<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>gry-w-mediach &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/gry-w-mediach/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "gry-w-mediach"</description>
	<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 07:47:55 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Gry sklasyfikowane]]></title>
<link>http://altergranie.wordpress.com/?p=231</link>
<pubDate>Thu, 12 Jun 2008 08:35:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>louvette</dc:creator>
<guid>http://altergranie.wordpress.com/?p=231</guid>
<description><![CDATA[Znajomy bloger zarejestrował swojego bloga na Blogoboksie, związanym z tygodnikiem Wprost serwisie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blogbox.com.pl/show/suggested/958" target="_blank">Znajomy bloger</a> zarejestrował swojego bloga na <a href="http://www.blogbox.com.pl/" target="_blank">Blogoboksie</a>, związanym z tygodnikiem Wprost serwisie katalogującym polskie blogi specjalistyczne (proszę wybaczyć ten stylistyczny koszmarek - jeśli ktoś zna dobry synonim słowa "blog", niech czym prędzej da znać :) Postanowiłam <a href="http://www.blogbox.com.pl/show/suggested/948" target="_blank">pójść w jego ślady</a>. Przy rejestracji należało przyporządkować swojego bloga do odpowiedniej kategorii tematycznej, które zgrupowane są z kolei w szerszych działach. Początkowo szukałam gier - chyba nieco naiwnie, przyznaję - w dziale Kultura. Pudło. Podobnie z działami Media i Technologie,   do których weszłam w następnej kolejności. Koniec końców znalazłam kategorię Gry komputerowe w dziale Rozrywka, tuż obok Fanów, Seriali i Humoru.</p>
<p>Oczywiście nie piszę tego po to, by skrytykować redaktorów serwisu za przyporządkowanie gier do rozrywki. Nie jest to żaden błąd i żaden wstyd, wszak gry mają na celu przede wszystkim zapewnienie rozrywki. Nurt serious games, w których aspekt ten przesunięty jest na plan drugi, albo produkcje pokroju <a href="http://altergranie.wordpress.com/2008/06/05/w-co-sie-nie-bawic-the-graveyard/" target="_blank">The Graveyard</a>, których twórcy raczej bawić nas nie chcą, to, można by rzec, wyjątki potwierdzające regułę, w dodatku powszechnie, poza gronem osób mocno interesujących się grami, raczej nieznane. Taki jest przynajmniej obecny stan rzeczy. Poza tym pewną hipokryzją z mojej strony byłoby dziwienie się takiemu, a nie innemu przyporządkowaniu, skoro samej zdarza mi się czasem użyć zamiennie określenia "elektroniczna rozrywka" jako bliskoznacznego do "gier".</p>
<p>A jednak sytuacja ta dała mi nieco do myślenia. I nie chodzi tu nawet o myślenie życzeniowe i osobiste przekonanie, że kategorii Gry komputerowe bliżej jest do Książek i Filmu czy nawet Internetu i Komputerów niż Seriali i Humoru. Nie ukrywam, że chętniej widziałabym Altergranie w dziale Kultura czy Media, ale nie w tym rzecz, zresztą, powtórzę, nie mamy tu do czynienia z żadnym przekłamaniem. Każda klasyfikacja - poza naukowymi może - ma to do siebie, że opiera się w większości na subiektywnych zapatrywaniach osoby czy grupy osób, które ją układają.</p>
<p>I właśnie obserwacja tych zapatrywań  wydaje mi się rzeczą najciekawszą. Gry bywają przyporządkowywane do wielu rozmaitych kategorii czy działów tematycznych. Podajmy kilka przykładów: hi-tech (Dziennik.pl), nauka (Rp.pl), multimedia (Polityka.pl), oprogramowanie (Wikipedia.pl), cywilizacja, nauka lub kultura (Przekroj.pl), technologie (Gazeta.pl), cywilizacja (Wiadomości24.pl).</p>
