<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>jestem-legenda &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/jestem-legenda/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "jestem-legenda"</description>
	<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 09:06:58 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[There's a heaven above you baby...]]></title>
<link>http://brzozaw.wordpress.com/?p=26</link>
<pubDate>Mon, 28 Jan 2008 17:10:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>brzozaw</dc:creator>
<guid>http://brzozaw.wordpress.com/?p=26</guid>
<description><![CDATA[
Welcome to the jungle
Watch it bring you to your shun n,n,n,n,,n,n,,n,n,n,,n,n,,n knees, knees
Pomy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img177.imageshack.us/img177/6527/guuum3.jpg" border="0" alt="" width="363" height="191" align="middle" /></p>
<p align="left">Welcome to the jungle<br />
Watch it bring you to your shun n,n,n,n,,n,n,,n,n,n,,n,n,,n knees, knees</p>
<p>Pomyślałem że o czymś napiszę, bo Sabat nie ma o czym czytać ;) A więc rozpocznę tym że, „cierpię” na straszliwie przyjemną chorobę zwaną Guns n’ Roses :] Ale najpierw poprowadzę monolog odnośnie filmów ;) W miniony weekend oglądałem dwa filmy!</p>
<p>Pierwszy był przereklamowany, badziewny, totalnie spierdolony, katastrofalnie nudny - film pt. „Jestem Legendą”. Legendą nonsensu jest to coś. Strata półtora godziny, na jakiś gniot którego bym w życiu nie wypuścił nawet na vhs, nie mówiąc o kinie… Wyobraźmy sobie następującą scenę; 98% cywilizacji ludzkiej zabija wirus(lek na raka), unoszący się w powietrzu. Cały Nowy York jest po prostu wymarły. Ale nagle taki jeden pan – Will Smith żyje Oo. „żył dlatego że pił Actimel”(jak stwierdził użytkownik forum acmilan.pl). Totalny nonsens i debilizm. Zakończenie jest katastrofalnie przewidywalne – mr. Will po latach prób tworzy szczepionkę na wirusa, daje ją kobiecie(bo nie ma super bohatera bez laski ;]). A sam ginie wskakując w tłum zombie z granatem…żal… Czy gdzieś już tego nie widzieliśmy? DNOOOO. Ja rozumiem że komuś ten film mógł się spodobać i powie: „o gustach się nie dyskutuje”. Ale ten film bezlitośnie ukazuje w jakim dole jest teraz przemysł filmowy(nawet komedie romantyczne nie mają już tego czegoś – jedyne czego nie da się przewidzieć to tego, kiedy „para” pójdzie do łóżka… :/). Żeby obejrzeć ciekawą produkcję trzeba się cofnąć 20 lat wstecz :) lecz o tym zaraz. Jedyną ciekawą rzeczą były naprawdę dobre efekty specjalne. Ale czy wystarczy dobry obraz żeby film odniósł sukces? :( I tak mi się przy okazji przypomniało, jak na początku stycznia oglądałem cudowną „Arizona Dream”(rok 1993…).</p>
<p>A teraz o(najbardziej niedocenionym) filmie który mnie rozwalił i aktorze który pokazał wielkość. „Człowiek z blizną” - Briana De Palmy. Lubisz Ojca Chrzestnego? Pokochasz Scarface ;) Dzieło opowiada o Tonym Montanie(Al. Pacino), człowieku(emigrancie z Kuby do USA) który postanawia(a raczej jest zmuszony – z powodu małych zarobków) zostać mafiozo. Razem z przyjacielem wspinają się coraz wyżej i więcej Wam nie powiem. Bez wątpienia Tony jest bezlitosnym, honorowym skurwielem – ale jest w tym świetny! Lubisz czarne charaktery? Montana zagrany przez Pacino jest w ścisłej czołówce ;) „Nie nazywaj mnie pomywaczem, bo skopię ci dupę!” – tylko ten człowiek potrafi  się tak odezwać do kolesia z bronią ;)Jeśli kiedyś będziecie mieli zamiar obejrzeć, to tylko i wyłącznie z napisami. Lektor pieprzy ten film do kanału. Obraz miał premierę w 1983 roku. Wiekowy, lecz świetny i niesamowicie wciągający. Po obejrzeniu marzyłem o tym żeby ktoś wymazał mi pamięć, tak abym mógł zachwycać się znowu.</p>
