<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>doswiadczenia &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/doswiadczenia/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "doswiadczenia"</description>
	<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 00:18:45 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Doświadczenia z pogranicza śmierci]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=977</link>
<pubDate>Tue, 19 Aug 2008 15:51:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=977</guid>
<description><![CDATA[
Fragment :Jean Ritchie - Doświadczenia z pogranicza śmierci
Doświadczenie z pogranicza śmierci ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/tunel.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-978" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/tunel.jpg" alt="" width="481" height="139" /></a><br />
<em>Fragment :Jean Ritchie - Doświadczenia z pogranicza śmierci</em></p>
<p>Doświadczenie z pogranicza śmierci zaczyna się od tego, że człowiek uświadamia sobie, iż nie żyje, choć nie wszyscy z którymi przeprowadzano rozmowy zdawali sobie z tego jasno sprawę. O pewnych zagadnieniach po prostu "wiedzieli", nie będąc świadomi, skąd się ta ich wiedza bierze.<br />
Jak mówią, była to bardziej kwestia odczuwania niż myślenia. Tak po prostu było i w tych kategoriach postrzegali wtedy świat. Na ogół <strong>orientowali się, że nie żyją, jednak to ich nie niepokoiło</strong>.<br />
Potem czuli się tak, jakby wychodzili ze swojego ciała i unosili się w powietrzu. Oczywiście, jak zawsze, istnieją pewne rozbieżności co do dokładnego przebiegu przeżycia, ale w przeważającej większości nasi rozmówcy twierdzili, że czuli się tak, jakby opuszczali swoje ciała i szybowali w górę.<br />
Byli spokojni, opanowani i szczęśliwi.<br />
Wszystkie ich ziemskie zmartwienia i kłopoty przeminęły. Zniknął też cały ból (trzeba pamiętać, że wielu spośród nich zaznało niemałych cierpień związanych z chorobami i urazami, które doprowadziły ich na granicę śmierci), a na jego miejsce pojawiło dobre samopoczucie. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że ludzie niepełnosprawni przestawali odczuwać swoje kalectwo. Nawet niewidomi "widzieli" tak jak inni.<br />
Niektórzy - stanowią oni zdecydowaną mniejszość - czuli, że otrzymują drugie ciało, o takich samych rozmiarach i kształtach jak to, które właśnie opuścili. Ale wielu z nich nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, jak wyglądają.<br />
Wszyscy są jednak przekonani, że <strong>ich prawdziwe ,Ja" opuściło ziemską powłokę</strong>. Trudno im dokładnie wyrazić czy opisać ten stan.<br />
Jedna z osób przedstawiła to tak: "Ciało, które znajdowało się na dole, było jakby powłoką i raczej przypominało noszony przeze mnie niegdyś stary płaszcz. Za to moje prawdziwe ja, esencja mojej istoty, moja dusza, mój duch, moja osobowość - jakkolwiek byś to nazwał - znajdowało się pod sufitem".</p>
<p>Potem ludzie ci odkrywali, że mogą spojrzeć w dół ze swego punktu obserwacyjnego ulokowanego w górze (zazwyczaj znajduje się on równo pośrodku, ale czasem z boku lub w rogu pokoju). Odnoszą wrażenie, jakby lewitowali tuż pod sufitem.<br />
I oglądają samych siebie. Na tym etapie spostrzegają rzeczy, o których w żaden inny sposób by się nie dowiedzieli, gdyby tylko leżeli nieprzytomni na łóżku. Widzą własne ciało, widzą, jak lekarze i pielęgniarki pochylają się nad nimi lub, jeśli ulegli przedtem wypadkowi, jak strażacy i sanitariusze próbują ich wydostać z rozbitego samochodu.<br />
Zwykle potrafią nawet powtórzyć, o czym rozmawiali ci, którzy ratowali im życie.<br />
Czasem pacjenci mogą nawet zaglądać do innych sal. Klasyczny już opis takiego przypadku pochodzi z 1963 roku, kiedy nie zajmowano się jeszcze naukowo śmiercią kliniczną. Relacja pochodzi od kobiety, która znalazła się w szpitalu z powodu ostrego zapalenia otrzewnej. Oddział szpitalny przypominał kształtem literę "L" i dlatego pacjentka ta nie mogła ze swojego łóżka widzieć tego, co działo się za rogiem.<br />
"Pewnego ranka poczułam, że unoszę się i szybuję wysoko w górę, a kiedy otworzyłam oczy, zorientowałam się, że patrzę na innych pacjentów z pewnej wysokości. Zobaczyłam siebie ułożoną na poduszkach -byłam bardzo blada i chora. Przyglądałam się pielęgniarce i siostrze zakonnej, które spieszyły do mnie z tlenem. Potem już wszystko zmieniło się w jakąś pustkę.<br />
Obraz kolejny przyszedł dopiero po pewnym czasie. Pamiętam, że kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam pochyloną nade mną siostrę. Powiedziałam jej, co się stało. Z początku myślała, że majaczę. Ale ja mówiłam wyraźnie: «Na łóżku siedzi tęga kobieta z obandażowaną głową i robi coś na drutach z niebieskiej wełny. Ma bardzo czerwoną twarz». To siostrą po prostu wstrząsnęło, ponieważ wspomniana kobieta przeszła operację sutka i wyglądała tak, jak ją opisałam. Nie mogła wstawać z łóżka, tak samo zresztą jak i ja. Dopiero kiedy opowiedziałam siostrze o dalszych szczegółach, na przykład o godzinie na zegarze ściennym, który zresztą się zepsuł, udało mi się ją przekonać, że naprawdę zdarzyło się coś dziwnego".</p>
<p>Następnym etapem doświadczenia z pogranicza śmierci jest tunel.<br />
Ta część podróży odbywanej ku śmierci jest najlepiej znana, ale tak samo jak i poprzednio nie każdy jej doświadcza. Niektórzy opisują ciemność, w której nie ma żadnego tunelu. Inni opisują sytuacje, które w symboliczny sposób nawiązują do tunelu: drogi przez spadziste górskie przełęcze, długie korytarze itd. Zazwyczaj moi rozmówcy uważali, że przeszli tym tunelem, ale częściej szybowali w nim z dużą prędkością.</p>
<p>Potem pacjenci spostrzegają światło.<br />
Znajduje się ono na końcu tunelu i każdy, kto je widział, ma trudności z jego opisaniem. Najczęściej mówią, że było ono ,jasne i delikatne" albo "delikatne, lecz mocne", ale za każdym razem "piękniejsze od czegokolwiek, co do tej pory widziałem". Niektórzy sądzą, że światło to miało w sobie barwy tęczy, które też są opisane jako niewiarygodnie piękne.</p>
<p>Na końcu tunelu pacjenci wchodzą w krąg światła. Może znajdować się tam bariera, przed którą jedni się zatrzymują, a drudzy przekraczają. Część rozmówców mówi, że po wyjściu z tunelu doszła do bariery, drzwi lub też bramy. Relacje o tym, co znajduje się za tunelem, bardzo się różnią, ale jedno podstawowe określenie pozostaje wspólne dla wszystkich opisów: tam jest pięknie. Przymiotnika tego nader chętnie i często używają moi rozmówcy -twierdzą, że tego, co widzieli, nie daje się najczęściej opisać zwykłymi słowami, a "piękny" to jedyne określenie, które choć trochę pomaga im przekazać swe odczucia.</p>
<p>Po wyjściu z korytarza niektórzy widzą jedynie "piękny" krajobraz, inni spotykają ludzi. Wielu z nich już w tunelu natknęło się na zmarłych przyjaciół i krewnych. Nieliczni zostali zaprowadzeni do tunelu przez któregoś ze swoich bliskich. Jednak prawdziwe spotkania i rozmowy ze zmarłymi odbywają się dopiero po wyjściu z tunelu. Sposób i charakter rozmowy bywają bardzo różne. Niektórzy ucinają sobie normalne, codzienne pogawędki, podczas gdy inni po prostu "dowiadują się" o tym, o czym w normalnych warunkach by nie rozmawiali -tu jednak nie pada żadne słowo.</p>
<p>Czasami moim rozmówcom prezentowano jakby "przegląd" uczynków z całej ich egzystencji.<br />
Widzieli krótkie fragmenty najważniejszych zdarzeń w ich życiu -stąd zapewne wzięło się powiedzenie: "w mgnieniu oka ujrzał całe swoje dotychczasowe życie". Czasami "przegląd" ów odbywa się w obecności osoby lub ducha, który zdaje się to wszystko oglądać.<br />
Niektórzy z moich interlokutorów spotkali ludzi, których nie znali.<br />
Czasem osoby te opisywano jako "anioły" albo "duchy".</p>
