<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>fabula &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/fabula/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "fabula"</description>
	<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 12:07:07 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[A importância do cafezinho]]></title>
<link>http://slsnake.wordpress.com/?p=472</link>
<pubDate>Mon, 01 Sep 2008 14:20:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>S.L. Snake</dc:creator>
<guid>http://slsnake.wordpress.com/?p=472</guid>
<description><![CDATA[Dois leões fugiram do Jardim Zoológico.
Na fuga, cada um tomou um rumo diferente. Um dos leões fo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dois leões fugiram do Jardim Zoológico.<br />
Na fuga, cada um tomou um rumo diferente. Um dos leões foi para as matas e o outro foi para o centro da cidade. Procuraram os leões por todo o lado, mas ninguém os encontrou.</p>
<p>Depois de um mês, para surpresa geral, o leão que voltou foi justamente o que fugira para as matas. Voltou magro, faminto, alquebrado. Assim, o leão foi reconduzido a sua jaula.<br />
Passaram-se oito meses e ninguém mais se lembrou do leão que fugira para o centro da cidade, quando um dia, o bicho foi recapturado. E voltou ao Jardim Zoológico gordo, sadio, vendendo saúde.</p>
<p>Mal ficaram juntos de novo, o leão que fugira para a floresta perguntou ao colega:<br />
- Como é que conseguiste ficar na cidade esse tempo todo e ainda voltar com saúde? Eu, que fugi para para a mata, tive que voltar, porque quase não encontrava o que comer ... !!!</p>
<p>O outro leão então explicou:<br />
- Enchi-me de coragem e fui esconder-me numa repartição pública. Cada dia comia um funcionário e ninguém dava por falta dele.</p>
<p>- E por que voltaste então para cá? Tinham acabado os funcionários?</p>
<p>- Nada disso. Funcionário público é coisa que nunca se acaba. É que eu cometi um erro gravíssimo. Tinha comido o diretor geral, dois superintendentes, cinco adjuntos, três coordenadores, dez assessores, doze chefes de seção, quinze chefes de divisão, várias secretárias, dezenas de funcionários e ninguém deu por falta deles! Mas, no dia em que eu comi o que servia o cafezinho... Estraguei tudo!!!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[13 najlepszych filmów z lat 80 i młodości]]></title>
<link>http://kreweta.wordpress.com/?p=411</link>
<pubDate>Sun, 31 Aug 2008 17:36:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kreweta</dc:creator>
<guid>http://kreweta.wordpress.com/?p=411</guid>
<description><![CDATA[Dzisiaj pozbierałem wszystkie te fajny filmy, głównie z lat 80, czyli mojej młodości, które zr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj pozbierałem wszystkie te fajny filmy, głównie z lat 80, czyli mojej młodości, które zrobiły na mnie wrażenie. Oto i one:</p>
<p><strong>1. Powrot do przeszłości</strong></p>
<p>Wszystkie części tej serii były świetne, a to za sprawą dobrych aktorów i naprawdę dobrych scenariuszy.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/28Wa5L-fkkM'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/28Wa5L-fkkM&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>2. Beatlejuice</strong></p>
<p>Film o tyle ciekawy, że jest jednym z nielicznych, bezkrwistych filmów osadzonych w konwencji czarnego humoru. No i te piosenki.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/MEy89l0SOZs'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/MEy89l0SOZs&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/jUqtC1oiztw'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/jUqtC1oiztw&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>3. Flintstones</strong></p>
<p>Akurat wrzucam zabawny kawałek z niemieckim dubbingiem, bo innego nie mogłem znaleźć. Na YT jest więcej wycinków z tego nowego filmu, który nijak się ma do pierwszej ekranizacji Flintstonsów. To to co ostatnio powstało to naprawdę tanie kino najniższej klasy. Ale pierwsza część była znakomita!</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/kDTd5PVLZAA'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/kDTd5PVLZAA&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:left;"><span style="color:#ff0000;">EDIT: W związku z uwagą Tami poprawiłem nazwę filmu i zaznaczam, że film ten pochodzi z mojej młodości a nie z lat 80 bo powstał w 1994? Tak? Tak!. Dzięki Tami!</span></p>
<p><strong>4. Aliens </strong></p>
<p>Tego filmu nie muszę przedstawiać prawda? Świetna gra aktorska, film trzymający w napięciu, dobra ścieżka dźwiękowa. Do tego jeszcze była planszówka nawiązująca do tej gry. Świetne czasy.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/X_gJCO7mlDk'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/X_gJCO7mlDk&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>5. Indiana Jones</strong></p>
<p>Jeden z filmów, który pokazuje, że popularność niszczy jakość. Ta część była chyba najlepsza z serii, a dalej już tylko odcinano kupony od strategii "nieważne jaki scenariusz, ważne, że na plakacie będzie Indiana Jones". Warto pamiętać jednak początki tej serii.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/fbmfv_Y9WIc'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/fbmfv_Y9WIc&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>6. Shining</strong></p>
<p>Tego filmu akurat w młodości nie oglądałem. Ale że z lat 80 to też go tutaj umieszczam. Przykład thrillera z dobrym scenariuszem i grą aktorską. Klasyka gatunku i niedościgniony wzór. Czy tylko w tamtych czasach aktorzy okazywali emocje?</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/2TVooUHN7j4'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/2TVooUHN7j4&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>7. Gremliny</strong></p>
<p>No był taki film i się go oglądało. Czy warto było? Pewnie że tak, film do obejrzenia raz jest ok. Polecam.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/IsiPmV1yh4Q'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/IsiPmV1yh4Q&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>8. Terminator</strong></p>
<p>Pierwszy film w którym zobaczyłem jak wygląda wybuch bomby atomowej i dlaczego to jest złe. Pierwszy film też w którym pokazano cyborga. Jeżeli powstanie kiedyś prawdziwy cyborg, to pewnie będzie wyglądał jak Arnold.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/d1QDPQZTgYE'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/d1QDPQZTgYE&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>No i przy okazji warto też podać link do zabawnej parodii filmu:</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/Qnq7N6X4x84'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/Qnq7N6X4x84&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>9. Ghostbusters</strong></p>
<p>No cóż, seria filmów o grupie trzymającej duchy... za mordy ;) Chciałoby się rzec. Pierwszy film w którym duchy są pokazane w całej okazałości, początek całego cyklu legend miejskich, opowieści późną porą, gier, planszówek i innych zabaw.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/iqRVz5a1ERY'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/iqRVz5a1ERY&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>10. Top Gun</strong></p>
<p>Świetny film dla osób które jeszcze nie zafascynowały się lotnictwem. Piękne samoloty, wartka akcja, jakiś tam scenariusz, niby tak mało a wystarczy żeby zrobić świetny film, no i jeszcze oczywiście gra aktorska.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/VN8ze3S0Uj8'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/VN8ze3S0Uj8&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>11. Never ending story</strong></p>
<p>Taka bajka dla dzieci, ale zabawna i z fajnym motywem muzycznym. Warta obejrzenia? Pewnie. Bardziej niż Troll na pewno!</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/--ZTrKPFwJc'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/--ZTrKPFwJc&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>12. Weird Science</strong></p>
<p>Czyli jeden z całej serii fajnych filmów o naukowcach, nauce itd. Głównie komedii. Niestety nie pamiętam innych tytułów i nie mogę sobie przypomnieć. Jeżeli pamiętacie jeszcze ten nurt z lat 80 - 90 filmów o zabawnych naukowcach albo studentach którzy robią jakieś szalone naukowe rzeczy to dajcie linki w komentarzach proszę.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/zOHo5BoIXOA'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/zOHo5BoIXOA&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>13. Return of Jedi</strong></p>
<p>Film wspaniały, dający nadzieję na całą serię kolejnych pokazujących oczom to czego wyobraźnia nie potrafi pokazać, a tutaj co? Nic, podobnie jak Jurrasic Park seria która musiała stracić swój blask wraz ze zdobyciem popularności.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/av4IuDcP3EE'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/av4IuDcP3EE&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:left;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Czy są jakieś nowsze filmy, które by można było dopisać do tej listy? Nie sądzę, kino teraz polega na powielaniu schematów (o czym <a title="Powielanie schematów w kinie" href="http://kreweta.wordpress.com/2008/08/23/6-najbardziej-oklepanych-motywow-filmowych/">piszę w tym poście</a>). Niestety tak działa wygląda teraz 'warsztat filmu' , który już zasługuje na nazwę 'fabryka filmów'. Czego brakuje w ostatnich filmach? Rzeczy niespodziewanych, czegoś co by mnie zaskoczyło, czegoś w fabule co sprawia, że nie jesteś pewny co zobaczysz dalej. Brakuje dobrych scenariuszy z jakimś wątkiem głównym i pobocznym, które trwają przez cały film i które jakoś spajają ze sobą każdą minutę z 1 albo 2 godzin siedzenia w jednym miejscu w kinie. Brakuje też dobrej gry aktorskiej, emocji, pokazywania ludzkich uczuć i zachowań.</p>
<p>Niestety chyba straciliśmy to całe dobre kino na rzecz filmów aspiracyjnych. A o aspiracji w kinie i telewizji możesz posłuchać <a href="http://ie.youtube.com/watch?v=NRzn6jIAiXw">w tym nagraniu bardzo ciekawym</a>, ale też jakże smutnym. Przypomina to trochę rynek produktów spożywczych. Zamiast dostać dobry, zdrowy sok owocowy dostajemy niesmaczny, zrobiony z substytutów, chemikaliów za tą samą cenę co prawdziwy. A żeby uspokoić konsumentów do takiego soku wrzuca się trochę witamin, żeby taki sok przynajmniej <strong>sprawiał wrażenie wartościowego</strong>.</p>
<p>Może przypominasz sobie z dzieciństwa albo młodości inne ciekawe filmy, które są warte odnotowania z jakiegoś powodu? Wpisz w komentarzach!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fábula: "O esquilo e a noz"]]></title>
<link>http://pattys2joao.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Sun, 31 Aug 2008 00:59:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>Patty</dc:creator>
<guid>http://pattys2joao.wordpress.com/?p=16</guid>
