<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>bziumanie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/bziumanie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "bziumanie"</description>
	<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 22:30:43 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[jak Marilyn Monoroe]]></title>
<link>http://colourek.wordpress.com/?p=70</link>
<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 20:50:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>Color</dc:creator>
<guid>http://colourek.pl.wordpress.com/2008/06/25/jak-marilyn-monoroe/</guid>
<description><![CDATA[Podpuszczałam dziś wiatr, by choć raz poczuć się jak Marilyn Monroe, podpuszczałam usilnie, by]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Podpuszczałam dziś wiatr, by choć raz poczuć się jak Marilyn Monroe, podpuszczałam usilnie, by tańczył z<img class="alignleft" style="float:left;" src="http://www.californiaharleydavidson.com/summerblast/photo-Susan%20Griffits%20as%20Marilyn%20Monroe.jpg" alt="" width="143" height="237" /> włosami, wirował, szamotał się z nimi na przemian - drapieżnie, dziko i cicho. Sukienka już po zejściu ze schodów podrygiwała wesoło w rytm pulsującego chodnika. Kokieteryjnie lekka i zwiewna kroczyłam przez miasto, zastanawiając się, jakby to było cudownie poczuć pod swoimi stopami, pod swoimi obcasami puchaty, czerwony dywan.</p>
<p style="text-align:justify;">Słońce próbowało się przebić przez ciemne okulary, chciało zajrzeć w oczy, otulić spojrzenie blaskiem, dodać otuchy. W głowie kłębiła mi się myśl, że 'wolałabym w tej chwili, by mnie Mickiewicz chciał całować, niż gdyby mnie chciał słuchać'.</p>
<p style="text-align:justify;">Niebo całkowicie pozbawione zachmurzeń, sprzyjało mojej lekkości, skrzydła motyla grały mi fanfary, ptaki kwiliły - czas kolorów, czas zieleni, czas pięknej scenerii, w którą się w swojej iście białej sukience i w swoich srebrnych bucikach wpasowałam. Jak Marilyn Monroe rozdawałam ponętne uśmiechy wystawom sklepowym, zalotnie spoglądałam na szybę autobusową. Rzęsy ubrane w czerń poruszały się delikatnie, pełne wrażliwości i subtelności.</p>
<p style="text-align:justify;">Otulona zgiełkiem myśli weszłam na salę, usiadłam wygodnie na krześle, zakładając nogę na nogę i zaczęłam odpowiadać na pytania, które mi zadano - dyrygowałam słowami, tańczyłam z nimi, nasycona ostrą wiedzą, mająca smak dat i faktów na wargach, szłam lekko po gruncie dość sprężystych mych wniosków, wniosków niekiedy ozdobionych kamyczkami zielonymi, pokrytych puchem białym, słowo za słowem uderzało w otchłań sali, zdania jedwabiście toczyły się z moich ust do uszu wytężonych, zaciekawionych, zgadzających się na taniec z moimi zdaniami, ja prowadzę, bez deptania, szturchania, lekko, ale pewnie - wytańczyłam tytuł licencjata. Czuję pełnię radości i nasycenie wszelakie.</p>
<p style="text-align:justify;">Wytańczyłam to wszystko w białej sukience Marilyn Monroe, podrygującej w rytm pulsującego chodnika. Jak miło czasem podpuścić wiatr, wiejący wiatr. ;D</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[cała ja]]></title>
<link>http://colourek.wordpress.com/?p=63</link>
<pubDate>Thu, 12 Jun 2008 08:06:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>Color</dc:creator>
<guid>http://colourek.pl.wordpress.com/2008/06/12/cala-ja/</guid>
<description><![CDATA[Ha! No to się dowiedziałam wiele o sobie! Niespodziewanie wiele interesujących, a nawet intryguj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ha! No to się dowiedziałam wiele o sobie! Niespodziewanie wiele interesujących, a nawet intrygujących rzeczy, otworzono mi oczy i odkryto jakie to ja mam cechy charakteru.</p>
