<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>eschatologia &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/eschatologia/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "eschatologia"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 17:11:33 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Co Biblia mówi o czasach ostatecznych? ]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=134</link>
<pubDate>Wed, 26 Mar 2008 10:12:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=134</guid>
<description><![CDATA[Autor: Szymon Matusiak
&nbsp;
„A to wiedz, że w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy”, nap]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><b>Autor: Szymon Matusiak</b></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">„A to wiedz, że w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy”, napisał apostoł Paweł (2 Tym. 3:1). Słowo Boże zawiera sporo <!--more--> proroctw (przepowiedni) opisujących przyszłość poprzedzającą nastanie Królestwa Bożego. Na podstawie proroctw biblijnych wielu autorów chrześcijańskich, a także niemało przywódców sekt, sporządziło własne, szczegółowe scenariusze końcowych wydarzeń na ziemi. Jak powinniśmy się zapatrywać na kwestię czasów ostatecznych? Jak należy pojmować Królestwo Boże? Czego możemy się spodziewać w przyszłości? Czy żyjemy blisko końca świata? Jaka powinna być nasza postawa?</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><b>Czym są „czasy ostateczne”?</b></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">Najważniejsze teksty biblijne odnoszą wyrażenie „dni ostateczne” do całego okresu pomiędzy pierwszym a drugim przyjściem Chrystusa (Dzieje 2:17; 1 Kor. 10:11; Hebr. 1:1, 2). W Chrystusie rzeczywiście nadeszło już Królestwo Boże. Zbawiciel przez swą śmierć i zmartwychwstanie pokonał Diabła i demony (Kol. 2:13-15). Jednakże ostateczne objawienie się Królestwa Bożego, ostateczny triumf sprawiedliwości są jeszcze przed nami (Hebr. 2:8).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">Są jednak takie fragmenty, z których wynika, że okres poprzedzający powrót Pana będzie naznaczony pewnymi charakterystycznymi wydarzeniami. Ten nieznanej długości odcinek czasu to końcówka „dni ostatecznych”.</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><b>Jak należy pojmować Królestwo Boże?</b></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">W rozumieniu chrześcijańskim Królestwo Boże w zasadniczym sensie to rządy lub panowanie Boga (Psalm 145:11, 13; 103:19). Ponadto Królestwo oznacza rządy Boże, dzięki którym pokonani zostaną wrogowie Boga, zaś Jego lud doświadczy błogosławieństw Jego panowania. Nadejście Królestwa Bożego to wydarzenie w czasach ostatecznych, gdy królewska władza, która prawnie należy do Boga, objawi się na ziemi faktycznie (Mateusza 6:10). To objawienie się Królestwa Chrystusa oznacza:</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;text-indent:-0.5cm;">1. Sąd nad niegodziwymi i podbój wszelkiej wrogiej mocy (2 Tesaloniczan 1:5-10;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;text-indent:-0.5cm;">1 Koryntian 15:24-26).</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;text-indent:-0.5cm;">2. Zbawienie sprawiedliwych i odkupienie upadłego stworzenia od ciężaru grzechu (1 Tesaloniczan 4:13-18; Rzymian 8:20-23).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">Z drugiej strony Królestwo Boże w pewnym stopniu już przyszło w Osobie i dziele Chrystusa (Mateusza 12:28; Łukasza 17:21). Dlatego Biblia mówi o tym, że mamy już teraz o nie zabiegać, gdyż jest dostępne – Marka 10:15; Mateusza 6:33; 23:13. Jednakże dopiero w przyszłości Królestwo nadejdzie w całej swej pełni – Marka 14:25; Łukasza 13:28 (Na podstawie hasła „Kingdom” w „The International Standard Bible Encyclopedia”.)</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">Możemy też mówić o Królestwie Chrystusa, jako o sferze Jego panowania w tym świecie. Do Królestwa Jezusa należą wszyscy ci, którzy są prawdziwie odrodzeni duchowo dzięki wierze w zbawczą moc krwi Zbawiciela i żyją w zgodzie z naukami Króla (Kolosan 1:12-14). Do królestwa ciemności zaliczają się wszyscy, którzy są oddaleni od Boga i żyją po swojemu, pełniąc wolę Diabła (Efezjan 2:1-3).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><b>Czego możemy się spodziewać w przyszłości?</b></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">W sferze proroctw Słowo Boże nie zawiera szczegółowego rozkładu czasu (panoramy), choć ludzie lekkomyślnie takie plany tworzą. Na podstawie Biblii można ułożyć następujący prawdopodobny schemat wydarzeń, lecz jest to jedynie zarys:</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:0.5cm;text-indent:-0.5cm;">1. Kryzys społeczeństwa i chrześcijaństwa – powierzchowność, obłuda, zanik miłości bliźniego, bezprawie i coraz większa bezbożność (2 Tym. 3:1-5, 13; Mat. 24:12).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:0.5cm;text-indent:-0.5cm;">2. Coraz większe zwiedzenie wywołane przez fałszywych proroków (Mat. 24:4, 5, 11, 23, 24).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:0.5cm;text-indent:-0.5cm;">3. Schyłek ewangelizacji wśród ludności nie żydowskiej, znaczący wzrost nawróceń wśród Żydów albo zwrot znacznej części tego narodu w kierunku Mesjasza (Rzym. 11:25-29).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:0.5cm;text-indent:-0.5cm;">4. Wielkie odstępstwo od wiary chrześcijańskiej (2 Tes. 2:1-3a, b). Pojawienie się antychrysta, za którym podąża oszukana część ludzkości (2 Tes. 2:3c-12; Obj. 13:8).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:0.5cm;text-indent:-0.5cm;">5. Chrześcijanie zepchnięci na margines społeczeństwa; „wielki ucisk” tj. największe prześladowanie chrześcijan w dziejach, wielka próba wiary (Mat. 24:21, 22; Obj. 13:16-18; Obj. 14:9-12).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:0.5cm;text-indent:-0.5cm;">6. Niezwykłe zjawiska, które wstrząsają światem (Mat. 24:29; Łuk. 21:25, 26). Powrót Chrystusa, który niszczy antychrysta oraz zgromadza i wybawia tych, którzy w ucisku dochowali wierności Bogu (Mat. 24:30, 31; Łuk. 21:27, 28; 2 Tes. 2:8; 2 Tes. 1:6, 7).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:0.5cm;text-indent:-0.5cm;">7. Zmartwychwstanie umarłych: dobrych i złych (Dzieje 24:15; Jana 5:28, 29).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;text-indent:-0.5cm;">a) wskrzeszenie sprawiedliwych w nowych chwalebnych ciałach.</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;text-indent:-0.5cm;">b) przemienienie żywych wierzących w podobne ciała (Filip. 3:20, 21; 1 Kor. 15:51, 52).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:0.5cm;text-indent:-0.5cm;">8. Sąd Ostateczny zarówno nad chrześcijanami, jak i nad całą ludzkością (1 Piotra 4:17, 18; 2 Kor. 5:10; Dzieje 17:31).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;text-indent:-0.5cm;">a) Ogłoszenie zbawienia sprawiedliwym (Mat. 25:31-40).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;text-indent:-0.5cm;">b) Ogłoszenie wyroku i potępienie niegodziwych (Mat. 25:41-45).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;text-indent:-0.5cm;">c) Wieczne potępienie (Mat. 25:46; Obj. 20:10) lub wieczne zbawienie. Dopiero wówczas Chrystus zabiera swych wiernych do nieba (1 Tes. 4:16, 17).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><b>Odpowiedzi na pytania odnoszące się do tego schematu</b></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><b>1. Czyż Ewangelia Jana 3:18 nie stwierdza, że chrześcijanie nie podlegają sądowi?</b> Odpowiedź: Nie, gdyż w Ewangelii Jana sąd niejednokrotnie oznacza potępienie (Jana 5:29). Sens tego wersetu: Kto stale trwa w autentycznej wierze w Jezusa nie pójdzie na potępienie.</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><b>2. Czy Biblia nie naucza o sekretnym pochwyceniu Kościoła przed uciskiem? </b></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">Odpowiedź: Nauka o sekretnym pochwyceniu jest stosunkowo młodym wynalazkiem w interpretacji Biblii; powstała w XIX wieku. Jej źródłem jest objawienie, jakie miała Margaret McDonald, członkini sekty Edwarda Irvinga. Irving napisał artykuł o sekretnym pochwyceniu do numeru swego czasopisma z września 1830 r. Doktrynę tę podchwycił i rozwinął John Nelson Darby, założyciel Braci z Plymouth, a spopularyzował Cyrus I. Scofield w swym wydaniu Biblii Króla Jakuba z przypisami. Jest to nowa nauka, nieznana poprzednim pokoleniom chrześcijan i wiąże się z nią wiele niewiarygodnych pomysłów, np. dwa powroty Jezusa – jeden, niewidzialny po Kościół, a drugi, widzialny z Kościołem na sąd; dwa zmartwychwstania; doktryna o tym, że Kościół jest tylko „przerywnikiem” w zamyśle Bożym; cielesne panowanie Jezusa z Jerozolimy nad Żydami, i inne pozabiblijne opowieści.</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">George Ladd, profesor w szkole biblijnej, po dokonaniu przeglądu historii Kościoła napisał:</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">„Każdy Ojciec Kościoła, który zajmował się tym tematem oczekuje, że Kościół będzie cierpiał z rąk antychrysta […] we wczesnym Kościele nie znajdujemy śladu nauki o pochwyceniu przed uciskiem; i żadnemu współczesnemu zwolennikowi pochwycenia przed uciskiem nie udało się udowodnić, że którykolwiek Ojciec Kościoła lub badacz Słowa wyznawał tę szczególną doktrynę przed nastaniem dziewiętnastego wieku”. Nie wierzyli w nią Jan Wiklif, Jan Hus, Marcin Luter, William Tyndale, Jan Kalwin, Jan Wesley i inni. B. W. Newton, choć należał do Braci z Plymouth, uznał naukę dwufazowym powrocie Pana za „nonsens”. George Muller, William Booth i Charles Spurgeon, wybitni przywódcy z czasów Darby’ego także sprzeciwiali się jego teorii jako niebiblijnej.</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">Znany i w naszym kraju autor, Oswald J. Smith napisał: „Teraz, po latach studium i modlitwy jestem absolutnie przekonany, że nie będzie pochwycenia <i>przed </i>uciskiem […] Wierzyłem w inną teorię po prostu dlatego, że nauczano jej mnie za pomocą książki W. E. Blackstone’a <i>Jezus przychodzi</i>, <i>Biblii Scofielda z Odsyłaczami</i> oraz konferencji na temat proroctw i w szkołach biblijnych. Lecz kiedy zacząłem samodzielnie badać Pisma, odkryłem, że nie ma ani jednego wersetu w Biblii, który podtrzymuje teorię o pochwyceniu przed uciskiem”.</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">G. Campbell Morgan wyrzekł się tej nauki, choć nauczał jej w jednej ze swych książek. Poniósł koszty wykupu i zniszczenia matryc tej książki, by już dłużej nie szerzyć błędu.</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><b>3. Czy nauka o tysiącletnim panowaniu Chrystusa na ziemi (millenaryzm) jest biblijna?</b></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">Odpowiedź: Księga Objawienia, skąd pochodzi myśl o tysiącletnim Królestwie, zawiera wiele liczb symbolicznych, więc i tej nie należy brać dosłownie. Ponadto o osobach królujących wraz z Chrystusem powiedziano, że są to „dusze” (Obj. 20:4). Przemawia to za duchowym charakterem tego Królestwa. Dusze osób wiernych Chrystusowi idą do nieba i królują ze swoim Panem, oczekując na cielesne zmartwychwstanie. Związanie szatana jest rozumiane jako potencjalne ograniczenie jego zwodniczych wpływów dzięki przyjściu Mesjasza, zwycięstwu nad grzechem na Golgocie oraz głoszeniu przez Kościół wyzwalającej Ewangelii.</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">Główni reformatorzy odrzucali millenaryzm, np. Kalwin mówi o nim jako o „dziecinnych igraszkach, niegodnych kontrargumentacji”. Większość historycznych, protestanckich wyznań wiary jest amillenarystyczna. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że amillenaryzm ma trudności z interpretacją niektórych proroctw Starego Testamentu, jak również z wyjaśnieniem pewnych fragmentów Nowego Testamentu, np. głoszących, że wierni będą panować z Jezusem.</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">Ważna uwaga: Wybitny teolog, John C. Wenger ostrzega nas, byśmy jako chrześcijanie „nie marnowali czasu na długie spory na temat szczegółów związanych z przyjściem Jezusa, lecz angażowali się w ewangelizację zagubionych i w chrześcijańskie wychowanie świętych. Nie byłoby nic gorszego niż to, gdyby pokorne dzieci Boże żywiły usposobienie skłaniające je do ostrego osądzania osób, które mają odmienne zrozumienie proroctw Pisma”.</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><b>Jaka powinna być nasza postawa?</b></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><b></b></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><i>Należy wystrzegać się dwóch skrajności:</i></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">1. Obojętność lub lekceważenie sprawy końca świata (2 Piotra 3:1-10).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">2. Obsesja i niezdrowe podniecenie na tle apokalipsy (Łuk. 21:7-9; 2 Tes. 2:1, 2). Niektórzy bracia z I wieku z powodu manii na tle bliskiego powrotu Chrystusa przestali pracować i zajmowali się niepotrzebnymi sprawami (2 Tes. 3:10-12). Oczekiwanie końca nie wyklucza zdobywania wykształcenia i zawodu, ciężkiej pracy, zakładania rodzin i dbałości o zdrowie.</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><i>Właściwa postawa:</i> wstrzemięźliwość, modlitwa i czujność duchowa; trwanie w prawdzie; wzrost w świętości, łasce i poznaniu Pana; wierność w małych próbach i głoszenie Ewangelii (Łuk. 21:34-36; 2 Tym. 3:14; 1 Tes. 5:1-8; 2 Piotra 3:11-18; Łuk. 16:10; Mar. 13:10).</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ten wspaniały dzień]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/2008/03/24/ten-wspanialy-dzien/</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 16:31:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/2008/03/24/ten-wspanialy-dzien/</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary

 
Zmartwychwstanie jest największą nadzieją chrześcijanina. Skoro Bóg ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><strong>Autor: Mateusz Wichary</strong></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">
