<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>chrystologia &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/chrystologia/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "chrystologia"</description>
	<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 12:10:33 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Zmartwychwstanie]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=133</link>
<pubDate>Wed, 26 Mar 2008 09:49:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=133</guid>
<description><![CDATA[Autor: Szymon Matusiak
 
W dniu 26 lutego 2007 r. reżyser James Cameron powiedział: „Znaleźli]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-family:Arial, sans-serif;"><span style="font-size:small;"><strong>Autor: Szymon Matusiak</strong></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">W dniu 26 lutego 2007 r. reżyser James Cameron powiedział: „Znaleźliśmy 10 sarkofagów, w których spoczywają szczątki Jezusa i jego rodziny”. <strong><!--more--></strong> Nakręcił na ten temat film dokumentalny dla kanału Discovery. Tymczasem jeden z najwybitniejszych archeologów izraelskich, Amos Kloner obalił twierdzenia Camerona, twierdząc, że Jezus był skromnym cieślą, więc Jego rodziny nie było stać na wystawny pochówek i własną grotę grobowcową. Z kolei wielu historyków podkreśla, że nieprawdopodobne jest, aby kilkupokoleniowa rodzina pochodząca z pogardzanej Galilei została pochowana w Jerozolimie. Poza tym Stephen Pfann z Uniwersytetu Ziemi Świętej twierdzi, że rzekome imię Jezus napisane na grobie, należy odczytywać „Hanun”. Istnieje też podejrzenie, że cała ta historia jest fałszerstwem spreparowanym w celu wypromowania filmu Camerona. Takie fałszerstwa już miały miejsce, np. rzekoma trumna Jakuba, „brata Jezusa” okazała się oszustwem. To wydarzenie to jeszcze jeden przykład, że niewierzący ludzie usiłują podważyć podstawy chrześcijaństwa, by zdobyć wielkie dochody. Przypomnijmy sobie zatem fakty na temat zmartwychwstania Chrystusa, tym bardziej, że zbliżają się Święta Wielkanocne. </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><strong> </strong></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><strong>Jezus naprawdę zmartwychwstał </strong></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Na początek przywołajmy kilka faktów dotyczących zmartwychwstania naszego Pana. Jego nieśmiertelny duch nie umarł (Łuk. 23:46). Śmierci uległo jedynie Jego ciało. Jego śmierć była konieczna dla naszego zbawienia, gdyż Syn Boży zabrał na krzyż nasze grzechy, złożywszy za nie doskonałą, przebłagalną ofiarę (Izaj. 53:5, 6; 1 Piotra 2:24, 25; Hebr. 9:12-14, 26b). Jezus przez Swoją śmierć pokonał również diabła (Hebr. 2:14, 15).</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><strong> </strong></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Chrystus umarł w piątek, a zmartwychwstał w chwalebnym ciele w niedzielę, na trzeci dzień (Łuk. 23:50-24:3). Wielu świadków widziało Pana wskrzeszonego z martwych (1 Kor. 15:1-8). Spotkanie uczniów ze zmartwychwstałym Mistrzem natchnęło ich odwagą i siłą – byli małym ruchem, który po śmierci swego Założyciela wydawał się skazany na wymarcie, lecz po Jego powrocie do życia rozwinęli się w wielki, ogólnoświatowy Kościół. Byli gotowi umrzeć za swą wiarę, bo wiedzieli, że ich Pan żyje (1 Kor. 15:30, 32). </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><strong> </strong></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Rozważmy teraz, jakie lekcje płyną dla nas ze zmartwychwstania Mesjasza.</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Zmartwychwstanie Pana służy pełnej realizacji naszego zbawienia </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Pewnego razu znany kaznodzieja, Moody zorganizował szeroko zakrojoną kampanię ewangelizacyjną, która odbywała się w kilku miejscach na raz. Chcąc ją przeprowadzić skorzystał z pomocy innych mówców. Jeden z nich wygłaszając swoje przemówienie, ze zdziwieniem stwierdził, że wśród słuchaczy znajdował się sam Moody. Potem, podczas spotkania kaznodziejów zapytał Moody’ego o zdanie na temat jego wystąpienia. Ten zganił go za to, że mówił jedynie o śmierci Chrystusa. „Ale przecież o zmartwychwstaniu Pana chciałem powiedzieć następnego wieczoru!” – odparł mówca. Moody odrzekł: „O zmartwychwstaniu Jezusa trzeba było powiedzieć od razu, bo umarły Zbawiciel nie może nikogo zbawić!”.</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><strong> </strong></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">W opowiadaniu tym kryje się wielka prawda. Czy ludzie mogliby się nawracać do Chrystusa, gdyby On nie żył? (1 Piotra 2:3, 4). Poza tym, chociaż Jezus umierając złożył doskonałą, jednorazową ofiarę za grzechy, na śmierci Chrystusa nie kończy się proces realizacji naszego zbawienia. Na przykład Zmartwychwstały wstawia się obecnie za nami jako nasz Arcykapłan i Orędownik (Rzym. 8:33, 34; Hebr. 4:14-16; 1 Jana 2:1, 2). Dzięki temu, że jest Pośrednikiem Nowego Przymierza i jedynym Pośrednikiem między absolutnie świętym Bogiem a nami, możemy w imieniu Jezusa bez lęku zwracać się do Boga Ojca (1 Tym. 2:5, 6). Jego pośrednictwo w Nowym Przymierzu jest gwarancją tego, że otrzymamy to, co nam obiecano – nieśmiertelne życie w niebie (Hebr. 9:15). </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Co więcej, wyniesiony do chwały Chrystus jest Władcą ponad wszystkim i Głową Kościoła, i czynnie przewodzi Swemu Kościołowi (Efez. 1:20-23). Oczywiście gdyby nie zmartwychwstał, nie mógłby tego czynić.</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Dzięki temu, że zmartwychwstał Pan, posłał nam Pocieszyciela, Ducha Świętego (Jana 16:7). Kościół bez Ducha Świętego byłby martwy.</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Tylko żyjący Mesjasz będzie mógł powrócić w chwale i dopełnić dzieła naszego zbawienia (Hebr. 9:27, 28). Jedynie Zmartwychwstały Jezus będzie mógł dokonać powszechnego zmartwychwstania, odbyć sąd nad zmartwychwstałymi, ukarać winnych i dać nagrodę sprawiedliwym (Jana 5:22, 23, 28, 29; Dzieje 17:31; 2 Tym. 4:1). Tylko za pośrednictwem żywego Chrystusa Bóg Ojciec doprowadzi do harmonii w świecie duchowym i materialnym, uprzednio naruszonej przez grzech (Kol. 1:20; Efez. 1:9, 10). Wreszcie jedynie żyjący Król Jezus doprowadzi posłuszną ludzkość z powrotem do Boga, jako jej jedynego początku i końca, i Sam również się podda Bogu Ojcu (1 Kor. 15:28).</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Zmartwychwstanie Chrystusa jest zapowiedzią naszego zmartwychwstania </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Słowo Boże w wielu miejscach mówi o tym, że zmarli wierzący zmartwychwstaną na podobieństwo Chrystusa (Rzym. 6:5; 8:11; 1 Kor. 6:14; 1 Tes. 4:13, 14). Z tych powodów Pan Jezus został nazwany „pierwiastkiem tych, którzy zasnęli” i „pierworodnym z umarłych” </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">(1 Kor. 15:20; Kol. 1:18).</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">To prawda, że po śmierci nasze ciała ulegają rozkładowi, natomiast dusza żyje dalej (Mat. 10:28). Nie znaczy to, że człowiek jest tak samo nieśmiertelny jak Bóg. Dusza przestałaby istnieć, gdyby Stwórca jej nie podtrzymywał słowem Swojej mocy (Hebr. 1:3; Ps. 36:10). Dusza wiernego sługi Bożego spotyka się z Chrystusem w niebie, zaś dusza potępionego od razu idzie do piekła (Filip. 1:21-24; Łuk. 16:22-24). Podczas powtórnego przyjścia Chrystusa wszyscy zmarli zmartwychwstaną w ciele. Nie wiemy, jakie ciała otrzymają potępieni, wiemy tylko, że pójdą na wieczne męki (Mat. 25:41; Obj. 20:10). Zbawieni otrzymają chwalebne ciała, podobne do chwalebnego ciała Zbawiciela (Filip. 3:20, 21). Ciała te będą miały nadludzkie właściwości i będą przystosowane do życia w niebie </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">(1 Kor. 15:42-54). Czyż nie cieszy nas to, że – jeśli okażemy się prawdziwie wierzącymi - będziemy wiecznie żyli z Bogiem i że nie będziemy już cierpieć, będąc wolni od najmniejszej skazy grzechu, od chorób i cierpień?</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Część chrześcijan niesłusznie odstąpiło od nadziei zmartwychwstania pod wpływem średniowiecznej pogardy dla ciała. Wielu źle zrozumiało wypowiedzi apostoła Pawła na temat konfliktu ciała z Duchem, podczas gdy Paweł pisząc o ciele miał na myśli grzeszną naturę ludzką. Pamiętajmy też o tym, że nowe ciała będą pozbawione wszystkiego, co w naszej naturze jest zmysłowe i zwierzęce. Ludzie nie będą też zawierać małżeństw i płodzić dzieci (Mat. 22:30). Nadzieja chrześcijańska tym różni się od nadziei głoszonej na przykład przez religie Wschodu, że głosi odkupienie zarówno ducha, jak i ciała (Rzym. 8:23). Wyzwolenie obejmie nawet stworzenie, bowiem Bóg stworzy nowe niebo i nową ziemię (Rzym. 8:20, 21; 2 Piotra 3:13). </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Zmartwychwstanie Chrystusa jest symbolem nowego życia wierzących </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Apostoł Paweł wykazał, że śmierć Mesjasza symbolizuje śmierć chrześcijan dla grzechu, natomiast Jego zmartwychwstanie oznacza odnowione życie, jakie mają prowadzić po swoim odrodzeniu (Rzym. 6:1-11). Nie możemy poprzestać na uważaniu siebie za wskrzeszonych do nowego życia, lecz rzeczywiście żyć nowym życiem. Jeśli już należysz do Zmartwychwstałego, wydawaj owoc dla Boga (Rzym. 7:4). Nie żyj dla siebie, lecz dla wskrzeszonego Pana (2 Kor. 5:14, 15). Czy nadzieja skłania cię do gorliwego trudzenia się w służbie Bożej i do życia ku Jego chwale? (1 Tym. 4:10; 1 Kor. 10:31; 15:58). </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><strong> </strong></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Jeśli jeszcze nie oddałeś/oddałaś swego życia Bogu, to posłuchaj apelu z Listu do Efezjan 5:14: „Obudź się, który śpisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.” </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ludzki rozwój Jezusa]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=121</link>
<pubDate>Tue, 18 Mar 2008 10:46:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=121</guid>
<description><![CDATA[
 Autor: Benjamin B. Warfield 
Cechą wyróżniającą Łukasza spośród ewangelistów jest pozos]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong><span></span></strong></p>
<p><span> <strong><font size="3">Autor: Benjamin B. Warfield</font></strong><font size="3"><font face="Times New Roman, serif"> </font></font></span></p>
<p><span></span><span><font size="3">Cechą wyróżniającą Łukasza spośród ewangelistów jest pozostawienie nam narracji opartej na, jak sam nas informuje, „przebadaniu wszystkiego od początku” (Łk 1:3). Zauważamy troskliwą dokładność z jaką zapisuje wykonanie przez rodziców naszego Pana wszystkiego „według tego, co powiedziano w zakonie Pańskim” – <!--more--> obrzezania ich wyjątkowego dziecka „gdy minęło osiem dni, aby obrzezano dziecię” (Łk 2:21); przyprowadzenia Go do Świątyni „gdy minęły dni oczyszczenia ich według zakonu Mojżeszowego” (Łk 2:22); dorocznej wizyty w Jerozolimie na Święcie Paschy (Łk 2:41); i innych. </font><br />
<font size="3">Należy również, bez wątpienia,  do specyfiki metody Łukasza – iż opisuje nam z troskliwą precyzją etapy rozwoju dziecka. Nie przedstawia nam, co należy stwierdzić, ośmiu etapów rozwoju, dla których określeń dostarcza nam język żydowski w swym domowym cieple, niemniej z pewną konkretnością ukazuje nam Jezusa kolejno jako „niemowlątko” (2:16), jako „dziecię” (2:40), jako „chłopca” [Cyt. za Autorem. Biblia Warszawska użyte tu słowo <i>pais</i> tłumaczy jako dziecię, podobnie jak <i>paidion</i> w w. 40, przyp. MW]. (2:43) w jego rozwoju ku męskości, a wszystko to w jednym rozdziale. Drugi rozdział Łukasza może być słusznie postrzegany jako przedstawienie historii stania się mężczyzny, Jezusa Chrystusa; i zawiera ją w czymś, co prawie samo kieruje nas ku takiemu wnioskowi, przez jawne podsumowanie jej w dwóch pojemnych wersetach, Jego całego dorastania od dziecięctwa do młodzieńczości i od młodzieńczości do męskości. „A dziecię rosło”, czytamy, „i nabierało sił, było (bardziej i bardziej) pełne mądrości, i łaska Boża była nad nim” (w. 40). „Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi” (w. 52). </font><br />
<font size="3">Absurdalne wydaje się kwestionowanie faktu, iż przypisane tu są Jezusowi cechy, w najpełniejszym sensie tego wyrażenia, charakterystyczne dla normalnego rozwoju człowieka. Język rzeczywiście jest obciążony sugerowaniem nam, że było to wyjątkowe dziecko; rozwój, którego jesteśmy świadkami i dorastanie są wyjątkowe i niespotykane. Uwagę przykuwają zarówno jego fizyczne, intelektualne jak moralne postępy; we wszystkich jednakowo wydaje się być zawarte przekonanie, iż rozwijają się miarowo, niepowstrzymanie, szybko i wybitnie. Patrzący na Niego od samej kołyski, mogli zaobserwować, że w mierze przewyższającej nawet wcześniejszego Mojżesza, było to „śliczne dziecię” (Hbr 11:23), i dzień po dniu wzrastało i nabierało sił; i wraz z rozwojem w postawie, rozwijało się również w moralnej mądrości. Nie tylko wiedzy, ale w tej instynktownej umiejętności praktycznego stosowania wiedzy, moralnym i duchowym wejrzeniu, które nazywamy mądrością.  „Łaska Boża była nad nim”, i postępował w odpowiedni sposób w łasce „u Boga.” W miarę jak dorastał, „przybywało [Mu] mądrości”, stawał się również bardziej i bardziej pełny łaski. Nie tylko ludzie, ale Bóg patrzył na jego rozwijające się moce i charakter z wzrastającą przychylnością. Pobożne dziecko stawało się spokojnie pobożnym nastolatkiem, a pobożny nastolatek pobożnym mężczyzną. Proporcjonalnie do rozwoju postury i siły postępował również towarzyszący im rozwój mądrości, i tak jak rozwijał się w mądrości, tak tez rozwijał się w posturze. Obietnica doskonałego dziecka przeszła bez wstrząsów i przerw w swój owoc jako doskonałą męskość; a ci, którzy patrzyli z zachwytem na dziecko nie mogli uczynić niczego innego, jak tylko zdumiewać się (Łk 2:47) nad jego rozumem oraz (gdyż „wzrastał w przychylności u ludzi”) szanować Go.  </font><br />
<font size="3">Nie jest to więc zwykły rozwój człowieka, który prezentuje nam Łukasz; jest jednak – a może tym bardziej – normalnym rozwojem człowieka, jedynym ściśle rzecz ujmując normalnym rozwojem człowieka, od narodzin do dojrzałości, którego świadkiem był świat. Albowiem dziecko to jest jedynym dzieckiem, które kiedykolwiek pojawiło się na świcie bez tragicznego znamiona grzechu oraz jedynym dzieckiem które kiedykolwiek dorosło  ku męskości bez niszczącego wpływu grzechu na jego działanie i sposób wyrażania się.  Możemy to nazwać jednym z skarbów, jakie zyskujemy z obrazu rozwoju Jezusa od niemowlęctwa do dorosłości, który ukazuje nam Łukasz, iż w nim otrzymaliśmy wgląd w jedyny normalny rozwój człowieka. Oto jak ludzie powinni dorastać; jak, gdyby nie byli grzeszni, ludzie by dorastali. Jest to wielką korzyścią widzieć jedyny taki przypadek. Jako przykład, jest dla nas czymś niedoścignionym; nasze skrzydła są za krótkie i czujemy, że nie potrafimy szybować w tak wysokie obszary życia i działania. Ale, jako wzór, który faktycznie istniał, musi przykuwać nasz wzrok jako pobudzenie i inspiracja. Kiedy obserwujemy ten doskonały ludzki rozwój Jezusa, wprowadzający w doskonały stan dojrzały, odkrywamy w Nim model dla każdego wieku i każdej sytuacji człowieka, o niemożliwej do przewartościowania przyciągającej mocy. „Przyszedł zbawić wszystkich poprzez samego siebie” – mówi Ireneusz – „wszystkich, mówię, którzy przez niego zostali powtórnie zrodzeni dla Boga – niemowlęta, dzieci, chłopców i młodzież i starców. Dlatego przeszedł przez każdy wiek, stając się niemowlęciem dla niemowląt, przez to uświęcając niemowlęta; dzieckiem dla dzieci, przez to uświęcając dzieci; będąc a tym samym czasie dla nich wzorem pobożności, sprawiedliwości i uległości; jako młody dla młodych, i przez to uświęcając ich dla Pana.” </font><br />
