zdaje mi się, ze to instrument dla dzieci rodziców o niespełnionym - takim właśnie - marzeniu, lub tych z pieniędzmi, którym nie szkoda kasy na dziecięcą fanaberię. Bo trzeba się zacząć uczyć wcześnie, żeby umieć dobrze. Bo za stary się nie nauczy. A który dzieciak serio pomyśli "Chcę, to marzenie moje jest." ? (Tak jak klocki LEGO lub wycieczka do DisneyLandu.) I będzie w stanie pracować, pracować, by sie naumieć, długimi latami. Prawdę mówiąc, nie wyślę dziecka do szkoły muzycznej na przymus. A mnie rodzice nie wysłali z braku funduszy.</span></p>
<p style="text-align:left;"><span style="color:#ffff00;"><span style="color:#ff9900;">A może na gitarze? Nie jest za późno. I jak pozbieram, to mnie będzie stać. I nie potrzebuję chodzić na kursy, mogę sama, a jak nie, to pełno jest ludzi umiejących już na gitarach grać. Może ktoś pomoże.</span> </span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dedykowane Tobie]]></title>
<link>http://marekstankiewicz.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Fri, 11 Apr 2008 14:45:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>marekstankiewicz</dc:creator>
<guid>http://marekstankiewicz.pl.wordpress.com/2008/04/11/dedykowane-tobie/</guid>
<description><![CDATA[Chciałbym przez minutę usiąść jako nie ja
Chciałbym przez chwilę spojrzeć
Jeśli tylko jest ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Chciałbym przez minutę usiąść jako nie ja<br />
Chciałbym przez chwilę spojrzeć<br />
Jeśli tylko jest nadzieja<br />
To ja ją w nas dojrzę</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">Gdy ona krzyknie, że widzi mnie nowego<br />
Gdy powie tylko, że wierzy w me oczy<br />
Co u mnie ? u mnie nic nowego<br />
Tylko Twój dotyk</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">Czuję go gdy piszesz do mnie<br />
Czuję, że dotykasz gdy dzwonię<br />
Za krótko jeszcze by zacząć od wspomnień<br />
Patrzę jeszcze przez moment</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">Znikasz gdzieś w telefonie<br />
Toniesz w fali wiadomości<br />
Może po prostu teraz do Ciebie zadzwonię<br />
Choć jesteś tu obok w nicości</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">Bo nie ma nic przecież poza myślami<br />
One wizualizują nam przyszłość<br />
Słowami opiszę to co widzę w sercu<br />
I zniknie nicość</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Polki - singielki z przymusu?]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=119</link>
<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 06:33:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.pl.wordpress.com/2008/04/02/polki-singielki-z-przymusu/</guid>
<description><![CDATA[Za Dziennikiem:
Polki - singielki z przymusu?
Panowie! Jeśli marzycie o cudownej i pięknej żonie,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Za <strong>Dziennikiem</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://" title="Polki - singielki z przymusu?" rel="nofollow" target="_blank">Polki - singielki z przymusu?</a></strong></p>
<p>Panowie! Jeśli marzycie o cudownej i pięknej żonie, musicie wziąć się w garść. Ponad jedna trzecia Polek ma trudności ze znalezieniem odpowiedniego kandydata na męża. Tyle samo woli żyć bez zobowiązań. A to niestety Wasza wina!</p>
<p>Mówi się, że wina zawsze leży po środku, ale jak pokazują wyniki sondażu przeprowadzonego przez CBOS, współcześni mężczyźni coraz częściej zawodzą i trudno im namówić panie na małżeństwo. Co trzecia kobieta zostaje singielką, ponieważ boi się, że mąż nie zapewni jej odpowiedniego poziomu życia, czyli że pogorszy się jej sytuacja materialna. Dla co piątej ślub stanowi również przeszkodę w karierze zawodowej.</p>
<p>A co na to mężczyźni? Czy zdają sobie sprawę, że kobiety ich nie chcą? Połowa ankietowanych twierdzi, że nie ma to dla nich znaczenia, wolą żyć bez zobowiązań, w stanie kawalerskim. Czyżby? A może boją się życiowego sprawdzianu? Blisko dwie piąte z nich przyznaje, że w małżeństwie obawia się trudności materialnych lub mieszkaniowych. Tyle samo (o zgrozo!) wskazuje na brak gotowości do podjęcia obowiązków rodzicielskich.</p>
<p>Jednocześnie Polacy w zdecydowanej większości (67 proc.) uważają, że życie "singli" nie jest ciekawsze niż tych, którzy tworzą trwałe związki. Życie w pojedynkę popiera niespełna jedna czwarta badanych. Jaki z tego wniosek? Polki singielkami wcale (nie) z wyboru?</p>
<p>Gdzie Ci mężczyźni... Gdzie tamten świat...</p>
<p>Badanie "Aktualne problemy i wydarzenia" przeprowadzono w dniach 1-4 lutego 2008 roku na reprezentatywnej (1137 osób), losowej próbie dorosłych mieszkańców Polski.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szybki seks jest najlepszy]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/2008/03/20/szybki-seks-jest-najlepszy/</link>
<pubDate>Thu, 20 Mar 2008 09:46:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.pl.wordpress.com/2008/03/20/szybki-seks-jest-najlepszy/</guid>
<description><![CDATA[Za Dziennikiem:
Szybki seks jest najlepszy
Po raz kolejny okazuje się, że nie liczy się długoś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Za <strong>Dziennikiem</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article139249/Szybki_seks_jest_najlepszy.html" title="Szybki seks jest najlepszy" rel="nofollow" target="_blank">Szybki seks jest najlepszy</a></strong></p>
<p>Po raz kolejny okazuje się, że nie liczy się długość, ale jakość. Naukowcy odkryli właśnie, że najbardziej satysfakcjonujący jest krótki, ale intensywny seks.</p>
<p>Ile powinien trwać udany seks? Amerykańscy i australijscy naukowcy znaleźli precyzyjną odpowiedź na to nurtujące pytanie. Okazało się, że wcale nie trzeba się forsować. Wystarczy 7 do 13 minut, by obie strony zostały odpowiednio zaspokojone. Mało tego, stosunek trwający od 3 do 7 minut w większości przypadków zadowala kochanków.</p>
<p>Naukowcy podkreślają, że wyniki badań zasadniczo różnią się od naszych wyobrażeń. W fantazjach kobiety mają duże biusty, a mężczyźni są dobrze wyposażeni i kochają się całą noc. Ale przecież nie od dziś wiadomo, że zwykłe życie znacząco różni się od marzeń... </p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czego pożądają ukochane piłkarzy]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=81</link>
