<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>dziennikarz &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/dziennikarz/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "dziennikarz"</description>
	<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 00:19:22 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Blogi mają znaczenie]]></title>
<link>http://labirynty.wordpress.com/?p=246</link>
<pubDate>Sat, 23 Aug 2008 08:36:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jaroslaw Zielinski</dc:creator>
<guid>http://labirynty.wordpress.com/?p=246</guid>
<description><![CDATA[Kataryna w notce W Dzienniku o blogach gorzko komentuje debatę w Dzienniku o wyższości blogów na]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kataryna w notce <a href="http://kataryna.blox.pl/2008/08/W-Dzienniku-o-blogach.html">W Dzienniku o blogach</a> gorzko komentuje debatę w Dzienniku o wyższości blogów nad mediami.</p>
<p>Stwierdza, że blogosfera nie ma żadnego znaczenia. Nie sprawdza się, tam gdzie mogłaby coś zdziałać, czyli w patrzeniu na ręce dziennikarzom. "Nie dlatego, że nic nie umie wypatrzeć, z tym jest całkiem nieźle, problem w tym, że nikt się jej patrzeniem nie przejmuje. Powiedzmy sobie szczerze, polska blogosfera ma zerową skuteczność..." - pisze. "...nie możemy absolutnie nic, nasz wpływ na rzeczywistość, nawet na ten jej wąski wycinek jakim są media, jest żaden. W medialnej grze się nie liczymy..." Autorzy blogów nie są żadnym zagrożeniem dla dziennikarzy.</p>
<p>"Ja to się nawet przez jakiś czas łudziłam, że jak tak recenzujemy i wytykamy to - jeśli tylko będziemy mieć rację - dziennikarz tę rację rozważy i choćby po cichu uzna, a ta uznana racja się kiedyś tam przełoży na to co napisze następnym razem" - pisze Kataryna.</p>
<p>Nie sądzi też, by zmieniło się to w przyszłości: "I nie bardzo sobie wyobrażam co by się musiało stać, żeby blogosfera zaczęła się naprawdę liczyć. "</p>
<blockquote><p>Blogów o polityce i blogów polityków jest na razie w Polsce mało i są mało znane (wyjątki jak blog <a href="http://kataryna.blox.pl/">Kataryny</a> i blog <a href="http://korwin-mikke.blog.onet.pl/">Janusza Korwina-Mikke</a> nie czynią tu wiosny). Istnieje spore zainteresowanie polityką w blogosferze, ale jest ono raczej rozproszone na pojedyncze notki na blogach czy blogi znane w wąskim kręgu znajomych. Trudno zbudować z tego opiniotwóczą się się. </p>
<p>Myślę jednak, że blogi będą się coraz bardziej liczyć w polityce, podobnie jak inne internetowe środki przekazu. Dorastają nowe pokolenia wychowane na Internecie i blogach, w tym także dziennikarze. Można mieć nadzieję, że uznają blogi za wartościowe źródła informacji i komentarza. </p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak pracują opolscy uzdrowiciele?]]></title>
<link>http://uzdrowiciel.wordpress.com/2008/07/28/jak-pracuja-opolscy-uzdrowiciele/</link>
<pubDate>Mon, 28 Jul 2008 07:14:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>jezuschrystuspl</dc:creator>
<guid>http://uzdrowiciel.wordpress.com/2008/07/28/jak-pracuja-opolscy-uzdrowiciele/</guid>
<description><![CDATA[ 
Jak pracują opolscy uzdrowiciele?

Romuald Statkiewicz wyczuwa obecność Judasza. On zbliża si]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://bp2.blogger.com/_3kcjIUHGnGw/SI118wXs6rI/AAAAAAAAEzI/NauPcV4yDAU/s1600-h/jchntocz1.jpg"><img style="cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_3kcjIUHGnGw/SI118wXs6rI/AAAAAAAAEzI/NauPcV4yDAU/s400/jchntocz1.jpg" border="0" alt="" /></a> <a href="http://bp0.blogger.com/_3kcjIUHGnGw/SI12EY_ccCI/AAAAAAAAEzQ/I9nA6IOZsQY/s1600-h/jchntocz2.jpg"><img style="cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_3kcjIUHGnGw/SI12EY_ccCI/AAAAAAAAEzQ/I9nA6IOZsQY/s400/jchntocz2.jpg" border="0" alt="" /></a></p>
<p><span style="font-size:130%;"><strong>Jak pracują opolscy uzdrowiciele?</strong><br />
</span><br />
Romuald Statkiewicz wyczuwa obecność Judasza. On zbliża się od strony Wrocławia, bo zwęszył Jezusa Chrystusa. Czyli pana Romualda.<br />
<a href="http://bp0.blogger.com/_3kcjIUHGnGw/SI12QE8h9gI/AAAAAAAAEzY/F4btrA8Xv0s/s1600-h/jchnto2.jpg"><img style="cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_3kcjIUHGnGw/SI12QE8h9gI/AAAAAAAAEzY/F4btrA8Xv0s/s400/jchnto2.jpg" border="0" alt="" /></a><br />
<a href="NewWindow(600,500,"></a>Z Jezusem można się skonfrontować telefonicznie, przez skype'a albo mejlem. (fot. Paweł Stauffer)</p>
<p><em>"Czasem coś błyśnie, coś czasem liźnie, coś się pokaże w samej bieliźnie…”.</em><br />
<em></em><br />
Dwa tysiące lat Judasz był górą. Teraz nie ma szans.<br />
Dlaczego?<br />
Wie o tym Jezus Chrystus, czyli pan Romuald, jak nazywa się jego obecne ziemskie ciało.<br />
Pan Romuald irytuje się rzadko, no, chyba że pytać go, czemu się nazwał Jezusem Chrystusem. Bo - wyjaśnia - nie nazwał, lecz jest nim.<br />
- Tym samym, którego dwa tysiące lat temu...?<br />
- Tak. To ja.</p>
<p>Przywykł do uśmiechów.<br />
Takich charakterystycznych, zarezerwowanych dla ludzi, którzy... hmmm.<br />
Pyta wtedy: skoro mam zarejestrowaną działalność gospodarczą, skoro uzdrawiam, pomagam ludziom w ich życiowych problemach, a państwo to docenia, biorąc ode mnie podatki, to co tu pomrukiwać... hmmm?</p>
<p>Jego ziemski brat też mu nie wierzył.<br />
Kiedyś w jego rodzinnym Grodkowie powiedział: Skoro tak, to zrób cud.<br />
- Nie pojmował - wyjaśnia z uśmiechem J.C., że cud to fragment planu Boga, tylko zmaterializowany w krótszym niż planowano czasie.</p>
<p>Ludzie różnie szukają Jezusa Chrystusa, by iść jego drogą.<br />
Ja poszedłem na skróty. Wklepałem w internetową wyszukiwarkę: "uzdrowiciele opole”.</p>
<p><strong>Jezus wygląda jak Jezus</strong><br />
<strong></strong><br />
Z Jezusem można się skontaktować telefonicznie, przez skype'a albo mejlem.</p>
<p>Oferuje pomoc we wszystkich sprawach, ale że w odróżnieniu od Rzymu, III RP ma większe wymagania wobec obywateli, za jego porady, energię trzeba płacić. 50 zł za godzinę.</p>
<p>Siedzimy z Jezusem Chrystusem w kawiarni na placu Wolności w Opolu, a ja nie umiem złapać go na niekonsekwencji czy choćby wahaniu. Nie, nie jest Żydem, lecz Polakiem. Oto dowód osobisty, a oto godło.<br />
Bycie Polakiem nie przeszkadza w misji, bowiem Polacy to naród wybrany - tłumaczy.<br />
Przyjdzie czas, to przekonamy się, do czego.</p>
<p><strong>Jezus Chrystus wygląda jak Jezus Chrystus.</strong><br />
Niedowiarek może zresztą porównać jego twarz z tą na całunie turyńskim. Albo nałożyć zdjęcie internetowe J.C. na fotkę całunu.Ma w dłoniach energię. Niestety, moje dłonie są złym odbiornikiem. J.C. wyczuwa we mnie silną blokadę. Paweł, fotoreporter, jest bardziej chłonny. Łyka energię aż furczy.</p>
<p><strong>Komu udziela porad, kogo uzdrawia?</strong></p>
<p>To oczywiście tajemnica, także biznesowa. Nie wszyscy, właściwie… mało kto rad by się przyznać do szukania porad u pana Romualda, czyli J.C.</p>
<p>A tam, gdzie konwencja zawodzi, ludzkie siły nie wystarczają, a rozpacz nie pozwala się poddać - ludzie szukają pomocy właśnie u niego.</p>
<p>- Bym się zdziwił - opowiada - kto do niego przychodzi.</p>
<p>Często ludzie, których nikt by nie podejrzewał o wiarę w cokolwiek, czego nie potrafią dotknąć ani polizać. Ale co się dziwić rodzicowi, który szuka dzieciaka, co prysnął z domu na wakacje i nie daje znaku życia? Albo choremu, któremu lekarze nie dają nadziei? Albo komuś, komu w pracy nie idzie, w miłości… Tak w ogóle w życiu...</p>
<p>"W Grodkowie mówią, że mam fantazję po ziemskim ojcu i w głowie pomieszało się” - pisze o sobie J.C. na swym internetowym, jak najbardziej ziemskim blogu.</p>
<p>- Kto normalny - niech pierwszy rzuci szyderstwem - uśmiecha się znany opolski psycholog ("Uchowaj Boże nazwiska, koledzy by mnie usmażyli na grillu szyderstw”).<br />
- Gdy wchodzisz w świat uzdrowicieli, wchodzisz w świat wiary. Wiary - więc nie logiki, doświadczenia, naukowo potwierdzonych procedur. I czasem stoisz osłupiały, słysząc, że kobieta ratująca swe dziecko, w transie podnosi samochód, przecząc w ten sposób całej fizyce. Może czasem warto zrezygnować z chełpliwego przekonania, że wszystko już wiemy, wszystko zrozumieliśmy.</p>
<p><a href="http://bp1.blogger.com/_3kcjIUHGnGw/SI12oRJ9oiI/AAAAAAAAEzg/RZWgjcxI3tk/s1600-h/ntoinfotyara1.jpg"><img style="cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_3kcjIUHGnGw/SI12oRJ9oiI/AAAAAAAAEzg/RZWgjcxI3tk/s400/ntoinfotyara1.jpg" border="0" alt="" /></a><br />
<a href="NewWindow(600,500,"></a><strong>Tyara</strong>:</p>
<p>– Demony lubią zagnieżdżać się w człowieku. (fot. Paweł Stauffer)</p>
<p><strong>Uzdrowiciel nie saper…</strong></p>
<p>A ten uzdrowiciel ma gabinet na piątym piętrze, prawie w centrum Opola i smutny głos. Smutny, bo dziennikarze robią z praktyków medycyny naturalnej idiotów. Jakichś magów, cudaków, a z jednej pani z Łodzi to zrobili prawie wiedźmę. Ale owszem, możemy porozmawiać. Za godzinę.</p>
<p>Jednak kwadrans później rozmawiamy już tylko esemesami.</p>
<p>Uzdrowiciel nie odbiera telefonów, pisze tylko, że się namyślił, i że nie porozmawiamy.</p>
<p>Negocjuję, ale jest uparty i coraz bardziej nerwowy. Śle kolejne esemesy, że wcale nie rozmawialiśmy. I że liczy, że nie będzie tekstu o nim ani żadnego wywiadu.</p>
