<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>dogmaty &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/dogmaty/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "dogmaty"</description>
	<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 00:45:13 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[JESTEŚCIE CAŁY CZAS ATAKOWANI]]></title>
<link>http://tyara77.wordpress.com/2008/08/13/jestescie-caly-czas-atakowani/</link>
<pubDate>Wed, 13 Aug 2008 16:01:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Tyara Elżbieta Gas</dc:creator>
<guid>http://tyara77.wordpress.com/2008/08/13/jestescie-caly-czas-atakowani/</guid>
<description><![CDATA[JESTEŚCIE CAŁY CZAS ATAKOWANI
136.
Jesteście cały czas atakowani przez ciemności, a wy nawet o ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;"><strong><span style="font-size:14pt;font-family:&#34;font-weight:normal;">JESTEŚCIE CAŁY CZAS ATAKOWANI</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:right;text-indent:9pt;" align="right"><strong><span style="font-family:Arial;">136.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Jesteście cały czas atakowani przez ciemności, a wy nawet o tym nie wiecie, choć czasami dobrze odczuwacie, ale wasz rozum natychmiast was uspokaja, ucisza i ciemność panuje nad wami.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Trzymacie sobie w swoim domu, w swoim wnętrzu dużo martwych form, sztuczne kwiaty, ciemne dziwne obrzydliwe obrazy, dużo kurzu i ciemne kolory ścian oraz figury czczone jak bożki przeszłości, całkowity brak życia, nienawidzicie sami siebie.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Zegar tyka, czas upływa dla was na zawsze, a wy jak kulawi i ślepi, bez prowadzenia przez STWÓRCĘ, błądzicie i dajecie prowadzić się przez ciemność w przepaść i nie chcecie tego zobaczyć ani odczuć.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Popatrzcie, takie ostrzeżenia i informacje do was idą, a wy nawet nie potraficie nic napisać, ani jedynego Słowa, śpicie, a przecież dużo ludzi czyta i co wy czujecie, czy potraficie na takie wołanie Jezusa Chrystusa odpowiedzieć, choć jedno Słowo, choć jedno pytanie, żeby samemu odczuć co jest Prawdziwe, co jest dla was dobre i pójść za Żywym Słowem, za PRAWDĄ.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Zobaczcie, każdy wokół siebie i logicznie pomyślcie; co jest PRAWDĄ, a co jest kłamstwem i jest nie do przyjęcia, choć wasze ego będzie się buntowało, to odczujcie siebie, swoje ja, wtedy dokładnie poczujecie PRAWDĘ i Prawdy oczywiste, wasza intuicja wszystko wam pokaże, bo to jest głos twojego ducha i głos z niego bucha jak ogniste płomienie, słuchaj ducha swego, a dobrze na tym wyjdziesz, zawalczcie o siebie, o swojego ducha.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:center;text-indent:9pt;"><a href="http://tyara77.files.wordpress.com/2008/08/przypominaniem.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-236" src="http://tyara77.wordpress.com/files/2008/08/przypominaniem.jpg?w=219" alt="" width="219" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;"> </span></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ZAPYTANIE!]]></title>
<link>http://tyara77.wordpress.com/2008/08/12/zapytanie/</link>
<pubDate>Tue, 12 Aug 2008 22:19:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Tyara Elżbieta Gas</dc:creator>
<guid>http://tyara77.wordpress.com/2008/08/12/zapytanie/</guid>
<description><![CDATA[
ZAPYTANIE!
126.
Czy jest ktoś na Ziemi, kto sam się bez przymusu przybliży do Światła, do Stw]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;"><a href="http://tyara77.files.wordpress.com/2008/08/kwiatzduchowego.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-281" src="http://tyara77.wordpress.com/files/2008/08/kwiatzduchowego.jpg?w=213" alt="" width="213" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;"><strong><span style="font-size:14pt;font-family:&#34;">ZAPYTANIE!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:right;text-indent:9pt;" align="right"><strong><span style="font-family:Arial;">126.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Czy jest ktoś na Ziemi, kto sam się bez przymusu przybliży do Światła, do Stwórcy, przyjmie wszystko sam, bez rozumowych nielogicznych deformacji każdego jedynego Słowa?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Czy jest ktoś na Ziemi, kto sam będzie się tak wysilał, iż wszystko wokół zagra akordem PRAWDY w jego duchu?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Czy jest ktoś na Ziemi choćby jedyny, kto sam bez prowadzenia przyjmie energię Miłości duchowej i przekaże ją dalej innym?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Czy jest ktoś na Ziemi, kto będzie chciał sercem całym w energetycznym uniesieniu rozwijać się duchowo i czcić Stwórcę dziękczynną modlitwą codzienną przez cały swój ziemski żywot bez żadnych ograniczeń?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Czy jest ktoś na Ziemi, kto będzie uczestniczył świadomie w procesach energetycznych odbierając objawienia w obrazach i tekstach, samodzielnie je tłumacząc i przekazując innym ludzkim duchom jako ostrzeżenia przed wydarzeniami?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Czy jest ktoś na Ziemi, kto w całym swoim bycie był i jest świadomy i czysty, cnotliwy, gorliwie wypełnia prawa dane przez Stwórcę w stworzenie?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Czy jest ktoś na Ziemi, kto uzdrawia w Prawdzie duchy ludzkie tu w gęstej materii w Miłości duchowej i jest wymagający, surowy i sprawiedliwy, dając innym tylko to co jest korzystne dla nich?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Czy jest ktoś na Ziemi, kto zna prawa dane przez Stwórcę w stworzenie, potrafi je zinterpretować i wyjaśnić innym?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Czy jest ktoś na Ziemi, kto kieruje się tylko i wyłącznie prowadzeniem wewnętrznym poprzez duchowe swoje czyste podpowiedzi, intuicją i swoim wewnętrznym odczuciem?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">Jeżeli jest gdzieś taki ziemski duch; </span></strong><strong><em><span style="font-family:Arial;">wzywam go</span></em></strong><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;">!!!</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:27.05pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><strong><span style="font-weight:normal;font-family:Arial;"> </span></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ZIEMSKIE DOWODY]]></title>
<link>http://tyara77.wordpress.com/2008/06/04/ziemskie-dowody/</link>
<pubDate>Wed, 04 Jun 2008 22:15:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Tyara Elżbieta Gas</dc:creator>
<guid>http://tyara77.wordpress.com/2008/06/04/ziemskie-dowody/</guid>
<description><![CDATA[ 

ZIEMSKIE DOWODY
108.