<pubDate>Sun, 24 Feb 2008 14:19:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.pl.wordpress.com/2008/02/24/czego-pozadaja-ukochane-pilkarzy/</guid>
<description><![CDATA[Z Dziennika:
Czego pożądają ukochane piłkarzy
Tabloidy informują: &#8220;Danielle i Jermain Def]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z <b>Dziennika</b>:</p>
<blockquote><p><b><a href="http://www.dziennik.pl/sport/article128625/Czego_pozadaja_ukochane_pilkarzy.html" title="Czego pożądają ukochane piłkarzy" rel="nofollow" target="_blank">Czego pożądają ukochane piłkarzy</a></b></p>
<p>Tabloidy informują: "Danielle i Jermain Defoe nie są już razem. Tym samym Danielle oficjalnie przestała być jedną z WAGs". Z kolei w innej - poważnej opiniotwórczej gazecie czytamy: "Angielskie dziewczynki nie marzą już, by być baletnicami. Pragną być WAGs" - pisze w DZIENNIKU Krzysztof Stanowski.</p>
<p>Jeśli chcemy się dowiedzieć, co oznacza ten enigmatyczny skrót, w Wikipedii znajdziemy opis na 27 tys. znaków - gdybyśmy mieli go w całości przedrukować, zająłby trzy pełne strony DZIENNIKA. Trzy strony na zjawisko trzech liter, które oznaczają niepozorne hasło "wives and girlfriends", czyli "żony i dziewczyny".</p>
<p>Ale nie chodzi o byle jakie żony i jakiekolwiek narzeczone. Jeśli pracujesz na poczcie, a po pracy robisz mężowi zupę pomidorową z ryżem, nigdy nie trafisz do tego elitarnego grona. Nie, WAGs to blichtr, przepych, diamentowe kolczyki, sylikonowe piersi, makijaż permanentny i tysiące funtów wydawane na fryzjera. To także sława, na którą nie trzeba pracować (bo to działka męża) i tłumy fanów, którzy nie wiadomo skąd się wzięli (a może wiadomo... też od męża). Dobra członkini klubu nie pracuje, tylko wydaje pieniądze (nie swoje), strojąc przy tym dęte miny. Zakupy robi nie w sklepach spożywczych, ale w butikach Roberto Cavallego czy Giorgio Armaniego. Jeśli wychodzi na miasto, to po buty od Prady, a nie kajzerki. Prawdziwa WAG ma w życiu prosty cel - ma być piękna i pachnąca. No i podziwiana.</p>
<p>Po pierwsze - piłka</p>
<p>Poradniki, jak zostać jedną z WAGs, siłą rzeczy muszą sprowadzać się do jednego - jak usidlić słynnego piłkarza. Bo to jest warunek konieczny - w tym związku mężczyzna musi grać w piłkę, najlepiej w jednym z pięciu największych klubów Premiership, a jeszcze lepiej - w reprezentacji Anglii. Swego czasu tabloidy miały problem, jak określać całą tę chmarę pustych lalek, które podążały za zawodnikami na finały mistrzostw świata, siadały w lożach VIP i wyglądały jak milion dolarów. Aż w końcu wymyślono - WAGs. Jakież to proste i zarazem genialne. Po co pisać, że to idiotki albo pasożyty. Po prostu - żony piłkarzy.</p>
<p>Patrząc, jak szybko WAGs po plecach mężczyzn wspinają się na szczyt, mamy do czynienia z nowym problemem społecznym - choć na razie tylko w Anglii. Dostanie się do klubu WAGs to dziś wymarzony sposób na życie coraz większego grona nastolatek. Młode dziewczyny śledzą każdą informacje dotyczącą piłkarzy, najlepiej tych młodych i rokujących nadzieje, że zrobią wielką futbolową karierę. Sprawdzają, jakie są ulubione restauracje tych graczy, jakie odwiedzają dyskoteki. Próbują w najgorszym razie dostać się do grona znajomych znajomych, aby potem tą okrężną drogą choć na chwilę dorwać się do celu i zademonstrować przed nim napompowany biust.</p>
<p>Owszem, zawsze wyjście za milionera było dla młodych dziewczyn kuszące i skrycie każda marzyła, by któregoś dnia zatrzymał się obok niej rolls-royce z księciem w środku. Ale była też druga strona medalu - małżeństwa z miłości do pieniędzy najczęściej oznaczały związek ze zramolałym staruszkiem lub w najlepszym wypadku panem przeżywającym kryzys wieku średniego. W przypadku WAGs mamy coś zupełnie innego. Tu, poza pieniędzmi (bo najlepsi piłkarze zarabiają po... 600 tys. zł tygodniowo), jest jeszcze atrakcyjny fizycznie partner i coraz większa popularność. Jeszcze nikt nigdy nie wymyślił aż tak kuszących małżeństw z rozsądku, przynoszących dokładnie wszystko. Bo przecież nie trzeba absolutnie nic umieć, by stać się milionerką i jednocześnie trafić na okładki najpopularniejszych magazynów, mieć swoje programy w telewizji, doradzać, co jeść, w co się ubierać i jak się kochać. Na przykład Colleen McLoughlin niczego w życiu nie osiągnęła poza tym, że trafiła do tej samej szkoły w Liverpoolu co pewien brzydal i chuligan, a dziś słynny piłkarz Wayne Rooney. A że też nie jest za piękna, dobrali się jak w korcu maku. Dziś chyba nie ma w Anglii ani jednej osoby, która by jej nie znała. Jest przecież wśród WAGs numerem dwa, a to tak, jakby być numerem dwa wśród najlepszych zawodników na świecie. Donoszono nawet, że powstają perfumy sygnowane jej nazwiskiem. Nazwa - "eau de wag".</p>
<p>Najpiękniejsza z lal</p>
<p>Liderką i niekwestionowaną guru wśród żon i dziewczyn piłkarzy jest oczywiście Victoria Beckham, nazwana przez New Yorkera "Queen of the WAGs". Jasne, w jej przypadku sytuacja jest trochę inna, bo Victoria i bez Davida by sobie poradziła, zarabiała miliony i wiodła życie gwiazdki show-biznesu, choćby lokalnej. Ale faktem jest, że to dzięki Davidowi udało się jej przekroczyć granicę pomiędzy byciem gwiazdką a gwiazdą na skalę światową. Bo komu cokolwiek mówi nazwisko Melanie Chisholm? Nikomu? A przecież to też jedna z wokalistek zespołu Spice Girls, więc w sensie dokonań artystycznych osiągnęła dokładnie tyle samo co Victoria.</p>
<p>To właśnie w przeraźliwie chudą panią Beckham zapatrzone są wszystkie "wannabe" (to zresztą tytuł pierwszego hitu spicetek), czyli dziewczyny, które chciałyby być kim. Ona też wyznaczyła standardy, jak powinna wyglądać i zachowywać się partnerka gwiazdy futbolu. Przyznajmy, że standardy wysokie - w dodatku na nią pracował sztab stylistek i wizażystek - a klony musiały radzić sobie same. Trudno było dotrzymać jej kroku, gdy w czasie mistrzostw Europy w Portugalii w 2004 r. w wolnym dniu na kilka godzin leciała do Londynu, by podciąć włosy za 2,5 tys. funtów. Koledzy Beckhama z zespołu też musieli ze złości obgryzać paznokcie - bo skoro żona ich kolegi strzyże się za taką sumę (plus koszty przelotu), to co mają powiedzieć swoim partnerkom? Żeby poszły do zwykłego osiedlowego fryzjera? Żeby skorzystały z usług specjalisty w galerii handlowej? Beckhamowie zaczęli nakręcać szaloną spiralę wydatków i dziś trwa prawdziwa licytacja - czyja żona potrafi ubrać się drożej. Jurorami są media. One śledzą każdy krok tych szczególnych gospodyń domowych i w milionowych nakładach informują: "Torebka za 3,5 tys. funtów, najnowszy model. A Cheryl ciągle ma stary i tańszy. Pewnie już dawno rozeszły się szwy!"</p>
