<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>krynki &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/krynki/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "krynki"</description>
	<pubDate>Wed, 08 Oct 2008 02:01:31 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Nie słuchaj Izraelu... (epitafium)]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=113</link>
<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 10:47:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.pl.wordpress.com/2008/07/17/nie-sluchaj-izraelu-epitafium/</guid>
<description><![CDATA[nie słuchaj
Izraelu
szeptów pełzających uliczkami
upiornych miasteczek
gdzie na ruiny synagog
zr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>nie słuchaj<br />
Izraelu</p>
<p><!--more-->szeptów pełzających uliczkami<br />
upiornych miasteczek<br />
gdzie na ruiny synagog<br />
zroszone moczem pijaka<br />
spogląda cyfrowe oko turysty<br />
który nim zmierzch nastanie<br />
ucieka przed widmami wymarłej przestrzeni</p>
<p>nie patrz<br />
Izraelu<br />
na mieszkańca pełnego chciwości i wstydu<br />
przemykającego uliczkami<br />
z lękiem patrzącego na mury domu<br />
zasiedlonego w czas pogardy<br />
gdy ty z rampy szedłeś pod prysznic</p>
<p>zostawiłeś<br />
Izraelu<br />
talerze<br />
garnki i sztućce<br />
nie były złote<br />
tylko zwykłe<br />
czasami srebrne<br />
zasechł w nich stary cymes<br />
potem zmyty sosem z wieprzowiny<br />
teraz jedzą z nich dzieci spłodzone w czas pokoju<br />
one już nie pamiętają<br />
że na Chanuke w 1939<br />
Ruth dostała od Basi jedwabną chustkę<br />
co potem w stodole spłonęła na jej szyi</p>
<p>nie wracaj<br />
Izraelu<br />
nie pokazuj się tutaj<br />
nigdy już nie tańcz<br />
na wymarłym rynku<br />
gdzie zastygły turystyczne tablice<br />
wskazujące kierunek do synagogi<br />
której kijem nikt w czas nie wsparł<br />
aż się rozsypała<br />
i do budowy chlewa wzięte jej cegły<br />
przesiąknięte słowem Tory<br />
wołają teraz cichutko do prosiąt</p>
<p>nie pamiętaj<br />
Izraelu<br />
o swoich kościach<br />
któreś tu zostawił w dolinie<br />
aby twa pamięć<br />
ścięgnem i ciałem nie przyoblekła ich w życie<br />
aby krzykiem tak wskrzeszonych trucheł<br />
Elizeusza nie przywołać<br />
i aby niedźwiedzie zawezwane przezeń z lasu<br />
nie rozszarpały czterdzieści dwoje naszych dzieci<br />
bo przecież rabin w Krynkach też był całkiem łysy*...</p>
<p><em>*2 Królewska 2:23-24  Stamtąd poszedł [Elizeusz] do Betel. Kiedy zaś postępował drogą, mali chłopcy wybiegli z miasta i naśmiewali się z niego wzgardliwie, mówiąc do niego: Przyjdź no, łysku! Przyjdź no, łysku!  On zaś odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich w imię Pańskie. Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały spośród nich czterdzieści dwoje dzieci.</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nawałnica powoli odeszła na Wschód...]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=103</link>
<pubDate>Sat, 12 Jul 2008 22:46:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.pl.wordpress.com/?p=103</guid>
<description><![CDATA[12 lipca nad Podlasiem, w okolicach Krynek, przeszła nawałnica z piorunami i rzęsistym deszczem. ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">12 lipca nad Podlasiem, w okolicach Krynek, przeszła nawałnica z piorunami i rzęsistym deszczem. Burzowy front nacierał powoli, niemrawo pchając przed sobą masy parnego, ciężkiego powietrza. Gęste chmury zawisły nad horyzontem ukazując piękne przedstawienie - nisko zawieszone formowały się w sine kłębowisko, budząc mieszaninę strachu i fascynacji. W jednym miejscu wydawało się, że tworzy się trąba powietrzna, bowiem granatowy obłok, niczym porwany lej, zdawał się dotykać ziemi. Cisza przed gwałtownym atakiem ściany deszczu była wręcz złowroga. Kiedy pierwsze wielkie i ciepłe krople zaczęły uderzać w grunt, powiał rześki wiatr przynosząc długo oczekiwany chłód. Oddech znów dawał wytchnienie. Ziemia parowała.</p>
<p style="text-align:justify;">Centrum frontu przeszło kilka kilometrów dalej, intensywną sinością pobudzając wyobraźnię obserwatora. Ciemny i grzmiący twór burzowy zawisł na długo nad Białorusią i do późnych godzin wieczornych, aż do zapadnięcia zmroku, mieniące się czerwienią błyski rozświetlały wschodnie niebo, a stłumione grzmoty pełzały wśród łąk i lasów. Powoli i nieśpiesznie burza powędrowała dalej na Wschód...</p>
