<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>filozofowanie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/filozofowanie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "filozofowanie"</description>
	<pubDate>Mon, 06 Oct 2008 21:09:45 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Milosc zlowiona w sieci...]]></title>
<link>http://zwykla.wordpress.com/?p=265</link>
<pubDate>Thu, 18 Sep 2008 17:23:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>zwykla</dc:creator>
<guid>http://zwykla.pl.wordpress.com/2008/09/19/milosc-zlowiona-w-sieci/</guid>
<description><![CDATA[Natknelam sie dzis na artykul pt. Milosc zlowiona w sieci, ktory zmusil mnie do refleksji (http://ko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Natknelam sie dzis na artykul pt. Milosc zlowiona w sieci, ktory zmusil mnie do refleksji (<a href="http://kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,63125,5484396,Milosc_zlowiona_w_sieci.html?as=2&#38;ias=2&#38;startsz=x">http://kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,63125,5484396,Milosc_zlowiona_w_sieci.html?as=2&#38;ias=2&#38;startsz=x</a>). Przyznac musze ze milo sie czyta artykuly, gdzie wszystko konczy sie happy endem a ludzie odnajduja swoje drugie polowki pomaranczy... Mam nadzieje ze i ja wreszcie znajde swoja polowke pomaranczy:-)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kula w plot...]]></title>
<link>http://zwykla.wordpress.com/?p=263</link>
<pubDate>Sat, 13 Sep 2008 17:36:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>zwykla</dc:creator>
<guid>http://zwykla.pl.wordpress.com/2008/09/14/kula-w-plot/</guid>
<description><![CDATA[I po raz kolejny trafilam jak kula w plot&#8230; Ciazy nade mna jakies fatum jesli chodzi o kule w p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>I po raz kolejny trafilam jak kula w plot... Ciazy nade mna jakies fatum jesli chodzi o kule w plocie. Myslalam, ze wreszcie udalo mi sie znalezc moja druga polowke pomaranczy:-) Szczescie trwalo naprawde chwile i bylo jak sie okazalo tylko zludzeniem. Szkoda ze facet z odzysku nie potrafil zamknac swojej przeszlosci i otworzyc sie na nowa znajomosc. Coz zostalo zranione serce...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ciazaca samotnosc]]></title>
<link>http://zwykla.wordpress.com/?p=216</link>
<pubDate>Tue, 08 Jul 2008 19:15:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>zwykla</dc:creator>
<guid>http://zwykla.pl.wordpress.com/2008/07/09/ciazaca-samotnosc/</guid>
<description><![CDATA[Powoli zaczyna zle mi sie zyc z moja samotnoscia. Do tej pory jakos nie narzekalam:-) Jednakze z dni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Powoli zaczyna zle mi sie zyc z moja samotnoscia. Do tej pory jakos nie narzekalam:-) Jednakze z dnia na dzien uswiadamiam sobie coraz bardziej, ze jednak lepiej jest isc przez swiat z druga osoba... Fajnie jest wrocic do domu, ktory nie jest pusty, komus pomarudzic do uszka:-)... Wiem ze bywa roznie, ale trzeba walczyc o to by bylo jak najlepiej</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lapanie sroczek]]></title>
<link>http://zwykla.wordpress.com/?p=210</link>
<pubDate>Thu, 26 Jun 2008 11:00:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>zwykla</dc:creator>
<guid>http://zwykla.pl.wordpress.com/2008/06/27/lapanie-sroczek/</guid>
<description><![CDATA[Ostatnio zastanawiam sie, dlaczego faceci lubia lapac kilka sroczek za ogon. Wiem ze to fajnie jest ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio zastanawiam sie, dlaczego faceci lubia lapac kilka sroczek za ogon. Wiem ze to fajnie jest miec kilka kobietek i to czesto calkiem odmienych i nie podobnych do siebie ani wygladem ani charakterkiem. Fajnie jest wszystko do czasu, kiedy prawda nie wyjdzie na jaw, bo potem juz bywa znacznie mniej kolorowo...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Drogowi idioci ]]></title>
<link>http://barnio.wordpress.com/2007/09/19/el-5115w-kompletny-idiota/</link>
<pubDate>Tue, 27 May 2008 18:06:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>barnio</dc:creator>
<guid>http://barnio.pl.wordpress.com/2008/05/27/el-5115w-kompletny-idiota/</guid>
<description><![CDATA[UPDATE: Do grona drogowych matołów dołaczam EZG 4R01 przejeżdzającego z pemedytacją przejście]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>UPDATE: Do grona drogowych matołów dołaczam EZG 4R01 przejeżdzającego z pemedytacją przejście dla pieszych na czerwonym. Miejmy nadzieję, że ktoś nie okaże się równie pomysłowy w momencie jak jego dziecko będzie przechodziło przez takie pasy. I dlaczego połowa osób jeżdzących w Łodzi jak idioci ma rejestrację EZG (Zgierz). Tam jest jakaś oaza dla myślących inaczej ?</p>
<p>Pozdrawiam przy okazji wszystkich zgierzan jeżdzących po ludzku. Tylko gdzie jesteście, że Was na drogach nie widać</p>
<p>POST ORYGINALNY z 19 września 2007: Kilka dni te mu byłem świadkiem sytuacji na drodze, jakich niestety w Polsce mnóstwo. Jadący mercedesem beżową beczką o numerach wymienionych w tytule (chyba dobrze zapisałem ) chciał się popisać przed sportowym SL-em swoim przyspieszeniem. Niestety to co można było zobaczyć dalej udowodniło jedynie kompletne skretynienie i ograniczenie mózgowe właściciela tego strucla o numerach<br />
EL 5115W. Popisy zaczęły się od manewru wyprzedzania połączonego ze przecięciem dwóch namalowanych na jezdni wysepek oznaczających miejsca do skrętu, by zakończyć się pokazem jeszcze bardziej spektakularnej głupoty, czyli wyprzedzenia autobusu skręcającego o 90 stopni, na skrzyżowaniu bez żadnej możliwości sprawdzenia, czy z przeciwka nie nadjeżdża jakiś samochód.</p>
<p>Teoretycznie nikomu nie powinno się życzyć źle, ale takiemu idiocie po prostu nie sposób. Jak się chce zabić to nie to zrobi sam o drzewo najlepiej. Przynajmniej nie zrobi krzywdy innym niewinnym ludziom.</p>
<p>Jak widzę taki kompletny brak wyobraźni  to naprawdę ręce mi opadają. Coż - jak ktoś się idiotą urodził , skowronkiem zapewne nie umrze.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przedwyborcze złodziejstwa i kłamstwa w imie IV RP]]></title>
<link>http://barnio.wordpress.com/2007/09/19/przedwyborcze-zlodziejstwo/</link>
<pubDate>Wed, 19 Sep 2007 16:07:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>barnio</dc:creator>
<guid>http://barnio.pl.wordpress.com/2007/09/19/przedwyborcze-zlodziejstwo/</guid>
<description><![CDATA[Rozbraja mnie przedwyborcze okradanie Polaków jakie serwują nam kolejne rządy.  Oczywiście obiec]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Rozbraja mnie przedwyborcze okradanie Polaków jakie serwują nam kolejne rządy.  Oczywiście obiecankom nie ma końca na "polepszenie" naszej sytuacji. Z tym, że polepszenie wg polityków to na początku zabranie nam pieniędzy przy okazji  kolejnych podatków, a następnie łaskawe obdzielenie ochłapami z nich, oczywiście wg własnego rozdzielnika. Taka mentalność polskiego polityka :)Obłuda jaką kieruje sie obecny rząd wydaje sie już być na skraju jakiegoś oszustwa, bo jak inaczej nazwać obiecanie podwyżek nakładów na służbę zdrowia w obliczu tak niedawno skończonego protestu pielęgniarek i lekarzy, gdzie Pan marszałek Dorn groził lekarzom kamaszami, a miłościwie panujący premier trzymał pielęgniarki w warunkach w jakich pewnie własnego kota by się nigdy nie odważył trzymać. Ale patrząc na stosunek brata do swojej żony, czyli schowanie głowy pod dywan po obrażeniu jej przez Rydzyka, to raczej honoru i uszanowania kobiety od Kaczyńskich ciężko wymagać.</p>
<p>Dzisiaj kuriozów przedwyborczych mamy ciąg dalszy - premier obiecał, ze wzrośnie płaca minimalna. Proponuje od razu rozdać wszystko co ma rząd i zwolnić zajmowane stołki ( z których niedługo o tak ich pewnie przegonimy) i przekazać od razu te pieniądze ludziom - zapewniam, że będzie z nich większy pożytek niz z wyborczych obietnic premiera:) Wtedy obiecana lodówka może wreszcie sie czymś zapełni zamiast pustosłowia i cienia agenta, Ziobry i Macierewicza wyłaniającego się z każdego zakamarka zamrażarki.</p>
<p>A propos "zasad" naszego premiera i jego kolegi "zera od Millera" polecam lekturę <a href="http://www.zasadyobowiazuja.pl/">http://www.zasadyobowiazuja.pl/</a> oraz <a href="http://spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=Odnowiciele#Poczet_nieskazitelnych_i_ich_zas.C5.82ug">alejkę zasłuzonych</a> dla rządów IR RP z ich dokonaniami.</p>
<p>Że też premier polski ma czelność tak klamać w żywe oczy... Jakie zasady kłamco ?!</p>
<p>UPDATE a propos "Zasady zobowiązują" : Kaczyński o Rokicie - "autor zbrodni przeciwko demokracji". Kilka miesięcy później Kamiński z PiS o tym samym Rokicie "<span><span class="t2">Drzwi Prawa i Sprawiedliwości są otwarte dla Jana Rokity"<strong>.<br />
Jakie kurwa zasady ????</strong></span></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dowcip muzyczny]]></title>
<link>http://barnio.wordpress.com/2007/09/13/dowcip-muzyczny/</link>
<pubDate>Thu, 13 Sep 2007 15:01:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>barnio</dc:creator>
<guid>http://barnio.pl.wordpress.com/2007/09/13/dowcip-muzyczny/</guid>
<description><![CDATA[Do niewielkiego sklepiku muzycznego przy lubelskim deptaku wchodzi znany poznański kolekcjoner ludo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Do niewielkiego sklepiku muzycznego przy lubelskim deptaku wchodzi znany poznański kolekcjoner ludowych instrumentów muzycznych z całego świata.<br />
- Czy dostanę u was - pyta wyniośle - wygarbowaną skórę kozy do  polskich tradycyjnych dudów ?<br />
- Niestety nie mamy - odpowiada sprzedawca<br />
- No pewnie skąd w takim grajdole byłaby wygarbowana kozia skóra -  komentuje wybitny specjalista - A może jest bejcowana skorupa  żółwia do  kongijskiego conca ?<br />
