<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>goniec &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/goniec/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "goniec"</description>
	<pubDate>Sun, 07 Sep 2008 09:27:24 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Korespondencja, a raczej jej próba xD]]></title>
<link>http://whisperofloneliness.wordpress.com/?p=18</link>
<pubDate>Sun, 10 Feb 2008 20:06:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>whisperofloneliness</dc:creator>
<guid>http://whisperofloneliness.wordpress.com/?p=18</guid>
<description><![CDATA[No i znów nawrót choroby. Yh. Jutro nie idę do szkoły, a szkoda bo nie chce mi się już siedzie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>No i znów nawrót choroby. Yh. Jutro nie idę do szkoły, a szkoda bo nie chce mi się już siedzieć w domu. Aczkolwiek.. Może jeszcze ponadrabiam trochę zaległości książkowe.</p>
<p>Piątek. Cóż o piątku. Zadziała sie nieprzyjemna rzecz nad którą nie będę sie rozwodzić bynajmniej z dwóch powodów: po pierwsze- nie jest godna uwagi i myślę, że niepotrzebnie o niej wcześnie wspomniałam, po drugie- napominam o niej w tej chwili tylko z jednego powodu, a mianowicie żeby odklepać wszystko, co się zadziało tego dnia. Po prostu chodzi o niepomijanie rzeczy.  Whatever. Chciałam iść na próbę- nie poszłam. Ale nie. Generalnei cały dzień miałam wyśmienity humor ;D i Mało tego! Polepszyły mi go pewne dwie Panny, które prawie- niespodziewanie złożyły mi wizytę ;D</p>
<p>Ale i tak jestem im szalenie wdzięczna za fatygę, jaką mi okazały ;D</p>
<p>A to było tak... Właśnie siedziałam przed telewizorem wierząc i będąc pogodzoną z myślą, że nic się już nie zdarzy tego dnia, który z resztą dobiegał  końca. W przedpokoju błyskała przepalająca się żarówka. Odwróciłam od niej wzrok i  ze znudzeniem wbiłam go w ekran. <em>Drrrr drrrrr</em>. "Oo... Wibracje. Szkoda, że nie ma tu Oli..." (ah te lekcje religii ;D) Biorę do ręki obdrapaną komórkę. Panna Natalina: "Jedziemy do bety".Cóż to zagadkowa wiadomość, o tak dziwnej godzinie. (tak, tak) Moja logika, moja jakże lotna i sama w sobie logiczna logika podsunęła mi myśl, iż może owa Panna zawita do mnie tego wieczoru i bynajmniej nie sama. A to z kolei podpowiedziała mi, nikt inny, jak ta sama zadziwiająca logika! "jedzieMY do bety"! (tak, tak moi drodzy) Targana uczuciami niepewności oraz wzbierającej w moim sercu niezmiernej radości! Postanowiłam czekać. Cały czas ukratkiem zerkałam przez okno. Jakby się zjawili, chciałam być gotowa, jeśli w ogóle można mówić o jakiejkolwiek gotowości będąc w papciach, piżamie i ciepłym szlafroku. No i zjawiły się. Otworzyłam drzwi i te tam wszystkie ceregiele, panna Aleksandra rzuciła się na mojego kota, a panna Natalina wydała się onieśmielona wręcz moim psem xD Zrobiłam herbaty, poszłyśmy do mnie do pokoju i się zaczęło. (Może zauważyliście, że tak przyspieszyłam, ale tak sobie pomyślałam, że jeżeli ktoś to czyta ,to w końcu prędzej czy później chyba mu się odechce ze względy na długość notek. A  z resztą. Nieistotne xP) Powrót do przeszłości. ^^ Całkiem śmiechowo, jak zaczęłyśmy wspominać pierwsze chwile, odkąd się poznałyśmy. Wszystkie te zabawne incydenty, spostrzeżenia. Ah, uśmiałyśmy się. Ale te nasze 'przygody' opiszę najwyżej innym razem ,jeżeli w ogóle. Po jakimś czasie Natalka i Ola opuściły mój dom. Ah, jakże miłą prawieniespodziewajkę mi sprawiły ;D</p>
<p>Sobota. Cóż w sobotę. W sobotę otóż nic się nie działo. Spokojniuchno. Leżałam w łóżku, czytałam książkę i popijałam herbatą.</p>
<p>W niedzielę? Po nocnym prawieuduszeniusię, mama zadecydowała ,że w poniedziałek zostaję w domu. Bombastycznie. Musiałam wobec tego wymyślić sposób ,aby przekazać Oli książki, jakie mi zostawiła. Mój braciszek akurat wybierał się w tamte okolice więc poprosiłam go odrobną przysługę (oczywiście nei za darmo, gdyż ja mu musiałam w ramach zapłaty pokombinować coś na jakże nam wszystkim znanym portalu- epuls xP). Tomasz ubrał się należycie do tego zadania, wziął książkę i zaczął szykować rower, a mi przyszedł do głowy pewien pomysł. Pierwszy raz w życiu miałam gońca! Najprawdziwszego na świecie gońca! I jakże bym mogła nie skorzystać i nie poczuć się choć przez chwilę jak ta pani z dawnych czasów, kiedy to nie było <em>faksów, maili ,telefonów. </em>Tak więc wyskrobałam do Olki list ,haha xD Później, co prawda dostałam smsa mniej więcej takiej: <em>Beata czy cie pojebało doszczetnie? xD </em>Odpowiadam: Tak. Już mi odbija od tego siedzenia w domu xP cóż więcej. To chyba była jedyna atrakcja tego dnia xP Trzeba się cieszyć z drobnostek, a w razie nudnego dnia, dostarczać sobie jakichś rozrywek albo chociaż pseudorozrywek, nie? xD</p>
<p><em>Mama kupiła ciasta. Dużo ciast. I Beatka zjadła. Dużo zjadła. I ma pełny brzuszek, hihihi.</em>  -uwaga- to moje drugie ja.</p>
<p> Mam pogryzione nogi, bo mam zwyczaj ich wystawianie ,kiedy śpię. Cóż, mój kot- Ciciuch ,ma dosyć nieprzyjemny zwyczaj ich gryzenia.</p>
<p>No i na koniec dnia Beatka z Olą sprawiły sobie rozrywkę w postaci komentowania zdjęć Tomaszkowi xD Już nas chyba poźrebiło do końca.</p>
<p>Okej. Na zdjęciu macie tego mojego małego skurczybyczka w postaci Cicia. Zobaczcie jego kły!</p>
<p><a href="http://whisperofloneliness.wordpress.com/files/2008/02/p1020202.jpg" title="p1020202.jpg"><img src="http://whisperofloneliness.wordpress.com/files/2008/02/p1020202.jpg" alt="p1020202.jpg" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
