<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>kazirodztwo &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/kazirodztwo/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "kazirodztwo"</description>
	<pubDate>Sat, 11 Oct 2008 21:03:04 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Ojciec z córką jak mąż z żoną]]></title>
<link>http://miedzyrzecpodlaski.wordpress.com/?p=63</link>
<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 12:35:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>Sam seks</dc:creator>
<guid>http://miedzyrzecpodlaski.pl.wordpress.com/2008/10/07/ojciec-z-corka-jak-maz-z-zona/</guid>
<description><![CDATA[Artykuł z południowopodlaskiego tygodnika Słowo Podlasia:
Ojciec z córką jak mąż z żoną
Oby]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Artykuł z południowopodlaskiego tygodnika <b>Słowo Podlasia</b>:</p>
<blockquote><p><b><a href="http://slowopodlasia.pl/?b=art&#38;ID=17730" title="Ojciec z córką jak mąż z żoną" rel="nofollow" target="_blank">Ojciec z córką jak mąż z żoną</a></b></p>
<p><b>Obyczaje - Kazirodztwo społecznie akceptowane</b></p>
<p><i>Dla swych dzieci chce jak najlepiej<a href="http://wierzejski.com.pl/" title="Ireneusz S. Wierzejski">,</a> jak każda matka. Stara się<a href="http://pink-wordpress.m8m.pl/wierzejski.htm" title="Ireneusz S. Wierzejski">,</a> by żyły jak w zwykłej rodzinie<a href="http://renek.pl/" title="Ireneusz S. Wierzejski">,</a> choć wie, że nigdy tak nie będzie, bo nie są zwykłą rodziną. W jakiej bowiem rodzinie dziadek jest zarazem ojcem wnucząt? Gdyby więc nawet bardzo chciała, nie zrzuci z siebie piętna, jakie przyniósł jej związek z własnym ojcem.</i></p>
<p>Ich historia w lokalnym środowisku nie jest żadną tajemnicą. Ludzie we wsi już się nią nie ekscytują. Dla większości to normalne, że wśród nich żyje rodzina, gdzie córka z ojcem ma siedmioro dzieci. Od czasu do czasu historia odżywa na chwilę, budząc w obcych nie zawsze zdrową ciekawość, a w rodzinie niepokój, że znów zacznie się rozgrzebywanie starych spraw.</p>
<p><b>Dobra matka, grzeczne dzieci</b><br />
O rodzinie nikt źle nie mówi. Ona po czterdziestce, nie pracuje, ale dziećmi opiekuje się nad wyraz dobrze.<br />
- Jak na te warunki, w jakich przyszło im mieszkać, to trzeba przyznać, że o dzieci dba jak mało która. Chodzą czyste, zadbane. Starsze pomagają młodszym i matce. W niedzielę razem z matką zawsze są w kościele - mówi sołtys.<br />
Najstarsza trójka jest już pełnoletnia, najmłodsze dziecko chodzi do trzeciej klasy. - Często jestem u nich w domu i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że takie matki jak Magda, to rzadko się w mojej pracy zdarza spotkać. Bardzo o nie dba i stara się sprawować opiekę najlepiej, jak może. To, z jakiego związku dzieci pochodzą i w jakich warunkach muszą mieszkać, to inna sprawa - mówi pracownik socjalny opiekujący się rodziną.</p>
<p><b>Kiedy dziadek stał się tatą</b><br />
W Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Zalesiu nikt nie ukrywa, że kontakty Magdy z jej ojcem Teodorem są tajemnicą poliszynela. - Gdy się rodziły pierwsze dzieci, było o tym głośno i ludzie traktowali to jako sensację. Wydaje mi się, że wówczas interesowała się tym nawet jeszcze wtedy milicja. Nic nie wygrzebali, sprawa przyschła, potem rodziły się kolejne dzieci, ale już nikt się tym nie ekscytował - mówi kierownik GOPS Krystyna Barabasz.<br />
Ośrodek nie interweniował, bo, jak twierdzi kierownik, docierające do nich informacje były niepotwierdzone, a Magda twierdziła, że nie jest biologiczną córką Teodora. - Poza tym w aktach urodzenia dzieci jako ojciec figurował jakiś Zbigniew. Dlatego bardzo nas zdziwiło, gdy trzy lata temu otrzymaliśmy informację o zmianach w aktach urodzenia dzieci Magdy. Decyzją sądu Zbigniewa zastąpił Teodor, ojciec Magdy, dotąd dziadek jej dzieci - opowiada Barabasz.<br />
