<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>marika &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/marika/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "marika"</description>
	<pubDate>Sun, 12 Oct 2008 23:17:10 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[P.O.Z.N.A.Ń kontra Mari/ część III]]></title>
<link>http://sidzejmari.wordpress.com/?p=422</link>
<pubDate>Tue, 30 Sep 2008 08:27:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>sidzejmari</dc:creator>
<guid>http://sidzejmari.pl.wordpress.com/2008/09/30/poznan-kontra-mari-czesc-iii/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;Chyba jest ciepło. Tak przynajmniej wygląda. Aż by się chciało, żeby wróciło lato. Zj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>...Chyba jest ciepło. Tak przynajmniej wygląda. Aż by się chciało, żeby wróciło lato. Zjadłam dwie kanapki z tym samym zestawem i piszę dalej. Tak najlepiej mija czas. Aaaa no i jeden pan wysiadł, ale przed chwilą dosiadł się nowy. Co za tupet!</p>
<p>Powiem Wam, że nabieram sił, sił duchowych. Trochę lęk mnie opuszcza, a nawet zamienia się w ciekawość. Ciekawość tego nie znanego Poznania.Przecież sobie poradzę. Jakoś dotrę na tą uczelnię. I kiedy dostanę index i legitkę to wszystkie nękające mnie myśli związane z tym, że zostałam skreślona z listy odejdą. A czemu skreślona? Co za typ! Usiadł w moim rzędzie, ale i tak dwa miejsca są moje. Nie oddam nikomu 13-nastki! A na przeciwko jeden facet drugiemu do gazety zagląda. Tak to się teraz robi-nie kupujesz tylko obcinasz z boku ;). Aaaa i jeszcze jedno. Ja siedzę przy drzwiach jak już pisałam wcześniej, po stronie nie parzystej i człowiek chcąc czy nie chcąc, jak przechodzą ludzie patrzy na ich tyłki. Kumacie to hehe</p>
<p>Powracając do pytania "dlaczego skreślona?" Bo na czas nie wysłałam pieniędzy. Zawszę muszę coś zrobić , albo raczej nie zrobić! Tak czy tak-Zamuliłam! No i dzwonię we wtorek to był 23.09 już rano o 8:00, bo spać nie mogłam z tego powodu, musiałam zadzwonić. Dzwonię. Jak podałam swoje nazwisko to babka, a nawet powiedziałabym, że to nieprzyjemne, okropne babsko mówi do mnie: -Tak pani jest na liście do skreślenia. Ja próbuje się jakoś tłumaczyć, a ona do mnie, że zakłócam cały proces itp. W końcu stanęło na tym, że wysyłam dziś pieniądze i potwierdzam to u nich. Myślę sobie-znowu muszę tam dzwonić! Jak ja wpadnę do tego dziekanatu to normalnie będę się bała podać nazwisko. Tyle razy tam dzwoniłam, że chyba mnie nie lubią. Ale zresztą, nie muszą, nie zależy mi. Nie dam się! Jednak to nie zmienia faktu, że mam obawy czy mnie nie skreślili. Wysłałam sianko. Dzwonię z potwierdzeniem, że wysłałam pieniądze. Kobieta po drugiej stronie słuchawki mówi do mnie: -Zapraszamy dwudziestego siódmego. No i jest już 27. Ja prawię dojechałam na miejsce. Myślę, że za jakieś 20 minut będę w Poznaniu. I co wtedy? Wtedy trzeba włączyć w sobie podróżnika i zapoznać się komunikacja Poznańską. Jeszcze nie wiem gdzie będę spała, ale tym będę się martwic później. Teraz to mam strach przed dziekanatem. Dlaczego ja taka jestem? Taka lękliwa jak mam coś załatwiać. Wiem, że muszę dać radę bo nie mam innego wyjścia, ale co się na filmuje to moje. Jakiś taki głupi mam ten wewnętrzny system, ale już z nim nie walczę. Nie warto. I tak przegram pomimo pozycji lidera. Ciekawe na którą godzinę dotrę na uczelnie. Zajęcia już trwają i z tym też się źle czuje, że nie ma mnie od początku. No ale aż tak hardcorowa to ja nie jestem, żeby jechać tym o 21:30 i wylądować w Poznaniu około 3-ciej. Bo co ja bym zrobiła ze sobą w nocy w obcym Poznaniu?</p>
<p>c.d.n</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[P.O.Z.N.A.Ń kontra Mari/ część II]]></title>
<link>http://sidzejmari.wordpress.com/?p=417</link>
<pubDate>Mon, 29 Sep 2008 08:04:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>sidzejmari</dc:creator>
<guid>http://sidzejmari.pl.wordpress.com/2008/09/29/poznan-kontra-mari-czesc-ii/</guid>
<description><![CDATA[Jestem w domku! W moim kochanym domku  i teraz mogę dokończyć, co nie oznacza, że skończę za p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem w domku! W moim kochanym domku :-) i teraz mogę dokończyć, co nie oznacza, że skończę za pierwszym podejściem ;-) Duuużo tego jeszcze. O.K koniec gadania czas zacząć...</p>
<p>No i dobra. Czekam na transport. Podjeżdza. Wsiadam. Mowię, że na dworzec i pytam ile czasu zajmie mu dojechanie. Odpowiada: -Około 10 minut. Z tą myślą, że nie będę spóźniona usiadłam wygodnie i patrząc przez szybę zapomniałam się we wspomnieniach. Dotarłam na miejsce. Płacę trzy zero i wysiadam. Dochodzę do tablicy informacyjnej. I tu się zaczyna. Cała Ja. Zawsze niepewna i stresująca się na zapas. Pytam się kobiety czy to ten pociąg do Poznania to mój, bo nie było napisane, że odjeżdza z GDA tylko coś tam namieszane. Oczywiście to tylko moje spostrzeżenie w rzeczywistości napewno jest dobrze. Idę na peron. Peron 1-szy tor 6-ty. Czekam. Ma spóźnienie pięcio-minutowe. Idzie przeżyć. Pierwszy raz sama otwieram drzwi do wagonu. Łatwizna :-). Choć nie powiem trochę siły musiałam użyć. Było to chyba widoczne bo już jakiś facet chciał mi pomóc. Nie zdążył. Dałam radę. Wsiadam i szukam miejsca. Nawet nie wiem w jakim wagonie jadę, ale numer siedzania mam 11-naście. W środku był jeden młody (bo około 30-dziechy to nie stary) facet, a tak to wszędzie full i jacyś dziwni ludzie. Ściągam kurtkę bo gorąco. Siadam. Wchodzi koleś, więc jest już nas trójka. W takim składzie dotarliśmy do Tczewa i na tym przystanku wsiada typ, wchodzi do przedziału jest razem z dzieckiem. Chłopczyk ma kurtkę Lechii i jakieś 11-naści lat. Patrzę, a do niego dochodzi matka z córka, jest młodsza od brata i prześliczna. Co nie zmienia faktu, że zapowiada się ciasno. Nie lubię tak! Ale ku mojemu zadowoleniu zmieniają decyzję. Idą gdzie indziej. Na ich miejsce dosiadł się jeszcze jeden typ, ale lepiej jeden typ, niż dwójka dzieci i rodzice! Staneło na tym, że jedziemy w czwórkę. Ten jeden co był już w przedziale jak wsiadałam, jest pod krawatem i coś tam pisze. Wiecie do kogo jest podobny? Do Arka, Blumy. No identyczne rysy twarzy. Drugi czyta, a ten ostatni śpi (ma farta, że nie chrapie!). A ja? A ja sobie piszę. Aha sprawdzali bilety, jest wporządku. Dobry pociąg, dobry bilet :-)</p>
