<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>ciastka &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/ciastka/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "ciastka"</description>
	<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 22:05:10 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[ciastka na jesienne fajfy, czyli muffiny]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/?p=110</link>
<pubDate>Sat, 27 Sep 2008 20:39:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2008/09/27/ciastka-na-jesienne-fajfy-czyli-muffiny/</guid>
<description><![CDATA[Ania z Zielonego Wzgórza nie mogła czytać Klubu Pickwicka, bo ciągle była głodna od opisów je]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ania z Zielonego Wzgórza nie mogła czytać <em>Klubu Pickwicka</em>, bo ciągle była głodna od opisów jedzenia u Dickensa. Te ciasteczka nadawałyby się do czytania Prousta, choćby po to, by wiedzieć, że jest alternatywa dla magdalenek. <!--more--></p>
<p>Na każde 200 gramów gruszek: 200 g mąki (ja zastępuję część mąką żytnią razową lub orkiszową razową), 50 g cukru, jedno jajko, 3/4 szklanki mleka, 50 g roztopionego masła, niepełna łyżeczka (bardzo płaska) proszku do pieczenia. Wanilia (cukier z wanilią lub aromat waniliowy), imbir, cynamon i odrobina soli do przyprawienia. Z przyprawami nie wolno przesadzić.</p>
<p>Gruszki kroi się w dość drobną kostkę (ok. 0,5cm) i miesza z mąką, cukrem, przyprawami i proszkiem do pieczenia. Masło trzeba stopić i nieco schłodzić. Mleko miesza się z jajkami i masłem, całość dodaje się do suchych składników ciasta i energicznie wyrabia grudkowate, dość luźne ciasto. Przekłada się je do foremek (ja używam takich na <a href="http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/80067464">12 ciastek z Ikei</a> (40 dkg gruszek akurat wychodzi jedna blacha) i wstawia do mocno (200°C) piecyka na 22-25 minut.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Chcę 5 minut ciszy, czy to tak dużo?]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=115</link>
<pubDate>Wed, 27 Aug 2008 16:27:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.pl.wordpress.com/2008/08/27/chce-5-minut-ciszy-czy-to-tak-duzo/</guid>
<description><![CDATA[8 dni. Właśnie przez tyle czasu na moim osiedlu na przemian kręciły się koparki i co tu dużo m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>8 dni. Właśnie przez tyle czasu na moim osiedlu na przemian kręciły się koparki i co tu dużo mówić – szambo-wozy. Zasrane 8 dni szukali, jeździli po trawniku, hałasowali, spalinami zasmradzali mi powietrze. Dlaczego? Dlatego, że w naszym kraju lepiej wydawać pieniądze na łatanie dziur niż na zbudowanie czegoś od nowa…<!--more--></p>
<p>Dziwię się, że tak późno w tym roku. W poprzednie wakacje byli na początku lipca.<br />
Przez te 8 dni budził mnie hałas szambiarki. Niby mała, ale hałasowała okropnie. Warkot silnika i warkot „mechanizmów” wydobywających wodę ze studzienki skuteczniej niż alarm z budzika stawiały mnie na nogi. Zaspany, lubię wyjść sobie na balkon zobaczyć, jaka pogoda na dworze, po za tym lubię także pooddychać sobie świeżym powietrzem. No to sobie pooddychałem. Nie ma to jak zaciągnąć się mieszanką tlenu ze spalinami… </p>
<p>Jak na złość kończyli hałasować zawsze wtedy, kiedy ja już nie spałem. Chyba mieli kamery w moim mieszkaniu i robili to celowo.<br />
No nic, mam trening przed szkolnym wstawaniem.<br />