 </p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Zmartwychwstanie jest największą nadzieją chrześcijanina. Skoro Bóg wzbudził martwego Jezusa do nowego życia, wzbudzi tak samo również tych, którzy do Niego należą. Nad zmartwychwstałym Chrystusem śmierć nie ma już mocy; <!--more--> Jego ciało jest nowe, nieznikome, czyli nie podatne na zmiany wywołane przez grzech. Chrystus (w swej ludzkiej naturze) żyje na wieki w zupełnie literalnym sensie; śmierci dla Niego już nie ma, nie ma choroby, nie ma cierpienia. </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Zrobił to Ojciec przez Ducha. Bóg w Liście do Efezjan mówi nam, że ten sam Duch działa już w nas (1:19-20). To ta sama moc, nie jakaś inna, gorsza, przyciagneła nas do Chrystusa; a skoro ta sama, to słusznie obecność Ducha jest nazwana gwarancją (rękojmią) naszego wiecznego dziedzictwa 5 wersetów wcześniej. Bo tak jest: obecność Boża w naszym życiu dowodzi tego samego pragnienia Ojca względem nas, które widzimy na przykładzie śmierci i zmarwtychwstania do życia Jego Syna. </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Nasz Zbawiciel w swej ostatniej modlitwie o Kościół przed męką pokazał nam, jakie nosi w sercu pragnienie: „Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie ja jestem, aby oglądali chwałę moją, która mi dałeś” (J 17:24). Chrystus chce nas mieć przy sobie, w wieczności. Podobnie Ojciec - „przeznaczył [kochających Go, czyli powołanych] aby stali się podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci” (Rz 8:29); a to wszystko w „chwale, która ma się objawić” (w. 18), w porównaniu z którą „utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą.” </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Obecnie doświadczamy „wzdychania w sobie, oczekując odkupienia ciała naszego” (w. 23). Tak własnie jest – wszelkie zmiany w procesie uświęcenia nie są całkowite, więc w tej sprawie nic innego nam nie pozostaje jak czekać, oczywiście w posłuszeństwie, a nie nieróbstwie, na powrót Jezusa Chrystusa w chwale. Powrót, który łączy się własnie z „odkupieniem ciała naszego”, czyli zmartwychwstaniem w nowym, nieskażonym ciele. „Co sieje się jako skażone, bywa wzbudzone jako nieskażone” (1Kor 15:42) – rodzimy się w grzechu, ale zmartwychwstajemy w czystości; „sieje się w niesławie, bywa wzbudzone w chwale; sieje się w słabości, bywa wzbudzone w mocy; sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe” (w. 43-44). </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Będzie to wspaniały moment: „wszyscy zostaniemy przemienieni, w jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos traby ostatecznej; bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nieskażeni, a my [chrześcijanie w tym czasie żyjący] zostaniemy przemienieni” (w. 51-52. Niezależnie od tego, czy umrzemy zanim przyjdzie Chrystus, czy też doczekamy w tym ciele tego Wielkiego Dnia Pana, zostaniemy przemienieni. Chromi będą chodzić; zniedołężniali i inwalidzi, będą cieszyć się pełnią sprawności; cierpiący całe życie na choroby będą całkowicie zdrowi; ślepi i głusi będą widzieć i słyszeć; zgarbieni się wyprostują, kulawi zaczą chodzić. A wszyscy jednocześnie będa uwolneni od tego wszystkiego, co krępowało ich serca w starym ciele do życia dla Boga; od ulegania pokusom z zewnątrz i własnej grzeszności – której po prostu w nas nie będzie. </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Do tego czasu musimy jeszcze przejść przez przykre doświadczenie obumierania starego ciała, czyli fizycznej śmierci. I tak musi być, bo „to, co siejesz, nie ożywa, jeśli nie umrze” (1Kor 15:36). Aby stać się nowym życiem, tak jak nasienie, musimy umrzeć. Pan Jezus podobnie postrzegał swoją śmierć – aby dać życie innym, musi wpierw obumrzeć: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje” (J 12:24). Ziarno, dopóki nie obumrze, pozostaje ziarnem i nie rodzi życia. To jego umieranie przynosi nowe życie. Tak samo jest i z nami – śmierć jest tym własnie etapem. Nasze obecne ciało jest jedynie ziarnem, w którym tkwi nowe życie, ziarnem, które musi koniecznie obumrzeć, aby owo nowe mogło się pojawić. Musimy umrzeć, aby zmartwychwstać. </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Ale i umieramy, aby zmartwychwstać. Dlatego Bóg przez Pawła przypomina i zachęca: „nie chcemy bracia, abyście byli w niepewności co do tych, którzy zasnęli [w Panu], abyście się nie smucili, jak drudzy, którzy nie mają nadziei” (1Tes 4:13). Nie smućmy się jak ci, którzy nadziei nie mają, bo umieramy, aby zmartwychwstać: „Albowiem jak wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, tak też wierzymy, że Bóg przez Jezusa przywiedzie z nim tych, którzy zasnęli. Przeto pocieszajcie się nawzajem tymi słowy” (w. 14, 18). </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Panie, przyjdź!</font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"></font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ostateczność zbawienia: przyczyna ostateczności objawienia]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=118</link>
<pubDate>Mon, 17 Mar 2008 15:37:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=118</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary
Artykuł niniejszy stawia sobie za cel wskazanie zależności między Bożym ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Mateusz Wichary</strong></p>
<p>Artykuł niniejszy stawia sobie za cel wskazanie zależności między Bożym dziełem zbawienia a objawieniem i kościołem. W skrócie, idą one ze sobą w parze. Odpowiadają sobie w swej <!--more--> naturze i rozwoju. Oznacza to, że jeśli zbawienie dokonane przez Chrystusa jest pełne i ostateczne, czyli nie wymagające poprawy ani uzupełnienia, to równie ostateczne jest i dostępne nam dzisiaj objawienie. Jest nim Słowo Boże o Chrystusie, Starego i Nowego Przymierza, które tak samo jak zbawienie nie może być dopełnione ani udoskonalone. To by przecież insynuowało, że do zbawienia trzeba dowiedzieć się czegoś więcej niż Chrystusa. To oznacza że Kościół, jako ciało Chrystusa, przez Niego zbawiony i opierający się na Słowie Chrystusowym i niczym innym - ma działać i wierzyć cały czas w zgodzie z tymi samymi niezmiennymi zasadami biblijnymi, aż do powrotu swego Zbawiciela i Pana.</p>
<p>Zrozumienie tej zależności między zbawieniem a objawieniem uzbraja Kościół w podstawowy argument przeciwko „nowym objawieniom”, rzekomo koniecznym Kościołowi. Wszelkie takie powiewy „lada wiatru nauki” (Ef 4:14) okazują się w jej świetle oczywistym błędem. Skłanianie się do nich  jest niewiernością zbawieniu w Chrystusie i ewangelii. Kościół potrzebuje dziś zrozumienia tej zasady, bo wszelkiej maści proroków i samozwańczych apostołów, chcących dodawać nowe nauki do Biblii, niestety nie brakuje.</p>
<p><strong>1. Ostateczność zbawienia</strong><br />
Czym jest zbawienie krzyża? Jest ostatecznym dziełem odkupienia. Jeden z ważniejszych teologów XX wieku wyjaśnia:<br />
„Koncepcja odkupienia nie może być uproszczona do ogólnego pojęcia uwolnienia. Język odkupienia jest językiem pozyskania, a bardziej konkretnie, okupu. Natomiast okup jest zabezpieczeniem wolności przez zapłatę ceny. (...) Same słowa naszego Pana (Mt 20:28; Mk 10:45) powinny ponad wszelką wątpliwość ustalić trzy fakty: (1) że zadanie, które przyszedł spełnić na ziemię, to złożenie okupu; (2) że oddanie swego życia było ceną okupu, i (3) że okup ten był w swej naturze zastępczy. Okup zakłada jakiegoś rodzaju związanie czy niewolę, a odkupienie, stąd, wskazuje na to, od czego okup nas zabezpiecza. Tak jak ofiara odpowiada na potrzebę stworzoną przez naszą winę, zadośćuczynienie na potrzebę powstałą z gniewu Boga, a pojednanie na potrzebę powstałą z naszej obcości względem Boga, tak odkupienie ratuje od niewoli, w którą nasz grzech nas wprowadził. Skutkiem tego odkupienie jako pozyskanie czy okup otrzymuje szeroki wachlarz odniesień i zastosowań. Odkupienie odnosi się do każdego aspektu naszego związania, i uwalnia nas do wolności, która jest niczym mniej niż wolnością i chwałą dzieci Bożych.”(J. Murray, <em>Redemption Accomplished and Applied</em>, Edinburgh 1979. Autor wymienia podstawowe obszary, w których odkupienie ma swą wyzwalająca moc: prawo, przekleństwo prawa, prawo uczynków i grzech).</p>
<p>Odkupienie więc po pierwsze, jest pozyskaniem, za cenę śmierci Chrystusa, wolności dla osób wierzących Chrystusowi. Jest to wolność od wszelkiej niewoli, ale i do pełnej chwały wolności dzieci Bożych. Łączy się z innymi terminami opisującymi skutek śmierci Chrystusa, które wskazują jej skutki dla różnych wymiarów więzi człowieka z Bogiem: to ofiara względem winy, zadośćuczynienie wobec gniewu, pojednanie względem wrogości/obcości. Wszystkie one skupiają się na grzechu jako przyczynie zła obecnej sytuacji; na człowieku, jako osobie potrzebującej ratującej zmiany; oraz na bliskości i społeczności z Bogiem, która jest celem odkupienia.</p>
<p><strong>Zastosowywanie odkupienia</strong>.<br />
Chrystus dokonał odkupienia. Skończył to dzieło. Zaprasza obecnie grzeszników do udziału w jego wspaniałych skutkach; oferuje za darmo skorzystanie z tych korzyści grzesznikom. Potrzeba więc, by dokonane dzieło odkupienia do nich dotarło. Musi ono znaleźć swoje zastosowanie w życiu konkretnych osób. To dzieło zastosowywania, dystrybucji skutków dzieła Chrystusa do konkretnych osób, jest dziełem Bożym, obecnie realizowanym w historii. Murray pisze:</p>
<p>„Kiedy myślimy o zastosowaniu odkupienia nie wolno nam myśleć o tym jako o jednym prostym, niepodzielnym wydarzeniu. Zawiera w sobie serię aktów i procesów. Aby wymienić kilka, mamy powołanie, odrodzenie, usprawiedliwienie, adopcję, uświęcenie i uwielbienie. Wszystkie się od siebie różnią, żaden z nich nie może być zdefiniowany jako jeden z pozostałych. Każdy ma swe własne znaczenie, zadanie i cel w działaniu i łasce Bożej.”</p>
<p>Powołanie, odrodzenie, usprawiedliwienie i adopcja, choć są różne w swej naturze, następują symultanicznie (jednocześnie) wiążąc się z momentem nawrócenia. Warto wspomnieć, że są to jedynie przykładowe działania zastosowujące odkupienie w życiu grzesznika. Murray wymienia i opisuje również wiarę i upamiętanie, wytrwanie i unię z Chrystusem. Uświęcenie trwa przez całe życie chrześcijanina. Uwielbienie (nie należy go tu mylić z obecnym oddawaniem Bogu chwały!) jest ostatecznym etapem zastosowania odkupienia: „jest tym, co doprowadza do kompletności proces, który rozpoczął się od skutecznego powołania. W rzeczy samej, jest to zwieńczenie całego procesu odkupienia.”</p>
<p>Choć więc dzieło odkupienia jest kompletne i dokonane przez Chrystusa, realizacja skutków, jakie – będąc właśnie dziełem dokonanym – wprowadza w egzystencję grzeszników, jest ciągle jeszcze nie skończonym procesem. I tak, zdaniem Murraya:</p>
<p>„Odkupienie, które Chrystus zapewnił swemu ludowi jest odkupieniem nie tylko od grzechu ale również od wszystkich jego konsekwencji. Śmierć jest żądłem grzechu i śmierć wszystkich wierzących nie uwalnia ich od śmierci. Ostatni wróg, śmierć, nie został jeszcze zniszczony; nie została ona jeszcze pochłonięta w zwycięstwie. Stąd uwielbienie ma na celu zniszczenie samej śmierci. (...) My, którzy mamy zaczątek Ducha »wzdychamy w sobie«, apostoł nam przypomina, »oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego« (Rz 8:23). Oto uwielbienie. To całkowite i ostateczne odkupienie całej osoby, kiedy jedność ciała i ducha Bożych dzieci będzie upodobniona do obrazu zmartwychwstałego, wywyższonego i uwielbionego Odkupiciela, kiedy znikome ciała będą przemienione na obraz uwielbionego ciała Chrystusa (por. Flp 3:21). Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych i dlatego nic innego niż zmartwychwstanie do pełnego radowania się Bogiem nie może być chwałą, do której żywy Bóg wprowadzi swych odkupionych. Chrystus [w swym zmartwychwstaniu] jest pierworodnym spośród umarłych, pierwociną spośród tych, którzy zasnęli; jest pierworodnym pośród wielu braci.”</p>
<p>Odkupienie jest więc skończonym dziełem: ale wprowadzanie jego skutków w grzeszny świat, który potrzebuje je przyjąć i zostać przez nie przemieniony jest ciągle trwającym procesem, którego końcem będzie nie co innego, jak powrót Jezusa – skończenie współczesnego świata (Mt 28:20). Jakie z tego wynikają wnioski dla kościoła?</p>
<p><strong>2. Ostateczność kościoła i danego mu objawienia<br />
</strong>Kościół nowotestamentowy jest ostatnią formą istnienia Bożego Ludu przed powrotem Chrystusa. „W dniu Pięćdziesiątnicy Kościół został oderwany od narodowego życia Izraela i stał się niezależną organizacją. To, co do tego czasu było Kościołem narodowym teraz ma w założeniu charakter powszechny.” (L. Berkhof, Manual of Reformed Doctrine, 284). Jest nim Kościół Chrystusowy. Okres kościoła trwa aż do końca historii (przynajmniej w sensie, w jakim owej historii – dziania się świata – doświadczamy poprzez całość dotychczasowego istnienia ludzkości), którym będzie powrót Chrystusa. Powodem, dla którego tak właśnie należy postrzegać historię świata jest przyjście Jezusa Chrystusa jako centralne i ostateczne wydarzenie w historii działań Bożych dla zbawienia człowieka. Zbawienie jest skończone i kompletne – Chrystus „zasiadł” po prawicy Boga, gdyż nic więcej w swej mesjańskiej służbie czynić nie musi. I tak w Ef 2:6 Chrystus siedzi w okręgach niebieskich; a wraz z Nim – czy: w Nim – również Ci, którzy do Niego należą: jest to obraz całkowitego zwycięstwa i kompletności ratunku Bożego w i poprzez Jezusa Chrystusa. Podobnie w Hbr 10:12: „Lecz gdy On złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, usiadł po prawicy Bożej.” Znów, złożenie ofiary z siebie samego ma wiecznie aktualne zastosowanie – nie musi być ona powtarzana, uczynił to bowiem „raz na zawsze”; „usiadł” to emfatyczny obraz kompletności wykonanego dzieła odkupienia i rozpoczęcia nie kończącego się odpoczynku.</p>
<p>Ów ostateczny wymiar dzieła i objawienia Chrystusa jest zarówno zapowiedziany w Starym Testamencie, jak i poświadczony przez nauczanie Nowego. Geerhard Vos opisuje je następująco:</p>
<p>„eschatologiczne i mesjańskie proroctwo [Starego Testamentu - MW] kieruje się ku przyszłości, i nie jedynie ku przyszłości jako relatywnie lepszemu okresowi, ale jako absolutnie doskonałemu i trwałemu okresowi, który stoi w kontraście z teraźniejszym w [cechującym go] następowaniu po sobie rozwinięć. (...) [W] Jr 31:31-34 (...) oprócz nazwy »nowe przymierze« są opisane dwie najwyraźniej odróżniające cechy nowego porządku. Pierwsza to: Jahwe stworzy posłuszeństwo prawu poprzez wypisanie go na sercach. Druga to: nastąpi kompletne odpuszczenie grzechów. I, co najbardziej dotyczy naszych obecnych rozważań, »nowość« jest rozumiana nie jako jedynie opis ogólny stanu religii, ale wyjątkowo  konkretnie odnosi się do sfery objawienia i poznania Boga: »wszyscy oni znać mnie będą, od najmłodszego do najstarszego z nich«.”</p>
<p>Nowy okres, okres Kościoła, cechuje się więc skończonością w sensie kompletności – wypisanie praw na sercach zażegnuje niedoskonałość starego okresu. Sprawia autentyczne posłuszeństwo, wynikające nie z zewnętrznie egzekwowanego posłuszeństwa, ale z nowej, pragnącej posłuszeństwa natury. Nastąpi coś, co spowoduje „kompletne odpuszczenie grzechów” – czyli pojawi sie doskonała ofiara. Przyjdzie objawienie o jakości takiej, iż jego przyjęcie spowoduje powszechne (z punktu widzena Starego Testamentu) poznanie natury Bożej. Wszystkie te „doskonałości” łączą się z Nowym Przymierzem, czyli okresem Kościoła.</p>