<description><![CDATA[- algumas &#8220;pequenas&#8221; considerações: foi-me solicidado que escrevesse um fábula. acabo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:18pt;font-family:Vrinda;"><strong>-</strong> algumas "pequenas" considerações: foi-me solicidado que escrevesse um fábula. acabou saindo uma coisa super-mega-blaster brega, mas, pra você, mor, espero que faça sentido *.* -</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><strong></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><strong><span style="font-size:18pt;font-family:Vrinda;">O esquilo e a noz.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:14pt;font-family:Vrinda;">Havia, há certo tempo atrás, um esquilo.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:14pt;font-family:Vrinda;">O esquilo morava, como tantos outros esquilos, numa árvore. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:14pt;font-family:Vrinda;">Não era a árvore mais alta, ou a mais bonita. Era apenas uma boa árvore – a ver de um ponto de vista do esquilo -. Ele gostava do conforto da árvore, e da segurança que ela lhe proporcionada. O esquilo tinha montes de admiradoras, desde aves exorbitantemente coloridas até pequenas joaninhas; que lhe cortejavam e lhe entregavam dotes e seus pobres coraçõeszinhos. O esquilo, sempre muito acomodado, e não crendo que existia propósito útil naquilo, comia os tais dotes; jogava o que não interessava fora, e alimentava a esperança das pobrezinhas – a fim de preencher algo que ele não sabia ao certo o que causava o vazio -. Com o tempo, o esquilo percebeu que o vazio só aumentava; e sendo assim, decidiu que precisava de mais admiradoras; só que elas haviam indo percebendo que de amor não vivia aquele esquilo, e com o tempo, só foram diminuindo. Munido de juras de amor falsas, e apelidos um tanto quanto efusivos, o esquilo almejava conseguir algo pra preencher aquele vazio que lhe tomava o peito. O plano deu certo, choveram admiradoras; crentes que o esquilo tinha um bom coração, ledo engano. Não que o esquilo fosse mal intencionado, ele era só e puramente egoísta; o esquilo não suportava aquele vazio que possuía, e que aumentava cada vez mais e mais. Mas, mesmo depois de reconquistar todas as admiradoras, e conseguir algumas outras... o esquilo percebeu que o vazio continuava de forma inerente crescendo, e que aqueles coraçõeszinhos entregues à ele para nada serviam. Foi aí que o esquilo conheceu a sua noz. Não era uma noz como todas as outras, ela estava num galho muito alto para ser alcançada pelo esquilo, mas, não tão alto para que não pudessem conversar através gritos abafados. Ele avistou a noz num dia em que estava entediado, e decidiu conversar com ela. A noz fazia pouco caso dele, o que o surpreendeu extraordinariamente. Acontece que ao passar do tempo o esquilo, de tanto conversar, foi se apegando àquela noz. Tornaram-se amigos de verdade, e divertiam-se com aquelas conversas. O esquilo às vezes revelava segredos à noz; e às vezes pegava-se pensando nela quando não estavam à conversar. O esquilo, como de costume, sempre foi efusivo com a noz. Desde o inicio, era inevitável! Com o tempo, ele percebeu que a noz começara a preencher aquele seu vazio, e com o tempo, o esquilo já não se dedicava tanto a alarmar suas pobres pretendentes.<span>  </span>Um dia, de coração aberto, e tom honesto, com um brilho diferente nos olhos, o esquilo disse à noz uma verdade enorme:<br />
“- Ei, noz, eu amo você.” E corou logo em seguida. A noz, longe e inalcançável como estava, não pode ver o brilho extraordinário nos olhos do esquilinho, e nem que esse agora tinha os bigodes de um tom rosa-escarlate; conhecendo o esquilo como conhecia, a noz fez pouco caso daquilo, e fria, respondeu: “- Como a todas as outras que diz que ama, a mim, não seria exceção: disseste da boca pra fora, a fim de conseguir algo em troca.” Aquilo partiu o coração do pobre esquilo, mas, não podia culpar a noz, e assim, decidiu, mudaria dali em diante. Passado algum tempo, e sem admiradoras iludidas, o esquilo se mantinha cada vez mais próximo da noz. Ele esticava-se todo pelos galhos, a fim de espiá-la mais de perto, mas sempre distante, a noz era inalcançável. Após um tempo um tanto quanto longo, e um vazio diminutivo comparado ao de antes de conhecer a noz, o esquilo decidiu que era hora de tentar de novo; era hora de contar à noz uma verdade insolúvel; ele amava-a.<span>  </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:14pt;font-family:Vrinda;">A segunda tentativa sucedeu-se assim: “- ei, amiga noz, você notou como eu mudei?”, a noz não pode negar e disse que notara, logo em seguida o esquilo perguntou, “- ei, minha querida noz, você me perdoa pelas efusividades que cometi?”, a noz não pode negar novamente e disse que o perdoava; e foi assim que o esquilo disse: “- ei, minha noz; és tu que eu amo tanto.” Um silêncio se sucedeu. O esquilo, alarmado, perguntou “- Noz, dessa vez, acredita em mim?” A noz acreditou. Foi então que o esquilo aprendeu o valor que aquelas palavras possuíam, e de como ele não podia vulgarizá-las por aí. Desde então o vazio tende à desaparecer, e a noz; cada vez menos distante (e o esquilo subindo mais alto na árvore; abandonando o conforto e segurança, porque sem a noz; ele não sabe mais sorrir.) </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:14pt;font-family:Vrinda;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:right;margin:0;" align="right"><span style="font-size:14pt;font-family:Vrinda;"><span>                        </span>Fim.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Si X fuese un personaje de ficción.]]></title>
<link>http://efimero.wordpress.com/?p=310</link>
<pubDate>Mon, 25 Aug 2008 13:21:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>fanou</dc:creator>
<guid>http://efimero.wordpress.com/?p=310</guid>
<description><![CDATA[A veces regalo a las personas pequeños cuentos que responden al lema si x fuese un personaje de fic]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">A veces regalo a las personas pequeños cuentos que responden al lema <em>si x fuese un personaje de ficción</em>. En ellas intento reflejar el espíritu de esa persona a la vez que explico una pequeña ficción en la que es un personaje, realiza una fantasía o se encarna en un arquetipo literario.</p>
<p style="text-align:justify;">Siempre que el <a href="http://freakopathjunior.wordpress.com/" target="_blank">señor X</a> por excelencia me pedía que le escribiese una de esas pequeñas ficciones para él, acababa fracasando en el intento y nunca le regalaba uno, lo cual me ha reprochado alguna vez.</p>
<p style="text-align:justify;">El verano está acabándose y llega con un pequeño regalo:</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Si Jx fuese un personaje de ficción.</strong></p>
<p style="text-align:justify;"><!--more--></p>
<p style="text-align:justify;">- Si volviese a nacer sería uno de esos superheroes: superman, spiderman. Ya sabes un tipo humilde que en su tiempo libre se dedica a proteger la justicia, preservar la paz, dar su merecido a los malos, proteger a los débiles...- Dice Jx.</p>
<p style="text-align:justify;">- No me lo hubiese imaginado nunca. Con lo que llegas a atacarlos...</p>
<p style="text-align:justify;">Jx es un periodista de éxito. Ha colocado su antes modesto diario entre los más vendidos del país. Ahora es conocido en el mundo entero, y tiene traducción a otros 5 idiomas.</p>
<p style="text-align:justify;">- ¿Tú llevando una doble vida? ¿Guardando un secreto tan grande? ¿Saliendo en la tele y resistiéndote a gritar ¡yo soy ese! cuando una multitud admirada te vea salvando ancianitas de un edificio en llamas?</p>
<p style="text-align:justify;">Jx escribe ahora sólo sobre ese fenómeno social que parece no tener fin: los superhéroes. Escribe un artículo corto de opinión un par de veces por semana que se llama "la vida de  un supernormal". En ella hace chites de como se ha normalizado la existencia de los superhéroes. Cómo la gente actúa con normalidad o extrañeza frente a ellos. Las rabietas o depresiones de los superpersonajes. Habla de los tics, los trajes, los nombres o las firmas ridiculizables de algunos... Son artículos de actualidad con trasfondo, pero en tono humorístico.</p>
<p style="text-align:justify;">Lo bueno llega el fin de semana. Escribe siempre un artículo de más de dos páginas. Le da la voz a los <em>normales</em>, a los que no son superhéroes. Habla de los afectados en su trabajo: bomberos, policías, ejercito, protección civil... O de los que sufren los daños colaterales de la intervención de los superhombres. Habla de la subida de impuestos que pagan los ciudadanos para cubrir la tan famosa política "si no hay heridos, los daños materiales son secundarios". Pregunta sobre quién controla a los que nos controlan. Nos cuenta el feo entramado trasero: la dependencia de algunos políticos, militares o firmas multinacionales de determinados super nombres. Nos hace ver que superhéroes también significa supervillanos.</p>
<p style="text-align:justify;">- Seguro que si publicas eso más de uno deja de leer tu columna y te crucifica.</p>
<p style="text-align:justify;">Su lema es que nadie es incorruptible. Todo el mundo tiene puntos débiles. Trata de humanizar a esos seres semidivinos, extraños, incompresibles. Se pregunta sobre el oscuro origen de este fenómeno. Hacia dónde nos lleva este camino. Nos muestra lo fácilmente que seguimos esas idealizaciones, que bien podrían ser humo, una forma de controlar la mente colectiva.</p>
<p style="text-align:justify;">Ha tenido diversos encuentros agrios desde su diario con varios súperes. En particular hay uno de  intachable reputación que se diría que se la tiene jurada. Ha recibido amenazas, pero se siente seguro "Si a mí me pasa algo, los super buenos iban a parecer menos buenos inmediatamente. Culpables hasta que se demuestre lo contrario, para variar. Todos los superhéroes velan por mí. Cuanto más me odian, más me vigilan, más me protegen. Soy el hombre más seguro del mundo. Apuesto a que alguno mira en estos momentos..."</p>
<p style="text-align:justify;">- Si fueras un superhéroe ¿tendrías en cuenta a un loco que escribe lo que tú?</p>
<p style="text-align:justify;">En el fondo lo que siente es un poco de envidia. "¿Por qué hay unos pocos superprivilegiados nada más, mientras existe tanta maldad, miseria y enfermedad?". Pero es heroico a su manera. Trata de ser justo, de dar voz a los que quedan enmudecidos por los superpoderes y sobre todo es fiel a su visión.</p>
<p style="text-align:justify;">Se ha hecho un nombre, incluso entre los superhombres. Algunos le tienen en cuenta. Su opinión es la voz de una gran parte de la sociedad, la parte crítica. Se vanagloria de contar con las simpatías y la amistad de alguno de los que ataca. "Debajo de algunos supertrajes coloridos hay algo más que fuerza bruta. Hay inteligencia"</p>
<p style="text-align:justify;">Sospecha la identidad de varios de ellos, pero nunca ha revelado sus cartas. Sería como matar la gallina de los huevos de oro. Tampoco se ha esforzado mucho. "No se trata de robar la identidad de nadie, se trata de que ellos den el paso libremente. A ver si tienen un poco más de fe en la humanidad que tan encarnizadamente defienden. Si ellos no tienen fe, ¿quién la tendrá?"</p>
<p style="text-align:justify;">-No, no lo creo. No te pega. ¿Qué superhéroe ibas a ser?</p>
<p style="text-align:justify;">Cuando hace unos días se desató la polémica sobre la necesidad de conocer y censar la identidad de las personas con superpoderes, lo más extraño de todo es que él se mostró en contra "¿Les ponemos un número tatuado? ¿y luego qué? ¿un exterminio controlado?". Ha defraudado a muchos. Dicen que se ha vendido.</p>
<p style="text-align:justify;">Luego llegará la persecución y tomará partido... por los que siempre había criticado. Porque en el fondo, también es un héroe a su manera.</p>
<p style="text-align:justify;">- Deberías sentirte orgullosos de la labor que haces.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[No. 388 La Nariz (Fabula)]]></title>
<link>http://rincondelectura.wordpress.com/?p=239</link>
<pubDate>Sat, 23 Aug 2008 11:36:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>hadarosa</dc:creator>
<guid>http://rincondelectura.wordpress.com/?p=239</guid>
<description><![CDATA[ 
Fuente: Ilustraciones para Predicaciones -
Autor: Ing. Arturo Quiros Lepiz
Agosto 23
 
