<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>dobrodziejstwa-sieci &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/dobrodziejstwa-sieci/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "dobrodziejstwa-sieci"</description>
	<pubDate>Fri, 16 May 2008 08:17:07 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Nowy Portishead za darmo na last.fm!]]></title>
<link>http://kurak.wordpress.com/?p=47</link>
<pubDate>Fri, 25 Apr 2008 10:03:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurak</dc:creator>
<guid>http://kurak.wordpress.com/?p=47</guid>
<description><![CDATA[
Na last.fm pojawiły się wszystkie utwory z najnowszego albumu Portisheada pt. Third. Można ich z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img src="http://userserve-ak.last.fm/serve/300x300/5316870.jpg" alt="" width="300" height="300" /></p>
<p>Na <a href="http://last.fm">last.fm</a> pojawiły się wszystkie utwory z najnowszego albumu <strong>Portisheada</strong> pt. <strong>Third</strong>. Można ich za zupełne darmo posłuchać w całości, a następnie kupić jeżeli komuś przyjdzie ochota. Na recenzję płyty przyjdzie czas później, bo osobiście właśnie się w niego wsłuchuje. Zapowiada się nieźle, bardziej psychodelicznie niż <strong>Dummy</strong>, ale na swój sposób intrygująco. Mocno nastrojowo na pewno. Więcej refleksji na temat <strong>Third </strong>w dalszej części wpisu, a sama płyta <a href="http://www.last.fm/music/portishead/third?autostart=1">do posłuchania pod tym adresem.</a> <!--more--></p>
<p>Zgodnie z zapowiedziami, w nowej odsłonie muzycy <strong>Portishead</strong> zdecydowali odejść od romantycznych melodii rodem z poprzedniej płyty. <strong>Third</strong> to o wiele bardziej zróżnicowany materiał. Więcej tutaj żywych instrumentów i elektronicznych efektów, a mniej kojarzonych z hip hopem dźwięków i bitów. Wydaje się, że jest też trudniejszy w odbiorze i po jednym przesłuchaniu kawałków trudno się je kojarzy, nie zapadają w pamięć od razu. Mają jednak swój niepokojący klimat, który urzeka nawet w słoneczny kwietniowy ranek. Nie wiedzieć czemu, pod wpływem nowej odsłony głosu <strong>Beth Gibbons</strong> i nowych melodii łapię się na skojarzeniach z dokonaniami <strong>Bjork</strong>.</p>
<p>Mimo dość chaotycznego charakteru powyższych impresji i niepewnego póki co stanowiska, <strong>Third</strong> mogę spokojnie polecić chociażby do przesłuchania. W końcu, nikogo nic to nie kosztuje. Bardziej skonsolidowana opinia z mojej strony być może niedługo zawita na tym blogu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Polisz horror]]></title>
<link>http://kurak.wordpress.com/?p=41</link>
<pubDate>Wed, 23 Apr 2008 15:56:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurak</dc:creator>
<guid>http://kurak.wordpress.com/?p=41</guid>
<description><![CDATA[W krótkim wstępie przepraszam za wolny refleks przy aktualizacjach. Usprawiedliwiam się maturą,
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W krótkim wstępie przepraszam za wolny refleks przy aktualizacjach. Usprawiedliwiam się maturą,</p>
<p>Mimo zbliżającego się wielkimi krokami Egzaminu Dojrzałości znajduję odrobinkę czasu na przeglądanie internetu. I właśnie podczas takich chwil relaksu trafiłem na <a href="http://constar.polter.pl/Kronika-Koszmarow-na-ConStarze-w24484">newsa</a>, który zapłodnił we mnie do pewną genialną w swej prostocie myśl. Popularny w zachodniej kulturze masowej nurt horroru jest w Polsce więcej niż niewidoczny. A przecież zgodnie z teoriami naukowymi, w czasach kryzysów tego typu literatura i film najlepiej trafiają w gusta nie tylko wyrobionego, ale i masowego odbiorcy.<!--more--></p>