<p>Jeśli chodzi o nauczanie Nowego Testamentu, to np. słowa Jezusa opisujące ustanowienie kościelne – Stół Pański – iż „nie będę pił odtąd z tego owocu winorośli aż do owego dnia, gdy go będę pił z wami na nowo w Królestwie Ojca mego”(Mt 26:29) implikują, że „to, co nazywamy »Nowym Przymierzem« ukazuje się tutaj od samego początku jako przymierze wieczne. (...) Słowa te mówią o nowej erze w religijnym dostępie do Boga.” (Vos). W końcu List do Hebrajczyków rozpoczyna się od znamiennych słów: „Bóg przemówił – powiedział – w Synu – którego wyznaczył dziedzicem wszechrzeczy (...) w Hebrajczyków 1:1-2, jak w stwierdzeniach Starego Testamentu, oraz Jezusa i Pawła, nowa dyspensacja jest ostateczna. To odnosi się również do objawienia, które ją wprowadza. Nie jest to jakieś nowe odsłonięcie, po którym nastąpią kolejne, ale odsłonięcie będące ostatecznym celem, po którym niczego więcej nie należy oczekiwać” (Vos jeszcze raz).</p>
<p>Najwyraźniej więc owa kompletność i doskonałość zarówno dzieła odkupienia jak i związanego z nim objawienia łączą się wyłącznie z osobą Jezusa Chrystusa. To On dokonał zbawienia; i w Nim w doskonały sposób – w jego życiu i przesłaniu – Bóg przemówił tak, iż dokonał, dopełnił, „skompletował” objawienie.</p>
<p>Oznacza to, że Kościół od samego swego początku – Dnia Pięćdziesiątnicy – jest Bożym Ludem w okresie czasów ostatecznych, co wynika ze słów kazania Piotra wygłoszonego w tym dniu: „Ale tutaj [zstąpienie Ducha Świętego] jest to, co było zapowiedziane przez proroka Joela: i stanie się w ostateczne dni...” (Dz 2:16-17). Najwyraźniej, to co się stało w Dniu Pięćdziesiątnicy – „tutaj” -  stało się w ostatecznych dniach („jest” a nie: „będzie”), a więc ostateczne dni właśnie zostały rozpoczęte przez ówczesne wydarzenia. „Ostateczność” czasów nie wynika więc tyle z chronologicznej ich bliskości względem końca świata i powrotu Chrystusa, ale raczej z ich umiejscowienia w historii świata po ostatecznej bitwie, która o wszystkim rozstrzyga; dokonaniu się dzieła zbawienia, co już nastąpiło (ukrzyżowanie Chrystusa) i zostało ogłoszone i objawione w prawdzie jako zwycięstwo (zmartwychwstanie i wniebowstąpienie) 2000 lat temu.</p>
<p>Nie będzie więc żadnej nowej jakości Bożego Ludu, na która czekamy. Kościół jest ostatecznym zgromadzeniem Bożym, jakie w Bożym planie zbawienia miało się pojawić w historii. Oczywiście, kościół jako taki zmienia się, pojawiają się taki czy inne wyznania i nurty; ale wzór, ideał, zasady są zawsze te same – nowotestamentowe i żadne inne.</p>
<p>Kompletne dokonanie dzieła zbawienia przez wcielone Słowo jest również jedynym powodem obecnego Jego królowania: „Dana mi jest wszelka moc na niebie i ziemi”(Mt 28:18); „[Bóg] wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i przyszłym” (Ef 1:20-23); „dlatego [ze względu na wypełnienie zbawczej misji] też Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią” (Flp 2:9-10).</p>
<p>A zatem ludzie zbawieni przez Chrystusa, w tym okresie, są zbawieni kompletnie; ich zbawienie nie wymaga dopełnienia, uaktualnienia czy poprawki. Oznacza to, że nie istnieje jakość doskonalszego czy pełniejszego zbawienia, niż zbawienie z łaski przez wiarę w ewangelię, czyli zwiastowanie Jezusa Chrystusa, którym jest poddanie życia Jezusowi Chrystusowi w zaufaniu Jego doskonałemu dziełu odkupienia. Wyznanie „Chrystus jest Panem”(np.  Rz 10:9; 2 Kor 4:5; por. Dz 10:42 – „jest ustanowionym przez Boga sędzią żywych i umarłych” – definiuje tą władzę) nie oznaczało w pierwszym rzędzie wyznania, że jest Panem osoby wyznającej, ale rozpoznanie w Nim Pana, czyli Władcy, Króla, panującego nad całym światem – i w tym dopiero sensie, jako osobista decyzja podporządkowania się Jemu, było osobistym wyznaniem wiary.</p>
<p>Jedyny aspekt wciąż należący do przyszłości dotyczy nie dodania czegoś do zbawienia, ale wprowadzenia w czyn skutków uzyskanych już przez owo dokonane zbawienie. Daczego Bóg z tym zwleka? Ich wprowadzenie w czyn przez Boga jest obecnie odwlekane ze względu na Bożą cierpliwość i oczekiwanie na „wszystkich”, aby doszli do upamiętania (2P 3:9).</p>
<p><strong></strong></p>
<p><strong>3. Ostateczność danego Kościołowi objawienia<br />
</strong>Zakończone sukcesem (ostateczne) odkupienie ujawnia swą skuteczność poprzez istnienie Kościoła. Kościół jest ostatecznym ludem, jaki chce mieć Bóg przed swym powrotem. Oznacza to, że objawienie dane Kościołowi, które opowiada o ostatecznym zbawieniu, również jest ostateczne. Od momentu skończenia odkupienia (dzieła krzyża) jest wciąż to samo, nigdy nie traci swej aktualności (bo ludzie wciąż są grzesznikami i stąd wciąż potrzebują pojednania z Bogiem), jest niezmienne w swym poselstwie, aż do skończenia świata.</p>
<p>Jest nim ewangelia, czyli dobra nowina. To konieczne, nie mające sobie równych przesłanie Kościoła dla zgubionego świata o dokonanym w Jezusie Chrystusie odkupieniu. Nic innego nią być nie może.  A skoro tak, to objawienie Boże dane Kościołowi o Chrystusie jest ostateczną Dobrą Nowiną i żadnej innej nie ma i nigdy nie będzie.</p>
<p>Objawienie w okresie kościoła jest przede wszystkim apostolskie. Jest takie dlatego, że właśnie ich wybrał Chrystus, aby przekazali Jego prawdę kościołowi i zgubionemu światu, przy współdziałaniu Ducha Bożego – zarówno w nich jak i odbiorcach ich świadectwa. Warto się nad tym zatrzymać, gdyż własnie apostolstwo jest obecnie wykrzystywane jako furtka do wprowadzania nowego objawienia do kościoła. Jest to działanie zarówno Kościoła rzymskokatolickiego, którego Urząd Nauczycielski opiera się o rozumienia apostolstwa jako ciągłego charyzmatu, który może wprowadzać nowe prawdy (choć nie może zmieniać juz objawionych), jak i Ruchu Nowoapostolskiego, który twierdzi, iż posiada nowe przesłanie i strategie, którym kościół ma się podporządkować, by być wiernym Duchowi Bożemu (wcześniejsze objawienie nie ma żadnej mocy wiążącej).</p>
<p><strong>Pojęcie apostolstwa.<br />
</strong>Greckie άπόστολος wg słownika Bauera posiada trzy zasadnicze znaczenia. Po pierwsze, delegata, wysłannika jakiejś grupy ludzi czy instytucji; również – misjonarza – jako posłanego przez zbór. Po drugie, posłańca Bożego. Może to być prorok, a może być i sam Chrystus Pan. Po trzecie, członka „otoczonej wyjątkowym szacunkiem grupy wierzących, o szczególnej funkcji.” Zdaniem Bauera termin ten „początkowo oznaczał kogoś, kto ogłasza ewangelię, i nie był w jakikolwiek inny sposób zawężony (...), następnie 12 apostołów (...), ciało kierownicze wraz z starszymi Dz 15:2, 4,6,22nn; 16:4, posiadaczy najważniejszego duchowego daru z 1 Kor 12:28nn (...), czyniących cuda z 2 Kor 12:12 (...), Chrystusa z apostołami jako fundament Kościoła z Ef 2:20.” Encyklopedia Katolicka wyróżnia tylko to ostatnie znaczenie, pozostałe dwa wskazując jako poboczne: „kolegium Dwunastu, w znaczeniu szerszym określa także innych jego współpracowników”, definiując tych pierwszych „jako patriarchów, sędziów i proroków nowego Ludu Bożego, fundament i kolumny Kościoła.”</p>
<p><strong>Apostołowie w I w. i dziś<br />
</strong>Istnieją ruchy rozpoznające się jako chrześcijańskie, które twierdzą, iż istnieją dziś apostołowie o randze równej tym, którzy wyjaśniali znaczenie odkupienia dokonanego przez Chrystusa. Zdaniem katolików jest nim Papież, ze swą prerogatywą nieomylności, oraz najwyższe zgroamdzenia kościelne. Wprost do takiej perspektywy odwołują się reprezentanci protestantyzującego Ruchu Trzeciej Fali, mówiąc o nowej grupie apostołów w XXI w.</p>
<p><strong>Apostolstwo w perspektywie Reformacji XVI w.<br />
</strong>Czy tak rozumiana grupa dzisiaj istnieje? Od samego początku protestantyzm odpowiada na to pytanie negatywnie: nie, taka grupa nie istnieje. 18 kwietnia 1520 roku na sejmie rzeszy w Wormacji Luter w słynnej mowie postawił autorytet Pisma nad autorytetem kościoła, mówiąc: „Ja ani papieżowi samemu ani soborom wierzyć nie mogę, ponieważ oczywiste jest, iż i jedni i drudzy nieraz w błędy popadali i sami sobie przeczyli. A dlatego, jeśli mnie w oparciu o świadectwo Pisma Świętego nie zwyciężą, i nie wyzwolą sumienia mojego, które słowem Bożym jest związane, to ja niczego odwołać nie mogę i nie chcę. Nie jest bowiem dla chrześcijanina ani rzeczą bezpieczną ani słuszną cokolwiek czynić niezgodnie ze swym sumieniem. Tak oto stoję; inaczej nie mogę; tak mi dopomóż Bóg” (Za: M. D'Aubigne, Historia Reformacji, t. II, 200).  Apostolskość w sensie autorytetu rozstrzygającego, jest więc cechą Pisma, a nie Kościoła.</p>
<p>I choć to był właśnie najważnieszy krok w całości reformacji, to nie jedyny. Rok później pojawili się w Niemczech ludzie, którym „zachciało się jakiegoś nowego bezpośredniego objawienia Bożego. Z tego powodu głosili, że Bóg powołał ich do ukończenia reformacji, której Luter dopiero pierwsze zarysy nakreślił. 'Czyżbyśmy mieli tak wyłącznie trzymać się Biblii?' powiadali ci ludzie. 'Cóż to! Biblia i zawsze Biblia! Alboż to ona do nas przemówi? Czy w ogóle do nauki naszej wystarczy? Tylko Duch Boży może nas oświecić. Bóg sam mówi do nas, On sam nam objawia, cośmy czynić i co mówić powinni.'” (D'Aubigbne, HR t. III, 36). Niejaki Mikołaj Storch utrzymywał, że archanioł Gabriel „oznajmił mu rzeczy, których jeszcze objawić nie może”. Wkrótce okazały się ustanowieniem Królestwa Bożego na ziemi, z Storchem jako Bożym namaszczonym królem. Dobrał sobie jeszcze 2 proroków i w mieście Zwickau trafili na podatny grunt, wzywając do buntu i obalenia władz. Przepędzeni, 27 grudnia 1521 trafiają do Wittembergii, w czasie, gdy Luter przebywa na zamku w Wartburgu. Melanchtonowi przedstawili się następująco: „My jesteśmy posłani od Boga... Mieliśmy poufne rozmowy z Bogiem i wiemy, co się w przyszłości stanie; jestesmy apostołami i prorokami”. Odwoływanie się do osobistego objawienia zdumiało Melanchtona i nie był w stanie tego rozstrzygnąć. Podobnie Fryderyk Mądry: „Prorocy i apostołowie w ziemi saskiej, jak nigdyś w Jeruzalemie! 'To ważna sprawa', rzekł książę; ' ja jej jako świecki czlowiek nie rozumiem; ale Bogu się nie będę sprzeciwiał'”. Posłano więc po Lutra. </p>
<p>Luter nie przyjechał; nakazał swobody sumienia, jakiej dla siebie wcześniej żądał, im nie odmawiać (co ciekawe, po kilku latach, zmieni zdanie). W Wittemberdze prorocy namawiają do gwałtownych zmian, następuje niekontrolowane niszczenie kościołów. Odrzuca się znaczenie solidnego poznania Pisma; Karlstadt, który uległ „nowej fali”, zachęca studentów by odrzucili naukę; skutkiem tego „studenci popadli w rozpustę i rozpierzchli się.” Miasto ogarnia anarchia. D'Aubignbe komentuje: „W łonie reformacji powstał wróg większy od papieża i cesarza, i zdawało się, że jej śmiertelny cios zada.” Ewangelia, zamiast wprowadzać nowy ład i życie, wprowadza rozprężenie, chaos i zamęt.</p>
<p>Luter przed przyjazdem wysyła do Melanchtona list, w którym wskazuje jako test pochodzenia ducha od Boga jakość doświadczenia duchowego. W skrócie, jest nim poniżenie, trwoga i upokorzenie serca: „jeśli tylko o przyjemnych rzeczach o cichych wrażeniach duszy, o uniesieniu i pobożności opowiadają, tedy nie wierz im, choćby nawet o zachwyceniach do trzeciego nieba mówili. Przez śmierć wszedł Chrystus do chwały Ojca swego, tak i wierzący tylko przez trwogę sumienia nad grzechami pokoju dostępują.” Jednak najważniejszą zasadę, opierającą się o Biblię, przedstawił po swoim przyjeździe. Po pierwsze, odrzucił rozwiązania siłowe: „Orężem słowa musimy walczyć i zburzyć, co ludzka przemoc ustanowiła.” Po drugie, do tego samego Słowa sie odnosi jako siły, która ma wprowadzić zmiany: zmiany siłowe, przekonuje, są powierzchowne; to Słowo, nie siła, ma przekonać do zmian w kościele. Po trzecie, rozmawiając z Stubnerem, jak ów „kościół i świat przemienić zamierza”, podsumował: „o tym wszystkim nie ma w Piśmie św. ani wzmianki. To tylko bajki.”</p>
<p>Zdaniem historyka, ta historia „[u]dowodniła, że mniędzy reformacją na słowie Bożym opartą i między szaleństwem fanatyzmu ogromny istenieje podział”. Oraz: „Reformacja równie się roszczeniom mistycyzmu jak dekretom Rzymu sprzeciwiła. I podniosła znaczenie Pisma św. ponad wszystkie inne inne powagi świata i kościoła. W kroku tym uwydatniła się wewnętrzna cecha reformacji i najwyższa jej zasada; zawsze ona między dwiem ostatecznościami a mianowicie martwotą papiestwa i konwulsyjnymi drganiami szaleństwa utrzymać się umiała.”</p>
<p>Czy powinniśmy naśladować reformację i dziś? Dlaczego?</p>
<p><strong>Apostolstwo w NT<br />
</strong>Określenia takie jak „fundament” (również w Ef 2:20) czy „kolumny” wskazują na wyjątkową wagę apostolskiego nauczania, czyli przekonanie pierwszego Kościoła o otrzymanym przez tę zamkniętą grupę wyjątkowym objawieniu, z którego wynikał ów niezrównany autorytet. Byli oni „świadkami i interpretatorami Chrystusa, ale nie jako ab extra dodani do niego jako odrębne źródła informacji. (...) [Chrystus] nigdzie nie izolował Siebie od Swych interpretatorów [czyli Apostołów], lecz przeciwnie, identyfikował ich ze Sobą, zarówno w absolutności ich autorytetu jak adekwatności uzyskanego przez nich poznania (Łk 24:44; J 16:12-15)” (G. Vos).. Tak istotna funkcja Apostołów wynikała z umiejscowienia ich w historii zbawienia: „działania odkupieńcze naszego Pana rozwijały się w taki sposób, iż istotne dla interpretacji fakty kumulowały się na samym jej końcu, gdy odejście Jezusa od uczniów pozostawiało wyjaśnienie ich znaczenia przez Niego Samego niemożliwym. Z tego też względu nauczanie Jezusa, nie tylko nie podważa znaczenia nauczania Apostołów, lecz wręcz je postuluje.” Apostołowie mieli więc wyjątkowy autorytet, ze względu na miejsce w Bożym planie zbawienia, jako natchnieni interpretatorzy Odkupienia dokonanego przez Chrystusa z perspektywy owych „kumulujących się na samym końcu” wydarzeń - zmartwychwstania, wniebowstąpienia i Pięćdziesiątnicy. Perspektywy, na której nadejście Jezus uczniów przygotował, ale której opisanie zaplanował jako zadanie już właśnie dla nich, pod natchnieniem zesłanego im Ducha, samemu królując już w tym czasie w chwale. </p>
<p>Warto na chwilę się tu zatrzymać i zastanowić się nad sensem obietnicy Jezusa, iż „gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę” (J 16:13; por. J 14:26). Wydaje się, że w sposób bezpośredni i bezwarunkowy odnosi się do „was” literalnych, a więc apostołów, podczas gdy w sposób pośredni i uwarunkowany różnymi okolicznościami oraz stanem kościoła i umiejętnościami konkretnych nauczycieli, do Kościoła jako całości. Nie przeczy to przy tym skuteczności, ale wprowadza ważną różnicę jakości. I tak np. J. Murray pisze: „ Duch Święty, zgodnie z obietnicą Chrystusa, wprowadził apostołów we wszelką prawdę (por. J 16:13) w sposób współgrający z ich wyjątkowym zadaniem i funkcją. Ale On również jest obecny w kościele poprzez wszystkie pokolenia jego historii, zaopatrując kościół w jego organicznej jedności jako ciało Chrystusa w dary zrozumienia i wyrażania [go]”  (Collected Writings of John Murray, 4: Studies in Theology, Edinburgh 1982, 6).</p>
<p>Ów autorytet Apostolski w pierwszym Kościele uznawano za nieprzechodni i niepowtarzalny. Świadczą o tym również źródła historyczne, w świetle których Kościół II i III w. interpretował ówczesnych przywódców nie jako kontynuatorów Apostolatu, lecz „stróżów nauczania apostolskiego” (Kelly, Początki doktryny chrześcijańskiej, 37) – najwyraźniej traktowanego jako zamknięte wraz z ich śmiercią. Zakładano też brak możliwości pojawiania się nowych dzieł posiadających ów niepowtarzalny przymiot Apostolskości. Warto tu również dodać dla porządku oczywisty fakt, iż w dyskusjach nad kanonicznością ksiąg w starożytnym Kościele najważniejszym kryterium ich rozpoznania jako takie była właśnie apostolskość – kryterium pozbawione sensu, gdyby ową apostolskość rozumiano jako ciągle istniejący w Kościele charyzmat. </p>
