<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>duchowosc &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/duchowosc/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "duchowosc"</description>
	<pubDate>Wed, 08 Oct 2008 08:38:14 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[O miłości słów kilka]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=413</link>
<pubDate>Tue, 16 Sep 2008 22:21:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/17/o-milosci-slow-kilka/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2008-09-04 07:51:12)
Na zakończenie dyskusji z misjonarzem miłości]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przeniesione ze starego bloga (2008-09-04 07:51:12)</p>
<p>Na zakończenie dyskusji z misjonarzem miłości (patrz: poprzednia notka) napisałam kilka brutalnych słów ściągających uduchowioną istotę na twardą glebę:</p>
<p>Całe to - za przeproszeniem - pieprzenie o miłości to jest  jedna wielka kupa fałszu. Oszukujesz siebie i  oszukujesz cały świat. "Ach, jaki ja jestem rozwinięty, jak ja emanuję  miłością, jak ja nikogo nie oceniam, jaki jestem szlachetny i  doskonały". Guzik prawda!</p>
<p>Całe to chrzanienie o miłości i pokoju jest manipulacją psychopatów,  rządzących tym światem.</p>
<p>Oni nas wykorzystują, szykują nam kolejny totalitaryzm, w którym  będziemy żyć jak w wizji Orwella, albo jeszcze gorzej, a my mamy schować  miecze i zalewać ich sukinsynów kubłami miłości. Oni nas wsadzą do  obozów pracy, a my mamy ich miłować i mamy walczyć miłością.</p>
<p>Wolne żarty!</p>
<p>Przeczytaj sobie moje teksty z <a href="http://astromaria.blogspot.com/">bloga ezoterycznego</a>, choćby ostatni <a href="http://astromaria.blogspot.com/2008/09/psychopaci-s-w-trakcie-przejmowania.html">o żywności GMO</a> i o  "<a href="http://astromaria.blogspot.com/2008/07/czy-ludzko-skazana-jest-na-zagad.html">Tittytainment</a>". A najlepiej kliknij w tag "<a href="http://astromaria.blogspot.com/search/label/Psychopaci">psychopaci</a>".</p>
<p>Pogrążajmy się w miłości, nikogo nie oceniajmy, nie potępiajmy ani nie oskarżajmy, a oni tymczasem przejmą na własność banki i  całą żywność świata.</p>
<p>ZEJDŹ CZŁOWIEKU Z CHMUR I STAŃ MOCNO NOGAMI NA ZIEMI!</p>
<p>Popatrz, w jakiej  żyjesz rzeczywistości! Ruscy zwalili na cywilne osiedla mieszkaniowe  bomby i co? Stała się potworna, wprost niewyobrażalna zbrodnia, ale  świat nic nie zrobi. Bo Ruscy mają prawie cały gaz, a idzie zima. Bez ruskiej  ropy Europa sobie poradzi, ale bez gazu rozpieszczeni Paryżanie,  Berlińczycy i Londyńczycy musieliby trochę zmarznąć i jeszcze by któryś  nie daj Boże katarku dostał! Do tego dopuścić nie można! Więc pogadamy  sobie, pobijemy pianę, a Gruzinom obiecamy (ale pewnie nie damy), że  odbudujemy im te bloki, niech mają. Zmarłych wprawdzie nie wskrzesimy, ale co tam, przecież i tak nic się nie stało, prawda?</p>
<p>A tymczasem zalewajmy miłością Putina, Miedwiediewa, firmę Monsanto, sprawców zamachu z 11 września i innych niedobrych chłopców... Ach, jacy jesteśmy cudowni, prawda? Jak nam ego od tego urosło!</p>
<p>Litości!!! Mam dość pieprzenia o miłości!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Inwazja misjonarzy trwa]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=411</link>
<pubDate>Tue, 16 Sep 2008 22:07:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/17/inwazja-misjonarzy-trwa/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2008-09-02 17:14:35)
Tak się przejawia kwadratura tranzytującego Ne]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przeniesione ze starego bloga (2008-09-02 17:14:35)</p>
<p>Tak się przejawia kwadratura tranzytującego Neptuna o mojego natalnego Słońca, zgroza. Mam już dość!!! Ledwie spławiłam nawiedzoną chrześcijankę, a już najazdu na mnie dokonał jakiś głoszący sacharynowo przesłodzoną ideę miłości facet, przekonany, że jest oświecony, wszystkowiedzący i doskonały, więc może pouczać innych. Uwielbiam takich.</p>
<p>Próbowałam coś mu uświadomić, ale on tak jest zachwycony własnymi ideami, że cudze spływają po nim jak woda po gęsi. Byłam grzeczna, cierpliwa, ale do czasu. Facet coraz bardziej działał mi na nerwy swoją pełną pychy faryzejską arogancją, aż w końcu doszłam do wniosku, że z takim nie da się delikatnie. Tu potrzeba walnąć z całej siły. Może (?) otrzeźwieje, ale prawdę mówiąc bardzo wątpię.</p>
<p>Umieszczam tu moją całą korespondencję z tym panem i życzę dobrej zabawy. Komu nie chce się czytać całości, temu polecam ostatni fragment (poznać go można po pojedynczym &#62;), w którym „poszłam na całość”, ujawniając całe moje sarkastyczne poczucie wisielczego humoru.</p>
<p>Zbyszek pisze:<br />
Witam Ciebie serdecznie!<br />
Mam do Ciebie pytanie, co oznacza żyć wg. Prawa! Zacytuję z Twojego opisu "Horoskop"<br />
Jedna z zasad ezoteryki mówi: "Każda przyczyna ma swój skutek; każdy skutek ma swoją przyczynę; wszystko dzieje się według Prawa; przypadek to jedynie nazwa dla nierozpoznanego Prawa; istnieje wiele płaszczyzn przyczynowości, lecz nic nie wymyka się Prawu".<br />
Co to jest "Prawo" lub "żyć wg. prawa" Jakie dokładnie masz Prawo lub zasady obowiązujące na myśli. Ile państw, grup etnicznych, czy szczepów tyle praw, a każde z nich jest inne. Czy masz na myśli "Prawo Kosmosu"? Jeżeli tak, to proszę, (jeżeli nie stanowi to dla Ciebie kłopotu) przyślij mi jego zasady.<br />
Buddyzm określa wspaniale ścieżkę życia każdego z nas i mówi, że nie możemy przeszkadzać nikomu w dojściu do "Oświecenia" niezależnie jaką drogę obrał.<br />
Moim zdaniem najważniejszą częścią życia każdego z nas jest Miłość. Jeżeli to uczucie jest podstawą działania, to nie należy martwić się o dalsze losy. Proszę o Twoje zdanie na ten temat, za co z góry dziękuję!!<br />
Przesyłam ogrom Miłości i Światła!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!<br />
Zbyszek</p>
<p>Maria pisze:<br />
Witaj Zbyszku, we Wszechświecie obowiązują prawa, które sprawiają, że świat istnieje. Są to np. prawa fizyki. Planety krążą wokół Słońca według praw fizyki. Drewno pływa w wodzie również za sprawą prawa, a dopóki w naszym organizmie panuje homeostaza żyjemy i jesteśmy zdrowi. Choroba jest najczęściej wynikiem złamania jakiegoś prawa duchowego.<br />
Do studiowania praw duchowych powołane są religie, problem tylko z nimi jest taki, że kapłani są tylko ludźmi, a ludzie są omylni.<br />
Jeśli jesteś buddystą, to wiesz, że istnieje coś takiego jak "mapy świadomości". Jest 7 czakr i 7 stopni ludzkiego rozwoju. Człowiek żyjący na poziomie I czakry nie jest w stanie zrozumieć praw oczywistych dla poziomu VII. Kapłani zajmujący się duszpasterstwem zwykle reprezentują poziom III, najwyżej IV, a ich wierni jeszcze niższe i takie właśnie jest religijne rozumienie praw. Ale w odosobnionych, górskich klasztorach, np. w Tybecie, żyją mnisi rozumiejący prawa we właściwy sposób. I zapewne prawo miłości jest przez nich rozumiane jak należy.<br />
Pozostali miłością nazywają przeróżne kłamstwa i manipulacje. Właśnie koresponduję z pewną panną, która uległa iluzji, że kieruje się miłością. Za sprawą tej iluzji uznała, że ma prawo narzucić mi swoją religię. Żebym i ja była równie szczęśliwa jak i ona.<br />
Tak więc jestem bardzo nieufna, gdy ktoś mówi przy mnie o miłości. Miłość jest jednym z najbardziej nierozumianych pojęć, ale ludzie wprost uwielbiają o niej mówić. W jej imię nawet mordują.<br />
--<br />
Pozdrawiam<br />
Maria</p>
<p>Zbyszek pisze:<br />
Witam Ciebie  Marysiu!!<br />
Serdecznie dziękuję za odpowiedź na mój list i chciałbym tylko nadmienić, że miłość miłuje, a to oznacza, iż nikt z nas nie ma prawa do oceny nikogo i niczego, gdyż jesteśmy częścią całości i  doświadczamy.<br />
Żadna religia nie jest odpowiednikiem naszej duchowości, gdyż zostały spaczone one z powodu "żądzy".<br />
Ludzie, którzy doświadczyli "Światła" przestali postrzegać rzeczywistość w "konwencjonalny" sposób. Jeżeli miałaś okazję przeczytać pozycję M. Newtona to zapewne doskonale zdajesz sobie sprawę z tego o czym mówię.<br />
Każdy z nas ma prawo do własnej drogi życia i nie powinien pozwolić nikomu decydować za siebie. Oddawanie prawa decyzji innym jest podstawowym brakiem zrozumienia tego co mamy za zadanie wykonać w danym wcieleniu.<br />
Mam nadzieję, że nie zanudzałem Ciebie moimi wywodami na temat duchowości.<br />
Jeżeli masz ochotę przedstawić głębszy punkt widzenia w tej sprawie to będę bardzo rad!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!<br />
Przesyłam ogrom Miłości i Światła!!<br />
Zbyszek</p>
<p>Maria pisze:<br />
Drogi Zbyszku,<br />
a co właściwie rozumiesz pod owym "przedstawianiem głębszego punktu widzenia w tej sprawie"? W jakiej "sprawie"? W sprawie miłości? Czy w sprawie nie oddawania innym władzy nad sobą?<br />
Jeśli chodzi o to drugie, to temu właśni zagadnieniu poświęcona jest moja strona i blogi. Uważam za swoją "misję" przekonywanie ludzi do tego, że powinni być sobą i kierować się własnym sercem oraz rozumem, a nie nakazami religii czy polityki.<br />
Zachęcam do lektury :)<br />
--<br />
Pozdrawiam<br />
Maria</p>
<p>Zbyszek pisze:<br />
Witam Ciebie serdecznie Marysiu!!<br />
Dziękuję serdecznie za Twoją odpowiedź! Nasuwa mi się jednak pytanie, jak postrzegasz Miłość!<br />
W pierwszym liście piszesz, że "Tybet" rozumie głębiej zasady miłości od przeciętnego człowieka. Teraz zadajesz mi pytanie "co to jest głębsze pojęcie miłości"???????????????<br />
Wielu ludziom wydaje się, że to pytanie jest trywialne, ale odpowiedzieć na nie jest niezwykle trudno. Ludzie mylą pojęcia zaliczając do Miłości uczucia i działania które są całkowicie obce temu stanowi ducha.<br />
Każdy człowiek (a raczej dusza) ma misję do wypełnienia w swoim życiu. Aby poznać to zadanie trzeba zgłębiać własne "Oświecenie" a to temat bardzo wymagający.<br />
Jeszcze raz serdecznie dziękuję za Twoją opinię i przesyłam ogrom Miłości i Światła!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!<br />
Zbyszek</p>
<p>Maria pisze:<br />
Witam serdecznie Zbyszku,<br />
nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zajmować się teoretycznie miłością. Wszędzie wokół ludzie (za przeproszeniem) wycierają sobie twarze tym słowem, ale zauważyłam, że ci, którzy robią to najczęściej o miłości pojęcia raczej nie mają. Na przykład uważają, że wyrazem miłości jest stałe "chrześcijańskie napominanie bliźniego", które jest niczym innym, jak pełnym duchowej / moralnej wyższości pouczaniem celnika przez faryzeusza.<br />
O namiętności damsko-męskiej nawet nie wspomnę, bo to jest trywialne. To z miłością nie ma zupełnie nic wspólnego, chociaż całe pokolenia poetów opiewają to w wierszach jako "miłość". Zawsze twierdziłam, że poeci potrzebują gruntownej i profesjonalnej psychoterapii. (Ale jestem nieromantyczna, prawda?)<br />
Teoretyzowanie na temat miłości nie jest moją specjalnością. I raczej nie zamierzam tego robić również w przyszłości. Piszę tak dlatego, że zawracanie sobie głowy tym tematem prowadzi do fałszu i duchowego zakłamania.<br />
Ja wolę inne formy pracy, niż kaznodziejskie przynudzanie. W moich tekstach słowa "miłość" raczej nie znajdziesz, nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek o tym pisała (o, przypomniałam sobie, pisałam raz, w tekście o medium Johnie Edwardzie).<br />
Miłości nie można sobie intelektualnie narzucić. Do tego trzeba dorosnąć. A co więcej - miłość wcale nie musi się manifestować w postaci obrzydliwej i przyprawiającej o mdłości słodkości. Wręcz przeciwnie, prawdziwa miłość wyraża się niekiedy w trudny i niezbyt przyjemny sposób, np. kiedy musimy zawrócić z drogi narkomana. Słodzenie w takim przypadku prowadzi do klęski. Tu jest potrzebna "twarda mowa" i brutalne zagrożenie przykrymi konsekwencjami oraz bezwzględne trzymanie się tych nie kojarzących się z miłością zasad.<br />
Czy zwykły, "opętany" miłością adept krzywej ścieżki rozwoju zdobyłby się na coś takiego? Na pewno nie! Bo dla niego miłość to gesty, puste słowa, farsa i teatrzyk.<br />
Moja miłość nie jest słodka, ja bywam brutalna. Walę czasem różne prawdy prosto w twarz. I tym sposobem budzę ludzi z miłosnej (i każdej innej) iluzji, w której są pogrążeni. Ale jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy głoszenie na prawo i lewo, że robię to z miłości. Ja to robię z rozsądku, a jedynym kryterium skuteczności jest końcowy efekt: jeśli człowiek "wyzdrowiał" i wyszedł w iluzji, to uważam to za sukces.<br />
Obawiam się więc, że o miłości raczej nie pogadamy :( Prawdę mówiąc mam coś w rodzaju alergii na to słowo.<br />
--<br />
Pozdrawiam<br />
Maria</p>
<p>Zbyszek pisze:<br />
Witam Ciebie Marysiu!!<br />
Dziękuję serdecznie za Twoją opinię w sprawie Miłości. Duchowość człowieka w samej sobie jest miłością i tylko od nas samych zależy czy to zdołamy zrozumieć i "wydobędziemy" z siebie.<br />
Każdy ma prawo na swój sposób postrzegać miłość, ale czy jest to właśnie to uczucie o którym mówimy?<br />
Relacje ludzi, którzy przeżyli własną śmierć są jednoznaczne "wszechogarniająca miłość".<br />
Ludzie którzy dotknęli "Światła" zmienili natychmiast swój sposób życia i postrzegania innych, a to za sprawą właśnie tego uczucia którego doznali podczas opuszczenia własnego ciała.<br />
Wyrażanie miłości w postaci całego życia, ale również w postaci słów przy określonych sytuacjach jest wręcz konieczne, bo "lunatykom" duchowym zaczyna świtać idea tego uczucia.<br />
Jak wiesz każda przemoc jest złem, nawet jeżeli w pierwszej fazie przynosi określony skutek, i to jest mottem działania setek ludzi na ziemi.<br />
Malutki, chudziutki człowieczek z Indii nie używał przemocy, ale miłości do osiągnięcia celu który sobie wyznaczył.<br />
Wiara w to co się czyni, u podstaw której leży miłość jest przeogromną siłą twórczą, której potęga jest niewyobrażalna.<br />
Piszesz o narkomanii i uzależnieniach, a także jak w bezwzględny sposób pokonać "demona". Jeżeli podstawą działania nie będzie miłość nie osiągnie się niczego.<br />