- Nie<br />
- Cóż za pipidówa - mruczy pod nosem  klient - To może chociaż znajdzie pan czesane włosy z końskiego ogona do  irlandzkiej harfy celtyckiej ?<br />
- Przykro mi - odpowiada poirytowany sprzedawca  - Ale mogę panu zaproponować świeżutkie krowie pizdy do niemieckich harmonijek ustnych.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[LPR z UPR razem w wyborach ?!]]></title>
<link>http://barnio.wordpress.com/2007/09/10/lpr-z-upr-razem-w-wyborach/</link>
<pubDate>Mon, 10 Sep 2007 15:13:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>barnio</dc:creator>
<guid>http://barnio.pl.wordpress.com/2007/09/10/lpr-z-upr-razem-w-wyborach/</guid>
<description><![CDATA[Dzisiejszy news - Liga Polskich Rodzin, Unia Polityki Realnej i Prawica Rzeczypospolitej wspólnie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiejszy news - Liga Polskich Rodzin, Unia Polityki Realnej i Prawica Rzeczypospolitej wspólnie wystartują we wcześniejszych wyborach parlamentarnych. Proponuje jeszcze dokoptować do nich bractwo kurkowe, Partię Emerytów i Rencistów. Związek Bojowników o Wolnośc i Demokrację (ZBOWID) i parte Przyjaciół Piwa. Wspólnie mają szansę, marną ale zawsze,  na przekroczenie progu wyborczego.</p>
<p>Korwinowi-Mikke na starość do reszty odwaliło, aby dac się zamknąc do jednego worka z partią aspirującą do czyszczenia butów ojcu Dyrektorowi za dobre słowo z ambony pozwalające na zachowanie sejmowych stołków.   Wstyd panie Januszu. Szanowałem Pana kiedyś - co prawda tylko za stałość w swoich oderwanych od rzeczywistości poglądach, ale zawsze.</p>
<p>Jednak jak widać tylko krowa nie zmienia poglądów ...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sedno Dody]]></title>
<link>http://barnio.wordpress.com/2007/09/05/sedno-dody/</link>
<pubDate>Wed, 05 Sep 2007 16:31:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>barnio</dc:creator>
<guid>http://barnio.pl.wordpress.com/2007/09/05/sedno-dody/</guid>
<description><![CDATA[Niezły komentarz na jednym z forów dotyczący Dody. Muszę przyznać, że trafnie oddający jej po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Niezły <a href="http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.phtml?id_news=24378&#38;strona=1#opinie">komentarz</a> na jednym z forów dotyczący Dody. Muszę przyznać, że trafnie oddający jej pozycje w show-biznesie i ogólnie pozycjonowanie się na polskiej scenie muzycznej.</p>
<p>"<font></font><font></font><font></font><font></font><font></font><font></font><font></font><font>Generalnie artystką nie jest, tylko super dupą z mikrofonem i obojętnie czy zaśpiewa, czy zamruczy zawsze znajdzie się grono, które będzie ją dopingować. Poprostu słucham innej muzy i tyle. Co do jej wyglądu, to gust też mam inny, mogę ją ocenić jako silikonową lalę w prowokujących ciuchach, podkręcającą wiejsko sylaby, ale skoro komuś się tak podoba-nie moja broszka. Nikt mi jej nie narzuca, mój wybór co mnie interesuje. Ktoś taki jak Doda też musi istnieć by było ciekawiej..."</font></p>
<p>Właściwe oddać rzeczy słowo ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[po pijaku]]></title>
<link>http://emememsy.wordpress.com/2007/09/01/po-pijaku/</link>
<pubDate>Sat, 01 Sep 2007 18:14:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>ememems</dc:creator>
<guid>http://emememsy.pl.wordpress.com/2007/09/01/po-pijaku/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;a właściwie kontemplując smak wina na plantach. A właściwiej kończąc flaszkę w/w M. t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>...a właściwie kontemplując smak wina na plantach. A właściwiej kończąc flaszkę w/w M. tłumaczy:</p>
<p>"jestem trzeźwa...jak ściana. jak sosna, jak wierzba. jak ta pierdolona latarnia"...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Ojcze Drogi! Gratuluję wyrwania 15 baniek"]]></title>
<link>http://barnio.wordpress.com/2007/08/29/ojcze-drogi-gratuluje-wyrwania-15-baniek/</link>
<pubDate>Wed, 29 Aug 2007 19:21:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>barnio</dc:creator>
<guid>http://barnio.pl.wordpress.com/2007/08/29/ojcze-drogi-gratuluje-wyrwania-15-baniek/</guid>
<description><![CDATA[Czyli Owsiak jak zawsze walący prosto z mostu co myśli o ładowaniu unijnej kasy w prywatną szko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czyli Owsiak jak zawsze walący prosto z mostu co myśli o ładowaniu unijnej kasy w prywatną szkołę Rydzyka. Polecam <a href="http://fakty.interia.pl/kraj/news/ojcze-drogi-gratuluje-wyrwania-15-baniek,968161,3">przeczytanie</a> - tylko czemu tak mało ostatnio głosów zdrowego rozsądku w mediach ?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Znikający punkt]]></title>
<link>http://barnio.wordpress.com/2007/08/19/znikajacy-punkt-2/</link>
<pubDate>Sun, 19 Aug 2007 16:01:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>barnio</dc:creator>
<guid>http://barnio.pl.wordpress.com/2007/08/19/znikajacy-punkt-2/</guid>
<description><![CDATA[Jak ktoś dzisiaj widział w okolizach Lublinka jakiś znikający punkt - to nie było UFO ani samol]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jak ktoś dzisiaj widział w okolizach Lublinka jakiś znikający punkt - to nie było UFO ani samolot lecący do Klewek - lecz ja dający czadu na rowerze. Tylko dlaczego teraz tak nogi i dupa muszą boleć.....</p>
<p>od pedałowania i siodełka zboczeńcy :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Piękny]]></title>
<link>http://barnio.wordpress.com/2007/08/18/piekny/</link>
<pubDate>Sat, 18 Aug 2007 18:52:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>barnio</dc:creator>
<guid>http://barnio.pl.wordpress.com/2007/08/18/piekny/</guid>
<description><![CDATA[
Kwintesencja stylu Aston Martina - nowy Aston DBS
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/18245/50215-f-ast_172291.jpeg" height="296" width="445" /></p>
<p>Kwintesencja stylu Aston Martina - nowy Aston DBS</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tani nocleg w Łodzi]]></title>
<link>http://barnio.wordpress.com/2007/08/16/tani-nocleg-w-lodzi/</link>
<pubDate>Thu, 16 Aug 2007 14:20:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>barnio</dc:creator>
<guid>http://barnio.pl.wordpress.com/2007/08/16/tani-nocleg-w-lodzi/</guid>
<description><![CDATA[Rzućcie okiem na to 
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Rzućcie okiem na <a href="http://www.gratka.pl/dom/tresc.phtml?id_og=23620254&#38;id_rubryka=5&#38;id_podrubryka=1&#38;crc=1186654656f34ac267a73cc615c99af6&#38;nr=1&#38;key_unique=ab7995c14e93c5019fe24b9c08abaf77">to</a> :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sa powody do mruczenia...:-)]]></title>
<link>http://zwykla.wordpress.com/?p=184</link>
<pubDate>Sat, 12 Apr 2008 15:06:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>zwykla</dc:creator>
<guid>http://zwykla.pl.wordpress.com/2008/04/13/sa-powody-do-mruczenia/</guid>
<description><![CDATA[Pare dni temu moja Marudka milo mnie zaskoczyla swoim przyjazdem do Polski. Gdy zapytalam ja co ona ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pare dni temu moja Marudka milo mnie zaskoczyla swoim przyjazdem do Polski. Gdy zapytalam ja co ona tu robi odparla, iz czy nie takiego prezentu urodzinowego sobie zyczylam? Kiwnelam potakujaco:-) I znow usmiech wrocil na moja twarzyczke:-)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Prawdziwy mezczyzna...]]></title>
<link>http://zwykla.wordpress.com/?p=180</link>
<pubDate>Fri, 04 Apr 2008 17:54:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>zwykla</dc:creator>
<guid>http://zwykla.pl.wordpress.com/2008/04/05/prawdziwy-mezczyzna/</guid>
<description><![CDATA[Prawdziwego mezczyzne poznac po tym: nie jak zaczyna, ale jak konczy. I chyba cos w tym jest bo malo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Prawdziwego mezczyzne poznac po tym: nie jak zaczyna, ale jak konczy. I chyba cos w tym jest bo malo ktory facet potrafi odejsc z klasa...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie sypiaj...]]></title>
<link>http://zwykla.wordpress.com/?p=179</link>
<pubDate>Thu, 03 Apr 2008 18:17:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>zwykla</dc:creator>
<guid>http://zwykla.pl.wordpress.com/2008/04/04/nie-sypiaj/</guid>
<description><![CDATA[Nie sypiaj z tymi, w ktorych nie chcesz sie zakochac&#8230;
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie sypiaj z tymi, w ktorych nie chcesz sie zakochac...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Sekret"]]></title>
<link>http://zwykla.wordpress.com/?p=175</link>
<pubDate>Wed, 19 Mar 2008 16:35:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>zwykla</dc:creator>
<guid>http://zwykla.pl.wordpress.com/2008/03/20/the-secret/</guid>
