<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>majowka &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/majowka/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "majowka"</description>
	<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 17:17:23 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Majówka 2008 (Międzyzdroje) - część druga]]></title>
<link>http://romanj.wordpress.com/?p=55</link>
<pubDate>Tue, 24 Jun 2008 08:46:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>romanjas</dc:creator>
<guid>http://romanj.wordpress.com/?p=55</guid>
<description><![CDATA[Pociąg przyjechał, zająłem swoje miejsce i pojechaliśmy. Za oknem trochę padało, ale poniewa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pociąg przyjechał, zająłem swoje miejsce i pojechaliśmy. Za oknem trochę padało, ale ponieważ była noc, nie miało to większego znaczenia. Próbowałem się zdrzemnąć, ale siedzenia w przedziale nie miały zagłówków między miejscami, więc nie mając o co oprzeć głowy miałem trudność w przyjęciu pozycji sprzyjającej drzemce. Mimo to udało mi się kilka razy zamknąć na dłużej oczy i odpłynąć nieco od rzeczywistości.</p>
<p>Dzień, który wstał po nocy spędzonej w podróży, nie zapowiadał się ciekawie. Było pochmurno, chłodno i zanosiło się na deszcz. Mało pociągający początek majówki. W czasie podróży wymieniłem kilka SMS-ów z R., żeby dowiedzieć się, czy też już jest w drodze. Myślałem, że może nawet jedzie tym samym pociągiem, ale okazało się potem, że przyjechał autobusem. Spotkaliśmy się na dworcu w Międzyzdrojach, gdzie po mnie wyszedł razem z P.</p>
<p>Przywitaliśmy się i ruszyliśmy w kierunku miejsca naszego zakwaterowania, którym okazał się <strong><a href="http://www.pttk-miedzyzdroje.com/gall/pokaz_zdjecie1.html" target="_blank">Dom Turysty PTTK</a></strong> (zdjęcie jest nieaktualne, bo w tej chwili nie ma tej drogi, która na zdjęciu jest przed budynkiem). Na miejscu nie było jeszcze B., która załatwiała naszą rezerwację, ale była jakaś pani w recepcji. Była i kipiała energią, ale nie był to ten rodzaj pozytywnej energii, jaką często emanują turyści i organizatorzy turystyki. Nie wdając się w szczegóły napiszę tylko, że z pewną trudnością udawało się nam z nią dogadać, bo rozmowa od razu przybrała formę wielowątkową. Pani nie do końca widziała, czego chce się od nas dowiedzieć, ani jak otrzymane od nas informacje skonsumować. Zauważyłem, że obecność większej liczby osób najwyraźniej ją rozprasza i wprowadza jeszcze większe zamieszanie w jej działaniach, więc zostawiłem R. i P. w recepcji, żeby poszukać bankomatu i uzupełnić rezerwy gotówki. Chciałem opuścić pomieszczenie po angielsku, ale nie udało mi się, gdyż moje oddalenie się zostało zauważone przez panią recepcjonistkę, która zapytała mnie, dokąd idę, co wprawiło mnie w krótkotrwałą konfuzję. Podsumowując to spotkanie napiszę, że pani zdecydowanie sprawiała wrażenie osoby rejestrującej zbyt wiele bodźców z otoczenia i nie dającej sobie rady z ich selekcją, hierarchizowaniem i reagowaniem wyłącznie na te najważniejsze. Efektem był męczący chaos działania. Z wyraźną ulgą opuściłem jej towarzystwo.</p>
<p>Nie zdążyłem jeszcze na dobre wyjść z budynku, kiedy pojawiła się B., co przyjąłem z niejaką ulgą, bo zakładałem, że ciężar dogrania sprawy naszego zakwaterowania weźmie na siebie. Co prawda zakładałem, że może to być przyczyną nasilenia chaosu, bo kolejna osoba, i to będąca źródłem silnych bodźców, mogła panią recepcjonistkę do reszty rozstroić, ale miałem to głęboko w nosie. Zapiąłem kurtkę, założyłem kaptur, bo cały czas albo mżyło albo się na to zanosiło i wyszedłem.</p>
<p>W drodze do bankomatu ktoś mnie zawołał po imieniu. W pierwszej chwili nie poznałem A., którego nie widziałem od roku. Ludzie w tym wieku bardzo się zmieniają w ciągu 12 miesięcy. Po wymianie kilku zdawkowych uprzejmości i gładkich zdań poinformowałem go, że idę zatankować portfel i ruszyłem dalej. Ale po kilku krokach znów usłyszałem, jak znów ktoś woła mnie po imieniu. Tym razem miałem z identyfikacją osoby poważny problem. Starszy, drobnej budowy człowiek (niech mi wybaczy, jeśli to czyta) ostrzyżony krótko. Nie wiem dlaczego, ale w pierwszej chwili pomyślałem, że to musi być jakiś tutejszy. Może dlatego, że wyglądał na wysmaganego wiatrem i falami starego wilka morskiego. Zacząłem szybko przetrząsać zakamarki pamięci, żeby przypomnieć sobie, czy jest jakakolwiek szansa, że mam znajomego w Międzyzdrojach? Doszedłem do wniosku, że chyba jednak nie. Wreszcie po zdecydowanie za długiej chwili doznałem olśnienia: to był J. zwany częściej I., czyli ojciec A. i mąż B. Na swoje usprawiedliwienie mogę napisać tylko tyle, że ostatnio widziałem go prawie dwa lata temu, a poza tym nie spodziewałem się tam po prostu jego obecności. Z racji tej zdecydowanie zbyt długiej identyfikacji, na tyle długiej, że nie mogła nie zostać zauważona zwłoka, miałem do końca naszego wyjazdu niewielkie, ale dolegliwe poczucie winy. U mnie to się co prawda dość często zdarza, że mnie ktoś rozpozna pierwszy, zanim ja rozpoznam jego, ale bardzo rzadko bywa tak, że trwa to tak długo. Pocieszałem się myślą, że nie musiałem pytać "przepraszam, ale skąd my się znamy?", albo udawać, że kogoś znam, a o kogo tożsamości nie miałbym pojęcia. Zmieszany, ale nie wstrząśnięty wydusiłem z siebie jeszcze bardziej zdawkowe słowa powitania oraz zaskoczenia tym miłym spotkaniem, po czym poczuwszy się jak skończony kretyn podążyłem w stronę bankomatu, który na szczęście nie był zbyt daleko.</p>