Szybki prysznic, śniadanko, przejażdżka rowerem, prysznic, obiad. W tym miejscu powinno być napisane „odpoczynek”. No to usadawiam się na fotelu, w lewej dłoni pilot do TV, w prawej ciastka. Już miałem się rozkoszować smakiem ciastek i intrygującymi powtórkami seriali na Polsacie, byłem tak blisko szczęścia. Nic tylko ja, ciastka i rodzina Ala Bundiego. Panowie kopidoły mieli jednak inne plany na popołudnie – wykopać sobie dziurę na trawniku przylegającym do mojego bloku. Kopali, tzn. kopała koparka obsługiwana przez operatora. Po jaką cholerę dookoła koparki stało około 5 nudzących się kopidołów nie wiem. Bo chyba nie dla tekstów „kurwa, Krzysiek, ale ciepło…”, – bo takowe dało się słyszeć. No nic, wraz ze znikającymi w mojej paszczy ciastkami znikła drużyna pomarańczowej koparki. </p>
<p>Lekko podenerwowany chwytam za telefon. Sms do kumpli „idziemy gdzieś?”. Po chwili odpowiedź „tak, przyjdź po mnie zaraz”. No to opuszczam mieszkanie. Szybka rundka z kolegami po dzielnicy, a potem z Ice-Tea (nie propagujmy picia alkoholu) w kieszeni zmierzaliśmy na osiedlową ławeczkę. Siedzimy, otwieramy puszki, nagle ziemia zaczyna drgać. Po chwili tuż za naszymi plecami z „patrolową” prędkością przemieszczał się towarowy pociąg z nieskończoną liczbą wagonów.<br />
„Ufff, przejechał…” – skomentowaliśmy. I co? Mówiła mama „nie chwal dnia przed zachodem Słońca”? No to pochwaliliśmy. Niemiłosierny pisk hamującego pociągu przestraszył wszystkie ptaki, które siedziały sobie na pobliskich drzewach. Pociąg nie wiedząc, czemu z powrotem zmierzał ku kopalni. Może motorniczy kanapek zapomniał…</p>
<p>Jestem już w domu. Strasznie duszno. Balkon otwarty, okno otwarte, wentylator się kręci. Nic nie pomaga. Godzina 22. Włączam TVN 24 i chce w ciszy i spokoju obejrzeć „Szkło Kontaktowe”. Pierwsza część przeleciała jak z bicza strzelił. Zaczęła się część druga. Wraz z jej początkiem zachwiało mi blokiem, bo kolejny towarowy pociąg postanowił przejechać. Tym razem podenerwowany motorniczy około 5 sekund oznajmiał dzielnicy głośnym sygnałem trąbki, że nadjeżdża. Blok przestał drżeć, za to ja drżałem z zdenerwowania nadal. I słusznie, bo po chwili pod blokiem zaczęli wydzierać się pobliscy pijacy. Gdy oni skończyli, piszczeć zaczęły osiedlowe 14-letnie dziewki, bo na osiedle wjechał Golf i BMW…</p>
<p>To już koniec SK. Leże w łóżku, słucham Luca, zasypiam…</p>
<p>Może jutro obudzę się, wtedy, kiedy będę chciał, a nie wtedy, kiedy ktoś mnie obudzi hałasem…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szafranowe ciasteczka]]></title>
<link>http://qchnia.wordpress.com/?p=645</link>
<pubDate>Fri, 01 Aug 2008 07:37:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>Notme</dc:creator>
<guid>http://qchnia.pl.wordpress.com/2008/08/01/szafranowe-ciasteczka/</guid>
<description><![CDATA[
SKłADNIKI : 

150g mąki,
80g masła w temp. pokojowej,
40g cukru,
3 łyżki mleka,
żółtko,
30m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-medium wp-image-634" src="http://img159.imageshack.us/img159/2094/krucheszafranoweciastecnj5.jpg?w=420" alt="" width="420" height="571" /></p>
<p><strong>SKłADNIKI : </strong></p>
<p><img class="alignnone size-medium wp-image-634" src="http://img104.imageshack.us/img104/2593/skladnikiuh3.jpg?w=420" alt="" width="420" height="395" /></p>
<p>150g mąki,</p>
<p>80g masła w temp. pokojowej,</p>
<p>40g cukru,</p>
<p>3 łyżki mleka,</p>
<p>żółtko,</p>
<p>30mg szafranu.</p>
<p><strong>WYKONANIE :</strong></p>
<p>Gotujemy mleko i rozpuszczamy w nim szafran. Odstawiamy do ostygnięcia.</p>
<p>Masło ugniatamy (ręcznie lub maszynką) z cukrem i żółtkiem.</p>
<p>Na koniec dolewamy ostygnięte mleko z szafranem i wsypujemy mąkę.</p>
<p><img class="alignnone size-medium wp-image-634" src="http://img48.imageshack.us/img48/374/mzslocukierzoltkofd7.jpg?w=420" alt="" width="420" height="630" /></p>
<p>Dobrze wyrabiamy i odstawiamy do lodówki na 30min.</p>
<p><img class="alignnone size-medium wp-image-634" src="http://img519.imageshack.us/img519/9035/ciastoootu6.jpg?w=420" alt="" width="399" height="420" /></p>