<p>Zjadłam kanapkę, chleb Wasa z camembertem i pomidorem. WypAS! Z domu sobie wzielam. Dobrze się przygotowałam co :-).</p>
<p>Na polach mgła. Siedzę przy drzwiach. Co jakiś czas je otwieram bo gorąco i zamykam jak zamrznę i nikt mi nie podskoczy. O kurwa! Uwaga! Pan na 9-tej ściąga buty! Wygląda na takiegio, że mu nie śmierdzą........ no i się nie myliłam. Jest luz!</p>
<p>Fajnie jest w pociągu. Lubię podróżować pociągami. Jest spokojnie, każdy zajęty sobą, nikt nic nie mówi. Odpowiada mi tak jak jest. I w tym momencie kiedy tak się cieszę z tego, że jest fajnie wsiada jeszcze jeden. W Laskowicach. Otwiera dzwi przedziału i: -Dzień dobry. Można? Myślę sobie, a jak myślisz? Ale i tak wsiadł. Obok mnie nie usiadł bo siedzenie obok zajmują moje rzeczy. Mam nadzieję, że będą tak ze mną jechały cały czas, że nikt się już nie dosiądzie. Nie muszę sięgać do góry jak coś chcę, wszystko mam pod ręką. Popisałam, poczytałam i położyłam się spać.</p>
<p>Obudziła mnie szturchająca ręka konduktora. Po odsłonięciu płaszcza bo się nim przykryłam również na głowę oślepiło mnie słońce, wielka żółta kula której światło padało prosto na mnie. Nic nie widziałam, albo tylko jasność. Po omacku odnalazłam w torebce bilet z legitką. Poleżałam jeszcze trochę przyzwyczajając oczy do światła i spojrzałam na niebo. Jakie to niebo jest piękne! I ty Mamuniu gdzieś tam! Tam gdzie sięgnąć za życia nie mogę. Chyba jest ciepło. Tak przynajmniej wygląda. Aż by się chciało, żeby wróciło lato... c.d.n</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[czy to jeszcze noc? czy to już dzień?     2.49]]></title>
<link>http://sidzejmari.wordpress.com/?p=373</link>
<pubDate>Thu, 18 Sep 2008 00:49:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>sidzejmari</dc:creator>
<guid>http://sidzejmari.pl.wordpress.com/2008/09/18/373/</guid>
<description><![CDATA[Siedzę przed kompem. Jest 2.31. Misako szaleje w klatce, Dziuńka też jakaś taka radosna, Sidzejo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Siedzę przed kompem. Jest 2.31. Misako szaleje w klatce, Dziuńka też jakaś taka radosna, Sidzejowa już dawno śpi myślę, że odpadła tak o 1-szej z włączonym gg w telefonie bo do teraz się nie odezwała.  A jak do mnie piała to tylko wkręcała, że wypas łóżeczko, jak fajnie się leży, poduszka i takie tam. A ja?  A ja słucham muzyki, jem czipsy krewetkowe z dzisiejszego chińczyka i tak z nudów piszę sobie do Was. Takiiiiiiiiii monolog..........................................................................................No i się zacięłam.</p>
<p>W takim razie kończę.</p>
<p>Czas pomyśleć nad spaniem?</p>
<p>Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee jeszcze chwila :-D</p>
<p>O której nie pójdę to i tak będę nie wyspana, więc co to za różnica.</p>
<p>p.s Chciałabym się wyspać!</p>
<p>p.s' Jutro!</p>
<p>p.s" Tylko kiedy ono nadejdzie?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Il libro di ieri (54)]]></title>
<link>http://saravisentin.wordpress.com/?p=261</link>
<pubDate>Sun, 31 Aug 2008 11:02:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>saravisentin</dc:creator>
<guid>http://saravisentin.pl.wordpress.com/2008/08/31/il-libro-di-ieri-54/</guid>
<description><![CDATA[L&#8217;alibi del progresso di Luciano Bianciardi
&#8220;Siamo proletari: prima che mi nascesse un f]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>L'alibi del progresso</strong> di Luciano Bianciardi</p>
<p>"Siamo proletari: prima che mi nascesse un figlio io credevo che questa parola fosse solo una figura retorica, un'iperbole, per significare chi non ha ricchezza, il nullatenente. Non è così, non basta essere soli con il proprio lavoro e con la propria miseria, ci vuole anche un figlio per desiderare l'avvenire e lavorare a costruirlo"</p>
<p>Ieri ho letto questa cosa e mi ha spinto ad alcune riflessioni. Oggi ho saputo che è morta MariKa, e penso che siano parole giuste anche se le riferisco a lei, alle sue figlie, al suo desiderio di crescerle, e a tutte le riflessioni sul mondo che quando eravamo solo due ragazzine abbiamo condiviso. Adesso mi rimane una gran rabbia per le occasioni perdute e per la continua conferma dell'assenza globale di un senso. Oltre a una nuova e inspiegabile incapacità di piangere.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Marika, Japanese idol from Girlz High.]]></title>
<link>http://animewriter.wordpress.com/?p=5395</link>
<pubDate>Thu, 28 Aug 2008 06:30:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>animewriter</dc:creator>
<guid>http://animewriter.pl.wordpress.com/2008/08/28/marika-japanese-idol-from-girlz-high/</guid>
<description><![CDATA[