<p>Tony, Don’t Cry ;] teraz coś o muzyce. Pink Floyd ostatnio trochę z boku. Oasis było przez poprzedni tydzień(teraz zazwyczaj do snu i wieczorkami :)) A „odrodzenie” przechodzi u mnie GnR. Wystarczyło dorwać pierwsze dvd „Use Your Ilussion” ,żeby spłynąć z wodospadem Axla. Don’t Cry właśnie sobie leci :) Świetny Slash grający Theme z Godfathera na gitarze. Znając życie, Gunsi przejdą mi za dwa tygodnie ;] ale jedno muszę przyznać. Pisać to mi się chce bardzo – komu zrobić pracę magisterską? xDDDD</p>
<p>Akcje dzisiaj w Intermarche fajne były ;) m In. „koszyk wielkich zakupowiczów” czy „jakie dorodne ciastka” ;). Pozdrowienia także dla pewnej pani która „nie ma w domu lustra” czy „popatrz w lustro” . Już dokładnie nie pamiętam :D I pamiętajcie – jeśli nie chcesz być jak pies – wnet na siebie ubierz DRES” A wiecie jak niektórzy mówią na Tokio hotel? JAPAN BOOORDEL xDDDD</p>
<p>A na koniec to dam, specjalnie dla pewnej pijaczki win, co się uczy z historii(o Stalinie, o Leninie pewnie też) xDDDDDD<br />
Wersję Don’t Cry’a właśnie z Tokio 92(czyli UYI) bo chyba jej się spodobało ]:-&#62; &#38; jedno z moich ulubionych ujęć :)</p>
<p align="left"><img src="http://img352.imageshack.us/img352/1532/vlcsnap260280ug4.jpg" border="0" alt="" /></p>
<p align="left"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/OiJJv8vcze8'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/OiJJv8vcze8&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p align="left">sorry za literówki.</p>
<p align="left">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Richard Matheson - I am Legend]]></title>
<link>http://grz3chu.wordpress.com/?p=71</link>
<pubDate>Sat, 26 Jan 2008 12:43:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>grz3chu</dc:creator>
<guid>http://grz3chu.wordpress.com/?p=71</guid>
<description><![CDATA[Gdyby nie urywek trailera filmu, który zobaczyłem przez przypadek w TV, nigdy bym pewnie się nie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Gdyby nie urywek trailera filmu, który zobaczyłem przez przypadek w TV, nigdy bym pewnie się nie dowiedział o tym filmie. Tak samo, gdybym nie obejrzał tego kiepskiego filmu, to nie zabrałbym się za rewelacyjną książkę o wampirach, napisaną w latach pięćdziesiątych.</p>
<p>Robert Neville jest prawdopodobnie jedynym przedstawicielem ludzkiej rasy, nie zarażony chorobą jaka dotknęła cały świat. Choroba ta spowodowała, że ludzie zamienili się w złaknione świeżej krwi wampiry. TE wampiry,  obawiające się promieni słonecznych, te wampiry złaknione krwi, za dnia bezbronne, śpiące w mroku, mające wstręt do czosnku i przedmiotów wiary jak krzyże, te wampiry, których Neville zakańcza ich żywot wbijając kołek wprost w serce.</p>
<p>Książka ukazuje zwykłe dni Nevilla, w tej szarej, przygnębiającej rzeczywistości. Dowiadujemy się wiele o jego przeszłości (cholernie mocny wątek) i o istocie choroby.  Wiemy np. że Neville musiał spalić doszczętnie każdy sąsiadujący z nim dom, aby tamci nie przeskakiwali na jego dach. A właśnie, nie wiecie pewnie o tym, że wszystkie wampiry (niegdyś jego sąsiedzi) wiedzą o Nevillu, wiedzą gdzie mieszka i ukryci w cieniu pobliskich domów, obserwują go za dnia i czekają aż popełni błąd.  Co noc przychodzą grupami pod jego dom i nawołują, aby wyszedł z domu, jęczą, wyją, kobiety wykonują obelżywe gesty, jakby zachęcające Nevilla do wyjścia.</p>
<p>Książka głęboko przedstawia psychikę głównego bohatera, który opijając się do nieprzytomnośc, co wieczór stara się zapominać o świecie. Można go nazwać Robinsonem Crusoe, i tak jak on ma swojego Piętaszka - w tej roli pies, którego wątek jest zupełnie inny jak w filmie, ale tak samo ważny dla bohatera.</p>