Pracownik socjalny zajmujący się rodziną dodaje, że zdziwienie niekoniecznie wynikało z faktu, że dziadek stał się ojcem. - Bardziej zaskoczyło nas to, że sąd zamiast ukarać dziadka, uznał jego ojcostwo - skomentował ostro pracownik opieki.</p>
<p><b>Uznaje wnuki za dzieci</b><br />
W 2005 roku w wydziale rodzinnym i nieletnich Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej toczyła się sprawa mająca na celu wydanie zarządzeń opiekuńczych względem Magdy. - Sąd sprawdzał, czy dobro małoletnich dzieci wymaga ingerencji w zakresie wykonywania przez rodziców władzy rodzicielskiej. W toku postępowania sądowego Teodor uznał ojcostwo sześciu wówczas nieletnich dzieci Magdy - relacjonuje sędzia Jolanta Latoch, wiceprezes bialskiego SR. Sąd uznał oświadczenie Teodora. Ograniczył jednak władzę rodzicielską obojga rodziców i zarządził nad rodziną dozór kuratorski.<br />
Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, czemu sąd, uzyskując podczas rozprawy informację rodzącą podejrzenie, że w rodzinie doszło do kazirodztwa, nie poinformował o tym prokuratury. - Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Być może sędzia uznał, że sprawa jest przez prokuraturę badana, bo w aktach znalazłam ślad wskazujący, że w 2003 roku prokurator interesował się tym wątkiem. Na pewno sąd wiedział o prokuratorskim postępowaniu z 2003 roku względem tej rodziny - mówi prezes Latoch.<br />
Sędzia rozpatrująca kwestię opieki rodzicielskiej musiała też zdawać sobie sprawę, że wówczas prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania. Mając tak mocne dowody, jak oświadczenie Teodora, nie zawiadomiła jednak prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. - Nie wiem, czemu sąd tak zadecydował. Gdybyśmy wówczas dostali informację na ten temat, wszczęlibyśmy postępowanie - mówi Stanisław Stróżak, prokurator rejonowy w Białej Podlaskiej.<br />
Prokurator zlecił badania<br />
Sprawa rodziny po raz drugi trafiła do prokuratury w sierpniu tego roku. Prokurator przesłuchał świadków i zlecił badania genetyczne. - Materiał genetyczny został pobrany od dziadka, matki i najmłodszego dziecka. Nie badamy zgodności genetycznej pozostałych dzieci, bo w ich przypadku sprawa uległa przedawnieniu - wyjaśnia Stróżak.<br />
Ani Magda, ani Teodor nie zaprzeczają, że współżyli ze sobą przez wiele lat. Twierdzą również, że nie robią już tego od 1999 roku, gdy urodziło się najmłodsze dziecko. Matka Magdy utrzymuje z kolei, że nic nie wie o tym, by pod jej dachem dochodziło do kontaktów kazirodczych. Twierdzi, że to, co mówią we wsi, to plotki wynikające z ludzkiej zawiści. Od mieszkańców wsi słyszymy jednak, że to właśnie ona bardzo otwarcie mówiła dotąd ludziom we wsi o tym, co działo się między jej córką i mężem.<br />
- Sytuację wyjaśnią jednoznacznie wyniki badań genetycznych. Myślę, że będziemy nimi dysponować już w połowie października - dodaje prokurator.</p>
<p><b>Żałuje, ale nic nie zmieni</b><br />
Warunki, w jakich żyje rodzina, są nie najlepsze. Stary zaniedbany dom należał kiedyś do rodziców Teodora. Teraz mieszka tam 77-letni Teodor, jego żona, 44-letnia Magda i jej siedmioro dzieci. - Nie mieszkałam tu od początku. Trafiłam do tego domu, gdy miałam 12 lat. Wcześniej wychowywała mnie matka mojej mamy w zupełnie innej wsi. Tego, co się tu później działo przez tyle lat, bardzo żałuję, ale czasu nie odwrócę - mówi ze łzami w oczach Magda.<br />