<p>Po powrocie do miejsca zakwaterowania okazało się, że sprawy zostały w międzyczasie załatwione i mogliśmy się rozlokować w naszych pokojach. My we trzech, tzn. ja, R. oraz P. dostaliśmy trójkę na pierwszym piętrze tuż przy świetlicy (która była o połowę mniejsza od naszego pokoju), a B. z rodziną trafili piętro wyżej. Oprócz wymienionych osób uczestniczyli jeszcze w tej majówce znajomi B., ale z racji tego, że rzadko wchodziliśmy ze sobą w interakcje i nie trzymaliśmy się kurczowo kupy, nie jestem dziś w stanie odtworzyć ani ich dokładnej liczby tej grupy, ani imion jej członków, ani nawet łączących ich wzajemnych relacji. Była co prawda okazja bliższej integracji przy alkoholu, ale nie wzięliśmy w niej udziału, bo akurat mieliśmy inne plany. Jak sobie przypomnę, kiedy to było i jakie to były plany, to może wspomnę o tym jeszcze w kolejnych częściach relacji. A na dziś to wszystko.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Majówka 2008 (Międzyzdroje) - część pierwsza]]></title>
<link>http://romanj.wordpress.com/?p=54</link>
<pubDate>Mon, 02 Jun 2008 07:17:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>romanjas</dc:creator>
<guid>http://romanj.wordpress.com/?p=54</guid>
<description><![CDATA[Zakończyłem opisywanie jednego wyjazdu, więc przyszedł czas na kolejny. Tym razem poświęcę ki]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zakończyłem opisywanie jednego wyjazdu, więc przyszedł czas na kolejny. Tym razem poświęcę kilka notek tegorocznej majówce, którą spędziłem w Międzyzdrojach.</p>
<p>Wyjazd zaplanowałem sobie na środę wieczór. Było to trochę niewygodne, bo w środy w tym semestrze pracuję teoretycznie do 18.00, ale wcześniej odwołałem konsultacje i dzięki temu miałem kilka godzin więcej czasu przed wyjazdem.</p>
<p>Do Międzyzdrojów zdecydowałem się dotrzeć koleją. Możliwości były dwie: wyjazd z Warszawy lub z Kutna. Z Kutna byłoby taniej i spędziłbym mniej czasu w podróży. Ale tym razem zdecydowałem się jednak wsiąść do pociągu w Warszawie. Oznaczało to konieczność wcześniejszego rozpoczęcia podróży oraz przejechania ok. 100 km w kierunku przeciwnym do celu podróży, ale przynajmniej byłem spokojny, że zdążę na pociąg oraz że zajmę miejsce, na które miałem wykupioną miejscówkę, bez konieczności wypraszania kogokolwiek (w Polsce mamy dość swobodny stosunek do rezerwacji miejsc w środkach komunikacji, o czym przekonałem się już choćby jadąc na Litwę).</p>
<p>Z mojego grajdołka miałem wyjechać autobusem o godzinie 18.30. Przyszedłem na przystanek i czekam. Autobus wyraźnie się spóźnia. Wreszcie przyjeżdża, a ja słyszę, że przyjechał autobus z godziny 17.30. W pierwszej chwili myślałem, że się przesłyszałem, ale zapytałem kierowcę i okazało, że to prawda. Zapytałem więc, czy mnie wezmą, choć mam bilet na kurs godzinę późniejszy. Zgodzili się, co mnie bardzo ucieszyło. Miałem co prawda spory zapas czasu na przesiadkę, jednak perspektywa czekania jeszcze godzinę na swój autobus, bez gwarancji, że przyjedzie i nie spóźni się jeszcze bardziej niż ten, niespecjalnie mnie pociągała.</p>
<p>Niestety, okazało się, że zabrakło jednego miejsca akurat dla mnie i część drogi spędziłem siedząc na podłodze koło kibla (na szczęście był to taki lepszy autobus, gdzie jest miejsce przy kiblu i który częściej sprzątają). Na szczęście już w Wyszogrodzie zwolniło się jedno miejsce i do samej stolicy dojechał kulturalnie siedząc na siedzeniu.</p>
<p>Po drodze minęła nas bokiem gwałtowna burza. Nie była to zbyt pomyślna wróżba jeśli chodzi o pogodę na nasz długi weekend. Również po dojechaniu do Warszawy dosłownie kilka chwil przed tym, zanim wysiadłem z autobusu, zaczęło padać. Na szczęście miałem tylko kilka kroków do przejścia podziemnego, a po wejściu do niego aż do samego Dworca Centralnego znajdowałem się pod jakimś dachem.</p>
<p>Do odjazdu pociągu miałem sporo czasu więc pokręciłem się najpierw po dworcu, a potem usiadłem na peronie, z którego miałem odjechać. Z braku ciekawszego zajęcia obserwowałem kręcących się po peronach ludzi. Zauważyłem między innymi grupkę młodych mormonów, którzy prawdopodobnie przyjechali do Polski w ramach swojej misyjnej podróży w którą każdy mormon niedługo po osiągnięciu dorosłości musi się wybrać. Patrzyłem na nich w ich białych koszulach, czarnych garniturach i z plakietkami na piersiach, na których mieli nazwiska i zastanawiałem się, jak to jest, kiedy się jest tak religijnie głęboko zaangażowanym? Na pewno jest łatwiej, bo człowiek pozbywa się części wątpliwości. Ale też coś się traci: niezależność sądów, swobodę działania. Jak to w życiu: coś za coś. Oddaj się na służbę religii, poddaj się jej wymogom, a w zamian uzyskasz... nie, nie zbawienie. Jedynie obietnicę zbawienia, z której być może nigdy nie będzie miał okazji rozliczyć tych, którzy ją złożyli. A poza tym i przede wszystkim wsparcie i poczucie przynależności do wspólnoty. W zamian za pozbycie się wątpliwości i poddanie się czujnemu oku współwyznawców zyskujesz poczucie bezpieczeństwa. Transakcja wiązana, bo w życiu, wbrew temu, co twierdzą niektórzy kaznodzieje (w szerokim tego słowa znaczeniu), nie ma nic za darmo. Czasem tylko dostajesz coś na kredyt, który i tak w późniejszym czasie spłacasz czując się do tego zobligowanym przez jego ciężar. :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Hlavní město Praha.]]></title>
<link>http://sadorg.wordpress.com/?p=335</link>
<pubDate>Tue, 06 May 2008 14:07:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>sadorg</dc:creator>
<guid>http://sadorg.wordpress.com/?p=335</guid>
<description><![CDATA[