<p>Rozmówcy opowiadali, że czekała na nich jakaś najwyższa istota -określali ją jako "istotę świetlistą", bo zazwyczaj nie miała ona fizycznego kształtu, a tylko poświatę, z której emanowało poczucie siły i dobra. Rozmawiali z tą boską istotą, często bez użycia słów, inni tylko ją widzieli lub odczuwali jej obecność.</p>
<p>W pewnym momencie (może się to zdarzyć kiedykolwiek podczas opisywanych wydarzeń) następuje "odesłanie" człowieka z powrotem do jego ciała. Czasem człowiek, którego moi rozmówcy tam spotykali, odsyłał ich z powrotem, czasem po prostu słyszeli oni głos, który nakazywał im powrót. Często padały wówczas słowa: ,jeszcze nie nadszedł twój czas". Niektórym kazano powrócić dlatego, że nie załatwili na ziemi swoich spraw.</p>
<p>Wielu z nich sądzi, że sami spowodowali swój powrót poprzez skoncentrowanie myśli na tym, co pozostawili za sobą. Działo się tak zwłaszcza w przypadku rodziców małych dzieci. Jak powiedziała jedna kobieta: "Gdyby zdarzyło się to dzisiaj, chętnie bym tam poszła. Ale wtedy wiedziałam, że dzieci mnie potrzebują".</p>
<p>Większość moich rozmówców nie zdawała sobie sprawy z tego, że wróciła z tej podróży. Czuli tylko, że znaleźli się z powrotem w swoim ciele. Niektórzy zapamiętali moment powrotu do cielesnej powłoki.</p>
<p>Prawie wszyscy ludzie, którzy przeżyli doświadczenie z pogranicza śmierci, zmienili się pod jego wpływem - przestali przywiązywać wagę do spraw materialnych, stali się bardziej troskliwi dla bliskich, bardziej zainteresowani sprawami duchowymi.<br />
Nikt z nich nie boi się już śmierci.<br />
Tylko niewielka część osób, stanowiąca mniej niż 3 procent, ma nieprzyjemne wspomnienia związane z przejściem przez śmierć kliniczną.</p>
<p>Bezpośrednio po publikacji praca doktora Moody' ego została uznana przez świat medycyny za kontrowersyjną. Lekarze niejednokrotnie oskarżali go o to, że zebrał opisy halucynacji. Twierdzono, że relacje przekazane w jego książce nie mogą być udowodnione.<br />
To prawda, nie sposób dostarczyć dowodów, jakie mogłaby zaakceptować nauka, ponieważ doświadczenia z pogranicza śmierci nie dają się ulokować w laboratorium i obejrzeć pod mikroskopem.<br />
Jednak z całą pewnością można wyeliminować halucynacje: psychiatrzy zajmujący się pacjentami, których choroby psychiczne wywołują halucynacje, wiedzą, że dwaj pacjenci nigdy nie mają takich samych halucynacji, nie zapamiętują ich oni tak jak ci, którzy przeżyli doświadczenia z pogranicza śmierci. Halucynacje są chaotyczne i nieprzewidywalne.<br />
Wiążą się też zazwyczaj z depresją, rozpaczą lub nienaturalnym podnieceniem, podczas gdy emocjami charakterystycznymi dla ludzi, którzy mają za sobą doświadczenie z pogranicza śmierci, są spokój, opanowanie, pogoda ducha i radość.</p>
<p>Jedną ze zdumiewających cech doświadczenia z pogranicza śmierci jest sposób, w jaki ludziom zapada w pamięć to przeżycie.<br />
Na ogół relacje dotyczące doświadczeń z pogranicza śmierci zostały spisane przez tych, którzy je przeżyli dwa lata przed rozpoczęciem przeze mnie przygotowań do tej książki. Kiedy poprosiłam ich, po tak długiej przerwie, by powrócili do szczegółów ze swoich doznań, za każdym razem otrzymywałam odpowiedzi, które były identyczne z zapisanymi wcześniej. A tych ostatnich nie mieli przed sobą w czasie rozmów ze mną. Ich ustne relacje nie były nawet zbliżone do tych złożonych wcześniej, ale dokładnie takie same.</p>
<p>Jeśli poprosilibyśmy kogoś, by ponownie opowiedział wydarzenia ze swego życia po upływie dwóch lat, okazałoby się, że do tych powtórnych relacji wdarło się sporo nieścisłości. Ludzka pamięć potrafi płatać nie lada figle. Nawet wspomnienia ważnych faktów zacierają się, a szczegóły ulegają zniekształceniu. Aby się o tym przekonać, wystarczy poprosić dwoje ludzi, na przykład męża i żonę, by opowiedzieli o tym samym zdarzeniu, dajmy na to o swoim ślubie. Zaraz się okaże, że jedno pamięta akurat to, o czym drugie zapomniało, i na odwrót, mimo iż przecież byli tam obydwoje.<br />
Jeśli chodzi o sny, bardzo niewielu spośród nas pamięta o nich dłużej niż parę minut po obudzeniu. Rzadko kiedy przez całe życie pozostaje wspomnienie snów, które były na tyle barwne, że na to zasłużyły (przy czym koszmary są zazwyczaj bardziej trwałe od snów przyjemnych). Ale ludzie, którzy przeżyli doświadczenie z pogranicza śmierci, pamiętają o nim zawsze.</p>
<p><em>Fragment :Jean Ritchie - Doświadczenia z pogranicza śmierci</em></p>
<p><strong>Powiązane posty:</strong></p>
<p>• <a href="../2008/04/27/historia-czlowieka-ktory-wrocil-z-martwych/">Historia człowieka który wrócił z martwych</a></p>
<p>• <a href="../2007/11/07/smierc-czemu-sie-jej-lekamy/">Czemu boimy się śmierci?</a></p>
<p>• <a href="../2008/01/08/czy-przeraza-cie-pustka/">Czy przeraża Cię Pustka?</a></p>
<p>• <a href="../2008/04/02/czy-smierc-jest-najwiekszym-zlem/">Czy śmierć jest największym złem?</a></p>
<p>• <a href="../2008/03/23/inne-spojrzenie-na-reinkarnacje/">Inne spojrzenie na reinkarnację</a></p>
<p>• <a href="../2008/07/24/najpierw-pozwol-sobie-umrzec/">Pozwól sobie umrzeć</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Odrzutowy plecak - lataj jak Superman]]></title>
<link>http://cowpolscepiszczy.wordpress.com/?p=56</link>
<pubDate>Fri, 01 Aug 2008 09:58:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>cowpolscepiszczy</dc:creator>
<guid>http://cowpolscepiszczy.wordpress.com/?p=56</guid>
<description><![CDATA[Zakładany na plecy aparat, dzięki któremu  ma być możliwy swobodny, półgodzinny lot zademonst]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Zakładany na plecy aparat, dzięki któremu  ma być możliwy swobodny, półgodzinny lot zademonstrowano podczas  pokazu eksperymentalnych statków powietrznych w Oshkosh, w stanie  Wisconsin.</strong></p>
<p>Wynalazcą ważącego 113 kilogramów latającego plecaka z własnym  podwoziem jest pochodzący z Nowej Zelandii Glenn Martin, który  poświęcił pracy nad tym urządzeniem 27 lat, starając się unikać  rozgłosu.Wynalazek mógłby się przydać w nietypowych sytuacjach, na  przykład podczas operacji ratowniczych, choć jego twórca widzi w  nim głównie pojazd rozrywkowy - powietrzny odpowiednik śnieżnego  czy wodnego skutera. Przy cenie 100 000 dolarów za egzemplarz  mógłby zainteresować tylko osoby majętne.</p>
<p>Lot byłby możliwy raczej w pozycji pionowej - inaczej, niż lata  Superman czy inni komiksowi herosi, choć możliwe byłoby także  przemieszczanie się w poziomie z prędkością do 100 kilometrów na  godzinę.</p>
<p>Podczas demonstracji wynalazku, dokonanej przez 16-letniego syna  konstruktora, urządzenie było ze względów bezpieczeństwa  przytrzymywane na niewielkiej wysokości, wzbudzając tuman kurzu i  hałasując jak wielka kosiarka.</p>
<p>Choć nazywany odrzutowym plecakiem (jetpack), latajacy aparat  jest napędzany chłodzonym wodą silnikiem tłokowym, który porusza  duże, skierowane w dół wentylatory po obu stronach pilota. Klapy  pod wentylatorami umożliwiają sterowanie.</p>
<p>Większość prób przeprowadzono jak dotąd na wysokości nie  przekraczającej dwóch metrów, ale Martin chce w ciągu najbliższych  sześciu miesięcy osiągnąć 150 metrów.</p>
<p>Na wypadek problemów urządzenie zaopatrzono w tak zwany  spadochron balistyczny, skuteczny już powyżej wysokości 30 metrów.  Wstrząs przy lądowaniu łagodzą sprężynowe amortyzatory.&#60;wp.pl&#62;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fizyka całodobowo! czyli dlaczego warto lubić fizykę.]]></title>
<link>http://msitko.wordpress.com/?p=357</link>
<pubDate>Tue, 22 Apr 2008 15:43:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>Sitek</dc:creator>
<guid>http://msitko.wordpress.com/?p=357</guid>
<description><![CDATA[Ostatnie dni są męczące..