<description><![CDATA[Ostatnio mialam okazje przeczytac ksiazke &#8220;Sekret&#8221;. Prawo Przyciągania opisane w “Sek]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio mialam okazje przeczytac ksiazke "Sekret". Prawo Przyciągania opisane w “Sekrecie” mówi, że dosłownie przyciągamy do siebie, do swojego życia i otoczenia to, na czym głównie skupiamy swoje myśli - i nie ma od tego wyjątku. Każda ludzka myśl, do tego połączona z emocjami lub uczuciami, dosłownie jak magnes przyciąga do Nas to, o czym myślimy.Według Prawa Przyciągania - jeśli skupiamy na czymś swoje myśli, jeśli wciąż i wciąż o czymś myślimy, w końcu wydarzy się to w naszym życiu.I na tym właśnie polega Sekret wszystkiego, Sekret nieograniczonego szczęścia, miłości, zdrowia i bogactwa. “Sekret” jasno tłumaczy Prawo Przyciągania i daje wiedzę, jak osiągnąć - świadomie i bez wysiłku - szczęśliwe życie. Ksiazke przeczytalam, ale poki co traktuje z przymruzeniem oka wszystko co autor tam zamiescil. No bo jak tu wierzyc w fakt, iz wystarczy mocno wierzyc w nasze marzenia a one sie zrealizuja bez ciezkiej pracy? Do marzen moim zdaniem trzeba dzialan, a nie tylko wiary i bujania w obloczkach... Moze jestem wyjatkiem, ale poki co autor ksiazki nie zdolal mnie przekonac do jego sekretu i korzystania z niego. Jest jednak wielu ludzi, ktorzy twierdza, iz warto dzielic sie secretem, gdyz naprawde dziala! Tak wiec kazdy musi sam odpowiedziec sobie na to pytanie czy warto...? Znalazlam tez w sieci filmik o tym samym tytule tyle ze w wersji angielskiej. W polskiej wersji poki co znalazlam tylko w sprzedazy wysylkowej. Tak wiec zabieram sie za ogladanie filmu:-)</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/_b1GKGWJbE8'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/_b1GKGWJbE8&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nauka a wiara]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=98</link>
<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 17:31:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.pl.wordpress.com/2008/03/07/nauka-a-wiara/</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary
Wzajemny stosunek wiary i nauki, czyli innymi słowy biblijnych stwierdzeń n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Mateusz Wichary</strong></p>
<p>Wzajemny stosunek wiary i nauki, czyli innymi słowy biblijnych stwierdzeń na temat świata oraz pewnych powszechnie w danym okresie czasu przyjętych przekonań naukowych jest przynajmniej do dwustu lat obszarem sprawiającym kłopot ewangelicznym chrześcijanom. Nie trudno odkryć dlaczego. <!--more--> Od czasów Oświecenia właśnie nauka stała się uznanym w Europie przez większość społeczeństw autorytetem opisującym rzeczywistość w akceptowany przez wszystkich sposób. Innymi słowy, to nauka, z jej odkryciami, a nie Pismo Święte, stała się ostatecznym autorytetem. Oznaczało to dla ewangelicznych chrześcijan konieczność sprzeciwienia się powszechnie akceptowanemu autorytetowi, a co za tym idzie wystawienie się na drwiny i narażenie na śmieszność, na co nie wszystkim chrześcijanom wystarczało odwagi.</p>
<p>Z pewnością bardzo pożyteczne byłoby przeprowadzenie studium różnych sposobów pogodzenia lub osłabienia konfliktu pomiędzy tymi dwoma źródłami poznania. Chciałbym jednak zastanowić się w tym artykule najpierw nad pytaniem zasadniczym, mianowicie, czy nauka, będąc tym, czym jest, jest w stanie spełnić zadanie, do którego aspiruje, czy też jakim współczesne społeczeństwo chce ja obarczyć, a więc bycie ostatecznym, rozstrzygającym autorytetem.</p>
<p><strong>Światopogląd naukowy<br />
</strong>Aby na nie odpowiedzieć należałoby najpierw naszkicować główne cechy tzw. światopoglądu naukowego, a więc światopoglądu, w którym nauka jest traktowana jako jedyne pewne i wystarczające źródło poznania. Zauważmy, że niekoniecznie ma on  wiele wspólnego z samą nauką, ale raczej z materializmem i ateizmem. Oto one:</p>
<p>- Sama nauka (przyrodnicza, bez metafizyki, bez żadnej filozofii) jest w stanie wyjaśnić cały świat, przewidywać, planować i ulepszać rzeczywistość.<br />
- Materia jest wieczna, wszechświat jest wieczny, samodzielny duch nie istnieje, Boga nie ma.<br />
- Wykształconemu człowiekowi wystarczy nauka i wiedza, koniec mitom i religiom.<br />
- Sama nauka (wiedza uzyskiwana poprzez badania naukowe) udoskonali i uszlachetni człowieka; wystarczy dać ludziom więcej wiedzy, a staną się lepszymi.<br />
- Nauka i technika stworzą już wkrótce nowy, lepszy świat, uszczęśliwią człowieka i całą ludzkość.</p>
<p>Autor powyższego szkicu - prof. W. Bojarski dodaje: „Trzeba zauważyć i podkreślić, że to nie naukowcy-badacze przyrody, lecz przede wszystkim salony Oświecenia, niektórzy filozofowie i ideolodzy, publicyści i dawni wolnomyśliciele pierwsi formułowali te poglądy. Wiele wskazuje na to, że nie znali oni przy tym zbytnio ani samej nauki, ani tym bardziej podstaw wiary religijnej (myląc niekiedy religię z mitologią), dosyć opatrznie rozumieli oba te obszary zjawisk, formułując jeszcze dalsze własne postulaty. Nauka ( w ich mniemaniu przede wszystkim nauka przyrodnicza) miała być całkiem wolna od jakichkolwiek apriorycznych założeń i dogmatów, oparta na obserwacji i bezpośrednim doświadczeniu, prowadząca do jednoznacznego i pełnego poznania - w przeciwieństwie do wiary religijnej, która jako wywodząca się z apriorycznych dogmatów nie jest związana z żadną weryfikacją empiryczną, lecz z błędnymi i niepewnymi poglądami, stanowiąc ciemnogród i opium dla mas.”</p>
<p><strong>Wiara naukowa?</strong><br />
Czy możliwe jest wyjaśnienie doświadczeń empirycznych bez żadnych uprzednich założeń? Okazało się, że to utopia. Oddajmy głos znów profesorowi zajmującemu się zawodowo metodologią nauk:</p>
<p>„Na długiej drodze poznania, od planowania eksperymentu, poprzez jego realizację, opracowanie i analizę wyników, do uogólnień i końcowych wniosków, istnieje wiele rozgałęzień (i dalszych odmiennych dróg postępowania), w których badacz staje wobec konieczności dokonywania różnych wyborów oraz przyjmowania pewnych założeń. Tych apriorycznych, pozadoświadczalnych aktów praktycznie nie daje się wyeliminować i odgrywają one istotną rolę w następujących momentach procesu poznawczego:<br />
- doboru obszaru, zakresu i warunku badań;<br />
- doboru teorii bądź modelu badanych zjawisk i sposobu ich zrozumienia;<br />
- doboru metody badań, założeń i uproszczeń metodologicznych oraz sposobu postrzegania i rejestracji zdarzeń;<br />
- doboru sposobu analizy zjawiska oraz procedury odrzucania, kojarzenia i porządkowania zdarzeń;<br />
- doboru formy prezentacji (matematycznej, graficznej, opisowej, terminologicznej) przebiegu doświadczenia i wyników;<br />
- doboru metody weryfikacji badań;<br />
- sposobu wartościowania wyników i interpretacji, doboru prezentowanych faktów;<br />
- określenia związków przyczynowo-skutkowych;<br />
- uogólnienia wyników i sformułowania wniosków końcowych.</p>
<p>Droga dochodzenia do poznania faktów i uogólnień w naukach przyrodniczych nie jest więc drogą czysto empiryczną, lecz aprioryczno-empiryczną, w której istotne miejsce pozostaje dla założeń pozadoświadczalnych i wartościowania.”</p>
<p><strong>Konieczna i nieweryfikowalna naukowo koncepcja wszechświata<br />
</strong>Wszystkie te działania, tak jak i ustalanie owych pozaempirycznych warunków dla przeprowadzenia i opisania badań wymagają przyjęcia uprzednio względem badań pewnej nie inaczej jak apriorycznie, a więc „na wiarę” koncepcji rzeczywistości, np.:</p>
<p>- przyczynowość i losowość zjawisk;<br />
- istnienie praw natury oraz ich stałość w całej czasoprzestrzeni wszechświata (w tym również istnienie tzw. Stałych natury, jak np. prędkość światła, amsa protonu, ciepło właściwe);<br />
- stosowanie się natury do zasad logiki i matematyki;<br />
- niezależność zewnętrznego świata materialnego od świadomości osoby postrzegającej;<br />
- prostota podstawowych prawidłowości budowy i rozwoju wszechświata.<br />
Nawiązując do tych zakładanych, podstawowych cech natury, powszechnie uznaje się również w nauce:<br />
- przydatność logiki i matematyki w metodach badawczych, w analizie wyników i oparcowywaniu wniosków oraz w budowie, wykorzystywaniu i falsyfikacji teorii;<br />
- zasadę indukcji niezupełnej, pozwalającej z dostatecznie licznych faktów jednostkowych przechodzić do stwierdzeń ogólnych;<br />
- prostotę i ogólność- jako dodatkowe kryteria prawdziwości teorii (wyboru jednej z kilku teorii równorzędnych pod względem merytorycznym);<br />
- jednorodność i jednolitość wszechświata ze względu na te same stałe natury i te same prawa natury obowiązujące w całej czasoprzestrzeni.<br />
Wszystkie te cechy rzeczywistości, trzeba przyjąć uprzednio do stosowania doświadczeń. Skąd się o nich dowiedzieć, skoro według „światopoglądu naukowego” wszelka wiedza pochodzi z doświadczenia? Nauka nie jest w stanie dać na to odpowiedzi. Więcej, nie jest w stanie odpowiedzieć czy na pewno rzeczywistość taka właśnie jest. Innymi słowy, cały czas wszelkie badania naukowe są prawdziwe tylko o tyle, o ile prawdziwe są powyższe twierdzenia, które są dla nauki niesprawdzalne. Bowiem jak np. sprawdzić całą rzeczywistość, czy stosuje się do prawideł logiki i matematyki zanim zaczniemy ją - w zgodzie z logiką i matematyką - poznawać? Jak w ogóle orzekać z pewnością o całości rzeczywistości, skoro jest to całość nie zbadana, a potrzebujemy owego zbadania, aby móc w naukowy sposób orzekać o jej naturze? Skoro wiedza - w odróżnieniu od wiary - pojawia się dopiero po przeprowadzeniu empirycznego doświadczenia? Nauka powinna się więc od takich sądów powstrzymać. A jednak, aby w ogóle funkcjonować, musi założyć (czyli przyjąć na wiarę, bez jakiegokolwiek oparcia w doświadczalnych danych), że tak właśnie jest. Bez tych założeń wstępnych wszelkie badania są nonsensem.</p>
<p><strong>Wniosek<br />
</strong>Nauka działa na chrześcijańskich zrębach światopoglądowych. Na nich wyrosła; z tej gleby się zrodziła. Natomiast tzw. światopogląd naukowy, który z owymi zrębam zrywa na rzecz oparcia się na ateistycznym materialiźmie, działa faktycznie na pożyczonej, nie własnej, koncepcji wszechświata. Innymi słowy: w oparciu o własny sposób dochodzenia do prawdy nie jest w stanie dojść do potrzebnych dla siebie przekonań odnośnie natury świata, czyli, przypomnijmy, na przykład przyczynowości zjawisk, istnienia praw natury oraz ich stałości w całej czasoprzestrzeni wszechświata (w tym również istnienia tzw. Stałych natury), stosowania się natury do zasad logiki i matematyki; niezależności zewnętrznego świata materialnego od świadomości osoby postrzegającej. A więc, nauka ma sens jedynie o tyle, o ile w jakiś inny sposób udowodnimy te wszystkie cechy świata. Pierwotnie wyjasnieniem tym była chrześcijańska metafizyka.</p>