<p>Trudno wskazać w krótkich słowach, kogo lub co należy winić za taki stan rzeczy. Może chodzi o brak tradycji w literaturze polskiej, zawsze bardziej zajętej sprawami narodowo - społecznymi niż czystą rozrywką, którą dostarcza na swój perwersyjny sposób czytanie czy oglądanie horrorów. Winowajcą może być też kwestia podejścia potencjalnego polskiego widza, odbierającego straszne opowieści przez pryzmat dzieł kultury przeznaczonych dla dzieci. W końcu może chodzić o jakże prozaiczny powód braku pieniędzy na kręcenie wymagających przeważnie wysokich nakładów finansowych horrorów. Ja sam nie czuję się na siłach, by oceniać to zjawisko w aż tak przekrojowy sposób - ale widzę światełko w tunelu izolacji tej szlachetnej gałęzi kultury masowej.</p>
<p style="text-align:center;"><img src="http://ils.unc.edu/dpr/path/horrorfilms/dracula.jpg" alt="Bela Lugosi" width="350" height="461" /></p>
<p>Ferment rodzi się głównie w środowiskach powiązanych z fantastyką. Na wspomnianym już, nadchodzącym wielkimi krokami <a href="http://constar.polter.pl/">Constarze</a> oprócz premiery zbioru opowiadań można będzie spotkać się z wywodzącym się właśnie z tego otoczenia Łukaszem Orbitowskim, który już w tym momencie jest hajpowany przez Gazetę Wyborczą jako pisarz horrorów. Oprócz tego wspomniana impreza ma już w tym momencie masę zasług w promowaniu mniej popularnych w Polsce gałęzi rozrywki masowej - pozostaje tylko mieć nadzieję, że podobnych inicjatyw będzie u nas coraz więcej i że brzydsze dzieci popkultury z horrorami i ogólnie pojętą fantastyką na czele zajmą wreszcie należne im, zachodnie pozycje na firmamencie Sztuki XXI wieku.</p>
<p>(Dzisiaj bez muzyki - specjalnie, żeby nie wywołać przesytu darmowymi polecankami ;))</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Muzyka syntetyczna]]></title>
<link>http://kurak.wordpress.com/?p=35</link>
<pubDate>Tue, 08 Apr 2008 18:17:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurak</dc:creator>
<guid>http://kurak.wordpress.com/?p=35</guid>
<description><![CDATA[Wędrując po różnych malowniczych zakątkach sieci można trafić na przeróżne, podejrzanie wyg]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;">Wędrując po różnych malowniczych zakątkach sieci można trafić na przeróżne, podejrzanie wyglądające pliki, które po bliższym zapoznaniu okazują się być istnymi perełkami. Tak przeważnie jest z muzyką udostępnianą za darmo na sieci w ramach tak zwanych netlabelów. Wytwórnie takie puszczają utwory i albumy udostępniane je na sieci na zasadach Creative Commons. Jest to idealne wyjście dla muzyków awangardowych, którzy w zwykłych wytwórniach nie znaleźliby miejsca, a którym chodzi głównie o dotarcie ze swoją twórczością do wąskiego, wyrobionego odbiorcy. Darmowa, legalna, nowatorska - te trzy zalety wystarczą, aby zainteresować się muzyką puszczaną w ramach sieciowych wytwórni.<!--more--></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://kurak.files.wordpress.com/2008/04/crookram.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-36" src="http://kurak.wordpress.com/files/2008/04/crookram.jpg" alt="Crookram" /></a></p>
<p style="text-align:center;">Dzisiaj napiszę o dwóch owocach moich poszukiwań. Pierwszym, znalezionym dzięki <a href="http://nowebrzmienia.wordpress.com/">Nowym Brzmieniom, </a> bohaterem jest zespół <strong>Crookram</strong>, którego album "<em>19/76"</em> został opublikowany przez węgierski netlabel <a href="http://www.budabeats.com/bube002.htm">BudaBeats</a>. Utrzymana w trip hopowej stylistyce płytka, z której każdy kawałek to zupełnie inne doświadczenie słuchowe. Trudno przyłożyć do nich wspólny mianownik, poza tym, że w miły dla ucha sposób łączą elektroniczny beat z akustycznymi instrumentami. Pierwsze cztery kawałki to dobry sposób na 15 minut odprężenia lub pracy przy leniwych, syntetycznych dźwiękach i dynamiczno - elektronicznych wariacjach na temat jazzu. Piąty to hip - hopowa melodia z strasznie wkurzającym rapem przypominającym popowe dokonania amerykańskich gangsta raperów z MTV. Nie jest zły - ale na tle pozostałych wypada najsłabiej. Ostatni kawałek, nazwany nota bene Outro, to kwintesencja całego wydawnictwa - ślimaczy beat i przyjemne, kojące dźwięki... Do ściągnięcia <a href="http://www.budabeats.com/bube002.htm">tutaj</a>.