Najstarsze dzieci znają prawdę, ale nigdy o nic nie pytały. O tym, że dziadek prawdopodobnie jest ich ojcem, w domu się nie rozmawia. - Młodsze nie są chyba tych spraw świadome. Nigdy o nic mnie nie pytały. Jeśli kiedyś dojdzie do takiej rozmowy, nie wiem, jak im to wytłumaczę. Nie myślałam jeszcze o tym. Teraz dla mnie najważniejsze jest to, żeby im było lepiej. Żeby nie miały takiego życia jak ja - mówi kobieta.</p>
<p><b>Potępiają i bronią</b><br />
Pracownicy GOPS i lokalna społeczność otwarcie potępiają relacje, jakie wiązały Teodora i Magdę. - Będą z tym żyć do końca, oni i ich dzieci. W środowisku są napiętnowani. Otoczenie po kryjomu się z nich podśmiewa. Każdy rozgłos w tej sprawie będzie dla nich kolejnym ciosem. Trzeba ich zostawić w spokoju, bo poprzez nagłośnienie tej sprawy oprócz niezdrowej sensacji niczego się nie osiągnie - twierdzą pracownicy GOPS.<br />
Z drugiej strony zastanawiają się, co by było, gdyby sprawa nabrała rozgłosu od razu, gdy Magda urodziła pierwsze dziecko, a miejscowe środowisko zaczęło plotkować na temat jej kazirodczego związku z ojcem. Może gdyby wówczas nie zaniechano wyjaśnienia tej sprawy, dziś konsekwencją poczynań Magdy i Teodora, na które przez lata było ciche przyzwolenie społeczne, nie byłoby aż siedmioro dzieci.<br />
Teraz, jak mówi sama Magda, czasu się nie odwróci, a dla dobra dzieci nic nie da się już zrobić. Chyba że badania genetyczne wykażą, że Magda nie jest biologicznym dzieckiem Teodora. - Myślę, że jednak jestem. Nigdy nikt mi nie sugerował, że może być inaczej - mówi ze smutkiem kobieta.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wstrząsająca relacja więzionej i gwałconej przez ojca]]></title>
<link>http://cowpolscepiszczy.wordpress.com/?p=269</link>
<pubDate>Tue, 09 Sep 2008 07:51:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>cowpolscepiszczy</dc:creator>
<guid>http://cowpolscepiszczy.pl.wordpress.com/2008/09/09/wstrzasajaca-relacja-wiezionej-i-gwalconej-przez-ojca/</guid>
<description><![CDATA[Alicja B. siedzi skulona na starej wersalce. Nerwowo pociera dłonie. W jej oczach widać strach. Od]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Alicja B. siedzi skulona na starej wersalce. Nerwowo pociera dłonie. W jej oczach widać strach. Odbija się w nich całe piekło, jakie przez sześć lat przeszła. Miałam piętnaście lat, kiedy tata zgwałcił mnie po raz pierwszy - zaczyna wstrząsającą opowieść.</p>
<p>Mieszkaliśmy w małej miejscowości Pasikurowice na Dolnym Śląsku: tata, mama Teresa i młodszy braciszek Janek. W domu nigdy się nie przelewało. Rodzice prowadzili jednak warsztat blacharsko-lakierniczy. Było co włożyć do garnka. - opowiada.</p>
<p>Jak skończyła gimnazjum, chciała się uczyć dalej. Ale ojciec miał wobec niej inne plany. Cały czas powtarzał jej, że należy do niego i że z nikim nie zamierza się nią dzielić. Alicja B. uchodziła za normalne dziecko. Chodziła do kościoła, widywano ją na festynach. Miała 14 lat, gdy nagle zniknęła z oczu sąsiadów. Pojawiała się czasem w obejściu, cicha i przygaszona, najczęściej w towarzystwie równie milczącej matki. Nikomu nawet nie przyszło do głowy, że obie skrywają mroczną tajemnicę.</p>
<p>Ojciec przyszedł do mojego pokoju. Powiedział mamie, że chce posłuchać ze mną muzyki. Zamknął za sobą drzwi. I stanął nade mną. Przestraszyłam się. A on wydał rozkaz. Rozbieraj się! Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Uśmiechałam się głupio. Z niedowierzaniem. Miałam nadzieję, że to żart. Bardzo głupi żart. Ale on chwycił mnie mocno za ręce. Rzucił na wersalkę. Uciskał łokciem moją szyję. Tak mocno, że nie mogłam oddychać. Drugą ręką zdarł ze mnie majtki. Zgwałcił. Bardzo bolało. Leciała mi krew - relacjonuje ofiara.</p>
