<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>dresy &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/dresy/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "dresy"</description>
	<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 16:38:41 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[na swoim]]></title>
<link>http://mareck.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Fri, 03 Oct 2008 04:23:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>mareck</dc:creator>
<guid>http://mareck.pl.wordpress.com/2008/10/03/na-swoim/</guid>
<description><![CDATA[11.04.2008
Wreszcie wprowadziliśmy się do mojej kawalerki. Tydzień wyjęty z życia, bez internet]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>11.04.2008</p>
<p>Wreszcie wprowadziliśmy się do mojej kawalerki. Tydzień wyjęty z życia, bez internetu, bez seksu, maksymalnie ograniczona ilość wolnego czasu.  Non stop sprzątanie , zakupy, skręcanie mebli z IKEI, znoszenie ciężkich gratów do samochodu i wożenie ich z jednego końca Warszawy na drugi.  Już prawie koniec...</p>
<p>A w zeszły weekend wybraliśmy się do mnie na działkę, Jaktorów pod Warszawą. Przyjechaliśmy późnym wieczorem w piątek, upojna noc w domku na odludziu, zasłonięty drzewkami i otoczony polami kukurydzy po horyzont z każdej strony.  Klimat, kominek, Sting, Lou Reed, Charlie Haden, Morrisey...</p>
<p>Następnego dnia spaliśmy do 17, a po krótkiej wycieczce do centrum pobliskiej wioski, musieliśmy się ewakuować z uwagi na nieprzychylność młodych tubylców. Na szczęście policja zadziałała wyjątkowo sprawnie i wieczór spędziliśmy bezpieczni w Warszawie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Męka może nie pańska, ale panina]]></title>
<link>http://anielica.wordpress.com/?p=29</link>
<pubDate>Wed, 14 May 2008 08:32:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>anielica</dc:creator>
<guid>http://anielica.pl.wordpress.com/2008/05/14/meka-moze-nie-panska-ale-panina/</guid>
<description><![CDATA[Ja doprawdy, chyba lubię sobie komplikować życie. Jest środa, piękny słoneczny poranek, ptaszk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Ja doprawdy, chyba lubię sobie komplikować życie. Jest środa, piękny słoneczny poranek, ptaszki gdzieś między <span style="color:#008000;">zielonymi </span>gałązkami ćwierkają, na niebie żadnej chmurki, no sielanka po prostu, w perspektywie sympatyczne zajęcia z filozofii starożytnej, potem luz; możliwe by było na przykład pójście na bulwar i wygrzewanie się w słonecznych uściskach, albo przejście się po Starym Mieście, zajadając waniliowe lody lub przespacerowanie się z książką do parku, rozgoszczenie się na jakiejś ławeczce w chłodzie drzew i czytanie.</p>
<p class="MsoNormal">Ale co?</p>
<p class="MsoNormal">Ale nie!</p>
<p class="MsoNormal">Ja muszę zamknąć się w swoich zapyziałych czterech ścianach, siedzieć przy biurku z czarną lampką i dłubać w tekstach tworząc referat na konferencję.</p>
<p class="MsoNormal">Trzeba jednak przyznać, że tym razem zabrałam się do pisania wcześniej (konferencja zaczyna się w piątek, swoje wystąpienie mam zaplanowane na sobotę), referat piszę od poniedziałku. Na ostatnią konferencję (notabene pierwszą w swoim życiu, na której występowałam) referat pisałam dzień przed – przez całą noc, odczytywałam jako pierwsza osoba w ogóle.</p>
<p class="MsoNormal">Zatem postęp jakiś jest. Nie można nie stwierdzić. Tylko co z tego? Mogłabym zacząć pisać ten swój tekst już dawno, przemyśleć wszystko, posprawdzać, dopieścić i wygładzić. Nie! Paulinka tak nie umie. Nie potrafi. To byłoby sprzeczne z jej zasadami. No bo jak, pisać pracę miesiąc przed terminem? Kto to widział? Kto o tym słyszał?</p>