<p>A gdy WAGs pojawiają się razem, choćby w czasie turniejów piłkarskich, gdy organizują wypady do wesołego miasteczka lub - jakże by inaczej - na zakupy, to wówczas na jednym zdjęciu można porównać wszystko - modele butów, krój sukienek, dobór kolczyków. Używanie mają renomowani styliści i zwykli prześmiewcy.</p>
<p>Zdradził? Nieważne!</p>
<p>Związki piłkarzy z ich WAGs to mezalianse XXI wieku. Często gwiazdy show-biznesu wiążą się ze sobą - w Hollywood to normalne, że jeśli Tom Cruise rzuca Nicole Kidman, to za chwilę u jego boku jest inna aktorka, Katie Holmes. Aktorki biorą śluby z aktorami albo piosenkarzami. Bądź na odwrót. Ale piłkarze mają trudniej, bo muszą szukać wybranek w innym, pozasportowym środowisku. Rzadko kiedy zdarza się, by WAG była znana z czegokolwiek innego niż z bycia żoną. Beckhamowie - wiadomo. A poza tym? Wybranka Ashleya Cole’a - Cheryl - jest piosenkarką z zespołu Girls Aloud. Ale i ten związek powoli przechodzi do historii, odkąd Ashley okazał się niewierny. Cała reszta to już typowe WAGs, zgodne z początkowym opisem.</p>
<p>To z kolei sprawia, że związki piłkarzy, przynajmniej w Anglii, stały się trwalsze niż zazwyczaj. WAG, gdy przestałaby być WAG, stałaby się zwykłą dziewczyną z sąsiedztwa, tyle że z wielkim ego unoszącym się gdzieś po okolicy i z przyzwyczajeniem do luksusu, z którego trudno się wyleczyć. Dlatego każda trzyma się partnera jak tylko może i nie zniechęci jej byle zdrada. Ba, dopóki pieniądze leją się szerokim strumieniem, nie ma siły, która oderwałaby WAG od wybranka. Wspomnianej McLoughlin, mającej wówczas 18 lat, nie odstraszyły nawet historie opisane przez media, że jej ukochany Wayne (też 18-latek) niemal codziennie odwiedza agencje towarzyskie, gdzie kopuluje między innymi z 48-letnią kobietą, mającą już wnuki. Artykuły opatrzone były zdjęciem podstarzałej prostytutki, gdy w starym, rozciągniętym dresie i z papierosem w ustach wyrzucała śmieci. Skoro Rooney szukał pociechy w jej ramionach, to co jest nie tak z McLoughlin - pytali dziennikarze. Efekt? Krótka, może tygodniowa wyprowadzka z wartego 3 mln funtów domu. I szybki powrót...</p>
<p>Takie historie angielskie tabloidy kochają. W ogóle WAGs to ulubienice mediów, bo można je obrazić, wyśmiać, a i tak się ucieszą, że przynajmniej trafiły do gazet. W dodatku gdy piłkarze w klubach przechodzą kursy gadania o niczym, co szumnie nazywa się "współpracą z mediami", WAGs zawsze mogą albo powiedzieć albo zrobić coś głupiego. Victoria wyjawi, że David jest chory i wszystko w domu musi być symetryczne. Nawet muszle klozetowe muszą być dwie, bo jedna by go denerwowała. Partnerka Michaela Essiena z Chelsea doda, że jej partner w łóżku jest leniwy, a Cheryl - gdy jeszcze była z Colem - stwierdziła, że "lubi być ostro brana". Od zawodników usłyszy się tylko jakieś banały o trenerze i najbliższym meczu. WAGs dodają więc kolorytu brytyjskiej piłce.</p>
<p>Te najważniejsze WAGs są stale śledzone przez paparazzi. W czasie mistrzostw świata w Niemczech okazało się, że dziewczyna Petera Croucha - napastnika reprezentacji Anglii - miała romans z hydraulikiem. "The Sun" z lubością informował z pierwszej strony (i z kolejnych czterech w środku gazety), że "gdy Peter nieudolnie próbował strzelić gola w Niemczech, jego dziewczynie strzelano gola raz za razem"...</p>
<p>Polscy nieudacznicy</p>
<p>A jak to jest w Polsce? Pierwszą słynną WAG była Doda, początkowo nieznana dziewczyna, którą uwiódł bramkarz ocierający się o reprezentację Polski Radosław Majdan. Mało kto sądził, że ta przyklejona do Majdana blondyna wyjdzie z zespołem Virgin poza szkolne sale gimnastyczne. Ale Doda wiedziała co robi, na związku z Majdanem nieźle się wypromowała i dziś w przypadku tej pary raczej trzeba zastanowić się nad pojęciem HAB, czyli "husbands and boyfriends". Majdan jest - a raczej bywa - tylko dodatkiem do Rabczewskiej.</p>
<p>Kolejny HAB to Jarosław Bieniuk, czyli mąż Anny Przybylskiej. Zawsze to ona była w tym duecie bardziej znana, choć trzeba przyznać, że związku nigdy nie używali do autopromocji i po prostu tworzą szczęśliwą rodzinę.</p>
<p>Są jednak i typowe WAGs, czyli dziewczyny nastawione na poderwanie piłkarza. Znana jest tak zwana "grupa szczecińska", czyli kilka koleżanek, które ruszyły na polowanie i upolowały znanych polskich piłkarzy - Macieja Żurawskiego, Tomasza Kłosa, Marcina Burkhardta, Damiana Gorawskiego czy Kamila Grosickiego. Każdy z tej piątki to były bądź obecny reprezentant Polski. Zawodnicy dla szczecińskich piękności tracili głowy, rozwodzili się, przeprowadzali, zapominali o futbolu. Na przedmeczowych zgrupowaniach biegali do sklepów po kolejne torebki Louisa Vuittona. Albo kupowali samochody, sponsorowali nowe piersi... A dziewczyny świetnie się bawiły i reklamowały, między innymi sesjami dla kolorowych męskich magazynów. Natalia Siwiec, była partnerka Gorawskiego (on sam przyznaje, że zabrała mu audi warte 70 tys. zł), potrafiła przyznać, że "piłkarze to tacy naiwni chłopcy"...</p>
<p>Polskie WAGs tym różnią się od angielskich, że piłkarzy wykorzystują i porzucają. Ale też polscy piłkarze różnią się od angielskich - nasi nie potrafią utrzymać się na szczycie dłużej niż przez rok i zarabiać coraz więcej zamiast coraz mniej. Mówiąc krótko - mało z nich pożytku na dłuższą metę, w pewnym momencie - dość szybko - stają się po prostu bezużyteczni. I na boisku, i w mediach, i na zakupach.<br />
<b>Krzysztof Stanowski</b></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z kim zabawia się w nocy Twój partner?]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=67</link>
<pubDate>Mon, 11 Feb 2008 11:15:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.pl.wordpress.com/2008/02/11/z-kim-zabawia-sie-w-nocy-twoj-partner/</guid>
<description><![CDATA[Z Dziennika:
Z kim zabawia się w nocy Twój partner?
