<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>kryminal &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/kryminal/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "kryminal"</description>
	<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 08:55:03 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Kilka pytań.]]></title>
<link>http://towarzyszklaus.wordpress.com/?p=9</link>
<pubDate>Thu, 21 Aug 2008 15:46:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>towarzyszklaus</dc:creator>
<guid>http://towarzyszklaus.wordpress.com/?p=9</guid>
<description><![CDATA[
Na jakim tle zostaje popełnione morderstwo? (Polityczne, rabunkowe, zemsta, seryjny morderca)
Kto ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<ol>
<li>Na jakim tle zostaje popełnione morderstwo? (Polityczne, rabunkowe, zemsta, seryjny morderca)</li>
<li>Kto jest zabójcą? (Kobieta, mężczyzna; status społeczny, wiek, pochodzenie)</li>
<li>Narzędzie zbrodni. (Pistolet, nóż, trucizna, użycie siły fizycznej)</li>
<li>Czy morderca działał samotnie czy też miał wspólników, lub ktoś wiedział o jego czynach.</li>
<li>Ofiara. (Z jakich kręgów społecznych pochodzi. Jest to ściśle powiązane z punktem 1.)</li>
</ol>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Konrad T. Lewandowski "Bogini z labradoru"]]></title>
<link>http://oryszczyszyn.wordpress.com/?p=82</link>
<pubDate>Sat, 02 Aug 2008 13:24:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://oryszczyszyn.wordpress.com/?p=82</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Bogini z labradoru&#8221; Konrada Lewandowskiego to trzecia część opowieści o dzielnym Je]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://oryszczyszyn.files.wordpress.com/2008/08/bogini.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-83" src="http://oryszczyszyn.wordpress.com/files/2008/08/bogini.jpg?w=205" alt="" width="135" height="201" /></a>"Bogini z labradoru" Konrada Lewandowskiego to trzecia część opowieści o dzielnym Jerzym Drwęckim - komisarzu policji, który w barwnej rzeczywistości Warszawy lat dwudziestych ubiegłego wieku rozwiązuje mroczne detektywistyczne zagadki. Tym razem pułkownik Wieniawa-Długoszowski zwraca się do Drwęckiego z prośbą, czy też - patriotycznym zadaniem - rozwikłania okultystycznego spisku, do którego włączona jest prawie cała warszawska śmietanka towarzyska.  U Lewandowskiego, podobnie jak w poprzednich powieściach tej serii: "Magnetyzerze" oraz "Elektrycznych perłach" postaci wymyślone mieszają się z rzeczywistymi. W "Bogini z labradoru" pojawiają się, obok Wieniawy, filozof i imprezowicz Franciszek Fiszer, Stanisław Witkiewicz czy Witold Gombrowicz. Niektóre z nich pełnią tylko rolę ozdobników ubarwniających opowieść, inne czynnie włączają się w intrygę.</p>
<p style="text-align:justify;">Należy przyznać, że Lewandowskiemu dobrze wychodzi łączenie lekkiego stylu opowieści kryminalnej z niezwykle sprawnym opowiadaniem o przedwojennych realiach. Nie wiem, czy większą radością od domyślania się nad rozwiązania śledztwa Drwęckiego, nie jest wędrowanie ulicami przedwojennej stolicy, jej restauracji i wyszynków, salonów i spelun, dawnych dzielnic i ulic, a przede wszystkim ludzi: ich charakterów, języka. W "Bogini z labradoru" dodatkowo pojawia się dodatkowo ważny wątek lwowski, mamy więc retrospektywną relację z obrony Lwowa w latach 1918-1920. Wszystko to Lewandowski opisuje z humorem i bez patriotycznego, sentymentalnego nadęcia.</p>
<p style="text-align:justify;">Wśród najczęściej pojawiających się zarzutów wobec poprzednich przygód komisarza Drwęckiego najczęściej pojawiały się opinie, iż postać głównego bohatera jest zbyt płaska. To prawda, Jerzy Drwęcki, pomimo że inteligentny, wygadany i towarzyski, był po prostu nijaki. Lewandowski najpradopodobniej wziął sobie do serca uwagi krytyków i w "Bogini z labradoru" dodał Drwęckiemu mroczny rys. Jaki, tego nie powinienem jednak zdradzać.</p>
<p style="text-align:justify;">"Bogini z labradoru" to świetnie napisany kryminał historyczny. Literatura to lekka, ale z zamierzenia nie siląca się na jakąkolwiek ciężkość. Doskonały przykład literatury popularnej w najlepszym tego słowa znaczeniu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Komisarz Klug. Początek.]]></title>
<link>http://towarzyszklaus.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Sat, 02 Aug 2008 11:50:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>towarzyszklaus</dc:creator>
<guid>http://towarzyszklaus.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[Zaczynamy!
