<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>kaczor-donald &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/kaczor-donald/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "kaczor-donald"</description>
	<pubDate>Sun, 07 Sep 2008 09:46:30 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Jestem pilotem! ]]></title>
<link>http://apiliszek.wordpress.com/?p=37</link>
<pubDate>Thu, 08 May 2008 17:59:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>apiliszek</dc:creator>
<guid>http://apiliszek.wordpress.com/?p=37</guid>
<description><![CDATA[Jakiś czas temu kupiłam sobie samolot. Nie pasażerski, nie metalowy, nie duży i nie drogi (tu NI]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu kupiłam sobie samolot. Nie pasażerski, nie metalowy, nie duży i nie drogi (tu NIE ma błędów...). Wręcz przeciwnie: zrobiony z pianki, malutki i tani (1,50 zł). Wypatrzyłam go w sklepie z zabawkami i... musiałam mieć! Przez chwilę poczułam się jak dziecko, bo takie samoloty pamiętam z czasów, kiedy miałam nie więcej niż 9 lat. Może jakieś radosne, podświadome wspomnienie sprawiło, że tak gwałtowanie zareagowałam na jego widok. A może nie. Możliwe, że to właśnie brak spełnienia z dzieciństwa przyczynił się do mojego stanu. Nie wiem. Ciężko jest mi to oceniać, bo... bo tak. Tak jest i koniec. (Wydaje mi się, że niekiedy uzasadnienie jest niepotrzebne.)<br />
Samolotem bawię się praktycznie codziennie od tygodnia. Rzucam samolot... a on leci! Powycinałam wspaniałe stery i naprawdę działają! Kiedy lotki na ogonie zegnę w dół, samolot nie chce lecieć do góry, tylko do dołu! A gdy prawą lotkę zegnę, a lewej nie, samolot skręca! Poza tym cały pokryty jest pięknymi malunkami (moja mama powiedziała, że są zwykłe... Ja jej dam zwykłe!).<br />
Wybiegam na podwórko, samolot wyrzucony pod wiatr zmaga się z tym tyranem. Już, już miał wygrać bitwę, ale został zniszczony i spada. Łapię go i ponownie pobudzam do lotu. Tym razem zostaje uniesiony przez jakiś nieprzewidziany prąd powietrzny. Przez dłuższą chwilę szybuje w powietrzu, i choć tak upojne są te chwile to przerywa je nagłe lądowanie. Nie tylko nagłe. Również nieudane. Zdecydowanie. Samolot uderza dziobem w ziemię. Ehhh... Potrzebna naprawa! - krzyczy pilot do mechanika w mojej wyobraźni. Ten zbiera ekipę, oglądają razem maszynę. Po chwili pełnej napięcia słyszę orzeczenie: "Nic poważnego. Tylko śmigło trzeba podregulować". Regulacja przebiega pomyślnie i znów śmigam w przestworzach...</p>
<p>Na początku tego roku stwierdziłam, że dorosłam (w końcu liceum i te sprawy). W ramach dorastania wróciłam do czytania Kaczora Donalda. Tym razem jednak, wypożyczam MegaGiganty i Giganty z biblioteki publicznej (co wskazuje na moją dojrzałość ekonomiczną).<br />
Myślę, że dorosłość nie oznacza braku dziecinności. Myślę, że dorosłość to umiejętność ponownego odkrycia w sobie dziecka. Tak myślę... Nic więcej.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cudowne dzieciństwo.]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2008/02/23/cudowne-dziecinstwo/</link>
<pubDate>Sat, 23 Feb 2008 20:19:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2008/02/23/cudowne-dziecinstwo/</guid>
<description><![CDATA[Ilu z was pamięta swoje dzieciństwo, które wydaje się, że było nie tak dawno a jednak skończy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ilu z was pamięta swoje dzieciństwo, które wydaje się, że było nie tak dawno a jednak skończyło się wiele, wiele lat temu. <!--more-->Czy nie ogarnia Was nostalgia za tymi czasami? W których nie mieliśmy tyle luksusów jak dzieci dorastające w dzisiejszych czasach, ale jednak było nam dobrze.</p>
<p>Dorastałem w czasach, w których nawet nie mogłem pomarzyć o komputerze a Internet był czymś, o czym mogłem tylko usłyszeć od starszych kolegów, z którymi grałem w piłkę. Świat kręcił się wolniej, ludzie nie mieli takich zmartwień jak dzisiaj, życie było bajecznie proste, dorośli wiedzieli, że mają jakiś wybór, jeśli stracą prace i nie będzie to koniec świata dla nikogo.</p>