Dzisiaj rano wstałem w okropnym nastroju, z powodu zbliżającego się]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-376" style="border:1px solid black;float:left;margin:5px;" src="http://msitko.wordpress.com/files/2008/04/lg_sun-flare-web-comp.jpg" alt="" width="266" height="400" />Ostatnie dni są męczące..</p>
<p>Dzisiaj rano wstałem w okropnym nastroju, z powodu zbliżającego się nieustannie, dzisiejszego sprawdzianu z historii, oraz kartkówki z fizyki. Poprzedniego dnia wiedza wyjątkowo słabo wchodziła w odmęty mojego mózgu, w związku z czym niewiele się nauczyłem. Mimo to do szkoły poszedłem, spakowany, z powodu tego wszystkiego zapomniałem piórnika  - w autobusie zdałem sobie sprawę z tego, że to może być zły znak..</p>
<p>Dwie pierwsze lekcje - fizyki. Jednak, mimo najczarniejszych scenariuszy snujących się w głowie kartkówka się nie odbyła - pani Beata, jako dyrektorka gimnazjum, zmuszona była do nadzorowania ich dzisiejszych starań młodzieży na humanistycznych testach kompetencji. Dwie lekcje, poświęcone głównie na przyswajanie sobie historii - zdałem sobie nagle sprawę, że niewiele umiem, kilka dat pamiętałem, ale cały materiał znałem tylko w ogólnych zarysach, czasem mocniejszych, pociągniętych czarnym węglem, który może się rozmazać, czasem słabszych, ledwie widocznych, prześwitujących przez korę mózgową, i obtłukujących się o potylicę.. Koszmar.</p>
<p><!--more--></p>
<p>W międzyczasie dowiedzieliśmy się, że pan Wiesio, fizyk z naszej szkoły, organizuje w jednej z klas pokaz doświadczeń z prądem elektryczny, magnetyzmem, i elektrostatyką. Narodziła się nadzieja. Dowiedzieliśmy się, podczas przerwy między pierwszą a drugą lekcją, że wszystkie klasy mają zaklepane  godziny oglądania owych pokazów fizycznych, tylko my, IIe, nie. Z nadzieją w oczach popędziliśmy do pani Izy, biologiczki, zajmującej się rozkładem godzin pokazów dla klas. Jednak.. powiedziała nam, że absolutnie nie, nie ma miejsc, i w ogóle nie ma mowy. Przerwa mijała, druga fizyka się zbliżała, czasu coraz mniej, zostało kilka minut...</p>
<p>Z pomocą przyszła nam pani Beata, nasza droga fizyczka, która, pomimo zabiegania, znalazła czas, i zaklepała nam miejsce na pokazie doświadczeń dokładnie na czwartej lekcji. Sprawdzian więc się nie odbędzie!</p>
<p>Trzecią lekcją jest matematyka  - kilka zadań do zrobienia, pani W. znowu zrezygnowała z brania nas po kolei do tablicy - uważa zapewne, że to strata czasu - co jest prawdą, gdyż podczas gdy jedna osoba rozkminia zadanie przy tablicy, reszta obija się, czekając na wynik do przepisania. Stąd więc pani zadaje nam kilka zadańdo zrobienia, i podczas lekcji przechadza się po klasie, przypatrując się naszym zmaganiom, czasem pomagając, dając wskazówki, czy przywołując do porządku. Słowem - luzik.</p>
<p>Czwartą lekcją miała być historia, z perspektywą sprawdzianu - udaliśmy się pod gabinet fizyczny, spotkaliśmy już tam pana Wiesia, przygotowującego się do pokazów. W powietrzu było wilgotno, fizyk bał się, że niektóre pokazy się nie udadzą.. Ale - sprawdzianu z historii nie ma, nic nam nie mogło popsuć nastrojów.</p>
<p>Większość doświadczeń widzieliśmy na wrocławskim wykładach z panią Hajdusianek - sprzęt jednak był podobny, zasilacz pana wiesia był nieco nowszy, a cały pokaz przypominał mini wykład na szeroko pojęte magnetyzm i elektrostatykę.</p>
<p>Na pierwszej lekcji było fajnie. Na dwóch następnych też :) A było to tak..</p>
<p>Pierwszy angielski olaliśmy tak, jak tylko można olać jakąś lekcję, nie powiadamiając nikogo o niczym i zostając na powtórce dla innych klas. Część drugiej E została, część poszła na języki - obejrzeliśmy jeszcze raz to samo. Gośka w połowie pierwszego angielskiego (dzisiaj miały być dwa) powiedziała, żebym pobiegł do PPPP po aparat szkolny - żebyśmy w razie problemów mieli wymówkę, dlaczego nie byliśmy na angielskim. Wychowawca aparatu nie miał, poleciałem do sekretariatu, tam dostałem go, wyjętego z.. szafy pancernej! :) Aparat 3,2 megapiksela, Canon jakiś tam - cyknąłem kilka zdjęć, jutro wezmę laptopa, i skopiuję je sobie.. wraz z całą resztą zdjęć z karty, z imprez szkolnych, spotkań, apeli..</p>
<p>Na drugim angielskim, czyli lekcji szóstej, przedostatniej dnia dzisiejszego, nadal towarzyszyliśmy sympatycznemu panu Wiesiowi w pokazach. Miało pojawić się gimnazjum, jednak nie pojawiło się.. Całą szóstą lekcję przesiedzieliśmy, gawędząc sobie na wszelakie tematy. Podsumowując - Kilka osób widziało mały wykład pana Wiesia trzy razy, reszta dwa - niektóre klasy nie widziały go w ogóle, a było warto - towarzyszący temu luz, sympatyczna atmosfera, możliwość przetestowania wyładowań elektrostatycznych na sobie, całego sprzętu, zobaczenia wyładowań z bliska - warto było nie iść na angielski do pana N. :)</p>
[gallery]
<p>Generalnie zdjęcia wyszły.. różnie.. Ale i tak k800i rządzi :)</p>
<p>BTW: udało mi się połączyć telefon z laptopem za pomocą kabelka usb, i włączyć Internet za pomocą WAPu w telefonie - czwartkowa wycieczka będzie zinternetowana ;) Ale połączenia za internet nabijają mi się ponad abonament - PLAY nie ma jeszcze pakietów internetowych, które możnaby było wykupić, a szkoda ;( Mam nadzieję, że niedługo się pojawią, a wtedy - Internet everywhere! Kolejny przełom :)</p>
<p>Do przełomu można zaliczyć także kupno ładowarki do telefonu na baterie - śmieszne uczucie, całe życie podczas ładowania telefonów towarzyszył temu kabel, a teraz? Kilka cm kabelka, odpowiednia wtyczka, i ładujemy telefon wszędzie :) Przełom, przynajmniej dla mnie.. :)</p>
<p><a href="http://msitko.files.wordpress.com/2008/04/dsc00348.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-374" src="http://msitko.wordpress.com/files/2008/04/dsc00348.jpg?w=206" alt="" width="206" height="300" /></a> <a href="http://msitko.files.wordpress.com/2008/04/dsc00347.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-375" src="http://msitko.wordpress.com/files/2008/04/dsc00347.jpg?w=248" alt="" width="248" height="300" /></a></p>
<p>3mcie się :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[in the shadows of gray]]></title>
<link>http://iwka.wordpress.com/?p=271</link>
<pubDate>Mon, 21 Apr 2008 05:47:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>iwka</dc:creator>
<guid>http://iwka.wordpress.com/?p=271</guid>
