<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>marszosatyra &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/marszosatyra/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "marszosatyra"</description>
	<pubDate>Sat, 17 May 2008 02:31:41 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Biegokwiatki, dlaczego warto biegać? część III]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=59</link>
<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 15:59:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=59</guid>
<description><![CDATA[Przypadek 21: Więcej zatrzymujących się kierowców przed pasami - na widok nadciągającej lokomo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 21</strong>: Więcej zatrzymujących się kierowców przed pasami - na widok nadciągającej lokomotywy biegacza, rzecz niecodzienna, a cenna bardzo.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 22</strong>: Cieszą spotkania sportu z muzyką, kiedy biegnący mija grających (też ćwiczących) muzykantów. Z bardziej zjawiskowych przykładów spotykane są saksofony w parkach i kobzy na łąkach. Popieram inicjatywę poznańskiego maratonu i kapele na ulicach.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 23</strong>: Zjawiskowe spotkania dotyczą postronnych i biegacza przypiętego linką do psa dyktującego tempo, że „tak, to każdy może biegać”, tak? Przecież te czworonożne potwory są ekspresami, nie ma mowy o 5min/km, trzeba napierać szybciej.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 24</strong>: Czasami młodzi zaczepiają, że mogliby szybciej, lepiej, dalej – po czym następuje zwrot akcji i inny młody z grupy poprawia krzykacza, że po co zaczepiasz „a gdyby on stanął i ci…”. No tak, bywa różnie z tymi aktywnymi.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 25</strong>: Bitwa roku: Rower vs. Biegacz. Szybkość za pierwszym, kontuzjogenność za drugim, z pozoru przegrywamy, ale to kontuzje powodowane przez rowery należą do tych najpaskudniejszych, szerokie obtarcia i stłuczenia. No i częsty błąd pedałujących, że to oni mają pierwszeństwo na dróżkach spacerowo-biegowych.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 26</strong>: Mniej ankieterów zastępujących drogę biegaczom, że niby czekać nie można, teraz i już wypełnić, a czekać to nie można z innego powodu.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 27</strong>: Więcej dobrze nastrojonych kibiców krzyczących z autobusów klubowych „SZACUN!”, dla nich i dla nas trening.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 28</strong>: Mniej rozstawionych w lesie myśliwych w rzędzie przy drodze, takie bieganie to jak przed plutonem egzekucyjnym, jak Costner w „Tańczącym z wilkami”, run Kevin run.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 29</strong>: Całusy posyłane przez przechodniów, miłe docinki o zabarwieniu wielorakim, a im więcej się biega – tym milej tego słuchać, zróżnicowanie treningów po prostu.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 30</strong>: Mniej dowcipnych kierowców przyspieszających przed kałużami, jakie to śmieszne przykryć innych brudną falą deszczową, jakie śmieszne.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Harpagan 35 i uczestnicy]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=51</link>
<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 14:50:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=51</guid>
<description><![CDATA[Wielkimi krokami zbliża się rajd, który chciałbym przejść szybkimi krokami.
Mowa o Harpaganie,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wielkimi krokami zbliża się rajd, który chciałbym przejść szybkimi krokami.</p>
<p>Mowa o Harpaganie, legendzie maratonów pieszych, który to frekwencję zbiera rewelacyjną. Łączy różne kultury chodzenia, od turystycznych termosotargaczy - po ultralekkonośnych. Szczęśliwcy dochodzący zyskują tytuł - Harpagana, którym mogą się legitymizować do następnej edycji, przy dużym szczęściu - po przedstawieniu trofeum - tzw. kanary fundują darmowy przejazd MPK różnych miast.</p>
<p>Rajd ten charakteryzuje się doskonałą organizacją, poza narzekaczami forumowymi, że wyniki są zbyt późno, że uwiera własna kieszeń. Rajdowy kolega z Wordpressa <a href="http://wloczykij.wordpress.com/" target="_blank">Włóczykij</a> pisał, że próżno szukać na pomorskich pętlach sławy, atrakcyjność wyzwania nie kusi sponsorów - "<a href="http://wloczykij.wordpress.com/2008/04/09/harpagan-po-co-to-komu/" target="_blank">nawet wioskowy sklep z  mięsem niczego nie zasponsoruje, nie mówiąc już o większych firmach</a>" i jest to prawda, bez Tischerowskich rankingów. Idziemy DLA siebie, a po pierwszej pętli mówimy raczej, że PRZEZ siebie, najpierw jest to WYZWANIE, później przejaw GŁUPOTY, a rozterki te rozgrywają się w każdym uczestniku. Mawia się, że mężczyznę można poznać po tym, że przebiegł maraton, w takim razie jak przejdzie Harpagana nazwijmy go gladiatorem, ale na poważnie - to wyzwanie dla absolutnie każdego kto wejdzie na czwarte piętro (bez zadyszki). Taką renomę ma ten rajd. A najbardziej cenię czekające namioty na PK, brakuje tylko harmonijki ustnej i bluesowych zadęć.</p>
