<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>komentowanie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/komentowanie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "komentowanie"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 17:33:17 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[(Nie)porozumienia]]></title>
<link>http://defendo.wordpress.com/?p=62</link>
<pubDate>Tue, 29 Apr 2008 07:24:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>defendo</dc:creator>
<guid>http://defendo.wordpress.com/?p=62</guid>
<description><![CDATA[(Nie)porozumiewanie się z otoczeniem to sztuka, której zaczynamy się uczyć w chwili przyjścia n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nie)porozumiewanie się z otoczeniem to sztuka, której zaczynamy się uczyć w chwili przyjścia na świat. Najpierw oznajmiamy donośnym rykiem, że już jesteśmy i niekoniecznie nam się to podoba, potem, że nie życzymy sobie być głodni i mokrzy, ale za to życzymy sobie, żeby nas na rękach noszono. Niemowlę nie tylko "mówi" - ono potrafi wrzaskiem skutecznie wytresować rodzinę, tak by spełniła jego wymagania. Niektórym to nie mija z wiekiem.<br />
Potem nadal wyrażamy  swoje uczucia używając aparatu mowy, ale umiemy je już werbalizować. Może przesadzam, mówiąc "umiemy", ale większość z nas się stara. Trzylatek ryczy, bo jest mu tak jakoś niefajnie, bez konkretnego powodu. Jeśli ktokolwiek podczas wbijania gwoździa trafił we własny palec, wie, że wyrazy, jakich wtedy użył nie miały na celu przekazania słuchaczom jakiejś informacji, ale opisywały doskonale jego stan ducha spowodowany bólem ciała i dotkliwą niemożnością zrzucenia całej winy na kogoś innego(cierpienie podwójne). Sześciolatek wracający z zerówki wyrzuca z siebie potok słów na temat: "co było w szkole" i czyni to zupełnie bezładnie, bo nie chce informować, chce tylko pozbyć się własnych myśli. Idiotyczne gadulenie na czacie czy przez telefon(świetnie pokazane w skeczu kabaretowym "Komórka") jest bardzo potrzebne mówiącemu, bo zaspokaja on potrzebę kontaktu i wyrzuca z siebie emocje(słuchacz ma zdecydowanie gorzej, czasem czuje się jak "ściana płaczu", w której pociski słów ryją dziury). Te wszystkie formy porozumiewania się służą tylko jednemu celowi - rozładowaniu napięcia emocjonalnego, niczemu więcej. Nie chcemy nikogo o nic prosić, przekazać mu informacji, pokłócić się czy pogodzić. Wcale o tym nie myślimy. Myślimy wyłącznie o sobie. To ja jestem zła, przestraszona, wściekła, zawiedziona, szczęśliwa, zachwycona itd. Część ludzi poprzestaje na tej formie porozumiewania się z bliźnimi.<br />
<!--more--> Niektórzy uczą się rozmawiać. Tu zaczynają się schody, niekoniecznie do nieba. Rozmowa to wysiłek intelektualny, podczas którego przestajemy koncentrować się wyłącznie na sobie, a zaczynamy snuć "wariacje na temat". Tematem jest myśl, którą chcemy przekazać i problem jej recepcji przez partnera. Przecież chcemy, żeby nasze słowa zostały odebrane - i zrozumiane zgodnie z naszym życzeniem. W tym celu musimy sobie wyobrazić, jak może odebrać je słuchacz. Zaczynamy słowa ważyć, formułować myśli w zdania, rozkładamy akcenty, modulujemy głos, dokładamy język ciała. Pięknie, prawda? I kiedy jest już naprawdę mądrze i dobrze - włączają się emocje, spowodowane czymkolwiek - tym, że nasz partner mrugnął lub nie mrugnął, uśmiechnął się lub nie uśmiechnął(najgorzej, jeśli uśmiechnął się w nieodpowiednim momencie), że zadzwonił telefon, że motyl, że siła wyższa i skrzypce. Wtedy nasz rozmówca odpowiada i - oczywiście - najczęściej ta odpowiedź świadczy o tym, że nas źle zrozumiał. Oczywiście winne są "okoliczności przyrody" i jego niewielkie możliwości intelektualne. My? Nigdy! Zaczynamy więc jeszcze raz, ale już nieźle rozjątrzeni - i skupiamy się bardziej na rozładowaniu złości niż na informacji i jej odbiorcy. Spirala zaczyna sama się nakręcać. Prawdziwa rozmowa jest rzadkością - bo wymaga od wszystkich uczestników tego, żeby koncentrowali się na temacie, własnych myślach, ich recepcji przez odbiorców, a na dodatek żeby jeszcze słuchali i przetwarzali to, co słyszą. Własne emocje powinni odsunąć na bok. Trudne? Strasznie. Dla większości ludzi - niewykonalne. Prędzej czy później dyskusja zamienia się w pyskówkę - ocenianie nie argumentów, a interlokutorów. Wycieczki personalne są charakterystyczne dla debat publicznych - nie tylko tych odbywających się w mediach, ale i na sali sejmowej.<br />