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://kurak.files.wordpress.com/2008/04/rezepo.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-37" src="http://kurak.wordpress.com/files/2008/04/rezepo.jpg" alt="Rez Epo" width="373" height="400" /></a></p>
<p style="text-align:center;">Na swoje nieszczęście następnym na mojej playliście po tychże kojących dźwiękach był projekt mojego znajomego, który znalazłem zupełnie przypadkiem buszując po różnych forach internetowych. Muzyka <strong>Rez Epo</strong>, przez twórcę nazywana harsh noisem, to eksplozja szumu, syren, trzasków i innych analogowych dźwięków mogących pochodzić z trafionego torpedą U-Boota czy amerykańskiego myśliwca nad Bolonią. Dla moich uśpionych <strong>Crookramem</strong> uszu kontakt z płytą "<em>Phenomena</em>" był atakiem bezpardonowym i brutalnym. Dołączający w drugiej części pierwszego utworu (na płycie znajdują się de facto dwa kawałki, podzielone na cztery tracki) sonar jednak skutecznie załagadza skutki uboczne obcowania z tą tzw. antymuzyką. Trance Phase One i Two, brzmiące jak przerywane działaniem piły łańcuchowe komunikaty z mającego się właśnie spalić w atmosferze promu kosmicznego, dopełniają to turpistyczne doświadczenie. Najbardziej urzeka ukryta za ścianami szumów i trzasków harmonia, która sprawia, że <em>Phenomeny</em> słucha się "za jednym razem", od początku do końca będąc zahipnotyzowanym przewrotnością zawarcia takiego porządku w chaosie.<br />
<a href="http://rapidshare.com/files/72171654/astma_phenomena_c20.rar.html">Do ściągnięcia tutaj, przez rapidshare</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[8-bitu czar]]></title>
<link>http://kurak.wordpress.com/?p=34</link>
<pubDate>Mon, 31 Mar 2008 19:43:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurak</dc:creator>
<guid>http://kurak.wordpress.com/?p=34</guid>
<description><![CDATA[Myślę, że bez większego pudła mogę założyć, że lwia część odwiedzających ten zakątek ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Myślę, że bez większego pudła mogę założyć, że lwia część odwiedzających ten zakątek Wordpressa kiedyś zetknęła się w swoim życiu z grami wydawanymi na stare ośmiobitowe konsole, w naszym kraju najszerzej reprezentowanymi przez tzw. Pegasusa. Ich niepowtarzalny urok i niezbywalne piętno, jakie odcisnęły w mojej przynajmniej świadomości natchnął mnie do poświęcenia poniższego wpisu dwóm niezwykłym wytworom kultury masowej - amerykańskiemu serialowi animowanemu Code Monkeys i najnowszemu dziełu muzycznemu Boba Ostertaga.<!--more--></p>
<div style="text-align:center;"><img src="http://www.cpluv.com/www/medias/c2ak/c2ak_46a502d22a17b.gif" alt="Code Monkeys" height="368" width="490" /></div>
<div style="text-align:center;" align="left"></div>
<p>Code Monkeys<b> </b>to serial emitowany przez amerykańską stację G4. Fabuła jedynego (póki co) sezonu koncentruje się wokół perypatii pracowników firmy wydającej gry komputerowe we wczesnych latach 80 ubiegłego stulecia. GameaVision, bo w tej firmie pracują bohaterowie serialu, zostaje w pierwszym odcinku sprzedana przez jej założyciela, Steve'a Wozniaka (każdy, kto kojarzy, przybija sobie piątkę) bogatemu biznesmenowi z Teksasu, "Big T" Larrity'emu, dla którego przemysł konsolowy to kolejny sposób na zarobienie pieniędzy. Jego nowi podopieczni, czyli zboczony Dave, odpowiedzialny Jerry (ta dwójka stanowi głównych protagonistów serii), feministka Mary, nerdowaty fan gier RPG Todd, puszczalska Clare, księgowy Black Steve(Afroamerykanin, gdyby ktoś pytał)  i homoseksualista Clarence, robiący do gier GameaVision muzykę, nie są oczywiście zachwyceni odejściem ich ukochanego szefa do pozbawionej przyszłości branży komputerowej i pojawieniem się na jego miejscu krwiożerczego kapitalisty z Teksasu.</p>