<font size="3">Całkowicie podstawową korzyścią, która uzyskujemy z łukaszowego obrazu rozwoju Jezusa, jest jednak pewność, jaką on daje o prawdzie i faktyczności ludzkiej natury Jezusa. To właśnie miał na myśli Ireneusz w cytowanym fragmencie. Zaraz potem dodaje: „Nie wydawał się być jednym, będąc czymś innym, jak twierdzą ci, którzy opisują go jako człowieka jedynie z wyglądu; ale tym kim był, na tego również wyglądał. Będąc więc Mistrzem, miał również wiek Mistrza, nie zaprzeczając ani niszcząc jakiegokolwiek warunku człowieczeństwa, ani nie odkładając dla siebie owego prawa, które sam dla ludzkości wyznaczył, ale uświęcając każdy wiek przez swój własny rozwój, który jest paralelny z nim w samym sobie.” Wydaje się to niemożliwe, aby czytać Łukasza i wątpić w rzeczywiste człowieczeństwo dziecka, którego wkraczanie w dorosłość opisuje – wkraczanie w każdym aspekcie jego osoby – fizycznym, intelektualnym i duchowym – tak samo. To przypisywanie kompletnej i rzeczywistej natury ludzkiej Jezusowi jest kontynuowane poprzez całą narrację ewangelii, w każdej z nich. Wszędzie to człowiek Chrystus Jezus jest nam przedstawiany, i każda cecha przynależna kompletnemu i doskonałemu człowieczeństwu ujawnia się w Jego życiu jako działająca. </font><br />
<font size="3">Wszystkie więc ograniczenia ludzkie pozostają cały czas jego cechami.  Świeżo po przeczytaniu narracji ewangelicznej będzie nam trudno zrozumieć tych, którzy podobno istnieją, którzy dla przykładu „zgadzają się, że rozwijał się w poznaniu w czasie dzieciństwa”, „jednak zaprzeczają, jako nie do przyjęcia, hipotezie ograniczenia jego poznania w czasie służby.” Z pewnością, sam Jezus nam wyjawił, że nie zna czasu, kiedy przyjdzie dzień sądu (Mk 13:32); powtarzają się sytuacje, gdy szuka poznania poprzez pytania, które niewątpliwie nie były zadawane jedynie aby stworzyć pozór zależności od informacji pochodzących spoza Niego, podczas gdy faktycznie jej nie było; widzimy Go wyrażającego zdumienie; oceniającego nowe okoliczności i tym podobne. Nie brakuje Mu jakichś ludzkich przymiotów w obrazie, który roztacza się przed nami; pokusy były realne, był świadomy swej zależności od Boga; był mężem modlitwy; znał „wolę” w sobie, która mogła w sposób nie wykluczony sprzeciwić się woli Bożej; jego wiara była wypróbowana; nauczył się posłuszeństwa przez doświadczane cierpienia. Nie był to jedynie ludzki umysł, który posiadał, ale i ludzkie serce, duch ludzki. Słowem, był wszystkim, czym człowiek – człowiek bez grzechu i skażenia – jest, i należy go pojmować jako dorastającego, jak jest to właściwe dla człowieka, aby dorastać, nie tylko w swej młodości, ale poprzez całe swe życie, nie tylko w poznaniu, ale i w mądrości, nie tylko w mądrości, ale i łasce i szacunku – w swej moralnej sile i pięknie świętości zarazem. Wręcz, wydaje nam się to nie wystarczające by powiedzieć, jak przed chwila cytowany autor, święty Łukasz nie ogranicza owego stwierdzenia, iż wzrastał w mądrości; i dlatego wydaje się to dopuszczalne, aby wierzyć, „że trwało to aż do wielkiego »Wykonało się!«  na krzyżu.” Oczywiście; i nawet dalej poza owo „wykonało się”: i to nie tylko względem szacunku i mądrości, ale również względem wszystkich przymiotów jego błogosławionego człowieczeństwa. Albowiem Chrystus, ze względu na sam fakt, iż jest zmartwychwstałym Chrystusem, jest człowiekiem i to prawdziwym człowiekiem – wszystkim tym, czym człowiek jest, ze wszystkim tym, czym owo bycie się wiąże – poprzez wszystkie wieki i na wieki wieczne. </font><br />
<font size="3">Nie powinniśmy się więc obawiać, ze podkreślimy zbyt mocno prawdziwe, kompletne człowieczeństwo Chrystusa. Zyskujemy i nic innego jak tylko zyskujemy, gdy uświadamiamy  je sobie z przejmującą ostrością. Wszystkim, czym jest człowiek, jako człowiek, jest Chrystus, i to na wieki. Teologia reformowana, której mamy szczęście być dziedzicami, nigdy nie wahała się stanąć przed obliczem tego faktu i cieszyć się nim, ze wszystkimi tego skutkami. Odnośnie wiedzy, na przykład, nie wzbraniała się by uznać, że Chrystus, jako człowiek, posiadał ograniczoną wiedzę i musi wciąż posiadać ograniczoną wiedzę na wieki. Ludzka natura zawsze jest ograniczona, tak twierdzi, i jest tak samo niezdolna do przyjęcia nieskończonych darów, jak nieskończonych przymiotów czy atrybutów Bożej natury; a więc pewnym jest, że poznanie ludzkiej natury Chrystusa nie jest i nigdy nie będzie mogło być nieskończonym poznaniem samego Boga. Teologia reformowana nie zna zahamowań, z tego względu, w wyznawaniu ograniczeń władz poznawczych Chrystusa jako człowieka, ani lęku przed zbytnim przeakcentowaniem doskonałości i kompletności Jego człowieczeństwa. Żadne niebezpieczeństwo również oczywiście nie wiąże się z przyjęciem w najpełniejszy sposób znaczenia związanego z opisami wczesnego rozwoju Jezusa, które przedstawia nam Łukasz, oraz opisów jego ludzkich przymiotów, które widzimy u ewangelistów. Jest to, jak powiedzieliśmy zyskiem i niczym innym jak zyskiem, gdy uświadamiamy sobie w całej tego pełni, że nasz Pan był człowiekiem takim jak my jesteśmy, uczyniony „we wszystkim podobnym do braci” (Hbr 2:17).  </font><br />
<font size="3">Niebezpieczeństwo i zło pojawia się natomiast, kiedy, aby uświadomić sobie kompletność człowieczeństwa Jezusa, zaczynamy osłabiać, uszczuplać czy usuwać z pola widzenia czy nawet nie uświadamiać sobie jego bóstwa. Pismo bowiem, przedstawiając Chrystusa jako wszystko to kim jest, i przypisując Mu wszystkie przymioty odpowiednie dla człowieka, jest dalekie od przedstawiania go jedynie jako człowieka, jako posiadającego nic więcej niż to, co w ten czy inny sposób jest charakterystyczne dla człowieka. Obok owych wyraźnych deklaracji i bogatych wskazań na Jego prawdziwe i kompletne człowieczeństwo, widzimy jednakowo wszechogarniająco przypisywanie Mu wszystkiego, co dotyczy Boga. Jeśli na przykład, widzimy go jako nie wiedzącego tego czy tamtego (Mk 13:32), widzimy go równie mocno przedstawionego jako znającego wszystko (J 20:17; 16:30). Jeśli jest przedstawiany jako zyskujący wiadomości spoza siebie, pytający i zdumiewający się,  jest również przedstawiany jako znajacy bez zyskiwania żadnych informacji wszystko co się wydarzyło lub wydarza – prywatną modlitwę Nataniela (J 1:47), całe życie niewiasty samarytańskiej (J 4:29), myśli swoich wrogów (Mt 9:4), wszystko to, co jest w człowieku (J 2:25). Te dwie klasy faktów nie są również oddzielone; przeciwnie, przeplatają się raczej w wprawiający w zadziwienie sposób. Jeśli to poprzez informacje od ludzi dowiaduje się o chorobie Łazarza (J 11:3, 6), to bez żadnych ludzkich źródeł poznania wie o tym, że umarł (J 11:11, 14); jeśli pyta „Gdzie go położyliście?” i płacze wraz z pogrążoną w smutku siostrą, wie od samego początku (J 11:11) czego jego moc dokona dla ukojenia jej bólu. </font><br />
<font size="3">Wszędzie, słowem, widzimy podwójne życie ujawnione przed nami w napięciu działania Jezusa pośród ludzi; nie, oczywiście, w tym sensie, że przedstawiony nam jest jako działający w sposób sprzeczny, bądź też w sposób sprzeczny przedstawiony jako działający raz w jeden sposób a raz w inny; ale raczej w tym sensie, że dwoistość życia jest Mu przypisana jako Jego ciągły stan posiadania. Jeśli wszystko to, czym jest człowiek, jest mu przypisywane, niemniej jest również wszystko czym Bóg jest jemu przypisywane, i żadne z nich nie jest bardziej dominujące niż drugie. Odnośnie Jego wiedzy, na przykład – temat bardzo obecnie dyskutowany – nie sądzimy, że żaden prosty czytelnik Ewangelii będzie wzbraniał się zgodzić z następującym wyjaśnieniem, zaczerpniętym z dorobku współczesnego niemieckiego autora, którego jednak własne rozwiązanie problemu podwójnej wiedzy Chrystusa jest dalekie od samej Biblii:  „Pismo zakłada wszechwiedzę Syna jako coś oczywistego. Jeśli Jezus nazwywa siebie Prawdą, musi wcześniej znać wszystko, zanim będzie mógł to powiedzieć; jeśli jest Światłem, nie tylko musiał wszystko widzieć, ale musiał widzieć wszystko w swym własnym świetle (Ps 36:9); i w końcu, jeśli nazywa siebie Życiem, żaden człowiek nie może oddychać ani anioł pomyśleć bez jego życia w sobie, a więc wypełniając i znając całe niebo i ziemię, tak, że w nim ukryte są wszelkie skarby mądrości i poznania, i bez niego poznania nie ma. Tak jak więc jego uczniowie jeszcze w czasie jego służby (J 10:30), tak jak Piotr po zmartwychwstaniu (J 21:17), mówią „Panie! Ty wszystko wiesz” – tak i my słusznie wyciągamy wniosek z jego boskiej istoty o jego boskiej wiedzy, iż wiedział wszystko nawet jako człowiek – już jako dziecko – tak, wręcz w łonie matki – i dlatego, zawsze.” </font><br />
<font size="3">To, iż owo współistnienie człowieczeństwa i boskości w ograniczeniach jednej osoby, przedstawia poważne problemy dla intelektu ludzkiego, w jego próbach pojęcia tego, samego w sobie oraz w działaniu, nie potrzebuje dowodów. Nic dziwnego również że wiele błędów popełniono w koniecznym wysiłku, który podjęto aby jakoś to sobie przedstawić. Metodą prostą i ułatwiającą uporanie się z tym tematem jest uchwycenie się zdecydowane jednej tylko klasy owych przedstawień i po prostu lekceważenie lub nawet jawna pogarda względem drugiej. Był to sposób działania poprzez wieki tych, którzy skorzy s a widzieć w Jezusie jedynie ludzkiego Mesjasza; jest pułapką, w którą łatwo wpadniemy, jeśli z troską nie będziemy pamiętać o całości obu owych ujęć. W naszym jaskrawym przedstawianiu Jego pełnego człowieczeństwa jest to szczególnie łatwe, by zapomnieć o jednakowo pełnym bóstwie. Inni próbują tak przyciąć obie klasy cech aż wreszcie, na podstawie tak przystrzyżonych fragmentów pomyślnie tworzą sobie portret jakiejś istoty środka – ani człowieka ani Boga – którą nazywają Jezusem. W ten sposób niszczą obie klasy przymiotów; skutkiem jest brak właściwego przedstawienia żadnego z fragmentów Biblii. Inni znów próbują odróżnić pomiędzy sednem natury Jezusa i jego ziemskimi wyrażeniami; lub nawet pomiędzy dwoma rodzajami wiedzy w nim, intuicyjnej i doświadczalnej – w nadziei na znalezienie przez to klucza, który otworzy układankę. Wszystko to jednakowo na próżno; Biblijne dane wymagają od nas rozpoznania w ciągłym posiadaniu i używaniu przez Boga-człowieka podwójnego zestawu atrybutów – jednego istotowo boskiego i drugiego istotowo ludzkiego; i czyniąc to, zmuszają nas do rozpoznania w Nim dwóch natur – aby był doskonały w swej boskości i doskonały w swym człowieczeństwie - współistniejących w jednej Osobie bez pomieszania, bez zamiany, bez podziału, bez rozłączania.</font><br />
<font size="3">Słowami tymi jest wyrażona, jak powszechnie wiadomo, doktryna Osoby Jezusa, która od czasu Soboru Chalcedońskiego (zwołanego w 451 r.) jest wspólnym dziedzictwem kościołów chrześcijańskich. Nie została ujęta łatwo lub bez długotrwałego i dogłębnego studium biblijnego materiału, oraz długiej i ostrej kontrowersji pomiędzy wykluczającymi się modelami. Wszelkie inne rozwiązania były wypróbowane i okazywały się wybrakowane; w tym rozwiązaniu Kościół odnalazł ostatecznie odpoczynek i w nim odpoczywa do dnia dzisiejszego. Tylko w nim to nie przesada, mogą różniące się przedstawienia Biblii odnaleźć każde pełne poparcie, i wszystkie być harmonijnie powiązane. Jeśli to prawda, to wszystko, co jest prawda o Bogu może być przypisane Chrystusowi, jak jednakowo wszystko, co jest prawdziwe o człowieku. Zostały wzięte pod uwagę wszystkie dane; żadne nie są stłumione. Jeśli to nieprawda, można spokojnie powiedzieć, że układanka jest nie do ułożenia. </font><br />
<font size="3">Z pewnością, nie jest to proste, by pojmować dwie kompletne i doskonałe natury zjednoczone w jednej osobie; ale kiedy to pojmiemy, wszystko, co Pismo mówi o Jezusie, ukazuje się jako coś samo przez się zrozumiałego. On, w którym mieszka zarówno nieograniczony jak ograniczony umysł, zarówno w każdym momencie wiedzący wszystko i poprzez całe wieki wzrastający w poznaniu. Koncepcja ta łączy się z wielką tajemnicą; ale jest to prosta i czysta tajemnica Wcielenia – bez której prawdziwe Wcielenie byłoby nie do pomyślenia. Chwała Wcielenia tkwi w tym, że przedstawia naszym zadziwionym oczom nie uczłowieczonego Boga czy ubóstwionego człowieka, ale prawdziwego Boga- człowieka – kogoś, kto jest wszystkim, czym jest Bóg i w tym samym czasie wszystkim czym jest człowiek; na kogo wszechmocnym ramieniu możemy spocząć, i do którego ludzkiego współczucia możemy się odwołać. Nie możemy pozewolic sobie na utrate ani Boga w człowieku ani człowieka w Bogu; nasze serca wołają o pełnego Boga-człowieka, którego daje nam Pismo. To waże, by powiedzieć, że ponieważ jest człowiekiem jest w stanie rozwijać się w mądrości, a ponieważ jest Bogiem, od początku jest samą Mądrością. To ważniejsze, by powiedzieć, że ponieważ jest człowiekiem może przelać swa krew, a ponieważ jest Bogiem, jego krew posiada nieskończoną wartość zbawiania; i że tyko dlatego, że jest zarówno Bogiem jak człowiekiem w jednej osobie, możemy mówić o Bogu, który wykupił kościół własną krwią (Dz 20:28).  A o ile Bóg nie wykupił swego Kościoła własna krwią, na czym ma jego kościół oprzeć swą nadzieję?  </font></span><span> </span><span><font size="3">Tłm. M. Wichary, Toruń 2006. </font></p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Doktryna ŚJ, cz. I: Jezus Chrystus - anioł czy Bóg?]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=48</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 09:39:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=48</guid>
<description><![CDATA[Autor: Natan Chesed
Wiele tekstów w Nowym Testamencie wyraźnie mówi o tym, że Chrystus istniał ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Autor: Natan Chesed</p>
<p>Wiele tekstów w Nowym Testamencie wyraźnie mówi o tym, że Chrystus istniał zanim pojawił się na ziemi. O Jego przedludzkim bycie czytamy na przykład w Ewangelii według Jana 17:5; <!--more--> Pan Jezus zwraca się tu do swego Ojca: „A teraz Ty mnie uwielbij, Ojcze, u siebie samego tą chwałą, którą miałem u ciebie, zanim świat powstał” (Biblia Warszawska, dalej BW). Z wersetu tego wynika, że Mesjasz istniał już przed stworzeniem świata. W innym fragmencie Jezus zwięźle stwierdza: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca” (Jana 16:28). W związku z tym nasuwa się pytanie, jaką naturę miał Syn Boży przed swym pojawieniem się na ziemi. Szukając odpowiedzi, spróbujemy także wyjaśnić, kim Jezus był na ziemi i kim jest obecnie.</p>