Una vez, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:center;margin:0;" align="center"> </p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;margin:0;" align="center"><strong><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;">Fuente: Ilustraciones para Predicaciones -</span></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;margin:0;" align="center"><strong><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;">Autor: Ing. Arturo Quiros Lepiz</span></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;margin:0;" align="center"><strong><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;">Agosto 23</span></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;">Una vez, un hombre se dio cuenta que no veia bien, no solo al querer leer, sino al caminar por la calle; las caras de las personas las veia borrosas, a veces, incluso se sentia mareado. Por este motivo decidio ir a un oculista.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;">El medico le receto un par de anteojos, que por el aumento que tenian, eran bastante pesados. Al poco tiempo de usarlos, la nariz empezo a protestar.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;">-"¡ Eh, estos anteojos son muy pesados, me molestan! ¿ Y por que tengo que aguantarlos yo, si funciono bien?"</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;">Los ojos le respondieron:- " Ten paciencia, es que no vemos bien y dependemos de ti para que sostengas los lentes".-</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;">-" No estoy de acuerdo, arreglenselas como puedan, a mi esto me molesta y no es mi culpa"- volvio a protestar la nariz.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;">-"¡ No te quejes tanto, que nosotros tambien lo sostenemos y no armamos semejante lio!", gritaron las orejas, cansadas de escucharla.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;">Sin embargo, la nariz no hizo caso a las razones ni suplicas de los ojos, y disimuladamente comenzo a corcovear, se movia de abajo para arriba, de un costado al otro, hasta que se movio de tal manera que los anteojos se cayeron al piso.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;">Claro, en ese momento el buen hombre iba caminando y al caerse los anteojos, tropezo y cayo con todo su peso hacia adelante.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="color:blue;font-family:'Comic Sans MS';" lang="ES-TRAD"><span style="font-size:small;">..Y, ¿ saben que se rompio?: La nariz.</span></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Formiga Funcionária do Mês]]></title>
<link>http://otrabalho.wordpress.com/?p=3</link>
<pubDate>Tue, 19 Aug 2008 18:37:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>erfpm</dc:creator>
<guid>http://otrabalho.wordpress.com/?p=3</guid>
<description><![CDATA[Observei dois padrões de encarar o trabalho, perfeitamente traduzidos na fábula da cigarra e da fo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Observei dois padrões de encarar o trabalho, perfeitamente traduzidos na fábula da cigarra e da formiga.</p>
<p><img class="aligncenter" src="http://blenderpixelart.files.wordpress.com/2008/02/cigarra-banner.jpg" alt="" width="178" height="178" /></p>
<p>Para quem não sabe, não lembra, ou se confunde as outras inúmeras histórias e contos de fadas que ouviu quando criança, eu refresco sua memória.</p>
<p>Em suma: a cigarra ficava cantando no verão, curtindo a vida, enquanto a formiga só trabalhava, levando comida à sua casa. Então chega o inverno e a formiga está garantida de alimentos enquanto a cigarra pena de frio e fome.</p>
<p>Esses dois padrões são paradoxais. É o estilo formiga de planejar cautelosamente e aproveitar a vida depois, no inverno ou na aposentadoria, ou então aproveitar a vida todos os dias, no melhor estilo <em>carpe diem</em>. Porque nada garante que se estará vivo no inverno.</p>
<p>Obviamente, a fábula é muito simples, onde a própria colheita seria a riqueza e não são considerados fatores como estresse, capitalização, impostos, etc. Assim, não sabemos se a formiga teve um infarto de tanto trabalhar ou se a cigarra havia recebido uma herança naquele verão.</p>
<p>Claro, deixando de lado os extremos estereotipados, gostaria de me relatar a cena que me induziu a pensar nesses dois pensamentos paradoxais: assistia ao seriado House e uma médica discutia com um pretendente depois da interrupção do Dr. House, em sua casa. O pretedente a dispensava reclamava de como ela soava mais natural com o outro, mas ele a dispensou, inclusive, devido à diferença de valores.</p>
<p><img class="alignright" src="http://i4.photobucket.com/albums/y132/erikaluthor/dreamofkika/house-seringa.jpg" alt="" width="160" height="198" /></p>
<p>Ele tinha uma profissão comum e não muito nobre, não me recordo qual era, mas seu pensamento era: <strong>"Eu só trabalho pra ter dinheiro pra fazer as coisas que têm realmente valor na minha vida: música, viagens..."</strong>. Enquanto, pelo contexto do seriado, e o senso comum da profissão, a médica levava seu trabalho a sério, tomando parte considerável de sua vida.</p>
<p>Assim, os pensamentos que se contrapoem e refletem os valores da pessoa em sua vida se resumem em:</p>
<blockquote><p>"Eu só trabalho pra ter dinheiro pra fazer as coisas que têm realmente valor na minha vida: música, viagens..."</p>
<p><em>Versus</em></p>
<p>"Trabalho bastante para ter bastante dinheiro e dar vazão aos meus prazeres quando estiver aposentado"</p></blockquote>
<p>O que vocês acham? Concordam? Qual você adota? Deixe suas impressões nos comentários.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[CERVAN]]></title>
<link>http://cuentosdemila.wordpress.com/?p=321</link>
<pubDate>Tue, 19 Aug 2008 16:40:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>Milagros Guenechea</dc:creator>
<guid>http://cuentosdemila.wordpress.com/?p=321</guid>
<description><![CDATA[

“CERVAN” era un viejo pendenciero con una lastimera existencia  como individuo que se encarga]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align:left;"><span style="color:#000000;font-family:Arial;"><span style="font-size:small;"></span></span></div>
<h3 style="margin:12pt 0 3pt;"><span style="color:#000000;font-family:Arial;"><span style="font-size:small;"><a href="http://cuentosdemila.files.wordpress.com/2008/07/mano-pluma.jpg"><img class="size-full wp-image-121     alignleft" src="http://cuentosdemila.wordpress.com/files/2008/07/mano-pluma.jpg" alt="CERVAN" width="75" height="111" /></a></span></span></h3>
<p><span>“CERVAN” era un viejo pendenciero con una lastimera existencia<span>  </span>como individuo que se encargaba<span>  </span>de los remiendos urgentes municipales<span>  </span>con menor más que mayor acierto, ejerciendo el título de <span> </span>alguacil en un pequeño pueblo de la meseta castellana.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>En su juventud, había estado casado con una cristiana convencida, (pero de falsa moral) que le había sido infiel, y a la que abandonó cuando las risitas de los vecinos a sus espaldas, subieron por éstas y llegaron hasta sus orejas.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Buscando nuevos aires recorrió Castilla de arriba-abajo.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Mas tarde las tierras andaluzas.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Y fue en éstas, prestando sus servicios en una hospedería en la que le encargaron limpiar la pocilga donde conoció a una cerda rencorosa, que le dio un mordisco asiéndole y apretando los dedos de la mano izquierda tan fuertemente con sus dientes, que cuatro de ellos quedaron en su boca. </span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Después los escupió con desprecio, pues no eran de su gusto.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>“CERVAN” desde entonces quedó manco.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Pocas explicaciones daba sobre su manquedad, pues ésta no había sido provocada<span>  </span>por grandes hazañas memorables y menos dignas de comentario, el drama había surgido en una pocilga y tanto la cerda rencorosa como él, callaban sobre el motivo de su enemistad y venganza.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Vinculado al mundo del trapicheo pues era ingenioso, se ganó la vida evitando por triste experiencia las pocilgas de las posadas, hasta que aquel mes caluroso de Julio llegó en su recorrido a un pueblo elevado y llano rodeado de valles y manantiales de Castilla.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>El rótulo que se anunciaba<span>  </span>a la puerta del Ayuntamiento, no dejaba lugar a dudas.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span><span>             </span><span>                   </span><span>      </span>“SE NECESITA ALGUACIL”</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>No teniendo con quien competir, en pocas horas se le concedió el puesto y junto con él, la lista de sus obligaciones.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Repartir el correo…</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Enterrar a los muertos…</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Anunciar las fiestas patronales por medio del pregón…</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Lanzar los cohetes en éstas…</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Ordenar el tráfico…<span>    </span></span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Limpiar las alcantarillas y los baños públicos…</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>La paga no era gran cosa, pero tampoco su intención de trabajar, así que se instaló en los bajos de la alcaldía dispuesto a ejercer el nuevo título.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>El reparto del correo semanalmente a los vecinos le permitió conocer a todos ellos al poco de avecindarse.<span>            </span><span>    </span></span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>El aire de la meseta era sano y el agua de los baños medicinales, mantenía a los habitantes del pueblo con una salud tan férrea, que no le dieron ocasión de cavar con la azada y una sola mano, el agujero de tierra necesario para dar sepultura a un cadáver.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>El pregón de las fiestas patronales con el lanzamiento de cohetes quedaba lejano…</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>El ordenamiento de tráfico consistía más en encaminar a buen fin las abundantes carretas y carretillas todas ellas de una o dos ruedas, que no, los carruajes de cuatro que sólo a disposición del médico y alcalde se conocían en el pueblo.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>La última de sus obligaciones fue la que le desconcertó.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>A las afueras, existía un antiguo balneario situado junto a un manantial de agua termal, que ofrecía propiedades físico-químicas y sales en disolución para tratamientos de diversas enfermedades.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Desconocía “CERVAN” por completo la existencia de agua rica en sal y yodo.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Hasta entonces, todo lo que sabía de ella era, que sin olor, color ni sabor, servía para apaciguar la sed.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Estos baños eran de uso público y el mantenimiento de los mismos pasó a ser de su incumbencia.<span>             </span></span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Diariamente acudía a ellos para prestar sus servicios.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Ni los chorros por él tratados permitían que el golpe de agua saliera con más fuerza, ni los sumideros absorbían mejor las aguas residuales.