Ziemskie dowody waszego lenistwa duchowego są już na Ziemi od dawna, woł]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;"><span style="font-size:14pt;font-family:&#34;color:black;"><a href="http://tyara77.files.wordpress.com/2008/09/ochronaziemim.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-348" title="ochronaziemim" src="http://tyara77.wordpress.com/files/2008/09/ochronaziemim.jpg?w=300" alt="" width="300" height="211" /></a></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;"><span style="font-size:14pt;font-family:&#34;color:black;"><a href="http://tyara77.files.wordpress.com/2008/09/ochronaziemim.jpg"></a>ZIEMSKIE DOWODY</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:right;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;" align="right"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">108.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Ziemskie dowody waszego lenistwa duchowego są już na Ziemi od dawna, wołacie; <em>udowodnij mi, że to PRAWDA, przecież to tylko globalne ocieplenie</em>, a ja wam powiadam że to jest globalne, ale oczyszczenie z ciemności na Ziemi, chcecie dowodów, to na pewno o te dowody wołając każdy z osobna dostanie, jak wam mało tego co jest wokół was, codziennie już widać jak mocno wszystko się potęguje i jak wszystko jest wzmocnione.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Wszystko ziemscy ludzie postawili do góry nogami, PRAWDĘ przenicowali pod swoje potrzeby, wszystko co logiczne jest natychmiast atakowane, sami siebie częstujecie kłamstwami i obłudą, aż do obłędu, ze strachu trzęsiecie portkami.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Czy uważacie, że jest to dobre dla was i waszej rodziny ziemskiej?</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Zobaczycie na własne oczy PRAWDĘ, zobaczycie wszystko takie jakie jest, bez obłudy, bez kłamstw i upiększania, zostanie wszystko obdarte z fałszu, pozostanie tylko to co prawdziwe i prawa Stwórcy.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Zostaną tylko ci, którzy z wielkiej wiary i chęci swojej będą budować Królestwo Tysiącletnie tu na Ziemi, wszystko w sobie muszą zmienić na nowe, bo stare upada już na zawsze, całkowicie stare i ciemne musi się wypalić w ogniu Pana Naszego.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Wszystko dziś już się oczyszcza, dowodów na to jest wiele, ale jak macie ciemne okulary na oczach, to i tak tego nie zobaczycie, bo nie chcecie się wysilić na tyle by pojąć i odczuć<span> </span>PRAWDĘ i kierować się tylko do Stwórcy, a nie do ołtarzy, bo ołtarze to nie Stwórca, to ciemnota i martwota.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Nie ma już dla was dowodów na nic, nie dostaniecie już żadnych ostrzeżeń, bo i tak ich nie przyjmujecie, wszystko co się wokół was dzieje i z wami jest wynikiem działań codziennych waszych, waszych rodzin ziemskich, całych narodów i całych kontynentów.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;font-weight:bold;font-family:arial;"><span style="font-size:100%;"><span style="color:black;">Nadchodzi dzień waszego sądu ostatecznego, w którym to wy będziecie musieli udowodnić, swoim ziemskim życiem, że w Miłości duchowej będziecie współbrzmieć w prawach Stwórcy i dać przykład innym swoją wiarą i przykładnym ziemskim życiem.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:18.25pt;text-align:justify;text-indent:9pt;"><span style="font-family:Arial;color:black;"><span style="font-size:100%;"><span style="font-weight:bold;font-family:arial;">Tak jak dziś wybieracie, tak jutro już wybór zostanie dokonany za was, dostaniecie tylko to co jest korzystne, a nie wygodne i leniwe, dostaniecie tylko to co współbrzmi z prawami w stworzeniu i z naturą.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bóg jest tancerzem i tańcem]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=522</link>
<pubDate>Sat, 26 Apr 2008 00:05:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=522</guid>
<description><![CDATA[

JAK NA NOWO INTERPRETOWAĆ PRAWDY CHRZEŚCIJAŃSKIE
Rozmowa z o. W. Jagerem
 Twierdzi Ojciec, że ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:left;margin:0 0 12pt;">
<div class="MsoNormal" style="text-align:left;margin:0 0 12pt;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;"><img src="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/04/15.jpg" alt="" /></span></div>
<p><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">JAK NA NOWO INTERPRETOWAĆ PRAWDY CHRZEŚCIJAŃSKIE<br />
Rozmowa z o. W. Jagerem</span></p>
<p><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;"> </span></span><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Twierdzi Ojciec, że teologia chrześcijańska niechętnym okiem patrzy na mistykę. Skąd ta niechęć?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Podstawą mistyki jest doświadczenie jedności, w którym znikają granice pomiędzy Bogiem a światem. Teologia chrześcijańska natomiast zasadza się na fundamentalnym dualizmie Boga i świata. Wedle teistycznego wyobrażenia Bóg to osoba istniejąca sama dla siebie poza światem. Stworzył on świat jako oddzielony od siebie byt i rządzi nim z zewnątrz. Świat ze swej strony, jako stworzenie oddzielone od Boga, ma możliwość zajęcia postawy wobec swego Stwórcy. Człowiek również ma taką moż­liwość, i ponosi odpowiedzialność za to, jak się do Stwórcy odniesie. Człowiek jednak popełnił grzech, dlatego świat jest światem upadłym. Świat i Bóg są różni nie tylko w swym bycie, ale także w jakości. Świat potrzebuje zbawienia. Może ono przyjść tylko z zewnątrz - od Boga. Bóg musi podjąć inicjatywę, by zlikwidować przepaść, która otworzyła się między nim a człowiekiem. I czyni to, wysyłając na świat wybawcę i odkupiciela, preegzystentnego, równego mu zbawiciela, który przycho­dzi na świat jako Bóg, staje się człowiekiem i dzięki ofierze zbawia ludzkość. Krew Chrystusa, jego śmierć na krzyżu - jak chce teologia chrześcijańska — ustanawiają pojednanie pomiędzy Bogiem a upadłym światem. Niełatwo tę teologię przekazać dzisiejszemu człowiekowi.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Ale tu potocznym rozumieniu trzymamy się jej. Skąd ten upór?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Wynika on ze struktury ludzkiego ducha. Dzisiaj wiemy, że nie przyjmujemy w siebie świata w sposób neutralny, lecz kreujemy go odpowiednio do poznawczych możliwości naszego mózgu. Wiemy, że poza nami nie ma ani barw, ani dźwięków, są wyłącznie drgania. To nasz mózg konstruuje z nich określony świat. A mózg wielorybów i delfinów wy­twarza jakiś' zupełnie inny obraz świata. Nie ma w rzeczywistości archimedesowego punktu, z którego można by obserwować świat takim, jakim on jest rzeczywiście. Obserwator jest zawsze współuczestnikiem. A skoro tak, to musimy zapytać, jak wyglądają nasze możliwości poznawcze. I jeśli postawimy takie pytanie, stwierdzimy, że nasze ratio zostało skonstruowane dualistycznie. Poznajemy, rozróżniając, wyznaczając gra­nice, definiując. Według Arystotelesa wtedy mamy wiedzę o jakimś przedmiocie, kiedy potrafimy podać, czym się on różni od innego przed­miotu tego samego gatunku. Tę dualistyczną strukturę naszych możli­wości poznawczych przenosimy na rzeczywistość. Wierzymy, że rzeczy­wistość jest także zorganizowana dualistycznie, ponieważ nasze ratio nie zna innego do niej dostępu. Podkreślam: Nasze ratio, albowiem zarówno nasze uczucia, jak i mistyczne doświadczenia otwierają przed nami zu­pełnie inne doświadczenie rzeczywistości.