<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>marszomiod &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/marszomiod/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "marszomiod"</description>
	<pubDate>Sat, 17 May 2008 04:23:55 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Marszem na storczyki]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=96</link>
<pubDate>Fri, 16 May 2008 18:37:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=96</guid>
<description><![CDATA[Rzadki to kwiat, urokliwy przy tym wyjątkowo. Rośnie tam gdzie łąka naświetlona i podmokła. St]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Rzadki to kwiat, urokliwy przy tym wyjątkowo. Rośnie tam gdzie łąka naświetlona i podmokła. Storczyki trudnią się podszywaniem pod owady, naturalna mistyfikacja. Dodam do tego, że kwiaty te poszukiwałem z drużyną w przyjacielskiej atmosferze, ale także w pierścieniu miasta Poznania. Cywilizacja i cuda flory? Możliwe.  Zamiast pisać bez wiedzy szczegółowej oddaje swój głos w optykę obiektywu: <img class="aligncenter size-full wp-image-97" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/05/p1190762b.jpg" alt="" width="450" height="470" /></p>
<p style="text-align:center;">Storczyk bliżej znany jako "Kukułka"</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-98" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/05/p1190738b.jpg" alt="" width="450" height="600" /></p>
<p style="text-align:center;">Podobny, ale z bliska</p>
<p style="text-align:center;">Poza głównym daniem droga niosła także inne spotkania:</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-99" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/05/p1190760b_filtered.jpg" alt="" width="500" height="374" /></p>
<p style="text-align:center;">Czarne na żółtym jedzie po zielonym</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-100" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/05/p1190811bb.jpg" alt="" width="500" height="370" /></p>
<p style="text-align:center;">Przyczajona sarna, ukryty kozioł</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-101" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/05/p1190820b.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p style="text-align:center;">Kolonia karna</p>
<p style="text-align:center;">***</p>
<p style="text-align:left;">Spaceromarsz owocuje w doznania nowego stopnia tylko wtedy, gdy okraszony jest wiedzą fachową. Pomoc doraźna i życzliwa znaczy wiele. Dzięki Paweł! Radość przemierzanych kilometrów epatuje z osób szczerych i wrażliwych. Dzięki Magdo!</p>
<p style="text-align:left;">Parafrazując (nielubianego przeze mnie) Janerkę - "drużyna marszowa to jest to"!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pompuj wuja, pompuj!]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=94</link>
<pubDate>Tue, 13 May 2008 19:16:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=94</guid>
<description><![CDATA[11 maja, dzień dla mnie ważny, bo jest to dzień dla mnie pierwszy. Wtedy ponoć zima zabieliła c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>11 maja, dzień dla mnie ważny, bo jest to dzień dla mnie pierwszy. Wtedy ponoć zima zabieliła chodniki, zaskoczyła wczesnych urlopowiczów, ale w tym roku ciepła wiew, duszny ziew. Chciałem zrobić dłuższy wybieg, zamknąć przepracowany tydzień godnie, plan treningowy podpowiadał, żebym wykręcił 16km, a wieczór gorący i wiatru brak. Postanowiłem, do boku przypięta została butelczyna płynów, na wszelkie pragnienie. Telepała się biedna w trakcie, więc powędrowała do ręki, a niech.</p>
<p>Wyjście tym razem bez uprzejmości z ławkowymi sąsiadkami, które to żartem kąśliwym obsłużą każdego, stoper pyk, maszyna w ruch. Pierwsze kroki i już upał zaprasza stróżkę potu na kark, rześki to ciek tym razem. Za ostatnimi garażami szuram po drodze byłego poligonu, do niedawna zakazanej dla cywilnych jak ja, ale teraz samowola. Mijam dwie pary wracające z plaży, która zachęca młodość do kriokąpieli i często skutecznie. Mijam i właścicieli psów, dwa zaparkowane auta, Chmiel mały po pętli okrążam i uff jestem na miniplaży, jedna z moich ulubionych, dawniej sympatycy, a może wojskowi, czyścili brzeg, teraz zarasta, niedostępnieje, dziczeje. Kilka kroków pod górę by stanąć na nasypie, dosłownie przed nosem śmignęły mi trzy rowery z psem, ostatni jeszcze zaciurał krzak i wysusał do reszty rowerowców.</p>