Witam wszystkich na tym blogu. Powstał on z zamierzeniem aby napisać wspólnie z intern]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zaczynamy!</p>
<p>Witam wszystkich na tym blogu. Powstał on z zamierzeniem aby napisać wspólnie z internautami książkę. Ma to być kryminał, a głównym bohaterem będzie komisarz Klug. <strong>Albert Klug</strong>. Tworząc bohatera wzoruję się na <strong>Herculesie Poirot</strong> Agaty Christie, <strong>Eberhardzie Mocku</strong> Marka Krajewskiego, <strong>Sherlocku Holmesie</strong> Artura Conan Doyle czy <strong>Kurcie Wallanderze</strong> Henninga Mankella. Na razie ma być to jedna powieść, ale marzy mi się stworzenie całej serii powieści z głównym bohaterem, tak jak jest to u wspomnianych wyżej autorów.</p>
<p>Dlaczego pomysł aby pisać książkę wespół z innymi, a nie samemu? Dlatego, że jest to moje pierwsze podejście do pisania, a z wypracowań w szkole nigdy nie byłem najmocniejszy chciałbym poznać oczekiwania czytelników, żeby czasem skierowali akcję na właściwe tory, których sami oczekują, poprawiać moje błędy itd.</p>
<p>Teraz trochę odnośnie szczegółów. Książka rozgrywa się w Polsce, w obecnych czasach, czyli XXI wieku, miasto nie jest jeszcze ustalone (liczę tu właśnie na aktywność czytelników odnośnie pomysłów i pomocy min. topograficznej), Albert Klug jest komisarzem w Policji, 40-kilku letni, nie tak grzeczny i ułożony jak Poirot czy Holmes, ale też nie tak za bardzo 'zdemoralizowany' jak Mock. Osobowością najbardziej chyba jest zbliżony do Wallandera. Coś pomiędzy <strong>Jerzym Radziwiłowiczem</strong> z Gliny a <strong>Markiem Włodarczykiem</strong> z Kryminalnych.</p>
<p>Głównym wątkiem będzie morderstwo. Zbrodnia zostaje popełniona na początku, a następnie bohater szuka zabójcy. W tym elemencie najlepsza jest Agata Christie i zaskakujące zmiany akcji. Dlatego też chciałbym, żeby mi się udało przynajmniej po części dojść do tego.</p>
<p>Mam nadzieję, że wstępnie nakreśliłem o co mi chodzi i dlaczego postanowiłem pisać książkę na blogu. Ale właśnie w związku z tym musi ona powstawać przy Waszym udziale, dlatego liczę na pomoc, uwagi, również bardzo krytyczne, a nawet głównie krytyczne.</p>
<p>Cdn...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mankell mistrzem jest i basta!]]></title>
<link>http://noktowizor.wordpress.com/?p=50</link>
<pubDate>Thu, 10 Jul 2008 21:41:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>noktowizor</dc:creator>
<guid>http://noktowizor.wordpress.com/?p=50</guid>
<description><![CDATA[Po przeczytaniu pierwszych dwóch książek Henninga Mankella, z Kurtem Wallanderem w roli głównej]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="margin:2px 6px;" src="http://i44.photobucket.com/albums/f45/noktowizor/henning-mankell-002.jpg" alt="" width="150" height="200" />Po przeczytaniu pierwszych dwóch książek Henninga Mankella, z Kurtem Wallanderem w roli głównej (a były to "Morderca bez twarzy" i "O krok" - wiem, że nie czytam ich po kolei) wiedziałem, że mam do czynienia z wysokiej klasy literaturą kryminalną... Niedawno przeczytałem "Piątą kobietę", obecnie kończę "Mężczyznę, który się uśmiechał". Krótko - to nie jest wysokiej klasy literatura kryminalna. To jest wysokiej klasy LITERATURA! W dziedzinie powieści kryminalnych Szwed nie ma sobie równych. Cała amerykańska śmietanka thrillerowo-kryminalna (wszystkie te Cobeny, Cusslery, Follsomy etc.) powinna przyjechać do Szwecji i błagać na kolanach, żeby Mankell pozwolił im sprzątać, przynosić ręczniki, podawać drinki, robić zakupy - służyć. Za darmo!</p>
<p>Nikt nie ma takiego klimatu w swoich historiach. Nikt nie stworzył takiej postaci jak Kurt Wallander. Policjanta, który nie jest zajebistym figo-fago, który ma dostęp do największych zdobyczy techniki, jest uwikłany w międzynarodowe spiski... Ale jest za to wspaniałym człowiekiem, z którym bardzo łatwo się utożsamić. Rzadko spotyka się w literaturze postaci tak wyraziste, tak prawdziwe, tak realne. Wallandera można poznać nie tylko podczas rozwiązywania kryminalnych zagadek. Czytając prozę Mankella śledzimy tak naprawdę jego życie - z trudną do zniesienia codziennością, problemami, zmartwieniami, pragnieniami, namiętnościami... Wallander "odsłania" się u Mankella w całości. Nie ma w nim ściemy. On taki jest, on nie udaje. Do tego wszystkiego niesamowity klimat prowincjonalnej Szwecji. Na pewno będę chciał kiedyś się tam wybrać, zobaczyć Ystad, w którym żyje Kurt Wallander. Momentami duszny, ciężki i przygnębiający. I tak naprawdę najistotniejszy nie jest w tych historiach wątek kryminalny (żeby nie było - Mankell gmatwa tak umiejętnie, że prawie zawsze do końca nie wiadomo kto, dlaczego i kiedy). To przede wszystkim opowieści o kryzysie człowieka, którego przytłacza zmeniająca się rzeczywistość, który nie może pogodzić się z eskalacją przemocy, wzrostem przestępczości, który ma problemy z alkoholem, córką, ojcem, byłą żoną.</p>