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Jeśli nasze ratio tak wyobcowuje rzeczywistość, a teologia jest zajęciem racjonalnym, to czy mistyka nie zrobiłaby lepiej, rezygnując z teologii?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Religia opiera się na dwóch filarach - mistyce i teologii. Jeśli brak jednego, to brak również drugiego. Trzeba tylko pamiętać, że teologia nie odgrywa żadnej roli w doświadczeniu jako takim. Rozpoczyna się ona tam, gdzie kończy się doświadczenie. Wychodzi z doświadczenia i powinna do niego prowadzić na powrót. Mistyka wydaje mi się być ratunkiem dla teologii. Pod wrażeniem mistycznego przeżycia w kościele w Vosa Nova Tomasz z Akwinu u kresu swego życia powiedział: „Wszystko, co napisałem, wydaje mi się słomą w porównaniu z tym, co zobaczyłem i co mi zostało objawione". A więc z mistycznego do­świadczenia rzeczywistości wyrasta inne widzenie religii i tym samym inna teologia.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Jakiego rodzaju religia i teologia miałyby to być?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Pewien inteligentny człowiek powiedział mi kiedyś, że „Religia jest trickiem genów". Podchodzę do tego zdania bardzo poważnie i sądzę, że nie dyskredytuje ono bynajmniej religii. Przeciwnie. Jeśli jakiś ga­tunek osiągnął poziom, na którym może stawiać pytania o swoje po­chodzenie, swoją przyszłość i sens, to wtedy jest rzeczą zupełnie, na­turalną, że rozwinął zdolności, które mu pomagają w znalezieniu od­powiedzi na te pytania. Rezultatem jest religia. Przez wieki wypełniała ona znakomicie swoje zadanie i czyni to jeszcze dzisiaj. Religia należy do ewolucji. Jeżeli dzisiaj doszliśmy do punktu, w którym udzielane przez nią odpowiedzi już nie wystarczają, to znaczy, że ewolucja poszła dalej. I teraz musi powstać jakaś nowa lub zmodyfikowana umiejęt­ność, która pozwoli człowiekowi zrozumieć samego siebie. Religia roz­wija się dalej wraz z człowiekiem. Temu stara się zadość uczynić teo­logia ewolucyjna. Punktem wyjścia dla niej jest rozwój życia. Wszystko, co się dzieje, rozumie ona jako potężny ewolucyjny proces jednego wszechobejmującego życia. Wszędzie widzi ciągłe pojawianie się i zni­kanie. „W każdej chwili świat rodzi się na nowo" - powiada mistyka. Wychodzi z założenia, że to permanentne nowe stwarzanie nie jest dokonywane przez jakiegoś stojącego poza ewolucją stwórcę, lecz do­konuje się z samej ewolucji idącej za swoim własnym impulsem. I stąd Bóg z perspektywy mistycznej lub teologii ewolucyjnej nie jest działa­jącym z zewnątrz inicjatorem ewolucji, lecz ewolucja to samorozwijający się Bóg.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Skoro Bóg jest ewolucją, czy wtedy w ogóle ma jeszcze sens mówienie o Bogu?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Nie możemy zrezygnować z tego słowa. Jednakże powinniśmy za­wsze mówić wyraźnie, jak je rozumiemy, ponieważ potocznie wiąże się je z tradycyjnym teistycznym wyobrażeniem zaświatowej osobowej mocy. Dlatego mówiąc o tym, co rozumiem przez słowo Bóg, wolę raczej określenie Pierwsza Rzeczywistość. Zen mówi o Pustce, hin­duizm o Brahmanie, Mistrz Eckhart o Boskości, Jan Tauler o Ostatecz­nej Przyczynie. Zawsze chodzi o to, o czym właściwie niczego nie można powiedzieć. O pojęcie bez dającej się określić treści, pojęcie, które jest tak odmienne od wszystkich innych pojęć, że Eckhart po­wiedział: „Bóg i Boskość tak dalece się od siebie różnią jak niebo i ziemia" (Kazanie 26).</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">W swoich książkach Ojciec często obok pojęcia Bóg używa również pojęcia życie.</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Życie jest właściwym pojęciem na oznaczenie rzeczywistości, którą nazywamy Bogiem. Życie, tak jak Bóg, wymyka się nam i jest nieuchwyt­ne. Nie wiemy, skąd pochodzi ani dokąd zmierza. Życie jest wszędzie i nigdzie. Ukazuje się w każdej pojedynczej żywej istocie, ale jest też zawsze czymś' więcej niż żywa istota. Tak samo jest z Pierwszą Rzeczywis­tością. Istnieje, ale uchwytna jest tylko w postaci, którą sobie nada. Ona sama jest pustką, która potrzebuje formy, ażeby się zjawić. Bez pustki nie mogłaby istnieć żadna forma, bo forma jest zawsze formą pustki. Do­kładnie tak samo jest z życiem. Życie jest w każdej żywej istocie, albowiem bez życia żywa istota nie byłaby żywą istotą. Ale życie nie wyczerpuje się nigdy w określonej żywej istocie. Jest zawsze większe niż pojedyncza żywa istota. Przychodzi i odchodzi wraz z nią, pozostaje jednak nieuchwytne.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Czy dobrze rozumiem, że dla Ojca „życie" i „Bóg" to dwa określenia Pierwszej Rzeczywistości?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Tak, o ile pod pojęciem życie rozumie się tę wielką, przenikającą wszystkie istoty, napędzającą wszystko, nieuchwytną energię jedni. Tę siłę mogę nazwać życiem Boga. Można ją za Jeanem E. Charonem, francuskim noblistą, nazwać miłością - jednak nie miłością osobową, lecz miłością rozumianą jako absolutna otwartość na wszystko i na każde. W tym sensie miłość jest zasadą strukturalną ewolucji - gotowością atomu do związania się z innym atomem w molekułę, gotowością mo­lekuł do utworzenia wspólnie komórki i gotowością komórek do stania się większym organizmem. Tę gotowość do samotranscendencji widać wszędzie w kosmosie. Ona jest właściwie napędową siłą życia i ewolucji. Tylko ten, kto chce zachować swoją tożsamość i jednocześnie potrafi wyjść poza siebie, ma w ewolucji szansę przeżycia.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Klasyczna teoria ewolucji powiada jednak, że nie miłość jest motorem ewolucji, lecz zasada, według której silniejszy zwycięża: „Survival of the fittest".</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Nie zawsze tak jest. Dzisiaj wiemy, że w ewolucji chodzi nie tylko o siłę, lecz także o umiejętność dostosowania się i współpracy. Przetrwał nie tylko ten z największą szczęką i najbardziej trującym jadem. Przetrwały także biotopy - żywe systemy, które w sposób doskonały ze sobą harmonizują i jednocześnie mają zdolność otwarcia się oraz transcendencji. Natomiast zamknięte w sobie systemy giną, jak widać na przykładzie chorób nowotworowych oraz rodzin kazirodczych.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Bóg życie, miłość, ewolucja — cztery nazwy tej samej rzeczywistości?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Tak. Boga nie da się oddzielić od ewolucji. Bóg jest przychodzeniem i odchodzeniem. Bóg jest narodzinami i umieraniem. Jest tancerzem, który tańczy ewolucję. Tancerz bez tańca nie ma sensu - i tańca bez tancerza też nie sposób sobie wyobrazić. Bóg i ewolucja współprzynależą do siebie. Jedno jest nie do pomyślenia bez drugiego. Weźmy przykład symfonii: Kosmos jest symfonią i to, co nazywamy Bogiem, rozbrzmiewa jako ta symfonia. Każde miejsce, każda chwila, każda istota jest pewną określoną nutą nieodzowną ze względu na całość, nawet, jeśli w następnej chwili zastąpi ją inna nuta. Wszystkie nuty tworzą całość, wszystkie nuty są całością - a tym, co tworzy całość całości, jest Bóg, który rozbrzmiewa jako ta całość.