<p>Jaki wniosek z tej różnorodności? Po pierwsze, daje świetny obraz wielości spojrzeń na gry, jaki funkcjonuje w mediach, który przy okazji odzwierciedla po części ich postrzeganie w społeczeństwie. Po drugie, i chyba ważniejsze, udowadnia, jak złożonym i niejednoznacznym są zjawiskiem i z jak wielu punktów widzenia - ludycznych, cywilizacyjnych, medialnych, informatycznych - można na nie patrzeć. Znajdują się gdzieś na styku kultury i technologii, pozornie niewiele mających ze sobą wspólnego dziedzin i między innymi właśnie to czyni je tak fascynującymi.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[LinkoGRAfia (23)]]></title>
<link>http://altergranie.wordpress.com/?p=211</link>
<pubDate>Mon, 19 May 2008 12:28:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>louvette</dc:creator>
<guid>http://altergranie.wordpress.com/?p=211</guid>
<description><![CDATA[Teksty z 12-18 maja:

The Designer&#8217;s Notebook: Difficulty Modes and Dynamic Difficulty Adjustm]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Teksty z 12-18 maja:</p>
<ul>
<li><a href="http://www.gamasutra.com/view/feature/3660/the_designers_notebook_.php" target="_blank">The Designer's Notebook: Difficulty Modes and Dynamic Difficulty Adjustment (Gamasutra)</a>. Ernest Adams o poziomie trudności w grach - czy lepsza jest możliwość samodzielnego ustawiania jej przez graczy, czy też dynamiczne dostosowywanie jej do ich umiejętności?</li>
<li><a href="http://www.seriousgamessource.com/item.php?story=18586" target="_blank">Neils Clark On Moving Beyond 'Game Addiction' (Serious Games Source)</a>. Uzupełnienie do świetnego, rzeczowego artykułu z kwietnia <a href="http://www.gamasutra.com/view/feature/3605/gaming_addiction_clearing_the_.php" target="_blank">Gaming Addiction: Clearing The Air, Moving Forward</a> na temat tego, jak to naprawdę jest z uzależnieniem od gier - sprawozdanie z wystąpienia autora podczas konferencji<a href="http://www.gamesforhealth.org/index3.html" target="_blank"> Games for Health</a>.</li>
<li><a href="http://www.openeducation.net/2008/05/16/grand-theft-childhood-author-weighs-in-on-gta-iv/" target="_blank">Grand Theft Childhood Author Weighs in on GTA IV (Open Education)</a>. Wywiad z prof. Kutnerem, współautorem książki Grand Theft Childhood, o której <a href="http://altergranie.wordpress.com/2008/04/21/grand-theft-childchood/" target="_blank">pisałam</a> niedawno - wbrew tytułowi nie tylko na temat GTA IV, ale też o recepcji książki w mediach i w środowisku akademickim oraz planach badawczych na przyszłość.</li>
<li><a href="http://www.dziennik.pl/hitech/article171752/Gry_nie_sa_zle.html" target="_blank">Gry nie są złe</a> (Dziennik via <a href="http://crpgnef.blox.pl/2008/05/CRPGralejdoskop-16.html" target="_blank">crpg.blog</a> i <a href="http://polygamia.pl/pogromcy-mitow-dziennik-o-grach" target="_blank">Polygamia</a>). Rzecz warta odnotowania: ogólnopolska gazeta zauważa fakt wydania wspomnianej wyżej książki. Plus całkiem sensowny mini-wywiad z psychologiem.</li>
</ul>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mordercy, złodzieje i prostytutki]]></title>
<link>http://altergranie.wordpress.com/?p=204</link>
<pubDate>Wed, 07 May 2008 21:58:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>louvette</dc:creator>
<guid>http://altergranie.wordpress.com/?p=204</guid>
<description><![CDATA[O GTA IV, mimo że minął zaledwie tydzień od premiery, bardzo wiele mądrych i niemądrych słów]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>O GTA IV, mimo że minął zaledwie tydzień od premiery, bardzo wiele <a href="http://www.ft.com/cms/s/0/78111b9c-1859-11dd-8c92-0000779fd2ac.html" target="_blank">mądrych</a> i <a href="http://www.startribune.com/local/18538584.html" target="_blank">niemądrych</a> słów napisano i powiedziano już wszędzie tam, gdzie o grach pisze się lub mówi - często nawet tam, gdzie zazwyczaj się tego nie robi - i trudno w tej sytuacji dodawać cokolwiek nowego, zwłaszcza, że chyba każdy, kto grami się w ten czy inny sposób interesuje, ma już na temat tej produkcji własne zdanie. Mimo to uważam, że warto o GTA rozmawiać jeszcze więcej i jeszcze szerzej, bo o mało której grze można powiedzieć, że jest tak ważnym wydarzeniem nie tylko w świecie elektronicznej rozrywki, ale (pop)kultury w ogóle i reakcje na mało którą grę mówią tak wiele o naszym społeczeństwie, nie tylko o środowisku graczy.</p>