<p>Po tych 4 powieściach (w kolejce czekają kolejne - "Psy z Rygi" i "Zapora") z czystym sumieniem mogę powiedzieć: Cykl o Kurcie Wallanderze jest arcydziełem literatury kryminalnej. Jest arcydziełem literackim!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mithya]]></title>
<link>http://zoja87.wordpress.com/?p=3</link>
<pubDate>Thu, 10 Jul 2008 19:30:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>zoja87</dc:creator>
<guid>http://zoja87.wordpress.com/?p=3</guid>
<description><![CDATA[Mithya
Reżyseria : Rajat Kapoor
Scenariusz : Rajat Kapoor, Saurabh Shukla
Data premiery : 08.02.200]]></description>
<content:encoded><![CDATA[[caption id="" align="alignleft" width="170" caption="Mithya"]<img src="http://img.photobucket.com/albums/v517/zoja/Mithya_2008.jpg" alt="Mithya" width="170" height="250" />[/caption]
<p>Reżyseria : Rajat Kapoor</p>
<p>Scenariusz : Rajat Kapoor, Saurabh Shukla</p>
<p>Data premiery : 08.02.2008</p>
<p>Obsada : Ranvir Shorey, Neha Dupia, Naseeruddin Shah, Saurabh  Shukla, Vinay Pathak</p>
<p>Gatunek : komedia, dramat, kryminał, sensacyjny</p>
<p>Ocena : 3.5/5</p>
<p>VK (Shorey) młody aktor z aspiracjami, przybywa do Mumbaju, który jawi mu się jako miejsce szans i perspektyw. W zamian czeka go jednak roczarowanie, skazanie na przebijanie się w filmowym światku poprzez granie epizodycznych, nieważnych rólek. Mimo, że główny bohater czuje się niewidzialny i zbyt przeciętny na aktorską karierę, przyjdzie mu wkrótce odegrać role nie tyle co życia, co o życie i to w dodatku swoje, a wszystko za sprawą niesamowitego wręcz podobieństwa do gangsterskiego Dona, trzymającego cały podziemny Mumbaj w garści.</p>
<p>Kolejny ciekawy ( po "Raghu Romeo" i "Zamiana par" ) film Rajata Kapoora, w ktorym znów wykorzystuje sprawdzony zespół aktorów. Na pierwszy rzut oka widać charakterystyczny styl reżysera i współscenarzysty - "Mithya" to filmowa opowieść o cechach bajki - słodko-gorzka historia, prowadząca do dość uniwersalnego morału. Urok filmu tkwi w tym, że momentami do końca nie można być pewnym czy to kryminał, czy  wręcz swoista parodia gatunku, świat gangsterski jest zarazem groźny jak i ciamajdowaty. Świetna kreacja Ranvira Shoreya, znanego do tej pory głównie z komediowych epizodów. Idealnie poradził sobie w podwójnej roli aktora i gangstera, przy okazji udowadniając, że nie jest jedynie specjalistą od komedii, ani tym bardziej jedynie od drugoplanowych rólek.</p>
<p>Kapoor stworzyl kolejny przyjemny film, tym razem co prawda klimat jest dużo cięższy, powodów do śmiechu mniej, ale tak jak w przypadku poprzednich produkcji "Mithya" to przede wszystkim ciekawa i inteligentna rozrywka.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Alpha Dog (2006)]]></title>
<link>http://filmspot.wordpress.com/?p=20</link>
<pubDate>Fri, 23 May 2008 22:02:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>filmside</dc:creator>
<guid>http://filmspot.wordpress.com/?p=20</guid>
<description><![CDATA[Opis:  Oparty na prawdziwych wydarzeniach film &#8220;Alpha Dog&#8221; opowiada o życiu autentyczne]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Opis</strong>: <span class="srednie"><span class="duze"><span style="color:#008080;"><span class="male2"><span style="color:black;"> Oparty na prawdziwych wydarzeniach film "Alpha Dog" opowiada o życiu autentycznego dilera narkotyków, który stał się najmłodszym kryminalistą jaki trafił na listę najbardziej poszukiwanych przez FBI. Johnny Truelove kontroluje handel narkotykami w swoim sąsiedztwie. Kiedy jeden z jego klientów zalega ze spłatą długów, Johnny i jego ludzie porywają jego młodszego brata. Razem z  nim wyjeżdżają do Palm Springs. Nastoletni zakładnik dobrze bawi się nową sytuacją, zupełnie  nieświadomy jej tragizmu, rozpaczy rodziców i wściekłości brata. Wkrótce Johnny i jego kompani  zdają sobie sprawę, że nastolatek nie jest zakładnikiem, którego można tak po prostu zwrócić rodzinie. </span></span></span></span></span></p>
<p><!--more-->~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~</p>
<p><strong>Reżyseria</strong>: Nick Cassavetes<br />
<strong>Scenariusz</strong>: Nick Cassavetes<br />
<strong>Zdjęcia</strong>: Robert Fraisse<br />
<strong>Muzyka</strong>: Aaron Zigman<br />
<strong>Obsada</strong>: Emile Hirsch,  Justin Timberlake</p>