<p style="text-align:justify;">Oto kilka fotografii tego zjawiska.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01130.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-102" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01130.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
<p><!--more--></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01129.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-101" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01129.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01123.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-100" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01123.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01117.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-99" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01117.jpg" alt="" width="600" height="450" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01109.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-98" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01109.jpg" alt="" width="600" height="450" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza6.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-105" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza6.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.files.wordpress.com/2008/07/burza7.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-106" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza7.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza8.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-107" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza8.jpg" alt="" width="600" height="450" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza9.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-108" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza9.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza11.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-109" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza11.jpg" alt="" width="600" height="450" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza22.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-110" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza22.jpg" alt="" width="600" height="450" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza33.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-111" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza33.jpg" alt="" width="600" height="450" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza44.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-112" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza44.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jurowlany]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/?p=128</link>
<pubDate>Sat, 10 May 2008 16:15:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.pl.wordpress.com/2008/05/10/jurowlany/</guid>
<description><![CDATA[Najpierw - zbyt szybka jazda nocą, ucieczka przed bardzo nieudanym dniem. Dniem zakończonym dwoma ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://radeko.files.wordpress.com/2008/05/dscf3478.jpg"><img class="alignleft alignnone size-medium wp-image-129" style="float:left;" src="http://radeko.wordpress.com/files/2008/05/dscf3478.jpg?w=300" alt="" width="204" height="153" /></a>Najpierw - zbyt szybka jazda nocą, ucieczka przed bardzo nieudanym dniem. Dniem zakończonym dwoma niezwykle miłymi zaproszeniami. Więc pogodna rozmowa, a właściwie wsłuchiwanie się w rozmowę mądrzejszych. Czuję się zaszczycony i onieśmielony, a znieczulenie powoli mija. Więc zbyt szybka jazda nocą przez Supraśl i Krynki. Zwierzęta przebiegające przez jezdnię, slalom między jeżami. Mgła, a w mgle świecące się oczy dzikich zwierząt. Za Jurowlanami piękny stary dom, gospodarstwo. Całkowite odludzie, zupełna cisza. Pijemy herbatę, rozmawiamy o nieudanych dniach. Opieramy plecy o rozgrzany kaflowy piec. Kiedy k<a href="http://radeko.files.wordpress.com/2008/05/dscf3507.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-130" src="http://radeko.wordpress.com/files/2008/05/dscf3507.jpg?w=300" alt="" width="234" height="173" /></a>ładziemy się spać i gasimy światło, dociera do mnie ta niesamowita cisza, której nie spotkałem chyba nigdzie indziej. Nawet zamieszkująca dom kuna nie tupie, umożliwiając absolutną, wszechogarniającą ciszę. Ciszę, która zazwyczaj niepokoi, tym razem jednak przynosi spokój. W nocy budzę się kilka razy: jest mi zimno i jednocześnie jestem cały zlany potem. Trudno mi się zasypia, bo znieczulenie nogi przestało działać i każdy ruch oznacza spory ból. Widocznie coś ważnego się śni, prawie nic nie pamiętam. Budzi mnie zapach konwalii i szałwiowego kadzidła. Jest gorąco, wychodzimy na trawę: koc, słońce, gazeta, rozmowa. Odurzający zapach kaczeńców. Spokój, ulga, gdzieś daleko pojawia się szansa na poukładanie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bike trip to Knyszynska Forest]]></title>