<p>Ze sporym zainteresowaniem, a może nawet fascynacją, śledzę rozmaite reakcje, jakie wywoływało GTA IV jeszcze przed premierą i jakie wciąż wywołuje (zainteresowanych odsyłam np. na łamy poświęconego związkom polityki z grami bloga <a href="http://gamepolitics.com/" target="_blank">Game Politics</a>, gdzie od co najmniej paru tygodni blisko 90% wpisów ich właśnie dotyczy). To naprawdę niesamowite, co dzieje się wokół tej gry czy w ogóle całej serii, do której na zawsze chyba przylgnęła powtarzana jak mantra łatka "gloryfikującej przemoc symulacji życia przestępcy, w której można przejeżdżać przechodniów, zabijać policjantów, bić prostytutki, korzystać z ich usług itp".</p>
<p>Ale o tym wiemy dobrze wszyscy. Co więcej, jest to prawda. W tej grze przecież naprawdę można robić takie rzeczy. Właśnie - MOŻNA je robić, nie TRZEBA. GTA IV pozwala graczowi zachowywać się w ten sposób, ale tego na nim nie wymusza. Tymczasem problem, jaki wiele osób ma z tą grą polega na tym, że odbierają ją oni wyłącznie na tym pierwszym, podstawowym poziomie, sprowadzając całą rozgrywkę do wymienionych elementów. Myślę, że dobrze wiadomo, o jakich ludziach mowa, ale dla porządku wymieńmy główne grupy:</p>
<ul>
<li>dziennikarze mediów nastawionych na sensację (główny powód: to budzi kontrowersje i się sprzedaje)</li>
<li>rozmaici eksperci i politycy zatroskani złym wpływem gry na młode umysły (tu powody są rozmaite, ale większość sprzeciwów wynika z tego, że gry po prostu nie znają)</li>
<li>dzieci i młodsze nastolatki (główny powód: to właśnie w tym upatrują atrakcyjność gry)</li>
<li>niektórzy starsi wiekiem i doświadczeniem gracze (główny powód: skoro gra zbiera tak wysokie noty i jest wielbiona przez masy, to nie ma możliwości, by nie opierała się na skrojonych pod publiczkę chwytach)</li>
</ul>
<p>W przypadkach pierwszym, drugim i czwartym osoby te nie chcą z różnych powodów spojrzeć poza pierwszy poziom, w przypadku trzecim - nie potrafią (zresztą właśnie z tego względu nie jest to gra przeznaczona dla nich).  No dobrze, co zatem znajduje się poza nim? Żadne prawdy objawione - za to mnóstwo wrażeń i treści, których lekceważenie jest dla twórców zwyczajnie krzywdzące. Przypowieść o zemście, lojalności i przyjaźni. Galeria charakterystycznych, niebanalnych postaci z rozmaitych grup etnicznych i społecznych. Wielokulturowość miasta. Satyra na współczesne zachodnie społeczeństwo. Czarny, czasem niewybredny, ale nigdy głupi humor. Ciężar podejmowanych w przeszłości kroków i decyzji. Rozmowy z przyjaciółmi o życiu. Odrobina ciepłych uczuć (korespondencja bohatera z matką). Gorzkie spojrzenie na mit amerykańskiego snu. Nocne, niezwiązane z misjami przejażdżki po zakamarkach Nowego Jorku przy dźwiękach utworów The Sisters of Mercy i The Smashing Pumpkins (choć w zależności od dzielnicy pewnie bardziej pasowałby jazz albo hip-hop). To i wiele innych rzeczy - pod warunkiem, że zechce się je zauważyć i docenić. Bo oczywiście można też skupić się wyłącznie na robieniu, przepraszam za wyrażenie, rozpierduchy na ulicach - co nie znaczy, że zajmowanie się nią nie może być dobrą zabawą, ale ograniczanie się tylko do tego jest jak zachwycanie się wstążeczką i kolorowym opakowaniem zamiast otworzenia pudełka z prezentem. To, w jaki sposób gramy w GTA IV, mówi też troszeczkę o nas samych.</p>