<p>Otóż na podstawie wyglądu można wysunąć wiele genialnych wniosków dotyczących naszego charakteru, o tak, może nie wiedzieliście, ale Wasz typ, kolor, grubość włosów na coś wskazuje, na jakąś cechę charakteru, tak samo jak kształt i kolor oczu.</p>
<p>No to ja się ujawnię, jakim jestem człowiekiem, a co się będę ukrywać!</p>
<p>Nie zaciskam warg, są one swobodne i luźne, a to oznacza, że jestem nawet zadowolona z życia, ale w chwili, gdy je przygryzam, zaciskam, a czasem i tak się zdarzy, to nie jestem już radosna, tylko przygnębiona, sfrustrowana, zamknięta w sobie. Na szczęście wielkość moich ust nie dyskwalifikuje prowadzenia ekscytującego życia. Niestety, jeśli macie małe, wąskie usta to Wasze życie będzie nudne, szare, szemrane, cóż to wina ust, więc zażalenia i pretensje do nich, poza tym zawsze można sobie wstrzyknąć jakieś cudeńko sylikonowe, i dzięki niemu usta się powiększą, a to oznacza, że życie będzie ekscytujące, powalające, pełne przygód, emocji, wrażeń, radości.</p>
<p>Te duże usta to niezła rzecz, ponieważ gwarantują po pierwsze primo bogate życie uczuciowe, po drugie primo zapewniają szczęście i po trzecie primo gwarantują udane uciechy cielesne! Niestety, wąskoustni są tego pozbawieni... Winić jak nic biologię, fizjonomię, albo Pana na Górze. Jak kto woli.</p>
<p>Ale przynajmniej wąskoustni są zdolni i chętni do pomocy innym, chętnie się poświęcają, nie oczekując niczego w zamian. Ci ze średnimi ustami to osoby cechujące się powagą, zrównoważeniem i skromnością. Jednak najbardziej mnie interesują usta skrzywione! Dlaczego? Otóż tylko one świadczą o inteligencji!! Im bardziej skrzywione tym bardziej jest się inteligentnym! Teraz już nie dam się zwieść różnym manipulacjom słownym, mądrym słowom, używanej przez niektórych ironii itp. po prostu popatrzę na usta i będę wiedziała, kto z Was udaje i jest przez to szemraną inteligentną osobą, a kto faktycznie zasługuje na określenie 'inteligentny'.</p>
<p>Wystaje Ci górna warga? Nie martw się! To znaczy, że charakteryzuje Cię błyskotliwość i duże umiejętności intelektualne!</p>
<p>Blondynki, blondyni nie powinni się już przejmować dowcipami o sobie, bo okazało się, że ich kolor włosów świadczy o pracowitości, sumienności, obowiązkowości, bruneci mają tylko silną osobowość, ale są leniami. Śmierdzącymi można dopowiedzieć. Jasne włosy oznaczają skłonności do regularnego trybu życia, do skłonności planowania, segregowania każdej myśli. Ciemne włosy oznaczają pokorę.</p>
<p>Okazało się także, że rude panie, panienki, panowie, kawalerowie, żony, mężowie są jednolici, nie zmieniają się, a i sami są odporni na różnego rodzaju zmiany życiowe. Gęste włosy oznaczają, że jesteś osobą miłą, sympatyczną, dobroduszną. Kręcone włosy odkrywają to, że mamy do czynienia z osobą lubieżną i lekkomyślną - dlaczego mnie to zastanawia? ;&#62;</p>
<p>Od dziś nie będę zwracać uwagi na to, co ludzie mówią, jak się zachowują, liczyć się będzie skrzywiona warga, a co!<br />
Dobra, już nie będę czytała mądrych artykułów w mądrych kobiecych gazetach.</p>
<p>Ale dzięki temu wszystkiemu wiem, że jestem lubieżna, lekkomyślna, zadowolona z życia, choć czasem nawet sfrustrowana, nie jestem inteligentna, ani też pracowita, ani miła, ani sympatyczna, ani dobroduszna i nie wiem, czy wystaje mi górna warga, i dlatego nie mogę stwierdzić, czy jestem błyskotliwa. Ale za to jestem pokorna i mam zagwarantowane uciechy cielesne, bogate życie uczuciowe, o!</p>