<p><strong>Czy Jezus jest aniołem lub archaniołem?<br />
</strong><br />
W myśl doktryny Świadków Jehowy Chrystus w bycie przedludzkim był archaniołem Michałem. Twierdzi się też, że stał się nim ponownie po zmartwychwstaniu („Strażnica” nr 11/1985 r., tom CVI, ss. 24-27). Tymczasem autor Listu do Hebrajczyków kilkakrotnie stwierdza wyższość jedynego Syna Bożego nad wszystkimi aniołami.</p>
<p>„Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek: Tyś jest Synem moim, Jam cię dziś zrodził? I znowu: Ja mu będę ojcem, a on będzie mi synem? I znowu, kiedy wprowadza Pierworodnego na świat, mówi: Niechże mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży”</p>
<p>(Hebrajczyków 1:5, 6, BW).</p>
<p>Wynika stąd, że Jezus jako jedyny Syn zrodzony z Ojca góruje nad aniołami.</p>
<p>Podobnie odróżnia ów autor Chrystusa od aniołów w wersetach 7-14 rozdziału pierwszego. Niejako kulminacją powyższych wywodów pisarza tego listu jest stwierdzenie: „Bo nie aniołom poddał świat, który ma przyjść, o którym mówimy” (Hebrajczyków 2:5). Nie aniołom, lecz Synowi Bożemu, który nie jest i nigdy nie był aniołem.</p>
<p>Niektórzy Świadkowie Jehowy mogą się zgodzić, że Jezus jest wyższy od aniołów, lecz w tym sensie, że jest ich naczelnikiem jako rzekomy archanioł. Jednakże w Liście do Kolosan 1:15-17 napisano, że „w nim” ( to jest w Chrystusie) „zostało stworzone” m.in. „wszystko, co jest na niebie”, w tym „nadziemskie władze i zwierzchności”. A zatem przez Jezusa stworzeni zostali wszyscy aniołowie, w tym również ich hierarchie, łącznie z archaniołem Michałem.</p>
<p>Świadkowie Jehowy lubią się odwoływać do Księgi Daniela, w której Michał jest przedstawiony jako wielki obrońca ludu Bożego. Warto jednak zauważyć, że Michał jest tam ukazany jako „jeden z pierwszych książąt anielskich” (Daniela 10:13), podczas gdy Mesjaszowi podlegają wszyscy aniołowie i nie ma u swego boku równych sobie książąt (Mateusza 25:31; 16:27).</p>
<p>Ponadto opierając się na specyficznym przekładzie 1 Listu do Tesaloniczan 4:16, organizacja Świadków naucza, że głos archanielski to głos Jezusa. „Ponieważ sam Pan zstąpi z nieba z nakazującym wołaniem, z głosem archanielskim oraz z trąbą Bożą („na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej”, BW) i ci, co umarli w jedności z Chrystusem, powstaną pierwsi” (Przekład Nowego Świata, dalej NŚ). W książce „Prowadzenie rozmów na podstawie Pism”, na stronie 132 zadano w związku z tym pytanie: „Czy byłoby właściwe przyrównanie rozkazującego głosu Jezusa do kogoś obdarzonego mniejszą władzą?”. Zakłada się tu, że Pan Jezus nie mógłby zstąpić z nieba na głos archanioła, który stałby niżej od Niego, byłoby to bowiem niezgodne z istniejącą hierarchią. Wobec tego, to sam Jezus miałby być tym archaniołem wydającym z siebie głos.</p>
<p>Jednakże Księga Objawienia 14:14-16 wykazuje, że Syn Człowieczy już jako Król spełnia polecenie anioła, a więc kogoś zajmującego niższe stanowisko: „I widziałem, a oto biały obłok, a na obłoku siedział ktoś podobny do Syna Człowieczego, mający na głowie swojej złotą koronę, a w ręku swym ostry sierp. A inny anioł wyszedł ze świątyni, wołając donośnym głosem na tego, który siedział na obłoku: Zapuść sierp swój i żnij, gdyż nastała pora żniwa i dojrzało żniwo ziemi. I zapuścił Ten, który siedział na obłoku, sierp swój na ziemi, i ziemia została zżęta”. Zwróćmy uwagę, że ów anioł wyszedł ze świątyni, w której znajduje się Boży tron (Objawienie 16:17). W takim razie anioł przekazał Królowi Chrystusowi polecenie od Boga Ojca.</p>
<p>Podobnie jest z wersetem z 1 Listu do Tesaloniczan 4:16; archanioł głosem daje znak od Boga Ojca połączony z trąbą Bożą, by Mesjasz zszedł z nieba i dokonał cudu wskrzeszenia umarłych.</p>
<p>W świetle powyższych faktów nazywanie Jezusa aniołem lub archaniołem jest pozbawione wszelkich podstaw biblijnych.</p>
<p>Co więcej, apostoł Paweł w liście do Kolosan 2:18 sprzeciwiał się oddawaniu czci aniołom, podczas gdy sam oddawał cześć Chrystusowi, na przykład modląc się do Niego (2 Koryntian 12:7-9), lub wychwalając Go (2 Tymoteusza 4:18). Również apostoł Piotr oddawał chwałę Jezusowi (2 Piotra 3:18, por. Izajasza 42:8). Gdyby Syn Boży istotnie był aniołem, zachodziłaby tu nieusuwalna sprzeczność (Por. Jana 14:14 BT, Kingdom Interlinear Translation; Hebrajczyków 13:21; Objawienie 1:5,6; 5:12-14).</p>
<p><strong>Czy Chrystus jest stworzeniem, czy miał początek?</strong><br />
Autorzy publikacji Towarzystwa Strażnica zazwyczaj posługują się dwoma wersetami rzekomo świadczącymi o tym, że Pan Jezus jest pierwszym ze stworzeń. W Liście do Kolosan 1:15 został On nazwany „pierworodnym wszelkiego stworzenia”, zaś w Objawieniu 3:14 „początkiem stworzenia Bożego”.</p>
<p>Kolosan 1:15: „On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia” (BW).</p>
<p>W należytym uchwyceniu sensu Listu do Kolosan 1:15 pomaga kontekst, bowiem w wersecie 16 napisano, że „w nim [w Jezusie - przypis N. Ch.] zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, [...] wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone” (BW).</p>
<p>Niestety, Przekład Nowego Świata wypacza myśl Pawła, bowiem w przeciwieństwie do większości innych tłumaczeń zawiera w wyżej cytowanym fragmencie zwrot „wszystko inne”. Co gorsza, w wersji polskiej słowa „inne” nie wzięto w nawiasy kwadratowe, jak to uczyniono w wydaniu angielskim. (W nawiasach kwadratowych umieszczono te wyrażenia, których nie ma w tekście oryginalnym Biblii, lecz mogą być pomocne w rozumieniu tekstu). Porównajmy w związku z tym werset 17 w dwu przekładach:</p>
<p>„On też jest przed wszystkim innym i za jego pośrednictwem wszystko inne zostało powołane do istnienia” (NŚ; w tych i innych cytowanych wersetach kursywa moja - N. Ch.).</p>
<p>„On jest przed wszystkim i wszystko w Nim istnieje” (Biblia Poznańska, dalej BP).</p>
<p>Pierwszy z przekładów pozwala Świadkom zaliczyć Jezusa do stworzeń - w myśl ich nauki Bóg stwarzał wszystko za pośrednictwem pierwszego stworzenia, Logosu. Zilustrujmy to przykładem - gdy powiemy: „Doszło do spotkania Georga W. Busha ze wszystkimi innymi prezydentami krajów Zachodu”, mamy prawo zaliczyć pana Busha do prezydentów. Z kolei jeśli stwierdzimy, że „Szymon Peres spotkał się ze wszystkimi prezydentami krajów Zachodu”, wówczas wcale z tego nie wynika, że jest prezydentem, natomiast słowo „wszyscy” wyklucza go z liczby prezydentów państw zachodnich.</p>
<p>Istnieje zasadnicza różnica między dwoma poniższymi zdaniami:</p>
<p>Jezus oraz wszystkie inne stworzenia.<br />
Jezus oraz wszystkie stworzenia.<br />
Drugi, cytowany wyżej przekład nie zalicza Chrystusa do stworzeń, lecz stawia Go przed nimi.</p>
<p>Co ciekawe, podstawowym znaczeniem greckiego wyrazu „pas” tłumaczonego na „wszystko” jest „każdy, cały, wszystek, wszelki, kto bądź” („Wielki Słownik grecko-polski Nowego Testamentu”, ks. Remigiusza Popowskiego, Vocatio, Warszawa 1995, s. 472). W cytowanym słowniku podano również następujące znaczenie: „reprezentatywnie dla oznaczenia przynależności wszystkich osób lub rzeczy jakiegoś gatunku do danego rodzaju, określonego przez rzeczownik, każdy, wszelki”. Jest oczywiste, który przekład wiernie oddaje sens słowa „pas”.</p>
<p>Warto też rozważyć, który przekład lepiej zgadza się z sensem całej Biblii i z nauczaniem Listu do Kolosan. Ewangelia według Jana 1:1-3 (BP) pozwala rozstrzygnąć ten problem: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało”. O Słowie, którym był Jezus w swym bycie przedludzkim nie napisano, że się stało, lecz, że już było u Boga zanim cokolwiek się stało. Język ewangelisty Jana jest niezwykle precyzyjny, wskazuje jednoznacznie na fakt, że Słowo było od wieczności u Boga, przed wszelkim stworzeniem, przed rozpoczęciem procesu stwarzania. Nie ma takiego stworzenia, które by nie zaistniało za pośrednictwem Słowa. Uwzględnia tę myśl nawet Przekład Nowego Świata: „Wszystko zaczęło istnieć przez niego, a bez niego nic nie zaczęło istnieć” (Jana 1:3). Słowo w bycie przedludzkim nie zaliczało się do stworzeń, już było z Bogiem Ojcem, gdy zaczął stwarzać; wszystko, co zostało stworzone zaistniało przy Jego współudziale.</p>
<p>Ponadto, jak zauważono w przypisie do wersetu pierwszego w Biblii Poznańskiej: „Słowo, różne od Ojca jako osoba, jest z Nim identyczne pod względem natury, jest Bogiem”. Przy czym o Boskości Chrystusa pisze również Paweł w dalszej części Listu do Kolosan: „Gdyż właśnie w nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości” (Kol. 2:9, NŚ). Występujące tu greckie słowo „theotetos” oddano w słowniku Thayera jako „bóstwo, tzn. stan istnienia jako Bóg” („Thayer’s Greek-English Lexicon of the New Testament”. Grand Rapids, Zondervan, 1965).</p>
<p>W dodatku czytamy w Liście do Kolosan o tym, że w Jezusie mieszka cała pełnia boskości. Nie jest to zatem jakiś aspekt lub przejaw Bóstwa, czy też niektóre Jego cechy, lecz suma wszystkich cech składających się na Bóstwo. Chrystusowi żadnej z cech boskich nie brakuje, jest wszechmocny, wszechobecny, wszechwiedzący itd. Zobrazujmy to przykładem: jeśli powiemy, że w jakimś stworzeniu jest cała pełnia człowieczeństwa, wówczas na pewno nie dojdziemy do wniosku, że jest istotą niższą od człowieka, na przykład małpą lub małpoludem. Cała pełnia człowieczeństwa wskazuje na fakt, że dana osoba jest w całej pełni człowiekiem, nie brakuje jej nic, co się składa na człowieczeństwo. Analogicznie Chrystusowi w Kolosan 2:9 zostało przypisane Bóstwo, jest On w całej pełni Bogiem, choć cieleśnie, to jest w wyniesionym do chwały ciele ludzkim (Filip. 3:20, 21). Jest zatem Bogiem-człowiekiem.</p>
<p>Wróćmy jednak do kluczowego zwrotu z Kolosan 1:15 - „pierworodny wszelkiego stworzenia”. Jak go rozumieć? Jezusa nie nazwano tu „pierwszym stworzonym”, lecz „pierworodnym”, „prototokos”. W związku z tym w „Słowniku Teologicznym do Nowego Testamentu” zamieszczono następujący komentarz: „W Kol. 1:15 słowo ››wobec‹‹ oddaje sens, mianowicie, że wszystkie rzeczy zawdzięczają swe stworzenie pośrednictwu Chrystusa. Myśl nie polega na tym, że Chrystus jest pierwszym stworzeniem. Wymagałoby to położenia nacisku na -tokos i doprowadziłoby to do sprzeczności między zrodzeniem a stworzeniem. Sformułowano tu wyższość Chrystusa nad stworzeniem jako jego pośrednika. Termin prototokos został zatem użyty jako słowo oznaczające pewną rangę” („Theological Dictionary of the New Testament”, Gerharda Kittela, wyd. skrócone przez Geoffrey’a W. Bromileya, Eerdmans, Grand Rapids, Michigan, USA, s. 968).</p>
<p>Zgodnie z powyższym tłumacz Listu do Kolosan w Biblii Tysiąclecia użył słowa „wobec”, by należycie oddać myśl Pawła: „On jest obrazem Boga niewidzialnego, Pierworodnym wobec każdego stworzenia”. W przypisie do tego wersetu podano w Biblii Tysiąclecia: „Tzn. zrodzony przed wszystkimi rzeczami stworzonymi (por. J 1,1-3)”.</p>
<p>Jak słusznie zauważono w cytowanym wyżej słowniku teologicznym zachodzi konflikt między rodzeniem („pierworodny”) a stworzeniem („każdego”, „wszelkiego stworzenia”). Jak podkreślono w przypisie do tego tekstu w Biblii Poznańskiej: „Chrystus jest Pierworodnym, czyli posiada pierwszeństwo w sensie czasowym i godności w stosunku do wszelkiego stworzenia”.</p>
<p>W tym miejscu warto odnotować, że w takich wersetach, jak Psalm 89:28 i Jeremiasza 31:9 słowo „pierworodny” kojarzy się z pewnym wyróżnieniem, z uprzywilejowaną pozycją, z pierwszeństwem: „Ja zaś uczynię go pierworodnym, Najwyższym wśród królów ziemi”; „jestem ojcem dla Izraela, a Efraim jest moim pierworodnym”. W komentarzu do Psalmu 89:28, ks. Stanisław Łach zauważył, że Jahwe został tu przedstawiony jako „przybrany Ojciec” króla izraelskiego. „Przeto król z rodu Dawida miał słuszny tytuł najwyższego ze wszystkich królów ziemi, jak Jahwe jest najwyższym ze wszystkich bytów”. Jezus, „drugi Dawid, jest pierworodny i to nie jedynie przez przybranie, ale przez złączenie swojej natury z naturą Bożą (J 1,14)” („Księga Psalmów”, Pallottinum, Poznań 1990, ss. 396, 397).</p>
<p>Tak więc Chrystus jest pierworodny ze swej natury, jest pierwszym i ostatnim Synem Boga Ojca zrodzonym przez Niego w wieczności. Nie zalicza się do stworzeń, lecz to one zawdzięczają swój byt Jego pośrednictwu w dziele stworzenia.</p>
<p>Objawienie 3:14: „A do anioła zboru w Laodycei napisz: To mówi Ten, który jest Amen, świadek wierny i prawdziwy, początek stworzenia Bożego” (BW).</p>
<p>Greckie słowo „arche” przetłumaczone tu jako „początek” znaczy „początek” i „zwierzchność” („Wielki Słownik grecko-polski Nowego Testamentu”, ks. Remigiusz Popowski, Vocatio, Warszawa, 1995). Z tych powodów anglojęzyczny przekład Biblii „New International Version” oddał tę myśl jako „władca Bożego stworzenia” („the ruler of God’s creation”). Warto w tym miejscu odnotować, że tłumacz Przekładu Nowego Świata przetłumaczył słowo „arche” w Ewangelii według Łukasza 20:20 jako „zwierzchnictwo”, zaś liczbę mnogą tego wyrazu oddał w Liście do Tytusa 3:1 jako „rządy”.</p>
<p>My jednak opowiadamy się za znaczeniem „początek”, lecz rozumiemy je podobnie, jak Philip E. Hughes w swoim komentarzu do Księgi Objawienia:</p>
<p>„Ale jak mamy rozumieć określenie ››początek stworzenia Bożego‹‹? Trzeba tu stanowczo stwierdzić, że cały kontekst nie tylko Objawienia, ale całego Nowego Testamentu wyklucza możliwość, iż oznacza to, że Syn był pierwszym ze stworzeń Bożych, że Bóg rozpoczął stwarzanie od stworzenia swojego Syna. Taka interpretacja wyrażenia byłaby tylko odrodzeniem starożytnej herezji. Preegzystencja Syna stanowi nieodłączną część jego obecnej mocy i jego przyszłego przyjścia (Por. 1:4.8.17, itp). Termin ››początek‹‹ to wyrażenie, którego nie możemy zatem traktować jako rzeczownika w formie biernej, oznaczającego pierwszą rzecz stworzoną przez Boga, lecz jako rzeczownik czynny, oznaczający aktywny czynnik w Bożym stworzeniu, oznaczający Tego, przez którego stworzony porządek został powołany do istnienia”.</p>
<p>„Św. Paweł mówi o Chrystusie nie tylko jako o ››początku‹‹ (Kl 1:18), ale także jako ››pierworodnym‹‹ stworzenia (Kl 1:15), we fragmencie, który wyraźnie ukazuje, że interesuje go temat absolutnej wyższości Chrystusa nad całym stworzeniem, a nie iż Chrystus jest pierwszym ze stworzeń. Istnienie Syna przed stworzeniem i jego aktywna rola w dziele stworzenia nie ulegają wątpliwości i nie podlegają dyskusji: ››Ponieważ‹‹ - pisze Apostoł - ››w nim zostało stworzone wszystko... wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone. On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest ugruntowane... aby we wszystkim był pierwszy‹‹ (Kl 1:16-18). To, co jest prawdą o tym, który jest pierworodnym całego stworzenia, z równą siłą odnosi się do tego, który jest początkiem stworzenia Bożego. Św. Jan podał dokładnie taką samą treść, jak w zdaniu otwierającym jego ewangelię: ››Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo... wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało‹‹ (Jn 1:1.3). Ponadto, a jest to jak najbardziej właściwe, przez tego, przez którego wszystko powstało, Bóg pojednał wszystkich ze sobą ››przez krew krzyża jego‹‹ (Kl 1:20; por. Ef 1:10). Fakt, że Syn jest początkiem wszystkich stworzonych rzeczy stanowi gwarancję i pewność niezmienności Bożego planu dla stworzenia” („Objawienie św. Jana. Komentarz”, Instytut Wydawniczy Agape, Warszawa, 1995, ss. 67, 68).</p>