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Brzmi to jak nowe sformułowanie chrześcijańskiej idei wcielenia: Bóg wciela się jako kosmiczna symfonia.</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Bóg wciela się w kosmosie. On i jego wcielenie nierozerwalnie się ze sobą wiążą. On nie jest w swoim wcieleniu, lecz manifestuje się jako wcielenie. W drzewie objawia się jako drzewo, w zwierzęciu jako zwierzę, w człowieku jako człowiek i w aniele jako anioł. Nie są to, więc istoty, obok których istniałby jeszcze jakiś Bóg niejako wślizgujący się w nie. On jest każdą z tych pojedynczych istot - i jednocześnie nie jest też nimi, ponieważ w żadnej z nich się nie wyczerpuje, lecz zawsze jest też wszyst­kimi innymi. Właśnie to doświadczenie czyni mistyk. Poznaje kosmos jako brzemienną sensem manifestację Boga, podczas gdy niektórzy ludzie zachowują się wobec kosmosu jak analfabeci wobec wiersza. Liczą po­szczególne znaki i słowa, ale nie są w stanie zrozumieć sensu, który całemu wierszowi nadaje formę.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Jeśli przyjmiemy, że kosmos jest manifestacją Boga, to Biblia jako po­jedyncze świadectwo jego objawienia byłaby przeżytkiem.</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Nie historyczna zawartość świętych ksiąg - Biblii, Koranu czy Upaniszad - ma znaczenie, lecz ich zbawczy charakter; a ten wychodzi poza wymiar czysto historyczny. Jeżeli zbyt wiele uwagi poświęcimy interpre­tacji historycznej, zagubimy ów zbawczy charakter. Nowy Testament składa się przecież nie tylko z Ewangelii. Ma wielu autorów i każdy z nich wniósł do Pisma jakieś zbawcze doświadczenia i wypowiedzi. Te wypo­wiedzi są decydujące - wszystko jedno, czy pochodzą spod pióra Pawła czy autora Ewangelii Janowej. Objawienie pochodzi z mistycznego do­świadczenia Boga. Dopiero potem zostaje ujęte w słowa. Święte pisma są interpretacjami mistycznego doświadczenia jedności. Dla mnie Ewange­lia Jana, apokryficzna Ewangelia Tomasza i Ewangelia Łukasza są jedna­kowo ważne. One pokazują nam, jak wieloraka była wiara chrześcijańska, zanim została wciśnięta w gorset pewnego systemu.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Jak zatem, zdaniem Ojca, należy czytać Biblię?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Jak każda święta księga, Biblia dopuszcza cały szereg różnych sposo­bów lektury. Można czytać ją fundamentalistycznie, można czytać ją moralistycznie, można czytać ją psychologicznie lub można czytać ją na płaszczyźnie duchowej, tzn. ze względu na jej zawartość zbawczą. Pierwsze wspólnoty tak właśnie czyniły. Dlatego już w Nowym Testamencie mamy różne teologie wspólnotowe. A gdy uwzględnimy ponadto ewangelie apokryficzne, liczba ta jeszcze wzrośnie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">I ten ostatni sposób lektury jest przez Ojca preferowany?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">W każdym razie uważam za mało sensowne wkładanie przesadnie dużo uczonej dociekliwości w kwestie historyczne. Liczy się wypowiedź zbawcza. Kto czyta Upaniszady, ten nie pyta, czy prawdziwa jest ich treść lub, kto ją spisał. W nich głosi się zbawienie na zupełnie innej płaszczyźnie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Jak zatem powinno się traktować opowieści o cudach Jezusa?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Uważam za prawdopodobne, że Jezus był także uzdrowicielem, ale w tym nie wyczerpuje się oczywiście jego znaczenie. W każdych czasach żyli ludzie, którzy uzdrawiali. Jak pokazuje przykład uzdrowień ducho­wych, również dziś spotyka się uzdrowicieli, którzy potrafią przez nało­żenie rąk uaktywnić w ludziach ozdrowieńcze energie. Ale właściwie to nie jest ważne, czy Jezus był takim człowiekiem czy nie. Jego znaczenie leży dużo głębiej.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">A jak Ojciec podchodzi do wspomnianego na wstępie naszej rozmowy chrześcijańskiego dogmatu, że Jezus jest Synem Bożym, który dla zbawienia ludzi umarł odkupieńczą śmiercią na krzyżu?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Nie mam żadnych trudności, by nazwać Jezusa Synem Bożym. Dla mnie nie ma niczego, co nie byłoby Synem Bożym. „Syn Boży" jest określeniem wszystkich ludzi i wszystkich istot. Bóg wcielił się we wszyst­ko, co ma formę. Nazywamy się wszyscy dziećmi bożymi. Szczególność Jezusa polega na doświadczeniu jedności z tym, co nazywa ojcem. Żył i działał, czerpiąc z tego doświadczenia. W tym względzie jest on niepo­wtarzalny.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">A dogmat o śmierci odkupieńczej na krzyżu?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Jezus nie rozumiał swojej śmierci jako śmierci odkupieńczej. Nam tym trudniej ten dogmat zrozumieć. W całej metaforyce krwi i odkupienia trudno znaleźć jakiś sens. Po pierwsze, dlatego, że wiemy, skąd ten język pochodzi. Odniesienia autorów nowotestamentalnych do Starego Testa­mentu zdradzają, że ich korzenie sięgają jakiegoś archaicznego rytuału. Kapłan nakładał na kozła - kozła ofiarnego - winy wspólnoty. Zabijał go, a lud spryskiwał „krwią przebłagalną". Drugiego kozła wraz z grzecha­mi wyganiał na pustynię, by udobruchać zamieszkujące tam duchy (patrz Księga Kapłańska). Taka mitologia potrzebuje dziś współczesnej interpre­tacji. Podejmuje się takie próby, ale żadna mnie nie zadowala.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">A po drugie?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Po drugie współczesny człowiek nie rozumie, dlaczego chrześcijańska teologia uzurpuje sobie prawo do wyłączności. Współcześni nie potrafią i nie chcą już wierzyć, że śmierć Jezusa miała jakiś kosmiczno-uniwersalny wymiar dla wszystkich istot. Poznają inne religie - widzą, z jaką powagą i moralnym prawem kroczą one własnymi drogami zbawienia. I nie mogą zrozumieć, że to wszystko z powodu śmierci jednego czło­wieka przed dwoma tysiącami lat miałoby nie mieć znaczenia. Raz jeszcze pragnę przypomnieć o szesnastu miliardach lat istnienia kosmosu. W jakiej relacji możemy widzieć dziś pojawienie się Jezusa i jego życie? To dla mnie bardzo poważne pytanie pod adresem teologii.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Ale przecież teologia stawia sobie te pytania już od dawna. Niewielu egzegetów twierdzi, że Jezus rozumiał swoją śmierć jako śmierć zbawcza.</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Rzeczywiście, większość teologów nie śmie głosić dogmatu o ofiarniczej lub odkupieńczej śmierci Jezusa. Jednak dogmat ten jest mocno zakotwiczony w fundamentach wiary chrześcijańskiej. Proszę tylko po­myśleć o liturgii Wielkiego Tygodnia. Oczywiście, można powiedzieć, że jest sprzeczność pomiędzy teologią akademicką a głoszeniem wiary w parafiach. Sprzeczność ta obciąża niesłychanie współczesne chrześcijaństwo. Brak mu ogólnie obowiązującej chrystologii - nauki, która każdemu wierzącemu dawałaby informacje, jak można rozumieć życie i śmierć Jezusa z Nazaretu.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Obecnie prowadzi się rozległe badania nad Jezusem.