<p>Apostolski fundament Kościoła należy więc interpretować właśnie tak – jako położenie raz na zawsze, przez służbę nakazaną i wyznaczoną przez Chrystusa, pod przewodnictwem Jego Ducha, właściwego, prawdziwego, wyjaśnienia wszystkiego, co Bóg uczynił oraz czyni w i poprzez Chrystusa. Przez stworzenie kanonu ich nauk, czyli Nowego Testamentu. Kościół, który ich się trzyma, jest prawdziwie „apostolski.” Kościół, który do tego kanonu dodaje nowe nauki, uznając je za równie apostolskie, czyli równie ważne i obowiązujące, z konieczności jest „inno-apostolski”. A więc nie tylko nie jest „apostolski” w sensie zgodnym z nauczaniem Nowego Testamentu, lecz wręcz przeciwnie, podpada pod przekleństwo z Galacjan 1:6-9.</p>
<p>Dzisiejsi „apostołowie”, niezależnie od wyznania, towarzyszenia im cudów (zresztą w większości wątpliwych) czy wskazywania na ciągłość przekazywania urzędu, nie mogą powoływać się na apostolskość. Ona bowiem oznacza autorytet wyjątkowych świadków pierwszego przyjścia Chrystusa, którymi na pewno nie są. Z perspektywy kryteriów nowotestamentowych są uzurpatorami autorytetu, który im, ze względu na pewne niepowtarzalne kryteria, przysługiwać nie może: „trzeba więc, aby jeden z tych mężów, którzy chodzili z nami przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał między nami, począwszy od chrztu Jana, aż do dnia, w którym został wzięty w górę, stał się wraz z nami świadkami jego zmartwychwstania” (Dz 2:21-22). Apostołem mógł być reprezentant grupy uprawomocnionej do świadczenia o Chrystusie ze względu na cechy wymagane od wiarygodnego świadka: osobistą obecność we wszystkich istotnych, kluczowych dla przedstawiania relacji o Jezusie sytuacjach.</p>
<p>Oczywiście, w tej sytuacji pojawia się pytanie o spełnienie tych wymogów przez Pawła. Po pierwsze, na pewno był, jakkolwiek jako osoba nieprzychylna, świadkiem służby Jezusa Chrystusa w jakiejś istotnej części: słowa Jezusa z Dz 26:16: „albowiem po to ci się ukazałem, aby cię ustanowić sługą i świadkiem tych rzeczy, w których mnie widziałeś” najwyraźniej odnoszą się do tego, co Paweł widział uprzednio do swego powołania na drodze do Damaszku, czyli jego znajomości Chrystusa z czasów Jego ziemskiej służby. Najwyraźniej Paweł widział dość, aby móc świadczyć o tym wiarygodnie. Po drugie, był świadkiem zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa w sposób spolegliwie udowodniony przez świadków (Dz 9:7, 22:9). Po trzecie był wyjątkowym Apostołem, w związku z czym, zgodnie z zasadą analogia Scriptura nie należy opierać zasad dotyczących Apostołów jako takich w oparciu o pewne przemilczenia dotyczące Jego powołania, ale raczej w oparciu o wyraźne nauczanie o grupie Apostołów jako takiej,  które zostało wprost i wyraźnie wyrażone we wskazanym fragmencie Dz 1:21-22.</p>
<p>Dzisiejsi Apostołowie nie mogą więc czerpać swej wyjątkowej pozycji z konieczności wyjaśnienia pierwszego przyjścia Jezusa, gdyż nie mają do tego odpowiednich kwalifikacji. Poza tym, zostało ono już wyjaśnione należycie przez Apostołów I. wieku. Dzisiejsi Apostołowie musieliby czerpać swój autorytet z potrzeby wyjaśnienia w Boży sposób jakiegoś nowego, w swej wadze i wielkości wydarzenia w historii zbawienia, równie istotnego co pierwsze przyjście Syna Bożego. Musiałoby dziać się obecnie i któremu to wyjaśnieniu posłuszeństwo musiałoby być niezbędne dla posłuszeństwa samemu Zbawicielowi. Oznaczałoby to, że Bóg spełnia dzisiaj jakiś równie istotny plan, na który nie przygotował swego Kościoła przez Pismo Święte, a który wyjaśnił tylko owym nowym apostołom. W świetle nauczania Pisma Świętego jest to jednak niemożliwe. Żyjemy od Wniebowstąpienia Chrystusa i Pięćdziesiątnicy w czasach ostatecznych, czasach końca, czekając na koniec, czyli powrót Chrystusa. Na to właśnie wydarzenie przygotowuje swój Kościół Chrystus i na nie należy oczekiwać, oraz nie należy oczekiwać na żadne inne. Świadczy o tym np. przypowieść z Mt 24:45-25; słowa anioła w Dz 1:11, który nakazuje opczekiwac jedynie na fizyczne, widzelne przyjście Chrystusa; fragmenty o „dniu Pańskim”, kóre wskazują powrót Jezusa Chrystusa w chwale jako jedyne wydarzenie na które Kościół ma oczekiwac i być gotowy ( np. 1 Tes 5:2-3; 4:14-15; Rz 2:5-6; 2 Tym 4:8; 2 Kor 1:14; Flp 1:6, 10; oraz w innych pismach NT: Judy 6; Obj 6:15-17; 2 P 3:7, 10-12; J 6:39). Nowy Testament nie przygotowuje kościoła na żadne inne wydarzenie, a więc na żadne inne czekać nie mamy. Do tego momentu Kościół jest zobowiązany do wierności „wierze raz na zawsze przekazanej świętym”(Judy 3), czyli „nauczania wszystkiego, co [Jezus Chrystus] przykazał” (Mt 28:20). Oba biblijne nakazy odnoszą się do zamkniętego, kompletnego korpusu doktryn i nauk aktualnych w całym okresie aż do powrotu Chrystusa. I tak wiara jest raz na zawsze przekazana świętym  - czyli: raz aż do końca; nie ma w perspektywie jakiejś aktualizacji, czyli doktryn czy nauk, które miałby dopełnić to, co zostało przekazane.</p>
<p><strong>4. Podsumowanie<br />
</strong>Nauczanie wszystkiego, co Jezus przekazał wyczerpuje zadanie Kościoła (oczywiście, w nauczaniu, nie wykonywaniu woli Chrystusa). Owo wszystko wyczerpuje misję Kościoła. Chrystus „aż do skończenia świata” właśnie w realizacji takiej a nie innej misji ze swym Kościołem się identyfikuje (Mt 28:20). Tak więc w taki właśnie sposób chrześcijanie, aż do powrotu Chrystusa, spełniają Boży plan. Nie przez tworzenie czegoś nowego, czego Bóg pozostawiając Kościół oraz zwieńczając objawianie swoje woli, nie nakazał.</p>
<p>Oznacza to, że wszelkie pomysły na nowy kościół, który odchodzi bądź reinterpretuje niezgodnie z duchem i literą Nowego Testamentu osobę i dzieło Jezusa Chrystusa, są fałszywe i nie pochodzą od Boga. Oznacza to również, że wszelkie pomysły na misję, która odchodzą od nowotestamentowego głoszenia orędzia o ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Jezusie Chrystusie, który za darmo przebacza grzesznikom ich winy i daje nowe życie w obecności Ducha - ciągle tą samą od Pięćdziesiątnicy - są fałszywe i nie pochodzą od Boga. Oznacza to w końcu, że z perspektywy dogmatycznej nie istnieją i istnieć nie mogą żadne obowiązujące chrześcijanina dopełnienia doktryny zawartej w Nowym Testamencie. Człowiek, który zmusza innego do wiary czy to prorokom, czy jakiemuś specjalnemu Urzędowi, bez sprawdzenia wiarygodności w świetle nowotestamentowego objawienia,  grzeszy i nie pochodzi od Boga. Jezus Chrystus, wczoraj i dziś jest ten sam, i na wieki (Hbr 13:8)!</p>
<p>Artykuł bazuje na jednym z rozdzialów książki: "Nowa Reformacja czy Deformacja? Nauczanie Ruchu Trzeciej Fali wobec zasad protestanckiej Reforrmacji na przykładzie teologii reformowanej", M. Wichary, Toruń 2007.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Życie po śmierci - szkic biblijny]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=60</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 10:33:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=60</guid>
<description><![CDATA[Autor: Natan Chesed

1. Natura człowieka - trzy poglądy  
a) Dychotomia (dwudzielność). Najbardz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Natan Chesed<br />
</strong><br />
<strong>1. Natura człowieka - trzy poglądy</strong> <!--more--> </p>
<p>a) <strong>Dychotomia</strong> (dwudzielność). Najbardziej rozpowszechniony, prawowierny pogląd głosi, że człowiek składa się z dwóch elementów: z ciała i duszy (ducha) - Mat. 10:28; 1 Kor. 7:34. Dusza (duch) odnosi się do niematerialnej części człowieka, która nadal żyje po śmierci (Łuk. 12:20; 23:46). Słowa dusza i duch używane są zamiennie.</p>
<p>b) <strong>Trychotomia</strong> (trójdzielność). Błędny pogląd, którego broni tylko niewielu uczonych zakłada, że człowiek składa się z trzech elementów: z ciała, duszy i ducha. Zwolennicy tej idei opierają się np. na 1 Tes. 5:23. Jednakże apostoł Paweł nie twierdzi tutaj, że dusza i duch są odrębnymi cząstkami, lecz wyraził pragnienie, aby chrześcijanie byli całkowicie poświęceni Bogu, by każdy aspekt ich życia był oddany służbie Bożej. W Mar. 12:30 czytamy o miłowaniu Boga z całego serca, duszy, myśli i siły, lecz nie chodzi o to, że człowiek składa się z czterech różnych elementów. Mamy miłować Boga całymi sobą. W innych miejscach Paweł zdecydowanie opowiada się za dwudzielną charakterystyką człowieka (Rzym. 8:10; 1 Kor. 5:5; Kol. 2:5). Poza tym Biblia używa słów dusza i duch zamiennie (Łuk. 1:46, 47).</p>
<p>c) <strong>Monizm</strong> (jedyność). Jeszcze rzadziej występujący, nieprawowierny pogląd przekazuje myśl, że człowiek nie może istnieć poza swym ciałem, bo cały jest duszą, dlatego dusza po śmierci ciała nie istnieje. Według jego zwolenników będziemy ponownie żyli dopiero po zmartwychwstaniu. Między śmiercią a zmartwychwstaniem człowiek nie ma żadnej świadomości ani życia. Słowo Boże nie popiera takiego poglądu (np. Hebr. 12:22, 23 - duchy ludzi sprawiedliwych; Obj. 6:9, 10 - dusze zabitych).</p>
<p><strong>2. Czy dusza naprawdę jest nieśmiertelna?</strong></p>
<p>a) Absolutnie nieśmiertelny jest tylko Bóg (1 Tym. 6:15, 16).<br />
b) Pełną nieśmiertelność otrzymamy dopiero przy zmartwychwstaniu (1 Kor. 15:51-53).<br />
c) Dusza jest niematerialną cząstką człowieka, która nie ulega rozkładowi po śmierci ciała. Nie jest jednak nieśmiertelna sama z siebie, lecz to Bóg podtrzymuje ją przy życiu (Ps. 36:10; Hebr. 1:3). Gdyby tylko zechciał, mógłby zniszczyć duszę. Być może lepiej byłoby używać określenia dusza nie umierająca.<br />
d) W przeciwieństwie do filozofii greckiej i do religii Wschodu ideałem chrześcijaństwa jest zbawienie całego człowieka, jego ciała i duszy (Rzym. 8:11, 22, 23; 1 Piotra 1:9).</p>
<p><strong>3. Stan pośredni</strong> (między śmiercią a powszechnym zmartwychwstaniem), czyli co się dzieje z człowiekiem bezpośrednio po śmierci?</p>
<p>a) Dusze ludzi wiernych Chrystusowi natychmiast idą do Boga (2 Kor. 5:1, 8; Filip. 1:23).<br />
b) Dusze ludzi niewierzących i niewiernych od razu idą do piekła i cierpią męki (Łuk. 16:24-26).<br />
c) Biblia nie zawiera słowa „czyściec” ani nie naucza o takim miejscu. Teologia katolicka opiera tę naukę na apokryficznej księdze 2 Machabejskiej 12:42-45, na Mat. 5:26; 12:32 i 1 Kor. 3:15, lecz dowody te są niewystarczające.</p>
<p><strong>4. Ostateczny stan człowieka.</strong></p>
<p>Przy powtórnym przyjściu Chrystusa nastąpi powszechne zmartwychwstanie (Jana 5:28, 29; 1 Kor. 15:22; 1 Tes. 4:13-18). Ci, którzy dożyją powtórnego przyjścia, nie umrą, lecz zostaną przemienieni. Dusze zmarłych wiernych połączą się z nowymi, chwalebnymi ciałami podobnymi do ciała zmartwychwstałego Chrystusa (1 Kor. 15:51-54; Filip. 3:20, 21). Odbędzie się Sąd Ostateczny, po którym pobożni zostaną zabrani do nieba, by na zawsze być z Panem, a bezbożni pójdą na wieczne męki (Mat. 25:34, 41, 46; Obj. 14:9-11; 20:10-15).</p>
<p><strong>5. Do czego powinna nas pobudzać prawda o stanie umarłych</strong></p>
<p>Rzym. 2:4-11 - wiara, nawrócenie i dobre uczynki;<br />
Łuk. 12:4, 5 - bojaźń Boża;<br />
Obj. 2:10c - wierność;<br />
1 Kor. 15:54-57, 58 - wdzięczność i gorliwość;<br />
1 Tes. 4:13, 14, 18 - nadzieja i pocieszanie strapionych.</p>
<p>Copyright © Natan Chesed, 2004.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Biblijne terminy opisująceo piekło]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=59</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 10:30:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=59</guid>
<description><![CDATA[Autor: Natan Chesed
GEHENNA - występuje 12 razy: Mat. 5:22, 29, 30; 10:28; 18:9; 23:15, 33; Mar. 9:]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Natan Chesed</strong></p>
<p><strong>GEHENNA</strong> - występuje 12 razy: Mat. 5:22, 29, 30; 10:28; 18:9; 23:15, 33; Mar. 9:43, 45, 47; Łuk. 12:5; Jak. 3:6. Wszędzie określa miejsce wiecznej kary po powszechnym zmartwychwstaniu i Sądzie Ostatecznym. <!--more--> </p>
<p><strong>HADES</strong> - występuje 10 razy: Mat. 11:23; 16:18; Łuk. 16:23; Dzieje 2:27, 31; 1 Kor. 15:55; Obj. 1:18; 6:8; 20:13, 14. W większości miejsc opisuje krainę umarłych niezależnie od ich przeznaczenia, lecz w niektórych fragmentach najwyraźniej dotyczy miejsca mąk bezcielesnej duszy, w stanie przejściowym między śmiercią a zmartwychwstaniem.</p>
<p>a) Uwagi co do rozwoju judaistycznej doktryny na temat Hadesu: „Powygnaniowy judaizm zarezerwował określony sektor piekła (ściślej: Hadesu - przyp. N. Ch.) jako miejsce kary dla grzeszników (Księga Henocha etiopska 22, 10-11)” - „Słownik wiedzy biblijnej”, Vocatio, s. 591.</p>
<p>Cytat z Księgi Henocha etiopskiej 22:10-11 z książki „Apokryfy Starego Testamentu”: „Podobnie zostało stworzone [miejsce] dla grzeszników umierających i pochowanych na ziemi, których nie dosięgnął wyrok za ich życia. Tutaj ich dusze są oddzielone na straszną kaźń aż do wielkiego dnia sądu, kary i męki [przeznaczonych] dla przeklętych na wieki. Jest to odpłata przeznaczona ich duszom. Zostaną tu związani na wieczność”.</p>
<p>Józef Flawiusz, „Wojna żydowska”, Księga trzecia VIII, 5, wersety 374, 375: „Czyż nie wiecie, że ludzie, którzy schodzą ze świata zgodnie z prawem natury i oddają dług otrzymany od Boga, kiedy dawca pragnie go odebrać, osiągają chwałę wieczną, domy i rodziny ich mają bezpieczne trwanie, dusze zaś pozostają czyste i posłuszne i otrzymują najświętsze miejsce w niebie, skąd po upływie wieków znów wstępują w nieskazitelne ciała? Natomiast dla dusz tych, co w szaleństwie ręce przeciw samym sobie obracają, przeznaczone jest szczególnie ciemne miejsce w Hadesie, a Bóg, ich ojciec, karze także potomnych za grzechy przodków”. „Pewne koła żydowskie, współczesne Chrystusowi i apostołom, wierzyły w życie pozagrobowe; wierzyły, iż dusza może istnieć w odłączeniu od ciała, że dusze zmarłych zaraz po śmierci czeka jakiś sąd, od którego zależy ich okres przejściowy - szczęśliwy lub pełen udręki, kończący się ostatecznym sądem, zmartwychwstaniem chwalebnym sprawiedliwych i hańbą bezbożnych”, (Ks. Jan Stępień, „Teologia świętego Pawła”, ATK, Warszawa, 1979, s. 206). Wierzono, że Szeol lub Hades mają dwie części - błogosławioną i przeklętą.</p>
<p>b) Komentarz na temat występowania słowa „Hades” w Nowym Testamencie: „Spośród nowotestamentowych przykładów użycia słowa ‘Hades’ w trzech przypadkach chodzi o miejsce kary, tak że Hades odpowiada Gehennie (Mt 11, 23; Łk 10,15; 16,23). W wielu innych jednak przypadkach nazwa ‘Hades’ użyta jest w sensie neutralnym, tzn. oznaczającym miejsca pobytu wszystkich zmarłych (Mt 16,18 [może jednak znaczenie piekła, taka jest tradycyjna wykładnia tego tekstu - uwaga moja, N. Ch.]; Dz 2, 27.31; Ap 1,18; 6,8; 20,12.14; także inna lekcja w 1 Kor 15,55 [por. Oz 13,14]) - „Słownik wiedzy biblijnej”, s. 591.</p>