Jeszcze jedna niezwykle istotna sprawa. Ludzie uzurpują sobie prawo do oceny zdarzeń,ludzi itd..., którego de facto nikt z nas nie ma. Jest takie bardzo trafne powiedzenie "Jestem odpowiedzialny więc nie oceniam"<br />
Jeżeli będziesz miała ochotę i okazję to przeczytaj Khalila Gibriana "Prorok" myślę, że to rzuci inne światło na sprawę miłości.<br />
Przesyłam ogrom Miłości i Światła!!!!!<br />
Zbyszek</p>
<p>Maria pisze:<br />
Kochany Zbyszku,<br />
nie każdemu jest dane przeżyć śmierć kliniczną, a nawet jeśli jest dane, nie każdy doświadcza mistycznych przeżyć z tym związanych. Są tacy, którzy ze śmierci klinicznej nie mają żadnych wspomnień albo pamiętają wyłącznie pustkę i ciemność. Dlatego raczej Twoje rady dotyczące tego typu wglądu są mało praktyczne. Wymagają one takiej samej wiary, jak wiara religijna.<br />
Jeśli zaś chodzi o Gibrana i jego "Proroka" to mam tę książkę i znam ją bardzo dobrze, była to jedna z pierwszych moich lektur, jakieś ćwierć wieku temu (miałam ją w wersji powielaczowej), gdy byłam początkująca na tej ścieżce. Od tamtej pory przeczytałam setki, a może nawet więcej niż setki książek.<br />
Khalil Gibran powiedział: "Nauczyciele często są jak szyby: pozwalają widzieć prawdę, ale oddzielają od rzeczywistości", dlatego już od dawna nie szukam nauczycieli i nie korzystam z niczyich "dobrych rad". Kieruję się własnym osądem. Kieruję się też radą Babaji: "Prawdy szukaj w medytacji, a nie w zakurzonych księgach. Aby ujrzeć księżyc, patrz w niebo, a nie w sadzawkę". Dlatego patrzę w niebo i medytuję. I słucham Boga. Bóg jest we mnie. Bóg jest wszędzie, bo wszystko jest Bogiem. Nie muszę teoretyzować na temat miłości. Jeśli trzeba postępuję jak Jezus, który wpadł we wściekłość, poprzewracał kramy handlujących w świątyni i na pożegnanie przyłożył im sznurem, którym była przepasana jego szata.<br />
Skoro Jezusowi wolno, wolno i mnie.<br />
Jeśli chodzi o misjonarzy przeróżnych światopoglądów, to nie ma tygodnia, żeby mnie jakiś nie próbował przekonać, że to właśnie on posiadł ostateczną mądrość i że powinnam podążyć właśnie za nim. Zrozum, że nie mogę podążać za każdym, który jest przekonany o swojej oświeconej mądrości. Zbyt wielu jest takich, a ja jestem tylko jedna. Nie podzielę się więc, żeby wysłać za nimi jakąś cząstkę siebie.<br />
Ostatnie wpisy na obu moich blogach mówią właśnie o tym. Na "starym" blogu opisuję swoje zmagania z jakąś nawiedzoną misjonarką chrześcijańską, a na ezoterycznym zajmuję się problemem "jedynej prawdy jaka jest".<br />
Nie ma jedynej prawdy. Każdy człowiek jest na innym etapie i każdy żyje według tego, do czego aktualnie dorósł. Nikt nie przeskoczy swojego poziomu, więc nie ma sensu nikogo uczyć ani nawracać. Jak dorośnie, sam zrozumie. Bo prędzej czy później każdy stanie się Bogiem i każdy zrozumie boską naukę. Ale nie wcześniej.<br />
Łapanie ludzi do określonych szkół myślenia jest w rzeczywistości łapaniem duchowych niewolników. Zastanów się, komu i do czego potrzebni są owi niewolnicy i jaką korzyść czerpią z ich posiadania "nauczyciele". Czy to ma coś wspólnego z miłością? A może raczej z eksploatacją lub pasożytnictwem?<br />
Jak napisałam: nie zajmuję się miłością. Nie znam się na tym. W ogóle mnie to nie interesuje.<br />
Dla mnie istnieje tylko jedno kryterium: jakie konkretne owoce wydaje czyjaś praca i życie. Jeśli ktoś stale gada o miłości, ale jego żona choruje na depresję, a dzieci są znerwicowane, to na pewno jego "miłosna praca" nie wydaje właściwych owoców.<br />
Jeśli natomiast ktoś nie gada nigdy o miłości, lecz w jego rodzinie panuje harmonia i zdrowie, wtedy owoce są dobre.<br />
Mam nadzieję, że mnie rozumiesz?<br />
--<br />
Pozdrawiam<br />
Maria</p>
<p>------------------</p>
<p>I tu przyznam się, że się w końcu wkurzyłam... Ile razy można tłumaczyć to samo? Ponieważ Zbyszek najwyraźniej uważa siebie samego za mistrza, a mnie za głuptasa, odpowiedziałam tym razem twardo i po skorpionowemu:</p>
<p>Zbyszek:</p>
<p>&#62; Witam Ciebie Marysiu!!!<br />
&#62;<br />
&#62; Dziękuję za Twoje spostrzeżenia i uwagi na temat życia i miłości.<br />
&#62; Mam dziwne odczucie, że, jak to określasz "Dla mnie istnieje tylko jedno<br />
&#62; kryterium: jakie konkretne owoce wydaje<br />
&#62; czyjaś praca i życie) chodzi Tobie przede wszystkim o efekty<br />
&#62; fizyczno-materialne, a to chyba nieporozumienie.</p>
<p>Maria: Tak, znasz mnie lepiej, niż ja znam siebie. Jestem skrajną materialistką i wszystko robię wyłącznie dla kasy, sławy i własnej korzyści, bez liczenia się z dobrem innych, więc ich depczę, bo liczy się tylko mój cel. Nawet z tego powodu koresponduję z tobą. Zarobię za to miliony, amen.</p>
<p>Zbyszek:</p>
<p>&#62; Pisałaś wcześniej o nałogach i jak je zwalczasz. Czym się różni<br />
&#62; misjonarz który chce Ciebie nawrócić na swoją ścieżkę od Ciebie która<br />
&#62; wie co dla narkomana najlepsze. Objawy fizyczne w przypadku uzależnienia<br />
&#62; są odzwierciedlenia przemian duchowych.</p>
<p>Maria: Działam na chama. Biorę narkomana za ryj, przywalam mu serię z pięści i jest uzdrowiony. Proste.</p>
<p>Zbyszek:</p>
<p>&#62; Widocznie dana osoba musi doświadczyć tego aby zrozumieć coś głębszego.<br />
&#62; Kto dał prawo komukolwiek do osądu i kierowania czyimś życiem? Ja mam<br />
&#62; kilka lat i przeżyłem już ten okres w którym maił nas uszczęśliwić<br />
&#62; wszystkich bez wyjątku Marks, Lenin, Breżniew.........<br />
&#62; Przyjmując takie postawy już mielibyśmy "Świętą Inkwizycję"</p>
<p>Maria: W świętej inkwizycji pobierałam nauki, więc działam skutecznie i w d. mam czyjeś lekcje. Kto nie ze mną, tego na stos. Upiekłam już tysiące kacerzy, zaraz upiekę i ciebie.</p>
<p>Ja mam 13 lat i tak sobie tylko pieprzę. A kto to był Breżniew? W życiu nie słyszałam!</p>
<p>Zbyszek:</p>
<p>&#62; Piszesz o Bogu ale jakim Bogu? Ja znam tylko Stwórcę. To co opisuje<br />
&#62; Biblia jest opisem barbarzyńcy i mordercy z którym ja się nie utożsamiam<br />
&#62; mentalnie.</p>
<p>Maria: Kocham Jahwe, przekonał mnie, że trzeba miecza i krwi, że należy pokrywać trupami wzgórza, a ulicami lać krew i że pomsta jest rzeczą szlachetną i piękną. Skoro "bóg" jest psychopatą, to nic dziwnego, że cała ta cywilizacja też jest rządzona przez psychopatów. A więc przystępuję do nich, będę rżnąć, gwałcić, palić i grabić.</p>
<p>Zbyszek:</p>
<p>&#62; Wielu twierdzi, że zabijanie w imię "Boga" jest słuszne, ale ja jestem<br />
&#62; daleko od tego.</p>
<p>Maria: A ja przeciwnie, i zaraz utnę ci ten arogancki, zarozumiały i pełen pychy łeb przy samej dupie, jasne?</p>
<p>Zbyszek:</p>
<p>&#62; Piszesz również o efektach w rodzinie "Jeśli natomiast ktoś nie gada<br />
&#62; nigdy o miłości, lecz w jego rodzinie<br />
&#62; panuje harmonia i zdrowie, wtedy owoce są dobre."<br />
&#62;<br />
&#62; Co oznacza nie gada? W jaki sposób wyrażasz swoje uczucia do bliskiej<br />
&#62; osoby? Milczysz, ignorujesz, wszystko ukrywasz? Ja nie miłuję dla<br />
&#62; "efektów" tylko dla miłowania. Nie oceniam innych, czy są zdrowi czy<br />
&#62; chorzy, bo choroba to przyczyna stanu duchowego, a ja nie znam stanu<br />
&#62; duchowego np. moich sąsiadów i nikt mi nie dał żadnego prawa do osądu<br />
&#62; innych.</p>
<p>Maria: W rodzinie nikogo nie słucham, nie przytulam, nie mówię o miłości, lecz zgodnie z zaleceniem Biblii walę synów rózgą. Sąsiadów surowo oceniam i obgaduję tak jadowicie, że boją się wyjść z domu. Jestem chodzącą psychopatologią i nienawiścią. Mówiąc wprost: do pięt ci nie dorastam i niegodna jestem czytać twoich oświeconych słów. Idź więc gdzie indziej, może trafisz na kogoś lepszego i bardziej godnego.</p>
<p>Zbyszek:</p>
<p>&#62; Moim skromnym zdaniem w moim życiu duchowość ma pierwszeństwo nad<br />
&#62; materializmem. Jeżeli stan duchowy jest "wspaniały" nie mam problemu z<br />
&#62; osiągnięciem wyznaczonego celu, ale to nie cel jest priorytetem, to stan<br />
&#62; ducha jest moim celem.<br />
&#62;<br />
&#62; Przesyłam ogrom Miłości i Światła...........................<br />
&#62;<br />
&#62; Zbyszek</p>
<p>Maria: A dla mnie liczy się tylko kasa, sława, kariera i zaszczyty. Pragnę władzy i jutro wedrę się do pałacu prezydenckiego, zarżnę jego mieszkańców i udekoruję swoją głowę laurem. Bo ja jestem jedyną osobą, nadającą się do rządzenia. Pokażę wszystkim, czym jest władza...</p>
<p>------</p>
<p>Kurde, co się dzieje z tymi zakłamanymi misjonarzami? Ledwie spławiłam jedną nawiedzoną, a zaraz zjawił się kolejny. Pogięło was, czy co?</p>
<p>I to w sytuacji, kiedy naprawdę OGROMNYMI wołami napisałam nad wejściem do skrzynki mailowej:</p>
<p>UWAGA!!! MISJONARZOM DOWOLNEJ RELIGII ORAZ KRZYŻOWCOM WSTĘP SUROWO WZBRONIONY!!!</p>
<p>A może byś tak najpierw zechciał poznać moją stronę www i blogi? Tam jest cała prawda na mój temat. Zamiast zawracać mi głowę i okradać mnie z czasu po prostu PRZECZYTAJ, a będziesz wiedział, kim jestem, co sądzę o Jahwe i totalitaryzmach. A przy okazji może trochę się nauczysz.</p>
<p>A teraz idę zalewać kubłami miłości Hitlera. Na pewno go to zmieni. I stanie się aniołem. Nie będę go oceniać. Nie będę go osądzać. Będę go kochać. Aż do zatracenia.<br />
--<br />
Pozdrawiam<br />
Maria Sobolewska<br />
www.astro.eco.pl<br />
http://astromaria.blogspot.com/ (blog ezoteryczny)<br />
http://astrofaq.blogspot.com/ (blog astrologiczny)<br />
http://astromaria.blog.pl/ (blog "codzienny")<br />
http://members.lycos.co.uk/maya13/ (Skarbczyk)<br />
http://astroforum.hekko.pl/index.php (forum dyskusyjne)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Osho o metafizyce]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=214</link>
<pubDate>Fri, 12 Sep 2008 19:36:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/12/osho-o-metafizyce/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2007-08-10 16:46:35)
Oto bardzo króciutki fragment dość długiego ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przeniesione ze starego bloga (2007-08-10 16:46:35)</p>
<p>Oto bardzo króciutki fragment dość długiego wykładu Osho, mojego ulubionego guru, o metafizyce:</p>
<p>Metafizyka to nonsens. Jednak musi czemuś służyć, w przeciwnym razie nie istniałaby zbyt długo. Człowiek jest bezradny w obcym świecie, w nieznanym świecie... nie tylko nieznanym, ale i niepoznawalnym. Ta ciemność, ten obłok niewiedzy potężnie wstrząsa ludzkim umysłem. Więc człowiek musi się jakoś ukoić. Musi stworzyć wiedzę. Nawet jeśli ta wiedza nie jest prawdziwą wiedzą, to stwarza pozory oparcia. Stwarza pozory, że nie jesteś całkowicie bezradny. Dzięki niej możesz udawać, że nie jesteś obcy w tym świecie; że nie jesteś tu przez przypadek; że jesteś tu panem. Przynajmniej możesz bawić się słowami, robić z nimi to, co ci się żywnie podoba i stwarzać iluzję własnej potęgi.</p>
<p>To czyni metafizyka – daje ci poczucie siły tam, gdzie tak naprawdę żadna siła w tobie nie istnieje. Daje ci iluzję wiedzy tam, gdzie tak naprawdę żadna wiedza nie istnieje.</p>
<p>Samo słowo “bóg” staje się zasadnicze. Dzięki używaniu tego słowa masz poczucie, że coś robisz; że jesteś związany z egzystencją; że na tej ziemi nie jesteś samotnym, bezradnym dzieckiem, ale opiekuje się tobą ojciec w niebiosach – bezustannie patrzy, martwi się o ciebie i twój dobrobyt. To bardzo dziecinne podejście, ale człowiek czuje się bezradny. A istnieje niewielu ludzi, którzy stali się naprawdę dojrzali. Reszta ciągle jest dziecinna.</p>
<p>(...)</p>
<p>Pewien chrześcijański misjonarz przybył tu parę lat temu i zaczął przedstawiać swoją teologię. Słuchałem go przez pół godziny, po czym zapytałem: „Czy to wszystko ci jakoś pomogło? Bo wyglądasz na kogoś stukniętego”. Musieliście zetknąć się ze Świadkami Jehowy i innymi, równie stukniętymi ludźmi... Ale on nie słuchał – tak jakby go w ogóle nie było, ciągle mówił, mówił, mówił.</p>
<p>Minęła następna godzina. Przerwałem mu na chwilę, mówiąc: „Poczekaj chwilę, o czym ty w ogóle mówisz? Czy to, o czym mówisz, pomogło ci?” Odpowiedział, że nie pomogło, ale ma nadzieję, że pomoże. Zapytałem go: „Jest coś, co pomogło mnie. Czy chcesz o tym posłuchać?”, na co odparł: „Wpadnę do ciebie innym razem”. Nigdy się już nie pojawił.</p>
<p>Ludzie desperacko trzymają się swoich wierzeń. Nie przekonują innych – raczej przez przekonywanie innych przekonują siebie samych. Gdy zostają sami, zaczynają się bać: „Kto wie, może jest tak, że to, w co wierzę nie jest prawdą?” Natomiast gdy przekonują innych i ktoś powie: „Tak, to jest prawda”, wtedy stają się pewni siebie. Są przekonani, że jest jakaś prawda w tym, co mówią, gdyż w przeciwnym wypadku inni ludzie nie daliby się przekonać.</p>
<p>(...)</p>
<p>Ludzie sięgają do najbardziej absurdalnych argumentów, aby się obronić. Bezustannie w coś wierzą, ponieważ bez tej wiary spadliby w bezdenną przepaść.</p>
<p>Ta przepaść jest rzeczywista. Gdy ją zaakceptujesz, zniknie lęk. Gdy zaakceptujesz fakt, że życie jest tajemnicą, której nie można poznać; gdy zaakceptujesz fakt, że życie jest niepoznawalne... wtedy lęk zniknie i ustaną wszelkie wysiłki, aby poznawać i tworzyć doktryny.</p>
<p>Nagle staniesz się częścią rzeczywistości, zniknie rozdarcie. Ten, kto poszukuje, i to, co poszukiwane – staną się jednym. Ten, kto obserwuje, i to, co obserwowane – staną się jednym. Ten, kto widzi, i to, co widziane – staną się jednym. Nagle zniknie podział stworzony przez twoje doktryny.</p>
<p>---</p>
<p>I jeszcze taki fragment:</p>
<p>Chrześcijanie bezustannie tworzą bezwartościową literaturę, nigdy nie spotkałem się z czymś równie bezwartościowym – to zwykłe brednie. Ale bezustannie tę literaturę tworzą – w obronie religii. Spieranie się jest dla nich ważniejsze, niż stosowanie w praktyce tego, o co się spierają.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wyrzeczenia]]></title>
<link>http://nimai.wordpress.com/?p=44</link>
<pubDate>Wed, 10 Sep 2008 18:24:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>nimai</dc:creator>
<guid>http://nimai.pl.wordpress.com/2008/09/10/wyrzeczenia/</guid>
<description><![CDATA[Dwaj zakonnicy dostali koszyk z owocami - jabłkiem i gruszką.