Kilka zdjęć z majówki w Pradze. Oczywiście przywieźliśmy tez sporo ujęć standardowyc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><img src="http://sadorg.wordpress.com/files/2008/05/prahazgory.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://sadorg.wordpress.com/files/2008/05/praha-most.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://sadorg.wordpress.com/files/2008/05/praha-dziecko.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://sadorg.wordpress.com/files/2008/05/praha-lustra.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://sadorg.wordpress.com/files/2008/05/praha-billa.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://sadorg.wordpress.com/files/2008/05/praha-mlecz.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://sadorg.wordpress.com/files/2008/05/praha-sciana.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://sadorg.wordpress.com/files/2008/05/praha-chmury.jpg" alt="" /></p>
<p align="justify">Kilka zdjęć z majówki w Pradze. Oczywiście przywieźliśmy tez sporo ujęć standardowych, ale te już każdy pewnie widział i zna, więc tu niech wiszą takie inne ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dziennik z podróży]]></title>
<link>http://anielica.wordpress.com/?p=26</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 20:06:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>anielica</dc:creator>
<guid>http://anielica.wordpress.com/?p=26</guid>
<description><![CDATA[Powrót do, zdawałoby się, szarej rzeczywistości nie jest wcale łatwy. Mimo, że pogoda o niebo ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Powrót do, zdawałoby się, <span style="color:#808080;">szarej </span>rzeczywistości nie jest wcale łatwy. Mimo, że pogoda o niebo lepsza niż w Bieszczadach, to jednak wolałabym teraz marznąć gdzieś na jakiejś połoninie. Wyglądam przez okno i widzę błękit nieba zasnuty woalem chmur, zielone korony drzew szumiące spokojnie, czerwone dachówki kamienic wygrzewające się w majowych promieniach słońca, sielanka jednym słowem.</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">A jednak ciągnie mnie w góry. Niech szumi i wieje, niech będzie mroźnie i mokro od deszczu, niech ziębi stopy śnieg, przez rozwalające się buty.</p>
<p class="MsoNormal">Tam, w tym szumie, w tej wichurze, człowiek odnajduje siebie. Jest spokój i <span style="letter-spacing:1.7pt;">wolność</span>.</p>
<p class="MsoNormal">Zapomina się o wszystkim – o książkach do przeczytania, pracach do napisania, rzeczach do zrobienia; wszystkie te sprawy zostawione w Kutnie i Toruniu przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.</p>
<p class="MsoNormal">Liczy się tylko kolejny krok naprzód. Skupiam się tylko na odpowiednim postawieniu nogi – tak by kolano nie bolało. Maszeruję, uważając na śliskie od błota kamienie. Pogrążam się myślami w tych otaczających mnie brązach, bo Bieszczady dopiero budzą się z zimowego letargu. Gdzieniegdzie czuć już zapach wiosny, widać pączki kwiatów, słychać szum płynących strumyków. Nieśpiesznie przemyka przez szlak salamandra, niosąc na grzbiecie pocałunki słońca. Tarnica jednak okutana jest jeszcze w śniegowy płaszczyk – pozostałość zimy. Powoli, nieśmiało zdejmuje szarawe i ciężkie odzienie, odkrywając mięsistą, pełną życia ziemię.</p>
<p class="MsoNormal">
<h3><span style="color:#808000;"><span>Na bł</span>ę<span>kicie jest polana. </span></span></h3>
<h3><span style="color:#808000;"><span></span><span>Dwa obłoki to hosanna.</span><span> </span></span></h3>
<h3><span style="color:#808000;"><span>Jeden chłopak, drugi panna.</span><span> </span></span></h3>
<h3><span style="color:#808000;"><span>Jeden chłopak, drugi panna.</span></span></h3>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">***</p>
<p class="MsoNormal">Rano leje. Jedziemy busem, wycieraczki nie mają chwili wytchnienia. Z nadzieją w głosie pytam kierowcy:</p>
<p class="MsoNormal">- Myśli pan, że przestanie padać?</p>
<p class="MsoNormal">- Nasz papież, Karol Wojtyła, mawiał, że majowy deszczyk jest zdrowy.</p>
<p class="MsoNormal">- No fakt, dziś to majowy, może i dla zdrowia, ale co z wczorajszą kwietniową ulewą?</p>
<p class="MsoNormal">Cisza.</p>
<p class="MsoNormal">Przejaśniło się później.</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">Droga powrotna. Siedzimy zmarznięte obok kierowcy; nasz był spokojny, w odróżnieniu od jego syna, który prowadził drugi bus – Sebastian komentował jednoznacznie:</p>
<p class="MsoNormal">- Fuckin crazy driver!</p>
<p class="MsoNormal">Dostałyśmy cukierki z Ukrainy, w szeleszczących papierkach. Zajadając słodycze, wyglądałam z ciekawością przez okno, chłonąc niecodzienny przecież krajobraz.</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">***</p>
<p class="MsoNormal">Podróż pociągiem była bardzo męcząca. Szesnaście godzin w drodze z polskimi kolejami to nie przelewki. Nie ma to tamto. Zmieściliśmy się w siedem osób z bagażami w jednym przedziale. Rozmowy, piwo, potem śpiew. O północy, jak stwierdziła Ola, <em>dinner time</em>. Zjedliśmy kanapki, potem sprawdzanie biletów. Znienacka zajrzał do nas konduktor, chowane w pośpiechu piwa, szukanie biletów, skomentowane wprawnie:</p>
<p class="MsoNormal">- Niestety muszę to uznać.</p>
<p class="MsoNormal">Co z tego, skoro jeden browar poszedł do browarowego nieba? Dalsza podróż z siedzeniem pachnącym jęczmieniem przebiegała już spokojnie.</p>
<p class="MsoNormal">Zasnęliśmy. Tłustą nocą bez gwiazd.</p>
<p class="MsoNormal">Za oknem przemykały odblaski z okien pociągu. Biegnące chwile. Hipnotyzujące, wyciągające jak gdyby dłoń z zaproszeniem. <em>Chodź, pomknij z nami! </em>Wzdłuż szyn, po trawach zmęczonych dniem, po kałużach pustych do dna, po kurzu ciężkim smutkiem – pobiec we śnie mocnym, krzepiącym. Zginąć w nim, nie być. Pogrążyć się w uspokojeniu. Stukot kół obejmował delikatnie, zapadałam w drzemkę, by za chwilę nagle się wybudzić.</p>
<p class="MsoNormal">Przesiadka na Centralnym. Dygotliwy sen. Kilkadziesiąt minut i znów odrapany, żółty dworzec w Kutnie. Koniec wyprawy. A może początek?</p>
