<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>fajki &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/fajki/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "fajki"</description>
	<pubDate>Wed, 15 Oct 2008 22:18:56 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Pamiętnik palacza.]]></title>
<link>http://anomandaris.wordpress.com/?p=148</link>
<pubDate>Sun, 27 Apr 2008 19:23:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Anomandaris</dc:creator>
<guid>http://anomandaris.pl.wordpress.com/2008/04/27/pamietnik-palacza/</guid>
<description><![CDATA[Dobra, misie kolorowe, dziś się wybrałem na tak zwanego tripa lub na edwenczyr. Jak kto woli.
Opo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dobra, misie kolorowe, dziś się wybrałem na tak zwanego tripa lub na edwenczyr. Jak kto woli.</p>
<p>Opowieść z podróży.</p>
<p>Wstałem, ubrałem się, rzuciłem się po piłkę, założyłem buty i w drogę. Wziąłem kilka złotych na papierosy, które były głównym celem mojej wyprawy. A jako, że mieszkam na cholernej wsi, to musiałem się troszeczkę, kurwa, przejść. Na początku stwierdziłem, że pobiegnę, ale na śmierć zapomniałem o tym, że jestem palaczem. No i zanim dobiegłem do drogi na Bełchatów, byłem zdyszany i ledwo żywy. Trudno się mówi i kocha się dalej.</p>
<p>Znalazłem kij, obdarłem go z gałązek, wziąłem i próbowałem nadaremnie złapać okazję do Bełchatowa. Przeszedłem jakieś dwa kilometry - ni chuja nic nie jechało - a jak jechało, to nie chciało się zatrzymać. Stwierdziłem, że może w Korczewie będzie sklep. Nie było. Za to porozmawiałem z dwoma osobnikami płci żeńskiej(to poznałem po głosie, żeby nie było), które potem mnie poszczuły psem. Sklepu nie było, więc wróciłem na główną drogę i z naiwnością dziecka próbowałem złapać okazję. Nie udało się. Zbliżyłem się więc do kolejnej wsi - Dobiecina - myśląc, że tam będzie sklep otwarty. Oczywiście, kurwa, zamknięty. Idę dalej, idę dalej, zobaczyłem grupę młodzieży(16-20 lat) stojącą i przypatrującą mi się ciekawie. Znalazłem na ziemi stary, zabrudzony nóż. Zaczęli się ze mnie śmiać, no to polazłem dalej. Cały, kurwa, czas próbując złapać okazję.</p>
<p>Ale nie!</p>
<p>Te stare dziady, stare pryki nie chciały mnie zabrać. Wreszcie, gdy już prawie doszedłem do Bełchatowa, zabrał mnie jakiś długowłosy palacz. Swój znaczy! Nie dał mi fajek, ale mnie podrzucił do miasta. Znalazłem E. Leclerc. Oczywiście zamknięty, no bo jakże inaczej? Sprawdziłem. Spóźniłem się dokładnie 4 minuty.</p>
<p>No to idę dalej, szukam monopola, Bełchatów - duże w miarę miasto - monopol powinien być. A tu nagle, całkowicie zaskakująco zza rogu wyłoniła sie cudna, kochana, uwielbiana, boska Żabka. Wziąłem i kupiłem fajki (Pallmalle zielone, mentole, takie śmieszne z wizjerem na fajki, coby nie uciekały). Kupiłem, podzieliłem się tym, że drałowałem jak głupi przez 8 km, żeby kupić fajki. Zakupiłem też Nestea o smaku niby to cytrynowym, ale smakowało jak hibiskus plus jabłko. Sam nie wiem co to było. Aha, kupiłem też zapałki. Zapaliłem! Cudnie! Bosko! Idę, lansuje się po mieście, uśmiecham się do kobiet, wracam znaczy do domu - czyli znowu na okazję.</p>
<p>Idę i idę. Idę i idę. Kurwa, wciąż idę. O, jedzie coś! Macham. Pojechał. Chuj. Idę dalej, zapaliłem na przystanku, napiłem się. No i oczywiście, kurwa ich mać, zostawiłem zapałki na przystanku. Oczywiście zorientowałem się w połowie drogi do domu, gdy zachciało mi sie kolejnego papierosa. Trudno, kurde, idę. Znowu mijałem młodzież niemiastową.</p>
<p>Warto zauważyć, że mam lanserską, lustrzaną piłkę Najki, która przyciągnęła ich uwagę. Chcieli ją zobaczyć, więc im rzuciłem. Zobaczyli, odrzucili. A potem dali mi ognia. Znowu paliłem, cudownie!</p>