<p>Główną treść serialu stanowią właśnie konflikty między oboma stronami barykady, "typowe" życie firmy przemysłu elektronicznego oraz wyśmiewanie całej masy różnych społecznych i popkulturowych motywów, szczególnie tych powiązanych z grami komputerowymi. Code Monkeys to przede wszystkim komedia, i widać to bardzo wyraźnie. Twórcy często i chętnie naruszają zasady politycznej poprawności. Nie jest to co prawda Family Guy, ale fakt, że Black Steve handluje narkotykami i w sytuacjach stresowych wyładowuje agresję strzelając gdzie popadnie, Clarence ubiera się w cekiny i cały czas mówi o uprawianiu miłości z mężczyznami. Todd przez sen prosi swoją matkę, żeby go pocałowała," ale tak w usta", a Big T. Larrity czasami wspomina o martwych prostytutkach w bagażniku i swoich ośmiu martwych żonach. Obcowanie z tymi żartami wymaga dużej dozy dystansu, ale warto się na niego zdobyć, aby smakować naprawdę przedniej jakości humor Programujących Małp. Uśmiech wywołują także niedoszli pracownicy GameaVasion, tacy jak np. John Romero, który proponuje Lerrity'emu wydanie rewolucyjnej gry "The Room", w którym kierujemy postacią z perspektywy pierwszej osoby. Big T. stwierdza jednak, że nie byłoby to zbyt opłacalne. Podobnych żartów, z udziałem innych kultowych gier, jest w Code Monkeys o wiele więcej.</p>
<p>Najważniejsze i najbardziej charakterystyczne dla tego serialu jest jego oprawa graficzna. Wszystkie postacie i tło są wykonany z wielkich, oldskulowych pikseli, co zresztą widać na załączonym obrazku. Na górze widnieje licznik punktów, a po prawej - licznik życia w postaci znanych z Zeldy serduszek. Czasami ich miejsce zajmują zabawne wskaźniki obrzydzenia, aktywna broń postaci albo skala "poziomu zboczeńca". Wraz z wykorzystywaniem wielu znanych motywów z gier (ucieczka z więzienia odbywa się w scenerii a'la Contra, a biurko Big. T wygląda jak lada sprzedawcy z Zeldy) tworzy to niepowtarzalny, ośmiobitowy klimat serialu, który w widzu wywołuje u mnie pozytywnych odczuć. Z czystym sercem mogę polecić go każdemu, kto choć trochę zainteresowany był chociażby Futuramą czy Family Guyem.</p>
<div style="text-align:center;"><img src="http://bobostertag.com/images/music/recordings/w00t-cover-large.jpg" alt="w00t!" height="700" width="700" /></div>
<p>Drugim opisywanym we wpisie dziełem jest utwór Boba Ostertaga pod tytułem "w00t!". Tak, dobrze napisałem - utwór. w00t jest bowiem pojedynczym, trwającym ok. 50 minut kawałkiem - molochem, utworzonym jedynie przy pomocy dźwięków z różnych gier konsolowych i komputerowych. Zróżnicowany, ale spójny kompozycyjny majstersztyk, muzyka wybitna w gatunku elektroniki - godna polecenia każdemu, kto potrafi wykroczyć poza duszne ramy tradycyjnej muzyki przy obcowaniu ze sztuką. I, co najważniejsze, do ściągnięcia zupełne legalnie i za darmo ze <a href="http://bobostertag.com/music-recordings-w00t.htm">strony kompozytora</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Piwnicy czar]]></title>
<link>http://kurak.wordpress.com/?p=30</link>
<pubDate>Fri, 14 Mar 2008 16:48:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurak</dc:creator>
<guid>http://kurak.wordpress.com/?p=30</guid>
<description><![CDATA[
*dryn dryn*
-Czy próbowałaś wyłączyć i włączyć komputer?