<p>~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~</p>
<p><strong>Andrev</strong>: Tak gorzkiego i krytycznego amerykańskiego dawno nie widziałem. "Alpha Dog" jest szyty grubymi nićmi na kształt dramatów społecznych, z jakich znany jest brytyjski reżyser Mike Leigh. Co prawda te kino dzieli przepaść estetyczna i formalna, niemniej esencja z niego cieknąca jak wspomniałem na początku jest niezwykle gorzka i zatrważająca.</p>
<p><strong>Durden</strong>: Zaliczam się do tych, co o filmie początkowo wiedzieli tyle, co nic. Docierały do mnie jedynie słuchy, że całkiem dobry i tyle. Nazwisko Timberlake wabikiem nie było, ale postanowiłem spróbować. I rzeczywiście, "Alpha Dog" to całkiem niezły film. Owszem, kuleje w nim trochę rzeczy, ale nie psują one ogólnego wrażenia.</p>
<p><strong>michnik</strong>:  Niesamowita historia, trzymająca nieźle w napięciu, do tego brawurowo zagrana. Zgadzam się z Durdenem, że rola Truelove'a to jakaś pomyłka, gościu zupełnie się nie nadawał. Ale Ben Foster to już zupełnie inna bajka. Gość wyrasta na mojego idola.</p>
<p><strong>doogi</strong>: A film jako film nawet wypadł nieźle, nawet Timberlake'a nie był aż nadto wyróżniającym się aktorem - choć on i tak chyba nie jest typowym aktroem co mu wytszło na dobre, niech lepiej śpiewa.  Podsumowując: drugi raz nie obejrze i szzczególnie nie polecam.</p>
<p><strong>Jupi</strong>: a jak dal mnie za duzo bluźnili młodzi panowie. Troche mnie meczylo czytanie co 2 slowo jakiegos przeklenstwa. No ale.... film warto obejzeć. Nie jest jak dla mnie zadna rewelacja ale napewno nie nudzilem sie ani nie przysypialem.</p>
<p><strong>Zyd</strong>: Film pokazuje jakie problemy spotykają młodego, 15letniego Zacka. Chłopaka zaczynają interesować zakazane rzeczy, próbuje odseparowac się od rodziców, uważających go za dziecko.</p>
<p><strong>Kanar</strong>: Nie wiedziałem czego się spodziewać kiedy zobaczyłem an liście płac nazwisko Timberlake. Myślałem że bedzie to kolejny film nakręcony specjalnie żeby dla niego jak to było w przypadku filmu "Edison". Muszę powiedzieć że jestem mile zaskoczony. "Alpha Dog" to wciągający kryminał z dobrymi aktorami i nieustającym napięciem.</p>
<p><em>źródło: MovieForum.pl</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pierwszy lubelski kryminał]]></title>
<link>http://wronski.wordpress.com/2008/03/14/5/</link>
<pubDate>Fri, 14 Mar 2008 12:42:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Marcin Wroński</dc:creator>
<guid>http://wronski.wordpress.com/2008/03/14/5/</guid>
<description><![CDATA[„Dobry policjant wygląda, jakby nie wyglądał, albo wygląda jak bandyta. Tudzież jak alfons”]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>„Dobry policjant wygląda, jakby nie wyglądał, albo wygląda jak bandyta. Tudzież jak alfons” – tak w mojej książce komisarz Hejwowski z Zamościa pouczał młodego Maciejewskiego. Trudno powiedzieć, jaka myśl przyświecała architektowi pałacu Potockich, ale dziś ten budynek – dawny Komisariat Główny Policji Państwowej – wygląda jak tajniak ukryty w tłumie przechodniów.<!--more--></p>
<p>Staszica 3. Ponura przysadzista bryła – ni to zaniedbany pałacyk, ni dziwnie rozplanowana kamienica, której front chowa się za drzewem, ale dwa skrzydła wyciągają łapy w stronę ulicy. Choć mieszkam w Lublinie od zawsze, ten adres nie kojarzył mi się zupełnie z niczym. Nie, przepraszam – ze starym zakładem fotograficznym w lewym skrzydle, którego właściciel miał dość szczególne sposoby na skłonienie klientów do promiennego uśmiechu („Niech pan powie: seeeks. O, pomogło!”). Poza tym nic, biała plama. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy oglądając po raz pierwszy plan dawnego Lublina, zobaczyłem, że tu właśnie pracował przyszły bohater mojej książki – Zyga Maciejewski.</p>
<table CLASS="">
<tr>
<td CLASS=""><img SRC="http://wronski.wordpress.com/files/2008/03/sr51d_m.jpg" BORDER="0" /></td>
</tr>
<tr>
<td VALIGN="bottom" CLASS=""><i>Tak dziś wygląda komisariat Zygmunta Maciejewskiego.  (fot. <a TARGET="_blank" HREF="http://www.loit.lublin.pl" TARGET="_blank">LOIT</a>)</i></td>
</tr>
</table>
<p>Wszystko zaczęło się na przełomie XVIII i XIX w., kiedy po III rozbiorze w skrzydłach niepozornego pałacyku władze austriackie ulokowały więzienie kryminalne i poprawcze. Czym było więzienie kryminalne, rozumiemy doskonale, natomiast poprawcze... o, to już egzotyczna historia! Gdyby spróbować odnieść je do dzisiejszych realiów, było zarazem poprawczakiem, rodzajem obowiązkowego przytułku dla uciążliwych żebraków i najbardziej radykalną wersją domowego „szlabanu”. Tak, właśnie „szlabanu”, ponieważ rodzice mogli tam umieścić czasowo wyjątkowo nieposłuszne dziecko, a mąż źle prowadzącą się żonę.</p>