<p class="MsoNormal">No i mam za swoje. Siedzę i piszę i skreślam i poprawiam i czoło marszczę też.</p>
<p>***</p>
<p>A na zakończenie dialog sprzed kilku dni.</p>
<p class="MsoNormal">Rozmowa zasłyszana na Starym Mieście. Ze sklepu wychodzi trzech gości. Jeden niesie reklamówkę. Idą za mną, rozmawiają na tyle głośno, że wszystko słyszę.</p>
<p class="MsoNormal">Jeden się odzywa:</p>
<p class="MsoNormal">- Ej, jeszcze nigdy nie miałem takich wysokich butów.</p>
<p class="MsoNormal">Na to drugi:</p>
<p class="MsoNormal">- No to pamiętaj, musisz teraz dres podwijać, żeby Ci było buty widać.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Noś, noś zimowe buty- "glany"]]></title>
<link>http://pdomo.wordpress.com/2007/11/15/nos-nos-zimowe-buty-glany/</link>
<pubDate>Thu, 15 Nov 2007 22:22:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>Paweł Domoradzki</dc:creator>
<guid>http://pdomo.pl.wordpress.com/2007/11/15/nos-nos-zimowe-buty-glany/</guid>
<description><![CDATA[Zachciało mi się piwka akurat teraz. Na zewnątrz straszne, ekstremalne zjawiska- śniegu po kostk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zachciało mi się piwka akurat teraz. Na zewnątrz straszne, ekstremalne zjawiska- śniegu po kostki :]. Ubrałem jedyne, dające komfort w takiej sytuacji butki- "glany". Śnieg i "dresiarnia" nie straszna- grunt to dobry but :P</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tolerancyjo, cóżeś Ty za pani, że Cię nie znają metale malowani?]]></title>
<link>http://anomandaris.wordpress.com/2007/11/11/tolerancyjo-cozes-ty-za-pani-ze-cie-nie-znaja-metale-malowani/</link>
<pubDate>Sun, 11 Nov 2007 16:17:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Anomandaris</dc:creator>
<guid>http://anomandaris.pl.wordpress.com/2007/11/11/tolerancyjo-cozes-ty-za-pani-ze-cie-nie-znaja-metale-malowani/</guid>
<description><![CDATA[    Ostatnio, możecie mnie zlinczować, kopnąć w krtań, wbić nóż w wątrobę, spędzam całki]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>    Ostatnio, możecie mnie zlinczować, kopnąć w krtań, wbić nóż w wątrobę, spędzam całkiem sporo czasu na forum dla "niewyżytych nastolatek", które wszyscy przynajmniej troszkę myślący ludzie, mają w pogardzie za styl życia, idiotyzm ich wypowiedzi i zachowanie. Nie pytajcie nawet, dlaczego piszę tam posty i staram się tym nastolatkom pomóc, bowiem dla mnie to tajemnica, porównywalna z tajemnicą czy Bóg istnieje czy też nie istnieje, jednak zauważam, że subkultura zwana potocznie jako metale, rzadko tolerowana przez dresów czy nacjonalistów, którzy mają im z kolei za złe za liberalne poglądy, okazuje tam naprawdę godna pogardy i najwyższej niechęci, nietolerancję.</p>
<p>Tacy metale gardzą bezgranicznie "słitaśnym" stylem życia 12-16 latek, dla których liczą się tylko chłopaki, moda i imprezy. I tą pogardę okazują w nader nieprzystojny sposób, lżąc idiotyzmy ich myślenia, które idiotyzmami być nie mogą, z prostego powodu, że takie nastolatki zwyczajnie muszą dojrzeć do pewnych rzeczy, co nie zmienia faktu, że metale czują się powołani do uświadamiania im ich głupoty, co mija oczywiście z celem, bo metody jakie przyjmują za właściwe, zupełnie nie działają na owe tłumy. Nie cofają sie również przed nazywaniem ich "ścierwami, które stwarzają sobie idiotyczne problemy" czy też zwracaniem się do nich per "ćwoku"(zapominają o formach żeńskich również), co jest samo w sobie niewłaściwe. Grupa ludzi, której sie zarzuca lewactwo, popieranie nierzadko homoseksualistów czy wolności wyznaniowej(pamiętajmy, że żyjemy w Polsce!), przeładowuje tą frustrację