<p>Po 30min rozwałkowujemy cienko i wycinamy ciasteczka o dowolny kształcie. Ciasteczka wykładamy na papier do pieczenia (pergamin).</p>
<p><img class="alignnone size-medium wp-image-634" src="http://img118.imageshack.us/img118/6021/dopiekarnikakz8.jpg?w=420" alt="" width="420" height="456" /></p>
<p><img class="alignnone size-medium wp-image-634" src="http://img126.imageshack.us/img126/6356/trojktt4.jpg?w=420" alt="" width="280" height="420" /></p>
<p>Pieczemy we wcześniej nagrzanym piekarniku 160 stopni przez 20min.</p>
<p><img class="alignnone size-medium wp-image-634" src="http://img177.imageshack.us/img177/254/kruchexk6.jpg?w=420" alt="" width="420" height="259" /></p>
<p>Smacznego :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ikebana, czyli tarta z morelami]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/?p=130</link>
<pubDate>Tue, 15 Jul 2008 14:11:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2008/07/15/ikebana-czyli-tarta-z-morelami/</guid>
<description><![CDATA[Wygląda jak wielka chryzantema: pomarańczowa i rozwinięta. Tarta z morelami, preludium dojrzałeg]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wygląda jak wielka chryzantema: pomarańczowa i rozwinięta. Tarta z morelami, preludium dojrzałego lata.<!--more--></p>
<p>Ciasto robi się jak zwykle (na przykład tak, jak na <a href="http://cuppediae.wordpress.com/2008/06/20/filolet-za-kratkami-czyli-tarta-z-jagodami/">tartę z jagodami</a>). Morele, najlepiej takie z czerwonawą skórką, bardzo pomarańczowe w środku, trzeba pokroić na małe kawałki, a te kawałki cierpliwie ułożyć, zakładając lekko jeden o drugi. Powstanie wspaniała pomarańczowa roleta, podobna do wielkiego kwiatu. Z resztek ciasta przyrównanego wałkiem do formy należy zrobić cieniutkie wałeczki i ułożyć je w niezbyt symetryczny palmetowy wzór. Wszystko posypać miałkim cukrem z wanilią i grubym, kryształowym. 20 minut w piekarniku (ok. 180ºC), studzenie — i gotowe.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[fioletowo za kratkami, czyli tarta z jagodami]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/?p=128</link>
<pubDate>Fri, 20 Jun 2008 16:18:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2008/06/20/filolet-za-kratkami-czyli-tarta-z-jagodami/</guid>
<description><![CDATA[Już się pojawiły jagody. Zapiekam je po grubą kratką z ciasta.
Ciasto robię z masła, dwóch p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Już się pojawiły jagody. Zapiekam je po grubą kratką z ciasta.<!--more--></p>
<p>Ciasto robię z masła, dwóch porcji mąki, jajka, łyżki śmietany (proporcja na 100 g masła), cukru z wanilią i  cukru (ja biorę połowę tego, co masła, ale można więcej). Kwadrans w zamrażarce, kwadrans na najwyższej półce lodówki. Rozwałkowuję cienko, wykładam ciastem formę to tarty pokrytą papierem do pieczenia, resztę zachowuję na paski, którymi przykryję ciasto (grube, po 2-2,5cm).</p>
<p>Jagody płuczę, osuszam, wysypuję na ciasto, posypuję cukrem z wanilią i grubym cukrem. Na wierzchu plotę kratkę. Wkładam do piekarnika ustawionego na 180 stopni na 20-25 minut. Wyjmuję  i szybko po wierzchu posypuję grubym cukrem — dwie minuty w piekarniku, żeby się lepiej zapiekł. Studzę i przenoszę na talerz.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[A brzuszek rośnie….]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=79</link>
<pubDate>Sat, 15 Mar 2008 12:31:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.pl.wordpress.com/2008/03/15/a-brzuszek-rosnie%e2%80%a6/</guid>
<description><![CDATA[Od czego rośnie? Ano od jedzenia. Oprócz mojej pierwszej miłości – roweru, jedzenie jest moją]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Od czego rośnie? Ano od jedzenia. Oprócz mojej pierwszej miłości – roweru, jedzenie jest moją drugą pasją. Jem prawie wszystko. Ale po kolei.<!--more--></p>