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Los usuarios admitieron al poco tiempo que no había mejorado con su presencia el balneario, pero lo disculparon por el hecho de ser manco.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>En su ir y venir diario, conoció<span>  </span>a Ana, una cuarentona de buen ver que estaba casada con un pollero de cincuenta y tres años.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Este, especializado en pollos, los criaba sueltos al aire libre en su corral, presumiendo de los huevos morenos que engendraba como los mejores de la comarca.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Y mientras uno se dedicaba a sus “huevos” y “pollos”, “CERVAN” decidió dedicarse a la “pollita” y su “polla”.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Cuando Ana llegaba al balneario la pila para su baño estaba siempre dispuesta, bien para lavarse, refrescarse ó con fines medicinales.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>El siguiente paso fue sencillo.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>“CERVAN” le sugirió como procedimiento terapéutico e higiénico en determinadas partes de su cuerpo el practicar<span>  </span>fricciones o presiones con su mano tullida…</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>O, en su lugar con aparatos especiales de masajes.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Los aparatos fueron pronto desechados ya que tampoco había nada novedoso y garantizado que ofrecer en el balneario.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Y así fue, como un manco llegó a ser el masajista mejor dotado para este menester.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>El entusiasmo que puso en su trabajo, gratificaba las dos partes.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Efectuando caricias, presiones, rotaciones, golpeteos y otros movimientos básicos estimulaba de tal grado a la mujer del “pollero” que los gorgoritos que salían de su garganta se escuchaban en todo el balneario.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Hay un refrán que dice:</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span><span>                  </span></span><span> </span><span><span> </span>PUEBLO PEQUEÑO INFIERNO GRANDE<span>                    </span></span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Y éste, no iba a ser diferente.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Como había ocurrido en otra ocasión hacía ya muchos años, las risitas de los vecinos a espaldas del cornudo subieron por éstas y llegaron hasta sus oídos.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>No le libraron de ellas ni el hecho de tener los mejores huevos morenos de la comarca.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>El 12 de Octubre el camino de su vida sufrió un nuevo sobresalto, con un grave tropiezo.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Ana le comunica un posible embarazo.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Demasiado viejo para escaramuzas, aprovechando la visita de una compañía<span>  </span>de actores para representar una obra de teatro en vísperas de las fiestas patronales, disfrazado de lagarta, salió a pie, sin sollozos pero con suspiros tristes, evitando dar explicaciones al “pollero” y a la “pollita” y dejando vacante el cargo de alguacil, el manco “CERVAN”</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>La gran familia de actores que formaba la compañía pasó a ser la suya, y pronto se encontró cómodo en ella.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>La vida nómada de pueblo en pueblo le descubrió nuevos paisajes…caras…narices de payaso…</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Su imaginación creadora y seductora le permitió vincular el mundo del teatro al de las letras, y atando los diversos ramos de su saber, entre paisaje y paisaje fue dando forma a una novela pastoril sobre un paraíso rural deseable.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Llegó el invierno y el frío resultaba brutal en la meseta, las oscuras noches y los caminos embarrados exigían mentes fuertes.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Era hora de hacer un alto en el camino.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Abandonaron el deambular sin rumbo fijo y se instalaron en un corral o patio para representar su novela.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>“CERVAN” no era un escritor profesional y ciertamente no tuvo la sensación<span>  </span>que tienen algunos escritores de euforia con su primera obra, pero cuando sus compañeros actores la interpretaron con total éxito y los aplausos<span>  </span>se escucharon en todo el pueblo, se llenó de orgullo.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Si el ser manco no le imposibilitó ser masajista, tampoco le iba a impedir ser escritor, el oficio volvía a estar mal pagado pero los aplausos reconfortaban.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Fue éste tema, el “parne” dinero ó moneda el que más le preocupaba, así que, con más picaresca que buena voluntad se ofreció para hacerse cargo de los temas relacionados con las cuentas o ingresos por actuación.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Pronto comprobó que el público era mayoritariamente masculino.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Tendría que dirigir sus escritos al “espíritu caballeresco”</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>La censura no permitía interpretaciones desvergonzadas, pero “CERVAN” conocía las necesidades que fortalecen la vida y desean los varones.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>El sentido práctico le decía que si quería llenar noche tras noche el corral de aficionados influyéndoles en el ánimo, no podía contar con su irresistible atractivo personal ni su inocente novela pastoril, necesitaba algo romántico, soñador y de una gran fantasía sexual.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Así fue como en el entreacto, una joven de 19 años descendiente<span>  </span>de un moro y una toledana<span>  </span>llamada Catalina, envuelta en una túnica transparente que como una membrana sutil cubría su hermoso cuerpo, hacía mudanzas con los pies y brazos de forma insinuante al compás de un flautín, una octava mas alta que la ordinaria, bajo las indicaciones de “CERVAN”</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>El “espíritu caballeresco” pronto hacía su aparición en el corral y la melodía quedaba ahogada<span>  </span>ante la manifestación vehemente de un sentimiento general de agrado.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>El “parne” aumentaba de actuación en actuación y las provisiones de alimento para la compañía comenzaron a ser abundantes con el agrado de todos, y cuando a éstos se les añadió un oloroso vino, “CERVAN” pasó a ser el jefe indiscutible de las finanzas, el protocolo, maestro de escena, logística….</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Abandonaron la vida errática de pueblo en pueblo que hasta entonces habían llevado y se fueron instalando en corrales ó patios de distintos puntos de la provincia.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>La calidad artística iba en aumento.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Las obras que representaban siempre estaban en el límite de la legalidad y la decencia, pues ridiculizaban a todos, políticos, religiosos……</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>“CERVAN” escribía y dirigía con acierto y el pueblo agradecía sus esfuerzos aplaudiendo sus obras.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Habían alcanzado ya la suficiente notoriedad como para recibir encargos importantes, y desde MADRID la gran capital, solicitaron<span>  </span>su presencia.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Era la ocasión esperada<span>  </span>y deseada por la compañía de actores, y a ella se trasladaron.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Esta nueva etapa ó periodo se caracterizó por oscuros sucesos.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>A poco de instalarse “CERVAN” comprobó que finalizada la actuación teatral, tenía un público deseoso de más emociones.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>No lo dudó, rápidamente creó distintos juegos de azar, partida de naipes,…</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Para todos aquellos<span>  </span>que cerradas las puertas tras la función, desearan prologar su estado de ánimo febril y exaltado</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Ello representaba más ingresos y fuentes de financiación.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Pero….</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Las pasiones una vez desatadas es muy difícil controlarlas.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Llegó a enfrentarse a grandes riñas, disputas y peleas.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>En una de ella s ocurrió un accidente, y uno de los jugadores recibió una puñalada.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>La herida no fue mortal, pero si las consecuencias.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>El herido resultó ser:</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span><span> </span><span>                   </span>“EL EXCELENTISIMO SEÑOR OBISPO”</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Por su categoría y dignidad no debería estar a esas horas en la sala de juegos, pero simulado con ropas toscas, daba allí rienda suelta a sus pasiones, que no eran pocas.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Con la Iglesia habían “topado”</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Esta, antes de reconocer el error en uno de sus clérigos, condenó a todo MADRID al fuego eterno desde el púlpito o tribuna<span>  </span>en el sermón dominical.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>“CERVAN” terminó sus andanzas en la cárcel, acusado de malversación de fondos y otros tres o cuatro delitos vituperables</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Y como suele ocurrir con mucha frecuencia, el público poco después le olvidó.</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Pero…. <span>                     </span></span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Sus andanzas, los paisajes, costumbres y usos que estaban en su mente se volcaron de nuevo al papel, con tan maravilloso provecho que creó su gran obra maestra.<span>  </span></span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span>Paralelamente, con los permisos y licencias para su explotación se dio a conocer:</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span><span> </span><span>                 </span><span> </span><span>                </span><span> </span></span><span lang="PT-BR">E<span>    </span>L<span>        </span>Q<span>    </span>U<span>    </span>I<span>    </span>J<span>    </span>O<span>    </span>T<span>    </span>E</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span lang="PT-BR"><span> </span><span>                 </span><span> </span><span>                </span><span>  </span>Firmado:<span>       </span>“CERVANTES”</span></p>
<p style="margin:12pt 0 3pt;"><span lang="PT-BR"><span> </span></span><span><span>  </span><span>               </span><span> </span>¿…Era nuestro “CERVAN” quién pasó a la posteridad…?</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bardzo matowe lustereczko]]></title>
<link>http://tztotem.wordpress.com/?p=61</link>