<description><![CDATA[Reminiscing is not easy. Sipping my cup of tea, I&#8217;m trying to distinguish between the reality ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Reminiscing is not easy. Sipping my cup of tea, I'm trying to distinguish between the reality that was awaiting me and the far surpassed life given me as a gift I don't deserve.</p>
<p>I came to this world as a rather fearful, somewhat disoriented, internally intrigued and at the same time outwardly sound-minded heart. My first memory is saturated with the color of gray walls in the building where I spent the first years of my earthly pilgrimage. The beam of lights cutting through this deserted place are also present in my memories, invigorating the sadness and overwhelming heaviness.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://iwka.files.wordpress.com/2008/04/pomorska-15-17-oficyna-z-napisem1.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-281 aligncenter" src="http://iwka.wordpress.com/files/2008/04/pomorska-15-17-oficyna-z-napisem1.jpg?w=497" alt="" width="497" height="411" /></a></p>
<p>My mom and I lived in an old building surrounded by 3 sides with similar giant, obscure, upraised old German apartments. These ancient dominating buildings were always there and everywhere. My apartment was on the third floor. From the balcony, I could see another gray giant, with it's windows starring at me.</p>
<p>Some windows were inhabited by people recognizable to this small gray community. One window had a man with a loud <em>puzon (trombone). </em>The man would practice daily at different times of the day. I don't even know if he belonged to some orchestra or was it just his hobby. His window seemed loudly disturbing. The lace curtains decorating it would fly open quite often, revealing pieces of old-fashion furniture. But there was not enough light in our yard to distinguish the interiors of his living place.</p>
<p>There was another interesting window across. This one was always occupied by someone from the family. Mostly by the mother and one of the daughters. It was incredibly amazing how they could be so well informed about the whereabouts of most of the occupants just from observing and watching. They were mobilized if a new person would pass by, they would be vigilant at evening times, they would listen attentively to the echoes of the voices bouncing in between the buildings, trying to decipher the meaning of the words, to feed their hunger for gossips. I was thinking often, when do they have time to cook, to clean and to do other "normal" things of life. They were probably bored. They were waiting with anticipation for something great or even less then great to happen. Something that would change the monotonous existence within the scratched walls.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://iwka.files.wordpress.com/2008/04/pomorska-15-17-trombone.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-282" src="http://iwka.wordpress.com/files/2008/04/pomorska-15-17-trombone.jpg?w=497" alt="" width="497" height="577" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://www.flickr.com/photos/17989497@N00/2158262283/"><br />
</a></p>
<p>Every time I stood in front of these buildings I was diminished and conquered by their firm and depressive presence. They reminded me of the times we lived in. These old tenement houses supported the idea of the ruling system, proclaiming loudly the common share, common property, common life as a massive blurb of otherwise not important individuals, working for the better tomorrow in the land of common satisfaction. The patches with falling paint, pieces of bricks and whatever else might stick to them in the last 100 years, were slowly giving in under the pressure of time.</p>
<p>The yard was ugly. Squeezed in between monster buildings, there was black dirt, beater (for cleaning the carpets) and the doors leading to the outside world of streets, cars, shops and people. Nothing else.</p>
<p>Looking from my balcony, to my left, there was a piece called the "Jewish yard", to my front and right was "our yard", and behind my building was the "Gypsy yard". The last one had a story and a social right to be named in such a way. Gypsy families were living nearby, their numerous children would play in there, making constant noise by loud laughter, songs and frequent fights in a language not understood by the rest of us.</p>
<p><a href="http://iwka.files.wordpress.com/2008/04/pomorska-15-17-od-tylu-bw4.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-293" src="http://iwka.wordpress.com/files/2008/04/pomorska-15-17-od-tylu-bw4.jpg?w=497" alt="" width="497" height="307" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><em>This is the back view of my building from the "Gypsy yard". On the left would be the "Jewish yard", to the right and in front - "our yard".</em></p>
<p><a href="http://iwka.files.wordpress.com/2008/04/pomorska-15-17-od-tylu-bw3.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-292" alt="" /></a></p>
<p>But every space called <em>yard</em> around my building, was the same. It brought the same feelings, the same disappointing "luck of hope and the future" message banging over our heads, falling straight from the sky, sinking deeply into our very conscious and alert minds. <em>No escape </em>was the refrain of this chant soaking daily into our existence, trying to penetrate to the very bone of leftover faith in humankind's goodness.</p>
<p>The only thing you could do in that place called yard was to imagine. Therefore creativity blossomed exponentially. There is a limit to the number of times you can play hide and seek or jumping ropes. Beyond these familiar games there was a wide open world of unrestricted imagination. And the kids were freely exploring this childhood universe without boundaries and borders. But today is late and I need to go to sleep...</p>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/17989497@N00/2158262283/"><br />