Brat Cyjanopanus uważał że najsma]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dwaj zakonnicy dostali koszyk z owocami - jabłkiem i gruszką.</p>
<p>Brat Cyjanopanus uważał że najsmaczniejszy owoc to jabłko, a nie lubił smaku gruszek, a brat Butaprenus odwrotnie - uwielbiał gruszki, a jabłka uważał za coś gorszego. Nie wiedzieli jednak o tym, i nie rozmawiali na ten temat, bo uznawali swoje przekonania za oczywiste. Teraz każdy z nich powinien zabrać ze sobą jeden owoc.</p>
<p>Brat Cyjanopanus stwierdził, że musi postąpić szlachetnie i wyrzec się dobrego jabłka na rzecz bliźniego.<br />
- Bracie Butaprenusie, ja wezmę gruszkę, a tobie zostawię jabłko.<br />
Postanowił, że poświęci się i sam zje ohydną gruszkę, żeby zrobić przyjemność towarzyszowi.</p>
<p>A brat Butaprenus pomyślał: co za egoista, sobie wziął tę wspaniałą gruszkę, a dla mnie ma zostać to wstrętne jabłko? Ale jako człowiek uduchowiony nie powiedział tego głośno. Pomyślał: muszę być skromny, dobrze będzie, gdy okażę pokorę i wyrzeknę się gruszki i wezmę jabłko. W ten sposób odniosę zwycięstwo moralne nad tym egoistą.<br />
- Dobrze bracie, wezmę jabłko, a gruszkę zabierz ty.</p>
<p>Na to brat Cyjanopanus pomyślał: Cóż, widać że to początkujący mnich, z taką łatwością przyjął to wspaniałe jabłko, zamiast wyrzec się go. Ale wszystko przed nim. Dobrze, że ja mam to już za sobą i wiem jak postępować właściwie.</p>
<p>Później obaj zjedli owoce, których nie lubią, ale moralność i pokora zwyciężyły.</p>
<p><i>Biorąc to co najlepsze nie ograbiasz innych, bo jest to najlepsze dla ciebie, a niekoniecznie dla nich. Dla nich coś innego może być najlepsze. Wyrzekając się tego co najlepsze dla ciebie szkodzisz innym, a nie pomagasz. To co odczuwasz jako dobre, piękne i wspaniałe jest właśnie dla ciebie.</i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Co to za sekta?]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=66</link>
<pubDate>Tue, 09 Sep 2008 13:52:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/09/co-to-za-sekta/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2006-08-22; 14:28:07)
Na pewnym katolickim portalu znalazłam wyznani]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przeniesione ze starego bloga (2006-08-22; 14:28:07)</p>
<p>Na pewnym katolickim portalu znalazłam wyznania panienki, która uczestniczyła w kursie hmmm... nazwijmy go „Y”. To, o się tam działo mocno ją przestraszyło, więc pyta księdza, czy przypadkiem nie wpadła w szpony sekty. Czytając jej opis odniosłam wrażenie, że jej obawy mogą być słuszne.<br />
Jak myślicie, czy to sekta?</p>
<p>Oto jej opis:</p>
<blockquote><p>(...)<br />
2 lata temu bylam na kursie Y i od tego czasu mam same problemy. Moje problemy sa zwiazane z osoba z tej Y i z faktem iz nie omdlalam keidy modlono sie nade mna, nie dostalam zadnego proroctwa i nie mowilam jezykami. a swoja droga ten dar mieli tylko ci ktorzy organizowali ten kurs, ci ktorzy mieli mikrofony. to wszytsko wygladalo jak jakies czary, pelno dymu, niezrozumiale slowa - nawet ci ktorzy ich uzywali nie wiedzieli co mowia, omdlenia na posadzke!!! i proroctwa!!! czy to nie jest dziwne? bedac tam czulam sie jakbym byla w sekcie - dokladnie tak ja saobie wyobrazalam.</p>
<p>Czlowiek ktory mnie tam zaprowadzil zachowuje sie dziwnie, jakby cos mu sie pomieszalo w glowie, w ogoel nie widzi jak sie zachowuje, jak traktuje innych i wszytsko co robii (a krzywdzi wiele osob, w tym mnie) mowi ze to jest Wola Boza.</p>
<p>nie wiem co oni z nim zrobili na tych spotkaniach, ale jestem ciekawa co to w ogole jest za zgromadzenie i dlaczego ludzie zmieniaja sie tak bardzo pod jego wplywem?</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Reinkarnacja a Orygenes]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 15:06:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/08/reinkarnacja-a-orygenes/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2005-09-27; 20:38:22)
Zawsze dotąd umieszczałam tu swoje własne te]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przeniesione ze starego bloga (2005-09-27; 20:38:22)</p>
<p>Zawsze dotąd umieszczałam tu swoje własne teksty, a dziś będzie wyjątek. Jest to fragment pochodzący ze strony <a href="http://www.sm.fki.pl/">System miłości</a>:<br />
<strong>Doktryna</strong></p>
<p>Przyglądając się kolejności stworzenia od jego rozpoczęcia po zakończenie, teologiczny system Orygenesa można streścić następująco: pierwotnie wszystkie istoty egzystowały jako czysty umysł na poziomie pojęciowym czy też myślowym. Istoty ludzkie, anioły i ciała niebieskie pozbawione były wcielonej egzystencji i istniały tylko jako pojęcia. Jest to bardzo naturalny pogląd dla kogoś takiego jak Orygenes, dla kogoś, kto był uczony w dwóch systemach filozoficznych: Chrześcijańskim i Platońskim. Ponieważ nie ma w Biblii żadnego opisu dotyczącego tego, co poprzedzało stworzenie, wydawało się oczywiste, że Orygenes odwołał się do Platona i jego odpowiedzi odnośnie tej kwestii. <strong>Bóg, według, Platończyków, jest czystą inteligencją. Przed stworzeniem wszystkie rzeczy stanowiły jedność z Bogiem, jest to założenie, któremu Biblia wydaje się nie zaprzeczać. Proces upadku zaczął się, gdy pojedyncze istoty znużone unią z Bogiem, postanowiły odłączyć się od niego.</strong> Kiedy umysł obojętniał względem Boga, uczynił pierwszy krok w dół ku swemu upadkowi i stał się duszą. Dusza, usunięta ze swego pierwotnego stanu, odchodziła coraz bardziej aż to momentu przyjęcia ciała. To, jak wiemy z platonizmu, jest istotnie poniżeniem, gdyż najwyższy rodzaj manifestacji odbywa się na poziomie mentalnym, a najniższy na fizycznym. Taki opis ludzkiego upadku nie oznacza, że Orygenes odrzucił Genesis. Sugeruje jedynie, że był on skłonny uwzględnić alegoryczną interpretację. <strong>W ten sposób Eden to nie koniecznie miejsce umieszczone w przestrzeni, ale kosmiczne i metafizyczne wydarzenie, podczas którego czysta, nie wcielona myśl została ograniczona materią fizyczną. Według Orygenesa, istotne dla Chrześcijaństwa jest to, że upadek był dobrowolny i wynikał z pewnego stopnia oddzielenia od Boga. </strong>Gdzie jest upadek, tam musi nastąpić dramat pojednania. Ponieważ miłość jest jednym z atrybutów Boga, weźmie On udział w odkupieniu swoich stworzeń. <strong>Dla Orygensa oznacza to, że po dramacie wcielenia dusza przyjmuje ponownie swoją tożsamość umysłu i odzyskuje więź z Bogiem.</strong> Aby przyśpieszyć tę ewolucję w odpowiednim czasie Bóg przysłał Chrystusa. Chrystus Orygenesowy był Wcielonym Słowem (był on również jedyną istotą, która nie zobojętniała względem Boga), i przybył zarówno jako mediator i jako wcielenie boskiej dobroci. Bóg pozwalając, by Jego mądrość i światło jaśniało w ludzkim życiu dzięki obecności Chrystusa sprawił, że pojedyncza dusza mogła szybko odzyskać swoją więź z Bogiem, zostawić za sobą ciężar ciała i powrócić na łono Boga. <strong>W rzeczywistości Orygenes twierdził, ku oburzeniu swych krytyków, że rozmiary i moc miłości Boga są tak wielkie, że ostatecznie wszystkie istoty będą jemu przywrócone, nawet szatan i jego legiony. Ponieważ przebywanie duszy w jakimkolwiek ciele fizycznym jest tylko jednym z wielu epizodów w jej podróży od Boga i z powrotem, reinkarnacja wydaje się nieograniczona. Co zaś się tyczy zmartwychwstania ciała, Orygenes rozpętał burzę dyskusji upierając się, że ciało fizyczne marnieje i obraca się w popiół, podczas gdy zmartwychwstanie odbywa się w ciele duchowym.</strong> Jest to oczywiście poręczne dla wyznawców reinkarnacji, gdyż oznacza, że zmartwychwstałe ciało może być albo sumą i punktem kulminacyjnym wszystkich poprzednich ciał fizycznych albo wręcz przeciwnie, może ich w ogóle nie przypominać. Przyjdzie kiedyś taki czas, kiedy to wielkie odejście od Boga, które zainicjowało fizyczny byt, skończy się. Wszystkie rzeczy, zarówno ciała niebieskie i ludzkie dusze, będą tak czyste i żarliwie kochające Boga, że fizyczna egzystencja nie będzie już dłużej potrzebna. Całe stworzenie rozpadnie się, gdyż materia będzie zbyteczna. Wówczas, cytując jeden z Orygenesa ulubionych ustępów, wszystkie rzeczy zostaną poddane Bogu a Bóg będzie „wszystkim we wszystkich” (1 Kor. 15:28). Ten powrót wszystkich rzeczy proponowany przez Orygenesa stał się kamieniem niezgody w późniejszych wiekach. Orygenesowi wydawało się to całkiem logiczne, że wszystko co odłącza się od Boga musi ostatecznie do Niego powrócić. Jak to tryumfująco stwierdził na końcu swego dzieła:„On First Principles”, ludzie są „braćmi krwi” samego Boga i nie mogą pozostawać z dala od Niego na zawsze. Największe dzieło Orygenesa: „O zasadach” wprost przekłada Pismo święte pod kątem reinkarnacji.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kung Fu Panda i głebsze przesłanie]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=1069</link>
<pubDate>Sun, 31 Aug 2008 14:24:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.pl.wordpress.com/2008/08/31/kung-fu-panda-i-glebsze-przeslanie/</guid>
<description><![CDATA[
Dzisiaj chciałabym polecić wszystkim film dla&#8230;dzieci (?)
- Fung Fu Panda (Pandemonium), pro]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/panda.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1095" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/panda.jpg" alt="" width="481" height="139" /></a><br />
Dzisiaj chciałabym polecić wszystkim film dla...dzieci (?)<br />
- <strong>Fung Fu Panda (Pandemonium), </strong>produkcja: USA, 2008,<strong> </strong><strong></strong>gatunek: Animacja.</p>
<p>Film opowiadający o przygodach grubej pandy, która marzy o tym by zostać wielkim wojownikiem kung-fu.</p>
<p>Akcja filmu staje się doskonałym pretekstem dla przedstawienia znacznie głębszych prawd o życiu, osadzonych częściowo w filozofii Zen, w bardzo przyjemny i rozrywkowy a zarazem inspirujący sposób.<br />
Gorąco polecam wszystkim którzy lubią dobrą zabawę okraszoną przyzwoitą porcją refleksji :)</p>
<p>Poniżej opisuję szczegółowo wydarzenia filmu - jeśli ktoś nie lubi <strong>spoilerów</strong> i chce sam zobaczyć ten film - nie polecam czytania :)<br />
<span style="color:#333399;">Na granatowo podaję moją interpretację fimu, zapraszam do komentowania - jeśli ktoś ma inne spostrzeżenia :)</span></p>
<p>-------------------------------------------------------------------</p>
<p><span style="text-decoration:underline;">Główni bohaterowie : </span><br />
<strong>- Po</strong> - gruba panda - bohater,  pracujący w barze z kluskami i marzący o ścieżce wojownika kung-fu, niespodziewanym obrotem rzeczy - wybrany na Smoczego Wojownika<br />
<strong>- Wielki mistrz Oogway</strong> - wielki mistrz zakonu wojowników kunf-fu, mędrzec, pierwszy zwycięzca Tai Lunga<br />
<strong>- Mistrz Shifu</strong> - uczeń Oogwaya i jego zastęca, szkolący przyszłego Smoczego Wojownika(dawniej również mistrz dla Tai Lunga)<br />
<strong>- Zabójcza piątka</strong> -  uczniowie mistrza Shifu, potencjalni kandydaci do zaszczytnego tytułu Smoczego wojownika : <strong>Tygrysica, Modliszka, Żmija, Małpa i żuraw</strong><br />
<strong>- Tai Lung</strong> - adwersarz Po i "czarny charakter" filmu, były uczeń Shifu, któremu niegdyś odmówiono tytułu Smoczego Wojownika<br />
-------------------------------------------------------------------<br />
<em>- Po u ojca</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/1.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1071" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/1.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Przybrany ojciec Po wychował go mając nadzieję, że syn odziedziczy po nim bar z kluskami. Ale Po ma swoje własne marzenie. Pragnie być wojownikiem, a jego idolami są członkowie Zabójczej piątki, - uczniowie mistrza Shifu, o których nocami śni i z którymi przeżywa fantastyczne przygody.<br />
Po czuje, że może być kimś więcej niż tylko sprzedawcą klusek, mimo że jest w tym całkiem dobry, jego myśli wybiegają daleko poza to czego życzy sobie jego ojciec.</p>
<p><span style="color:#333399;">Życie Po odbija wewnętrzny konflikt, pomiędzy tym co jest jego marzeniem a życiem jakie zostało dla niego "wybrane". Nie może rozwinąć skrzydeł, bo wiążą go zobowiązania i tradycje w jakich się urodził.  Jest nieszczęśliwy i zagubiony, ucieka więc w świat fantazji, snach o swej wielkości, o potędze. Nie ma odwagi powiedzieć że chce od życia czegoś więcej.</span></p>
<p><em>- Wizja Oogwaya</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/2.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1072" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/2.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Oogway jest wielkim mistrzem zakonu wojowników kunf-fu, wiekowym, bardzo mądrym starcem.<br />
Pewnego dnia Oogway wzywa do siebie swojego ucznia i prawą rękę, Shifu i wyznaje mu że miał wizje w której widział ich dawnego wychowanka, Tai Lunga, uciekającego z więzienia w którym przebywa za swoje zbrodnie.</p>
<p>Shifu panikuje, natychmiast rozkazuje posłańcowi lecieć do więzienia i nakazać podwojenie straży, nieświadom że poprzez swoją lękową reakcję - uruchamia ciąg zdarzeń które okażą się tak bardzo znaczące dla wszystkich, a przede wszystkim dla niego.<br />
Mistrz Oogway decyduje, że nadeszła pora by wybrać wielkiego, Smoczego Wojownika, który ma ich wszystkich ocalić.</p>
<p><strong>Cytat:</strong><br />
<span style="color:#808080;">Oogway: </span>Miałem wizję, Tai Lung powróci<br />
<span style="color:#808080;">Shifu:</span> To niemożliwe, jest w więzieniu!<br />
<span style="color:#808080;">Oogway: </span>Nic nie jest niemożliwe...<br />
<span style="color:#808080;">Shifu:</span> <span style="color:#808080;">/spanikowany - woła do posłańca/</span> Zeng!<br />
Leć do więzienia i powiedz żeby podwoili straże, broń,wszystko podwoili! Tai lung nie wyjdzie z tego więzienia!<br />
<span style="color:#808080;">Zeng:</span> Tak mistrzu Shifu!<br />
<span style="color:#808080;">Oogway: </span><strong>Niektórzy spotykają swoje przeznaczenie właśnie na tej drodze, której chcą uniknąć</strong>.<br />
<span style="color:#808080;">Shifu:/ nerwy/ </span>Musimy coś zrobić, on będzie chciał się zemścić, on, on...<br />
<span style="color:#808080;">Oogway: </span>Twój umysł jest wzburzony, przyjacielu, jak ta woda<span style="color:#888888;"><br />
/wskazuje na sadzawkę/</span> Kiedy woda jest wzburzona, trudno cokolwiek przez nią zobaczyć.<br />
Kiedy się uspokoi, stanie się dla Ciebie przejrzysta, i wtedy wszystko zrozumiesz.</p>
<p><span style="color:#333399;">Bardzo ważny moment w filmie.<br />
Pokazane jest, że tak naprawdę sami sprowadzamy na siebie nasze nieszczęścia. Niegdyś Shifu zamknął Tai Lunga. Teraz wypuszcza go jednak nie kto inny - jak właśnie on sam. Przez swój paniczny strach. Gdyby nie posłał Zenga celem wzmocnienia straży, Tai Lung by się nie wydostał.<br />
- Im bardziej przed czymś uciekamy, tym szybciej to nas ściga.<br />
Oogway próbuje wskazać Shifu, że przez swój gniew i zagubienie - nie widzi tego co naprawdę się z nim dzieje i sam sprowadza na siebie nadchodzące wydarzenia.</span><br />
<span style="color:#333399;">(Nie znaczy to jednak, że taki obrót wydarzeń jest negatywny - nie ma czegoś takiego, ponieważ finalnie właśnie na tej drodze, której najbardziej sie boi - znajdzie klucz do swego wyzwolenia i rozwiązanie problemu.)</span></p>
<p><em>- Po Wojownikiem!</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/3.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1073" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/3.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Tajemniczym zbiegiem okoliczności, na Smoczego wojownika zostaje wybrany Po, który dość niespodziewanie pojawia się na festiwalu mającym na celu wybór wojownika. Zamiast sprzedawać kluski, w akompaniamencie ogni sztucznych wpada na środek areny, gdzie dostrzega go Oogway.<br />
<strong>Oogway nie wierzy w przypadki. </strong><br />
Wskazuje na Po, jako wybrańca.</p>
<p><strong>Cytat</strong><br />
<span style="color:#808080;">Oogway: /do Shifu/ <span style="color:#000000;">Ten kogo wybiorę, nie tylko sprowadzi pokój do doliny, ale przyniesie go także Tobie.</span><br />
</span><span style="color:#808080;">Oogway:/wskazując na Po/ </span>Wszechświat wskazał Smoczego Wojownika!</p>
<p><span style="color:#333399;">Czasem niespodziewane rozwiązanie, niespodziewany obrót losu, okazuje się odpowiedzią na nasz problem. Trzeba tylko uwierzyć że to co się stało, nie stało się bez powodu i umiejętnie wykorzystać szansę.</span></p>