<p><strong>TARTAR</strong> - występuje 1 raz, w formie czasownikowej, w 2 Piotra 2:4. Według starożytnej mitologii greckiej Tartar był częścią Hadesu, gdzie uwięzieni byli ludzie źli i cierpieli tam męki („The Analytical Greek Lexicon”, s. 398). Proponowane znaczenia - „więzić w otchłani, zatrzymywać w piekle” („Wielki Słownik Grecko-Polski do Nowego Testamentu”); „wrzucić lub wtrącić do Tartaru lub Gehenny” („The Analytical Greek Lexicon”, s. 398).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pytania o życie po śmierci]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=58</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 10:28:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=58</guid>
<description><![CDATA[Autor: Natan Chesed
Osoby, na których sposób myślenia wywarła wpływ doktryna Świadków Jehowy ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Natan Chesed</strong></p>
<p>Osoby, na których sposób myślenia wywarła wpływ doktryna Świadków Jehowy mają trudności ze zrozumieniem ortodoksyjnej nauki chrześcijańskiej na temat życia po śmierci. Poniższy tekst zawiera odpowiedzi na szereg pytań zadawanych przez ludzi, którzy na skutek kontaktów z poglądami Świadków nie wiedzą, jaka jest prawda biblijna. <!--more--> Materiał ten jest niepełną, roboczą wersją opracowania, o którego wydaniu mamy nadzieję poinformować szanownych czytelników w przyszłości.</p>
<p><strong>Czy w myśl Księgi Kaznodziei (Koheleta) 9:5, 10 umarli są pozbawieni świadomości?</strong></p>
<p>Słowa te brzmią: „Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie. (…) Na co natknie się twoja ręka, abyś to zrobił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości” (Biblia Warszawska, dalej BW).</p>
<p>Warto zbadać kontekst tej wypowiedzi: „Wszystko to rozważyłem w swoim sercu” (9:1); znaczy to, że są to osobiste rozważania pisarza. „To jest najgorsze z wszystkich rzeczy, jakie się dzieją pod słońcem” (9:3). Werset ten wskazuje na fakt, że mowa tu o ziemskim życiu. Gdybyśmy mieli omawiany tekst brać w sensie absolutnym, to co zrobić z takimi zdaniami: „Już nie ma dla nich żadnej zapłaty”, „gdyż ich imię idzie w zapomnienie” oraz „nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem” (9:5, 6)? Jak mają się one do informacji o tym, że imiona niektórych ludzi zapisane są w księdze żywota Baranka (Objawienie 3:5)? Jak pogodzić je z wypowiedzią skierowaną do Daniela, w myśl której nastąpi powszechne zmartwychwstanie i sam Daniel powróci do życia (Daniela 12:2, 13)? Najprościej jest stwierdzić, że Salomon nie rozpatruje tych zagadnień w sensie spraw ostatecznych, lecz w kontekście udziału w zwykłym, ziemskim życiu. W „Strażnicy” nr 13/1976, tom XCVI, na stronach 23 i 24, przyznano:</p>
<p>„Zapoznanie się z kontekstem pozwala nam stwierdzić, że Salomon, pisząc Księgę Koheleta (Kaznodziei), dał w niej wyraz swemu poglądowi na życie takie, jakim ono jest obecnie tu na ziemi, inaczej mówiąc ››pod słońcem‹‹, widziane - rzec by można - ze ściśle ludzkiego punktu widzenia, z obiektywnego stanowiska obserwatora. Nie bierze w tym miejscu pod uwagę zamierzenia Bożego co do zmartwychwstania…”.</p>
<p>„Salomon, przemawiając z pozycji obserwatora, wskazuje, iż ‘przeciętny’ człowiek na świecie wie, że umrze, gdyż widzi, jak wszyscy inni umierają. Zdaje sobie sprawę z czekającej go śmierci. Z obserwacji wie również, że gdy ktoś umrze, przestaje cokolwiek docierać do jego świadomości. Drudzy ludzie nie mogą już nic dla niego uczynić; pieniądz także nie ma dla niego znaczenia. Życie na świecie toczy się dalej, nawet jego krewni i przyjaciele w szybko płynącym strumieniu powszedniego życia nie mogą już go uwzględniać w swych planach i innych sprawach, toteż siłą rzeczy muszą z czasem o nim zapomnieć. Nie znaczy to, by nie pamiętali, iż kiedyś istniał, ale przestają liczyć się z nim, zanika jego rola czynnika znaczącego coś w ich życiu. Wiele cech jego osobowości idzie w niepamięć, a następne pokolenie wcale go nie zna”.</p>
<p>„Zmarły nie jest już w stanie przejawiać miłości, nienawiści ani zazdrości. Bez względu na to, jaką za życia posiadał władzę, jaki autorytet lub bogactwo, przechodzi to w inne ręce, a on nie ma nic więcej do powiedzenia w tej sprawie (Kohel. 2:21). W tym systemie rzeczy zakończył się jego udział w czymkolwiek i zniknąłby bezwzględnie na zawsze z pola widzenia, gdyby nie postanowienie Boże co do nowego porządku i zmartwychwstania”.</p>
<p>„Tak więc Salomon opisuje po prostu sytuację tak, jak by się przedstawiała, gdyby na obecnym świecie wszystko się kończyło i gdyby tylko tyle można było oczekiwać od życia”.</p>
<p>Autor tego artykułu zmuszony był przyznać, że konsekwentna interpretacja tego rozdziału musiałaby prowadzić do wniosku, że dla zmarłych nie ma żadnej nadziei. Dlaczego organizacja omawiając temat życia po śmierci zawsze odwołuje się do tej księgi, skoro ewidentnie poznanie spraw ostatecznych przez jej pisarza było bardzo cząstkowe? Czyż nie powinniśmy na te sprawy patrzeć przez pryzmat Nowego Testamentu i doskonałego dzieła „Chrystusa Jezusa, który śmierć zniszczył, a żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez ewangelię” (2 Tymoteusza 1:10)? Czyż nie lepiej jest przyjąć w z pokorą i prostotą prawdę o stanie przejściowym przekazaną w takich fragmentach, jak Łukasza 16:19-31; 2 Koryntian 5:1, 8; Filipian 1:23; Hebrajczyków 12:23; 1 Piotra 4:6; Objawienie (Apokalipsa) 6:9-11? Z wersetów tych wynika, że umarli żyją i zachowują świadomość. Pamiętanie o tym, że w Biblii mamy do czynienia z rozwojem objawienia Bożego i przyznawanie pierwszeństwa pełniejszemu światłu Nowego Testamentu ustrzeże nas przed popadnięciem w błąd.</p>
<p><strong>Czy zgodnie z Księgą Kaznodziei (Koheleta) 3:19-21 człowiek umiera tak, jak zwierzę?<br />
</strong>Czytamy tu: „Bo los synów ludzkich jest taki, jak los zwierząt, jednaki jest los obojga. Jak one umierają, tak umierają tamci; i wszyscy mają to samo tchnienie. Człowiek nie ma żadnej przewagi nad zwierzęciem. Bo wszystko jest marnością. Wszystko idzie na jedno miejsce; wszystko powstało z prochu i wszystko znowu w proch się obraca. Bo któż wie, czy dech synów ludzkich wznosi się ku górze, a dech zwierząt schodzi w dół na ziemię?” (BW).</p>
<p>Odnośnie tego fragmentu, w Biblii Poznańskiej czytamy: „1) Ruach to przede wszystkim tchnienie materialne i fizyczne, tchnienie nozdrzy, które daje życie i którego ustanie powoduje śmierć (por. Jb 34, 14-15; Ps 104, 29-30). 2) Nefesz jest określeniem rodzajowym osoby i istoty człowieka. Gdy ludzka istota została ożywiona tchnieniem, staje się ona istotą żyjącą - nefesz (por. Rdz 1,20; 2,7.19), gdy zaś tchnienie ustaje, staje się ona istotą umarłą (por. Lb 6,6; Kpł 21,11). 3) Kohelet mówi zawsze o ruach i nefesz na podstawie wyglądu zewnętrznego (apparentia) i zgodnie z terminologią ludową, a nie filozoficzną czy teologiczną” (kursywa moja - N. Ch.).</p>
<p>Rzecz w tym, że duch w Kaznodziei 3:19-21 różni się znaczeniowo od słowa „duch” występującego w takich tekstach Nowego Testamentu, jak Łukasza 23:46; Dzieje 7:59; Hebrajczyków 12:23, czy 1 Piotra 4:6. Rozważmy także sens słowa „duch” w 1 Koryntian 2:11; Marka 2:8; 14:38; Jana 11:33. Zauważmy, że chodzi tu o coś więcej niż tylko o tchnienie, które mają również zwierzęta. Trzeba również pamiętać o postępach w pojmowaniu istoty człowieka, zaznaczających się w NT.</p>
<p>Ponadto są tacy konserwatywni uczeni, którzy uważają, że w takich wersetach, jak Rodzaju (1 Mojżeszowa) 35:18; 1 Królewska 17:22; Psalm 86:13 już w Starym Testamencie zaznacza się przekonanie o istnieniu czegoś w rodzaju duszy. Niektórzy wskazują na wyrażenie „cienie” odnoszące się do zmarłych w Joba 26:5 oraz Izajasza 14:9. W świetle informacji zawartych w książce „Vine’s Expository Dictionary of Biblical Words” (Słownik objaśniający słowa biblijne Vine’a), hebrajskie słowo „ruach” ma następujące zasadnicze znaczenia:</p>
<p>Tchnienie - Jeremiasza 14:6; Psalm 33:6.<br />
Powietrze, wiatr - Joba 7:7; Jeremiasza 5:13; Rodzaju (1 Mojżeszowa) 3:8; Wyjścia (2 Mojżeszowa) 10:13, 19.<br />
Kierunek - Jeremiasza 49:36.<br />
Pierwiastek życia człowieka i zwierząt - Rodzaju (1 Mojżeszowa) 7:21, 21; Psalm 104:29.<br />
Usposobienie, temperament - Psalm 32:2; Ezechiela 13:3; Ps. 51:12.<br />
Umiejętność - Powtórzonego Prawa (5 Mojżeszowa) 34:9.<br />
Dusza ludzka - Przysłów (Przypowieści) 16:2; Izajasza 26:9 - synonimicznie ze słowem „nefesz”, podobnie Hioba (Joba) 7:11; Kaznodziei (Koheleta) 12:7.<br />
Aniołowie - 1 Królewska 22:21; 1 Samuela 16:14.<br />
Duch Święty - Rodzaju (1 Mojżeszowa) 1:2; Izajasza 63:10, 11; Psalm 51:13.</p>
<p>Natomiast zgodnie z wiadomościami zamieszczonymi w powyższym słowniku oraz w „Wielkim słowniku grecko-polskim Nowego Testamentu”, greckie słowo „pneuma” posiada m.in. takie znaczenia:</p>
<p>Wiatr - Jana 3:8; Hebrajczyków 1:7.<br />
Tchnienie - 2 Tesaloniczan 2:8; Objawienie (Apokalipsa) 11:11; 13:15.<br />
Usposobienie, stan myśli i ducha - 1 Koryntian 4:21; Galacjan (Galatów) 6:1; Efezjan 4:23; 1 Piotra 3:4.<br />
Źródło i siedziba poznania, woli, uczuć5. , miejsce duchowego życia człowieka - Mateusza 5:3; 26:41; Marka 2:8; 8:12; 14:38; Jana 11:33; 1 Koryntian 2:11.<br />
Niematerialny, niewidzialny element człowieka, mogący istnieć, bez ciała - Łukasza 8:55; 23:46; 24:37, 39; Dzieje 7:59; 1 Koryntian 5:5; 14:14; Hebrajczyków 12:9, 23; 1 Piotra 4:6.<br />
Aniołowie - dobrzy i źli - Hebrajczyków 1:14; Mateusza 8:16.<br />
Duch Święty - Jana 14:26; Dzieje 1:8.</p>
<p>Niektórzy autorzy łączą ze sobą definicje występujące w punktach 4 i 5 i odnoszą je do duszy.</p>
<p>Jak zatem się przekonujemy, Księga Kaznodziei 3:19-21 nie jest ostatnim słowem, jakie pada w Biblii na temat naszego stanu po śmierci. Człowiek nie umiera tak, jak zwierzę, choć kierując się zewnętrznymi pozorami można tak myśleć. Pisarz zaś Księgi Kaznodziei wyciągał wnioski na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń. Trzeba przyznać rację komentarzowi do tych wersetów zamieszczonemu w dziele „Zondervan NIV Bible Commentary”, tom I, s. 1014: „Nie mówi się tu o duchu lub duszy człowieka, lecz ten duch lub tchnienie stanowią czynnik podtrzymujący życie, pochodzący od Boga (Rdz 6:17; Ps 104:29-30)”.</p>
<p><strong>Czy Księga Ezechiela 18:4, 20 naprawdę naucza, że dusza umiera?</strong></p>
<p>W Przekładzie Nowego Świata (dalej NŚ), w Biblii Gdańskiej i w innych tłumaczeniach, czytamy w Ezechiela 18:4, 20, że „dusza, która grzeszy, ta umrze”. Zdaniem Świadków Jehowy słowa te stanowią bezpośrednie zaprzeczenie nauki o nieśmiertelności duszy. Jednakże w tym samym rozdziale czytamy: „A gdy niegodziwy zawraca od swej niegodziwości, której się dopuszczał, i czyni zadość sprawiedliwości i prawości, to taki zachowa swoją duszę przy życiu. Gdy widzi i odwraca się od wszystkich swych występków, które popełnił, na pewno będzie żył. Nie umrze” (Ezechiela 18:27, 28, NŚ). Czy te wersety dowodzą z kolei nieśmiertelności duszy? Czytamy tu przecież, że nawrócony grzesznik zachowa swoją duszę przy życiu i nie umrze.</p>
<p>Fakty są takie, że Ezechiel nie porusza tu wcale kwestii wiecznego zbawienia. W dziele „Zondervan NIV Bible Commentary”, tom I, czytamy: „Życie i śmierć w tym kontekście nie są wieczne, lecz fizyczne” (s. 1301). Należy też zwrócić uwagę na fakt, że słowo „nefesz” nie występuje tu w znaczeniu niematerialnej duszy, lecz osoby, stąd inne przekłady tak oddają omawiane wersety: „Umrze tylko [ta] osoba, która zgrzeszyła” (Ezechiela 18:4, Biblia Tysiąclecia) „Ta osoba, która grzeszy, umrze” (Ezechiela 18:20, Biblia Poznańska). Co ciekawe, uczony Gerhard von Rad przypisuje słowu „nefesz” znaczenie „to, co żywe” i zaleca: „Ponieważ Hebrajczyk nie oddzielał funkcji duchowych od witalnych funkcji ciała (basar), powinniśmy, kiedy tylko to będzie możliwe, odstąpić od zwyczaju przekładania tego terminu przy użyciu naszego słowa ››dusza‹‹” („Teologia Starego Testamentu”, s. 128).</p>
<p>Warto przeczytać cały 18 rozdział Księgi Ezechiela. Wówczas przekonamy się, że dotyczy on następującej kwestii: Czy człowiek odpowiada przed Bogiem indywidualnie za swe czyny, czy też obejmuje go odpowiedzialność zbiorowa? Ezechiel odpowiada, że każdy odpowiada sam za siebie, bez względu na postępowanie jego przodków. Prorok w ogóle nie omawia tu zagadnienia życia wiecznego ani zmartwychwstania.</p>
<p><strong>Świadkowie Jehowy mówią, że „dusza” w Mateusza 10:28 oznacza życie</strong></p>
<p>To prawda, że niektórzy bibliści twierdzą, że grecki wyraz „psyche” w Mateusza 10:28 oznacza życie; inni jednak twierdzą, iż odnosi się on do duszy. Zauważmy, że nawet, jeśli w tym wersecie słowo „dusza” zastąpimy wyrazem „życie”, to i tak naucza on, że coś z człowieka pozostaje nadal; istnieje jakieś życie, którego ludzie nie zdołają zabić. Zatem zmiana znaczenia słowa „psyche” niewiele daje, a nawet czegoś pozbawia ową duszę. Czego? Tożsamości, bowiem staje się ona jedynie bezosobowym życiem. I tu jest sedno sprawy i problem dla Świadków. Co jest jądrem człowieka, jego osnową, na którą zostanie nałożone ciało w dniu powszechnego zmartwychwstania? Osoby wierzące w nieśmiertelność duszy (ściślej, w to, że dusza ludzka nie podlega rozkładowi i śmierci, a podtrzymuje ją przy życiu Stwórca), nie mają z tym problemu. Świadkowie poradzili sobie z tą kwestią w ten sposób, że nauczają, iż pobożni zmarli są w pamięci u Boga. A zatem w pewnym sensie żyją! Porównajmy z tym naukę Mistrza, że „Nie jest On przeto Bogiem umarłych, ale żywych. Dla niego wszyscy żyją” - Łukasza 22:37, 38.</p>
<p>Weźmy też pod uwagę fakt, że w innych miejscach Nowego Testamentu słowo „psyche” bywa używane w innym znaczeniu niż tylko życie, sugerując wewnętrzną, duchową jaźń - 1 Piotra 1:9; 2:11. W Liście do Hebrajczyków jest mowa o „duchach ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość” (12:23). Księga Objawienia wspomina o duszach męczenników znajdujących się w niebie jeszcze przed powszechnym zmartwychwstaniem; są one świadome i wypowiadają się (6:9-11). Apostoł Paweł mówi w sposób obrazowy o tym, że po śmierci nasze ciała się rozpadają, a my mamy dom w niebie (2 Koryntian 5:1-10). Ten sam apostoł pragnął rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej (Filipian 1:21-24). Gdyby czekały go nieświadomość i uśpienie, nie powiedziałby, że to daleko lepiej.</p>