<p>Nasyp na swoją historię, łączy Ostrowiec z Wałczem, usypany najpewniej przez Niemców, dookoła obrodziło bunkrami, w końcu to Wał Pomorski, część umocnień i betonu na strachy z pogłosem. Wygodnie, momentami szuter, ale tempo maxitruchtowe utrzymane, kilka kilometrów minęło szybko, tym bardziej, że niechcący mijam po drodze eskapadę rowerową, ich niezdecydowanie - moje minięcie. Wiem gdzie sunąć.</p>
<p>Ostrowiec, a właściwie jego podmieścia, nowe zabudowy, domki lanserskie, efekt pracy albo cwaniactwa. Mijam. Ktoś wrzuca drzewo do taczki, kogoś podpiera płot, inny się gładzi do brzuchu powodzenia, kilogramach szczęścia. Mijam. Psy ujadają, jamnik bez chęci, kundel jak rasowa szczekaczka, pierwszy zawstydzony też rozdziawi paszczę, ale szybko ziewa i gorąc zwycięża z wścieklizną. Mijam. Idzie para, ona ładna z brzydkim psem, on toporny z brzydszym psem, rozdzielają się, droga wąska, a z naprzeciwka jedzie maszyna, trzeba przepuścić. Mijam i mam siły jeszcze, ale wiem, że tylko jezioro i nic więcej na dzisiaj.</p>
<p>W lesie zawsze rozmyślam, a co by było, dzik, dzięcioł, jeleń dumnie dźwigający wieszaki, coś by mogło być, może poza dzikiem, na drzewa to ja się zawodowo nie wspinam, ale rozmyślam fachowo. Widzę zakręt, to pewnie ten, za nim plaża i koniec, ale nie tym razem, następny zakręt, teraz jednak jestem nieufny, dobrze,  znów nie plaża, tak mijam trzeci, czwarty, piąty. No któryś już był tym do plaży, ale nie ten co myślałem. Biegnę dalej, wcześniej będę w domu, wcześniej porozmawiam z rodzicami, wcześniej wyrzucą butelkę. Jeszcze prosta i przy zakręcie w prawo idę, ale nie, dobiegam i znów te same argumenty każą szurać dalej przez las, tym razem pod słońce, które przedziera się agresywnie przez szpary w gałęziach, igliwiu, ułożeniu szyszek. Uderza gorącem, światłem, bezczelnie i kąśliwie. Szuram, jeden zagajnik, drugi, tak jeszcze kilka, myślę, dobiegnę do nasypu i definitywnie koniec, po co się mordować, mam urodziny, jakieś fory się należą, jak nie szóstka w gry losowe to chociaż odpoczynek. Uff. Droga wije się, a pamiętam ją prostą, wije się na boki i w pionie, wije się, skręca i trwa w najlepsze, a ja chciałbym już ten nasyp.</p>
<p>Mam. Ale myślę, w domu woda świeża, wanna zimna, pościel chętna, pompuj wuja, pompuj! Plaża małego Chmiela z drugiej strony, teraz do dużego Chmiela, tak sobie usiądę, popatrzę na zachód słońca, zasiedzę się, miło, kusząco. Stary wiadukt wiecznie śpi, ale daje pogłos, uderzenia buta rozrastają się do odgłosów fabrycznych, gdzie produkcja idzie pełną parą, ja teraz też i do przodu. Tu miał być odpoczynek, ale Karol dajesz dalej, dajesz-dajesz nie przestajesz, biegniesz-biegniesz to uciekniesz. Mijam. Teraz w lewo mam odbicie na piaszczystą skarpę, prosto bliżej domu, pierwsza opcja wygrywa. Woda się kończy, butelka osusza. Kolejna para przede mną, ta bardziej ukryta i od razu bardziej speszona, znów spojrzenia podszyte ironią, znów dajesz dalej, niech trwa, niech biegnie, do przodu, dla siebie, już trochę i blisko jest.</p>
<p>Ostatni zakręt, pod górę ostro i widać te najpokaźniejsze bunkry w Wałczu, między innymi Czapę Hitlera. Ubita droga zamienia się w piaszczystą. Sunę po prostej do ogródków działkowych, dawniej w okolicy prowadzony był "dom publiczny", teraz jeszcze od czasu do czasu zabłądzi jakiś zdesperowany samochód, ale ujścia frustracji nie zazna, dobrze. Kryzysu nie ma, ale i tak tłumaczę sobie, musisz biec, to cel, to szansa, to moc. Za ogródkami już tylko prosta przy linii kolejowej, gdzie nie stygnie żaden wagon, gdzie nie sypie się węgiel ani zboże, cisza i stukot biegówek o podłoże. Widać już dom, przyspieszam, wyobrażam sobie koniec czegoś większego niż tylko trening, koniec biegu, regionalnego początkowo, ogólnopolskiego później i taka euforia, że jestem pod blokiem, moje okno, klamka, a stoper nie naliczał minut!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tapety biegowe]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=85</link>