</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Owszem, i dlatego zalewa nas wcześniej niespotykana ilość informa­cji o Jezusie. Dziś wiemy o nim zapewne więcej niż ludzie II wieku, a może nawet ostatnich dziesięcioleci I wieku. Jednak wyniki badań nie są w stanie zlikwidować wewnętrznych sprzeczności w obrazie Chrys­tusa. Przeciwnie, dostarczają dodatkowych argumentów za odrzuceniem dotychczasowego modelu śmierci odkupieńczej. Powiększają tym samym dystans wobec dualistyczno-teistycznej struktury podstawowej chrześci­jańskiej teologii. Badania nad życiem Jezusa uczą, że był on człowiekiem, uzdrawiaczem i wędrownym kaznodzieją, który - jak to w jego czasach było w zwyczaju - gromadził wokół siebie uczniów, a przez głoszone nauki popadł w konflikt z istniejącymi instytucjami religijnymi i politycz­nymi. Dlatego musiał umrzeć. Nie umarł śmiercią odkupieńczą, lecz śmiercią proroka, jak wielu innych duchowych nauczycieli Izraela przed nim. Co do takiego obrazu Jezusa panuje wśród wielu teologów zgoda. Ale nikt nie ma odwagi dokonania jakiejś odważnej interpretacji. To, co czytam, mnie nie zadowala.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Jeśli konwencjonalna interpretacja nie jest trafna, to, jaki sens ma prze­kaz związany z Jezusem?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Jego sens polega, jak już powiedziałem, nie na historycznej czy do­gmatycznej zawartości, lecz wyłącznie na przekazanej wypowiedzi zba­wczej.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Czy mógłby Ojciec wytłumaczyć na przykładzie, co to jest wypowiedź zbawcza?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Weźmy epizod z góry Tabor, o którym opowiada Marek w dziewią­tym rozdziale swojej Ewangelii. Jezus przemienił się na oczach uczniów. Poznali nagle, że Jezus jest całkiem inny, niż dotąd sądzili. Jego boskość się odsłoniła, teraz poznali go jako Syna Bożego. Wypowiedź zbawcza tej opowieści mówi nie tylko o objawieniu prawdziwej postaci Jezusa, lecz jednocześnie mówi coś o prawdziwej postaci każdego człowieka, a nawet każdej istoty. O nas tu chodzi. Jezus jest postacią typologiczną, w niej Bóg ukazuje tajemnicę swego wcielenia w nas.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Co zatem z nauką głoszoną przez Jezusa?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">On sam jest tą nauką. Co takiego głosi w swoich kazaniach? Króle­stwo Boże. Królestwo Boże jest blisko, już jest, jest w nas. Jeżeli potrak­tujemy poważnie wypowiedź zbawczą tego nauczania, nie musimy się bać - w odniesieniu do siebie - słów: „dziecięctwo Boże", „Królestwo Boże w nas", „kto Mnie widzi, widzi także i Ojca" (J 14,9), „zanim Abraham stał się, JA JESTEM" (J 8,58). Rdzeń nauczania Jezusa widać bardzo dobrze w przypowieści o synu marnotrawnym. Co prawda nie jest specyficznie chrześcijańska, ale Jezus opowiedział jedną z jej wersji. (Łk 15,11-32) Traktuje ona o młodym człowieku, który domaga się swojego dziedzictwa, a gdy je dostaje, na oślep rzuca się w wir życia. Pewnego dnia zrozumiał: To życie nie może być prawdziwym życiem. Stawia pytanie o sens i rozumie, że musi wrócić do swojego ojca, swej prawdziwej istoty. Tylko tam może znaleźć to, czego szuka. Tylko tam jest jego prawdziwa ojczyzna. Ojciec go oczekuje. Żadnych warunków. Żadnego moralnego grożenia palcem. „Dajcie mu sandały, porządną szatę, pierścień na palec. Świętujmy. On poznał swoją boską istotę, on wie, kim jest". W tej opowieści Jezus pokazuje drogę zbawienia. Ta przypowieść jest towa­rzyszką na drodze życia. Potrafi pomóc w znalezieniu orientacji i mówi nam, kim jesteśmy rzeczywiście: synami i córkami, dziedzicami Królestwa Bożego. Niestety, teologowie często nadawali tej historii moralną wykładnię w sensie nauki zbawienia: Syn wyrzeka się Boga, żyje w grze­chu, poznaje to, czyni pokutę i wreszcie zostaje dzięki łasce przyjęty przez miłosiernego ojca. Widać różnicę: Konwencjonalna teologiczna lektura opiera się na wyobrażeniu osobowego Boga na tamtym świecie, nato­miast duchowa interpretacja stara się powiedzieć człowiekowi, jak pod kierunkiem Jezusa może przebudzić się do rzeczywistego życia.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:12pt 0 0;"><strong><em><span style="font-size:14px;"><span style="font-family:Times New Roman;">Przypowieść o synu marnotrawnym ma oczywiście cel dydaktyczny. A jak ma się rzecz z historiami z życia i działalności Jezusa? Czy możemy znaleźć wśród nich analogiczne wypowiedzi zbawcze?</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;">
<div class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;">Dobrym przykładem jest opowieść o narodzinach Jezusa z Ewangelii Łukasza (Łk 2,1-20). Kto na tę opowieść spojrzy tylko przez pryzmat pytania, co się wtedy wydarzyło, ten rozminie się z właściwym sensem. Zbliży się natomiast ten, kto podejmie trud porównania tej historii z tradycjami innych religii. Stwierdzi mianowicie, że istnieją prawie identyczne historie o narodzinach Kryszny. Tam też spotykamy niepo­kalane poczęcie i narodziny; tam też zły nastaje na życie nowonarodzo­nego. Nawet pasterzy nie brakuje. Można, zatem przypuszczać, że historia bożonarodzeniowa została wzięta z historii o narodzinach Kryszny. Prob­lematyczne będzie to tylko dla kogoś, kto jest zainteresowany treścią historyczną. Kto natomiast pyta o znaczenie zbawcze, dostrzeże w tej zgodności raczej potwierdzenie prawdziwości owej historii. Chodzi, bo­wiem o nas. Chodzi o nasze narodziny z Boga. Jezus i Kriszna - każdy dla siebie - jest pratypem człowieka narodzonego z Boga i związanego z Bogiem.</span></div>
<p><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;"><em>W. Jager Fala jest morzem</em></span></p>
<p><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;"> </span></span></p>
<p><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;"><span style="font-size:14px;font-family:Times New Roman;"> </p>
<p></span></span></p>
<p><b> Powiązane posty </b></p>
<p>• <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/11/21/bog-jest-to/">Bóg - to jest...</a></p>
<p>• <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/11/17/co-wplywa-na-nasze-zycie/">Dobro i zło</a></p>
<p>• <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/12/26/rozmowy-z-bogiem/">Rozmowy z Bogiem</a></p>
<p>• <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/12/30/szatan-nie-zyje-bog-nie-zyje-punkt-widzenia-osho/">Bóg nie żyje? Szatan nie żyje?</a></p>
<p>• <a href="http://zenforest.wordpress.com/2008/03/09/benedyktyn-demony-i-zen/">Benedyktyn, demony i Zen</a></p>
<p>• <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/12/08/jestesmy-bogiem/">Jesteśmy Bogiem</a></p>
<p>• <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/11/29/wiara-nie-pozwala-ci-myslec/">Wiara nie pozwala Ci myśleć</a></p>
<p>• <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/11/24/zycie-to-jedyna-religia/">Życie - to jedyna religia</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O kościele, katolikach i wierze słów kilka]]></title>
<link>http://motyl.wordpress.com/?p=203</link>
<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 12:53:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>Paweł</dc:creator>
<guid>http://motyl.wordpress.com/?p=203</guid>
<description><![CDATA[Podam tekst ze strony przekroju, po którym (mam nadzieję) można mieć wątpliwości co do katolik]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Podam tekst ze strony przekroju, po którym (mam nadzieję) można mieć wątpliwości co do katolików lub innej wiary. Obserwuje wypowiedzi internautów i po prostu dyskusja na temat wiary czy kościoła wzbudza wielkie kontrowersje, ciekawe.</p>