<p class="MsoNormal">Bo jak powiedział nasz kierowca:</p>
<p class="MsoNormal">- W Bieszczady przyjeżdża się raz. Potem się tylko wraca.</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">
<pre><span> </span></pre>
<p class="MsoNormal">Nie ma rady. Połknęłam bieszczadzkiego bakcyla. Siedzi we mnie i łaskocze w brzuch.</p>
<pre><span> </span></pre>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Majówka!]]></title>
<link>http://millyanna.wordpress.com/?p=45</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 19:26:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>Millyanna</dc:creator>
<guid>http://millyanna.wordpress.com/?p=45</guid>
<description><![CDATA[Wyczekiwany, wytęskniony odpoczynek na wsi stał się już tylko wspomnieniem&#8230; A dzisiejsza n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wyczekiwany, wytęskniony odpoczynek na wsi stał się już tylko wspomnieniem... A dzisiejsza notka będzie bardziej fotograficzna!</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://millyanna.files.wordpress.com/2008/05/dsc00981.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-46" src="http://millyanna.wordpress.com/files/2008/05/dsc00981.jpg?w=300" alt="Widok na ogród" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:left;">Tegoroczną majówkę można opisać kilkoma prostymi słowami. Alergia, zatrucie, zimno, wycieczka i nieco pracy. Najbardziej dokuczała mi właśnie alergia, głównie dlatego, że moim rodzicom akurat zachciało się kosić trawnik. Niewiele widziałam na oczy (potem jedno bardzo spuchło i popękały mi wszystkie naczyńka :) ), a na wszystkich zdjęciach, na których dokładnie widać mi twarz, wyglądam jakbym była mocno naćpana O_o Nie wspomnę już o katarze i fakcie, że do najcieplejszych to ten weekend nie należał... Ale żeby nie było, że tylko narzekam, to zapewnię, że bawiłam się całkiem dobrze i w miarę możliwości odpoczęłam. W tym roku wreszcie mogę okupować swój wymarzony pokój na piętrze, z widokiem na zachód słońca i oknami dachowymi. Co prawda właściwie nie jest jeszcze wykończony, ale ma podłogę, cztery ściany, okna, drzwi i dach - a to wystarczyło mi do zainicjowania sobie "gabinetu" niemal z prawdziwego zdarzenia:</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://millyanna.files.wordpress.com/2008/05/dsc00976.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-47" src="http://millyanna.wordpress.com/files/2008/05/dsc00976.jpg?w=300" alt="Gabinet" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:left;">Miałam nadzieję, że uda mi się zrobić więcej pracy przez te kilka dni, no ale niestety... Częściowo z powodów zdrowotnych, a częściowo z czystego lenistwa nie zrobiłam dużo, ale za to udało mi się wreszcie uporządkować nieco moją pracę zaliczeniową.</p>
<p style="text-align:left;">Ale tak naprawdę najmilszym aspektem tegorocznej majówki była wycieczka, na którą udało mi się namówić moich rodziców. Wycieczka była całkowicie spontaniczna. Wracaliśmy ze sklepu z zakupami i przypomniało mi się, że całkiem niedaleko jest jakiś zabytek z czasów II wojny światowej, bodaj jakieś bunkry. Okazało się, że faktycznie jest nawet znak drogowy wskazujący kierunek. I tak po prostu zdecydowaliśmy, że przejedziemy kawałek, zobaczymy co to takiego jest. I jechaliśmy... jechaliśmy... jechaliśmy... Tak słabo oznakowanej drogi jeszcze nie widziałam. A jeszcze większym szokiem byli tubylcy, którzy totalnie źle nas poprowadzili (szczególnie jedna pani, która stwierdziła, żebyśmy przypadkiem nie skręcali teraz w lewo, bo to zła droga! Pół godziny później okazało się, że to właśnie tam należało skręcić.... cóż.). Wreszcie udało nam się dostać na dobrą drogę i odnaleźć te kilka znaków prowadzących na miejsce. Niestety leśna droga okazała się nieprzejezdna dla samochodu, ale ponieważ to miało być już tuż tuż, niedaleko, wybraliśmy się spacerkiem... Po godzinie marszu, gdy już całkiem straciliśmy nadzieję, a mama niemal zabiła mnie lagą, którą musiała się podpierać z powodu chorej nogi, odnaleźliśmy znak!</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://millyanna.files.wordpress.com/2008/05/dsc00999.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-48" src="http://millyanna.wordpress.com/files/2008/05/dsc00999.jpg?w=300" alt="Do bunkrów" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:left;">Najpierw jednak czekał na nas pomnik (jak się później okazało główna atrakcja, ale nie uprzedzajmy faktów):</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://millyanna.files.wordpress.com/2008/05/dsc00986.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-49" src="http://millyanna.wordpress.com/files/2008/05/dsc00986.jpg?w=225" alt="Pomnik" width="225" height="300" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://millyanna.files.wordpress.com/2008/05/dsc00993.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-50" src="http://millyanna.wordpress.com/files/2008/05/dsc00993.jpg?w=225" alt="Tablica" width="225" height="300" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://millyanna.files.wordpress.com/2008/05/dsc01012.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-53" src="http://millyanna.wordpress.com/files/2008/05/dsc01012.jpg?w=300" alt="Druga tablica" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:left;">A dalej już droga do bunkrów:</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://millyanna.files.wordpress.com/2008/05/dsc01011.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-51" src="http://millyanna.wordpress.com/files/2008/05/dsc01011.jpg?w=225" alt="Droga" width="225" height="300" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://millyanna.files.wordpress.com/2008/05/dsc01010.