<p>Zupy.<br />
Rosół. Numero uno w moim rankingu zup. Mógłbym go jeść codziennie. Za każdym razem smakuje inaczej, za każdym razem jest zajebiście smaczny. Makaron, włoszczyzna, dużo gotowanego czosnku i świeża zielona pietruszka, a to wszystko zalane przepięknie złotym bulionem. Poezja. Na miejscu drugim stoi pomidorowa – oczywiście z makaronem. Wywar robiony na bazie świeżych pomidorów, ewentualnie z puszki, a nie samego koncentratu. Gęsta jak sos, kwaskowato-słodka. To jest to. Najniższy stopień podium zarezerwowany dla kapuśniaka. Kwaskowaty, podawany z potłuczonymi ziemniaczkami posypanymi zeszkloną cebulką. Na drugi dzień od ugotowania jest jeszcze lepszy. Pod podium znajdują się m.in. barszcz biały, żurek, barszcz z zieleniatkami, zupa z buraczków – tych młodych, wiosennych, krupnik etc. Nie cierpię jedynie koperkowej i pomidorowej z ryżem.</p>
<p>Ale samą zupą się nie najem. Obiad bez mięsa to nie obiad. Zjem każde, jest tylko jeden warunek. Musi być smażone/pieczone. Kurczak, indyk, udka, kotlety, mielone, etc. Z ziemniaczkami i jakąś sałatką – to jest to. Smażona ryba także jest czymś przepysznym. O ile jest rybą, a niezamrożonym filetem, który po odprowadzeniu wody waży tyle, co płatek śniegu i smakuje jak…No właśnie. Jak smakuje filet? Jedząc go niby coś się czuje, – ale ryba to nie jest…<br />
Kompletnie nie pojmuję ludzi, którzy zachwycają się surowym mięsem czy to w postaci tatara czy nie daj Boże Sushi! To pierwsze jeszcze jakoś strawię. To drugie miałem okazję skosztować pewnego razu. Było to dla mnie traumatyczne przeżycie. Coś jak uczestnictwo w programie Fear Factor. Tylko cholera nikt mi nie płacił, wręcz przeciwnie, sam sobie to gówno kupiłem…<br />
Ta okropna kelnerka, która poleciła wziąć kawałek „na raz” w usta…<br />
Żułem to cholerstwo jak krowa trawę na łące. Opcja wyplucia nie wchodziła w grę. Połknięcie też nie…<br />
Żułem, żułem, żułem. Rosło w ustach i wcale nie chciało znikać. Jakoś się przełamałem i w końcu to połknąłem. Walka była długa. Utkwiło mi to w pamięci jak Buka z Muminków. Na samą myśl mnie skręca i zawartość żołądka podchodzi do gardła…</p>
<p>Kolejnymi daniami, bez których nie wyobrażam sobie mojego życia są: pierogi – obowiązkowo z kapustą i grzybami, krokiety z farszem identycznym jak w pierogach. Gołąbki w sosie pomidorowym, placek ziemniaczany (nie mylić z plackami ziemniaczanymi), leczo, pizza (domowa na gruuuuubym cieście).</p>
<p>A po obiadku pora na DESER.<br />
Zjem chyba każdy. Kocham słodkie…<br />
Lody, ciasta, galaretki, ciasteczka, kremy, budynie, czekolady, czekoladki, cukierki. Nie ważne, jakie. Ważne, że dużo. Czym słodsze tym lepsze. Po dwugodzinnej intensywnej przejażdżce na rowerze w lato litrowe pudełko z lodami waniliowymi, kawałkami owoców i cytrynowym syropem są jak lekarstwo.</p>
<p>Orgazm. Orgazm w podniebieniu…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[galettes bretonnes, ale nie naleśniki]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/?p=106</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 17:03:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2008/03/04/galettes-bretonnes-ale-nie-nalesniki/</guid>
<description><![CDATA[Bardzo zabawne ciasteczka słono-słodkie. Do dodania im pożądanej słoności można użyć masła]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo zabawne ciasteczka słono-słodkie. Do dodania im pożądanej słoności można użyć masła solonego (ściślej <em>mi-sal</em><em>é</em><em>e</em>) lub łyżeczki soli.<!--more--></p>