</a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://www.flickr.com/photos/drvmmmer/2389712478/"><img class="alignnone size-full wp-image-276 aligncenter" src="http://iwka.wordpress.com/files/2008/04/kamienice-4-bw.jpg?w=497" alt="" width="497" height="335" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://www.flickr.com/photos/ewafrans/2321665643/"><img class="alignnone size-full wp-image-275" src="http://iwka.wordpress.com/files/2008/04/kamienica-5-bw.jpg?w=383" alt="" width="383" height="276" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://www.flickr.com/photos/17989497@N00/2158262283/"><img class="alignnone size-full wp-image-277" src="http://iwka.wordpress.com/files/2008/04/kamienice-bw.jpg?w=497" alt="" width="497" height="373" /></a></p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:left;"><em>These 3 picture are not of the place where I actually lived, but were taken in Poland and depict accurately the feeling of the times.</em></p>
<p style="text-align:left;"><a href="http://iwka.files.wordpress.com/2008/04/pomorska-15-17-oficyna.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-278" alt="" /></a><a href="http://iwka.wordpress.com/files/2008/04/pomorska-15-17-oficyna.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-278" alt="" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czasowyjadacz.]]></title>
<link>http://nox5.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Wed, 26 Mar 2008 20:53:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>nox5</dc:creator>
<guid>http://nox5.wordpress.com/?p=6</guid>
<description><![CDATA[Co to był za świąteczny i pracowity zarazem weekend. Złapana raz wena nie puszcza długo. Od kie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Co to był za świąteczny i pracowity zarazem weekend. Złapana raz wena nie puszcza długo. Od kiedy tylko dostałem zewnętrzny adres IP i udało mi się na serwerze zainstalować coś innego niż FreeBSD6.2 zaczęła się moja walka z uszkodzonymi sieciówkami, błędami w składni i poprawkami skryptów. Jednak potem pojawia się nutka satysfakcji. A wraz z nią chęć zrobienia czegoś większego. Tylko że czasem do czegoś większego brakuje zapału i wiedzy.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Debian Etch Stable - Kernel 2.6.18. Od tego się zaczęło. Po pierwsze zapamiętać należy na przyszłość, że Debian jest strasznie czuły na pamięć cache kart sieciowych, bowiem jeśli karta ma uszkodzoną część tej pamięci system nie współpracuje z kartą i nic nie działa wtedy. Bez problemowo udało się z kartą eth1 która to miała obsługiwać ruch wchodzący i wychodzący z serwera. Jedyny dodatkowy wpis jaki musiałem wykonać po automatycznej konfiguracji w sekcji eth1 to:</p>
<p><code>nano -w /etc/network/interfaces<br />
hwaddress ether XX:XX:XX:XX:XX:XX</code></p>
<p>Dalsza część opierała sie na konfiguracji karty eth2 mającej rozprowadzać internet po sieci lokalnej.</p>
<p><code>nano -w /etc/network/interfaces<br />
#allow-hotplug eth2<br />
auto eth2<br />
iface eth2 inet static<br />
address 10.10.10.1<br />
netmask 255.255.255.0<br />
network 10.10.10.0<br />
broadcast 10.10.10.255<br />
</code></p>
<p>Tutaj jak widać zakomentowałem opcje <i>allow-hotpluh eth2</i> bowiem przekopując <a href="http://google.pl" title="google.pl" target="_blank">www.google.pl</a> często pojawiało się to jako ważny element. Ciąg dalszy logiczny czyli przypisanie stałego adresu dla karty sieciowej, maski, podsieci oraz adresu broadcast. To wszystko można znaleźć w kalkulatorze, do którego link umieściłem na końcu posta.</p>
<p>Kolejnym elementem jest napisanie skryptu do <i>iptables</i>. Więc zaczynając po kolei:</p>
<p><code>cd /etc/init.d/<br />
touch firewall<br />
chmod +x firewall<br />
nano -w firewall</code></p>
<p><code># włączenie w kernelu forwardowania<br />
echo 1 &#62; /proc/sys/net/ipv4/ip_forward<br />
# czyszczenie starych reguł<br />
iptables -F<br />
iptables -X<br />
iptables -t nat -X<br />
iptables -t nat -F<br />
# ustawienie polityki działania<br />
iptables -P INPUT DROP<br />
iptables -P FORWARD DROP<br />
iptables -P OUTPUT ACCEPT<br />
# zezwolenie na łączenie sie z naszym zewnętrznym ip po ssh</code></p>
<p><code>iptables -A INPUT -i lo -j ACCEPT<br />
iptables -A FORWARD -o lo -j ACCEPT</code></p>
<p><code>iptables -A INPUT -s 0/0 -d 10.10.10.1 -p tcp --dport 22 -j ACCEPT<br />
iptables -A OUTPUT -s 0/0 -d 10.10.10.1 -p tcp --dport 22 -j ACCEPT<br />
iptables -A INPUT -s 0/0 -d 10.10.10.1 -p udp --dport 22 -j ACCEPT<br />
iptables -A OUTPUT -s 0/0 -d 10.10.10.1 -p tcp --dport 22 -j ACCEPT<br />
iptables -A INPUT -s 0/0 -d 192.168.0.39 -p tcp --dport 22 -j ACCEPT<br />
iptables -A OUTPUT -s 0/0 -d 192.168.0.39 -p tcp --dport 22 -j ACCEPT<br />
iptables -A INPUT -s 0/0 -d 192.168.0.39 -p udp --dport 22 -j ACCEPT<br />
iptables -A OUTPUT -s 0/0 -d 192.168.0.39 -p udp --dport 22 -j ACCEPT<br />
# polaczenia nawiazane<br />
iptables -A INPUT -j ACCEPT -m state --state ESTABLISHED,RELATED<br />
iptables -A FORWARD -j ACCEPT -m state --state ESTABLISHED,RELATED<br />
iptables -A OUTPUT -j ACCEPT -m state --state ESTABLISHED,RELATED<br />
# udostepnianie internetu w sieci lokalnej<br />
# HOST nox<br />
iptables -t nat -A POSTROUTING -s 10.10.10.5 -j MASQUERADE<br />
iptables -A FORWARD -m mac --mac-source XX:XX:XX:XX:XX:XX -j ACCEPT</code></p>
<p>To jest podstawowy skrypt <i>iptables</i>, który znajdziecie w każdym opisie konfiguracji serwera. Ja jedynie napomknę, iż do mojego serwera nie ma możliwości dostępu po ssh przez zewnętrzne IP, bowiem jak widać nie dodałem odpowiedniej reguły. Kolejnych użytkowników dodaje się według schematu jak w HOST nox. Zastosowano tutaj podstawową metodę zabezpieczenia w jakiś sposób sieci: mianowicie filtrowanie przez adresy MAC. Aby owy skrypt uruchamiał się przy starcie systemu należy wykonać następujące polecenie:</p>
<p><code>cd /etc/rc2.d/<br />
ln -s ../init.d/firewall S39firewall<br />
</code></p>
<p>Dlaczego S39? S oznacza start a 39 priorytet procesu, czyli kolejność w jakiej zostanie uruchomiony. Będzie uruchomiony wcześniej niż S40 ale później niż S38.</p>
<p>I pozostała na koniec w sumie najwygodniejsza i najważniejsza rzecz. Mianowicie serwer DHCP.</p>
<p><code>apt-get install dhcp3-server<br />
/etc/init.d/dhcp3-server stop<br />
nano -w /etc/dhcp3/dhcpd.conf</code></p>
<p><code>ddns-update-style none;</code></p>
<p><code>option domain-name-servers 10.10.10.1, 83.238.XX.XX, 83.238.XX.XX;<br />
option domain-name "domena.pl";</code></p>
<p><code>default-lease-time 86400;<br />
max-lease-time 604800;</code></p>
<p><code>authoritative;</code></p>
<p><code>subnet 10.10.10.0 netmask 255.255.255.0<br />
{<br />
range 10.10.10.2 10.10.10.200;<br />
option subnet-mask 255.255.255.0;<br />
