<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>malgorzata &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/malgorzata/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "malgorzata"</description>
	<pubDate>Sat, 11 Oct 2008 16:57:57 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA["Dom nad rozlewiskiem"]]></title>
<link>http://keti.wordpress.com/?p=151</link>
<pubDate>Mon, 11 Aug 2008 12:55:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>keti</dc:creator>
<guid>http://keti.pl.wordpress.com/2008/08/11/dom-nad-rozlewiskiem/</guid>
<description><![CDATA[ 
Jestem na gorąco po przeczytaniu „Domu nad rozlewiskiem” Małgorzaty Kalicińskiej. Bardzo g]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p>Jestem na gorąco po przeczytaniu <em>„Domu nad rozlewiskiem”</em> Małgorzaty Kalicińskiej. Bardzo głośno było o tej pozycji, ale ja nie łapię się na te mega-hity, nie lubię takich przegadanych książek. Poboczyłam się ze sobą trochę, że reklamy mnie nie biorą, aż książkę kupiłam. I wciągnęła mnie bez reszty. </p>
<p>Jest to historia kobiety, Polki, warszawskiej dziuni, która pracuje w agencji reklamy, zarabia konkretne pieniądze, ma córkę, poprawne małżeństwo. Miewa chandry i przydarza się jej romans, i.... Pewnie by sobie tak jakoś żyła aż do emerytury, śmierci, gdyby nie fakt, że pewnego dnia traci pracę, swoją jedyną tarczę obronną, swoją słodką iluzję życia. Traci grunt pod nogami, wiarę w siebie. Pogrążona w depresji postanawia odnaleźć matkę z którą w dzieciństwie straciła kontakt. Matka mieszka na głębokiej polskiej wsi na Mazurach. Kobiety poznają i uczą się siebie nawzajem. Cała opowieść otulona jest polskimi krajobrazami, smakami i uczuciami. </p>
<p>Autorka pokazuje losy ludzi żyjących na wsi, ich troski, radości, dramaty, nie stroni też od erotycznych szczegółów. </p>
<p>W zasadzie nie ma w tej książce nic porywającego, ot taka tam historia zwyczajnej rodziny, ale właśnie ta zwyczajność urzeka. </p>
<p>Kalicińskiej w doskonały sposób udaje się wzbudzić zachwyt nad prostotą życia codziennego. Pobudza nas do szczerości, do głębszego spojrzenia w siebie. Mówi tak wprost bez zbędnego podbarwiania. Dialogi między bohaterami są naturalne, to żywi ludzie, to my. </p>
<p>Wręcz doskonale ukazana jest przemijalność. Przemijające pory roku, niosą ze sobą moc nowych wrażeń. Każda pora ma swoje prawa i jeśli je poznamy, i nauczymy się według nich żyć będziemy mogli czerpać ze wszystkiego z wielką radością. </p>
<p>Przypomina o dbałości o drugiego człowieka, o tym jak ważne są codzienne czułe gesty, dobre słowa, odrobina ludzkiego zainteresowania. </p>
<p>Ta książka to dobry fundament pod nowy, ciepły dom o którym każdy z nas marzy.</p>
<p>Fundament już mamy reszta zależy od nas.</p>
<p>Polecam tą ksiażkę koniecznie!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mistrz i Małgorzata]]></title>
<link>http://lofix.wordpress.com/?p=166</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 11:13:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Maciej Szymanowicz</dc:creator>
<guid>http://lofix.pl.wordpress.com/2008/04/30/mistrz-i-malgorzata/</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-170" src="http://lofix.wordpress.com/files/2008/05/mistrz-plakat.jpg" alt="" width="400" height="576" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ach te prawa autorskie na blog.onet.pl]]></title>
<link>http://whitedervish.wordpress.com/?p=220</link>
<pubDate>Sun, 13 Apr 2008 09:01:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>WhiteDervish</dc:creator>
<guid>http://whitedervish.pl.wordpress.com/2008/04/13/ach-te-prawa-autorskie-na-blogonetpl/</guid>
<description><![CDATA[Dzisiaj, nudząc się trochę, postanowiłem zajrzeć na bloga mojej starszej siostry (Małgorzata, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj, nudząc się trochę, postanowiłem zajrzeć na <em><a href="http://moj-mangowy-swiat.blog.onet.pl/" target="_blank">bloga mojej starszej siostry</a></em> (Małgorzata, ur. 1 września 1990 r.). Już kiedyś na niego kilka razy wszedłem i wiedziałem, że moja siostra pisze o mandze i anime. Rożnymi rzeczami się ludzie interesują. Moja siostra to w końcu humanistka (czyt. nie myśląca realnie osoba). Nie o tym jednak chciałem napisać.<br />
<!--more--><br />
Mimo, że byłem kilka razy na tym blogu, to nigdy nie czytałem tekstu znajdującego się na samej górze strony, zwanej przez autorki bloga <em>Ogłoszenia drobne</em>. Dzisiaj przeczytałem ten tekst i nie wiedziałem czy się śmiać, czy też płakać. Z jednej strony fragment tego tekstu jest jednym słowem - śmieszny, ale z drugiej nie spodziewałem się, że moja siostra jest zdolna wymyślić coś takiego.<br />
Nie będę przytaczał całego tekstu. Jeśli ktoś chce go przeczytać, to niech wejdzie na stronę podaną na początku wpisu. Przytoczę jedynie fragment, który mnie zaintrygował</p>
<blockquote><p>
4) Grafikę można kopiować do woli, nie jest moja i nie mam do niej żadnych praw. Proszę o nie kopiowanie tekstów, gdyż są one mojego autorstwa.