<p>Na ćwierć kilo mąki bierze się 150 g masła, tyle samo cukru, 3 jajka i jedno żółtko, pół paczki proszku do pieczenia i łyżeczkę do kawy soli. Mąkę miesza się z proszkiem do pieczenia, a masło z cukrem. Do masy maślanej dodaje się jajka i dobrze miesza. Po dodaniu mąki trzeba ciasto dobrze wyrobić. Musi poodpoczywać godzinę w lodówce. Potem się je rozwałkowuje na wałki o średnicy mniej więcej 2-3cm i kroi na jednocentymetrowe plasterki. Ciasteczka <em>in spe</em> układa się na blasze, i znów daje się im odpocząć w chłodzie. Przed pieczeniem smaruje się je pozostałym białkiem. Piecze się krótko (10 do 12 min) w piekarniku rozgrzanym do 200°C.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Panie w niebieskim..WON!" I poszedł..]]></title>
<link>http://nocnychmysligonitwa.wordpress.com/?p=51</link>
<pubDate>Sat, 09 Feb 2008 15:56:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>nocnychmysligonitwa</dc:creator>
<guid>http://nocnychmysligonitwa.pl.wordpress.com/2008/02/09/panie-w-niebieskimwon-i-poszedl/</guid>
<description><![CDATA[Lubię, gdy w pokoju pachnie kawą. Szczególnie, gdy trwa piątkowa sobota. Usiąść. Włączyć m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size:10pt;font-family:Georgia;">Lubię, gdy w pokoju pachnie kawą. Szczególnie, gdy trwa piątkowa sobota. Usiąść. Włączyć miłe dla ucha dźwięki. I czuć się dobrze. Cóż więcej trzeba do szczęścia osobie zmęczonej, która kilka ostatnich dni spędziła na intensywnej edukacji.. No dobrze, nie aż tak intensywnej, ale z pewnością nie było miejsca na uskutecznianie nicnierobienia. Ta czynność zarezerwowana jedynie dla dni bezstresowych i przepełnionych miłą świadomością, że dziś mogę robić, co tylko zechce. Od kilku godzinnej lektury "Fototerapii" do  leżenia na kanapie i wycia razem z wokalistą Kobranocki "Jak byśmy byli szczęśliwi gdybym nie kochał Cię wcale". Dziewiąty luty spędzony w sposób opisany wyżej.. Natomiast ósmy równie przyjemny i tutaj bynajmniej słowami się posługiwać nie będę. Niech przemówi obraz..</span><img src="http://nocnychmysligonitwa.wordpress.com/files/2008/02/pan.jpg" alt="4" /><img src="http://nocnychmysligonitwa.wordpress.com/files/2008/02/img_5736.jpg" alt="1" /><img src="http://nocnychmysligonitwa.wordpress.com/files/2008/02/img_5745.jpg" alt="2" /><img src="http://nocnychmysligonitwa.wordpress.com/files/2008/02/img_5802.jpg" alt="3" /><img src="http://nocnychmysligonitwa.wordpress.com/files/2008/02/img_5809_12.jpg" alt="5" /><img src="http://nocnychmysligonitwa.wordpress.com/files/2008/02/img_5831.jpg" alt="6" /><img src="http://nocnychmysligonitwa.wordpress.com/files/2008/02/img_5882.jpg" alt="7" /><img src="http://nocnychmysligonitwa.wordpress.com/files/2008/02/img_5820.jpg" alt="8" /><img src="http://nocnychmysligonitwa.wordpress.com/files/2008/02/img_5593_.jpg" alt="9" /><img src="http://nocnychmysligonitwa.wordpress.com/files/2008/02/img_5617_uno.jpg" alt="10" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przepisy na desery]]></title>
<link>http://siedem.wordpress.com/2008/01/24/przepisy-na-desery/</link>
<pubDate>Thu, 24 Jan 2008 12:41:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>siedem</dc:creator>
<guid>http://siedem.pl.wordpress.com/2008/01/24/przepisy-na-desery/</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a title="Desery" href="http://www.moja-dieta.com/przepisy-kulinarne/desery/"><img style="border:0 none;" alt="Desery" src="http://www.moja-dieta.com/wp-content/uploads/2008/01/desery2.jpg" border="0" height="134" width="139" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przepisy na dobre ciastka]]></title>
<link>http://siedem.wordpress.com/2008/01/24/przepisy-na-dobre-ciastka/</link>
<pubDate>Thu, 24 Jan 2008 12:41:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>siedem</dc:creator>