option broadcast-address 10.10.10.255;<br />
option routers 10.10.10.1;<br />
}</code></p>
<p><code>host nox {<br />
hardware ethernet XX:XX:XX:XX:XX:XX;<br />
fixed-address 10.10.10.5;<br />
}</code></p>
<p>I tak oto wygląda konfiguracja serwera DHCP. Jednak zaznaczę tutaj jedną ważną rzecz- pominąłem tutaj konfigurację serwer DNS w postaci BINDa ze względu na obszerność tego postu a konfigurację BINDa podaję niżej.</p>
<p>I tak oto przedstawia sie moja pierwsza wygrana mimo wszystko potyczka z próbą stworzenia serwera na potrzeby sieci. Wszystkim którzy będą to próbowali robić życzę powodzenia :)</p>
<p>LINKI:<br />
Kalkulator IP: <a href="http://www.subnetmask.info/">http://www.subnetmask.info/</a><br />
Konfiguracja BINDa <a href="http://dug.net.pl/faq/faq-3-115-Instalacja_i_konfiguracja_serwera_DNS_Bind.php">BIND w Debianie</a></p>
<p>Elo!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przed siebie.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=147</link>
<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 14:10:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=147</guid>
<description><![CDATA[Dzisiaj tacy sami, tylko nowe możliwości mamy,
Nowy styl, nowe teksty, nowy bit na lepszym sprzęc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj tacy sami, tylko nowe możliwości mamy,<br />
Nowy styl, nowe teksty, nowy bit na lepszym sprzęcie,<br />
Dzisiaj chcemy więcej, sami pracujemy na szczęście.<br />
Byliśmy wczoraj zwykłymi dzieciakami,<br />
Dziś te same młode serca, patrzą starszymi oczami,<br />
Nowe myśli, nowe sprawy, nowe doświadczenia,<br />
Pisałam wczoraj do szuflady, dziś wychodzę z podziemia.</p>
<p>Wczoraj, przeciętny szczeniak, miał nie duże ambicje,<br />
Dziś, po nocach tworzy teksty, żeby w końcu zaistnieć,<br />
Wczoraj, nie wyraźna postać, nie wyśnione plany<br />
Kiedyś, chwalony za nic, artysta mamy, mały,<br />
Liryki badacz, przez palce postrzegany,<br />
Wytykany przez magisterków z teczkami, wyśmiewany,<br />
Na każdym kroku w cień bloku spychany,<br />
Nie zapomniał o celu, jaki sobie postawił,<br />
Dzisiaj, inny człowiek, odporny na przyjaźnie.</p>
<p>(...)</p>
<p>Najniższa stawka - dwa piwa, to na życie nie starcza,<br />
Nie zna Cię publika, to nie znajdziesz u nich wsparcia,<br />
Dzisiaj wiem, że cel jest bardzo blisko,<br />
Moje marzenia jutro zrealizuje przyszłość.</p>
<p>(...)</p>
<p>Byłam wczoraj jednym z tych, co ukrywają swe teksty,<br />
Młody Shakespear, nie wie jeszcze, że jest wielki,<br />
Zapłonie w sercach tłumu, gdy zgaśnie jego ogień,<br />
Ja nie chce czekać, radzę to przemyśleć teraz i Tobie,<br />
Słowo po słowie, zeszyt, pióro i zamknięta szuflada,<br />
Pytają: Piszesz co?? Nie ja tylko bity układam,<br />
A jednak z mikrofonem dziś ujawniam własne wiersze,<br />
Nie będę grzebać moich słów, bo same wyjdą na powierzchnię,<br />
Kiedyś obiecałam sobie w końcu stanę na podium,<br />
Granica w ogniu, ja przekraczam ją jak podmuch,<br />
Moje miasto barw nabiera, choć przed chwilą było szare,<br />
Szanse miałam zawsze, tylko musiałam ją odnaleźć.</p>
<p>(...)</p>
<div align="right">
<pre><font color="#1e1e1e">Verba "Przed siebie" </font></pre>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O bezpieczeństwie danych.]]></title>
<link>http://nox5.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Sat, 15 Mar 2008 22:00:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>nox5</dc:creator>
<guid>http://nox5.wordpress.com/?p=5</guid>
<description><![CDATA[I sam tytuł powinien nasuwać dwie możliwości - kradzież lub utrata. I o ile każdy pamięta o p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>I sam tytuł powinien nasuwać dwie możliwości - kradzież lub utrata. I o ile każdy pamięta o pierwszym to często zapomina się o drugim. Ja w sumie o tym nie zapomniałem no ale nie zmienia to faktu, że zniknęły moje dane.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Piękny czwart dzień marca. Ochoczo tworze jakiś magiczny referat do szkoły, kiedy to z nikąd pojawia się Instalator Windowsa i rozpoczyna sie instalacja Corel’a. Próba anulowania spełzła na niczym. Zabicie procesu z Menedzera Zadań nie przyniosła zadnych rezultatów. Jedyne co zostało, to wyłączyć komputer.   Zwykłą metoda wyklikania przez przycisk Start staje staje się raczej retoryczną walka z wiatrakami w obliczu tej jakże naglącej sytuacji. Przytrzymujeodpowiednio długo przycisk Power na obudowie. Nastepnie ponownie go wciskam. Windows uruchamia sie zbyt dlugo, a nawet po uruchomieniu działa jak na komputerze z 64 MB Ram. Nie brzmi to dobrze. Po powrocie do domu zauważam zależność świecących sie kontrolek od odczytu dysków. To już kiedyś sie zdażyło, więc standardowo procedurą w takiej sytuacji było uruchomienie konsoli ratunkowe WinXP i chkdsk /r. Zajęty innymi rzeczami nie zwróciłem uwagi czy były jakieś błędy czy nie. Po restarcie komputera nic się nie zmieniło. Prędkość ślimaka była tak przytłaczająca, że jaka kolwiek praca była niemożliwa. Jak się potem okazało, to była wina dysku, leciwej już, bo ośmioletniej Barracudy, który już wcześniej dawał oznaki starzenia. Jak to bywa w takich oto sytacjach,  nie zdążylem zabezpieczyć danych. Nawet w serwisie komputerowym, z którym współpracuję, nie udało się odzyskać wszystkich danych a nie stać mnie na profesjonalną firmę odzyskującą dane.</p>
<p>Na szczęscie jedną partycję udało się skopiować.Niestety wszystkie dane z drugiej, stały sie tajemnica, bowiem jako posiadacz trzech dysków o łącznej pojemności 300 GB nie pamiętałem co było na niej. Okaże sie wtedy gdy będę czegoś potrzebował. Dzięki temu też stałem sie posiadaczem nowego dysku WD Caviar 320GB AVJS SATAII, który dało sie przestawić w tryb SATAI aby mój kontroler na PCI mógł obsłużyć dysk. Więc na przyszłośc: dbajcie o swoje dyski i zabezpieczajcie ważne dla was dane. To nie boli a daje duzo radości i ujmuje nerwy w pózniejszych przypadkach, tak jak to było ze mną.</p>
<p>Elo!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przyroda: niezwykła woda]]></title>
<link>http://motyl.wordpress.com/2008/01/19/przyroda-niezwykla-woda/</link>
<pubDate>Sat, 19 Jan 2008 15:44:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Paweł</dc:creator>
<guid>http://motyl.wordpress.com/2008/01/19/przyroda-niezwykla-woda/</guid>
<description><![CDATA[Ciekawy tekst traktujący o wodzie i jej niezwykłości.