<p><em>- mistrz Shifu nie akceptuje Po</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/4.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1075" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/4.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Dla mistrza Shifu jest to wielki szok, tak jak i dla jego uczniów, Zabójczej Piątki.<br />
Shifu nie potrafi zaakceptować faktu, że "przypadkowy" osobnik, niewyszkolony w kung-fu, miałby pokonać tak potężnego przeciwnika jakim jest Tai-Lung.</p>
<p><span style="color:#333399;">Ego Shifu po raz kolejny doznaje ciosu. Niegdyś musiał znieść taką sama sytuację z poprzednim wychowankiem, Tai Lungiem - również nie wybranym na Smoczego wojownika. Teraz ponownie musi wykazać się pokorą i zrozumieniem wobec Oogwaya, chociaż naprawdę wszystko w nim się burzy.<br />
Wewnetrznie sprzeciwia się wyborowi Ooogwaya, ponieważ nie potrafi dostrzec w nim głębszego sensu i uwolnić się od wyobrażeń na temat tego jak powinien wyglądać Smoczy wojownik.<br />
Jest na prostej drodze do popełnienia kolejnego błędu, tego samego który niegdyś zapoczątkował jego problemy. Czyżby nic się nie nauczył?<br />
</span></p>
<p><em>- Mistrz Shifu upokarza Po</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/51.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1076" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/51.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
W rozmowie z Po, mistrz Shifu daje wyraz swojemu rozgoryczeniu i niechęci.<br />
Uważa Po za niegodnego zaszczytnego miana Smoczego Wojownika, skrycie również uważając że zainwestował tak wiele w wyszkolenie Zabójczej Piątki, iż to właśnie ktoś z jego uczniów powinien zostać Smoczym Wojownikiem.<br />
Shifu nie umie pogodzić się z takim obrotem sprawy, który odsunął kolejnych jego uczniów (wcześniej także Tai Lunga) od miana Smoczego Wojownika.</p>
<p><span style="color:#333399;">Gniew Shifu jest tak naprawdę gniewem jego - na siebie samego. "Czy znów zawiodłem? Czy znów się tak pomyliłem? Znów nie udało mi się wyszkolić Smoczego Wojownika?" Shifu to wydaje się zbyt upokarzające i bolesne, dlatego robi wszystko by to upokorzenie dać odczuć Po.</span><br />
<span style="color:#333399;">Po - z drugiej strony - całe życie miał do siebie żal za swoje marzenia, które tak bardzo nie pasowały do oczekiwań jego ojca. Czuł się w jakiś sposób zdrajcą, czuł że zawiódł ojca. Teraz przyjmuje upokarzające traktowanie ze strony Shifu, z pokorą, w jakiś sposób sam siebie karząc za sprzeniewierzenie się ojcu.</span></p>
<p><em>- Tai lung ucieka z wiezienia</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/6.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1077" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/6.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Posłaniec  wysłany przez Shifu "przypadkowo" upuszcza piórko z którego pomocą Tai Lung wydostaje się z więzienia.<br />
Potężny wojownik rozgramia wszystkich strażników i nakazuje posłańcowi dostarczyć Shifu wieści o swoim powrocie.</p>
<p><em>- Rozmowa Po z Oogwayem</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/7.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1078" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/7.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Po daje wyraz swoim wątpliwościom w rozmowie z wielkim mistrzem Oogwayem.<br />
Mistrz jednak ma zaufanie w los, który wskazał po jako Smoczego wojownika.</p>
<p><strong>Cytat:</strong><br />
<span style="color:#808080;">Po:</span> Jak Shifu ma mnie wytrenować w Smoczego Wojownika?<br />
Nie jestem jak ta piątka, nie mam szponów, skrzydeł, jadu... Nawet Modliszka ma to... coś.<br />
Może powinienem odejść i wrócić do robienia klusek<br />
<span style="color:#808080;">OOgway:</span>Odejść - nie odchodzić, kluski - nie ma klusek...<br />
Jesteś zbyt przywiązany do tego co było i co będzie. Jest takie powiedzenie:<br />
<strong>Wczoraj to historia, jutro to tajemnica, ale dzisiaj jest darem</strong><br />
Dlatego zwą go teraźniejszością.<br />
<span style="color:#808080;">(nieprzetłumaczalna gra słow : ang. Present - terażniejszość- znaczy także prezent, podarunek)</span></p>
<p><span style="color:#333399;">Oogway próbuje wytłumaczyć Po, by nie koncentrował się na nieznaczących sprawach, które tylko odciągają go od tego co powinien robić Tu i Teraz, a co jest tak naprawdę jego najwłaściwszą ścieżką. </span></p>
<p><em>- Historia mistrza Shifu</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/9.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1080" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/9.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a></p>
<p>Poznajemy również historię mistrza Shifu, oraz dziejów jego pierwszego wychowanka.<br />
Okazuje się że Shifu wychował Tai Lunga jak własnego syna, ucząc go Kung-Fu, przepełniony duma i bezkrytycznym zachwytem nad rewelacyjnymi osiągnięciami malucha.<br />
W tym zachwycie - Shifu zapomina jednak o przekazaniu Tai Lungowi dystansu do siebie i umiejętności radzenia sobie z porażką.<br />
Rozpieszczony Tai Lung - butnie przekonany, że należy mu się wszystko, domaga się Świętego Zwoju, który powinien otrzymać tylko Smoczy Wojownik.</p>
<p>Ale Wielki mistrz Oogway dostrzega mrok i dumę w sercu Tai Lunga i odmawia mu prawa do zwoju.<br />
Dla Tai-Lunga to wielki cios w jego ego, z poczuciem zdrady ze strony Shifu (który nie wziął jego strony) - atakuje mieszkańców Doliny - próbując odbić zwój siłą.<br />
Shifu nie jest w stanie stawić mu czoła.<br />
Nie potrafi zniszczyć tego co sam stworzył. Jego próżność teraz zwraca się przeciwko niemu. Tai Lung pokonuje go z łatwością  i jest o krok od zdobycia zwoju.<br />
<em><br />
Walka Oogwaya</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/25.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1091" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/25.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Przed zdobyciem zwoju, Tai Lung musi pokonać jeszcze jednego przeciwnika.<br />
Pojawia się przed nim Oogway.<br />
Wielki mistrz z łatwością i spokojem powstrzymuje niesionego gniewem Tai Lunga - uderzając w odpowiednie punkty na jego ciele, paraliżuje go w ten sposób. (Akcja w stylu Kill Billa ;))<br />
Tak właśnie Tai Lung ląduje w więzieniu.</p>
<p><span style="color:#333399;">Tai Lung reprezentuje mroczą energię gniewu i pomieszania -  a Oogway siłę spokoju i mądrości.<br />
</span><span style="color:#333399;">Shifu próbował pokonac gniew - gniewem.<br />
Oogway wybrał skuteczniejszą ścieżkę.<br />
</span><span style="color:#333399;">Gniew znika jak za dotknięciem różdżki, w zestawieniu ze świadomością i mądrością.<br />
Co ciekawe - Nie ma nawet mowy o walce, o zmaganiach!<br />
Po prostu całkowicie się rozpuszcza. Nie ma prawa przy niej istnieć.<br />
</span></p>
<p><em>- Shifu rozmawia z Ooogwayem</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/10.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1081" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/10.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Shifu otrzymuje wieści o ucieczce Tai Lunga i dzieli się swoimi rozterkami z wielkim mistrzem Oogwayem. Ma wątpliwości czy uda mu się wyszkolić Po na czas. Oogway prosi go o odrzucenie wątpliwości i uwierzenie w Po i los, który go wskazał.</p>
<p><strong>Cytat</strong><br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Mistrzu, mistrzu! Bardzo złe wieści<br />
<span style="color:#808080;">Oogway:</span> Shifu, niema czegoś takiego jak złe czy dobre wieści<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Mistrzu twoja wizja się sprawdziła, Tai Lung uciekł z więzienia, jest już w drodze<br />
<span style="color:#808080;">Oogway: </span>To jest zła wiadomość ,tylko jeśli nie wierzysz, że Smoczy Wojownik go powstrzyma<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Panda, ta panda to nie Smoczy Wojownik, on nawet nie powinien tu być! To był przypadek!<br />
<span style="color:#808080;">Oogway: </span>Nie ma przypadków...<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Tak wiem, już to mówiłeś dwa razy<br />
<span style="color:#808080;">Oogway:</span>To też nie był przypadek. Stary przyjacielu, panda nigdy nie zmieni swojego przeznaczenia, ani ty swojego, jeśli nie<strong> porzucisz iluzji kontroli</strong><br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Iluzji?<br />
<span style="color:#808080;">Oogway: </span>Tak, popatrz na to drzewo, nie mogę sprawić aby zakwitło, ani wydało owoc - zanim nadejdzie jego czas<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Ale są rzeczy, które możemy kontrolować <span style="color:#808080;">/wściekle uderza w drzewo, spadają owoce/</span><br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Moge kontrolować kiedy spadną owoce.  I mogę kontrolować jak posadzić nasionko. <span style="color:#808080;">/wbija gniewnie nasionko w ziemię/</span> To nie jest iluzja mistrzu!<br />
<span style="color:#808080;">Oogway: </span>Tak, ale niezależnie co zrobisz to nasionko i tak wykiełkuje w drzewo. Możesz chcieć mieć jabłoń, albo pomarańcz, ale będziesz mieć drzewo brzoskwiniowe.<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Ale brzoskwinia nie pokona Tai Lunga<br />
<span style="color:#808080;">Oogway: </span>Może - może. Jeśli się nią zaopiekujesz, zadbasz, uwierzysz w nią...!<span style="color:#808080;">/dotyka delikatnie ziemi/</span><br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Ale jak? jak? Potrzebuje twojej pomocy mistrzu<br />
<span style="color:#808080;">Oogway:</span>Nie, po prostu musisz uwierzyć,obiecaj mi Shifu, obiecaj, że uwierzysz...<br />
<span style="color:#808080;">Shifu:/poddaje się/ </span>Spróbuję...<br />
<span style="color:#808080;">Oogway:</span>Dobrze. Mój czas nadszedł, musisz kontynuować swoją podróż beze mnie.<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Co, co, co ty? Mistrzu, nie możesz mnie zostawić!<br />
<span style="color:#808080;">Oogway: /zamienia się w płatki kwiatu i rozpływa na wietrze/ </span>Musisz wierzyć...<br />
<span style="color:#808080;">Shifu:/zasmucony/ </span>Mistrzu!<br />
<em><br />
</em><span style="color:#333399;">Oogway próbuje przekonać mistrza Shifu by przestał wreszcie próbować walczyć, kontrolować wszystko i wszystkich dokoła, bo w końcu stało się to paranoją, która go niszczy.<br />
To czego Shifu bał się tyle lat finalnie powróciło.<br />
Shifu sądził, że może to zamknąć - wznosząc coraz wyższe mury, ale okazuje się że nie tędy droga. Teraz shifu musi wykazać się wiarą i zaufaniem - w miejsce walki, bo tylko światłem można rozjaśnić ciemność, nigdy - wnosząc jeszcze więcej ciemności.</span></p>
<p><em>- Shifu próbuje powstrzymać Po przed ucieczką w popłochu</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/11.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1082" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/11.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Po dowiaduje się że nadszedł czas by stawił czoła Tai Lungowi, jako Smoczy Wojownik, jest pełen wątpliwości i nawet wskrzeszona przez Oogwaya - nadzieja Shifu, nie może rozpalić w nim wiary w możliwość swojego sukcesu. Po całkiem stracił wiarę w siebie.</p>
<p><strong>Cytat</strong><br />
<span style="color:#808080;">Shifu: /z przekonaniem/ </span>Teraz chce żebyś zaufał swojemu mistrzowi, tak jak ja zaufałem swojemu<br />
<span style="color:#808080;">Po: </span>Nie jesteś moim mistrzem, a ja nie jestem Smoczym Wojownikiem<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>To dlaczego się nie wycofałeś? Wiedziałeś, że chce się ciebie pozbyć, a jednak zostałeś<br />
<span style="color:#808080;">Po:/zdesperowany/ </span>Tak, zostałem, zostałem ponieważ zawsze kiedy próbowałeś rozwalić mi głowę, albo mówiłeś jak śmierdzę, bolało ....Ale nie bolało bardziej niż to co przeżywałem wcześniej, gdy codziennie uświadamiałem sobie, że jestem tylko... mną... Zostałem bo myślałem, że jeśli ktoś może mnie zmienić, sprawić żebym był kimś więcej, i to tylko ty- Najwspanialszy nauczyciel kung fu w całych Chinach...</p>
<p><span style="color:#333399;">Shifu nie wierzy jeszcze w pełni w Po, i jego wątpliwości wyczuwa także nasz zdesperowany bohater. Obydwu czeka ciężkie zadanie, wykroczenie poza siebie, poza takiego siebie, jakim było się do tej pory. Ich świat musi się zmienić, albo nie nadążą za wyzwaniem jakie przed nimi stoi i obaj polegną...</span></p>
<p><em>- nauka Po</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/15.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1086" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/15.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Shifu odkrywa, że jedyne w czym naprawdę dobry jest Po to ...zdobywanie jedzenia :)<br />
Postanawia wykorzystać tę właściwość Po i szkolić go na wojownika kung-fu.<br />
Okazuje się to całkiem łatwe. Po jest bardzo pomysłowy w tym jak dostać się do miski z kluskami, i z wielką sprawnością walczy z Shifu, ujawniając swój nietypowy talent.</p>
<p><span style="color:#333399;">Rozwiązanie czasem czeka tam gdzie się go nie spodziewamy. Czasem warto wykorzystać coś - czego nigdy byśmy nie uznali za użyteczne. Trzeba otworzyć umysł na nowe i niestandardowe rozwiązania. Przywiązanie do tradycyjnej ścieżki rozwiązywania problemu, okazuje się uwsteczniające.<br />
Shifu nie mógł szkolić Po tak jak szkolił poprzednich uczniów. A jednak...była inna - równie skuteczna droga! Wystarczyło zachować świeżość i perceptywność umysłu.</span><br />
<em><br />
- Przekazanie zwoju Po</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/13.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1083" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/13.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Przekazanie zwoju smoczego wojownika dla Po okazuje się rozczarowaniem dla wszystkich. Zwój jest pusty. W jego szklistej powierzchni odbija się tylko twarz Po i nic poza tym...Wszyscy są załamani i przekonani o rychłym końcu Doliny.</p>
<p><em>- Shifu decyduje się samodzielnie walczyć z Tai-Lungiem</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/12.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1084" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/12.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Ponieważ Zabójcza Piątka została także pokonana przez Tai Lunga, Shifu decyduje się samodzielnie walczyć z Tai Lungiem. Wie o tym, że bez zwoju - tylko on jeden ma jakieś szanse na pokonanie potężnego mrocznego wojownika. Po i Zabójczą Piątkę odsyła z rozkazem ewakuowania mieszkańców Doliny.</p>
<p><strong>Cytat</strong><br />
<span style="color:#808080;">Po: </span>Pusty<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Nie...Nie rozumiem<br />
<span style="color:#808080;">Po: </span>Ok więc Oogway był po prostu szalonym, starym żółwiem<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Nie, Oogwey był rozsądniejszy od nas wszystkich<br />
<span style="color:#808080;">Po: </span>Daj spokój spotkaliśmy się i wybrał mnie przypadkiem... Mówił... cały tan Smoczy Wojownik... ech, kogo ja oszukuje<br />
<span style="color:#808080;">Tygrysica:</span> A kto powstrzyma Tai Lunga? On zniszczy wszystkich i wszystko<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Nie. Ewakuować Dolinę, musimy chronić mieszkańców od Tai Lunga<br />
<span style="color:#808080;">Tygrysica: </span>A co z tobą mistrzu?<br />
<span style="color:#808080;">Shifu:</span> Będę z nim walczył. To będzie cena za moją pomyłkę.</p>
<p><span style="color:#333399;">Shifu  rozumie wreszcie, że nie może wiecznie uciekać przed swoim nemezis, swoim demonem, pod którego terrorem strachu  - żył przez 20 lat.</span> <span style="color:#333399;">Wie, że jeśli nie zrobi tego co powinno być zrobione, ucierpią niewinni dokoła niego - już nie tylko on sam.</span></p>
<p><em>- rozmowa Po z przybranym ojcem </em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/14.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1085" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/14.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Ojciec Po cieszy się na widok syna, ale tenże daleki jest od radości.<br />
Ojciec postanawia zatem zdradzić synowi tajemnicą swojej nalewki, która cieszy się wielka sławą jako najsmaczniejsza w Dolinie.<br />
Po zawsze wierzył, że jest w niej jakiś sekretny składnik, ale...ku jego zdumieniu ojciec twierdzi że nigdy go nie było. Że nalewkę przyrządzał bez żadnego składnika, a tylko wiara w jej niezwykłość sprawiała, że smakowała tak wybornie.<br />
Ta informacja jest prawdziwym olśnieniem dla Po.<br />
Decyduje się wrócić do klasztoru by podjąć walkę z Tai Lungiem. Wie  już teraz że żaden zwój nie może mu pomóc w walce, że <strong>zawsze był tylko On sam i to w nim tkwiła moc</strong>.</p>