<p>No, ale naprzeciw dworca PKS, więc w miejscu jak najbardziej publicznym, wśród wielu innych wisi reklamowa tabliczka: "Hipnoza - medycyna naturalna”.</p>
<p>Hipnotyzer jest naprawdę nerwowy, choć może faktycznie nie powinniśmy wchodzić akurat w momencie, gdy ktoś oparty bezwładnie o ścianę sprawiał wrażenie zahipnotyzowanego, z drugiej strony - jak pukać w grubo wytłumione drzwi, a dzwonka brak?</p>
<p>Wpadł na nas z furią i wypchnął z pokoju. Zwłaszcza aparat Pawła go rozsierdził!<br />
- Oż wy błazny z trybuny! - krzyczał i jeszcze chyba coś o tym, że człowiek u niego w gabinecie, ten oparty o ścianę i jakby nad miarę wyluzowany, mógł przez nasze niespodziewane wejście całkiem odjechać i co wtedy?!</p>
<p>Cytowany już opolski psycholog:</p>
<p>- Uzdrowiciele wiedzą, że eksploatują żyłę złota. I bez żadnej odpowiedzialności za skutki tego, co robią. Bo gdy lekarz się pomyli, każdy jego ruch podczas leczenia będzie oceniany, a prokurator za progiem. A gdy pomyli się uzdrowiciel? Ot, siła wyższa i do kogo pretensje...?</p>
<p>W tym budynku rodziła się i dorastała połowa opolskiego kapitalizmu. Wystarczy popytać…</p>
<p>- W uzdrowieniach teraz robi? Ale jaja! - śmieją się ci, którzy dawniej znali uzdrowiciela:</p>
<p>- No tak, dziś nie ma po co stać pod bankiem…</p>
<p>Portier w kanciapie na parterze mówi, że tam, do uzdrowiciela, to przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Zwłaszcza ze wschodu:</p>
<p>- Przemyśl, Rzeszów - ich najwięcej.</p>
<p>Wiem, bo często pytają mnie na dole, czy wysoko ten uzdrowiciel przyjmuje, to ja mówię, że wysoko, i że lepiej windą, byle drzwi trzymać.</p>
<p>Widocznie uzdrowiciel jeszcze długo potem nie mógł ochłonąć, bo słał kolejne esemesy. Np. "Adwokat przesłuchał dyktafon przeczytał wysyłane i przychodzące sms wszystko jeszcze raz odwołuję. A zbieranie plotek na mój temat zobaczymy? Nie udzielałem wywiadu!”.</p>
<p>W tym budynku przyjmuje wielu lekarzy. Ale unikają kontaktów z uzdrowicielem. Znajoma lekarka dwojga masażystów mających gabinet obok zapytała kiedyś uzdrowiciela, czy ma dyplom.<br />
- Oj, ale się wkurzył! Coś warknął i zaraz zniknął za drzwiami - opowiadają.</p>
<p>Rzecznik prezydenta Opola próbował na naszą prośbę sprawdzić, ilu mamy w mieście uzdrowicieli:</p>
<p>- Nie sposób tego ustalić. Do prowadzenia tego typu działalności wystarczy samo zgłoszenie do rejestru, a w przepisach jest punkt-worek pod nazwą działalność "inna”. Co można określić tym mianem, zależy od wyobraźni petenta. Podkreślam, że są to przepisy nie naszego autorstwa, ale ogólnokrajowe.</p>
<p><a href="http://bp1.blogger.com/_3kcjIUHGnGw/SI13OCRiZyI/AAAAAAAAEzo/lplxaYKCULQ/s1600-h/tyaranto1.jpg"><img style="cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_3kcjIUHGnGw/SI13OCRiZyI/AAAAAAAAEzo/lplxaYKCULQ/s400/tyaranto1.jpg" border="0" alt="" /></a></p>
<p><strong>Tyara rozwala demony</strong></p>
<p>Zdarzają się przypadki, o których filozofom się nie śniło. Bywa na przykład, że demon w kogoś wstąpi.</p>
<p>Pani Elżbieta Gas, Tyara, nie traktuje tego zwrotu jako figury retorycznej. Widziała wiele demonów, które wlazły w ludzi i przeszkadzały, że bardziej nie można.</p>
<p>Więc praca Tyary polega na ich niszczeniu. I nie ma co żartować: to taka jej cecha. Jedni potrafią mnożyć w pamięci ogromne liczby, a ona rozwala demony. Jak ci w Ghost Busters. O swoich umiejętnościach opowiadała niedawno w TVN, w programie Ewy Drzyzgi.</p>
<p>Natychmiast poprosiliśmy Tyarę, z którą spotkaliśmy się w kawiarni nto, by zweryfikowała powszechne wśród dziennikarzy gazety przeczucia o obecności demonów w sekretariacie redakcji.</p>
<p>Tyara bez wahań wyczuła złą energię przeszywającą serce redakcji.</p>
<p>Więcej: wskazała jej źródło - zdjęcie grupowe naszego zespołu, uczynione z okazji jasełek w bierkowickim muzeum:</p>
<p>- Tu jest źródło zła - orzekła.</p>
<p>Postanowiliśmy nie przedłużać wątku i wrócić do kawiarni w piwnicy.</p>
<p>Więc demony istnieją, a szczególnie lubią zagnieżdżać się człowiekowi w tzw. dołku:</p>
<p>- Stąd popularny zwrot - siedzi mi coś na wątrobie.</p>
<p>Albo: powiedz, co masz na wątrobie - tłumaczy Tyara.</p>
<p>Na ogół człowiek sam jest sobie winny tego, że demon w nim zamieszka. Bo człowiek jest stworzony do radości i optymizmu, ale czasem zaczyna się czymś zamartwiać. Że mu się samochód popsuł, żona uciekła, albo kot zdechł. Gdy natężenie zgryzoty przekroczy pewien próg, otwiera się w ludzkiej aurze droga dla demona, który tylko na to czeka.</p>
<p>- Demony mają wredne pyski - opowiada Tyara.</p>
<p>- Ale je się ich nie boję.</p>
<p>Wiem, jak je zabić, więc to one boją się mnie.</p>
<p>Najczęściej wystarczy osikowy kołek, którym trzeba zadać demonowi właściwy cios.Mówi, że gdyby żyła w średniowieczu, pewnie spłonęłaby na stosie. Wtedy bano się takich kobiet jak ona, teraz cywilizacja sprawia, że ludzie sami się do niej garną. I płacą za radę, i za pomoc.</p>
<p>Tyara:<br />
- To właściwie jedyne moje zajęcie, z którego się teraz utrzymuję. Chętnych jest mnóstwo.</p>
<p>Ostatnio byli rodzice dzieciaka, który zapamiętał się w grach komputerowych. Całymi dniami na ekranie strzelał, zarzynał, topił we krwi, dusił, deptał i rozrywał na strzępy hordy wrogów, aż zaczął się zdawać nie odróżniać, kto istnieje naprawdę, a kto jest ekranową luminescencją. Ktoś powiedziałby: zabrać dzieciakowi kompa i spokój. Ale Tyara wie, że w dziecku zagościł demon, któremu już teraz komputer niepotrzebny. I to jest jej działka: zabić drania. Demona znaczy.</p>
<p>Tyara, jak wszyscy uzdrowiciele, płaci w terminie podatki, nawet w telewizji publicznej występuje, gdy pokazują coś o zjawiskach paranormalnych. Swoje właściwości odczytuje jako szczególny dar, choć na początku, gdy uświadomiła sobie ich istnienie, była mocno sceptyczna.</p>
<p>- Bo to rzeczywiście trudne do uwierzenia: siedzimy przy stole, pijemy herbatę, wszystko ma swój porządek, wymiary, jest namacalne, a ja raptem te demony…</p>
<p>Ale one są, czy się to komuś podoba, czy nie. Czy będzie ze mnie pokpiwał, czy uwierzy.</p>
<p>Źle jest za dużo wiedzieć i widzieć. Dlatego Tyarze dar czasem ciąży. Bo może ktoś nie chce wiedzieć, że mu aura słabnie? Ale z drugiej strony, Tyara spojrzy na kogoś, kto słabo się czuje i powie: łyknij cukru. Bo Tyara widzi, że ten ktoś ma początki cukrzycy.</p>
<p>Znany opolski psycholog:</p>
<p>- Uzdrowiciele sprzedają ludziom coś, czego żaden NFZ nie ma w koszyku leków podstawowych, coś, czego nie uczą na żadnych studiach medycznych: nadzieję, że będzie dobrze. Jeśli więc fizycznie nie szkodzą, jeśli nie namawiają do odrzucenia konwencjonalnej medycyny, ale uzupełniają ją o, jak mówi młodzież, "pozytywne wibracje”- niech robią swoje.</p>
<p>Rozmawiamy, a Tyarze co chwila dzwoni telefon. Klienci.Czas Tyary jest cenny. Tyle zła na świecie, demonów do wygnania. Czekają na jej pomoc ludzie i Mojżesz, jej mąż (raczej partner - podkreśla Tyara), czeka.</p>
<p>Dlatego może innym razem opowie, jak w poprzednim życiu była żoną króla Hedorozjana, Hederozjaną:</p>
<p>- Właściwie nie ma czym się specjalnie chwalić.</p>
<p>Niedobra byłam...<br />
- wzdycha Tyara, dopija kawę i odjeżdża swym samochodem.</p>
<p>Dużo jeszcze demonów jest do zabicia.</p>
<p>Mirosław Olszewski</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Organizacja pracy w redakcji cz.1 Dzień pracy dziennikarza]]></title>
<link>http://robertwazynski.wordpress.com/?p=50</link>
<pubDate>Wed, 16 Jul 2008 10:37:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>wazynski</dc:creator>
<guid>http://robertwazynski.wordpress.com/?p=50</guid>
<description><![CDATA[W tym artykule opiszę podstawowe sprawy związane z organizacją pracy w redakcji gazety. Wiele ele]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W tym artykule opiszę podstawowe sprawy związane z organizacją pracy w redakcji gazety. Wiele elementów odnosi się także do pracy redakcji radiowych. Wiadomo, że praca dziennikarzy polega w dużym stopniu na improwizacji - reagowaniu na nowe, pojawiające się w ciągu dnia tematy, ale jak każda improwiacja powinna być ona dobrza zaplanowana. Nad tym czuwa właśnie redaktor prowadzący wydanie gazety lub szefowie poszczególnych działów, będący w bezpośrednim kontakcie ze "swoimi" ludźmi.  To oni zadecydują o tym co robimy, co spadnie na kolejny dzień a co w ogóle sobie odpuszczamy.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://robertwazynski.files.wordpress.com/2008/07/silniki.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-100" src="http://robertwazynski.wordpress.com/files/2008/07/silniki.jpg" alt="" width="500" height="335" /></a></p>
<p style="text-align:left;"> <strong><em>A więc odpalamy silniki i ruszamy na poszukiwanie atrakcyjnych tematów!</em></strong></p>
<p><ins datetime="00"></ins></p>
<p>Na początek krótko w punktach dzień pracy reportera (poniżej rozwijam poszczególne wątki)</p>
<p>1. Uczestnictwo w kolegium redakcyjnym (tam dowiesz się, który z Twoich tematów został wybrany do realizacji lub w razie braku własnych pomysłow otrzymasz temat do napisania)</p>
<p>2. Planujesz tekst (z kim masz prozomiawiać, jakie wątki poruszyć). Jeśli jesteś niedoświadczonym dziennikarzem w tym momencie pomoże Ci wydawca dnia lub szef Twojego działu.</p>
<p>3. Umawiasz się z Twoimi rozmówcami (lub jedziesz na miejsce zdarzenia) i notujesz/nagrywasz wypowiedzi.</p>