</p></blockquote>
<p>Zostawię to bez komentarza :) .</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Behemot.]]></title>
<link>http://alecki.wordpress.com/?p=34</link>
<pubDate>Sat, 29 Mar 2008 00:46:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>alecki</dc:creator>
<guid>http://alecki.pl.wordpress.com/2008/03/29/behemot/</guid>
<description><![CDATA[W kontekście ukończonego liceum nie powinienem nawet takich tytułów umieszczać, ale ja nie o ty]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W kontekście ukończonego liceum nie powinienem nawet takich tytułów umieszczać, ale ja nie o tym.</p>
<p>Niejednokrotnie spotykałem się z pochlebną opinią na temat powieści Michała Bułhakowa - "Mistrz i Małogrzata". Postanowiłem więc zbadać sprawę; cóż to takiego?<br />
(Ciekawostka: Bułhakow pisał Mistrza i Małogrzatę 12 lat; w tym czasie zmieniał treść 8 razy.)</p>
<p>Zacząłem z fantazją (ułańską), pierwszego wieczora przeczytałem całe 50 stron z 400 (przypominam, że jestem ultraleniwy). Od razu rzucony w interesującą rozmowę pomiędzy zagranicznym profesorem czarnej magii Wolandem a redaktorem naczelnym Berliozem uznałem, że mam szczęście do książek, że wszystko co rozchylę to wciąga. Zgłębiając w dniach kolejnych treść powieści nieco zmieniłem zdanie; tak, książka ciekawa, fabuła w miarę wciągająca, niemniej zdarzały się fragmenty nużące. To nieprofesjonalne, ale nie potrafię powiedzieć dlaczego. Zdarzyło mi się nie chcieć dalej czytać, miałem ze dwa kilkudniowe przestoje. I nie chodzi tu o 'powieść w powieści', którą pisze jeden z bohaterów utworu, a której świat przedstawiony mieści się w  starożytności, o której czytać tak bardzo nie lubię (swoją drogą bardzo ciekawy fragment :-)).</p>
<p>Powieść mówi, w największej ogólności, o szatanie i ludzkiej relacji względem niego. Wszystko oczywiście jest opakowane w historię, jest wiele wątków pobocznych, nie mniej głównym wątkiem jawią mi się właśnie te relacje. Wydarzenia mające miejsce w powieści przedstawiają szatana z innej strony, po części wręcz można zapałać sympatią do diabła :o</p>
<p>W mnogości wątków najbardziej przypadł mi do gustu ten satyryczny (no w sumie to nie wątek a raczej akcenty humorystyczne, ale wiadomo o co chodzi); książka naprawdę jest zabawna. Chwilowo bardziej ode mnie.<br />
Pozwoliłem sobie przepisać fragment powieści:</p>
<blockquote><p>"Przyobiecany Kurolesow nie dał na siebie czekać, pojawił się na scenie, a okazał się rosłym, mięsistym, wygolonym mężczyzną we fraku i białym krawacie.<br />
Bez żadnego wstępu przybrał posępną minę, namarszczył brwi i zezując na złoty dzwoneczek przemówił  nienaturalnym głosem:</p></blockquote>
<blockquote>
<blockquote><p><i>Jak młody obwieś czeka na spotkanie<br />
Miłosne z jakąś chytrą rozpustnicą</i></p></blockquote>
</blockquote>
<blockquote><p>I Kurolesow opowiedział o sobie całe mnóstwo niemiłych rzeczy. Nikanor Iwanowicz słyszał, jak Kurolesow przyznawał się, że jakaś nieszczęsna wdowa, szlochając, klęczała przed nim na deszczu, ale nie wzruszyła tym zakamieniałego serca artysty. Nikanor Iwanowicz przed tym swoim snem absolutnie nie znał utworów poety Pyuszkina, samego jednak Puszkina znał doskonale i codziennie po kilkaktoć wygłaszał zdania w rodzaju: "A za mieszkanie to Puszkin będzie płacił?" albo "Żarówkę na schodach, znaczy się, Puszkin wykręcił?", "Mazut, znaczy się Puszkin, będzie kupował?".<br />