<p>Mam poza tym wrażenie, że wiele problemów, jakie ludzie mają z GTA, bierze się z niemożności zrozumienia pewnej kwestii. Słowo-klucz: konwencja. Jest to gra utrzymana w pewnej określonej konwencji. Dzieje się w środowisku przestępczym, a przestępcy zabijają, kradną, rozprowadzają i zażywają narkotyki (choć tu warto zaznaczyć, że bohater konsekwentnie tego ostatniego odmawia) i postępują według specyficznych zasad. Mimo pozorów realizmu, świat i postaci są przerysowane, a całość przedstawiona jest w krzywym zwierciadle, które uwypukla wszystko to, co zazwyczaj skrzętnie zamiata się  pod dywan. Można tej konwencji nie lubić, można jej nie trawić, ale nie można jej przy jakiejkolwiek ocenie gry pomijać, bo to przez jej pryzmat na nią należy patrzeć. Tym bardziej, że jest to konwencja znana od lat choćby z filmów i na przykład w przypadku serialu takiego jak Rodzina Soprano, którego echa wątków i motywów w GTA IV dostrzegamy, powszechnie akceptowalna, o czym świadczy uznanie krytyków i publiczności oraz brak ataków przypominających te, jakich obiektem wciąż staje się gra.</p>
<p>Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć słowa <a href="http://sexyvideogameland.blogspot.com/" target="_blank">Leigh Alexander</a>, która jak zwykle umie trafić w sedno:</p>
<blockquote><p>People are mad that you can go to strip clubs and pick up prostitutes in <span style="font-style:italic;">GTA IV</span>. But you can do that in real life; the Liberty City streets show us no more and no less than the worst of what exists in the real world. If people have a problem with the "realism" of <span style="font-style:italic;">GTA</span>, then they've got a problem with society.</p>
<p>Yeah, lots of things in that game are really, really awful. But the sad part is it's <span style="font-style:italic;">not </span>a fantasy - stuff like that goes on in real life. <span style="font-style:italic;">GTA </span>as a series never shies away from the ugliest parts of humanity -- it mushes your face into 'em, and then laughs at you.</p>
<p>The weird thing is that playing it wrings me with a warm rush of affection, too -- you have to love something to satirize it this much, to lash it so brutally. Strange to say it, but it is, it's a really loving portrayal. For a game that's at times hilariously vulgar, it's dazzlingly intelligent.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ludo ergo sum - O ciekawych czasach i kłopotach z recenzjami]]></title>
<link>http://altergranie.wordpress.com/?p=154</link>
<pubDate>Sun, 17 Feb 2008 18:49:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>louvette</dc:creator>
<guid>http://altergranie.wordpress.com/?p=154</guid>
<description><![CDATA[W tym tygodniu w tekście z cyklu Ludo ergo sum zastanawiam się, czy zamieszczanie recenzji gier ca]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W tym tygodniu w tekście z cyklu <a href="http://altergranie.wordpress.com/ludo-ergo-sum/">Ludo ergo sum</a> zastanawiam się, czy zamieszczanie recenzji gier casual w tradycyjnych mediach branżowych ma sens i czy można wypracować lepszy model pisania o tego typu produkcjach. Zapraszam do <a href="http://altergranie.wordpress.com/ludo-ergo-sum-34" target="_blank">lektury</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mentalność strusia]]></title>
<link>http://altergranie.wordpress.com/?p=149</link>
<pubDate>Fri, 08 Feb 2008 17:45:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>louvette</dc:creator>
<guid>http://altergranie.wordpress.com/?p=149</guid>
