<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>gory-i-lasy &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/gory-i-lasy/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "gory-i-lasy"</description>
	<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 08:53:34 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Plugav @ 3:33 am]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=332</link>
<pubDate>Wed, 13 Aug 2008 03:33:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=332</guid>
<description><![CDATA[Ihsahn - angl - unhealer feat. Mikael Akerfeldt

&#8220;Modlitwy
Wyznania
Pokojowe narzędzia
Praweg]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ihsahn - angl - unhealer feat. Mikael Akerfeldt</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/NOK6Dw98CZs'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/NOK6Dw98CZs&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>"Modlitwy<br />
Wyznania<br />
Pokojowe narzędzia<br />
Prawego człowieka<br />
Niosące zapomnienie<br />
Pokój ducha</p>
<p>I wierzysz<br />
Że czas uleczy<br />
Zabliźni rany<br />
Ukryje kłamstwa?</p>
<p>Oczyść swą duszę<br />
W snach o śmierci<br />
Gdzie możesz przyznać się do porażki<br />
Ale kiedy się zbudzisz<br />
Zapamiętaj:<br />
W mojej krainie<br />
Te blizny zaczną krwawić</p>
<p>Twój spokój nie jest moim spokojem<br />
Gdzie Ty zbawiasz od grzechu<br />
Ja przywołuję winę<br />
Twój strach nie jest moim strachem<br />
Przyzywam ogień<br />
Twoje piekło nie jest moim piekłem<br />
Życie którego unikasz<br />
Jest moim życiem<br />
Twe grzechy nie są moimi grzechami<br />
We mnie nie znajdziesz spadkobiercy<br />
Twe kłamstwa nie są moimi kłamstwami<br />
Takie piękno<br />
Wyrzekam się go<br />
Twój bóg nie jest moim bogiem<br />
Gdzie Ty szukasz zapomnienia<br />
Ja przyzywam chorobę</p>
<p>Bezwstydnie<br />
Wiecznie się przeciwstawiasz<br />
Dumie i przyjemności<br />
Karzącej sprawiedliwości<br />
Upadły<br />
Bezbożny<br />
Pusty</p>
<p>A jednak zobaczę<br />
Upadek Twej wiary<br />
Ty się skończysz<br />
I przybędzie moje królestwo</p>
<p>Obmyj dłonie<br />
W chłodnym wyroku<br />
I wyjdź z siebie błagając<br />
Ale gdy dotrzesz do końca<br />
Obiecuję Ci:<br />
W mojej krainie<br />
Te blizny nadal będą krwawić"</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sun I call / Prayer of a son]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=308</link>
<pubDate>Wed, 06 Aug 2008 21:25:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=308</guid>
<description><![CDATA[

Po trzytygodniowym milczeniu Plugawy wyrwał się z letargu i przemówił:
Sun I call burning whee]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;">Po trzytygodniowym milczeniu Plugawy wyrwał się z letargu i przemówił:</p>
<p style="text-align:center;">Sun I call burning wheel<br />
Sword I call wolf of steel</p>
<p style="text-align:center;">Star I call sword of light<br />
Rune I call sign in stone</p>
<p style="text-align:center;">Man I call tree that thinks<br />
Earth I call grave of men</p>
<p style="text-align:center;">God I call not of earth<br />
Sky I call home of gods</p>
<p style="text-align:center;">Sea I call flock of waves<br />
Ship I call horse at sea</p>
<p style="text-align:center;">Mount I call giant dead<br />
Wind I call Midgard's breath</p>
<p style="text-align:center;">Life I call kiss of gods<br />
Fire I call wrath of life</p>
<p style="text-align:center;">Love I call lust for more<br />
Child I call made of love</p>
<p style="text-align:center;">Name I call eternal life<br />
Worth I call what lives on</p>
<p style="text-align:center;">Law I call hard as Hel<br />
Fear I call unjust law</p>
<p style="text-align:center;">King I call head of men<br />
Queen I call pride of king</p>
<p style="text-align:center;">Dream I call what is not<br />
Time I call Odin's dream</p>
<p style="text-align:center;">World I call Yggdrasil<br />
Death I call end of all</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/08/solefald.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-309" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/08/solefald.jpg" alt="" width="250" height="250" /></a></p>
<p style="text-align:center;">You are my tree of life<br />
The nine worlds of manhood<br />
I drink to you, my father<br />
I was like the apple in the hands of the giants<br />
Once you were small, small like me<br />
Once you were the son of a man who was the son of a man<br />
My father, my eyes bleed as you age<br />
Stay on the screen on which the worlds are shown<br />
Stay in the hole where I was safe<br />
Protect me, father<br />
Protect me from the evils I cannot combat alone</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Takk...]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=267</link>
<pubDate>Thu, 31 Jul 2008 15:09:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=267</guid>
<description><![CDATA[
zawsze, zawsze, kiedy słucham płyty &#8220;Takk&#8230;&#8221; Sigur Rós przepełnia mnie uczuci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/07/takk-cover.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-268" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/07/takk-cover.jpg" alt="" width="450" height="487" /></a></p>
<p>zawsze, zawsze, kiedy słucham płyty "Takk..." Sigur Rós przepełnia mnie uczucie świeżości i wrażenie dużego świata, nowego, nieznanego jeszcze za dobrze, dalekiego świata, który będzie czymś innym, odmianą. Taką zieloną, pełną lasów Norwegią z dużą ilością fjordów i miejsc do wylądowania w wodzie :) i kilometrami dróg, prowadzących przez góry, prowadzących into the wild :)</p>
<p><a href="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/07/norway.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-269" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/07/norway.jpg" alt="" width="450" height="299" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[4ngl$]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=226</link>
<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 03:33:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=226</guid>
<description><![CDATA[
Ja 14:01:27
o co chodzi?
Ja 14:01:30
o wszystko Gilu
Ja 14:01:37
o kurwa wszystko i wszystkich!