<p>Czy więc nauka, będąc tym, czym jest, jest w stanie spełnić zadanie, do którego niektórzy każą jej aspirować, a więc pełnienia roli ostatecznego, rozstrzygającego autorytetu? Czy poszukiwania owej teorii wszystkiego, które obecnie są główną aspiracją fizyków mogę zakończyć się sukcesem? Nie. Nauka nie potrafi bowiem, zostając niczym więcej niż nauką, udowodnić jakichkolwiek uniwersalnych prawd dotyczących natury świata. Czy oznacza to, że twierdzę że nauka jest bezwartościowa? Wręcz przeciwnie! Jest bardzo wartościowa, ale nie jako sposób na udowadnianie uniwersalnej natury wszechświata, lecz jako sposób poznawania świata, o którym wiemy z innego źródła, w oparciu o inny proces poznawczy, to wszystko, na czym nauka się opiera; czego potrzebuje, aby istnieć i działać. Nauka jest wspaniałym narzędziem tłumaczenia różnych zjawisk i odkrywania pewnych mechanizmów, które obserwujemy w stworzeniu. Musi jednak opierać się na światopoglądzie, w którym przyczynowość, logika, porządek istniejący we wszechświecie jest wnioskiem, który wynika z procesu poznawczego świata.</p>
<p>Takim światopoglądem jest oczywiście chrześcijański, konserwatywny protestantyzm, opierający swoje spojrzenie na świat na nauce Pisma Świętego. Pismo Święte uczy o stworzeniu świata przez mądrego Boga porządku; uczy o tym, że rządzi nim zgodnie ze swą natura, pomimo istnienia grzechu. Oczywiście, nie jest to przypadek, że nowożytna nauka powstała właśnie w krajach, w których chrześcijaństwo w taki sposób wpłynęło na światopogląd społeczeństw. Innymi słowy, nauka jest dzieckiem chrześcijaństwa. I swego pochodzenia wyprzeć się nie może.</p>
<p>Nie może również wyprzeć się swoich przekazanych jej przez rodzica genów. Innymi słowy: nie jest w stanie odrzucić bądź wyzbyć się potrzeby owego światopoglądu, bez którego jest pozbawiona sensu. Pomimo więc oświeceniowego pragnienia uwolnienia się od chrześcijańskiego dziedzictwa i uczynienia z siebie sposobu postrzegania świata niezależnie od Boga, warsztat nauki wciąż dowodzi w swym istnieniu konieczności oparcia się na nauce Bożego Słowa jako podstawie pod jakiekolwiek sensowne poznawanie tego świata. Dowodzi tego wbrew intencjom naukowców, którzy z chrześcijaństwem zerwali; dowodzi,  że cała ziemia należy do Pana; i nie da rady jej poznawać inaczej, jak tylko w oparciu o przekonania wynikające z natury Stwórcy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Historyczność działania Boga]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=96</link>
<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 17:18:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.pl.wordpress.com/2008/03/07/historycznosc-dzialania-boga/</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary
Dość niedawno w teologii Rudolf Bultmann wprowadził modę na osobliwy zabi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Mateusz Wichary</strong></p>
<p>Dość niedawno w teologii Rudolf Bultmann wprowadził modę na osobliwy zabieg pozbawiający Biblię wszelkiego znaczenia. Mianowicie, stwierdził, iż należy je (znaczenie) oderwać od historii. Historie takie jak o zmartwychwstaniu, czy nakarmieniu 5000 są obraźliwe dla człowieka współczesnego. <!--more--> Czy więc zupełnie je porzucić? Nie! Oczywiście, że nie. To za proste, a przede wszystkim podcina gałąź, na której siedzą wszyscy, którzy się głowią, co nowego o Bogu jeszcze powiedzieć. Oto więc, co należy zrobić: należy oderwać ich znaczenie od historyczności. Innymi słowy mówić o nich, jako o metaforach na pewne bardziej ogólne prawdy o życiu (przepraszam: egzystencji) człowieka.</p>
<p>I tak nakarmienie 5000 może np. znaczyć, że Bóg jest blisko nas i się troszczy. Uwaga: to NIE JEST wniosek z <em>historycznego</em> wydarzenia, który wyciągamy jako grupa biblijna. To jest odmitologizowana, czysta prawda tego tekstu, która została ubrana dla potrzeb nierozgarniętej gawiedzi z I wieku w formę historycznego, cudownego wydarzenia. A takie dajmy na to zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa to nic innego, jak prawda, że wiara zwycięży wszystko; że śmierć nie załamie wiary człowieka (przy czym w co i po co wierzyć oczywiście nie należy się wgłębiać). Albo inne wzniosłe pustosłowie. Ostatecznie przecież, demitologizować każdy może jak potrafi. Grunt, to wykazać się elokwencją (co uwiarygadnia naszą postępowość i sankcjonuje heterodoksyjność przekonań), się tym cieszyć i jeszcze, jeśli akurat nam to pasuje, zrobić sobie z tego doktorat (z teologii oczywiście).</p>
<p>Doszło nawet do tego, że niejaki Braun zdemitologizował nie tylko Chrystusa, jako wcielenie Boga, ale Boga samego. „Kim jest Bóg? Gdzie i w jaki sposób możemy dziś ‘spotkać’ Boga? Oto dwa podstawowe pytania, na które dać odpowiedź próbuje uczeń Bultmanna. Zdecydowanie odrzuca on tradycyjny pogląd, że Bóg jest bytem (...). Bóg jest „określonym rodzajem komunikacji międzyludzkiej” (..) Bóg jest tam, gdzie wypełniam obowiązki, gdzie jestem zaangażowany w bezwarunkowym ‘wolno mi’ i ‘powinienem’.” (K. Karski, Teologia Protestancka XX wieku).</p>
<p>Braun dokonał reductio ad absurdum demitologizacyjnych zapędów (dobrze że on, a nie jakiś konserwatywny chrześcijanin, któremu zarzucono by od razu złe zamiary, albo, że nie zrozumiał głębi myśli Bultmanna), pokazując, że równie pochyła ma to do siebie, że jak się na nią raz wejdzie, to się zjeżdża, a nie stoi. Innymi słowy, jeśli metoda interpretacji jest fałszywa, to nieuchronnie prowadzi do absurdalnych wniosków. Oczywiście nie dla wszystkich absurdalnych, bowiem prawdopodobnie pan Braun z swego boga Napięcie Między Wolno Mi A Powinienem jest zadowolony. Jego prawo. Niemniej, z perspektywy chrześcijaństwa, czyli osób uznających się za uczniów Chrystusa, taka interpretacja Pisma Świętego jest delikatnie mówiąc wtłoczeniem światopoglądu XX wiecznego sceptyka w pełne radości przeżywanie - uwaga - <em>historycznej</em> obecności osobowego Boga, o której uczy Pismo Święte.</p>
<p>Zanim jednak przejdziemy do sprawy historii w Biblii, chciałbym zatrzymać się chwilę nad owymi fantastycznymi wnioskami wynikającymi z Pisma wg tej nowatorskiej zasady. Otóż, one są kompletnie abstrakcyjne. No bo weźmy na przykład taki wniosek (dajmy na to z modlitwy Chrystusa w Getsemane, gdzie chce uwielbić Ojca przez śmierć krzyżową), że należy być porządnym człowiekiem. Brzmi dobrze; ale <em>co</em> właściwie oznacza? Z konieczności, nie może być to sens zbyt szczegółowy, bo szczegółowość oznacza jakąś uchwytną historyczność. A historyczność oznacza w Biblii obecność Boga, od którego chcemy się uwolnić, by rozcyfrować przez odmitologizowanie jej nauki moralne. A więc, musi oznaczać niesprecyzowaną, jedynie brzmiącą znajomo znaczeniem, ale bynajmniej nie znaczącą, ogólną zasadę, bez żadnego konkretnego zastosowania.</p>
<p>Albo, weźmy taką „prawdę”, że Bóg chce być przy nas. Ale co właściwie z tego wynika? Jest, czy nie jest? Kim jest? Kto jest? I co z tego? Po czym to poznać? Bultmanista żadnych „dających się ucapić” wniosków nie zaoferuje, bo nie może. Oferując je bowiem, wchodzi z poziomu odmitologizowanej prawdy w zmitologizowaną formę, a więc cofa się, dowodząc swym postępowaniem konieczności mitologicznego aspektu w „prawdzie” czego oczywiście - przynajmniej oficjalnie - jako porządny i prawowierny bultmanista uczynić nie może. Choć musi. Bo inaczej się nie da. Zrobi to jednak w bliżej niesprecyzowany sposób, używając mitologicznych pojęć, teoretycznie „użytkowo” jedynie, dla „przybliżenia” swej prawdy pre-krytycznemu pytającemu. A tak naprawdę uczyni tak po prostu dlatego, bo inaczej nie jest w stanie. Wszystkich bultmanistów czytających ten tekst zachęcam do spróbowania odpowiedzi na ww. pytania w sposób szczero-współczesny, jak człowiek na poziomie do człowieka na poziomie. Da się coś powiedzieć? No właśnie.</p>
<p>Stąd, ciekawym doświadczeniem byłoby - choćby dla próby - przeprowadzenie procesu odwrotnego. Mianowicie, przekształcenie owych ogólnych twierdzeń w ugruntowane przez historyczne realia wnioski praktyczne dla naszego życia.</p>
<p>Wyobraźmy sobie, że zwolennik moralności-w-ogólności mówi, że „należy być porządnym człowiekiem”. Dobrze więc, pytamy. Czy chcesz być jak Jezus Chrystus, gdy spełniał wolę Ojca? No nnie, w zasadzie nie o to mi chodziło... Ok. To może przynajmniej jak Paweł, gdy potrafił zarówno głód cierpieć jak nie zgnuśnieć od bogactwa? No w sumie nie, no wiesz, chodzi o to, żeby być porządnym, nie? Acha, to może jak Zacheusz pozwracać wszystkim w dwójnasób lub trójnasób wszystko, co był innym winien?</p>
<p>Nagle pojęcie ogólne, bezpieczne, abstrakcyjne i niczego nie wymagające, a przy tym robiące wrażenie zamienia się w bardzo praktyczną, życiową postawę. Postawę kierowaną przez zdefiniowane prawa i postawę rezygnacji z siebie. Postawę bardzo wymierną, bo właśnie widoczną, a widoczną, bo nie zgeneralizowaną, ale uprzykładowioną w rzeczywistej historii.</p>
<p>Stąd, historyczność owa właśnie ma współczesne znaczenie, bo odnosi ówczesną rzeczywistość do mojej mi-ówczesnej. W bardzo bezpośredni sposób: skoro Zacheusz był facetem z krwi i kości, jak ja, grzesznikiem, jak ja, i potrafił tak bardzo chcieć zobaczyć Jezusa i tak wiele dla niego poświęcić, to to całe gadanie o poświęceniu nie jest kupą dyrdymałów i pobożnych życzeń, ale rzeczywistością, która spotyka prawdziwych ludzi w prawdziwym świecie, czyli może również potencjalnie dotyczyć mnie. I całkiem nie tylko potencjalnie, ale i faktycznie. To doświadczenie jest dla mnie.</p>