<pubDate>Sat, 03 May 2008 14:22:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=85</guid>
<description><![CDATA[
W ostatnich dniach szukałem tapet na pulpit związanych z bieganiem, jest to jeden z czynników mo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;">
<p>W ostatnich dniach szukałem tapet na pulpit związanych z bieganiem, jest to jeden z czynników mobilizacyjnych, kiedy samopoczucie parszywe, kiedy pogoda kwaśna, kiedy wszystko idzie w łeb - wtedy warto mieć smaczek na oku, który pomoże zasznurować biegówki.</p>
<p>Wbrew pozorom sieć nie jest przepełniona takimi urozmaiceniami, można czesać witryny i prawie nic, no właśnie, bo kiedy wszystkie strony zawodzą - to duże koncerny dają radę, dzięki nim mamy nieliczne z cennych tapet, które zaprezentuję poniżej.</p>
<p>W linku zawarta jest cała galeria, moim zdaniem najlepsza i najbardziej zjawiskowa. Motywuje jak jasna bieżnia. Polecam!</p>
<p style="text-align:center;"><img class="alignnone size-full wp-image-86" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/05/nr-1.jpg" alt="" width="400" height="300" /></p>
<p><a href="http://www.nike.com/europerunning/?ref=http://www.nikerunning.com&#38;l=en_GB#extras%7Cwallpaper" target="_blank">http://www.nike.com/europerunning/?ref=http://www.nikerunning.com&#38;l=en_GB#extras%7Cwallpaper</a></p>
<p>Druga galeria skupiona jest na kadrach miejskich, ale również należy do kopalni diamentów motywacyjnych.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="alignnone size-full wp-image-87" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/05/nr-2.jpg" alt="" width="400" height="320" /></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://adifans.net/2006/wallpaper/Running/page_01.htm" target="_blank">http://adifans.net/2006/wallpaper/Running/page_01.htm</a></p>
<p>W trzeciej galerii znajduje się tylko jedna fotka, ale z jakim przekazem, z jaką siłą argumentów!</p>
<p style="text-align:center;"><img class="alignnone size-full wp-image-88" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/05/nr-3.jpg" alt="" width="400" height="300" /></p>
<p><a href="http://www.ashanet.org/atlanta/marathon/resources/misc/team_asha_wallpaper1.jpg" target="_blank">http://www.ashanet.org/atlanta/marathon/resources/misc/team_asha_wallpaper1.jpg</a></p>
<p>Czwarta galeria związana jest z jednym z najlepszych dwumiesięczników na rynku biegowym, jak dobrze, że ludzie piszą takie rzeczy, jak dobrze, że potrzebują do tego również zdjęć!</p>
<p style="text-align:center;"><img class="alignnone size-full wp-image-89" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/05/nr-4.jpg" alt="" width="400" height="300" /></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://www.runnersworld.com/article/0,7120,s6-243---12572-0,00.html?cm_re=HP-_-Features_Module-_-Category:%20Rave%20Runs" target="_blank">http://www.runnersworld.com/article/0,7120,s6-243---12572-0,00.html?cm_re=HP-_-Features_Module-_-Category:%20Rave%20Runs</a></p>
<p>Przyjemnego motywowania!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rekonwalescent]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=78</link>
<pubDate>Tue, 29 Apr 2008 08:56:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=78</guid>
<description><![CDATA[Kiedy wyrobiona forma musi być tłamszona przez niemoc po kontuzji, kiedy plany startowe zastępowa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy wyrobiona forma musi być tłamszona przez niemoc po kontuzji, kiedy plany startowe zastępowane są np. układaniem zdjęć w albumach, kiedy mam czas na RPGi zamiast na wybiegi - pozostaje tylko spacer, który potrafi natchnąć, pozwala odpocząć, skupić się na ptakach, rozmowach z rodziną.</p>
