<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>egzotyka &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/egzotyka/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "egzotyka"</description>
	<pubDate>Mon, 13 Oct 2008 06:35:18 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Kriti]]></title>
<link>http://trzecieoko.wordpress.com/?p=42</link>
<pubDate>Fri, 30 May 2008 15:51:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>trzecieoko</dc:creator>
<guid>http://trzecieoko.pl.wordpress.com/2008/05/30/kriti/</guid>
<description><![CDATA[Na Krecie rzeczy miały się i mają nieco mitycznie. Na samym początku w ktorejś z tamtejszych ja]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Na Krecie rzeczy miały się i mają nieco mitycznie. Na samym początku w ktorejś z tamtejszych jaskiń urodził się Zeus, ze skalistych zboczy spoglądał na ziemie tą przepiękną i cieszył się, że kiedyś to wszystko będzie jego. Tenże Zeus trochę lat później przybrał postać byka i porwał pewną piękność azjatycką, pląsającą po łąkach księżniczkę Europę i przywiódł na Kretę właśnie, do gaju oliwnego takiego jak ten...</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/gortyna-stare-oliwy2.jpg" alt="" width="480" height="640" /></p>
<p>...gdzie Europa uległa nieodpartemu urokowi Gromowładnego i została jego n-tą kochanką. Z tej namiętności urodził się między innymi Minos, kolejny mityczny figurant, król-symbol cudnej cywilizacji jaka na tam rozkwitła. Jest bowiem w micie o porwaniu jeszcze takie znaczenie:<!--more--> Kreta jest wyspą, oddaloną jednako daleko od brzegów kontynentu jak i od Azji czy Afryki. I podczas gdy w dwóch ostatnich istniały już piramidy, rolnictwo, pismo i wiszące ogrody to szczytem możliwości naszych praziomków był góra Biskupin. I tak Zeus przeniósł królewską krew a zatem i cała dostojność cywilizacji z Azji na nowe lądy nazwane odtąd - od imienia pięknej księżniczki - Europą. Tam się to wszystko zaczęło, zresztą wydaje sie to całkiem logiczne, bo gdy na stałym lądzie grasowali barbarzyńcy, hydry, cyklopy i inna dzicz kudłata to wyspa zapewniała od tych atrakcji ochronę. Tak że spokojnie się Minojczycy rozwijali i mieli sobie pałace, flotę, wino, freski, byki, świątynie, tańce, równouprawnienie, oliwę z oliwek, Minotaura i majstra Dedala co mu labirynt skonstruował. (a ruiny tego można zwiedzać z przewodnikiem lub bez)</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/knossos-freski.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p>Dedal zresztą - kolejna postać mityczna - przepowiedział niejako przyszłość wyspy. Tak się bowiem składa, że tysiące gości przybywa tu właśnie jego nowatorskim sposobem, to znaczy na skrzydłach. Co prawda nie zlepionych z piór i wosku, bo z tych materiałów czarterowe Boeingi nie korzystają, ale symbolika spadania z obłoków zostaje zachowana.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/dscn7715.jpg" alt="" width="480" height="342" /></p>
<p>Gości sprowadza zresztą to samo co w owych mitycznych czasach - wyspa jest wciąż tak samo daleko od kontynentu co od Afryki albo Azji, przez co między znajome elementy europejskie wkradają się hece jakby z innej trochę bajki...</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/malunki.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p>Takim sprowadzonym i przyciągniętym inna bajką stałem się sam na początku maja. Pora okazała się idealna, bo po tym jak samolot gruchnął o nawierzchnię lotniska w Heraklionie i drzwi otwarły się na oścież pasażerami nie owładnęło wilgotne gorąco - wciąż panowała tu wiosna. Gdzie się nie ruszyć coś kwitło, a przeważnie były to rośliny bez nazwy (bo zupełnie się nie na znam na roślinności śródziemnomorskiej) przez co jeszcze bardziej tajemnicze i bardziej korzenno-wiosenne. Niektóre kojarzyłem z doniczek na polskich parapetach, ale tutaj przybrały rozmiary drzew, co porastały zawzięcie malownicze drogi, dzikie góry, podchodziły pod klify i przystrajały zatoki, a miasteczka wypełniały klimatem ciepła i witalności.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/rosl.