Ja ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/z2dAgJU_6gw'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/z2dAgJU_6gw&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Ja 14:01:27</p>
<p>o co chodzi?</p>
<p>Ja 14:01:30</p>
<p>o wszystko Gilu</p>
<p>Ja 14:01:37</p>
<p>o kurwa wszystko i wszystkich!</p>
<p>Ja 14:15:52</p>
<p>o dom, o rodzinę, o sprawy tutaj w UK, o auto, które ostatnio zaczyna robić jakieś fanaberie, o to, że Gacek nie potrafi podać komuś numeru telefonu i przegina pałę na maxa, o to, że Dorota chce ze mną być a ja nie umiem tak, o to, że ostatnie wakacje zamieniły mnie znów w pogorzelisko, o to, że nie kupiłem ojcu felg do auta i zaczyna robić mi piekło o taką pierdołę o to, że każdy zawsze i wszędzie chce coś ode mnie, albo wymaga czegoś, na co moja skromna osoba nie ma siły/ochoty. O to, że nie wyciągam fajki z pyska, bo muszę coś robić, aby móc myślieć i nie koncentrować się na czymkolwiek innym, aby poukładać wszystkie sprawy. O to, że cały ten pierdolony powrót z Anglii siedzi na moich barkach.</p>
<p>Ja 14:15:53</p>
<p>O to, że w chwili, kiedy dostawałem najsłodszego buziaka na świecie wpadł ojciec i zaczął mi tłumaczyć co powinienem zrobić z tłumikiem, jakby nie mógł zrobić tego kiedy indziej, zresztą mój brat zrobił to samo. O to, że czuję się mały i zmniejszam się z każdą chwilą. O to, że palę codziennie po kilka jointów, aby zasnąć, bo inaczej cały drżę na łóżku. O to, że nie potrafię zapomnieć zapachu skóry tuż po wieczornym prysznicu i codziennie przykładam do nosa butelkę z jej perfumami. O to, że od roku nie mogę wyjaśnić Dianie czegoś, co powinienem jej już dawno powiedzieć. O to, że brakuje mi takich ludzi, jak Hania, przed którymi nie potrafię ukryć ani słowa, ani jednej myśli, które nie grzebią we mnie, ale czytają z każdego mojego ruchu. O to, że czuję się coraz mniejszy i cięższy. O to, że ojciec "dla wspólnego dobra" (czystego sumienia) nie mówi mamie o rozwodzie. O to, że mama ma za miesiąc ciężką operację i mnie przy niej nie będzie. O to, że mimo tego, że przez ostatnie pół roku nie potrafię powstrzymać ani jednej emocji, to jednak ani trochę się nie uśmiecham tak szczerze. O to, że pierwszy raz od 7 i pół roku czuję, że rzeczywistość oderwała mi skrzydła i nie ulecę, nie pofrunę w górę, nie dam rady.. nie teraz.</p>
<p>O to, że będę sobie musiał z tym wszystkim poradzić.</p>
<p>Ja 14:16:05</p>
<p>A fine day to exit..</p>
<p>Ja 14:17:06</p>
<p>.. nie, ja po prostu wzorem pewnego bohatera książkowego ciągle, nałogowo i bezustannie mylę niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.</p>
<p><strong>H</strong></p>
<p>Wąż chce dusić, a ty krzyczysz i krzyczysz…</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/xjv6oWOikmQ'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/xjv6oWOikmQ&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;">ale jego nie ma, jestem od tego, aby węży nie było, aby nie dusiły jeśli już muszą być.<br />
...<br />
...<br />
...<br />
...<br />
...</span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;"><strong>żyję, nadal żyję</strong><br />
po dobrej stronie lustra<br />
nie skusisz mnie<br />
nie wierzę w twój cud</span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;">opuściłem emocje<br />
<strong> nie sprowadzą mnie do grobu</strong></span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;"><strong>a jednak znalazł się wąż</strong>,<br />
który mówi, że<br />
to rozerwie mnie na strzępy,<br />
że znów wystawię swoje serce</span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;">n<strong>ie skusisz mnie... nawet burzą w górach</strong></span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;"><strong>odtrułem się, znieczuliłem<br />
wciąż oczyszczam krew</strong><br />
nie znajdziesz tu pustki<br />
nie znajdziesz we mnie swojej ziemi</span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;">jednak znalazł się wąż,<br />
który mówi, że<br />
to rozerwie mnie na strzępy,<br />
że znów wystawię swoje serce</span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;"><strong>znów kusisz... jak burza w górach</strong></span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;"><strong>zbyt głęboko</strong> wszedłem w ciebie<br />
<strong> by wyjść teraz i pozostać</strong> kroplą potu<br />
zresztą... <strong>i tak będę cię czuł</strong>... (niestety)<br />
twoją dłoń na plecach, oddech na szyi,<br />
<strong> łzy w moich oczach</strong>, zabijasz mnie</span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;">znów <strong>zrzuciłem </strong>skórę<br />
wygnany w wojnę<br />
<strong> nie zapłaczę</strong><br />
bo obaliłem ścianę</span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;"><strong>poderżnąłem </strong>niepewności <strong>gardło</strong><br />
patrząc jej prosto w oczy<br />
<strong>już nigdy się nie cofnę</strong><br />
<strong> nie chcę</strong> wspominać strat</span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;">łzy w moich oczach<br />
<strong> nie powiem, że chcę płakać</strong></span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;">przechodzę przez <strong>gruzy</strong><br />
i szukam t(w)ych (<strong>nowych</strong>) oczu<br />
niepewność nie żyje<br />
umarła ze swoim czasem<br />
<strong> może i umarłem<br />
może i umrę znów<br />
NIE BOJĘ SIĘ</strong><br />
nic mi to nie zrobi<br />
(dostąpiłem oświecenia, <strong><span style="font-size:6pt;">satori</span></strong>)</span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;">zbyt <strong>byłem </strong>w tobie<br />
aby się wysunąć<br />
znam ten (<strong>nowy</strong>) smak<br />
<strong>smak zmiany</strong></span></p>
<p><span style="font-size:8pt;font-family:Verdana, Arial;">nie zabijesz mnie!</span></p>
<p><span style="font-size:4pt;font-family:Verdana, Arial;">(i tylko proszę, nie próbuj rozumieć niczego. Nie chcemy tego)</span></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/EricOG-K2ZQ'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/EricOG-K2ZQ&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>a teraz idę to wszystko naprawić!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[wysoko]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=214</link>
<pubDate>Mon, 30 Jun 2008 06:37:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=214</guid>
<description><![CDATA[
jestem zjebany całkowicie. tragedia, wracam w góry odpocząć&#8230;
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/iijKLHCQw5o'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/iijKLHCQw5o&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>jestem zjebany całkowicie. tragedia, wracam w góry odpocząć...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[iii]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=213</link>
<pubDate>Sat, 28 Jun 2008 16:03:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=213</guid>
<description><![CDATA[
przy pierwszej części tej gry powstawała moja wizja fantasy!
