<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>honoraria &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/honoraria/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "honoraria"</description>
	<pubDate>Sun, 07 Sep 2008 09:39:53 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Superstacja mnie rozśmieszyła]]></title>
<link>http://bogdan.wordpress.com/?p=707</link>
<pubDate>Fri, 18 Apr 2008 17:57:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>Bogdan Miś</dc:creator>
<guid>http://bogdan.wordpress.com/?p=707</guid>
<description><![CDATA[Zadzwoniła do mnie Superstacja. Miły damski - wyraźnie bardzo młody głos - powiedział, że maj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" style="float:left;margin-left:15px;margin-right:15px;" src="http://tbn0.google.com/images?q=tbn:vQTyT6GoEnr9mM:http://www.cyfraplus.pl/images/logotypy/superstacja.gif" alt="" width="82" height="82" />Zadzwoniła do mnie Superstacja. Miły damski - wyraźnie bardzo młody głos - powiedział, że <strong>mają dla mnie propozycję</strong>. Mianowicie chcieli, żebym poprowadził u nich na żywo przegląd prasy. - Trzeba być jakieś 10 minut przed ósmą, robimy godzinkę na żywo; co to dla pana - zaszczebiotała panienka. Wyraziłem zainteresowanie; nie powiem, propozycja zrobiła mi nawet pewną przyjemność: w końcu spędziłem w profesjonalnej telewizji około połowy dorosłego życia, uważam się w tej dziedzinie za coś w  rodzaju (zdezaktualizowanego...) zawodowca, jakieś tam nagrody w życiu za to podostawałem... No, było mi miło, że uznano, iż jeszcze się do czegoś nadaję i że ktoś tam pamięta moje nazwisko. Poza tym lubię studio i perspektywa siądnięcia raz jeszcze przed kamerą po ponad 10 latach wabiła.<!--more--></p>
<p>Poprosiłem tedy - co uznałem za najzupełniej naturalne - o sprecyzowanie warunków. Dziewczę okazało się bystrzutkie i w lot pojęło, że pytam o honorarium. Nieco skonfundowane powiedziało mi (prawdę mówiąc, trochę się tego -znając dzisiejsze obyczaje - spodziewałem), że żadne honoraria nie są przewidywane. - Wie pan - powiedziała mi - przecież pan się w ten sposób jakoś reklamuje...</p>
<p>- Miła pani - odparłem - proszę zapamiętać: niżej podpisany za darmo wyłącznie oddycha; w tej sytuacji dalsza rozmowa jest bezcelowa.</p>
<p>Historyjka, jak historyjka; miałem już takich kilka. Tyle w każdym razie, że rzecz prosi się o uogólnienie i pewne wyjaśnienia. Zacznijmy od owych wyjaśnień, które pozwalam sobie sformułować w postaci osobistego regulaminu-cennika. Oto on.</p>
<p>Niniejsza Firma (czyli moja wykwintna doskonałość) świadczy usługi dziennikarskie.  Świadczy je bezpłatnie  w okolicznościach następujących:</p>
<ul>
<li>Gdy Firma ma taką własną fanaberię (jak prowadzenie niniejszego bloga)</li>
<li>Gdy prosi o to osoba bliska lub zaprzyjaźniona, albo bardzo urodziwa płci całkiem przeciwnej od płci Firmy i w dodatku znacznie od Firmy młodsza;</li>
<li>Gdy oczekuje się od Firmy, by chwaliła organizacje, do których dobrowolnie należy i upowszechniała  ich dorobek (dotyczy: Polskiego Towarzystwa Matematycznego, Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, Stowarzyszenia "Ordynacka"); wyjaśnia się dodatkowo, że krytyka tych organizacji za pieniądze nie jest brana pod uwagę w żadnych wypadkach;</li>