       My next entry into my cute girl/ idol category is Marika, she is 18 years old and a mo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://animewriter.files.wordpress.com/2008/08/marika001.jpg"><img class="alignnone size-large wp-image-5396" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika001.jpg?w=510" alt="" width="510" height="339" /></a></p>
<p style="text-align:justify;">       My next entry into my cute girl/ idol category is Marika, she is 18 years old and a model for the <strong>Girlz High</strong> website, her vital stats are H-153, B-86 W-60 H-86. Below are a few cute pics, click to view full size, enjoy.</p>
<p><a href="http://animewriter.files.wordpress.com/2008/08/marika002.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5397" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika002.jpg?w=199" alt="" width="199" height="300" /></a><a href="http://animewriter.files.wordpress.com/2008/08/marika003.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5398" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika003.jpg?w=199" alt="" width="199" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika004.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5399" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika004.jpg?w=120" alt="" width="120" height="80" /></a><a href="http://animewriter.files.wordpress.com/2008/08/marika005.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5400" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika005.jpg?w=120" alt="" width="120" height="80" /></a><a href="http://animewriter.files.wordpress.com/2008/08/marika006.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5401" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika006.jpg?w=120" alt="" width="120" height="80" /></a></p>
<p><a href="http://animewriter.files.wordpress.com/2008/08/marika007.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5402" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika007.jpg?w=300" alt="" width="300" height="199" /></a></p>
<p><a href="http://animewriter.files.wordpress.com/2008/08/marika008.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5403" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika008.jpg?w=120" alt="" width="120" height="80" /></a><a href="http://animewriter.files.wordpress.com/2008/08/marika009.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5404" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika009.jpg?w=120" alt="" width="120" height="80" /></a><a href="http://animewriter.files.wordpress.com/2008/08/marika010.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5405" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika010.jpg?w=120" alt="" width="120" height="80" /></a><a href="http://animewriter.files.wordpress.com/2008/08/marika011.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-5406" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika011.jpg?w=53" alt="" width="53" height="80" /></a></p>
<p><a href="http://animewriter.files.wordpress.com/2008/08/marika012.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5407" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika012.jpg?w=199" alt="" width="199" height="300" /></a><a href="http://animewriter.files.wordpress.com/2008/08/marika013.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-5408" src="http://animewriter.wordpress.com/files/2008/08/marika013.jpg?w=199" alt="" width="199" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Coke Live Music Festival]]></title>
<link>http://escapetocracow.wordpress.com/?p=186</link>
<pubDate>Mon, 25 Aug 2008 14:07:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>escapetocracow</dc:creator>
<guid>http://escapetocracow.pl.wordpress.com/2008/08/25/coke-live-musicfestival/</guid>
<description><![CDATA[
22nd -23rd of August, Aviation Museum
After this year Coke Live Music Festival we all can hardly wa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-163" src="http://escapetocracow.files.wordpress.com/2008/08/coke-festival-blog.jpg?w=400&#38;h=305" alt="" width="400" height="305" /></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;">22nd -23rd of August, Aviation Museum</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">After this year Coke Live Music Festival we all can hardly wait to the next edition!!! We are counting days now…!!!</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">The event was a real treat for fans of popular music. The high-flyers of the world music stage dazzled the audience gathered in the Aviation Museum.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">The fist day of the festival, was the day of Timbaland. This was a great show; nevertheless it was clearly visible that he is more a producer than a singer ;-). He supervised the creation of such hits as Big Pimpin by Jay-Z, Try Again by Aaliyah and Promiscuous by Nelly Furtado. Last year saw the release of his very well-received original record Timbaland Presents Shock Value. The CD was promoted by the Give it to Me hit, featuring Justin Timberlake and Nelly Furtado.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">On the second day of the event Sean Paul gave outstanding performance!<span> </span>There is a mixture of European, African and Asian blood rushing through his veins. The audience seemed to be delighted … just like we were!!!</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Afterwards, there was a performance of Missy Elliott- one of the greatest US hip-hop stars. Despite, we like her music, we won’t say anything about her concert- we don’t want to be too critical… anyway, bravo for dancers!!