<p>Miałem nie pisać o Harpie i moich wobec niego oczekiwaniach, miałem nie pisać, że trening ułożyłem pod ten start, miałem. Toteż opowiem o pomysłowości uczestników, o ksywach, drużynach, wszystkim co Orgi nazywają "klub"em.</p>
<p>Czytając listę zgłoszonych zawodników zawsze znajduję sporo zabawy. Poza strachem przed tymi mocnymi i rozdającymi karty są również kwiatki nazewnicze, te kursywą.</p>
<p>Trzeba wystartować <em>arytmią kroku</em>, bo obok przewijają się <em>dzikie knury</em> i <em>rwące łanie</em>, i <em>rude koty</em>, przetacza <em>konserwa turystyczna</em>, wychodzą <em>3gile team</em>, ktoś powie <em>bezsensial</em>, żeby wystartować przed <em>zjadaczami łańcuchów</em>, start zasila także <em>wolna grupa rowerowa </em>(nie Bukowina), z muzycznych konotacji startuje też <em>Brygada kryzys</em>, pełne bukłaki mają pewnie <em>wódżitsu team</em>, przejmuję się gdy ktoś przed startem wróży wynik, jak <em>jesteśpozatrasą</em>, albo rozkminia <em>Daleko jeszcze?</em>, ale kto będzie targał <em>worek ziemniaków  w głębokiej i ciemnej piwnicy</em>..., nie każdemu wyjdzie start, zdarzy się i <em>rozkraczona Elka</em> - jak widać pomysłowość zawodników nie zna granic, gdyby jeszcze i PK przychodziły łatwo...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Biegokwiatki, dlaczego warto biegać? część II]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=49</link>
<pubDate>Mon, 07 Apr 2008 15:52:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=49</guid>
<description><![CDATA[Przypadek 11: Więcej zatroskanych osób, które mylą rozciąganie ze skurczami i śpieszą z pomoc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 11</strong>: Więcej zatroskanych osób, które mylą rozciąganie ze skurczami i śpieszą z pomocą, ważną i doraźną.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 12</strong>: Biegacze to nie palacze, tym bardziej w trakcie treningu, także nie pytajmy czy papieroskiem taki może poczęstować, życzliwie obsłużyć obcego raka, bo ludzkim prawem odmówimy.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 13</strong>: Więcej klaszczących zakonnic, co prawda te reakcje należą do rzadkich, ale i kobiety duchowne mają wyrobiony smak i cieszą oko opinającym strojem biegaczy.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 14</strong>: Mniej pomysłowych szczyli, którzy myśląc, że musimy uzupełniać płyny rzucają butelkami, po pierwsze te po piwie i tak się nie nadają, po drugie łatwiej chyba podać.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 15</strong>: Podczas treningu wzdłuż linii tramwajowej motorniczy zwalnia swój wehikuł do tempa biegacza, zaczyna od rutynowych pytań o starty i tym podobne, po czym pyta czy może biegnący ma ochotę się pościgać, niestety nie daje szans i przyspieszając odjeżdża!</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 16</strong>: Biegacz mijając klub z discograniem usłyszał słowa zapowiadacza wolnych songów „brawa dla biegacza!”, co zaowocowało największym aplauzem w karierze, większym niż na zawodach.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 17</strong>: Więcej biegaczy wzajemnie się pozdrawiających, to motywuje i cieszy, zwyczaje z górskich szlaków dobrze wprowadzić do naszych zachowań treningowych.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 18</strong>: Więcej pań tłumaczących swoim psom, że „- <span class="postbody">Spokojnie, pan nie biegnie za mną”, na co pociechy reagują brakiem reakcji na nas</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><strong>Przypadek 19</strong>: Ciekawi są panowie krzyczący, że „- Bieg z rana jak śmietana!”, ale dzierżący w rękach buteleczki bynajmniej nie z kefirem.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><strong>Przypadek 20</strong>: Na koniec drugiej serii opowieść chwytająca za serce, w trakcie rozgrzewki z podpórką na drzewie, biegacza mija babcia z wnuczkiem, ten zainteresowany pyta opiekunkę, dlaczego pan pcha drzewo?, na co babcia, że to takie ćwiczenie jest tylko, malec zainspirowany podbiegał do następnego drzewa i powielał ruchy sportowca, jak tu nie trenować zatem, jak nie biegać? </span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Biegokwiatki, dlaczego warto biegać?]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/2008/04/02/38/</link>