-Tak, nic się nie dzieje
-Czy ko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://slideworld.files.wordpress.com/2007/09/the_it_crowd_s2_press_sofa_2.jpg" alt="IT Crowd" align="texttop" height="303" width="387" /></p>
<p>*dryn dryn*</p>
<p>-Czy próbowałaś wyłączyć i włączyć komputer?</p>
<p>-Tak, nic się nie dzieje</p>
<p>-Czy komputer jest podłączony?</p>
<p>-Och, nie, dziękuję za pomoc!</p>
<p>Taki dialog można usłyszeć w niemal każdym odcinku brytyjskiego serialu "The IT Crowd". Dobrze oddaje klimat panujący w serialowym wieżowcu. Głównych bohaterów, pracowników działu IT, można określać różnymi epitetami, ale wśród nich na pewno nie znajdzie się słowo "user-friendly". Dwójka informatyko - geeków - Roy (Chris O'Dowd) i Moss (Richard Ayoade) - oraz ich 'relantionship manager', Jen (Kathrine Parkinson), są typami wybitnie antypatycznymi. Wygnani do ciemnej, brudnej piwnicy wieżowca w centrum Londynu, w którym mieści się siedziba ich firmy, stanowią najniższy szczebel w korporacyjnej drabinie towarzyskiej.<!--more--> Uśmiechnięci, dobrze ubrani "pracownicy z góry" przeważnie traktują dział IT jak pariasów. O ile niechlujny i bucowaty Roy oraz genialny, ale nieprzystosowany społecznie Moss są do tego przyzwyczajeni, to nowo przydzielona do pracy z informatykami, marząca o karierze rodem z "AllyMcBeal" Jen traktuje komputerową piwnicę niczym miejsce więziennej zsyłki. Prócz marzycielskiej postawy ma także bardzo choleryczną osobowość, co w połączeniu ze specyficznymi charakterami jej podwładnych skutkuje wrzeniem, od którego drży w posadach cały wieżowiec.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/ZrOmTrXmi-I'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/ZrOmTrXmi-I&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Serial jest naszpikowany smakowitym humorem odwołującym się głównie do tematyki korporacyjno - nerdowskiej, jak w przytoczonej na początku, występującej w każdym odcinku scenie, kiedy każdy dzwoniący telefon Roy odbiera witając rozmówcę słowami " 					Have you tried turning it off and on again?". Poza rzadkimi sytuacjami, kiedy musi zapytać jeszcze "Is the computer plugged in?", rozwiązuje to większość problemów pracowników z góry, co z jednej strony ukazuje prawdziwe oblicze ich komputerowych umiejętności, a także podejście Irlandczyka do swoich obowiązków. Moss jest bardzo sumienny i genialny w tym, co robi (o włamaniu się na konto jednego z pracowników firmy - "To będzie bardzo trudne i zajmie masę czasu" - po czym uderza kilka razy w klawisze i po 5 sekundach stwierdza - "uff, gotowe"), ale jest kompletnie zagubiony we współczesnym świecie - kiedy w "jaskini informatyków" wybucha pożar Moss pisze maila do kapitana straży pożarnej i nie zważając na nic, wraca do pracy, uznając, że to wystarczające działanie w kwestii walki z ogniem. Żarty związane z Jen obracają się głównie wokół jej relacji towarzyskich z przystojnymi pracownikami z góry - jak chociażby kiedy jeden z nich zaprasza ją na randkę, ponieważ jest gejem, a ona przypomina mu mężczyznę. Próbki możliwości każdej postaci macie w linkach rozmieszczonych losowo po wpisie, a warto dodać, że poziom zawartości korporacyjno - komputerowej satyry jest momentami o wiele wyższy.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/6nGjxO_Bfac'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/6nGjxO_Bfac&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Serię, składającą się w tym momencie z dwóch, sześciodcinkowych sezonów, bardzo przyjemnie się ogląda i każdy, kto choć trochę ceni sobie żartowanie ze stereotypów lub współczesnych archetypów sukcesu, powinien być zadowolony. Co lepsze, serial był w październiku 2006 roku emitowany przez TVP 2 pod polskim tytułem 'Technicy-magicy", więc każdy kto opłaca abonament z czystym sumieniem może ściągnąć go z odmętów internetu. Warto!</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/GkiDaU0CBRs'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/GkiDaU0CBRs&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Spieprzaj dziadu - The Return]]></title>