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/UhrsIF6ymVE'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/UhrsIF6ymVE&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>przy pierwszej części tej gry powstawała moja wizja fantasy!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[406 coupe]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=211</link>
<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 14:38:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=211</guid>
<description><![CDATA[
Nowa chłodnica - 111 funtów
Wymiana chłodnicy - 100 funtów
Ciecz chłodząca - 3 funty
Nowy fil]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/p1020299.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-210" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/p1020299.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p>Nowa chłodnica - 111 funtów<br />
Wymiana chłodnicy - 100 funtów<br />
Ciecz chłodząca - 3 funty<br />
Nowy filt olejowy - 20 funtów<br />
Nowy filtr paliwa - 25 funtów<br />
Nowy filtr pyłkowy - 15 funtów<br />
Robocizna - 40 funtów<br />
Moja mina w warsztacie - bezcenna ;)</p>
<p>Jak ja kocham ten kawałek blachy, gumy, szkła i smaru..........</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[i Biały Statek]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=194</link>
<pubDate>Sun, 15 Jun 2008 13:34:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=194</guid>
<description><![CDATA[
&#8220;&#8230;jestem latarnikiem na North Point, jak był mój ojciec i dziadek. Szara latarnia mor]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/p1020379.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-196" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/p1020379.jpg" alt="" width="450" height="274" /></a></p>
<p>"...jestem latarnikiem na North Point, jak był mój ojciec i dziadek. Szara latarnia morska stoi z dala od brzegu, ponad posępnymi, omszałymi skałami, które piętrzą się podczas odpływu, a w porze przypływów nikną wśród spienionych fal. Przez stulecie w jej blasku przepływały okręty siedmiu mórz. Za czasów mego dziadka było ich wiele, nieco mniej za czasów mego ojca, teraz zaś widuję je tak rzadko, że czasami odczuwam dojmującą samotność, jakbym był ostatnim człowiekiem na Ziemi...</p>
<p>...dziś wiem, że wspanialsza od wiedzy starych nauk zawartych w książkach jest sekretna mądrość oceanu. Błękitny, zielony, szary, biały lub czarny, gładki, spieniony, bądź wzburzony ocean nigdy nie milknie. Z początku opowiadał mi jedynie drobne, krótkie historyjki o spokojnych plażach i pobliskich portach, ale w miarę upływu czasu bardziej się zżyliśmy i zdradzał mi wiele tajemnic odległych zarówno w czasie, jak i przestrzeni."</p>
<p>H.P.Lovecraft - "Biały statek"</p>
<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/p1020370.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-195" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/p1020370.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://www.wrzuta.pl/audio/eIhy4Ah7tA/">Jesu - End of the Road</a></p>
<p style="text-align:center;">To tylko krok.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cymru!]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=176</link>
<pubDate>Sun, 08 Jun 2008 02:17:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=176</guid>
<description><![CDATA[
zawsze kochałem naturę. za spokój, za piękno, za to, że potrafię z nią najlepiej milczeć, z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/cymru.jpg"><img class="size-full wp-image-192" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/cymru.jpg" alt="" width="280" height="275" /></a></p>
<p>zawsze kochałem naturę. za spokój, za piękno, za to, że potrafię z nią najlepiej milczeć, za to, że mnie uspokaja, za to, że jest naturalna ;), za to, że NIKT MI JEJ NIE ODBIERZE. W Walii, w Cymru jest jej pełno. Na wyciągnięcie ręki.</p>
<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/p1020253.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-187" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/p1020253.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p>w sobotę popołudniem (koło 14:30) wybrałem się do Cymru. Nie mam daleko, z Coalville (Leicestershire) do Barmouth (Gwynedd) jest jakieś 150 mil~240 kilometrów, czyli 2,5h drogi. Na miejscu byłem po 18, co chwila robiliśmy przystanki, aby upolować aparatem kawałek pięknego krajobrazu i zachować dla siebie i tylko dla siebie ;)</p>
<p>Na wyprawę spakowaliśmy się z Łukaszem i Plugavym. I z kilkoma jeszcze zamieszczonymi na srebrnych krążkach osobami CD1i2 - składanka Kerrang, CD3i4 - Evergrey - A Night to Remember CD5 Tool - Salival i CD6 Jesu - Lifeline. Więcej zmieniarka skryta sprytnie w bagażniku nie pomieściła. Ale wystarczyło. Zasadniczo najważniejsze były chwile zaatakowania Cymru i mniej więcej od znaku "Witamy w Walii" przygrywał nam pięknie Evergrey. W pewnym momencie jednak wcisnąłem przycisk "6" i z głośników popłynęły hipnotyczne dźwięki Jesu i magiczny głos Justina K. Broadricka. I do dzisiaj brzmi, czasem w towarzystwie nie gorszej, jeśli nie lepszej od niego Jarboe... która siarką cuchła ;)</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/jesu_cov.jpg"><img class="size-medium wp-image-172" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/jesu_cov.jpg?w=300" alt="" width="300" height="267" /></a></p>