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-52" src="http://millyanna.wordpress.com/files/2008/05/dsc01010.jpg?w=300" alt="Mostek" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:left;">I wreszcie bunkry... największe rozczarowanie. Przypuszczałam już wcześniej, że zabytki nie będą w dobrej kondycji, ale nazwa "bunkry" troszeczkę rozmija się tu z rzeczywistością. Były to bowiem ziemianki, jamy wykopane w ziemi, które dzisiaj są już tylko zwykłymi dziurami w ziemi, zarośniętymi trawą. Nie wiem czy na zdjęciach będzie cokolwiek widać, ale mam nadzieję, że Wasza wyobraźnia zadziała ;)</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://millyanna.files.wordpress.com/2008/05/dsc01001.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-55" src="http://millyanna.wordpress.com/files/2008/05/dsc01001.jpg?w=300" alt="Bunkier 1" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://millyanna.files.wordpress.com/2008/05/dsc01002.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-56" src="http://millyanna.wordpress.com/files/2008/05/dsc01002.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://millyanna.files.wordpress.com/2008/05/dsc01004.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-57" src="http://millyanna.wordpress.com/files/2008/05/dsc01004.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://millyanna.files.wordpress.com/2008/05/dsc01003.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-58" src="http://millyanna.wordpress.com/files/2008/05/dsc01003.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align:left;">Bunkrów było w sumie cztery. A raczej tego, co po nich zostało. Mimo wszystko uważam wycieczkę za udaną i bardzo ciekawą. W trakcie drogi powrotnej do samochodu (kolejna godzina) ułożyłam cały plan zagospodarowania tego miejsca. Szkoda, że gmina Włoszczowa tak mało stara się o utrzymanie swoich zabytków w dobrym stanie, oznakowanie tego miejsca i utrzymanie drogi, aby można było podjechać bliżej. Można by z tego miejsca zrobić naprawdę fajną atrakcję turystyczną, bo wbrew pozorom, gdyby trochę ruszyć głową naprawdę byłoby co zwiedzać. Nawet nie mówię tu o zrekonstruowaniu tych ziemianek - wystarczyłoby kilka gablot, a w nich rysunki, informacje i trochę historii. Zupełnie inaczej można na to popatrzeć gdy się ma choć garść informacji o tym co tu się działo i jak to wyglądało. Niemniej jednak - wycieczka ciekawa i pouczająca ;)</p>
<p style="text-align:left;">I tak wreszcie skończył się długi weekend. Niedługo kolejny majówkowy weekend, ale tym razem będę musiała spędzić go na uczelni. Już się cieszę :(</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[leniwe obrazki ]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/?p=342</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 12:10:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://analogicznie.wordpress.com/?p=342</guid>
<description><![CDATA[długi weekend był senny, leniwy i niekoniecznie patriotycznie spędzony
   




]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h4>długi weekend był senny, leniwy i niekoniecznie patriotycznie spędzony</h4>
<h1>   </h1>
<p><a href="http://analogicznie.files.wordpress.com/2008/05/majuffka1.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-343" src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/05/majuffka1.jpg" alt="" width="480" height="321" /></a><br />
<a href="http://analogicznie.files.wordpress.com/2008/05/majuffka2.jpg"><img src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/05/majuffka2.jpg" alt="" width="480" height="661" class="alignleft size-full wp-image-344" /></a><br />
<a href="http://analogicznie.files.wordpress.com/2008/05/majuffka3.jpg"><img src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/05/majuffka3.jpg" alt="" width="480" height="317" class="alignleft size-full wp-image-345" /></a><br />
<a href="http://analogicznie.files.wordpress.com/2008/05/majuffka4.jpg"><img src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/05/majuffka4.jpg" alt="" width="480" height="889" class="alignleft size-full wp-image-346" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Świętokrzyska majówka]]></title>
<link>http://perpetka.wordpress.com/?p=19</link>
<pubDate>Sun, 04 May 2008 20:55:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>perpetka</dc:creator>
<guid>http://perpetka.wordpress.com/?p=19</guid>
<description><![CDATA[Trzeciego maja urządziliśmy sobie z zaprzyjaźnioną parą zwiedzanie ziemi świętokrzyskiej. W z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Trzeciego maja urządziliśmy sobie z zaprzyjaźnioną parą zwiedzanie ziemi świętokrzyskiej. W zasadzie plan był taki, żeby spotkać się jeszcze z Markiem i Kasią na zamku w Olsztynie (tym pod Częstochową, nie na Mazurach), ale oni przestraszyli się pogody i wymiękli. Skoro już nie musieliśmy jechać aż pod Częstochowę, postanowiliśmy najpierw zajrzeć do Chęcin.</p>
<p>Zamek w Chęcinach pięknie góruje nad krajobrazem, ale w sumie wiele się z niego nie zachowało - mury i baszty. Małe to jakieś takie, w ogóle nie wiem, jak tam ludzie mogli mieszkać. Najbardziej współczuliśmy tym, którzy w pełnej zbroi musieli się kiedyś wdrapywać pod tę górkę. Z baszty piękny widok na otaczającą okolicę - tylko Magda zdecydowała się nie tam nie wspinać, a zamiast tego zaprzyjaźniła się z sympatycznym psiakiem, nieco na wyrost opisanym na bramie jako "Uwaga - zły pies".</p>
<p>Po drodze do Chęcin Łukasz rzucił "A może wpadlibyśmy do Jaskini Raj?", co spotkało się z wielkim entuzjazmem. Okazało się, że moi świętokrzyscy współtowarzysze jeszcze nigdy tam nie byli.<br />