<guid>http://siedem.pl.wordpress.com/2008/01/24/przepisy-na-dobre-ciastka/</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a title="Ciasta i ciastka" href="http://www.moja-dieta.com/przepisy-kulinarne/ciasta-i-ciastka/"><img style="border:0 none;" alt="Ciasta i ciastka" src="http://www.moja-dieta.com/wp-content/uploads/2008/01/ciasta-i-ciastka2.jpg" border="0" height="134" width="150" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[tarta kaimakowa, czyli potęga mleka]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/12/23/tarta-kaimakowa-czyli-potega-mleka/</link>
<pubDate>Sun, 23 Dec 2007 21:15:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2007/12/23/tarta-kaimakowa-czyli-potega-mleka/</guid>
<description><![CDATA[Byłaby banalna, gdyby nie to, że do kaimaku dodaje się koniaku.Spód robi się kruchy &#8212; wed]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="left">Byłaby banalna, gdyby nie to, że do kaimaku dodaje się koniaku.<!--more-->Spód robi się kruchy --- według ulubionego przepisu. Ja robię taki, jak w przepisie na <a href="http://cuppediae.wordpress.com/2007/07/31/tarte-myrtilles-maison-z-auberge-du-charmant-som/">tartę jagodową</a>. Potem już tylko gotowanie kaimaku, czyli masy z masła, cukru i mleka. Najpierw mleko (tłuste)  gotuje się długo z cukrem, aż się ten cukier<a href="http://cuppediae.wordpress.com/2007/07/31/tarte-myrtilles-maison-z-auberge-du-charmant-som/"> </a>skarmelizuje, a potem wciera się w tę masę masło. Jest też metoda robienia kaimaku z mleka skondensowanego słodzonego, przez gotowanie całej puszki zanurzonej w wodzie, ale nie stosuję jej, więc nie polecam. Na koniec przyprawia się tę masę dobrym koniakiem lub likierem (kawowym lub migdałowym).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[aachener printen, czyli piernik trochę inaczej]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/12/22/aachener-printen-czyli-piernik-troche-inaczej/</link>
<pubDate>Sat, 22 Dec 2007 21:20:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2007/12/22/aachener-printen-czyli-piernik-troche-inaczej/</guid>
<description><![CDATA[W Akwizgranie, mieście Karola Wielkiego, jest ich pełno: polewane czekoladą, lukrowane, z migdał]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W<a href="http://www.aachen.de/"> Akwizgranie</a>, mieście Karola Wielkiego, jest ich <a href="http://www.gut-wirtz.de/aachener_printen/">pełno</a>: polewane czekoladą, lukrowane, z migdałami. Pyszne, chrupiące skarmelizowanym cukrem i zupełnie inne niż wszystkie inne. Płaskie, cudownie przyprawione, w niczym nie przypominają ohydztwa z foremki, którymi dręczą na święta (wyjątek: <a href="http://www.blikle.com.pl/go/_info/?id=300">herbaciany piernik Bliklego</a>). Właściwie tajemnica piernika jest prosta: nie może być tani, bo miód i bakalie kosztują.<!--more--></p>
<p>Ten akwizgrański nie zajmuje dużo czasu, ale to ciasto dla cierpliwych, bo tydzień najpierw przegryza się w lodówce. No, minimum półtorej doby. Najpierw ćwierć kilo miodu (może być sztuczny, ale prawdziwy, choćby najtańszy jest naprawdę lepszy, najlepszy jest prawdziwy i do tego ciemny) lekko się podgrzewa z dwiema łyżkami cukru, aż się cukier rozpuści. Potem się go miesza z ćwierć kilo mąki i przyprawami, czyli: anyżem, gałką muszkatołową, mielonym cynamonem i  potłuczonymi goździkami. Ja daję jeszcze trochę białego pieprzu, można dać skórki pomarańczowej. Przyprawy ma się czuć, to jest ciasto z przyprawami. Ciasto się wyrabia (ma być twarde), wkłada do plastykowego pojemnika i daje mu się minimum dwa dni dojrzeć. Kiedy bierzemy się do pieczenia, trzeba przygotować sodę oczyszczoną (proszek do pieczenia jest dla takiego ciężkiego ciasta za słaby) i rozpuścić ją w rumie lub w mleku (łyżka, najwyżej półtorej), a potem dodać do ciasta i mocno je wyrobić. Można dodać do ciasta jajko. Gotowe, wyrobione ciasto rozwałkowuje  się na niezbyt grube prostokąty na papierze do pieczenia. Posypuje się je grubym kryształowym cukrem kandyzowanym, potem delikatnie przejeżdża wałkiem, żeby ten cukier wgnieść w ciasto. Można czymś z wierzchu ozdobić (np. wzorkiem z migdałów), ja zwykle daję całe gwiazdki anyżu (<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Any%C5%BC_gwiazdkowy">gwiazdkowego</a>, oczywiście). Dwanaście minut w piecyku nastawionym na 200°C i gotowe.