<p>Efekty tych spacerów są już czysto fotograficzne, wypada strzelać do natury, bo aparat na zwykłym spacerze nie ciąży, a zachęca. Spokojne tempo, rehabilitacja dla ścięgna, kolejny powód by cieszyć się drobnostkami i wrócić do mojego <a href="http://marszoblog.wordpress.com/2008/03/08/sztuka-chodzenia/" target="_blank">pierwszego posta</a>, wciaż się tego uczę. I tylko tyle przy kontuzji pozostaje:</p>
<p style="text-align:center;"><img class="alignnone size-full wp-image-79" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/04/p1190399.jpg" alt="" width="500" height="492" /></p>
<p style="text-align:center;">Zawilcowo</p>
<p style="text-align:center;"><img class="alignnone size-full wp-image-80" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/04/p1190415.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p style="text-align:center;">Przemowa pionowa</p>
<p style="text-align:center;"><img class="alignnone size-full wp-image-81" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/04/p1190471.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p style="text-align:center;">Pazury przed kąpielą</p>
<p style="text-align:center;"><img class="alignnone size-full wp-image-82" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/04/p1190477.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p style="text-align:center;">Klasyk spośród kadrów</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Biegokwiatki, dlaczego warto biegać? część III]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=59</link>
<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 15:59:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=59</guid>
<description><![CDATA[Przypadek 21: Więcej zatrzymujących się kierowców przed pasami - na widok nadciągającej lokomo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 21</strong>: Więcej zatrzymujących się kierowców przed pasami - na widok nadciągającej lokomotywy biegacza, rzecz niecodzienna, a cenna bardzo.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 22</strong>: Cieszą spotkania sportu z muzyką, kiedy biegnący mija grających (też ćwiczących) muzykantów. Z bardziej zjawiskowych przykładów spotykane są saksofony w parkach i kobzy na łąkach. Popieram inicjatywę poznańskiego maratonu i kapele na ulicach.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 23</strong>: Zjawiskowe spotkania dotyczą postronnych i biegacza przypiętego linką do psa dyktującego tempo, że „tak, to każdy może biegać”, tak? Przecież te czworonożne potwory są ekspresami, nie ma mowy o 5min/km, trzeba napierać szybciej.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 24</strong>: Czasami młodzi zaczepiają, że mogliby szybciej, lepiej, dalej – po czym następuje zwrot akcji i inny młody z grupy poprawia krzykacza, że po co zaczepiasz „a gdyby on stanął i ci…”. No tak, bywa różnie z tymi aktywnymi.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 25</strong>: Bitwa roku: Rower vs. Biegacz. Szybkość za pierwszym, kontuzjogenność za drugim, z pozoru przegrywamy, ale to kontuzje powodowane przez rowery należą do tych najpaskudniejszych, szerokie obtarcia i stłuczenia. No i częsty błąd pedałujących, że to oni mają pierwszeństwo na dróżkach spacerowo-biegowych.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 26</strong>: Mniej ankieterów zastępujących drogę biegaczom, że niby czekać nie można, teraz i już wypełnić, a czekać to nie można z innego powodu.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 27</strong>: Więcej dobrze nastrojonych kibiców krzyczących z autobusów klubowych „SZACUN!”, dla nich i dla nas trening.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 28</strong>: Mniej rozstawionych w lesie myśliwych w rzędzie przy drodze, takie bieganie to jak przed plutonem egzekucyjnym, jak Costner w „Tańczącym z wilkami”, run Kevin run.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 29</strong>: Całusy posyłane przez przechodniów, miłe docinki o zabarwieniu wielorakim, a im więcej się biega – tym milej tego słuchać, zróżnicowanie treningów po prostu.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 30</strong>: Mniej dowcipnych kierowców przyspieszających przed kałużami, jakie to śmieszne przykryć innych brudną falą deszczową, jakie śmieszne.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Biegokwiatki, dlaczego warto biegać? część II]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=49</link>
