<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>fajnie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/fajnie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "fajnie"</description>
	<pubDate>Wed, 15 Oct 2008 22:11:22 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Smutcholijnie]]></title>
<link>http://rzeczywisnie.wordpress.com/2008/01/25/27/</link>
<pubDate>Fri, 25 Jan 2008 00:56:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Julia</dc:creator>
<guid>http://rzeczywisnie.pl.wordpress.com/2008/01/25/27/</guid>
<description><![CDATA[Kicukic trzy piętra w dół. Listu nie ma. Ale skoro już się zeszło się, to można i do sklepu ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kicukic trzy piętra w dół. Listu nie ma. Ale skoro już się zeszło się, to można i do sklepu po jedzenie podyrdać. Sok pomarańczowy w sumie mam. Do tego wystarczy benzyna i już jest napalm. <i>Szykujcie bracia amunicję na święta...</i> Kiedy jest święto pocztowców?<br />
Może ten list nigdy się w skrzynce nie pojawi, może to jest <b>dar</b> od losu. Taka codzienna motywacja, żeby jednak wstać z łóżka. I się przekonać. A może...? Trzy piętra w dół, trzy piętra w górę.</p>
<p>Właściwie to dzisiaj nawet spotkałam listonosza. Na pytanie o list pod numer 60 podrapał się w głowę, przeszukał kieszenie i zaczął wyciągać drobno zapisane kartki. Miał je luzem po kieszeniach: zielony papier, znajomy charakter pisma. Nieopisana radość. Na koniec wyciągnął jeszcze jedną, urzędowo wyglądającą. "W imieniu Poczty Polskiej przepraszamy szanowną panią za zwłokę w dostarczeniu listu". No a potem się obudziłam.</p>
<p>Poza tym pierwszy od niepamiętnych dni wieczór z ludźmi i poza domem. I wracając o pierwszej w nocy, w deszczu, przez Warszawę - jakoś lżej niż przed wyjściem. Zbieg okoliczności: zawsze jak jest żałoba narodowa, u mnie zaczyna być fajniej i myślę o zupełnie innych rzeczach. Życiowy prima aprilis.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