<link>http://kurak.wordpress.com/2006/12/15/spieprzaj-dziadu-the-return/</link>
<pubDate>Fri, 15 Dec 2006 15:25:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurak</dc:creator>
<guid>http://kurak.wordpress.com/2006/12/15/spieprzaj-dziadu-the-return/</guid>
<description><![CDATA[Pan Prezydent w prywatnej wymianie zdań z towarzyszącym mu na konferencji prasowej ministrem-dorad]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pan Prezydent w prywatnej wymianie zdań z towarzyszącym mu na konferencji prasowej ministrem-doradcą określił jedną z dziennikarek na sali "małpą w czerwonym". Ależ niespodzianka i news!</p>
<p>Gdyby powiedział to publicznie, do kamery lub mikrofonu - byłoby nad czym przystanąć i pobulwersować się. A w tej sytuacji można to określić jednym słowem: "Było". Słynne "spieprzaj dziadu" wysoko ustawiło poprzeczkę jeżeli chodzi o szorstkość języka czołowych polityków.</p>
<p>Oczywiście, nazwanie kobiety "małpą" jest nietaktowne. Ale uderzmy się w piersi i przyznajmy - czy zawsze, niezależnie od okoliczności dbamy o takt naszych wypowiedzi? Jeżeli ktoś posługuje się poprawnie politycznym językiem zawsze i wszędzie - to zazdroszczę samozaparcia. Ja nie potrafiłbym w rozmowie z kolegą powtrzymać się od nazwania nielubianej przeze mnie nauczycielki "małpą". Zresztą, co tam rozmowa z kolegą - przecież znanym polskim gadającym głowom też zdarza się rzucić publicznie jakimś nieprzemyślanym określeniem, które nie do końca jest zgodne z kanonem języka mediów czy publicznej debaty.</p>
<p>Owszem, tutaj mamy do czynienia z prezydentem, najwyższym urzędem w 3 RP. Tym większy jest nietakt, ale ciągle - tylko nietakt, nic więcej. Nazwanie kogoś "małpą w czerwonym", w dodatku niepublicznie (bo przypominam - Lech K. użył takiego sformułowania w szeptanej wymianie zdań ze swoim kolegą podczas konferencji), nie jest aż tak wielką zbrodnią, do jakiej to rozdmuchują ten fakt moi ulubieni forumowicze ze strony GW. I wcale mnie tym nie zadziwiają.</p>
<p>Nie wspominając już o tym nieszczęsnym "dutch" i "netherland". Ojej, prezydent nie znał jednego angielskiego przymiotnika. Rzeczywiście, straszne.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mój koszmar]]></title>
<link>http://kurak.wordpress.com/2006/12/07/moj-koszmar/</link>
<pubDate>Thu, 07 Dec 2006 14:40:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurak</dc:creator>
<guid>http://kurak.wordpress.com/2006/12/07/moj-koszmar/</guid>
<description><![CDATA[Każdy zapewne słyszał o rozporkowej aferze w Samoobronie. Chociaż moim zdaniem to grubymi nićmi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy zapewne słyszał o rozporkowej aferze w Samoobronie. Chociaż moim zdaniem to grubymi nićmi szyta prowokacja, niezupełnie o tym chciałem dziś napisać. Czytając newsy na portalu Gazety Wyborczej oraz komentarze pod nimi uderzyła mnie jedna sprawa - nikogo nie obchodzi, że to niepotwierdzone rewelacje, słowo przeciwko słowu, etc. Opinia publiczna już wydała wyrok - "gumiaki" na pewno są winne, przecież to ledwo się od pługa oderwało, skandal, i tak dalej.</p>
<p>I w tym momencie nie myślą o tym, że może komuś zależało na takim rozwoju wypadków. Że może ktoś celowo znalazł exkochankę posła Łyżwińskiego, gotową poświadczyć nieprawdę za określone pieniądze. Przecież już raz, pardon my French, puściła się za 4 tys. I nie mówię tutaj o pierwszym zbliżeniu, tylko o momencie poczęcia się jej córki, kiedy to jako radna, członkini rady nadzorczej i pracownica biura poselskiego zarabiała właśnie tyle. Sama się do tego przyznała i nie potrafię tego inaczej ocenić, jeżeli nie robiła tego dla "przyjemności". Ale nie o tym chciałem.</p>
<p>Chociaż moim zdaniem to właśnie celowa prowokacja przy użyciu exkochanki, to załóżmy, że jednak faktycznie działa ona niezależnie, że Lepper faktycznie zaproponował jej pracę za seks i że przez ten cały czas była szantażowana. Pomijając kwestię tego, czy pierwsze zbliżenie można nazwać to molestowaniem (przecież nie musiała wcale tej pracy przyjmować, o klientach prostytutek też nikt nie mówi, że są molestowane), to zastanawia i, szczerze mówiąc, przeraża jedna sprawa.</p>