i wypuszczą ją na Bogu ducha winne dziewczynki, które muszą dojrzeć, by zrozumieć. To błędne koło, bowiem jedne grupy społeczne wyładowują swoją niedojrzałość na innych, które z kolei wyładowują swoją niedojrzałość i frustrację na innych. Zauważmy też, że jeśli nacjonaliści, dresy, a więc osoby zwykle obdarzone sporymi gabarytami fizycznymi, wyładowują się na metalach, to metale szukają grupy społecznej, która jest jeszcze słabsza od nich, a więc znajdują "słitaśne" nastolatki, te z kolei nie mają się na kim wyżyć, a więc są na samym dnie tego dziwnego łańcucha wzajemnej nienawiści i pogardy.</p>
<p>Dziwi mnie to, że niby metale są tacy liberalnie, a jednak nie potrafią uszanować innych grup społecznych i chcą je na siłę uświadamiać. Miałem taką sytuację, że w szkole pojawiła się dziewczyna wyglądająca na emo, a więc ostry, ciemny makijaż, ubranie, które zwraca uwagę i choćby nie wiem jak jej nie znali, to stwierdzili, że mają emo w szkole i żal na nią patrzeć. To samo jest w stosunku do dresów i nacjonalistów, jednak wtedy metale siedzą cichutko i cichutko śmieją się z nich za ich plecami, ale "niewyżyte nastolatki" lżą od stóp do głów. Niby mamy dowolność w kwestii ubioru, jednak za ubiór jesteśmy oceniani i nierzadko też szykanowani, tak jak to przedstawiłem w przypadku owych trzech subkultur. Jeden znajomy też wspominał, że w jego mieści nikt nie lubi hipisów i każdy ma ochotę takowemu przywalić, a hipisi to chyba najbardziej nieszkodliwa grupa ludzi, jaką ten świat wydał, bo pacyfiści, bo mili ludzie, bo palą trawę, która uspokaja dodatkowo, bo można z nimi porozmawiać o związkach międzyludzkich, o miłości, o przyjaźni i ogółem o uczuciach.</p>
<p>Dlaczego ta tolerancja tak zanika w naszych czasach? Dlaczego następuje wzajemna nienawiść między grupami społecznymi, różniącymi się ideologią? Dlaczego niektórzy przechodzą od słów do czynów i na siłę zmieniają innych? Dlaczego inni używają języka, by wyłącznie lżyć inne subkultury?</p>
<p>Szukam nadal odpowiedzi, Tolerancjo, jednak marne me szansę na tym polu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przemyślenia Autobusowe #1]]></title>
<link>http://pankolorek.wordpress.com/2007/09/25/przemyslenia-autobusowe-1/</link>
<pubDate>Tue, 25 Sep 2007 22:08:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>pankolorek</dc:creator>
<guid>http://pankolorek.pl.wordpress.com/2007/09/25/przemyslenia-autobusowe-1/</guid>
<description><![CDATA[Jak ten świat jest misternie poukładany.
Wsiadasz do jednego ze wspaniałych okazów opojazdowania]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jak ten świat jest misternie poukładany.</p>
<p>Wsiadasz do jednego ze wspaniałych okazów opojazdowania komunikacji miejskiej, na przykład takiego czerwonego, niskopodłogowego. Gorąco w nim jak w piecu (choć już jesień za pasem nadal świeci piękne słonko - co akurat nastraja mnie nadwyraz pozytywnie). Ludzie których widzę podczas tej majestatycznej, wolnej i podniosłej podróży budzą moje wielkie zainteresowanie i jeszcze większe czasami zdziwienie.</p>
<p>Kobieta z gromadką dzieci które wpadają do autobusu, obbarykadowują miejsce na którym właśnie siedzisz i patrzą błagalnym wzrokiem byś ustąpił z tego miejsca (nawet jeśli miejsce jest jedno, przy oknie a ich jest troje plus matka) - potem się wszyscy cisną na tym siedzeniu.<br />
Muzyk w czarnym swetrze z gitara w pokrowcu - tak wielka ze aż dziw ze kasuje tylko bilet za siebie a nie tez za nią, wchodzi i wszystkich równo ścina po łepetynach gryfem od owego instrumentu :P - a niech maja, bo zapewne żaden z nich nie ma poszanowania dla muzyki (na szczęście ja nie dostałem).<br />