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kącik Porad Catriny an Rosse cz. XII -  Świąteczne Przepisy Kulinarne cz. (1)]]></title>
<link>http://sultanat.wordpress.com/2007/11/28/kacik-porad-catriny-an-rosse-cz-xii-swiateczne-przepisy-kulinarne-cz-1/</link>
<pubDate>Wed, 28 Nov 2007 16:48:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>catrinarosse</dc:creator>
<guid>http://sultanat.pl.wordpress.com/2007/11/28/kacik-porad-catriny-an-rosse-cz-xii-swiateczne-przepisy-kulinarne-cz-1/</guid>
<description><![CDATA[ 
Kącik porad Catriny an Rosse:
Witam pięknie moich ukochanych czytelników, którzy z utęsknien]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> <img SRC="http://sultanat.wordpress.com/files/2007/09/mis.jpg" BORDER="0" /></p>
<p><strong>Kącik porad Catriny an Rosse:</strong></p>
<p>Witam pięknie moich ukochanych czytelników, którzy z utęsknieniem czekali cały tydzień na kolejny Kącik swojej ulubionej<br />
Catrinki :)</p>
<p>W dzisiejszym Kąciku podzielę się z wami przepisami mojej mamy na świąteczne ciasteczka i deser :D bo jakby nie patrzeć święta już za pasem :)</p>
<p ALIGN="center"><strong>Ciasteczka afgańskie</strong></p>
<p ALIGN="center"><img HEIGHT="370" WIDTH="537" BORDER="0" SRC="http://sultanat.wordpress.com/files/2007/11/przepis-2.png" /></p>
<p ALIGN="center"><strong>Ciasteczka bożonarodzeniowe</strong></p>
<p ALIGN="center"><img HEIGHT="455" WIDTH="525" BORDER="0" SRC="http://sultanat.wordpress.com/files/2007/11/przepis-1.png" /></p>
<blockquote>
<p ALIGN="center"><strong>Desamargado</strong></p>
<p><strong>Składniki</strong>:<br />
Limetki <img SRC="http://sultanat.wordpress.com/files/2007/11/desamargado.jpg" BORDER="0" WIDTH="160" HEIGHT="129" ALIGN="right" /><br />
Figi<br />
Kwaśnie, zielone pomarańcze<br />
Żółte grapefruity<br />
Czerwone grapefruity<br />
Goździki<br />
Ziele angielskie<br />
Cukier</p>
<p><strong>Przygotowanie:</strong><br />
Utrzeć skórkę pomarańcz i grapefruitów na małych oczkach tarki. Podzielić owoce na połówki i wyjąć z nich miąższ. Limetki i figi utrzeć, uważając, aby nie pokazała się biała skórka. Spód figi przekroić na krzyż. Limetki podzielić na połówki i wyjąć z nich miąższ. Owoce posiadające gorzką skórkę sparzyć dwukrotnie w gorącej wodzie, zmieniając ją za każdym razem. Miąższ grapefruitów pokroić w kostki.</p>
<p>Zalać wszystkie owoce wodą, dodać cukier, goździki i ziele angielskie i pozostawić na małym ogniu, aż do wytworzenia słodkiej zalewy. Na końcu dodać kilka kropli cytryny, aby deser się nie zcukrzył.</p></blockquote>
<p>Wszystkim życzę smacznego i udanej zabawy w kuchni podczas przyrządzania smakołyków ;)<br />
Kolejne przepisy za dwa tygodnie a my spotykamy się już w najbliższą środę :)</p>
<p ALIGN="right"><strong>Wasza Catrina an Rosse (-)</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[wafle i czekolada, czyli pischinger]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/10/16/wafle-i-czekolada-czyli-pischinger/</link>
<pubDate>Tue, 16 Oct 2007 20:11:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2007/10/16/wafle-i-czekolada-czyli-pischinger/</guid>
<description><![CDATA[Wafle przekłada się kremem czekoladowym, do którego moża dodać orzechów lub migdałów.