<description><![CDATA[Czy twórca powinien publicznie bronić swojego dzieła, gdy jest ono atakowane i bezpodstawnie oska]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czy twórca powinien publicznie bronić swojego dzieła, gdy jest ono atakowane i bezpodstawnie oskarżane?</p>
<p>Możemy mieć różne zdanie na ten temat, ale pewnym jest, że w przypadku dzieł literackich, filmowych czy z dziedziny sztuk plastycznych twórcy o wiele częściej niż w przypadku gier decydują się na ten krok. Czy gotowość do samodzielnego stawania w obronie swoich dzieł możemy potraktować jako przejaw pewnej artystycznej dojrzałości, jest kwestią dyskusyjną. Ale można odnieść wrażenie, że brak tejże gotowości wśród wielu twórców gier, które padają ofiarą rozmaitych ataków równie często, a być może nawet częściej, jak książki czy filmy, jest jednym z powodów, dla których gry nie przestają być postrzegane jako medium o mniejszej wartości kulturowej niż pozostałe media.</p>
<p>Ostatnio <a href="http://altergranie.wordpress.com/2008/01/27/lepiej-niz-w-usa/">pisałam</a> o emitowanym na kanale Fox News programie, w którym niezgodnie z prawdą przypisano grze Mass Effect pornograficzne treści. Reakcja środowiska amerykańskich graczy była natychmiastowa. Wielu branżowych dziennikarzy również zabrało głos, czasem w poważny, czasem prześmiewczy sposób dobitnie wykazując błędność argumentacji prowadzących i uczestników programu. Otwarty list z prośbą o sprostowanie nieprawdziwych informacji wysłała też do telewizji Fox News firma Electronic Arts, która niedawno wykupiła BioWare, studio odpowiedzialne za powstanie gry. W obronie Mass Effect stanęli zatem gracze, dziennikarze oraz oficjele - ale nie sami twórcy.</p>
<p>N'Gai Croal, dziennikarz piszący o grach dla amerykańskiego wydania Newsweeka, <a href="http://blog.newsweek.com/blogs/levelup/archive/2008/02/07/discussing-the-mass-effect-controversy-with-ray-muzyka-of-bioware.aspx" target="_blank">porównuje</a> to do dość niecodziennej sytuacji, w której dzieła bronić miałby właściciel galerii, wydawca książki lub szef studia filmowego. Croal miał okazję zapytać jednego z założycieli i producentów BioWare, Raya Muzyka, dlaczego on lub inni pracownicy studia nie wypowiedzieli się publicznie w sprawie ataku na Mass Effect. Muzyka przyznał, że choć odebrali go jak "mierzenie z broni do nowonarodzonego dziecka przez kogoś całkowicie obcego", to są różne sposoby na reagowanie na incydent taki jak ten i on osobiście woli skupić się na głoszeniu przy każdej nadarzającej się okazji, że gry są formą sztuki zasługującą na należyty szacunek.</p>
<p>Wniosek Croala jest następujący: o ile powinniśmy szanować wybór twórców, o tyle trudno nie odnieść wrażenia, że przez tą swoistą "mentalność strusia" twórcy gier - którzy wiedzą o nich najwięcej i najlepiej rozumieją, jak funkcjonują i czym się mogą stać - sami po części przyczyniają się do infantylizacji obrazu elektronicznej rozrywki i swoją bierną postawą zachęcają pośrednio media i polityków do dalszych ataków. Aby gry mogły być traktowane jak medium "dorosłe", ich twórcy powinni zachowywać się jak dorośli - a to znaczy nie pozwalać innym, by walczyli za nich.</p>
<p>A może - bo przecież takie przekonanie też jest dość powszechne - prawdziwy artysta (cokolwiek to znaczy) nie powinien przejmować się tym, co sądzą i mówią inni, wychodząc z założenia, że dzieło obroni się samo? Może nie powinien walczyć z wiatrakami (w tym przypadku tabloidowym Fox News)? Mówi się wszak, że lepiej nie kłócić się z głupszymi od siebie, bo osoby postronne mogą nie dostrzec różnicy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lepiej niż w USA?]]></title>
<link>http://altergranie.wordpress.com/?p=139</link>
<pubDate>Sun, 27 Jan 2008 22:40:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>louvette</dc:creator>