<p>Zgwałcona opowiada dalej: brzydziłam się go. Brzydziłam się siebie... Kiedy zrobił swoje, powiedział, że jeśli komuś o tym opowiem, to zrobi mi jeszcze większą krzywdę. Nie pisnęłam nikomu ani słówkiem. Byłam przerażona. I zawstydzona. Ale on i tak po kilku dniach przyszedł do mojego pokoju. Zrobił mi to jeszcze raz. Tym razem groził, że jeśli puszczę parę z ust, zabije mnie, matkę i mojego młodszego braciszka.</p>
<p>Matka Teresa B. zauważyła, że coś jest nie tak, jak córka zaczęła dorastać. Podszczypywał ją, podskubywał. Dotykał tam, gdzie nie trzeba. A jak chciałam z nim o tym porozmawiać, to mówił: Mam do niej prawo! Jakby była jego rzeczą. I powiedział, że nikt tego nie zmieni. On się nikogo nie bał. Potem zauważyłam, że ok. 21-22 wchodzi do niej do pokoju. Niby muzyki posłuchać. Mówił, że ma prawo do odrobiny relaksu. To się zdarzało dwa razy na tydzień. Ja wtedy oglądałam telewizję - opowiada.</p>
<p>Kobieta zrobiła mężowi awanturę i straszyła rozwodem. Obiecała córce, że uciekną i będą bezpieczni, ale nic takiego się nie stało. Ojciec szybko zastraszył matkę, pobił ją. Wybił jej z głowy pomysł o rozwodzie. Od tamtej pory przychodził do mojego pokoju regularnie - opowiada ze łzami w oczach Alicja B. Dziewczyna zaszła w ciążę. Ojciec nawet się tym nie przejął. "Taka jest kolej rzeczy" - powiedział. Dalej mnie bił i gwałcił.</p>
<p>Starsze z dzieci urodziło się w 2005 roku we wrocławskim szpitalu. Dziewczyna miała wtedy zaledwie 18 lat. Dwa lata później na świat przyszło kolejne dziecko z kazirodczego związku z ojcem. Tym razem ofiara dewianta rodziła w szpitalu w Siemiatyczach. Za każdym razem wszystko przebiegało podobnie. Dziewczyna przyjeżdżała do szpitala w towarzystwie swojego ojca, rodziła, po czym najprawdopodobniej zmuszana przez oprawcę, porzucała dzieci w szpitalu, zrzekając się praw do opieki nad nimi.</p>
<p>Wstrząsające jest to, że babcia Alicji przyglądała się wszystkiemu i nie zdziwiło jej nawet, że wnuczka jest w ciąży. Z kim? Nie pytała. Wnuczka się czasem skarżyła, że coś jest nie tak, ale więcej nie mówiła. A skąd miała dzieci, to nie wiem - mówi Zofia B., matka potwora z Rzewuszki. Broni syna. Krzyś nie gwałcił swojej córki. To wszystko spisek mojej synowej - mówi z przekonaniem.</p>
<p>Alicja nawet próbowała się otruć. Potem rodzina wyprowadziła się do drewnianego domu na obrzeżach Grodziska pod Siemiatyczami. Tam Alicja poznała chłopaka. Jak dowiedział się o tym ojciec, wywiózł ją do Belgii. Dziewczyna relacjonuje ten koszmar: znowu mnie gwałcił, bił i głodził. Mówił, że muszę mu w naturze płacić za jedzenie. Po kilku dniach udało mi skontaktować się z Polakami mieszkającymi w Belgii. Pomogli mi uciec.</p>
<p>Tydzień temu gwałcona i więziona przez lata dziewczyna zgłosiła się na policję w Siemiatyczach. Towarzyszyła jej matka. W ciągu kilkugodzinnej rozmowy z policjantami opowiedziała o swoim dramacie. Policja natychmiast wszczęła śledztwo, niestety oprawca zaczął się ukrywać. Ostatecznie 45-latka zatrzymano w Siedlcach. Mężczyzna najprawdopodobniej chciał uciec do Włoch.</p>
<p>Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Siemiatyczach. Mężczyzna na trzy miesiące trafił do aresztu w Hajnówce. Postawiono mu zarzut wielokrotnego gwałtu. Odpowie także za groźby karalne i pozbawienie wolności. </p>
<p>wp.pl</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Katolik Zboczeniec Józef Fritzl]]></title>
<link>http://inicjacja.wordpress.com/?p=12</link>
<pubDate>Wed, 09 Jul 2008 15:58:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>El Mo</dc:creator>
<guid>http://inicjacja.pl.wordpress.com/2008/07/09/katolik-zboczeniec-jozef-fritzl/</guid>