<p>No dobrze. Jesu powaliło. Szczególnie kawałek "Lifeline" i "End of the Road". To jest kosmos, chyba moja najulubieńsza EPka na świecie. Cztery utwory, ale tak zniewalają... Gdześ tutaj (wyżej) znajdzie się zdjęcie latarni morskiej, wykonane przez mieszkającego w Birmingham (czyli jakies 50-60 mil ode mnie) Broadricka. Pochodzi ono właśnie z okładki tego wydawnictwa. Gorąco polecam, piękna płyta.</p>
<p>I widoki też piękne, chce się żyć jadąc przez ten kraj. Przez całą drogę w Anglii mieliśmy zamknięte szyby - prędkość około 60-90 mil. Kiedy wjechaliśmy do Walii: szyby otwarte, świeże powietrze, zapach traw, łąk, pól i lasów, gór i gór i gór i gór. Niesamowite, po dwóch latach poczuć, że ten wspaniały bukiet jest tylko 2,5 h drogi ode mnie. Ten bukiet zabijany smrodem kilkunastu-dziesięciu tysięcy ludzi żyjących w brudnym, zapyziałym Coalville. Na końcu świata, pośrodku Anglii. gdziekolwiek. Wjechałem do Cymru, stałem się jego częścią - a może zawsze byłem? I co najgorsze jedynie ja mogłem z nas trzech prowadzić, choć Plugav całkiem zdolnie starał się pomagać, to jednak pozostałem za kółkiem zmuszony pilnować wąskiej drogi, bo każde przydługie spojrzenie za szybę mogło się róznie skończyć. Nawet przy średnej prędkości na poziomie 30-50 mil. Choć były chwile, kiedy było i 80 a i 118 mil ;) Tygrysek wie, co dobre.</p>
<p><a href="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/intothewild.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-178" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/intothewild.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p>a pieprze to - pisze bez ALTa i SHIFTa. nie chce mi sie. choc w sumie jestem przyzwyczajony, więc może czasem się pojawić polska literka. cokolwiek...</p>
<p>byla chwila, kiedy zatrzymałem się na stoku, kilkaset metrow za znakiem o nachyleniu podjazdu o 20% - niby niewiele, ale kiedy zatrzymalem sie na jednym ze zjazdow i zaciagnalem reczny auto mimo wszystko zaczelo staczac sie w dol. O cholera... trzeba bylo wrzucic bieg, podjechac troche dla pewnosci i zostawic i na hamulcu i na biegu. zastanawialem sie tez, czy czasem nie polozyc kamienia albo ceglowki na pedale, ale w koncu daleko nie odchodzilem, wiec po co ? nie wiem, ale mam takie zboczenia w glowie - mala ksiazka nie moze lezec pod duza, hamulec dociska sie jak tylko mozna. to chyba po to, aby nie byc bohaterem filmikow na tubie. niewazne. wazne jest natomiast to, ze widok jest po prostu zniewalajacy. jest taki film "into the wild" w scenie, kiedy glowny bohater (mccandless) wdrapuje sie na szczyt wzniesienia ma wokol siebie ogromna przestrzen - gory i lasy ciagnace sie po horyzont. poczulem cos podobnego. cyknalem kilka fotek, ale nie wiem, czy cokolwiek z tego wyszlo. cokolwiek, co oddaje to niesamowite uczucie. niekoniecznie, ale postaram sie cos wygrzebac, cos, co zobrazuje ten widok. problem ze zdjeciami gor jest taki, ze u podnoza wygladaja golym okiem wspaniale, ale juz na zdjeciu sa takie sobie. znow ze szczytu i golym okiem i okiem aparatu potrafia zrobic wrazenie. nam niestety nie bylo dane wejsc na zadna znaczaca gore, wiec mamy zdjecia tylko z drogi wokol, raczej nie biegnacej zbyt blisko szczytu.<br />
nieważne, widoki są po prostu niesamowite.</p>
<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/gory.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-186" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/gory.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p>wrocilismy do auta i czekalo mnie jedno z trudniejszych ruszan z hamulca recznego. nie bylo tak tragicznie, wyjechalismy i na "dwojce" czlapalismy pod gore. byly chwile, kiedy pojawiala sie trojka, ale zaraz za nia znow wzniesienie, albo ograniczenie 20-30 mil i znow dwojka, bo pod gore. a pozniej dlugo z gorki i hamowanie silnikiem, bo przy takich zjazdach klocki i tarcze dostaja strasznie w tylek.<br />
droga przez walie jest niesamowita, glowna trasa przez Gwynedd kreci niesamowicie to w prawo, to lewo, wije sie niczym strumien pomiedzy wzniesieniami - machanie biegami i ciagla koncentracja, aby kogos z naprzeciwka nie zlapac na lusterko. tak, drogi w cymru sa w miare waskie. nie ma tragedii, ale mijanie sie z tirem albo kempingiem wymaga cierpliwosci i uwagi ;)</p>
<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/walijskadroga.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-180" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/walijskadroga.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p>z czasem sie czlowiek przyzywczaja i nie jest zle. to ma w gruncie rzeczy swoj urok. jest takie niesamowite - glowna droga szeroka w sam raz na jedno auto i troszke wiecej. lubimy to. zero autostrad, ogolnie male natezenie ruchu, i piekne widoki za oknem. fajna sprawa, kiedy pokonujesz ostry zakret i wyjezdzajac z niego widzisz piekne, potezne i monumentalne zbocze. albo kiedy ciagniesz nad morzem i po jednej stronie masz gory albo wyzyny, a po drugiej nagly spadek z mniej wiecej 500 m.n.p.m. do 0 i -10 ;) fajna opcja. kierowca ma gory a pasazer morze, albo na odwrot, zalezy, gdzie sie jedzie.</p>
<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/p1020387.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-189" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/p1020387.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p>wyjechalismy z parku narodowego snowdonii (snowdon, to bodaj najwyzszy szczyt anglii cos okolo 1100 metrow) i otworzylo sie przed nami morze irlandzkie. szara plama na horyzoncie zamienila sie w piekne, niebieskie, czasem blekitne, czasem wrecz turkusowe morze. a daleko, daleko na horyzoncie majaczy wiecznie zielona wyspa - irlandia. i jak tutaj patrzac na ten widok nie przypomniec sobie o T.Love - Irish. A jednoczesnie o tym, ze gdzies kiedys czlowiek obudzil sie w namiocie na kacu (moralnym tez) i wokol byl woodstock, a z glosnikow z daleka atakowal T.Love z jest super. jedna mysl - jeden szybki strzal i? ramie zaswedzialo. plugavy sie odezwal, przypomnial o przelamywaniu. Ale cholera - nie moglem.</p>