<p>Pozostaje nam tylko odpowiedzieć na typowy zarzut Świadków, że w drugiej części Mateusza 10:28 napisano: „Bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle”. Świadkowie argumentują, że dusza podlega zniszczeniu w Gehennie, co ich zdaniem jest równoznaczne z wymazaniem z istnienia. Czy mają rację? Występujące tu greckie słowo „apollumi” znaczy m.in.: „niszczyć, gubić, zabijać, gładzić, tracić” („Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu”, s. 64). Nie zawsze jednak jest równoznaczne z niszczeniem czegoś lub kogoś w sensie unicestwienia. Na przykład w Ewangelii według Jana 6:39, NŚ napisano: „A wolą tego, który mnie posłał, jest, żebym nic nie stracił ze wszystkiego, co mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatnim”. Jak widać, słowo „apollumi” występuje tu w sensie utraty lub zgubienia kogoś. Podobny sens ma Ewangelia według Jana 18:9. W innych wersetach jest mowa, że człowiek, który z szacunku dla Chrystusa wyświadczy dobro Jego uczniom, „na pewno nie straci swojej nagrody” (Mateusza 10:42, NŚ; Marka 9:41, NŚ). Słowo „apollumi” występuje również w Jezusowym podobieństwie o zgubionej owcy i zgubionej drachmie (Łukasza 15:4, 8, 9). Zgubiona owca ani zgubiona drachma nie przestały istnieć, lecz po prostu zaginęły. Nasuwa to wniosek, że zgubienie grzesznika w Gehennie lub piekle nie musi oznaczać, że przestanie on istnieć. Dlatego w innych przekładach użyto słowa „zatracić” (Biblia Gdańska, Biblia Poznańska, Nowy Testament w przekładzie z greki ks. Dąbrowskiego) lub „zgubić” (Nowy Testament. Przekład na Wielki Jubileusz Roku 2000).</p>
<p>Pomocne wskazówki znajdujemy w innych wersetach. Księga Objawienia 20:10, NŚ stwierdza, że ci, którzy znajdą się w jeziorze ognia „będą męczeni dzień i noc na wieki wieków”. Ta sama księga informuje nas, że, ten, kto odda cześć bestii „na pewno będzie ogniem i siarką męczony wobec świętych aniołów i wobec Baranka. I dym ich męczarni wznosi się na wieki wieków, a nie mają odpoczynku we dnie i w nocy ci, którzy oddają cześć bestii i jej wizerunkowi, oraz każdy, kto przyjmuje znamię jej imienia” (Objawienie 14:10, 11, NŚ). Występujące w powyższych wersetach greckie słowo „basanizo” znaczy „torturować, męczyć, dręczyć, nękać zadawać katusze, katować” („Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu”, s. 92). Na pewno zauważyliśmy również, że cierpienia bezbożnych będą trwać „dzień i noc”, czyli stale i nieprzerwanie, oraz „na wieki wieków”, to jest na zawsze. Z tej przyczyny Pan Jezus ostrzegał, że jeśli chodzi o człowieka, który sieje straszne zgorszenie „pożyteczniej byłoby dla niego, żeby mu zawieszono u szyi kamień młyński, jaki bywa obracany przez osła, i utopiono go w szerokim, otwartym morzu” (Mateusza 18:6, NŚ). Znaczy to, że czeka go coś gorszego niż nagła śmierć (utopienie z ciężarem na szyi). Mistrz powiedział też o Judaszu, że „Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie urodził”, co również potwierdza, że kara będzie surowsza niż nieistnienie równoznaczne z tym, że ktoś się nie urodził. Zastanawia też fakt, że w Liście do Rzymian 2:8, 9, NŚ napisano, że bezbożnych czeka „srogie zagniewanie i gniew, ucisk i udręka”. Nie brzmi to jak unicestwienie, lecz kojarzy się z cierpieniami.</p>
<p>Niech za podsumowanie naszych rozważań nad Ewangelią Mateusza 10:28 posłuży inna wersja tej wypowiedzi zamieszczona w Ewangelii według Łukasza 12:4, 5, NŚ: „Ponadto mówię wam, moi przyjaciele: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nie są w stanie nic więcej uczynić. Ale wskaże wam, kogo się bać: Bójcie się tego, który gdy zabije, ma władzę wrzucić do Gehenny (w innych przekładach „piekła” - przyp. red.). Tak, mówię wam: Tego się bójcie”. Nie ulega zatem wątpliwości, że Bóg może ukarać człowieka surowszą karą niż tylko zabiciem ciała i może wrzucić go w miejsce wiecznych cierpień lub wtrącić w takie udręki.</p>
<p>W świetle powyższych faktów wbrew zabiegom Świadków Ewangelia według Mateusza 10:28 nadal pozostaje mocnym argumentem na rzecz nieśmiertelności duszy i piekła.</p>
<p><strong>Czy wiara w duszę nieśmiertelną nie kłóci się z prawdą o nieśmiertelności Boga i wiarą w zmartwychwstanie?</strong><br />
Teologia chrześcijańska odróżnia jakość nieśmiertelności duszy ludzkiej od nieśmiertelności Boga. Ks. Wincenty Granat napisał: „Tylko Bóg jest nieśmiertelny z całej istoty swego bytu, tj. nigdy nie może przestać istnieć; wszystko poza Nim jest przygodne, może tedy zniknąć, a więc z tej racji jest śmiertelne. Mówiąc o nieśmiertelności duszy ludzkiej mamy na uwadze jej naturę nie zawierającą w sobie pierwiastków wewnętrznego rozkładu, czyli z tego względu nie podlegającą śmierci. Mimo to dusza ludzka jako byt przygodny mogłaby przestać istnieć, jeśli Bóg nie powstrzymywałby jej stale w bytowaniu i działaniu” („Eschatologia”, s. 79).</p>
<p>Żaden kościół chrześcijański nie głosi, że życie wieczne sprowadza się do tego, że człowiek będzie żył jako bezcielesna dusza. Przeciwnie, ostatecznym celem jest połączenie duszy z chwalebnym zmartwychwstałym ciałem (Filipian 3:20, 21; 1 Koryntian 15:35-58; Rzymian 8:11). Zbawienie chrześcijańskie nie dotyczy tylko duszy, lecz obejmuje też ciało; Paweł wspomina o „odkupieniu ciała naszego” (Rzymian 8:23).</p>
<p><strong>Gdzie poszli Łazarz i łotr?</strong></p>
<p>Problem Łazarza został przez autorów publikacji Towarzystwa Strażnica niesłusznie wyolbrzymiony. Gdzie był? Prawdopodobnie był w Hadesie, w jego błogosławionej części. „Pewne koła żydowskie, współczesne Chrystusowi i apostołom, wierzyły w życie pozagrobowe; wierzyły, iż dusza może istnieć w odłączeniu od ciała, że dusze zmarłych zaraz po śmierci czeka jakiś sąd, od którego zależy ich okres przejściowy - szczęśliwy lub pełen udręki, kończący się ostatecznym sądem, zmartwychwstaniem chwalebnym sprawiedliwych i hańbą bezbożnych” (Ks. Jan Stępień, „Teologia świętego Pawła”, s. 206). Wierzono, że Szeol lub Hades mają dwie części - błogosławioną i przeklętą. Trzeba pamiętać o tym, że po prostu w ogóle nie wiemy, co mówił po swym zmartwychwstaniu Łazarz. Ewangelia według Jana nie zawiera żadnych jego słów, które wypowiedział po powrocie do życia ziemskiego. Zatem Towarzystwo argumentuje w sposób nieuczciwy: „Skoro nic nie powiedział, to znaczy, że po śmierci nic nie ma i był nieświadomy”. Jest to argumentacja oparta na braku dowodów. Skoro Biblia nie zawiera żadnej wypowiedzi Łazarza, to nikt nie ma prawa na tej podstawie wyciągać wniosków o tym, co powiedział albo czego nie powiedział. Poza tym sprawozdania ewangeliczne są bardzo zwięzłe.</p>
<p>Jeśli chodzi o łotra z Łukasza 23:43, to znalazł się podobnie jak Łazarz w błogosławionej części Szeolu lub Hadesu. Na fakt, że już po śmierci można zaznawać rajskiego szczęścia wskazuje fragment podobieństwa o bogaczu i Łazarzu: „teraz on tutaj doznaje pociechy” (Łukasza 16:25). Łotr znalazł się wraz z Jezusem w tej rajskiej części Hadesu.</p>
<p><strong>Czy Księga Jeremiasza 7:31 nie obala nauki o wiecznych mękach?</strong></p>
<p>Werset ten brzmi: „I powznosili wyżyny Tofet w dolinie syna Hinnoma, aby palić swych synów i swe córki w ogniu, czego nie nakazałem i co nie zrodziło się w moim sercu” (NŚ). Świadkowie w oparciu o ten fragment wysuwają następujący argument: „Jeżeli w sercu Boga nigdy nie powstała myśl o paleniu ludzi w ogniu, to czy byłoby rzeczą rozsądną wierzyć, że stworzył ogniste piekło dla tych, którzy nie chcą Mu służyć?” („Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi” s. 81).</p>
<p>Czy jest to uczciwa argumentacja? Czy faktycznie Bóg nigdy nie pomyślał o paleniu ludzi w ogniu, czy też w Księdze Jeremiasza chodzi o składanie ludzi w ofierze całopalnej dla pogańskiego bożka?</p>
<p>W Księdze Kapłańskiej (3 Mojżeszowej) 20:14, NŚ znajdujemy następujący nakaz Boży: „,Jeśli mężczyzna weźmie sobie kobietę oraz jej matkę, jest to rozpasanie. Należy go wraz z nimi spalić w ogniu, żeby rozpasanie nie pozostawało wśród was”. Z kolei w Księdze Kapłańskiej 21:9, NŚ czytamy: „,A jeśli córka kapłana skala się uprawianiem nierządu, to kala swego ojca. Należy ją spalić w ogniu”.</p>
<p>Poza tym również w samej Księdze Jeremiasza pojawia się następująca wypowiedź Stwórcy: „Wy zaś słuchajcie słowa Jehowy, wszyscy wygnańcy, których odesłałem z Jerozolimy do Babilonu. Oto, co Jehowa Zastępów, Bóg Izraela, rzekł o Achabie, synu Kolajasza, i do Sedekiasza, syna Maasejasza, którzy wam prorokują fałsz w moim imieniu: ,Oto wydaję ich w rękę Nebukadreccara, króla Babilonu, i on ich zabije na waszych oczach. I cała grupa wygnańców judzkich, która jest w Babilonie, weźmie od nich przekleństwo, mówiące: ››Niech Jehowa ci uczyni jak Sedekiaszowi i jak Achabowi, których król Babilonu upiekł w ogniu!‹‹” (Jeremiasza 29:20-22, NŚ). Jak widać, Bóg nie miał nic przeciwko temu, że owi dwaj prorocy zostali upieczeni w ogniu. Co więcej, nawet wypowiedział przekleństwo, w którym uznał za stosowne przestrzec innych przed podobną karą, jaka spadła na wspomnianych fałszywych proroków.</p>
<p>Skoro Wszechmocny nie uznał palenia ludzi w ogniu za coś absolutnie niedopuszczalnego, a nawet sam nakazał dokonywanie takich egzekucji w swym Prawie, to jak należy pojmować Jego wypowiedź z Księgi Jeremiasza 7:31? Wskazówki dostarcza Księga Jeremiasza 19:5, NŚ: „I wznieśli wyżyny Baala, by palić w ogniu swych synów jako całopalenia dla Baala, czego im nie nakazałem ani o czym nie mówiłem i co nie zrodziło się w moim sercu”’. Jest zatem rzeczą oczywistą, że tym, co było obce sercu Bożemu, było składanie ofiar całopalnych z ludzi dla fałszywych bóstw. Pan mówi tutaj, że tego nie nakazał; faktem jest, że tego zabronił - Kapłańska (3 Mojżeszowa) 18:21. Jak się jednak przekonaliśmy, Jahwe nakazał palenie w ogniu ludzi dopuszczających się strasznych grzechów.</p>
<p>Choć może trudno nam to przyjąć, Pan Jezus powie potępionym: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom” (Mateusza 25:41, BW). Ewangelia według Marka zapewnia, że będzie to „ogień nieugaszony”, który „nie gaśnie” (Marka 8:43, 44, BW). Księga Objawienia nie pozostawia złudzeń co do długości trwania cierpień osób, które znajdą się w tym ogniu, gdyż czytamy w niej, że „będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków” (Objawienie 20:10, BW).</p>
<p>Wobec tego, zamiast wyrywać z Biblii wersety nie odnoszące się do piekła (jak tekst z Jeremiasza 7:31) i nadawać im narzucony sens, lepiej pokornie uznać gorzką prawdę o wiecznym potępieniu niezbawionych.</p>
<p><strong>Czy nauka o wiecznych mękach nie przeczy prawdzie o miłości Bożej?</strong></p>
<p>Nie, nie zachodzi tu sprzeczność, gdyż wieczna kara jest wyrazem innego ważnego przymiotu, jakim jest sprawiedliwość Boga. Nie należy przeciwstawiać miłości Boga Jego sprawiedliwości, bowiem u Pana cechy te pozostają ze sobą w doskonałej harmonii. Chociaż nie potrafimy tego w pełni pojąć, prawdziwa jest wypowiedź z Księgi Przypowieści 16:4: „Pan wszystko uczynił dla swoich celów, nawet bezbożnego na dzień sądu”. W Bożym porządku jest miejsce nie tylko na nagrodę i błogosławieństwo, lecz również na karę i potępienie. Ponadto Świadkowie Jehowy są przekonani, że Pan Jezus jest pełen miłości Bożej, wielce miłosierny i łaskawy. Tymczasem to właśnie Chrystus wypowiedział najwięcej przestróg przed ogniem piekielnym (Mateusza 5:29, 30; 8:12; 10:28; 13:41, 42; 18:8, 9; 25:41, 46; Marka 9:42-48, itp.).</p>
<p>Błędne jest też przedstawianie Stwórcy karzącego piekłem jako sadysty, gdyż nigdzie nie czytamy, że Najwyższy będzie się znęcał nad potępionymi. Musimy też pamiętać, że wieczną karę przedstawiono w Biblii za pomocą obrazów, których sens sprowadza się do wiecznych cierpień. Należy unikać naiwnych, ludowych wyobrażeń o diabłach gotujących grzeszników w kotłach. Przecież demony też będą wiecznie cierpieć, będąc obiektami kary, a nie jej wykonawcami (Objawienie 20:10; Mateusza 25:41).</p>
<p><strong>Cielesne zmartwychwstanie</strong></p>
<p>Jakie ma znaczenie nauka o cielesnym zmartwychwstaniu Chrystusa? Ma ona po prostu taki sens, że jest to jedna ze starożytnych prawd wiary chrześcijańskiej, którą - podobnie jak wiele innych nauk - wypaczyli przywódcy Świadków. Pan powiedział, że w trzy dni odbuduje świątynię swego ciała (Jana 2:19-22). Po zmartwychwstaniu zaprzeczył, jakoby był duchem (Łukasza 24:36-40). Niektórzy Świadkowie pytają, jak się do tego ma 1 Koryntian 15:50? Otóż „ciało i krew” oznaczają tu prawdopodobnie ziemskiego, grzesznego człowieka, na co wskazuje druga część wersetu - „ani to, co skażone, nie odziedziczy tego, co nieskażone”. Ciało Zmartwychwstałego było chwalebne, wyniesione do wyższej godności, by mogło żyć w niebie; podobne ciała mają otrzymać wierzący zmarli, zaś ci, którzy dożyją przyjścia Pana, zostaną przemienieni w takie ciała (Filipian 3:20, 21; 1 Tesaloniczan 4:15-17; 1 Koryntian 15:42-54). Ciało ewidentnie ulega rozkładowi, lecz tym, co z człowieka zostaje jest dusza. Duszę możemy nazwać osnową lub jaźnią, która bez ciała jest niekompletna. Dlatego mówimy o zmartwychwstaniu ciał.</p>
<p><strong>W jakim sensie zbawieni będą jak aniołowie? Czy będą duchami?</strong></p>
<p>„Bo przy zmartwychwstaniu ani mężczyźni się nie żenią, ani kobiety nie wychodzą za mąż, ale są jak aniołowie w niebie” (Mateusza 22:30, NŚ). Sens tego wersetu jest prawdopodobnie taki: zbawieni będą nieskażeni i nieśmiertelni jak aniołowie oraz podobnie do aniołów nie będą zakładać rodzin. Zatem nie chodzi tu o zrównanie nas z aniołami w tym sensie, że staniemy się jak oni duchami, lecz że nasze „warunki życiowe” będą podobne do ich warunków. Werset ten stanowi dowód, że życie wieczne nie będzie kontynuacją teraźniejszej egzystencji lub unieśmiertelnieniem ziemskiego porządku życia. Przeciwnie, życie w wieczności będzie czymś daleko wspanialszym, będzie to zupełnie nowa jakość. Z tych powodów ilustracje przedstawiające „raj” w publikacjach Towarzystwa Strażnica należy uznać za przejaw myślenia o rzeczach ziemskich (por. Filipian 3:19-21). Tymczasem Słowo Boże zaleca: „O tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi” (Kolosan 3:2, BW).</p>
<p>Copyright © Natan Chesed, 2005.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Teologia św. Pawła]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=11</link>
<pubDate>Fri, 29 Feb 2008 13:46:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=11</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary 
Teologia Pawła to najbardziej przez chrześcijan używana część Nowego ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Mateusz Wichary </strong></p>
<p>Teologia Pawła to najbardziej przez chrześcijan używana część Nowego Testamentu, z czego wnioskuję, iż Biblii w ogóle. Pomimo tego odnoszę wrażenie, iż brak w kościele systematycznego nauczania tej części Słowa Bożego: <!--more-->większość chrześcijan zna poszczególne urywki potrzebne w ewangelizacji, jak Ef 2,8-9, czy Rz 6,23. Tymczasem to właśnie zrozumienie koncepcji pawłowych, takich jak usprawiedliwienie przez wiarę, nowe życie w Chrystusie, poruszyło świat do przodu, wywołując ruchy ewangeliczne i rozwój Kościoła. Dziś zazwyczaj kościół ogranicza się do powtarzania starych haseł, mając mętne zrozumienie ich zawartości. Ktoś kiedyś powiedział, iż dzisiejsi chrześcijanie wiedzą mniej , niż purytańskie dzieci w XVIII wieku; patrząc na głębokość ich twórczości, rozczytanie w Słowie i jakość życia skłaniam się ku tej opinii.</p>
<p>Nie oskarżam chrześcijan; ale napominam siebie i wszystkich nauczycieli, do podejmowania wysiłku poznawania i zastanawiania się nad poszczególnymi gałęziami teologii. Widzę bowiem sam po sobie, ile dało mi przejście przez Listy Pawła w poszukiwaniu konkretnych odpowiedzi na zadane mi pytania. Odpowiedzi te składają się na niniejsza pracę.</p>
<p><strong>I. Kontekst myśli św. Pawła</strong></p>
<p><strong>1. Teologia Nowego Testamentu</strong><br />