Tajemnica snów erotycznych wreszcie wyjaśnio]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z <strong>Dziennika</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article122234/Z_kim_zabawia_sie_w_nocy_Twoj_partner_.html" rel="nofollow" title="Z kim zabawia się w nocy Twój partner?" target="_blank">Z kim zabawia się w nocy Twój partner?</a></strong><br />
Tajemnica snów erotycznych wreszcie wyjaśniona! Przyznaje się do nich prawie 80 proc. Polaków. "Fakt" podaje, że kobiety śnią o umięśnionych macho w mundurze, a mężczyźni o figlarnej pielęgniarce.<br />
Strażak, policjant czy komandos, który zrzuca mundur i pokazuje swój nagi męski tors - oto najczęstszy temat snów erotycznych polskich kobiet - wynika z badań psychologów m.in. dr Alicji Długołęckiej z warszawskiego AWF-u.<br />
Według tego samego badania mężczyźni śnią o pielęgniarkach czy urzędniczkach. W snach to oni są stroną dominującą. Zdzierają uniform z kobiety, podporządkowują ją sobie.<br />
Dlaczego tak się dzieje? Naukowcy uważają, ze to skutek życia w bardzo poukładanym świecie, z którym ludzie chcą zerwać. Dlatego w kobiecych marzeniach pojawia się uniform, symbol porządku. Ale pod nim ukrywa się prawdziwy macho, który dla kobiet zrzuca z siebie mundur.<br />
Mężczyźni odreagowują w snach, zrywając ubranie z urzędniczek lub pielęgniarek. W życiu codziennym po prostu by się na to nie odważyli. Na szczęście są sny. One pozwalają nam odreagować napięcie i choć przez chwilę pomarzyć. A potem budzimy się i strażak kojarzy nam się tylko z pożarem.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[...właśnie wstał nowy dzień...]]></title>
<link>http://pasazernagape.wordpress.com/2007/12/27/wlasnie-wstal-nowy-dzien/</link>
<pubDate>Thu, 27 Dec 2007 13:22:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>pasazernagape</dc:creator>
<guid>http://pasazernagape.pl.wordpress.com/2007/12/27/wlasnie-wstal-nowy-dzien/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Patrzę w okno - słońce jakby do mnie uśmiechnięte, 
nie myślę teraz o tym co jest chor]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="center"><span class="style1">"Patrzę w okno - słońce jakby do mnie uśmiechnięte, </span><br />
<span class="style1">nie myślę teraz o tym co jest chore, pokrętne,  </span><br />
<span class="style1">nieźle pierdolnięte życie codzienne,  </span><br />
<span class="style1">co jutro - to jutro, jest mi teraz obojętne  </span><br />
<span class="style1">no bo ja wiem gdzieś tam w środku  </span><br />
<span class="style1">że wszystko będzie dobrze.."</span></div>
<div align="center"></div>
<div align="center">[Le Illjah - Jamal - "Nowy Dzień"]</div>
<div align="center"></div>
<div align="center"></div>
<div align="center">Brzuch mnie boli, i wszystko inne na samą myśl, ile roboty mnie czeka. Najgorsze jest zawsze zacząć... Ale to już za mną. W przerwie piszę. I wracam do czytania. Byle nie myśleć ile tego jest, i przebrnąć po kolei przez kolejne sterty kartek. A potem... ale się zdziwię, jak to skończę :))</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Amelia.]]></title>
<link>http://pasazernagape.wordpress.com/2007/12/09/amelia/</link>
<pubDate>Sun, 09 Dec 2007 11:49:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>pasazernagape</dc:creator>
<guid>http://pasazernagape.pl.wordpress.com/2007/12/09/amelia/</guid>
<description><![CDATA[Chcę być jak Amelia.
Cieszyć się z tych małych rzeczy, puszczać `kaczki` na wodzie, śmiać si]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Chcę być jak Amelia.</p>
<p>Cieszyć się z tych małych rzeczy, puszczać `kaczki` na wodzie, śmiać się do łyżki, która wydłubuje pyszny krem ze słoika, uśmiechać na rozkoszne myśli,   myśleć o życiu jak o jednej wielkiej podróży, smakować je wszystkimi zmysłami, sprawiać innym radość, rozkwitać z dnia na dzień, bywać jak dziecko, zwracać uwagę na drobnostki, marzyć, mieć swoje tajemnice i małe radości...</p>
<p>Tak, to jest właśnie to podejście.</p>
<p style="text-align:center;"><img src="http://yanntiersen.pl/images/biografia/01.jpg" height="200" width="333" />**</p>
<p style="text-align:center;">&#160;</p>
<p style="text-align:center;">Mieliście kiedyś świat swoich marzeń zamknięty w małych szklanych kuleczkach? Na to nigdy nie jest za późno.</p>
<p style="text-align:center;">&#160;</p>
<p style="text-align:center;"><img src="http://lh5.google.pl/3488505/R1vWAQZ4P3I/AAAAAAAABU8/BWVFWLHfoXY/uOVmChGZ7yyt2J2QSX.jpg" height="347" width="306" />**</p>
<p style="text-align:center;">&#160;</p>
<p style="text-align:center;">...póki od marzenia nie ma podatku :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[I żeby dobry Bóg dał...]]></title>
<link>http://robertszymczak.wordpress.com/2007/12/07/i-zeby-dobry-bog-dal/</link>
<pubDate>Fri, 07 Dec 2007 23:18:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>Robert Szymczak</dc:creator>
<guid>http://robertszymczak.pl.wordpress.com/2007/12/07/i-zeby-dobry-bog-dal/</guid>
<description><![CDATA[
&#8220;&#8230;Los żaden nas nie zmoże,
Choć przeszkód pełen wszelkich!