<p>No, a Wy, jacy jesteście?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[o!]]></title>
<link>http://colourek.wordpress.com/?p=57</link>
<pubDate>Sun, 01 Jun 2008 00:52:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>Color</dc:creator>
<guid>http://colourek.pl.wordpress.com/2008/06/01/o/</guid>
<description><![CDATA[Chwała Ci za to wielka, chwała i dzięki niesamowite, żeś ukształtowała mnie tak, a nie inacze]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Chwała Ci za to wielka, chwała i dzięki niesamowite, żeś ukształtowała mnie tak, a nie inaczej - Wielka Polonio 1 - gdyby nie Ty, moje dzieciństwo pozbawione byłoby bajek tak wspaniałych, że wielkości ich nie da się wyrazić słowami, gdyby nie Ty Polonio 1 byłabym jak te dzisiejsze dzieci - bez polotu, jadące na pokemonach tylko!</p>
<p><span class="postbody">Kapitanie Jastrzęb</span>iu biegnę do Ciebie!! Tsubaso gdzie jesteś?</p>
<p>'Yataman, Yataman zna złotą żyłę, strzeże nas, jest śmieszny, lecz i srogi, odważny nasz wojownik Yataman!  Yataman, Yataman wróg w walce, co z radością zwycięża w każdym boju, to strażnik naszej ziemi Yataman bywa tu, bywa tam, bywa też gdzie indziej, w pojeździe swym wytropi każdego wroga wnet i znów zaczyna się elektroniczna wojna, lecz nasz Yataman nieustraszony zwycięży w boju dziś, Yataman, Yataman ze swą dziwaczną bronią rozśmiesza nas, gdy śmieszny trick on zawsze i niezmiennie na służbie jest ludzkości' - no i te Yatapsy, Yatapandy, Yataryby, Yatainneroboty - cudowne maleństwa!</p>
<p>Chcę mieć w domu Yatarybę!!</p>
<p>Moi bohaterowie, moi kumple, z którymi spędzałam czas, moi wielcy, radośni, poprawiający humor, do których chętnie wracam i dziś! No bo był sobie taki Gigi, który poszukiwał białych majteczek, bo inne kolory za bardzo nie pasowały dziewczęcej bieliźnie, kolorowe majtki i te we wzorki wszak były paskudne, śnieżnobiałe to jest to! No i Anna miała farta, bo właśnie ją sobie Gigi upatrzył. A kto tego nie wie ten fafuła wielka i niech idzie się dokształcać.</p>
<p>Tsubasa, który genialnie podawał piłkę - kapitan drużyny. A historia miłosna generała Daimosa to początki telenowel, początki Bollywoodu, 'Romeo i Julia' dla małych dzieci - uwielbiałam generała i jego ciężarówkę i też chciałam mieć skrzydła jak jego ukochana. Kto nie oglądał ten trąba ;p</p>
<p><span class="postbody">Taisio - a gdzie on występował? Bo nie mogę skojarzyć. </span></p>
<p><span class="postbody">"Fantastyczny świat Paula" - bo to taki zorro, jeśli dobrze kojarzę.</span></p>
<p>A i nie można zapomnieć o takich hiciorach, choć te już Polonia 1 nieemiotowała: "Miś z Okienka" i "Pan Cerowany", "Gąska Balbinka", "Niewidzialna Ręka", "Piaskowy Dziadek".</p>
<p>Jeśli ktoś ma zażalenia i pretensje o moje zachowanie to może przeanalizować owe bajki i oskarżyć stacje, o! A ja dzieciom życzę takich właśnie bajek ;]</p>
<p>Naj, naj dzieciaki czytające te badziewia me ;]</p>
<p>No i się cieszę, bo właśnie na youtubie oglądam bajki z Polonii Jeden -  ;D</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[moje marzenia]]></title>
<link>http://colourek.wordpress.com/?p=41</link>
<pubDate>Fri, 23 May 2008 22:19:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>Color</dc:creator>
<guid>http://colourek.pl.wordpress.com/2008/05/24/moje-marzenia/</guid>