<p>4. Wracasz do redakcji i piszesz tekst, który dajesz do oceny wydawcy dnia. On albo akceptuje Twój artykuł albo karze Ci coś poprawić.</p>
<p>5. Zaakceptowany przez wydawcę dnia tekst trafia do gazety a Ty jak tysiące innych czytelników czytasz go nastepnego dnia w gazecie.</p>
<p><strong>Podstawą organizacji pracy w redakcji jest kolegium redakcyjne.</strong></p>
<p>Podczas tego spotkania, na które przychodzą reporterzy oraz wydawcy dnia i szefowie działów powstaje wstępny szkic gazety, jaką jutro w kioskach kupią nasi czytelnicy. (o kolegium redakcyjnym pisałem w jednym z wcześniejszych artykułów) zatem tylko dla przypomnienia:</p>
<p>Zadanie dziennikarzy/reporterów - pojawić się z kilkoma tematami, najlepiej "własnymi" i przekonać szefa do ich realizacji i do możliwie jak najlepszego miejsca do publikacji - najlepiej oczywiście na pierwszej stronie (miejsce zarezerwowane dla super hitów) a przynajmniej na drugiej lub trzeciej... Nie zawsze się uda przekonac szefa o wartości i wyjątkowości naszego artykułu ale trzeba próbować.</p>
<p>Zadanie prowadzącego kolegium (wydawcy dnia lub sekretarza redakcji) - wybranie najlepszych tematów, wstępne uzgodnienie co i gdzie będzie w gazecie, zorganizowanie pracy mniej twórczym podwładnym (nie mieli swoich pomysłów) - czyli przydzielenie tematów odgórnie. Mogą to być obsługi bieżących wydarzeń - konferencji prasowych, uroczystości samorządowych, otwarć różnego rodzaju instytucji, festynów, imprez lokalnych itd. Oczywiście są to mniej ciekawe dla czytelnika tematy i co tu duzo ukrywać słabiej płatne ale coś za coś -  nie masz pomysłu na fajny materiał, zrobisz "oficjałkę".  Ważnym elementem kolegium jest ocena poprzedniego wydania gazety - co udało się najlepiej, co przepuściliśmy a miała to konkurencja, co należy usprawnić.</p>
<p>Po kolegium, które najczęściej w redakcjach rozpoczyna się około 10.00 i trwa mniej wiecej godzinę, dziennikarze ruszają do pracy: umawiają spotkania z osobami, które mają wypowiedzieć się w ich artykułach, umawiają się z fotoreoprterami (ich zadaniem jest zilustrowanie tematu zdjęciem).</p>
<p>Wbrew pozorom zaplanowanie przez dziennikarza dnia pracy nie jest łatwe, gdyż najczęściej reporterzy realizują kilka tematów równolegle (dlatego tak trudno skoordynować wszystkie spotkania, nagrania, wywiady). Dlaczego nie koncentrują się tylko na jednym temacie? Nie wiadomo co wypali a co nie, czy rozmówca bedzie mógł się z nami spotkać czy będzie zwodzić a może po prostu rozchorował się. Musimy być na to wszystko przygotowani. Jak uchwycimy się jednego tematu a okaże się, że z niego w danym dniu nic nie wyjdzie, mamy dzień stracony. Nie wpływa to dobrze ani na nasze morale (niezadowolony wydawca, który teraz będzie musiał zatkać dziurę po naszym artykule) ani na naszą kieszeń (nic dziś nie zarobiliśmy)</p>
<p><strong>Dlatego zalecam pracę równolegle nad kilkoma tematami.</strong></p>
<p>Wymaga to od reportera dobrego planowania, elastyczności przy zmianie terminów spotkań, podporządkowania całego dnia swoim celom zawodowym a ten dzień trwa 12 godzin a nawet dłużej... Czasami okazuje się, że z ustaleń porannych z kolegium gdzie zapowiadał się spokojny, poukładany dzień nagle robi się kilkunastogodzinna orka bo zdarzył się wypadek autobusowy, albo zatrzymano np. lokalnego polityka podejrzanego korupcję przy sprzedazy miejskich gruntów, lub też szykują się zwolnienia w największym zakładzie pracy w mieście. Trzeba być przygotowanym na telefon od szefa: "rzuć to co robisz bo trzeba pojechać tam i tam". Wiem jak to komplikuje życie ale dziennnikarze są do tego przyzwyczajeni.</p>
<p>Gdy wydarzy się coś ekstra, automatycznie zmianie ulegają założenia z porannego kolegium redakcyjnego. Temat X spada z czołówki gazety na rzecz tematu Y. Trzeba też zmienić kolejne strony w gazecie bo potrzebne sa np. opinie ekspertów związanych z tematem Y. (przykład takiego zdarzenia opiszę w jednym z kolejnych artykułów przy okazji tematu: Jak dobrze zaplanować tekst dziennikarski)</p>
<p>To co miało być na stronie pierwszej ląduje na trzeciej a teksty z trzeciej lecą "niżej" na strony 4,5,6,7 itd. Często zdarza się, ze gazeta, którą oddajemy do druku nie przypomina tej z godziny 11.00 czyli tuż po zakończeniu kolegium. I to właśnie jest piękne w pracy dziennikarza. Tak naprawdę nigdy nie wiemy co nas w ciągu dnia spotka: nudna konferencja prasowa o psich kupkach na chodnikach i pełnych koszach na śmieci czy afera w urzędzie miasta albo tragiczny wypadek (wiem, że to zabrzmi strasznie ale przytoczę tu znane powiedzenie dziennikarzy: "Nic tak nie ożywia gazety jak trup").</p>
<p>Kiedy pozbieramy już wszystkie wątki do naszego tematu siadamy do jego napisania. Przypominam tu o deadlinie czy ostatecznym terminie, kiedy tekst musi trafić do druku po wczesniejszej akceptacji redaktora prowadzącego wydanie. Zależnie od redakcji i gazety godziny te są różne. W naszej redakcji w Chojnicach teksty na codzienne strony w "Dzienniku Bałtyckim" musiały zejść do godz. 18.00. Niby późno ale tak naprawdę przy zapełnionym dniu reportera czasu najczęściej jest bardzo mało zatem kolejny stres - trzeba się sprężać!</p>
<p><strong>Dobrze jest, gdy wracając do redakcji, mamy juz w głowie plan naszego tekstu.</strong></p>
<p>Zaoszczedzi nam to nerwów przy wysłuchiwaniu uwag wydawcy czy sekretarza redakcji o naszej nieterminowości i braku szacunku dla pracy innnych. Najgorsza sytuacja to taka gdy reporter siada nad notesem z kilkoma zapisanymi stronami i stukając w klawiaturę komputera zastanawia się: jakby tu zacząć??? O tym jak planować artykuły napiszę wkrótce.</p>
<p>W drugiej części postu "Organizacja pracy w redakcji" napiszę o największych problemach w redakcji i jak sobie z nimi radzić.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jezus pisze blog]]></title>
<link>http://jezuschryst.wordpress.com/2008/07/11/jezus-pisze-blog/</link>
<pubDate>Fri, 11 Jul 2008 17:37:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>jezuschrystuspl</dc:creator>
<guid>http://jezuschryst.wordpress.com/2008/07/11/jezus-pisze-blog/</guid>
<description><![CDATA[
REPORTAŻ, PUBLICYSTYKA 17 listopada 2006 - 11:45
Jezus pisze blog
Twierdzi, że jest Światłem, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://bp0.blogger.com/_3kcjIUHGnGw/SHebAf6CW4I/AAAAAAAAExo/cGymSOijHEU/s1600-h/jchnto1.jpg"><img style="float:left;cursor:hand;margin:0 10px 10px 0;" src="http://bp0.blogger.com/_3kcjIUHGnGw/SHebAf6CW4I/AAAAAAAAExo/cGymSOijHEU/s320/jchnto1.jpg" border="0" alt="" /></a></p>
<div><a class="article_option" href="history.back(1);"></a><a class="other" href="http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/section?Category=REPORTAZ">REPORTAŻ, PUBLICYSTYKA</a> 17 listopada 2006 - 11:45<br />
Jezus pisze blog<br />
Twierdzi, że jest Światłem, że przybył znów na Ziemię, bo kończy się nasz czas. Nie jest tu sam. W Opolu mieszkają Maria Magdalena i Piotr Apostoł...<br />
<a href="NewWindow(600,500,"></a><br />
Jestem Jezus Chrystus, Syn Boży. Urodziłem się powtórnie, w Grodkowie, w tym szpitalu.Kierunek wskazuje zamaszyście, jakby chciał przedziurawić palcem ścianę w kawiarni "Inka” na grodkowskim rynku. - Albo się pije kawę, albo mleko - uśmiecha się szeroko, na biało, i zamawia kawę czarną, z ekspresu.</div>
<div>Jest Jezusem od 44 lat, dokładnie od 30 kwietnia 1962 roku, wystarczy zliczyć cyfry, pododawać, wyjdzie siódemka, co znaczy Wola Boża. Oczy ma brązowe. Włosy krótkie, zaczesane w górę, szpakowate. Wzrost trochę ponadprzeciętny. Postura szczupła. Ciało to tylko "garnitur” - zauważa - który trzeba na Ziemi na siebie włożyć i o który trzeba dbać.</div>
<div>A TAM? Ma pan TAM, u góry, jakiś wygląd?</div>
<div>Mam. Anioły nie mogą spojrzeć w moją twarz. TAM jestem Światłem. Czas dojrzał, żeby ludziom o tym powiedzieć.</div>
<div>Naczynie PanaTu, na Ziemi, jest wielu Jezusów - ten z Grodkowa znów się uśmiecha, zna jednego "nawiedzonego” z Syberii - żaden nie jest prawdziwy. Tylko ja. Nie będę nikogo przekonywał. To się czuje. Pani nie czuje?</div>
<div>Mojej sąsiadce już 20 lat temu pojawiałem się ze złotą aureolą. Niektórzy widzą mnie w zbroi. Przyciągam ludzi obdarzonych łaską objawień. Ale byli też tacy, którzy mnie poznali - wyjaśnia dalej Jezus Chrystus - a nie poszli za mną.</div>
<div>Na Ziemi nazywa się Romuald Statkiewicz. A dlaczego? - pyta, bo taki ma sposób na rozmowę. - Bo nic nie jest przypadkiem. Niech pani przestawi litery. ROMUALD. LORD MUA - JA PAN. Teraz STATKIEWICZ. STATEK to NACZYNIE. A w połączeniu z imieniem - NACZYNIE PANA. Każdy siebie odkryje w swoim imieniu i nazwisku. AGATA. TA AGA. Boli panią kręgosłup szyjny. Ma pani jeszcze wiele pracy nad sobą... Człowiek, który przychodzi na Ziemię, albo dowiaduje się czegoś o sobie, albo nie.</div>
<div>Praca ma być ciężka, walka prawdziwa. To ćwiczenie ducha. Trzeba się nim zająć. Zaniedbany mocno, jak u większości z kilku miliardów ludzi. Trzeba zbudować wewnętrzną harmonię pomiędzy rozumem a duchem.</div>
<div>Myśl i czuj. Czuj i myśl. Rozum ma jedynie pomagać w tej walce. Mózg (przedni - podkreśla Jezus) jest bowiem związany z Ziemią, a ona jest pod panowaniem Ciemności.</div>