Para młodych - Ona pięknie wytapetowana, z okularami na 80% twarzy, z grzywka cięta jak pod garnek, wymalowane paznokietki długości ostrzy nożyków do ciecia gipskartonów na budowie, buciki z pięknym kiczowatym kwiatkiem z kolekcji Pussy-cośtam. On - łysa misternie ogolona głowa, zapewne nasmarowana kremem, koszula ze smokiem wprost z egzotycznego miasta Lumpokio-Kimono, łańcuch grubości tych co widziałem na pastwiskach u towarzyszek krówek mlekodajek, do tego najnowszej linii sportowe obuwie - polerowane do błysku, barwy żołto-zielono-fioletowo-pomarańczowym (fajne nawet takie :D - kolorowe). Oboje siadają w pozach całkowicie kontrastowych - tam gdzie jest miejsce pozostawione przez jej ściśnięte i założone na siebie nóżki tam zajęte przez jego rozłożysto-zamaszysty siad. Oboje głośno komentują swój dzień, podsycając rozmowę krnąbrnymi epitetami, które wraz z "łaciną" dwóch łysych panów w "trójpasach" na początku autobusu tworzą echo :).<br />
Kolejno wsiada szacowna starsza pani szukająca miejsca by usiąść i posądzić siebie z stos toreb które ma ze sobą. Gdy znajdzie miejsce to zapakuje już swe przesadziste "siedzisko"... ale zaraz tyłem do jazdy? Jak to - przecież bóle głowy, kręcenie, być może nagła chęć wymiotów wywołana niezbieżnością w mózgu (przecież siedzi tyłem a jedzie do przodu, jak to, toż to nielogiczne dla jej umysłu). Wiec gdy już zwolni się miejsce skierowane odpowiednio, choćby i w drugiej jakże odległej części autobusu - podrywa się nagle lecz powolnie, bierze te 20 kilogramów zakupów (bo przecież od miesięcy zakupów nie robiła) i przenosi się sapiąc i dysząc na nowo znalezione miejsce... i dziwi się potem ze tyle zmęczenie przysparza jej jazda autobusem.</p>
<p>Czasem tez zachowanie ludzi wobec mej osoby jest nadwyraz ciekawe. Zdarza się ze mam wokół siebie tłum ludzi, na mojej ulubionej "czwóreczce" z tylu autobusu. Wszyscy pchają się do mnie, nawet gdy miejsca są wcześniej w autobusie i na końcu dużo... nie wiem czy to ja przyciągam do siebie osoby? Chyba nie-za-bardzo... wiele razy się zdarza ze cala czwórka koło mnie jest wolna a reszta miejsc pozajmowana w całości, nawet ludzie stoją nad sobą by tylko usiąść tam a nie tu koło mnie :). Wtedy z dziwnych przyczyn na pierwsza osobę która usiądzie koło mnie patrzę jako na "Oho... odważny/na" ;P. Rożnie to bywa z ludźmi w rożne dni (bo z mojej strony staram się nie wywoływać kontrowersji ubiorowo-higienicznych)... ale co do jednego widzę pewna prawidłowość...</p>
<p>Ostatnio z pewnej dziwnej przyczyny kierowcy na drogach w naszym mieście zaczęli być albo zbyt ryzykowni, mniej ostrożni, bardziej się śpieszą... albo słońce świeci pod bardzo "utrudniającym" katem i żaden z kierowców nie pomyśli by np zabrać okulary ;P. Za każdym razem gdy przebywam podróż z punktu A do punktu B przedstawicielskim pojazdem komunikacji miejskiej co 2-3 skrzyżowania i / lub przystanki słyszę nagły, przeszywający pisk opon wtórowany głośnymi sygnałami dźwiękowymi... wszyscy w autobusie patrzą, rozglądają się, nie wiedząc gdzie. Na usta im się ciśnie komentarz... ale co tu komentować jak nie wiadomo gdzie to się dzieje i skąd dochodzi :)...</p>
<p>Zastanawia mnie tylko jedno - czy takie sytuacje "prawie aż" wzbudzają w kimkolwiek z mych towarzyszów podróży choć odrobinę większy szacunek do życia, ostrożność, refleksje. "Przecież to w nas mógłby uderzyć", "Przecież lada chwila i moglibyśmy uczestniczyć w malowniczej lekcji farbowania szyb na czerwono"...</p>
<p>Czy ktokolwiek o tym myśli czy nikogo to poprostu nie obchodzi? :)</p>
<p>... o, mój przystanek...</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