Teologię Nowego Testamentu tworzą w zarysie następujące działy: egzegeza wszystkich ksiąg, studia nad odkrywaniem współzależności między nimi (autorami i poszczególnymi dziełami) i zróżnicowaniem cech poszczególnych ksiąg. W badaniu poszczególnych ksiąg powinniśmy uwzględnić również współzależność tematów wewnątrz księgi, ich wzajemne odniesienie. Pomocne również w tym zadaniu jest posiadanie pewnych wiadomości o tle kulturowym.</p>
<p>Do niedawna teologowie podchodzili do formułowania nauki teologicznej Nowego Testamentu na dwa sposoby. Głównymi przedstawicielami tych metod są Ladd i Guthrie. Ladd dochodzi do ogólnych wniosków poprzez sumowanie nauczania poszczególnych ksiąg natomiast Guthrie poprzez tematyczny przekrój każdej z ksiąg. Dziś szuka się raczej zasad, które wiążą tematy, jednego przesłania, które autor miał do przekazania, i które wyraziło się w taki a nie inny sposób.</p>
<p><strong>2. Cechy teologii Pawła</strong><br />
Twórczość Pawła to listy. Pierwszą ich cechą jest okazjonalność, czyli wywołanie konkretnym problemem czy potrzebą adresatów. Głównym tematem dogmatycznym jest dzieło odkupienia w Jezusie Chrystusie, w całym swym wielorakim zastosowaniu. Celem, najogólniej sformułowanym, jest doprowadzenie do prawidłowej pobożności wśród chrześcijan. Tak więc Paweł chce ich przygotować do budowania ciała Jezusa Chrystusa przez danie im wskazówek jak myśleć, działać, planować, aby podobać się w tym Bogu, przy czym sednem tych wszystkich czynności jest wiara ewangelii, czyli zwiatostowaniu o Chrystusie i Jego dziele.</p>
<p>Paweł reaguje na konkretne potrzeby konkretnych zborów. Dlatego powinniśmy zawsze mieć na względzie, iż nie są one zawieszonym w próżni wykładem koncepcji teologicznych, lecz odpowiedzią na doktrynalne bądź pastoralne potrzeby i jako taką powinniśmy te listy traktować.</p>
<p>O ile Ewangelie zajmują się głównie odpowiedzią na pytanie jak żył Jezus Chrystus, to Paweł pyta się raczej co z tego wynika. W Ewangeliach widzimy zmartwychwstanie z perspektywy krzyża; w listach Pawła krzyż z perspektywy zmartwychwstania. U Pawła dzieło się już dokonało, proroctwa już się wypełniły w Chrystusie, widzi on jak wielkie mamy bogactwo, uczy nas o nim i uczy nas na nie we właściwy sposób reagować.</p>
<p>Paweł zdaje sobie sprawę z tego, że jest natchniony (1 Kor. 14,37). Wiedział, w jaki sposób Bóg go używa, jaki nadał mu autorytet. Trzeba się Jemu podporządkować (2 Kor. 10,8). Ewangelię o Jezusie Chrystusie nazywa swoją Ewangelią, działa jako pośrednik wyznaczony przez Jezusa Chrystusa do jej zwiastowania i utwierdzania, jako ten, któremu ta obietnica została bezpośrednio objawiona (Rzym. 16,25).</p>
<p>Ostatnio pojawiły się opinie, które Biblia wydaje się potwierdzać, iż całe nauczanie i działalność Pawła należy postrzegać jako efekt jego spotkania z Chrystusem na drodze do Damaszku. To był punkt zwrotny w jego życiu dla Boga; wtedy też dostał od Jezusa polecenie, aby był apostołem pogan. Stąd jego zdeterminowanie i nacisk na to właśnie przeżycie jako decydujące o jego ziemskiej służbie.</p>
<p><strong>3. Środowisko Pawła</strong><br />
Paweł był obywatelem rzymskim. Widzimy jednak, iż w bardzo głęboki sposób przesiąknął również pierwotną w jego tożsamości kulturą żydowską. Znał aramejski, hebrajski i grecki. Musiał pochodzić z żydowskiej rodziny, której zamożność była powyżej przeciętnej. Wynika to z faktu, iż ojciec jego wykupił obywatelstwo dla całej rodziny, co nie było przedsięwzięciem tanim. Pochodził z Tarsu w Cylicji. Prowincja ta była dosyć mocno zhellenizowana. Odebrał prawdopodobnie naukę świecką co najmniej na szczeblu podstawowym w miejscowej szkole gdzie uczyli byli urzędnicy państwowi. Prawdopodobnie jednak jego kształcenie osiągnęło wyższy poziom. W Tarsie w tym czasie istniał jeden z greckich uniwersytetów.</p>
<p>Nauczanie żydowskie odebrał w systemie charakterystycznym dla diaspory - przy synagodze. Ogólny poziom hebrajskiego, co ciekawe, był tam wyższy niż w Palestynie. Następnym jego etapem była nauka u Gamaliela. Jest on uznawany w judaizmie za jednego z siedmiu najwybitniejszych rabinów. Z tej racji przyznawano im szczególny tytuł rabban. Widzimy go na Radzie Żydowskiej, gdzie przekonuje ją do swojego zdania (Dz 5).</p>
<p>Paweł stosuje zarówno żydowskie jak i helleńskie metody argumentacji i hermeneutyki. Metody żydowskie to analogia Scriptura, alegorezy, alegorie, diatryby, hiazmy, paralelizmy oraz “nanizywanie paciorków”. Jego helleńskość objawia się w linearnym sposobie argumentowania i w stosowaniu słownictwa posiadającego cechy filozofii greckiej.</p>
<p>Te cechy Pawła wskazują nam na Bożą mądrość w wyborze człowieka dwukulturowego do wyprowadzenia Ewangelii poza obręb Judaizmu.</p>
<p><strong>II. Eschatologia</strong><br />
Dwoma podstawowymi tekstami, które opisują spojrzenie Pawła na czasy ostateczne są IKor 15,20-28 i ITes 4.13-18.</p>
<p>W I Kor Paweł od 15,12 tłumaczy kontrowersyjny w zborze adresatów temat: zmartwychwstanie ciał, w tym - zmartwychwstanie Chrystusa. Wyjaśnia, iż jest to nauka podstawowa; chrześcijaństwo bowiem to religia opierająca się na nadziei lepszego stanu w przyszłości; chrześcijanin bez tej nauki jest „pożałowania godny”. Dlatego zmartwychwstanie Chrystusa jest kluczowe: skoro On zwyciężył śmierć, to będzie tak i z nami, gdyż nam to obiecał; jeśli On tego nie zrobił, to nie mamy żadnych podstaw by mieć nadzieje na przyszłość. Chrystus jest „pierwszym owocem” (15,20); tym, co pokazuje jakie będą zbiory, zapowiedzią tego, co nadejdzie.</p>
<p>Dlatego Jego zmartwychwstanie zaczyna nowy okres: okres zbiorów. Zmartwychwstanie już się rozpoczęło. Już jest czas naszego zmartwychwstania, choć ono jeszcze nie nadeszło. Możemy jednak oczekiwać z ufnością, iż wszystko przebiegnie w zaplanowanym przez Boga porządku: pierwszy już zmartwychwstał Chrystus, następnie zmartwychwstaną ci, którzy jeszcze nie zmartwychwstali: ci, którzy są Jego, kiedy przyjdzie powtórnie.</p>
<p>Czas ów opisany jest dokładniej w I Tes 4,13-18. Paweł opisuje wydarzenia, które łączą się z powtórnym przyjściem Chrystusa i zmartwychwstaniem. Tekst ten ma być zachętą dla chrześcijan troszczących się o los tych braci, którzy umarli nie doczekawszy się przyjścia Chrystusa. W w.14 mówi o tym, iż Pan przychodząc powtórnie przyjdzie z tymi, którzy od nas odeszli; dlatego ci, którzy będą żyć, nie wyprzedzą tych, którzy umarli. Dlaczego? Najpierw bowiem, poprzedzony przez głos archanioła i trąby Bożej Pan nasz zstąpi z nieba: wtedy „najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie z Panem”.</p>
<p>To, co stanie się później, to stan określony, jako „zawsze będziemy z Panem” (4,17), lub „koniec, gdy [Syn] odda wszelka władzę królewską Bogu Ojcu, gdy zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc” (I Kor 15,24). Te dwa opisy wzajemnie się uzupełniają: bezpieczeństwo, wieczność spędzana z Naszym Panem jest gwarantowana przez ostateczne zniszczenie wszelkich sił, które chcą Mu się przeciwstawić. Wtedy na zawsze już będziemy z nim; nie będzie już niebezpieczeństw: będziemy z tymi wszystkimi, których kochamy, w nowych ciałach, na zawsze otoczeni Bożą miłością. Śmierć będzie już zwyciężona (15,26): nie będzie też pomniejszych wrogów, jak niedomagania i choroby. Jaki jest z tego wniosek? Pocieszajmy się nawzajem tymi słowy, tak jak Paweł nakazuje Tesaloniczanom (4,18).</p>
<p>Widzimy więc, iż podstawową cechą podejścia do pojmowania czasu przez Pawła jest schemat już - jeszcze nie. Oznacza on, iż już doświadczamy w pewnym stopniu tego, co ma nadejść, ale jeszcze nie doświadczamy pełni tego, co mamy. Już przeszliśmy z stanu starego w nowy, lecz jeszcze nie jesteśmy w tym nowym w pełni.</p>
<p>Znakiem i dowodem nowej rzeczywistości jest właśnie żyjący Chrystus. Jego zmartwychwstanie jest pierwociną tego, co nadejdzie, a więc, tak jak On przezwyciężył śmierć, tak stanie się i z nami. Pomimo bowiem naszej wspaniałej pozycji, jeszcze trwamy w starym, nie odkupionym ciele; jeszcze świat, czyli system myślenia i postępowania w buncie przeciw Bogu, ma na nas wpływ. Mamy już obietnicę, iż wytrwamy do końca, gdyż do dobrych uczynków przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili; ale wciąż, koniecznie, musimy walczyć, wciąż bojować, aż do czasu, gdy skończymy to doczesne zadanie, do którego nas Bóg przeznaczył.</p>
<p>Temu też służą dary Ducha, gdyż Bóg nie pozostawił nas bezbronnymi, jedynie przypisując nam to, co uczynił Chrystus. Dany jest nam również Duch, który sam jest naszym gwarantem przyjścia, całkowitego odkupienia nas, jako Bożej własności, oraz który produkuje w nas potrzebne do posłuszeństwa Bogu postawy, cechy charakteru, oraz umiejętności, przez które budujemy na ziemi Kościół, będący ciałem Chrystusa (I Kor 12,6-11).</p>
<p>Naszą nadzieją na przyszłość ma być właśnie fakt, że Jezus powróci. Weźmie nas, swoją przyszłą żonę, wobec których okazuje taką miłość jaką mężowie winni swoim małżonkom, do siebie, gdzie będziemy z Nim jednym, na wzór małżeństwa, choć jest to nawet dla apostoła wielka tajemnica (Ef 5). Niekoniecznie ma to być powrót za naszego życia; ale ten powrót nastać musi, bowiem inaczej nie wierzymy w owo "jeszcze nie", bez którego "już" traci sens, a wraz z nim cała chrześcijańska wiara.</p>
<p>Dlatego ciesząc się z tego, co już mamy i nie tracąc tego nigdy z oczu, pamiętając o zmartwychwzbudzonym Chrystusie i Jego królowaniu, mamy posłusznie przejść przez owo "jeszcze nie", gdyż taki jest Boży plan, a my winniśmy Mu posłuszeństwo. Te doświadczenia mają również swój cel - jest to doprowadzenie nas do oddawania czci Bogu przez radość i wdzięczność, za to, że jesteśmy w Chrystusie.</p>
<p><strong>III. Antropologia świętego Pawła</strong><br />
Poglądy Pawła na naturę człowieka przejawiają się oczywiście w całym jego dorobku. Są jednak takie fragmenty, przez które Pan zechciał nam za pośrednictwem Pawła objawić szczegółowy wykład poświęcony temu tematowi. Fragmenty takie to Rz 5 i 6, które tłumaczą nam zmiany zachodzące w człowieku przy Odrodzenie, gdy Bóg działa usprawiedliwiająco przez wiarę, oraz Kol 3, gdzie Paweł ukazuje skutki wzbudzenia nas z Chrystusem do nowego życia. Tymi też fragmentami zajmę się szczegółowo, co nie oznacza, że tylko z nich będę korzystać.</p>
<p>Rz 5,12-21 poprzedzone jest przedstawieniem dwóch ważnych prawd o człowieku. W Rz 1,18- 3,20 widzimy, że człowiek jest grzeszny, i jako taki zasługuje na Boży sąd, który niechybnie na niego spadnie. Nie ma od tego wyjątków. Rozpoczynając od „ale” w 3,21 przedstawia Bożą drogę ratunku - sprawiedliwości Bożej przez wiarę w Jezusa Chrystusa, którą omawia do końca 4 rozdziału. Od 5,1 widzimy, jak Paweł skupia się na skutkach usprawiedliwienia z wiary. Najpierw tłumaczy nam, czym jest chrześcijańska nadzieja (1-5), następnie przedstawia czym jest miłość Boża względem grzeszników (6-11). Od 12 do 21 tłumaczy, rozpoczynając od „przeto”, w jakim stanie jest ludzkość.</p>
<p>Najkrócej mówiąc, ludzie znajdują się albo w Chrystusie, albo w Adamie. Są to dwa stany, o odmiennych cechach. Pomiędzy nim istnieje jednak duże podobieństwo. Każda z nich posiada jakość, którą się cechuje, cel, który jest przed nią, i w końcu – własnego reprezentanta. Ta cecha jest najważniejsza, gdyż cechy reprezentanta przypisywane są tym, którzy znajdują się w jego grupie. Można więc powiedzieć, iż członkowie każdej z tych grup są utożsamiani z dziełem i naturą swego reprezentanta, pomimo, iż sami nic nie uczynili, co spowodowało, iż było ono takie a nie inne, o takich, a nie innych skutkach.</p>
<p>W Chrystusie, z powodu Jego dzieła panuje łaska (15). Z jej powodu, Chrystus przyniósł usprawiedliwienie z wielu upadków, oraz obfitość łaski i daru usprawiedliwienia (16.17). Ich celem jest życie, stan, jakiego doświadczają to królowanie (17.18). Inaczej jest z ludźmi odbierającymi skutki przywództwa Adama. W jego grupie panuje potępienie, co sprowadziło śmierć (15) i potępienie na wszystkich (16), które jest też ich celem. Przez nieposłuszeństwo Adama wszyscy stali się grzesznikami; przez posłuszeństwo Chrystusa wszyscy dostąpią usprawiedliwienia.</p>
<p>Prawda ta może nam się wydawać niesprawiedliwa, gdyż skutki działania kogoś innego nas dotykają z całą mocą i odpowiedzialnością. Jak jednak widzimy u Pawła, ta sama zasada działa i w rzeczywistości łaski i upadku; jeśli mówimy, że nie rozumiemy jej w odniesieniu do potępienia, to czy możemy powiedzieć, że rozumiemy ją w przypadku zasług Chrystusa, dzięki których przypisaniu jesteśmy odrodzeni? Nie. Dlatego, musimy uznać, że to jest sprawiedliwe; inaczej usprawiedliwienie byłoby u Boga niemożliwe. Poza tym, musimy ufać Bożemu Słowu, iż jeśli coś określa jako sprawiedliwe, to takie jest. Również myślę, iż dzisiejszy człowiek nie tyle ma problem z zrozumieniem samego działania zasady reprezentanta i przypisania jego natury, co raczej nie chce zgodzić się, iż Bóg określił również z góry jego grzeszny stan.</p>
<p>W rozdziale 6 widzimy, że Paweł kontynuuje posługiwanie analogią pomiędzy Chrystusem a Jego Ludem. Tak jak On umarł i zmartwychwstał, tak i nasze życie zawiera się podobnym cyklu. Gdy naradza nas Bóg do nowego życia, wrastamy w podobieństwo Jego śmierci, gdyż stary człowiek ginie (3-4). Na tym jednak nie kończy się nasze istnienie, tak jak nie skończyło się życie Chrystusa. Powstał On z martwych; tak samo myśmy powstali. Nasze dzisiejsze życie jest takie, jak Chrystusa, czyli dla Boga, bez pragnienia posłuszeństwa grzechowi, nie kończące się, wieczne (7-11). Różnica wyraża się w tym, iż jeszcze nie doświadczyliśmy pełnego odnowienia fizycznego i emocjonalnego aspektu naszego jestestwa. Widzimy tutaj kolejny raz owo napięcie pomiędzy już tak i jeszcze nie. Bóg już nas widzi nowymi; nasza wola już jest przemieniona tak, iż chce wzorem Jezusa być posłuszna Ojcu; a jednak wciąż musimy czekać na tą wspaniałą chwile w przyszłości, gdy w pełni zostaniemy przemienieni. Ów konflikt i napięcie widzimy w Rz 7,14-25. Paweł, powiedziawszy o odnowieniu, pokazuje, iż niestety jak na razie to tylko jedna strona medalu; wciąż zdarza się, iż „inny zakon” „bierze [go ( i nas oczywiście też)] w niewolę” (7,23). Jednak w tym napięciu pamiętać musimy, iż rzeczywistość Chrystusa jest ostateczna; Jego natura raz na zawsze stała się naszym udziałem, czego dowodem jest dzieło krzyża (5,9). Ten aspekt rzeczywistości jest mocniejszy niż stare życie, od którego jesteśmy uwolnieni przez śmierć, którą przeszliśmy, gdy zostaliśmy „zanurzeni w Chrystusa”, czyli w momencie zbawienia (6,4).</p>
<p>Paweł nie poprzestaje na przedstawieniu spojrzenia Boga na nas. Nasz stan jest dynamiczny, nie statyczny; żyjemy, tak jak Chrystus w nowy sposób. Dlatego też, pamiętając przy tym o różnicy między Nim a nami - jego bez- a naszej grzeszności - napomina nas dożycia w zgodzie z naszą nową naturą (5,11-12). Szczególnie widoczne jest to w Kol 3, gdzie stwierdzenia na temat naszego nowego stylu życia i tożsamości poprzetykane są zachętami i napomnieniami do życia w zgodzie z Bogiem (1-17). Tu znów widzimy owo napięcie, które często przyprawia nam tyle trudności w naszym codziennym podążaniu za Chrystusem, które pełne jest większych i mniejszych upadków, a którego rozwiązanie nadejdzie dopiero przy przyjściu Chrystusa.</p>