<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 19:18:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/2008/04/02/38/</guid>
<description><![CDATA[Biegacz mijający przechodniów na ulicy w mieście jest często narażony na całą paletę reakcji]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Biegacz mijający przechodniów na ulicy w mieście jest często narażony na całą paletę reakcji. Z jednej strony spotyka się z zainteresowaniem i poparciem, z drugiej jest tarczą dla uszczypliwych i złośliwych przytyków osobistych.</p>
<p class="MsoNormal">Korzystając z <a href="http://biegajznami.pl/forum/index.php" target="_blank">forum biegajznami.pl</a>, kompetentnego źródła, chciałbym przedstawić galerię osobliwych interakcji pomiędzy uciekającym (biegaczem), a napastnikiem (przechodniem, czy innym obwiesiem).</p>
<p class="MsoNormal"><b>Przypadek 1</b>: Biegacz posiadał pasek od pulsometru opinający go na klatce piersiowej, mijający wyraźnie pozbawieni wyobraźni odbierali ten przydatny gadżet za stanik! Także cóż za śmiech ogarnia człowieka, kiedy nie dość, że jakiś facet biegnie, to jeszcze w damskiej bieliźnie, Panie świeć… (jako dodatek zamieszczam dialog usłyszany przez forumowicza Szoso: <span class="postbody">- Te zoba co mo! Przypacz sie co mo! - Nie widze co mo, a co mo? </span><span> </span><span class="postbody">- STANIK mo!!!) Rzadki typ faceta, w rajtuzach i ze stanikiem:D i nie w karnawale.</span></p>
<p class="MsoNormal"><b>Przypadek 2</b>: Rzecz miała miejsce nocą [straszną i mroczną], biegacz dla lepszej widoczności wspomagał się czołówką i przebiegając obok dwóch podchmielonych, osiedlowych żuloczłowieków usłyszał podniesiony głos jednego z nich: „Uważaj, bo pociąg jedzie”! Domyślam się, że pociąg minął dany dworzec bez większych uszczerbków, ale za to z lepszym humorem.</p>
<p class="MsoNormal"><b>Przypadek 3</b>: Pomysłowość strażników hotelowych nie zna granic, podobno nie wpuszczają do środka rezydencji osób wracających z treningu. Zdrowaśka za pomysłowość dla takiej ochrony.</p>
<p class="MsoNormal"><b>Przypadek 4</b>: Ciekawe są również docinki będące wynikiem zazdrości, typu: „- I tak nie schudniesz”, <span class="postbody">„- biegaj biegaj, i tak jesteś gruba”, „- a w główce to wszystko w porządku?”, albo przechwałki, że „- mam kolegę, który kilometr na rękach przebiegł” (a na rękach to nadal bieganie?), czasami też mijani mają jakieś pytanie, na przykład osiedlowy żul składa zdanie w tempie dobiegu do domu: „- Szefuniu, kólegó sportówcó… można zapytać grzecznie?”, zdarzają się także pochwały (czy podyktowane wiedzą to już inny problem): „- Korzeniowski to będzie mały przy Tobie”, „- nieźle zasuwasz, tak trzymaj przystojniaku!” oraz troska mijanych: „- chodź do nas napijesz się i zapalisz a nie tam będziesz się męczył”. Najmilsze są jednak reakcje małych dzieci, zdziwieni mówią: „- o tata zobacz, pan bez spodni biegnie”.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><b>Przypadek 5</b>: Więcej miłych, starszych panów, którzy dla żartu przecinają powietrze ręką, że to właśnie jest meta, że bieg się kończy.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><b>Przypadek 6</b>: Najgorsi są posiadacze psów, pupilki grzeczne, miłe, tylko tak szczekają, można biec śmiało, nie będzie gonił, zwykle jest spokojny, zwykle nie gryzie – a kagańców to się nie produkuje?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><b>Przypadek 7</b>: Riposty cięte, celne i ciekawe, na zawołanie „tempo tempo” odpowiadamy „jak ci tępo to sobie naostrz”, na zawołanie „- gdzie pan tak ucieka??? przecież nikt pana nie goni?!” odpowiadamy „przed starością”, na „Dawaj, dawaj!” wtedy radzę klasyk „dawałem/am jak…”.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><b>Przypadek 8</b>: Więcej miłych, wyrozumiałych pań, kiedy biegacz mijał stojący samochód, pani go zawołała i uraczyła butelką wody, nie rzuciła w niego, tylko dała mu się napić oczywiście.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><b>Przypadek 9</b>: Więcej takich kierowców komunikacji miejskiej, którzy widząc biegnącą osobę czekają z odjazdem, zawsze możemy ich pozdrowić i biec dalej.</span></p>
<p><span class="postbody"><b><span style="font-size:12pt;font-family:'Times New Roman';">Przypadek 10</span></b><span style="font-size:12pt;font-family:'Times New Roman';">: Zawołanie „Zwolnij, szkoda życia” radzę zarezerwować wyłącznie dla kierowców, biegnący zna swoje tempo, raczej.</span></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jubileusz - 1000 wizyt]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=26</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 18:13:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=26</guid>
<description><![CDATA[Na tysięczną wizytę przygotowana jest niespodzianka dla autora.