<p>Nie raz Robert będzie się poddawać, po czym znowu podniesie się z dołu i zacznie szukać odpowiedzi na pytania dotyczące choroby. Aż w końcu pojawi się nadzieja, która doprowadzi go do zguby.</p>
<p>Jest to naprawdę rewelacyjna książka z kapitalnym, zapadającym w pamięć  zakończeniem, które tak bardzo chciałbym Wam zdradzić, ale no nie mogę ;)</p>
<p>Jednak prawdziwą rekomendacją książki jest to, iż m.in. Stephen King i John Romero czerpali z niej inspiracje i to, ze przyczyniła się do rozwoju tego typu horrorów w m.in. filmie.</p>
<ul>
<li>Ocena książki 10\10</li>
<li>Ocena filmu 6\10 (choć po przeczytaniu dałbym 4\10)</li>
<li>Ocena filmu jako adaptacja książki 2\10</li>
</ul>
<div style="text-align:center;"><img src="http://img.photobucket.com/albums/v477/Grek/blog/031286504X01LZZZZZZZ.gif" /></div>
<p>Co mam do filmu ?</p>
<p>Przede wszystkim to powinien być mini serial (coś z 13 odcinków), bo film nawet nie liznął przeszłości bohatera, (gdzie siedzi główny, mocny wątek książki) skracając go do 3 minut, w którym w biegu dowiadujemy się o tym kim był i co to za choroba...ehh...</p>
<p>Później mamy słabo nakreślonego bohatera. Twórcy myśleli, że luzackie gadki do manekinów i wyrecytowanie z pamięci tekstu do Shreka załatwi sprawę samotności bohatera...żal jak to się teraz mówi :) W ogóle Smith słabo świrował, ale jak na aktora grającego w filmach typu Bad Boys to i tak dobrze.</p>
<p>O nieśmiertelnej parze jaką stanowiła matka z dzieckiem nie wspomnę, a właściwie już to zrobiłem :/ No i o jej nieznajomości Boba Marleya...</p>
<p>Głupawe zakończenie. Zastanawia mnie co to dało Nevillowi i po co tak głupio zginął zamiast uciec z "nieśmiertelną parą" ?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kino]]></title>
<link>http://tommalla.wordpress.com/2008/01/23/kino/</link>
<pubDate>Wed, 23 Jan 2008 22:31:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>Tommalla</dc:creator>
<guid>http://tommalla.wordpress.com/2008/01/23/kino/</guid>
<description><![CDATA[Byłem dziś w kinie na &#8220;Elizabeth: Złoty Wiek&#8221; i &#8220;Jestem Legendą&#8221;. Zdecyd]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Byłem dziś w kinie na "Elizabeth: Złoty Wiek" i "Jestem Legendą". Zdecydowałem się napisać coś-niecoś o filmach i wypadzie. Ostrzegam, mogą pojawić się spoilery, mimo że będę ich unikał.</p>
<p>Po ostrzał najpierw pójdzie Elizabeth... Cóż mogę o tej pani powiedzieć? A to, że była za gruba... Czy też zbyt napakowana - w krótkim (114 min) filmie upchnięto zbyt dużo wątków, przez co przy n-tym wątku miłosno-intrygowym, umysł zaczyna się wyłączać. Nie mniej jednak film przyjemny wizualnie, momentami z odrobiną humoru. Zdaje się jednak, jakby kończył się odrobinę za szybko.</p>
<p>Po Elizabeth przychodzi kolej na rolę W. Smitha (którego nawiasem mówiąc coraz bardziej lubię) w I Am Legend. Co można o niej powiedzieć? A no to, że była dobra. Reżyserzy postawili wszystko na jedną kartę imieniem Will, która grała główną rolę przez 99% filmu i przez jakieś 65% była jedyną postacią... uhm, jedynym człowiekiem ( :P ) którego widział widz. Will się postarał, nie powiem, ale sądzę, że stać go na ciut więcej. Sam pomysł stary jak świat - wirus zamieniający ludzi w zombie, opanowywujący cały świat. "Jestem Legendą" wyłamywał się tu trochę ze schematu gore, jaki prezentują sobą takie (po przemyśleniu) gnioty, jak Resident Evil, czy 28 Dni/Tygodni Później, gdyż stawiał bardziej na pokazanie psychiki ostatniego żywego człowieka, niż na straszenie widza. Prawie się udało. Pomysł fajny, lecz nie do końca dobrze wykorzystany. Czemu? Trudno właściwie znaleźć dokładną przyczynę. Wkurza strasznie fakt, że film kończy się właściwie "w środku". Akcja zaczyna się rozwijać i nagle ciach!, koniec filmu :/ . No ale trzeba przeboleć. A szkoda, bo fajny pomysł i super aktor. Na zakończenie jeszcze o jednym wielkim plusie filmu - strona wizualna. O ile zarażeni i jelenie mogły komuś nie przypaść do gustu, to  Nowy Jork powoli przekształcający się na powrót w dzicz był miodzio :) .</p>