<p><span style="color:#808080;"><span style="color:#000000;"><strong>Cytat</strong></span><br />
Ojciec: </span>Po, przepraszam, że nie wyszło, po prostu tak miało być.  Zapomnij o wszystkim, twoje przeznaczenie wciąż czeka, robimy kluski, mamy to w żyłach<br />
<span style="color:#808080;">Po: </span>No nie wiem, tak naprawdę czasami nie mogę uwierzyć, że jestem twoim synem<br />
<span style="color:#808080;">Ojciec: </span>Po, chyba nadszedł czas żebym powiedział ci coś co powinieneś wiedzieć od dawna. Sekretny składnik mojej zupy z sekretnym składnikiem... Podejdź tu, sekretnym składnikiem jest.... nic!<br />
Słyszałeś, nic, nie ma żadnego sekretnego składnika!<br />
<span style="color:#808080;">Po: </span>Czekaj, zaraz, to po prostu zwykła zupa? Nie dodajesz jakiegoś specjalnego sosu?<br />
<span style="color:#808080;">Ojciec: </span>Nie muszę, żeby zrobić coś specjalnego musisz po prostu uwierzyć, że to jest specjalne! Nie ma sekretnego składnika!</p>
<p><span style="color:#333399;">Wszyscy żyjemy w cieniu przekonania, że osiągnięcie pewnych rzeczy MUSI być trudne i wymagać niezwykłych zdolności. Tymczasem - najbardziej ograniczające jest przekonanie... że są jakieś ograniczenia.</span></p>
<p>- walka Tai Lunga z Shifu<br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/21.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1087" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/21.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Shifu toczy walkę z Tai Lungiem, ale ta walka z góry skazana jest na przegraną.</p>
<p>Shifu ma w swoim sercu poczucie winy - związane z tym jak nieumiejętnie pokierował wychowaniem Tai Lunga. W trakcie walki, gdy wściekły Tai Lung domaga się zwoju, Shifu niespodziewanie przeprasza Tai Lunga.<br />
Jest świadom że gdy był zaślepiony przez własną dumę - tę samą dumę zaszczepił w sercu swego wychowanka.</p>
<p><span style="color:#333399;">Tai Lung mimo swojego gniewu, także pełen jest bólu i rozpaczy, on - jedyne czego kiedyś pragnął to zasłużyć na zachwyt i miłość swojego mistrza - być dla niego powodem do dumy.  Jednak to pragnienie <strong>przysłoniło mu wszystko</strong> inne, co było ważne w jego życiu i stało się ostatecznie destrukcyjną obsesją.</span></p>
<p>Gdy Shifu nie wstawił się za Tai Lungiem przez Oogwayem - wychowanek poczuł się okrutnie zdradzony i odrzucony.  Poczuł że niejako odebrano mu to do czego został stworzony i w co przecież - wiarę podsycał w nim sam Shifu.</p>
<p>Shifu nie ma już sił na kontynuowanie walki z tym co sam stworzył.<br />
Wie , że teraz ponosi tylko konsekwencje swego błędu.</p>
<p><span style="color:#888888;">Tai Lung:/oskarzycielsko/</span> Gniłem w więzieniu - 20 lat - przez twoją słabość<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Posłuszeństwo mistrzowi - to nie słabość<br />
<span style="color:#888888;">Tai Lung:</span> Wiedziałeś, że ja jestem Smoczym Wojownikiem<br />
Zawsze wiedziałeś! Ale kiedy Oogway powiedział że jest inaczej, to co zrobiłeś?<br />
<span style="color:#888888;">/krzyczy/</span> Co zrobiłeś? Nic!<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Nie było ci pisane został Smoczym Wojownikiem, to nie moja wina.<br />
<span style="color:#888888;">Tai Lung: </span>Nie twoja wina? Czyja zatem?<br />
Kto wypełnił mi głowę marzeniami? Kto kazał mi trenować aż do bólu?<br />
Kto ostatecznie odmówił mi wypełnienia mego przeznaczenia?<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>To nie była moja decyzja!<br />
<span style="color:#888888;">Tai Lung: </span>Teraz już jest. Daj mi Zwój.<br />
<span style="color:#808080;">Shifu: </span>Prędzej zginę!<br />
<span style="color:#888888;">Tai Lung: </span>Wszystko co zrobiłem, robiłem abyś był ze mnie dumny,<span style="color:#888888;">/uderza Shifu z wściekłościa/</span> powiedz, że jesteś dumny Shifu!<br />
<span style="color:#888888;">Tai Lung: /ponownie uderza Shifu/</span>Powiedz!<br />
<span style="color:#808080;">Shifu:/podnosi się z ziemi załamany/ </span><br />
Zawsze byłem z ciebie dumny, od początku byłem z ciebie dumny...<strong>Ty byłeś moją dumą... zaślepiło mnie to, za bardzo cię kochałem - by zobaczyć kim się stajesz!</strong><br />
<span style="color:#808080;">Shifu:/z resygnacją/ </span>Ja sprawiłem, że taki się stałeś...Przepraszam, przepraszam.<br />
<span style="color:#888888;">Tai Lung:/przez chwilę się waha, ale zaraz powraca jego gniew/ </span>Nie chce twoich przeprosin, chce mój zwój!</p>
<p><span style="color:#333399;">Dla Shifu -  Tai Lung reprezentuje to z czym sam próbował zawsze walczyć i co usiłował stłumić (wsadzając metaforycznie do "więzienia") ale to powróciło z wielokrotnie większą mocą.<br />
Wyrzuty sumienia i poczucie winy za swój błąd, teraz zwracają się przeciwko niemu.</span><br />
<span style="color:#333399;">Shifu nie ma sił <strong>walczyć z czymś co tak naprawdę jest także jego problemem, </strong>bo ogniem ognia nie pokona.<br />
- jego własna próżność -  znajduje odbicie w próżności Tai Lung.<br />
- Jego gniew( wiele razy wyładowywany wcześniej na innych, w tym na Po) - znajduje odbicie w gniewie odrzuconego Tai Lunga.</span><br />
<span style="color:#333399;">Czy problem wydaje się zapętlać?</span><br />
<span style="color:#333399;">Shifu musi zmienić strategię. Stare rozwiązania nie sprawdzają się. Ogień pokonać można wodą. Teraz, to że zaufał Oogwayowi, okazuje się popłacać.  Zainwestował swój czas w Po, szkoląc go zupełnie inaczej niż wcześniej innych uczniów. Po, który jest tak inny od wszystkiego tego co próbował stosować Shifu -  działa również w nieoczekiwany sposób....</span><br />
<em><br />
- walka Po z Tai-Lungiem</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/22.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1088" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/22.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
W kluczowym momencie, gdy Tai Lung niemal wyciska życie z Shifu, pojawia się Po.</p>
<p>Po podejmuje nieudolną na początku walkę z Tai Lungiem - który odbiera mu zwój.<br />
Tai Lung nie rozumie jednak przesłania które stoi za zwojem. Nie rozumie znaczenia osobistej mocy - jest na to zbyt zaślepiony. Zawsze żył w przekonaniu, że to co znajduje się w zwoju jest jakąś cudowną, specjalną tajemnicą dla wybrańca.  Rozczarowany - wściekłość swoją kieruje na niewinnego Po.<br />
<strong><br />
Cytat</strong><br />
<span style="color:#888888;">Tai Lung: </span>Moc Smoczego Zwoju jest moja!<br />
<span style="color:#888888;">/rozwija zwój/</span>Tu nic nie ma!<br />
<span style="color:#888888;">Po: </span>Już dobrze, ja też nie rozumiałem za pierwszym<br />
<span style="color:#888888;">Tai Lung: </span>Co?<br />
<span style="color:#888888;">Po: </span>Nie ma sekretnego składnika. Tylko ty nim jesteś.</p>
<p><span style="color:#333399;">Tai Lung nie rozumie tego, że proste rozwiązania bywają najlepsze , że życie nie jest tak skomplikowane i nie o wszystko trzeba tak strasznie walczyć.<br />
Że najważniejsze to wiara w siebie i swoje możliwości, a nie oczekiwanie że inni, że świat zewnętrzny, zaspokoją nasze poczucie braku mocy i radości.<br />
Moc jest w nas, Tai Lung przesuwa jednak jej źródło na coś innego - zewnętrznego, na zwój.<br />
Gdy się okazuje że to wszystko było iluzją, jest zdruzgotany. Nie jest przygtowany i dość otwarty na zmianę, dlatego ostatecznie przegrywa.<br />
</span></p>
<p><em>- Po pokonuje Tai Lunga</em></p>
<p><a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/23.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1089" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/23.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Ale ponownie próżność  i gniew Tai Lunga okazują się przyczyną jego porażki, tak jak wcześniej były przyczyną porażki Shifu.</p>
<p><span style="color:#333399;">Po wykazuje się sprytem a zarazem zadziwiającą prostotą w walce. Jego skromność okazuje się atutem. To co dla Tai Lunga było niemożliwe do osiągnięcia - nauczenie się specjalnej techniki Palca Wushi - dla Po jest czymś naturalnym i prostym.<br />
Po robi to tak po prostu, jakby to była najłatwiejsza rzecz na świecie. Nie mając świadomości, że ta technika uważana jest za jedną najpotężniejszych, nie ma też w sobie zawahania.<br />
Jest takie znane powiedzenie Einsteina : "Wszyscy wiedzą, że czegoś <em>nie</em> da się zrobić, i <em>przychodzi</em> taki jeden, <em>który nie wie</em>, że się <em>nie</em> da, i on to właśnie robi."<br />
Rzeczy okazują się proste, kiedy przestajemy je niepotrzebnie komplikować naszymi wyobrażeniami o tym jak ciężkie mogą być.</p>
<p></span><span style="color:#333399;">Ważnym elementem jest to że Tai Lung ponownie nie zostaje pokonany w bezpośredniej  "walce" ale z pomocą bardzo niezwykłego sposobu, czegoś co wydaje się niemożliwe, a jednak jest zaskakująco proste.</span></p>
<p><em>- Koniec</em><br />
<a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/24.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1090" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/24.jpg" alt="" width="481" height="215" /></a><br />
Zgodnie z przepowiednią Oogwaya, Po zwycięża Tai Lunga.<br />
Tym samym przynosi pokój Dolinie i...wewnętrzny spokój dla Shifu.  Nagle wszystko okazuje się spójne.<br />
Shifu ostatecznie dostrzega sens we wszystkim co miało miejsce i godzi się ze sobą.</p>
<p><span style="color:#333399;">Tak naprawdę centralną postacią filmu, jest wg mnie mistrz Shifu.<br />
<strong>Akcja odzwierciedla jego wewnętrzna walkę - projektowaną na zewnątrz .</strong><br />
Pokazuje jego dojrzewanie, na kilku etapach.<br />
Najpierw jako zadufanego w sobie mistrza, który szkoli przyszłego Smoczego Wojownika. Potem złamanego człowieka, któremu rozbito marzenia i który odrzucił to co kochał, bo "nie spełniło jego oczekiwań".<br />
Finalnie, widzimy jego walkę z "demonem", czyli tym co próbował odrzucić,  zamknąć i zapomnieć  - tym czego tak bardzo się boi. "Demon", Tai Lung, wraca z misją zemsty, upominając się o swoje i tym razem Shifu MUSI się z nim skonfrontować, by osiągnąć integrację swojego "podzielonego" wnętrza = znaleźć spokój i akceptację.</span><br />
<span style="color:#333399;"><em><span style="color:#808080;"><br />
Tekst opracowany i napisany przez Zenforest. </span><br />
<span style="color:#999999;">Wszelkie prawa zastrzeżone.</span></em></span></p>
<p><strong>Powiązane posty :</strong></p>
<p>• <a href="../2008/07/14/uczen-i-mistrz-czy-taka-relacja-wciaz-ma-sens/">Uczeń i mistrz: Czy taka relacja wciąż ma sens? </a></p>
<p>• <a href="../2008/04/25/a-mistrz-mu-odpowiedzial/">A mistrz mu odpowiedział…</a></p>
<p>• <a href="../2008/04/09/minuta-madrosci/">Minuta mądrości</a></p>
<p>• <a href="../2008/03/29/potwor-strzala-i-jajko/">Potwór, strzała i jajko</a></p>
<p>• <a href="../2008/03/13/spiew-ptaka/">Śpiew Ptaka</a></p>
<p>• <a href="../2008/02/28/nie-zadreczaj-sie/">Nie zadręczaj się!</a></p>
<p>• <a href="../2007/11/19/cierpienie-moze-byc-najcenniejsza-lekcja-historia-dana/">Historia Dana</a></p>
<p>• <a href="../2008/02/07/najwlasciwszy-moment/">Najwłaściwszy moment</a></p>
<p>• <a href="../2008/05/03/koniec-cierpienia-inspirujace-cytaty-z-thich-nhat-hanh/">Koniec cierpienia - inspirujące cytaty z Thich Nhat Hanh</a></p>
<p><a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/24.jpg"></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie zasłaniać mi widoku! (cz. I)]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=255</link>
<pubDate>Sat, 30 Aug 2008 10:42:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.pl.wordpress.com/2008/08/30/nie-zaslaniac-mi-widoku/</guid>
<description><![CDATA[Legenda głosi, że kiedy znakomitego cynika, Diogenesa z Synopy, odwiedził Aleksander Wielki, w uz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Legenda głosi, że kiedy znakomitego cynika, Diogenesa z Synopy, odwiedził Aleksander Wielki, w uznaniu dla jego mądrości rzekł, że spełni jego każdą prośbę. Diogenes, niewzruszony splendorem władcy, odpowiedział, że jego jedynym życzeniem jest, aby Aleksander przesunął się nieco, bo zasłania mu słońce...</p>
<p style="text-align:justify;">1. Ludzie religijni stawiają sobie bogów przed oczyma, budując posągi i ołtarze, które zasłaniają im widok. Ludzie uduchowieni zwracają swój wzrok ku wnętrzu, w umyśle swym poszukując iskry absolutu i latami siedzą przed biała ścianą, niczym ślepcy, sądząc, iż osiągnęli oświecone współczucie. Zaś ludzie wolni lubią mieć swobodny widok przed i za sobą.</p>
<p style="text-align:justify;"><!--more-->2. Badania nad ludzką świadomością wskazują, że to, co nazywamy myśleniem, zachodzi nie tyle wewnątrz mózgu, co na samej jego powierzchni. Jako takie, myślenie jest fenomenem ulotnym i tyleż znikomym, że trudno je uchwycić w tej cienkiej warstwie między przestrzenią świata a śluzowatą mózgownicą.</p>
<p style="text-align:justify;">3. Hannah Arendt, autorka „Myślenia”, przypatruje się człowiekowi. Widzi jego ciało, pełne jelit i innych organów. Wie, że nie służą one do oglądania. Są zakryte. Nie są ładne. Nie budzą zachwytu. Są po prostu nieestetyczne. Nie zaglądamy wszak wszędzie do środka. Robią to jedynie specjaliści, w wyjątkowych sytuacjach otwierają człowieka i gmerają mu we wątpiach. A teraz nawet i operacje zastępują innymi, nieinwazyjnymi metodami. Arendt zatem, poszukując analogii, zastanawia się nad fenomenem ludzkiego myślenia. I dochodzi do wniosku, że być może błędnie przez całe wieki uznawaliśmy, że wnętrze duchowe człowieka jest rzeczywistością wyższego rzędu. Być może jest odwrotnie – to, co wewnątrz fenomenu człowieczego, jest niczym owe flaki burczące i nienadające się do oglądania.<br />
Pułapka zastawiona przed wiekami przez Platona ciągle działa. Wciągnęła całe chrześcijaństwo, kulturę, sztukę. „Ciało więzieniem duszy” – owo hasło przewodnie podróżników po mentalnych bebechach ludzkiego ducha jest prawdopodobnie najzręczniejszym oszustwem wszech czasów. W jego efekcie ciała nasze uwięziono na wieki w okowach ducha. To dusza jest więzieniem ciała!
</p>
<p style="text-align:justify;">4. Czyż materia, tylko dlatego, że twarda i błotnista, ma być czymś gorszym od powiewów duchowego odoru urojonych zaświatów? A jeśli to, co nazywamy duchem, nie jest żadnym wnętrzem, ale właśnie powierzchnią? Materializm nie musi być ordynarny. Może być subtelny. Właściwie pojmowany jest, w rzeczy samej, subtelniejszy od wszelkich idealizmów i duchowości. Nie ma bowiem tendencji do robienia z ludzi idiotów. Jakkolwiek byśmy bowiem nie patrzyli na siebie i świat, w godzinie próby liczą się jedynie fakty...</p>
<p style="text-align:justify;">5. Jestem myślą, która wyłoniła się z nicości i w nicość powraca. Zostaną tylko jelita. Czyż to nie piękne?</p>
<p style="text-align:justify;">6. Dopiero kiedy uwolniłem moje ciało z paranoi ducha, odkryłem drogę właściwego postępowania. Etyka materializmu wyłania się z absolutnej wolności – czynię tak, a nie inaczej, nie ze względu na idee i <em>higher conversations</em>, ale dlatego, że jako wolna istota podjąłem taką decyzję.</p>
<p style="text-align:justify;">7. Czym jest duch? Czyż nie jest oderwanym fragmentem myśli, która chciałaby być niezależna od materii? Demony, anioły i bogowie to istoty urojone, utkane z myśli, która pełzając po powierzchni mózgu udaje, że jest podstawą bycia – kiedy zaś jest jedynie jego elementem, do tego raczej finalnym.</p>
<p style="text-align:justify;">8. Ateizm także jest ideologią zasłaniającą widok. Wiara w bogów, jak i niewiara w nich są zjawiskiem tej samej kategorii. Wystarczy milczeć w obliczu faktów. Fakty zaś są takie, że Boga nie ma. Po co więc tyle o to krzyku?</p>
<p style="text-align:justify;">9. Racjonalizm bywa tak samo zgubną drogą poznania, jak religia. Wiara w rozum, jako rzeczywistość nadrzędną, bywa równie niebezpieczna, jak każda religia. Racjonalizm też ma tendencję do pomijania faktów.</p>
<p style="text-align:justify;">10. Buddyzm nie zasłania widoku, jak na przykład chrześcijaństwo  - jest to w rzeczy samej najlepsza metoda skutecznego samoślepienia się. „Kłaniam się oświeconemu umysłowi Buddy, którym jestem”... To też brednie, tyle, że bardzo subtelne. Idea buddyjskiego oświecenia jest fatamorganą, która straceńca wiedzie ku zmarnowaniu tej reszty czasu, jaka została mu do śmierci. Czyż najlepszym oświeceniem nie jest to, kiedy sobie zapalę wieczorem lampę?<br />
Buddyzm daje mi złudzenie, że mam przed sobą oceany czasu ma samorealizację. Fakty są takie, że mój czas się skończy nader szybko. Na szczęście, jak już minie, nie będę niczego żałować.