<guid>http://altergranie.wordpress.com/?p=139</guid>
<description><![CDATA[Czy wyobrażacie sobie sytuację, w której w programie publicystycznym na kanale TVN24 dyskutowana ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czy wyobrażacie sobie sytuację, w której w programie publicystycznym na kanale TVN24 dyskutowana jest związana z seksem zawartość gry Wiedźmin? W której prowadzący wespół z zaproszonym do rozmowy psychologiem, przyznając się do tego, że w grę w ogóle nie grali, krytykują ją i uznają za pornografię używając wyssanych z palca argumentów? W której  zaproszony również do rozmowy dziennikarz branżowy, próbując wyprostować podane nieścisłości, zostaje dość szybko pozbawiony głosu? Wyobrażacie sobie taką sytuację?</p>
<p>Ja niezbyt. Taki program - tyle, że emitowany na amerykańskim kanale Fox News i dotyczący gry Mass Effect - doszedł jednak do skutku. Szczegółowy opis niefortunnego wydarzenia i jego konsekwencji znaleźć można w <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Mass_effect#Controversies" target="_blank">tym</a> miejscu, zachęcam również do obejrzenia samego programu (trwa niecałe siedem minut):</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/PKzF173GqTU'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/PKzF173GqTU&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Nie chciałabym, by ten wpis zamienił się w litanię narzekań na pogoń mediów za sensacją i ignorancję cechującą wielu dziennikarzy i "ekspertów" wypowiadających się na temat gier. To wszak nie pierwsza i zapewne nie ostatnia sytuacja tego typu. Na co natomiast chciałabym zwrócić uwagę, to fakt, że program tego typu (w poważnej telewizji publicystyczno-informacyjnej) rzeczywiście bardzo trudno wyobrazić sobie w polskich realiach. Powodów jest oczywiście wiele, ale najważniejszy związany jest w moim odczuciu z samą obecnością gier (a raczej jej brakiem) w powszechnej świadomości społecznej. Gry wciąż funkcjonują u nas na marginesie kultury; wśród innych rozrywek masowych są wciąż niszą. W związku z tym nie ma dobrego podłoża na zasianie ziarna sensacji - a poruszająca kontrowersyjny temat medialna historia bez tego się nie obejdzie.</p>
<p>Amerykanom trudno jest już nie dostrzegać znaczenia gier we współczesnej kulturze, ale też - a może przede wszystkim - na rynku i w biznesie. I to wcale nie wyłącznie dlatego, że tamtejszy przemysł elektronicznej rozrywki w ubiegłym roku <a href="http://www.gamasutra.com/php-bin/news_index.php?story=17006" target="_blank">przyniósł dochody</a> o wartości niemal 18 miliardów dolarów, przewyższając tym samym pod tym względem przemysł filmowy i muzyczny. W USA nawet politycy, czy to senatorowie, czy kandydaci na prezydenta, uznają za stosowne <a href="http://gamepolitics.com/2007/12/21/hillary-clinton-tells-common-sense-media-she-would-support-video-game-legislation/" target="_blank">wypowiadać się</a> w kwestii gier i związanego z nimi ustawodawstwa. U nas w ostatnich latach jedynie Roman Giertych <a href="http://www.gry-online.pl/S013.asp?ID=30478" target="_blank">napomknął</a> co nieco na ten temat, a i wówczas wypowiedź jego bezpośrednio zainspirowana była rozmową z grecką minister edukacji. Aferę z <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Codename:_Panzers_-_Faza_Pierwsza#Kontrowersje" target="_blank">zawierającą rzekomo antypolskie akcenty</a> grą Codename: Panzers pomijam, ponieważ dotyczyła nie gier jako takich, a historycznego przekłamania, na które jako naród wyczuleni jesteśmy bez względu na to, w jakim medium się pojawia.</p>