Chwała Ci dobry Boże
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://robertszymczak.wordpress.com/files/2007/12/plazkajpg.jpg" alt=")" height="265" width="400" /></p>
<p><em>"...Los żaden nas nie zmoże,<br />
Choć przeszkód pełen wszelkich!<br />
Chwała Ci dobry Boże<br />
Za drogę po muszelki!"</em></p>
<p><em>Jacek Kaczmarski "Wakacyjna przypowieść z metafizycznym morałem"</em></p>
<p>Dobrze jest mieć w życiu jakieś marzenie, jakiś cel, który nam się marzy i śni po nocach, którego tak bardzo pragniemy, że nie możemy spać i myśleć o czymś innym. Takie marzenie dodaje blasku naszemu życiu, może nam dawać radość i sprawiać, by to co robimy było wspanialsze i piękniejsze. Bo wszak nie ma nic lepszego, niż spełnianie swoich marzeń i dawaniu sobie szczęść.</p>
<p>Najgorzej jednak, gdy ktoś chce ten swój cel osiągnąć jak najszybciej, nie licząc się ze wszystkim i dąży do tego biegiem, bez radości a z chorobliwą zawziętością, nie z radosnym pędem we włosach i uśmiechem na ustach, a z pianą na wargach i zaciśniętymi pięściami. Bo wtedy takie marzenie staje się niezdrowe, dodaje nam jedynie wrogości, a nie radości, robimy się dla innych takimi małymi, przykrymi chciwcami, które pragną, pragną i wyłącznie pragną. Dobroci to w tym nie ma za dużo.</p>
<p>Bo w końcu nie jest najważniejszy sam cel, ale także droga która nas do niego prowadzi, droga, która, co prawda, nie zawsze jest dla nas łatwa i przyjemna, niejednokrotnie natrafiamy na rozmaite przeszkody, które nas nieraz dogłębnie ranią, często mówimy o tym, że już nie damy radę, że chcemy rzucić to wszystko w cholerę i zająć się czymś innym. Mimo to dalej kroczymy tą <em>Highway to dreams</em>, bo nasze marzenia nas ciągną z taką mocą, że nie jesteśmy w stanie się im oprzeć.</p>
<p>Z resztą, owa droga, może być dla nas naprawdę wielką radością i czymś wyjątkowo ważnym w życiu, nieraz cenniejszym niż sam cel. Wszystko zależy od nas, od tego jak będziemy postępować ze sobą. Wiem z własnego doświadczenia, odkąd uczę się grać na gitarze. Co prawda nie zawsze jest łatwo, często miałem dosyć, ale i tak to przygrywanie daje mi wiele radości i po prostu wiem, że nie zrezygnuje. Czasem sobie odpuszczę, zrobię przerwę, ale i tak wiem, że w końcu znowu wrócę do grania na tym starym, kochanym pudle. Podobnie z resztą mam z pisaniem.</p>
<p>Zdaje sobie sprawę, że ten wpis to kolejny mój manifest optymizmu, bo właściwie każdy mój tekst jest swoistym manifestem optymizmu i radości z życia. Inny nie będę i wcale być nie chce. Dlatego czasami pomyślcie o tym, jak piękne jest wasze dążenie do marzeń. Ja wam w nich życzę powodzenia :)</p>
<p>Przy okazji chciałbym pozdrowić tutaj Łukasza K. :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cechy których mojstary chciałby się pozbyć.]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2007/11/24/cechy-ktorych-mojstary-chcialby-sie-pozbyc/</link>
<pubDate>Sat, 24 Nov 2007 15:50:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.pl.wordpress.com/2007/11/24/cechy-ktorych-mojstary-chcialby-sie-pozbyc/</guid>
<description><![CDATA[ Wbrew pozorom mojstary nie jest idealny, ale nie ma z tego powodów jakiś kompleksów&#8230;
Indy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> Wbrew pozorom mojstary nie jest idealny, ale nie ma z tego powodów jakiś kompleksów...<!--more--></p>
<p><strong>Indywidualizm</strong> - Zastanawiam się czy nie byłoby lepiej jakbym był próżny i ograniczony tak jak większość otaczających mnie osób w moim wieku, ubierałbym się według trendów dyktowanych przez kolorowe szmatławce, słuchałbym mózgojebnej muzyki, miał w dupie cały świat, czas spędzałbym na imprezowaniu i gadaniu o dupach. Nosiłbym takie same ubrania co 3 znajomy, a co 2 przechodzień na ulicy, moje zdanie opierałoby się na tym co mówią koledzy i tym co pokazuje telewizja, zainteresowania nie odbiegałyby od tego czym na co dzień jarają się wszyscy.<br />
Tak po prostu, nie wychylać się poza cień innych, stać w równym szeregu, wpasowany w ich zasady i opinie. Dużo mówić o modzie, życiu innych i zaznaczać swoją naginaną oryginalność - taka jest prawda, osoby które mówią najwięcej o oryginalności swojego stylu są najmniej oryginalne.<br />
Przypomina mi się dziewczynę którą pamiętam jeszcze z czasów gimnazjum, pamiętam jak dziś. Stała sama pod ścianą, miała poszarpane dżinsy, gdzie nie gdzie wyglądające jakby ubrudzone z farby, spod swetra - który wydawał się jakby ktoś przewrócił się na nią i trzymając za środek runął o ziemię - wystawała biała koszulka na ramiączkach, włosy przypominały dzisiejsze fryzury emo (na prawdę nie lubię tego słowa i tego określenia, bo kurwa nie wiem jak je odmieniać nawet), ale było to tak dawno, że takie określenie a raczej subkultura jeśli tak to można nazwać nie istniały albo nie były jeszcze tak popularne. Te bezguście stojące same pod ścianą było oryginalne, ubrania były zrobione przez nią samą, nikt nie miał takich samych a nawet w małym stopniu podobnych do jej, możliwe, że wyrażała się przez te ubrania, możliwe, że nie było jej stać na modne ubrania, możliwe, że te ubrania były cenniejsze niż te wszystkie z sklepowych witryn w centrum bo włożyła w nie serce. Ale dlaczego stała sama? Czy oryginalność w takim razie nie jest oryginalna a jest dziwactwem i powoduje alienacje? Więc w takim razie czy istnieje oryginalność?</p>
<p>Przyznam, że nie oglądam kolorowych czasopism, co najmniej mogę wymienić nazwy gazet których nigdy nie kupię dla siebie. Wybierając ubrania po prostu idę do sklepu i kupuję co mi sie podoba, czy to osobiście czy to przez internet zawsze tak samo to wygląda i wszystkie ubrania które kupuje muszą mi się w pełni podobać bo poco kupować ubrania tylko dla znaczka i dla wpasowania się w obecną modę skoro ta moda odejdzie tak jak każda inna. Po niej przyjdzie nowa jeszcze bardziej popierdolona od poprzedniej.<br />
Pamiętam kiedy kupiłem swoje pierwsze begi (mam je w szafie do dzisiaj), pamiętam od jakich płyt zaczynałem przygodę z hip hopem, pamiętam pierwsze wlepki i pierwsze zniechęcenia przy tagowaniu.<br />
To samo, ta sama moda dotyczy innych aspektów życia: muzyki - gdzieś na początku 2004 roku nastąpił ogólnospołeczny zachwyt hip hopem, wszyscy zaczęli słychać i tworzyć tą muzykę tylko, że ten zapał do tej muzyki stopniowo wygasił się i pozostali Ci którzy słuchali tej muzyki wcześniej, ubrania - to co dzisiaj jest modne, jutro albo pojutrze zostanie zasypane nową jeszcze bardziej odrzucającą kolekcją, myślenie - klepanie zasłyszanych frazesów, uczenie się nie pamięć jakiś mądrych sentencji, aforyzmów, złotych myśli i zaniedbywanie tego co w życiu najważniejsze.</p>