<p>zreszta cala droge przegadalem z Plugavym. Od czasu do czasu z Lukiem, ale tak najbardziej i najmocniej i bezslownie/bezszelestnie rozmawialismy z Plugavym. on ma tendencje do tego, ze wlacza sie bardzo rzadko i mowi bardzo rzadko, ale jak juz mowi, nie umiem mu sie oprzec. nikt nigdy nie mial mi tyle do powiedzenia. nikt nigdy nie mial u mnie takiego posluchu. nikt nigdy nie rozumial doskonale tego, co mysle i czuje. on jest specjalista, fachowcem ode mnie. jest zajebisty i niepowtarzalny. i zamieszkal ze mna, sypia ze mna, ma swoje miejsce na ramieniu. i wie, kiedy robie absolutne durnoty i wie, kiedy ukluc mnie, aby mi o mojej glupocie przypomniec.</p>
<p>dojechalismy do Harlech. jak przystalo na archeologa zlustrowalem szybko zamek z daleka i doszedlem do wniosku, ze za zadne skarby tam nie chce isc. jakos mam tak, ze takie miejscowki od pojscia na studia mnie nie kreca. system wewnetrznej samoobrony, a moze swiadomosc, ze jesli toto stoi juz 7 wiekow to i kolejne pol postoi, kiedy na stare lata bede mial czas i kase, aby zwiedzac swiat ;) zycie jest zbyt krotkie.</p>
<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/p1020386.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-190" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/p1020386.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p>no wiec pominelismy miejscowosc i miejscowke, aby zatrzymac sie dalej w jakims lesie z przeswiadczeniem, ze to tutaj jest chwila do morza. chwila moze i tak, ale do probnej utylizatorni smieci, czy co to bylo. nawrot i powrot do harlech, pozniej jazda przez polna droge, aby zaatakowac plaze i jak sie okazalo nici z parkowania blisko plazy, bo siatka, ostrzezenia, ze teren bardzo prywatny itd. poszukiwania niewiele daly, trzeba bylo wrocic polna droga do miasteczka. nic to, zaatakowalem jedna z drog, co do ktorej mialem czuja - udalo sie, kolo 19 znalezlismy miejski parking nieopodal plazy +&#124;- 10 minut i piasek, moze wiaterek i przestrzen niezaklocana przez nikogo... prawie. wszystkie znaki na ziemii mowily jasno, ze spanie w nocy na tym parkingu jest niedozwolone, wiec stwierdzilismy, ze czegokolwiek, ale spania nam nie udowodnia za cholere, chyba, ze prawo brytyjskie ma jakas ustawe odnosnie tego, co uznaje sie za spanie, a co za drzemke, albo odpoczynek z zamknietymi oczami (choc biorac pod uwage chrapanie lukiego trudno by bylo podpiac to pod dzwieki, ktore czlowiek wydaje swiadomie lub nawet w polowie swiadomie). po krotkiej rozmowie z miejscowymi , ktorzy stwierdzili, ze raczej nikt sie nie czepi i obadaniu ciekawej miejscowki schowania auta spakowalismy troche zarcia, piwko i poszlismy na pierwszy ogien w strone plazy. po drodze spotkalismy calkiem mila i zacpana (najprawdopodobniej) nastolatke. bardzo sympatyczna dziewoja... poczulem sie staro. ale moje zboczenie wzielo gore - oderwalem sie od laski i popatrzylem w strone morza. bezkres.... jaki kurwa bezkres? tam dalej jest irlandia. no dobra, bezkres lekko ograniczony. niech bedzie powiedzialo ramie.</p>
<p>na pierwszy ogien - buty i skarpetki w lape i idziemy sprawdzic wode. calkiem chlodna, ale bylo bardzo cieplo i to prawdopodobnie tylko wrazenie (za 3 godziny okazalo sie, ze to faktycznie wrazenie, ba ona nawet sie ciepla zdazyla zrobic ;) ). chwile polazilismy po wodzie z podwinietymi nogawkami i huzia na wydme. tam odpoczynek i sprawdzenie zawartosci "zoltej siatki zywnosciowej". smacznie i po polsku, a do tego zapite holederska bavaria - calkiem niezlym jak na glupia brytanie piwkiem. kilka zdjec, jakies dziwne pozy, pozniej znow do wody pomaszerowac troche i do auta, aby sie przebrac, zabrac kapielowki, staff, piwko, reszte zarcia, zostawic aparat itd. ogolem przygotowania do kapieli morskiej. pierwszej od... nastu lat.</p>
<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/okularyjozin.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-181" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/okularyjozin.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a><br />
wrocilismy na plaze, rozbilismy mini oboz (rzucajac plecak i reczniki z ciuchami na wydme). piwko + skret z machorki ;) i luzowanie sie przy zachodzacym sloncu. dluuuuuga rozmowa z plugavym, czasem wlaczyl sie lukasz, gadalismy o niedoroslosci i o tym, ze tracimy takie chwile stojac przy maszynie, pikujac w łerhałsie, a zycie plynie i mija nas coraz bardziej i bardziej i szybciej i szybciej. ogolne poskretowe filozofowanie, ale tym razem takie pozytywne. nie bylo pierdolenia glupot, po prostu rozmowy, calkiem normalne i pomyslowe. i chec powrotu do tej chwili narastajaca we mnie z kazdym wspomnieniem. chec pozostania tam - w harlech, barmouth, gdziekolwiek w cymru, gdzie dane by mi bylo przyjsc wieczorem nad wode, spalic jointa, popic piwkiem pogadac, posmiac sie, wyluzowac i dobrze bawic. bardzo przyjemna opcja. i powstal plan..........<br />