</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">An important highlight of the second day was the show by The Prodigy. They are the top band of the dance stage of the 1990s - explorers and promoters of new sounds. Their music combines the most sharp-edged elements: jungle rhythms, rave, techno and guitar riffs. Their concert is said to be one of the best on CLMF this year.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">We all know such stars like Timbaland, Sean Paul or Missy Elliott. But there was also a magnificent performance of Polish star- <strong>Marika</strong>!!! You’d better remember this name!!! <img class="wp-smiley" src="http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif" alt=";-)" /> We were taken to heaven!</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">http://www.youtube.com/watch?v=HLTnSOckmRY</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">http://www.marika.art.pl/index.php</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Coke Live Music Festival 2008 ]]></title>
<link>http://koncertowy.wordpress.com/?p=67</link>
<pubDate>Sat, 23 Aug 2008 16:00:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>MeeHau</dc:creator>
<guid>http://koncertowy.pl.wordpress.com/2008/08/23/coke-live-music-festival-2008/</guid>
<description><![CDATA[Nie przeszkodziły bojkoty czy inne protesty. Kolejna odsłona „Coke Live Music Festival” okaza]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><!--[if gte mso 9]&#62;  Normal 0   21   false false false  PL X-NONE X-NONE              MicrosoftInternetExplorer4              &#60;![endif]-->Nie przeszkodziły <a href="http://www.infomuzyka.pl/Muzyka/1,83570,5618667,Bojkot_Coke_Live_Music_Festival.html" target="_blank">bojkoty czy inne protesty</a>. Kolejna odsłona „Coke Live Music Festival” okazała się cieszyć ogromną popularnością. Ogromną do tego stopnia, że dość szybko zabrakło miejsca na parkingu a tłum osób pod wejściami nie dawał chwili odpoczynku obsłudze. Nie było to zresztą jedynym powodem frustracji osób, które postanowiły wybrać się na krakowski festiwal; słabe oznaczenia dróg dojazdowych, zamieszanie związane z poszukiwaniem „wejścia głównego”, nieporozumienia z parkingiem „dla publiczności”, kolejki za talonami oraz pożywieniem/płynami i nie najwyższy poziom niektórych występów skłaniać mógł do negatywnego postrzegania całego wydarzenia.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Dwudniowe koncerty na trzech różnych scenach (Głównej, Coke oraz Burn) przyciągnęły różnorodne, choć w większości stosunkowo młode i specyficznie stargetowane, audytorium. „Coke Live Music Festival” to alter ego Alter Artu - firmy, która na północy Polski pokazuje swoją bardziej ambitną twarz organizując „Open`er Festival”, a na południu pragnie trafić w gusta masowego słuchacza. Na szczęście dla wielu osób, które potem chadzają na tego typu wydarzenia muzyczne, zaspokajanie potrzeb, w domyśle przeciętnego, pożeracza kultury pop, nie wiąże się z zapraszaniem artystów, którzy najczęściej królują w letnich play listach. A przynajmniej nie tylko. Bo o ile ciężko nie zdyskontować koncertów Timbalanda, Kaiser Chiefs czy Missy Elliott i przełożyć ich na promocję, to gwiazda, nieco już zaśniedziała, w postaci The Prodigy czy cieszący się popularnością dość wybiórczą i w specyficznych kręgach Sean Paul, sprawiają, że imprezie Coca Coli nie można odmówić pewnych walorów nonkonformistycznych. Poważnie!</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Zresztą od nich rozpoczął się tak naprawdę festiwal. Bo Hurt, na czele z Maciejem Kurowickim, pomiędzy kolejnymi utworami uświadamiał i edukował, mającą to „dokładnie tam i właśnie tam”, że posłużę się cytatem z wrocławskiego klasyka, publiczność odnośnie złych korporacji i ich pazerności. Ciekawe, swoją drogą, czy wyprawa dolnośląskiego zespołu na krakowską ziemię, była potraktowana jako wejście do paszczy lwa i ostateczny akt odwagi mający na celu propagowanie idei anarchizmu i antykapitalizmu. Mnie bardziej gadki pana Maćka bawiły niż przekonywały. Sądząc po kubkach leżących na koniec każdego dnia oraz kolejkach, jakie dominowały pod budkami z piwem i colą, zdecydowana większość miała jego wywody dokumentnie gdzieś.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Sam występ bez rewelacji. Hurt to kapela całkiem udanie i z sukcesami sprzedająca swoją popularność, która trwać zbyt długo raczej nie będzie. W związku z tym duże brawa dla menago za wciśnięcie ich w kolejne miejsce, w którym mogli zaprezentować się szerokiej publiczności oraz umiarkowane oklaski za samo show. Jako piątkowe granie do piwa sprawdzają się idealnie. Ale nic więcej.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">W dalszej kolejności na dużej scenie zaprezentował się ulubieniec, o ironio, jak można nazywać tak stację, która muzyki niemal już nie nadaje, MTV, czyli zespół Kaiser Chiefs. Jeśli chodzi o <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Kaiser" target="_blank">austriackich imperatorów</a>, to ja wolę tych, którzy występują z <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kaizers_Orchestra" target="_blank">Orkiestrą</a>. W związku z tym występ mnie nie porwał. Indierockowe konotacje chłopaków z Leeds są tak symboliczne, że Artur Rojek prędzej by się przekręcił niźli ich do Mysłowic zaprosił. Co nie zmienia faktu, że energia, że moc, że feeling, że zabawa. Doskonale wkomponowali się w formułę Kołka Kolowego Festiwalu i udało im się w większości publiczność rozbawić.