<link>http://sunrises.wordpress.com/?p=44</link>
<pubDate>Sat, 26 Apr 2008 20:25:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>the sunrises</dc:creator>
<guid>http://sunrises.pl.wordpress.com/2008/04/26/bike-trip-to-knyszynska-forest/</guid>
<description><![CDATA[It seems that real spring has sprung at last. Today we had almost 20 degrees Celsius and a lot of su]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>It seems that real spring has sprung at last. Today we had almost 20 degrees Celsius and a lot of sunshine. We could take off our shirts, sweaters, jackets and wear only t-shirts. After a long break - lasting almost 6 months we were able to take a bike trip to Knyszynska Forest, set off at 2 p. m. across the busy town. To go through the busy, jammed town may be a really traumatic expereince, and in fact it was so today. Fortunately thanks to EU funds municipal authorities build more and more bicycle paths in Bialystok and we used one of them to reach Suprasl - small, picturesque town, about 15 kilometres from Bialystok.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00079.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-45" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00079.jpg" alt="Orthodox church in Suprasl" width="300" height="250" /></a></p>
<p>It is an Orthodox church in Suprasl. First Orthodox church in Suprasl was built in the end of the 15th century. It was blew up by withdrawing German Nazis in 1944.</p>
<p>In Suprasl bicycle path ends and later on we went the road to Krynki, all the time across beautiful and old Knyszynksa forest. After passing a few kilometres we turn right, asphalt ended and we entered the real kingodm of the primeval forest.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00076.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-47" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00076.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p>Road to Budzisk Reserve in Knyszynska Forest.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00066.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-48" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00066.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p>"Entrance" to Budzisk Reserve in Knyszynska Forest.</p>
<p>As far as I am personally concerned, especially bike trips makes me fell free, they provide me with a kind of methaphysical sense of happiness and freedom. Forest itself in turn appears to be a real sanctuary for me, it is a place when I am able to believe in God and get rid of all my fears; a place for a deep contemplation and meditation. Real sanctuary...</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00068.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-49" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00068.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p>In the middle of Budzisk reserve.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00072.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-51" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00072.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00073.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-52" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00073.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00069.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-53" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00069.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00070.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-54" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00070.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p>On our way home we started joking that this forest reminds us of "Blair Witch Project" and for sure it also has its witch whom one day we will meet ;-) There are many interesting and mysterious forest stories told by forest village inhabitants about ghosts, devils, but about them next time...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gospoda "Pod Modrzewiem"]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/2007/12/29/gospoda-pod-modrzewiem/</link>
<pubDate>Sat, 29 Dec 2007 22:30:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.pl.wordpress.com/2007/12/29/gospoda-pod-modrzewiem/</guid>