<p>Ale też znowu szedłem do domu, znowu kurwa niczego nie mogłem złapać, więc generalnie olałem to bezsensowne zajęcie i skręciłem na wieś zwaną Zwierzchów, przez którą przeszedłem i znalazłem się na drodze do Postękalic, czyli miejsca mojego zamieszkania. Dotarłem, po niemałych trudach, do domu. Ale dom zamknięty. Mam klucze czy nie mam? Oczywiście, nie mam. Dobra, dzwonię. Nie odbierają cholery jedne. Biorę mój sprzęt - piłkę Najki - i rzucam w okno. Cztery razy nie trafiłem w ogóle w okno(2 razy za nisko, dwa razy za wysoko). Za piątym razem trafiłem. W termometr przy oknie. Ten się rozjebał i spadł na ziemię. Pech jak chuj, jak mawiają widma.</p>
<p>Dobra, dotarłem. Jestem przed kompem, zaraz idę po piwo i kontynuuje moją walkę.</p>
<p>A teraz wnioski.</p>
<p>Wniosek numer jeden - ludzie mający samochody to chamy i psy ogrodników. Mają wolne miejsca, jest kurfa jasno, jest ciepło, ale nie zabiorą. Czemu? Najstarsi Indianie tego nie wiedzą.</p>
<p>Wniosek numer dwa - kozy wydają z siebie kozie dźwięki, tylko gdy masz wyłączony telefon. Jakbyś chciał zadzwonić do znajomej o ksywce Koza, to zapomnij. Będą patrzeć na Ciebie idiotycznie i skubać trawę.</p>
<p>Wniosek numer trzy - w mieście śmierdzi.</p>
<p>Wniosek numer cztery - muszę, kurwa, znaleźć klucze do domu.</p>
<p>Wniosek numer pięć(najważniejszy) - MAM FAJKI!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[machając chusteczką]]></title>
<link>http://tztotem.wordpress.com/2008/01/02/machajac-chusteczka/</link>
<pubDate>Wed, 02 Jan 2008 14:06:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>tozda</dc:creator>
<guid>http://tztotem.pl.wordpress.com/2008/01/02/machajac-chusteczka/</guid>
<description><![CDATA[Wiem, że porzuciłem Cię jak burą sukę&#8230; ot tak po prostu powiedziałem koniec, poszło mni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wiem, że porzuciłem Cię jak burą sukę... ot tak po prostu powiedziałem koniec, poszło mnie won. Ale z drugiej strony jakoś obawiam się, że wrócisz. Znowu przytulisz się do ust moich i potulnie wchłonę cię aż po same koniuszki płuc. Znowu będziemy razem ja i Ty w zawieruchę, deszcz, śnieg, mróz, upał czy wiosenne powiewy. W noc czy w dzień, rano i wieczorem, wiernie pełniąc wartę na balkonie.</p>
<p>Boję się, że znowu skłębisz się wokół mnie i nie pozwolisz odetchnąć  a jednocześnie tak bardzo Cię teraz potrzebuję. Wieczorem, gdy jak to światełko żarzące się czerwienią obietnicy lub na mrozie gdy gęstą otaczany byłem mgłą tajemnicy. Tak mi było dobrze. A teraz Ty tam a ja tutaj... i tak już od kilku dni</p>
<p>Mam nadzieję, że nigdy nie wrócisz ale już tych nadziei było przynajmniej tyle ile Marlboro w paczce, ale zawsze jest szansa, że nogę złamiesz, że zgubisz się, że zapomnisz lub że ja zapomnę i nie poznam.</p>
<p>Oby Cię samo najgorsze spotkało! Zgiń i nie wracaj tak jak wracałaś do tej pory. Nie zbliżaj się do mnie i nie pudruj sobie ust węglem lub innym syfem. Nie zbliżaj się do mnie ostatnia, pożegnalna fajko odkąd pożegnałem Cię jak burą sukę.</p>
<p>Lepiej pożuję sobie gumkę.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Spowiadam się Wam.]]></title>
<link>http://pimpmyself.wordpress.com/2007/05/01/spowiadam-sie-wam/</link>
<pubDate>Tue, 01 May 2007 15:00:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>pimpmyself</dc:creator>
<guid>http://pimpmyself.pl.wordpress.com/2007/05/01/spowiadam-sie-wam/</guid>
<description><![CDATA[	Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jak wyglądały moje ostatnie dwa miesiące, czy udało mi się wy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;"><strong><img src="http://pimpmyself.files.wordpress.com/2007/05/fajek.jpg" alt="Rzuć palenie" align="left" height="131" hspace="10" width="200" />	Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jak wyglądały moje ostatnie dwa miesiące, czy udało mi się wytrwać w pierwszych postanowieniach, do śledzenia których użyłem tego bloga. Zapraszam do przeczytania sprawozdania.  </strong></p>