<p>Zmartwychwstanie Chrystusa nie jest jedynie jakąś żałosną alegorią mojego równie żałosnego życia. Zmartwychwstanie Chrystusa jest czymś, co z człowiekiem, który nic sam nie był w stanie uczynić (zazwyczaj przynajmniej trupy same nie wstają z grobów o własnych siłach) Bóg swoją mocą uczynił, a uczyniwszy, którego jeszcze przemienił w uwielbione ciało, dodając, że tak samo uczyni z jego uczniami. Znów, w tym cała nadzieja, że po mojej zupełnie nie alegorycznej śmierci Bóg uczyni ze mną to samo. Bez historycznego zmartwychwstania nie ma żadnego sensu moralizowanie. Bo śmierć jest realna, a nie jedynie parafrazą niemiłego oddechu pana w autobusie.</p>
<p>Podsumowując, nie ma praktyczności bez historyczności. Więcej - nie ma znaczenia bez historyczności. Czy niehistoryczne życie Mateusza Wicharego ma jakikolwiek sens? Jaki? Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że byłbym wspaniałą (dajmy na to) postacią w książce opisującego życie współczesnych protestantów. I że to miałoby znaczenie dla czytających. Niemniej, to by nie był Mateusz Wichary, dzieło Boga żywego, stworzone na Jego podobieństwo, ale projekcja jakiegoś innego człowieka, ktoś zupełnie inny, bez względu na to, jak nie ważny. Ostatecznie w końcu, moja wspaniałość jako postaci literackiej brałaby się z zupełnie historycznej wyjątkowości mózgu autora. A więc, miałaby swe korzenie w jego przemyśleniach i przeżyciach. Suma sumarum lądujemy więc znów w historyczności.</p>
<p>Czy niehistoryczne życie Twoje, czytelniku, ma jakikolwiek sens? Jaki? Czego możesz się nauczyć od zupełnie niehistorycznego Siebie? Co możesz od niego wziąć? Jaki morał? Lekcję? Mądrość?</p>
<p>W końcu, wracając do Biblii, czyż nie jest tak właśnie, że wszelkie nauczanie doktrynalne w Biblii wynika właśnie z historycznego wydarzenia? Ze jest to jak najbardziej Biblijna zasada, że nie można mówić o sprawiedliwym Bogu bez działania sprawiedliwego Boga; że nie można mówić o odkupieniu bez choćby zrobienia odzienia ze skór zwierząt Adamowi i Ewie, nie mówiąc już o przejściu przez Morze Czerwone (a nie żadnego sitowia, które byłoby żałosną drwiną z żyjących w niewoli chrześcijan); że nie można mówić o uświęceniu wedle woli Ojca bez zrozumienia sedna życia na ziemi Jego umiłowanego i zawsze Go uwielbiającego Syna; w końcu, że nawet o Trójcy ontologicznej mówić nie można, bez wniknięcia (trochę chociaż) w odwieczną, dynamiczną więź Trzech Osób.</p>
<p>Potrzebujemy historyczności Boga i jego działania. Inaczej miłośc, sprawiedliwość, w oderwaniu od Jego działania stają się  pustymi banałami; moralizatorstwem bez mocy zmiany życia. A potrzebujemy życia, Kogoś Obok,  nie abstrakcji; Boga, nie moralności. Prawdy, nie pustki znaczeniowej. Potrzebujemy mieć się czego złapać i wiedzieć, dlaczego nie puszczać. Potrzebujemy zdrowego, apostolskiego zwiastowania o rzeczywistym i działającym Bogu. On sam zapewnił, że poddawanie się temu sprawi, że Duch Święty osobiście wejdzie w nasze serca i zacznie je przemieniać; że On sam, Ojciec, stanie się nam w zupełnie normalny (historycznie doświadczalny) sposób bliski. Że zbawienie stanie się naszym udziałem, już tu i teraz. A trwać będzie na wieki, gdyż sięga poza śmierć.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mitologizacja świata]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=95</link>
<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 17:06:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.pl.wordpress.com/2008/03/07/mitologizacja-swiata/</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary 
Historia jako Boża opowieść 
Od swego początku, wiek dwudziesty był św]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Mateusz Wichary </strong></p>
<p><strong>Historia jako Boża opowieść </strong></p>
<p>Od swego początku, wiek dwudziesty był świadkiem prób dostosowania chrześcijaństwa do potrzeb współczesnego człowieka. Jednym z motorów takich działań było oświeceniowe jeszcze w swej genezie przekonanie, iż ów współczesny człowiek różni się zasadniczo od człowieka, jakiego znamy z wcześniejszych epok. Otóż na przykład wierzono, <!--more--> iż człowiek, uzbrojony w niezawodną broń nauki, idzie wciąż rozwijając się ku dojrzałości, pozostawiając za sobą dawne prawdy, w pochodzie postępu ku świetlanej przyszłości.</p>
<p>Ten optymistyczny pogląd na cel historii ludzkości szybko zakończył swój żywot poprzez drastyczne świadectwo dwóch wojen światowych, które udowodniły, iż człowiek zasadniczo jaki był, taki jest nadal, czyli po prostu grzeszny. Podobnego jednak losu nie spotkało inne przekonanie, które jest przyczynkiem do niniejszego artykułu, mianowicie, że człowiek nowoczesny mitu nie potrzebuje. W związku z tym, iż należy religię i wiarę chrześcijańską odrzeć z wszelkiej mitycznej warstwy, mit traktowano jako szkodliwą barierę między chrześcijaństwem a współczesnym człowiekiem. Powstał więc program demitologizacji chrześcijaństwa, którego głównym eksponentem był Rudolf Bultmann. Program o tyle znaczący, że jeżeli przyjąć, iż chrześcijaństwo jest nierozerwalnie z mitem związane, to paradoksalnie wcale chrześcijaństwa nie wspierający, ale właśnie przeciwnie, chrześcijaństwo od wewnątrz niszczący.</p>
<p><strong>Mit czy nie mit?<br />
</strong>Czy tak jest? Czy chrześcijaństwo w swym nieredukowalnym sednie jest mityczne czy bez-mityczne? Teza, której chcę bronić brzmi, że chrześcijaństwo jest jednoznacznie i nierozerwalnie mityczne, a to ze względu na fakt, iż nie rezygnując z przekonania o swej obiektywnej, poznawalnej prawdziwości, chrześcijaństwo jednocześnie jest niezbywalnie przekonane o swym ponadnaturalnym pochodzeniu. Owa natomiast ponadnaturalność koniecznie wymaga w swym opisie rzeczywistości właśnie mitu, jako środka opisu i ujęcia prawdy o świecie.</p>
<p>Czy można mówić bez mitu o działaniu Boga, który jest obecny w historii, który na nią wpływa, który nie jest obojętny, który nie jest tylko dawca uniwersalnych praw czy niedefiniowalnej ani nie ujmowalnej w postaci pewnych doktryn i konkretnych cech pobożności, ale właśnie przeciwnie - jest osobiście zaangażowany zarówno w historię ludzkości i świata, jej bieg i przeznaczenie, jak i historię poszczególnych jednostek, narodów, kościołów i zborów? Jestem przekonany, że nie.</p>
<p>Oczywiście, odpowiedź w dużej mierze zależy od definicji mitu. Mit przez wielu uważany jest za przekonanie o rzeczywistości, które z założenia nie jest prawdziwe, bo jest religijne - czytaj: ponadnaturalne (względnie: wymagające Osobowego Boga). Z takim rozumowaniem trudno polemizować, bowiem funkcjonuje ono w ramach bardzo zamkniętego, dogmatycznie ujętego światopoglądu, iż ponadnaturalne oznacza nierealne. Wspominam tu o tym dlatego, by zwrócić uwagę na ograniczenia wszelkich tego rodzaju definicji. Są zbyt mocno uwarunkowane a priori przyjętymi przekonaniami odnośnie rzeczywistości, i przez to zmuszają mit do odrealnienia; braku faktycznej historyczności. Stąd opinie takie jak np. iż „symbole i mity są z konieczności używane przez prymitywne ludy, by przez nie wyrazić abstrakcyjne prawdy.” wydają mi się już w swych aksjomatach skrzywione przez nawet nie danie szansy owej formie na obronę swej kongruentności z (czyli harmonizowania z) rzeczywistością, w której żyjemy. Definicję zakładającą, iż mit ma średnio dużo, lub mało czy nawet nic wspólnego z obiektywną rzeczywistością, co jest przyjętym w niej dogmatycznym, milczącym założeniem, można by bez trudu zinterpretować jako równie „zamkniętą” co poglądy mitom przychylne; również, wcale niekoniecznie musi powalić takowa na kolana osoby uprzednio nie przekonanej do materialistycznej wizji świata.</p>
<p>W związku z tym proponuję definiowanie mitu rozpocząć od bardziej afirmatywnej, szerszej definicji, mianowicie iż jest to „przedstawienie światopoglądu przy pomocy fabuły”. Powyższą definicję mitu uważam za bardzo trafną z kilku powodów. Po pierwsze, nie jest na wstępie nacechowana pejoratywnie do samej koncepcji fabuły jako właściwego opisu realnego świata. Dalej, nie deprecjonuje takiej formy przedstawienia światopoglądu, jako z założenia nieadekwatnej czy nieprawdziwej. I mam nadzieję wykazać, że bardzo słusznie, gdyż chrześcijański światopogląd w tym sensie mityczny niezbywalnie jest.</p>
<p>Po drugie, należy dodać, iż mit opowiada historię nie tylko człowieka, ale i Boga. Innymi słowy, że prezentowany przez fabułę światopogląd jest jednoznacznie ponadnaturalny. Warto odróżnić takie ujęcie mitu od np. takiej definicji: „mit to naturalny język religii, wprowadzający historyczne fakty w religijną prawdę.” Znów, definicja ta ukierunkowuje nas zbyt wąsko na analizę mitu jedynie w kontekście refleksji antropologiczno-religijnej. I choć niewątpliwie, religijność jest zasadniczą cechą mitu, niemniej wydaje mi się, że wynika ona, a przynajmniej na wstępie tego wykluczyć nie można, szczególnie w refleksji chrześcijańskiej, z pierwotniejszego i mającego podstawowe znacznie faktu, od którego należy rozpocząć i na który należy wskazać, mianowicie, iż mit jest po prostu opowieścią, która towarzysząc przeżywanej czy opisywanej rzeczywistości, ją tłumaczy. I jako taka, oczywiście wymyka się suchym, „nagim” faktom, z konieczności również istnieje w wymiarze stricte religijnym, choć niekoniecznie tylko w nim.</p>
<p>Tyle o micie. Mit jest więc narracją życia. Życie jest akcją, którą mit, będąc narracją, opisuje. A skoro tak, to refleksja nad mitem prowadzi nas nieuchronnie do refleksji nad naturą rzeczywistości i chrześcijaństwa.</p>