<p>Inni autorzy skłaniają się do wniosku, że stworzenie, o którym tu mowa, to „nowe stworzenie” wspomniane między innymi w Listach: 2 Koryntian 5:17 i Galatów 6:15. Zapoznajmy się z opinią polskiego uczonego:</p>
<p>„Wydaje się, że terminu ktizis [to i następne słowa greckie oryginału w cytacie podano w transkrypcji fonetycznej - przypis N. Ch.] nie należy tu rozumieć w sensie ››rezultatu działania stwórczego‹‹, ale w sensie aktywnym, jako ››działanie stwórcze Boga‹‹. Chrystus - Arche byłby zatem zasadą procesu, który się dokonuje. Z kontekstu całej księgi Apokalipsy wynika, że Bóg ukazany został jako realizator, ››Stwórca‹‹ procesu, który obejmuje wszystko, co istnieje i co będzie istnieć. Bóg jest zaangażowany i włączony w ten proces, trzyma niejako w dłoniach jego punkty ekstremalne - początek i koniec. Bóg, realizując ten proces, kieruje go ku jego wypełnieniu, czyniąc ››wszystkie rzeczy nowe‹‹ (por. Ap 21,5). […] W Apokalipsie ta nowość jest złączona ściśle z osobą Chrystusa. On jest twórcą inspiracji nowości od punktu wyjścia aż do zakończenia dzieła Bożego i pod tym względem On sam jest punktem wyjścia i dojścia”.</p>
<p>„Kościołowi w Laodycei Chrystus objawia się zatem jako Ten, który jako Arche stwórczego działania Bożego stopniowo doprowadzi do pełnej realizacji swojej nowości. Kościół widział w Chrystusie zmartwychwstałym nowość, która została już częściowo zrealizowana, ale którą nieustannie wprowadza i jako ››Słowo Boga‹‹ (Ap 19,13) zrealizuje w historii”.</p>
<p>„Arche w Ap 3,14 to zatem sam Chrystus jako życiodajna siła, podstawa i warunek życia i rozwoju ››nowego stworzenia‹‹, które zmierza ku swej pełnej realizacji” (ks. Adam Sikora, „Arche w Apokalipsie św. Jana”, artykuł w książce „W posłudze Słowa Pańskiego”, wydawnictwo Jedność, Kielce, 1997, s. 323).</p>
<p>Bez względu na to, czy w Objawieniu 3:14 chodzi o stare, czy o nowe stworzenie, Chrystus jest jego początkiem, czyli źródłem lub „zasadą procesu” (słowa ks. Adama Sikory), który się dokonał lub dokonuje. Nie dziwi nas zatem fakt, że Barclay M. Newman Jr. w swoim słowniku podaje m.in., że „arche” znaczy „geneza, pierwsza przyczyna” („A Concise Greek-English Dictionary of the New Testament”, United Bible Societies, 1971).</p>
<p>Harmonizuje to z myślami omówionymi w poprzednim podrozdziale, a mianowicie z faktem, że dzięki pośrednictwu Chrystusa zaczęły istnieć wszystkie stworzenia (por. 1 Kor. 8:6). William Barclay opowiada się za tym, że w myśl Objawienia 3:14 Chrystus „rozpoczął [...] proces stworzenia, jak powiada Trench, był on ››dynamicznym początkiem‹‹. [...] W pierwotnych pismach chrześcijańskich czytamy, że szatan jest arche śmierci, to znaczy śmierć bierze w nim swój początek, Bóg zaś jest arche wszystkich rzeczy, to znaczy wszystko wywodzi się z Niego” („Objawienie św. Jana”, tom I, Wydawnictwo „Słowo Prawdy”, Warszawa, 1981). Józef Flawiusz, historyk żydowski, w swym dziele „Przeciw Apionowi”, księga druga, wiersz 190, nazywa Boga m.in. początkiem (arche) wszechrzeczy, co oczywiście nie oznacza, że Stwórca zalicza się do stworzeń.</p>
<p>Wobec tego Jezus jest w tym sensie początkiem Bożego stworzenia, że je zapoczątkował, w Nim ono ma swój początek.</p>
<p><strong>Omówienie wersetów przytaczanych na dowód przeciw Boskości Chrystusa</strong><br />
Z naszych dotychczasowych rozważań wypływa wniosek, że Jezus Chrystus jest w całej pełni Bogiem, zrodzonym przed wszystkimi wiekami z Boga Ojca. Świadkowie Jehowy sprzeciwiając się takiemu twierdzeniu zwykle powołują się na kilka wersetów biblijnych, które w ich pojęciu przeczą Bóstwu Syna Bożego. Przeanalizujmy niektóre z nich.</p>
<p><strong>1. Ewangelia według Jana 14:28</strong>: „Słyszeliście, że powiedziałem wam: Odchodzę i przychodzę do was. Gdybyście mnie miłowali, to byście się radowali, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest niż Ja” (BW).</p>
<p>W związku z powyższym tekstem zachodzi pytanie: Czy fakt, że Ojciec jest lub był w jakimś sensie większy od Jezusa musi oznaczać, że natura Chrystusa jest gorsza, nie w pełni Boska? Greckie słowo tłumaczone na „większy” to „meidzon”, wyższy stopień przymiotnika „melas”, „wielki”. Słowa „meidzon” użyto również w 1 Liście do Koryntian 14:5, gdzie czytamy m.in., że „większy jest ten, kto prorokuje, niż ten, kto mówi językami”. Zapewne mowa jest tu o dwóch chrześcijanach: jeden posiadał dar prorokowania, zaś drugi miał dar mówienia językami. Fakt, że prorokujący został nazwany większym od mówiącego językami nie dotyczy natury obu tych osób, są bowiem tak samo ludźmi. Chodzi tu raczej o pewną właściwość, którą posiadł człowiek mający dar prorokowania, a która wyposażała go lepiej do usługiwania zborowi niż człowieka posiadającego dar glosolalii. Zatem większy to niekoniecznie ktoś wyższej natury.</p>
<p>Skoro o Chrystusie czytamy, że „w Nim zamieszkuje całe wypełnienie boskości cieleśnie” (Kolosan 2:9, Grecko-Polski Nowy Testament), to na czym mogła polegać przewaga, którą miał nad Nim Ojciec? Sam Jezus nie objaśnił nam tego bliżej, lecz spróbujmy tę Jego wypowiedź lepiej zrozumieć w oparciu o dostępne komentarze biblijne uwzględniające całość nauczania Pisma Świętego.</p>
<p>R.V.G. Tasker tak objaśnia ten fragment: „Do słów większy niż Ja często odwoływali się arianie, by poprzeć swą doktrynę o tym, jakoby Syn był stworzeniem niższym od Ojca. Słowa te jednak nie znaczą, że Ojciec był większy w sensie mocy lub boskości, lecz że Syn, będąc zrodzonym z Ojca, jest ‘mniejszy’ od Niego w tym sensie, że Ten, który jest zrodzony jest drugorzędny w stosunku do Tego, który rodzi. (zobacz i.14)” (“The Gospel According to St. John. An Introduction and Commentary”, 4 tom serii “Tyndale New Testament Commentaries”, s. 173, Inter-Varsity Press, Leicester, Anglia; Eerdmans, Grand Rapids, Michigan, USA, Reprint 2000).</p>
<p>Nieco inne wyjaśnienie zamieszczono w „Zondervan NIV Bible Commentary”, tom 2, strony 349-350: „Zdanie ››Ojciec większy jest niż Ja‹‹ odnosi się raczej do pozycji niż do natury; Jezus mówił to z pozycji swego człowieczeństwa (por. 5:19). Wiele zdań w tej Ewangelii mówiących o tym, że Ojciec posłał Go potwierdza, że Jezus działał pod władzą (Ojca) i był zobowiązany wypełnić przykazania Ojca” (Komentarz Merrilla C. Tenney’a, publikacja wydawnictwa Zondervan, Grand Rapids, Michigan, USA, 1994).</p>
<p>Powyższa interpretacja świetnie pasuje do prawdy, że Jezus „istniejąc w naturze Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz sam siebie poniżył, przyjąwszy naturę sługi. Stał się podobny do ludzi i w zewnętrznej postaci uznany za człowieka. Uniżył samego siebie, stał się posłuszny aż do śmierci i to śmierci krzyżowej” (Filipian 2:6-8, BP).</p>
<p>Podobną myśl zawiera List do Hebrajczyków 2:9, gdzie m.in. napisano, że Chrystus „na krótko uczyniony został mniejszym od aniołów”. Wobec tego Syn Boży, aby wypełnić wolę swego Ojca, któremu nie ustępował Boską naturą, uniżył się, stając się jako człowiek nie tylko mniejszym od Ojca, lecz nawet od aniołów. Wymagała tego misja zbawienia ludzkości. „Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i w ciele [w człowieczeństwie - przypis N. Ch.], więc i On [Chrystus - przypis N. Ch.] również miał w nich udział [również stał się człowiekiem - przypis N. Ch.]” (Hebrajczyków 2:14, BW). „Dlatego musiał we wszystkim upodobnić się do braci” (Hebrajczyków 2:17, BW). „Jak bowiem przez nieposłuszeństwo jednego człowieka [Adama - przypis N. Ch.] wielu stało się grzesznikami, tak dzięki posłuszeństwu Jednego [Chrystusa, Ostatniego Adama - przypis N. Ch.] wielu stało się sprawiedliwymi” (Rzymian 5:19, BP). Cytowane wersety wskazują, że Syn Boży, aby nas wybawić stał się w całej pełni człowiekiem, „z wyjątkiem grzechu” (Hebrajczyków 4:15). Było to dla Niego wielkim aktem pokory, przyszedł bowiem z wielkiej swej Boskiej chwały na ziemię i „w zewnętrznej postaci uznany (został) za Człowieka” (Filipian 2:7, BP); gdyż nie wyzbył się Boskiej natury, która kryła się za Jego człowieczeństwem.</p>
<p>Nasze rozmyślania nad Ewangelią według Jana 14:28 świetnie sumuje przypis z Biblii Poznańskiej: „Ojciec jest większy od Jezusa, dlatego, że Syn stał się człowiekiem, lub dlatego, że rodząc Syna daje wszystko, nie otrzymując sam nic od nikogo. Syn zaś, współuczestnik tej samej i jedynej natury Boskiej Ojca, otrzymuje wszystko od Niego. Kontekst zaleca porównanie Jezusa z Ojcem jako Słowa Wcielonego, jako Boga-Człowieka”.</p>
<p>W książce „Najtrudniejsze stronice Biblii” p. Zenon Ziółkowski zwraca uwagę na inny, ważny fakt, mianowicie, że niższość Jezusa „była tylko czasowa, aż do momentu zmartwychwstania i wniebowstąpienia, kiedy to nastąpił powrót do chwały, jaką miał Syn Boży ››pierwej, nim świat powstał‹‹ (J 17,5). Dzięki podporządkowaniu się woli Ojca i przyjęciu ludzkiej natury - związanej nierozerwalnie z naturą boską w osobie Syna - Chrystus jako Bóg-Człowiek został przez Niego wywyższony ponad wszystko i obdarowany imieniem ponad wszelkie imię, ››aby - jak pisze św. Paweł - na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca‹‹ (Flp 2,10-11)” (książka wydana przez Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa, 1989, s. 339).</p>
<p><strong>2. 1 List do Koryntian 11:3</strong>: „A chcę, abyście wiedzieli, że głową każdego męża jest Chrystus, a głową żony mąż, a głową Chrystusa Bóg” (BW).</p>
<p>W książce „Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi” (Watch Tower Bible and Tract Society of New York, Inc., Brooklyn, Nowy Jork, USA, 1990), opatrzono ten werset następującą uwagą: „Nawet po śmierci i zmartwychwstaniu oraz po wniebowstąpieniu Jezus nie był równy swemu Ojcu” (s. 39, akapit 15).</p>
<p>Większość komentatorów uważa, że w powyższym wersecie słowo „głowa” wyraża ideę zwierzchnictwa. Zatem mężczyzna podlega Chrystusowi, kobieta mężczyźnie, zaś Chrystus jest podległy Bogu. Czy w takim razie werset ten przeczy prawdzie wyrażonej w innych fragmentach Nowego Testamentu, mianowicie, że Jezus ma wspólnie z Bogiem Ojcem Boską naturę?</p>
<p>Otóż werset ten nic nie mówi o naturze naszego Pana. Dowodzi tego fakt, że rozpatruje się w nim także stosunek męża do żony. Czy to, że mąż jest głową lub zwierzchnikiem żony prowadzi nas do wniosku, że kobieta jest stworzeniem niższego rzędu, gorszym od mężczyzny? Na pewno nie! Zarówno mężczyzna, jak i kobieta zaliczają się do rodzaju ludzkiego. Mąż lub mężczyzna otrzymał od Boga pewną funkcję odróżniającą go od żony, kobiety; ma z miłością sprawować nad nią opiekę, ona zaś ma być mu uległa. Widzimy zatem, że bycie głową nie oznacza w tym wypadku różnicy natur, lecz jest to różnica funkcjonalna, mąż sprawuje inną funkcję.</p>
<p>Podobnie jest w relacji między Bogiem Ojcem - głową, a uległym Mu Chrystusem. Słowo Boże wyraźnie stwierdza, że Jezus jako jednorodzony Syn Ojca jest Bogiem (Jana 1:18). Ma wobec tego Boską naturę, która nie jest pod żadnym względem gorsza lub niższa od natury Jego Ojca. Jednakże Syn Boży pełni w zamierzeniu Boga inną funkcję, będąc podległym równemu sobie pod względem istoty Bogu Ojcu. Panuje tutaj po prostu pewna hierarchia, pewien porządek, w którym Chrystus znajduje się na drugim miejscu. Podkreślmy jeszcze raz: nie dotyczy to wcale Boskiej natury Chrystusa, która w niczym nie ustępuje istocie Boga Ojca.</p>
<p>Co ciekawe, według nowszych badań słowo „głowa” (greckie „kefale”) mogło tu być użyte w znaczeniu podobnym do wyrazu „źródło” (jeden z sensów greckiego pojęcia „arche”, omówionego przez nas wcześniej). „Paweł powiada, że kobieta wywodzi swe istnienie od mężczyzny (Rodz. 2:21-22), tak jak mężczyzna od Chrystusa, a Chrystus od Boga” (Leon Morris - „The First Epistle of Paul to the Corinthians. An Introduction and Commentary”, 7 tom serii “Tyndale New Testament Commentaries”, Inter-Varsity Press, Leicester, Anglia, Eerdmans, Grand Rapids, Michigan, USA, reprint, 2000). W takim wypadku werset ten mówiłby jedynie, że źródłem istnienia Jezusa jest Bóg Ojciec, co zgadzałoby się z prawdą, że Syn Boży w niezrozumiały dla nas sposób został zrodzony w wieczności przez Boga Ojca (por. Hebrajczyków 1:5). Opowiadamy się jednak za pierwszym wyjaśnieniem tego tekstu.</p>
<p><strong>3. 1 List do Koryntian 15:28</strong>: „A gdy mu [Chrystusowi - przypis N. Ch.] wszystko zostanie poddane, wtedy też i sam Syn będzie poddany temu, który mu poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkim”.</p>
<p>Werset ten uchodzi za mocny dowód przeciw Boskości Chrystusa. Ma on dowodzić, że również przy końcu czasów, gdy zrealizuje się odwieczne zamierzenie Boga, Syn Jego ponownie i ostatecznie okaże się mniejszym od Ojca. Warto rozważyć, o jaką podległość tu chodzi.</p>
<p>Czy chodzi tu o to, że Jezus nie jest Bogiem, że ma jakąś poślednią naturę - może jest półbogiem, aniołem lub archaniołem? Odsyłamy czytelnika do pierwszych dwóch podrozdziałów tego tematu, gdzie przedstawiono przekonywające dowody na to, że Chrystus ma w sobie w pełni Boską naturę.</p>
<p>Jaki sens ma zatem poddanie się Chrystusa Bogu Ojcu? Ks. Hugolin Langkammer, wybitny polski biblista katolicki tak omawia ten fragment: „Chrystus zwycięzca przekaże wszystko Bogu. Ojcowie Kościoła poddanie się Chrystusa Ojcu łączyli z Jego ludzką naturą jako syna. Nie wiadomo, czy Paweł chciał taką myśl wyrazić, skoro mówi o uwielbionym Chrystusie, który za nas umarł, a w śmierci na krzyżu widzi świadome spełnienie woli Ojca. Wydaje się, że w akcie oddania się Chrystusa Ojcu trzeba widzieć dalszy ciąg posłuszeństwa woli Ojca, związanego z naszym odkupieniem. Przy paruzji Chrystus zwycięzca może ostatecznie powiedzieć: ››spełniłem wszystko‹‹; Janowe ››spełnienie się Pisma‹‹ miało miejsce w czasie męki i śmierci krzyżowej. Paweł rozciąga proces dokonania się zbawienia od wydarzeń paschalnych [śmierci i zmartwychwstania Chrystusa - przypis N. Ch.] do paruzji” („Pierwszy i Drugi List do Koryntian. Tłumaczenie, wstęp i komentarz”, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin, 1998, ss. 90, 91).</p>
<p>W świetle powyższego wyjaśnienia 1 Koryntian 15:28 miałby następujący sens: Pan Jezus doprowadzając przy swoim powrocie proces zbawienia do końca, przekazuje doskonałe wyniki swego dzieła Bogu Ojcu, wyrażając zarazem uległość Jego woli, zgodnie z którą cały czas postępował.</p>
<p>Podobnie komentuje ten werset Leon Morris (dz. cyt., s. 213):</p>