<description><![CDATA[Sezon ogórkowy zaczyna się od opluwania mniejszości wyznaniowych od niebezpiecznych sekt, a tym o]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><strong>Sezon ogórkowy</strong> zaczyna się od opluwania mniejszości wyznaniowych od niebezpiecznych sekt, a tym opluwaniu specjalizuje się pewna sekta, która w całej historii była niebezpieczna i znana pod nazwą inkwizycja. Warto zobaczyć co robią członkowie tej sekty, która innych od sekt wyzywa, czym sobie robi wakacyjny sezon urlopowy od normalnego molestowania dzieci po cichu. Zastanówmy się dzisiaj, dlaczego austriacki <strong>katolik i elektryk </strong>zarazem<strong> Josef Fritzl</strong> urodzony 9 kwietnia 1935 roku w Amstetten w Austrii, przez 24 lata wykorzystywał seksualnie swą córkę Elisabeth, czego nie domyślali się nawet jego lokatorzy i rodzina,  a już tym bardziej parafia, gdzie bywał członkiem rady? <strong>Psychiatra sądowy</strong> Sigrun Rossmanith twierdzi, że miał on podwójną osobowość czyli był schizolem. W jednej był troskliwym dziadkiem, przynajmniej za takiego uchodził w oczach sąsiadów, parafian i najbliższych. W drugiej był potworem - codziennie schodził do piwnicy, w której więził córkę.</p>
<p style="text-align:justify;">Zboczony katolik Józef Fritzl gwałcił swoją córkę już gdy miała 11 lat życia,  a gdy stała się pełnoletnia zamknął w piwnicy, żeby się gwałcenie pedofilskie nie wydało. Sam jak miał 24 lata ożenił się z dziewczyną o imieniu Rosemarie mającą lat 17-cie, czyli apetyt na młódki i nielatki miał od wczesnej młodości. W 1967 roku zgwałcił i rozdziewiczył przy tym 24-letnią kobietę, za co odsiedział 18 miesięcy więzienia. Czy to demagogiczne pożądanie dziewicy w pewnej sekcie nie jest przypadkiem jakąś patologią? O dziwo córeczka próbowała uciec z domu około swej pełnoletności w 1983 roku i zamieszkać w Wiedniu, ale policja ją przymusowo odwiozła z powrotem do tatusia pedofila, a w "bujdy" o seksualnym molestowaniu przez ojca nie uwierzyła. Tatuś Fritzl zamknął za karę córeczkę w piwnicy i za karę robił jej kolejne katolickie pociechy. Ile polskich dzieci robi giganta na wakacje, żeby o przemocy i gwałceniu w swoim domu zapomnieć i od zboczonych rodziców odetchnąć?</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Józef Fritzl</strong> nie należy do wyjątków, bo pedofile, a już szczególnie księża i pastorzy pedofile bardzo dobrze umieją się kamuflować.  W ostatnich latach rozpoznaje się coraz więcej osób z wieloraką osobowością, co jest objawem tzw. dysocjacyjnego zaburzenia tożsamości, które do niedawna było rzadkością. To najbardziej zdumiewające zaburzenie psychiczne, wykrywane zarówno u gwałcicieli i morderców, jak też u artystów, naukowców i pisarzy. Może zboczeńcy liczą na współczucie z powodu choroby i nadzwyczajne złagodzenie kary jako <strong>niepoczytalni</strong>, chorzy psychicznie, ale jak to bywa, część psychiatrów <strong>nie uznaje istnienia rzekomej niepoczytalności</strong>, a czasowa pomroczność niejasna nie zwalnia od odpowiedzialności. Najbardziej za teorią istnienia rozdwojenia jaźni czyli schizofrenii i niepoczytalności obstaje hermetyczny klan tak zwanych psychiatrów sądowych, co jest zrozumiałe, bo z tak zdiagnozowanych pacjentów mają profity i państwowy garnuszek w więziennym oddziale psychiatrycznym, w Polsce to bodaj oddziały psychiatrii sądowej i ROPSy. Ale część większa psychiatrii na świecie uważa, że <strong>podwójna osobowość i świrowanie</strong> to jedynie linia obrony, jedna z możliwych jak każda inna. Dobra dla bogatszych spryciarzy, także w katolickiej Austrii, gdzie pedofilia katolicka kwitnie, a księży i biskupów uwikłanych całe mnóstwo, to i parafianin zwykły z rady nikogo nie dziwi.</p>