<p>Zabijanie własnej osobowości jest proste i może być bardzo szybkie, życie będzie łatwiejsze, nie będziemy musieli podejmować żadnych decyzji, inni pokarzą nam drogę, będziemy dobierać się według utartych norm bez względu na to co bieżące kroki nie przeczą naszym własnym, dawnym zasadom.  Będziemy nawet tak samo śnić. Osoby które będą się różnić chociaż trochę od nas będą frajerami. Przyzwyczaić się do życia w którym nie podejmujemy żadnych decyzji, będziemy mówić tylko to co inni chcą rezygnując z człowieczeństwa w którym zamyka się m.in wolna wola. Bo przecież o to, aby wszyscy byli równi… wiedzą i spostrzeżeniami.</p>
<p><strong>Duma</strong> - jestem dumny, a może zbyt dumny by płaszczyć się przed kimś, by udawać, by pracować w Anglii i szorować kible, by przeprosić i przyznać się do swojego błędu.<br />
To ostatnie przynosi mi najwięcej problemów szczególnie jeśli byłem pewniejszy swojego niż wszyscy inni. Słowem polaczek prawdziwy, wychodzę z założenia, że jestem nieomylny i wolę puścić mój brak racji mimochodem i nawet jeśli miałoby mnie skręcić nie przyznam się do błędu. Zbyt dumny, żeby pracować na obczyźnie i myć kible - wielka kasa to tylko wabienie idiotów, po powrocie do Polski musiałbym odpowiedzieć na pytanie kim tam byłem i co robiłem, powiedzieć rodzinie, dziewczynie, że myłem kible albo szorowałem gary, chwytałem się pracy której nie chciał żaden murzyn albo żółtek. Byłem jak szmata, poniewierany przez ludzi którzy potrafili mnie zatrudnić do najcięższej pracy jaka tylko istnieje.</p>
<p><strong>Uprzedzenie</strong> - nie trzeba zaznaczać, że osoby które mają otwarte umysły odnoszą największe sukcesy nie tylko zawodowe ale także osobiste. I nie ma tutaj się nad czym rozpisywać, uprzedzenie a właściwie blokada przed nowym, dotąd nieznanym powoduje zawężenie ludzkiego myślenia i ograniczanie się do już przetartych drug. Ci którzy byli pionierami w nieznanych dziedzinach dorobili się majątków i sławy którą starają się pomnożyć inwestując w kolejne ciemne sfery.</p>
<p><strong>Współczucie</strong> - budzi się we mnie od czasu do czasu ale też umiarkowanie i nie dla wszystkich, nie mam go w sobie dla osób które świadomie spierdoliły sobie życie, ale jest dla osób które nie z własnej winy wpadły w bagno i nie siedzą z założonymi rękami ale próbują sie z niego wydostać.<br />
A niby dlaczego współczuję tym osobom i chciałbym w miarę własnych możliwości pomóc? Przecież nie są z mojej winy w tym bagnie. Świat rozpędził się i nabrał takiego tempa, że słabsi odpadają, ludzie którzy przez tysiące lat ewoluowali zaczynają wracać do korzeni i stają się ponownie zwierzętami, życie w obecnym świecie znowu jest dyktowane przez prawa dżungli gdzie osobniki najsłabiej przygotowane do życia giną i spadają na samo dno. Świat w którym zobojętnienie i bierność jest na porządku dziennym.<br />
Czas który marnujemy na pomaganie innym i ten cały skurwiały humanitaryzm możemy przecież spożytkować na budowanie swojej pewnej, nienaruszalnej pozycji - takiej z której nie będziemy mogli wpaść do bagna - prosty wniosek:<br />
bezowocnie pomagając innym tracimy swój czas i możemy także wpaść do tego bagna,<br />
niepomagając innym budujemy swoją pozycje i w najgorszym przypadku oni dotkną ziemi ale tym razem bez nas.</p>
<p><strong>Ambicje</strong> - spotykam coraz mniej młodych osób które rozpaczają nad czymś innym niż sprawy sercowe, przez ostatnie czas spotkałem może kilka osób którym nie odpowiadała sytuacja w której się znajdowały - <em>wszystkim się tak dobrze żyje?</em> - ze względu na to, że ich ambicje były wyższe niż to do czego obecna droga ich prowadziła, bo mieli i mają jakieś plany na przyszłość, wierzą w to, że kiedyś wszystko to co założyli sobie gdzieś na początku własnych drug zrealizują. Prawda jest smutna, bo wiele osób które dzisiaj wykładają chemie w Tesco albo kradną radia z samochodów miało ambicje i zapał większy niż niejeden z tych którzy dosięgli szczytu. Ci drudzy po prostu żyli, nie przejmowali się przyszłością i tym gdzie zajdą, po prostu chwytali dzień a zaszli tak daleko tylko dzięki przypadkowi, łudzie szczęścia czy znajomościach - ale nie dla każdego tak bywa.<br />
Czy może nie warto mieć ambicji? bo przecież brak ambicji znieczuliłby nas na sytuacje w jakiej się znajdujemy i ewentualnie w jakiej możemy się znaleźć za kilka dni, miesięcy czy lat? Przytłumiłby jakieś niepowodzenia te drobne i te wielkie. Oszczędziłby nam chorób psychicznych, schizofrenii, nerwicy.</p>
<p>Gdzieś w środku gimnazjum postawiłem sobie jakieś cele, początkowo niewielkie niewybiegające dalej niż powiedzmy 2 lata, po ich zrealizowaniu pojawiły się nowe i kolejne. Teraz już moje myśli wybiegają dużo dalej i z każdym dniem do tego plecaka z marzeniami, ambicjami i pragnieniami wkładam nowe pomysły na życie. Obawiam się, że kiedyś ten plecak przeważy na mnie i przygniecie mnie, nie będę potrafił wstać, to co sobie postanowiłem będzie ciążyć na mnie jeszcze bardziej bo będzie do mnie dochodzić to, że nie jestem w stanie zrealizować wszystkiego co postanowiłem,</p>
<p><strong>Szczerość </strong>- Utarło się przekonanie, że każdy chce mieć szczerych przyjaciół bo kto takich nie chce mieć? ale czy tak na prawdę szczerość nie jest powodem konfliktów ludzkich? Czy szczerość nie przynosi nam najwięcej problemów, szczerym warto być w błahych spławach lub w momentach kiedy 2 osoba jest na to gotowa i ustawia nas pod ścianą, ale w momencie kiedy mówimy osobie bez kompleksów co o niej sądzimy - pół biedy, ale jeśli mówimy to samo osobie która ma inne podejście do siebie? możemy liczyć na to, że w trybie nagłym odsunie się od nas.<br />
Tak więc czy warto być szczerym wobec innych? Czy kłamstwo nie jest łatwiejszym wyjściem? Oszczędzi nam tej całej przyczynowo-skutkowej sytuacji, problemów, niepotrzebnych rozmów i kłótni, krzywych spojrzeń i dodatkowych wrogów - dodatkowych bo jak wiadomo nikt nie jest sam na tych cholernym świecie i ludzie potrafią sie jednoczyć w nienawiści osiągając niesamowitą zgodność myśli jak w żadnej innej sytuacji czyniąc nas wrogiem społecznym numer jeden.</p>