<p>„Zakończenie procesu ‘poddania’ nastąpi wówczas, gdy Syn [...] będzie poddany Ojcu. Przedstawia to pewną trudność, wydaje się bowiem, że jedna z osób Trójcy jest mniejsza do drugiej. Musimy jednak wziąć to pod uwagę, że Paweł nie mówi tu o zasadniczej naturze Syna lub Ojca. Mówi on o dziele, którego dokonał i dokona Chrystus. On umarł za nas i zmartwychwstał. On powróci i podporządkuje wszystkich wrogów Bogu. Zakończenie tego całego dzieła będzie miało miejsce, gdy on przekaże Królestwo temu, który jest źródłem wszystkiego. Aby dokonać tego dzieła (Chrystus) stał się człowiekiem, (Bóg) nałożył na niego pewną podległość, która jest niezbędna dla tego dzieła aż do jego uwieńczenia, włączając w to samo uwieńczenie. Celem tego (hina) jest, by Bóg był wszystkim we wszystkim [...] Mocno wyrażono tu pełne zwierzchnictwo, które wówczas będzie oczywiście w jego posiadaniu. Kalwin powiada: ‘wszystkie rzeczy będą sprowadzone z powrotem do Boga, jako ich jedynego początku i końca, tak, by były z nim blisko związane’”.</p>
<p>Tak więc według Leona Morrisa końcowy akt poddania się Chrystusa Ojcu pozostaje w harmonii z całym dziełem odkupienia, które wymagało od Jezusa uniżenia się. Nasz Pan jako wykonawca dzieła zbawienia poddaje się woli Autora tego zamierzenia. Jego ostatni czyn, po dopełnieniu zamysłu Boga, nie odbiega od pierwszego, jakim był również akt pokory. Mamy tu znowu do czynienia, podobnie jak w 1 Koryntian 11:3, z pewnym podziałem na role, w którym Jezus dobrowolnie wziął na siebie rolę odmienną od funkcji Ojca.</p>
<p>Zatem 1 List do Koryntian 15:28 wcale nie zaprzecza Boskości Chrystusa, a w gruncie rzeczy w ogóle się do niej nie odnosi.</p>
<p><strong>4. Ewangelia według Łukasza 22:42</strong>: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ten kielich ode Mnie; ale nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie” (BP).</p>
<p>Do tego wersetu nawiązuje podpis zamieszczony pod ilustracją w książce „Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi” (dz. cyt., s. 39): „Ponieważ Jezus modlił się do Boga, aby się działa wola Boga, a nie jego wola, więc obaj nie mogą być tą samą osobą”. Ma to być rzekomo argument przeciw Bóstwu Chrystusa lub przeciw Trójcy. W rzeczywistości doktryna o Trójjedynym Bogu stwierdza, że jest jeden Bóg w trzech osobach. W myśl tej nauki Bóg Ojciec i Syn Boży nie są tą samą osobą, lecz dwiema Osobami wchodzącymi w skład Bóstwa.</p>
<p>Argument wysunięty w książce Towarzystwa Strażnica w rzeczywistości nie występuje przeciw prawowiernemu trynitaryzmowi, lecz przeciw herezji zwanej modalizmem. W myśl tej idei istnieje tylko jeden Bóg, który objawia się światu raz jako Ojciec, kiedy indziej jako Syn Boży lub jako Duch Święty. Ten pogląd zakłada, że Jezus i Bóg Ojciec (a także Duch Święty) to jedna i ta sama osoba. Autor książki Świadków Jehowy nieświadomie polemizuje z modalizmem, który nawet dziś ma swoich zwolenników. (Chodzi tu na przykład o ruch „Jesus Only” lub „Oneness Pentecostal”. Wyznawcy tego kierunku są najbardziej znani jako „United Pentecostals”, lecz istnieje kilka innych, podobnych wyznań. Ponadto modalizm występuje w pewnej formie wśród zwolenników Williama Branhama, bowiem w jego doktrynie tak dalece utożsamia się Jezusa Chrystusa z Bogiem Ojcem, że zaciera się różnicę, jaka zachodzi między nimi, jako dwiema Osobami). Jest rzeczą oczywistą, że wywód przestawiony w książce „Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi” nie jest żadnym zarzutem przeciwko Trójcy, której podstawą jest założenie, że istnieją trzy Osoby Boskie.</p>
<p>A jak można się ustosunkować do stwierdzenia zawartego w akapicie 15, na stronie 39 tej książki: „Przecież gdyby Jezus był Bogiem Wszechmocnym, nie modliłby się do siebie”?. Niech jako komentarz do tego posłuży fragment z Listu do Hebrajczyków 5:7-9: „On podczas swojego ziemskiego życia głośno wołając, ze łzami zanosił błagania i prośby do Tego, który mógł Go ocalić od śmierci, i został wysłuchany z powodu swej uległości. Chociaż był Synem, przez to, co wycierpiał nauczył się posłuszeństwa. Tak uczyniony doskonałym („a osiągnąwszy pełnię doskonałości”, BW; „a gdy wszystko wykonał”, Biblia Tysiąclecia, wyd. II, dalej BT) stał się przyczyną wiecznego zbawienia dla wszystkich, którzy są Mu posłuszni” (Przekład ekumeniczny, dalej PE). Uniżenie się Syna Bożego i Jego doskonałe posłuszeństwo przyczyniły się do naszego zbawienia. „Jak też z powodu nieposłuszeństwa jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak z powodu posłuszeństwa Jednego, wielu stanie się sprawiedliwymi” (Rzymian 5:19, PE). Na to doskonałe posłuszeństwo Jezusa jako człowieka składało się również zanoszenie modlitw do Ojca w niebie. W przeciwieństwie do pierwszego Adama, ostatni Adam nie odwrócił się od Boga nawet w chwili najsroższej próby. Poza tym, gdyby Chrystus się nie modlił, jakże by mógł zostawić nam przykład, abyśmy wstępowali w Jego ślady? (1 Piotra 2:21) Tak więc również Ewangelia według Łukasza 22:42 nie zaprzecza Boskości Chrystusa, raczej opisuje Jego stan, w którym „wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom” (Filipian 2:7).</p>
<p>Ale jak to rozumieć, że Pan modlił się, by działa się wola Boga, a nie Jego wola? „To nie oznacza, że jego wola stoi w opozycji do woli Ojca: już sama ta modlitwa przeczy temu. Jest to raczej mocne potwierdzenie jego pragnienia, żeby wola Ojca wzięła górę” (Leon Morris, „Luke. An Introduction and Commentary”, 3 tom serii „Tyndale New Testament Commentaries”, Inter-Varsity Press, Leicester, Anglia; Eerdmans, Grand Rapids, Michigan, USA, reprint, 2000, s. 340). Prośbę „Ojcze, jeśli chcesz, oddal ten kielich ode mnie” Jezus skierował do Boga w niezwykłych okolicznościach. Mesjasz „począł się smucić i trwożyć” i powiedział: „smętna jest dusza moja aż do śmierci” (Mateusza 26:37, 38). Wiedział, że „kielich”, z którego przyjdzie Mu wypić, będzie bardzo gorzki. Kielich wyobraża tu straszne cierpienia i śmierć w mękach na krzyżu. W tym miejscu widzimy prawdziwe człowieczeństwo Jezusa, który „musiał we wszystkim upodobnić się do braci” (Hebrajczyków 2:17). Heroizm naszego Mistrza polega na tym, że mimo odczuwanego smutku i trwogi, całkowicie poddał się woli Bożej i „był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej” (Filipian 2:8).</p>
<p>Warto odnotować, że Ojciec niebiański pomógł Mu sprostać owej tragicznej próbie: „ukazał mu się anioł z nieba, umacniający go” (Łukasza 22:43). Dalej czytamy, że „pogrążony w udręce modlił się jeszcze goręcej” i „stał się pot jego jakby skrzepami krwi (spadającej) na ziemię” (Łukasza 22:44, BP; Grecko-Polski Nowy Testament). Tak więc Chrystus stał tu w obliczu najważniejszego wydarzenia w Swym życiu, a zarazem najdonioślejszego wydarzenia w historii ludzkości - miał stać się Ofiarą zastępczą gładzącą grzechy ludzkości. „Jahwe zwalił na Niego winy nas wszystkich”; „On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą” (Izajasza 53:6, BT; 2 Koryntian 5:21, BW). Możemy być niezmiernie wdzięczni Mesjaszowi, że pomimo ograniczeń swej ludzkiej natury, całkowicie poddał się woli Ojca i stał się naszym Zbawicielem.</p>
<p><strong>5. Ewangelia według Marka 13:32</strong>: „Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec” (BT).</p>
<p>Werset ten bywa przytaczany jako argument przeciw Boskości Chrystusa z tej racji, że Bóg Ojciec najwyraźniej ma według niego przewagę nad Jezusem w zakresie znajomości terminu Jego powrotu. Wartościowego komentarza na temat tego fragmentu dostarczył ceniony biblista katolicki, ks. Hugolin Langkammer: „Zdanie to nie koliduje wcale z ogólnym przeświadczeniem pierwotnego Kościoła o Boskiej naturze Jezusa i o Jego równości z Ojcem. Inaczej opuszczono by je. Akcent położony jest na ukrytym w planach zbawczych Boga terminie powtórnego przyjścia Jezusa i na Jego człowieczeństwie. Przemawia wprawdzie Syn Boży, który jednak przyjął naszą ludzką naturę i wziął także na siebie tę ››niewiedzę‹‹ o paruzji. Dlatego jest rzeczą daremną debatować na temat terminu paruzji; trzeba zwrócić uwagę na sam fakt jej nadejścia, a z racji niepewności i niewiedzy przyjąć postawę stałej czujności i czuwania” („Ewangelia według Św. Marka, tłumaczenie, wstęp i komentarz”, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin 1997, s. 121).</p>
<p>Myśl tę rozwinął Walter W. Wessel, który napisał, że „niewiedzę Jezusa na temat dnia lub godziny jego powrotu należy pojmować w oparciu o naukę Nowego Testamentu odnośnie Wcielenia. Prawdziwe Wcielenie wiązało się z taką niepełną wiedzą. Jezus celowo tymczasowo zrezygnował z korzystania ze swej wszechwiedzy, wiązało się to z faktem, że stał się istotą ludzką” („Zondervan NIV Bible Commentary”, tom 2, Zondervan, Grand Rapids, Michigan, USA, 1994, s. 190).</p>
<p>Jak zaznaczył dr Robert Morey, „doktryna o człowieczeństwie Jezusa Chrystusa oznacza, że miał On ograniczenia jak każdy śmiertelny człowiek [...] Był ››człowiekiem‹‹ w najpełniejszym znaczeniu tego słowa (Jana 8:40). [...] Musiał zadawać pytania, o to, gdzie się coś znajdowało (Jana 11:34), lub żeby uzyskać informację (Jana 18:34). Nie znał daty końca świata (Marka, 13:32)” - „The Trinity. Evidence and Issues”, World Bible Publishers, Inc., Iowa Falls, USA, s. 294.</p>
<p>W świetle powyższych faktów wypada stwierdzić, że niewiedza Jezusa na temat terminu paruzji wcale nie przeczy Jego Boskości, ale wyraża prawdę, że „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, („umniejszył samego siebie”, PE; „wyniszczył samego siebie”, Nowy Testament z greki, ks. Dąbrowskiego) przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi” (Filipian 2:6, 7, BT). „Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić” (2 Koryntian 8:9, BT).</p>
<p>Zgodnie z powyższymi wersetami Syn Boży ogołocił samego siebie, zubożył siebie, gdyż w czasie swego życia na ziemi nie korzystał w pełni z pewnych atrybutów Boskich, takich jak wszechwiedza.</p>
<p>Dla równowagi musimy tu dodać, że przy wielu okazjach Jezus wykazywał się nadzwyczajną, nadprzyrodzoną wiedzą (Jana 2:24, 25; 6:64; Mateusza 17:27; Łukasza 6:8). Korzystał z niej jednak tylko do pewnego stopnia, o czym mówi nasz werset.</p>
<p><strong>6. Ewangelia według Jana 17:3</strong>: „A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś” (BW).</p>
<p>Fragment ten bywa cytowany na poparcie twierdzenia, jakoby jedynym prawdziwym Bogiem był Ojciec Pana Jezusa, a Syn Boży jedynie bogiem z małej litery, istotą boską. Czy rzeczywiście wypowiedź Mesjasza ma na celu odróżnić Ojca jako prawdziwego Boga od Chrystusa, który nie jest prawdziwym Bogiem?</p>
<p>Najwyraźniej Ojciec jest jedynym prawdziwym Bogiem w odróżnieniu od bogów fałszywych. „Nawróciliście się od bałwanów do Boga, aby służyć Bogu żywemu i prawdziwemu”, napisał apostoł Paweł do byłych pogan ( 1 Tesaloniczan 1:9).</p>
<p>Zwróćmy jednak uwagę na ważny aspekt Ewangelii według Jana 17:3. Za czasów Starego Przymierza wystarczyło poznać Boga, lecz tutaj podkreślono znaczenie poznania także Syna Bożego, który gdzie indziej oznajmił: „Kto mnie widział, widział Ojca” i „Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie” (Jana 14:9, 11). Dlaczego Jezus tak mówił o sobie? Dlatego, że jest „odblaskiem chwały” Ojca i „odbiciem jego istoty”, „obrazem Boga” jako „jednorodzony Bóg”, który „objawił Ojca” (Hebrajczyków 1:3; Kolosan 1:15; 2 Koryntian 4:4; Jana 1:18). Skoro Chrystus jako jedyny Syn zrodzony przed wszystkimi wiekami z Ojca jest zarazem jednorodzonym Bogiem, to czy może być bogiem nieprawdziwym? W żadnym wypadku. To właśnie dzięki Synowi, będącemu zarazem prawdziwym Bogiem „ujrzeliśmy chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca” (Jana 1:14). W tej chwale widzimy Boga Ojca, poznajemy Go poprzez Syna, który doskonale odpowiada Ojcu. Nic zatem dziwnego, że apostoł Paweł zaleca „poznanie chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusowym” (2 Koryntian 4:6).</p>
<p>Poza tym, w 1 Jana 5:20 czytamy: „Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy, w Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym”. To prawda, że niektórzy komentatorzy odnoszą ten tekst do Boga Ojca, jednak wielu uczonych podziela zdanie Wernera de Boora:</p>
<p>„Do kogo odnosi się tutaj słowo ››On‹‹? Z czysto językowego punktu widzenia wskazuje ono na bezpośrednio przedtem wymienionego i nazwanego Synem Bożym Jezusa Chrystusa. ››On‹‹, mianowicie Jezus Chrystus, ››jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym‹‹. Jednak również z rzeczowych powodów wskazane jest rozumienie tego miejsca w ten sposób. Jeżeli słowo ››On‹‹ odniesiemy do ››Tego, który jest prawdziwy‹‹, wtedy świadectwo apostoła byłoby tylko powtórzeniem tego, co już powiedział o Bogu. Zachodzi tautologia: ››Ten, który jest prawdziwy‹‹ jest ››prawdziwym Bogiem‹‹. Ponadto nigdzie indziej Bóg, Ojciec nie jest określany jako ››życie wieczne‹‹. Natomiast Jan dopiero teraz w 5:11 i nast. napisał, że Bóg obdarzył nas wprawdzie wiecznym życiem, ale życie to ››jest w Jego Synu‹‹. ››Kto ma Syna, ma żywot‹‹ (5:12). [Porównaj z tym Jana 11:25 i 14:6 - przypis N. Ch.]. [...] Nie wolno robić z Jezusa jakiegoś pół-Boga, który jako taki stałby ››obok‹‹ Boga. [...] ››Bóg był w Chrystusie i świat z samym sobą pojednał‹‹ (II Kor. 5:19). Dzieło naszego zbawienia może być absolutnie pewne tylko wtedy, jeżeli Chrystus ››jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym‹‹” („Listy Jana”, Zjednoczony Kościół Ewangeliczny, Warszawa 1984, ss. 175, 176).</p>
<p>Wypada zatem przyznać rację komentarzowi do 1 Jana 5:20 zamieszczonemu w Biblii Poznańskiej: „Poznanie [...] Boga zawdzięczamy Synowi Bożemu, który jest prawdziwym Bogiem. Syn jest najdoskonalszym objawieniem Ojca (J 20,28) i źródłem, z którego wypływa życie Boże - rzeczywisty zadatek chwały wiecznej”.</p>
<p><strong>7. 1 List do Koryntian 8:6</strong>: „Dla nas istnieje tylko jeden Bóg Ojciec, z którego pochodzi wszystko i dla którego istniejemy, i jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko istnieje i przez którego my także istniejemy” (BW).</p>
<p>Werset ten bywa objaśniany przez Świadków Jehowy w ten sposób, że jedynym Bogiem jest Bóg Ojciec, natomiast Pan Jezus jest jedynie pośrednikiem między jedynym Bogiem a ludźmi. Idąc tym tokiem rozumowania musielibyśmy dojść do wniosku, że nazywanie Boga Ojca Panem jest niestosowne, oraz że podobnie nie na miejscu jest odnoszenie do Jezusa słowa Bóg, bowiem Bogiem jest tylko Ojciec, a Panem jedynie Syn. Czy takie rozumowanie jest zgodne z Biblią?</p>
<p>Okazuje się, że greckie słowo „Kyrios” (Pan) stosuje się w Nowym Testamencie nie tylko do Pana Jezusa, lecz również do Boga Ojca. Na przykład w Ewangelii według Mateusza 11:25 Jezus zwraca się do Ojca: „Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi” (Por. Mateusza 4:7,10; 5:33; 22:37, 44; Objawienie 1:8; 4:8; 11:15, 17; 15:3, 4; 22:5, 6). Czy mamy prawo odmówić Ojcu tytułu Pan, skoro w Objawieniu 4:11 czytamy: „Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, przyjąć chwałę i cześć, i moc, ponieważ Ty stworzyłeś wszystko, i z woli twojej zostało stworzone, i zaistniało”? Na pewno nie!</p>