 ODKRYCIE MASERU EMOTO
Przed kilku laty jap]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ciekawy tekst traktujący o wodzie i jej niezwykłości.</p>
<hr /> ODKRYCIE MASERU EMOTO</p>
<p>Przed kilku laty japończyk Maseru Emoto w wyniku swoich eksperymentów odkrył, że woda reaguje na nasze myśli i słowa oraz że potrafi je odzwierciedlić. Zależnie od tego, jakie wysyłano słowa w kierunku kropli wody, jej kryształki po zamrożeniu ukształtowały się w zupełnie różne formy krystaliczne.</p>
<p><!--more--><br />
Masaru Emoto urodził się w 1943 roku w Jokohamie. Ukończył kierunek stosunków międzynarodowych na Wydziale Nauk Ścisłych i Humanistycznych Uniwersytetu Jokohama. Pracował w firmie Chisan, potem w gazecie Chubu Yomiuru Shimbun, a w 1986 roku założył firmę IHM.</p>
<p>W październiku 1992 roku otrzymał tytuł i licencję doktora medycyny alternatywnej w Open International University. Zaczął badać zagadki wody po zetknięciu się z MRA, Analizatorem Rezonansu Magnetycznego, w USA.</p>
<p>Obecnie prowadzi badania wody znajdującej się w ludzkim ciele, wody w środowisku człowieka, wody na powierzchni Ziemi. Jest kierownikiem Głównego Instytutu Badawczego IHM, dyrektorem firmy IHM oraz przewodniczącym Międzynarodowego Towarzystwa Przyjaciół HADO IHM. Opublikował kilkanaście książek, a większość z nich stała się prawdziwymi bestsellerami. W marcu 2004 miała miejsce premiera hollywoodzkiego filmu fabularnego "What the bleep do we know", w którym odkrycia Masaru Emoto i ich konsekwencje zostały wplecione w akcję jako element odmieniający koleje życia głównej bohaterki. W wyniku coraz większego zainteresowania świata nauki tymi badaniami powstały filie Instytutu Badawczego IHM w Europie i w USA.</p>
<p>Masaru jako pierwszemu udało się doświadczalnie potwierdzić możliwość energetyzowania tzw. "materii nieożywionej" za pomocą naszych myśli. Wszystko jest wibracją, energia jest wibracją. Czym jest wibracja? Wibracja jest życiem. Tak twierdzi japoński badacz. To twierdzenie popiera powtarzalnymi doświadczeniami, związanymi ze sposobem krystalizacji próbek wody. Wykonał on szereg eksperymentów, które przeprowadzał wraz ze swoim zespołem badawczym. Rezultaty jego doświadczeń są zdumiewające, wręcz niewiarygodne. Próbki wody poddane wcześniej pozytywnym słowom czy myślą krystalizują zdecydowanie inaczej (wykazują niezwykłe piękno form) od tych, które poddane zostały myśleniu negatywnemu (są po prostu brzydkie). Wielkim osiągnięciem badacza jest to, że znalazł stosunkowo prosty sposób na wykazanie poprzez wizualizację, że woda magazynuje informacje. Wizualizację uzyskał poprzez zamrożenie próbki wody w temperaturze -5 stopni C. Tak skrystalizowaną wodę należy obejrzeć pod mikroskopem powiększającym co najmniej 400-krotnie.</p>
<p>Wodę pochodzącą z tego samego źródła poddawano oddziaływaniu różnych czynników, różnych rodzajów muzyki, naklejano na pojemniki napisy o różnym zabarwieniu emocjonalnym, ustawiano naczynia na różnych fotografiach i po jej zamrożeniu okazywało się, że obraz krystaliczny jest w każdym przypadku inny, co potwierdziło, że woda ma właściwość zapisywania w swojej strukturze dźwięków, obrazów, myśli i emocji. Jego rewolucyjna metoda fotografowania zamrożonych cząsteczek wody przekonuje nawet wielu największych sceptyków.</p>
<p>Masaru w swych publikacjach analizuje, jaki wpływ na nasze życie ma woda, z której korzystamy na co dzień ta w kranach i studniach i która nas otacza w rzekach, jeziorach, stawach; w jaki sposób woda odzwierciedla nasze działania, myśli, intencje; co zrobić, by woda była czysta i przyjazna ludziom. Dowodzi on, że energię naszego życia możemy świadomie kształtować, myśląc o wodzie, z której korzystamy, czyniąc przez to życie lepszym, a nasz świat bardziej przyjaznym.</p>
<p>Doniosłość odkryć Masaru Emoto staje się oczywista, jeśli uświadomić sobie, że woda stanowi około 70% składu organizmu dorosłego człowieka. Wnioski z nich płynące stały się przedmiotem badań w wielu już krajach. Teza, że woda może swoimi wibracjami wpływać na nasz organizm i my możemy wibracją myśli i słów wpływać na wodę, otwiera ogromny obszar możliwości. Pijąc wodę, możemy ją dobrą myślą nastrajać, by nam lepiej służyła. Możemy ją też naszą myślą i modlitwą oczyszczać w naturalnych zbiornikach wodnych. Tego rodzaju akcje mnożą się obecnie w wielu krajach. Coraz więcej osób podejmuje w skali globu działania mające na celu objęcie troską wody, tego podstawowego czynnika życia na naszej planecie (np. <a href="http://www.thank-water.net/" target="_blank">www.thank-water.net</a>).</p>
<p>W świetle powyższego jasne staje się znaczenie np. modlitwy przed posiłkiem - oczywiście nie takiej klepanej byle jak z pamięci, ale takiej odmawianej własnymi słowami z sercem. Jedzenie przeszło przecież różne koleje losu, nim trafiło na nasz stół i jego pole może być zdezorganizowane, chaotyczne, a przynajmniej nie dostosowane wibracyjnie do naszego. Takie duchowe nastawienie, świadome jedzenie jak i przygotowywanie posiłków ma więc duże znaczenie, dostraja wibracje pokarmu do naszych własnych i powoduje, że wraz z jego odżywczymi składnikami wnikają w nas pozytywne wibracje. Natomiast wszelkiego rodzaju kłótnie, zawistne myśli, włączanie telewizora, z którego nadawane są negatywne obrazy podczas przygotowywania i jedzenia posiłków sprawia, że dosłownie zjadamy wibrującą w nich negatywną energię.</p>
<p>Możemy również wyobrazić sobie, jak wygląda woda w naszym organizmie (i w organizmach naszych dzieci) gdy pijemy wodę wodociągową, a do tego jesteśmy wściekli, zestresowani, lub gdy oglądamy brutalny film, słuchamy muzyki niosącej w słowach agresję, lub po prostu oglądamy dziennik telewizyjny w większości z negatywnymi wiadomościami.</p>
<p>Na jednym z wykładów Emoto ktoś z widowni podzielił się wynikami następującego doświadczenia. W eksperymencie tym gotowany ryż włożono do dwóch słoików. Następnie każdego dnia do jednej próbki mówiono "Dziękuję", a do drugiej "Ty głupku". Obserwacje prowadzono przez miesiąc. W wyniku eksperymentu ryż do którego mówiono "Dziękuję" częściowo sfermentował i zaczął wydzielać przyjemny aromat. Natomiast ten, do którego mówiono "Ty głupku" sczerniał, zgnił i wydzielał wręcz okropny odór. Później to samo doświadczenie wykonało więcej osób i uzyskały one identyczne rezultaty.</p>
<p>Przeprowadzono też eksperyment z przeniesieniem informacji zawartej w olejkach do aromaterapii - rumiankowego i koperkowego - na próbki wody. W wyniku tego kryształy wody przypominały swym kształtem kwiaty, z których wykonano olejki - można powiedzieć, że kryształy potrafią również odzwierciedlić kształt substancji.</p>
<p>17 stycznia 1995 r. w Hanshin-Awaji w Kobe wystąpiło silne trzęsienie ziemi. Trzy dni później z wody pobranej z wodociągów w Kobe wykonane zostały zdjęcia kryształów lodu. Wyglądało na to, jakby woda przejęła strach, panikę i wielkie cierpienie, które ludzie odczuwali bezpośrednio po trzęsieniu ziemi. Kryształy były całkowicie zniekształcone. Odzwierciedlały to, co przeżyli ludzie. Trzy miesiące później ponownie pobrano próbki z wodociągów. Stało się to w okresie, gdy do Kobe płynęła pomoc i sympatia z całego świata. Badania zdawały się wskazywać na to, że woda również wchłonęła te uczucia.</p>
<p>70% powierzchni naszej planety to powierzchnia oceanów, woda występuje w postaci chmur, mgieł, mamy wodę deszczową, głębinową, wodę z jezior i mokradeł, lodowce, wieczne śniegi w wysokich górach, pokrywy lodowcowe na biegunach.</p>
<p>Poniżej kilka przykładowych zdjęć:</p>
<p>Masaru Emoto bada jaki wpływ na nasze życie ma woda, z której korzystamy na co dzień - ta w kranach i studniach - i która nas otacza - w rzekach, jeziorach, stawach:</p>
<div align="center">
<table style="font-size:10pt;" border="0" cellpadding="5" cellspacing="5" width="444">
<tr>
<td align="center" valign="top" width="190"><!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]-->         <!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]-->         <img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru2.jpg" height="134" width="134" /><br />
Woda z jeziora Biwa, Japonia<br />
(silnie zanieczyszczone przez przemysł).</td>
<td valign="top" width="190">