<table CLASS="">
<tr>
<td CLASS=""><img HEIGHT="297" WIDTH="450" BORDER="0" SRC="http://wronski.wordpress.com/files/2008/03/gdz1.jpg" /></td>
</tr>
<tr>
<td VALIGN="bottom" CLASS=""><i>Tomasz Krajewski, twórca makiety pierwotnego wyglądu pałacu Potockich. (fot. <a TARGET="_blank" HREF="http://kurierlubelski.pl" TARGET="_blank">„Kurier Lubelski”</a>)</i></td>
</tr>
</table>
<p>W 1815 r. miejsce Austriaków zajęli w Lublinie Rosjanie, jednak przez kolejne 20 lat coraz bardziej ponury pałacyk nie zmieniał swojego przeznaczenia. Opustoszał dopiero po wybudowaniu nowoczesnego na owe czasy więzienia w miejscu dawnego Zamku i został wtedy ochrzczony „starym kryminałem”. Jak pisał w 1839 r. Zenon Sierpiński w swoim przewodniku:</p>
<blockquote><p>„Pałac Potockich, przy ulicy Zielonej, opustoszony nieco, wielkością jednak i okazałością budowy zdobi miasto. Dwa długie skrzydła czyli pawilony tworzą rozległy dziedziniec; wewnętrzny rozkład pomieszkań wzorowie uskuteczniony. Od strony łąk mury ma wysokie, od miasta zaś o jedném tylko piętrze. Potoccy ustąpili go Rządowi. W roku 1800 umieszczono w nim więzienia kryminalne i poprawcze, dziś zajęty przez wojsko, osobliwie szkołę muzyczną półkową”.</p></blockquote>
<p>Policje wszystkich krajów są jednak wbrew pozorom tradycjonalistyczne, zatem nie trwało długo, jak umieszczono tam cyrkuł. „Płan goroda Lublina” z 1892 r. informuje, że w pałacu urzędował policmajster – czyli komendant miejskiej policji.</p>
<p>Niepodległość Polski zmieniła wiele rzeczy. Zburzono monumentalną cerkiew na Placu Litewskim, ale budynek przy Staszica 3 wciąż był komendą miejską policji – tzw. Komisariatem Głównym. Jeśli ktoś z Państwa chciałby zgłosić przestępstwo, powinien wykręcić numer 1-62 (bez żadnych prefiksów, bo nikt wówczas o takich wynalazkach nie słyszał), a jeśli w poczuciu obywatelskiego obowiązku pragnąłby donieść na sąsiada komisarzowi Maciejewskiemu z Wydziału Śledczego – 1-91. Przez wąskie, sklepione w półłuki korytarze i na ogół ciasnawe pomieszczenia w ciągu 20 lat II Rzeczpospolitej przewinęło się wielu ludzi – począwszy od całej gamy zapomnianych już podejrzanych czy świadków, a skończywszy na znanych postaciach Lublina. Bywał tu wzywany w związku ze swoją działalnością polityczną komunizujący wówczas poeta Józef Łododowski. Podczas ważniejszych odpraw w stolicy województwa musiał też tu zaglądać znany z „Vabanku” Juliusza Machulskiego komisarz Leon Przygoda, który to, zanim jako oficer warszawskiego Urzędu Śledczego wsadził do więzienia największego wroga Kwinty – Kramera, był komendantem powiatowym w Zamościu, a potem w Siedlcach.</p>
<p>Rok 1939. Na Lublin spadają niemieckie bomby. Podejrzewam, że w tym samym czasie, kiedy płonął hotel Viktorja, Maciejewski na podwórzu komisariatu rozniecał inny pożar – niszcząc akta swoich informatorów. To jednak tylko domniemanie, natomiast jest rzeczą pewną, że w grudniu 1939 r. komisariat znów wrócił do swego funkcjonowania – tym razem jako siedziba Polnische Polizei, do której obowiązkowo musieli się zgłosić wszyscy przedwojenni policjanci. Ostrożne szacunki samych Niemców mówiły, że 6 do 10% polskich „granatowych” stale lub okazjonalnie współpracowało z podziemiem. Inne rachuby podwyższają tę liczbę nawet do 30%. Ponieważ jednak „podziemie” oznaczało w tym przypadku głównie Armię Krajową, powojenna propaganda przedstawiała granatową policję w jak najgorszym świetle, choć stosunek skończonych drani do skończonych bohaterów bez wątpienia nie odbiegał od średniej statystycznej właściwej każdym czasom. Ale cóż się dziwić, skoro jedynym typem słusznego podwójnego agenta mógł być tylko kapitan Kloss!</p>
<p>Po wojnie władza ludowa nie odbiegła w swym praktycznym podejściu od poczynań poprzednich zaborców, zatem nie tylko na Zamku i Majdanku wymienili się raczej strażnicy niż więźniowie, ale również Staszica 3 pozostało adresem komisariatu. Jeszcze w latach 80. była tu milicyjna przychodnia zdrowia. Dziś pałac Potockich należy wprawdzie do KUL-u, jednak jakiś policyjny duch tego miejsca sprawił, że prowadzi się tu zajęcia nie z filozofii czy innej ekonomii, lecz prawa – także karnego.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przestępcy z archiwów policji w Sydney]]></title>
<link>http://szulima.wordpress.com/?p=61</link>
<pubDate>Thu, 07 Feb 2008 17:33:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>szulima</dc:creator>
<guid>http://szulima.wordpress.com/?p=61</guid>
<description><![CDATA[&nbsp;
Natknęłam się na zdjęcia z policyjnych archiwów w Sydney. Lata 20.