<pubDate>Mon, 11 Aug 2008 19:37:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>tozda</dc:creator>
<guid>http://tztotem.wordpress.com/?p=61</guid>
<description><![CDATA[Tytuł: Cena
Autor: Waldemar Łysiak
Wydawnictwo: Exlibris Wydawnictwo Andrzej Frukacz Galeria Polsk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Tytuł:</strong> <em>Cena</em><br />
<strong>Autor:</strong> Waldemar Łysiak<em><br />
</em><strong>Wydawnictwo:</strong> Exlibris Wydawnictwo Andrzej Frukacz Galeria Polskiej Książki Chicago-Warszawa 2000<br />
<strong>ISBN-10:</strong> 83-87071-64-1</p>
<p><img class="alignleft" src="http://www.exlibris-pl.com/foto/2/69.gif" alt="" width="100" height="134" />Wydawca książki reklamuje ją jako "Polski dramat stulecia" oraz "Polskie lustro stulecia". W nocie wydawniczej stara się podnieść ten pośledni dramacik do rangi filozoficznej rozprawki rozwiązującej problem kardynalny mniejszego zła.</p>
<p>Lektura rzeczywiście jest wciągające i dobrze napisana - w końcu to Łysiak! Znajomość filozofii i historii na poziomie erudyty jednak znajomość religii katolickiej na poziomie bazarowym - pomijając biegłą znajomość faktów z historii kościoła oraz wybiórcze traktowanie Pisma Świętego. Odrzucając religię katolicką jako ratunek dla duszy postawionej przed wyborem kardynalnym autor zupełnie pomija jeden krępujący fakt - wolną wolę.</p>
<p>Człowiek w wydaniu teologii pana Łysiaka to bezwolny wykonawca woli Boga lub kompletnie zbuntowany i odtrącający Boga ateusz.</p>
<p>Jeśli potraktujemy tą książkę jako lekką lekturę na wieczór to nie jest to wielka wada tej książki. Fabuła dobrze skonstruowana i konsekwentna. Bohaterowie żywi i naturalni (choć czasami wyczuwa się techniczne sztuczki pisarza). Sceneria też przemawiająca do wyobraźni.</p>
<p>Jeśli jednak potraktujemy ją tak jak chce tego wydawca to wtedy mamy problem! Brak uwzględnienia wolnej woli w kwestii religii powoduje, że traci się kontekst Polskości co rujnuje przesłanie dramatu. Protestantyzm ze swoją predystynacją był jednak w czasach II wojny światowej nie tak popularny w Polsce jak katolicyzm. A to powoduje, że dzieło filozoficzne staje się merytorycznie "kulawe".</p>
<p>Samo wydanie jest solidne i dobrze znane miłośnikm Waldemara Łysiaka. Na białym papierze duży druk - co jest żadkością w Polsce - zdobiony ornamentem wokół testu oraz zdobiony ciekawymi grafikami.</p>
<p>Na koniec - myśl mi się taka z bóle w głowie zrodziła. Skoro Bog jest winien wszelkiemu złu, bo pozwala mu istnieć, to po co w takim wypadku porywać się na próbę rozwiązania problemu mniejszego zła. Przecież i tak jest to poza zasięgiem człowieka bo na końcu jest zawsze Bóg w swojej wielkiej sterowni, który z cynicznym uśmiechem na ustach przekłada dźwignie, steryjąc najmniejszym kwantem naszego życia! Bez miłości, bez wolnej woli, po prostu tak jakby wyłączamy komputer.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Aurelio el avaro]]></title>
<link>http://sopaderelatos.wordpress.com/?p=331</link>
<pubDate>Mon, 11 Aug 2008 14:17:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pequadt</dc:creator>
<guid>http://sopaderelatos.wordpress.com/?p=331</guid>
<description><![CDATA[Todo el mundo en la oficina recuerda perfectamente a Aurelio. ¿Quién no se ha fijado nunca en el a]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Todo el mundo en la oficina recuerda perfectamente a Aurelio. ¿Quién no se ha fijado nunca en el antiguo jefe, el anciano más avaro y agarrado que jamás ha existido en la Tierra?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Recuerdo la primera vez que le vi: vestía un traje gastado, con unas coderas más gastadas aun que el propio traje. Sus zapatos tenían agujeros. No llevaba ni reloj ni anillos.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">En fin, al principio pensé que se trataba de un bedel, pero pronto me di cuenta de que era el jefe. Por supuesto que me dije que no podía ser, que un jefe de este tipo de empresas tiene que ser tremendamente rico; pero sus ropas gritaban todo lo contrario.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Según iban pasando los días me di cuenta de que era el anciano más avaro del mundo. Si en el baño te dejabas el grifo goteando te amonestaba quitándote diez euros del sueldo. Si te dejabas la luz encendida te amenazaba con que ibas a pagar el recibo entero. Incluso una vez me regañó como a un crio por dejarme un bocadillo a medias y tirarlo a la basura.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">El tío era tan avaro que se permitía el lujo de regañarnos por “despilfarrar” el dinero. Un dinero que lo ganábamos en su propio departamento con nuestro sudor y esfuerzo.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Según fui trabajando en la empresa, me di cuenta de que todo el mundo le odiaba por su avaricia y sus regañinas. Era realmente desesperante que un hombre tan cegado en el ahorro te echara la bronca por tus despilfarros. Ni que mi dinero fuera suyo.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Cierto día un compañero de trabajo y yo decidimos seguir a Aurelio. Nadie sabía en que se gastaba su dinero, pues estaba claro que con su sueldo podía vivir de unos lujos extraordinarios.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Para desgracia nuestra, Aurelio no tenía coche, ni tomaba el metro ni el autobús. Desde la oficina a su casa había tres horas de viaje caminando, y el tío era tan avaro que prefería ir andando antes que gastarse dinero en transportes.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Sudorosos llegamos a su casa, dentro de un barrio pobre. Cada vez estábamos más perplejos. ¿Dónde derrochaba Aurelio su dinero si no era ni en coches, ni en Rolex, ni en un piso lujoso? </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">No se había percatado de que le seguíamos por las calles de Madrid. Era bien entrada la hora de la cena. Aurelio salió de su casa pocos minutos después de haber entrado y se dirigió a un bar, pero en vez de entrar, abrió los cubos de la basura y empezó a sacar restos de comida.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Mi compañero y yo nos miramos con los ojos desorbitados. ¿Cómo un hombre de su altura, un jefe de una empresa importante, podía “cenar” sobras de comida?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Boquiabiertos vimos como entró en su casa. Decidimos llamar a la puerta para ver la casa por dentro. Aurelio nos abrió con una sonrisa muy cálida, pero no nos invitó a pasar. Aún así mi compañero y yo vimos por encima de su hombro que la casa sólo tenía un “mueble”, si es que se podía llamar así, pues se trataba de un cartón en el suelo con un cojín desgastadísimo. Incrédulos cogimos un taxi y nos fuimos a casa. La avaricia de Aurelio era inmensa, desmesurada. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Al día siguiente comentamos la situación en el trabajo, a espaldas de Aurelio. Muy pocos se lo creyeron. Era imposible que una persona rica viviera como un pobre. Algunos del departamento decidieron seguirle los fines de semana, para encontrar sus vicios, pero fue en vano.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Meses después, Aurelio anunció que tenía cáncer y que se moriría en pocos días. Tal vez semanas. Nuestra sorpresa no fue de “oh, pobrecito”, sino de “¿si se está muriendo, porque no despilfarra su dinero?”.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Nadie volvió a saber de Aurelio después de que nos dijera que se iba a morir. Supusimos que había comprado un vuelo al Caribe o a alguna isla o país exótico a vivir sus últimos días de vida.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Pronto supimos que no. La hermana de Aurelio vino una semana después a la oficina. Nos dijo entre lágrimas y sollozos que había muerto dos noches atrás por cáncer y que por favor fuéramos al entierro.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">A regañadientes accedimos, más bien obligados por el nuevo jefe. Nadie quería ir al entierro de un avaricioso, pero no nos quedaba otra.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">En el entierro vimos un grupo de más de cien niños junto con cinco mujeres. Las mujeres lloraban a moco tendido, y algunos niños también. Nadie de la empresa derramó una lágrima.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">No pude silenciar mi duda, por lo que le pregunte a una de las mujeres porque lloraban su muerte y que hacían tantos niños en el entierro</span><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">. Me respondió que Aurelio había apadrinado a ciento veinte huérfanos en varios orfanatos de Madrid.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Me quedé boquiabierto. Siempre pensamos que Aurelio era un ser despreciable. Un avaro. Y resultó ser una gran persona. Todos aprendimos la lección de “las apariencias engañan”, y en la empresa decidimos apadrinar a los chavales que habían perdido a su apadrinador.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Autor: Germán Pérez Campo, 11 de Agosto del 2008</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O Leão e o Ratinho, de Esopo]]></title>
<link>http://emersonfialho.wordpress.com/?p=492</link>
<pubDate>Fri, 08 Aug 2008 19:52:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>emersonfialho</dc:creator>
<guid>http://emersonfialho.wordpress.com/?p=492</guid>
<description><![CDATA[Mais uma ilustração da série: Fábulas. Clássico inesquecível que sempre nos faz lembrar que ta]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Mais uma ilustração da série: Fábulas. Clássico inesquecível que sempre nos faz lembrar que tamanho não é documento, e que nunca devemos dizer "jamais precisarei disto!", pois o desenho nos ensina muito. Valeu a visita e forte abraço. Emerson Fialho.</p>
<p><a href="http://Nenhum"><img class="alignnone size-full wp-image-493" src="http://emersonfialho.wordpress.com/files/2008/08/o-leao-e-o-ratinho.jpg" alt="" width="500" height="709" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mai uşor şi mai plăcut]]></title>
<link>http://guydream.wordpress.com/?p=187</link>
<pubDate>Fri, 08 Aug 2008 13:14:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>TheDreamer</dc:creator>
<guid>http://guydream.wordpress.com/?p=187</guid>
<description><![CDATA[Spuma gigantică a mării s-a prăbuşit asupra lui. L-au înghiţit apele şi l-au târât cu capul]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Spuma gigantică a mării s-a prăbuşit asupra lui. L-au înghiţit apele şi l-au târât cu capul în nisipul plin de crapi fricoşi. Acolo, după două, trei înghiţituri de apă sărată şi două urechi umplute de nisipul cald, aproape fierbinte, s-a gândit - din nou gândul - să mai rămână o vreme pentru a se recrea de groaza de la suprafaţă. Dar, observând că a-nceput să-i plac, apele l-au aruncat afară ca să îl pârlească soarele. Păcat. Pentru că lui îi plăcea să se bronzeze, deci marea i-a făcut din nou un bine. A ieşit din apa sărată, s-a aşezat pe un prosop imens pe care era reprezentată o bancnotă de o sută de euro, ş-a dat cu cremă şi aştepta să fie prăjit de soare şi topit de gânduri îndepărtate.</p>
<p>Morala(?): dacă accepţi nu e neapărat mai uşor, dar poate fi mai plăcut.</p>
<p>(16:18 05.07.2008 )</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sangue enferrujado.Parte2.]]></title>
<link>http://baudesonhos.wordpress.com/?p=17</link>
<pubDate>Fri, 08 Aug 2008 00:07:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>Caroline</dc:creator>
<guid>http://baudesonhos.wordpress.com/?p=17</guid>
<description><![CDATA[   -Precisa de ar,menina!Vive encarcerada na sua própria casa!Vá sair!-Exclamou ama.