Do następnego treningu dołoży ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Na tysięczną wizytę przygotowana jest niespodzianka dla autora.</p>
<p>Do następnego treningu dołoży sobie 1000 metrów interwałów.</p>
<p>Gdyby zobowiązania nie wypełnił, obiecuje w przyszłych postach nie rymować;)</p>
<p>Dzięki wielkie za odwiedziny!!!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szkoła Turystyki Pieszej]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/2008/03/22/szkola-turystyki-pieszej/</link>
<pubDate>Sat, 22 Mar 2008 21:07:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/2008/03/22/szkola-turystyki-pieszej/</guid>
<description><![CDATA[„Obok zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych, człowiek od wieków wykazywał rozmaite zaint]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">„Obok zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych, człowiek od wieków wykazywał rozmaite zainteresowania…” (s. 9) pech chciał, że ludzie zaczęli je powielać i prześcigać się, kto z nich jest lepszym specjalistą. Autorem cytatu jest Piechur-kreator, czyli największy teoretyk spośród trampów, czyli przewodnik Idei marszowych, czyli we własnej osobie Zygmunt Skibicki. Żebyśmy się dobrze rozumieli, nie chcę strącać nikogo z parnasu, nie chcę odbrązawiać pomników, nie taka intencja mną kieruje. Szanuję autora licznych <i>Szkół Turystyki…,</i> a książki te nauczyły mnie niejednej rzeczy w dziedzinie, jednak skoro sam muszę znosić krytykę – to, z sympatii, poddam jej bardziej doświadczonych kolegów ze szlaków.</p>
<p class="MsoNormal">Czepialskość moich czytelników nakierowana jest na styl, raz się podoba, raz nie. Idąc w prywatę zyskuję zadowolenie tej ważnej dla mnie grupy, idąc w ogólność kłaniam się szeroko pojętemu środowisku rajdowemu. Lektura Skibickiego nauczyła mnie jednak, że mimo skierowania do odbiorcy szerokiego, nie można rezygnować ze wstawek rozluźniających i relaksacyjnych, z humoru i dystansu, z przymkniętego oka.</p>
<p class="MsoNormal">Łowić to ja nie potrafię, jedynie słowa w książkach, taki fach, taki traf, zatem czytam i wychwytuję momenty o uroku niewątpliwym, o barwie niezwykłej, o treści niebanalnej, jakże ich dużo u pana Zygmunta. Aby oddać wielkość zjawiska skupię się tylko na przypisach do <i>Szkoły Turystyki Pieszej</i>.</p>
<p class="MsoNormal"> Zacznę nie od szkoły turystyki, a od szkoły życia, bo siła poniektórych porównań jest rażąco trafna i ciekawie oryginalna: „To jest tak jak z samochodami. Niscy faceci preferują długie samochody. Małe kobiety wolą wysokich facetów; wysokie szukają jeszcze wyższych. Są na ten temat złośliwe kawały” (s. 86) – i tylko szkoda, że autor nie poszedł za ciosem, nie wyłuskał z rękawa kąśliwego wyca, szkoda, lubię soczyste pointy, której tutaj zabrakło.</p>
<p class="MsoNormal">Trafiamy także na wyznania intymne, prywatnie czułe i niewygodne, porusza historia oscypków, bo „nigdy nie słyszałem, by polski, naturalny oscypek robiony w „niehigienicznych” warunkach niedomytymi ponoć rękoma bacy zaszkodził komukolwiek – a po słowackich rz…em jak kot” (s. 213) – szkoda tym razem tych domowych przytulaków, kapryśnych chrupkożerców i myszołapów; poza tym prztyczek w słowacki nos, do roboty xeroboye!</p>
<p class="MsoNormal">I sentyment ma swoje miejsce w tych poradnikach: „za czasów mej wczesnej młodości nafta była w każdym wiejskim sklepie! A mówią, że teraz jest ze wszystkim lepiej…” (s. 237).</p>
<p class="MsoNormal">No i „żaden woreczek foliowy nie zapewni szczelności – kwaśniejący pot wydziela sporo produktów gazowych!” (s. 258) – o zgrozo!</p>