Wafle ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wafle przekłada się kremem czekoladowym, do którego moża dodać orzechów lub migdałów.<!--more--></p>
<p>Wafle trzeba kupić, a resztę się uciera. Gorzką czekoladę (bardzo gorzką) się topi &#8212; dwie tabliczki. Do tego dodaje się pół małej kostki masła (to jest 100&#8211;150g) , cukier (jakieś 100 g, to nie ma być za słodkie), trzy żółtka i trochę dobrego likieru albo koniaku. Wszystko się pięknie miesza, można dodać tłuczonych migdałów lub orzechów. Nakłada się masę na wafle, przyciska deseczką i wkłada na noc do lodówki. Następnego dnia można kroić i zajadać.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[jak miło się przesłyszeć, czyli pain &agrave; la grecque ]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/10/09/jak-milo-sie-przeslyszec-czyli-pain-la-grecque/</link>
<pubDate>Tue, 09 Oct 2007 19:08:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2007/10/09/jak-milo-sie-przeslyszec-czyli-pain-la-grecque/</guid>
<description><![CDATA[Tradycyjny deser brukselski, którego nazwa powstała przez przesłyszenie. Z Grecją nie ma bowiem ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tradycyjny deser brukselski, którego nazwa powstała przez przesłyszenie. Z Grecją nie ma bowiem nic wspólnego, a oznacza brukselski chleb (<em>bruut van de grecht</em>, od staroflamandzkiego odpowiednika nazwy miasta <em>le Fossé-au-Loups</em>, a więc Wilcze Doły). Nazwę przekręcono, ale na szczęście przepis został.<!--more--></p>
<p>Potrzebna będzie mąka (pół kilograma), drożdże (10g), cukier (1o deko), roztopione masło (10 deko), dwa jajka, sól, cynamon (przynajmniej łyżka), gruby cukier (kryształ).</p>
<p>Drożdże rozpuszcza się w letnim mleku (mniej więcej w dwóch łyżkach) i dodaje się do mąki, połączonej z odrobiną cukru, roztrzepanymi jajkami i cynamonem  i solą.  Wyrabia się ciasto, któremu się pozwala wyrosnąć przez godzinę w ciepłym miejscu. Po tym czasie dodaje się się resztę cukru i roztopione masło, znów wyrabia się ciasto, które jest dobre, kiedy odchodzi od ręki.</p>
<p>Na blasze układa się papier do pieczenia wysmarowany masłem, lekko podsypany mąką. Formuje się szerokie na 10 cm placki, grube na palec, obtacza w grubym cukrze i piecze na złoto w niezbyt gorącym piecyku (170&#176;) ok. 20 minut. Kiedy trochę przestygną, kroi się na 20 centymetrowe porcje.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[biscotti di Prato albo cantucci]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/09/13/biscotti-di-prato-albo-cantucci/</link>
<pubDate>Thu, 13 Sep 2007 09:30:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.pl.wordpress.com/2007/09/13/biscotti-di-prato-albo-cantucci/</guid>
<description><![CDATA[Suche, twarde ciastka pełne bakalii. Moczy się je w vin santo albo w kawie lub herbacie.

Proporcj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Suche, twarde ciastka pełne bakalii. Moczy się je w <a href="http://www.wina.pl/opis.php?apelacja=41&#38;sID=52aea7&#38;sID=52aea7"><em>vin santo</em></a> albo w kawie lub herbacie.<br />
<!--more--><br />
Proporcje są mniej więcej takie: na dwie porcje mąki nieco mniej niż jedna porcja migdałów (można też użyć niesolonych orzechów pistacjowych lub mieszaniny jednych i drugich, ale kanoniczne są migdały), do tego duże jajko na każde 25 dag mąki. Cukru trochę ponad jedna porcja na porcję mąki — wtedy są bardzo słodkie. Ja daję mniej, a za to hojną ręką dorzucam cukru z prawdziwą wanilią. Do tego ekstrakt waniliowy i migdałowy (po ćwierć łyżki na porcję mąki), ja daję  zamiast <em>amaretto</em>. Jeszcze trzeba dodać pół łyżeczki proszku do pieczenia na dwie porcje mąki i odrobinę soli.<br />
Migdały (blanszowane) trzeba przyprażyć i grubo posiekać, choć można dać całe. Ja używam słupków migdałowych — są wystarczająco grube, a sporo tańsze od całych migdałów).<br />
Płynne produkty miesza się w misce, sypkie — w drugiej. Potem dodaje się płynne do sypkich i  zagniata dość luźne ciasto, ale takie, żeby się udało z niego uformować wałek — szeroki mniej więcej na 5 centymetrów, gruby na dwa, i tak długi, jak wyjdzie. Jeśli grozi mu niezmieszczenie się do piekarnika, można go podzielić na dwie mniejsze części.<br />
Pieczenie przebiega dwufazowo: najpierw w mniej więcej 180°C piecze się ciasto — aż się zrobi lekko złociste i suche w środku. Potem się je studzi przez jakieś 10-15 minut, kroi na centymetrowe kromeczki,  a potem znów wkłada do piecyka (już chłodniejszego, powiedzmy 150°) żeby podsuszyć — na dobre pięć minut, czyli mniej więcej ok. minut siedmiu. Trzeba pilnować, żeby się zbytnio nie zrumieniły, tylko wyschły. Ja używam do tego termoobiegu piekarnikowego.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