<p>Reasumując - Filmy dobre, lecz nie idealne. Jeśli jednak szukamy dobrego kina, warto się przejść. Jeśli mamy do tego fajne towarzystwo, tym bardziej warto :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[To był weekend,]]></title>
<link>http://lekturki.wordpress.com/2008/01/14/to-byl-weekend/</link>
<pubDate>Mon, 14 Jan 2008 17:23:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>zosik</dc:creator>
<guid>http://lekturki.wordpress.com/2008/01/14/to-byl-weekend/</guid>
<description><![CDATA[Który nie sprzyjał czytelniczym podnietom. Przeczytałam najwyżej cztery strony. A szkoda, bo w k]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Który nie sprzyjał czytelniczym podnietom. Przeczytałam najwyżej cztery strony. A szkoda, bo w końcu trafiłam na <a href="http://www.znak.com.pl/book.php?id=1802" target="_blank">przyjemną lekturę</a>, która nie wzbudza we mnie odruchu ziewania.</p>
<p class="MsoNormal">Byłam za to w kinie. Na <a href="http://jestem.legenda.filmweb.pl/" target="_blank">„Jestem legendą"</a> i chyba najlepszym podsumowaniem tego wypadu będzie stwierdzenie, że dzięki uprzejmości zakładu pracy Lubego, nie wydaliśmy na bilety ani złotówki. Jak, w filmie bazującym na efektach specjalnych, można zrobić namalowane na płótnie tło? Jak??!!</p>
<p class="MsoNormal">Poza tym byli weekendowi goście, wieczorna partyjka scrabbli, posiedzenie na faji wodnej i spacer po zamglonym starym mieście. Miły weekend w sumie.</p>
<p class="MsoNormal">Z Lubym, w ramach dalszego wicia gniazdka, wybieramy się dziś do Ikea po <a href="http://www.ikea.com/PIAimages/21952_PE106931_S3.jpg" target="_blank">komodę</a>: przedmiot absolutnie pierwszej potrzeby, bo już toniemy w walających się wszędzie ciuchach. Poza tym powzięliśmy dwa postanowienia, które dla lepszego ugruntowania tu spiszę. Po pierwsze: odkładamy na wakacje. Po drugie: do końce lutego ja nie kupuje książek, Luby filmów. A zaoszczędzone pieniądze wydamy na przyjemności ciała i ducha. Na przykład <a href="http://www.buenavista.krakow.pl/" target="_blank">tu</a> (tak, przyznaję się, chodzi mi po głowie mojito).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[I am Legend - recenzja]]></title>
<link>http://grz3chu.wordpress.com/2008/01/12/i-am-legend-recenzja/</link>
<pubDate>Sat, 12 Jan 2008 16:00:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>grz3chu</dc:creator>
<guid>http://grz3chu.wordpress.com/2008/01/12/i-am-legend-recenzja/</guid>
<description><![CDATA[I am Legend (USA 2008)

reżyseria: Francis Lawrence
obsada: Will Smith
gatunek: s-f

Robert Neville]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b>I am Legend</b> (USA 2008)</p>
<ul>
<li>reżyseria: Francis Lawrence</li>
<li>obsada: Will Smith</li>
<li>gatunek: s-f</li>
</ul>
<p><i>Robert Neville (Will Smith) to genialny naukowiec, jednak nawet jemu nie udało się opanować straszliwego wirusa, którego nie można powstrzymać ani wyleczyć i który... został stworzony ludzką ręką. Neville, z niewiadomego powodu odporny na działanie wirusa, jest ostatnim żyjącym człowiekiem w mieście – kiedyś zwanym Nowym Jorkiem... – a być może nawet na świecie. Jednak nie jest sam. Otaczają go „Zarażeni” – ludzie, którzy na skutek epidemii zmienili się w mięsożernych mutantów zdolnych do funkcjonowania jedynie w ciemnościach, pożerających i zarażających wszystko i wszystkich na swojej