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p>Same te elementy krajobrazowe w sobie zresztą również też estetycznie wysmakowane bywają. Zwłaszcza z drogi biegnącej wzdłuż brzegu tudzież przez wyspę na przestrzał serpentynami się gdzieś tam pnącej i skądś tam do morza spadającej, bo wtedy się to wszystko kręci i zmienia. Gra światła, gra cienia. Czar mar, kalejdoskop, kolorowe Kretki :)</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/pejzaz2.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/pejzaz1.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p>Ogólnie rzecz biorąc wyjazd miał na celu zapoznanie się z produktem turystycznym pod tytułem wczasy na Krecie, czyli zwiedzenie kilkunastu hoteli, które na co dzień wciskam bidnym turystom i zobaczenie najbardziej obleganych atrakcji.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/hotel1.jpg" alt="" width="480" height="360" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/hotel2.jpg" alt="" /></p>
<p>Plus na szczęście nieco mniej kolektywnego zwiedzania we własnym zakresie. Samo miejsce nie zwala z nóg totalną egzotyką, ale kryje się ona tu ówdzie rozbłyskując znienacka raz po raz. Bo niby to taki o zwykły europejski kraj, ale zaraz zaułkami przechadza się kapłan w czerni i bardzo brodaty, kierowca autobusu sam zagaduje ludzi z przodu i prowadzi wóz serpentynami rozmawiając przez komórkę, na ulicę przez sklepik wystawione są ryby homary i kraby, alfabet ze znaków drogowych pamięta dawno upadłe imperia, a na skałach nad autostradą pasą się kozy. Poza tym obecne wyspa służy głownie wypoczynkowi i nasiąka aurą relaksujących się tu ludzi, co razem z naturą niespiesznych, uśmiechniętych Greków od razu wprawia przybywających<span> </span>w błogi stan. To uczucie można jeszcze wzmocnić zaglądając to może niełatwo dostępnych ale bardzo cudnych miejsc nasączonych mocą i klimatem. One dopiero nakręcają w przybyszu radochę z życia i przygodę. Do niektórych z nich dotarłem, niektóre mnie minęły i czekają aż kolejny raz przyfrunę. Te co zbadałem utrwaliłem w pamięci a także na kliszy cyfrowej toteż w kilku następnych postach odwzoruję to co utrwalone. Niech magia przemówi! :)</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:bottom;" src="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/05/widok.jpg" alt="" width="480" height="640" /></p>
<p>Grzesiek</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[V/A - A London is the place for me vol. 3.]]></title>
<link>http://axunarts.bloggg.pl/2006/08/24/va-a-london-is-the-place-for-me-vol-3/</link>
<pubDate>Thu, 24 Aug 2006 11:48:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mateusz "Axun" Kołodziej</dc:creator>
<guid>http://axunarts.pl.wordpress.com/2006/08/24/va-a-london-is-the-place-for-me-vol-3/</guid>
<description><![CDATA[W tym miesiącu postanowiłem troszkę ponarzekać w Recenzjach - ileż można słodzić, nie? Ale j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><img align="left" src="http://i348.photobucket.com/albums/q347/axunarts/recenzja.jpg" />W tym miesiącu postanowiłem troszkę ponarzekać w Recenzjach - ileż można słodzić, nie? Ale jeszcze nie tym razem, bo w tym wypadku się nie da. Płytkę tą poznałem niecały miesiąc temu, gdy było już za późno na dołączenie tego tekstu do RapStrefy #2.</p>
<p><!--more--></p>
<p align="justify">Jak widać po tytule jest to składanka związana ze stolicą Anglii. Patent jest prosty - emigranci z dość odległych zakątków świata, nagrywają muzykę jazzową ze szczypta swoich rodzimych rytmów.</p>
<p align="center"><img width="200" src="http://images-eu.amazon.com/images/P/B000C1OZ0I.02.MZZZZZZZ.jpg" /></p>
<p align="justify">Charakterystyczny klimat nadają temu materiałowi instrumenty perkusyjne Ambrowe Campbell’a (z pochodzenia Nigeryjczyka). Składanka zawiera mieszankę jazzowo-nigeryjsko-karaibskich dźwięków, bardzo miło bujających i odprężających. Nie powiem Wam czy część trzecia jest lepsza od poprzednich, gdyż po prostu jeszcze do nich nie dotarłem. Powiem jednak jedno - jeśli o muzykę chodzi, Londyn to na pewno miejsce dla mnie. PS: Specjalne podziękowanie dla Madzi za pożyczenie materiału do odsłuchu.</p>
<p><img src="http://i348.photobucket.com/albums/q347/axunarts/ocena4.jpg" /></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