 - E de qu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>   -Precisa de ar,menina!Vive encarcerada na sua própria casa!Vá sair!-Exclamou ama.</p>
<p> - E de que adianta sair de uma prisão para a outra?Lá fora encararei os densos muros do castelo.</p>
<p>     - E vai deixar simples tijolos empilhados destruírem tua felicidade?</p>
<p>     - Não é só esse muro que me tortura,querida ama.Não entendes os muros dentro da mente de meu próprio pai?Ele não vê nada além das conquistas.Para que teve essa filha então?Para vê-la costurando toda vez que retorna de um litígio sangrento?Para limpar as feridas, faze-lo esquecer dos olhares apavorados, dos gritos ensangüentados?É para isso que eu sirvo?</p>
<p>          -Deixe de ser ingrata.Graças a essas batalhas,tu tens o pão de hoje, teus lindos tecidos,ouro no berço,calor no inverno.Menina mal agradecida, deveria ir mais à Igreja agradecer pela tua Fortuna.</p>
<p>          -Será que só sabes ver felicidade no ouro?Ama tola!Nunca conheceu o amor.Agora saia daqui, sua presença está me perturbando.Eu vou sair do castelo, mas porque essa discussão me deixou tensa.</p>
<p>          Lalita vagou solitária por entre os jardins artificiais do feudo.Era tudo tão perfeito, e qualquer servo daria tudo para ter aquela vida rica e colorida.Mas a moça não via cor na sua solidão.O mundo lá fora parecia ser uma maravilhosa aventura que a jovem perdia a cada segundo que passava no castelo.</p>
<p>          A monotonia é quebrada pelos passos desastrados de Ludovico.O gordo servo chega berrando ofegante:</p>
<p>          -Senhorita Lalita, deixaram esta galinha aqui.É para a Senhorita!</p>
<p>         -Oh!Mas quem me mandaria uma galinha?Que inusitado absurdo!Deve ser de algum reino vizinho...</p>
<p>Lalita pôs a ave no chão e continuou o passeio.Para sua surpresa, o bicho começou a segui-la...</p>
<p>(Caroline Soares, 2008 )</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sangue Enferrujado.Parte 1]]></title>
<link>http://baudesonhos.wordpress.com/?p=12</link>
<pubDate>Mon, 04 Aug 2008 02:03:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>Caroline</dc:creator>
<guid>http://baudesonhos.wordpress.com/?p=12</guid>
<description><![CDATA[Ama entrou e reparou na face apática de Lalita.Ela fitava o restos carbonizados na lareira.Não dem]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ama entrou e reparou na face apática de Lalita.Ela fitava o restos carbonizados na lareira.Não demonstrava nenhuma reação aos gritos de ama.De repente, como um sopro de vida, uma voz baixinha vinda de fora, despertou a menina daquela morte espiritual:</p>
<p>-Menina das rosas!Meninas das Rosas...</p>
<p>Lalita saiu do seu estado inerte para uma euforia absurda.Correu para a janela: nada além da velha vista da torre.</p>
<p>-Ah-suspirou-Nada além das árvores baixas, desse verde jardim, nem uma gota de esperança.Será que estou ficando louca?Oh,destino,por que fazes isso comigo?Brincas com minha alma como uma criança travessa sacode o chocalho.Será que a vida tem que ser tão dura assim comigo?Meu sofrimento não é de fome,não é de frio.É muito pior.Vem lá de dentro,corrói meu espiríto,desmancha as esperanças.E nem o nome dele eu sei...</p>
<p>(Caroline,2008 )</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[El Tren]]></title>
<link>http://cuentosdemila.wordpress.com/?p=201</link>
<pubDate>Sat, 02 Aug 2008 16:29:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>Milagros Guenechea</dc:creator>
<guid>http://cuentosdemila.wordpress.com/?p=201</guid>
<description><![CDATA[ 
El pueblo se sitúa en un barranco de altos montes y en los márgenes de un río que lo atraviesa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin:0;"> <a href="http://cuentosdemila.files.wordpress.com/2008/08/tren1.gif"><img class="aligncenter size-medium wp-image-251" src="http://cuentosdemila.wordpress.com/files/2008/08/tren1.gif?w=110" alt="" width="110" height="80" /></a><a href="http://cuentosdemila.files.wordpress.com/2008/08/tren.gif"></a></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">El pueblo se sitúa en un barranco de altos montes y en los márgenes de un río que lo atraviesa de Norte a Sur y lo riega con varios arroyos.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">La parte principal de él, se encuentra a la derecha del río.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Tiene casa<span>  </span>Municipal con una decente fachada de piedra sillar construida sobre tres arcos, cárcel, posada, una plaza, escuela para ambos sexos concurrida por 56 alumnos, dos fuentes y la Parroquia de Santa María la Real, que se completa con un pórtico bellísimo<span>  </span>a base de madera que está cuidadosa y originalmente tallada con motivos vegetales, geométricos y símbolos</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">La estación donde el tren intercambia viajeros y mercancías<span>  </span>al igual que el cementerio está situada en la zona más alta del pueblo.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Para llegar a cualquiera de ellos<span>  </span>desde la plaza, por el atajo<span>  </span>hay que apoyar el pie en 87 peldaños, si el recorrido se hace por carretera son siete las curvas a la estación<span>  </span>y nueve al cementerio.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Esto no es ningún obstáculo para que aquel Domingo de San Juan<span>  </span>a las 11 de la mañana, los 56 alumnos mas o menos, con sus respectivas familias, sillas, fiambreras y gorros del sol, esperen ansiosos la serie de vagones enlazados uno con otro llamados “BOTIJO” con destino a la más cercana<span>  </span>población de la costa por precio económico.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Un silbido prolongado anuncia su llegada y las madres sujetan a los más pequeños de la mano para evitar que el nerviosismo contenido provoque un accidente.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Instantes después el asalto a los vagones es inevitable.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Un viajero con una maleta en la mano trata de bajar inútilmente de uno de ellos, los chavales acometen impetuosamente a la búsqueda del asiento junto a la ventanilla lugar codiciado por todos, después llegaran los padres, las sillas, fiambreras y gorros del sol.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Por fin, el enjuto viajero vestido de negro puede descender, lo hace sosegadamente, ajeno al griterío y barullo al que ha sido sometido, y una vez en la estación, se dirige con paso cansino hacía el cementerio siguiendo la dirección</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">que indica el rótulo del cruce. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Mientras, el tren de recreo se aleja por su camino de hierro silbando nuevamente y dejando tras sí, un absoluto silencio.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Ha llegado el nuevo enterrador.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Se le esperaba la semana anterior, y aunque sus servicios no fueron necesarios, el alcalde ya daba señales de impaciencia al retraso.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Una rápida mirada del jefe de la estación<span>  </span>que el viajero ignoró) fue la única bienvenida.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">El cementerio tiene las puertas abiertas de par en par invitando a entrar y salir a todo vecino que lo desee, pero el lugar está solitario y silencioso aquella mañana del Domingo de San Juan.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">El desnivel del terreno obligó a dividir éste en dos alturas, uniendo la parte inferior con 17 peldaños a la superior, donde se alinean los últimos difuntos.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Desde cualquier tumba el panorama que se contempla es la estación en toda su extensión con el ir y venir de trenes.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Al poco de llegar el nuevo enterrador se puso en faena abriendo en la tierra un hoyo, y cuando la obra ya estaba finalizada depositó cuidadosamente en el fondo la maleta que le acompañaba en su viaje, volviendo a cubrirla de tierra y dejando la nueva tumba perfectamente ordenada.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Este hecho no pasó desapercibido en la pequeña comunidad.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Tanto en el libro de registros como en su nueva morada, una cruz con una placa atornillada a la misma<span>  </span>daban fe de los datos personales del que ocupaba el lugar, y en la tumba<span>  </span>número 124<span>  </span>no estaba enterrado nadie del pueblo.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Pero no había duda de que el enterrador había realizado el hoyo correspondiente y depositando algo ó alguien en su interior.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Mientras...ajeno al alboroto organizado y a las miradas furtivas que el jefe de estación le dirigía, todos los días acudía a las cuatro de la tarde a la misma y pacientemente esperaba la llegada del tren, comprobando el intercambio de viajeros y mercancías.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Cuando el último vagón se perdía de vista regresaba con su paso cansino al cementerio y se sentaba junto a la tumba número 124 dejando pasar la tarde en total meditación. Su trabajo de enterrador sólo lo había ejercido en el hoyo que para su interés había realizado, y ningún vecino de la villa enfermo o sano parecía<span>  </span>querer colaborar en darle trabajo.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Apremiado por la murmuración o fantasía de los vecinos que no cesaban en meter cizaña, decidió el alcalde enviar al alguacil a retirar la tierra que cubría la tumba número 124 y comprobar que se enterraba bajo ella.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Se esperó a las cuatro de la tarde.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Un día más el enterrador bajó a la estación.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Mientras, en el cementerio a grandes paladas comenzó a trabajar sudando copiosamente el empleado municipal.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Al cabo de unos minutos que parecían horas la bolsa negra quedó visible.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">El tren entraba puntualmente en la estación.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Solo un viajero bajó al andén desde el mismo.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Una bellísima mujer vestida de rojo.<span>  </span>.<span>  </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">En la tumba número 124 la materia inorgánica desmenuzable que salía por lo aires se detuvo, y su autor se quedó embelesado contemplando a la mujer.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">El enjuto enterrador se acercó a ella y la besó apasionadamente, su mano izquierda rodeó su cintura y suavemente la deslizó hacía el culo ó nalgas acariciándolas varias veces</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">El alguacil no esperó más.... sin apenas aire en los pulmones y los ojos salidos corrió hacía los 87 peldaños bajando a la plaza sin resuello mientras gritaba gesticulante...” UNA BELLA MUJER VESTIDA DE ROJO”.....</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Todos quedaron aterrados, nadie dudó del contenido de la tumba y sin esperar mas explicaciones<span>  </span>los vecinos subieron desordenadamente al cementerio.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">No encontraron a nadie, sólo la maleta negra en el hoyo...</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">El más decidido la abrió.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">En su interior<span>  </span>un papel enrollado de forma cilíndrica atado con una cinta roja. Nada más....</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Desconcertados se fueron pasando el rollo de uno a otro hasta llegar a manos del alcalde.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Este, en silencio soltó la cinta y deslizó el papel.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">En voz alta leyó...</span></span><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">“Un químico que analizara mi cuerpo se encontraría con:</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">15 kilos de carbono</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">4 kilos de nitrógeno</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">1 de calcio</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;"><span> </span>½ de azufre y fósforo</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">4 cubos de agua,...