<p>Z tych samych powodów nie możemy wątpić w to, że do Jezusa słusznie odnosi się tytuł Bóg, bowiem w wielu miejscach Chrystus jest wprost nazwany Bogiem lub przypisano Mu Boskość (Jana 1:1, 18; 20:28; Kolosan 2:9; Filipian 2:6).</p>
<p>Fakt, że w wersecie z 1 Listu do Koryntian 8:6 Ojca nazwano Bogiem, nie sprawia, że nie jest jednocześnie Panem; podobnie to, że Jezusa określono mianem Pana, nie wyklucza nazywania Go Bogiem.</p>
<p>Warto też zastanowić się, dlaczego w wielu miejscach Nowego Testamentu Ojca nazywa się Bogiem Ojcem. Gdyby Boskości nie można było odnosić również do Syna, wystarczyłoby Ojca nazwać po prostu Bogiem, bez podawania dodatkowych określeń.</p>
<p>Zwróćmy także uwagę na fakt, że Bóg Ojciec jest w naszym tekście przedstawiony jako Źródło stworzenia, natomiast Pan Jezus jako pośrednik stworzenia. Biblia rzeczywiście stwierdza, że Ojciec stwarzał za pośrednictwem Syna (Jana 1:3; Kolosan 1:15, 16).</p>
<p>Pozostaje nam jeszcze tylko wyjaśnić, w jakim sensie Jezus jest Panem. Wyczerpujące wyjaśnienia znajdujemy pod hasłem „Lord” (Pan) w „The International Standard Bible Encyclopedia” (tom III; ss. 157, 158; Eerdmans, Grand Rapids, Michigan, USA, 1986). Streścimy je w ośmiu punktach:</p>
<p>Chrystus był Panem już podczas swego życia na ziemi, bowiem nauczał z autorytetem Boskim i dokonywał cudów Boską mocą (Marka 11:3; 12:35-37; Jana 13:13-16; Mateusza 7:28, 29; 5:34, 39, 44).</p>
<p>Nazywając Jezusa Panem uznajemy Jego absolutną zwierzchność nad całym wszechświatem (Mateusza 28:18) i Kościołem (Efezjan 1:20-23), jak również nad naszym życiem (Dzieje 10:36; Rzymian 10:12; 14:8; Jakuba 4:15).</p>
<p>Termin Pan (grecki „Kyrios”) wskazuje również na Boskość Chrystusa, jest bowiem zarówno w Septuagincie, jak i w Nowym Testamencie odpowiednikiem imienia Jahwe. Cytaty ze Starego Testamentu pierwotnie dotyczące Jahwe są niekiedy odnoszone w Nowym Testamencie do Jezusa - Psalm 34:9 w 1 Piotra 2:3; Izajasza 8:12, 13 w 1 Piotra 3:14, 15.</p>
<p>Tytuł Pan wskazuje na triumf zmartwychwstałego Chrystusa nad śmiercią i zbuntowanymi aniołami (Rzymian 10:9; 14:9; Efezjan 1:20-22; Kolosan 2:10, 15).</p>
<p>Nasza nadzieja zmartwychwstania wiąże się z Panem (1 Koryntian 6:14; 2 Koryntian 4:14).</p>
<p>Główną treścią naszego przesłania jest Pan Jezus (2 Koryntian 4:5; Kolosan 2:6).</p>
<p>Pan jest naszym Sędzią, jesteśmy przed Nim odpowiedzialni (1 Koryntian 4:5; 2 Tymoteusza 4:1, 8)</p>
<p>Mamy Go osobiście i publicznie wyznawać Panem (Rzymian 10:9), co jest dowodem, że mamy Ducha Świętego (1 Koryntian 12:3).</p>
<p>Wyrzekamy się dawnej wierności wielu pogańskim „panom” i jesteśmy lojalni wobec jednego Pana, przez którego i dla którego istniejemy (1 Koryntian 8:5, 6).</p>
<p><strong>8. 1 List do Tymoteusza 2:5, 6</strong>: „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie” (BW).</p>
<p>Jest to kolejny fragment używany przez Świadków Jehowy na poparcie tezy, jakoby tylko Ojciec był Bogiem. Przy czytaniu tych wersetów od razu rzuca się w oczy fakt, że nie omawiają one w wyczerpujący sposób natury Chrystusa. Wszak został On tu nazwany jedynie człowiekiem, zaś Świadkowie Jehowy na pewno nie zgodziliby się, że Jezus jest tylko człowiekiem. Nauczają oni o preegzystencji Chrystusa jako pierwszego duchowego stworzenia Boga Jehowy; twierdzą też, że obecnie Jezus wrócił do swej przedludzkiej, duchowej natury i jest archaniołem Michałem. Zatem nawet Świadkowie Jehowy, w świetle swej niezbyt prawowiernej doktryny są zmuszeni przyznać, że Jezus nie jest jedynie człowiekiem.</p>
<p>Oczywiste jest w takim razie, że myśli wyrażone w naszym tekście omawiają wyłącznie jeden, ludzki aspekt natury Chrystusa. Apostoł Paweł ukazuje tu Syna Bożego jako naszego Pośrednika, który przyjąwszy ludzką naturę stał się naszym rzeczywistym przedstawicielem, reprezentantem ludzkości wobec Boga Ojca. Chrystus pozostaje nadal człowiekiem, bowiem czytamy o Nim w czasie teraźniejszym - „jest”. Pozostanie człowiekiem już po wieczne czasy, będąc naszym Starszym Bratem i Wzorem, według którego będzie ukształtowana odnowiona i zbawiona ludzkość. „Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci” (Rzymian 8:29, BW). „Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, który przemieni znikome ciało nasze w postać podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może” (Filipian 3:20, 21, BW).</p>
<p>Z drugiej strony List do Kolosan wyraźnie mówi o tym, że Jezus jest Bogiem-Człowiekiem: „w nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości” (Kolosan 2:9, BW). Pozwala to nam zrozumieć inny aspekt pośrednictwa Chrystusa, mianowicie fakt, że Bóg w osobie Syna przyszedł do nas, aby nas zbawić („był w postaci Bożej” - Filipian 2:6; „Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał” - 2 Koryntian 5:19). W Jezusie jest zarówno Boskość, jak i człowieczeństwo, w Nim Bóg wychodzi naprzeciw ludziom i spotyka się z człowiekiem.</p>
<p>Tak więc wersety z 1 Listu do Tymoteusza 2:5, 6 nie omawiają ani preegzystencji Chrystusa ani Jego Boskości, choć w innych miejscach Biblii znajdujemy potwierdzenie tych prawd (Jana 1:1-3; Kolosan 1:15-17; Hebrajczyków 1:3, 8). Natomiast koncentrują się one na ludzkim aspekcie Jego natury, bowiem Chrystus będąc człowiekiem okazał doskonałe posłuszeństwo Bogu jako przedstawiciel ludzkości (Rzymian 5:19), którą miał odkupić jako bezgrzeszny Syn Człowieczy, składając doskonałą ofiarę ze swego świętego ciała i krwi (1 Piotra 2:22; 1:18, 19; Hebrajczyków 9:11-14). „On (Bóg Ojciec) tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą” (2 Koryntian 5:21). Dzięki temu, że niewinny Mesjasz wziął na siebie nasz grzech, stał się okupem za wszystkich, zaś Jego sprawiedliwość jest przypisana wszystkim, którzy w Niego naprawdę wierzą jako swego Zbawiciela. Czy już pojednałeś się z Bogiem przez jedynego pośrednika, Jezusa Chrystusa?</p>
<p><strong>Wnioski</strong><br />
Niektórzy czytelnicy mogą już być nieco zmęczeni tymi rozważaniami. W rzeczywistości nie byłyby one potrzebne, gdyby wszyscy pokornie przyjęli naukę Pisma Świętego na temat natury Pana Jezusa. Niestety, dość wcześnie do Kościoła wdarły się liczne odstępstwa od prawowiernej doktryny i wiele z nich pokutuje do dziś. Ktoś może postawić pytanie, dlaczego to takie ważne, by mieć poprawne zrozumienie tego zagadnienia. Otóż sprawa ta jest istotnie kwestią wielkiej wagi.</p>
<p>Jak już nadmienialiśmy, w Starym Testamencie, Bóg Jahwe zastrzegł chwałę dla siebie: „Ja, któremu na imię jest Jahwe, chwały mojej nie odstąpię innemu ani czci mojej bożkom” (Izajasza 42:8, BT). Tymczasem w Nowym Testamencie chwała jest oddawana Chrystusowi. Na przykład apostoł Piotr napisał: „Wzrastajcie raczej w łasce i w poznaniu Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Jemu niech będzie chwała teraz i po wieczne czasy” (2 Piotra 3:18, BW). W Księdze Objawienia 5:12-14 (BW) mnóstwo aniołów, cztery postacie i starcy tak oddają cześć Barankowi: „Godzien jest ten Baranek zabity wziąć moc i bogactwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo”. Następnie apostoł powiada: „I słyszałem, jak wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i w morzu, i wszystko, co w nich jest, mówiło: Temu, który siedzi na tronie, i Barankowi, błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc na wieki wieków. A cztery postacie mówiły: Amen. Starcy zaś upadli i oddali pokłon”. W Liście do Hebrajczyków 13:21 napisano: „Niech was (Bóg) wyposaży we wszystko dobre, abyście spełnili wolę jego, sprawując w nas to, co miłe jest w oczach jego, przez Jezusa Chrystusa, któremu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen”. Dostrzegamy zatem istotną zmianę w stosunku do objawienia Starego Testamentu. Chwałę i cześć, którą Jahwe zastrzegał dla siebie oddaje się teraz Synowi Bożemu.</p>
<p>Podobnie jest z modlitwami, które powinny być zanoszone wyłącznie do Boga, nigdy zaś do stworzenia. Apostoł Paweł zmagał się z „cierniem w ciele” i jak mówi: „W tej sprawie trzy razy prosiłem Pana, by on odstąpił ode mnie. Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa” (2 Koryntian 12:7-9, BW). Kontekst wskazuje, że Panem, do którego zwrócił się Paweł, był Chrystus. Uważnego czytelnika Biblii to nie dziwi. Sam Jezus zachęcił nas, byśmy zwracali się bezpośrednio do Niego z prośbami: „O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię” (Jana 14:14, BT). Co ciekawe, w tekście głównym „Międzywierszowego Przekładu Królestwa” (Kingdom Interlinear Translation), wydanego przez Towarzystwo Strażnica, zarówno w grece, jak i w tłumaczeniu na język angielski występuje słowo „mnie”. Fakt, że użyty w tym dziele tekst grecki był podstawą Przekładu Nowego Świata, w którym usunięto słowo „mnie”, świadczy o tym, że autorzy tegoż przekładu rozmyślnie odeszli od oryginału. Ktoś może nam zarzuci: „czepiacie się szczegółów”. Czy to jednak nie jest niezwykłe, że Przekład Nowego Świata konsekwentnie osłabia wymowę większości wersetów wskazujących na Boskość Chrystusa? Dlaczego to takie ważne?</p>
<p>W prawdziwym chrystianizmie „nasza wspólnota jest z Ojcem i z jego Synem, Jezusem Chrystusem” (1 Jana 1:3, NŚ). „Każdy, kto się zapiera Syna, nie ma również Ojca. Kto wyznaje Syna, ma także Ojca” (1 Jana 2:23, NŚ). „Aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał” (Jana 5:23, BT). „I to jest świadectwo, że Bóg dał nam życie wieczne, a życie to jest w jego Synu. Kto ma Syna, ma to życie; kto nie ma Syna Bożego, nie ma tego życia” (1 Jana 5:11, 12, NŚ). Stoimy na stanowisku, że w myśl powyższych wersetów musimy przyjąć całą prawdę o Bożej naturze Syna Bożego, uznać w pełni Jego Bóstwo. Tylko pod tym warunkiem będziemy prawdziwie oddawali cześć zarazem Ojcu, gdyż cześć oddawana Synowi, jest zarazem uwielbieniem Ojca. Sprawa ta jest doniosłą kwestią, bo od niej zależy, czy zyskamy życie wieczne. Kto nie wyznaje prawdy o tym, kim jest Chrystus, nie ma życia! Co gorsza, „antychrystem jest ten, kto się zapiera Ojca i Syna” (1 Jana 2:22, NŚ). Za poniżaniem Syna Bożego i pomniejszaniem Jego natury kryje się duch antychrysta, duch diabelski.</p>
<p>Czy wzorem apostoła Tomasza możesz, drogi czytelniku, powiedzieć do Pana Jezusa: „Mój Pan i mój Bóg!”? (Jana 20:28, NŚ). Zważ, że Chrystus nie sprzeciwił się temu, lecz przyjął ten hołd: „Jezus mu powiedział: ››Czy uwierzyłeś dlatego, że mnie ujrzałeś? Szczęśliwi, którzy nie widzą, a jednak wierzą‹‹” (Jana 20:29, NŚ). Przypomnijmy sobie, że gdy apostoł Jan oddał cześć aniołowi, ten sprzeciwił się temu. „Wtedy upadłem u jego stóp, aby mu oddać cześć. Ale on mi mówi: ››Uważaj! Nie czyń tego! Jestem tylko współniewolnikiem twoim i braci twoich, którzy zajmują się świadczeniem o Jezusie. Oddaj cześć Bogu‹‹” (Objawienie 19:10, NŚ). Sytuacja ta powtórzyła się również w Objawieniu 22:8, 9. Tymczasem Jezus przyjął cześć należną Bogu. Nie jest więc żadnym aniołem, czy kimś o pośledniejszej naturze od Boga. W pełni zasługuje na Boską cześć, jak już czytaliśmy w Objawieniu 5:12.</p>
<p>Jeżeli dotąd nie oddawałeś Boskiej czci Chrystusowi lub nie uznawałeś Go za Boga, to zważ, że jest to kwestia zbawienia lub potępienia. Przecież to „Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią i aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca” (Filipian 2:9-11, BW). Ponownie stwierdzono tutaj, że cześć oddawana Synowi, jest zarazem oddaniem chwały Bogu Ojcu. Jeśli jesteś Świadkiem Jehowy, bardzo bliska jest tobie cześć oddawana Ojcu. Przyjmij jednak serdeczną przestrogę: jeżeli pozostaniesz przy swoim, może się okazać, że Ojciec nie uzna twojej formy wielbienia za prawdziwą i wszystkie twoje wysiłki pójdą na marne. Czytając to opracowanie mogłeś się przekonać, że organizacja Świadków Jehowy głosi „innego Jezusa”, nie Tego, którego zwiastowali apostołowie (2 Koryntian 11:4).</p>
<p>Być może lubisz czytać Biblię, bo uważasz, że prowadzi cię ona do życia wiecznego. Jezus powiedział pewnym badaczom Biblii: „Badacie Pisma, ponieważ myślicie, że dzięki nim będziecie mieć życie wieczne, a właśnie one świadczą o mnie. A jednak nie chcecie przyjść do mnie, żeby mieć życie” (Jana 5:39, 40, NŚ). Przyjdź zatem do Chrystusa już teraz w szczerym żalu za to, że szerzyłeś błędy o Jego naturze, że nie kochałeś Go, tak jak powinieneś lub chciałbyś (1 Koryntian 16:22). Apostoł Piotr zachęca nas: „Przychodząc do niego jako do żywego kamienia, przez ludzi wprawdzie odrzuconego, lecz wybranego, drogocennego u Boga” (1 Piotra 2:4, NŚ). Przyjacielu, zauważ, że nawet w twoim przekładzie zachęcono cię do tego, byś przyszedł do Pana Jezusa. W tym samym tłumaczeniu, w poprzednim wersecie zaznaczono: „jeśli tylko zakosztowaliście, że Pan jest życzliwy” (1 Piotra 2:3, NŚ). Przekonaj się, że Pan jest tobie życzliwy. Jeżeli ciążą ci jakieś grzechy, jeśli męczą cię zadane ci rany, powierz Mu to wszystko i oddaj Mu swe serce i życie w modlitwie. Pamiętaj, że On obiecał: „tego, kto do mnie przychodzi, na pewno nie odpędzę” (Jana 6:37, NŚ).</p>
<p>Nie obawiaj się przyjść do Tego, który może cię zbawić. Pamiętaj, że „Jezus Chrystus - ten sam wczoraj i dzisiaj, i na wieki” dalej jest takim kochającym Zbawicielem, jakim był, gdy chodził po ziemi (Hebrajczyków 13:8, NŚ). Zatem posłuchaj Jego apelu: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy się mozolicie i jesteście obciążeni, a ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, bo jestem łagodnie usposobiony i uniżony w sercu, a znajdziecie pokrzepienie dla dusz waszych. Albowiem moje jarzmo jest miłe, a moje brzemię lekkie” (Mateusza 11:28-30, NŚ). Wówczas osobiście przekonasz się, kim jest Jezus Chrystus!</p>
<p>Copyright © Natan Chesed, 2002.</p>
<p>Poniższy artykuł jest niepełną, roboczą wersją jednego z rozdziałów przygotowywanej książki. Jeśli Pan pozwoli, ogłoszenie o wydaniu i sposobie nabycia tej pozycji zostanie ogłoszone na naszej stronie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bóg zbawił]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/2008/03/04/bog-zbawil/</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 09:11:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/2008/03/04/bog-zbawil/</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary

&#8220;Wykonało się!&#8221;
J 19:30
Co wynika z faktu, że Bóg jest Zbawi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Mateusz Wichary<br />
</strong><br />
"Wykonało się!"<br />
J 19:30</p>
<p>Co wynika z faktu, że Bóg jest Zbawicielem?</p>
<p>Pierwszy oczywisty wniosek brzmi: <!--more--> On tego dokonał. Skoro nim jest, a jest Bogiem, to Mu się udało.</p>
<p>Ten być może prosty wniosek ma dość duże znaczenie dla bardziej skomplikowanych dziedzin. Jeśli bowiem Bóg dokonał zbawienia człowieka, doskonale zapewnił wszystkie środki, które dla tego zbawienia są niezbędne. W pełni je ustanowił. Podstawowe znaczenie ma tutaj owa kompletność dzieła, jakie wykonał Bóg; jego skończoność. Jeśli bowiem nie dokończył go, bądź jest ono nie do końca pewne i zamknięte, to tak naprawdę Bóg nie zbawił człowieka. Możemy stwierdzić, że spróbował zbawić i prawie Mu wyszło. Albo: bardzo chce, i kto wie, może Mu się uda. Albo: dość gadania! Zrobił, co mógł. A teraz trzeba Mu pomóc i tyle! Bez względu na ton wyjaśnień, nie zbawił.</p>