<p>Jeśli Biblia, Boże Słowo, jest Mitem, a więc narracją życia, danym od Boga wyjaśnieniem tego, co nastąpiło, co się dzieje i co nastąpi, to historia jest nieuchronnie tak samo mityczna: jest więc - w swej naturze - pewną dziejącą się historią, czyli logiczną, powiązaną sekwencją zdarzeń, mającą swój początek, akcję i zakończenie. W jej ramach widzimy Zbawiającą Historię, czyli zbawiające działania Boże, które są wyjątkowym wątkiem całości kierowanej przez Opatrzność historii. Chrześcijaństwo zaś, czy też ogólnie, by ująć tu i Stary Testament, istnienie osób wiernych Bogu, jest drugim wyjątkowym wątkiem tej historii. To wątek, w którym widzimy realizację Historii Odkupienia. Są to ludzie, którzy przez posłuszeństwo Narracji, i ze względu na nie (wyjaśnieniu Bożemu, w tym szczególnie owemu wyjaśnieniu, które odnosi się do wątku zbawiającego), są wyjątkowi. Chrześcijańska wizja chrześcijaństwa więc to życie w zgodzie z realizującą się w historii Bożą opowieścią; życie w posłuszeństwie Mitowi, który sprawia, że potrafimy w tej Bożej opowieści odnaleźć miejsce, które jest najlepsze i podobające się Twórcy Opowieści.</p>
<p><strong>Mityczna historia<br />
</strong>Pozwolę sobie rozwinąć wątek mitycznej historii. Czy może istnieć nie-mityczne chrześcijaństwo? Chrześcijaństwo oderwane od treści, wyrażanej poprzez Mit - cudowną opowieść o świecie? Spójrzmy na to, jak samo chrześcijaństwo siebie opisuje. Spójrzmy na Pismo Święte.</p>
<p>O czym ono mówi? O pewnej ponadnaturalnej historii, której nijak inaczej nie można przedstawić, jak poprzez opowieść właśnie; a skoro trzeba opowiedzieć, to i pojąć bez opowiadania się nie da. Stąd, o ile bezrozumnego chrześcijaństwa nikt nie postuluje, mit jest chrześcijaństwu niezbędny. Historia ma swój początek (stworzenie świata); ma zawiązanie akcji (upadek człowieka i protoewangelię); ma rozwinięcie (wielowątkowa historia Starego Testamentu), które jednoznaczne wskazuje na i znajduje swój punkt kulminacyjny w wydarzeniu przyjścia i dzieła Jezusa Chrystusa. Ma również zakończenie, którym jest Jego powtórne przyjście w chwale na ostateczny, wszystko kończący sąd.</p>
<p>A skoro tak, to historia ta zawiera w sobie i nas - jako ludzie w XXI wieku jesteśmy umiejscowieni w okresie zdobywania świata przez ewangelię; okresie, gdy Królestwo Boże się rozszerza, by znaleźć swą pełnię w powtórnym przyjściu Króla, który już Królem został i ma pełną moc; który, już tylko krótka chwila i wróci, a Królestwu Jego nie będzie końca. Opisując tą kompletną historię Pismo przewiduje uprzednie względem pojawienia się danej księgi wypadki (Gal 3:8), mówi o nich (Rz 4:3) spełnia się w nich (Łk 24:44), a w końcu względem całości naszej historii jest wiecznie adekwatną interpretacją, trwalszą od niej samej (1P 1:25). Pismo Święte zmusza nas - dzisiejszych ludzi - do postrzegania siebie w kontekście całości opowiadanej przez nie o całym istnieniu świata i nas opowieści, która rozgrywa się w historii istnienia człowieka i świata, której narracją, nadającą znaczenie i wyjaśniającą poszczególne wydarzenia jest właśnie ono - Pismo. Historii, która wydarzając się w naszym doświadczeniu jest od początku do końca opowieścią, i która bez tego całego szkieletu Bożej narracji staje się zupełnie niezrozumiała. Naprawdę zupełnie niezrozumiała. Czymże jest bowiem moje życie w czasach ostatecznych bez poprzedzającego je wypełnienia? Czymże jest wypełnienie bez zapowiadającego i wskazującego nań rozwinięcia? A czymże rozwinięcie bez zawiązania akcji? A skąd zawiązanie akcji, jeśli nie z pewnych podstawowych założeń, które wprowadzone zostały jako aksjomaty na początku? Cała historia jest wewnętrznie zjednoczona tą jedną zasadą nadającą znaczenie wszelkim jej aspektom, którą jest plan Boży, Jego objawiona w części w Piśmie wszechobecna narracja opowiadania, którym jest nasz świat.</p>
<p><strong>Chrystus i inni świadkowie<br />
</strong>Dalej, zastanówmy się nad funkcją opowieści o historii w samym Piśmie. Spójrzmy najpierw na Ewangelie. Każda opowiada historię o Chrystusie Panu. Spójrzmy na Jego nauczanie. Wiele z Jego przypowieści to mity - opowieści - nadające znaczenie postawie słuchających. Np. podobieństwo o dzierżawcach w winnicy (Mt 21:33-46) wskazuje poprzez historię pewnej winnicy na znaczenie zatwardzenia serc jako zasady od dawna obecnej w historii Izraela. Podobieństwa o Królestwie Niebios opowiadają o jego trwaniu w czasie i tego skutkach dla osób, które w owym okresie żyją: o ziarnie gorczycznym i kwasie (Mt 13:31-33), o pszenicy i kąkolu (Mt 13:24-30), o sieci (Mt 13:47). W końcu, przypowieści Pana o życiu chrześcijańskim nie są jakimiś suchymi, abstrakcyjnymi imperatywami, ale opowieściami, które będąc opowieścią o nas, nadają znaczenie naszemu życiu: podobieństwo o robotnikach w winnicy (Mt 20:1-16), o złym słudze (Mt 18:21-35), o czworakiej roli (Mt 13:1-9), wiernym i niewiernym słudze (Mt 24:45-51) czy o dziesięciu pannach lub talentach (Mt 25). To opowieści wyjaśniają jego dzieło i nasze życie. Bez nich dzieło Chrystusa jest niewytłumaczalne, a co za tym idzie bez żadnego odniesienia do naszego życia.</p>
<p>Dzieje Apostolskie świadczą o podjęciu tej samej metody przez apostołów i pierwszych uczniów. W jaki sposób Szczepan dowodził mesjańskości Jezusa? Opowiadając Żydom Jego opowieść (Dz 7). Nie było to nic nowego; była to ich opowieść, którą bardzo dobrze znali, z, jak im się wydawało, właściwie przez nich rozumianej Księgi; opowieść, w której Szczepan wskazuje wątki domagające się od nich innej postawy. W pewnym sensie spór pomiędzy judaizmem a chrześcijaństwem wciąż jest w tym samym punkcie. Toczy się o to, czy Szczepan miał prawo, czy nie, „zawłaszczyć” sobie ze względu na przyjęcie Chrystusa ich opowieść, przez co pozbawił ich, jako Go odrzucających, w niej miejsca, jako Bożych ludzi.</p>
<p>W jaki sposób Paweł w Dziejach składa świadectwo o Chrystusie? Opowieścią o swoim życiu. Zmitologizowaniem wszystkich wypadków, które na nie się składały. W którego centrum stało spotkanie ze zmartwychwstałym Chrystusem. Bez tej opowieści, chrześcijaństwo Pawła jest bez sensu. Paweł odkrył Chrystusa jako bohatera, na którego czekał, ale którego przyjście początkowo przegapił. Czym byłoby posłuszeństwo Pawła, gdyby nie zgodził się na rolę, jaką od Pana w tym opowiadaniu otrzymał?</p>
<p>Tu być może pojawiamy się i my. Od dawna wiadomo, że nic nie przekonuje bardziej do chrześcijaństwa, jak własne, szczere opowiedzenie życia. Znów, z konieczności posługujemy się mitem: opowiadamy fabułę naszego życia; odkrywamy w nim różne wątki, które Bóg wykorzystywał do tego, by w końcu, w pewnym momencie nas do Siebie przyprowadzić, by następnie dalej, w różny, dziwny, ale jakoś spójny i odgadniony w swych zarysach sposób prowadzić. Czy istnieje inne chrześcijaństwo?</p>
<p><strong>Pismo a historia<br />
</strong>Chrześcijaństwo domaga się więc mitologizacji historii. Czyli: nadania jej, w całości, choć pewnie w różnym stopniu, ponadnaturalnego, Opatrznościowego charakteru. Od samego początku do samego końca, bez żadnych wyrw ani żadnych miejsc nieopisanych, historia świata jest realizowaniem się wielowątkowej, ale jasnej i przejrzystej opowieści, która ogarnia nie tylko pewne zasadnicze wydarzenia, ale każdy najmniejszy aspekt istnienia, tak poszczególnego człowieka, jak i narody czy cywilizacje. W tej historii, bez owego mitu, czyli nadania wydarzeniom znaczenia w konkretnym momencie dziania się ich i wszystkiego, poprzez interpretację w świetle Bożej kompletnej narracji, czyli ponadnaturalnego Objawienia Bożego, tak moje życie jak i historia powszechna stają się nieczytelne. Więcej: puste i bezcelowe.</p>
<p><strong>Wniosek<br />
</strong>Mamy więc albo opowieść, albo nic. Chrześcijaństwo jest nierozerwalnie związane z historią, ponieważ Pismo Święte, bez którego chrześcijaństwa nie ma, jest opowiadaniem o owej historii, i bez owego charakteru opowieści o historii nie ma ono żadnej wartości. Nie mówi człowiekowi nic. Przynajmniej Pismo Święte. Może niektórzy ambitnie teolodzy potrafią coś powiedzieć, niemniej nie jest to adekwatna, spolegliwa ekspozycja Pisma.</p>
<p>Pismo Święte więc albo jest prawdziwym (właściwie relacjonującym i wyjaśniającym historię) mitem - z wszystkimi jego ponadnaturalnymi elementami, od stworzenia świata w 7 dni, przejścia suchą nogą przez Morze Czerwone (bez żadnych ucieczek w morze sitowia), poprzez niepokalane poczęcie Chrystusa, nakarmienie tysięcy przez cudownie rozmnożony chleb i chodzenie po wodzie, do zmartwychwstania, wniebowstąpienia Chrystusa i Jego powtórnego przyjścia, czyli ponownego fizycznego wejścia w nasze doświadczenie - albo jest zbiorem religijnych wyobrażeń antycznych pisarzy, które nie wnoszą nic, prócz pewnych walorów poznawczych w antropologię religii względnie fenomenologię zachowań religijnych. Domagając się naturalistycznej, nie-mitycznej redakcji jakiegokolwiek rozdziału w tej opowieści, nieodwołalnie podważamy wyjątkowość, świętość i znacznie całości; stawiamy bowiem wtedy intencję Autora Całości pod znakiem zapytania i przez to, do całości, bo nie do części tylko przecież, podważamy nieuchronnie zaufanie.</p>
<p>I inaczej być nie może. Bowiem albo Bóg jest, i świat nie jest dziełem przypadku, lub czymkolwiek innym, albo Go nie ma, i nie ma co bawić się w grzebanie w pozostałościach minionych zabobonnych epok - w ograniczonych opowieściach ludzi piszących księgi znane dziś jako Pismo Święte. Chrześcijaństwo bez ponadnaturalnej, opowiedzianej prawdziwie w Piśmie historii nie istnieje. C.S. Lewis pisał: „Sednem chrześcijaństwa jest mit, który jest jednocześnie faktem. (...) Stając się faktem, nie przestał być mitem i to jest cudowne.” Nasza historia jest zawsze mityczna, bo zawsze połączona z opowieścią, która w niej się realizuje. Mit (opowieść) chrześcijaństwa jest zawsze historyczny, ponieważ jego świat to nasz świat. Nie żadna meta-historia. Nasza historia. Nasza, namacalna rzeczywistość. „Nasz” Duch Święty, który nam (tutaj) działa. Nasz Pan, który prawdziwie, tutaj, za mnie jakim tutaj jestem, umarł, tutaj zmartwychwstał, i tutaj powróci w chwale, sądzić żywych i umarłych.</p>