<description><![CDATA[Ostatnio mi się marzy wiele rzeczy, są to takie zwykłe marzenia, wyobrażam sobie różne dziwy, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio mi się marzy wiele rzeczy, są to takie zwykłe marzenia, wyobrażam sobie różne dziwy, których właścicielką z całego serca chciałabym zostać, podczas gdy wielu śni o cudach, ja sobie marzę najzwyczajniej w świecie o glebogryzarce zwanej tak fachowo <strong>mechanicznym kultywatorem</strong>, niesamowita nazwa, niesamowity sprzęt.</p>
<p>Tak więc owa glebogryzarka zajmuje mi myśli już od jakiegoś czasu - tak bym chciała być taką właścicielką, która to lata po działeczce, której notabene jeszcze nie mam, ale co tam, z glebogryzarką, toż to wspaniała sprawa, ile radości, istny szał. Tylko ja, ziemia i mechaniczny kultywator - toż to lepsze połączenie niż taki Batman i Robin! Gleba czułaby przede mną respekt, wszak mogłabym ją spulchniać, wyrównywać i to w jaki prosty sposób - popierdzielając taką glebogryzarką - istny szał, mówię Wam, jedyny dylemat to taki, którą wybrać:</p>
<p><img class="alignleft" style="float:left;" src="http://mix.pl/mix1/images/image2/ogrod/1038.jpg" alt="" width="119" height="136" /></p>
<p>taką żółciutką elektryczną, lekką, zwiewną, śliczną, delikatną, subtelną, nieśmiałą glebogryzareczkę, czy też potężn<img class="alignright" style="float:right;" src="http://www.agrocentrum.opole.pl/photo/m_1574.jpg" alt="" width="148" height="150" />ego, silnego, ciężkiego, mocarnego, śmiałego glebogryzaka czerwono-żółtego. Mam dylemat,  obie bardzo mi sie podobają, wyobrażam sobie siebie taką rozochoconą latającą po całej działeczce z tym oto sprzętem, z jednej strony do drugiej, tworząc różne zygzakowate spulchnienia ziemi. Do tego mam wielgachny kapelusz z dużym rondem chroniącym przed słońcem, ubrana jestem w ogrodniczki w kolorze khaki, bluzkę czerwoną, buty zgrabne, choć mocarne przeciwbrudowe, przeciwziemne. Ach, się rozmarzyłam.</p>
<p>Czy tylko ja dostrzegam piękno bijące z glebogryzarek? One mają w sobie taki urok i tak bardzo, ale tak bardzo marzy mi się postawienie w pokoju mym obok łóżeczka moją glebogryzareczkę - cudo techniki, na której widok wzdycham sobie delikatnie, a w myślach mówię tylko: "WOW". Tak właśnie działają na mnie glebogryzarki. Jedno z moich wielkich marzeń.</p>
<p>Dokonałam postępu jeśli chodzi o marzenia, otóż takie jedno marzenie wlokło się za mną od dziecka, a dokładnie od szóstej klasy, kiedy to przeczytałam powieść o wdzięcznym tytule "Godzina pąsowej róży" i tak na moment chciałam mieć taką możliwość, szansę jak Andzia, główna bohaterka, przenieść się do dziewiętnastowiecznej Warszawy i spróbować przez jakiś czas z obecnym bagażem doświadczeń, wiedzy egzystować. Tylko czasem to marzenie daje znać o sobie, zostało wyparte przez glebogryzarkę. No cóż technika wkrada się w me życie niespodziewanie szybko wypierając moje sentymentalne, nierealne, ale za to jakże urocze pragnienia. Pozostają nowoczesne, hmm, czyżbym szła z duchem czasu? ;p Bo czyż na ten przykład marzenie o spotkaniu Elma i o byciu jego dziewczyną można uznać za realne i mocno nowoczesne? ;&#62;</p>
<p>A glebogryzarkę i tak będę mieć, o!<br />
Kiedyś, na pewno. I to mnie napawa ogromną radością ihaaa :D.<br />
Glebogryzarka dająca szczęście :D</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[wesoła twórczość - los lubellos!]]></title>
<link>http://colourek.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Tue, 13 May 2008 17:11:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>Color</dc:creator>
<guid>http://colourek.pl.wordpress.com/2008/05/13/wesola-tworczosc-los-lubellos/</guid>