<description><![CDATA[
W Krynkach, liczącym ponad dwa i pół tysięcy mieszkańców zapadłym podlaskim miasteczku bez p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div>
<p style="text-align:justify;">W <a href="http://www.krynki.pl/">Krynkach</a>, liczącym ponad dwa i pół tysięcy mieszkańców zapadłym podlaskim miasteczku bez praw miejskich, jest tylko jedno miejsce, gdzie można coś zjeść. <a href="http://www.krynka.pl/gospoda/">Gospoda "Pod Modrzewiem"</a> mieści się przy jednej z dwunastu uliczek odchodzących od monumentalnego biorąc pod uwagę wielkość miejscowości <a href="http://wikimapia.org/#lat=53.2647&#38;lon=23.773545&#38;z=18&#38;l=28&#38;m=h">rynku</a>.</p>
</div>
<div>
<p style="text-align:justify;">To przestarzały peerelowski pawilon, z wylanymi betonem schodami i dużymi oknami wychodzącymi na porosły drzewami rynek. Wnętrze stanowi duża, remizowa sala, na której stoi kilka szerokich ław i stołów. W głębi ustawiono wysłużony stół bilardowy. Bar, widać że niedawno odnowiony, próbuje nawiązywać do stylu wiejskich dyskotek polsko-białoruskiego pogranicza. Dużo luster i srebra, przy ladzie krzesła barowe obite skóropodobną skają.</p>
</div>
<div>
<p style="text-align:justify;">Duży <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBubr_(piwo)">"Żubr"</a> z nalewaka kosztuje tu dwa sześćdziesiąt. Frytki - niecałe złoty pięćdziesiąt, a porcja ruskich pierogów - około trzech. Można zamówić obiad z piwem za niecałe dziesięć złotych i obserwować życie mieszkańców tego pożydowskiego miasteczka. Przy jednym ze stolików trzech mężczyzn przy pół litrze "Starogardzkiej" i śledziach w oleju opowiada o przygodach ze służbą celną. Jesteśmy jakieś dwa kilometry od białoruskiej granicy. Ekspedientka, przysłuchująca się rozmowie, stanowczo protestuje słysząc utyskiwania na "ruskich". <em>My tu ze sobą żyjemy i musimy się kochać, nie nienawidzić</em> - mówi zdecydowanym głosem. Mężczyźni śmieją się z pobłażaniem i po chwili chwiejnym krokiem opuszczają gospodę.</p>
</div>
<div>
<p style="text-align:justify;">W głębi sali trzech młodych mężczyzn gra w bilard. Nie wiadomo dlaczego, nagle jeden z nich zaczyna śpiewać: <a href="http://www.teksty.org/m/mieczyslawfogg/ostatnianiedziela.php"><em>Ta ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstaniemy, dzisiaj się rozejdziemy, na wieczny czas</em></a>. Na sali rozlega się śmiech. A mnie przypomina się scena z "<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_Schindlera">Listy Schindlera</a>", gdzie to ponure i straceńcze tango śpiewa <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_W%C3%B3jcicki">Jacek Wójcicki</a>.</p>
</div>
<div>
<p style="text-align:justify;">Piosenka o rozstaniu na zawsze. Skomponowana przez <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Petersburski">Jerzego Petersburskiego</a>, kompozytora pochodzącego ze starej <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Melodysta">klezmerskiej rodziny Melodystów</a>, piosenka, do której tekst napisał Zenon Friedwald, a którą wykonywał <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mieczys%C5%82aw_Fogg">Mieczysław Fogg</a>, odznaczony tytułem <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sprawiedliwy_w%C5%9Br%C3%B3d_Narod%C3%B3w_%C5%9Awiata">Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata</a>. Piosenka, określana mianem "tanga samobójców", była przecież jednocześnie antycypacją żydowskich artystów tego, co wydarzyło się temu narodowi kilka lat później. Piosenka ta została zaśpiewana przy stole bilardowym w centrum miasta, które przed wojną było lokalnym centrum handlowo-kulturalnym Żydów całego regionu. <a href="http://chai.republika.pl/krynki_historia.htm">Kryniecka gmina żydowska</a> była większa od gminy białostockiej. Wszystkich mieszkających w Krynkach Żydów wywieziono do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Treblinka_(KL)">Treblinki</a> w 1943 roku.</p>
</div>
<div>
<p style="text-align:justify;"><em>Ta ostatnia niedziela</em> zabrzmiała złowrogo. Ale o tym pomyślałem dopiero, gdy wyszedłem na mroźny kryniecki rynek. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że nieświadomość, ciężar niektórych słów, sprawiły, że lekki, niezobowiązujący swojskością nastrój prowincjonalnego baru z piwem za dwa sześćdziesiąt nagle prysł. Sprawiły to tysiące nieobecnych żydowskich dusz unoszących się nad tym miastem i gospodą "Pod Modrzewiem".</p>
</div>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