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Choć nie wszyscy dali się porwać. Skwaszone i zniesmaczone miny zabawnie korespondowały z radosną atmosferą niezobowiązującego rocka, który tradycję na Wyspach ma dość bogatą. Jednak bycie fanem, a już w szczególności fanką, Timbalanda zobowiązuje i nie ma to tamto, nie będzie Brytol pluł nam w twarz ni dzieci nam rozrywał. Nasze latorośle, najlepiej młodociane córki w obcisłych i krótkich szatach, zabawiać może tylko wielki i zły Murzyn zza Oceanu.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Dlatego tłum zgęstniał wraz z końcem Kaisersów. Zaczęło się nerwowe oczekiwanie, przerywane co już i co chwila oklaskami, piskami i nieuzasadnionymi wywoływaniami głównej atrakcji na głównej scenie. W tle dochodziły zawodzenia Gutka z Indios Bravos, który wraz z kolegami i naczelnym wodzem – Banachem – dał, podobno, świetny i żywiołowy koncert. Jako że antonimiczność słów „Indios Bravos” oraz „żywiołowość” jest dla mnie dogmatem, a synonimiczność „Gutek” oraz „nuda” ma tylko kilka wyjątków i czeka na akceptację jako dogmat, pozwalam sobie cicho powątpiewać w prawdziwość wyżej wymienionego twierdzenia.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Wreszcie na scenie się zakotłowało i w myśl starej ale jakże sprawdzonej metody pojawiła się pierwsza osoba. Taktyka ta ma liczne nazwy lecz sprowadza się do twierdzenia „Idź przodem, stary. Niech wiedzą, że mamy pokojowe zamiary”, ewentualnie „Puśćmy mały oddział na początek i sprawdźmy czy nie czeka na nas duża zasadzka”. Timbaland wysłał balon próbny, którym okazał się być zagrzewający i testujący naszą gotowość DJ. Kiedy trzeba było, - krzyczeli, kiedy trzeba było - klaskali, kiedy trzeba było – robili hałas. Ukontentowany Timbaland, albo jak mawia mój kolega Timberland, wyszedł i zaczął się „koncert”. Nie mam pojęcia na ile reprezentatywny był jego występ w ramach krakowskiego festiwalu, ale jeśli tak właśnie wygląda Timba show, to Main Stage nie stanowiła odpowiedniego miejsca na te popisy. Gość nie umie śpiewać, co zresztą nie jest przecież aż tak dużą niespodzianką, ale nie umie także odpowiednio się sprzedać, a jego obecność wydaje się być w gruncie rzeczy zbędna. <a href="http://www.pudelek.pl/artykul/12097/timbaland_gral_z_playbacku/30/" target="_blank">(Pół)playback załatwia resztę.</a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Co z tego, że była seksowna Nelly, że Justin falsecikiem ciągnął w górę a Madonna próbowała łapać drugą młodość. W refrenach bądź znanym wszystkich strofach didżej obsługujący imprezę ściszał muzykę, ażeby publiczność mogła zrobić to, co powinien zrobić ktoś, kto na scenie miał występować – zaśpiewać. Poczułem się jak na dyskotece w podstawówce, kiedy to ściszana Nirvana prowokowała nas do zbiorowego krzyku mającego przypominać słowa ze „Smells Like Teen Spirit”.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Najzabawniejsze jednak jest to, że… ludzie bawili się całkiem nieźle. Bo po olaniu warstwy symbolicznej i zignorowaniu nieco nieprzystającej do tego miejsca formule występu, okazało się, że ten czarnoskóry producent to osoba, która zapewnić potrafi niezwykłą i spontaniczną balangę. Midas XXI wieku, jak go nazywają niektóre portale muzyczne zapominając o smutnym końcu frygijskiego władcy, wziął na siebie funkcję wodzireja. Może to dzięki tej specyficznej muzycznej konferansjerce i przewodzeniu wraz z nowoczesnymi rytmami i układami, owładnięta silną potrzebą ekspresji ruchowej publika, tak długo i radośnie poddawała się dyktatowi dźwiękowo – wizualnemu producenckiego półboga. Co prawda słyszane po raz dziesiąty „I love You Poland” trąciło nieco nieświeżą karmą dla kota, ale miało swój urok. Całości dopełniły sztuczne ognie. A jako że sztuczne ognie za czarne milion dolarów są zawsze na miejscu, to wychodziłem z okolic Muzeum Lotnictwa całkiem zadowolony.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Sobotni start na Scenie Głównej był zdecydowanie lepszy niż piątkowy. Marika to taka pani, która mojemu koledze od Timberlanda pomyliła się z Mariją. Ciepło, miło, miejscami leniwie, miejscami mocniej. Szczególnie że Marta swój aparat głosowy obsługiwać potrafi i zdarza jej się wycisnąć zarówno mocne doły jak i ciekawie brzmiące góry. Stylistycznie, przynajmniej w wersji Coca Coli, usłyszeć można było wypadkową lekkiego reggae, podsypanego bujanymi aranżami, z lekkim odchyłem w stronę dancehallu, która to mieszanka w krakowskiej scenerii i przy współudziale licznej grupy muzyków, w tym chórku, dała efekt doskonałej rozgrzewki do występującego po niej Jamajczyka.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">A Sean Paul, bo o nim właśnie mowa, to już nie bułka z kremem i możliwość bujania. To obowiązek. To żywioł i szaleństwo. Rozprzestrzeniające się niczym fala tsunami po japońskim wybrzeżu. Na scenie gibają się skąpo ubrane panie nie z Polski, a pod sceną tańczą równie skromnie ubrane panie z Polski. Kto nie tańczy ten z policji pada gdzieś z tłumu, ale przekonywać nikogo nie trzeba. Nieświadoma znajomości tak wielu utworów Seana Paula publika, z lekkim zdumieniem odśpiewuje kolejne hiciory prezentowane w dancehallowej konwencji, która nikogo nie pozostawia obojętnym i wymusza pląsy. Bardziej lub mniej estetyczne ale jednak. Dynamika, energia, Dżamajka, moc i przede wszystkim zabawa. Z niedowierzaniem kręcę głową i z lekkim uśmiechem wypowiadam szeptem zdanie, które przyjdzie mi jednak odszczekać. Później. „Prodigy tego nie przebije”.