</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Mezclados estos ingredientes de forma complicadísima se formaron en él células</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">que permitieron a mis riñones filtrar substancias venenosas, mis ojos ser sensibles a la luz, mis músculos elásticos.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Esta máquina tan perfecta necesitaba la energía del espíritu, esa sustancia compuesta de partículas sutiles y ligerísimas repartidas por todo el cuerpo como un soplo cálido y en la que reside la capacidad de amar</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Hasta hoy, en mí, éste espíritu<span>  </span>estaba muerto y lo enterré en la tumba número 124</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">Pero...en el tren de la vida me ha llegado el amor.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">He recuperado mi alma del hoyo, y con ella el deseo, la libertad, y la razón....”</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;">A lo lejos,.. llevando en sus vagones enlazados, un enterrador y una bellísima mujer vestida de rojo se oye el alegre silbido del tren.<span>     </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;"><span>                        </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;"><span>                     </span>,<span>  </span>.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;"><span>                                         </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:12pt;" lang="ES-TRAD"><span style="font-family:Times New Roman;"><span>                        </span><span>                                                                     </span></span></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["El juego del matrimonio"]]></title>
<link>http://maritriniginer.wordpress.com/?p=309</link>
<pubDate>Tue, 29 Jul 2008 02:30:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mari Trini Giner</dc:creator>
<guid>http://maritriniginer.wordpress.com/?p=309</guid>
<description><![CDATA[Del director ganador en Sundance Ira Sachs (Forty shades of blue), llega una de las películas más ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Del director ganador en Sundance <strong><a href="http://www.irasachs.com/" target="_blank">Ira Sachs</a></strong> (Forty shades of blue), llega una de las películas más aclamadas por la crítica americana tras su paso por el <strong>Festival de Toronto</strong> y durante su estreno. Protagonizada por un reparto de lujo que incluye a <a href="http://www.piercebrosnan.com/menu.php?mm=1&#38;sm=1&#38;pn=1" target="_blank"><strong>Pierce Brosnan</strong> </a>(Mamma Mia, Muere otro día), <strong><a href="http://www.imdb.com/name/nm1046097/" target="_blank">Rachel McAdams</a></strong> (El diario de Noah, De boda en boda), <strong><a href="http://www.alohacriticon.com/elcriticon/article2137.html" target="_blank">Chris Cooper</a></strong> (El espía, Syriana) y Patricia Clarkson (Vicky Cristina Barcelona, Lars y una chica de verdad).</p>
<p>Una mezcla única de humor negro, decepción romántica, melodrama lleno de estilo y un toque de suspense, <strong>EL JUEGO DEL MATRIMONIO (Married Life)</strong> es una fábula poco convencional sobre el irresistible poder y locura del amor.</p>
<p><!--more--><br />
Tras décadas de feliz matrimonio, Harry (Chris Cooper) decide que debe asesinar a su mujer Pat (Patricia Clarkson) porque la ama demasiado como para permitir que sufra cuando él la abandone, ya que se ha enamorado de la joven viuda Kay (Rachel McAdams), que a la vez es cortejada por el mejor amigo de Harry, Richard (Pierce Brosnan).</p>
<p>Mientras Harry prepara sus planes de asesinato, los otros personajes están ocupados con sus propias traiciones. Como Harry, se dejan llevar por sus pasiones, que chocan con su moralidad, bien intencionada pero deshonesta al mismo tiempo.</p>
<p>El juego del matrimonio es una película adulta que sorprende y juega con las expectativas del público. Aunque se maneja entre el misterio, la comedia y la intriga, la pregunta final es, ¿qué es la vida de casado?</p>
<p>A su manera, El juego del matrimonio plantea perspicaces preguntas sobre los altos y bajos y las alegrías imprevistas de toda relación larga.</p>
<p>"El juego del matrimonio" se estrenará el próximo 12 de Septiembre.<br />
<strong>La crítica ha dicho:<br />
</strong><br />
"Un comedia de maneras mezclada con un thriller de suspense psicológico que aspira a ser un híbrido como los que Hitchcock hacía a la perfección."<br />
<strong>Stephen Holden - New York Times</strong></p>
<p>"Una mezcla única entre el cine de Hitchcock y Sirk, una soap opera de época con trasfondo sexual y una omnipresente amenaza de asesinato"<br />
<strong>David Edelstein - New York Magazine</strong></p>
<p>"Sofisticada, llena de humor"<br />
<strong>Entertainment Weekly</strong></p>
<p>"Es como una versión actualizada del "Cartero siempre llama dos veces" que llena de sorpresas a sus cuatro personajes, ninguno de ellos predecible"<br />
<strong>Desson Thomson - Washington Post</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["El juego del matrimonio"]]></title>
<link>http://sinfuturoysinunduro.wordpress.com/?p=1977</link>
<pubDate>Tue, 29 Jul 2008 02:26:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mari Trini Giner</dc:creator>
<guid>http://sinfuturoysinunduro.wordpress.com/?p=1977</guid>
<description><![CDATA[Del director ganador en Sundance Ira Sachs (Forty shades of blue), llega una de las películas más ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Del director ganador en Sundance <strong><a href="http://www.irasachs.com/" target="_blank">Ira Sachs</a></strong> (Forty shades of blue), llega una de las películas más aclamadas por la crítica americana tras su paso por el <strong>Festival de Toronto</strong> y durante su estreno. Protagonizada por un reparto de lujo que incluye a <a href="http://www.piercebrosnan.com/menu.php?mm=1&#38;sm=1&#38;pn=1" target="_blank"><strong>Pierce Brosnan</strong> </a>(Mamma Mia, Muere otro día), <strong><a href="http://www.imdb.com/name/nm1046097/" target="_blank">Rachel McAdams</a></strong> (El diario de Noah, De boda en boda), <strong><a href="http://www.alohacriticon.com/elcriticon/article2137.html" target="_blank">Chris Cooper</a></strong> (El espía, Syriana) y Patricia Clarkson (Vicky Cristina Barcelona, Lars y una chica de verdad).</p>
<p>Una mezcla única de humor negro, decepción romántica, melodrama lleno de estilo y un toque de suspense, <strong>EL JUEGO DEL MATRIMONIO (Married Life)</strong> es una fábula poco convencional sobre el irresistible poder y locura del amor.</p>
<p style="text-align:justify;"><!--more--><br />
Tras décadas de feliz matrimonio, Harry (Chris Cooper) decide que debe asesinar a su mujer Pat (Patricia Clarkson) porque la ama demasiado como para permitir que sufra cuando él la abandone, ya que se ha enamorado de la joven viuda Kay (Rachel McAdams), que a la vez es cortejada por el mejor amigo de Harry, Richard (Pierce Brosnan).</p>
<p style="text-align:justify;">Mientras Harry prepara sus planes de asesinato, los otros personajes están ocupados con sus propias traiciones. Como Harry, se dejan llevar por sus pasiones, que chocan con su moralidad, bien intencionada pero deshonesta al mismo tiempo.</p>
<p style="text-align:justify;">El juego del matrimonio es una película adulta que sorprende y juega con las expectativas del público. Aunque se maneja entre el misterio, la comedia y la intriga, la pregunta final es, ¿qué es la vida de casado?</p>
<p style="text-align:justify;">A su manera, El juego del matrimonio plantea perspicaces preguntas sobre los altos y bajos y las alegrías imprevistas de toda relación larga.</p>
<p style="text-align:justify;">"El juego del matrimonio" se estrenará el próximo 12 de Septiembre.<br />
<strong>La crítica ha dicho:<br />
</strong><br />
"Un comedia de maneras mezclada con un thriller de suspense psicológico que aspira a ser un híbrido como los que Hitchcock hacía a la perfección."<br />
<strong>Stephen Holden - New York Times</strong></p>
<p style="text-align:justify;">"Una mezcla única entre el cine de Hitchcock y Sirk, una soap opera de época con trasfondo sexual y una omnipresente amenaza de asesinato"<br />
<strong>David Edelstein - New York Magazine</strong></p>
<p style="text-align:justify;">"Sofisticada, llena de humor"<br />
<strong>Entertainment Weekly</strong></p>
<p>"Es como una versión actualizada del "Cartero siempre llama dos veces" que llena de sorpresas a sus cuatro personajes, ninguno de ellos predecible"<br />
<strong>Desson Thomson - Washington Post</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[A Tartaruga e a Lebre]]></title>
<link>http://emersonfialho.wordpress.com/?p=455</link>
<pubDate>Sat, 26 Jul 2008 20:47:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>emersonfialho</dc:creator>
<guid>http://emersonfialho.wordpress.com/?p=455</guid>
<description><![CDATA[Minha versão para a fábula &#8220;A Tartaruga e a Lebre&#8221;, de Esopo. Estudo de composição d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Minha versão para a fábula "A Tartaruga e a Lebre", de Esopo. Estudo de composição de cores e pincéis no Photoshop. Esboço feito à mão. Obrigado pela visita e fiquem com Deus, sempre!</p>
<p><a href="http://Nenhum"><img class="alignnone size-full wp-image-456" src="http://emersonfialho.wordpress.com/files/2008/07/a-tartaruga-e-a-lebre.jpg" alt="" width="500" height="357" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Era uma vez...' &eacute; uma f&aacute;bula de amor previs&iacute;vel]]></title>
<link>http://fernandobegins.wordpress.com/2008/07/26/era-uma-vez-uma-fbula-de-amor-previsvel/</link>
<pubDate>Sat, 26 Jul 2008 16:23:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>fernandoBegins</dc:creator>
<guid>http://fernandobegins.wordpress.com/2008/07/26/era-uma-vez-uma-fbula-de-amor-previsvel/</guid>
<description><![CDATA[ Para suceder o sucesso de &#8220;2 filhos de Francisco&#8221;, o diretor Breno Silveira escolheu um]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h6 align="justify"><img style="border-right:0;border-top:0;border-left:0;border-bottom:0;" height="150" alt="0,,15062574,00" src="http://fernandobegins.files.wordpress.com/2008/07/01506257400.jpg" width="240" align="left" border="0"> Para suceder o sucesso de "2 filhos de Francisco", o diretor Breno Silveira escolheu uma fábula de amor mostrando como o Rio de Janeiro continua lindo, mas ainda é uma cidade partida ao meio entre extremos, como morro e asfalto. Mas apesar da boa vontade com o tema, Breno repete todos os clichês do gênero, o que deixa "Era uma vez...", que estréia sexta-feira (25), totalmente previsível do meio para o fim.</h6>
<p align="justify">Dé, o Romeu da vez, vive na favela do Cantagalo, enquanto Nina, a Julieta, mora de frente para o mar de Ipanema. Em vez de famílias que se odeiam, a situação social e geográfica é que separam os seus protagonistas.
<p align="justify">Após o início movimentado, em que acontecem um arrastão, cenas de roubo, assassinatos e tráfico de drogas, o filme diminui o ritmo, quase estacionando. Na segunda metade, pouco ou quase nada acontece. O roteiro apresenta uma "barriga" imensa e tem diálogos bobos, além de se encaminhar para uma conclusão óbvia. <br>Tudo bem que se pode argumentar que "Era uma vez..." nunca teve a intenção ser nada além de uma fábula de amor, mas é complicado quando você sabe exatamente o que vai acontecer na tela – até antes de entrar no cinema.</p>
<p align="justify">Como recompensa para quem for assisti-lo, o longa tem uma fotografia caprichada, com tons quentes, e uma seqüência de futebol, logo no comecinho, de tirar o fôlego. Além de boas ou corretas atuações de Rocco Pitanga (Carlão), de Thiago Martins (Dé) e de Vitória Frate (Nina), que dá vontade de levar para casa.
<p align="justify">Pode-se dizer também que a opção de rodar o filme na própria favela do Cantagalo dá uma atmosfera única ao longa. E, também, que as citações ao livro "Cidade partida", do jornalista Zuenir Ventura, servem para enriquecer a história. Mas, todas as novidades são apresentadas no início, deixando o fim sem proteção.