<p>Opowieść i chrześcijaństwo są nierozłącznymi towarzyszami. Chrześcijaństwo widzi siebie jako część opowiadania, które staje się teraz. I staje się od początku. I będzie się realizowało do końca. To prawdziwy, opowiedziany przez Boga w spolegliwy sposób w Piśmie Świętym mit.</p>
<p>Oznacza to, że wszelkie próby rozdzielania tych dwóch jakości, z konieczności prowadzą do śmierci chrześcijaństwa. Chrystus bowiem przychodzi do nas nie inaczej, jak poprzez ewangelię, która jest prawdziwym mitem. Akceptując ewangelię, stajemy się chrześcijanami; odrzucając ją, a nie ma innej, jesteśmy przeklęci (Gal 1:6-8). Mamy więc przyjąć całym sobą, bez żadnych zastrzeżeń Opowieść o Bożym odkupieńczym działaniu; zbawiającej historii, w której bez historyczności grzechu nie ma żadnego zbawienia i bez historycznego zbawienia, nie ma sensu grzech. Gdy przestaniemy ją opowiadać, przestaniemy być chrześcijanami. Brak szczerej wiary w naturę świata jako opowiadania z narracją w Piśmie zdeterminuje zanikanie naszych wyznań i zborów. Bez wiary w Bożą opowieść nie będzie wiary w ewangelię; a bez wiary w ewangelię nie będziemy jej opowiadać, zastępując czymś, do czego mamy większe przekonanie. A więc nie będzie mocy do zbawienia i zmiany dla człowieka obok. A przy tym przestaniemy rozumieć i siebie i siebie zatracimy, gdyż zbawieni jesteśmy tylko o tyle, o ile zachowujemy ewangelię tak, jak nam została zwiastowana (1Kor 15:1-2).</p>
<p><strong>Alternatywy?<br />
</strong>Co ciekawe, jeśli wartości naszemu życiu czy ogółowi historii, czy istnieniu świata nie nada chrześcijański mit, czyli chrześcijańska opowieść o Bogu i człowieku, z pewnością uczyni to jakiś inny. Historia bowiem - zarówno ta naukowa jak bardzo codzienna i osobista - bez mitu, bez założenia natury rzeczywistości jako opowieści, a więc sensowności traktowania jej (przy uwzględnieniu wszelakiej złożoności) jako pewnego racjonalnego, połączonego choćby niewidzialnym na pierwszy rzut oka, ale jednak istniejącym wątkiem - staje się niepoznawalna a przede wszystkim niczego nas nie może nauczyć. Wszelkie bowiem wnioski i nauki wynikają z założenia istnienia w niej pewnej celowości, porządku, wynikania. Bez takiego podejścia, które nieuchronnie wprowadza w przedstawienie historii fabułę, w ogóle jej nie można opisywać. A więc opisując, opowiadamy. Wszelki opis świata więc jest opowieścią. Opowieścią o świecie, w której mamy początek, rozwinięcie i zakończenie. Np. Big bang, rozszerzanie się świata, kurczenie, i koniec (jakiś).</p>
<p>Człowiek więc bezustannie rzeczywistość tłumaczy, chce tłumaczyć i nie potrafi inaczej, jak tylko przez opowieść. Jest to ważne o tyle, że rezygnując w naszej interpretacji chrześcijaństwa z opowieści, a więc koncepcji niego samego jako mitycznej historii, z Biblią jako niezbędną narracją wyjaśniającą i komentującą nasze życie, nieodwołalnie zaczynamy snuć jakąś inną, bynajmniej nie biblijną opowieść. Zaczynamy czytać jakąś inną Księgę Ludzkości i Świata i żyć w Innej Opowieści.</p>
<p>Dlatego pytanie nie brzmi: czy mit?, ale: jaki mit? Nasze życie musi być w jakiś mit zanurzone. Zinterpretowane w świetle jakiejś narracji; jakiegoś przekonania o wplecionej we wszystko fabule. Dowodzi tego nawet tzw. światopogląd naukowy, czy materialistyczny. Poznajemy w nim przecież jamochłonów jako pradziadków; teoria ewolucji ma znaczenie w nauce właśnie dlatego, że wprowadza w ową opowieść o świecie konieczny element - wyjaśnienie początku. Mamy w niej i szlachetnych rycerzy, bohaterów - naukowców, popychających ludzkość do przodu. Mamy i Twórcę - zauważmy, że często słyszymy o Pani Naturze, która „tak to sprawiła”, albo „zaplanowała”, albo „wyregulowała”, albo „dostosowała” - zauważmy, że chcąc nie chcąc, natura świata jako opowieści wymusza w owym światopoglądzie, wbrew jego aksjomatom, pojawienie się jakiegoś Autora Opowieści! Znów, dlatego, że inaczej nie da rady. Czysty Przypadek, który jest logicznie jedyną alternatywą Stwórcy, nie jest kongruentny nie tylko z naszym pojmowaniem rzeczywistości, ale i materialistów. Życie musi mieć wątek, a wątek ktoś musi tworzyć, jakiś narrator, a więc i narrator być musi. Bo inaczej życie jest zupełnie bez sensu.</p>
<p>Współczesny człowiek, nie wierzący w mity okazał się „mitem.” Piszę „mitem,” bo nie mitem. Okazał się nie istniejącym wytworem umysłów ludzi, którzy wystąpili przeciwko mitycznej naturze ludzkiego spojrzenia na świat. Postawili sobie za cel zmienić naturę historii i swojego w niej miejsca. Ale czy pantera może zmyć swoje centki? Podobnie człowiek, jest zanurzony w mit, bez względu na to, czy mu to się podoba, czy nie. Choć prawdę „tłumi”, to przecież, jak samo to słowo wskazuje, nie jest w stanie jej nie poczuć (Rz 1:19). Mit go określa, a człowiek nieokreślony nie jest w ogóle czymkolwiek, a czymkolwiek być musi. Mit jest więc nieodzowny. Nie bądźmy więc nieroztropni, i nie odrzucajmy Biblijnej Opowieści. Bo jest nit tylko opowieścią, ale i opowieścią prawdziwą, narracją dziejącej się w historii akcji.</p>
<p><strong>Wyzwanie<br />
</strong>To wszystko stawia odbiorcę przekazu Pisma Świętego w bardzo radykalnej sytuacji. Nie ma w zasadzie innej możliwości jak przyjęcie Jego natury, jako ponadnaturalnej narracji w opowieści, którą jest historia świata, z wszelkimi tego skutkami, albo jej odrzucenie, równie odpowiedzialnie, i z wszelkimi konsekwencjami. Powinien być dorosły. Bądźmy zatem odważni i albo niezłomnie opowiadajmy o Żywym Bogu, który działał i działa i będzie działał, w zgodzi z tym, co nam objawił w Piśmie Świętym, albo - jeśli nie wierzy w tą Opowieść - niech zrezygnuje z niej w ogóle. Wszelkie alternatywy są fałszywe i ostatecznie odwlekają jedynie to, co nastąpić musi. Przez odrzucenie opowiadania, odrzucamy ewangelię i chrześcijaństwo.</p>
<p>Ale popatrzmy na to afirmatywnie: oto siła chrześcijaństwa. Oto jego moc, która tkwi w prawdziwej Opowieści o Bogu i Jego Synu, który w zgodzie z nią realizuje w naszej rzeczywistości, w upadłym świecie, swój plan. W świecie, w którym przecież prawdziwie Słowo stało się ciałem, a Królestwo Boże ciągle się rozszerza. Której zakończenie wciąż jeszcze, choć je znamy, jest przed nami. Nie mogę się na nie doczekać, bo nastąpi na pewno.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Recepta na samotność]]></title>
<link>http://zwykla.wordpress.com/2008/01/20/recepta-na-samotnosc/</link>
<pubDate>Sat, 19 Jan 2008 17:41:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>zwykla</dc:creator>
<guid>http://zwykla.pl.wordpress.com/2008/01/20/recepta-na-samotnosc/</guid>
<description><![CDATA[ Jaka jest recepta na samotność ? Na pewno żaden lekarz nie zna na tą dolegliwość odpowiednie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> Jaka jest recepta na samotność ? Na pewno żaden lekarz nie zna na tą dolegliwość odpowiedniego lekarstwa. W tym przypadku tylko same sobie możemy pomóc. Przede wszystkim należy zapamiętać jedno : nie ma osob lepszych i gorszych. Po prostu każdy z nas jest inny, posiada inne chechy charakteru, wady i zalety. Ale także każdy z nas ma szansę na przeżycie niesamowitych chwil z ukochanym/a, ma szansę na miłość i szczęście. Wystarczy jedynie dostrzec swoje dobre cechy, uwierzyć, w siebie w swoje możliwości. Nie szukaj miłości na siłę, ale też nie czekaj na nią na kanapie przez telewizorem. Spotykaj się z ludźmi, idź na kręgle, do kina – siedząc zamknięty/a w czterech ścianach nikogo nowego na pewno nie poznasz ! Pamiętaj o jednym : o uśmiechu – on naprawdę może zdziałać cuda. Nie myśl ciągle ze smutną miną o samotności. Życie jest tylko jedno i każdy ma prawo do szczęścia, a miłość nie jest tylko dla wybranych – to uczucie dla wielu z nas.</p>
<p>Bo przeciez "wszyscy chca kochac...":-) Pozdrawiam wszystkich samotnych :-)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Samo zycie]]></title>
<link>http://zwykla.wordpress.com/2007/11/08/samo-zycie/</link>
<pubDate>Wed, 07 Nov 2007 20:42:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>zwykla</dc:creator>
<guid>http://zwykla.pl.wordpress.com/2007/11/08/samo-zycie/</guid>
<description><![CDATA[ Zawsze dziwilam sie ludziom, ktorzy swoj dorobek malzenski przekreslaja dla jednej chwili zapomnie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> Zawsze dziwilam sie ludziom, ktorzy swoj dorobek malzenski przekreslaja dla jednej chwili zapomnienia. Czasem tego zaluja....... Czasem tez dostaja nowej energii i wraca nowa chec do zycia... Nie ma cudow- nasze zycie jest zabiegane i rzadko kiedy mamy czas, zeby wspolnie go spedzic- czasem nawet posiedziec w milczeniu i nic nie mowic. Sama obecnosc drugiego czlowieka wplywa na nas kojaco po meczacym dniu. Niestety- dla niektorych to zbyt wiele...Wola "prostsze wyjscie- ramiona tej drugiej/drugiego. A stad juz maly kroczek do rozpadu malzenstwa... Dlatego moze warto sie choc chwile zastanowic nad sensem naszego zycia- jakimi jestesmy szczesciarzami majac u boku ukochana osobe.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Glaz]]></title>
<link>http://zwykla.wordpress.com/2007/10/17/glaz/</link>
<pubDate>Tue, 16 Oct 2007 20:45:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>zwykla</dc:creator>
<guid>http://zwykla.pl.wordpress.com/2007/10/17/glaz/</guid>
<description><![CDATA[Tylko jak powoli nie zmieniac siebie w glaz&#8230;.?