</p>
<p style="text-align:justify;">11. Ludzie całe wieki spędzili na tym, aby przekonywać siebie samych i innych na około, że istnieje jakiś sens pośmiertny. Marnowali całe żywoty na ascezę i modły. Wydawali majątki na pielgrzymki. Zabijali innych w imię własnych fiksacji. A tymczasem wystarczy wstać rano i iść spać wieczorem – i analogicznie, urodzić się, a następnie pewnego dnia umrzeć. Tylko tyle. Nic więcej.</p>
<p style="text-align:justify;">12. Duchowość wyrosła z zachłanności. Nie wystarcza myśli czas, który ma dotąd aż zniknie. Chciałaby wieczności. Problem w tym, że jej nośnik pewnego dnia zgnije i użyźni glebę.</p>
<p style="text-align:justify;">13. Widać łatwiej jest się samemu oszukiwać, niż uznać fakty. Duchowe oszustwo upaja. Uzależnia. Z litości dajemy narkomanom czyste igły, aby nie zdechli od brudu. Dlaczego więc nie mielibyśmy i  ludziom religijnym dawać tego, czego pragną – czyli wiary? Co łatwiej zrobić – kupić igłę do strzykawki dla narkomana, czy zmówić różaniec z babcią, którą kochamy?</p>
<p style="text-align:justify;">14. Religię jednak warto dzisiaj utrzymywać. W pewnym sensie trzyma masy w strachu i dzięki temu się nie mordują sie tak, jakby to robiły wiedząc, że nie ma żadnego Ducha ponad nimi i w nich. Oto cynizm doskonały i użyteczny - nie mówić ludziom o faktach i opłacać ich kapłanów. Nie każdy bowiem dorósł do tego, aby być wolnym. Ostatecznie nie ma to przecież  żadnego znaczenia. <strong>WYSTARCZY, ŻEBY NIE ZASŁANIALI MI WIDOKU!</strong></p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/2008/09/07/nie-zaslaniac-mi-widoku-cz2/" target="_self">Część druga&#62;&#62;&#62;</a></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><br />
</strong>
</p>
<p style="text-align:justify;">Mirosław Miniszewski</p>
<p style="text-align:justify;">miniszewski@onet.eu</p>
<p style="text-align:justify;">© Wszelkie prawa zastrzeżone</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ZIEMSKIE ŻYCIE]]></title>
<link>http://tyara77.wordpress.com/2008/08/12/ziemskie-zycie/</link>
<pubDate>Tue, 12 Aug 2008 20:45:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Tyara Elżbieta Gas</dc:creator>
<guid>http://tyara77.pl.wordpress.com/2008/08/12/ziemskie-zycie/</guid>
<description><![CDATA[
ZIEMSKIE ŻYCIE
112.
Wasze ziemskie życie, to smutek i gorycz waszych emocji związanych z energet]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;"><a href="http://tyara77.files.wordpress.com/2008/09/tyara2m.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-327" title="tyara2m" src="http://tyara77.wordpress.com/files/2008/09/tyara2m.jpg?w=212" alt="" width="212" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;"><span style="font-size:14pt;font-family:&#34;color:black;">ZIEMSKIE ŻYCIE</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:right;text-indent:9pt;" align="right"><strong><span style="font-family:Arial;color:black;">112.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Wasze ziemskie życie, to smutek i gorycz waszych emocji związanych z energetycznym dnem, bez żadnych wartości, nie ma ani krzty radości, wszyscy są wokół winni tylko nie wy.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Ponosicie konsekwencje swoich decyzji i swoich działań, wszystko to odblask waszych nieszczęśliwych chwil jeszcze spotęgowanych wielokrotnie, oskarżacie ciągle o wszystko innych, uważacie że wy jesteście dobrzy, a wszyscy wokół są źli.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Prawda jest taka, że to wy sami jesteście tacy jak to co mówicie o innych, bo mówicie tylko i wyłącznie o sobie, o pomoc woła wasz spętany duch, wasze ciało dokładnie o tym wam mówi, dlatego jesteście tacy zablokowani energetycznie i chorzy, biegacie po medykach i bierzecie chore medykamenty, które was codzienne trują jeszcze bardziej, brak wam pokory i połączenia ze STWÓRCĄ do życia w prawach na Ziemi.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Biegniecie rano do pracy, potem szybko żywieniopodobny obiad, następnie do wieczora oglądanie telewizji, znów jecie produkty nie podobne do żywności i idziecie spać, od rana to samo i tak codziennie bez celu, nie wiecie po co żyjecie na Ziemi, leniwie, wygodnie, nudno i martwo, niezgodnie z prawami STWÓRCY.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Całe stworzenie żyje zgodnie z prawami danymi w stworzenie, tylko ziemski człowiek ciągle chce podporządkować wszystko sobie, swojemu rozumowi, truje naturę, niszczy wszystko wokół siebie, zaśmieca i zmienił prawa dane przez STWÓRCĘ, przez wasz rozum działa na was ciemność, zawężając wasze patrzenie do waszych problemów, dogmatów i spraw materialnych.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Większość ludzi ziemskich nie sprawdza i nie są czujni, idą ślepo zapatrzeni w innych, idą za rozumem i rozumowcami, zapatrzeni w przeszłość, w stare i niesprawdzone przez nikogo pół prawdy. Tylko i wyłącznie wy sami musicie się wysilać i poprzez swoje doświadczenia wszystko sprawdzić, czy to jest logiczne i dobre dla was, jakie tego będą konsekwencje, należy to odczuć, trzeba się kierować tylko do Stwórcy, oddać się w prowadzenie tylko i wyłącznie poprzez swoje wnętrze i odczuwanie, poprzez intuicję, idźcie tylko za PRAWDĄ i MIŁOŚCIĄ.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Większość modli się do figur i obrazów, w ciemno idą za organizacjami, w samozagładę idą do zatracenia całkowitego, ślepo wierząc w religie i różne wyznania, ziemscy chrześcijanie rozumowo pozmieniali życie ziemskie Jezusa Chrystusa z Nazaretu, ułożyli wszystko w ramki, uważają że mają wyłączność na wiedzę o życiu Syna Bożego na ziemi, dali sobie sami upoważnienie do decydowania o wszystkim co jest związane z PRAWDĄ i życiem duchowym na Ziemi.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">PRAWDA jest taka; że każdy człowiek na Ziemi tak samo musi przestrzegać prawa i podporządkować się prawom STWÓRCY, nikt nie jest zwolniony z odczuwania i rozwoju duchowego indywidualnego, bezpośrednio bez jakichkolwiek pośredników kierować się do STWÓRCY, to wy sami będziecie się na Sądzie Ostatecznym rozliczać bez pośredników i bez pieniędzy, liczyć się będą wasze czyste myśli, słowa i czyny, inaczej mówiąc; cnota, czysty duch.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Ciemne duchy idą do zatracenia całkowitego, wrócą jako nieświadome zarodki, aby w kołobiegu stworzenia wszystko wróciło tam skąd wyszło, musi zatoczyć koło.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Z Miłości do stworzenia Stwórca daje szanse równe każdemu, każdy duch ma szansę swoim chceniem wysilić się mocno, aby wyjść z ciemności i rozwijać się duchowo, to wy musicie podporządkować się bezgranicznie STWÓRCY i prawom danym w stworzenie, koniecznie jak najszybciej zacząć żyć zgodnie z Prawami, wydarzenia na Ziemi pokazują wyraźnie jakie są wartości najcenniejsze dla ziemskiego człowieka.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Rozum tak zwany umysł bardzo człowieka zawęża do tego co ziemskim okiem można zobaczyć, a duch i odczuwanie wewnętrzne to poszerzenie maksymalne naszego widzenia wewnętrznego i naszym okiem gęstomaterialnym.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;"> </span></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Być Zorbą czy...Buddą?]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=635</link>
<pubDate>Sat, 07 Jun 2008 01:43:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.pl.wordpress.com/2008/06/07/byc-zorba-czybudda/</guid>
<description><![CDATA[
Historia ludzkości jest tragedią z bardzo prostej przyczyny.
W człowieku wytworzono podział na ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/06/1budda-zorba.jpg" /></p>
<p><strong>Historia ludzkości jest tragedią z bardzo prostej przyczyny</strong>.<br />
W człowieku wytworzono podział na dwa przeciwstawne sobie obozy: spirytualistę i materialistę;<br />
Buddę i Zorbę.</p>
<p>Jedna część czuje się wyższa, świętsza, i zaczyna potępiać drugą jako grzeszną. Ten schizofreniczny podział spowodował, że lewa dłoń rani prawą, a prawa lewą.</p>
<p>W rzeczywistości, żaden taki <strong>podział nie istnieje</strong>.<br />
Jesteś harmonijną całością. Nie walcz z ciałem - to twój dom.<br />
Nie walcz też ze świadomością, gdyż bez niej twój dom będzie pusty.</p>
<p>Symbolicznie określam ciało jako Zorbę, a duszę jako Buddę. Zorba to tylko początek. Przeżyj Zorbę w pełni, a wtedy naturalnie wejdziesz w życie Buddy.</p>
<p>Raduj się ciałem, raduj się fizyczną egzystencją. Nie ma w tym żadnego grzechu. Ciało to twoje korzenie, ciało to ziemia, na której wzrastasz. Ale wszystkie tak zwane religie usiłują zniszczyć most łączący cię z twoim własnym ciałem.</p>
<p>Jest to maksymalna synteza - gdy Zorba staje się Buddą. Zorba jest jego, ale brakuje mu nieba. Jest przyziemny, zakorzeniony głęboko jak olbrzymie drzewo, któremu brakuje skrzydeł. Nie może wzlecieć do nieba, gdyż zamiast skrzydeł ma korzenie.</p>
<p>Jeść, pić i bawić się, jest samo w sobie w porządku, nie ma w tym nic złego. Ale to nie wystarczy, wkrótce cię to zmęczy. Stale powtarzane czynności, z tanecznego kręgu zamieniają się w błędne koło. Tylko bardzo przeciętne umysły mogą ciągle się tym bawić. Jeśli jesteś, choć trochę mądry, wcześniej czy później odkryjesz, jakie jest to płytkie, powierzchowne. W pewnym momencie powtarzaj pytanie: "Jaki jest tego sens?".</p>
<p>Trzeba pamiętać o jednym: to nie ludzie biedni, głodujący, stają się sfrustrowani życiem. Oni jeszcze nie żyli, jak zatem mogą czuć się sfrustrowani? Mają zawsze nadzieje.</p>
<p>Jak myślisz? <strong>Kim są ludzie, którzy wyobrażają sobie, że w niebie jest jak w Klubie Playboy'a? </strong><br />
To biedacy, głodni - ci, którzy nie posmakowali życia.<br />
Właśnie oni przenoszą swoje pragnienia do Niebios.</p>
<p>Kim są ci ludzie? Nie doświadczyli, a tylko poprzez własne doświadczenie można przekonać się o powierzchowności tego wszystkiego. Tylko Zorba może przekonać się o powierzchowności tego wszystkiego.</p>
<p>Budda żył życiem Greka Zorby i gdyby był przeciętny, mógłby żyć tak ciągle. Miał wszystkie najpiękniejsze kobiety, pałace, wszelkie bogactwa... i gdy zrozumiał, że to wszystko się powtarza, wtedy poczuł się sfrustrowany, i w wieku 29 lat porzucił pałace, bogactwa, kobiety.</p>
<p>Budda powstaje z doświadczenia.<br />
<strong>Więc popieram ten świat, gdyż wiem, że dzięki niemu możesz doświadczyć innego świata. </strong><br />
Nie mówię: wyrzeknij się, uciekaj stąd.<br />
Nie mówię: stań się mnichem.</p>
<p><strong>Gdy mnich wyrzeka się tego świata, tym samym walczy z nim</strong>, i nie jest to łagodne wyrzeczenie.</p>
<p>Mnich staje się podzielony: połowa jego istoty pragnie tego świata, druga połowa pragnie innego świata. Mnich to osoba rozszczepiona, schizofreniczna, podzielona na niższe i wyższe.</p>
<p>Wyżej dostaniesz się tylko wtedy, gdy żyłeś niższym, gdy przeszedłeś całą udrękę i ekstazę niższego. Zanim lotos stanie się lotosem, musi wyrosnąć z błota.<br />
Tym błotem jest świat.<br />
Mnich uciekł od błota i dlatego nigdy nie stanie się lotosem.</p>
<p>Nie tęsknij za innym światem.<br />
Żyj w tym, namiętnie i intensywnie, całym swoim istnieniem, całą swoją istotą.</p>
<p>Przekroczyć ten świat możesz tylko wtedy, gdy mu zaufasz, będziesz kochał i radował się życiem.</p>
<p>Gdy zmierzysz się z tym światem, staniesz się ześrodkowany i uważny. Owa uważność stanie się drabiną, po której możesz wspiąć się od Zorby do Buddy.</p>
<p>Najpierw stań się Zorbą - kwiatem tego świata, aby zdobyć zdolność do stania<br />
się Buddą - kwiatem innego świata.</p>
<p>Inny świat nie jest oddalony od tego świata.</p>
<p>Inny świat nie jest przeciwko temu światu. Inny świat jest ukryty w tym świecie.</p>
<p>Ten jest tylko przejawem tamtego, a tamten ukrytą częścią tego.</p>
<p><em>Osho, Budda drzemie w Zorbie</p>
<p></em><strong>Podobał się post? Poczytaj także inne posty z tekstem Osho:</p>
<p></strong>• <a href="../2007/12/30/szatan-nie-zyje-bog-nie-zyje-punkt-widzenia-osho/">Bóg nie żyje? Szatan nie żyje?</a></p>
<p>• <a href="../2007/12/31/czy-jestes-robopata/">Czy jesteś robopatą?</a></p>
<p>• <a href="../2007/12/23/belkoczacy-umysl/">Bełkoczący umysł</a></p>
<p>• <a href="../2007/12/20/samotnosc-czy-osamotnienie/">Samotność czy osamotnienie?</a></p>
<p>• <a href="../2007/11/29/wiara-nie-pozwala-ci-myslec/">Wiara nie pozwala Ci myśleć</a></p>
<p>• <a href="../2007/11/24/zycie-to-jedyna-religia/">Życie - to jedyna religia</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pathwork - po polsku]]></title>
<link>http://nimai.wordpress.com/?p=27</link>
<pubDate>Wed, 28 May 2008 06:15:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>nimai</dc:creator>
<guid>http://nimai.pl.wordpress.com/2008/05/28/pathwork-po-polsku/</guid>
<description><![CDATA[Jedne z najlepszych duchowych tekstów jakie spotkałem to wykłady Pathwork. Nie spotkałem jak dot]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jedne z najlepszych duchowych tekstów jakie spotkałem to wykłady <a href="http://awakentruth.org/lectures.html">Pathwork</a>. Nie spotkałem jak dotąd polskiego tłumaczenia. Poniżej zamieszczam fragmenty, które kiedyś sam przetłumaczyłem - chociaż fragmenty wyjęte z całości to niewiele.</p>
<hr />
Ekspansja, wzrost, rozwój - wszystkie te słowa oznaczają tylko jedną rzecz: przejawić doskonałość, którą już w istocie jesteś. Jeśli pomyślałbyś o tym procesie bardziej w kategoriach uwolnienia tego, co już jest, a nie stawania się czymś, czym nie jesteś, co jest wciąż tobie obce, pomógłbyś swojemu własnemu procesowi znacząco.<br />
(Pathwork 250)</p>
<hr />
... zauważysz swój wstyd i swoje ukrywanie się i nauczysz się odsłaniać siebie, ostatecznie wyjdziesz ze swojej ochronnej skorupy i staniesz się bardziej prawdziwy. Będziesz nagim sobą, takim jakim jesteś teraz -- nie lepszym niż jesteś, nie gorszym niż jesteś i również nie innym, niż takim, jakim jesteś. A więc zaprzestaniesz imitacji, podrabiania uczuć i sposobu bycia ...<br />
(Pathwork 152)</p>
<hr />
Wtedy odkryjesz, jakie niemożliwe żądania stawia tobie twój wyidealizowany obraz siebie. Zobaczysz, że to twój wyidealizowany obraz siebie, a nie Bóg, nie życie, nie inni ludzie, żąda tego wszystkiego.<br />
(Pathwork 84)</p>
<hr />
Wciąż walczysz z tym co jest i upierasz się przy byciu tym, czym nie jesteś.<br />
(Pathwork 166)</p>
<hr />
Ta ścieżka jest więc trudna tylko dlatego, że ludzie w swej próżności mają fałszywe wyobrażenia o tym jakimi powinni już być. Jedyną trudnością jest twoje złudzenie o tym jaki jesteś i jakim powinieneś być, i twoje złudzenie, że nie mógłbyś mieć i nie wolno ci mieć pewnych problemów i postaw.<br />
(Pathwork 204)</p>
<hr />
Dopóki utrzymujesz cząstkę siebie w ukryciu, nie możesz być wolny. Musisz wtedy ciągle mieć się na baczności i musisz udawać. Dlatego, gdy masz w sobie zniekształcenia, żyjesz kłamstwem -- zbytecznym kłamstwem którym żyjesz z powodu fałszywego strachu przed samym sobą.<br />