<p>Otóż nikt z wypowiadających się w tej kwestii i rzucających błotem nie ma ani jednego pewnego dowodu, że opisywana przez Anetę K. sytuacja faktycznie miała miejsce. Jednak nie przeszkadza to ani mediom, ani opinii publicznej robić wokół ojców i mężów, znowu pardon my Frencz, smrodu.  I to jest właśnie mój koszmar - nie chciałbym obudzić się kiedyś w kraju, w którym do oskarżenia, zniszczenia i praktycznie rzecz ujmując skazania człowieka wystarczą słowa, i tylko słowa, innej osoby. Nieważne, czy posłowie Samoobrony naprawdę są winni zarzucanych im czynów, czy nie - ważne, czy można im to udowodnić. Bo jeżeli nie można - to wara od nich.</p>
<p>I uprzedzając zarzuty, że ja sam oskarżam w tym felietonie panią Anetę K. - korzystam z jej własnych słów, kiedy rzucała datami i wysokością swoich zarobków w czasie poczęcia swojej najmłodszej córki. I nie, nie jestem zwolennikiem Samoobrony. I choć może zabrzmi to górnolotnie, ale jestem zwolennikiem prawdy i chcę, aby to nią kierowały się władza, media i opinia publiczna.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Medytacje nad newsami z RSS]]></title>
<link>http://kurak.wordpress.com/2006/09/27/medytacje-nad-newsami-z-rss/</link>
<pubDate>Wed, 27 Sep 2006 15:54:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurak</dc:creator>
<guid>http://kurak.wordpress.com/2006/09/27/medytacje-nad-newsami-z-rss/</guid>
<description><![CDATA[Siadam sobie dzisiaj do klawiatury i jak to zwykłem czynić od pewnego czasu, zaczynam mój dzień,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Siadam sobie dzisiaj do klawiatury i jak to zwykłem czynić od pewnego czasu, zaczynam mój dzień, khem, khem,  "pracy przy komputerze" od przejrzenia, co tam nowego wypluły  z siebie kanały RSS Poltergeista, WotC oraz Gazety Wyborczej. Jako, że newsy z Poltergeista przeważnie czytam jeszcze przed włączeniem się Google Deskop na stronie, kasuje je, można powiedzieć, odruchowo. Te z WotC są na końcu, więc zwykle zadowalam się pobieżnym przejrzenia ich. Natomiast te Wyborcze zawsze dostarczają mi dużo radości, ponieważ przeczytam a to jakąś śmieszną wypowiedź jakiegoś śmiesznego polityka, a to przerażę się, jeżeli wiem, że dana śmieszna wypowiedź zyskuje przymiotnik "groźna", ponieważ dany polityk ma możliwość wprowadzenia jej w życie.</p>
<p>I co dzisiaj przyniósł mi RSS? Oczywiście, reakcje na nagranie, które wczoraj w "Teraz My" zaprezentowała Renata Beger, posłanka na Sejm 3 RP (antyteza taka). O moim zdaniu nt. tegoż nagrania trochę niżej, a teraz o tym, co mnie rozbawiło - mój ulubieniec, Przemysław "Gosiu" Gosiewski stwierdził, że, uwaga uwaga, sprawa nagrań rozmów Lipiński - Beger to kolejna próba obrony układu. Hura! Teraz wreszcie wiadomo, kim tak naprawdę jest Beger - ciągle działącą agentką bezpieki, a co najmniej jej tajną współpracownicą. Gosiowi niech będą dzięki za to, że wreszcie odważył się o tym powiedzieć.</p>
<blockquote><p>Minister w Kancelarii Premiera Przemysław Gosiewski ocenił, że sprawa nagrań tajnych rozmów Lipiński-Beger to "kolejna próba obrony układu". Do jego obrońców Gosiewski zaliczył Donalda Tuska (PO), Wojciecha Olejniczaka (SLD) i Andrzeja Leppera (Samoobrona). Minister wykluczył możliwość dymisji rządu.</p></blockquote>
<p>Ale to nie wszystko! Bo przecież Przemysław G. nie odważyłby na wystosowanie tak odważnych słów bez poparcia swoich. I w ten sposób szef klubu parlamentarnego, Marek Kuchciński, na bardzo specjalnej konferencji prasowej w Sejmie oznajmił, że "mamy do czynienia z potężną prowokacją polityczną". Trochę mniej antyukładowo, ale też ładnie.</p>
<p>Także sama pani Beger zechciała podzielić się ze światem swoimi przemyśleniami na temat swojego dokonania.</p>
<blockquote><p>Zrobiłam to co uważałam za słuszne i co było moim poselskim i obywatelskim obowiązkiem. O tym się mówiło od lat, ale nikt się na to nie odważył.</p></blockquote>