Z Jaskinią jest taki problem, że cały jej mikroklimat jest piekielnie wrażliwy. Sam dwutlenek węgla wydychany przez turystów może zaszkodzić szacie naciekowej, dlatego dziennie wpuszczanych jest do środka tylko 600 osób, pierwszeństwo mają osoby z rezerwacją. My rezerwacji nie mieliśmy, więc pani w okienku poinformowała nas, że może o 19.10. Było przed 12, więc specjalnie nas to nie zachwyciło. Jednak dalsze molestowanie pani pozwoliło nam dowiedzieć się o możliwości przyłączenia się do grupki o 12.15. I takim oto fartem udało nam się zwiedzić to cudo.<br />
Pani przewodniczka opowiadała mnóstwo dowcipów - o tym, że manekin człowieka neandertalskiego na ekspozycji przypomina turystom Piotra Rubika i że miała kiedyś (głodnego najwyraźniej) zwiedzającego, któremu wszystkie formacje skalne przypominały pierogi. Na sam koniec zwiedzania pokazała nam paskudnego, jadowitego pająka i powiedziała, że takie siedzą w całej jaskini, dlatego pokazuje nam go dopiero przy wyjściu. Brrrr... Najbardziej podobały nam się formy, które pani przewodniczka nazywała "meduzowatymi". Jeden z nich nazywany jest "pagodą". Chłopaki stwierdzili, że im przypominał macki <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Cthulhu">Cthulhu</a>, mi przypominał <a href="http://www.toys4boys.pl/Czekoladowa-Fontanna-item587.html?pp=wp">fontannę do czekolady</a>...<br />
Zaskakująco, choć zwiedzanie jaskini wydawało się trwać tylko chwilę, zeszło na tym 45 minut. Po wyjściu kupiłam sobie kolejne <a href="http://perpetka.neostrada.pl/wordpress/kolczyki.jpg">kolczyki</a> - tym razem z "piasku pustyni". Wsiedliśmy znów do samochodu i obraliśmy kurs na Ujazd. W Kielcach Słoneczko włączyło GPSa, który miał nam pomóc wyjechać na właściwą trasę, ale zupełnie się pogubił. Głos Krzysztofa Hołowczyca powtarzał ciągle "w lewo... w lewo...", kręciliśmy się w kółko po nieutwardzonych uliczkach, a ja ze starym atlasem na kolanach płakałam ze śmiechu, twierdząc, że trzeba skręcić z Alei Lenina w ul. Rewolucji Październikowej. W końcu udało nam się wyjechać na wylotówkę. Marcin zauważył, że na szczęście przynajmniej nie pada... no i wykrakał.</p>
<p>W końcu dotarliśmy do zamku Krzyżtopór. Kompletnie zrujnowany, ale absolutnie przepiękny. Stwierdziliśmy, że idealnie nadawałby się na strzelankę ASG, LARPa lub postawę scenografii do gry komputerowej. No ale my jesteśmy zboczeni :)<br />
Pałac zbudowany został w XVII wieku z zastosowaniem rozwiązań znacznie wyprzedzających swoje czasy, m.in. systemem grzewczym i wentylacyjnym. Ponoć miał 365 okien (tyle ile dni w roku), 52 pokoje (tyle, ile tygodni w roku), 12 sal (tyle, ile miesięcy), a nad jadalnią rolę sufitu pełniło akwarium z egzotycznymi rybami... Niestety, do dziś zachowały się tylko urokliwe kamienne ściany (<a href="http://picasaweb.google.com/perpetka/Majowka2008">nasze zdjęcia tutaj</a>). Przy okazji zwiedzania uzbieraliśmy na butach i nogawkach przemysłowe ilości świętokrzyskiego błota lessowego.</p>
<p>Na koniec udaliśmy się do Opatowa na obiad. Przypadkiem zaparkowaliśmy tuż pod muzeum i reklamą kolejnej atrakcji turystycznej - podziemnej trasy po piwnicach dawnych składów kupieckich, rozciągających się pod rynkiem. Ekspozycja nie była szczególnie pasjonująca, gdyby nie pod ziemią, to jak każde inne regionalne muzeum. Zwiedzanie utrudnione było przez kilka denerwujących bachorów, których rodzice nijak nie potrafili opanować.</p>
<p>Naprzeciwko muzeum znajdowała się restauracja <a href="http://www.zmigrod.com/">Żmigród</a>, gdzie poszliśmy na obiad. Nie polecamy. Jedzenie wprawdzie smaczne, ale obsługa najpierw nie spieszyła się odebrać zamówienie, potem okazało się, że menu to można sobie poczytać, bo "teraz jest wesele w sali obok, więc mogą być schabowe albo filety", następnie zamiast zamówionego bukietu jarzyn, który widziałyśmy na stoliku obok, dostałyśmy "bukiet surówek" zubożony do postaci "kupka buraczków". Kompromitację dopełniało angielskie tłumaczenie jadłospisu, usiane takimi kwiatkami jak "boilet vegetabllles".</p>
<p>W końcu wróciliśmy do Skarżyska, bo muzeum w Krzemionkach było już zamknięte. Majówkę zaliczamy do super udanych i już snujemy plany na przyszłość: albo trasa świętokrzyska bis (Iłża, Krzemionki, Ćmielów, Bałtów), albo Szlak Orlich Gniazd z Krakowa startując ("tylko ktoś musiałby załatwić jakiś apartament w Krakowie" ;) ), albo Malbork i inne zamki krzyżackie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[majowy movie pack ]]></title>
<link>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=179</link>
<pubDate>Sun, 04 May 2008 20:25:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
<guid>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=179</guid>
<description><![CDATA[Przez jakiś czas miałem filmowstęt potem pożarłem w ciągu jednego dnia kilka przypadkowych fil]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Przez jakiś czas miałem filmowstęt potem pożarłem w ciągu jednego dnia kilka przypadkowych filmów, teraz ponownie nie mam ochoty nic oglądać. Iron Man, Doomsday , Highlander- The Anime movie, Juno, Into the Wild. Te kilka filmów obejrzałem w majówkowy weekend bo i pogoda nie dopisała i zdrowie nie za bardzo. Wrażenia po seansach całkowicie różne...  A oto żniwo mojego filmogłodu:</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:middle;margin:2px;" src="http://www.alabamatheatre.com/Portals/0/popcorn_film.gif" alt="" width="175" height="151" /></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Iron Man</strong> - kolejny amerykański bajerancko zrobiony filmik. Fabularnie nic specjalnego ,ale uświadamia po raz kolejny że grafika komputerowa to potęga. Podobnie jak film o transformersach doceniam najbardziej za ten roboto-skafander i jego animacja. A i robo przeciwnik niczego sobie wykonany.</p>