w koncu czas na szybkie przebranie sie i okolo 22:15 (czas sie tak naprawde nie liczyl) dawaj do wody - byla ciepla, bo na plazy mocno zawiewalo. lekkie nurzanie sie, az w koncu pelne zanurzenie i kilka metrow przeplynietych, pozniej kolejne metry i w koncu podparci rekami lezelismy w wodzie patrzac sobie na ksiezyc. zaczynal sie przyplyw - widac to bylo po plazy i po tym, jak moze wykradalo kolejne jej kawalki. no i ten ksiezyc - jasny, blyszczacy rogal zawieszony nad morzem, odbijajacy sie w jego pofalowanej powierzchni. swietna rzecz. tak naprawde wtedy poczulem, ze morze zmywa ze mnie swoja slona woda ciezar ostatnich dwoch miesiecy - poltorej roku. zmywa ze mnie ciezar rozwodu rodzicow, swiadomosci tego, ze nie mam juz domu w miejscu, gdzie mieszkalem przez 19 lat, swiadomosci tego, ze ogromny swiat czeka na mnie, a ja mam pewne obawy przed rzuceniem mu wyzwania, albo podniesieniem rzuconej rekawicy. zmyl ze mnie wszelaka niepewnosc, z ktora walczyl plugavy. absolutnie niczego nie robilem w tej chwili, o niczym nie myslalem i czulem sie z tym doskonale. czulem, ze tak powinno byc czesciej, ze nawet jesli codziennie to powtorze, to i tak nie przeje mi sie smak tego uczucia. wszystkie niepewnosci i pytania, wszystkie niewiedze fale sciagnely z powrotem w glab morza. czyzby to byla namiastka oswiecenia? i po co to pytanie? brzmi, jakbym oczekiwal jakiejkolwiek odpowiedzi, a nie oczekuje. Plugavy wlasnie podpowiada, ze sam powinienem to wiedziec. naczytal sie OSHO, czy Bhagwana Shree Rajneesha (swoja droga dopiero kiedy kupilem jego pierwsza ksiazke przypomnialem sobie, ze In The Woods... dedykowalo HEart of the Ages wlasnie jemu, popieram i rozumiem ;) ). niewazne, liczylo sie uczucie, gdzies w okolicach satori.</p>
<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/wilkmorski.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-182" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/wilkmorski.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p>nocleg w aucie... coz nie bylo najwygodniej, ale drugi skret z mahorki pomogl. najgorsze jest to, ze klawisze w najlepszym momencie kawalka lifeline przerwal samochod, wyswietlajac na konsoli, ze przechodzi w tryb ekonomiczny. whatta'?</p>
<p>poranek tez nie byl najmilszy, ale udalo sie wstac, powrot znacznie cichszy, ale to cisza przed burza. w srodku wrze, plonie ogien we mnie. plonie pytanie. brak odpowiedzi. nawet Plugavy sie nie odzywal ani slowem, ale on znajdzie chwile i obudzi mnie w nocy, aby pogadac.</p>
<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/barmouthcentrum.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-183" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/barmouthcentrum.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p>dojechalismy do barmouth i zakrecilismy sie na kilka chwil, aby zjesc sniadanie, spalic w porcie papierosa, czujac lekki powiew wiatru i cieple jezyki slonca na skorze. moment idealny, nie zapalic w takiej chwili papierosa to grzech. przy kubku herbaty, w chwili, kiedy czas przestaje istniec. to jest jeden z momentow. chwytac je trzeba, aby nie zalowac umierajac, chwytac dzien nalezy. to byl ten dzien i ta chwila MOMENT!</p>
<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/barmouthmost.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-184" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/barmouthmost.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p>Barmouth jest swietne, zycie tam zwalnia, zajebiscie widoczny kontrast - uprzymeslowione coalville, zapracowane, zagonione i spokojne, sielskie barmouth nie znajace wartosci walut i sposobow platnosci. miejsce poza czasem, poza tym calym PIERDOLONYM pieniadzem!<br />
troche zdjec, troche zwiedzania, podniecania sie miejscem i tym, jak fajnie by bylo tu zamieszkac. chocby na kilka chwil.</p>
<p>i powrot do domu ze zwolnieniami, z ciekawymi chwilami i z myslami:<br />
-czy nie byloby lepiej wyjechac do Walii zamiast wracac do Polski? Nie lepiej by bylo zyc z dnia na dzien i nie martwic sie czasem, zegarkiem, wyrzucic telefon, odciac sie od wszelakich sposobow komunikacji z pędzącym światem i zapomniec o tym, gdzie i jak sie do tej pory zylo? "mamo, tato i cala reszto jestem gdzies w walii, do zobaczenia kiedys". nie lepiej by bylo? nie musialbym pozbywac sie marzenia, moglbym dalej jezdzic po anglii, pracowac w Barmouth, zaczac tam jakies studia i zapomniec, odciac sie od tego piekla, w ktorym jestem teraz. raz na zawsze. po prostu zrobic to i co wieczor palic w spokoju jointa na skrawku plazy patrzac w dal, odpowiadając uśmiechem na uśmiech innych ludzi..................... czego chciec wiecej?</p>
<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/06/fajnamiescowa.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-185" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/06/fajnamiescowa.jpg" alt="" width="450" height="253" /></a></p>
<p>pewne jest to, ze odkrylem cos pieknego w anglii, ktora mnie ani troche nie pociagala. odkrylem cudowny zakatek swiata -walię i mam nadzieje, ze przez najblizsze cztery tygodnie zrozumiem, czy zostaje tutaj, czy wracam do...? dokad i po co ?</p>
<p>zawsze sa pytania, czasami nie ma dobrych odpowiedzi.</p>
<p>co bedzie to bedzie. trzeba byc szczesliwym, przez niecale 17 z soboty na niedziele bylem. jak nigdy od dawna.</p>
<p>Plugavy popiera.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/f4jT7br5m1c'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/f4jT7br5m1c&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>P.S. nie dziwota, ze Tolkien pisal to, co pisal ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[wiedźma]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=165</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 05:14:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=165</guid>
<description><![CDATA[” Paszeko, w imieniu prawa rozkazuję ci mówić…. nksufhdnxlwwąo “.