<p>Więc czy nie warto być częściej dwulicowym lub chociaż "gorszą część prawdy" przemilczeć? bo tak na prawdę mało kto dzisiaj docenia to, że jest się szczerym, każdy mówi o tym jak ważna jest szczerość w związku 2 partnerów (nie koniecznie darzących się tymi wyższymi uczuciami) ale nikt nie porusza tematu jakim są konsekwencje szczerości. Dwulicowość - wszystko wydaje się dobrze, osoba myśli, że jesteśmy wobec niej szczerzy a to w rzeczywistości tylko wierzchołek góry lodowej i fragment tej "prawdy właściwej".<br />
Trudno mi zliczyć ilość sytuacji w których byłem szczery i ile razy miałem przez to problemy ilość sytuacji w których byłem tym złym bo powiedziałem o kilka słów za dużo. Jak w powracającej chorobie jestem szczery i wciąż parzę się na tym. Kłamstwo też jest wybitną sztuką, należy kłamać tak by osoby okłamywane nie zorientowały się w czym leży rzecz i przez to nie straciły do nas zaufania.<br />
Całość nakreśla dość wyraźne błędne koło- bycie szczerym może doprowadzić do zgrzytu a nieumiejętne kłamstwo do utracenia zaufania.</p>
<p><strong>Kultura</strong> -</p>
<blockquote><p><em>-Przesunie się pan?!?<br />
-Gdzie?<br />
-No przesuń się pan!!<br />
-Podeptałaś mnie, zdeptałaś moje nowe buty swoim brudnymi łapami.<br />
-Bo próbuję, przejść żeby sobie usiąść<br />
-Kurwa, wiecznie siedzieć - w tramwaju siedzieć, w autobusie siedzieć - tylko emigrujecie do chuj wie gdzie i płaszczycie wszędzie dupy.<br />
-Jakby się pan przesunął to by nie było problemu.<br />
-Pokarz mi gdzie mam się przesunąć, pokarz mi to wolne miejsce w które mam się przesunąć bo kurwa nie widzę?<br />
-Yyy...<br />
-No właśnie kurwa, teraz masz mnie przeprosić...</em></p></blockquote>
<p>Dlaczego mam szacunek dla ludzi, mimo, że mogę ich obrażać nie robię tego, mimo, że mam możliwość określenia ich w niewyszukanych słowach a jednak tego nie robię, daję sobie wchodzić na głowę tylko dlatego, że zostałem wychowany w taki sposób i od najmniejszych lat byłem uczony szacunku do innych. Szczególnie dla osób dorosłych, które wykorzystują to dość często, w chwili kiedy przeciwstawię się komuś lub powiem co sądzę o danej rzeczy od razu zostaję zwymyślany od "chamskiej młodzieży".</p>
<p><strong>Poczucie odpowiedzialności</strong> - za innych, za rodzinę, za znajomych, za powierzone tajemnice i drobne rzeczy. Dodatkowe obarczanie człowieka niepotrzebnymi informacjami, stwarzanie kolejnych problemów tylko po co? jesteśmy uczeni jej od najmniejszych lat odpowiedzialności. Odpowiedzialność świadczy o naszej dorosłości psychicznej ale po co to wszystko? Dlaczego mamy być odpowiedzialni za kogoś, skoro wszyscy mają być odpowiedzialni to niech będą odpowiedzialni za siebie, po raz kolejny nie interesujmy się innymi, niech każdy żyje na swój sposób a my nie ingerujmy w jego byt.</p>
<p><em>Czy człowiek który może przeżyć w dzisiejszym świecie, nie obciążony zbędnymi balastami które przeszkadzają mu w wzbiciu się na wyżyny to ten który nie ma ambicji, jest nieszczery, niekulturalny, dumny, uprzedzony i oschły? Człowiek idealny nie jest wcale człowiekiem?</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Post dla prawdziwych mężczyzn!]]></title>
<link>http://sposob.wordpress.com/2007/11/11/post-dla-prawdziwych-mezczyzn/</link>
<pubDate>Sun, 11 Nov 2007 12:58:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Janek</dc:creator>
<guid>http://sposob.pl.wordpress.com/2007/11/11/post-dla-prawdziwych-mezczyzn/</guid>
<description><![CDATA[Ten post jest dedykowany wszystkim facetom z jajami większymi od słoika majonezu.
Założę się, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ten post jest dedykowany wszystkim facetom z jajami większymi od słoika majonezu.</p>
<p>Założę się, że każdy z was za młodu zapierdzielał gównianym ruskim resorakiem po dywanie. To nic, że resorak był z ostatniego gatunku miedzi, plastikowe kółka się nie kręciły a kolorystyka takiego auta mieszała kolor zgniłego zielonego z soczyście różowym. Grunt, że to były nasze pierwsze 4 kółka.<br />
Umiejętności kierowcy doskonaliliśmy biegając z pokrywką po podwórku. To nic, że za koła robiły nasze nogi a za dźwięk silnika, własna morda. W końcu od czego dziecinna wyobraźnia?<br />
Potem siedziało się za kierownicą prawdziwego samochodu (maluch, 125p, łada, wartburg, syrena), którego wujek odkupił od jakiegoś miastowego. To była dopiero jazda! Sam pamiętam jak większość wujostwa przeganiała mnie z ich samochodów, bo bali się, że 6 letni gówniarz wyjedzie nim na szosę, zabije się o furmankę i konia sołtysa. I wcale nie mieli na sercu dobra mojej osoby...<br />
Potem pierwsze próby na polonezie taty. Niech mnie szlag, ale wtedy słyszałem tyle bluzg pod własnym adresem z jego strony, że do dziś zastanawiam się, czy on był wtedy wierzący.<br />
- Powoli puszczaj sprzęgło i dodawaj gazu...<br />
Robiłem tak ja kazał. Poldek popierdział, popierdział i zdechł.<br />
- Spokojnie, spróbuj jeszcze raz...<br />
Spróbowałem. To samo, z tym, że pod maską włączył się jakiś wiatraczek i zaświeciły się wszystkie kontrolki.<br />
- Kurwa jego mać! Pojąć nie umiesz jełopie! Powoli sprzęgło i powoli gaz, kurwa mać! Co w tym skomplikowanego!? A ty puszczasz te sprzęgło na odwal, bez uczucia! Ja pierdole, lepiej po pijaku jeździłem! Wynoś się i wróć, jak zaliczysz pierwszą dupę...<br />
Powiedział mi to w dzień dziecka. Wszystkiego najlepszego ;-)</p>
<p>Co prawda dotąd nie zaliczyłem nic innego oprócz własnej ręki, ale nie powstrzymało mnie to od nauki jazdy samochodem. Powoli, powoli, ale moje rzemiosło nabierało kształtu. Przestałem mylić kierownicę ze skrzynią biegów, a skrzynie biegów z wycieraczką. Stopy zaczęły współpracować z pedałami, ręka pojęła jak wrzucać biegi, a jak się dowiedziałem, że samochodem da się jeździć do przodu, to myślałem, że pierdolnę z podziwu!<br />
Potem tata kupił Opla Vectrę, po panowie z pomocy drogowej powiedzieli, że zanim wyciągną Poloneza z jeziora, może minąć jakiś czas.<br />
Tu pojawiły się nowe możliwości! Obsługiwanie pedała gazu nie przypominało już wpychania cegły do odbytu a kierownica naprawdę się kręciła! To było coś.<br />
Chociaż mam dopiero 17 lat, to w skarbonce jest już odłożone aż 4,65 złotego na prawko. Nie mrugnę okiem a już będę siedział za kierownicą Corsy i z pobłażaniem decydował o życiu albo śmierci ludzi będący w tej chwili na chodniku.<br />
Kiedy instruktor stwierdzi, że jestem psychicznie gotowy na odbiór prawa jazdy, skończę już 56 lat i kupię swój własny samochód!<br />