<div>Jezus przyznaje, że sam - jako człowiek - stoczył w sobie walkę podobną. To nie tak, że Romuald Statkiewicz nagle się przebudził, niczym jakaś mumia. Przeszedł żmudny proces dochodzenia do prawdy o sobie samym. Inni też mogliby to zrobić, ale nie mają wystarczająco dużo siły. Niestety, ludziom, nawet prorokom, często siły nie starcza.</div>
<div>Poczułabym to, gdybym porozmawiała z Mojżeszem, Mahometem albo Buddą.</div>
<div>Teraz Romuald Statkiewicz, już jako Jezus ponownie przybyły na Ziemię, może już czuć w pełni. Uczucia - mówi - są zapisane w duszy jak na komputerowym dysku.</div>
<div>Wizytówkę ma błękitną jak Niebo. Na niej oprócz prawdziwego, tego nieziemskiego imienia i nazwiska (Jezus Chrystus) oraz nieziemskiej funkcji (Syn Boży), całkiem ziemskie dane teleadresowe - numery telefonów stacjonarnego i komórki oraz adres mailowy. Albowiem Jezus nie stroni od nowinek.</div>
<div>W internecie pisze blog.</div>
<div>Ludzie nie żyją naprawdę. Czas, jako że jest tylko pojęciem wymyślonym przez rozum, nie istnieje, chociaż Jezus nosi zegarek i umawia się na określoną, ziemską godzinę (jestem otwarty - podkreśla). Ale opowie o czasie. Najpierw o tym niedawnym.-</div>
<div>Po szkole średniej, grodkowskiej poszedłem do Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej. Lubiłem, lubię pływać. Zostałem sternikiem jachtowym, silne wiatry, windsurfing i ja. Stąd taka szkoła. W latach 80. dowiedziałem się, co znaczy siedzieć w cieknącej łodzi pod wodą albo płynąć z kurtuazyjną wizytą do Władywostoku. Czy to był dobry czas? Każdy czas jest dobry. Byłem żołnierzem zawodowym, szkoliłem służby specjalne, pracowałem w kontrwywiadzie, rozumie pani. Trzeba przeżyć, dotknąć wiele, poznać bagno, wejść do niego, żeby dojść do Prawdy.</div>
<div>Potem przez 10 lat pracował ponoć w handlu (w biznesie - mówi), a dokładniej sprzedając towary bezpośrednio w domach (tłukłem pieniądze - nie ukrywa). Poznał wtedy mechanizmy manipulacji człowiekiem, bo klient to przecież człowiek.</div>
<div>Odwiedził Nowy Jork, kiedy jeszcze na Manhattanie stały obydwie wieże i przeraził się tym, jak żyją ludzie. Jak żyją? Nie będzie ich osądzał. Powie tylko, że nie żyją naprawdę. Chodzą do pracy, wracają z niej zmęczeni, zależy im na kredytach i nowych samochodach, radość czują z miliona w środę albo miliona w sobotę, w społeczeństwie plagi, o duchu się zapomniało. A czasu dał ludziom Stwórca aż nadto. Nie wykorzystali go. Stracili bezpowrotnie.</div>
<div>Wybrał Polskę</div>
<div>- To już koniec - zapowiada Jezus. - Zwiastunów jest wiele, naukowcy o nich mówią. To Sąd Ostateczny. Każdy będzie cierpiał, oprócz kilku, i każdy wróci tam, skąd przyszedł. Całkiem nieświadomy.</div>
<div>Jezus chce wyznać, po co przybył na Ziemię, dwa tysiące lat temu, a po co jest teraz.</div>
<div>Wtedy: żeby wskazać drogę do Światła. Wybrał naród izraelski, bo on był wtedy najbardziej otwarty. Jezus chciał ludzi ostrzec przed Sądem Ostatecznym.</div>
<div>Teraz: wybrał Polskę. To kraj doświadczony przez historię. Poza tym nigdzie indziej tylu ludzi nie deklaruje, że wierzy w Pana.</div>
<div>Po raz drugi Jezus przybył, żeby zakończyć Sąd. Nie po to, żeby nas głaskać. Albowiem Miłość jest surowa i wymagająca.</div>
<div>Przybyłem dla tych kilku ludzi, którzy się uratują, a nie dla całego świata. Reszta zginie. Wiem kiedy, ale po co o tym mówić? Schron sobie pani wybuduje?</div>
<div>Nie wybuduję. Zamiast tego pytam: Czym się pan zajmuje na co dzień?</div>
<div>- Sobą - mówi Jezus. - Przecież nie panią. Nie wytrzymałaby pani. Ludzie się o mnie zderzają.</div>
<div>Jak się ratować?</div>
<div>Najpierw trzeba pokochać i poznać siebie, a potem innych. Trzeba się otworzyć na Miłość. Każdy jeszcze ma szansę.</div>
<p>Uczniów ma mało.</p>
<div>Tyara Elżbieta z Opola, uzdrowicielka, szukała Prawdy przez 20 lat, ostatnio także w internecie. Tak znalazła Romualda Statkiewicza - uzdrowiciela ze Światła.</div>
<div>Płynie od niego duża energia - wyczuła ją. Spotkali się 7 lipca 2006 roku. Czytali razem Przesłania, potem ona miała pierwsze objawienie:</div>
<div>"Twarz z całunu Jezusa Chrystusa - opowiada Tyara na własnej stronie w internecie - kilka razy, a raz z ustami otwartymi, tak jakby przemawiała do mnie, na początku nie miałam pojęcia o co chodzi, ale gdy obraz z całunu pokazywał się na zmianę z twarzą Romualda Statkiewicza, to oczywiste, że ten człowiek jest Jezusem Chrystusem”.</div>
<div>Teraz Tyara Elżbieta i jej partner życiowy Patrycjusz Bogusław są dwójką oficjalnych uczniów Jezusa z Grodkowa. Na spotkania przychodzą także inni. Ostatnio cztery osoby. To mało, ale Jezus wcale się tym nie przejmuje.</div>
<div>A ilu miałem uczniów dwa tysiące lat temu?</div>
<div>Ilu stało pod krzyżem?</div>
<div>Maria Magdalena.</div>
<div>Dwa tysiące lat temu było mi łatwiej niż teraz. Ludzie bardziej otwarci. Gdybym tam, wtedy stanął na rynku, jak teraz, od razu zgromadziłoby się ze trzydzieści osób.</div>
<div>Na Ziemi zawsze była Ciemność. Ale nigdy tyle, co dzisiaj. Ludzie nie chcą słuchać ostrzeżeń. Nie wierzą w niebezpieczeństwo. Odsuwają Prawdę, bo się boją.-</div>
<div>Gdyby pani spotkała tygrysa połączonego z niedźwiedziem - Jezus lubi jaskrawe przykłady - to</div>
<div>by pani z nim rozmawiała?</div>
<div>Są trzy zasady, którymi Jezus się kieruje: tych, którzy zawiedli, zostawia samym sobie (to nie Stwórcy zależy na ludziach, ale ludziom MUSI zależeć na Stwórcy). Unika też miejsc niebezpiecznych i ludzi ciemnych, mdłych, ponurych, zamkniętych na Miłość, hołdujących fałszywym naukom Lucyfera. Na szczęście Lucyfer nie potrafi się inkarnować.</div>
<div>Inkarnacja, czyli wcielenie się w kogoś żyjącego, dotyczy jednak wielu z tych, którzy już byli.</div>
<div>Jezus jest uzdrowicielem (to cecha naturalna, z tego, jak twierdzi, na skromnym poziomie się utrzymuje).</div>
<div>Kiedyś - wspomina - miał leczyć niegojące się rany u małego dziecka. Rany ponoć zniknęły. Ale w tym dziecku Jezus rozpoznał starego znajomego. Tyberiusza, cesarza Rzymu.</div>
<div>W Opolu mieszka Maria Magdalena, nie jest świadoma, trzeba ją dopiero wyciągnąć z bagna, obudzić (dziś nie jest ruda, dwa tysiące lat temu naprawdę miała płomienne włosy - uśmiecha się Jezus i dodaje, że rządzą mężczyźni, ale to kobiety są dla nich drogą do upadku lub do zrozumienia Prawdy).</div>
<div>Żyje też w Opolu Piotr Apostoł. Jako pierwszy Jezusa rozpoznał, kiedy się spotkali. Piotr - ujawnia Jezus - jest teraz, na Ziemi, taksówkarzem.</div>
<div>Dlaczego oni wszyscy mieszkają w okolicy.</div>
<div>To proste: przybyli na sąd, musieli się pojawić. Kiedyś otarli się o Światło. Teraz do niego dążą. A ja, który mieszkam w Grodkowie, jestem Światłem.</div>
<div>Przekopię ogródek.</div>
<div>Wracając do tych ziemskich spraw...</div>
<div>Mam prawo jazdy, miałem rodzinę, moja partnerka nie wie, kim jestem, ani moja ziemska matka. Moja ziemska matka czyta waszą "Trybunę”. Mój brat nie jest w stanie pojąć Prawdy.</div>
<div>Mam pięcioletnią córkę. Spotykam się z nią. Płacę alimenty.</div>
<div>Był pan na wyborach?</div>
<div>Nie. Oddziaływałem na nie, ale na głosowania nie chodzę.</div>
<div>A teraz, dokąd pan pójdzie? Co pan będzie robił, jak się pożegnamy?</div>
<div>Jesteście jednymi z wielu ludzi, których spotykam na swojej drodze. Pani ma może jeden procent świadomości siebie. Gdyby miała pani więcej, nie musiałaby pani zadawać pytań. Ale spokojnie, na tym jednym procencie można siebie zbudować.</div>
<div>Nie wiem, co teraz zrobię. Może przekopię ogródek.</div>
<div>Agata Jop</div>
<div><a href="mailto:ajop@nto.pl">ajop@nto.pl</a></div>
<div>077 44 32 600</div>
<p><a class="article_option" href="history.back(1);"></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rozmawiałam z nią jedynie przez telefon... Prywatnie...]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=82</link>
<pubDate>Sat, 17 May 2008 19:17:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=82</guid>
<description><![CDATA[Nie ma czegoś takiego. Jeśli nie znasz dziennikarza jak własną kieszeń, nie przyjaźnisz się z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie ma czegoś takiego. Jeśli nie znasz dziennikarza jak własną kieszeń, nie przyjaźnisz się z nim, nie ma prywatnych rozmów. Nawet jeśli siedzicie przy kolejnym piwie, rozmawiacie o żonach, dzieciach, szefach, pracy. O czym??? O szefach, o pracy, o żonie? To dziennikarz...</p>
<p>Wiem, co niektórzy z Was myślą. To człowiek. Jesteśmy po pracy, po prostu gadamy. Ok - jeśli to Twój przyjaciel, którego dobrze znasz. Jeśli nie - on jest w pracy cały czas.</p>
<p>Poza tym czasem warto się zastanowić, że rozmowa w tramwaju (z kimś, czy przez telefon), <a href="http://goldenrose2.wordpress.com/2008/04/22/zrob-z-pracownika-swego-rzecznika/">w szatni klubu fitness</a>, w parku nie jest rozmową prywatną - nigdy nie wiesz kto za Tobą siedzi.</p>
<p>No, chyba, że naprawdę nie lubisz swojej firmy i PRowca, (a jeśli jesteś szefem, to może i siebie) ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[MEDYCYNA NATURALNA]]></title>
<link>http://uzdrowiciel.wordpress.com/2008/05/10/medycyna-naturalna/</link>
<pubDate>Sat, 10 May 2008 12:03:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>jezuschrystuspl</dc:creator>
<guid>http://uzdrowiciel.wordpress.com/2008/05/10/medycyna-naturalna/</guid>
<description><![CDATA[MEDYCYNA NATURALNA
222.