via Your Dail]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="center">&#160;</p>
<p align="center">Natknęłam się na zdjęcia z policyjnych archiwów w Sydney. Lata 20.</p>
<div style="text-align:center;"><img src="http://szulima.wordpress.com/files/2008/02/002tpktg.jpg" alt="002tpktg.jpg" /></div>
<div style="text-align:center;"><img src="http://szulima.wordpress.com/files/2008/02/002wexsy.jpeg" alt="002wexsy.jpeg" /></div>
<div style="text-align:center;"><img src="http://szulima.wordpress.com/files/2008/02/002wggs6.jpeg" alt="002wggs6.jpeg" /></div>
<div style="text-align:center;"><img src="http://szulima.wordpress.com/files/2008/02/002tkfec.jpg" alt="002tkfec.jpg" /></div>
<div style="text-align:center;"><img src="http://szulima.wordpress.com/files/2008/02/002tqpce.jpg" alt="002tqpce.jpg" /></div>
<div style="text-align:center;"><img src="http://szulima.wordpress.com/files/2008/02/002ts5fd.jpeg" alt="002ts5fd.jpeg" /></div>
<div style="text-align:center;"></div>
<div style="text-align:center;"></div>
<div style="text-align:center;">via <a href="http://yourdailyawesome.com">Your Daily Awesome </a></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Świadek Oskarżenia]]></title>
<link>http://redmoonpl.wordpress.com/2007/12/13/swiadek-oskarzenia/</link>
<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 20:55:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>redmoonpl</dc:creator>
<guid>http://redmoonpl.wordpress.com/2007/12/13/swiadek-oskarzenia/</guid>
<description><![CDATA[Agatha Christie
   Świadek oskarżenia
&nbsp;
recenzja:
&nbsp;
Jak wszyscy wiemy, Agatha Christie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;" align="center"><a href="http://www.redmoon.pl/go/_search/full_search.php?search_query_words=christie&#38;gdzie=2">Agatha Christie</a></p>
<h1 class="western" align="center">   <a href="http://www.redmoon.pl/%A6wiadek-oskar%BFenia.-S%B3uchowisko-i-11720.html" target="_blank">Świadek oskarżenia</a></h1>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="center"><strong>recenzja:</strong></p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="text-indent:1.25cm;margin-bottom:0;">Jak wszyscy wiemy, Agatha Christie jest niekwestionowaną mistrzynią pisania kryminałów. Gdy w którymś z jej dzieł dojdzie do zabójstwa, czytelnik nie spocznie, dopóki nie dowie się kto go dokonał. Sam doświadczałem tego dość często – wpatrzony w książkę, nosem niemal dotykając papieru, przewracałem nerwowo strony czekając na kulminacyjny moment. Wydawnictwo RTW, zaproponowało jednak inne rozwiązanie – opowiadania na płytach CD, dostępne w formie słuchowisk.</p>
<p style="margin-bottom:0;">	Trzeba przyznać, że jest to dobry pomysł – bardzo przypadło mi do gustu wylegiwanie się wygodnie we własnym łóżku – nie musiałem ani męczyć rąk, ani nawet otwierać oczu, gdyż wciągającą historię mogłem usłyszeć z głośników mojego odtwarzacza CD. Tak więc inicjatywa jest bardzo dobra. Co jednak z samym opowiadaniem? Jak zwykle, autorka wymyśliła ciekawą intrygę i przedstawiła ją w przystępny sposób – tym razem, poczynania bezwzględnego mordercy, zostaną wzbogacone przez zjawiska paranormalne ( warto przypomnieć że między innymi przez umieszczanie w swoich dziełach duchów i innych sił nadprzyrodzonych, Agatha Christie została czasowo usunięta z klubu detektywów ). Wśród występujących w słuchowisku aktorów, możemy znaleźć kilu rozpoznawalnych i docenianych artystów takich jak Marian Opania czy Andrzej Ferenc.</p>
<p style="margin-bottom:0;">	Podsumowując – polecam tę płytę zarówno miłośnikom książek kryminalnych, jak i innym ludziom, chcącym się zatopić w dobrej lekturze. Kilka złotych za kilkadziesiąt minut świetnej rozrywki, to naprawdę niedużo.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="right">Michał Pisarski</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pożegnanie z laleczką]]></title>
<link>http://tztotem.wordpress.com/2007/11/05/pozegnanie-z-laleczka/</link>
<pubDate>Wed, 31 Oct 2007 08:55:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>tozda</dc:creator>
<guid>http://tztotem.wordpress.com/2007/11/05/pozegnanie-z-laleczka/</guid>
<description><![CDATA[Tytuł: Żegnaj laleczko
Autor: Raymond Chandler
Przekład: Ewa Życieńska
Wydawnictwo: Muza S.A.