<p class="MsoNormal"> Momentami wyjątkowymi w całym przewodniku, w całym kompendium wiedzy marszowej, w całym tym pisaniu – są fragmenty, które dotykają jakże śliskich stosunków damsko-męskich. Pan autor wykazuje się czujnością i dobrym smakiem, pisze jakoby jego rady mogły odmienić nasze podejście do życia, naszą formę i odporność na efekty zimowych randek (kichanie, kaszel), ale zarówno dostrzega, że „moje gwarancje nie dotyczą tych konsekwencji randki, które wynikają z pozbycia się stroju w całości” (s. 17), gdyby tak było - musiałby zmienić tytuł na <i>Szkołę Turystki Integracyjnej</i>, bądź <i>Marszosutra</i>.</p>
<p class="MsoNormal">Co więcej, napotykam na tezę, że „lata robią swoje – proszę Panów” (s. 86), ma ona przypis, dopowiedzenie odspodne, a w nim: „po Paniach to tylko mniej widać – czasami!” (s. 86) i byłbym w stanie pochylić czoła, bo nie zawsze to, co proste jest tendencyjne, tylko owo sakramentalne „czasami”! jak ono bawi i igra, jak ono stąpa po cienkim lodzie wyszukanego żartu, jak ono buduje napięcie.</p>
<p class="MsoNormal">To nie wszystko.</p>
<p class="MsoNormal">Kolejnym wątkiem poruszonym dosłownie są różnice anatomiczne. Konstatacje wielce osobliwe typu: „nie da się ukryć – to w partiach biodrowych budowa kobiety najistotniej różni się od konstrukcji meskiej” (s. 101) i chciałbym zakrzyknąć „Alleluja!” bo to tak na czasie nawet; albo „lekki plecak wyprawowy waży obecnie ponad 15 kg. Jeśli mężczyzna chce ulżyć swej towarzyszce, musi liczyć się z dodatkowym wysiłkiem”, przede wszystkim jest to turystyczna interpretacja Biblii, w drugiej kolejności rada w pigułce jak być gentelmenem. Cenne to. Niestety nie wiem jak ocenić kolejny zjawiskowy cytat, brzmi on tak: „na tym polu [rozstaw kości miednicy] kobiety też znacznie górują nad facetami – rozmiarem w stosunku do wzrostu oczywiście” (s. 206), hmm…</p>
<p class="MsoNormal">„Panie nie powinny zapomnieć o stanikach. Ta uwaga pochodzi od jednej z moich koleżanek. Jeśli chodzi o moje zdanie – mogą zapomnieć!” (s. 280) – i jak tu czytać bez puszczenia oka, bez marginesu błędu skierowanego w satyrę i kabaret, jak wierzyć późniejszym radom o zachowaniu się w towarzystwie niedźwiedzi na szlaku, jak zaufać co mamy pakować do plecaka na dłuższą pieszą wyprawę, skąd pewność, że ten niedźwiedź nie będzie miał ochoty na harce, a plecak nie odleci razem z nami.</p>
<p class="MsoNormal"> Uzasadnienie mojej ironii: jestem polonistą, także mszczę się za słowa (też w przypisie) „nie mam nic przeciwko Mickiewiczowi, ale mierzcie zamiary podług sił, a nie siły na zamiary! Romantyzm w planowaniu jakichkolwiek wędrówek jest nadzwyczaj niebezpieczną ideologią” (s. 167), a tak poważnie – wciąż szanuję Skibickiego, nawet bardziej za te wstawki, tego typu poradniki męczą, ten temat znosi praktykę, mniej teorię, zatem doceniam starania nad dobrym samopoczuciem czytelników, które propaguje autor. <i>Chciałbym, żeby nic się nie zmieniało.</i></p>
<p class="MsoNormal"> Na koniec kwiatek dla cierpliwych: „każdy, nawet najlżejszy, plecak na ostrym podejściu będzie się wydawał ciężki – zawsze! Tak to już jest” (s. 35) – zgadzam się, tak to już jest!</p>
<p class="MsoNormal"> <span style="font-size:10pt;">Wszystkie cytaty pochodzą z książki Zygmunta Skibickiego – <i>Szkoła Turystyki Pieszej</i>, Wydawnictwo Skibicki, Pelplin 2006.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rajdowy Festiwal Filmów]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/2008/03/19/23/</link>