<p>A więc dokonał, czy nie dokonał? Dokonał. Musiał dokonać. Jeśli nie dokonał, to jakby nie patrzeć, wszystkie te hasełka, które wymieniłem, choć na pierwszy rzut oka może wyglądają mało życiowo, ostatecznie są dla naszej wiary w Boga i samego Boga zabójcze. Bóg, który nie zbawił, a zbawić chciał, nie jest Bogiem. I nie jest Zbawicielem. A więc Boga nie ma. I zbawienia też nie ma. Innymi słowy: wątpienie w fakt, iż Bóg dokonał zbawienia, skoro wiemy, że zbawić chciał, ma dla naszej wiary (nie dla Boga, bo On obiektywnie zbawienia dokonał, na szczęście!) śmiertelne skutki.</p>
<p>Co to znaczy, że dokonał? To znaczy, że wszystko, co jest potrzebne do zbawienia człowiekowi istnieje, ma moc i jest w stanie człowieka zbawić. Posłużę się tutaj podziałem, który znany jest przynajmniej od czasów Reformacji, mianowicie, że Chrystus, będąc naszym Zbawicielem, skupia w sobie trzy funkcje dla naszego zbawienia niezbędne: kapłana, proroka i króla. Stąd, aby nasze zbawienie było dokonane, musi On być doskonałym kapłanem, prorokiem i królem.</p>
<p>Jest doskonałym kapłanem. Jego ofiara jest kompletna. Nie potrzebuje żadnych dopełnień. Została złożona raz i na zawsze, aby wykupić wszystkich tych, którzy wykupieni być mają. Chrystus okazał się doskonałym kapłanem. Nie potrzebujemy nic więcej, prócz Niego i Jego ofiary. Nie potrzeba naszych przebłagań, naszej krwi, naszego potu. To ratunek spoza nas. Od doskonałego kapłana. Naznaczony Jego doskonałością, nie naszą miernotą i skażeniem.</p>
<p>Jest doskonałym prorokiem. To oznacza, że Jego przesłanie o dokonanym na krzyżu dziele jest doskonałe, a więc kompletne. Nie potrzebuje żadnych poprawek; Bóg o niczym nie zapomniał. Objawił mi wszystko, co jest potrzebne dla mojego zbawienia, oraz przygotowania do życia, które Jemu się podoba (2Tm 3:15-17). Ewangelia jest kompletna; Słowo, które jest mi potrzebne dla podobania się Bogu jest kompletne. To oznacza, że Objawienie, a więc Biblia - jest skończona. To ważne stwierdzenie, szczególnie kiedy wokół nas szaleje hermeneutyczna burza. Ważne dla mnie. Po prostu tak jest, i nie może być inaczej. Bo jeśli byłoby inaczej, nikt nie mógł by być zbawiony; potrzeba by było czegoś, czego nie mielibyśmy, jakiegoś dodatkowego pouczenia. Chrystus nie byłby doskonałym prorokiem, a Bóg Zbawicielem.</p>
<p>Jest doskonałym królem. Jego władza jest kompletna. Wszystko jemu jest poddane. Oczywiście, dowiadujemy się o tym z Pisma, nie zawsze z doświadczenia, bowiem w Bożym planie jeszcze nie jest czas na to, by ów fakt okazał się oczom wszystkich, ale czekamy i jesteśmy pewni, że tak się stanie: każde kolano się zegnie i wszyscy wyznają kim On jest, bo nie będą mieli innego wyjścia. Ale jesteśmy po stronie Zwycięzcy. Więcej: już teraz ów Zwycięzca przez nas realizuje swa wolę, okazując w nas i przez nas swą nieograniczoną moc i zwycięstwo nad światem ciemności i grzechu. Co do nas - nie potrzebujemy od nikogo innego zależeć w naszym życiu, jak tylko od Niego. Składając swoje życie w Jego ręce składamy je w ręce tego, który ostatecznie włada, od którego nikt nas nie odłączy, bo nie ma do tego mocy.</p>
<p>Bóg mnie zbawił. Zbawił na krzyżu jako doskonały kapłan. Jako doskonały prorok powołał mnie do przyjęcia zbawienia przez słowa Ewangelii, które mi obwieścił i przez które doskonale mnie prowadzi. Jako doskonały król włada światem mając mnie, należącego do Jego Królestwa, pod opieką. Jest doskonałym Zbawicielem, któremu należy się wszelka chwała i cześć!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Unia z Chrystusem]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=45</link>
<pubDate>Mon, 03 Mar 2008 14:11:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=45</guid>
<description><![CDATA[Autor: Martyn Lloyd-Jones
Jesteśmy odrodzeni ze względu na nasz związek z Chrystusem; to z Niego ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Martyn Lloyd-Jones</strong></p>
<p>Jesteśmy odrodzeni ze względu na nasz związek z Chrystusem; to z Niego bierze się nasze życie; to z Niego wszystko czerpiemy. Dlatego właśnie spoglądamy razem na jedną z najwspanialszych z wszystkich doktryn chrześcijańskiej wiary. <!--more--> Nie ma niczego bardziej wzniosłego niż właśnie ta doktryna, która przypomina nam, że naprawdę jesteśmy uczestnikami Chrystusa; jesteśmy uczestnikami boskiej natury, a więc naturalnie i nierozdzielnie idzie w parze z doktryną odrodzenia.<br />
<strong><br />
Jej natura</strong><br />
Pierwsze zagadnienie, zdecydowanie, na które powinniśmy zwrócić uwagę, to natura tego związku. Same wyrażenia, na które już spoglądaliśmy, używane przez Pismo, a odnoszące się do niej, dają nam klucz do zrozumienia charakteru tego zjednoczenia. Ale znowu, być może lepiej by było gdybyśmy zaczęli od przeczeń.</p>
<p><strong>Nie pomieszanie osobowości</strong><br />
Nie powinniśmy myśleć, że związek między wierzącym i Chrystusem zawiera w sobie jakiś rodzaj pomieszania osób. Nie można o tym myśleć w takich kategoriach, jakoby nasza substancja lub istota naszego jestestwa połączyła się i zatraciła w substancji, lub istocie bytu naszego Pana. Podkreślam to ze względu na nauczanie mistyków, którzy zawsze zdają się myśleć o tej unii w takich właśnie kategoriach. Ostatecznie, ich koncepcja pełnego zbawienia mówi o tym, że stajemy się zatraceni, wchłonięci przez wieczność.</p>
<p>Taką koncepcję możemy znaleźć w niektórych wschodnich religiach, możemy też dostrzec swego rodzaju pokrewieństwo między mistycyzmem pojawiającym się pod szyldem chrześcijaństwa z tym bardziej ogólnym mistycyzmem charakteryzującym wspomniane wschodnie religie. W nich wszystkich znajdujemy koncepcję zwaną Nirwaną. Zatracasz się. Wychodzisz z istnienia jednocześnie będąc wchłoniętym przez boskość i w samą wieczność. Cóż, biblijna doktryna o zjednoczeniu wierzącego z Chrystusem nic takiego nie oznacza. Biblia naucza bardzo wyraźnie, że ty i ja będziemy istnieć jako integralne osobowości poprzez nieskończone wieki wieczności. Nie zostaniemy zatraceni; lub roztopieni i wchłonięci przez Boga. My sami, jako osoby, nie tylko będziemy zawsze istnieć, ale będziemy radować się błogosławionym widokiem. Będziemy cieszyć się oglądając Boga, i będziemy radować się przebywaniem w Jego wspaniałej obecności.</p>
<p>Kiedy rozważaliśmy doktrynę osoby naszego Pana podkreśliliśmy dokładnie tę samą rzecz. Dwie natury w naszym Panu - jego ludzka i boska natura - są oddzielone i rozróżnione, lecz połączone. Nie jest to nowa natura częściowo ludzka i częściowo boska. Nie: On jest Bogiem, i On jest człowiekiem; On jest Boski i On jest ludzki. Te dwa aspekty pozostają rozdzielone a jednak razem. Nie są zmieszane. Nie są stopione w materialnym sensie. A zatem unii wierzącego i jego Pana nie można traktować jako pomieszania lub zlania substancji.</p>
<p><strong>Coś więcej niż podobieństwo</strong><br />
Lecz, z drugiej strony, równie zależy mi na zaakcentowaniu innego przeczenia: związek między wierzącym i Chrystusem nie jest jedynie związkiem sympatii lub zainteresowania. Nie jest to jedynie luźny, ogólny, zewnętrzny związek poszczególnych osób posiadających te same zainteresowania lub ten silne wzajemne emocje. Nie; znów, to rzecz ważna, chociażby dlatego, że są ludzie, którzy w swoim pragnieniu ominięcia błędów mistyków, zaczęli reprezentować ten związek w taki sposób. Czy wiecie, co mam na myśli? Są ludzie łączący się razem na zasadzie stowarzyszeń. Oni mogą interesować się muzyką lub jakimiś poszczególnymi muzykami, stąd mamy towarzystwo Beethovena lub Mozarta itd. Albo ludzie mogą interesować się sztuką i także oni formują towarzystwo. Posiadają wspólne zainteresowania ich łączące, który zwą unią. No dobrze, w jakimś sensie, oczywiście, to jest unia, ale twierdzę, że nie jest to ten rodzaj więzi, która wiąże ze sobą Pana i wszystkich Jego naśladowców. Nie chodzi tu jedynie o to, że jesteśmy zainteresowani zbawieniem. Nie chodzi tu jedynie o nasze wspólne zainteresowanie Bogiem i Jego królestwem. Owszem - jesteśmy, ale więź ta jest o wiele większa i głębsza niż to. A więc, zależy mi na podkreśleniu tych dwóch ważnych przeczeń, chociaż wydają się być przeciwnymi sobie skrajnościami.</p>
<p><strong>Duchowa</strong><br />
Jaka jest więc natura lub charakter tej więzi? Po pierwsze, jest to unia duchowa. Oto miejsce, gdzie doktryna Ducha Świętego jest tak bardzo istotna. Jesteśmy przyłączeni do Chrystusa i jesteśmy z Nim w unii dzięki środkowi, jakim jest przebywający wewnątrz nas Duch Święty. Jest to funkcja, specjalne dzieło Ducha Świętego: by przyłączyć nas do Chrystusa; i jesteśmy do Niego przyłączeni dzięki obecności Ducha Świętego w nas. Pozwólcie, że podam wam kilka wersetów, aby to uzasadnić. Weźmy dla przykładu pod uwagę fragment zapisany w 1 Liście do Koryntian 6, 17: „Kto zaś łączy się z Panem, jest z nim jednym duchem.” W tym miejscu apostoł Paweł przypomina Koryntianom, że ich ciała są świątynią Ducha Świętego, wobec czego muszą unikać grzechów ciała. Paweł mówi, „Albo czy nie wiecie, że kto się łączy z wszetecznicą jest z nią jednym ciałem,” z tą wszetecznicą (w. 16). Następnie dodaje prawdę przeciwną: „Kto zaś łączy się z Panem, jest z nim jednym duchem.” Jest to więc związek duchowy a nie materialny. Albo popatrzmy na tekst z 1 Kor. 12, 13: „Bo też w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało (...) i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem” - ponownie ta sama koncepcja. Jesteśmy złączeni z Chrystusem w ten zadziwiający i tajemniczy sposób poprzez Ducha Świętego.</p>
<p><strong>Żywa</strong><br />
Dalej, następnym sposobem opisania tej unii jest stwierdzenie, że to unia żywa, co posiada oczywiście znaczenie najważniejsze. Znaczy to, że nasze duchowe życie bierze się bezpośrednio od Pana Jezusa Chrystusa. Jesteśmy podtrzymywani przez Niego dzięki przebywającemu w nas Duchowi Świętemu. Nie ma nic ważniejszego w życiu chrześcijanina jak uświadomienie sobie faktu, iż nasz związek z Nim jest związkiem żywym. To coś żywego. Nie mechanizm lub pojęcie; to nie myśl lub idea ; ale jest to prawdziwie żyjąca, duchowa unia.</p>
<p>Spójrzcie na niektóre z biblijnych wypowiedzi, w których ją widzimy. Zwróćcie uwagę na fragment zapisany w Ewangelii wg św. Jana 1, 16, jedno z najbardziej zadziwiających i wspaniałych stwierdzeń Pisma Świętego: „A z jego pełni myśmy wszyscy wzięli, i to łaskę za łaską.” Powiedziano tu wszystko. Oto, czym jest nasza więź z Nim, powiada Jan; coś z Jego pełni i Jego życia przeszło na nas, a my to przyjęliśmy. Wiele innych tekstów mówi to samo. Albo fragment z Jana 14, 19 - 20 gdzie nasz Pan mówi w odniesieniu do tego samego: „... bo Ja żyję i wy żyć będziecie. Owego dnia poznacie, że jestem w Ojcu moim i wy we mnie, a Ja w was.” Sami możecie zobaczyć jak żywa to więź, a wszystko to dzieje się dzięki mieszkającemu w nas Duchowi Świętemu. Albo, znowu Jan 17, 22 - 23: „A Ja dałem im chwałę, którą mi dałeś, aby byli jedno, jak my jedno jesteśmy. Ja w nich, a Ty we mnie, aby byli doskonali w jedności.” Jak wzniosłe to nauczanie!</p>
<p>Problem z nami wszystkimi polega na tym, że nie uświadamiamy sobie prawdziwości tych rzeczy. Lecz to prawda dana przez samego Pana. Jest to Jego modlitwa za Jego ludem, aby mogli pojąc znaczenie tej koniecznej duchowej więzi. Nie wzbrania się, by porównać ją z więzią istniejącą pomiędzy Nim i Ojcem: jak Ojciec jest w Nim, tak On jest w nas a my w Nim. Spójrzcie jeszcze na stwierdzenie tej prawdy poczynione przez apostoła Pawła w Liście do Galacjan 2, 20: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus.” Nie ma nic ważniejszego niż ta więź; fragment uczy nas, że to życiodajny związek; unia życia, „nie ja, ale żyje we mnie Chrystus.” Po czym Paweł idzie dalej i mówi: „A obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.”</p>
<p><strong>Organiczna</strong><br />
Z tego powodu, następne określenie więzi, które muszę wprowadzić to organiczna. Różnica pomiędzy „organiczną” a „żywą” jest taka, że termin „organiczny” wskazuje jakiś rodzaj dwukierunkowości; to związek, w którym dajemy jak i bierzemy. Z wielu powodów, najlepsze tegoż stwierdzenie możemy znaleźć w Liście do Efezjan 4, 15 - 16: „Lecz abyśmy będąc szczerymi w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową, w Chrystusa, z którego całe ciało spojone i związane przez wszystkie się zasilające stawy, według zgodnego z przeznaczeniem działania każdego poszczególnego członka, rośnie i buduje siebie samo w miłości.” Co za tekst! Możecie tu zauważyć w jaki sposób uwydatnia to ten organiczny element. My mamy wzrastać w Nim, jako Głowie, tak, ale zauważcie, że Paweł mówi, iż całe ciało jest „spojone i związane przez wszystkie wzajemnie się zasilające stawy.” A więc, my nie tylko przyjmujemy, lecz także dajemy; wszyscy jesteśmy aktywnymi członkami. Każda część ciała odgrywa ważną, życiową rolę w życiu tego organizmu. Nie jesteśmy kimś pasywnym. Istnieje zatem organiczna więź, organiczna unia. Istnieje aktywność i życie w członkach tak jak w głowie. One wszystkie dają jakiś wkład.</p>
<p>Taka jest koncepcja Kościoła jako ciała Chrystusa, i jest to koncepcja niesamowita. Z całą pewnością nie ma nic bardziej stymulującego dla naszej wiary, nic bardziej zachęcającego, nic bardziej pobudzającego do naszej praktycznej pobożności, niż uzmysłowienie sobie tej wspaniałej i podniosłej prawdy o nas samych. Powtarzam to raz jeszcze, że coraz mocniej przekonuję się, iż w głównej mierze powód niskiego stanu duchowości w Kościele chrześcijańskim to brak zrozumienia tych doktryn. Tak dużo myślimy w kategoriach subiektywnych i spędzamy zbyt wiele czasu próbując coś wypracować, że nie umiemy dostrzec, iż drogą do bycia świętym jest zrozumienie prawdy o nas samych oraz uświadomienie sobie naszego wywyższenia i naszej uprzywilejowanej pozycji.</p>
<p>Następny fragment mówiący o tej organicznej unii to ponownie ten sam tekst z 5. rozdziału Listu do Efezjan, gdzie Paweł porównuje ją do relacji między mężem i żoną. Każde z nich posiada swoje obowiązki, swoje oddzielne funkcje, lecz w tym związku każde z nich spełnia swoją rolę, i taki też jest związek między Chrystusem i Kościołem. Wszyscy mamy do spełnienia nasza rolę, mamy w nią coś włożyć.</p>
<p>Termin kolejny jest osobisty: unia bowiem jest unią osobistą. Posługuję się tym słowem aby podkreślić, iż każdy z nas, oddzielnie, żyje w więzi z Chrystusem. Koniecznie trzeba to podkreślić, ponieważ pośród Rzymskich katolików i Anglikanów naucza się i utrzymuje, a także daje się to do zrozumienia pośród tych, którzy zwą siebie „liberalnymi chrześcijanami ewangelicznymi,” że my, jako jednostki, nie posiadamy bezpośredniej więzi z naszym Panem, lecz jesteśmy przyłączeni do Niego jedynie poprzez Kościół. Takie nauczanie lekceważy indywidualny aspektu wiary i podkreśla aspekt wspólnotowy. Dlatego też robi krok dalej i stwierdza, że w jakimś sensie nie możemy być narodzonymi na nowo, chyba, że będzie to w i poprzez Kościół, co jest kompletnym zaprzeczeniem nie tylko nauczania biblijnego, ale szczególnie akcentu stawianego przez chrześcijan ewangelicznych. Ewangeliczny akcent naciska, że my wszyscy posiadamy osobistą więź z naszym Panem, i ona właśnie sprawia, że jesteśmy członkami ciała.</p>