(Pathwork 136)</p>
<hr />
Unikając tego, nie wyrośniesz z tego.<br />
(Pathwork 115)</p>
<hr />
Żyjący duch, którym jesteś, który wiecznie czeka by przejawić siebie w twórczym i radosnym życiu i dobrobycie, jest otoczony i powstrzymywany przez zagęszczone emocje -- przez potężne uczucia, których nie chcesz doświadczyć. To nie natura samych tych uczuć tworzy tą ciężką zagęszczoną skorupę, ale fakt, że zaprzeczasz ich tymczasowej rzeczywistości w tobie. Ta ciężka masa jest brzemieniem, który dźwigasz wokoło. Więzi ona ciebie do tego stopnia, do jakiego boisz się wyrzucić tą masę na zewnątrz i pozwolić na jej odsłonięcie. Tylko wtedy może ona rozpuścić się. Ten strach musi być przezwyciężony.<br />
(Pathwork 166)</p>
<hr />
... rezultatem pozwolenia sobie na uzewnętrznienie tych uczuć jest doświadczenie nowego życia, strumień nowego duchowego życia ...<br />
(Pathwork 166)</p>
<hr />
"Pozwolić Bogu" z środka twojej istoty, z twojego serca, z twojej najgłębszej jaźni, gdzie Bóg przemawia do ciebie jeśli chcesz słuchać -- to jest naprawdę ostatecznym celem.<br />
(Pathwork 213)</p>
<hr />
Kiedy bezpośrednie bariery, by zrobić właśnie to, zostały pokonane, wtedy rzeczywista jaźń, z wszystkimi jej skarbami, zamanifestuje swoją obecność i swoją rzeczywistość. Jedną z tych barier jest wstyd wobec tego, czym jesteś teraz. Ten wstyd sprawia, że stawiasz ścianę sekretności, za którą musisz być samotny. Ta samotność może być wyparta lub zracjonalizowana -- to znaczy mogą być obwiniane inne okoliczności. W rzeczywistości, to twoja chęć ukrycia się przed sobą i przed innymi sprawia, że jesteś oddzielony. W głębokich zakątkach twojego umysłu boisz się, że jesteś różny od innych, że jesteś gorszy i to jest wstyd, który nie może zostać zdemaskowany.<br />
(Pathwork 145)</p>
<hr />
Samotności, która jest rezultatem tego wewnętrznego stanu sekretności, nie można ulżyć, bez względu jak przychylne byłyby zewnętrzne okoliczności. Ta samotność może być usunięta tylko wtedy, gdy przezwyciężysz dumę swojego wstydu.<br />
(Pathwork 145)</p>
<hr />
Jak już wiecie, człowiek boi się siebie. Robi wszystko co możliwe, by uniknąć patrzenia na siebie. Tylko wtedy gdy pokonał on szczególną trudność i opór, odkrywa, że jego strach nie był uzasadniony. Wtedy doświadcza on momentów żywotności, ponieważ w tym właśnie momencie miał styczność ze swoją najgłębszą istotą.<br />
(Pathwork 138)</p>
<hr />
Wyobrażenia, że musisz utrzymywać część siebie w sekrecie pochodzą z niewiary we własną rzeczywistą jaźń. Jednak dopóki nie zaangażujesz się całym sercem w zdemaskowanie tego, czego się boisz, nie możesz przekonać siebie o twojej najgłębszej istocie, która jest całkowicie godna zaufania, mądra i dobra. Kiedy to zrobisz, odkryjesz, że nie ma się czego bać.<br />
(Pathwork 136)</p>
<hr />
Jednym z najważniejszych aspektów strachu przed sobą jest strach przed przyjemnością. Ludzie zostali stworzeni dla celu doświadczania najwyższej przyjemności, intensywnej radości, jednakże większość osób nie doświadcza tego wcale. Prawdziwie zdrowe i spełnione osoby, które funkcjonują tak, jak miały, w zgodzie z ich wrodzonymi zdolnościami, mogą całkowicie poddać się sile życiowej z jej nurtami przyjemności, gdy manifestuje się ona w nich. Oni będą spontanicznie przejawiać tą potężną moc; nie będą się jej bać lub odrzucać ją. To ożywi cały ich system piękną siłą, energią i rozkoszą.<br />
(Pathwork 155)</p>
<hr />
... jego całe życie będzie ożywiane przez wyższą inteligencję i wewnętrzną moc, dotąd gdy ona i ego staną się jednością. Obejmuje ona wszystko, tak że ego jest zawsze swobodne, elastyczne, odprężone i przeniknięte wiedzą, mocą i przyjemnością rzeczywistej jaźni. Każda czynność, bez względu na to jak powszednia, jest przeniknięta przez rzeczywistą jaźń, która działa swobodnie.<br />
(Pathwork 161)</p>
<hr />
Spójrz na siebie w ten sposób przez chwilę, z nieprzywiązaną, bezstronną oceną siebie, która przychodzi z głębokiej samoakceptacji i zdecydowania by pozbyć się samozachwytu i złudzeń na swój temat. Roszczenie bycia czymś więcej niż się jest musi być całkowicie porzucone zanim taka zdrowa samoobserwacja może mieć miejsce.<br />
(Pathwork 161)</p>
<hr />
Poprzez niewypowiedziane, niemniej jednak wyraźne oczekiwanie, że najpierw musisz być inny, by móc uniknąć przechodzenia przez niemile widziane uczucia, stawiasz przeszkody na drodze. Ci z was, którzy mieli cudowne doświadczenie swojego życiowego centrum wiedzą, jak jest - że właśnie poprzez akceptację negatywnych emocji rozpuszczasz je. Właśnie wtedy, gdy doświadczasz negatywnych uczuć, jednocześnie zaczynasz odczuwać nową żywotność, której nie kosztowałeś nigdy przedtem. To jest naprawdę cudowne, zachęcające i wzmacniające doświadczenie, po którym nigdy nie będziesz już taki sam.<br />
(Pathwork 167)</p>
<hr />
... nic nie czyni osoby tak podatną na zranienia jak duma. Nic nie powoduje tak wiele strachu.<br />
(Pathwork 83)</p>
<hr />
Ten rodzaj strachu ma wiele wspólnego z chęcią wynoszenia się ponad innych i błyszczenia w ich oczach. Roszczenie małego ego, wyrażone słowami, krzyczy: "Podziwiajcie mnie, jestem tak bardzo lepszy od was. Kochajcie mnie za to." Co jest oczywiście krańcową głupotą.<br />
(Pathwork 212)</p>
<hr />
Małe ego chce być wyższe, ponad wszystkimi innymi. Boska Jaźń nie stawia takich żądań. Tym, co hamuje prawdziwą wielkość przed przejawianiem się, są żądania małego ego, które chce górować ponad innymi, potrzebując podziwu, chce porównywać się, rywalizować i pokonywać innych, by udowodnić swoją wyższość.<br />
(Pathwork 212)</p>
<hr />
Zrozumienie prawdy o życiu sprawia, że niemożliwe staje się dla jednej osoby porównywanie siebie z inną. Porównywanie pomiędzy dwiema osobami jest całkowicie nierealistyczne: mierzy czynniki, które nie mogą być zmierzone.<br />
(Pathwork 148)</p>
<hr />
... potępiasz w innej osobie właśnie te wady, które sam posiadasz.<br />
(Pathwork 33)</p>
<hr />
Po prostu przyznaj się do tego, co sprawia że się wstydzisz. Zapisz dokładnie i precyzyjnie co to jest i dlaczego czujesz, że musisz się wstydzić. Zazwyczaj odpowiedzią jest to, że boisz się okazać się gorszym w oczach innych, mniej godnym miłości i szacunku, że spowoduje to umniejszenie i upokorzenie.<br />
(Pathwork 117)</p>
<hr />
Tak jak mówiłam wiele razy, nie możesz mieć dobrych związków z innymi, dopóki nie masz najpierw dobrego związku z samym sobą. Tak więc te trzy aspekty muszą wpierw być zastosowane wobec siebie samego. Jak postrzegasz siebie? Jak reagujesz na to, co postrzegasz w sobie? I w jaki sposób wyrażasz to, co postrzegasz w sobie? Jeśli nie jesteś w stanie wojny ze sobą, twoje postrzeganie będzie jasne. Jeśli jesteś w stanie wojny ze sobą poprzez wymaganie by być innym niż jesteś teraz, nie potrafisz postrzegać siebie prawidłowo.<br />
(Pathwork 166)</p>
<hr />
Tak jak możesz odnaleźć prawdziwe bezpieczeństwo wtedy, gdy jednoczysz się ze źródłem wszelkiego życia wewnątrz ciebie, tak samo możesz odnaleźć prawdziwą godność tylko wtedy gdy przezwyciężysz wstyd bycia prawdziwym.<br />
(Pathwork 152)</p>
<hr />
Bez tego osobistego poszukiwania możesz w najlepszym wypadku zrozumieć moje wyjaśnienia intelektualnie, ale strach pozostanie lub ujawni się w inny sposób.<br />
(Pathwork 67)</p>
<hr />
... znać to jako teorię a żyć tym to dwie zupełnie różne rzeczy ...<br />
(Pathwork 145)</p>
<hr />
Niektórzy ludzie mogą poszukiwać i pracować z silną zewnętrzną wolą, ale ich wewnętrzne podświadome ograniczenia blokują rzeczywisty postęp. Dla nich kilka lat z pozoru oddanej pracy przyniesie mniejsze rezultaty niż kilka miesięcy pracy osoby, która nie opiera się wewnętrznie.<br />
(Pathwork 69)</p>
<hr />
Czy nie wydaje się bardziej realistycznym, a więc bardziej pewnym, by zacząć od założenia, że większe zmiany na zewnątrz mogą nadejść jedynie po dokonaniu większych zmian wewnątrz? By tego dokonać, twoje starania muszą być bezpośrednio związane ze zmianą, której sobie życzysz. By określić jaki jest związek starania z pożądaną zmianą potrzebujesz maksymalnej szczerości z samym sobą. Łatwo można zwieść siebie przez przesunięcie nacisku działań w innym kierunku. Na przykład niektórzy ludzie wkładają wiele wysiłku w pracę, którą wykonują dla innych. Chociaż jest to dobre i zalecane i również przyniesie owoce, nie ma to nic wspólnego ze stawieniem czoła sobie (samoświadomością). Jest też możliwe, że ktoś może czynić mnóstwo zewnętrznego wysiłku w celu zamaskowania swojego wewnętrznego oporu. Tylko wewnętrzna wola by stawić czoło sobie i zmienić siebie samego określa rezultat. By wiedzieć czego chce twoja wewnętrzna wola, lub czego nie chce, musisz wejść w głęboką medytację.<br />
(Pathwork 69)</p>
<hr />
A więc musisz wciąż zaczynać od nowa. Ale, jak powiedziałam, im częściej doświadczasz otwarcia na życie, tym łatwiejsze jest ono do osiągnięcia.<br />
(Pathwork 167)</p>
<hr />
... twoją największą udręką jest niedawanie życiu i innym odpowiednio do twego potencjału ...<br />
(Pathwork 136)</p>
<hr />
... jeśli wewnątrz twojej psyche nie ma już dłużej "ja PRZECIWKO komuś innemu", ale "ja I ktoś inny", i dlatego dajesz życiu nie tylko to, co masz, ale to czym JESTEŚ, wtedy nie ma strachu przed utratą kontroli. Ponieważ utrata kontroli prowadzi do większej kontroli w lepszym, pełniejszym, zdrowszym znaczeniu. Innymi słowy oznacza to, że z całkowicie konstruktywną psyche, osobowość może ufać swojemu spontanicznemu, niewstrzymywanemu, wolnemu wyrażaniu się. Może poddać się wewnętrznym mocom tak, że istnieje swobodnie płynąca, wibrująca jedność pomiędzy jaźnią, a siłą życiową.<br />
(Pathwork 138)</p>
<hr />
Postawy uległości, agresywności i wycofania są zniekształceniem miłości, mocy i spokoju. (...) Miłość, moc i spokój idą ręka w rękę. W rzeczywistości, gdy każde z nich jest zdrowe, uzupełniają się one wzajemnie. Ale mogą być przyczyną największej wewnętrznej wojny jeśli są zniekształcone.<br />
(Pathwork 84)</p>
<hr />
... bez względu na to jak niszczące, okrutne i złe może to być, każdy aspekt energii i świadomości jest w swojej oryginalnej esencji jednocześnie piękny i pozytywny. Zniekształcenia muszą być z powrotem przekształcone w ich oryginalną esencję.<br />
(Pathwork 204)</p>
<hr />
... przyjemność, którą czerpiesz z bycia destruktywnym w swoich uczuciach i nastawieniach, nie jest czymś z czego trzeba zrezygnować. W istocie rzeczy, ta sama przyjemność będzie przeniesiona na pozytywną kreację, gdzie możesz rozwijać się radośnie i niewinnie, bez płacenia ciężkiej ceny za negatywną kreację.<br />
(Pathwork 176)</p>
<hr />
Pozytywne lub przyjemne odczucia nie będą już więcej czerpane z negatywnych okoliczności.<br />
(Pathwork 135)</p>
<hr />
"Jeżeli odczuwam beznadzieję bo nie dostaję tego czego chcę, muszę odnaleźć gdzie wewnątrz siebie mówię temu Nie. Chcę i zamierzam odnaleźć to wyparcie się."<br />
(Pathwork 131)</p>
<hr />
Tam gdzie jest miłość, tam musi być spełnienie. Tam gdzie jest brak spełnienia w życiu, jest to pewnym znakiem, że gdzieś dusza nie nauczyła się jeszcze kochać.<br />
(Pathwork 133)</p>
<hr />
W tym leży nieopisywalna błogość i fascynacja. Cały wszechświat jest otwarty na eksplorację, dla nowych dróg wyrażania się i odnajdywania siebie, dając formę dla nieskończenie wielu światów, doświadczeń i rezultatów. Fascynacja tworzenia jest nieskończona. To jest nieskończona fascynacja, idąca dalej i dalej, odnajdująca wiecznie nowe drogi.<br />
(Pathwork 175)</p>
<hr />
Kiedy okryjesz swoją prawdziwą tożsamość wewnątrz, będziesz to wiedzieć. To wszystko jest zabawą, fascynacją, eksperymentem, z którego twój prawdziwy stan istnienia może być odzyskany, gdy tylko będziesz naprawdę próbować.<br />
(Pathwork 175)</p>
<hr />
Poproś tą twórczą moc, ten rdzeń doskonałości i piękna, zdrowia i mądrości, by dała tobie właściwe pomysły na usunięcie oddzielającej ściany. Proś ją by inspirowała cię najbardziej efektywną medytacją w każdym danym momencie, tak żeby nawet twój zewnętrzny umysł, który musi zrobić pierwszy krok, by skontaktować się z wewnętrznym centrum, był wypełniony mocą i mądrością twojego rdzenia. W ten sposób wzajemne oddziaływanie będzie działać dwiema drogami. Im więcej zajmujesz się tym procesem, tym bezpieczniej musisz się czuć i tym bardziej uświadomisz sobie, że żaden problem nie jest bez rozwiązania. Zbawienie, moi przyjaciele, leży wyłącznie w ponownym zjednoczeniu zewnętrznego umysłu z wewnętrznym rdzeniem.<br />
(Pathwork 137)</p>
<hr />
The Guide<br />
by Eva Pierrakos</p>
<p>http://www.pathwork.org/<br />
<a href="http://awakentruth.org/lectures.html">http://awakentruth.org/lectures.html</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[obiecanki cacanki]]></title>
<link>http://iwka.wordpress.com/?p=427</link>
<pubDate>Tue, 27 May 2008 04:54:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>iwka</dc:creator>
<guid>http://iwka.pl.wordpress.com/2008/05/26/obiecanki-cacanki/</guid>
<description><![CDATA[
zakrwawione resztki godnosci
niewyjasnione zakamarki dni minionych
wygrzebane znikad uniesienia
roz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><a href="http://iwka.files.wordpress.com/2008/05/mosaic3984481.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-431 aligncenter" src="http://iwka.wordpress.com/files/2008/05/mosaic3984481.jpg" alt="" width="497" height="321" /></a></p>
<p style="text-align:center;">zakrwawione resztki godnosci</p>
<p style="text-align:center;">niewyjasnione zakamarki dni minionych</p>
<p style="text-align:center;">wygrzebane znikad uniesienia</p>
<p style="text-align:center;">rozkojarzone i prowadzace donikad</p>
<p style="text-align:center;">wyciskaja ze mnie soki racjonalnego myslenia</p>
<p style="text-align:center;">kresu nie widac</p>
<p style="text-align:center;">horyzont niebezpiecznie daleko</p>
<p style="text-align:center;">gdzie jest ta prostota wiary</p>
<p style="text-align:center;">obiecanki cacanki</p>
<p style="text-align:center;">dobij nie zabij</p>
<p style="text-align:center;">szybciej niz wolniej</p>
<p style="text-align:center;">dobierz sie do mnie</p>
<p style="text-align:center;">zanim zmatwieja poranne dotkniecia</p>
<p style="text-align:center;">najgorsze jest zapomnienie</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://iwka.files.wordpress.com/2008/05/p1040900.jpg"><br />
</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Najsłuszniejsza droga]]></title>
<link>http://mewiaperspektywa.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Mon, 19 May 2008 13:59:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>Lynd</dc:creator>