</ul>
<p>W pozostałych sytuacjach Firma za świadczenie usług spodziewa się honorariów; Firma nie pracuje na popularność, bowiem nieskromnie sądzi, że jeśli ktoś się o takie świadczenie zwraca, to już Firmę zna, więc popularności Ona nie potrzebuje. Cennik jest następujący:</p>
<ul>
<li>Występ w studiu radiowym lub telewizyjnym nie wymagający żadnego przygotowania ani wkładu umysłowego: do 29 minut - 500 zł, od 30 do 59 minut - 1500 zł, powyżej minimum 2000 zł. Występy komercyjne, wymagające wyjścia z domu przed godziną 8.00 lub po 22.00 nie są w zasadzie brane pod uwagę, choć przy bardzo specjalnych stawkach możemy rozmawiać...</li>
<li>Jak wyżej, z koniecznością przygotowania (przeczytania czegoś, zdokumentowania i tp.) - stawki są o 50% wyższe. Jeśli wymaga się dostarczenia jakichś materiałów na piśmie - stawki rosną o dalsze 50%.</li>
<li>Udział Firmy w uroczystościach prywatnych (ślubach, lunchach biznesowych, imieninach, spotkaniach z politykami) celem ich uświetnienia obecnością osoby własnej <strong>jest możliwy</strong>. Wykluczone są jednak uroczystości z udziałem osób duchownych jakiegokolwiek wyznania. Udział niemy w takiej imprezie wyceniamy na 5000 zł, udział ze złożeniem życzeń zebranym lub powiedzeniem "dzień dobry państwu" kosztuje 10000 zł. Poza Warszawą Firma żąda zwrotu kosztów podróży lub podesłania samochodu z kierowcą i stawki większej o 50%.</li>
<li>Do Gazet i Czasopism Firma pisuje po stawkach redakcyjnych i się nie targuje. W rachubę wchodzą wyłącznie tytuły akceptowane przez Firmę; pisma wyznaniowe i konfesyjne nie powinny się do Firmy zwracać z żadnymi propozycjami, bo Firma może być niegrzeczna.</li>
<li>Firma prowadzi również wykłady. Z dziedziny, na której Firma się zna - stawka wynosi 750 zł za godzinę lekcyjną; gdy Firma się na czymś nie zna - i musi się w związku z tym przygotować - stawka rośnie o 100%.</li>
</ul>
<p>Mam nadzieję, że przynajmniej część PT Czytelników zauważyła, że pozwoliłem sobie tu - nieudolnie zapewne - nawiązać do znanej publikacji Witkacego z jego cennikiem za usługi malarsko-portreciarskie. Nie o to jednak chodzi; to były (częściowo, częściowo!) żarty, teraz będzie poważnie. Otóż, do <em>q... nędzy</em>: niby czemu jakaś tam telewizja czy stacja radiowa - choćby i sam CNN albo inna TVP - śmie się spodziewać, że człowiek przyjdzie do nich o jakiejś zwariowanej godzinie i zrobi cokolwiek <strong>za darmo</strong>? O ile wiem, redaktor - prowadzący, nadzorujący, organizujący i tak dalej - bierze za swoją robotę pieniądze, i to niemałe; niby czemu istota programu, czyli jego <strong>treść</strong> ma być za darmo? Przyjemność z występu telewizji może być wystarczającą nagrodą dla panny Beatrycze Kupść z Ogonkowa Średniego, która będzie miała okazję pomachać rączką do osobistej cioci; albo dla idioty-polityka, który (najzupełniej mylnie) sądzi, że nadgoni sobie głosów pokazywaniem głupawej mordy elektoratowi. Nie dotyczy to zawodowców: my (nawet ci, którzy już dawno "zakończyli bieg") z tego żyjemy i nikomu nie będziemy robili dobrze za <em>fryko</em>. Rzecz polega bowiem na tym, że nie musimy; chociaż umiemy i możemy. Jak nam się zechce, naturalnie. Howgh! - jak mawiał w takich okazjach Winnetou.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