<pubDate>Mon, 07 Apr 2008 15:52:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=49</guid>
<description><![CDATA[Przypadek 11: Więcej zatroskanych osób, które mylą rozciąganie ze skurczami i śpieszą z pomoc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 11</strong>: Więcej zatroskanych osób, które mylą rozciąganie ze skurczami i śpieszą z pomocą, ważną i doraźną.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 12</strong>: Biegacze to nie palacze, tym bardziej w trakcie treningu, także nie pytajmy czy papieroskiem taki może poczęstować, życzliwie obsłużyć obcego raka, bo ludzkim prawem odmówimy.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 13</strong>: Więcej klaszczących zakonnic, co prawda te reakcje należą do rzadkich, ale i kobiety duchowne mają wyrobiony smak i cieszą oko opinającym strojem biegaczy.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 14</strong>: Mniej pomysłowych szczyli, którzy myśląc, że musimy uzupełniać płyny rzucają butelkami, po pierwsze te po piwie i tak się nie nadają, po drugie łatwiej chyba podać.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 15</strong>: Podczas treningu wzdłuż linii tramwajowej motorniczy zwalnia swój wehikuł do tempa biegacza, zaczyna od rutynowych pytań o starty i tym podobne, po czym pyta czy może biegnący ma ochotę się pościgać, niestety nie daje szans i przyspieszając odjeżdża!</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 16</strong>: Biegacz mijając klub z discograniem usłyszał słowa zapowiadacza wolnych songów „brawa dla biegacza!”, co zaowocowało największym aplauzem w karierze, większym niż na zawodach.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 17</strong>: Więcej biegaczy wzajemnie się pozdrawiających, to motywuje i cieszy, zwyczaje z górskich szlaków dobrze wprowadzić do naszych zachowań treningowych.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Przypadek 18</strong>: Więcej pań tłumaczących swoim psom, że „- <span class="postbody">Spokojnie, pan nie biegnie za mną”, na co pociechy reagują brakiem reakcji na nas</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><strong>Przypadek 19</strong>: Ciekawi są panowie krzyczący, że „- Bieg z rana jak śmietana!”, ale dzierżący w rękach buteleczki bynajmniej nie z kefirem.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><strong>Przypadek 20</strong>: Na koniec drugiej serii opowieść chwytająca za serce, w trakcie rozgrzewki z podpórką na drzewie, biegacza mija babcia z wnuczkiem, ten zainteresowany pyta opiekunkę, dlaczego pan pcha drzewo?, na co babcia, że to takie ćwiczenie jest tylko, malec zainspirowany podbiegał do następnego drzewa i powielał ruchy sportowca, jak tu nie trenować zatem, jak nie biegać? </span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Biegokwiatki, dlaczego warto biegać?]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/2008/04/02/38/</link>
<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 19:18:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/2008/04/02/38/</guid>
<description><![CDATA[Biegacz mijający przechodniów na ulicy w mieście jest często narażony na całą paletę reakcji]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Biegacz mijający przechodniów na ulicy w mieście jest często narażony na całą paletę reakcji. Z jednej strony spotyka się z zainteresowaniem i poparciem, z drugiej jest tarczą dla uszczypliwych i złośliwych przytyków osobistych.</p>
<p class="MsoNormal">Korzystając z <a href="http://biegajznami.pl/forum/index.php" target="_blank">forum biegajznami.pl</a>, kompetentnego źródła, chciałbym przedstawić galerię osobliwych interakcji pomiędzy uciekającym (biegaczem), a napastnikiem (przechodniem, czy innym obwiesiem).</p>