<pubDate>Wed, 19 Mar 2008 16:08:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/2008/03/19/23/</guid>
<description><![CDATA[Rajdowy Festiwal Filmów wyłowionych z YouTube
O wpływie portalu YouTube na życie codzienne przec]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;">Rajdowy Festiwal Filmów wyłowionych z YouTube</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:14pt;"></span>O wpływie portalu YouTube na życie codzienne przeciętnego użytkownika Internetu można długo. Często jednak, w określonych dziedzinach, mamy prawo ponarzekać, przepuszczamy przez opcję „szukaj” konkretne hasła i próżnia wchłania nasze pragnienia.</p>
<p class="MsoNormal">Dla przykładu YouTube nie rozpieszcza rajdowców, potrzeba cierpliwości i wysiłku by znaleźć rzeczy ciekawe, o ironio! w dziedzinie, która sama w sobie wymaga tej samej cierpliwości i trochę innego wysiłku. Mimo wszystko są wyjątki, które przedstawię w subiektywnym przeglądzie.</p>
<p class="MsoNormal"><b>GRAND PRIX - </b><b><span style="font-weight:normal;">nagrodę główną Rajdowego Festiwalu Filmowego przyznawaną przeze mnie - otrzymał</span></b> za trafne oddanie atmosfery tajemnicy, ładunek emocjonalny i indywidualny styl<b><span style="font-weight:normal;"> - film…</span></b></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/GnvZWCAzC5I'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/GnvZWCAzC5I&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Głównymi kontrkandydatami były relacje z  Wertepów (<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=p3URcsLaNM8" title="Wertepy" target="_blank">http://pl.youtube.com/watch?v=p3URcsLaNM8</a>)  oraz z Szarpaniny  (<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=_tZymFbBtEM" title="Szarpanina" target="_blank">http://pl.youtube.com/watch?v=_tZymFbBtEM</a>).</p>
<p>Na osobną uwagę zasługuje rowerowa relacja z H29, gdzie zgrabnie współgrają wartości dydaktyczne i estetyczne (1sze miejsce w kategorii "muzyka"), film również zdeklasował rywali w kategorii "wizytówka", zostawiając daleko za sobą na trasie liczne prezentacje zdjęć i pokazy umuzycznionych slajdów, oto film...</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/3ghIt2ytY4E'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/3ghIt2ytY4E&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>W dziedzinie filmów dokumentalnych na uwagę zasługuje materiał z programu typu "Kawa czy herbata", jest to rozmowa z członkami <span>teamu Adventura, gdzie prowadząca zadaje pytania tendencyjne z niesłabnącym uśmiechem</span>...</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/-U1jv5A3osY'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/-U1jv5A3osY&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>...oraz cykl rozmów autora PK4 z uczestnikami Maratonu Pisaków - <a href="http://pl.youtube.com/watch?v=1-zbowvzFHI" title="PK4" target="_blank">http://pl.youtube.com/watch?v=1-zbowvzFHI</a></p>
<p>Nagrodę pocieszenia w kategorii "film satyryczny" otrzymuje materiał obrazujący cierpienie po wysiłku, tzw. marsz bez zabezpieczenia, czyli Sudocremu powiedzmy, to poruszająca opowieść snuta z wrażliwością i głęboką świadomością trudności młodych bohaterów w radzeniu sobie z poczuciem papieru ściernego w gaciach...</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/BcT3RZiH4M8'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/BcT3RZiH4M8&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Szkoda, że wybór jest tak ograniczony, liczę na pomysłowość twórców w przyszłości!</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