<p style="text-align:justify;">Zdaniem obrońców <strong>katolickiego pedofila</strong> Josefa Fritzla był on rzekomo jak Dr Jekyll i Mr Hyde  z powieści i rzekomo w różnych proporcjach mogą tkwić w każdym z nas takie odmienne natury. W zależności od doświadczeń i sytuacji zachowujemy się wielkodusznie lub zamieniamy się w potworów, szczególnie po naćpaniu lub napiciu albo po wnerwieniu ponad granice wytrzymałości. Czy tak działo się z Josefem Fritzlem, że podwójna osobowość rozwinęła się u niego pod wpływem traumatycznych wspomnień z dzieciństwa, bo był wychowywany jedynie przez surową matkę, która nieustannie wykrzykiwała, że jest „złym chłopakiem", i codziennie go biła? Jak wspomina kuzynka Josefa Fritzla, ciało małego Josefa często było granatowe od siniaków, bo mamusia była katoliczka sadystka i pijaczka, i brutalnie znęcała się nad synkiem za to, że nie urodził się dziewczynką i nie chce nosić spódniczek.</p>
<p style="text-align:justify;">Czyli sezon ogórkowy dobrze się zaczął, tylko sekta katolicka zapomina jakoś tak parszywie przy Józku Fritzlu, imienniku Glempa, a jakże także Józefa wpisywać <strong>przynależności wyznaniowej</strong>, co jest bałamuceniem całego Narodu Polskiego i bestialskim urąganiem całemu społeczeństwu i jego inteligencji, a podejrzewam, że jest to cenzura watykańskiego okupanta naszych sumień w mediach. Bo <strong>Józek Fritzl</strong> z Austrii to nie tylko pedofilski potwór i zły ojciec, ale nade wszystko <strong>dobry katolik </strong>i <strong>porządny parafianin</strong> od poczęcia, tak, bo mamusia jego do kościoła katolickiego a jakże regularnie uczęszczała podobnie jak on sam. Co by to było w mediach, gdyby jakiś buddysta, żyd albo Świadek Jehowy czy jakiś "komuszek" tak zwany z SLD takiego czynu dokonał jak Josef Fritzl, żarliwy <strong>prorodzinny katolik</strong> tradycyjny z krwi i kości. Czyż nie wołano by w sezonie ogórkowym, żeby zamknąć taką niebezpieczną sektę i sekt zakazać? A jakoś na serwisach oszołomów antysektowych nie widzę nawoływań do zlikwidowania niebezpiecznej i terrorystycznej sekty, która własne dzieci więzi latami w lochach w przydomowej piwnicy i jeszcze gwałci swoje córki od dziecka robiąc im tak zwane bękarty z kazirodzkiego czyli przestępczego spółkowania. Może to dlatego, że pedofil swój, a dzieci z gwałtu poczęte z własną córka to wewnętrzna sprawa katolickiej sekty, bo córka też katoliczka, i wara nam obywatelom od seksualnych ekscesów w jakiejś tam pedofilią obłąkanej katolickiej sekcie? Już widzę jak w sprawach wyznania milczą media, gdyby taki pedofil jak Józef Fritzl był świadkiem Jehowy albo Scjentologiem, co by to się działo w mediach, jakie wywiady z ofiarami takiej sekty by zaaranżowano jako publicznie mordercze dla takiej mniejszości widowisko, niczym igrzyska z gladiatorami...</p>
<p style="text-align:justify;">A tu nic o wyznaniu <strong>największego zboczeńca</strong> ujawnionego przez ostatnie lata, bo katolicki Juliusz Paetz dymał ale kleryków, no to co się czepiają, że niby dorośli ludzie, tylko taki homoseksualny romansik, że za dupkę z arcybiskupem się tam egzaminy zaliczało w Poznaniu. A jak nic o wyznaniu pedofila w Austrii, gdzie jeno katolicyzm i to bardziej katolicki czyli tradycyjny panuje, to jak nic musiał być Fritzl członkiem sekty katolickiej i dlatego media pomijają przy zboczku wyznanie, bo księdzem to nie jest. Chyba każdy przyzna, że jak na członka niebezpiecznej sekty, to Józef Fritzl jest wyjątkowo podłym kutasem, bez obrazy, brakuje nawet słów wulgarnych, żeby to bydlę opisać jak należy, ale katolik jako epitet negatywny bardzo tu pasuje, no może katol, czy tam katoliciarz, albo katozboczek.</p>