<p class="MsoNormal"><b>Przypadek 1</b>: Biegacz posiadał pasek od pulsometru opinający go na klatce piersiowej, mijający wyraźnie pozbawieni wyobraźni odbierali ten przydatny gadżet za stanik! Także cóż za śmiech ogarnia człowieka, kiedy nie dość, że jakiś facet biegnie, to jeszcze w damskiej bieliźnie, Panie świeć… (jako dodatek zamieszczam dialog usłyszany przez forumowicza Szoso: <span class="postbody">- Te zoba co mo! Przypacz sie co mo! - Nie widze co mo, a co mo? </span><span> </span><span class="postbody">- STANIK mo!!!) Rzadki typ faceta, w rajtuzach i ze stanikiem:D i nie w karnawale.</span></p>
<p class="MsoNormal"><b>Przypadek 2</b>: Rzecz miała miejsce nocą [straszną i mroczną], biegacz dla lepszej widoczności wspomagał się czołówką i przebiegając obok dwóch podchmielonych, osiedlowych żuloczłowieków usłyszał podniesiony głos jednego z nich: „Uważaj, bo pociąg jedzie”! Domyślam się, że pociąg minął dany dworzec bez większych uszczerbków, ale za to z lepszym humorem.</p>
<p class="MsoNormal"><b>Przypadek 3</b>: Pomysłowość strażników hotelowych nie zna granic, podobno nie wpuszczają do środka rezydencji osób wracających z treningu. Zdrowaśka za pomysłowość dla takiej ochrony.</p>
<p class="MsoNormal"><b>Przypadek 4</b>: Ciekawe są również docinki będące wynikiem zazdrości, typu: „- I tak nie schudniesz”, <span class="postbody">„- biegaj biegaj, i tak jesteś gruba”, „- a w główce to wszystko w porządku?”, albo przechwałki, że „- mam kolegę, który kilometr na rękach przebiegł” (a na rękach to nadal bieganie?), czasami też mijani mają jakieś pytanie, na przykład osiedlowy żul składa zdanie w tempie dobiegu do domu: „- Szefuniu, kólegó sportówcó… można zapytać grzecznie?”, zdarzają się także pochwały (czy podyktowane wiedzą to już inny problem): „- Korzeniowski to będzie mały przy Tobie”, „- nieźle zasuwasz, tak trzymaj przystojniaku!” oraz troska mijanych: „- chodź do nas napijesz się i zapalisz a nie tam będziesz się męczył”. Najmilsze są jednak reakcje małych dzieci, zdziwieni mówią: „- o tata zobacz, pan bez spodni biegnie”.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><b>Przypadek 5</b>: Więcej miłych, starszych panów, którzy dla żartu przecinają powietrze ręką, że to właśnie jest meta, że bieg się kończy.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><b>Przypadek 6</b>: Najgorsi są posiadacze psów, pupilki grzeczne, miłe, tylko tak szczekają, można biec śmiało, nie będzie gonił, zwykle jest spokojny, zwykle nie gryzie – a kagańców to się nie produkuje?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><b>Przypadek 7</b>: Riposty cięte, celne i ciekawe, na zawołanie „tempo tempo” odpowiadamy „jak ci tępo to sobie naostrz”, na zawołanie „- gdzie pan tak ucieka??? przecież nikt pana nie goni?!” odpowiadamy „przed starością”, na „Dawaj, dawaj!” wtedy radzę klasyk „dawałem/am jak…”.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><b>Przypadek 8</b>: Więcej miłych, wyrozumiałych pań, kiedy biegacz mijał stojący samochód, pani go zawołała i uraczyła butelką wody, nie rzuciła w niego, tylko dała mu się napić oczywiście.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="postbody"><b>Przypadek 9</b>: Więcej takich kierowców komunikacji miejskiej, którzy widząc biegnącą osobę czekają z odjazdem, zawsze możemy ich pozdrowić i biec dalej.</span></p>
<p><span class="postbody"><b><span style="font-size:12pt;font-family:'Times New Roman';">Przypadek 10</span></b><span style="font-size:12pt;font-family:'Times New Roman';">: Zawołanie „Zwolnij, szkoda życia” radzę zarezerwować wyłącznie dla kierowców, biegnący zna swoje tempo, raczej.</span></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Klapki na Rysach, szkic o Tatrach]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=32</link>
<pubDate>Sun, 30 Mar 2008 22:24:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=32</guid>
<description><![CDATA[
Góry paradoksów – Tatry.