<p align="center"><!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]--><img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru19.jpg" height="134" width="134" /><br />
Woda ze źródła Sanbuichi Yusui, Japonia</td>
</tr>
<tr>
<td align="center" valign="top" width="190"><!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]-->         <img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru3.jpg" height="134" width="134" /><br />
Woda z rzeki Yodo zawierającej wiele zanieczyszczeń, Japonia</td>
<td valign="top" width="190">
<p align="center"><img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru20.jpg" height="134" width="134" /><br />
Woda z lodu arktycznego</td>
</tr>
<tr>
<td align="center" valign="top" width="190"><!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]-->         <img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru18.jpg" height="134" width="134" /><br />
Woda ze źródła Saijo Japonia</td>
<td valign="top" width="190">
<p align="center"><img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru21.jpg" height="134" width="134" /><br />
Woda z Lourdes, Francja</td>
</tr>
</table>
</div>
<p>Znając doskonałe efekty muzykoterpii, Emoto wykonał doświadczenie, pokazujące jaki wpływ ma muzyka na wodę. Umieścił wodę destylowaną pomiędzy dwoma głośnikami, na czas jednej godziny. Następnie wodę zamroził i sfotografował jej kryształy. Poniżej zdjęcia efektów doświadczenia.</p>
<div align="center">
<table style="font-size:10pt;" border="0" cellpadding="5" cellspacing="5" width="402">
<tr>
<td align="center" valign="top" width="179"><img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru4.jpg" height="145" width="148" /><br />
Symfonia "Pastoralna" Beethovena</td>
<td align="center" valign="top" width="181"><img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru5.jpg" height="142" width="158" /><br />
"Aria na strunie G " J. S. Bacha</td>
</tr>
<tr>
<td align="center" valign="top" width="179"><img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru6.jpg" height="145" width="150" /><br />
Sutra z Tybetu</td>
<td align="center" valign="top" width="181"><img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru7.jpg" height="146" width="141" /><br />
Piosenka ludowa Kawachi</td>
</tr>
<tr>
<td colspan="2" align="center" valign="top" width="378"><img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru8.jpg" height="135" width="147" /><br />
Muzyka Heavy Metal</td>
</tr>
</table>
</div>
<p>Emoto z zespołem naukowym przeprowadził doświadczenie, jak myśli i słowa wpływają na kształt kryształów destylowanej wody. Okazało się, że istnieje duża różnica pomiędzy wykrzyczanym ze złością - "Ty głupku", a powiedzianym przyjaźnie - "Ty głuptasie". Zdecydowano się więc przeprowadzić badania wody poddanej działaniu słowa pisanego. Wodę rozlewano do dwóch takich samych szklanych buteleczek. Potem na jedną z nich naklejano kartkę z wydrukowanym słowem np. "dziękuję". Na drugą butelkę naklejano słowa np. "ty głupcze" i pozostawiano butelki na jedną noc. Następnego dnia wodę zamrażano i fotografowano uformowane kryształy.<br />
Kryształy powstałe z wody opisanej hasłem "Adolf Hitler" wyglądają podobnie, jak kryształy, które poddane zostały działaniu słów - "Czynisz mnie chorym" i "Zabiję cię". Za każdym razem rezultat badania był taki sam - miedzy dwiema butelkami wykryto zauważalne różnice.</p>
<div align="center">
<table style="font-size:10pt;" border="0" cellpadding="5" cellspacing="5">
<tr>
<td style="font-size:10pt;" align="center" valign="top" width="50%"><!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]-->         <img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru9.jpg" height="133" width="130" /><br />
Destylowana woda</td>
<td align="center" valign="top" width="50%"><!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]-->         <img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru10.jpg" height="135" width="129" /><br />
Miłość i Wdzięczność</td>
</tr>
<tr>
<td align="center" valign="top" width="50%"><!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]-->         <img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru11.jpg" height="134" width="157" /><br />
Przez Ciebie choruję.<br />
Ja Ciebie zabiję.</td>
<td align="center" valign="top" width="50%"><!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]-->         <img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru12.jpg" height="134" width="104" /><br />
Dziękuję</td>
</tr>
<tr>
<td align="center" valign="top" width="50%"><!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]-->         <img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru13.jpg" height="135" width="94" /><br />
Adolf Hitler</td>
<td align="center" valign="top" width="50%"><!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]-->         <img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru14.jpg" height="135" width="151" /><br />
Matka Teresa</td>
</tr>
<tr>
<td align="center" valign="top" width="50%">
<p align="center">  <img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru15.jpg" height="138" width="135" /><br />
Woda przed modlitwą</td>
<td align="center" valign="top" width="50%"><!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]-->         <img src="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto/maseru16.jpg" height="137" width="113" /><br />
i po specyficznej modlitwie.</td>
</tr>
</table>
</div>
<p align="left">&#160;</p>
<p align="left"> Japoński naukowiec Masuro Emoto jest więc autorem jednego z najbardziej sensacyjnych odkryć przełomu tysiącleci. Udowodnił naukowo, że materia to nie wszystko, gdyż najważniejszy jest przenikający ją duch, który - jak dalece wydawałoby się to nieprawdopodobne - w określonych sytuacjach w przejmujący i aż nadto wyrazisty sposób potrafi zamanifestować swoją obecność. Gdzie? W zwykłej, a może raczej należałoby powiedzieć: niezwykłej wodzie, którą na co dzień traktujemy bezrefleksyjnie, instrumentalnie, przedmiotowo.</p>
<p align="left">Źródło: <a href="http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto.html " target="_blank">http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/duch/maseruemoto.html</a></p>
<hr /> Po przeczytaniu powyższego tekstu pomyślałem sobie że woda jest niezwykłym medium. To nie tylko prosty skład chemiczny h2o ale coś więcej. Jak dla mnie to ma sens, chociaż sam nie mogę tego udowodnić i dogłębnie zbadać. Coś w tym jest, jeśli nawet ziarenko prawdy to i tak dużo.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Korba, którą kręcę]]></title>
<link>http://shelp.wordpress.com/2007/01/29/korba-ktora-krece/</link>
<pubDate>Mon, 29 Jan 2007 18:29:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>mr_shelp</dc:creator>
<guid>http://shelp.wordpress.com/2007/01/29/korba-ktora-krece/</guid>
<description><![CDATA[
Jedno z ciekawszych doświadczeń, owocujące szczególnie w sferze fizycznej człowieka. Otóż za]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://mks-kobiety.dobremiasto.net/siatkowka.jpg"><br><br></p>
<div align="justify">Jedno z ciekawszych doświadczeń, owocujące szczególnie w sferze fizycznej człowieka. Otóż zauważyłem, że jeśli komuś na czymś zależy, ma absolutną chęć, aby to zrobić - wciąż się nakręca. Kręci korbą, dzięki czemu robi daną czynność niemal bezbłędnie. Przykład?<br><br><br />
Dzisiaj na lekcji WF'u graliśmy w pewien prymitywny sport, który nazywam siatkówką - możliwe, że Ty używasz innej nazwy. Tak czy siak zabawa polega na zagrywce i odbijaniu piłki. Proste ;) Nie ukrywam, że nigdy nie byłem orłem w tej dyscyplinie. Ale dzisiaj postanowiłem, że będę najlepszy - nakręciłem się szczególnie na serwowanie.<br />
Po pierwszej udanej zagrywce łyknąłem bakcyla i zacząłem stawiać sobie poprzeczkę coraz wyżej. Czyli po prostu - zacząłem celować w konkretne miejsca ;) I tak - z koleś, który nie potrafił przebić piłki na drugą stronę boiska, miał najlepszą (a co najmniej jedną z najlepszych) skuteczność zagrywki w drużynie!</p>
<p>Teraz mam high mission - opanować tą korbę i stosować ją kiedy tylko sobie zapragnę :D Zafajniście.</p></div>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