Leczenie, uzdrawianie prawdziwą siłą ludzkich duchów, jest zawarte w Bo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;"><span style="font-size:14pt;font-family:&#34;">MEDYCYNA NATURALNA</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:right;text-indent:8pt;" align="right"><strong><span style="font-size:12pt;color:#000000;font-family:Arial;">222.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;"><span style="font-size:12pt;color:#000000;font-family:Arial;">Leczenie, uzdrawianie prawdziwą siłą ludzkich duchów, jest zawarte w Bożych prawach i przez powołanych, w tym celu wybranych, realizowane na tej ziemi. Każdy inny ziemski człowiek może i musi współpracować z tymi powołanymi, aby mógł w pełni rozwinąć ziemskie środki i narzędzia, którego celem jest <em>pomoc wszystkim potrzebującym</em>.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;text-indent:8pt;"><span style="font-size:12pt;color:#000000;font-family:Arial;">Jeżeli ludzie powołani do leczenia, uzdrawiania nie zostają przyjmowani przez tzw. <em>świat medycyny naukowej</em>, to nigdy medycyna naukowa nie osiągnie swoich właściwych zdolności, czyli przynoszenie ludziom ulgi w cierpieniach, w likwidacji wielu chorób, itp.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;text-indent:8pt;"><span style="font-size:12pt;color:#000000;font-family:Arial;">Świat medycyny naukowej musi działać pod kierunkiem ludzi obdarzonych łaską uzdrawiania i posiadających poznanie Bożych praw w stworzeniu, i wtedy współpraca przyniesie właściwe owoce, które przy obecnym stanie <em>grobowej</em> medycyny naukowej, pomogą tak, że ze zdziwieniem po operacjach pacjenci będą padać na kolana i w głębokiej modlitwie dziękować Stwórcy za wyleczenie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;text-indent:8pt;"><span style="font-size:12pt;color:#000000;font-family:Arial;">Przede wszystkim trzeba rozwinąć system profilaktyki, który zapobiegnie rozwojowi wielu chorób jakże skutecznie, szczególnie, gdy poznacie ludzie przyczyny chorób ciała i je zlikwidujecie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;text-indent:8pt;"><span style="font-size:12pt;color:#000000;font-family:Arial;">Podstawowe informacje jak żyć zdrowo macie zawarte w Przesłaniu Graala </span><span style="font-size:12pt;font-family:Arial;">»<span style="color:#000000;">W ŚWIETLE PRAWDY</span></span><span style="font-size:13pt;font-family:Arial;">«</span><span style="font-size:12pt;color:#000000;font-family:Arial;">, Abd-ru-shina, tam szukajcie, lecz niczego nie znajdziecie, gdy poważnie i z otwartym sercem nie będziecie szukać wytrwale i systematycznie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;text-indent:8pt;"><span style="font-size:12pt;color:#000000;font-family:Arial;">Cóż, na dziś wam wystarczy, drogę macie wskazaną, chcący zdrowia już go odnajdzie, inny nic nie znajdzie. Bądźcie więc uważni w swych poszukiwaniach w Przesłaniu Graala.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;text-indent:8pt;"><strong></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lindsay Lohan i dziennikarze]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/lindsay-lohan-i-dziennikarze/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 16:48:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/lindsay-lohan-i-dziennikarze/</guid>
<description><![CDATA[Dziennikarze z uporem przypominają, że aktorka ma dopiero 21 lat, a jej kariera była raz po raz p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dziennikarze z uporem przypominają, że aktorka ma dopiero 21 lat, a jej kariera była raz po raz przerywana przez leczenie odwykowe. Jednak to nie wszystko. Nas jednak interesuje nie tyle jej droga na szczyt, co upadek. <b>Lindsay Lohan</b> otrzyma niepowtarzalną okazję do refleksji nad kruchością życia. <b>Rice</b> napisała w pozwie, że w wyniku wypadku straciła pracę i od tej pory pozostaje bez źródła utrzymania.<br />
Miarą popularności danej gwiazdki jest liczba zabawnych parodii pojawiających się w sieci. Świadkowie twierdzą, że wstawiona <b>Lindsay</b> siedziała na kolanach <b>Brody'ego</b>. Poszukuje człowieka, którzy sprzedawał narkotyki mojej córce.<br />
<b>Michael Lohan</b>, który niegdyś sam borykał się z uzależnieniem od narkotyków, zapowiedział, że nie spocznie dopóki nie dopadnie <i>tego śmiecia, który zdeprawował jego córkę</i>. Jemu również nie szczędziła czułości. Jemu również nie szczędziła czułości. Kupiła trochę jedzenia. Jesienią zakończyła leczenie odwykowe i obiecywała, że od tej pory będzie się trzymać z daleka od używek. Niedawno pisaliśmy o szalonych wybrykach <b>Lindsay Lohan</b> na <b>Capri</b>, gdzie aktorka zaliczyła trzech facetów w ciągu doby.<br />
<b>Lohan</b> nie chciała, aby paparazzi uwiecznili na zdjęciu jej potajemną schadzkę z <b>Brodym</b>. Uzależniona od narkotyków, alkoholu, seksu i zakupów aktorka ma kolejny problem. <b>Lindsay Lohan</b> słono zapłaci za swoje, nazwijmy to delikatnie, <i>wybryki</i>.<br />
Jedno ze źródeł dokładnie wylicza wydatki <b>Lindsay</b>. <b>Lohan</b> zdobyła również wysokie miejsce w zestawieniu najgorszych filmów. <b>Lindsay Lohan</b> uwielbia kłopoty. Jeszcze tego samego dnia pozwoliła się zaprosić do restauracji.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Podwójna osobowość Britney Spears]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/podwojna-osobowosc-britney-spears-2/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 14:21:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/podwojna-osobowosc-britney-spears-2/</guid>
<description><![CDATA[Zeszłej nocy miał miejsce kolejny dramatyczny incydent z udziałem Britney Spears. Dziennikarz zam]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zeszłej nocy miał miejsce kolejny dramatyczny incydent z udziałem <b>Britney Spears</b>. Dziennikarz zamieścił krótkie oświadczenie na blogu swojej agencji. O północy do hollywoodzkiej rezydencji piosenkarki wezwano policję. Wyszedłem na balkon w samym szlafroku i zobaczyłem to całe gówno.<br />
Zobacz: <b>Spears</b> pokazuje pierś na treningu! (wideo). <b>Britney Spears</b> znów zaczęła się spotykać z <b>Adnanem Ghalibem</b>. Aktor nie wiedział, że mieszka obok toksycznej gwiazdy aż do tej feralnej nocy, kiedy <b>Britney</b> w blasku fleszy została wywieziona ze swojej rezydencji do szpitala. <b>Azlynn</b> wrzasnęła w odpowiedzi, że będzie walczyć. Podziwiamy jednak umiejętność znalezienia wymówki.<br />
Wczoraj podeszła do nas i spytała: <i>Znacie numer telefonu <b>Felipe</b>?</i>. <b>Britney Spears</b> zerwała ze swoim ostatnim chłopakiem - paparazzi <b>Adnanem Ghalibem</b>. Zdaje się, że <b>Mark Vincent Kaplan</b> będzie się śnił po nocach nie tylko <b>Britney</b>, ale i jej nowemu facetowi... Zalecamy wyprowadzkę i role w ambitnych produkcjach bez przemocy. Wzbudza zaufanie, prawda?<br />
Nagłe zmiany decyzji, dziwne zaniki pamięci i niekontrolowane zachowanie to tylko niektóre z objawów. Prosiła, żebyśmy jej podali jego namiary.<br />
Mam nadzieję, że już wkrótce wrócę do <b>Los Angeles</b> i będę w kontakcie z panną <b>Spears</b>. <b>Britney</b> chce żyć! Szczęśliwy dziennikarz nazywa się  <b>Felipe Teixeira</b>. Romans <b>Britney Spears</b> i paparazzi <b>Adnana Ghaliba</b> jest skończony. Zobacz: <b>Spears</b> pokazuje pierś na treningu! (wideo). Nic bardziej mylnego.<br />
Aktor nie wiedział, że mieszka obok toksycznej gwiazdy aż do tej feralnej nocy, kiedy <b>Britney</b> w blasku fleszy została wywieziona ze swojej rezydencji do szpitala. To miał być dowód pełnego zaufania dla <b>Ghaliba</b>. Ujawnione przez prasę przecieki potwierdzają wydarzenia sprzed miesiąca, kiedy <b>Britney</b> spotkała się z członkami zespołu w legendarnym klubie </b>The Stone Pony</b>. I wtedy myślę sobie: Co się tu k… dzieje?!<br />
<b>Britney</b> jest cudowna. Przybyły na miejsce patrol był zmuszony siłą rozdzielić <b>Britney</b> i jej nieoficjalnego menadżera. Romans <b>Britney Spears</b> i paparazzi <b>Adnana Ghaliba</b> jest skończony. Rozhisteryzowana <b>Spears</b> natychmiast wezwała na pomoc swojego nowego faceta - fotoreportera <b>Adnana Ghaliba</b>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Koniec związku Brit z Adnanem Ghalibem?]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/koniec-zwiazku-brit-z-adnanem-ghalibem/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 14:20:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/koniec-zwiazku-brit-z-adnanem-ghalibem/</guid>
<description><![CDATA[Britney Spears zerwała ze swoim ostatnim chłopakiem - paparazzi Adnanem Ghalibem. Nie. George, ży]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b>Britney Spears</b> zerwała ze swoim ostatnim chłopakiem - paparazzi <b>Adnanem Ghalibem</b>. Nie. <b>George</b>, życie to nie film. A oto żona <b>Adnana</b>.<br />
Jedną z alternatywnych tożsamości wokalistki jest <i>brytyjska dziewczyna</i>. Kiedy <b>Britney</b> się o tym dowiedziała, natychmiast rzuciła fotografa. Aby nie być gołosłownym, aktor opowiedział historię rodem z filmów sensacyjnych. Popatrzyła na nas wybałuszonymi oczami i zaczęła krzyczeć: <i>Co wy tu k… robicie? Wyp…stąd! Kto wam pozwolił jeść moje jedzenie i pić mój alkohol? Wywal ich stąd, <b>Sam</b>!</i><br />
<b>Britney</b> i <b>Adnan</b> zaczęli planować małżeństwo i jej nawrócenie na islam. To by było straszne, w jej obecnej sytuacji coś takiego nie może się wydarzyć. Sąsiedzi piosenkarki zeznali, że to <b>Sam</b> rozpoczął kłótnię, a następnie wyżywał się na zapłakanej <b>Britney</b>.<br />
Podobno planował upozorować własne porwanie. Romans <b>Britney Spears</b> i paparazzi <b>Adnana Ghaliba</b> jest skończony. Co robiła nastoletnia <b>Britney</b>? <b>Britney Spears</b> po raz kolejny potwierdziła pogłoski o tym, że cierpi na rozszczepienie osobowości. Dziennikarzom udało się dotrzeć do nieznanych do tej pory informacji, a także nakłonić do zwierzeń bliskie piosenkarce osoby. <b>Britney</b> zakłada własną wytwórnię płytową! Wziąłem więc kij bejsbolowy i zadzwoniłem do mojej asystentki. <b>Britney</b> i paparazzi znowu razem!<br />