<p style="margin-bottom:0;">	Przyszedł czas, aby rozliczyć się za pierwsze postanowienia poczynione na tym blogu. Te postanowienia to:</p>
<ul>
<li><strong> Spalić oponkę na brzuchu, i resztę zbędnego tłuszczu, jednocześnie ładnie wyrzeźbić ciałko</strong></li>
<li><strong> Rzucić fajki</strong></li>
</ul>
<p><!--more--></p>
<p style="margin-bottom:0;">    Niestety, nie udało się spalić oponki. Nie dlatego, że nie ćwiczyłem, bo ćwiczyłem sumiennie. Może nie przyłożyłem się wystarczająco, a może ustawiłem sobie poprzeczkę za wysoko? Trudno powiedzieć. Na pewno nie poddam się. Po dwóch miesiącach ćwiczeń, czuję się zdecydowanie lepiej. I nie zamierzam tego zaprzepaścić, tym bardziej, że już tylko dwa miesiące do wakacji, i jak to każdy lanser, to i ja powiem, że trzeba jakoś na plaży wyglądać. Tylko, że ja pewnie na żadnej plaży się nie pojawie :p</p>
<p style="margin-bottom:0;">    Skoro, plan jaki miałem nie zadziałał, przyszedł czas na zmiany. Co powinienem zrobić, aby pozbyć sie zbędnej tkanki tłuszczowej? Ćwiczyć, dużo ćwiczyć i przejść na dietę. Otóż to, dieta. Coś o czym „zapomniałem”, a bez niej nie da rady wyrzeźbić ładnie mięśni brzucha. Tak więc nowe postanowienie to <strong>zastosować dietę</strong>. Nie mam jeszcze na oku konkretnej diety, ale na dniach coś ciekawego znajdę.</p>
<p style="margin-bottom:0;">    Przyszedł też czas na zmianę ćwiczeń. Wczoraj wyszukałem ciekawy zestaw ćwiczeń, <strong>Aerobiczna "6" Weidera</strong>. (tak to wygląda: <a href="http://www.kulturystyka.org.pl/images/a6w2nl.jpg">http://www.kulturystyka.org.pl/images/a6w2nl.jpg</a>). Plan ćwiczeń mięśni brzucha, na który trzeba przeznaczyć 6 tygodni. Ćwiczenia od 1 do 6 wykonuje się kolejno, stopniowo co parę dni zwiększając liczbę powtórzeń i serii. Rozkład serii i powtórzeń znajduje się w tabelce. Postaram się, napisać więcej o tym zestawie w następnych notkach.</p>
<p style="margin-bottom:0;">    Pierwszy dzień A6W już za mną. Muszę przyznać, że ćwiczenia, pomimo tego że wyglądają na proste i przyjemne, wcale takie nie są. Nie chce tu przesadzać ani narzekać, że są strasznie ciężkie, nie. Chodzi o to, że wykonując je, jedno po drugim, czuć jak grzeją się mięśnie brzucha. I o to w tym wszystkim chodzi. Te ćwiczenia są ciężkie do wykonania.</p>
<p style="margin-bottom:0;">    Opinie na temat A6W są podzielone. Jedni zachwalają, powołując się na bardzo dobre rezultaty. Drudzy uważają, że ten zestaw to zbyt duże obciążenie dla mięśni brzucha. Słuchając opinii jednych i drugich, postanowiłem zastosować rozwiązanie kompromisowe. Przedłużając okres ćwiczeń do siedmiu tygodni, rezygnując z ćwiczeń ostatniego dnia tygodnia.</p>
<p style="margin-bottom:0;">    Będę robił zdjęcia mojego brzucha raz w tygodniu, aby móc ocenić efektywność ćwiczeń pod koniec siódmego tygodnia. Jeżeli rezultaty będą zadowalające, wrzucę zdjęcia na bloga.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">    Drugim postanowieniem na tym blogu było <strong>rzucenie papierosów</strong>. I tutaj odniosłem całkowity sukces. Od dwóch miesięcy moje płuca mają przyjemność oddychać „świeżym” warszawskim powietrzem, jednocześnie oczyszczając się z nikotyny. Moje samopoczucie niesamowicie poprawiło się. Jestem bardzo zadowolony, że udało mi się rzucić palenie, już na zawsze.</p>
<p style="margin-bottom:0;">    Palić zacząłem w pierwszej klasie szkoły średniej. To wtedy zaczęły się wypady na piwko z nowymi kolegami z technikum. Spodobały mi się one  niesamowicie, a imprezowe życie wciągnęło bez opamiętania. Szalone, głupie szczenięckie lata. Każdy z nas, poczuł się dorosły, starszy o parę lat, pomimo, że jeszcze żaden z nas nie miał dowodu osobistego. Chodziliśmy do pubów, do klubów, czuliśmy się jak nasi starsi bracia czy koledzy. Poznawaliśmy nowych ludzi, bawiliśmy się. Tak wyglądało moje imprezowe życie, wciągnęło mnie do tego stopnia że alkohol i papierosy zagościły w moim życiu na dobre. To były szalone, głupie szczenięckie lata, ale wspominam je bardzo miło, i w mgnieniu oka wróciłbym do tamtych lat, gdyby była taka możliwość :).</p>