Kędy spojrzysz puszcza,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>” Paszeko, w imieniu prawa rozkazuję ci mówić…. nksufhdnxlwwąo “.</p>
<p>Kędy spojrzysz puszcza, ciemnej kniei ostępy, mateczniki, moczary,<br />
oczerety, strugi nurty sine. Tam przeto w roztoce, nad ruczajem<br />
można ją było obaczyć. O siedla wiosta ode wsi, w kurnej chacie<br />
na przyzbie, z kurukiem na ramieniu, z basiorem i lagą u boku,<br />
w kir odziana, pod kadzią iskrę nieci, o miesiącu napar waży.<br />
To - blekot /szalej/, jemioła, piołun, szkarłatne ropuchy,<br />
lubczyk, mlecz, rosiczkę, sadło niedźwiedzie, własną ślinę.<br />
Wszystko To strawione innem ziołem rozmaitem…obłokiem pary chatę wypełnia.<br />
Gdy barci kto z kmieciów ją czasem obaczył, ano - Sława Bohu<br />
rzekł, po czem pluł po trzykroć przez ramię i krzyż w powietrzu<br />
znaczył, /na słuczaj wszelaki/ by w gacka, czy inne monstrum rozmaiże<br />
oblec się nie mogła…I nie wiedzieć - Czemu tak?, bo przecie każden<br />
wiedział, że choć w samotni żyła, przecie poczciwem człekiem była..</p>
<p>Kto w Boha wiryt spasajte, hompody pomiłujte.<br />
/Boga/ wierzy ratuje/ /zmiłujcie/</p>
<p>Temczasem na skurcz rodny częstokroć wzywana, by połóg odebrać, bo za akuszer-<br />
kkkkę brana póty, póki razem jednym na jej ręce łono kmieciowego chłodnego<br />
płodu nie wydało. Żedy wiedźmą! okrzyknięta, a dowodów - bez liku. Przeto<br />
onegdaj wiedziano Ją na mietle, na wierch Łysej Góry ulatującą, gdzie przecie<br />
śluby Kozłu dała. Dzieciobójczyni siarką cuchła! Pewnikiem konkubina Diabła,<br />
z Kusym w aromę padła! To Dziwożona! To Strzyga!, w szynku powiadano. I nie<br />
wiedzieć czemu Tak?, bo przecie każden wiedział, że choć w pustelni żyła,<br />
przecie poczciwem człekiem była. Temczasem Cerkiew egzorcyzm już odprawiła,<br />
ciżba jednako zwrzała - Na stos! Na Stos! Jeszcze kur nie zaipał, a już<br />
język ognia Jej ciało lizał /pod wszy ludzkiej rechot/, jeno lelek z<br />
puszczykiem w kniei łzy ronił, szlochowi zacnej akuszerki wtór dając,<br />
gdy temczasem ogień stygmaty i nimb na ciele “wiedźmy” wymalował, a gorzki<br />
człekowstręt tryskał z jej ust.</p>
<p>Konkubino Diabła, niuechaj ogień strawi grzechy twoje!</p>
<p>Dalibóg, przeklęta wy czerń! A ja gore!</p>
<p>Bute prokleni Lachy…!!!!!!!!!!!!!!!<br />
/Bądźcie przeklęci/<a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/05/molitoris_titel.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-166" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/05/molitoris_titel.jpg?w=293" alt="" width="293" height="300" /></a></p>
<p>http://gierzak.wrzuta.pl/audio/6l46ZBcqEG/</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Road, The]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=167</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 22:01:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=167</guid>
<description><![CDATA[
Olof co chwila dźgał ostrogami boki konia. Zwierze gnało po błotnistej ścieżce, rozchlapując]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://jegharvandret.files.wordpress.com/2008/05/konni.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-168" src="http://jegharvandret.wordpress.com/files/2008/05/konni.jpg" alt="" width="450" height="337" /></a></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;">Olof co chwila dźgał ostrogami boki konia. Zwierze gnało po błotnistej ścieżce, rozchlapując wodę z kałuż i rozrzucając ziemię na boki. Jeździec trzymał mocno lejce, pilnując jednocześnie, aby chłopiec siedzący przed nim nie spadł – przyciskał się do niego jak tylko mógł. Cały czas miał wrażenie, że Langeskog za chwilę wyciągnie po ich obu swoje ciemne łapska – gałęzie i strąci z konia, aby porwać na zawsze pomiędzy ciemne konary. Mimo, że jechali lasem widoczność nie była najgorsza – Morrslieb w pełni oświetlał im drogę. Co jakiś czas gdzieś daleko zawył wilk, co powodowało, że koń mimo galopu nieznacznie jeszcze przyspieszał, ale Olof wiedział, że zwierze jest już zmęczone i za chwilę będą musieli się zatrzymać, aby koń choć trochę odpoczął. Sam zresztą nie czuł się najlepiej – czuł jak chłód przedziera się przez skórzany kaftan i boleśnie kąsa w mięśnie i stawy. Wiedział, że mały Olve też jest zmarznięty – co chwila wstrząsały nim drgawki. </span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;">Koń potknął się ponownie – Olof zdecydował, zwolnił i zaczął rozglądać się za odpowiednim miejscem na spoczynek. Wiedział, że noc będzie zimna – nagi księżyc co chwilę mu o tym przypominał. </span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;">W końcu znalazł miejsce, które wydawało mu się dogodne – niedaleko od drogi znajdowała się mała rzeczka, Hvitvann – Biała woda. A przynajmniej tak mu się wydawało. Zdjął chłopca z konia i usadowił na posłaniu, które zrobił z siodła. Jeszcze raz rozejrzał się wokół i stwierdził z zadowoleniem, że wybrał dobre miejsce – widoczność na drogę mieli dobrą, a sami byli skryci za wysoką kępą krzaków. Wyjął z sakwy krzesiwo i hubkę, wyjął też pochodnię. Nie był pewien, czy powinien rozpalać pochodnię, ale potrzebował choćby choć odrobiny światła. Księżyc na drodze pozwalał jeszcze zobaczyć cokolwiek, ale tutaj – w ukryciu, pomiędzy drzewami na niewiele zdawały się jasne snopy bijące od Morrslieba. Po kilku chwilach udało mu się wykrzesać iskry, a nasączony tłuszczem materiał zajął się ogniem. Na początku ledwo tlił się niebieskim płomieniem, ale kiedy skierował pochodnię w dół ta zapłonęła. Cienie na ścianie lasu zatańczyły złowrogo, Olof miał wrażenie, że cała puszcza przygląda się dwójce zmęczonych podróżników. Czuł ciężar setek małych oczu na plecach. Postanowił się tym nie przejmować, ale do głowy z siłą tarana wdzierały się mu bajania bab o ludziach, których pożarły leśne mary. Czuł jak serce wali mu w piersi, czuł jak krew pulsuje w skroniach i dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że jest niesamowicie cicho w lesie. Tylko od czasu do czasu dało się słyszeć sowę a w oddali wilka. Podniósł głowę w stronę księżyca, pochodnia zabijała całkiem nikły poblask przedzierający się przez ścianę liści. Dopiero teraz zrozumiał, że zły dzień wybrał na podróże po Norsce. Morrslieb w pełni przynosi nieszczęście w podróży. Znów poczuł jak serce rwie się w piersi. Podszedł do sakwy i po chwili wyjął małą siekierkę. Już miał ruszyć w las, kiedy nagle odezwał się Olve.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Dlaczego nie ma z nami mamy? – głos chłopca drżał.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Mama – Olof zawahał się. Nie miał pojęcia co powiedzieć. – Mama została opiekować się dziadkami.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Ale znajdzie nas? – dziecko nie dawało za wygraną.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Pewnikiem – ojciec dziękował w duchu bogom, że chłopiec nie pyta o nic więcej.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Dokąd idziesz tato?</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Potrzebujemy trochę drewna na ognisko. Zimna noc przed nami a i zjeść coś ciepłego trza.