Szczęśliwy dziennikarz nazywa się  <b>Felipe Teixeira</b>. Ona po prostu panikuje - boi się, że Ghalib podle wykorzysta wszystko, czego się o niej dowiedział. Kiedy <b>Azlynn</b> pomyślała o wyborze swojego przedstawiciela w sądzie, jej pierwszym wyborem był <b>Mark Vincent Kaplan</b>. <b>George</b>, życie to nie film. Nie słucha rodziny, ani przyjaciół. Dużo o tym rozmawiali. <b>Adnan</b> jest jednym z 12 królików doświadczalnych strony internetowej <b>Sex Health Review</b>.<br />
Jeden z największych przystojniaków Hollywood postanowił się przeprowadzić, gdy zdał sobie sprawę, że za bliską sąsiadkę ma… <b>Britney Spears</b>! Nie byłem przygotowany na spotkanie z <b>Brit</b>.<br />
Siedząc na podjeździe, załamana księżniczka pop na próżno wołała swojego chłopaka, ściskając ulubionego pieska i płacząc. Wziąłem więc kij bejsbolowy i zadzwoniłem do mojej asystentki. W najnowszym wywiadzie fotoreporter szczerze wyznał. Niedługo ukaże się marcowy numer popularnego amerykańskiego magazynu <b>Blender</b>, na okładce którego umieszczono zdjęcie półnagiej <b>Britney Spears</b>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nawrócenie Britney na islam?]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/nawrocenie-britney-na-islam/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 14:19:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/nawrocenie-britney-na-islam/</guid>
<description><![CDATA[Złożyła papiery na początku tygodnia. Britney chce następnego paparazzi! Materiał filmowy obna]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Złożyła papiery na początku tygodnia. <b>Britney</b> chce następnego paparazzi! Materiał filmowy obnaża najbardziej intymne chwile z życia gwiazdy, ukazując byłą księżniczkę pop jako zagubioną i samotną kobietę. Nie jestem jednym z tych obcych ludzi, którzy dla zysku twierdzą, że są bliskim przyjaciółmi rodziny <b>Spearsów</b>. Ona całkowicie mu ufała.<br />
Zalecamy wyprowadzkę i role w ambitnych produkcjach bez przemocy. <b>Britney</b> rzuciła reportera, gdy odkryła, że chciał sprzedać jej zdjęcia za okrągłe 10 milionów dolarów. Mam nadzieję, że już wkrótce wrócę do <b>Los Angeles</b> i będę w kontakcie z panną <b>Spears</b>. Nie jestem bez serca… nie mógłbym tego zrobić <b>Britney</b>, nie teraz. Paparazzi zobaczyli wniosek o sądowy zakaz zbliżania się do wokalistki.<br />
Przypomnijmy: piosenkarka przeżyła niedawno poważne załamanie nerwowe. Jeden z uczestników libacji wyznaje. Na koniec <b>William</b> stwierdza, że wszyscy, którzy myślą, że jego bratanica sięgnęła dna, bardzo się mylą. Nie wiem. Romans <b>Britney Spears</b> i paparazzi <b>Adnana Ghaliba</b> jest skończony.<br />
Podobno najbliższy przyjaciel <b>Britney</b>, <b>Sam Lutfi</b>, pokazał kopię dokumentów dwóm dziennikarzom. Zeszłej nocy miał miejsce kolejny dramatyczny incydent z udziałem <b>Britney Spears</b>.<br />
Nie jestem jednym z tych obcych ludzi, którzy dla zysku twierdzą, że są bliskim przyjaciółmi rodziny <b>Spearsów</b>. Jednak zamiast poddać się leczeniu, <b>Britney</b> organizuje szalone imprezy.<br />
Każde jej nieszczęście będzie dla niego czystym zyskiem. Ujawnione przez prasę przecieki potwierdzają wydarzenia sprzed miesiąca, kiedy <b>Britney</b> spotkała się z członkami zespołu w legendarnym klubie </b>The Stone Pony</b>. <b>Adnan</b> nie zdołał jednak dostać się do środka, gdyż <b>Sam</b> kazał ochroniarzom go zatrzymać.<br />
Szybko doszedł do wniosku, że najlepiej będzie, jak przekona do siebie opinię publiczną. Nowy facet <b>Britney Spears</b> - fotograf <b>Adnan Ghalib</b>, który dorabia sobie testując pompki do penisa,  postanowił sprzedać kolejne szczegóły z prywatnego życia swojej <i>ukochanej</i>. Jednak <b>Timberlake</b> twierdzi, że nie decyduje się na ten krok z powodu... <b>Britney Spears</b>! <b>Britney</b> i <b>Adnan</b> zaczęli planować małżeństwo i jej nawrócenie na islam. To dzięki niemu reporterzy - jego kumple z agencji - zrobili im zdjęcia podczas kupowania testu ciążowego.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Problemy Britney z bielizną osobistą]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/problemy-britney-z-bielizna-osobista/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 14:18:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/problemy-britney-z-bielizna-osobista/</guid>
<description><![CDATA[Film ukazuje piosenkarkę w chwilach największej słabości. Nie jestem szalona. Dziennikarz zamie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Film ukazuje piosenkarkę w chwilach największej słabości. Nie jestem szalona. Dziennikarz zamieścił krótkie oświadczenie na blogu swojej agencji.<br />
Piła alkohol i łykała ekstazy. Ich znajomość miała się zakończyć jeszcze tego samego wieczoru, ale tak się nie stało.<br />
To, co widać na okładce to ciało znacznie młodszej dziewczyny, która na pewno nie ma za sobą dwóch ciąż. <b>Britney Spears</b> zerwała ze swoim ostatnim chłopakiem - paparazzi <b>Adnanem Ghalibem</b>. <b>Adnan</b> nie zdołał jednak dostać się do środka, gdyż <b>Sam</b> kazał ochroniarzom go zatrzymać. Wujek <b>Britney Spears</b> sprzedał brytyjskim tabloidom intymne szczegóły z życia słynnej bratanicy. Wielu ludzi myśli, że ją zna albo rozumie… ale potrzeba czasu, aby dostrzec, jaka ona jest. Oczywiście że tego nie zrobiłem!<br />
Szalona impreza skończyła się równie niespodziewanie, jak się zaczęła. <b>Britney</b> rzuciła reportera, gdy odkryła, że chciał sprzedać jej zdjęcia za okrągłe 10 milionów dolarów.<br />
Afera dotycząca rozwodu <b>Adnana</b> dopiero się zaczęła, ale fotograf już serwuje mediom kolejny smakowity skandal. Nawet w najśmielszych snach nie myślałem, że moje życie potoczy się tym torem. Miałem wrażenie jakbym oglądał fragment horroru!<br />
Jedną z alternatywnych tożsamości wokalistki jest <i>brytyjska dziewczyna</i>. Nowy facet <b>Britney Spears</b> - fotograf <b>Adnan Ghalib</b>, który dorabia sobie testując pompki do penisa,  postanowił sprzedać kolejne szczegóły z prywatnego życia swojej <i>ukochanej</i>. Podobno planował upozorować własne porwanie. Nowoczesna formuła wspomagających popęd pastylek ma też najwyraźniej efekty uboczne. Potem zapowiedziała, że nie zgodzi się na pospieszny rozwód, ani żadne warunki dyktowane przez <b>Britney</b>. Może się jednak okazać, że <b>Adnan</b> sporo straci podczas sprawy rozwodowej.<br />
Szczęśliwy dziennikarz nazywa się  <b>Felipe Teixeira</b>.<br />
<b>Britney</b> nie może założyć bielizny - wideo za 2 miliony dolarów. Ona po prostu panikuje - boi się, że <b>Ghalib</b> podle wykorzysta wszystko, czego się o niej dowiedział. Wielu ludzi myśli, że ją zna albo rozumie… ale potrzeba czasu, aby dostrzec, jaka ona jest. Jeśli to wszystko, sąd nie spełni jej prośby.<br />
Jeśli to wszystko, sąd nie spełni jej prośby. Żerujący na prywatnym życiu upadłej gwiazdy paparazzi kazał <b>Britney</b> zaczekać na niego w domu i natychmiast udał się do jej posiadłości. Pomyślałem, że ujawnienie tej informacji pomoże wielu mężczyznom na świecie, którzy mają problemy z erekcją. Impreza odbywała się w luksusowym apartamencie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jeszcze o Britney Spears]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/jeszcze-o-britney-spears/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 11:46:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/jeszcze-o-britney-spears/</guid>
<description><![CDATA[Jeśli to wszystko, sąd nie spełni jej prośby. Afera dotycząca rozwodu Adnana dopiero się zacz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli to wszystko, sąd nie spełni jej prośby. Afera dotycząca rozwodu <b>Adnana</b> dopiero się zaczęła, ale fotograf już serwuje mediom kolejny smakowity skandal. Za wideo, na którym zataczająca się piosenkarka ma problemy z założeniem bielizny, deklarujący dozgonną miłość fotograf chce 2 miliony dolarów. Patrzyłem jak <b>Brit</b> świetnie się bawi, próbując wszystkiego po kolei.<br />
Wyglądało to jak scena żywcem wyjęta ze <i>Szklanej pułapki</i>! <b>Britney</b> chce następnego paparazzi! Rok później <b>Spears</b> sięgnęła po marihuanę, a na swoich osiemnastych urodzinach wciągnęła pierwszą kreskę kokainy. Dziennikarz zamieścił krótkie oświadczenie na blogu swojej agencji.<br />
Jest o wiele wspanialsza, niż myślą ci, którzy podobno ją znają. Potem zapowiedziała, że nie zgodzi się na pospieszny rozwód, ani żadne warunki dyktowane przez <b>Britney</b>. Wzbudza zaufanie, prawda?<br />
Nie słucha rodziny, ani przyjaciół. <b>George</b>, życie to nie film. W najnowszym numerze czasopisma znajduje się raport poświęcony księżniczce pop i jej niekończącym się problemom. Nowy facet <b>Britney Spears</b> - fotograf <b>Adnan Ghalib</b>, który dorabia sobie testując pompki do penisa,  postanowił sprzedać kolejne szczegóły z prywatnego życia swojej <i>ukochanej</i>. Podobno nie widywano go u boku piosenkarki, ponieważ wyjechał z miasta. Co za ironia! <i>Brytyjka</i> pojawia się coraz częściej. Siedząc na podjeździe, załamana księżniczka pop na próżno wołała swojego chłopaka, ściskając ulubionego pieska i płacząc.<br />
Oczywiście że tego nie zrobiłem! Najlepszym tego przykładem jest <b>George Clooney</b>. Nadużywał jej zaufania, oszukiwał. Jednak zamiast poddać się leczeniu, <b>Britney</b> organizuje szalone imprezy. <b>Britney</b> bardzo dobrze się czuła w towarzystwie <b>Felipe</b>. <b>Britney</b> nie może założyć bielizny - wideo za 2 miliony dolarów. Piosenkarka zażądała, żeby <b>Adnan</b> postarał się o rozwód i to jak najszybciej.<br />