<description><![CDATA[Przyznaję się, kocham denne filmy, seriale i moje Bollywood, ale nawet swego czasu pałałam wielk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;">Przyznaję się, kocham denne filmy, seriale i moje Bollywood, ale nawet swego czasu pałałam wielkim uczuciem do telenowel i przygnębia mnie myśl, że tyle osób nie potrafi poczuć tego żaru do takowych produkcji, dlatego ja - towarzyszka Color, pełna zapału i chęci zaczynam pracować nad Wami Obywatele, musimy razem dokonać przełomu, dlatego z wrodzoną Wam wrażliwością, czułością wczytajcie się w jakże prawdziwą, życiową historię pewnego mężczyzny i jego najbliższych. Ma ona Wam obywatele otworzyć oczy i napełnić serca miłością do telenowel.</p>
<p style="text-align:left;">W pobliżu wygasłego wulkanu, gdzie gwiazdy mrugają i świecą nieprzeciętnie jasno, w zaroślach zieleńszych niż szczypiorek, w pobliżu ekskluzywnej willi Don Antonia Alechandrosa Jose Garciosa Mendosy rozgrywa się jakże romantyczna scena: ptaki słodko kwilą, woda nuci piosnkę płomienną jak zorza "Zostańmy razem", a kwiat mimozy pachnie rozkosznie, wywołując efekt AXE, któż zdoła się takiej woni oprzeć? Ach, na długo pozostać można pod wpływem czaru, który wydostaje się z kielicha kwiatowego. Nawet słońce otula swymi promieniami strudzonych wędrowców, tak, że czują wiosenne ukojenie po ciężkiej drodze. Trzask, prask! Przez ciszę przedostaje się szept, cichy, cichszy, najcichszy, krzyk! To zza drzew, których liście podrygują radośnie, skocznie w rytm kwilenia ptasiego, wyłania się czarująco, uroczo słodka  córka Don Antonia - Josefina, Juanita Mendosa o włosach bujnych, długich i czarnych jak noc, ustach tak pełnych jak rogalik pełen czekolady! Owe dziewczę  udaje się na spotkanie ze swoim kochankiem o twarzy nieskalanej inteligencją, włoskim ogierem, lecz jakże biednym pastuszkiem z pobliskiego puebla - Ricardem Danielen Puesto. Ich uczucie skazane jest na na wieczną tajemnicę  przed toksycznie zazdrosnym zazdrością potrzebną w relacjach na froncie ojciec-córka, Don Antoniem, dla którego jakże ważny jest status społeczny. A biedny pastuszek z pobliskiego puebla ma tylko sombrero, meksykańskie spodnie Made in China i dwie wdzięczne za niezjedzenie lamy - Esmeraldę i Rosalindę. Narrator nie chce zdradzać cóż ów pastuszek w samotne, zimne noce z nimi wyprawiał.</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Ricardo: </strong><em>Jose!</em><strong><br />
Josefina: </strong><em>Miamor</em>!<br />
<strong>Don Antonio: </strong><em>Hey! Que passa?!!</em></p>
<p style="text-align:left;">Don Antonio wyciąga swoją jakże ekskluzywną, wielkanocną, śmigus dyngusową, nowoczesną broń na wodę i oddaje strzały - jeden, po drugim. Jednak Ricardo i  Josefina uciekają niezadrapani żadną kroplą wody, niezaspokojeni pocałunkami. Zostawili rozczarowanego swym chybieniem Don Antonia w pięknych zaroślach. Wnet podchodzi do niego Paloma, jego małżonka.</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Paloma:</strong><em> Dowiedziałam się, że zdradzałeś mnie z Conchitą, Luz Mariją, Dolores i Manuelą, ale jak mogłeś to zrobić z Glorią, moją najlepszą przyjaciółką? Jesteś łotrem, Antonio!<br />
</em><strong>Don Antonio: </strong><em>O mamos! </em><strong>(wielce zdziwiony)</strong><em> A skąd to bejbos?<br />
</em><strong>Paloma:</strong><em> Jesteś don banditos zdrajcos!! </em><strong>(uderza go z łopaty, bo z liścia zbyt subtelnie)</strong></p>
<p style="text-align:left;"><strong>Następnie wyłania się zza krzaków Josefina, która przerażona, zapłakana, ledwo potrafi połączyć litery w słowa, a słowa w zdania.</strong></p>