<guid>http://mewiaperspektywa.pl.wordpress.com/2008/05/19/najsluszniejsza-droga/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Idąc pod górę spotkać można różne obozy. Mieszkający w nich ludzie twierdzą, że tu ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><i>"Idąc pod górę spotkać można różne obozy. Mieszkający w nich ludzie twierdzą, że tu droga się kończy. Oto dotarli oni do szczytu i teraz, co najwyżej, można okopać teren dookoła obozu i spocząć w zadowoleniu. Podążanie dalej mija się z celem, ponieważ dalsza droga nie istnieje. Gdyby jednak komuś udało się w jakiś sposób wydostać poza teren obozu, to czekać go mogą dwa odkrycia. Pierwszym będzie to, że droga wcale nie miała końca i gdzieś dalej istnieją również obozy. Są mniej liczne i mniej dostępne, ale są. Drugim odkryciem, szczególnie bolesnym, będzie zrozumienie, iż utraciło się poważanie i sympatię dawnej grupy. Jest się już tylko tym, który zbłądził, a przecież już trzymał całą prawdę za stopy."</i><br />
(Artur Marino &#8211; "Sen Brahmy"</p></blockquote>
<p>Do tekstu wprowadziłbym tylko jedną poprawkę: poszczególne obozy rzadko uważają że już poznały całą prawdę (takie są tylko u podnóża góry), najczęściej uznają że trafiły na najlepszą ścieżkę.</p>
<p>Cytując słowa które właśnie wymyśliłem:</p>
<div style="text-align:center;"><strong>"Dróg na szczyt jest wiele.<br />
Widok z niego&#8212;jeden.<br />
Dróg okrężnych natomiast&#8212;wiele minus jeden."</strong></div>
<p>Co za szczęście, że większość ludzi na tym świecie trafiła akurat na tę właściwą!</p>
<p>Łatwo ulec przekonaniu, że nasza droga jest tą najprostszą. Przecież działa! (Tajemnica stulecia: inne też działają. To dlatego inni na nich są.) I dokładnie nas wyraża, w każdym najdrobniejszym aspekcie, i umożliwa nam rozwój dokładnie taki jaki chcemy i&#8212;</p>
<p>Problem z rozwojem polega na tym, że się wzrasta.<br />
Problem ze wzrostem polega na tym, że u każdego jest on inny.</p>
<p>Gdyby naprawdę u każdego wzrost przebiegał tak samo, już dawno mielibyśmy ustandaryzowane poziomy duchowości, z kilkoma możliwościami wyboru na każdej. ("I jak tam twój egzamin na trzecie wtajemniczenie?" "No wyobraź sobie że zrobiłem wszystko tak jak trzeba, a oblał mnie bo zapomniałem na początku wezwać opiekuna duchowego! A tak bardzo chciałem przejść na sufizm...")</p>
<p>W rzeczywistości jest jednak inaczej&#8212;moja wolność może być twoim więzieniem, choć za pięć lat sprawa może się odwrócić. Jedni doznają skoku duchowego kiedy uznają istnienie Boga, inni wzlatują jak rakieta gdy uwolnią się od przekonania że istnieje jakikolwiek Bóg. Nie ma reguł, zakresów od&#8211;do, nie ma łatwych kategorii. Jest natura, jest życie. Płynące, spontaniczne, ukierunkowane ale nie uporządkowane.</p>
<p>Jeśli natomiast nadal czujesz że powinieneś pójść dalej, ale boisz się że ta droga będzie błędem, przemyśl:</p>
<div style="text-align:center;"><strong>Co wolisz: popełniać własne błędy, czy powielać cudze?</strong></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Egzystencja cię potrzebuje]]></title>
<link>http://mewiaperspektywa.wordpress.com/?p=12</link>
<pubDate>Sat, 17 May 2008 22:19:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>Lynd</dc:creator>
<guid>http://mewiaperspektywa.pl.wordpress.com/2008/05/18/egzystencja-cie-potrzebuje/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Kiedy zrozumiesz że twoja wewnętrzna istota istnieje w harmonii, ciszy i spokoju, nagle prz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"Kiedy zrozumiesz że twoja wewnętrzna istota istnieje w harmonii, ciszy i spokoju, nagle przesuną się drzwi, które były zamknięte przez twoje myśli i cała egzystencja stanie się dla ciebie wyraźnie widoczna. Nie istniejesz przez przypadek. Egzystencja cię potrzebuje. Bez ciebie w egzystencji czegoś będzie brakować i <strong>nikt nie będzie w stanie tego zastąpić</strong>.</p>
<p>To właśnie daje ci godność, że całej egzystencji będzie ciebie brakować. Gwiazdy, słońce i księżyc, drzewa, ptaki i ziemia&#8212;wszystko we wszechświecie będzie czuć pustkę w pewnym małym miejscu, której nie będzie mógł wypełnić nikt poza tobą. To właśnie daje ci olbrzymią radość, poczucie spełnienia: że <strong>jesteś powiązany z egzystencją i że egzystencji zależy na tobie</strong>. Kiedy jesteś oczyszczony, możesz dostrzec olbrzymią miłość spływającą na ciebie ze wszystkich wymiarów."<br />
(Osho &#8212; <a href="http://www.osho.com/Topics/TopicsEng/UnderGod.htm">"God Is Dead"</a>)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Hmm o miłości, czyli jak wygdybać sobie prawdę]]></title>
<link>http://mewiaperspektywa.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 21:51:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>Lynd</dc:creator>
<guid>http://mewiaperspektywa.pl.wordpress.com/2008/05/11/hmm-o-milosci/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie robi tego,
ani tego, ani owego,
za to ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><i>"Miłość cierpliwa jest,<br />
łaskawa jest.<br />
Miłość nie robi tego,<br />
ani tego, ani owego,<br />
za to jest taka, taka a nawet siaka;<br />
jest odtąd dotąd,<br />
takiego koloru,<br />
a waży dokładnie tyle(...)</i>"<br />
(Jakiś martwy facet -- "Hymn o tym co mam w głowie")</p></blockquote>
<p>Jak łatwo ludzie szafują dużymi słowami: miłość, radość, wolność, szczęście. "Pomedytowałem, wiem co to miłość." "Ta książka pomogła mi zrozumieć czym jest prawdziwa radość." "Przeafirmowałem sobie szczęście."</p>
<p>Wszystko jest takie proste: biorę to co czułem od zawsze, powiększam, powiększam, powiększam (trochę to trwa, jako że muszę moją radość rozciągnąć do nieskończonych rozmiarów) i bach, jest. Radość bezwarunkowa, cecha urzeczywistnienia, przejawiona dzięki temu że w tramwaju przegapił mnie kanar a w sklepie mieli akurat wykreowane przeze mnie spodnie -- i to w promocji!</p>
<p>Oczywiście poprzedni przykład jest przyziemny. Weźmy więc bardziej duchowy: biorę miłość do rodziców i pieska, powiększam (znów do nieskończoności -- oj, to może zająć nawet kilka miesięcy), zmieniam (o, teraz już nie szuka poklasku i nie unosi się pychą, wszystko zgodnie z rysunkiem 5a) i bach, miłość wręcz godna świętego. A tak wzniosła że ba, orzeł żaden nie doleci!</p>
<p>Sporo mądrych ludzi mówiło że należy uwolnić się z iluzji dualizmu, że dualizm to domena naszej ziemskiej rzeczywistości, natomiast w sferze Ducha nic takiego nie istnieje. Sporo nieco mniej mądrych ludzi doszło do wniosku że można tego dokonać siłą woli, biorąc jeden z biegunów dualizmu i pompując go do oporu.</p>
<p>W ten sposób można stworzyć sobie jedynie zabawki (no dobrze -- również narzędzia), ale nie można osiągnąć tego co prawdziwe. Prawdziwych cech urzeczywistnienia nie da się wypracować ani wymyślić, bo ten proces zawsze następuje <strong>w opozycji do czegoś</strong>. Owszem, lepiej żyć ze sztuczną miłością niż z, dajmy na to, niechęcią do świata, ale należy pamiętać że to tylko <strong>tymczasowe narzędzie</strong>, które potem przyjdzie wywalić.</p>
<p>Jak się wykracza poza dualizm?<br />
Bierze się poduszkę, podkłada się ją pod swoje cztery litery, siada się na niej i się medytuje. Się patrzy na siebie, na to całe przereklamowane "ja", aż w pewnym momencie, za którymś razem, zniknie "ja" i pojawi się "aha".<br />
<strong>Aha</strong>, to wszystko "złe" naprawdę jest tylko moją interpretacją!<br />
<strong>Aha</strong>, rzeczywiście cała moja dotychczasowa miłość była tworzona w opozycji do bólu!<br />
<strong>Aha</strong>, to miłość poza dualizmem jest równie oczywista jak w naszym świecie grawitacja -- i wymaga tyle samo pracy aby ją przejawić!<br />
<strong>Aha</strong>, czyli gdy tylko wydostanę się poza to ciasne wyobrażenie pod tytułem "ja", te wszystkie cechy urzeczywistnienia pojawią się same z siebie!</p>
<p>Bo tak naprawdę ta cała praca nad wypracowaniem w sobie cech urzeczywistnienia nie jest nawet stawianiem fundamentów na których staną te prawdziwe -- przypomina raczej budowanie teleskopu przez który się je dostrzeże.</p>
<p>A trzeba być naprawdę konkretnie zaślepionym, żeby teleskop pomylić z gwiazdami.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kolory Twojej Aury - jak się zmieniają i co oznaczają]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=547</link>
<pubDate>Tue, 06 May 2008 22:17:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.pl.wordpress.com/2008/05/07/kolory-twojej-aury-jak-sie-zmieniaja-i-co-oznaczaja/</guid>
<description><![CDATA[
 Kolor podstawowy aury
Najbardziej widoczny w naszej aurze jest kolor podstawowy, ponieważ on domi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/05/1aura.jpg" alt="" /></p>
<p><span style="text-decoration:underline;"><strong> Kolor podstawowy aury</strong></span><br />
Najbardziej widoczny w naszej aurze jest kolor podstawowy, ponieważ on dominuje.<br />
Związany jest z naszymi utrwalonymi cechami charakteru i ogólną postawą życiową.<br />
Ludzie często mi się zwierzają, że nie są z niego zadowoleni. Być może wyobrażają sobie, że mają piękną, uduchowioną, fioletową aurę, i są rozczarowani, gdy się okazuje, że jest to pospolita czerwień. Martwią się tym zupełnie niepotrzebnie.<br />
Myślą o <strong>tradycyjnym</strong> znaczeniu barw, zapominając o innych, uzupełniających aspektach.</p>
<p><span style="text-decoration:underline;">Oto znaczenie kolorów zgodne z tradycją:</span></p>
<p><span style="color:#ff0000;"><strong>CZERWONY</strong>:</span> siły żywotne, zdrowie, agresja, zmysłowość.</p>
<p><span style="color:#ff6600;"><strong>POMARAŃCZOWY</strong>:</span> emocje, przyjemności, energia, współdziałanie.</p>
<p><span style="color:#ff9900;"><strong>ŻÓŁTY</strong>:</span> optymizm, zadowolenie, zdolności, kreatywność.</p>
<p><span style="color:#008000;"><strong>ZIELONY</strong>:</span> uzdrawianie, serdeczność, współczucie, umiłowanie przyrody.</p>
<p><span style="color:#0000ff;"><strong>NIEBIESKI</strong>:</span> nauczanie, kreatywność, komunikacja, rozwój, talenty.</p>
<p><span style="color:#000080;"><strong>INDYGO</strong>:</span> mądrość, charyzma, dojrzałość, jasnowidztwo.</p>
<p><span style="color:#800080;"><strong>FIOLET</strong></span>: duchowość, inspiracja, świadomość, humanitaryzm.</p>
<p><span style="color:#ff00ff;"><strong>RÓŻOWY</strong>:</span> młodość, delikatność, wrażliwość, naiwność.</p>
<p><span style="color:#993300;"><strong>BRĄZOWY</strong>:</span> pokora, poświęcenie, ostrożność.</p>
<p><span style="color:#c0c0c0;"><strong>BIAŁY</strong>:</span> duchowość, czystość, bezinteresowność.</p>
<p><span style="color:#999999;"><strong>SREBRNY</strong></span>: intuicja, idealizm, marzycielstwo, wizjonerstwo.</p>
<p><span style="color:#ffcc00;"><strong>ZŁOTY</strong>:</span> nieograniczony potencjał.</p>
<p>Spotkałem osoby obdarzone każdym z wymienionych kolorów podstawowych. Często żyją one zgodnie z uznanym wzorcem danej barwy. Mogą jednak równie dobrze postępować niemal całkiem odwrotnie.</p>
<p>Bywają na przykład ludzie biznesu z każdym z podstawowych kolorów. To samo dotyczy nauczycieli, lekarzy, prawników, hydraulików, urzędników i przedstawicieli każdego innego zawodu. Również wśród bezrobotnych, czy nawet w więzieniu, pojawią się wszystkie kolory.</p>
<p>Dlaczego? Można by się spodziewać, że każdy człowiek obdarzony złotym kolorem podstawowym będzie robił coś naprawdę wartościowego w życiu, a każdy, kto ma fiolet lub biel jako barwę podstawową, będzie duchowo wyemancypowany.</p>
<p>W rzeczywistości ludzie są istotami złożonymi i nie można ich klasyfikować w tak prosty sposób.</p>
<p>Jeśli spytasz osoby o pomarańczowym kolorze podstawowym, czy miewają silne emocje, ich odpowiedź będzie niejednoznaczna. Niektórzy zdecydowanie przytakną, inni zaprzeczą, jakoby odgrywały one jakąkolwiek rolę w ich życiu. Bez względu na odpowiedź, ty będziesz wiedział, że na pewnym etapie życia dana osoba będzie mieć w sobie potencjał, który pozwoli jej dobrze wykorzystać drzemiące w niej emocje.</p>
<p>Kiedyś martwiła mnie liczba osób obdarzonych srebrnym i złotym kolorem podstawowym, które zupełnie nie robiły w życiu nic sensownego. Przecież myślałem powinny odnosić dużo więcej sukcesów niż reszta ludzi. Jednak powiedzenie, że nie można kogoś poznać, dopóki nie zjadło się z nim beczki soli, jest prawdziwe. Często przed tymi ludźmi otwierają się niezliczone możliwości, oni jednak z różnych powodów nie potrafią z nich skorzystać.</p>
<p>Najbardziej powszechnym tego powodem jest <strong>strach</strong>. Strach przed porażką. Strach przed sukcesem. Wielu z nich łatwiej jest przepuszczać okazje i wieść przeciętne życie. Będą mieli bolesną świadomość, że nie postępują tak, jak mogliby lub powinni, ale strach będzie ich powstrzymywał.</p>
<p>Kolor podstawowy tylko wskazuje, co dany człowiek <strong>powinien</strong> uczynić ze swoim życiem, a on może postępować zupełnie inaczej z najróżniejszych powodów.</p>
<p>Przez krótki czas zajmowałem się sprzedażą maszyn drukarskich. Trudno by było znaleźć człowieka o mniejszych uzdolnieniach technicznych niż ja, ale odnosiłem sukcesy w tym zawodzie i lubiłem go. Ilekroć potencjalny kupiec zadawał mi techniczne pytanie, musiałem poszukiwać odpowiedzi, ponieważ mój umysł jest zupełnie niepraktyczny. Moim podstawowym kolorem jest niebieski. Ktokolwiek by spojrzał na moją aurę, kiedy kontaktowałem się z drukarniami, dziwiłby się, dlaczego wykonuję tę pracę. Wiedziałem, że nie to powinienem robić, ale miałem małe dzieci i płaciłem wysoki czynsz, a zajęcie było bardzo dobrze płatne. Pracowałem w tym zawodzie z konkretnego powodu.</p>
<p>Miałem szczęście, że sprzedawałem maszyny drukarskie tylko przez krótki czas. Niektórzy ludzie spędzają całe życie, wykonując nieodpowiednie dla siebie prace, których bardzo nie lubią.</p>
<p>Nie muszę mówić, że odzwierciedla się to w ich niewielkiej aurze, o przygaszonych kolorach. Ludzie ci żyją tylko połowicznie.</p>
<p>Porównaj to z człowiekiem kochającym swój zawód. Co rano zaczyna dzień podekscytowany i pełen radości. Załóżmy, że ma szczęśliwe życie rodzinne, dające poczucie spełnienia, że kocha i jest kochany. Jego aura będzie duża, kolory jasne, pełne energii i życia.</p>
<p>Możesz znać dwie osoby o tej samej barwie podstawowej, ale tylko jedna z nich żyje pełnią życia, podczas gdy druga wegetuje. Ktoś obcy, patrząc na ich aurę, od razu zgadnie, kto jest człowiekiem spełnionym, a kto nie.</p>
<h3><strong>Kolory aury nastroju</strong></h3>
<p>W zasadzie kolor podstawowy pozostaje niezmienny przez całe życie, ale mogą go chwilowo zastępować inne barwy, w zależności od nastroju.</p>
<p>Wyobraź sobie, że masz miły dzień w pracy. Po kilku godzinach ktoś nagle wchodzi do biura i niesłusznie cię oskarża o coś, czego nie zrobiłeś, po czym wypada z pokoju, nie dając ci szansy na odpowiedź. Czy odbiłoby się to na twoich emocjach? Jest bardzo prawdopodobne, że pomarańczowy zdominowałby twój zwykły kolor podstawowy, odzwierciedlając twoje podenerwowanie.</p>
<p>Gdy będziesz rozmyślał o tym niesprawiedliwym oskarżeniu, może cię zacząć ogarniać gniew. Pomarańczowy zblednie i zacznie się mieszać z czerwonym. Po chwili złość ci przejdzie i powróci twój naturalny kolor podstawowy.<br />
Tymczasem ktoś, kto spojrzałby po raz pierwszy na twoją aurę w tej właśnie chwili, byłby przekonany, że jest nim pomarańczowy lub czerwony.</p>
<p>Aura odzw