<p style="text-align:justify;">Znany z zamiłowania do demagogicznego bronienia swoich <strong>nazistowskich dewiantów</strong> serwis prawica.net i inne podobne, poszedł dalej i na wszelki wypadek próbuje zrobić z Józefa Fritzla żyda, acz niestety jest to mało realistycznym bublem ogórkowym mającym zamazać tę rzeczywistą wyznawaną wiarę religijną, o której chore umysłowo na polityczną poprawność media wolą przemilczeć. Mieszkańcy Amsteetten tamtejsi katolicy i współparafianie Fritzla czują się zakłopotani i zdegustowani, dopytują czy spowiednik starego zboczeńca seksualnego przypadkiem nie wiedzieli coś o jego wybrykach a i czy może jakiś ksiądz nie poświęcił tego przybytku lub nie korzystał z uroków i wdzięków kazirodzko gwałconej córeczki zboka. Nie byłoby to zapewne miłe dla katolicyzmu nad którym odium pedofilskiej sekty zawisło od początku lat 90-tych XX wieku, bo uparte i krnąbne "dzieci Indygo", jak nazywane jest pokolenie zrodzone po 1978 roku, jakoś nie chce milczeć w sprawie dokonywanych przez katolickich i chrześcijańskich duchownych pospołu pedofilskich gwałtów, molestowań i zboczonych orgii, tak homo jak i hetero.</p>
<p style="text-align:justify;">To nowe, wzrastające pokolenie jest bardzo <strong>dzielne</strong> i wręcz <strong>bohaterskie</strong> w walce ze znanym dobrze od X-XI wieku zboczeniem mniszków i kleszków. To nowe pokolenie jest nadzieją dla świata, dla lepszego świata, kiedy stary cuchnący katolicką pedofilią porządek światowy legnie w gruzach. Tego życzę Polsce, żeby ujawniła swych wszystkich Józefów i Fritzlów, bo jednak sporo jest w Polsce zaginionych i nigdy nie odnalezionych dzieci. Niektóre gniją zakopane w okolicznym bagnie inne może w jakiejś domowej kapliczce w piwnicy, która jest kapliczką katolickiej, rodzinnej wersji seksu, jednak jakoś już nieakceptowanej społecznie. Chociaż jeszcze 30 lat temu, nawet za PRL pod naciskiem Kościoła katolickiego mawiali prokuratorzy, że co w rodzinie to nie należy się mieszać, bo rodzina należy do kościoła katolickiego, a dopiero <strong>obywatelem się jest</strong> jak wyjdzie się z domu na ulice czy do fabryki to do państwa się należy.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Pedofilia</strong> ala Józef Fritzel jak wynika z opowiadań moich rodziców kwitła w okresie międzywojennym za wodza Piłsudskiego, będąc normą katolicką, a jak się <strong>tatuś wyspowiadał z dymania córeczki księdzu</strong>, to się i z księdzem musiał swoją córeczką podzielić, rzecz oczywista, no chyba że szantrapą była albo już syfillus miała. Taki był los tamtych dymanych domowymi sposobami pokoleń, to i nic dziwnego, że wybuchły <strong>dwie wojny światowe</strong> oraz <strong>grypa hiszpanka</strong>, bo grypa to jak najlepsza wymówka dla każdej córeczki, żeby ją tatuś katolik gorliwy Josef Fritzl z jakiegoś Amsteetten nie dymał trzymając za to jeszcze w piwnicy. A katolicy lubili swe ofiary trzymać w lochach inkwizycji i gwałcić.</p>
<p style="text-align:justify;">I to na razie tyle z wycieczki do Amsteetten oraz rozmów z tamtejszymi ludźmi i parafianami, chociaż zamierzam wrócić do tematu, bo to bardzo ciekawe, jak katolicka konserwa religijna generuje takie najpodlejsze katolickie patologie życia rodzinnego, przy których <strong>pedofilska miłość do zygoty i płodów</strong> powodująca <strong>mordowanie ginekologów</strong> i <strong>terroryzowanie zgwałconych</strong> małolatek przymusem noszenia ciąży z gwałtu w wypadku pedofilskich obrońców życia jest tylko delikatnym zboczonkiem. A swoją drogą, to jak ci ludzie, w których tam Chrystus w każdej komunii i modlitwie żyje tak mogą? Przypominam tej netowej kato-prawicy, że Fritzl całe życie w Austrii spędził, a jako Austriaka bez żydowskich genów Holocaust go nie pochłonął, nie był żydem ani Żydem, ani gestapowcem, bo jak Hitler zrobił kaput w 1945 roku, to mały Fritzl Józef miał zaledwie 10 latek, ale nie wiadomo o czym marzył jak chadzał na religię, do komunii, bierzmowania i jak brał później katolicki ślub.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Film o księdzu pewnym]]></title>