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Królowa hip hopu była następna w kolejce. Tłumaczyła się chorobą. Show, podobnie jak timbelandowe, dziwaczne. Autografy, tancerze, rozmowy, wchodzenie w tłum. I gdzieś na marginesie utwory; „Get Ur Freak On”, Ching - A-Ling”, „Lose Control”, czy też „Supa Dupa Fly”. No good Missy Elliott. Wtedy ustawiała po kątach i wiadomo było, dlaczego ktoś wpadł na pomysł, ażeby ją do Polski sprowadzić. Tylko co z tego? Pozytywne relacje na koncertach osiąga się za pomocą muzyki a nie schodzenia w plebs i integrację autografami. Przykro mi Panienko, nie tak się umawialiśmy.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Niby Coke Stage kusiła mnie TCIOFem, ale jako że ostatnio nie miałem okazji do kontestowania żadnego modnego i popularnego w kręgach kultury alternatywnej bandu, to mój wybór padł na ex Borysa. Co prawda lepiej by mi było olewać, gdyby Dejnarowicz nadal tam grywał, ale jak się nie ma, co się lubi…</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Dlatego w okolice self/titled sceny doszedłem dopiero w okolicach 23. Moim oczom ukazał się tłum osób pod namiotem i jakieś niewyraźne sylwetki w centrum uwagi publiczności. Bez zerkania w program próbowałem przez chwilę rozszyfrować i przypomnieć sobie, kto może zapodawać te bity i strzelać tymi strofami. Utrudnione, ze względu na tragiczną akustykę, która nie pozwalała rozróżnić poszczególnych słów, zadanie rozwiązało się samo. Ktoś za moimi plecami krzyczał zdartym głosem „Sokół!”. Na około mnie koszulki „Prosto”, ze sceny co chwila „zip skład” i „pierdolić policję”. Nierozróżnialne wersy zlewały się w jedno z bitami didżeja Deszczu Strugi. Mnogo osób, aż zadziwiony byłem popularnością hip hopowej estetyki. Do czasu. Dokładnie to do zejścia ze sceny. Wtedy rozległ się nieco chaotyczny, ciężki do wyłowienia tumult. Ogłuszony harmidrem, z nieco otępionymi bębenkami nie rozumiałem, co też ci ludzie skandują. Dopiero któraś z kolei fala była na tyle wyraźna, że mogłem rozróżnić te dwie sylaby. „<a href="http://uk.youtube.com/watch?v=b6Gdg9hhOas" target="_blank">W Aucie</a>”. I niech „Polityka”, <a href="http://www.polityka.pl/przebrzmiale-brzmienia/Lead30,935,264917,18/" target="_blank">piórem Mirosława Pęczaka ogłasza sobie</a>, że przeboje wakacyjne nie mają już racji bytu. I że od dawna ich funkcję przejęły piosenki wypromowane i odgrywane w ugładzonych play listach stworzonych za pomocą odpowiednich badań na odpowiedniej grupie. Otóż, moi mili, instytucja „przebój lata” nadal istnieje i ma się całkiem nieźle. Co udowodnił tłum osób, w odśpiewanym na parę tysięcy gardeł wakacyjnym hicie z lirycznym refrenem „<a href="http://uk.youtube.com/watch?v=lpmkbluveQM" target="_blank">Będę brał Cię! W aucie!</a>”.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Z rozbawieniem zakonotowałem, że osoby w koszulkach „<a href="http://img206.imageshack.us/img206/9753/prostogranatku4.jpg" target="_blank">Prosto</a>” z niesmakiem na twarzy opuszczają bawiące się towarzystwo. True fani Sokoła nie zdzierżyli pastiszu i stylistycznej zabawy rapera, w której tribute dla Franka Kimono jest pretekstem do odświeżenia klimatu z dancingów i potańcówek.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Pora była najwyższa, by przenieść się pod Main Stage i zobaczyć zespół, dla którego przybyli ci wszyscy tutaj wokół zgromadzeni. Bo pomimo średniej jakości aury - było zimno i zaczynało kapać z nieba - tłum kolejnymi falami nabijał okolice proscenium do granic możliwości.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Mimo że ensemble Prodigy szczyty popularności ma już zdecydowanie za sobą, to na ich koncercie bawiła się największa liczba osób. A różnorodność i przekrój publiki budził nawet moje zdumienie; obok białych rękawiczek, gwizdków i dresów, emo fryzury z trampkami, plecaki kostki i długie włosy. Wszystko pomieszane i zmiksowane lejącym się z góry deszczem, prowokującym do ściągania co bardziej mokrych części garderoby - stąd nad wyraz duża liczba ekshibicjonistów.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Muzycznie dostaliśmy przekrój twórczości. Największy entuzjazm budziły jednak utwory z „The Fat of the Land” - podczas „Breathe”, „Firestarter” czy „Smack My Bitch Up” tłum wpadał w ekstazę i wyraźnie odlatywał w rejony, które zarezerwowane były do tej pory dla osób łykających <a href="http://www.dziwnetabletki.com/" target="_blank">pixy</a>.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Ciekawie obserwowało się obłędnie walącego w bębny Leo Crabtree`go, którego gra nie porywała ani kunsztem ani innowacyjnością, ale niesamowicie komponowała się z kwaśnymi tańcami Maxima i Keitha. Zresztą ten ostatni, ubrany w pasiastą, czerwono – białą marynarkę z napisem „My dogs will kill you all”, dość swobodnym krokiem schodził ze sceny i maszerował wśród lasu rąk, a swymi wyłupiastymi oczami świdrował publiczność. Widziałem, jak parę osób się wzdrygnęło pod tym wzrokiem. Mnie momentalnie przyszła do głowy postać pewnego <a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/9/90/HeathJoker.png" target="_blank">błazna</a>…</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">„All my people, all my fuckin` Voodoo People” a wszyscy ludzie byli faktycznie tylko biednymi kukiełkami, którymi zespół sterował niewidzialnymi sznureczkami przenoszonymi za pomocą akustycznej fali dźwiękowej i stroboskopowych świateł.