Każde jej nieszczęście będzie dla niego czystym zyskiem. <b>Justin</b> nie oświadczy się przez <b>Britney</b>?!<br />
W najnowszym wywiadzie fotoreporter szczerze wyznał. <b>Britney</b> chce żyć! <b>Justin</b> tłumaczy, że martwi się o kondycję psychiczną swojej byłej dziewczyny. Popatrzyła na nas wybałuszonymi oczami i zaczęła krzyczeć: <i>Co wy tu k… robicie? Wyp…stąd! Kto wam pozwolił jeść moje jedzenie i pić mój alkohol? Wywal ich stąd, <b>Sam</b>!</i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kim jest Britney Spears?]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/kim-jest-britney-spears/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 11:44:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/kim-jest-britney-spears/</guid>
<description><![CDATA[Britney i paparazzi znowu razem! Dziennikarz, któremu Adnan proponował sprzedaż filmu, z oburzeni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b>Britney</b> i paparazzi znowu razem! Dziennikarz, któremu <b>Adnan</b> proponował sprzedaż filmu, z oburzeniem opisuje całe zajście. Powiedział: <i>daj mi rozwód, jak najprędzej - <b>Britney</b> chce, żebym był wolny!</i>.<br />
Niektóre z nich były bardzo osobiste. <b>Adnan</b> sam zrobił jej mnóstwo zdjęć.<br />
Powtarzamy, nie dajcie się nabrać na tę <i>miłość</i>, każde nieszczęście <b>Spears</b> będzie dla <b>Adnana</b> czystym zyskiem. <b>Britney</b> zakłada własną wytwórnię płytową! To by było straszne, w jej obecnej sytuacji coś takiego nie może się wydarzyć. To, co widać na okładce to ciało znacznie młodszej dziewczyny, która na pewno nie ma za sobą dwóch ciąż. Gwiazda wyraźnie się nie kontrolowała. To już nie jest zabawne, czy nawet szokujące, to coś przerażającego.<br />
W najnowszym wywiadzie fotoreporter szczerze wyznał. Nie.<br />
Teraz <b>Clooney</b> upiera się przy swojej decyzji o przeprowadzce; twierdzi, że tłumy fotoreporterów i dziennikarzy stały się nie do zniesienia. Złożyła papiery na początku tygodnia. Rok później <b>Spears</b> sięgnęła po marihuanę, a na swoich osiemnastych urodzinach wciągnęła pierwszą kreskę kokainy.<br />
To dzięki niemu reporterzy - jego kumple z agencji - zrobili im zdjęcia podczas kupowania testu ciążowego. Nie wiadomo, dlaczego złożyła wniosek. Nie jestem szalona. Zgodnie z najświeższymi doniesieniami prasowymi, <b>Adnan</b> żąda astronomicznych sum za publikację sześciu kaset z prywatnej filmoteki <b>Britney Spears</b>. Paparazzi dostanie zakaz zbliżania się do <b>Britney</b>?!? Na stronie <b>Sex Health Review</b> można zapoznać się z profilem <b>Adnana</b>, w którym dziennikarz podaje się za producenta filmowego.<br />
Nie zapominajmy, że paparazzi jest tak naprawdę byłym prześladowcą <b>Britney</b>, który sprzedaje poufne informacje kolegom z branży i pokątnie handluje zdjęciami piosenkarki.<br />
Dużo o tym rozmawiali. Dużo o tym rozmawiali. Okazuje się jednak, że <b>Spears</b> ma zamiar całkowicie odebrać mu źródło zarobków - wokalistka wystąpiła o sądowy zakaz zbliżania się do niej. Okazuje się, że po prostu mieszkam kilkaset metrów od <b>Britney Spears</b>.<br />
Następnie troskliwy wujek dodaje. Każde jej nieszczęście będzie dla niego czystym zyskiem. Skłamałbym jednak, mówiąc, że nie planuję ożenić się z moją ukochaną. Stwierdził, że między nim i <b>Britney</b> wszystko było i jest w najlepszym porządku.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Britney Spears i jej problemy]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/britney-spears-i-jej-problemy/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 11:43:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/britney-spears-i-jej-problemy/</guid>
<description><![CDATA[Podobno nie widywano go u boku piosenkarki, ponieważ wyjechał z miasta. Przypomnijmy, że Kaplan t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Podobno nie widywano go u boku piosenkarki, ponieważ wyjechał z miasta. Przypomnijmy, że <b>Kaplan</b> to adwokat, który reprezentował <b>Kevina Federline'a</b> w czasie rozwodu z <b>Britney</b> i podczas walki o prawo do opieki nad dziećmi. Naiwnie sądziliśmy, że fotoreporter wróci do koczowania na ulicach i nadal będzie uganiał się za białym <b>Mercedesem</b> piosenkarki. Dziennikarz zamieścił krótkie oświadczenie na blogu swojej agencji. Czytając wypowiedzi o upadłej księżniczce pop, dowiadujemy się, że już jako dziecko <b>Brit</b> była izolowana od rzeczywistości.<br />
Ich znajomość miała się zakończyć jeszcze tego samego wieczoru, ale tak się nie stało. <i>Britney straciła swoje dzieci, fanów, bieliznę i rozum</i> - głosi okładka. Ale <b>Adnan</b> bez przerwy ją zawodził.<br />
Dziennikarze coraz częściej pytają <b>Justina</b> o zaręczyny i ślub. Jeden z największych przystojniaków Hollywood postanowił się przeprowadzić, gdy zdał sobie sprawę, że za bliską sąsiadkę ma… <b>Britney Spears</b>! Ujawnione przez prasę przecieki potwierdzają wydarzenia sprzed miesiąca, kiedy <b>Britney</b> spotkała się z członkami zespołu w legendarnym klubie </b>The Stone Pony</b>. <b>Adnan</b> chce zarobić jak najwięcej na sprzedaży prywatnego życia <b>Britney</b>. <b>Britney</b> rzuciła paparazzi! Facet <b>Britney</b> testuje pompki do penisa!<br />
Powtarzamy, nie dajcie się nabrać na tę <i>miłość</i>, każde nieszczęście <b>Spears</b> będzie dla <b>Adnana</b> czystym zyskiem. Menadżer wokalistki twierdzi, że jedynie próbował wyrwać przyjaciółkę spod wpływu <b>Adnana</b>, który - jego zdaniem - doprowadzi ją do samobójstwa. Problemy psychiczne <b>Britney Spears</b> wskazują na to, że upadła księżniczka pop cierpi na rozszczepienie osobowości.<br />
Materiał filmowy obnaża najbardziej intymne chwile z życia gwiazdy, ukazując byłą księżniczkę pop jako zagubioną i samotną kobietę. Podobno nie widywano go u boku piosenkarki, ponieważ wyjechał z miasta. Strzegący głównie własnych interesów anioł stróż <b>Spears</b> udostępnił również najbardziej poruszający z filmów, na którym piosenkarka rozpaczliwie płacze i histerycznie powtarza w kółko. Jeśli chodzi o test ciążowy…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Książki 2007]]></title>
<link>http://lukaszkusmierz.wordpress.com/2007/12/27/ksiazki-2007/</link>
<pubDate>Thu, 27 Dec 2007 14:50:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>lukaszkusmierz</dc:creator>
<guid>http://lukaszkusmierz.wordpress.com/2007/12/27/ksiazki-2007/</guid>
<description><![CDATA[Rok 2007 powoli kończy się i nastaje czas podsumowań. Poniższe zestawienie nie jest zbiorem wyda]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Rok 2007 powoli kończy się i nastaje czas podsumowań. Poniższe zestawienie nie jest zbiorem wydawnictw sygnowanych tylko datą 2007 (aczkolwiek dużo tu rzeczy świeżych), ale książek, które towarzyszyły mi w mijającym roku i które mogę z czystym sumieniem Wam polecić. Zapraszam do czytania.</p>
<h3><b>Michka Assayas „Bono o Bono"</b></h3>
<p><b> </b><img src="http://merlin.pl/images_small/25/978-83-240-0786-8.jpg" height="70" width="50" /></p>
<p>Wywiad rzeka z wokalistą zespołu U2 przeznaczony nie tylko dla fanów irlandzkiej kapeli. Jest to rozmowa dwóch wieloletnich przyjaciół, w której podjęto szereg tematów od problemów natury społecznej, przez filozofię, aż po religię i wiele wiele innych, a że spotkały się dwie, nietuzinkowe postacie, to całość czyta się wybornie.</p>
<h3>Ryszard Kapuściński „Autoportret reportera"</h3>
<p><img src="http://merlin.pl/images_small/30/83-240-0347-9.jpg" height="70" width="50" /></p>
<p>Dla początkujących dziennikarzy - skarbnica wiedzy, dla pozostałych - wiersze wypełnione życiową mądrością człowieka, który przeżył niejedno. Mimo to pozostał człowiekiem skromnym, nie wywyższającym się, ani nie pouczającym młodszych od siebie i co najważniejsze - ciągle ciekawym świata (choć jak rozbrajająco stwierdza - „nie ogarniającym go") i ludzi.</p>
<h3>Ryszard Kapuściński „Podróże z Herodotem"</h3>
<p><img src="http://merlin.pl/images_small/24/83-240-0482-3.jpg" height="70" width="50" /></p>
<p>Jedna z ostatnich książek Ryszarda Kapuścińskiego to przede wszystkim ciekawy pomysł. Wplatanie fragmentów z „Dziejów" Herodota (którego Kapuściński uważał za pierwszego reportera) niewątpliwie urozmaica całość, ba - jest jej integralną, ważną częścią. Z drugiej strony czasami starałem się jak najszybciej przebrnąć cytowane rozlegle fragmenty i powrócić do czasu teraźniejszego. Mimo to „Podróże..." są wartościową, wzbogacającą wiedzę czytelnika o szereg faktów historycznych pozycją.</p>
<h3>Michał Karnowski, Piotr Zaremba „Marcinkiewicz. Kulisy władzy"</h3>
<p><img src="http://merlin.pl/images_small/5/978-83-7469-596-1.jpg" height="70" width="50" /></p>
<p>Podejrzewam, że gdyby Michał Karnowski i Piotr Zaremba przeprowadzili wywiad z byłym premierem trochę później, to ten byłby bardziej jednoznaczny w swoich wypowiedziach i sprzedał nam trochę więcej pikantnych szczegółów dotyczących najbliższego otoczenia Jarosława Kaczyńskiego. Nie dostajemy jednak aż tak wiele mniej, a po lekturze tej książki zastanowię się już dwa razy, nim nazwę Kazimierza Marcinkiewicza Nikodemem Dyzmą współczesnej sceny politycznej.</p>
<h3>Michał Komar „Władysław Bartoszewki. Wywiad rzeka"</h3>
<p><img src="http://merlin.pl/images_small/31/83-247-0441-8.jpg" height="70" width="50" /></p>
<p>Trochę czego innego spodziewałem się po tej książce. Sądziłem, że znajdę w niej więcej rozważań natury ogólnej, gdy tymczasem jest to pozycja w dużej mierze historyczna. Profesor przytacza szereg wydarzeń, dat, nazwisk (co za fenomenalna pamięć!) i dopiero na tej bazie odbiorca dochodzi do określonych refleksji na temat czasów wojny, komunizmu, natury człowieka itd.</p>
<h3>Tomasz Lis „Nie tylko fakty"</h3>
<p><img src="http://merlin.pl/images_small/11/83-89217-52-X.jpg" height="70" width="50" /></p>