<p style="text-align:left;"><strong>Josefina:</strong> <em>Don Antonio! Mówiłeś, że jesteś moim ojcem! I wiesz co? Wcale nim nie jesteś!</em></p>
<p style="text-align:left;"><strong>Wnet drzewa zaczynają śpiewać:</strong><br />
<em>Droga Josiu, gdzieś Ty była?<br />
z kim żeś bimber słodki piła?<br />
taki trunek, proszę Josi,<br />
tylko wariat z sobą nosi.<br />
Nie, bo byłam u pastuszka,<br />
studiowałam przydatność łóżka<br />
uczyłam się czytać i pisać,<br />
no i przy tym też kołysać.<br />
Chodziłam tam miesiącami,<br />
zasłaniając się sekretami<br />
Przyjaciółka się dowiedziała,<br />
i od razu mamie powiedziała.<br />
Mama na to jak na lato,<br />
nie krzyczała nic mnie za to,<br />
ojciec na to jak na zimę,<br />
dogadywał co godzinę,<br />
bo zupełnie nie pamięta,<br />
co wyprawiał za studenta.</em></p>
<p style="text-align:left;"><strong>Josefina zdezorientowana śpiewem palmy długiej i palmy karła:</strong> <em>Bo Ty, Ty, yyy, no właśnie kim Ty dla mnie jesteś?<br />
</em><strong>Wchodzi Ricardo: </strong><em>Całe życie nie wiedziałem, że jesteś moim ojcem, tułałem się po świecie samotnie z lamami, nie pamiętam już ile razy lichwiarka wylewała na mnie swe pomyje, bo leżałem pod jej schodami nędzny i cuchnący, tak prawie, że nie odróżniałem się od błota. (</em><strong>Wiatr rozwiewa włosy Ricarda bezwładnie,  a on odgarnia je tak lekko z czoła dłonią zaznaczoną pracą) </strong><em>Żyłem w niewiedzy, której nikomu nie życzę </em><strong>(zapada chwilowa cisza, Ricardo podnosi wzrok ku górze) </strong><em>Moje ciało przechodził dreszcz zimnych emocji związanych z człowiekiem, który chciał mnie rozdzielić z ukochaną, który okazał się moim ojcem - krew w krew </em><strong>(schylił się, by wziąć w garść ziemię i puścić ją delikatnie, po czym opuszcza ojca).<br />
Przybywa Milagros Lusinda: </strong><em>Miałam być Twoją bejbe! Mówiłeś "foczko ma, dżago ma, choć kochanko, pójdziemy na sianko, będziemy razem na wieki"  Kłamałeś, a ja Ci wierzyłam! I pomyśleć, że czyściłam Twoje los sedesso. Już nigdy nie upiorę Twoich los majtos, los skarpetos i ... los stanikos. Sam będziesz sobie wiązał los sznurowadłos i zapinał los rozporos!! Jesteś łotrem Don Antonio!<br />
</em><strong>Nieznana Soraja:</strong><em> Don Antonio, jestem córką Twojej córki. Przez tyle lat nie zauważałeś mnie nawet, a ponadto jestem w ciąży z Twoim szwagrem zięcia Twojego stryja ze strony brata dziadka cioci Esmeraldy.<br />
</em><strong>Don Antonio:</strong><em> yyy... czyli to kim on jest dla mnie?<br />
</em><em><strong>Już nie taka nieznana Sora</strong><strong>ja:</strong> Twoim przyrodnim bratem bliźniakiem.<br />
</em><strong>Don Antonio:</strong><em> Jestem najgorszym mężem, kochankiem, przyrodnim bratem bliźniakiem, kucharzem, malarzem, sprzątaczką i ojcem! Muszę ze sobą skończyć!<br />
</em><strong>Pani:</strong><em> Skoro musisz ze sobą skończyć, to może trumienka się przyda? Z porządnego, bukowego drewna i robaczek się nie przedrze, zapasowa butla z tlenem w wyposażeniu, kilmatyzacjonos, żebyś za szybko się nie rozłożył. No i alarm, gdyby chcieli Cię odkopać.<br />
</em><strong>Pan:</strong><em> Zaraz, zaraz, tutaj ja jestem los agentos ubezpieczenios na życios, reprezentujos firmos Los Lubellos, proponuję tutaj panu ubezpieczonko na życios i takie tam inne pakiety... Tak, proszę pana tu podpisać, tak, gracios.<br />
</em><strong>Don Antonio: </strong><em>BYCIOS CZY NIE BYCIOS - OTO JEST PYTANIOS!<br />
</em></p>