<p>Zanim zakończę, chciałbym jeszcze zająć się chwilę „uczynkami ciała” (Gal 5,19nn ). Wielu widzi w tym poparcie dualizmu helleńskiego, w którym to, co złe, wynika z naszego fizycznego aspektu. Gdy jednak przyjrzymy się tej liście, to zauważymy, iż takie grzechy jak „bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo” wynikają z zepsutej woli i charakteru, nie zaś z czysto fizycznych pożądliwości. Dlatego też powinniśmy Pawłowe „ciało” rozumieć przenośnie, jako tą część nas, która wciąż buntuje się, pomimo utożsamienia nas z Chrystusem, przeciwko Bogu, któremu winniśmy wdzięczność za wyzwolenie nas zupełnie niezasłużone z stanu upadku do stanu życia.</p>
<p><strong>IV. Eklezjologia świętego Pawła</strong><br />
W Nowym Testamencie obrazów eklezjologicznych znajdujemy wiele. Wszystkie one zawierają jednak jeden wspólny, łączący mianownik - więź z Chrystusem. Całość zawiera się w jednym terminie ekklesia, którego najogólniej sformułowane pole semantyczne określić możemy jako "zebranie powołanych z [...]". Pochodzi od zbitki ek i kaleo, czyli przyimka "z" (kądś), i czasownika "powoływać". W języku potocznym używano go na określenie powołania do wojska, w kontekście demokracji jako zgromadzenie obywateli polis na agorze. W Dz 19,39.32.40 występuje jako doraźne, spontanicznie uformowane spotkanie ludzi dla określonego celu; po załatwieniu sprawy przestało istnieć. W LXX występuje jako tłumaczenie kahal, czyli zgromadzenia, niekoniecznie liturgicznego, na które jest inne słowo. Kahal występuje jednak również w szczególnych przypadkach - w kontekście słuchania Słowa przez zgromadzenie Bożego Ludu, np. Pwt 4,10. Tak więc tłem użycia słowa przez Pawła jest zgromadzenie powołane dla określonego celu, bez jakiegoś wskazania na instytucjonalny charakter.</p>
<p>Na 114 użyć nowotestamentowych 62x spotykamy je u Pawła. W pierwszych listach słowo to dookreśla przez dodanie frazy "w Bogu Ojcu i Panu Jezusie Chrystusie", odróżniając to zgromadzenie od zgromadzeń ziemskich (I Tes 1,1;2,14). Odnosi ekklesia do konkretnych, mających lokalny wymiar grup chrześcijan (II Tes1,4; I Kor 14,33.34); gdy chce upowszechnić daną praktykę czyni to przez wyrażenie "w każdym zborze" (I Kor 4,17). Zauważamy już jednak pewne ogólne użycie ekklesia w l.p. jako określenie zbioru wszystkich Bożych zgromadzeń: I Kor10,32;15,9.</p>
<p>Owe dookreślenia "zbór Boży" (I Kor1,2), "w Bogu Ojcu i Panu Jezusie Chrystusie" (I Tes1,1) służą nadaniu charakteru religijnego, w duchu starotestamentowym: to nie tylko zgromadzenia ludzkie, ale połączone z obecnością Bożą, Jego aprobatą i opieką. Frazy te wyrażają przynależność, tak więc charakter zborów ma zupełnie inny wymiar od wszelkich innych zgromadzeń.</p>
<p>W pozdrowieniu Flp 1,1 zamiast określenia "do zboru" czytamy "do wszystkich świętych w Chrystusie Jezusie którzy są w Filipii wraz z biskupami i diakonami". Przez ową zamianę widzimy, jak termin ekklesia nabiera znaczenia instytucjonalnego. Dalej powołany jest do określonego dzieła, lecz dzieło to, trwanie ekklesii przedłuża się, dlatego też nadano jej zorganizowany wymiar.</p>
<p>W końcu słowo to nabiera najbardziej specyficznego znaczenia. W Kol 1,181,24, Ef 1,20-23 nie jest to już zgromadzenie fizyczne, ale połączone w swym lokalnym, "w Jezusie Chrystusie" charakterze z Nim samym, który króluje w niebie. Zwyciężył śmierć i tryumfuje ponad wszelką władzą i zwierzchnością i mocą i panowaniem (Ef1,21). Jest w łączności z swym ziemskim zgromadzeniem - ciałem, gdyż jest jego głową (1,22). Obraz ten pokazuje nam kościół z innej perspektywy: te lokalne zgromadzenia są wyrazem tryumfu, służą wypełnieniu zwycięstwa Chrystusa. Tak więc ekklesia to ponad kulturowa i ponadczasowa społeczność wszystkich "w Chrystusie", zorganizowanych w lokalnych zgromadzeniach, będących jedno przez jednego Zwierzchnika i Kierownika, który przez nie wykonuje swą wolę, "wszystko we wszystkim wypełnia"(1,23). Jest to kosmiczna rzeczywistość, w której każdy najmniejszy lokalny zborek ma udział; jest to zachęta, o której nam zapomnieć nie wolno.</p>
<p>Bóg objawiał Pawłowi rzeczywistość kościoła w pewnym procesie. Widzimy, jak tłumaczy nam coraz głębiej, czym jest kościół. Najpierw (1 i 2 Tes, Gal, 1 i 2 Kor, Rz, Flp) widzimy jego wspólnotowy charakter i obecność Bożą. Następnie w Ef i Kol jego wymiar kosmiczny, by w Tym i Tyt pokazać nam, jak go bronić od wewnętrznych zagrożeń, podziału i fałszywych nauk.</p>
<p>Paweł uczy nas wiele o naturze ekklesii. Przede wszystkim została obdarowana Duchem. Bez Niego kościół nie może istnieć. Duch obdarowuje kościół darami, które umożliwiają jego istnienie. Cechą darów jest istnienie "ku wspólnemu pożytkowi" (I Kor12,7), w różnorodności (12,4). Celem ich istnienia jest misja kościoła: "przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego" (Ef 4,12). Przez owe umiejętności kościół się rozwija, pokazując przez to swoją zwycięska naturę. Dary jednak znajdują się w bardzo określonym kontekście. Bóg nie przejawia swej obecności w zgromadzeniu tylko poprzez umożliwienie nam działania, ale także przez nadanie mu odmiennego od poza kościelnych sytuacji charakteru. Są nim trzy wartości: wiara, nadzieja i miłość (Kol 1,4.5; I Kor 13). Kościół, aby być kościołem, musi w swym podstawowym wymiarze zgromadzenia je wyrażać; inna sytuacja to sytuacja grzechu, bowiem zdrowy (nie mówię: "bezgrzeszny", bo takiego nie ma) kościół właśnie przez te trzy postawy odróżnia się w swym działaniu od wszelkich innych religii czy organizacji. Takie właśnie życie "według Ducha" (Rz 8) prowadzi do wydawania owocu Ducha, którym są określone uczucia i postawy: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć wierność, łagodność, wstrzemięźliwość (Gal 5,22.23). Przez to właśnie kościół realizuje swe powołanie naśladowania Pana (Flp 2,5). Obyśmy, przez Ducha Świętego, który w nas mieszka, strzegli tych wielkich prawd, które nam powierzono (IITm 1,14).</p>
<p><strong>V. Etyka</strong><br />
Podstawowy tekst dotyczący etyki chrześcijańskiej w nauczaniu Pawłowym to rozdziały 6-8 Listu do Rzymian. Drugim, który również ekspozycyjnie pokazuje nam jego natchnioną pozycję to Galacjan. W pracy mojej skupię się jednak głównie na Liście do Rzymian, jako prezentacji pełniejszej, o większej ilości rozwiniętych wątków.</p>
<p>Paweł opisał już powszechną winę ludzkości, drogę ratunku, którą jest sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Od 5,1opisuje skutki usprawiedliwienia - nadzieję, okazanie się Bożej miłości, podkreśla nową tożsamość wierzącego w Chrystusie. Z powodu utożsamienia nas z Nim właśnie, prowadzimy nowe życie na wzór zmartwychwzbudzonego Chrystusa. Cechą takiego życia jest zwycięstwo nad śmiercią: Chrystus „umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga”. Śmierć nad Nim nie panuje, całe życie jest w nowości. Tak samo jest i z chrześcijanami. Są oni już nie pod zwierzchnictwem, uzależnieniem od zakonu, ale łaski.</p>
<p>Wywołuje to proste pytanie, które wielu zadaje ludziom przekonanym o łasce Bożej: czy to oznacz, że wolno już nam grzeszyć w nieskrępowany niczym sposób? Odpowiedź brzmi: nie, nie wolno. Człowiek odrodzony jest nowy, podlega posłuszeństwu Bogu, nie grzechowi; stwierdzenie to pociąga za sobą praktyczny wymiar - służy na codzień więc już nie grzechowi, ale Bogu.</p>
<p>Paweł posługuje się starotestamentowym prawnym przykładem małżeństwa. Przedstawia przez niego stosunek chrześcijanina do Prawa. Małżeństwo jest ze sobą związane do czasu gdy któreś z małżonków umrze; wtedy dopiero żyjące jest wolne od umarłego. Chrześcijanin przez utożsamienie się ze śmiercią Chrystusa, co oznacza przyjęcie Jego sprawiedliwości jako własnej, umiera Prawu. Związek z Prawem został legalnie unieważniony. Dlatego chrześcijanin może i zostaje przeniesiony w inny stan – należenia do Chrystusa.</p>
<p>W związku z Prawem, w wyniku połączenia Jego świętości z nie odrodzoną, przepełnioną grzechem naturą ludzką powstawała nieczystość i nieprawość (6,19), owoce śmierci (7,5), wzbudzona została pożądliwość (7,8). Rzecz dobra – Prawo – stała się bodźcem, rozwijającym zepsutą naturę w objawianiu się. Paweł, aby nie było jakichkolwiek wątpliwości określa swoją pozycję wobec starotestamentowego (bo w kontekście właśnie o nim mówi –7,1-3.7-8) Prawa: „zakon jest święty i przykazanie jest święte i sprawiedliwe i dobre”.</p>
<p>Prawo nie jest więc dla Pawła czymś, co jest nieistotne dla chrześcijanina. W 3,31mówi nawet, iż Ewangelia nie unieważnia zakonu, lecz „wręcz przeciwnie”, utwierdza. Wskazuje przez to na to, że Ewangelia bez Prawa jest niepotrzebna: to Prawo właśnie, przez swą świętość, której nie jesteśmy w stanie dorównać pokazuje ciągłą aktualność potrzeby Ewangelii.</p>
<p>Z określeń jakich użył wobec Prawa nie wynoszę odczucia, jakby mówił o nim jako o czymś przemijalnym, bądź nieadekwatnym do stosowania dla chrześcijanina. Wręcz przeciwnie, przypisuje mu wszystkie najważniejsze cechy Bożego charakteru, z czego wnioskuję, iż traktuje je jako ponadczasowy wyraz charakteru Bożego w kontekście sytuacji międzyludzkich, między człowiekiem i Bogiem, między człowiekiem i stworzeniem, który człowiek powinien respektować, by się podobać Bogu.</p>
<p>Nie są to jednak jedyne wnioski etyczne, jakie możemy wysnuć z nauczania Pawła. Od 7,14 tłumaczy nam, jak powinniśmy rozumieć grzech w naszym chrześcijańskim życiu. Jest to „to, czego nie chcemy”. Innymi słowy coś, wobec czego czujemy niechęć. Nie powinniśmy jednak mylić niechęci z tym, że jesteśmy nieświadomi grzechu: Paweł opisuje sytuację grzeszenia świadomego, do którego czujemy wstręt. Wykonawcą grzeszenia jest „ciało”, które jest przeciwstawieniem „człowieka wewnętrznego”. W Gal 5,19-21 opisane są jego owoce: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, knowania, waśnie, odszczepieństwo, itd. Widzimy, iż są to grzeszne postawy, czynności, dotyczące nie tylko materialnej, ale także duchowej aktywności człowieka. Dlatego nie możemy utożsamiać „ciała’ z materią; raczej z tym, co wywołuje w nas życie według norm i celów tego świata. Jest to „ziemski” aspekt naszej osoby (Kol 3,5)</p>
<p>Ów człowiek wewnętrzny działa „według Ducha”. To alternatywna do „według ciała” natura postępowania. Podstawą do życia według Ducha jest „to, czego dokonał Bóg” (8,3), czyli dzieło odkupienia, którego skutkiem jest wykonanie się na żyjących według niego słusznych żądań sprawiedliwości Bożej objawionej przez Prawo. Dzięki temu, istnienie działania według Ducha jest możliwe, a więc „myślenie o tym, co duchowe” (8,5), oczekiwanie na „życie i pokój” (8,6), podobanie się Bogu. To wszystko dzieje się z powodu zamieszkiwania w takim człowieku Ducha Bożego: ten, kto Ducha nie ma, nie może powiedzieć o sobie, iż jest żyjącym według Ducha, czyli wierzącym. Widzimy, jak pneumatologia splata się w jedno z etyką: życie chrześcijańskie, to życie w nowym stanie, według nowych norm etycznych, czyli według Ducha, który uzdalnia nas do takiego życia.</p>
<p>Życie według Ducha to nie stan, jakie do chrześcijanie doświadczają od czasu do czasu, ale stan ciągły – jego przyczyną nie jest dobre postępowanie, czy modlitwa, czy wyznanie grzechów, ale odkupienie, a cechą trwania w nim jest obecność Ducha w wierzącym, o której wiemy, że jest stała. Dlatego „życie według Ducha” to nie to samo, co być „napełnionym Duchem”, a raczej to samo, co trwanie w Chrystusie (8,9).</p>
<p>Stwierdzenie przeradza się w polecenie: „jeśli Duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie”. Alternatywą jest śmierć. Innymi słowy, dla chrześcijanina nie ma alternatywy. Musi żyć według Ducha, bo jeśli tak nie żyje, to nie ma natury według Ducha, a nie może jej nie mieć, bo każdy chrześcijanin ją ma. Nie oznacza to jednak, że chrześcijanin nie grzeszy. Gdyby nie grzeszył, Paweł nie opisywałby walki, jaką przechodzi: nie wzywałby do życia według Ducha w Gal 5,16 i Kol 3,8-10, gdyż wezwanie takie byłoby zbędne dla doskonałych chrześcijan. Raczej, wzywa nas, byśmy przez swoje życie pokazywali ciągle owego „wewnętrznego człowieka”, ulegali jemu, nie zaś ciału. Obie te natury w sobie zauważa: obie są rzeczywistością, tak u niego, jak i w ogóle, u chrześcijan. Zauważamy i tutaj więc ów schemat napięcia już/ jeszcze nie; nowe wkracza w stare. Jednak, to nowe właśnie ma zwycięską naturę; to działanie łaski jest „o ileż bardziej” niż grzechu, starej natury, bycia w Adamie (5,17).</p>
<p>Dlatego etyka Pawła to etyka zwycięstwa: nie boi się on nawoływać do posłuszeństwa Bogu, do życia według Ducha, do naśladowania Chrystusa, z którym wierzący jest utożsamiony w przestrzeganiu Prawa. Dlatego jego nawoływań do posłuszeństwa nie wolno nam traktować jako pustych, pobożnych życzeń: nawołuje nas do naszego przeznaczenia, do rozwoju w nas tego, co zwycięskie i niszczenia tego, co już zwyciężone, choć jeszcze całkiem nie zanikło.</p>
<p>Pamiętajmy o tej perspektywie: inaczej nasza etyka, a co za tym idzie postępowanie, nie będzie mocna, konsekwentne i wskazujące na Pana. A On ma przecież moc wyzwolić nas od ciała śmierci!</p>
<p><strong>VI. Chrystologia</strong><br />
Fragmentami, które wprowadzają nas w ten temat najgłębiej, wywołując też przy tym wiele sporów są Flp 2,5-11 i Kol 1,15-23. Oba wywołują kontrowersję: Świadkowie Jehowy opierają się w swej antytrynitarnej teologii na Kol; teologia kenotyczna, będąca teologią z pogranicza chrześcijaństwa, opiera się na tekście z Filipian. Dlatego też te dwa teksty stanowią podstawę mojej ekspozycji Pawłowego nauczania o Chrystusie.</p>
<p>Tekst z Filipian znajduje się w kontekście zachęcenia adresatów do postępowania wzorem Chrystusa. Tak więc wszystkie działania, które przedstawi, powinny być dla nas nauką o naszym podejściu do życia .</p>
<p>Główna myśl chrystologiczna, rozwinięta przez następne, brzmi następująco: "chociaż był w postaci Bożej nie upierał się zachłannie, aby być równym Bogu. lecz wyparł się samego siebie, przyjmując postać sługi" . Głównym przedmiotem sporów jest stan, w jakim był Chrystus po owym "wyparciu się samego siebie". Teologowie, przyjmujący swą nazwę od czasownika keneo, uważają, że owo "wyparcie" oznacza oddanie przez Jezusa swej Bożej natury. Przestał być Bogiem, bo nie miał Jego natury; jedyne, co informowało Go o Jego własnej niezwykłości, to świadomość.</p>
<p>Czy możemy zgodzić się na taką interpretację? Dużo zależy od zrozumienia słowa „przestał”. Jeśli rozumiemy je funkcjonalnie w sensie: jego istnienie pozbawione było w jakimś wymiarze korzyści związanych z Bożą naturą, to wydaje się ono całkowicie poprawne i stanowiące podstawę etycznego wymiaru tej wypowiedzi. Chrześcijanie również posiadają pewne prawa, ale mają potrafić z nich rezygnować dla wyższych celów, jak Chrystus. Rezygnacja z korzyści wynikających z tożsamości to nie rezygnacja z tożsamości. Jeśli jednak w jaki