<p><a href="http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&#38;task=view&#38;id=3569&#38;Itemid=51" target="_blank">przekroj.pl</a>:</p>
<blockquote><p>Czyściec, niepokalane poczęcie i wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, nieomylność papieża w sprawach wiary – te dogmaty są tak mocno zakorzenione w dzisiejszym nauczaniu Kościoła katolickiego, że traktuje się je jako stały, nienaruszalny element wiary. Ale dzisiejsze zasady katolicyzmu nie zostały zesłane przez Ducha Świętego w postaci jednej zwartej przesyłki. Większość z nich kształtowała się przez ostatnie dwa tysiące lat, a ich ostateczna wersja zależała nie tyle od niebiańskich objawień, ile od czysto pragmatycznego podejścia do tego, co akurat działo się na świecie. Część z tych podstawowych prawd stała się obowiązującym prawem nie więcej niż kilkadziesiąt lat temu.</p></blockquote>
<p><!--more--></p>
<blockquote><p><span style="font-weight:bold;">Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny</span><br />
Mało który katolik wie, że ten element jego wiary to prawdziwa nowość. Oficjalnie Kościół katolicki uznał to zdarzenie za prawdziwe dopiero 1 listopada 1950 roku. Tego dnia papież Pius XII ogłosił konstytucję apostolską o nieco mylącym tytule „Munificentissimus Deus” (czyli „Najszczodrobliwszy Bóg”), której główną treścią jest stwierdzenie, że „Niepokalana Bogarodzica zawsze Dziewica Maryja po zakończeniu biegu życia ziemskiego została z ciałem i duszą wzięta do niebieskiej chwały”. Dla wątpiących w tę nową prawdę jest też ostrzeżenie, że „gdyby ktoś, nie daj Boże, dobrowolnie odważył się temu, cośmy określili, przeczyć lub o tym powątpiewać, niech wie, że odstąpił zupełnie od wiary boskiej i katolickiej”.</p>
<p>Problem w tym, że owo zabranie w jakieś bliżej nieokreślone miejsce ważącej zapewne dobrych 50 kilogramów kobiety nie pojawia się nigdzie w uznanych przez Kościół pismach. To element tradycji powstałej około III–IV wieku, która była odpowiedzią na dręczące ówczesnych chrześcijan wątpliwości, co też stało się z osobą tak ważną jak matka Jezusa. W apokryfach można spotkać obrazowe przedstawienia zaśnięcia i zniknięcia Maryi, zamiast której apostołowie znaleźli tylko kwiaty.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny</span><br />
To kolejna nowość, choć niemal o sto lat starsza od wniebowzięcia. Ten dogmat ogłoszony został 8 grudnia 1854 roku przez Piusa IX. Ta prawda wiary przebijała się z wyjątkowym trudem. Kłopot w tym, że jej istotą jest wykluczenie Maryi z grona zwykłych ludzi i stwierdzenie, że już od chwili poczęcia w łonie swojej matki była kimś wyjątkowym. Pomysł ten powstał w Kościołach wschodnich gdzieś na początku VII wieku, bo wcześniej mówiło się jedynie o tym, że Matka Boska nie grzeszyła za swojego życia. W 1476 roku papież Sykstus IV ustanowił Święto Niepokalanego Poczęcia na 8 grudnia, dając jednak katolikom wybór, czy chcą uznawać tę prawdę, czy nie. Jednak w XV wieku wielu teologów zaczęło się sprzeciwiać pomysłowi nieuzasadnionego wyróżniania jednego jedynego człowieka w dziejach, a protestantyzm całkowicie odrzucił tę koncepcję.</p>
<p>Sprawa powróciła w XIX wieku i Pius IX po konsultacji z biskupami (546 za, 56 przeciw) zdecydował się ogłosić nowy dogmat.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Wieczyste dziewictwo Maryi</span><br />
To ostatni z problematycznych dogmatów dotyczących Matki Boskiej, zresztą najdawniej rozstrzygnięty. W Ewangelii jest mowa o tym, że Maryja pozostała dziewicą aż do narodzenia Jezusa, jednak później wspomina się o jego rodzeństwie. Budzi to mnóstwo wątpliwości, które współcześnie tłumaczy się różnym rozumieniem greckich słów „adelphai” i „adelphoi” używanych w oryginalnym zapisie Ewangelii. Miałyby one oznaczać nie bezpośrednie rodzeństwo, lecz dalszych krewnych. Jednak w IV wieku Helwidiusz, jeden z ojców Kościoła, twierdził, że chodzi o faktyczne młodsze rodzeństwo Jezusa. Takie pomysły odrzucił święty Hieronim, powołując się na istniejącą już tradycję wiecznego dziewictwa.</p>
<p>Sprawą zajął się poważnie Tomasz z Akwinu w swojej „Summie teologicznej”, podając tam – jak to on – zabawne z dzisiejszego punktu widzenia argumenty przemawiające za wiecznym dziewictwem. Zdaniem Tomasza gdyby Maryja straciła dziewictwo, uwłaczałoby to Chrystusowi (jednorodzony syn Ojca miałby nie być jedynym synem matki), Duchowi Świętemu (łono przez niego nawiedzone miałoby zostać skalane przez męża), Matce Bożej (miałby jej nie wystarczyć taki syn) i Józefowi (odważyłby się sprofanować Maryję). Dodał też od siebie, że Maryja urodziła bezboleśnie i w cudowny sposób bez otwierania łona i naruszenia błony dziewiczej.<br />
Ostatecznie porządek zrobił w 1555 roku Sobór Trydencki, zatwierdzając wieczyste dziewictwo bez wdawania się w detale anatomiczne. Dziś wielu wierzących ostrożnie woli mówić tylko o „duchowym dziewictwie”, unikając w ten sposób niewygodnej dyskusji o fizyczności.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Nieomylność papieża w sprawach wiary</span><br />
Ciekawa nowinka pochodząca z 1870 roku. Koncepcja nieomylności została ogłoszona dogmatem na Soborze Watykańskim I, który wydał konstytucję dogmatyczną „Pastor aeternus”. Formalizuje ona znaną od średniowiecza metodę ogłaszania prawd wiary ex cathedra.</p>
<p>Nieomylność papieża często jest błędnie rozumiana przez samych katolików. Nie oznacza ona, że jeśli Benedykt XVI powie, że zupa pomidorowa jest paskudna, to staje się to dla katolików prawdą obowiązującą. Dogmat nieomylności dotyczy sytuacji, w której papież wypowiada się oficjalnie na temat zasad wiary i moralności, ogłaszając ex cathedra prawo. W rzeczywistości od ustanowienia dogmatu papieże posłużyli się przywilejem nieomylności tylko jeden raz – właśnie w 1950 roku, kiedy ogłoszony został dogmat o wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny. Wcześniej, jak choćby w przypadku niepokalanego poczęcia, wykorzystywano podobną procedurę, ale wtedy nieomylność nie była oficjalnie obowiązującym prawem.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Siedem sakramentów świętych</span><br />
Tu pole do sporów od zawsze było ogromne, bo żadne z pism kanonu chrześcijańskiego nie zająknęło się nawet o czymś takim jak sakrament, a już z pewnością nie podało gotowej listy. Już sama definicja sakramentu pochodząca z katechizmu jest niejasna: „Sakramenty są skutecznymi znakami łaski ustanowionymi przez Chrystusa i powierzonymi Kościołowi”. Owo ustanawianie przez Chrystusa w przypadku namaszczenia chorych albo chrztu jest raczej umowne. Namaszczenie opiera się na cytacie z Ewangelii Świętego Marka: „Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali”, i wzmiance z Listu Świętego Jakuba. A chrztowi poddany został sam Chrystus, zanim rozpoczął nauczanie.<br />
Te niejasności sprawiły, że przez długi czas w Kościele istniało wiele wersji listy sakramentów. W XI wieku mowa była o 12 (dodatkowo namaszczenie na króla, dedykacja kościoła, konsekracja dziewic, poświęcenie zakonnic i obmycie nóg w Wielki Czwartek) lub 13 (jałmużna). Pojawiały się też inne – znak krzyża, święte rany lub woda święcona.</p>