drodze, pozbawionych wszelkich emocji i inteligencji. Ostatnie trzy lata Neville buszował po okolicy w poszukiwaniu pożywienia i zapasów, systematycznie wysyłał w eter wiadomości, wierząc, że dotrą one do innych ocalałych. Jednak Zarażeni cały czas czają się w mroku i czekają, aż zrobi jeden śmiertelny błąd. Będąc jedyną nadzieją ludzkości, Neville ma już tylko jeden cel: znaleźć sposób na odwrócenie działania wirusa. Chce do tego wykorzystać własną, odporną na chorobę krew, na którą jednak wciąż polują Zarażeni. Neville wie, że potwory mają nad nim przewagę, a jego czas nieubłaganie dobiega końca.<br />
Film oparty na powieści Richarda Mathesona.</i></p>
<p>Po obejrzeniu 28 Dni Później, cała otoczka I am Legend nie wydaje się taka niesamowita. Oba filmy wiele łączy: większość ludzi to zainfekowane bestie, odporni na chorobę ludzie zmuszeni są do ciągłej walki o przetrwanie, miasta są zdewastowane i wyludnione. Oczywiście nie ma mowy o tym, aby jeden film "zżynał" pomysły od drugiego. I am Legend jest oparty na książce z lat 50-tych i być może ekipa 28 Dni Później również wzięła sobie ten trudno dostępny u nas klasyk za źródło inspiracji.</p>
<p>Przez pierwszą część filmu obserwujemy codzienne, życie Nevilla. Widzimy jak musi zdobywać pożywienie, przyglądamy się jego zwykłym czynnością. Jest sam jak palec, no poza swoim psem - Sam i są to główni bohaterowie tego filmu. Pies odgrywa w filmie jak i w życiu głównego bohatera bardzo ważną rolę.</p>
<p>Akcja dzieje się w zniszczonym przez "zainfekowanych" Nowym Yorku i widać, że film miał większy budżet niż wspomniany wcześniej 28 Dni Później. Nie poskąpiono efektów specjalnych. Miasto wygląda jak po bombardowaniu (miasto w 28 Dni Później jest "tylko" wyludnione i puste), gdzieniegdzie wyrosły ogromne zarośla, na ulicach stoją pozastawiane w pośpiechu samochody, po obszarze całego miasta hasają sobie dzikie zwierzęta. Londyn w 28 Dniach Później wydawał mi się bardziej naturalny i realistyczny.</p>
<p>Codziennie wieczorem bohater barykaduje się w swoim domu, odcina się od świata na zewnątrz, idzie spać ze swoim psem i niezawodną fuzją (broń, jakby ktoś nie wiedział) i przysłuchuje się. Komu ? Czemu ? - Wampirom...o facjatach Golluma. Niezbyt ładnych, ale też ani trochę przerażających, czy też strasznych. Film nie jest horrorem, nie ma mowy o jakimkolwiek podskakiwaniu z fotela. Chociaż akcja w zupełnie ciemnym pomieszczeniu, do którego wbiega bohater za swoim niezbyt mądrym psem jest nawet, nawet... Brakuje mi w tym filmie takiej atmosfery, poczucia ciągłego zagrożenia, nastroju grozy.</p>
<p><b>SPOILERY: ON </b></p>
<p>Naprawdę głupim momentem w filmie jest to, że Nevilla, zawodowego żołnierza w pewnym momencie, w samym środku nocy, a jak wiadomo, wtedy ONE wychodzą,  ratuje z opresji ...matka z dzieckiem (!!) Bzdura ? No bzdura, a co Wy na to, że ta babka z synkiem od wielu dni i nocy (!!) podróżuje do jedynej, bezpiecznej, ludzkiej osady ? bez problemów, bez szwanku. Tak samo głupie jest to, jak przez nieuwagę Nevill dał się tak łatwo podejść wampirom (scena z manekinem).</p>
<p>W ostatnich dwudziestu minutach akcja pędzi na zabój, ku nieco rozczarowującemu końcowi, w którym znowu matce z dzieckiem nic się nie dzieje. Zabrakło pewnie czasu twórcom na dopracowanie tego i owego.<br />
<b>SPOILERY: OFF </b></p>
<p>Planowany jest sequel. Zazwyczaj drugie części zawsze są gorsze od pierwszych, a I am Legend  to film, który legendą raczej nie zostanie. Bardziej polecam 28 Days Later.</p>
<p align="center"><b>6\10 </b></p>
<p><img src="http://img.photobucket.com/albums/v477/Grek/blog/71822263.jpg" height="671" width="465" /></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