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tylko jak powoli nie zmieniac siebie w glaz....?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nareszcie weekend!]]></title>
<link>http://moriakaice.wordpress.com/2007/10/11/nareszcie-weekend/</link>
<pubDate>Thu, 11 Oct 2007 20:46:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mori</dc:creator>
<guid>http://moriakaice.pl.wordpress.com/2007/10/11/nareszcie-weekend/</guid>
<description><![CDATA[No, w końcu ostatni wykład w tym tygodniu, na jakim się pojawię, odsiedziany i wreszcie weekend.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>No, w końcu ostatni wykład w tym tygodniu, na jakim się pojawię, odsiedziany i wreszcie weekend. Nie to, żebym się przemęczał w tym tygodniu (intensywna to była tylko dyskretna ze Skalarem - ale akurat mnie się podoba, i WF), ale nie ma to jak siedzenie w domku przed kompem bez konieczności zerkania na zegarek czy też wstawania wcześnie.</p>
<blockquote><p>    16:29    [Dragoon] Search Terms for 7 days ending 2007-10-11<br />
    16:29    [Dragoon] Dzisiaj<br />
    16:29    [Dragoon] Brak<br />
    16:29    [Dragoon] Wczoraj<br />
    16:29    [Dragoon] Szukaj	Liczba wyświetleń<br />
    16:29    [Dragoon] drzewko bonsai- do kupienia	1<br />
    16:29    [Dragoon] wtorki z morim	1<br />
    16:29    [Dragoon] wtf?XD<br />
    16:30    [Sathilia] lol XD</p></blockquote>
<p>Też nie mam pojęcia, o co chodziło, Drag :D To naprawdę nie moja wina. Ale warto zauważyć, że zarówno dyskretną, jak i WF we wtorek miałem... Czyżby Skalar miał nie tylko konto na naszym forum (co sugerują niektórzy), ale również szukał mojego bloga? Chociaż link jest w profilu... W każdym razie, lubię ćwiczenia ze Skalarem, żeby nie było =] Nawet, jeżeli mnie się do tablicy wysyła, żebym już nie ziewał. Tak samo jest z Chwastem - ostry, czasami przesadnie, ale więcej się tego C++ nauczymy przez pół roku teraz niż przez cały zeszły rok...</p>
<p>A co do ciekawych zapytań z Google... Tak samo jak Drag, dotknęło mnie przekleństwo Sathilii (tak, to dotyka każdego, kto odważy się popełnić notkę z nią związaną - biada wam!)... 6.10 ktoś tu raz trafił wpisując w Google właśnie 'Sathi'. Szkoda, że najwidoczniej trackowane jest tylko ileś tam znaków, bo również 6-tego (może Sathi sama szukała informacji o sobie i w ogóle?) trafiono do mnie przez zapytanie 'ja bym sie tak nie ubrala a mi sie podob' -- hej, nie ubieram się tak strasznie! Ale rozumiem, że panny wolą się nie ubierać tak jak ja. Nie zmuszam. Inna osoba w tamtym dniu trafiła tu przez 'drzewa o kształcie pierzastowrębny' -- zOMG, to przez te wiersze... Następnego dnia też było ciekawie - 'Wszystko bedzie dobrze film PL wersja ki' -- przykro mi, pojęcia nie mam, co to za film, ale polecam Isohunt.com jako wiodącą multiwyszukiwarkę torrentową. Wiersze zrobiły furorę - pojawiają się zapytania: 'wiersze' (które przewija się przez kilka późniejszych dni), 'wiersz o dzisiejszym zachowanie męża m' (ciekawe jak się biedak zachował), 'wiersze o październiku' (ktoś przygotowuje akademię?)... Z rozsądniejszych - 'blog za darmo' -- zapraszamy na WordPress, można bezboleśnie zaznajomić się z prowadzeniem bloga, jak i zarządzaniem (choć w ograniczonym stopniu) całym systemem WordPressa. Oczywiście od czasu wpisu o sygnetach (strzał w dziesiątkę) mam różne kliki z nimi związane - np. często ludzie szukają w Google więcej informacji o tym Allegrowskim sprzedawcy, 'nirma trading' -- tak tutaj czasami trafiają. 8 musiał być dniem, kiedy oczekiwano ode mnie napisania how-to na dość interesujący temat: 'jak umrzec bezbolesnie co zrobic'. Powtórzę to, co zawsze mówię w takich wypadkach: tnij żyły wzdłuż, nie wszerz, wtedy nie mogą tego zszyć, i pod ciepłą wodą, wtedy ponoć nie boli. Mam nadzieję, że pomogłem. Wiersze dalej przynoszą kolejne odwiedziny, tym razem z hasłem 'wiersz o falach fizycznych' - no, też takie lubię. I o matematyce! 'energy 2000 transformers fotki' -- tego połączenia nie łapię... Chyba, że ktoś też był na tym premierowym nocnym pokazie <em>Transformerów</em> - to było COŚ! Następny dzień, kolejne wiersze - teraz 'wiersz i kleksach'. Raczej powinno być 'o', panie wyszukujący! Pojawiło się także następujące zapytanie: 'pierścienie i sygnety SS' -- tylko mi nie markujcie bloga jako nazistowskiego :/ Nie mam ochoty mieć kolejnego konta na WP zablokowanego... Było także 'biżuteria u facetów' -- ale może nie używajmy słowa 'biżuteria', ok? Sygnet brzmi dużo lepiej! Ew. amulet/talizman zamiast naszyjnika, może być neutralny w sumie wisior. Więcej biżuterii nie pamiętam. Wczoraj również o wierszach było (ok, zaczyna was to pewnie nudzić :P) - 'wierszyki o kleksach' (ktoś sobie poprawił zapytanie?), a także 'swiat pelen nadziei i milosci wiersze' (ta, taki to tylko w wierszach...). 'katyń film 2007 wersja kinowa do pobran' -- akurat chyba nie ma innej wersji niż kinowa :P Poza tym, 'Katynia', AFAIR, nikt nie wydał jeszcze... 'prywatny blog' -- jak można czegoś takiego szukać? Przecież jasne, że skoro prywatny, to nie dla szukającego! Oh well... Dzisiaj też jest ciekawie - 'esemesy pożegnalne' (Proponuję coś w stylu: 'Just fucking go and never come back' or 'Die Die Die'), 'zmysłowe bluzki' (LoL! Ja jestem zmysłowy w każdej bluzce... A może zmyślony?), 'pomysł na notke na blogu' (Google Twoim przyjacielem :D), 'coś do pogrania' (polecam Unreal Tournamenta [UT]! Ew. Need For Speed: Most Wanted) czy 'zomg' (zOMG! xD). Do tego ktoś mnie wyraźnie śledzi (było wyszukanie hasła 'moriakaice'), Nazi prześladują ('sygnet ss'), a wiersze dalej są popularne ('kosz na śmieci wiersze', 'blog wierszy', 'wiersze na blog'). Wesoło, nie ma co :D</p>
<p>Jeżeli ktoś nie ma co oglądać, ze starszych filmów polecam <a href="http://trzynastka.filmweb.pl/" title="Trzynastka [2003]">Trzynastkę</a> - film starszy, ale mimo to bardzo dobry. Jeżeli ktoś woli mangę/anime - <em>Initial D</em> - my favourite!</p>
<p>Naszło mnie także na filozofowanie (chociaż jest to podjęcie moich wcześniejszych rozmyślań) - jeżeli zatem ktoś kiedyś zadawał sobie pytanie: "Po co jest dobry humor?", to pragnę go ucieszyć - znam już odpowiedź. Dobry humor jest po to, żeby mogła ci go zjebać panna. Idąc tym tokiem rozumowania dochodzimy do rozwiązania innej poważnej kwestii - czemu panny nigdy nie są zadowolone? Otóż dlatego, że nie mają własnych panien (bi/les to jednak nie to samo), żeby mogły im ten humor psuć - przez co posiadanie dobrego humoru u nich traci sens. A mówili, że nic ze mnie nie będzie, a tu proszę - dokonuję przełomowych odkryć!</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