Po diabła uczyć się rozmawiać? Dziecięca naiwność i spontaniczność jest lepsza od hipokryzji - tak twierdzą ci, którzy nie chcą podejmować wysiłku. Nie jest lepsza - bo tylko idealny człowiek dysponuje wyłącznie szlachetnymi i wartymi wypowiedzenia(mądrymi) myślami. A taki się jeszcze nie urodził. Nieidealny miewa myśli egoistyczne, paskudne, głupawe, nieprzyzwoite, krzywdzące innych itp. Poza tym - czy spontaniczność jest rzeczywiście uczciwa? Czy ktoś, kto klnie na cały świat (bo mało, że przypalił wodę na herbatę, to jeszcze stłukł mu się ulubiony kubek i rozsypała się resztka cukru, a podczas sprzątania efektów działalności sparzył rękę i zaplamił najlepszy garnitur), rzeczywiście sądzi, że producent czajnika jest skończonym osłem? Czy posłowi, zarzucającemu koledze po fachu semickie pochodzenie, faktycznie zaszkodzili żydzi, czy tylko nie radzi sobie z jego argumentami? Czy szkolenie naszych agentów w Moskwie może być powodem wyrzucenia dobrych specjalistów i przyjęcia harcerzyków(a niechby sam diabeł ich szkolił czy Mossad, byle dobrze wykonywali swoją pracę)?<br />
Zdobywamy sobie partnera - niektórzy wierzą, że na własność, skoro przed ołtarzem nam przysiągł różne rzeczy, których ma dotrzymać przez lat pięćdziesiąt, a nawet dłużej - i część zdobywców uważa, że może wreszcie odetchnąć i wrócić sobie do dzieciństwa. Wszak partner powinien być doskonałym odbiorcą naszych emocji, słowotoku, wspomnień itd., czyli "ścianą płaczu", która ma tę przewagę nad czatem, przyjaciółką czy kolegą, że nie może uciec , wyłączyć nas przy pomocy czerwonego krzyżyka, odłożyć słuchawki. Tymczasem związek wcale nie zwalnia nas z życzliwości, a ta polega również na tym, żeby partnera chronić. Również przed dezinformacją. Słowa, wypowiadane w gniewie, rzadko są prawdą - "nie wiedziałem, że taka z Ciebie idiotka" to klasyczny przykład. Bo on wcale nie uważa, że ona jest głupia(a jeśli tak sądzi, to wiedział o tym i przedtem). Życzliwość chroni skutecznie przed zadawaniem niepotrzebnego bólu.</p>
<p>Czytam komentarze w blogach - łatwo rozpoznać tych, którzy chcą rozmawiać. Równie łatwo rozpoznać tych, którzy chcą tylko pozbyć się własnych myśli (niekoniecznie - a nawet rzadko - na temat narzucony przez autora notki), tych, którzy przyszli pogadać ze znajomymi itd.<br />
Dzięki tym obserwacjom doszłam do wniosku, że mam ogromne szczęście - moi komentatorzy są wspaniałymi rozmówcami, za co im-Wam serdecznie dziękuję. To naprawdę rzadkość. Jesteście jak żubry i szarotki - powinniście być objęci ochroną gatunkową. Każda wypowiedź uzupełnia mój tekst, każda coś wnosi, żart ubarwia i rozładowuje nadmierne napięcie - jestem pełna uznania i ogromnie wdzięczna.</p>
<p>Nie umiem komentować blogów, które są wyłącznie zapisem emocji. Mea culpa. Mogę odczuwać współczucie dla autora, mogę cieszyć się razem z nim - zwłaszcza jeśli to ktoś znajomy, ale co powiedzieć? Myśl mogę komentować, uczuć - nie potrafię. Bo byłoby to nieuczciwe - ktoś pisze, żeby wyrzucić z siebie to, co czuje, ja czytam, mam szansę pomyśleć "na zimno"(mam czas), a kiedy zdecyduję się ewentualnie coś napisać - w autorce buzują już zupełnie inne emocje. I mój komentarz trafia w próżnię, może nawet drażnić. Nie będę czytać blogów o ciuchach, butach, torebkach, fryzurach - bo jeśli zechcę się czegoś o tym dowiedzieć, to skorzystam z odpowiednich czasopism, porad fachowców. Za to z radością odkrywam kolejne notki poświęcone kulturze, sztuce, językowi, polityce, wydarzeniom itd. Lubię czytać intymne  wyznania o wątpliwościach, rozterkach, myślach niepokornych. Zwłaszcza te, które są napisane po polsku ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[czesc xD]]></title>
<link>http://thisblogisfreak.wordpress.com/2007/12/29/czesc-xd/</link>
<pubDate>Fri, 28 Dec 2007 23:38:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>ts1990</dc:creator>
<guid>http://thisblogisfreak.wordpress.com/2007/12/29/czesc-xd/</guid>
<description><![CDATA[zapraszam do komentowania bloga, czytania i przegladania go&#8230;
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>zapraszam do komentowania bloga, czytania i przegladania go...</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