<p>Ostatnio <a href="http://altergranie.wordpress.com/2008/01/11/mass-effect-wiedzmin-i-seks-czyli-rzecz-o-dziennikarskiej-rzetelnosci/" target="_blank">sugerowałam</a>, że sam fakt kolekcjonowania w Wiedźminie przez graczy kart z kobietami, które uwiódł tytułowy bohater - choć odpowiadający konwencji świata stworzonego przez Sapkowskiego i obecny w grze przeznaczonej dla  odbiorców dorosłych - wystarczyłby do wywołania medialnej burzy. Wystarczyłby - pod warunkiem, że ktoś poza samymi graczami tak naprawdę by się tym aspektem gry (tudzież jakimikolwiek innymi) bliżej zainteresował. Tymczasem Wiedźmin - zresztą bardzo się z tego cieszę, nie chcę wywołać mylnego wrażenia - używany jest do <a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4577593.html" target="_blank">promowania polskiej kultury</a> za granicą, a jego twórcy <a href="http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&#38;task=view&#38;id=3388&#38;Itemid=81" target="_blank">nominowani</a> są do Fenomenów Przekroju. Dla mediów wystarczającym szokiem był fakt, że produkcja gry może kosztować aż 20 milionów złotych i sprzedać się w tak sporym nakładzie i na tym wolały skupić swoją uwagę. Jeśli to jest sposób, w jaki gry powoli zaczynają wchodzić do powszechnej świadomości społecznej, to powinniśmy chyba życzyć sobie, by dalej odbywało się to w takim klimacie. Być może wtedy uda uniknąć się szopek podobnych do tej, która ostatnio stała się udziałem kanału Fox News.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gracze nie chcą polować na ludzi]]></title>
<link>http://altergranie.wordpress.com/2007/11/07/gracze-nie-chca-polowac-na-ludzi/</link>
<pubDate>Tue, 06 Nov 2007 21:55:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>louvette</dc:creator>
<guid>http://altergranie.wordpress.com/2007/11/07/gracze-nie-chca-polowac-na-ludzi/</guid>
<description><![CDATA[Niedawno pisałam o tym, że brytyjska organizacja BBFC, zajmująca się przyporządkowywaniem film]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno <a href="http://altergranie.wordpress.com/2007/10/31/o-powaznych-grach-i-hipokryzji-cenzorow/">pisałam</a> o tym, że brytyjska organizacja BBFC, zajmująca się przyporządkowywaniem filmów i gier do odpowiedniej kategorii wiekowej, odmówiła klasyfikacji grze Manhunt 2, przez co nie trafiła ona na tamtejszy rynek. Kilka dni temu gra ukazała się natomiast w Stanach Zjednoczonych i właściwie nie ma dnia bez wiadomości o jej recepcji  w amerykańskich mediach, co zasługuje na uwagę co najmniej z kilku powodów. Po kolei jednak: Manhunt 2 jest sequelem wydanej w 2003 gry, w której bohater, uwięziony przez psychopatycznego reżysera w swoistym reality show, zajmował się polowaniem na ludzi, .  Kontynuacja rozgrywa się m.in. w  szpitalu psychiatrycznym i klubie sado-maso.  W obu częściach rozgrywka opiera się na zachodzeniu przeciwników od tyłu i wymyślnym zadawaniu im śmierci w brutalny sposób, przy użyciu takich narzędzi jak plastikowa torba, kawałek szkła, nóż czy łom. Brzmi przyjemnie, nieprawdaż?</p>
<p>Egzekucje pokazywane są w dużym zbliżeniu i ze szczegółami - przynajmniej tak było w wersji pierwotnej Manhunta 2. Amerykańska organizacja ERSB (odpowiednik BBFC) przyznała początkowo grze kategorię AO (Adults Only), co w praktyce równało się zablokowaniu jej drogi na półki sklepowe. Sony i Nintendo, na konsole tych firm gra bowiem jest przeznaczona, nie życzą sobie, by na ich platformy ukazywały się produkcje oznaczone tą kategorią wiekową. W rezultacie twórcy ze studia Rockstar (tego samego, które odpowiada również za GTA) zmuszeni byli ocenzurować grę: podczas scen egzekucji na ekran nakładany jest filtr, dzięki któremu nie widać, co dokładnie się dzieje, a szczególnie brutalne sceny, takie jak na przykład pozbawianie męskości za pomocą nożyczek, zostały całkowicie wycięte. W takim właśnie kształcie, tym razem z kategorią "Mature", gra ukazała się 31 października w USA - dla europejskiej komisji zmiany okazały się niewystarczające.</p>