<p>Nie było alergii na kurz, na trawę ile razy każdy z nas nażarł się piasku podczas zapasów w piaskownicy, ile razy jedliśmy niemyte owoce z drzew, ile raz przewracaliśmy się obcierając kolana, ręce i łokcie i nigdy nie dostawaliśmy żadnych zakażeń, skakaliśmy po drzewach, bujaliśmy się na linach robionych z węży strażackich, żaden z nas nie miał dysleksji, adhd i nie chodził do psychologa. Po meczach, najczęściej na jedną bramkę piliśmy całą drużyną z jednej butelki wodę nalaną z kranu w piwnicy albo od ludzi, których prosiło się żeby zrzucili nam z okna, czasy oranżady po 50 gr. w zwrotnych szklanych butelkach. Wracaliśmy ze szkoły i od razu szliśmy na dwór pograć w piłkę, chowanego do późnej godziny, złodziei i policjantów, podchody, murarza czy wiele innych. Bawiliśmy się w domach u siebie na zmiany, jeśli kogoś nie zaproszono to wypłakał się, było mu smutno i na drugi dzień normalnie się bawiliśmy. W wiosnę graliśmy całymi dniami w piłkę na boisku, którego już nie ma, a na środku, którego rosły drzewa, każdy znał skład swojego ulubionego klubu i zawsze udawał, że jest swoim ulubionym zawodnikiem, wbiegaliśmy na boisko witaliśmy się oficjalnie, potem ustawialiśmy się do udawanego zdjęcia i graliśmy, w lato chodziliśmy na basen, byliśmy wrzucani do głębokiej wody przez starszych chłopaków i uczyliśmy się szybko pływać, nikt nikogo nie pozywał do sądu za to, w zimę zjeżdżaliśmy do późnego wieczora z górek na sankach, kartonach…, czym się tylko dało. Nie było nam straszne śnieg, deszcz ani mróz. Skakaliśmy z metalowych huśtawek w dal i rysowaliśmy linie – kto dalej.</p>
<p>Budowaliśmy łuki, proce i "paciuloki" z butelek i obciętych palców gumowych rękawiczek. Mieliśmy "bazy", pamiętny bieg z kanapą przez powstającą autostradę. Skracanie sobie drogi przez nasyp gliny i pomoc kolegi, który uratował mi życie, kiedy nasyp zaczął się zapadać pode mną.</p>
<p>Przeżywaliśmy pierwszą miłość do koleżanek z klasy, każdy wyglądał tak jak wyglądał i nie zmieniał tego, nikt nie miał niesamowicie oryginalnych i modnych ubrań. Większość miała "złote myśli", do których wpisywały się koleżanki i koledzy. Dziewczyny zawsze uczyły się lepiej od chłopaków. W szkole siedzieliśmy do południa i nosiliśmy ogromne plecaki, za których nie było nas prawie widać. Na przerwach skakaliśmy z koleżankami w gumę, nawet, jeśli robiliśmy za słupy trzymające gumę. Zabieraliśmy koleżankom spinki i opaski do włosów, ot takie zaloty szczeniackie.</p>
<p>Kto miał telewizor i wideo zapraszał kolegów na oglądanie kreskówek z kaset najczęściej transformersów, albo kablówkę i Cartoon Network po angielsku. Dla każdego idolem była Tygrysia Maska i Daimos, każdy chciał strzelać do bramki jak Tsubasa i każdy chciał się bawić w Drużynę A. Niedorobiona Matplaneta. Każdy miał kaseciaka w domu. Późniejsze czasy żółtych dyskietek i pegazusa. Kiedy kupiłeś sobie nową zabawkę koledzy na drugi dzień mieli takie same.</p>
<p>Zawsze mogłeś wyjść z kolegami do parku, nie martwiłeś się, że ktoś Cię zabije, pobije, okradnie.</p>
<p>Nie było dewiacji, każdy był normalny.</p>
<p>Lubiliśmy oranżady w proszku pakowane w małych torebkach i lizaki, pączki, ciastka i ciasta z prawdziwym cukrem i na prawdziwym maśle, gumy Kaczora Donalda i gumy Turbo. Bułki były takie pyszne. Jedliśmy na dworze brudnymi rękami kanapki, które mamy nam zrobiły w domu.</p>
<p>Tendencja do utrwalania starych wspomnień jest, pamiętam tylko miłe chwile, albo te złe chwile, które zakończyły się szczęśliwie. Możliwe, że wspomnienia z mojego dzieciństwa w teraźniejszym świecie są mdłe i nudne jak flaki z olejem, ale czy nie byliśmy <b>szczęśliwi</b>?</p>
<p>Polecam: http://docs.google.com/EmbedSlideshow?docid=dftgr74_25fs46kfgw</p>
<p>Prezentacja: <a href="http://mojstary.wordpress.com/files/2008/02/tacy_bylismy.pps" title="Tacy byliśmy">Tacy byliśmy</a></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