<p style="margin-bottom:0;">    Niestety, lub stety, dojrzałem, i pomimo tego, że nadal jestem młody (23 lata), poczułem, że przyszedł czas, przystopować trochę, zmienić coś w moim życiu. I tak po ośmiu latach palenia, postanowiłem rozstać się z nałogiem. Próbowałem rzucić juz wiele razy, niestety z marnym skutkiem. Dwa razy udało mi się wytrwać dwa tygodnie, innym razem rzucałem na dwa, trzy dni, i znowu sięgałem po papierosa. Co sprawiło, że tym razem jest inaczej? Oprócz dobrych chęci, na pewno pomógł mi rozwój intelektualny, zainteresowanie podświadomością, technikami programowania neurolingwistycznego (<strong>NLP</strong>). To dzięki afirmacjom, kotwiczeniu i pracowaniu cały czas nad sobą udało mi się rzucić palenie, i wymusić u siebie odruch obojętności a nawet obrzydzenia na widok lub zapach papierosów.</p>
<p style="margin-bottom:0;">    Zastanawiam się, co jeszcze mógłbym zrobić, aby utrwalić się w przekonaniu, że dobrze zrobiłem rzucając ten nałóg, aby już nigdy do niego nie wrócić. Głodu nikotynowego nie czuję, nie myślę o paleniu. Więc tabletek, plastrów, ani innych preparatów łykać nie muszę. Jedyną rzeczą którą mogę zrobić, to wzmacniać stan zakotwiczenia, oraz podziękować samemu sobie za to, że wytrzymałem w swoim postanowieniu.</p>
<p style="margin-bottom:0;">    Podsumowując, pierwsze dwa miesiące dokumentowania i spełniania moich postanowień uważam za udane. Takie chwile jak ta, dają naprawdę niezłego kopa, i sprawiają, że pisanie tego bloga ma dla mnie głębszy sens, i na pewno nie poprzestanę na tych dwóch miesiącach. Życzę sobie, i Tobie drogi czytelniku, wytrwania w postanowienia, silnej woli.</p>
<p style="margin-bottom:0;">Nie byłbym sobą, gdybym teraz nie dopisał kolejnych postanowień, postanowienia jakie dzisiaj sobie stawiam:</p>
<ul>
<li><strong>Zastosować dietę.</strong></li>
<li><strong>Wykonać Aerobiczną 6 Weidera. </strong></li>
<li><strong>	</strong><span>Zmienić ten głupi bananowy szablon bloga :).</span></li>
</ul>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fajki #1]]></title>
<link>http://pimpmyself.wordpress.com/2007/03/08/fajki-1/</link>
<pubDate>Thu, 08 Mar 2007 15:38:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>pimpmyself</dc:creator>
<guid>http://pimpmyself.pl.wordpress.com/2007/03/08/fajki-1/</guid>
<description><![CDATA[Duma mnie rozpiera. Tak jest, jestem z siebie dumny. Dokonałem czegoś, czego bardzo się obawiałe]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Duma mnie rozpiera. Tak jest, jestem z siebie dumny. Dokonałem czegoś, czego bardzo się obawiałem. Wczoraj, pierwszy raz od 8. lat nie zapaliłem papierosa przy piciu wódki.  Nie zapaliłem też przed piciem, ani po piciu.  Jestem wielki. Ten blog to był dobry pomysł. 5. dzień mojej "wielkiej przemiany", i jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem. No może ta wódka wczoraj, nie była częścią planu, ale był powód do świętowania. I uczciliśmy to tak jak należy, w prawdziwym polskim stylu.</p>
<p>Zastanawiam się, czy kupić sobie jakiś plaster antynikotynowy, czy tabletki. W sumie, od dwóch miesięcy paliłem tylko przy piciu alkoholu. Wczoraj udało się wypić bez udziału papierosów. Chociaż z drugiej strony, przydałby się jakiś specyfik na czarną godzinę. A taka godzina na pewno nastąpi. Nie pierwszy raz rzucam palenie, ale wierzę, że ostatni. Tabletki lub plaster to raczej dobry pomysł.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