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Mogę iść z tobą tatku?</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- A śpiący nie jesteś? Ostań tutaj, będziesz mnie ciągle słyszał a jak przestaniesz, to zawołasz.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Ale ja się boję tak sam tato! – głos chłopca zadrżał jak płomień świecy na wietrze.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Nie bój się. Duży przecie jesteś. Myślisz, że Ulf by się bał?</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Ale Ulf większy ode mnie i na polowania z tobą chodził.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Jak był tak mały jak ty to też spał ze mną w lesie a nie płakał jak stara baba.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Niech będzie tatku, ale wracaj prędko.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Niech będzie Olve.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;">Ruszył w las oświetlając sobie drogę pochodnią. Szedł wzdłuż rzeczki, aby nie pomylić drogi. Rzadko bywał w Długim lesie. Za to nasłuchał się w życiu opowieści o dziwach jakie działy się w tym lesie. Zatrzymał się w końcu i wyjął zza paska toporek. Zwalona sosna lekko już przeschła i wydawała się odpowiednia na rozpalenie ogniska. Zaczął rąbać gałęzie i odkładać je na pokaźny kawał skóry. Kiedy obrąbał już wszystko co mógł schował toporek, chwycił skórzaną płachtę i zarzucił sobie na plecy. Wracał trzymając się rzeczki. Czuł bijący od niej chłód, w świetle pochodni widział jak leniwie toczy swoje wody. Zima, która niespodziewanie przyszła w środku pory deszczowej zatrzymała wodę schodzącą z gór i dlatego rzeka, która powinna sięgać mu do pasa teraz była głęboka na niewiele ponad kostkę. Pomyślał przez chwilę, że mógłby spróbować nałapać ryb, ale szybko odrzucił myśl. Była noc a rzeka zbyt płytka, aby pływało w niej teraz dużo ryb. Przyspieszył kroku, czuł jak mimo wysiłku cały drży z zimna. Co chwila biała chmura pary wydobywała się z ust Olofa unosząc gdzieś w stronę drzew.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;">Kiedy był już niedaleko miejsca, gdzie postanowił rozbić obozowisko do jego uszu doszedł dziwny dźwięk. Z początku myślał, że to jakieś leśne zwierze, żałośnie zawodzi,<span> </span>ale po chwili zrozumiał, że to głos kobiety – płaczącej kobiety. Zrzucił tobołek przy brzegu, wyjął topór zza paska i ruszył w kierunku skąd dobywał się płacz. Przedarł się przez krzewy i zamarł nagle jakby spojrzał bazyliszkowi w oczy. Tuż przy brzegu rzeki stała kobieta – nie widział jej twarzy, bo stała tyłem, ale biło od niej coś znajomego. Kobieta nabierała wody do drewnianej miseczki i polewała nią dziecko. Jego dziecko – w rzece stał Olve. Nagi i zmarznięty. Kobieta nic sobie nie robiła ze stojącego z pochodnią Olofa – nadal nabierała wody do miseczki i polewała nią chłopca. Ten trząsł się z zimna i szczękał zębami. </span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Mamusiu starczy już! – wołał do kobiety, ale ta znów nabrała wody i polała dziecku głowę.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Zostaw mojego syna! – skoczył do nich, jednocześnie odrzucając pochodnię na ziemię. Porwał dziecko z wody i przytulił do siebie.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Tatusiu! Zimno! – Olve dygotał, kiedy Olof wyjmował z sakwy płócienne koszule i koc. Szybko starł z syna wodę i ubrał go jak najcieplej umiał, owinął całego kocem i nadal tulił z całych sił.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Już jestem synu, już wróciłem – starał się zapanować nad głosem, ale nie potrafił. Sam trząsł się, nie wiedząc czy z zimna, czy ze strachu. Kiedy tuląc chłopca odwrócił się w stronę rzeczki osłupiał – nikogo tam nie było. Patrzył wokół, ale zdawało się, że w zasięgu wzroku nie ma nikogo poza nimi. </span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;">Ułożył malca pod drzewem i podszedł w stronę pochodni – ta nieco już przygasła, ale udało mu się ją rozpalić. Wbił jej koniec w ziemię obok chłopca, a sam pobiegł po drewno. </span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;">Ognisko z początku nie chciało się rozpalić, drewno syczało i strzelało, ale w końcu po wielu próbach, z pomocą świecy udało mu się rozpalić ogień, który nie zgasł po chwili. Znów złapał chłopca i wtulił w siebie. Usiadł najbliżej ognia jak mógł i próbował ogrzać syna.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Tatku – chłopiec dzwonił zębami. – Co mi się stało.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Nie wiem synku nie było mnie tutaj.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Spałem chyba. I przyszła mama i zbudziła mnie. Powiedziała, że nie pójdę spać dopóki się nie umyję. I zabrała mnie nad rzekę. </span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- A skąd wiesz, że byli to mama?</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Ano mama, przecie mówiła a mama ma taki miły głos. Nie to, co babcia, mama zawsze opowiadała mi bajki.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Przecie mama jest w osadzie. Śniło ci się i wszedłeś do wody.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- A ty jej nie widziałeś tatku?</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Nie, widziałem ciebie stojącego w rzece. Dobrze, żem wrócił prędzej, inaczej zamarzłbyś.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Ale ja nie mogę zamarznąć tato, ty też nie.</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Jak nie możemy zamarznąć? Teraz nie – mamy ognisko, ale jakby przyszła zima i mór i wiatr. Już byśmy byli kiej trolle na słońce</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Ale my tatku niesiemy ogień przecie. Prawda to ?</span></p>
<p class="MsoBodyText2" style="margin-bottom:0.0001pt;text-align:justify;line-height:normal;"><span style="font-family:&#34;"><span> </span>- Prawda Olve – pogładził syna po głowie jeszcze mocniej wtulając w siebie. Nie chciał się do tego przyznać, ale był przerażony.</span></p>
<p style="text-align:center;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[wolności]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=169</link>
<pubDate>Sat, 10 May 2008 17:56:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=169</guid>
<description><![CDATA[
&#8220;Raczej niż miłość, niż pieniądze, niż wiarę, Niż sławę, niż sprawiedliwość, Da]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/EBTH2E5QPEE'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/EBTH2E5QPEE&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>"Raczej niż miłość, niż pieniądze, niż wiarę, Niż sławę, niż sprawiedliwość, Daj mi Prawdę"</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wilk]]></title>
<link>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=145</link>
<pubDate>Sun, 20 Apr 2008 18:28:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>xaplan</dc:creator>
<guid>http://jegharvandret.wordpress.com/?p=145</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/ZQlqXPTAQzM'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/ZQlqXPTAQzM&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