I]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Tytuł:</strong> <em>Żegnaj laleczko</em><br />
<strong>Autor:</strong> Raymond Chandler<br />
<strong>Przekład:</strong> Ewa Życieńska<br />
<strong>Wydawnictwo:</strong> Muza S.A.<br />
<strong>ISBN:</strong> 83-7319-199-2</p>
<p><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Raymond_Chandler" target="_blank">Chandler</a> znany jest ze swojego nieprzeciętnego języka oraz romatyczno-cynicznej narracji stosowanej w swoich kryminałach. Bez sprzecznie jeden z najlpeszych autorów kryminalnych. Jednak ta książka - czytana przez mnie chyba po raz 4 - trochę utemperowała mój zapał. Do końca nie wiem czy to kwestia tłumaczenia, czy po prostu czasu.</p>
<p>Niestety nie mogłem odszukać oryginału, który kiedyś posiadałem, ale wydaje mi się że tłumacz nie do końca przyłożył się do swoje pracy. Ponad to, książka robi na mnie wrażenie kończonej w pośpiechu gdzie nagle - po 2/3 - lektury sprawy zaczynają zanikać w alkoholowo-narkotykowych oparach.</p>
<p>Ale bez sprzecznie jest to książka, w którą można wsiąknąć i przeskoczyć na raz.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zygmunt Miłoszewski "Uwikłanie"]]></title>
<link>http://oryszczyszyn.wordpress.com/2007/10/25/zygmunt-miloszewski-uwiklanie/</link>
<pubDate>Thu, 25 Oct 2007 21:40:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://oryszczyszyn.wordpress.com/2007/10/25/zygmunt-miloszewski-uwiklanie/</guid>
<description><![CDATA[Wielki Ludwig Wittgenstein ponoć uwielbiał kryminały i ponad wszelką inną literaturę, w tym fi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><img src="http://oryszczyszyn.wordpress.com/files/2007/10/uwiklanie.jpg" align="right" height="202" width="130" />Wielki Ludwig Wittgenstein ponoć uwielbiał kryminały i ponad wszelką inną literaturę, w tym filozofię, je przedkładał. Skąd to uwielbienie u geniusza nowoczesnej filozofii analitycznej, ponad wszystko precyzję i ścisłość ceniącego? Otóż powieści kryminalne konstruowane są podług poniekąd „czystych”, powtarzalnych reguł, ścisłych i uniwersalnych konstrukcji fabularnych. Tak ścisłych, że wręcz możliwych do sformalizowania. Te uwodzące w swojej prostocie konstrukcje obudowywane są przez autorów pnączami skomplikowanych okoliczności czasowych, geograficznych, kulturowych, co czyni je niepowtarzalnymi, a jednocześnie uniwersalnymi. To moja hipoteza tłumacząca miłość autora „Traktatu Logiczno-Filozoficznego” do literatury kryminalnej.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Druga powieść Zygmunta Miłoszowskiego „Uwikłanie” zapewne spodobałaby się Wittgeinsteinowi, bo według takiej właśnie klasycznej intrygi została zbudowana. Budynek klasztoru wynajmowany przez Cezarego Rudzkiego, psychoterapeutę, staje się świadkiem zbrodni jednego z uczestników niekonwencjonalnej terapii. Czterech podejrzanych, żadnych dowodów. Kto zabił?</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Nie zdradzę zakończenia, jeśli napiszę, że nie lokaj. Kamerdyner również nie miał z zabójstwem nic wspólnego. Zalety tej książki nie tkwią bowiem w samej kryminalnej konstrukcji, którą autor mógł zapożyczyć z dziesiątek wcześniejszych powieści tego gatunku. Prawdziwym bohaterem powieści nie jest bowiem prokurator Teodor Szacki, próbujący odgadnąć zabójcę trzydziestopięcioletni, lekko zniechęcony życiem mąż i ojciec. Prawdziwym bohaterem jest współczesna Warszawa. Poruszając się tropem Szackiego odwiedzamy znane rejony stolicy, istniejące ulice, urzędy, restauracje, bary z kebabem, parki i skrzyżowania. Dotykamy spraw i problemów znanych każdemu, kto musiał spędzić w stolicy chociaż kilka dni: razem z bohaterem słuchamy „Antyradia”, stojąc w korku w Alejach Jerozolimskich, bo ktoś akurat podłożył bombę na stacji Metra-Centrum. Szukamy miejsca do zaparkowania w rejonie Kruczej, a kiedy już je znajdujemy, „wynajmujemy” człowieka do pilnowania auta za złoty pięćdziesiąt. Robimy zakupy w Carrefourze nad Wileńską. Ilość znanych szczegółów, jakimi w iście barokowym stylu obudowuje Miłoszewski kryminalną intrygę wzbudza podziw. Jednocześnie autor nie zatraca się w „opisach przyrody” – akcja jest wartka. Książkę połknąłem w ciągu dwóch dni.