<p align="justify">Outro ponto complicado é um certo erro no tom ao tentar retratar a favela, sempre associada à violência, seja pelo pai de Nina (vivido com exagero por Paulo César Grande), pela mãe de Dé (Cyria Coentro, bem), seja pelos próprios moradores, como Carlão (Pitanga). Enquanto isso, a Europa e o Nordeste aparecem como os destinos bucólicos e seguros para quem quer fugir. <br>Na tentativa de mostrar o amor que pode existir entre os moradores do "asfalto" e os do "morro", Silveira fez um filme previsível e até preconceituoso. Quando sobem os créditos, o ator Thiago Martins, até hoje morador da favela do Vidigal, ganha a oportunidade de dar um depoimento pessoal sobre os problemas sociais do Rio. Nenhum outro ator pôde se manifestar. O que demonstra que ainda não foi dessa vez que as partes da cidade vão ser coladas. </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[El cerdito-hucha]]></title>
<link>http://cuentosdemila.wordpress.com/?p=48</link>
<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 18:21:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>Milagros Guenechea</dc:creator>
<guid>http://cuentosdemila.wordpress.com/?p=48</guid>
<description><![CDATA[
 
En una aldea de la montaña de LEON rodeada de robles, había un manantial de agua cristalina y ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;"><a href="http://cuentosdemila.files.wordpress.com/2008/07/images1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-112" src="http://cuentosdemila.wordpress.com/files/2008/07/images1.jpg" alt="El cerdito-hucha" width="100" height="111" /></a></p>
<p style="text-align:left;"> </p>
<p><span style="color:black;font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">En una aldea de la montaña de LEON rodeada de robles, había un manantial de agua cristalina y fresca (por no decir fría) que brotaba con vigor de las entrañas de la tierra.<br />
 Su insistencia en ofrecer el apreciado líquido, pues no había sequía que la hubiera humillado obligándola a bajar su caudal, formó en la tierra por donde se deslizaba varios surcos con recodos y desniveles que le daban al paisaje belleza, frescor y sonido.<br />
 Los aldeanos apreciaban su generosidad y confiaban en sus poderes curativos mas que en la medicina tradicional, cuando alguno de ellos se veía aquejado de dolor o fiebre, lo primero que se administraba era un trago de agua del manantial, si ésta no solucionaba el mal ya habría tiempo de recurrir al médico.<br />
 A poca distancia del manantial tenía instalado su hogar y alfarería Peru un cincuentón, padre tardío, que toda su vida se había dedicado a trabajar el barro que unido al agua del manantial y a su habilidad manual hacían que su trabajo fuera en opinión de los vecinos “una bella obra de arte”.<br />
 Peru tenía un hijo de 7 años llamado “Inesperado” al que sus amigos llamaban “In” sin lugar a dudas por méritos del chaval mas “artista que su padre”.<br />
 El alfarero decidió cuando éste nació hacer con barro un cerdito sonrosado y gordito, hueco por dentro y con una ranura en su lomo por donde introducir monedas con la brillante idea de crear un tesoro en su interior.<br />
 Pronto los vecinos estuvieron al corriente de su creación y todos quisieron tener el correspondiente cerdito-hucha.<br />
 Este animal, sinónimo de abundancia era el más apreciado en la aldea, por lo que se le destinó el lugar más decorativo en el interior de los hogares.<br />
 Habían transcurrido siete años y pacientemente “Peru” al igual que el resto  iba introduciendo una tras otra monedas por la ranura del cerdito rellenando su panza y así hubiera seguido aumentando el caudal, sino fuera porque una tarde “In” inclinando el cerdito,con la hoja del cuchillo consiguió que una de ellas saliera al exterior por la misma ranura que había entrado.<br />
 Había comenzado sin que Peru se percatara el primer acto de desfalco  a su cerdito-hucha financiera.<br />
 Cuando al día siguiente llegó al colegio con su moneda la invirtió rápidamente en el kiosco de la Rosi, haciéndose ante la mirada atónita de los amigos propietario de una gran palmera de chocolate.<br />
 A continuación vinieron las clases de estrategia, en cada casa para bien de todos había un cerdito que en su tripa guardaba más o menos monedas.<br />
 “In“ les explicó con detalle el sistema a utilizar para conseguir el capital con el mínimo esfuerzo.<br />
 La excitación se adueñó de la chiquillería al ser propietarios de la pequeña fortuna, y tal alegría no pasó desapercibida en la aldea pero fue disculpada por la llegada de la primavera y las fiestas patronales que se avecinaban.<br />
 Una caseta de tiro-pichón se levantó en un par de horas en la plaza junto a la Iglesia el Domingo de Pascua, en ella unos patitos rítmicos se deslizaban sobre una supuesta orilla y unas escopetas de perdigones se ofrecían sobre el mostrador tentando el poder adquisitivo de los chavales.<br />
 Este no se hizo esperar y el feriante dio gracias al destino y al patrono de la mencionada Iglesia  al ver los beneficios que acumulaba en su bolsillo.<br />
 El trasiego de “In”era frenético, del cerdito-hucha al puesto del tiro-pichón...vigilar la ausencia de Peru y el resto de los padres... una logística infantil pero eficaz estaba en marcha.<br />
 Había nacido el socialismo en estado puro, el beneficio era compartido entre los chavales a los que no se resistía pato por perdigonada.<br />
 Mientras, las panzas de los cerditos-huchas se iban vaciando, pasadas las fiestas sino hubiera sido por la calidad del buen barro con el que fueron realizados éstos ya no serían sonrosados ni gorditos.<br />
 Nada hacía prever el desfalco.<br />
 Aquel año“In”festejaba su Primera Comunión el jueves de la Ascensión.<br />
 La ilusión de su padre era comprarle un par de zapatos de charol negro para la citada festividad.<br />
 Acostumbrado al tosco barro, el brillo del charol era el sueño pendiente de “Peru”para el  gran acontecimiento.<br />
 Llegó la hora de disfrutar de los ahorros y se dispuso a sacrificar el sonrosado cerdito.<br />
 Allí donde fue creado por un mazo fue golpeado y en mil pedazos destrozado.<br />
 El buen hombre no lo podía creer, siete años ahorrando y las pocas monedas que había en su interior no daban para comprar más que un par de alpargatas.<br />
 De la sorpresa pasó a la lógica y de ésta al autor en tan solo diez minutos.<br />
 Otros diez fueron suficientes para que “In” tuviera el trasero dolorido y se dirigiera hacía el manantial  a beber el correspondiente vaso de agua para aliviar el escozor del culo.<br />
 Poco a poco fueron llegando los socialistas compartiendo el sinsabor de los cachete recibidos a por el bálsamo del agua fresca y pronto quedaron todos recuperados, mitad porque a esa edad todo es pasajero y mitad por el trago que todos dieron.<br />
 La Primera Comunión de “In” y sus amigos se celebró con toda solemnidad, todos ellos estrenaron alpargatas blancas, en los cerditos - huchas no había para mas.<br />
 La vida no camina para atrás ni se detiene en el pasado, los sueños de los padres pocas veces son compartidos por los hijos, así que ninguno de éstos se sintió decepcionando por su calzado en ese día tan señalado.<br />
 Pero todos recordaban al cerdito y lo feliz que les había hecho.<br />
 A los padres durante años les proporcionó sueños para realizar.</span></span></p>
<p><span style="color:black;font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">A sus hijos realidades que no se había atrevido ni a soñar.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;" lang="EN-US"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p style="text-align:left;"> </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Patinho feio]]></title>
<link>http://emersonfialho.wordpress.com/?p=446</link>
<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 00:41:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>emersonfialho</dc:creator>
<guid>http://emersonfialho.wordpress.com/?p=446</guid>
<description><![CDATA[Vinheta para a fábula infantil &#8220;O Patinho Feio&#8221;. Técnica: pintura no photoshop. Esboç]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Vinheta para a fábula infantil "O Patinho Feio". Técnica: pintura no photoshop. Esboço feito à mão sem contorno.</p>
<p><a href="http://Nenhum"><img class="alignnone size-full wp-image-447" src="http://emersonfialho.wordpress.com/files/2008/07/patinho-feio.jpg" alt="" width="500" height="701" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Brasil preserva 70% de suas florestas primárias]]></title>
<link>http://vidaselvagem.wordpress.com/?p=87</link>
<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 13:15:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>vidaselvagem</dc:creator>
<guid>http://vidaselvagem.wordpress.com/?p=87</guid>
<description><![CDATA[Leia e comente sobre os seguintes artigos técnicos de www.faunabrasil.com.br (4ª parte)

Até mata]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Verdana;"><span style="font-size:small;">Leia e comente sobre os seguintes <strong>artigos técnicos</strong> de <strong><a href="http://www.faunabrasil.com.br/">www.faunabrasil.com.br</a> (4ª parte)</strong></span></span></p>
<ul style="margin-top:0;" type="disc">
<li class="MsoNormal"><strong><span style="color:green;font-family:Verdana;"><a href="http://www.faunabrasil.com.br/sistema/modules/wfsection/article.php?articleid=92"><span style="color:green;"><span style="font-size:small;">Até matar mosquito passou a ser crime: erro ou brincadeira!</span></span></a></span></strong><strong><span style="font-family:Verdana;"></span></strong></li>
<li class="MsoNormal"><strong><span style="font-family:Verdana;"><a href="http://www.faunabrasil.com.br/sistema/modules/wfsection/article.php?articleid=86"><span style="font-size:small;">A natureza arrasada no Piauí</span></a></span></strong></li>
<li class="MsoNormal"><strong><span style="color:green;font-family:Verdana;"><a href="http://www.faunabrasil.com.br/sistema/modules/wfsection/article.php?articleid=87"><span style="color:green;"><span style="font-size:small;">Digestão nas Aves</span></span></a></span></strong><strong><span style="font-family:Verdana;"></span></strong></li>
<li class="MsoNormal"><strong><span style="font-family:Verdana;"><a href="http://www.faunabrasil.com.br/sistema/modules/wfsection/article.php?articleid=88"><span style="font-size:small;">Sistema Nervoso em Aves</span></a></span></strong></li>
<li class="MsoNormal"><strong><span style="color:green;font-family:Verdana;"><a href="http://www.faunabrasil.com.br/sistema/modules/wfsection/article.php?articleid=89"><span style="color:green;"><span style="font-size:small;">Água: será que acaba?</span></span></a></span></strong><strong><span style="font-family:Verdana;"></span></strong></li>
<li class="MsoNormal"><strong><span style="font-family:Verdana;"><a href="http://www.faunabrasil.com.br/sistema/modules/wfsection/article.php?articleid=94"><span style="font-size:small;">Brasil preserva 70% de suas florestas primárias</span></a></span></strong></li>
<li class="MsoNormal"><strong><span style="color:green;font-family:Verdana;"><a href="http://www.faunabrasil.com.br/sistema/modules/wfsection/article.php?articleid=80"><span style="color:green;"><span style="font-size:small;">Os Últimos Gigantes</span></span></a></span></strong><strong><span style="font-family:Verdana;"></span></strong></li>
<li class="MsoNormal"><strong><span style="font-family:Verdana;"><a href="http://www.faunabrasil.com.br/sistema/modules/wfsection/article.php?articleid=81"><span style="font-size:small;">Uma fábula sobre homens e lagartos</span></a></span></strong></li>
</ul>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