<p>Liczba siedem pojawiła się oficjalnie dopiero w 1208 roku, a potwierdzona została przez sobory lioński II (1274) i florencki (1439). Ostatnie wątpliwości rozwiał Sobór Trydencki (1545–1563), ustanawiając, że sakramentów jest „ani więcej, ani mniej jak siedem”.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Czyściec</span><br />
To już prawdopodobnie szczyt możliwości wysysania z ewangelicznego palca dziwacznych prawd wiary. Kanon pism nie wspomina nawet o czymś podobnym, jednak dociekliwi badacze dopatrzyli się trzech wzmianek mogących sugerować, że po śmierci nie idzie się od razu do nieba albo do piekła, ale można jeszcze wylądować w niebiańskiej poczekalni. Złośliwcy i jątrzyciele (wśród nich tak wybitni jak Luter) wskazywali co prawda, że jest to zupełnie bezzasadne i służy jedynie wyciąganiu pieniędzy na nabożeństwa za dusze zmarłych. Faktycznie, koronny cytat, na który powołuje się Kościół, pochodzi z Drugiej Księgi Machabejskiej (2Mch 12, 43–45) i brzmi następująco: „Uczyniwszy zaś składkę pomiędzy ludźmi, posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu”.</p>
<p>Koncepcja czyśćca rozwinęła się około VI–VII wieku, jednak oficjalnie do zasad wiary wprowadziły ją sobory florencki (1439–1443) i, a jakże, trydencki.<br />
<span style="font-weight:bold;">Piotr Stanisławski</span></p>
<p><b>Przekrój nr 12/2008</b></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pat Condell – Dlaczego debatować o dogmatach? (polskie napisy)]]></title>
<link>http://snakedragon.wordpress.com/2007/11/29/pat-condell-%e2%80%93-dlaczego-debatowac-o-dogmatach-polskie-napisy/</link>
<pubDate>Thu, 29 Nov 2007 22:26:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>snakedragon</dc:creator>
<guid>http://snakedragon.wordpress.com/2007/11/29/pat-condell-%e2%80%93-dlaczego-debatowac-o-dogmatach-polskie-napisy/</guid>
<description><![CDATA[Ciekawa myśl Pat&#8217;a na temat bluźnierstwa i religii:
Sama koncepcja bluźnierstwa, myśl, że]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ciekawa myśl Pat'a na temat bluźnierstwa i religii:</p>
<blockquote><p>Sama koncepcja bluźnierstwa, myśl, że bluźnierstwo może w ogóle istnieć jako pojęcie mówi wszystko o religii, ponieważ w rzeczywistości oznacza, że jakieś ludzkie istoty roszczą sobie prawo do obrażania się w imieniu Boga. Nie wierzą, że Bóg może decydować sam czy i kiedy poczuć się obrażony, i zająć się tą sprawą w odpowiedni sposób w dniu sądu ostatecznego. Nie, oni chcą widzieć karę wymierzoną właśnie tu, na Ziemi dla ich własnej satysfakcji. Ponieważ to nie chodzi o Boga.<br />
<em>(moje tłumaczenie)</em></p></blockquote>
<p>Ciekawa szczególnie wobec <a href="http://www.tvn24.pl/-1,1530468,wiadomosc.html">skazania </a>angielskiej nauczycielki na 15 dni więzienia (lepsze to niż chłosta) w sprawie miś "puchatek" kontra Sudański wymiar sprawiedliwości. Słuchałem dzisiaj wywiadu z przedstawicielem angielskiej społeczności muzułmańskiej który był wyraźnie zakłopotany sytuacją ale jako działanie wspomniał tylko o pisemnych protestach i odwołaniu się do najwyższych autorytetów w Sudanie. Niestety fakty są faktami i to, że ktoś pozwoli (albo i nie) pani Gibbons wyjechać bez odsiadywania wyroku nie zmieni tego.</p>
<p>Miłego oglądania: <strong><a href="http://www.dotsub.com/films/whydebate/index.php?autostart=true&#38;language_setting=pl_2037"><font color="#0000ff">Dlaczego debatować o dogmatach</font></a></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Religia i Ja!]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2007/11/04/religia/</link>
<pubDate>Sun, 04 Nov 2007 22:09:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2007/11/04/religia/</guid>
<description><![CDATA[ Dzisiejsza notka będzie trochę poważniejsza i przynajmniej na początku nie będę rzucał kurwa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong> Dzisiejsza notka będzie trochę poważniejsza i przynajmniej na początku nie będę rzucał kurwami i chujami.</strong></p>
<p>Urodziłem się i wychowałem w rodzinie chrześcijańskiej, od najmniejszych lat dorastałem otoczony ideologią, że Chrześcijaństwo jest tą prawdziwą wiarą, trzeba się modlić, trzeba być dobrym i w ogóle. Zwyczajnie bez pytań. Bozia jest u góry i jest dobra. Nie miałem innego wyboru i nie za bardzo byłem świadomy do czego zostałem zapisany poprzez chrzest i komunie, tym bardziej nie śmiałem się sprzeciwić rodzicielom. O ile z chrztu nic nie pamiętam to do komunii szedłem bardzo chętnie mając przed oczami kasę i prezenty, zasadniczo jak każde dziecko w moim wieku.<!--more--></p>
<p>No cóż roweru nie dostałem, kasa rozleciała się szybko, z Hiszpanii zostały tylko fotografie no ale został obowiązek chodzenia do kościoła i spowiedzi przez kolesiem w czarnej kiecce. No i na obowiązku się skończyło.</p>
<p>Czas gimnazjum, przygotowanie do bierzmowania. Coniedzielne "wizyty" w kościele i zbieranie podpisów, bodajże była tam rubryka z podpisami które dostawało się podczas spowiedzi, gdyby nie to pewnie nie byłbym w spowiedzi od komunii. Chodziłem, zbierałem, uzupełniałem katechizm (za który trzeba było zapłacić!).</p>
<p>W momencie kiedy nadarzyła się okazja nieprzystąpienia do tego sakramentu zrobiłem to. Były liczne namowy ze strony księdza, katechetki, rodziny a najgorliwiej, matki która wierzyła w to, że pomoże mi to przezwyciężyć chorobę.<br />
W zasadzie na oddziale hematologii każdy tak sądził, że trzeba wierzyć, bo wiara pomaga. Choroba umacniała tylko Tych ludzi w wierze, wierzyli w przeznaczenie, że zżerający ich rak od środka jest częścią boskiego planu. Bo Bóg ich kocha.<br />
Ja nie czułem potrzeby spowiedzi i przyjęcia któregoś z sakramentów świętych. Wierzyłem ale nie w pomoc Boga, a siebie. Do choroby zasadniczo odnosiłem się obojętnie, jest no to trzeba jej się pozbyć, nie ma sensu się nad sobą rozczulać. Namowy były w czasie choroby i po  chorobie.<br />
Musze się przyznać że początkowo myślałem, że ta cała moja sytuacja jest karą za dotychczasowe życie, za brak modlitwy, notoryczne łamanie 9/10 przykazań i jebanie otoczenia. Przez pierwsze 2 miesiące modliłem się, nie kląłem byłem miły i w ogóle ale jednak coś blokowało mnie, żeby wyspowiadać się księdzu w twarz, miałem wizje tego spojrzenia, później po zobaczeniu "efektów" mojej modlitwy wróciłem do starych nawyków i od tego czasu do dziś nie byłem ani razu u komunii i spowiedzi a modlitwa też przychodzi mi z trudem.<br />
Moje nastawienie do wiary zmieniło się diametralnie, zacząłem się zastanawiać nad jej sensem, powoli odczuwałem, że staję się ateistą u którego pojęcie wiary w coś nieudokumentowane, niepodbitego prawdą wywołuje obrzydzenie. Przez kilka miesięcy nie potrafiłem mówić o tym w co wierzę, wszelkim rozmową na ten temat ukręcałem głowę jak szybko się dało. W dalszym ciągu mam z tym problem, bo potrafię powiedzieć, że nie wierzę w Boga jako takiego, ale wierzę, że "coś w tym wszystkim jest".</p>
<p>Każdy katolik powinien sobie postawić za i przeciw, "za" przemawiające za prawdziwością i wyjątkowości tej wiary, a "przeciw" obalające całkowicie jej dogmaty i źródła.<br />
Tak więc przedstawiam wam moje, systematycznie spisywane:</p>
<ul>
<li><strong>Przeciw:</strong><br />
<strong> -</strong>Biblia jest jednym wielkim paradoksem, występują w niej niezliczone ilości wewnętrznych sprzeczności.<br />