<p style="text-align:justify;">Jeśli widzieliście intro do Starcrafta 2 [<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=ELhtXtnV3pg" target="_blank"><strong>tutaj</strong></a>] to zakładanie zbroi bardzo kojarzy mi się z tym jak odziewa się w swój skafander ów Iron Man... w takim czy innym wydaniu to robi wrażenie... w końcu w każdym z nas jest mały chłopak, który zawsze o czymś takim marzył ;].</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:middle;margin:2px;" src="http://www.alabamatheatre.com/Portals/0/popcorn_film.gif" alt="" width="175" height="151" /></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Doomsday</strong> - brytyjski film z gatunku apokaliptycznych. Groźny wirus zagraża Wlk. Brytanii, więc władze postanawiają zgromadzić wszystkich zakażonych w Szkocji i ponownie zbudować mur Hadriana. Część ludzi za murkiem przetrwała jednak epidemie i stworzyła średniowieczne społeczeństwo degeneratów. I nagle okazuje się że tylko u nich można szukać lekarstwa na epidemię, która odradza sie w przeludnionym Londynie.</p>
<p style="text-align:justify;">Filmik na pewno nie wybitny, ale całkiem zgrabny. Może czasami głupi, ale klimatyczny, pomieszanie Mad Maxa z 28 days later. 20 lat temu byłby hitem ;]</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:middle;margin:2px;" src="http://www.alabamatheatre.com/Portals/0/popcorn_film.gif" alt="" width="175" height="151" /></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Highlander- The Anime movie</strong> - Wersja anime znanego i lubianego Nieśmiertelnego [Highlander] z niezapomnianym Christoferem Lambertem. Fabuła jedynie luźno nawiązuje do oryginału, dzieje sie w dalekiej przyszłości, z licznymi flashbackami do przeszłości. Kolejny z pomysłów na rozwikłanie fabularnej tajemnicy Nieśmiertelnych. Animacja całkiem zgrabna, tylko dlaczego wszyscy noszą baki ;/. Jak w węgierskim filmie... Dynamiczne walki i dobre tempo. Akira ani GITS to nie jest, ale i tak wypada ponadprzeciętnie jak na Anime.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:middle;margin:2px;" src="http://www.alabamatheatre.com/Portals/0/popcorn_film.gif" alt="" width="175" height="151" /></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Juno</strong> - opowieść o nastolatce, która zachodzi w ciążę i postanawia urodzić dziecko, które adoptuje pewne małżeństwo. Film moim zdaniem fajny, ani nie american pie, ani kino moralnego niepokoju. Po prostu dobry film dający kilka spraw pod przemyślenie i na dodatek ciekawie nakręcony. No i świetna muzyka - szczególnie main theme - [<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=20PQBtyfNZY" target="_blank"><strong><span>Barry Louis Polisar  "All I Want Is You</span>"</strong></a>]. Godny obejrzenia.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:middle;margin:2px;" src="http://www.alabamatheatre.com/Portals/0/popcorn_film.gif" alt="" width="175" height="151" /></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Into the Wild</strong></span> - Klasyczny film drogi po którym człowiekowi opada szczęka. Świetny. Baaaardzo świetny, aż nie będę go tutaj opisywał, bo w kilku słowach nie można. Reżyseria Sean Penn. Odsyłam tymczasem <strong><a href="http://frustracja.wordpress.com/2008/02/21/na-chlodno-czy-na-goraco/" target="_blank">do Frustrata</a></strong>, który o tym filmie pisał, a sam najpierw chcę przeczytać książkę  Jona Krakauera "Wszystko za życie" i dopiero potem coś napisać o tej pięknej a zarazem smutnej historii.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ranek dnia konstytucji.]]></title>
<link>http://enigma7.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Sat, 03 May 2008 06:48:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>enigma7</dc:creator>
<guid>http://enigma7.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[nie ma nic trudniejszego niż samotność. niż brak osoby do pogadania, znajomych do wyjścia, miej]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>nie ma nic trudniejszego niż samotność. niż brak osoby do pogadania, znajomych do wyjścia, miejsc do odwiedzania, lubienia, omijania. nie chciałam poznawać tego miasta. chciałam być tu gościem, mieszkać w hotelu i kupować w tarasach. wczoraj wieczorem coś się zmieniło. poczułam, że poznałam coś więcej. bo turyści nie jeżdżą tramwajami.</p>
<p>noc. znowu jestem w hotelu. znowu jestem sama. już mnie przytłacza powoli. Już chcę do domu, do ludzi. jestem zatruta od papierosów. jestem zmęczona i znudzona. i jestem nieśmiała. jasne, że chciałabym zobaczyć trochę więcej, spotkać się z kimś. ale zostałam tutaj sama. stolica to miasto samotnych ludzi. tutaj każdy jest sam. tak. fajnie żyje się w hotelu. ale gdy jest się z kimś. to dopiero trzecia noc, a ja już rozumiem co czuła charlotte w "między słowami". wiem jakie to uczucie. jednak czuję, że mogłabym się przyzwyczaić. do tęsknoty i do samotności.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mayoowka!]]></title>
<link>http://lordalleksandr.wordpress.com/?p=54</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 07:24:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>lordalleksandr</dc:creator>
<guid>http://lordalleksandr.wordpress.com/?p=54</guid>
<description><![CDATA[Cześć ludzie!  Już 3 maja na stadionie miejskim wystąpi Grupa HAWKS! Zapowiada się ciekawy poka]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Cześć ludzie! :) Już 3 maja na stadionie miejskim wystąpi Grupa HAWKS! Zapowiada się ciekawy pokaz :) Po wszystkim, w Pubie Royal (ul. Górnicza) obędzie się after party. Warto tam być!</strong></p>