Teraz zapoznawszy się z jednym z utworów poety, Nikanor Iwanowicz posmutniał, wyobtaził sobie otoczoną wianuszkiem sierot kobietę na klęczkach, na deszczu, i mimo woli pomyslał: "Niezłe ziółko z tego Kurolesowa!"<br />
Kurolesow za, coraz to  bardziej podnosząc głosm nadal się kajał, aż ostatecznie zamącił Nikanorowi Iwanowiczowi w głowie, gdy nagle zaczął się zwracać do kogoś, kogo nie było na scenie, sam też sobie odpowiedział za tego nieobecnego i na domiar wszystkiego sam siebie tytułował zacnym rycerzem, to baronem, to ojcem, to znów synem, to był ze sobą  na ty, to na pan.<br />
Nikanor Iwanowicz tyle tylko zrozumiał, że artysta umarł paskudną śmiercią z okrzykiem: "Gdzie klucze? Klucze? Gdzie moje klucze?", następnie padł na podłogę, rzężąc i ostrożnie zdzierając z siebie krawat.<br />
Skończywszy umierać, Kurolesow wstał, otrzepał z kurzu frakowe spodnie, ukłonił się, uśmiechnął fałszywym uśmiechem i oddalił się z towarzyszeniem wątłych oklasków. A konferansjer przemówił tak:<br />
- Wysłuchaliśmy wspólnie <i>Skąpego rycerza</i> w znakomitym wykonaniu Sawwy Potapowicza. Rycerz ten liczył na to, że przybiegną do niego figlarne nimfy i spotka go jeszcze wiele przyjemności w podobnym stylu. Ale, jak widzicie, nic podobnego nie miało miejsca, żadne nimfy do niego nie przybiegły, muzy nie uwieńczyły go wawrzynem i żadnuch twierdz również nie zbudował, wręcz przeciwnie, skończył paskudnie, skonał w cholerę na apopleksję, na swoim kufrze walutą i kamieniami szlachetnymi. Ostrzegam, że jeżeli nie zdacie waluty to i was spotka coś w tym rodzaju albo i coś znacznie gorszego!<br />
Czy to poezja Puszkina wywarła takie wrażenie, czy też prozaiczne przemówienie konferansjera, dość że z sali dobiegł nagle nieśmiały głos:<br />
- Ja chcę zdać walutę.<br />
- Prosimy serdecznie na scenę - wpatrując się w ciemną salę, grzecznie zaprosił konferansjer.<br />
I znalazł się na scenie malutkiego wzrostu jasnowłosy obywatel o mniej więcej trzytygodniowym zaroście na twarzy.<br />
- Bardzo przepraszam, jak pańska godność? - zapytał konferansjer.<br />
- Kanawkin Nikołaj - nieśmiało wyznał jasnowłosy.<br />
- Ach, tak! Bardzo mi przyjemnie, obywatelu Kanawkin, A więc?<br />
- Zdaję - cicho powiedział Kanawkin.<br />
- Ile?<br />
- Tysiąc dolarów i dwadzieścia złotych dziesięciorublówek.<br />
- Brawo! To wszystko, co pan ma?<br />
Konferansjer wpatrzył się Kanawkinowi w oczy i Nikanorowi Iwanowiczowi wydało się nawet, że trysnęły z tych oczu promienie przeszywające obywatela Kanawkina na wylot niczym promienie rentgenowskie. Widownia przestała oddychać.<br />
- Wierzę! - zawołał wreszcie aktor i przygasił wzrok. - Wierzę!"</p></blockquote>
<p>Dlaczego Behemot?</p>
<blockquote><p>"Behemot ukroił sobie kawałek ananasa, posolił go, popieprzył, zjadł, a potem tak brawurowo chlapnął drugą setkę spirytusu, że wszyscy zaczęli mu bić brawo."</p></blockquote>
<p>Acha... Behemot to kot. Czarny kotek. <font color="#ffffff">Tego typu fragmentów jest dużo :).</font></p>
<p><b>Nie każda lektura musi zmieniać życie, dowiedziałem się tego wczoraj. Być może coś przeoczyłem, ale ta powieść jest tylko dobra.</b></p>
<h6><font color="#ffffff"><font color="#ffffff">Tak, widziałem w wielu zdaniach filozofowanie, politykowanie, podejmowanie religii.</font> Dodać muszę jednak, że nie rozważałem przekazu jaki niesie ze sobą rodzaj i kolor roślinności podczas lotu Małgorzaty na miotle. Sorry.<br />
</font></h6>
<h5></h5>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