<p>W pewnym sensie, rzecz jasna, nie można tych dwóch aspektów od siebie oddzielić, ale pragnę zaznaczyć, że ja nie czerpię mojego życia z Kościoła, lecz czerpię je od Pana. Ponieważ my wszyscy dzielimy Jego życie w tym samym czasie, wszyscy jesteśmy członkami Jego ciała, i wszyscy jesteśmy w Kościele. Nie możesz być chrześcijaninem nie będąc członkiem tego mistycznego ciała Chrystusa. Ale prawidłowy porządek każe nam postawić to, co osobiste i indywidualne przed wspólnotą. A zatem, nie jestem zrodzony z Kościoła - Kościół nie jest moją duchową matką - jestem zrodzony z Ducha. I w tej samej chwili staje się częścią Kościoła, niewidzialnego, mistycznego Kościoła. Podkreślajmy więc ów osobisty aspekt, i upewnijmy się przy tym, byśmy nigdy nie pozwolili żadnej, mającej pozory słuszności nauce, obrabować się z tego osobistego elementu. Nie musimy przychodzić do Niego przez Kościół; możemy przychodzić do Niego bezpośrednio, jesteśmy z Nim zjednoczeni zarówno, jako osoby jak jako społeczność.</p>
<p>Ostatnie określenie wskazuje, że mamy do czynienia z unią nierozerwalną. Nie muszę tego podkreślać. Wypływa to, z konieczności, z tego wszystkiego, co już wspólnie podczas ostatnich wykładów rozważaliśmy. To dla mnie niepojęte, jak moglibyśmy zostać przyłączeni do Chrystusa w taki sposób przez Ducha Świętego, a potem wyjść z tej unii, powrócić do niej znowu, znowu wyjść i trwać we wchodzeniu i w wychodzeniu zeń. Ona istnieje raz na zawsze. Nic, ani nikt, „ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie, nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzym. 8, 38 - 39). To nierozerwalna unia. Dziękujmy za to Bogu.</p>
<p><strong>Powstaje dzięki działaniu Ducha Świętego</strong><br />
Przejdźmy teraz do rozmyślań nad sposobem, w jakim ta unia jest ustanowiona. Jeśli taka jest natura i charakter tej więzi, to w jaki sposób ona się zawiązuje? Z pewnością spotykamy się tutaj twarzą w twarz z wielką tajemnicą, stąd musimy być bardzo ostrożni. Możemy, w każdym razie powiedzieć o zaangażowaniu dwóch głównych elementów. Pierwszym i najgłówniejszym jest praca Ducha Świętego. Wiersz piąty drugiego rozdziału Listu do Efezjan oddaje to w taki sposób: Bóg nas „ożywił wraz z Chrystusem.” Ożywienie to dzieło Ducha. Już się temu przyglądaliśmy. On wzbudza na „wraz z Chrystusem” - oto unia. Biorąc pod uwagę skuteczne powołanie, nasze odrodzenie i wszystko to, co już rozważaliśmy, to wszystko jest przede wszystkim dziełem Ducha Świętego.</p>
<p><strong>Nie powstaje poprzez Kościół ani sakramenty</strong><br />
Unia nie jest ustanowiona przy pomocy lub przez Kościół. Pokazaliśmy już, w jaki sposób Rzymscy katolicy chcieliby nauczać, iż bez Matki -Kościoła nie możesz w ogóle narodzić się na nowo, nie możesz stać się chrześcijaninem, Kościół, jak powiadają, jest do tego absolutnie niezbędny. Bardzo mocno temu zaprzeczamy. Nie ma niczego w Piśmie co na to by wskazywało. I równie mocno musimy podkreślić, że unia nie jest ustanowiona przez sakramenty. Nie jest ustanowiona poprzez chrzest; zaznaczmy to ponownie. Nie wierzymy w chrzcielne odrodzenie w żadnej jego formie. Ani, że pojawia się poprzez uczestnictwo w sakramencie Wieczerzy Pańskiej. Obydwa te sakramenty są nieocenione w zachowywaniu tej unii i w pobudzaniu naszego pragnienia, by związek ten był głębszy i większy, ale nie mają mocy, by ją spowodować.</p>
<p>Znacie zapewne tę fałszywą naukę o sakramentach, która chciałaby przekonać nas, abyśmy uwierzyli, że łaska jest przekazywana mechanicznie przez wodę, chleb lub wino, i że te sakramenty działają - muszę użyć tu technicznego zwrotu ze względu na jego częste występowanie, a dobrze będzie, jeśli się z nim zaznajomimy - ex opere operato, czyli, że spełniają one swe funkcje i działają same i z siebie. Zaprzeczamy temu całkowicie. Bez naszej wiary sakramenty nic nie znaczą. Akt nadawania imienia lub chrztu dziecka nie przynosi życia oraz nie łączy dziecka z Chrystusem. Nie, to jest niemożliwe. Nigdzie w Piśmie nie znajdziecie takiej koncepcji, musimy tym samym powstrzymywać takie nauczanie w najbardziej zdecydowany sposób.</p>
<p><strong>Jej skutki</strong><br />
Tak więc, zobaczyliśmy w jaki sposób owa unia powstaje. Następnym zagadnieniem, które omówimy to coś, czym wszyscy powinniśmy się zachwycać i za co powinniśmy uwielbiać Boga - skutki unii. Jaki to wspaniały i niekończący się temat! Zawsze powinien być wielkim tematem kazań dla wierzących, a jednak - jakże rzadko słyszymy kazania dotyczące skutków owej unii wierzących z ich Panem.</p>
<p>Możemy podzielić ów temat na dwie podgrupy, gdyż ów wielki temat można omawiać z punktu widzenia subiektywnego i obiektywnego. Pozwólcie, że podam wam dwa paralelne terminy. Ze strony obiektywnej przymierze; ze strony subiektywnej duchowość.</p>
<p><strong>Skutki obiektywne: przymierze z Bogiem</strong><br />
Mamy tutaj kilka spraw, o których naucza Pismo. Weźmy na początek pod uwagę ów obiektywny aspekt przymierza; musimy od niego rozpocząć. Kusi mnie, aby zatrzymać się na chwilę i poczynić małą dygresję! Otóż, musimy zawsze przedkładać to, co obiektywne nad tym, co subiektywne. Oczywiście, nie lubimy tego. Zainteresowani jesteśmy tym, co skupia się na nas; chcemy czuć, przeżywać, i koncentrując się na tym nie dbamy o tego fundament. Wynik jest taki, że nasze uczucia przychodzą i odchodzą, stajemy się ludźmi nieszczęśliwymi, a wszystko dlatego, że nie oparliśmy naszego zrozumienia na obiektywnej prawdzie. Pewne fakty wypływają z naszego związku z Panem, całkowicie niezależnie od tego, co doświadczamy; i one właśnie stanowią o naszym statusie, znaczeniu i pozycji.</p>
<p>Termin przymierze miał Paweł ma na uwadze w 5. rozdziale Listu do Rzymian. Z natury wszyscy jesteśmy przyłączeni do Adama na zasadzie przymierza. Bóg uczynił Adama reprezentantem ludzkości. On jest głową przymierza. Weźmy dla przykładu ilustrację zaczerpniętą ze Stanów Zjednoczonych Ameryki. To państwo składa się z pewnej liczby różnych stanów, gdzie każde z nich posiada swoje własne ciało ustawodawcze - w jakimś sensie, swój własny rząd - ale dodatkowo istnieje coś, co zwie się rządem federalnym, któremu one wszystkie podlegają. Wszystkie są powiązane w tej federalnej unii. Pismo Święte naucza, że cały rodzaj ludzki jest w tego rodzaju federalnej unii przymierza z Adamem, i , jak widzieliśmy, dzieje się tak, gdyż grzech Adama został nam przypisany. Ponieważ jesteśmy połączeni z Adamem przymierzem, dlatego, w prawniczym sensie, to co on uczynił obciąża również nas. On zgrzeszył - my zgrzeszyliśmy; on upadł - my upadliśmy. Taka jest doktryna grzechu pierworodnego i pierworodnej winy.</p>
<p>Z drugiej strony, powiedziane jest - zwróćcie uwagę na podobieństwo w nauczaniu - że my, chrześcijanie, jesteśmy dokładnie w takiej samej więzi z Panem Jezusem Chrystusem. Jesteśmy połączeni z Nim przymierzem. Cóż to znaczy? Znaczy to, że zostaliśmy ukrzyżowani razem z Nim. Oczywiście, nie powinniśmy interpretować tekstu z Listu do Rzymian 6, 6 w jakiś subiektywny lub odwołujący się do doświadczenia sposób. Nie o to chodzi; chodzi o obiektywny stan. Czyli stwierdza, że ponieważ jestem połączony z Chrystusem przymierzem, to kiedy On był ukrzyżowany także i ja byłem ukrzyżowany. Jest to stwierdzenie faktu. Bóg tak właśnie to postrzega. Powiedziane jest też: „wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci” - czytamy o tym w Rzym. 6, 5. Rzymian 6, 8 natomiast powiada, że „umarliśmy z Chrystusem.” Umarliśmy z Nim. Więcej jeszcze, „Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć” (Rzym. 6, 4). Tekst z Rzym. 6, 11 dodaje, „Podobnie i wy uważajcie siebie za (...) żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.”</p>
<p>A więc wszystko to prawda; o nas - wszystkich, którzy jesteśmy chrześcijanami; o nas - wszystkich będących w Chrystusie. Ze względu na tę więź przymierza muszę wierzyć, że zostałem ukrzyżowany razem z Nim. Dokładnie na tej samej zasadzie, kiedy Adam zgrzeszył, ja zgrzeszyłem, a zatem kiedy Chrystus został ukrzyżowany, ja byłem ukrzyżowany. Umarłem razem z Nim, byłem z nim pogrzebany, i razem z Nim zostałem wzbudzony. Przejdźmy do Listu do Efezjan 2, 6: „I wraz z nim wzbudził, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie.” Paweł nie mówi tutaj o czymś, co ma się stać w przyszłości. Paweł stwierdza, że z punktu widzenia przymierza oraz stosując pojęcia tego związku - chociaż ciągle jesteśmy na ziemi; my, którzy jesteśmy chrześcijanami - jesteśmy w Chrystusie siedząc z Nim w niebiosach teraz.</p>
<p>Na tym nie koniec. Wiemy bowiem, że mamy „pełnię w nim; On jest głową ...” (Kol. 2, 10). Ponownie widzimy tu wyrażenie dotyczące przymierza; prawne lub sądownicze. Mam nadzieję, że nikt nie odbiera tego jako czegoś wprowadzającego zamęt i kłopot. Moi drodzy przyjaciele, opowiadam wam o największych rzeczach jakie można usłyszeć, mówię prawdę o was samych i o mnie, dzięki Bogu! Nie bądźcie powaleni tymi terminami, są to bowiem stwierdzenia biblijne. Owszem, one są trudne, ale coś co jest wartościowe jest trudne. Jeśli nie jesteś tym zainteresowany z powodu tej trudności, to radzę ci, abyś upewnił się czy aby na pewno w ogóle jesteś chrześcijaninem. Jesteśmy posadzeni w niebiosach, mamy pełnię w Nim. Posłuchajcie znowu: „Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie,” mówi Paweł w 1 Kor. 1, 30, „który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem i odkupieniem.” To już się stało. Faktycznie, rzecz jasna, i doświadczalnie jeszcze się to nie dopełniło. Lecz już jestem całkowicie w Nim odkupiony. Właśnie dlatego Paweł w 8. rozdziale Listu do Rzymian przechodzi bezpośrednio od usprawiedliwienia do uwielbienia i powiada, że ci, którzy zostali powołani, już zostali uwielbieni. Oto dlaczego unia ta jest unią nierozerwalną. Ale, zachowajmy porządek: On „stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem.” Z tego nauczania wynika taki wniosek: nasze grzechy zostały Jemu przypisane; Jego sprawiedliwość została przypisana nam. Kiedy dojdziemy do doktryny usprawiedliwienia wyjaśnię to lepiej, ale - o to w tym miejscu chodzi; wszystko to, co jest w Nim, zostało przepisane na moje konto, dzięki naszej unii.</p>
<p>Dlatego też, następnym błogosławieństwem, które muszę podkreślić, jest zapieczętowanie przez Ducha Świętego ze względu na naszą unię z Nim. W jakimś sensie, to dzięki temu zapieczętowaniu, ta unia ma miejsce; lecz nie są to pojęcia równoznaczne. Ponieważ jestem przyłączony do Niego, jestem zapieczętowany przez Ducha. Jest tak dlatego, że jestem jedno z Nim; że przyjmuję Ducha, którego On otrzymał bez miary.</p>
<p>Kolejną konsekwencją tego związku, unii, jest fakt naszej adopcji. Unia wierzącego z Chrystusem nie jest, tym samym co adopcja, lecz adopcja jest jedną z konsekwencji tej więzi.</p>
<p>Ostatni skutek brzmi następująco: ze względu na nasza adopcję - Paweł argumentuje ponownie w 8. rozdziale Listu do Rzymian - jesteśmy „dziedzicami Bożymi” (w. 17). Chrystus jest dziedzicem, stąd też i my musimy być współdziedzicami, i jesteśmy współdziedzicami chwały, którą Bóg przygotował dla tych, którzy go kochają. Taka jest dana wam przeze mnie lista owych obiektywnych, wynikających z przymierza skutków naszej unii z Panem Jezusem Chrystusem.</p>
<p><strong>Skutki subiektywne: nowe życie</strong><br />
Na koniec, pozwólcie, że podam jedynie listę jakże istotnych subiektywnych i duchowych skutków tej unii. Oznacza ona posiadanie społeczności z Nim. Ten termin zawiera w sobie wszystko. Siedemnasty rozdział Ewangelii wg św. Jana oraz 1 List Jana tę sprawę wyjaśniają. I znowu, odnajdujemy to również w Ewangelii wg św. Jana 1, 16: „A z jego pełni myśmy wszyscy wzięli, i to łaskę za łaską.” Znaczy to także, zgodnie z tym co napisano w Drugim Liście do Koryntian 3, 18, że „zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę.” Cóż za pojęcie! Ponieważ jesteśmy do Niego przyłączeni, stajemy się takimi jak On. Taki jest cel zbawienia - uczynić nas „podobnych do obrazu Syna jego (Bożego)” (Rzym. 8, 29). Będąc złączeni z Nim, spoglądając na Jego odsłoniętą twarz, zostajemy przemieniani na Jego obraz.</p>
<p>Oto chrześcijańskie życie. Oto co przydarza się nam wszystkim. Oto, co musi się nam przydarzać, jeśli naprawdę jesteśmy chrześcijanami. Nie stoimy w bezruchu. Odnoszę się oczywiście do naszego podobieństwa do Niego w Jego ludzkiej naturze. Nie stajemy się boskimi, ale stajemy się takimi jakim On był, kiedy żył na tym świecie. Stajemy się podobnymi do Bożego umiłowanego Syna. On jest, w tym względzie, pierworodnym pośród wielu braci. Niesie to za sobą konsekwencje w postaci konieczności przynoszenia owocu i byciu używanym przez Niego. O tym naucza 15. rozdział Ewangelii wg św. Jana.</p>
<p>Niech Bóg, przez Ducha Świętego otworzy nasze oczy na tę cudowną doktrynę unii wierzącego z jego Panem, abyśmy mogli pojąć ją w szczegółach, abyśmy zastosowali ją do samych siebie mówiąc: „Jestem z Nim ukrzyżowany. Jestem ukryty w podobieństwie Jego śmierci. Umarłem z Nim. Byłem z Nim pogrzebany. Zostałem z Nim wzbudzony. Jestem posadzony razem z Nim w niebiosach. Taka jest moja pozycja. Jest to prawdą o mnie, ponieważ jestem w Chrystusie, ponieważ jestem z Nim połączony.”</p>
<p>Artykuł ten to fragment rozdziału 11 książki Bóg Duch Święty (Wydawnictwo Legatio, Włocławek 2001). Redakcja serdecznie dziękuje Wydawnictwu za zgodne na niniejszą publikację.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Chodzi o żłóbek?]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=41</link>
<pubDate>Mon, 03 Mar 2008 12:19:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=41</guid>
<description><![CDATA[ Autor: Mateusz Wichary
Święta Bożego Narodzenia, a szczególnie obraz ubogiego żłóbka, mrozu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong> Autor: Mateusz Wichary<br />
Święta Bożego Narodzenia, a szczególnie obraz ubogiego żłóbka, mrozu, braku miejsca w gospodzie dla rodzącej matki, wywołuje w nas wzruszenie i współczucie. Warto jednak się chwilę zastanowić nad tym uczuciem. <!--more--> Czy jest to po prostu współczucie nad dolą Matki i Dziecka, których pozbawiono podstawowych wygód? Czy identyczne uczucie wywołałaby w nas współczesna opowieść o matce rodzącej w garażu, wśród smarów, której jedyna pomocą przy porodzie byłby np. przypadkowy mechanik?</p>
<p></strong>Jeśli tak, to nie rozumiemy Świąt Bożego Narodzenia. Choć z pewnością współczucie dla Matki i Dziecka, którzy mieli się gorzej niż my sami (zakładam, że żadna z Mam dzisiaj w Polsce nie rodzi w garażu) jest dobre i szlachetne, nie jest jednak wystarczające. Przesłanie Świąt nie polega na tym, że mamy wzruszać się nad tym, że kiedyś była Matka i Dziecko, którym było źle, choć byli niewinni. Przesłanie Świąt jest znacznie głębsze. Apostoł Paweł tak mówi o przyjściu na świat Jezusa Chrystusa, Syna Bożego:</p>
<p>...chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być