<p>OK, pierwsze zdanie nawet nie jest takie śmieszne. Ale drugie wywołuje na mojej twarzy taki fajny uśmieszek, lekko krzywy, dodam bez kozery. Po pierwsze, o czym się mówiło od lat? Że PiS, które jest u władzy od roku, kupczy stanowiskami? A skoro się mówiło, to czemu pani Beger w swojej wielkiej odwadze i świadomości obywatelsko - poselskiej, zdecydowała się głośno o tym powiedzieć dopiero teraz? Ale nie, już wiem - nie mogła się ujawniać jako agentka bezpieki. Wiadomo.</p>
<p>W tej kolekcji wypowiedzi kogoś brakuje, prawda? Ależ prawda, nie wiadomo jeszcze, czym zabłysnął pan Lepper! Już śpieszę z naprawieniem tego błędu.</p>
<p><strong>Lepper: Niech prezydent namówi brata do dymisji</strong></p>
<blockquote><p>- To co się stało stawia Polskę w złym świetle w oczach świata. To jest typowa korupcja, Obiecywanie stanowisk, obiecywanie pieniędzy - powiedział na lotnisku Okęcie Andrzej Lepper. - Chcemy żeby w PiS-ie znaleźli się ludzie honoru - ten rząd powinien podać się do dymisji. Zwróciłem się z pismem do Lecha Kaczyńskiego, aby prezydent poprosił pana premiera, by ten złożył dymisję rządu - dodał szef Samoobrony</p></blockquote>
<p><strong>Lepper: Beger była "molestowana politycznie"</strong></p>
<blockquote><p>Andrzej Lepper chce, by rząd Jarosława Kaczyńskiego podał się do dymisji. Podczas konferencji prasowej w Warszawie szef Samoobrony poinformował, że zwrócił się do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, by poprosił o to premiera.</p></blockquote>
<p>No, to teraz stało się wszystko jasne - autorytet przemówił. Prezydent powinien namówić premiera, żeby ustąpił ze stanowiska. Najlepiej podczas niedzielnego obiadu u mamy, która poprze pierwszego syna i pogrozi palcem drugiemu. No tak, nie ma to jak rodzina, prawda, panie były wicepremierze?  I ta biedna posłanka Beger - molestowana politycznie! Czyżby przewodniczący Samoobrony odkrył nieznane dotąd karty Kamasutry, na której opisana była pozycja "na posła"? Czy też chodzi o niedwuznaczne uwagi na temat koni, owsa oraz oczu pani posłanki w obecności tejże? Gruba sprawa, nie ma co - i to dosłownie.</p>
<p>A teraz obiecane powyżej stanowisko na temat <strong>Zaistniałej Sytuacji</strong>.</p>
<p>Po kolei - moim zdaniem Andrzej Lepper bardzo dobrze robi, chcąc egzekwować weksle, które podpisywali obecni posłowie, startujący z ramienia jego partii. Dlaczego? Zwróćcie uwagę na kluczowe słowo - podpisywali. Robili to z własnej woli, teoretycznie zdając sobie sprawę z konsekwencji, jakie to ze sobą niesie. Teoretycznie, bo jestem gotowy założyć się, że ci państwo niekoniecznie znają pojęcia politycznej wierności. Kiedy przy Samoobronie zaczyna być gorąco i istnieje realna groźba, że straci się stołek - ucieczka, szczury wyskakują z tonącego okrętu, wskakują do innego - obojętnie jakiego, byle tylko mogły jeszcze trochę sobie podjeść. I OK, ich prawo jako oportunistów i polityków koniukturalnych. Ale niech nie robią wielkich oczu, kiedy trzeba dotrzymać warunku podpisanej umowy. I niech Marek Jurek nie staje tak w obronie tychże posłów, bo wszyscy dobrze wiedzą, jaki w tym interes ma jego partia.</p>
<p>A teraz o Beger i jej nagraniu - bardzo dobrze się stało, że je ujawniła. Przynajmiej sytuacja się oczyści. Zobaczymy też, jak zareaguje PiS - bo póki co daje popis zupełnej nieporadności. Oskarżać w tej sytuacji drugą stronę o manipulację jest po prostu nielogiczna z punktu widzenia socjologii - przecież nikt im teraz nie uwierzy, nie zdobędą popularności używając właściwej im retoryki, którą zdążyli zasłynąć przez ten rok. Powinni uderzyć się w piersi, przeprosić, natrzeć uszu komu trzeba i przez parę najbliższych miesięcy starać się zatrzeć złe wrażenie, najlepiej jakąś pijarowską zagrywką.</p>
<p>A nawet jeżeli to naprawdę jakaś manipulacja (w co osobiście jednak jestem skłonny wątpić) - jak pisałem, i tak nikt im nie uwierzy. Dalszy model postępowania - patrzy wyżej.</p>
<p>Z ostatniej chwili - 70% Polaków źle ocenia prace rządu, a pod Sejmem zbiera się antyrządowa demonstracja przeciwko korupcji i handlowaniu stanowiskami. Podobno mają nawet namiot i zapowiadają protest aż do skutku. Tylko ciekawe, co rozumieją poprzez "skutek"?</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