Ale wiecie, że prawdziwy mężczyzna nie jeździ byle czym. Ja na przykład, nie pokażę się w Mini Cooperze (tak jak Danzel), albo w Rolls Roysie (tak jak czarni raperzy), nie. <span style="font-weight:bold;"><br />
Ja mam ambicję i moja maszyna musi spalać 489 litrów na  100 kilometrów, ma wydawać piękny bulgoczący dźwięk przypominający mi, że to ja jestem główną przyczyną efektu cieplarnianego, kwaśnych deszczy i nadwyżki ołowiu w krwi małych dzieci</span>.<br />
To ma być <span style="font-style:italic;">Muscle Car</span> z prawdziwego zdarzenia, a jak wiadomo taki typ samochodu dostępny jest tylko w ojczyźnie patriotów, hamburgerów i grubych pasztetów, czyli w <span style="font-weight:bold;">USA!</span><br />
Ach, świat do tej pory pamięta te wszystkie cudowne maszyny, które swoim wyglądem mówiły: <span style="font-style:italic;">Dzisiaj pokaże Ci jak poderznąć gardło nicią dentystyczną, jak dać w mordę kobiecie i jak dostać się do własnej nerki!</span><br />
Rozumiecie?<br />
Te samochody wychowywały i one pozwalały czuć się prawdziwym mężczyzną. Dodge Charger lub Chalanger, Baracuda, Chevrolet Camaro, czy kultowy Mustang - to właśnie przez te smoki jesteśmy zmuszeni szukać alternatywnych źródeł energii.</p>
<div style="text-align:center;"><a href="http://img442.imageshack.us/img442/2075/fordmustangboss30219700ce9.jpg"><img style="display:block;text-align:center;cursor:pointer;width:320px;margin:0 auto 10px;" src="http://img442.imageshack.us/img442/2075/fordmustangboss30219700ce9.jpg" border="0" alt="" /></a><span style="font-size:85%;"><span style="color:#666666;">Bezapelacyjnie mój ukochany samochód - Ford Mustang</span></span></div>
<p>Jakby jeden z nich stał w moim garażu, to już do końca życia tryskał bym testosteronem z penisa a moje dzieci miałyby 2 metry wzrostu, muły jak koń, byłyby całe owłosione a ich sutki, wielkością odpowiadałyby słupom podtrzymującym Golden Bridge.<br />
Laski, widząc moje auto, samo rozstawiałyby nogi, a ja śmiałbym się z opinii zazdrosnych facetów twierdzących, że mam małego ptaszka!</p>
<p>Ale to jeszcze nie koniec.<br />
Niedługo po otrzymaniu prawka na auto, kupię sobie zezwolenie na prowadzenie stalowego rumaka, czyli motocykla!<br />
I tu mała dygresja: Wy, wszyscy, którzy szpanujecie, że wasze tyłki dosiadły już wszystkich rodzajów dwukołowych pojazdów a <span style="font-style:italic;">komary</span> i <span style="font-style:italic;">osy</span>, to dla was śmieszne łaskotanie w odbyt - wyśmieję was, jeśli wskazując na Harleya powiecie: - <span style="font-weight:bold;">Ja takim motorem</span>, to codziennie jeżdżę! <span style="font-weight:bold;">Debilu, pamiętaj, że to nie motor, to motocykl!</span> To mniej więcej taka różnica jakbyś na własną <span>matkę</span> mówił <span style="font-style:italic;">laska.<br />
</span>Taak, nie ma nic piękniejszego jak jechać pustą i zapomnianą nitką autostrady czując powietrze muskające twoje ciało, słuchając <span style="font-style:italic;">Route 66</span> Rolling Stonesów i kurwić na robaczki rozbryzgujące się na twoim kasku.<br />
Założę się, że prawdziwy jeździec widzi więcej duchów zmarłych Indian, niż zmarli Indianie! Uprzedzam, że mówiąc o motocyklu myślę oczywiście o maszynach typu criuser, chopper, tourist tudzież dragach  a nie o jakiś pierdzących enduro, czy innych pierdolniętych "hayabusowatych" bzykaczach. To zabawki dla chłopaczków.<br />
Prawdziwy mężczyzna siadając na cruiserze staję się herosem a kalendarze na całym świecie zostają wymieniane na nowe, obwieszczające nową erę. Mężczyzną na 1,5 - litrowym rumaku sprawia, że szatan błaga Boga o błogosławieństwo a zakonnice w klasztorach zamykają się i proszą Stwórce o ten jeden jedyny raz z facetem na chromowanym motocyklu.<br />
Posiadając motocykl stajesz się Panem autostrad, bezdroży i brudnego powietrza. Zapach smaru to twoje perfumy a zarośnięta twarz staje się herbem.<br />
Będę miał taki motocykl, ale na pewno nie będzie nim Harley (z prostego powodu, wtedy przynależę do grupy harleyowców, a w mojej naturze niezależność i wolność jest priorytetem). Motocykl, na którym będę miał prawo siedzieć, to ten:</p>
<p><a href="http://img258.imageshack.us/img258/6453/jwo20070519014427dw9.jpg"><img style="display:block;text-align:center;cursor:pointer;width:320px;margin:0 auto 10px;" src="http://img258.imageshack.us/img258/6453/jwo20070519014427dw9.jpg" border="0" alt="" /></a><br />
Honda Shadow Spirit - chopper moich marzeń, który w swojej prostocie nie kwalifikuję się do niczego. To najemnik, pojazd dla ludzi, którzy nie pragną osiągów, przesadnej wygody, albo respektu. To pojazd dla ludzi wybranych, pewnych siebie i swoich możliwości. Do jazdy tym cudem nie są wymagane umiejętności, on sam nas prowadzi. Do jazdy tym cudem potrzebny jest charakter prawdziwego mężczyzny!<br />
A miejmy nadzieję, że kiedyś takim się stanę...<br />
W swoim życiu dwa razy jechałem na dwukołowcu i były to motorowery - romet, czyli popularny komar, oraz chopperopodobne chińskie gówno podpisane DAIHATSU, które ma zajebisty dźwięk (<span style="font-weight:bold;">Pozdro dla Laski, elo ziom fu!</span>). Zanim na nie usiadłem, zastanawiałem się jak na tym jeździć? Jak byłem gówniarzem, potrafiłem wyjebać się na trójkołowym rowerze, a co mówić o dwukołowym sprzęcie napędzanym silnikiem!<br />
Jednak czas pokazał, że nie miało być źle. Siadając na komarze byłem władcą żużlowych dróg - Pojechałem tym gównem w piździec a jak chciałem zawrócić, to mi zdechł. Nie umiałem go odpalić i musiałem pchać tego dziada z powrotem ;)<br />
Tym drugim umiałem już zawrócić, bo za odpalenie silnika odpowiadał guzik, a ja mam dyplom i certyfikat na wciskanie guzików i to mnie uratowało :)</p>
<p>Zastanawiam się jak mógłbym podsumować całego posta.<br />
Oczywiście mógłbym życzyć wszystkim chociaż dotknięcia takiego cudeńka, ale większość moich rówieśników woli Calibry i bzykające Kawasaki ZX-10R a blachary i tak rozłożą nogi na pierwszym lepszym volkswagenie Golfie.</p>
<div style="text-align:center;"><a class="abp-objtab-0380993088675323 visible ontop" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" href="http://www.youtube.com/v/U2olCKnTVPI&#38;rel=1"></a><a class="abp-objtab-0380993088675323 visible ontop" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" href="http://www.youtube.com/v/U2olCKnTVPI&#38;rel=1"></a></div>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