<p style="text-align:left;">Czy się zabije, czy też nie - obywatele drodzy, drodzy czytelnicy, miłośnicy dowiecie się w następnym 1598 odcinku telenoweli "Los Lubellos".</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[wielkie poszukiwania]]></title>
<link>http://colourek.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Sat, 19 Apr 2008 22:16:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>Color</dc:creator>
<guid>http://colourek.pl.wordpress.com/2008/04/19/wielkie-poszukiwania/</guid>
<description><![CDATA[Koniec świata, czas umierać, założyłam bloga, chociaż ten fakt powinien mnie nie dziwić, taka]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Koniec świata, czas umierać, założyłam bloga, chociaż ten fakt powinien mnie nie dziwić, taka kolej rzeczy, wszak po buszowaniu na forum, poznaniu przeróżnych świrów, spotkaniu się z nimi na zlotach, utrzymywaniu z nimi kontaktu, powinien przyjść czas na bloga no i przyszedł. Miał być różowy, ale nie wyszło, a ten rodził się w wielkich bólach. Nie, ja się nie nadaję do tego wszystkiego, co jest związane z komputerami, trzeba mi wyraźnie pokazać paluchem 'tu kliknij' wtedy może skojarzę co i jak. Tyle tytułem wstępu. Otóż chciałabym się podzielić tym, jak zakończyła się moja paromiesięczna akcja związana z szukaniem książki Stachury "Fabula Rasa" w celu jej zakupienia. Oczywiście większość osób z mojego otoczenia zatrudniłam do szukania owej książki, a co, niech popatrzą w swoich pięknych miastach, czy przypadkiem w jakiejś księgarni, antykwariacie nie znajduje się mój skarb, który czeka na to, bym go kupiła i ślicznie trzymała pod poduszką. Tak, tak, po książce ani śladu, nigdzie, Stachura na uboczu ze swoim dziełem, już nie sprowadzają, bo wstrzymano druk, bo nikt tego nie kupuje, niewspominając już o samym czytaniu, tylko ja jakaś się znalazłam, która obleciała wszystkie lubelskie księgarnie, antykwariaty, czasem nawet do takowych antykwariatów zaglądałam po parę razy. Nawet pewien uprzejmy pan, gdy zobaczył mnie trzeci raz u siebie po usłyszeniu mojego piejliwego "dzień dobry" od razu powiedział: "nic się nie zmieniło, nie mamy". Na  pewnym spotkaniu z pewnym panem usłyszałam, że ta książka została wydana w wersji jeansowej, którą  w domu posiadam, ale, niestety, mamy tylko 3 z 5 pozycji, więc nadal szukałam. I dzisiaj, gdy pisałam Bardzo Mądrą Pracę w dojczlandzkim narzeczu, potrzebowałam pewnej książki, która oczywiście została sprytnie schowana w jakieś pudło w garderobie, szukam, grzebię po tych pudłach, aż tu wyciągam Stachury mój skarb, poczułam się jak magik wyciągający białego królika, ba, to uczucie, które mnie w tamtej chwili ogarnęło było mieszanką wybuchu śmiechu, podekscytowania, radości, śmiania nie zdołałam opanować. Tak, pod latarnią najciemniej, oczywiście gdy moja mama zobaczyła mnie na środku korytarza, skuloną, śmiejącą się do książki powiedziała - 'no u nas wszystko jest, co potrzebujesz, przecież mówiłam, że mamy Stachurę". Taak, żebym to ja tylko na to wpadła, że obiekt moich westchnień jest tak blisko mnie, za ścianą. Któż mógł się tego spodziewać? W wolnej chwili muszę popatrzeć, co mamy w piwnicy, może przypadkiem czeka tam na mnie garbus, wszak nigdy nic nie wiadomo, co leży zakurzone w tej domowej, piwnicowej graciarni! Szukam, poszukuję i czuję się jak Color Odkrywca! To nawet do mnie pasuje, jeszcze załatwię sobie kapelusz, strój specjalny i mogę szukać tego, co nie jest zgubione ;p A poza tym to 'loffciajcie i komciajcie' - no co? Musiałam tak zakończyć i chociaż raz poczuć się jak dżusi, dżezi, trendi nastolatka!!</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