<p>Tak jak wspomniałam na początku, nawet w ocenzurowanej wersji Manhunt 2 wzbudził w Stanach Zjednoczonych mnóstwo kontrowersji, tym bardziej, że niecałą dobę później do sieci wyciekła wersja "odcenzurowana" przez hakerów. W gazetach i telewizji pojawia się mnóstwo zaniepokojonych wypowiedzi i opinii dziennikarzy i polityków o złym wpływie pełnych przemocy gier, do nagonki na Manhunta 2 dołączyło się też narodowe stowarzyszenie na rzecz psychicznie chorych, które krytykuję grę za kreowanie nieprawidłowego, stereotypowego obrazu ludzi cierpiących na choroby psychiczne. Zainteresowanych szczegółami tematu odsyłam <a href="http://www.joystiq.com/2007/11/02/the-political-game-manhunt-2-the-gift-that-keeps-on-giving/" target="_blank">tu</a>.</p>
<p>No dobrze, ale dlaczego o tym wszystkim piszę i do czego zmierzam? W całej tej sprawie najciekawszy jest fakt, że sama gra oceniania jest w najlepszym wypadku jako średnia i wśród samych graczy nie wzbudza szczególnego zainteresowania. Gdyby nie szum w mediach, przeszłaby bez większego echa. W sedno trafili twórcy cyklicznego komiksu <a href="http://www.penny-arcade.com/comic/2007/11/02" target="_blank">Penny Arcade</a> prześmiewającego branżę gier, umieszczając w jego ostatnim odcinku następujący wykres:</p>
<p><img src="http://altergranie.wordpress.com/files/2007/11/manhunt2-pa.jpg" height="219" width="190" /></p>
<p>Mamy więc do czynienia z klasycznym przykładem sztucznie wykreowanego przez media zainteresowania produktem,  który sam nie przedstawia sobą aż takiej wartości (poza tym Manhunt jest raczej grą niszową, a przedstawia się go jako produkt dla mas). Cała ta sytuacja oczywiście źle służy postrzeganiu gier w społeczeństwie, przy czym warto sobie uświadomić, że w tym przypadku chodzi o społeczeństwo amerykańskie. Gra w Polsce dostępna jest co najwyżej na pirackich kopiach ściągniętych z internetu, a informacje o niej pojawiają się właściwie tylko w mediach branżowych. Nie ma mowy o newsach w TVP czy artykułach w Gazecie Wyborczej. W tym momencie, mówiąc pół żartem oczywiście, wypada chyba się cieszyć z naszego "zacofania". W rodzimych mediach mainstreamowych zaistniał ostatnio z kolei Wiedźmin, i to w kontekście jak najbardziej pozytywnym: jako superprodukcja oparta na prozie uznanego pisarza, która ma szansę (przynajmniej w założeniach) konkurować z pierwszoligowymi, światowymi produkcjami z tego gatunku (cRPG). Jeśli - jak zwrócił uwagę Szpak w <a href="http://altergranie.wordpress.com/2007/10/24/wiedzmin-nasz-prowincjonalny/#comment-29">komentarzu</a> do wpisu <a href="http://altergranie.wordpress.com/2007/10/24/wiedzmin-nasz-prowincjonalny">Wiedźmin nasz prowincjonalny</a> - Wiedźmin pojawia się w prasie kobiecej jako polecany prezent gwiazdkowy, to chyba mamy do czynienia ze swoistym kamieniem milowym jeśli chodzi o obecność gier w tzw. powszechnej świadomości społecznej Polaków ;)</p>
<p>I o ile pisanie o Manhuncie i jego recepcji jest chyba w naszych warunkach przejawem tendencji widocznej w sposobie opisywania kultury cyfrowej przez Polaków, o której ostatnio <a href="http://kultura20.blog.polityka.pl/?p=358" target="_blank">pisał</a> Alek Tarkowski na blogu Kultura 2.0, czyli "zwracania uwagę raczej na to, co dzieje się zagranicą - niejako udając, że u nas jest tak samo", o tyle analiza kampanii reklamowej i popularności Wiedźmina z perspektywy czasu mogłaby już być cenna ze względu na to, co może powiedzieć nam o stosunku Polaków "nie-graczy" do elektronicznej rozrywki.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