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Znalazło się jeszcze kilka mocnych momentów podczas „Warrior's dance” czy też „Beat55”, ale jednolitość tej imprezy nieco mnie nużyła. Brak urozmaiceń i przewidywalność sprawiały lekki zawód. Od początków istnienia i popularności brytyjskiego kolektywu, mimo że pamięć mi nieco zawodzi i nie do końca wszystko ogarnia, miałem sprzeczne i mieszane uczucia dotyczące ich twórczości. Niby odjazd, niby rave, niby szaleństwo rytmu i tańca, a mnie podczas wyścigów <a href="http://uk.youtube.com/watch?v=KLFbt_Y31ls" target="_blank">Wipeouta „Firestarter” muliło</a>. Ich język chyba nigdy do końca do mojej skromnej osoby nie trafiał i mimo że będąc pod wrażeniem ich występu, napisać muszę, że scenicznie pozostawiają mocne wrażenia psajkodelicznej jazdy bez trzymanki pasującej do sfiksowanej twórczości <a href="http://uk.youtube.com/watch?v=QComFWf0DUo" target="_blank">gibsonowego cyberpunka</a>, to mnie do końca nie kupują.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Natomiast szeroko i szczerze uśmiechnąłem się, gdy operator pokazał na telebimie napis znajdujący się na laptopie stojącym w centralnym punkcie sceny – „Take me to the hospital”. Tak, zdecydowanie Prodigy to chory zespół. Mimo że rozsiewana przez nich przypadłość nie ma takiej mocy jak pandemia z lat 90`, to symptomy nadal są łatwo zauważalne. W tym roku padło na Kraków. Choć sądząc po sile oddziaływania ich twórczości, można zaryzykować twierdzenie, że gniazdo choroby przenieść się może także za rok w nowe miejsce w kraju. Z równie wielkim powodzeniem.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><strong>Coke Live Music Festival 2008 - 22 - 23. 08.2008 - Kraków - Lotnisko w Muzeum Lotnictwa<br />
</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nowa piosenka Mariki.]]></title>
<link>http://axunarts.wordpress.com/?p=684</link>
<pubDate>Wed, 13 Aug 2008 15:48:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mateusz "Axun" Kołodziej</dc:creator>
<guid>http://axunarts.pl.wordpress.com/2008/08/13/nowa-piosenka-mariki/</guid>
<description><![CDATA[Premiera debiutanckiego krążka MC lady Mariki już w następnym tygodniu. Dzisiaj możecie posłuc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><img src="http://i348.photobucket.com/albums/q347/axunarts/biografia.jpg" align="left">Premiera debiutanckiego krążka MC lady <b>Mariki</b> już w następnym tygodniu. Dzisiaj możecie posłuchać nowego singla promującego to wydawnictwo.</p>
<p><!--more--></p>
<p align="justify">Piosenka nosi tytuł <i>"Masz to"</i> i dostępna jest na <a href="http://www.myspace.com/marikamyspace" target="_blank">oficjalnym profilu MySpace</a> wokalistki.</p>
<p align="justify">O zaplanowanym na 22 sierpnia albumie pisałem już <a href="http://axunarts.wordpress.com/2008/07/09/marika-w-sierpniu/">tutaj</a>. Wcześniejszy singiel zatytułowany <i>"Moje serce"</i>, do którego powstał klip, bierze udział w plebiscycie na HIT LATA 2008 organizowanym przez AxunArts.pl.</p>
<p align="center"><img src="http://www.bagdadcafe.pl/images/used/plakaty2006/bass-medium---marika.jpg"></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Marika w sierpniu + klip.]]></title>
<link>http://axunarts.wordpress.com/?p=187</link>
<pubDate>Wed, 09 Jul 2008 14:45:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mateusz "Axun" Kołodziej</dc:creator>
<guid>http://axunarts.pl.wordpress.com/2008/07/09/marika-w-sierpniu/</guid>
<description><![CDATA[Marika - polska wokalistka reggae, ex-członkini soundsystemu Bass Medium Trinity zadebiutuje solowy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><img src="http://i348.photobucket.com/albums/q347/axunarts/news_tv.jpg" alt="" align="left" /><strong>Marika</strong> - polska wokalistka reggae, ex-członkini soundsystemu Bass Medium Trinity zadebiutuje solowym albumem. Krążek zatytułowany będzie <em>"Plenty"</em>, a jego premiera przewidziana jest na 22 sierpnia br.</p>
<p><!--more--></p>
<p align="justify">Pochodząca z Białegostoku wokalistka od pewnego czasu jest ozdobną polskiej sceny reggae. Płyta, która ukaże się za ponad miesiąc jest debiutem dość późnym. Marika ma już na koncie wiele gościnnych występów oraz supporty takich gwiazd jak Macy Gray czy Gentleman.</p>
<p align="center"><img src="http://lh4.ggpht.com/mailmarika/R2FCwPD22GI/AAAAAAAABQE/jZgdjo7_-d8/marika_fot_janszymanski.com_12.jpg?imgmax=512" alt="" width="400" /></p>
<p align="justify">Jak zapowiada sama artystka, płyta ma być zróżnicowana, a obok reggae i dancehallu pojawią się wpływy nu jazzu, funku, hip hopu i drum &#38; bassu. Marika zaprosiła do studia szereg producentów, wokalistów i instrumentalistów. Znaleźli się wśród nich Numer Raz, Mista Pita i Fisz.</p>
<p align="justify">Wydawnictwo promuje kawałek <em>"Moje serce"</em>, do którego klip możecie obejrzec już dziś.</p>
<p align="center"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/8owwOdxeHmk'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/8owwOdxeHmk&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p align="justify">Więcej o piosenkarce znajdziesz na <a href="http://www.marika.art.pl/">marika.art.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mi manchi]]></title>
<link>http://andreariva.wordpress.com/?p=20</link>
<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 11:08:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>andreariva</dc:creator>
<guid>http://andreariva.pl.wordpress.com/2008/06/25/mi-manchi/</guid>