Jest to teza polemiczna. Można równie dobrze się zgodzić, jak i za]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="center"><img src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/03/tatry-karolcm.jpg" alt="tatry-karolcm.jpg" /></div>
<p class="MsoNormal">Góry paradoksów – Tatry.</p>
<p class="MsoNormal">Jest to teza polemiczna. Można równie dobrze się zgodzić, jak i zaszkodzić. Choć co jest szkodliwe w przypadku tych gór, tego masywu – powiedzieć trudno. Każda reklama, każda sensacja, każda lawina i najzimniejsza, bezśnieżna zima jest także pożywką mediów, tak tworzy się legenda, tak buduje się mit, tak zyskuje się turystyczny top, niekiedy przez czarny PR.</p>
<p class="MsoNormal">Tatry to góry z definicji najtrudniejsze, najciekawsze, najdonioślejsze. To lans szlifibruków i metka warszafki (w ujęciu ogólnopolskim), „chcesz zaimponować to przyjedź po oscypki”. Droga do Morskiego Oka zalicza pewnie tygodniowo tylu turystów, co wszystkie szlaki Gorczańskiego Parku Narodowego w skali rocznej.</p>
<p class="MsoNormal">Ale tak zarysowana sytuacja jest ledwie okruchem prawdy, bo łatwo się patrzy zza okularów wrednych gestów i przytyków, jak łatwo już udowodniłem powyżej. Tam gdzie przeciągają się tasiemce potnych koszul, pielgrzymki aparatów kompaktowych i zdziwione tabuny, gdzie połowa klanie na bryczki, bo też taksa za nie horrendalna, a wciąż trzeba z drogi im schodzić, a druga, bo kwaśna pogoda i jakoś widoki niepocztówkowe; tam właśnie można rozplanować sobie ciekawe wakacje, ciekawy trening trekkingowy i ominąć te zniechęcające, krupówkowe szuranie po bruku wśród krzyczących jak mandragora witryn sklepowych usiłujących w lipcu wetknąć nam na biedne stopy buty z natury zimowe, toporne i ociężałe, może przez skwar i skwer, może.</p>
<p class="MsoNormal">Szczerze męczy mnie brak polotu u budosklepikarzy, gdzie serwuje się w kanciapie sery, a dwa metry nad - bez krępacji srają gołębie. Szczerze nie trawię muzyki na jedną nutę, ja jeden brzdęk, na jednego kielonka, szczerze męczą mnie kolejki na wyciągi, gdzie ludzie według kas „mogą czekać”, szczerze wątpię w solidarność, kiedy wygraża się ciupaską, szczerze nadal jest tam możliwa aktywna turystyka!</p>
<p class="MsoNormal">Recept jest prosty, należy wcześnie wstać, jeszcze przed pierwszymi bacami (kurami), dojechać do szlaku (wówczas nie płacimy za wejście, bo i parkowi mocują się z kołdrami), przemaszerować już równo i z zgodnie z planem.</p>
<p class="MsoNormal">Tatry kocham! Piszę to bez przekąsu, bez nadęcia, bez podlizów. Tam ustrzeliłem najlepsze zdjęcia z podróży (nie przeszkadza mi nawet, że podobnych jest w juhc), tam szukałem literackich śladów, tam ziewałem by doczekać się zauroczeń, tam mnie zmoczyło, przyrumieniło i omdliło nawet, tam jest zróżnicowanie, przez co ciekawie. I choć w życiu się mawia, że jeśli kochasz niszę - to kochasz Bieszczady, to ja dodam od siebie, że jeśli kochasz wyzwania – to kochasz Tatry.</p>
<p class="MsoNormal">Co tam, przecież stara prawda mówi, że „kocha się za wady, mimo wad i dla nich” – i tak też jest w istocie, oczywiście połowicznie, ale tak jest.</p>
<p align="center"> <img src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/03/kopa-kondracka-karolcm.jpg" alt="kopa-kondracka-karolcm.jpg" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jubileusz - 1000 wizyt]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=26</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 18:13:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=26</guid>
<description><![CDATA[Na tysięczną wizytę przygotowana jest niespodzianka dla autora.
Do następnego treningu dołoży ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Na tysięczną wizytę przygotowana jest niespodzianka dla autora.</p>
<p>Do następnego treningu dołoży sobie 1000 metrów interwałów.</p>
<p>Gdyby zobowiązania nie wypełnił, obiecuje w przyszłych postach nie rymować;)</p>
<p>Dzięki wielkie za odwiedziny!!!</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