<p>Rzecz dokumentująca karierę jednego z najlepszych i najbardziej opiniotwórczych dziennikarzy ostatnich osiemnastu lat. Przy okazji ilustrująca ewolucję wolnych mediów w Polsce po 1989 roku. „Nie tylko fakty" swego czasu wyssały wszystko inne z mojego życia - oczy zachodziły ze zmęczenia mgłą, literki skakały, ale nie mogłem odłożyć tej książki na półkę. Warto.</p>
<h3>Tomasz Lis „Polska, głupcze!"</h3>
<p><img src="http://merlin.pl/images_small/2/83-247-0457-4.jpg" height="70" width="50" /></p>
<p>Wydawnictwo skomponowane z ułożonych alfabetycznie haseł jest poświęcone przede wszystkim ówczesnej ekipie rządzącej (PiS, LPR, Samoobrona). Lis nie szydzi z polityków, tylko wiernie opisuje fakt po fakcie wydarzenia, które miały miejsce za czasów wspomnianej koalicji. Między innymi dlatego, gdy jeszcze nic nie zapowiadało zmierzchu rządów „tria egzotycznego", bardzo ciężko było tą książkę czytać.</p>
<h3>Grzegorz Miecugow, Tomasz Sianecki „Kontaktowi, czyli szklarze bez kitu"</h3>
<p><img src="http://merlin.pl/images_small/25/978-83-247-0893-2.jpg" height="70" width="50" /></p>
<p>Wspomniany wyżej Lis nazwał ich program, czyli „Szkło kontaktowe" „Radiem Maryja dla wykształciuchów". Miecugow i Sianecki w „Kontaktowych..." nie starają się tłumaczyć tego fenomenu, a jedynie poprzez prezentację różnych anegdot związanych ze „Szkłem" i nie tylko mogą naprowadzić czytelnika na odpowiednie wnioski. Ta pozycja jest jak dobra komedia, która pozwala rozerwać się po całym dniu pracy czy nauki. Dodatkowo przyciąga nieszablonową formą - pełno tu rysunków Grzegorza Miecugowa, smsów od widzów, śmiesznych zdjęć, jest także płyta CD z najlepszymi fragmentami programu.</p>
<h3>Abbe Pierre „Mój Boże... dlaczego?"</h3>
<p><img src="http://merlin.pl/images_small/29/978-83-7183-439-4.jpg" height="70" width="50" /></p>
<p>Krótka książka (ok. 50 stron), ale wypchana po brzegi treścią. Ojciec Piotr to osoba poniekąd kultowa w rodzimej Francji. Mnich z zakonu kapucynów, walczący przez całe swoje życie o prawa do godnego życia ludzi skrzywdzonych przez los, a dodatkowo wzbudzający sprzeciw swoimi nieortodoksyjnymi poglądami fundamentalnej części Kościoła. W tym małym dziełku szuka odpowiedzi na tak różne problemy, jak: cierpienie, sens życia, seksualność człowieka, małżeństwa homoseksualne, święcenie kapłańskie kobiet, Trójca Święta, grzech czy fanatyzm religijny. Myli się jednak ten, kto na widok tych zagadnień pomyśli, że jest to zbiór wynurzeń kapłana, które zyskały popularność tylko dzięki swojej kontrowersyjności. Wręcz przeciwnie - Ojciec Piotr jawi się w tej książce jako człowiek, który zrozumiał istotę chrześcijaństwa i człowieka starającego się żyć według tych zasad bardziej, niż niejeden katolicki fundamentalista.</p>
<h3>Prószyński i S-ka „Opowieści wigilijne"</h3>
<p><img src="http://merlin.pl/images_small/8/83-7469-184-0.jpg" height="70" width="50" /></p>
<p>Jak zwykle o tej porze (bożonarodzeniowej) powracam do zbioru opowieści 14, najchętniej czytanych pisarzy z wydawnictwa Prószyński, które z resztą dostałem w prezencie od jednego z autorów. W okolicach Świąt bardzo miła pozycja, szczególnie, że opowiadania, choć dotyczące jednego, wspólnego tematu są od siebie różne - w jednym nawet zastosowano archaizmy tak, aby język pasował do opowieści włoskiego wędrowca z XVI wieku.</p>
<h3>Steve Stockman „Walk On. Duchowa Podróż U2"</h3>
<p><img src="http://merlin.pl/images_small/9/83-916860-1-9.jpg" height="70" width="50" /></p>
<p>Częściowo udana próba wykazania wpływów chrześcijaństwa na twórczość i postawy życiowe członków U2. Częściowo, gdyż książka zawiera parę błędów w materii faktów. Co zaś do samej integracji nauki kościoła katolickiego i dorobku Irlandczyków, to taka interpretacja (np. tekstów biblijnych i tekstów piosenek) siłą rzeczy jest czymś swobodnym, więc wszelka polemika będzie jedynie innym punktem widzenia tego samego.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serce Złomiarza ]]></title>
<link>http://robertszymczak.wordpress.com/2007/11/16/serce-zlomiarza/</link>
<pubDate>Fri, 16 Nov 2007 17:56:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>Robert Szymczak</dc:creator>
<guid>http://robertszymczak.wordpress.com/2007/11/16/serce-zlomiarza/</guid>
<description><![CDATA[

&#8220;I&#8217;d sell your heart to the junkman baby
For a buck, for a buck
If you&#8217;re lookin]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.mFoto.pl/uploads/1702/dakhla-ship-has-dec-4_dada0.jpg" alt="Ship is sinking" height="253" width="382" /><br />
<em><br />
"I'd sell your heart to the junkman baby<br />
For a buck, for a buck<br />
If you're looking for someone to pull you out of that ditch<br />
You're out of luck, you're out of luck</em></p>
<p><em>Ship is sinking<br />
The ship is sinking"</em></p>
<p><em>Tom Waits "God's away on business"</em></p>
<p>Zawsze chciałem mieć pracę. Poważnie, fajnie by było wychodzić z rana, zapieprzać sobie kilka godzin i co miesiąc dostawać za to pensje. I nie chodzi tylko o chęć posiadania większych dochodów, po prostu praca to dla mnie fajna rzecz. Jak na razie marzy mi się bycie dziennikarzem (w końcu dlatego marzą mi się takie studia jak dziennikarstwo, czy polonistyka), ale nie jest to jakiś główny cel mojego życia. Jeżeli nie zostanę z jakiś powodów dziennikarzy, to nie znajdziecie mnie powieszonego na suchej gałęzi. Myślę o dziennikarstwie, bo lubię pisać, lubię audycje radiowe i lubię telewizje. No i coś tam o polityce wiem. I co najważniejsze wiem, że mnie to będzie bawić. Ale równie dobrze mógłbym pracować gdzie indziej.</p>
<p>Swoją drogą zawsze pociągały mnie prace wysokościowe. Ot robić za budowlańca na jakimś cholernie wielkim wieżowcu, takim, żebym codziennie widział stolice z góry. Jeszcze jacyś fajni koledzy z pracy, napić się z nimi wina, pogadać o życiu i jest fajnie. Tylko by mi w uszach drgała "Ballada do robotnika rannej zmiany".</p>
<p>Straszliwie mnie denerwuje podejście niektórych pseudointeligentów, że praca fizyczna jest dla ludzi prostych i umysłowo gorszych, a ktoś inteligentny, "sól tej ziemi" to powinien jeno za blatem biurka dupsko grzać i pracę naukowe wymyślać. Ilość tytułów naukowych nie jest w żadnym razie miernikiem inteligencji. Z resztą praca fizyczna jest o tyle fajna, że daje poczucie wolności, pozwala odświeżyć cudownie umysł i po ludzku się zmęczyć. Praca fizyczna jest dobra.</p>
<p>Jedyna praca, jakiej nigdy nie chciałbym się poddać to praca zwyczajnie nudna, taka w której siedziałbym na tyłku i nie robił nic zajmującego, nic co przynosiłoby mi jakąkolwiek radość, czy chociaż satysfakcje. Taką przy której każdy dzień to jednakowy do wyrzygania ciąg karteczek. Za nic nie chciałbym być księgowym, bądź bankierem. Za nic, za nic, za nic. Utopiłbym się</p>
<p>Bo przy pracy najważniejsze jest szczęście. Jeżeli praca cię uszczęśliwia, daje ci satysfakcje i sprawia, że twoje życie jest pełne to praca jest dobra.</p>
<p>PS. A skąd taki tytuł wpisu? Nie mam bladego pojęcia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dziennikarze nie umieją pisać]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Thu, 16 Aug 2007 15:24:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=13</guid>
<description><![CDATA[Taki wniosek można wysnuć po artykule miesięcznika Press Top 10 blogów dziennikarskich (dostępn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font face="Tahoma" size="2">Taki wniosek można wysnuć po artykule miesięcznika Press <b>Top 10 blogów dziennikarskich</b></font> (dostępny jest też tu: <a href="http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,68367,4386326.html?as=1&#38;ias=14&#38;startsz=x">http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,68367,4386326.html?as=1&#38;ias=14&#38;startsz=x </a>)</p>
<p><font face="Tahoma" size="2">Dziennikarskie blogi oceniane były przez 20 osób czytających, ale nie blogujących. Wśród ocen był również punkt "umiejętność pisania". Żaden z 29 ocenianych dziennikarzy nie otrzymał 120 punktów w tej kategorii (max), a wielu znalazło się pomiędzy 40, a 60 punktami, czyli poniżej połowy, (często utożsamianej ze średnią).<br />
Mogę to zrozumieć w przypadku dziennikarzy "mówiących", ale podobne oceny mają również dziennikarze "piszący"...</font></p>
<p><font face="Tahoma" size="2">Czyżby dziennikarze nie umieli zgrabnie pisać? A może tylko nie przykładają się do swoich blogów, bądź kreują się w nich np. na bardziej "wyluzowanych" niż naprawdę są?</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jacek Żakowski]]></title>
<link>http://twarze.wordpress.com/2007/06/30/jacek-zakowski/</link>
<pubDate>Sun, 19 Nov 2006 17:47:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>skobel</dc:creator>
<guid>http://twarze.wordpress.com/2007/06/30/jacek-zakowski/</guid>
<description><![CDATA[
Jacek Żakowski dnia: 2006.11.19,
Warszawa, Redakcja Krytyki Politycznej, Chmielna 26. Dyskusję o ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://picasaweb.google.com/dskobel/DebataWokKsiKiKoniec/photo#5080030390311543698"><img src="http://lh6.google.com/dskobel/Rn_kuY61Y5I/AAAAAAAACBI/NLvmarYVGSM/s400/skobel_2006_11_19_koniec-211.jpg" /></a></p>
<p>Jacek Żakowski dnia: 2006.11.19,<br />
Warszawa, Redakcja Krytyki Politycznej, Chmielna 26. Dyskusję o książce Jacka Żakowskiego Koniec. Rozmowy o tym, co się popsuło w nas, w Polsce, w Europie i w świecie. W spotkaniu brali udział: Marek Borowski, Jan Rokita, i autor. Prowadził: Sławomir Sierakowski.<br />
Fot. Dawid Skoblewski</p>
<p>Technorati Tags: <a href="http://technorati.com/tag/%C5%BCakowski" class="performancingtags" rel="tag">żakowski</a>, <a href="http://technorati.com/tag/skoblewski" class="performancingtags" rel="tag">skoblewski</a>, <a href="http://technorati.com/tag/ksi%C4%85%C5%BCka" class="performancingtags" rel="tag">książka</a></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