<description><![CDATA[Se non ti avessi mai conosciuto ora non starei così&#8230;Chiuso in camera al buio senza saper cosa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#c0c0c0;">Se non ti avessi mai conosciuto ora non starei così...Chiuso in camera al buio senza saper cosa fare,<br />
a battere su questi tasti con forza, quasi stanco di andare avanti...</p>
<p></span></p>
<p><span style="color:#c0c0c0;"><br />
Sto male,<br />
e nessuno lo capisce......ma credono davvero che ti abbia dimenticata così?</p>
<p>Dio quanto mi manki...<br />
E' troppo tempo che non ti vedo e mi fa male...</p>
<p>Io devo rivederti!</p>
<p>No ma ke dico,<br />
anche se ti rivedo cosa cambierebbe?</p>
<p>Nulla, solamente il mio cuore spezzato in una parte in più!<br />
Devo cercare di dimenticare...<br />
Scappare via di qua,<br />
andare lontano,<br />
forse è solo questa la soluzione.</p>
<p>Ma tanto mi mancherai lo stesso.</p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Due ali]]></title>
<link>http://andreariva.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Sun, 25 May 2008 19:37:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>andreariva</dc:creator>
<guid>http://andreariva.pl.wordpress.com/2008/05/25/due-ali/</guid>
<description><![CDATA[Crescere credendo che siamo angeli,
angeli che possiedono una sola ala
in cerca dell&#8217;altra met]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#c0c0c0;">Crescere credendo che siamo angeli,<br />
angeli che possiedono una sola ala<br />
in cerca dell'altra metà<br />
per non sentirsi più soli<br />
per iniziare a volare.</span></p>
<p><span style="color:#c0c0c0;">Crescere provando diverse ali<br />
conoscendo angeli che come me ne possiedono solo una<br />
unirsi a loro e non sentirsi soli.<br />
Ma senza volare veramente.</span></p>
<p><span style="color:#c0c0c0;">Crescere camminando e volando<br />
Con angeli che come me cercano altre metà,<br />
per non sentirsi soli,<br />
per iniziare a volare.</p>
<p>Illudersi crescendo che questo sia vero;<br />
aprire gli occhi<br />
strappare via quell'ala dannata<br />
quell'ala sempre in cerca.</p>
<p>Crescere e imparare<br />
camminando ad occhi aperti<br />
scoprire che solo così puoi volare.</p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ciò che hai dentro!!]]></title>
<link>http://andreariva.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Tue, 13 May 2008 20:44:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>andreariva</dc:creator>
<guid>http://andreariva.pl.wordpress.com/2008/05/13/cio-che-hai-dento/</guid>
<description><![CDATA[Hai mai provato a sentire un respiro nell&#8217;aria?
Sentire un respiro legato ad ogni tuo singolo ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#c0c0c0;">Hai mai provato a sentire un respiro nell'aria?<br />
Sentire un respiro legato ad ogni tuo singolo battito cardiaco...</span></p>
<p><span style="color:#c0c0c0;">Vedere in uno sguardo il paradiso<br />
e avere negli occhi il mondo  solo riflettendoci un'immagine...</span></p>
<p><span style="color:#c0c0c0;">Conoscere un sogno in cui non possa entrarci un altro più grande<br />
perchè è tanto grande che sconfina nella realtà...</span></p>
<p><span style="color:#c0c0c0;">Tentare di raccontare su di un libro</span><span style="color:#c0c0c0;"><br />
</span><span style="color:#c0c0c0;"> una favola che non finiresti mai di scrivere</span><span style="color:#c0c0c0;"><br />
</span><span style="color:#c0c0c0;"> e non ti stancheresti mai di leggere...</span></p>
<p><span style="color:#c0c0c0;">Cercare di trovare tante stupide parole</span><span style="color:#c0c0c0;"><br />
</span><span style="color:#c0c0c0;"> per spiegare qualcosa ed accorgerti poi</span><span style="color:#c0c0c0;"><br />
</span><span style="color:#c0c0c0;"> che non si può dare una spiegazione a tutto...</span></p>
<p><span style="color:#c0c0c0;">A qualcosa che è più profondo del mare<br />
sentimenti nascosti li in fondo<br />
dove nessuno può arrivare...</p>
<p>A ciò che hai dentro<br />
e solo tu sai cosa significa.</p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dedicato a ...]]></title>
<link>http://andreariva.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Wed, 07 May 2008 21:16:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>andreariva</dc:creator>
<guid>http://andreariva.pl.wordpress.com/2008/05/07/dilemma/</guid>
<description><![CDATA[Per quanto tempo ancora bisognerà soffrire per una persona?&#8230;
5 10 20 minuti? O per l&#8217;et]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#c0c0c0;">Per quanto tempo ancora bisognerà soffrire per una persona?...<br />
5 10 20 minuti? O per l'eternità?Il cuore spezzato di una persona<br />
è peggiore di uno schiaffo, di un brutto voto...Pochi giorni e tornerà tutto alla normalità...Si sorriderà, si scherzerà come sempre, ma dentro si sentirà male, vuoto,<br />
pieno di rancore e sofferenza che non riuscirà ad uscire neanche con un<br />
semplice pianto...</p>
<p>Il pianto per amore è l'espressione di dolore che si manifesta per far passare<br />
questo momento...</p>
<p>Quante volte ho pianto per amore? 5, 10, 20, 30 volte?</p>
<p>Ma perché mi chiedo soffrire per amore, che è il desiderio più ambito di<br />
tutti...</p>
<p>Perché soffrire me lo chiedo...</p>
<p>Vorrei tanto saperlo!<br />
Ma anche come sarebbe la vita senza l'amore?...</p>
<p>Forse migliore...</p>
<p>Ma non credo visto che senza essa mi sento solo e vuoto...</p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