<p style="text-align:center;">Do zobaczenia na <a title="Majówka" href="http://podziemnyrap.pl/images/majowka_08.jpg" target="_blank"><strong>majówce</strong></a>! :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kącik Porad Catriny an Rosse cz. XXXI - Majówka]]></title>
<link>http://sultanat.wordpress.com/?p=453</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 15:09:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>catrinarosse</dc:creator>
<guid>http://sultanat.wordpress.com/?p=453</guid>
<description><![CDATA[
Kącik Porad Catriny an Rosse:
Hejo moi drodzy to znowu ja wasza Catrinka i jak co tydzień w środ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://sultanat.files.wordpress.com/2007/09/mis.jpg?w=60&#38;h=60&#38;h=60" alt="" width="60" height="60" /></p>
<p><strong>Kącik Porad Catriny an Rosse:</strong></p>
<p>Hejo moi drodzy to znowu ja wasza Catrinka i jak co tydzień w środę witam Was w moim Kąciku Porad :) Dzisiaj w moim kąciku poruszę ważny temat którym jest zbliżający się długi weekend czyli Majówka oraz zamieszę kilka przepisów na potrawy z grilla :D</p>
<p>Maj to piękny i przeważnie pierwszy z cieplejszych miesięcy po zimie kiedy to rozpoczyna się sezon na majówki :) . Sposobów spędzenia majowych weekendów jest dużo od wyjazdów w góry, nad morze czy jeziora poprzez biwakowanie w lesie po ognisko czy grilla skończywszy. Ważne jest aby podczas majówki dobrze się bawić to znaczy się musimy dobrać tak grono znajomych z którymi będziemy spędzać ten czas aby jak najlepiej się z nimi bawić i co najważniejsze nie nudzić się :D</p>
<p style="text-align:center;"><strong>***Majówkowe szaleństwo - Potrawy z Grilla:***</strong></p>
<p><strong>&#62;Hamburgery cajun&#60;</strong></p>
<p><strong>Składniki:</strong><br />
50 dag wołowiny mielonej, może być wieprzowina<br />
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne<br />
sól<br />
cebula - drobno pokrojona w kostkę<br />
papryka</p>
<p><strong>Przepis:</strong><br />
Mięso wyrobić z przyprawami i cebulą, jeżeli jest tylko wolowe, dodać łyżkę oleju. Uformować kotlety, lekko podsmażyć. Z papryki usunąć gniazdo nasienne, pokroić w grube plastry.<br />
Odciąć 1/3 bulki, wydrążyć środek, włożyć kotlet, plaster papryki, zawinąć w folię aluminiową, piec 15 min.</p>
<p><strong>&#62;Grecki przysmak&#60;</strong></p>
<p><strong>Składniki:</strong><br />
40 dkg mielonego<br />
10 dkg miękkiej fety<br />
bułka tarta<br />
jajo<br />
młoda cukinia<br />
3-4 łyżki czarnych oliwek<br />
2-3 ząbki czosnku<br />
sok z cytryny<br />
oregano, tymianek<br />
sól, pieprz</p>
<p><strong>Przepis:</strong><br />
Do mięsa dodać pokruszoną fetę, posiekane oliwki, jajo, bułkę tartą, zioła, wyciśnięty czosnek, sól i pieprz. Wszystko dokładnie wymieszać. Cukinię pokroić w słupki długosci ok 5 cm i skropić sokiem z cytryny. Po 3-4 słupki oblepiać masą mięsną. Piec na grillu bezpośrednio na ruszcie lub kładąc na tacce.</p>
<p><strong>&#62;Pyszne skrzydełka&#60;</strong></p>
<p><strong>Składniki:</strong><br />
12 skrzydełek z kurczaka<br />
sól, pieprz, pieprz cayenne<br />
sos:<br />
pół szklanki ketchupu z chili (lub innego pikantnego)<br />
4 łyżki miodu<br />
3 ząbki czosnku<br />
duża szczypta soli<br />
2-3 łyżki sosu sojowego<br />
1 płaska łyżeczka przyprawy "5 smaków" (nie więcej)</p>
<p><strong>Przepis:</strong><br />
Skrzydełka mocno natrzeć solą (można vegetą jeśli ktoś woli), pieprzem i pieprzem cayenne- odstawić aby się przegryzło.<br />
Sos: czosnek przecisnąć lub drobniutko posiekać i utrzeć z solą. Ketchup, miód, utarty z solą czosnek, przyprawę "5 smaków" i sos sojowy wymieszać na gładką masę, doprawić pieprzem cayenne (ma być mocno pikantne).</p>
<p>Skrzydełka podpiec na grillu (w piekarniku), gdy są na wpół upieczone zacząć smarować sosem i dopiekać do miękkości często smarując aby sos zapiekał się warstwami tworząc glazurę. Pilnować, żeby się nie spaliły!!! zwłaszcza na grillu, bo miód się karmelizuje, więc muszą być robione na samym żarze.</p>
<p>Na dzisiaj to już wszystko w moim kąciku życzę wam udanej zabawy, świetnej majówki oraz smakowitych potraw z grilla :) Do zobaczenia po majówce w najbliższą środę :)</p>
<p style="text-align:right;"><strong>Wasza Catrina an Rosse (-)</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[a ty co zrobisz ze swoją rodziną w środę wieczór (przed długim weekendem)?]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/?p=341</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 11:40:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://analogicznie.wordpress.com/?p=341</guid>
<description><![CDATA[
&#8230;będzie się działo
(ja wybywam poza zasięg sieci, więc zamilknę drogie dzieci)
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://analogicznie.files.wordpress.com/2008/04/weekend.jpg"><img class="size-full wp-image-340" src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/04/weekend.jpg" alt="" width="480" height="372" /></a></p>
<h3><strong><em>...będzie się działo</em></strong></h3>
<p>(ja wybywam poza zasięg sieci, więc zamilknę drogie dzieci)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niedzielna wyprawa &amp; majówka ;)]]></title>
<link>http://ravelyn.wordpress.com/2007/05/01/niedzielna-wyprawa-majowka/</link>
<pubDate>Tue, 01 May 2007 22:28:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>ravelyn</dc:creator>
<guid>http://ravelyn.wordpress.com/2007/05/01/niedzielna-wyprawa-majowka/</guid>
<description><![CDATA[Niebawem (postaram się jak najszybciej) nadrobię zaległości w dokumentacji wypraw do WPN -czyt.:]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Niebawem (postaram się jak najszybciej) nadrobię zaległości w dokumentacji wypraw do WPN -czyt.: zamieszczę kilka zdjęć wraz z opisem obu wyjazdów :)</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