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Ma się wrażenie, że Miłoszewski lepiej się wręcz czuje w opisywaniu realiów współczesnej stolicy, niż brnąc w trudne śledztwo prowadzone przez prokuratora Szackiego. Czytelnik to wyczuwa: wielokrotnie podczas lektury bardziej interesowało mnie, jak zakończy się romans Szackiego z Moniką Grzelką, dziennikarką Rzeczpospolitej, niż to, kto i dlaczego zabił Henryka Telaka. Ciekawsze od śledzenia fabuły są olśniewające opisy stołecznej biblioteki publicznej, hipermarketu przy Głębockiej, wyposażenia mieszkań na warszawskich Bielanach i wielu innych codziennych, ale pod piórem Miłoszowskiego niezmiernie ciekawych, części Warszawy. Cierpi przy tym sam bohater, który bywa chwilami nieco nijaki. Ale być może tak miało być: Teodor Szacki to żaden superman, wręcz przeciwnie, to zwykły, zniechęcony nieco życiem przedstawiciel klasy średniej. Gdy chodzi o troskę o swoich bohaterów, o ich „mięsistość”, Miłoszewski wypada w każdym razie zdecydowanie gorzej niż gdy chodzi o miłość do Warszawy.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Choć uprzedzano mnie, że debiut Miłoszewskiego - thriller „Domofon” o tajemniczych trupach w windzie jednego bloku na warszawskich Bielanach – jest jednak lepszy, to chyba jednak wolę „Uwikłanie”. Miłoszewski to jednak pisarz na wskroś realistyczny i jego prozie zakochanej w Warszawie bardziej jest do twarzy z intrygą opartą na troskach warszawskiego prokuratora niż quasi-horrorowej, mrocznej opowieści o klątwie sprzed lat, jak to było w „Domofonie”. Tak czy inaczej, jest Zygmunt Miłoszewski mistrzem polskiej literatury współczesnej ostatnich lat.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jacek Komuda - "Imię Bestii"]]></title>
<link>http://czytamksiazki.wordpress.com/2007/09/29/jacek-komuda-imie-bestii/</link>
<pubDate>Sat, 29 Sep 2007 10:24:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>Czytacz</dc:creator>
<guid>http://czytamksiazki.wordpress.com/2007/09/29/jacek-komuda-imie-bestii/</guid>
<description><![CDATA[ Jacek Komuda to jeden z polskich twórców fantasy, z którego twórczością nie miałem do tej po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img503.imageshack.us/img503/7291/8389011735vn2.jpg" alt="Jacek Komuda - 'Imię Bestii'" align="left" /> <a href="http://biblioteka.eksiazki.org/index.php/Jacek_Komuda" title="Jacek Komuda">Jacek Komuda</a> to jeden z polskich twórców fantasy, z którego twórczością nie miałem do tej pory przyjemności się spotkać. Ostatnio w bibliotece wypatrzyłem <a href="http://biblioteka.eksiazki.org/index.php/Imię_Bestii" title="Jacek Komuda - 'Imię Bestii' - eBook">"Imię Bestii"</a> i bez chwili wahania zdecydowałem się je wypożyć.</p>
<p>Książka to zbiór trzech dłuższych opowiadań: "Diabeł w kamieniu", "Imię Bestii" oraz "Tak daleko od nieba". Wszystkie łączy postać głównego bohatera, Francoise Villona, łotra i poety. Ma on pecha ładować się w dość nieprzyjemne afery... Do tego sporo sił nieczystych, średniowiecza, trochę Inkwizycji i mamy naprawdę interesującą książkę od której ciężko jest się oderwać. Warto odnotować, że bohaterowie nie są "czarno-biali", robią rzeczy zarówno dobre, jak i złe. Miłym zaskoczeniem jest również dodatek <i>Od Autora</i>, w której wyjaśnione są niektóre nawiązania historyczne, jak też przetłumaczona część łacińskich tekstów, jakie pojawiają się w opowiadaniach. Sprawia to, moim zdaniem, że książka staje się bardziej realistyczna i głębsza, bo używająca prawdziwych miejsc i postaci (przynajmniej niektórych).</p>
<p>Jedynym minusem całości jest ostatnie opowiadanie - a w zasadzie jego zakończenie. Brrr, takiej brutalności nie lubię... Żal mi się Jeanne zrobiło...</p>
<p>Kończąc, książka Komudy powinna się spodobać każdemu fanowi fantastyki, jak i kryminału (bo mamy przecież ciągle śledztwa w sprawach morderstw). Wartka akcja, nie-"czarno-biali" bohaterowie i intrygujące wydarzenia - ode mnie 10, w pełni zasłużone.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