<link>http://rycerzepokalanej.wordpress.com/?p=23</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 12:09:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>sarpedon</dc:creator>
<guid>http://rycerzepokalanej.pl.wordpress.com/2008/06/19/film-o-ksiedzu-pewnym/</guid>
<description><![CDATA[
&#8220;Słynny kontrowersyjno-skandalizujący dramat psychologiczny. Historia młodego duchownego, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://gfx.filmweb.pl/po/08/17/30817/6928234.3.jpg?l=1185190085000" alt="" width="150" height="200" /></p>
<p>"Słynny kontrowersyjno-skandalizujący dramat psychologiczny. Historia młodego duchownego, który przybywa do plebanii w ubogiej dzielnicy Liverpoolu i popada w konflikt z miejscowym proboszczem. Obaj mężczyźni nie są wzorem cnót - jeden ma lewicowe poglądy i sypia z gospodynią, drugi jest homoseksualistą i chodzi na "podryw" do gejowskich klubów - jednak bardzo przejmują się losem swoich parafian i starają się, aby polepszyć ich życie. Nagroda dla najlepszego filmu na festiwalu w Edynburgu. Nagroda FIPRESCI (Stowarzyszenie Międzynarodowej Krytyki Filmowej) na festiwalu w Berlinie."</p>
<p style="text-align:right;"><em>filmweb</em></p>
<p style="text-align:left;">Odrobina tak szumnie zapowiadanej i niecierpliwie oczekiwanej kultury na naszym blogu! Dramat psychologiczny Antonii Bird z 1994 roku mogę zachwalać rękami i nogami. Film mocny, dosadny i dobrze zrobiony. Wbrew temu co mógłby sugerować powyższy opis z filmwebu nie jest to kolejna antyklerykalna laurka, nie jest to również (czego zapewne domyśliliście się) lampionik ku chwale biednego i wiecznie utrudzonego kleru. Film obiektywny i dobrze wyważony, przynajmniej moim skromnym zdaniem. Naturalizm (także w scenach "zakazanej" miłości), obiektywizm i kawał świetnej roboty mało znanej reżyserki. Polecam bez wahania.</p>
<p style="text-align:right;"><em><strong>sarpedon</strong></em></p>
<p style="text-align:left;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sto lat samotności]]></title>
<link>http://dobraksiazka.wordpress.com/?p=126</link>
<pubDate>Wed, 13 Feb 2008 20:08:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>Yves P.</dc:creator>
<guid>http://dobraksiazka.pl.wordpress.com/2008/02/13/sto-lat-samotnosci/</guid>
<description><![CDATA[Sto lat samotności
Autor: Gabriel Garcia Marquez
 Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcii]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Sto lat samotności</strong><br />
<em>Autor: Gabriel Garcia Marquez</em></p>
<p><img src='http://dobraksiazka.wordpress.com/files/2008/02/sto-lat-samotnosci.jpg' alt='Sto lat samotności' style='margin-right:10px;' /> Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcii Marqueza. Dzięki swym dziadkom znał historię Macondo i dzieje rodziny Buendia, prześladowanej fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jako zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował aż dwudziestu lat, by wreszcie spisać te rodzinne opowieści z całym dobrodziejstwem i przekleństwem odniesień biblijnych, baśniowych, literackich, politycznych; uświadomił nam, że "plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi". <a href="http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=131054&#38;idp=356" rel="nofollow">Dalej &#187;</a></p>
<p>PS. Być może zainteresuje ciebie także <a href="http://dobraksiazka.wordpress.com/2008/01/29/strach/">Strach</a> - książka Jana T. Grossa.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