<strong> -</strong>Bóg, chciał aby wszystkie istoty były mu podporządkowane, lecz dał im wolną wolę i opcje albo we mnie wierzycie albo macie przejebane. Ludzie zwątpili więc dokonał masowego mordu w postaci plag egipskich i zatopienia planety. Wszystko z miłości.<br />
<strong> -</strong>Po zerwaniu owocu, Adam &#38; Ewa zostali zesłani na ziemię i byli pierwszymi ludźmi na świecie. Inne pokolenia zrodziły się z nich, co znaczy że jesteśmy efektem wielopokoleniowego kazirodztwa, które potępia kościół. Po potopie, Noe wraz ze swoja rodziną byli tak jakby znów pierwszymi ludźmi na świecie. Była tam tylko jego rodzina. Więc znów mamy do czynienia z późniejszym kazirodztwem.<br />
<strong> -</strong>Noe był najzajebistrzym z przedstawicieli ówczesnej ziemi, więc bóg powierzył mu zebranie wszystkich zwierząt i roślin na arkę. Biorąc pod uwagę ilość gatunków i odmian zwierząt i roślin+ karma dla nich, musiał mieć kurewsko wielką tą arkę, wielkości coś 1/4 Polski. Jak on zbudował sam tą jebaną arkę? I jak on kurwa złapał wszystkie ptaki?<br />
<strong> -</strong>Jezus zostaje skazany, krzyżują go, umiera w męczarniach. Jego ojciec na to patrzy i pomimo dziesiątek wcześniej bzdetnych ingerencji na ziemi w postaci znaków, teraz nie robi nic.<br />
<strong> -</strong>Było powiedziane, że wszyscy ludzie są równy, to jakim kurwa batem żydzi to naród wybrany?<br />
<strong> -</strong>Jakim prawem Biblijnym zostało spisane prawo kościelne, uwzględniające m. in. możliwość beatyfikacji ludzi i uznanie ich jako świętych? Całe życie mogę pomagać cierpiącym, modlić się, a gdy nikt nie widzi walić konia do upadłego albo gwałcić małe nigeryjskie sieroty i zostanę beatyfikowany za "medialne" czyny jeśli nikt mnie nie zobaczy podczas kopulacji z małym murzynkiem.<br />
<strong> -</strong>Bóg jest doskonały, wszystko wiedzący stwórca nie ma początku ani końca, ale stworzył tylko jedną planetkę w całym nieskończonym kosmosie na której żyjemy my.<br />
<strong> -</strong>Kapłani w kościele i na lekcjach religii opowiadają tak dużo o rodzinie i instytucji małżeństwa, o wychowaniu dzieci i pytam się jakim kurwa prawem możesz opowiadać o rodzinie jak jej nie miałeś, nie miałeś także "legalnie" dzieci a tym bardziej żony.<br />
<strong> -</strong>Bóg ukarał ludzi za to że modlili się do bożków zrobionych na jego podobieństwo, że modlili się do symboli. Teraz modlimy się do symboli, do relikwii, obrazów, krzyży i kościół jawnie to propaguje chociaż dekalog jawnie to potępia.<br />
<strong> -</strong>Jezus obiecał ukrzyżowanemu wraz z nim, że następnego dnia znajdą się razem w niebie. Jezus po 3 dniach z martwych wstał i dopiero wtedy wstąpił do nieba. Przekręcił go po prostu.<br />
<strong> -</strong>Czemu gdy nie chodzę do kościoła tylko modlę się w domu jestem postrzegany jako niewierzący? Gdzie jest kurwa napisane że modły odprawiane z pokoju 3,5x4,5m mają mniejszą moc od modłów odprawianych w ociekających bogactwem kościołów? Z tego co pamiętam to było powiedziane, że Bóg nie mieszka tylko w kościele, a w całym świecie który nas otacza.<br />
<strong> -</strong>Józef "partner" Maryi (bo nie można go inaczej nazwać), wielokrotnie jej pomagał, uciekali razem na osiołku, troszczył się o nią i o małego Jezuska, ale nigdzie kurwa nie ma ani jednej modlitwy, ani jednego podziękowania dla Józefa za swoje starania.<br />
<strong> -</strong>Jest Niebo i jest Piekło. Wiadomo Bóg nie ma wstępu do piekła, Szatan nie ma wstępu do nieba, więc jakim cudem Diabeł znalazł się w raju w postaci kusiciela?<br />
<strong> -</strong>Zło istnieje bo istnieje dobro, dobro istnieje bo istnieje zło, jeśli zlikwidujemy zło to będzie chuj, bo dobro też zniknie?<br />
<strong> -</strong>Bóg zsyłający na ludzi katastrofy, wypadki, epidemie i wszelkie nieszczęścia jest nazywany miłosiernym i kochającym.<br />
<strong> -</strong>W epoce Średniowieczu zabijano pogan czyli tych niewierzących i wierzących w co innego (heretyków), dzisiaj już nikt nie pamięta o krucjatach. Niegdyś obrażany ksiądz na religii wyciągnąłby miecz z pochwy i upierdolił głowy gówniarzom nazywając ich heretykami...<br />
<strong> -</strong>Za całe zło na świecie winny jest człowiek, a jak stanie się coś dobrego to znaczy, że to dobry Bóg się odezwał.<br />
<strong> -</strong>Piekło to miejsce pełne ognia, dymu, spalenizny, tortur, cierpienia, miejsca do którego Bóg Cię wyśle byś żył, cierpiał, palił się, krzyczał i płakał. Na zawsze! Do końca świata! Ale on przecież Cię kocha.<br />
<strong> -</strong>Przedstawiciele kościoła mieszają się zasadniczo do wszystkiego, szczególnie do polityki.<br />
<strong> -</strong>Wiara ta w Polsce jest narzucana odgórnie. Święta religijne są świętami narodowymi, uczęszczanie na lekcje religii jest obowiązkowe, prawdopodobnie będzie się płacić podatki na kościół.<br />
<strong> -</strong>Pierwotnie symbolem Chrześcijaństwa była ryba, zaś w III w. stał się nim krzyż. Kurwa no to modlimy się czy bawimy w zmiany?</li>
</ul>
<p><strong>I najważniejsze w zasadzie niezaprzeczalnie:</strong><br />
Chrześcijaństwo jest jedną z "nowszych" wiar ale jednak wszyscy wierzący uważają ją za tą właściwą, mało kto wie ale na świecie istnieją około 34 wierzenia które powstały przed Chrześcijaństwem, i dużo, dużo wcześniej zanim nastała nasza era. <strong>5 z tych 34 jest posiada dokładnie identyczne podstawy wiary co Chrześcijaństwo.</strong> Te które wydają się pierwowzorem Chrześcijaństwa i posiadające "wątek" będący odpowiednikiem syna bożego to:<br />
Horus Egipt, 3000 p.n.e<br />
ATTIS z Frygii Grecja, 1200 p.n.e<br />
Kriszna Indie 900 p.n.e<br />
Dionizos Grecja, 500 p.n.e<br />
Mithra z Persji 1200 p.n.e<br />
Analizując to dochodzi się do wniosku, że religia egipska jest podstawą całej Judeo-Chrześcijańskie teologii. Chrzest, życie po życiu, sąd ostateczny, dziewicoródctwo, wskrzeszenie, ukrzyżowanie, arka zbawienia, obrzezanie, zbawiciele, święta komunia, wielka powódź, Wielkanoc, Boże Narodzenie, Pascha i wiele, wiele innych to cechy koncepcji egipskich, długo wyprzedzających chrześcijaństwo i Judaizm. Religia Chrześcijańska jest parodią kultu solarnego, w której osobę Chrystusa postawiono w miejsce Słońca i oddaje się mu część pierwotnie oddawaną słońcu. Chrześcijaństwo jest jedynie Rzymską historią rozkręconą politycznie. Czyli, że podczas tych masowych mordów heretyków w średniowieczu nie tylko zabijali ludzi ale i ludzi którzy wierzyli w zasadzie w to samo co oni, tylko pod inną nazwą, a chrześcijaństwo nie jest tą jedyną wiarą.</p>
<p><strong>I w zasadzie w tym momencie można zakończyć polemikę, nie będę wypisywał "za" bo zasada jest taka, że jak chce się w coś wierzyć to i tak się w to uwierzy bez względu na wszystko, na swojej skórze odczułem kilka "znaków" ale one nie wystarczyły, żebym przekonał się do tej ani, żadnej innej wiary, spowodowały tylko, że nie przestałem wierzyć w "coś".</strong></p>
<p>ps. Dla spragnionych kurw i chujów zapraszam jutro albo pojutrze, pewnie się jakieś znajdą.<br />
ps2. Ciekawe linki:</p>
<p><a href="http://mojstary.wordpress.com/files/2007/11/lista.txt" class="attachmentlink">Lista wierzeń na których prawdopodobnie bazowało Chrześcijaństwo i Judaizm</a></p>
<p><a href="http://video.google.com/videoplay?docid=-5870901554543719947" class="attachmentlink">Film o chrześcijaństwie z polskimi napisami, bardzo polecam</a></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
